Dodaj do ulubionych

Coś o przemocy w Polsce...

25.09.07, 08:03
...czyli "Dzieci jak kotlety".

*************************
Dzieci jak kotlety

Serce ojca bije ręką.

W IV RP spada przestępczość – dmie w wyborczą trąbkę premier Jarosław
Kaczyński. Widocznie przemoc w rodzinie według Prawa i Sprawiedliwości nie
jest przestępstwem, bo wzrasta w supertempie. W roku 2006 w porównaniu do
zgnilizny III RP wzrosła dwukrotnie. Mimo to zamiast rządowej kampanii
przeciwko przemocy w rodzinie, rząd PiS przygotował społeczną kampanię
przeciwko przemocy w Katyniu w 1940 r. (czytaj i oglądaj str. 8–9).

W 1999 r. było 96 955 ofiar przemocy domowej, w 2004 r. – 150 266, a w 2006 r.
– 157 854. Ofiarami są najczęściej kobiety. Wzrosła też liczba bitych przez
swoich rodziców dzieci. Rodacy, w większości katolicy, najchętniej katują
takie do lat 13. W 2006 r. tak bardzo tłuczonych dzieciaków, że aż policja się
tym zajęła, było o 15 tysięcy więcej niż w 1999 r. Tak podają najświeższe
policyjne statystyki. Ciężko się do nich dostać, znacznie łatwiej dowiemy się,
że w ostatnim półroczu o pół procenta spadła liczba kradzieży i rozbojów.
Raport Rady Europy mówi o tym, że Polska ma jeden z najwyższych wskaźników
przemocy domowej w całej Unii Europejskiej. Pisowsko-elpeerowską politykę
prorodzinną można więc o kant dupy potłuc. Represyjny nastrój władzy udziela
się poddanym.

Świętość

Polska rodzina jest święta i autonomiczna – wiadomo to z rządowej strony
www.becikowe.pl: Każda rodzina jest ważna i ma prawo do oparcia w
społeczeństwie lokalnym i działaniach państwa stwarzających samodzielną
przestrzeń rozwoju dla każdej z nich. Dlatego oparcie w polskim społeczeństwie
mają także rodziny patologiczne. Dzieci z tych rodzin nie są dziećmi
alkoholików, narkomanów i gwałcicieli, są dziećmi boskiej rodziny, bo rodzina,
w której są dzieci, jest święta i nierozerwalna. Powyższe działania winny
uwzględnić prawo do pełnej autonomii dając również swobodę w decydowaniu o
kształcie i zakresie samodzielności rozwoju rodziny.

Polskie dzieci przemocy doświadczają częściej w domu niż w szkole. Mimo to
rząd Kaczyńskiego „Zero tolerancji” ogłosił tylko dla przemocy w szkole.
Jedyna rządowa kampania przeciwko przemocy wobec dzieci „Kochaj. Nie krzywdź.
Pomóż” skierowana była nie do rodzin, bo przecież nie ma co świętej rodziny
umoralniać, a do pracowników ochrony zdrowia: lekarzy rodzinnych, pediatrów,
położnych, pielęgniarek środowiskowych... Czyli tam, gdzie trafiają dzieci już
skatowane.

W maju 2007 r. w Warszawie zorganizowano IV Światowy Kongres Rodzin pt.
„Rodzina wiosną dla Europy i świata”. Patronat nad imprezą objął sam prezydent
RP Lech Kaczyński. Na kongresie przyjęto ważny dokument, Deklarację
warszawską, w której stwierdzono, że rodzina jest dziełem Boga, opartym na
nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety. Do zgromadzonych przemawiała też
rzeczniczka praw dziecka Ewa Sowińska: Rodzina jest bezcenną wartością...
rodziny w procesie wychowania i wzrastania dzieci nie jest w stanie zastąpić
nikt...

Rzeczniczce Sowińskiej najlepiej wychodzi jednak troska o dzieci martwe,
zwłaszcza takie, co nie żyją od co najmniej 60 lat. Sowińska przy każdej
możliwej okazji składa kwiaty pod pomnikiem Małego Powstańca.

Pamięć i tradycja

Nekrofilskie sympatie towarzyszą zresztą całemu rządowi PiS. Jakiś czas temu
ruszyła kampania billboardowo-radiowa przeciwko przemocy w Katyniu „Pamiętam.
Katyń 1940”. Temat w sam raz na wakacje, chociaż bardziej na czasie byłaby
kampania przeciwko aktualnej przemocy w rodzinie. W wakacje bachory częściej
są w rodzinnym domu, więc częściej mają możliwość oberwania od kochających
rodziców. Inna sprawa, że przemoc rodzinna to taka polska tradycja. 60 proc.
rodaków w raporcie CBOS z 2005 r. przyznało, że bije swoje dzieci.

Każdy, kto ogląda katyński bill-board, może odnieść mylne wrażenie: Tatusiu
kochany najdroższy czemu nie wracasz mamusia mówi, że tymi kredkami coś mi
podarował... Odręcznie nabazgrolone dziecinną ręką zdanie przypomina dawne
kampanie społeczne „Bo zupa była za słona” czy „Bicie kobiet to grzech”. Pod
dziecinnymi bazgrołami z 1940 r. Pod tym wielkie jak ludzkie głowy czarne
litery: „Pamiętam. Katyń 1940”.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz M. Ujazdowski rzekł:
Zbrodnia katyńska jest w naszej zbiorowej pamięci wciąż zbyt mało obecna.

Dla pocieszenia powiem ministrowi Ujazdowskiemu i innym dygnitarzom z PiS, że
społeczna świadomość tego, że Katyń w domu jest przestępstwem, jest na pewno
mniejsza niż zbrodni katyńskiej z 1940 r.
Autor : Iza Kosmala

www.nie.com.pl/art9433.htm
*********************************
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka