pluskwaparszywka
28.03.08, 13:17
mieszkam nad bajorkiem. takie oczko wodne widać z moich okien. no, rzut
beretem. jestem dzieckiem poranka. wstaje sobie dziś po czwartej, do kuchni
doczłapałam sie o jakiejś 4.30, żeby wodę na czaj wstawić. i tak bezmyślnie
stanęłam przy oknie i widzę, że jakiś miły człowiek chodzi koło stawiku i coś
zbiera. pomyslałam, że ekscentryk fajny, bo taka fosforyzującą czerwoną
kamizelkę z jakimś napisem nosił. coś mię tkło i przygladam sie uważniej. ba,
nawet wyszłam na balkon, bo mi szyba figlowała z ostrościa obrazu. miał wielki
worek i cos do niego wrzucał. ciężkiego. zbierał cosie wielkości ratlera i
wrzucał do wora. czarnego, plastikowego wora. potem dołączyło jeszcze dwóch
panów w kamizelkach z takimi samymi workami. a kaczki darły się, jakby kto je
zarzynał. i dotarło do mnie, co oni zbierali. dotarło, zanim usłyszłam
komentarz "niezła jatka". oni zbierali ptaki. potrute kaczki i wrony.
wiosna.