Dodaj do ulubionych

Co o tym myślicie?

09.04.08, 11:16
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5089477.html
Mnie się osobiście wydaje to trochę chore. Nawet nie ogólnie idea, tylko te
fragmenty:
"No pewnie, że chciałabym go dotknąć. Tak po prostu. Ale wiem, że to jest
niemożliwe tu, na ziemi. Teraz. Ukochany, mój miły - tak mówię do niego
najczęściej. Poza tym - wszechmogący, najwierniejszy, najpiękniejszy. Ale ja
nie przywiązuje wagi do tego, jak Jezus wygląda. Nie modlę się przed
obrazkiem. Choć i tak wiem, że on jest najpiękniejszy. Bo jest Bogiem. No
dobrze, wyobrażam go sobie jako szczupłego, przystojnego mężczyznę z długimi
włosami, z brodą. (Ale nie każdy mężczyzna wygląda dobrze z długimi). Na
zaproszeniach, które rozdawałam, było napisane: "Uwiodłeś mnie, Panie, a ja
pozwoliłam się uwieść"."
Uwiedzenie przez Boga? A potem mówią, że Zeusy i inne takie to bzdury były.
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 11:18
      Okazuje się, że można się naćpać niemal wszystkim.
    • beatanu Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 11:37
      Uprzedziłaś mnie :-) Też przeczytałam i ciut poruszona zaczęłam się
      zastanawiać nad granicami zniewolenia kobiety...

      No dobrze, jej wybór, jej życie, jej radość (?). Dopóki nie krzywdzi
      innych, niech żyje w świecie odrealnionym. Tylko, że mnie też nie
      wydaje się to zdrowym sposobem na życie...
      • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 11:52
        Wymyśliła sobie panna sprawną fikcję (a nawet nie - skorzystała z wymyślonej) i się tam z całym dobytkiem przeniosła. Ktoś tam kiedyś powiedział, że zakony, to takie kościelne szpitale wariatów, ale jak widać nie wszyscy potrzebują izolacji i regułek, by kościelnie zwariować.
        Ale w sumie niech se pani ma na zdrowie, orgazm z Jezusem jeszce chyba nikomu nie zaszkodził.

        P:)
      • noida Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 11:54
        No dokładnie, wybrała sobie taki styl życia i chociaż do mnie on nie przemawia,
        to niech jej będzie. Ale to, że mówi "jestem szaleńczo zakochana w Jezusie"
        wydaje mi się po prostu przesuniętą klepką w mózgu. Jak można szaleńczo zakochać
        się w wytworze własnej wyobraźni?
        • nienietoperz Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 13:56
          W przelocie i abstrahując od tematu poniekąd: a jak się zakochujemy/kochamy
          przez całe życie w Natalii X. czy Franciszku W., to nie zakochujemy się
          przypadkiem w wytworach własnej wyobrażni? Czy wyłącznie w kilkudziesięciu
          kilogramach materii na Franka czy Natalię się składających?

          Z ukłonami,

          NN
          • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:49
            nienietoperz napisał:

            > W przelocie i abstrahując od tematu poniekąd: a jak się zakochujemy/kochamy
            > przez całe życie w Natalii X. czy Franciszku W., to nie zakochujemy się
            > przypadkiem w wytworach własnej wyobrażni? Czy wyłącznie w kilkudziesięciu
            > kilogramach materii na Franka czy Natalię się składających?
            >

            Jednakowoż nie do końca pozwolę sobie się zgodzić. Jeśli nawet zakochujemy sie w
            wytworze naszej wyobraźni to bardzo szybko okazuje się, że ten wytwór ma również
            te kilkadziesiąt kilo materii. I chociaż oczywiście nasza zakochana wyobraźnia
            może nam czasami podsuwać pomysły jak to on/ona cudnie siorbie, słodko chrapie
            albo wprost rewelacyjnie nie wynosi śmieci, to dla stanu miłości trochę dłuższej
            niż pierwsze zauroczenie chyba lepiej, żeby tak nie było. To znaczy, żebyśmy
            akceptując materialność i wady ukochanego obiektu wyłączali zachwyconą
            wyobraźnię. Tak myślę sobie :)
        • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:41
          Można, można. Jak wierzymy Barthesowi (a ja mu wierzę, chociaż filozof i Francuz), to zakochujemy się tylko i wyłacznie w wytworach własnej wyobraźni. Znaczy nie ma róznicy, czy Twój Misio jest namacalny, z mięsa i kości i w ogóle, czy też Misio jest Limahlem wdzięczącym się z plakatu, bo i tak zakochaliśmy się nie w misiu, tylko w tym, co sobie sami na temat Misia wymyslilismy. (po czym następuje 200 stron tekstu dlaczego tak, co w sumie sporwadza się do odpowiedzi - bo tak, bo nie ma czegoś takiego jak zrozumienie dla 2 osoby, więc chcac nie chcąc zakochujemy się w tym, co rozumiem, czyli w sumie w sobie samych, a Misio robi tylko za przekaźnik)
          Dla pani Misiem jest JC, dla Promila Jenna Jameson czy inna Silicon Valley, a ja to musiałbym cały katalog zapodać :)

          P:)
          • 3promile Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:43
            Blondynka? Duża blondynka? Pur mła? Przestań jarać to zielsko, koleś.
            • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:57
              to pszykuat był tylko, bencfale, przecież nie zdradziłbym Twych najskryniejszych fantazjów...
              Publicznie w dodatku.

              P:)
              • 3promile Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:42
                A ja twoje bardzo chętnie bym tu teges ;) Ale ja nieśmiały jestem.
          • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:51
            Brajan, a Ty temu katalogowi ślubujesz dozgonną wierność i wstrzemięźliwość ever????
            Coś mylisz pojęcia, ziom :)
            • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 14:55
              ejno, ja nie egzystuję w systemie, gdzie się ślubuje wierności i wstrzęmieźliwości. A ta pani tak, to się do tego dostosowuje. A w sumie jak patrzę zupełnie obiektywnie, to większości obiektów westchnień jestem dozgonnie wierny przez lata i wstrzemięźliwie, wedle wazności obdarzam je zainteresowaniem.

              P)
              • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:01
                OK. Toteż nikt nie neguje prawa owej pani do miłości do Jezusa Ch. W wątpliwość
                jej podana li i jedynie opisywana fizyczność tej miłości. Czy Ty jesteś
                zakochany w obiektach ze swego katalogu?
                Oczywiście zaraz mi powiesz, ze tak oczywiśćie, a ja Ci i tak nie uwierzę. I tak
                sobie możemy pogadać :)
                • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:03
                  Aha i uprzedzając nie mówmy o fantazjach erotycznych zajętych facetów z
                  panienkami z plakatów, bo to zupełnie nie o to chodzi.
                • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:18
                  ekstaza św Teresy:

                  "W jego rękach ujrzałam długą, złotą włócznie, a na jej żelaznym końcu wydawał się świecić ognisty punkt. Wydawało się, że przeszył moje serce kilkakrotnie, przenikając do mych wnętrzności. kiedy ją odrzucił, pomyślałam, że odrzuca je wraz z nią. Pozostawił mnie całkowicie płonącą Bożą miłością. Ból był tak ostry, że wydałam kilka razy dźwięk podobny do lamentu, ale słodycz powodująca ten ból była tak niepohamowana, że nikt nigdy nie pragnąłby jej utracić też niczyja dusza nie mogłaby znaleźć zadowolenia w czymś innym niż w Bogu. nie był to ból ciała, ale duszy chociaż ciało wydawało się go odczuwać bardzo intensywnie"

                  I jeszce sobie przypomniej te wszystkie średniowieczne wizerunki objawień, gdzie większośc tych pań wygląda jakby była na skraju orgazmu o którym się nie śniło nawet Erice Jong.

                  To jest norma.

                  P:)
                  • noida Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:34
                    No i to mi się właśnie wydaje najbardziej podejrzane.
                    • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:42
                      Czemu podejrzane - te panie są poblokowane seksualnie - w sensie mają naturalne potrzeby, odruchy, instynkty, a niewiele sposobów, by je zrealizować, bo są w systemie, który tego typu pociągi uznaje za podejrzane i niegodne. Więc idzie to w stronę jakiejś tam pewnie sublimacji i uznania, że takie myśli wobec JC to nie grzech, bo przecież nie dotyczą jego cielesności, a nawet jesli to jest to cielesność boska, święta i bezgrzeszna. Jakoś po prostu próbują połaczyć mocno abstrakcyjne wierzenia w których przyszło im żyć i które je na jakimś tam poziomie (duchowym pewnie) zaspokająją i czynią szczęsliwymi, z normalnym, zwierzątkowym odruchem, że trzeba się parzyć. Więc wyrobiony mózg takie a nie inne podsuwa im fantazje erotyczne, żeby się nie wpakowały w dysonans poznawczy. Wilk syty, ofca cała, bo choć orgazm miała, dziewicą została. Nie widze tu jakiś szczególnie radykalnych wolt.

                      P:)
          • noida Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:09
            No właśnie, filozof. Filozof ma to do siebie, że sobie wymyśla. Niby to wszystko
            jest prawda, co on mówi, niemniej jednak nie do końca.
            No bo znakomita większość ludzi kocha jednak konkretne Miśki, a nie JCh albo
            Sillicon Valley. Co moim zdaniem jednak o czymś świadczy. Chociaż nie do końca
            wiem, o czym. Może o tym, że oni są skłonni wyobrażenie o tej drugiej osobie
            jakoś tam skonfrontować z rzeczywistością, a te panie najwyraźniej nie mają
            zamiaru niczego konfrontować. Tylko się grzecznie zachowywać. Moim zdaniem to
            masochizm jednak do pewnego stopnia jest - nie znam cię, nie rozumiem (jak można
            zrozumieć Boga??), ale wykonuję ślepo twoje polecenia.

            A jeszcze z innej beczki - zakochanie to fizyczne uczucie przecież jest.
            Wyzwalają się w mózgu procesy chemiczne i inne takie. Zazwyczaj potrzebna jest
            do tego osoba z feromonami i takimi tam. Zgodnie z waszą definicją miłości
            (twoją i nntprza) to moglibyśmy zakochiwać się równie dobrze w słońcu, wodzie w
            kałuży i w piosence Led Zeppelin. A jednak z piosenką Led Zeppelin nie chcemy
            się ożenić ani zrobić sobie gromadki bachorów. A z ludźmi tak. Czy one chciałyby
            mieć dzieci z Jezusem?
            • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 15:47
              Mieszasz duchowe z biologicznym, trochę. Tak mi się wydaje przynajmniej. Feromony, robienie sobie gromadki etc, to jest biologia i tu wystarzy miec tylko szerokie biodra i 20 centymetrów w gaciach, żeby sobie te drugie pół jakoś skołować. A zakochac się - duchowo - można praktycznie we wszystkim - i w słońcu i w piosence Led Zeppelin i w zdjęciu Noidy. I najczęsciej nie ma to nic wspólnego z chęcią namnarzania tałatajstwa na świecie, tudzież budowania gniazd. Fakt, sa sytuacje, gdzie jedno z drugim się doskonale miesza, ale to wtedy należy się tylko cieszyć, a nie zastanawiać dlaczemu tak :)

              P:)
              • noida Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 16:05
                No tak, można, ale jednak to zakochanie się w piosence nigdy nie będzie tak
                silne, żeby z tą piosenką można było budować długotrwałą relację. A one, w moim
                pojęciu, właśnie to robią - budują relację z piosenką. I dlatego mi się wydaje,
                że jednak jakieś klepki im nie stykają.
                • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 16:11
                  No dobra, może się i nie stykają, ale w imieniu pci męskiej, to ja się jednak cieszę, że pani sobie wybrała JC, niż miałaby te nieposkromione apetyta sexualne realizowac na jakimś biednym faceciku i zajechać go w tydzień jak naszą szkapę :)
                  Choć pewnie skończyłoby się na tym, że zobaczyłaby nienamalowanego siusiaka i byłoby po ptokach.
                  P:)
            • broch Jezus i Barthes 09.04.08, 16:11
              "No bo znakomita większość ludzi kocha jednak konkretne Miśki, a nie JCh albo
              > Sillicon Valley. Co moim zdaniem jednak o czymś świadczy. Chociaż nie do końca
              > wiem, o czym. "

              tzn Twoim zdaniem milosc wymaga szczegolnego braku wyobrazni? Bo tylko o tym
              Twoj argument (Miski) swiadczy.

              "Może o tym, że oni są skłonni wyobrażenie o tej drugiej osobie
              > jakoś tam skonfrontować z rzeczywistością, a te panie najwyraźniej nie mają
              > zamiaru niczego konfrontować.
              ..Moim zdaniem to
              > masochizm jednak do pewnego stopnia jest"

              Mloda jestes, zakochasz sie nieszczesliwie jeszcze pare razy. Tez masochizm.

              Bredzenie o konfrontacji z rzeczywistoscia mozna skonfrontowac z zakochiwaniem
              sie w aktorach, aktorkach i innych gwiazdach estrady. Tez dalekie od rzeczywistosci.
              99.999% procent szczytujacych na widok gwiazdy nigdy nie bedzie w stanie
              skonfrontowac obrazu (i wyobrazenia) z rzeczywistoscia. Jeden kocha sie w
              monidle (taki popularny obrazek nad lozkiem) drugi w dupie na szklanym ekranie.
              Kompletnie nie szkodliwe, tak samo irracjonalne. Podobno irracjinalnosc lezy u
              podstaw uczuc, wlaczajac w to Miska.

              Barthes to taki prozac (tzn udowodniono ostateczne: placebo. Przy czym prozac
              mial wiekszy wplyw na ludzkosc niz Barthes). Kiedys pytalem o tlumaczenie
              szczegolnie rozgarnietego fragmentu (jednego z wielu) i jakos nie spotkalem sie
              z rozwiazaniem zagadki na czym facet byl "high".
              Ale - podobnie jak Jezus - tez moze dostarczyc orgazmu w formie nieszkodliwej
              (chyba ze uznac pieprzenie sie z ksiazkami i (szczegolnie powiklana) mysla
              filozoficzna za rzecz rownie dziwna i jak milosc do Jezusika).

              Proba racjonalizacji uczuc jest ciut bez sensu nie ma znaczenia czy do Dzizys
              czy Misiek.

              Moim zdaniem jak dlugo nie ma szkod fizycznych nie ma nad czym sie zastanawiac.
              No moze jedynie nad tym dlaczego sie zastanawiac.
              • braineater Re: Jezus i Barthes 09.04.08, 16:15
                Brochu, nie, że się czepaiam, ale to, że nie rozkminiłeś jakiegoś fragmentu Barthesa, albo Ci nic ta lektura nie zaoferowała, to raczej problem Twój, nie środków, które Roland zazywał (a z tego co pamiętam, to oprócz uzależnienia od własnej matki, był w miarę czysty w temacie używek.)
                Akurat taki autor, któremu Twój brak zrozumienia w niczym nie zaszkodzi :)

                P:)
                • broch Re: Jezus i Barthes 09.04.08, 16:43
                  Ciebie tez prosilem o wyjasnienie. Cos tam motales o pozniejszych
                  niezrozumialych produkcjach Miszcza. Tyle. Na kilku forumach (nie krajowych)
                  "zapuszczalem" kawalki z Barthesa czekajac na wyjasnienie. Od ostatniej proby z
                  roczek minal.

                  Jak z prozacem. Wierzysz ze dziala. Moze dziala. Nawet jesli nie powinien.

                  Problem? Absolutnie nie. Zabawne? Absolutnie tak.
              • noida Re: Jezus i Barthes 09.04.08, 16:29
                "tzn Twoim zdaniem milosc wymaga szczegolnego braku wyobrazni? Bo tylko o tym
                Twoj argument (Miski) swiadczy."
                No nie wiem, jak to wywnioskowałeś ze zdania, które napisałam. To nie jest
                akurat w ogóle argument, tylko tak sobie rozmyślam. Wydaje mi się, że do
                zakochania się w ogóle nie potrzeba wyobraźni, ale to temat na inną dyskusję.
                Wyobraźnia nie ma tu nic do rzeczy. Przecież one sobie nie wyobrażają tego
                Jezusa, tylko mają go poniekąd gotowego. Wystarczy im poczytać odpowiednie lektury.

                "Mloda jestes, zakochasz sie nieszczesliwie jeszcze pare razy. Tez masochizm." -
                ale ja swojemu obiektowi nieszczęśliwego zakochania nie zamierzam ślubować
                wiecznej miłości i dziewictwa po grób.

                "Bredzenie o konfrontacji z rzeczywistoscia mozna skonfrontowac z zakochiwaniem
                sie w aktorach, aktorkach i innych gwiazdach estrady." - a kto powiedział, że to
                jest normalne? Dla mnie mechanizm działania jest w obu przypadkach mniej więcej
                taki sam. Tylko że znakomita większość ludzi wyrasta z kochania się w aktorach w
                wieku mniej więcej 15 lat i potem już szuka sobie raczej partnerów z krwi i
                kości, choćby mieli do nich wzdychać z oddali.
                • broch Re: Jezus i Barthes 09.04.08, 16:51
                  he, he i stad te rozwody.

                  do zakochania nie trzeba wyobrazni? Na poziomie fizjologii absolutnie nie.
                  elektrody i chemikalia gwarantuja podoby efekt.

                  Jesli idzie o t.z.w. wiekszosc wyrastajaca. Nie masz danych statystycznych ze
                  taka istnieje. Mieszasz wlasne przekonania z rzeczywistoscia.

                  we mnie wieksze zdziwienie wywoluja baby wyznajace milosc seryjnym mordercom niz
                  kobitka kompensujaca Chrystusem cos tam.
                  • noida Re: Jezus i Barthes 09.04.08, 17:04
                    "Nie masz danych statystycznych ze taka istnieje. Mieszasz wlasne przekonania z
                    rzeczywistoscia."
                    I vice versa.
    • zielka Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 19:37
      Acha, czyli Wasze pytanie to generalnie : czy zakochanie sie w JCh to cos innego niz zakochanie sie w kimkolwiek, bo i tak tylko siebie kochamy?

      To jest bardzo interesujace, ze mowicie tak abstrakcyjnie, niczym, prosze sie nie obrazac, filozofowie wlasnie. Ja natomiast, jako pozbawiony instynktu na przyklad macierzynskiego Marsjanin placacy podatki w innym kraju pytam, czy nie obchodzi Was to, ze ta pani ewidentnie jest osoba o bardzo kruchej osobowosci, ktora wykazala trudnosci w nawiazaniu kontaktow z bliznimi, co uniemozliwia jej posiadanie dziecka? Wiadomo, ze jak ktos ma rozwiniety instynkt macierzynski, no to bedzie pewnie cierpial do konca zycia z braku dzieci, czy nie? Bo tak nas Darwin i kultura stworzyla, ze wiekszosci ludzi dzieci sa potrzebne. Ta pani znajdzie sie wiec w jakiejs instytucji psychiatrycznej za jakis czas, i to Wy, bracia i siostry, bedziecie jej za ten pobyt placic.

      Jej opowiadanie o byciu w jakims zwiazku, gdzie chlopak byl niby zazdrosny o Boga i o to, jak ona o nim mowi, stanowilo dla mnie apel do psychologow, nawet chrzescijanskich. Bardzo smutny artykul.
      • braineater Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 20:30
        Ziel, ja prosty chuopak jestem i czegoś niedorozumiewam tu - raz tego instynktu macierzyńskiego, który w/g mnie się w Twoim poście pojawił zupełnie z Marsa, a z którym pani zapewne poradzi sobie jak pierwsza lepsza zakonnica, czy inna oddana służebnica spraw jakiś abstrakcyjnych, ważniejszych dla niej niż rozpłód

        i dwa - niby czym się różni odrzucenie jedengo chłopaka dla JC, od odrzucenia tego samego chłopaka dla innego chłopka, dziewczynki, króliczka, czy co tam nam jeszcze fantazja ertyczna podyktować może

        tu pytajnik będzie

        ?

        I w sumie, jak bym się zgodził, że pani jest lekko nawiedzona (kto nie jest), to wydaje mi się, że w tym swoim nawiedzeniu jest raczej sama ze sobą szczęsliwa. Nie powiem, że jestem w stanie zaakceptować ten odchył który reprezentuje, ale jakoś nie mam problemu, żeby go ogarnąć, tak jak ogarniam chłopaków, którzy całą swoją miłość pakuja w oglądanie RedTube i też jest im z tym dobrze. A że marnują swoją młodośc, siły i talenta na pogoń za plasticzanym cyckiem to już trudno - nie każdy od razu musi być pożyteczny i służyć namnarzaniu ludzkości, czy jakimś tam innym celom z gatunku istotnych.

        P:)
        • samica1 Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 21:24
          Instynkt samiczy nie pojawił się Zielce z Marsa, ta 28-letnia
          dziewczynka wspomina w artykule, że ją trochę to dopadło, bo jest w
          takim właśnie wieku, ale że jest "mamą duchową" - no i gut.

          Ja byłam osobiście zgorszona, publiczne konsekrowanie dziewictwa to
          przecież zbereżeństwo. No i w ogóle PO CO?
          • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 22:37
            A ja powiem tak - guzik mnie obchodzi, czy ta pani zostanie do końca życia
            dziewicą i czy kocha Jezusa Chrystusa czy Marlona Brando w formie pośmiertnej.
            Ta pani ma pewnie jakieś problemy, ale jest wiele pan i panów, co to
            najrozmaitsze problemy mają. Dramatyczna jest dla mnie swoista "pudelkizacja"
            prywatnego wyboru jakiejś pani przez kościół katolicki. Przecież to horror jest
            po prostu.
            Zresztą, o ile mi wiadomo, wielożeństwo w kościele katolickim nie jest mile
            widziane, a panie nawiedzone poślubiają w białych sukniach publicznie Jezusa
            gromadnie. Z błogosławieństwem arcybiskupa Chrystus dorobił się haremu
            dziewic??? Ruja i poróbstwo. Sodoma i Gomora.
            • zielka Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 22:48
              Mamarcelo, "pudelkizacja"? przeciez, o ile rozumiem, to te kobiety robia z tego
              spektakl, Kosciol krakowsko-katolicki (w przeciwienstwie pewnie do
              torunsko-katolickiego) raczej nie jest entuzjasta procederu, i wyobrazam sobie,
              ze jesli Watykan 2 sie na to zgodzil, to nie tyle w imie fajnosci procederu, ale
              w imie poszanowania wolnosci osobistej wyznawcow.
              • mamarcela Re: Co o tym myślicie? 10.04.08, 08:01
                zielka napisała:

                > Mamarcelo, "pudelkizacja"? przeciez, o ile rozumiem, to te kobiety robia z tego
                > spektakl, Kosciol krakowsko-katolicki (w przeciwienstwie pewnie do
                > torunsko-katolickiego) raczej nie jest entuzjasta procederu, i wyobrazam sobie,
                > ze jesli Watykan 2 sie na to zgodzil, to nie tyle w imie fajnosci procederu, al
                > e
                > w imie poszanowania wolnosci osobistej wyznawcow.

                Nie wiem, co sądzi Watykan 2 o takim procederze, ale faktem jest, ze zaślubiny z
                Chrystusem odbyły sie w kościele odprawione przez arcybiskupa. Gdyby reporter
                znalazł gdzieś w miasteczku X. kobietę, która ślubowała "czystość" z miłości do
                J.C. to byłaby to jej osobista sprawa, tu jednak mamy do czynienia ze spektaklem
                być może z inspiracji tych kobiet, ale odprawionym w majestacie kościoła.
                Uważasz, ze kościół w ten sposób szanuje wolność osobista wyznawców i wychodzi
                naprzeciw ich szczególnym potrzebom, ale wyobraźmy sobie sytuację, ze oto ja
                mamarcela dostaję znak z nieba i postanawiam w imię miłości do J.C. wyzbyć sie
                nałogu jedzenia czekoladek after eight, zaglądania na forum Zezwłok dawniej TWA,
                albo, nie wiem już - noszenia skarpetek i co? mogę sobie iść do kościoła
                uklęknąć przed ołtarzem i ślubować, pewnie mogę nawet porozmawiać o tym z
                księdzem, ale dalibóg nie wyobrażam sobie uroczystości kościelnej odprawionej
                przez hierarchę w tejże sprawie. Chociaż być może czekoladki after eight są dla
                mnie bardziej kuszące niż obcowanie cielesne. Wiem, trywializuję, ale jakoś nie
                potrafię się pogodzić właśnie z udziałem kościoła - sakralizacja ludzkich
                problemów???
            • samica1 Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 22:54
              Poczytałam sobie właśnie wyrywkowo posty pod artykułem.
              Jeśli panna też je poczyta, a nie omieszka zapewne, to wzmocni ją to
              jak cholera, bo przecież nie zabije - proszę, jaką piękną próbę p.
              B. jej zesłał...

              I przyszły mi do głowy jeszcze dwie rzeczy. Na chwilę się wczułam w
              nią, i przeraziły mnie te wszystkie wysyłki do psychiatry - bo tak:
              człowiek się z czymś ujawnia, wszystko jedno, z jaką swoją filią, i
              wprost to mu nikt napluje w twarz, ale po kątach się plotkuje. Teraz
              nie bardzo bym po tym artykule chciała być w jej skórze.

              A po drugie. Załóżmy, że ona sobie lubi pobrykać po forum gazetowym.
              A może ja ją mam wśród wizytówkowych znajomych?

              I mimo że dalej mnie to żenuje i gorszy (nic nie poradzę ;), to się
              normalnie o nią boję, jak o łatwy cel dla zboczeńców.
          • zielka Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 22:43
            Bog zaplac samico, jest jak rzeczesz. Dodam cytat:

            "A teraz mam taki okres, naturalny w życiu kobiety, że jak patrzę na dzieci, to
            serce mi się ściska, że nie będę miała swoich. [...]. A ja uwielbiam dzieci."

            I jak mowie, sprawa jest dla mnie podwojnie ciekawa, bo przeczytalismy ten
            artykul z brainem, i reszta Panstwa, widze zupelnie inaczej. Ja tu widze (byc
            moze sie myle, no ale mowie, tak, bo o opinie chodzilo) przede wszystkim
            ewidentne cierpienie i rezygnacje, i ze jej jest potrzebna pomoc a nie "szacunek
            dla jej wyboru". A jesli chodzi o siostry zakonne, to ja mam po prostu nadzieje,
            ze nie chca miec dzieci, zwlaszcza, ze im to by bylo trudniej ukryc niz
            dobrodziejom.

            Samico, a jak pytasz "po co", no to ja bym powiedziala, ze potrzeba jest
            analogiczna do potrzeby malzenstwa, i ona to slicznie powiedziala: "Jak ktoś się
            zakocha, tak na całego, na zabój, to chce wszystkim to ogłaszać." Tzn. slicznie
            jak slicznie, wyglasza tu prawo, ktore mnie znowu nie dotyczy, ale mniemam, ze
            skoro ludzie sie publicznie swataja, to taka widac jest ludzka potrzeba, zeby
            rzec swiatu: "zobaczcie, nie jestem nieszczesliwym samotnikiem, mnie tez ktos
            chce".

            Pardon, ale trudniej jest byc spolecznie, wyobrazam sobie, dziewica z
            zaniedbania, niz dziewica z duchowego wyboru, czy nie?
            • samica1 Re: Co o tym myślicie? 09.04.08, 23:04
              To znaczy, ja nie pytam, po co ceremonia, bo to akurat wiem: z
              próżności, a nie z chęci ogłaszania całemu światu zakochania (bo
              gdzieś tam by się znalazł cytat o tym, że jak się chcesz modlić, to
              wejdź do izdebki, pozamykaj okna i drzwi - i w domyśle "nie świeć
              nikomu po oczach swoją aureolą").

              A propos - małżeństwo i noszenie obrączki też lekko mi się wydaje
              nieprzyzwoite i od dawna tę refleksję propaguję;>



              Co do zakonnic - są wśród nich i osoby egzaltowane, które same nie
              wiedzą, czego chcą, i takie, któe doskonale rozumieją, co robią, ale
              naprawdę mają powołanie do opiekowania się "światem" (niewidomymi,
              głuchymi, starymi, umierającymi itd.), a nie jedną czy dwiema
              osobami - mężem, dzieckiem. Taka Małgorzata Chmielewska np. - po
              prostu fajna babka. I przy okazji zakonnica.

              Teraz się jeszcze zastanawiam nad stylem tego artykułu, czy on aby
              na pewno jest dobrze napisany.
    • dr.krisk Dziwaczne. 09.04.08, 22:56
      Samo zakochanie się panienki w Jezusie Ch. nawet nie za bardzo -
      niezbadane są pomysły ludzi na życie, ale ten enturaż....
      To instytucjonalne, liturgicze uprawomocnienie dziwactwa...
      przewiduję za chwilę stygmaty i lewitację.
      Ktoś z moich przedpiśców już wspomniał - bardzo to wszystko smutne
      jakoś jest.
      • 3promile Re: Dziwaczne. 10.04.08, 07:05
        "Dr Tadeusz Bartoś, filozof i teolog, były dominikanin: - Węzeł oblubieńczy to
        miłość z wyobrażeniem. Mimo wszystko Kościół stara się odchodzić od tego typu
        religijności. Ona nie jest zbyt zdrowa. Zniekształca religię, powoduje często
        jej chorobliwe przeżywanie. Ta dziewczyna skazała się na gigantyczne napięcia
        życia w samotności. Oczywiście będzie tę samotność idealizować, próbować jakość
        uzasadnić. Nie znam jej, być może ma jakiś szczególny dar, charyzmat. Tak bywa.
        Często jednak decyzja o pozostaniu dziewicą, małżonką Jezusa, bywa efektem
        uzależnienia od pewnego typu formy religijności, swoistej religijnej
        indoktrynacji. Spójrzmy na tę sytuację w ten sposób - ktoś nie może znaleźć
        sobie partnera, znajduje go we własnej głowie i utrzymuje z nim kontakty. Bez
        wątpienia to nie jest zdrowy rozwój osobowości. Religia nie powinna służyć
        ucieczce przed bliskością z drugim człowiekiem."

        I dlatego jestem zwolennikiem zasady "zapobiegać, a nie przerywać"
      • stella25b Wcale nie dziwaczne 11.04.08, 10:00
        "To instytucjonalne, liturgicze uprawomocnienie dziwactwa... "


        Wzielo sie z prostej linii z polityki kosciola jeszcze za czasow
        sredniowiecza. Wprowadzenie celibatu ksiezy i zachowanie dziewictwa
        ludzi zakonnych to nic innego jak proba zachowania majatku
        koscielnego w calosci. Dzieci osobo zakonnych (oficjalnie takich
        brak) nie maja prawa do dziedziczenia dobr kosciola.
    • squarantina Re: Co o tym myślicie? 10.04.08, 07:49
      Myśl, jaka mi się nasunęła natychmiast po przeczytaniu pierwszych
      akapitów: czy ktoś badał tę kobietę pod kątem psychiatrycznym?
      Na końcu artykułu jest zdanie, wg którego badała ją inna
      konsekrowana dziewica. To tłumaczy wiele.
      Dla mnie jest to przypadek kliniczny. Żenujące. Nie widzę żadnej
      różnicy między cyrkiem medialnym typu ślub w telewizji, albo big
      brother a konsekracją, o której pisze gazeta wyborcza. Coś
      koszmarnego.
    • brunosch Re: Co o tym myślicie? 10.04.08, 15:42
      i dla uzupełnienia:

      przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3676&Itemid=58
      • monikate Re: Co o tym myślicie? 10.04.08, 16:22
        Może ta pani ma to, co chciała. Rozgłos. Sławę. Zwróciła na siebie
        uwagę, a jakże. Już na samych forach się zakotłowało. Na forum
        Wiadomości trwa wieeelka dyskusja, ale nie miałam siły jej zmęczyć-
        liczy sobie w tej chwili przeszło 800 postów.
        Może znajdzie się jakaś dobra mencina dla tej pani? Bo czyżby to jak
        w "Seksmisji"-sfiksowały, bo chłopa dawno nie miały? :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka