naiwna_glupia
22.03.08, 16:22
Jestem młoda istotką, ale z niemiłymi doświadczeniami życiowymi. Poznałam
faceta, byliśmy ze sobą dość długo. Było nam razem dobrze, on mówił, że mnie
kocha, zarzekał, ze tylko ja, itd. Problem był taki, że on w chwili, gdy go
poznałam był żonaty. Co prawda z żoną nie mieszkał już jakieś dwa lata i w
dodatku złożył pozew o rozwód. Ja rezygnowałam praktycznie z własnego życia, z
rodziny ze znajomych, tylko po to, żeby być z nim. Na początku naszej
znajomości byłam obrażana przez jego żonę, wyzywana od latawic, itp. Wszystko
to akceptowałam, po to, żeby z nim być. Wiedziałam, że w momencie kiedy
zostanie rozwód to się zmieni. Kochałam go i nie wyobrażałam sobie życia bez
niego. Az dwa dni przed uzyskaniem rozwodu(bo sprawy rozwodowe u niego trwały
bardzo długo) oznajmił mi, że on nie jest pewien, czy kocha zonę czy mnie.
Rzucił mnie. Potem, gdy dostał rozwód, spotkał się ze mną i powiedział, że on
tak naprawdę to cały czas kocha żonę, a jeśli chodzi o mnie to mu sie
wydawało. Ja teraz nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić. Już mija miesiąc,
a ja cały czas jestem w rozsypce. Jechałam przez dłuższy czas na lekach, bo
inaczej nie mogłam, teraz próbuje sama, ale nie wiem czy dam radę. To tak
bardzo boli.