Dodaj do ulubionych

Seks nastolatków...

24.07.08, 08:05
Na Dolnym Śląsku socjologowie sporządzili raport o obyczajach seksualnych
nastolatków. Relacjonuje go dziś "Dziennik" - który chyba wolałby, aby
młodzież obyczajów seksualnych nie miała.

Ale i tak wnioski z badań są bardzo budujące. 80 procent nastolatków
rozpoczyna życie seksualne "z miłości", cieszy się "Dziennik". To akurat nic
nowego - w Polsce zjawisko tzw. "dowodu miłości" ma charakter ponadczasowy.
Zresztą, prof. Zbigniew Izdebski studzi emocje:

Młodzi ludzie zawsze deklarują, że miłość jest najważniejszą wartością w
ich życiu, również w odniesieniu do spraw seksu. Ale ja prowadząc własne
badania, pytałem nastolatków, czy możliwy jest seks bez miłości. I aż 40 proc.
ankietowanych odpowiedziało, że tak.

Co ciekawe, względy reliijne powstrzymują od seksu ledwie 20 procent
młodzieży. Zaś 66 procent ankietowanych deklaruje, że do inicjacji seksualnej
niezbędne jest "osiągnięcie odpowiedniego wieku" - znów cieszy się "Dziennik".
I ponownie przedwcześnie. Bowiem tak jak miłość, również "odpowiedni wiek"
nastolatki rozumieją po swojemu.

Wszystko robi więc wrażenie, że raport sobie, trochę życzeniowa interpretacja
prawicowej gazety sobie - a nastolatki sobie. Gdyż sporo tych ostatnich zrobi
chyba ciekawe miny po przeczytaniu wypowiedzi pewnej "Judyty z Lublina", lat
18, którą "Dziennik" kreuje na pozytywną bohaterkę młodzieży miast i wsi.

To jeszcze nie ten czas, jeszcze jest zbyt wcześnie na seks. Jeszcze nie
poznaliśmy się wystarczająco, za chwilę zaczniemy studia, nie wiem nawet,
gdzie będziemy mieszkać. To po prostu nie jest dobry moment, by podejmować tak
ważne zobowiązanie.

To są ideały, ale wielu nastolatków nie potrafi w nich wytrwać, martwi się
"Dziennik". Dane szczegółowe wskazują, że współżycie między 15 a 16 rokiem
życia podejmuje 35 proc. chłopców i 20 proc dziewcząt. W wieku 17-18 lat ma to
już za sobą sporo ponad połowa chłopców i blisko połowa ich równieśniczek. A
najlepszym miejscem do inicjacji jest... dom rodziców (34 proc.) i dyskoteka
(20 proc.).

A co najgorsze, rwie włosy z głowy "Dziennik", inicjacja jest często wynikiem
nacisku ze strony rówieśników. Jak w straszliwym, pouczającym przykładzie
"Bartka z Warszawy", lat 18. Który opowiada o swych wstrząsających przeżyciach
sprzed dwóch lat.

Zawsze kiedy w gronie znajomych pojawiał się temat seksu, wszyscy udawali
superdoświadczonych. Koledzy sprawiali wrażenie, jakby seksualne igraszki były
dla nich chlebem powszednim, a koleżanki wprost brzydziły się słowem "cnota".
Pomyślałem w końcu, że tylko ja jestem taki opóźniony. Gdy więc zdarzyła się
okazja, poszedłem na całość. Była impreza, alkohol. Zrobiłem to z dziewczyną
starszą o rok w łazience. Nigdy już jej potem nie spotkałem.

To, zdaniem "Dziennika", jest smutna strona seksu nastolatków. Oczywiście nie
jest nią całkowity brak edukacji seksualnej i wiedzy o antykoncepcji oraz
przenoszonych drogą płciową chorobach.

A ignorancja młodzieży jest tu zadziwiająca. Pozostawione przez rodziców i
szkołę samym sobie, nastolatki dowiadują się wszystkiego pokątnie - z
wątpliwych źródeł. Dlatego jeśli nawet mają świadomość, że seks bez
zabezpieczenia może prowadzić do nieplanowanej ciąży, ryzyko HIV i chorób
wenerycznych stanowi dla większości z nich... zaskoczenie.

Otóż bierze je pod uwagę... 15 procent 19-latków i 18 procent ich
rówieśniczek. Socjolog Jacek Kurzępa z Uniwersytetu Zielonogórskiego, jeden z
autorów badań, obwinia naturalnie... dzisiejszą młodzież.

To efekt zupełnego braku przewidywania konsekwencji, przyjmowania tylko
tego, co dzieje się tu i teraz, bez wybiegania w przyszłość. Nastoletnia
dziewczyna chce, żeby jej pierwszy raz był przemyślany, romantyczny, z
miłości, ale nikt jej nie uczy, jak powiedzieć nie gdy ktoś ją nakłania do czegoś.

Nam się wydaje, że to raczej efekt zupełnego braku jakiejkolwiek edukacji
seksualnej. Choć ta, w rozumieniu pana socjologa, ma się chyba sprowadzać do
uczenia nastolatek, jak mówić nie.

Unosi się bowiem nad tym wszystkim taka atmosfera grozy i końca świata. Seks
to zagrożenie, jest zły, poważny, trzeba się go wystrzegać, trzeba "wytrwać".
Zaś najlepszym lekarstwem na wszystko byłaby jednak "czystość przedmałżeńska"
- do której śłubowania namawia się dziś dzieciaki idące do Pierwszej Komunii.

Z relacji "Dziennika" nie dowiemy się, że seks to rzecz fajna, naturalna i
zwyczajna. Przeciwnie - to nieomal złamanie Siódmej Pieczęci, Wielka Tajemnica
Życia, Misterium. Choć prof. Izdebski cierpliwie tłumaczy: rzetelna edukacja
seksualna podnosi odpowiedzialność, a nawet wiek rozpoczęcia współżycia. A
jeśli rodzice sami się wstydzą, to

powinni dopilnować, żeby dziecko otrzymało potrzebną im wiedzę na ten
temat w szkole. Oczywiście rzetelną wiedzę, a nie tę światopoglądową. Tyle
tylko że w tej kwestii w polskich szkołach też wiele jest do zrobienia. Mam
też wrażenie, że w sprawie edukacji seksualnej panuje chaos informacyjny.
Bywają szkoły, gdzie na lekcji wychowawczej podawane są informacje na temat
antykoncepcji, a potem na lekcji religii młodzież słyszy, jak bardzo jest ona
szkodliwa.

Z rzetelną, obiektywną wiedzą - mówiącą, że seks jest nade wszystko czymś
normalnym - mamy w Polsce problem. I w obecnej sytuacji, gdy właściwie
wszystko jest nacechowane światopoglądowo, trudno raczej liczyć na zmianę tego
stanu rzeczy.

Magda Hartman

www.pardon.pl/artykul/5567/seks_nastolatkow_z_milosci_w_domu_i_bez_gumy
Obserwuj wątek
    • omat_koboska Re: Seks nastolatków... 24.07.08, 08:21
      Pardon.pl jest prawie jak NIE, jaki moher będzie to czytał?

      A poważnie: edukacja seksualna jest niezbędna. Ja jestem człowiekiem wykształconym, inteligentnym, obytym, otwartym i nieskromnym, ale nie wiem czy będę umiał dziecku dobrze wytłumaczyć co i jak, by nie robiło głupot. W tej materii jednak zaufałbym seksuologowi i chciałbym by takie zajęcia odbywały się w szkole. Nie chcę być dziadkiem za wcześnie.
      • diabollo Re: Seks nastolatków... 26.07.08, 23:46
        Właśnie rozmawialiśmy sobie na małym spotkaniu towarzyskim; jak zawsze wolałem
        być z paniami, które zawsze mają ciekawsze tematy (faceci tylko o pracy a panie
        tylko o seksie).

        Nasza przyjaciółka, osoba niezwykle inteligentna, atrakcyjna, pełna
        temperamentu, niezwykle elegancka pani mocno po czterdziestce, kiedy panie
        zaczęły rozmawiać o masturbacji, ta przyjaciółka powiedziała, że nastolatce na
        oazie w Polsce tak jej włożyli do głowy, że dotykanie sobie łechtaczki to grzech
        śmiertelny, i że tak w niej zostało, nigdy sobie sama nie pieściła sobie
        łechtaczki, pomimo rozwodu, nowego szczęśliwego małżeństwa i porzegnania się z
        Kościołem Katolickim.
        Cytuję dosłownie: "takie miałam pranie mózgu".
        Dowcip tylko polegał, że przecież nikt nie mówł, że grzech śmiertelny to
        pieszczenie sobie paluszkiem samej pochwy.

        Czcigodna Maria słusznie pomstuje na panujący w niektórych kulturach krajów
        islamskich barbarzyński zwyczaj amputowania dziewczynkom łechtaczek, tymczasem u
        nas za sprawą Kościoła Katolickiego robi się to samo, tylko bardziej perfidnie -
        pierze się nastolatkom mózgi, a cel i efekt ojczystych "katolickich moralistów"
        jest identyczny do tych w Sudanie czy Somalii.

        Kłaniam się nisko.
        • omat_koboska Re: Seks nastolatków... 26.07.08, 23:59
          Moja połowica nie jest osobą religijną, ale też sobie nie pieści łechtaczki, ani nawet pochwy. Muszą ją zapytać czy przeszła pranie mózgu w dzieciństwie. Na szczęście bardzo lubi jak ja to robię. W sumie to będę trochę bronił sukienkowych. Co by to było, gdyby moja połowica wolała swój palec od mego języka? Załamałbym się.
          • diabollo Re: Seks nastolatków... 27.07.08, 01:01
            omat_koboska napisał:

            > Moja połowica nie jest osobą religijną, ale też sobie nie pieści łechtaczki, an
            > i nawet pochwy. Muszą ją zapytać czy przeszła pranie mózgu w dzieciństwie. Na s
            > zczęście bardzo lubi jak ja to robię. W sumie to będę trochę bronił sukienkowyc
            > h. Co by to było, gdyby moja połowica wolała swój palec od mego języka? Załamał
            > bym się.
            >

            Czcigodny Omat_Koboska,

            Widać "korzenie chrześcijańskie" tkwią nawet w rodzinach ateistycznych.
            Czcigodna Maria napewno się z tego ucieszy.

            Ale czy to powód do Jej załamania, kiedy Ty sam się po cichutku masturbujesz?
            No, a kiedy się masturbujesz automatycznie oznacza to, że "wolisz" swoją rękę od
            czcigodnej Połowicy?

            Bez przesady.
            Oczywiście to prawdopodobne, że Twoja Połowica nie ma fantazji erotycznych i się
            sama nie masturbuje, ale jeżeli to prawda, to na Twoim miejscu raczej tym bym
            się właśnie załamał.

            Może zamiast się ukrywać, lepiej nawzajem sobie powiedzieć jak jest, nawet na
            dowód pokazać jak to Ty sobie pieścisz siusiaka, Ona, jeżeli się na Ciebie
            otworzy, pokaże Ci jak pieści sobie łechtaczkę.

            Oczywistą oczywistością jest, że decyzja na to, czy się otworzycie na siebie czy
            nie, należy do Was.

            Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka