Dodaj do ulubionych

Wesele a sprawa polska?

02.06.08, 13:12
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=80232930&v=2&s=0
Artykuł mocno taki sobie, ale za to nieprawdopodobne są komentarze pod
artykułem. Polskość, okazuje się, mierzy się wyłącznie obecnością "Białego
misia", śledzi i wódki na weselu. Ci, którzy nie mają ochoty na tany tany do
białego rana, to amerykańska stonka na polskiej ziemi. Dywersanci i wrogowie
klasowi. Polski kicz powinniśmy kochać i doceniać! Polskie flagi do tortów!
Nie oddamy wesel zamorskiemu korporacyjnemu wykształciuchowi! Hajda na zdrajców!
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 15:46
      artykuł tak w sumie jest ledwie zakamuflowanym promo dośc drętwego interesu, ale nic to w sumie.
      Wesela to mła osobiście lubi ukraińskie, był na dwóch i się w pełni zintegrował, jest tłusto i z wódą, jak w Polsce, ale nikt nikomu nie wkręca zabaw i konkursów, za to mozna sobie posłuchać jak spiewaja nawaleni wujowie, którym wódka, w odróżnieniu od wujów polskich, dodaje talentu, nie odbiera.
      A generalnie jakbym miał wybierać z obu opsiywanych w tekście i komentach opocji, to pierdole, wolę wysłac esemesa z zyczeniami.

      P:)
    • eeela Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 16:55
      Wiedziałam, o czym będzie, jak tylko zobaczyłam tytuł wątku :-)

      W temacie nic mądrego do powiedzenia nie mam. Byłam na bardzo różnych weselach,
      na wszystkich bawiłam się świetnie, i na tych z muzyką latynoską, i na tych z
      białym misiem, i na tych z prawdziwą wiejską kapelą (na weselu z kwartetem
      smyczkowym jeszcze nie byłam). Sama zaś co do własnego wesela wyobrażenie mam
      takie, że idziemy do urzędu złożyć życiowe oświadczenie, a następnie idziemy się
      nażreć czegoś dobrego do knajpy. Romantyczne uniesienia wolę na codzień, nie od
      święta ;-)
      • mamarcela Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 17:25
        O rany! ja jestem socjopatką i w wieku powyżej 12 lat byłam na jednym weselu.
        Słownie jednym. I to bynajmniej nie własnym, ale za to francuskim, a właściwie
        francusko-bretońskim. Bawiłam sie nadspodziewanie dobrze, co zresztą napełniło
        mnie niejakim przerażeniem, bo jako antyweselna anarchistka powinnam się bawić
        źle, siedzieć w kącie, pluć do szampana i rzygać pannie młodej w dekolt.
        Sama nie miałam nie tylko wesela, ale najmarniejszego przyjęcia weselnego, a na
        wszystkich moich ślubach nie było nikogo z rodziny. Wyglądało to dokładnie tak
        jak u Eeeli ma wyglądać!
        W tym kawałku cieszę się, że nie mam rodzeństwa, cioteczno-stryjeczni mieszkają
        w miarę daleko i nieszczególnie za mną przepadają, natomiast wesela przyjaciół i
        znajomych omijałam łukiem wielkim, usprawiedliwiając się ciężkimi chorobami
        swoimi i najbliższych, a także wypadkami losowymi. W końcu już nawet mnie
        zapraszać przestali, bo "ty i tak nie przyjdziesz".
        Jako matka córki na wydaniu zapowiedziałam i dotrzymam, że w tej kwestii nie ma,
        co na mnie liczyć. Jeśli jej jakieś wesele nie daj Boże wpadnie do głowy to
        niech ojciec, albo przyszli teściowie się wykazują, a mnie najlepiej niech nawet
        nie zaprasza, bo obciachu narobię, albo cóś.
    • squarantina Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 17:25
      Chyba nie ma się czym podniecać za bardzo, jeśli chodzi o wesele.
      Dobrze jedynie mieć świadomość, że wesele nie jest dla państwa
      młodych, tylko dla gości, owych wujów, ciotek i innych krewnych
      królika. Bardzo podoba mi się zwyczaj znikania młodych zaraz po
      ślubie (u nas jeszcze nie rozpowszechniony, a szkoda). Na weselu
      niech męczą się inni.
      • ewa9717 Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 18:25
        Też tak myślę. Nasze jedyne rodzinne wesele było okazją do
        zobaczenia od lat niewidzianych pociotków, do jedzenia było to, co
        lubimy, a nie potrawy trendy w jakimś sezonie, bawiliśmy się
        świetnie. Zespół muzyczny, grając znane kawałki, nie przeszkadzał
        tańczyć.
        Uwielbiam skrzypce, ale wesela z kwartetem skrzypcowym...
        • noida Re: Wesele a sprawa polska? 02.06.08, 19:03
          No, a dlaczego nie?
          Ja byłam kiedyś na weselu, gdzie grał kwintet, nie skrzypcowy, tylko różny. Był
          też występ śpiewającej wschodzącej gwiazdy. Potrawy były modne w tamtym sezonie,
          a do picia było tylko wino. I też wszyscy dobrze się bawili. Nie wiem, dlaczego
          upicie się do nieprzytomności i bujanie w takt przysłowiowego "Białego misia" ma
          być jedynym wyznacznikiem dobrej zabawy.
          Ale tak w ogóle nie do końca mi o to chodziło, kiedy zakładałam ten wątek.
          Uważam to za oczywiste, że niektórzy mogą nie mieć najmniejszej ochoty na "Białe
          misie", a inni uważają, że wesele bez schabowego się nie liczy. Mnie zadziwiła
          ta spiskowa teoria dziejów, że jak człowiek nie ma na weselu flaków, to od razu
          jest wrogiem ojczyzny. Oraz wyższość naszego polskiego kiczu nad kiczem
          zagranicznym. Mnie się osobiście zdaje, że kicz jest zawsze kiczem i duńskie
          flagi w torcie są tak samo kiczowate jak nasza ciepła wódka i balony. Ale
          najwyraźniej się myliłam...
    • dr.krisk Nienawidzę ludowizny..... 02.06.08, 23:50
      Bywam zmuszany do uczestnictwa w typowych polskich weselach D.O.C.,
      i zawsze jest to dla mnie trauma, albowiem:
      - nie lubię wódki;
      - nie tańczę;
      - nie lubię pożerać schabowego o północy;
      - nie trawię weselnych dowcipów.
      Najczęściej kończę gdzieś w rogu stołu, zdybany przez podpitego i
      przez to wymownego kuzyna, który mi wyłuszcza w szczegółach swoje
      skomplikowane relacje interpersonalne z naczelnikiem Piernatkiem....
      Zmywam się jak najwcześniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka