Dodaj do ulubionych

Zycie nad przepascią

IP: *.arcor-ip.net 10.01.02, 00:23
Różne elementa się tu schodzą ale chyba żadnego normalnego człowieka na forum
nie ma,kto twierdzi że jest normalny-niech przypierdoli sobie w ryj kamieniem.
Jedni ze skłonnościami samobójczymi,inni niewyżyci,bo żona dupy nie daje albo
mąż nie dogadza,pozostali uważający się za hrabiów albo markizy,wszak nie ma
idealnego środka na życie.Niektórzy zostają na dłużej,inni przerażeni językiem
forumowym spieprzają gdzie pieprz rośnie.I z daleka tylko się odszczekują jak
burki.Nie zamierzam tu wymieniać po kolei schorzeń psychicznych dręczących
ludzi tu się złażących czy po prostu spływających-wszak my ścieki.
Tylko tak sobie pomyślałem po kolejnym łyku metylaka pod zagryche z muchomorów
że wszyscy stoimy kurwa nad przepaścią.Można być bogatym,albo biednym,zdrowym
lub chorym,normalnym czy pierdolniętym,można na siebie uważać przesadnie,albo o
życie nie dbać w ogóle-nasz koniec przeważnie przychodzi i tak bez jakichś
wcześniejszych zapowiedzi,po prostu pierdolnęło i mniej o człowieka.
I nawet nikt się nie dowie,że kogoś trafił po prostu szlag.Tylko spraw nie
załatwionych pozostaje bez liku.
Moja depresyjna gadka zasadza się na dawno sprawdzonym powiedzeniu,że do
śmierci i tak nic człowiekowi stać się nie może,ale bywa,iż męki codzienne
gorsze są od pierdolnięcia w kalendarz.
Dlatego myślę że wszyscy żyjemy nad przepaścią-jakiś mikroskopijny kamyczek
usuwający się spod naszych stóp spowodować może lawinę,co nas pociągnie w dół i
nikt już nas stamtąd nie wygrzebie.Jak się czujecie,wiedząc że nie macie nic na
stałe i na wieczność?I nie pierdolcie mi że się zejścia nagłego w przepaść nie
boicie,albo tego,że moglibyście kochaną osobę tak nagle zostawić,bez
powiedzenia na koniec słów pożegnania albo innych powiedzmy uznanych za
obraźliwe.Wieczni nie jesteśmy i powinniśmy tym bardziej sie tu wyzywać,jak
leci,bo potem trzeba bedzie grzecznie na chmurce siedzieć i napierdalać kolędy
przez rok cały na akord,a jak sie nie spodoba,to won do czyśćca.No.Tak naprawde
to jak zwykle nie wiem o co mi chodzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pola Re: Zycie nad przepascią IP: *.extern.kun.nl 10.01.02, 11:41
      Ja ostatnio jestem w takim stanie, ze obojetne mi czy
      zyje czy tez mialabym spasc w te przepasc, a mam
      nadzieje, ze jest cos po drugiej stronie, wiec nie boje
      sie tego.
      Nie, to nie sa tendencje samobojcze, tylko jakis taki
      dziwny stan, ktorego nie potrafie okreslic.
      Zycie potrafi kopac lezacego.
      Cioteczko - rozmowa "zasadnicza" odbyla sie, a jak bedzie
      z rezultatami, to sie zobaczy ;)
      O przebiegu nie omieszkam Cie powiadomic :)
      • Gość: taka..t Re: Zycie nad przepascią IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 11:48
        dziwne! ilez tych pokopanych przez los, a ja sobie prawo do indywidualnosci,
        wylacznosci przypisywalam...
        he, przepasc...
        kilka dni temu maly chlopiec powiedzial do mnie..."i zebysmy byli wieczni, no
        nie?" kurde, jak ja sie przerazilam... przytaknelam - z wielkim wysilkiem i
        uswiadomilam sobie, ze kiedys,jako dziecko, balam sie przepasci, marzylam o
        wiecznosci,ale wyleczyla mnie z tego doroslosc,bo... wiecznie zbierac takie
        kopy.... litosci! za co?
        na szczescie nie ma wiecznosci!!!1
    • Gość: Dude Re: Zycie nad przepascią IP: *.rsk.pl 10.01.02, 11:49
      Człowieku-jesteś Wielki:))
      Cóz nam pozostaje?
      Ja korzystam z zycia jak sie da.
      • Gość: mina Re: Zycie nad przepascią IP: *.turboline.skynet.be 10.01.02, 12:48
        ja sie tylko boje, zeby ktos po mnie albo przeze mnie nie cierpial, reszta mnie
        chuj obchodzi prawde mowiac. eutanazja dostepna, pamietniki spalone, testament
        spisany od dawna. bez nalotu, bez klopotu.
        pola - gratulacje, moja krew:))) zapodawaj postepy regulanie, bedzie kontrola.
        dude - caluski mezu, i moze bys sie tak czesciej pojawial, a nie ze ja wiecznie
        slomiana wdowa, a pokusy chyhaja, he???
        • ronja Re: Zycie nad przepascią 10.01.02, 13:14
          O żesz, k..., to i ja pamiętniki muszę spalić...
          • mario2 Re: Zycie nad przepascią 10.01.02, 13:45
            nie lepiek ksiazki czytac niz je palic Ronju?
            • Gość: leziox Re: Zycie nad przepascią IP: 62.26.69.* 10.01.02, 16:05
              Już byli ci co książki palili
              W ogniu życiowym
              Sami się sfajczyli.
              • Gość: samcia Re: Zycie nad przepascią IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 16:07
                Hmmmmmm.......dostal Ty co udalo mi sie wyslac?
    • phi_ Gardziel czelusci. 11.01.02, 00:40
      Jakos tak zajrzalam tutaj – mowiac Twoim jezykiem “wbilam galy”. Mam nadzieje,
      ze nie bedzie to straszne wykroczenie. Sam mowiles "demokracja"...
      Przemierzylam to zwalisko Twoich slow. Wow ! Geste rzedy !
      No coooooz; wszystko dzieje sie wedlug jakiejs prawidlowosci, a ta prawidlowosc
      ma globalny zasieg. Ha ! ...Ponoc to wedlug jakiegos glebszego planu.
      Ha, ha. Cala ta nasza zyciowa kawalkada kisi sie w dusznym powietrzu parnego w
      absurd forum. Racja !
      Tutaj dzieja sie rzeczy wielorakie, i dzialy sie, i beda sie dziac, az
      po......... Wowczas trzasnie iluminacja, i jeb ! z martwych powstanie
      zrozumienie i podobno da sie wszystko ogarnac... Jest jeden minus. Jaki? Wybije
      nas poza orbite. Ganc gal... No ! ...to pa, Leziox.
      • Gość: leziox Re: Gardziel czelusci. IP: 194.162.85.* 11.01.02, 18:24
        Znaczy równowage trzymać trzeba i tylko od czasu do czasu gorzałeczke
        wypic,coby na wiatr z boku wiejący uodpornic się,a może by tak motolotnie
        kupic,cholera?
        • phi_ A Leziox, na tle nieba spryskanego gwiazdami... 11.01.02, 21:07
          - Kie licho ? ! Motolotnia ??? No nie... My w tej dolinie poukladani jak deski,
          jakis zapomniany tartak... porosnieci zielskiem... A Ty Leziox bedziesz
          lewitowal na niebie, na lotni ? ! No nie... !

          W kazdym razie, udanych lotow do gwiazd... Tam ponoc sa wielkie cywilizacje ! ;)
          • Gość: samcia Re: A Leziox, na tle nieba spryskanego gwiazdami... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 21:08
            lepiej rzeknij Leziowi czy piwo tam daja!:)
    • mzimu Re: Zycie nad przepascią 11.01.02, 19:02
      Dla Leziox'a literacka nagroda Nobla.To cudowne zestawienie
      głebokich,egzystencjalnych przemyśleś z wulgarnością wypowiedzi.Człowieku masz
      w sobie COŚ.Gratuluję takiego bogactwa i współczuje wyalienowania w morzu
      pustaków.Pozdrawiam Dobre Mzimu
    • Gość: expanbog Re: Zycie nad przepascią IP: *.cyfronet.krakow.pl 11.01.02, 20:18
      Jako ten, ktory umarl mam chyba niejakie prawo do wypowiadania sie na temat
      wiecznosci i smierci. Oto co powiem slowami pewnego Rimbauda XX wieku:
      "The end, my only friend - the end"
      Powiem Wam, co podejrzewam od dawna: bez smierci nie chcialoby Wam sie kochac,
      tworzyc, pic, palic, pieprzyc, wachac kwiatki, ani szukac Prawdy. Cieszcie sie
      zyjecie, cieszcie sie, ze umrzecie. A niech Wasza smierc bedzie szczesliwa! I
      nastapi nie za pozno i nie za wczesnie
      • Gość: czort Re: Zycie nad przepascią expanieboze IP: *.tkb.net.pl 11.01.02, 20:30
        dlatego tez zyje, a nie wloke zywot.
        • Gość: leziox Re: motolotnia i deski IP: *.arcor-ip.net 11.01.02, 23:40
          Browarek po tamtej stronie ucieszylby mnie niezmiernie i jakis motór mogliby
          dac.Ale z nic nie ma nic wiec pijmy szybciej,bo sie sciemna.Nadszedl rok
          2002,rok Marsa,jak sie nie myle,a to oznacza zmiany gwaltowne i te normalne.
          I nie dziwcie w tym roku sie,ze nagle rozbiora wasza ulubiona budke z piwem,a
          wasza zona/maz zakochana w plci tej samej odejdzie w sina dal,zabierajac
          jeszcze psa ze soba.Tego psa zwlaszcza szkoda.
          Mzimu serdeczne dzieki za mila opinie o mnie,ale co z tego,nawet jakbym mial w
          sobie to "cós" to i tak szmalu zadnego z tego nie ma.
          Co do nieba spryskanego gwiazdami,to zalozylbym sie o 1 euro,ze chodzi wam tak
          naprawde o co innego,no ale to tylko moja,paranoiczna dygresja,wymyslona w
          trakcie nastepnego dyngolenia z moja motorowa kochanka w garazu.
          Nie miejcie do mnie pretensji kuwa macia ze motolotnia chcialbym przepascie
          przelatywac-spróbujcie wtaszczyc ze soba skrzyne browara na Giewont,to
          zrozumiecie,o czym mówie.A deski lezace w dolinie lepiej sie konserwuja a potem
          trwaja przez stulecia w zamkach i innych palacach-czyli czy chcecie czy nie i
          tak czeka was niesmiertelnosc.
          • Gość: samcia Re: motolotnia i deski IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 23:49
            ..zgadzam sie z mzimu ....lekka lapka do piora:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka