Dodaj do ulubionych

Co do samotności...

16.03.08, 20:30
Samotnośc nie tyle wyczerpuje co odbiera siły. Przede mną kolejny szary dzień, taki sam jak wszystkie, nie zmieni się nic.
Wychodzę do ludzi, spotykam się ze znajomymi, uśmiecham, a potem wracam do czterech ścian oczekując kolejnego samotnie spędzonego wieczoru. Tak bym chciała, żeby ktoś pogłaskał mnie po głowie, przytulił..
Najbardziej nie lubię pocieszania w stylu „uśmiechnij się i czekaj na swoje szczęście”. Ile można czekać? Obudziłam się pewnego dnia i zdałam sobie sprawę, że tak już będzie zawsze, że nie zdarzy się cud.
Uważam się za wartościową osobę, nie zasłużyłam na taki los. Samotnośc jest najgorszą karą..ale za co?
Przepraszam za smęcenie, ale komu mam się wyżalić- przyjaciółkom?- szczęśliwym mężatkom i narzeczonym??!
Obserwuj wątek
    • czas_ucieka Re: Co do samotności... 18.03.08, 14:01
      Tez tak sie czuje.Kiedys myslam, ze kogos na pewno znajde- przeciez
      nie jestem najgorsza.Teraz coraz czesciej odbieram to jako porazke,
      czasami jako kare.Powoli godze sie z losem , o ile z tym mozna sie
      pogodzic.Pozdr
    • ryganta Co do samotności... 28.05.08, 16:01
      Jesli chodzi o mnie to samotnosc mnie trochę zniecheca do
      działania. Bo pewnie po co bede sie starał zabiegał o cos co moze
      mi byc na starosc niepotrzebne. Wiem, ze zostane do konca zycia sam
      i dlaego posieciłem sie pewnemu hobby by zabic nude czy czas ale
      wiem, ze musze tez tak robic by mi nie zabrakło na chleb codzienny
      i lekarstwa na starosc czy ewentualnie rehabilitację, bo kto wie
      jaka mnie ona czeka.
      pozdr
    • monalajza Re: Co do samotności... 17.06.08, 23:27
      ja wierze. Ale coraz mniej. I problem jest taki ze nie moge nikogo znalezc. Bo
      tak nie jest. Nie moge znalezc nikogo kto MNIE odpowiada. MOze mam za duze
      wymagania, ale wymagam duzo od siebie. I chce zeby ten ktos tez wymagal duzo od
      siebie. Nie ode mnie.
    • anirat Re: Co do samotności... 19.06.08, 21:57
      A ja szukam z nadzieja, ze jeszcze znajde, oczywiscie wiem, ze nie
      może byc to celem, ale siedziałam i czekałam kilka, albo nawet
      kilkanascie lat na to, ze samo sie jakos znajdzie moje szczęscie.
      teraz wrecz wychodze mu na przeciw, może sie uda, a jak sił
      zabraknie, to sie poddam, ale przeciez szukając niczego nie trace.
      Spotykam róznych ludzi, i zawsze jest jakaś tam iskierka nadzieji,
      jak sie okazuje, ze nie to , to jest troche smutno, ale co tam, moze
      to co najważniejsze jest przede mna. nie odbieram sobie na razie
      nadziji na zmiany na lepsze.
      Wierzę , ze spotkamy się, nie wiem kiedy, ale spotkamy.
    • i_renka Re: Co do samotności... 25.06.08, 14:34
      ja-nierealna... czytajac Twoje slowa mialam wrazenie jakbym czytala
      swoje slowa...
      ja nie mam juz sily wlasnie na zycie w pojedynke... cale zycie
      dotychczasowe musialam sobie radzic sama. nie moglam sie na kims
      oprzec... byly okresy, ze bylam z kims - ale czulam wtedy, ze to nie
      to. dopiero ostatnio pozwolilam sobie na uczucie, ze to juz na cale
      zycie, na zawsze - ale tym razem tez sie nie udalo. odszedl.
      i tak jak Ty - mam znajomych, przyjaciol, czuje sie w ich
      towarzystwie dobrze, usmiecham sie - a jak wracam do domu to chce mi
      sie plakac bo nikt na mnie nie czeka, nikt nie przytuli czy
      chociazby nie pomilczy ze mna.
      chodzilam na terapie. staralam sie odnalezc poczucie swojej
      wartosci. i staram sie wciaz. ale zadaje sobie tez pytanie co ja
      robie nie tak??
      • marysia_0 Re: Co do samotności... 21.08.08, 13:31
        doskonale Cię rozumiem, u mnie jest tak samo. Spotykam w swoim życiu facetów,
        którzy kompletnie mi nie odpowiadają, mam 24 lata i jeszcze nigdy nie byłam
        zakochana, to jest straszne, może ze mną jest coś nie tak??????? mam powodzenie,
        jestem podobno bardzo ładna, wykształcona mam dużo znajomych, 3 przyjaciółki i
        ogólnie mam fajne życie, ale czegoś brakuje.... przytulenia od tego jedynego,
        którego nigdy nie spotkam??????:((
        • jaknajlepiej Re: Co do samotności... 20.05.09, 02:43
          Ja też tak mam. Czasami mam wrażenie, że w środku mam próżnię, która
          wsysa wszystko, tak że nic ze mnie nie zostaje.
          Ciągle czekam, jasne, nie tracę nadziei - choć nie jest łatwo.
          Teraz robię to jednak inaczej - zaczynam robić też inne, nowe
          rzeczy, hobby to sposób na chwilowe zapomnienie o samotności - dość
          skuteczne w moim wypadku. Przynajmniej nie zastanawiam się nad tym
          stanem tak często.
          Tak sobie myślę, że trzeba aktywnie sięgać po szczęście. Nic do nas
          samo nie przyjdzie.
    • marika-77 Re: Co do samotności... 09.07.09, 21:02
      Niestety sama nie mam już sił by móc podnieść Cię na duchu...
      Jestem potwornie samotna - tyle, że ja mam w domu tyrana, który
      zamiast przytulić i porozmawiać znęca się nade mną psychicznie (i
      nie tylko) :( Jestem załamana, bo odejście od niego oznacza odejście
      z pracy - a przy obecnym bezrobociu i braku znajomości, na kolejną
      nie mam szans...
      W domu zamiast spokoju są tylko awantury albo chora, grobową ciszę -
      to całe ignorowanie jest celowe i świadome, koszmar! Mam wielu
      przyjaciół, koleżanki również (szczęśliwe), a mimo to wieczory
      spędzam samotnie trzęsąc się ze strachu przed kolejną awanturą, ale
      również licząc na to, że do tyrana coś dotrze i wróci do domu pełen
      skruchy i dobroci... Marzę o spokojnym i miłym domu :(
      Już nie mam siły, nie wiem dlaczego los mnie tak karze..
      W dzieciństwie dzięki rodzicom byłam samotna, jako nastolatka zawsze
      podpierałam ściany bo chłopcy podkochiwali się we mnie w ukryciu a
      koleżanki z powodu mojej biedy nie akceptowały, na studiach też sama
      bo faceci albo się "ślinili" albo obawiali (sprawiam mylne pojęcie
      niedostępnej). A teraz tkwię w toksycznym związku nie widząc dla
      siebie nadziei...
      Nie całowałam się kilka lat...nie kochałam się kilka miesięcy...nie
      przytulałam kilkanaście tygodni...
      Nie wierzę w miłość...nie wierzę w dobroć mężczyzn...nie wierzę w
      szczęście...
      Nie chcę dłużej być samotna...
      Nie chce mi się żyć...
      Nie mam dla kogo żyć...
      • krecikowy_swiat Re: Co do samotności... 04.06.10, 12:19
        Nie ma co załamywać rąk, jest kiepsko, ale może być lepiej. Mnóstwo
        zależy od nas samych. Powodzenia!
        --------------------------------------------
        Jaki jesteś w związku? Zrób Test Doboru Partnerskiego MyDwoje i
        dowiedz się jaki jest Twój Profil Partnerski.
      • bru.no Re: Co do samotności... 06.01.14, 21:00
        Mariko,czy coś się zmieniło w Twoim życiu? mam nadzieję, że tak, ciepło pozdrawiam
    • jatezkorzystam Re: Co do samotności... 11.10.10, 14:43
      ale zamiast się smucić, weź życie w swoje ręce! Miłość nie jest nam dana raz na zawsze, nie wierz w takie smęty, że każdy gdzieś na kogoś czeka, nie wierz w teorię dwóch połówek... trzeba brać życie w swoje ręce - szczególnie dziś, kiedy tak trudno jest poznać właściwego partnera, a wydawałoby się że okazji ku temu nie brakuje... Ja jestem kobietą i wiem, jak trudno o fajnego mężczyznę! To nie dlatego, że wyginęli, ale dlatego, że nas, kobiet jest po prostu więcej. I to mężczyżni mogą przebierać i wywierać, a my musimy się temu podporzadkować. Ja postanowiłam sama wziąć życie w swoje ręce. Zapisałam się na angielski - nie udało się poznać nikogo, zapisałam się na siłownię - same bezmózgowe mięśniaki, zaczęłam odnawiać stare znajomości - wszyscy zajęci. Ale coś robię... i dobrze się z tym czuję, bo nie ma nic gorszego niż czekać na księcia z bajki. Nawet zapisałam się do biura matrymonialnego (Duet Centrum) i też nie żałuję tego kroku! Trzeba dawać sobie szansę, trzeba wyjść z cienia a nie tylko biernie czekać i patrzeć, jak życie przecieka przez palce, jak czas nas goni i odbiera szansę... na dom, rodzinę, macierzyństwo.
      • kocurek33zoo3 Re: Co do samotności... 02.01.11, 10:49
        Witam w klubie samotnych.Podoba mi się twoje podejście do samotności.Mam nadzieje że coś się zmieniło w twoim życiu na dobre.Kiedy się jest młodą,wykształconą i ma się prace to życie wygląda inaczej i tak naprawde nie jest się samotnym,bo coś się ciągle dzieje.Gorzej dla tych samotnych starszych nie pracujących i nie potrzebnym już nikomu,tylko czekających- na co,na śmierc za wcześnie na miłość(?)za póżno,a może nie.
    • masqara Re: Co do samotności... 17.12.12, 10:38
      ja jestem samotny całe życie
      • skwargosia Re: Co do samotności... 17.12.12, 11:34
        I co ? Dobrze Ci z tą samotnością? Ja też czasem czuję się samotna. Mam więcej czasu , dzieci dorosłe mają swoje sprawy. Ale cieszę się , że wreszcie mam czas dla siebie, nie jestem zabiegana... tylko brak mi pogaduszek , kolacji przy dobrym winie i towarzystwa do kina lub teatru. Ale przecież dużo jeszcze przede mną. mam dopiero 53 lata............
        • pann_a_nikt Re: Co do samotności... 28.12.12, 10:29
          fajne podejście...dopiero 53 lata...ja zastanawiam się mając o połowę mniej czy życie samemu w ogóle ma sens...bo prawdę mówią już mnie to strasznie męczy...ludzie patrzą na mnie jak na dziwoląga...ale może jestem kimś takim...od roku z nikim sie nie spotykam...czyli jest coraz gorzej :/
          • skwargosia Re: Co do samotności... 04.01.13, 15:35
            Na dwudziestokilkuletnią patrzą jak na dziwoląga????? Musisz być z kimś? Dlaczego?Współczuję Ci takiego podejścia...... do życia. Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia czy koniecznie trzeba za kimś się uganiać?Jak się z nikim nie spotykasz to jesteś mniej wartościowa?
            O ludzie ..........
            • pann_a_nikt Re: Co do samotności... 14.01.13, 15:56
              skwargosia napisała:

              > Na dwudziestokilkuletnią patrzą jak na dziwoląga????? Musisz być z kimś? Dlacze
              > go?Współczuję Ci takiego podejścia...... do życia. Jest tyle ciekawych rzeczy d
              > o zrobienia czy koniecznie trzeba za kimś się uganiać?Jak się z nikim nie spoty
              > kasz to jesteś mniej wartościowa?
              > O ludzie ..........

              wiesz jakbym twierdziła, że MUSZĘ to pewnie znalazłby sie jakiś pierwszy lepszy, ale niestety nie chcę czegoś takiego...chcę się zwyczajnie zakochać, a nie czekać aż...miłość przyjdzie z czasem, co do tego, ze patrzą na dziwoląga to na prawdę tak jest...ludzie pytają się mnie na prawdę nikogo nie masz? tak jakby myśleli, ze może ich trochę oszukuję, a mnie jest przykro na sama myśl, ze mam komus na taki zarzut odpowiadać
    • blue7000 Re: Co do samotności... 12.01.13, 17:07
      ja usycham z samotnosci mam 43 lata ...niemam z kim pogadac jestem niezbyt silna zyciowo kobietka i sama nie dam rady zyc...musze miec partnera
      • blue7000 Re: Co do samotności... 13.01.13, 18:34
        ale g.!
    • 4gucio pozdrawiam 14.01.13, 12:10
      hej jestem michał,chętnie cię poznam to moje gg 16204189
    • xaon Re: Co do samotności... 20.01.13, 16:13
      Powstał fajny nowy portal love-me.pl dla każdej orientacji seksualnej...Jak to się mówi :) każdy znajdzie coś dla siebie: ) Dopiero wystartowali, dlatego nie można zrażać się mała jeszcze liczbą użytkowników. Ale przede wszystkim nie zdzierają kasy jak inne portale :) Polecam : )
      • pann_a_nikt Re: Co do samotności... 22.01.13, 13:52
        na prawdę? całkiem za free ten portal? jakoś ciężko mi w to uwierzyć, bo większość tego typu portali jest płatna, co z reszta nawet w niektórych momentach jest dobrze, bo trochę odpędza tych, którzy są pasożytami i nie potrafią sami na siebie zarobić
    • david.glosky Re: Co do samotności... 23.01.13, 13:56
      A ja jestem sam, jestem singlem i tak jest OK. Nie powiedzialbym, ze jestem samotny. Bede z kimś, to też będzie dobrze. Powiem tak: czujęwewnętrznie, że brz względu na to, czy jestem w związku czy nie - jestem w 100proc sobą! :)
    • agusx Re: Co do samotności... 26.01.13, 19:12
      Hej, mam tak samo.Ostatnio nie mam się do kogo odezwać.Może wymienimy się swoimi "smętami":-)
    • midnight_lightning Re: Co do samotności... 26.01.13, 22:57
      Często się pojawia takie stwierdzenie, nie bój się, spróbuj, kobiety nie gryzą.

      Ugryzienie szybko się goi, kilka dni i zapomina się o bólu, ugryzienie przez wściekłe zwierzę goi sie dłużej, dochodzą bolesne zastrzyki, ale po kilku tygodniach wszystko wraca do normy.

      A kobiety owszem, nie gryzą, one wyrywają ci serce i depczą śmiejąc się przy tym, złamane serce już nigdy się ne zagoi, a ból odrzucenia nie przemija.

      Tekst nie sponsorowany
      • blue7000 Re: Co do samotności... 04.03.13, 12:17
        zle byc samotnym ale jak ma sie trudny charakterek to trzeba byc samotnym...by nie truc zycia innym..ja jestem rozkapryszona 44-letnia kobieta...i szukam faceta ktory mnie zmieni narazie wszyscy odchodza,mimo ze jestem dosc atrakcyjna i co mi po tym jak samotna-czy jest tu facet psycholog?cierpliwy?
    • blue7000 Re: Co do samotności... 04.03.13, 14:09
      cwiczylam przez 10 lat..ale teraz mi sie niechce..nie w wygladzie tkwi problem lecz w moim charakterze...jak tu sie zmienic?
      • bomboglad Re: Co do samotności... 28.05.15, 08:21
        spotkajmy się
    • blue7000 Re: Co do samotności... 05.03.13, 18:57
      ok.
      • blue7000 Re: Co do samotności... 20.10.14, 17:42
        codziennie do swej twarzy w lustrze mowie.....hej ,jestes naj....i tak mozna przez wiele lat sie oszukiwac
      • bomboglad Re: Co do samotności... 11.01.15, 14:11
        może spróbujemy?
    • 0irmina22 Re: Co do samotności... 03.01.15, 16:10
      Mam tak samo, dokładnie. I kiedy widzę,że tyle wartościowych babek ma ten sam problem, to po prostu trudno mi uwierzyć. Mam szerokie grono znajomych,ale wszyscy maja pary, więc ten brak partnera jest dotkliwiej odczuwalny. Nie da rady ciągać zamężnych przyjaciółek na kawę czy do kina.
      Mam 44 lata, jestem z Lublina, jeśli znajdzie się tu ktoś z okolicy chętnie poużalam się grupowo.
      • blue7000 Re: Co do samotności... 06.01.15, 19:31
        grupowo -to nie-pojedynczo i na zawsze tak

      • jestemtutaj.1 Re: Co do samotności... 22.05.15, 23:16
        Hej:) jestem w takiej samej sytuacji i podobnym wieku . Mieszkam w Lublinie. Chętnie porozmawiam ale nie wiem jak się skontaktować.
      • jestemtutaj.1 Re: Co do samotności... 22.05.15, 23:19
        Oirmina22 Jeżeli chcesz napisz jestem w podobnym wieku, sytuacji i też z Lublina. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka