29.12.07, 23:46
Nie, no widze ze nikogo nie ma, wiec jesli nikt mi nie odpowie, to nie wezme
tego do siebie, i obwinie wrogie okolicznosci.

A sprawa jest nastepujaca. Otoz widze, ze najwieksza we mnie agresje wywoluja
od dawna nie jakies obiektywnie zle i gniewne rzeczy, ale wlasnie komunaly.
Takie pseudo madrosci powiedziane niby jako odkrycia, zeby sluchaczowi pokazac
jakas zupelnie nowa perspektywe. Tzn. najgorsze jest to, ze wypowiadane sa one
faktycznie jako odkrycia, ktorych nie-na-miejscosc jest dla osob
wypowiadajacych niezauwazalna glownie z powodu jakiegos generalnego nieobycia.
Wiec nawet nie mozna ich za to winic. Pozostaje isc, usiasc, i czekac na
smierc. Albo Panstwu tu glowe zawracac.

Prosze, oto ostatnio taki zaslyszany, po raz setny zreszta:
"Wyksztalcenie nic nie znaczy, to co liczy sie, to jest madrosc, zupelnie od
wyksztalcenia niezalezna".

Z kronikarskiego obowiazku dodam, ze procz Slownika komunalow napisanego czas
jakis temu przez Flauberta, rzecza zainteresowal sie Cezary Domarus jakis czas
temu (free.art.pl/domarus/komunaly.html) Domarus jednak jest tu
bardziej wrazliwy na forme jezykowa, a mnie, jak Flauberta, interesuja rzeczy
konkretniejsze. Any hints?
Obserwuj wątek
    • noida Re: Komunaly 30.12.07, 13:50
      A mnie się wydaje, że te komunały zwykle są jakoś nacechowane. I wcale się ich
      nie wypowiada tonem odkrycia, tylko właśnie tonem nagany, pobłażliwym albo
      przyzwalającym.

      Na przykład "piękno tkwi w różnorodności" wypowiedziane w taki sposób, że
      człowiekowi ciarki po plecach przechodzą, bo dobrze wie, że jego "różnorodność"
      właśnie została potępiona, choć w nieoczywisty sposób.
    • beatanu Re: Komunaly 30.12.07, 15:28
      zielka napisała:
      > Pozostaje isc, usiasc, i czekac na
      > smierc. Albo Panstwu tu glowe zawracac.


      Eee, ale czekając na śmierć, można robić inne, całkiem fajne rzeczy.
      Zawracać innym głowę, jak najbardziej:) Chyba jakoś szczególnie
      niewrażliwa jestem na frazesy, bo ani mnie ziębią, ani grzeją.
      A niech sobie ludzie odkrywają dawno już odkryte prawdy, mają do
      tego prawo. Sama to pewnikiem czynię ...
      A niech sobie rzucają ogólnikami, najwyżej ryzykują tym, że nie
      zostaną potraktowani poważnie...

      P.S.
      Przez pierwsze kilka lat pobytu za morzem mierziło mnie w porywach
      to, że powtarzam tylko zasłyszane i przeczytane gdzieś frazy, że w
      tym obcym jezyku nigdy nie wyrażę siebie do końca, tak jak bym
      chciała, jak potrafię (?) to robić w języku ojczystym. Przeszło,
      minęło. Może stąd ta odporność na rzeczy wyświechtane?
      • zielka Re: Komunaly 30.12.07, 19:22
        A na przyklad ten: "Nieco nauki oddala od Boga, ale juz prawdziwa wiedza kaze do
        niego wracac", czy cos takiego.

        Ten oczywiscie slyszalam milion razy, m.in. od czlonkow rodziny, bo mam
        nieszczescie zajmowac sie nieco nauka. No i beatanu, nie czujesz czegos z tylu
        szalenie irytujacego, z czym nie mozna w ogole walczyc, bo jak, zawsze
        dostaniesz odpowiedz, ze pewnie nie doszlas jeszcze do tej prawdziwej wiedzy, i
        ze wciaz jestes pretendentem w krotkich spodenkach. (tzn. to jest w ogole
        klasyczna figura retoryczna, ktora moglabym sobie obalic w 5 minut ze
        studentami; ale nie przy kolacji z rodzina, wrrr)

        A, Noido, oczywiscie przyklad, ktory podalas nie pasuje do mojej definicji, ale
        do Twojej. Tym lepiej, o to mi chodzilo, zeby takie cudenka tu ewentualnie
        zebrac i zobaczyc, jak sa mowione i po co.

        Tzn. ja sobie zdaje sprawe, ze po tym co pisze widac, ze jestem frustratem, no,
        ale takie poczucie wlasnie daje mi czasem nieco energii :)
        • schabomil Re: Komunaly 31.12.07, 09:57
          zielka napisała: o to mi chodzilo, zeby takie cudenka tu zebrac i zobaczyc, jak
          sa mowione i po co.

          Jeśli chcemy zobaczyć "jak są mówione i po co", to- myślę- należałoby rozpatrzyć
          zagadnienie z nieco innej strony- mianowicie nie komunodawcy, lecz komunobiorcy.
          Nikt bowiem (też komunał) nie wypowiada komunałów z intencją "powiedzenia
          komunału", to raczej słuchacz interpretuje daną wypowiedź jako komunał.

          Tę perspektywę widać nawet w Koleżaństwa definicjach:

          Zielka: Komunały to wypowiedzi będące odkryciami nie-na-miejscu, niezauwazalne
          (przez wypowiadającego) z powodu generalnego nieobycia.

          Noida: Komunały to wypowiedzi nacechowane, nie odkrywające, oznajmione tonem
          nagany, pobłażliwym albo przyzwalającym.

          Synteza: Komunały to wypowiedzi osób, którym dopisujemy bądź negatywne intencje,
          bądź niewłaściwe kompetencje (= brak doświadczenia).

          I faktycznie, inaczej brzmi zdanie:
          "Wyksztalcenie nic nie znaczy, to co liczy sie, to jest madrosc, zupelnie od
          wyksztalcenia niezalezna".
          w ustach Pana kioskarza, inaczej zaś- identyczna przecież w treści- wypowiedź
          (autentyczna):
          "Wśród profesorów jest taki sam odsetek durniów, jak wśród każdej innej profesji"
          wygłoszona przez profesora (zasłużonego i z autorytetem) UJ-otu.

          Zatem: Komunał to nie "twierdzenie samo w sobie", lecz "twierdzenie oznajmione
          przez".

          I tu, myślę, rozważania czynią się mniej wzniosłe, bo nie mówimy już o języku,
          tylko o tym, kto powinien zawrzeć gębę, jest głupią świnią i śmierdzi.

          Ukłony: Schabomił

          PS: Korelowanie wiary z nauką jest chyba nierozumieniem istoty jednej i drugiej.
          Za jedno, czy korelację przeprowadza ateista, czy wierzący.
          • zielka Re: Komunaly 31.12.07, 15:43
            schabomil napisał:
            > PS: Korelowanie wiary z nauką jest chyba nierozumieniem istoty jednej i drugiej.
            > Za jedno, czy korelację przeprowadza ateista, czy wierzący.

            Ha! Wszystko powyzej jest oczywiscie bardzo interesujace, i dzieki za te uwagi.
            PS jednak trafia w sedno, ale nie jesli chodzi o tresc (tutaj po prostu nie
            wiem, czy masz racje), ale jesli chodzi o forme. Usilujesz dyskutowac z ta
            formula, a ona jest tak napisana, ze o ile formalnie nie wykazesz tego, ze jest
            to sofizmat (trudne to, 3promile, podkreslam, przy stole rodzinnym, gdzie siedzi
            babcia, mama, etc, i gdy to z ich ust pada), to pozostaje ci siedziec i
            kontemplowac widelce w skupieniu na tym, zeby nikogo wokol nie zabic :-)
            • schabomil Re: Komunaly 31.12.07, 21:09
              Jeśli Koleżanka sobie życzy, to ja się chętnie pomądrzę. Tyle, że wówczas tytuł
              wątku winien by brzmieć "ostrzeżenie: komunały".

              Generalnie chodziłoby o zdefiniowanie pojęcia wiary i wiedzy naukowej. Później
              zaś wykazanie, że jedno jest pojęciem kompletnie różnym od drugiego- co miałoby
              dowieść, iż mierzenie współzależności między nimi jest praktyką pozbawioną sensu.

              Oczywista, takie rozkminianie wymaga kooperacji z drugiej strony. Gdy takowej
              brak można zaczepnie "a co jest tą prawdziwą wiedzą?" lub po kostkach "to
              podziel się, proszę, wiedzą, tą prawdziwą". Tyle, że to już raczej pyskówka.
              Może więc słuszniej kontemplować widelce.

              Ukłony: Wujek Dobroradomił
              • zielka Re: Komunaly 01.01.08, 23:38
                Aach, to mnie rozweseliles, Szabomile: juz sie widze przy rodzinnym stole
                tlumaczac bliznim niebezpieczenstwa zwiazane z tzw. category mistake :)

                Tzn. tak, powiem w ramach tutaj socjologicznych pogaduszek, ze kiedys
                uslyszawszy: "kazdy ma swoja prawde i powinnas to uszanowac", chcialam ludziom
                wytlumaczyc pojecie prawdy, jako wyznawca Tarskiego i Arystotelesa (pokrotce:
                gdy mowi sie ze cos jest tak i tak, i to cos jest tak i tak, to to mowi sie
                prawde). Wtedy to chyba uslyszalam po raz kolejny, ze nic nie rozumiem, a ze
                wyksztalcenie (czytaj: "moje pseudo wyksztalcenie") nic nie znaczy.

                Oprocz beznadziejnosci sprawy, ta uwaga obawiam sie ostatecznie pograza mnie
                towarzysko :)
                • eeela Re: Komunaly 12.01.08, 13:46
                  Ja zupelnie nie pojmuje tego klopotania sie rodzina i ich stosunkiem do nauki.
                  Sama rowniez odrobine sie zajmuje nauka, a wsrod dosc bliskiej rodziny (bracia
                  mojej mamy i ich przyleglosci) mam prostych chlopow i robotnikow. I nie mam z
                  nimi takich problemow. Nie rozmawiam z nimi o Arystotelesie, tylko ogolnie o
                  nowinach ze swiata, kraju, wioski, rodziny. Nie wdaje sie w dyskusje, kiedy
                  slysze rozne dziwne twierdzenia, nie usiluje ich 'prostowac' i objawiac im
                  naukowych prawd. Po pierwsze, byloby to okropnie nieuczciwe z mojej strony,
                  wdawac sie z nimi w takie dyskusje, bo nie jestesmy rownymi sobie przeciwnikami
                  do prowadzenia dysput. Po drugie, zwiazane z pierwszym, nie chce stwarzac okazji
                  do uwydatniania i podkreslania roznic miedzy nami. Moge z nimi podyskutowac o
                  polityce, o spoleczenstwie, ale na podstawowym poziomie, nie wkraczajac w odmety
                  przesadnego intelektualizmu, bo stwarza to ryzyko, ze stracimy wszelka
                  plaszczyzne porozumienia. A oswiecanie czlonkow rodziny kagankiem Etyki
                  Nikomachejskiej w reakcji na ich rodzinno-stolowo-swiateczne gadki to juz w
                  ogole w mojej opinii jest po protu nietakt.
                  • zielka Re: Komunaly 12.01.08, 16:24
                    Eeelu, jasne jest, ze nie wciskam Arystotelesa (def. prawdy jest w Metafizyce
                    raczej, niz w EN) "prostym chlopom i robotnikom". Ja mowie o osobach, ktore maja
                    wyzsze, KULowskie wyksztalcenie, i ktore wierza, ze procz wiedzy posiadly
                    jeszcze madrosc.

                    Z normalna czescia rodziny oczywicie rozmawiam o odchudzaniu, niezaleznie od
                    plci dyskutanta. I nie ma miedzy nami w tej kwestii jakichs specjalnych roznic,
                    jesli sa, to na moja niekorzysc, co pokornie przyjmuje.
            • 3promile Re: Komunaly 01.01.08, 14:58
              To wcale nie jest trudne - zrób to, a potem naprawdę będzie z górki; zostaniesz
              co prawda dyżurną czarną owcą, ale z drugiej strony współbiesiadnicy pomyślą dwa
              razy, zanim coś chlapną w twojej obecności. Przetestowałem. Warto.
    • 3promile Re: Komunaly 31.12.07, 08:31
      No ale o co chodzi? Przecież agresja to wcale nie jest taki zły stan. Wgnieść
      takiego mądralę w fotel słodkim "pieprzysz banały, maleńki" i już.
      Od razu Ci ulży.
      • samica1 Re: Komunaly 31.12.07, 13:12
        No i usłyszy jakiś zgrabny komunał o banałach (próbowałam coś
        wymyślić, ale poza przysłowiami i mądrością ludu nic mi nie
        przychodzi do głowy).
    • zielka Jeszcze jeden 31.12.07, 17:24
      Gdy mowicie komus o jakiejs fundamentalnej niestosownosci pewnych pogladow, a
      ten z madra mina rzecze: "jak mawial Wolter, nie zgadzam sie z tymi pogladami,
      ale oddalbym zycie za to, zeby ten czlowiek mogl je glosic".

      Gdy dodajemy ewentualnie, ze Wolter nic takiego nie powiedzial ani nie napisal,
      ba, sprzeczne jest to z czescia rzeczy, ktore napisal, slyszymy "nie szkodzi, i
      tak tak uwazam".
      • schabomil Re: Jeszcze jeden 31.12.07, 22:31
        A tu się z Koleżanką nie zgodzę- przytoczona wymiana zdań nie ma, dla mnie
        przynajmniej, formy komunału.

        Koleżanka głosi, że ktoś- z jakichś względów- nie powinien [rozumiem, że]
        wypowiadać pewnych poglądów. Adwersarz zaś uważa, że nie ma sytuacji, któraby
        wymagała od ktosia zamknięcia jadaczki. Że prawda nas wyzwoli itp.

        Krótko mówiąc- adwersarz nie zgadza się z Koleżanką właśnie fundamentalnie. A
        wtręt z Wolterem, nawet jeśli nietrafny (choć dr Wiki sądzi inaczej), to
        wszelakoż ozdobnik jest, nie meritum wypowiedzi.

        Ukłony: Schabomił
        • zielka Re: Jeszcze jeden 31.12.07, 23:23
          Eh, no ja moge sie oczywiscie mylic, ale chcialam sprawe przedstawic tak, ze
          osoba, ktora powoluje sie na Woltera nie uzywa go jako ozdobnika, ale jako
          argumentu, zamykajac tak dyskusje.

          Nie, no tu chodzi po prostu o figure argumentu ad auctoritatem, tyle, ze w
          przypadku tego Woletera dochodzi niescislosc faktualna. I dochodzi to, ze akurat
          ja, mala zielka, slyszalam to lub czytalam (w gazetach glownie) na serio kilka
          dobrych razy.

          Jesli chodzi o fakty, to nie znaleziono mimo wysilkow miejsca, gdzie Wolter
          napisalby cos takiego. I tez informuje o tym wikipedia, tyle, ze fr.:
          fr.wikipedia.org/wiki/Citation_apocryphe .
          • schabomil Re: Jeszcze jeden 03.01.08, 00:23
            Koleżanka mnie niemiłosiernie punktuje, ale słusznie, bo się tak wystawiam, że
            samemu bym się chętnie dziugnął.

            Natomiast- dygresyjnie- domniemany Wolter, tudzież niegdysiejszy interlokutor
            Koleżanki, przypomnieli mi o pewnym obrazku.
            A ponieważ ten widzi mi się trochu uciesznym, to pozwalam sobie- z dedykacją dla
            powyższych- zamieścić linka doń prowadzącego:

            img228.imageshack.us/my.php?image=pogladycf3.gif
            Uszanowanie: Schabomił
    • dr.krisk Moje przygody komunalne. 01.01.08, 22:44
      Dla mnie komunały to stwierdzenia oczywiste, podawane jako pozór
      argumentu w dyskusji czy rozmowie, i ściągające ją natychmiast w
      dół.
      Moja rodzina jest obdarzona niezwykłą umiejętnością takiego właśnie
      gadania - toteż rodzinne spotkania są męką niesłychaną, gdy ktoś po
      raz setny zapodaje prawdę absolutną w rodzaju "no, wiecie, w życiu
      trzeba dokonywac trudnych wyborów", "te przy władzy to nachapać się
      tylko chcą, a o prostym człowieku nie pomyślą".... i tak godzinami.
      Dlatego unikam.

      Choć sam nie jestem bez winy.
      • zielka Re: Moje przygody komunalne. 01.01.08, 23:50
        dr.krisk napisał:
        > "no, wiecie, w życiu
        > trzeba dokonywac trudnych wyborów", "te przy władzy to nachapać się
        > tylko chcą, a o prostym człowieku nie pomyślą"

        Tak wlasnie, dokladnie to; ale bardziej to drugie, niz to pierwsze, to pierwsze
        do niczego w sumie nie angazuje, ale to drugie to jest dokladnie to. U mnie sie
        zamknieto czasowo w tej kwestii, jak powiedzialam znajac akurat przypadkiem i
        slabo jedna byla pania minister, ze jesli maja jakies konkretne propozycje zmian
        na lepsze to prosze na papierze, a przekaze.

        Tzn. ewentualnie polecam wymyslec sobie taka znajomosc, bo efekt w moim
        przypadku byl piorunujacy. Wtedy ludzie sobie dopiero zdaja sprawe, ze czesto
        (oczywiscie nie zawsze) zadowala ich wlasne marudzenie, i potem juz sie troche
        wstydza.
    • editor3 Re: Komunaly 02.01.08, 09:54
      99.9999999999% ludzi, otwierając jamę ustną, wypowiada komunały
      Przy rodzinnym obiedzie, 150%.
      Ci, którzy mają coś odkrywczego do powiedzenia, zazwyczaj nie
      odzywają się.
      Trudno jest co parę sekund odkrywać proch, albo supernową.
      Nie widzę nic niestosownego w wypowiadaniu komunałów, po prostu
      normal. Wytykanie komuś nieobycia, też jest pewnego rodzaju brakiem
      obycia.
      • dr.krisk Re: Komunaly 02.01.08, 13:43
        editor3 napisała:

        > Trudno jest co parę sekund odkrywać proch, albo supernową.
        Ale nie o to chodzi. Komunał działa jak trutka na zwykłą, ludzką
        rozmowę - nawet tę o sprawach błahych. Komunał to właśnie leniwa
        próba wypowiedzenia "głębokiej myśli", bez własnego wysiłku
        intelektualnego (choćby najskromniejszego). Zamiast
        stwierdzania "nie mam na ten temat słasnego zdania, nie wiem",
        serwujemy mądrości zasłyszane w przedziale kolejowym.
        A to nieładnie.


        > Nie widzę nic niestosownego w wypowiadaniu komunałów, po prostu
        > normal.
        A według mnie jest to zbycie rozmówców. Niech przeżuwają niestrawną
        i koślawą prawdę komunalną, a ja wtedy myślę sobie o niebieskich
        migdałach....

        • editor3 Re: Komunaly 02.01.08, 14:18
          Potrafisz odróżnić mądrość zasłyszaną w przedziale od swoich
          przemyśleń? Mnie czasami to się miesza.
          Nie sądzę, żeby ktoś z taką premedytacją używał komunałów o jakiej
          piszesz.
          Zresztą, nie przesadzajmy, każdy sadzi od czasu do czasu takiego
          kwiatka.
          • dr.krisk Re: Komunaly 02.01.08, 16:02
            editor3 napisała:

            > Potrafisz odróżnić mądrość zasłyszaną w przedziale od swoich
            > przemyśleń? Mnie czasami to się miesza.
            Raczej tak. A przynajmniej tak sądzę :)

            Komunał tak się ma do autentycznych przemyśleń, jak "szampan" Dorato
            do szampana Freixnet Carta Nevada. Można pić, ale po co?
            • zielka Re: Komunaly 02.01.08, 20:11
              dr.krisk napisał:

              > editor3 napisała:
              >
              > > Potrafisz odróżnić mądrość zasłyszaną w przedziale od swoich
              > > przemyśleń? Mnie czasami to się miesza.
              > Raczej tak. A przynajmniej tak sądzę :)

              A to ciekawe co panowie pisza: otoz to, ze ja cos rozpoznaje jako nieznosny w
              odbiorze komunal, niekoniecznie chyba jest komunalem dla mowiacego, wlasnie w
              tym lezy problem (chyba). Tzn. ze ci czlonkowie rodziny, ktorzy je wypowiadaja,
              maja naprawde wrazenie, ze powiedzieli cos madrego, i jak powiedzialam w
              pierwszym poscie, nie wiem jak ich za to winic. I mimo, ze zakladam ich
              niewinnosc, no gniewa mnie to strasznie.

              Acha, i niech 3promile mi nie mowia, ze wystarczy pysk bliznim zamknac, bo nie
              wystarczy. Oni po prostu mysla, ze nie zrozumiales tego, co wlasnie powiedzieli.
    • nienietoperz Re: Komunaly 02.01.08, 20:20
      Zielko mila,

      zdaje sie, ze komunalodawca w formie czystej nie domaga sie komentarza, nie
      domaga sie dyskusji, nie spodziewa sie rzetelnej debaty. Stad sadze, ze lepsze
      jest podejscie odwrotne do propagowanego przez Kolege Promila, to znaczy
      kompletne ignorowanie sytuacji przez komunalobiorce. W razie czego mozna sie
      pocieszyc wewnetrznie wypowiadaniem w ramach rewanzu z powazna mina i donosnym
      glosem zdan typu: 'Najwyzszymi gorami w Polsce sa Tatry'. Obstawiam, ze zaden
      wuj czy ciotek sie nie obrazi. Najwyzej sie ciut zasepi.

      NN
      • zielka Re: Komunaly 02.01.08, 20:35
        Nietoperzu drogi,
        No dobrze, to jest fajne rozwiazanie dla czesci naszych zmartwien. Niemniej
        niektore komunaly sa albo falszywe (nie tak czesto), albo skonstruowane tak, ze
        nie wypada sie nie zdenerwowac (to o Bogu i religii).

        I co wtedy? Jak nie stanac do walki?:-)
        • editor3 Re: Komunaly 02.01.08, 21:19
          Fałszywy komunał, czyli totalną bzdurę, należy zdusić w zarodku,
          wyzywając komunałodawcę (świetne) od idiotów, baranów, ignorantów.
          Co do reszty... można przewracać oczami. To dobry sposób. Dobrze też
          jest zakrztusić się przy obiedzie.
        • nienietoperz Re: Komunaly 02.01.08, 23:18
          Jesli sa calkowicie i oczywiscie bledne, to w ramach rewanzu mowimy
          (dla niepoznaki po pewnym czasie), ze `Gory Sowie to najwyzsze gory
          w Polsce'. Jesli nie sa ani takie, ani takie, to chyba nie pasuja do
          definicji (mej) komunalow.
    • broch Re: Komunaly 03.01.08, 15:47
      komunaly:
      "Takie pseudo madrosci powiedziane niby jako odkrycia, zeby sluchaczowi pokazac
      > jakas zupelnie nowa perspektywe."

      "najgorsze jest to, ze wypowiadane sa one faktycznie jako odkrycia, ktorych
      nie-na-miejscosc jest dla osob wypowiadajacych niezauwazalna glownie z powodu
      jakiegos generalnego nieobycia."

      najgorsze jest to - moje dziecko - ze od komunalow uwolnic sie nie da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka