14.09.07, 15:10
Wieczorem do roboty przyleźli znajomi szefa działu, oczywiście z piwem. Nie
wypadało odmówić.
Potem szef działu pobiegł do pobliskiego monopolowego i przytaszczył sofię
(tfuj!ale nie wypadało odmówić).
A potem miał mnie odebrać z pracy chłopak. Szef działu wyrwał mi telefon i
kazał chłopakowi przynieść starogardzką.
Nie wypadało odmówić...

Boże, gdzie ja pracuję! :)
Obserwuj wątek
    • lucija7 Re: Kac... 14.09.07, 15:12
      :) kocham Was dziewczyny!!! strzel sobie kole albo pepsi :)przejdzie
      • matka661 Re: Kac... 14.09.07, 15:14
        woda z ogórków, przetestowałam podczas ostatniego umierania
      • rachela180 Re: Kac... 14.09.07, 15:53
        już strzeliłam rano, teraz pije herbatke :)
    • almondgirl Re: Kac... 14.09.07, 20:29
      no własnie, gdzie Ty pracujesz?:))))
      • boo-boo Żeby tylko.... 14.09.07, 22:17
        Po ostatnim objeździe po klubach nocnych (tylko jeden był otwarty- w
        polszy) i zaleczeniu: pół butelki 0,7 absoluta "czarna porzeczka",
        pół butelki whisky, 2 kieliszkach szampana i dwóch piw-powiedziałam
        nigdy więcej pijaństwa. Jesuuu...ja myślałam,że już bilet mam na
        tamtą stronę i to bez opcji powrotu. Do mieszkania podobno się
        chciałam ,włamywać-własnego w dodatku (relacja mojego eks-myślał,że
        ktoś się włamuje a jak otworzył drzwi żeby sprawdzić to mnie zastał
        na wycieraczce klęczącą na kolanach i dłubiącą coś przy zamku) buty
        w wannie zaparkowałam, ubrania wszędzie-że nie wspomnę w jakim
        stanie :(, kac przez dwa dni, żołądek myślałam,że po drodze gdzieś
        zgubiłam, a wszystko to zaliczyłyśmy z kumpelą w 1-szego listopada.
        W klubie tylko my dwie, nasza kumpela-abstynentka co
        nas "pilnowała"(biede z nami miała-ja zaliczyłam ponad godzinną
        drzemkę w kiblu, znaleźć? mnie nie mogła, a jak już się odnalazłam
        to Lidka jej przepadła-didżeja jej się zachcioało podrywać), dwóch
        barmanów, didżej i trzech bramkarzy. Parkiet tylko dla nas. Co ja
        się kurwa musiałam naprodukować i nazmyślać starym,że w te cholerne
        zaduszki nie przyjadę do nich-ale kurwa jak skoro na wyprawę do
        kibla potrzebowałam asysty ścian....
        A myślałam,że człowiek jak tylko młody to taki gupiiii......
        Od tamtego czasu nie pamiętam,żebym tak przygrzała...
    • boo-boo Re: Kac... 14.09.07, 22:18
      Centrum testowania napoi alkoholowych ? :))
      • mandiko Re: Kac... 14.09.07, 22:21
        Boo, Ty to powinnaś powieści sensacyjno - komediowe pisać, słowo
        daję, oplułam się znowu czytając o Twoim bujnym i pełnym przygód
        życiu:DDD
        • boo-boo Re: Kac... 14.09.07, 22:28
          Pamiętam tylko,że po drodze zaliczyliśmy jeszcze po części mcdonalda
          (bo one kurwa głodne nagle były) tylko,że jak szofer podjechał na
          mcdriva i ja poczułam ten "smród" żarcia to oznajmiłam,że nie
          odpowiadam za włsane odruchy bezwarunkowe i lepiej by było dla nich
          wszystkich i samochodu,żebyśmy się ewakuowali w trybie
          natychmiastowym w inne rejony bo oddychać muszę. A no i-szofer
          zapytał mnie pod blokiem czy dojdę sama do mieszkani na co
          odparłam,że "tak"-gupia ja-mogłam,że "nie" przynajmniej by mi drzwi
          otworzył po ludzku, mam nadzieję,że nikt z sąsiadów mnie wtedy nie
          widział...
          • yvona73pol Re: Kac... 15.09.07, 09:12
            oj, ja sie dawno tak nie sponiewieralam.... no, ostatnio przed moimi
            wojazami, ale to sie nie liczy, bo wszystko pamietam ;))) i w
            dodatku uwazalam, coby nie walnac uroczego haftu w samolocie ;)))))
            • sanyu Re: Kac... 15.09.07, 10:44
              ja ostatnio w Kraku odleciałam po kolosalnej-jak dla mnie-ilości tequili, już
              więcej tego trunku nie tknę. A na kaca giganta nie pomagało NIC :( litrami piłam
              sok pomidorowy..
              never again :-)
              • s.dominika Oj jaki dobry watek 16.09.07, 17:17
                Byłam na bankiecie w Zielonej Górze. W 5 osób wykończyliśmy 3 jeżynówki (całkiem
                całkiem) i 1 czysta. Wszystko było fajnie. Bankiet się skończył, poszliśmy
                jeszcze poprawić piwkiem. Ale na drugi dzień. Nie moja głowa :-( A potem
                wracaliśmy 11 godzin PKP do domu...
                Drugi dzień mnie trzyma. Wstałam dziś o 13. Niedawno zjadłam śniadanie. Nie wiem
                co się dzieje, a jutro do pracy :-(
                • matka661 Re: Oj jaki dobry watek 16.09.07, 21:43
                  oj kiepsko to widzę, można wziąć urlop na żądanie, inaczej słabo to widzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka