Dodaj do ulubionych

Manipulacje "GW"...

08.07.08, 09:15
Ciekawy tekst z wczorajszej "GW"":

"Wręczanie wysokich odznaczeń państwowych grupie dawnych działaczy Niezależnej
Oficyny Wydawniczej NOW-a i krakowskiego SKS-u, a raczej pewne towarzyszące mu
okoliczności, "Gazeta Wyborcza" uznała za wydarzenie na tyle istotne, by
poświęcić mu pierwszą stronę głównego wydania "papierowego" oraz poczesne
miejsce w wydaniu internetowym. Kilka osób spośród około stu odznaczonych
zostało nawet wymienionych z nazwiska, a ponieważ również i ja wśród nich się
znalazłem, uznałem, iż mam prawo do publikacji "Gazety" się ustosunkować.

Jak rozumiem, "newsem" był nie fakt odznaczenia dawnych opozycjonistów, lecz
to, iż wcześniej Jacek Rakowiecki, w geście solidarności wobec pomawianego
Lecha Wałęsy, odmówił przyjęcia Krzyża Kawalerskiego Orderu Polonia Restituta,
następnego dnia zaś po całej uroczystości na odesłanie prezydentowi Krzyża
Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski z Gwiazdą zdecydował się Seweryn
Blumsztajn - obaj niegdyś zasłużeni działacze opozycji demokratycznej, a dziś
dziennikarze "Wyborczej".

Wyjaśniając swoją decyzję, redaktor Blumsztajn w dramatycznym liście do
prezydenta napisał: "Oskarżał, a właściwie spotwarzał Pan ludzi opozycji
demokratycznej, wręczając im jednocześnie odznaczenia. Nie wiem, jak się czuli
moi przyjaciele, którzy chwilę po odebraniu orderu musieli słuchać Pana słów".
Przez kilkanaście lat między rokiem 1977 a 1989 drogi moje i Seweryna
Blumsztajna splatały się wielokrotnie (środowisko przedsierpniowej opozycji w
Warszawie to naprawdę było kilkaset osób, więc w zasadzie wszyscy się
znaliśmy), ale oczywiście nigdy nie śmiałbym nazwać się przyjacielem Sewka.
Mimo to pozwolę sobie na zadane przez niego pytanie odpowiedzieć, choćby
dlatego, iż wystąpienie prezydenta Kaczyńskiego również i w nas wzbudziło
konsternację. Mówię w nas, albowiem z kilkoma osobami obecnymi tego dnia w
Pałacu Prezydenckim później rozmawiałem i słowa prezydenta odebraliśmy
podobnie - w odróżnieniu jednak od Seweryna Blumsztajna raczej nie czuliśmy
się obrażeni, jedynie zniesmaczeni i zażenowani. Tu i Rakowiecki, i Blumsztajn
mają rację - to nie było przemówienie głowy państwa, ale element nieustającej
kampanii wyborczej. Dlaczego zatem nie uznałem ich za obrazę (ja przynajmniej)
- bowiem niczego innego się nie spodziewałem i był to pewien koszt, jaki
zdecydowałem się ponieść od chwili, gdy wyraziłem zgodę na przyjęcie
odznaczenia. Sądzę, że podobnie myślało wielu obecnych tego dnia przy
Krakowskim Przedmieściu moich przyjaciół. My (a przynajmniej ja) już
przywykliśmy, że zachowania kolejnych prezydentów wolnej Rzeczypospolitej
znacznie częściej budzą w nas zażenowanie niż podziw. I tu nic nie zmieniło
się od roku, pięciu lat i piętnastu lat. Ale to też jest element tej nagrody,
którą wszyscy odebraliśmy w 1989 roku - pisał o tym mój kolega z NOW-ej Marek
Chimiak, uzasadniając swoją decyzję odmowy przyjęcia odznaczenia: "Swoją
nagrodę za moje działania sprzed lat dwudziestu kilku odebrałem już w 1989
roku - mamy może niedoskonałą, ale wolną i demokratyczną Polskę". Elementem
tej nagrody jest wstyd i zażenowanie klasą polityczną.

Po co zaś to wszystko piszę? Otóż, żeby nie było żadnych wątpliwości, szanuję
decyzję i motywy redaktorów Blumsztajna i Rakowieckiego, doskonale rozumiem
Marka Chimiaka, chciałbym tylko, żeby mnie ani "Gazeta Wyborcza", ani
prezydent Lech Kaczyński nie mieszali do bieżących, niesmacznych gierek
politycznych. Nie zamierzam - by przywołać tak aktualny znów temat lustracji -
wybierać między wizją świata PiS, "Rzeczpospolitej" i Bronisława Wildsteina, w
której wszyscy (poza "naszymi") byli agentami lub aferzystami (co najwyżej
komuś nie da się tego udowodnić), a wizją "Gazety Wyborczej" i Adama Michnika,
w której generał Kiszczak jest "człowiekiem honoru", Aleksander Kwaśniewski
mężem stanu, a "Ketman" biednym, zagubionym człowiekiem, któremu trzeba pomóc.
Dziękuję, postoję. Do takiego wyboru zaś się mnie zmusza - prezydent Lech
Kaczyński, mówiąc to, co powiedział, a czego akurat w tym miejscu mówić nie
powinien, "Gazeta" natomiast, nadając całej sprawie zupełnie niepotrzebny
rozgłos, i to w kontekście "my - jedyni wrażliwi i uczciwi". Otóż, droga
"Gazeto" - manipulujesz prawdą dokładnie tak samo jak ci, których o to
oskarżasz! Dowód - cytowane poniżej zdanie pochodzi z gazety.pl.

"Prezydent przyznał odznaczenia blisko stu działaczom Studenckiego Komitetu
Solidarności i Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA, m.in. Bronisławowi
Wildsteinowi, Bogusławowi Sonikowi, Lilianie Batko, Róży Woźniakowskiej,
Maciejowi Orłosiowi, Zbigniewowi Bilskiemu, Iwonie Garlińskiej-Wildstein,
Piotrowi Szwajcerowi, Andrzejowi Kłoczowskiemu."

Tylko w tym jednym zdaniu są dwie fałszywe informacje - Bronisław Wildstein
otrzymał, i to jak najsłuszniej, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski
wcześniej, Bogusław Sonik zaś jako poseł do Parlamentu Europejskiego nie może
być odznaczony podczas pełnienia mandatu. Można by to oczywiście potraktować
jako błąd dziennikarza przygotowującego relację (co też nie najlepiej
świadczyłoby o „Gazecie”), gdyby nie fakt, że w samym tekście pod
śródnagłówkiem Prezydent atakuje „establishment", Blumsztajn odpowiada widzimy
co? Zdjęcie Bronka Wildsteina! I po co to wszystko - najwyraźniej po to, by
każdy czytelnik wiedział, że chodzi we wszystkim wyłącznie o to, by prezydent
Kaczyński poodznaczał swoich i zaatakował ostatnią ostoję moralności i
przyzwoitości w III RP, czyli „Gazetę Wyborczą”.

A może tak uczciwej (nie w sensie polityki "Gazety Wyborczej", tylko
rzetelnego dziennikarstwa) byłoby, gdyby relację tę zilustrować zdjęciem
Sławka Kretkowskiego odbierającego odznaczenie pośmiertnie przyznane jego
mamie, albo fotografią Adama Grzesiaka odbierającego order swojego nieżyjącego
brata Bogdana. Może wtedy okazałoby się, że prezydent Lech Kaczyński istotnie
błądzi, tropiąc nieistniejący spisek elit opozycyjnych i postkomunistycznych,
ale ma rację w tym, gdy tłumaczy się, że wszystko to dzieje się za późno."

wyborcza.pl/1,75515,5429622,Kto_odznacza__kto_czuje_sie_obrazony__a_kto_klamie.html

Ciekawe... Z jednej strony, mamy otwartą wypowiedź, że "GW" manipuluje. Z
drugiej strony, tę wypowiedź drukuje... właśnie "GW". Więc co o tym sądzicie?

Wg mnie jest tak, że "GW" ma faktycznie pewne ideologiczne skrzywienie, swoje
idee fixe... Ale ma tę przewagę nad innymi mediami, które mają inne orientacje
ideologiczne, że przynajmniej drukuje polemiki z samą sobą. Nie wydaje mi się,
by media sympatyzujące z PiS tak postępowały...
Obserwuj wątek
    • stephen_s Ciąg dalszy - odpowiedź Blumsztajna 08.07.08, 09:18
      "Drogi Piotrze,

      Byłeś mądrzejszy ode mnie. Ja, odbierając order, nie spodziewałem się, że
      prezydent może powiedzieć, wręczając go, że zbudowaliśmy razem z komunistyczną
      nomenklaturą świat bez wartości - Ty piszesz, że "niczego innego się nie
      spodziewałeś". Gdybym był tak przenikliwy jak Ty, nie przyjąłbym dwa lata temu
      odznaczenia.

      Nie wiem natomiast, w jaką niesmaczną gierkę polityczną usiłowała Cię wciągnąć
      "Gazeta", opisując na pierwszej stronie, jak prezydent obraża ludzi opozycji
      demokratycznej? My po prostu nie lubimy, kiedy takich ludzi się obraża.

      A od sporu między - jak piszesz - wizją świata PiS i "Gazety Wyborczej" nie
      uciekniesz. To przecież spór o sens naszych najważniejszych lat.

      I jeszcze dwie sprawy:

      1. Nie wiem, gdzie w „Gazecie” znalazłeś, że, „ »Ketman « jest biednym,
      zagubionym człowiekiem, któremu trzeba pomóc”? Broniliśmy bardzo wielu
      lustrowanych, ale nigdy Lesława Maleszki.

      2. Jeśli chcesz znaleźć kłamstwo czy nieścisłość w "Gazecie", nie szukaj ich w
      portalu Gazeta.pl. "Gazeta" ma z nim wspólnego właściciela i niewiele więcej. To
      portal internetowy i podlega takim samym regułom podawania informacji jak inne
      portale: pośpiech, przeklejanie od innych, powierzchowność. Redakcja "Gazety
      Wyborczej" na portal nie ma żadnego wpływu i odpowiadamy za "Gazetę" tylko."

      wyborcza.pl/1,75515,5429626,Odpowiedz_Piotrowi_Szwajcerowi.html

      Ja pozwolę sobie powiedzieć, że niestety, p. Blumsztajn w tej wypowiedzi
      manipuluje strasznie :((( "GW" i Gazeta.pl nie mają ze sobą NIC WSPÓLNEGO poza
      właścicielem? To czemu, do licha, informacje w "GW" i na Gazecie.pl są tak
      naprawdę tymi samymi tekstami??? Bez jaj...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka