15.11.08, 17:37
Co sie dzieje? Dawno Cie nie bylo a teraz piszesz , ze tak kiepsko??? Moze bys sie tak troszke pouzalala ;) ?
Obserwuj wątek
    • boo-boo Eh....... 18.11.08, 09:13
      Ano nie piszę, ale czytam. A nie piszę bo normalnie nic mi się nie chce- takiego
      mam doła. Kurwa nic nie wychodzi, nic się nie udaje, dosyć mam wszystkiego,
      tęsknię za swoim miejscem co raz to bardziej, za rodziną,znajomymi i w ogóle.
      Najchętniej bym się spakowała już dzisiaj i wracała.
      Wakacje...........tak kurwa od czerwca zeszłego roku jedziemy i jedziemy i kurwa
      dojechać nie możemy. Po czerwcu miał być wrzesień, po wrześniu listopad, po
      listopadzie luty, a teraz stanęło na kwietniu i wiecie co? w dupie to
      mam-powiedziałam,że nie jadę niech jedzie sam-ja w tym czasie się spakuję i
      wrócę do domu.
      W pracy jak w kołchozie-co raz to więcej obowiązków, zero pomocy-oni sobie
      normalnie jaja robią ze mnie chyba, ale kurwa moje noworoczne postanowienia-albo
      kogoś tam zapierdolę-z kadry zarządzającej oczywiście-a najchętniej to bym
      zmieniała pracę i tak też zrobię. Owszem miałam możliwość zrobić to miesiąc
      temu, ale kurwa zawsze coś-tym razem święta na które jedziemy do polszy, no i
      oczywiście jakbym przyjęła ofertę to za huja urlopu by mi od tak nikt nie
      dał-więc znowu muszę siedzieć na dupie,morda w kubeł i tak do usranej śmierci
      muszę na coś czekać-ja to swoje życie rozpocznę normalnie po czterdziestce-nie
      obrażając oczywiście nikogo kto jest w tym wieku albo starszy.
      Siły już nie mam na to czekanie, na to ciągłe przekładanie, oglądanie się na
      coś, kogoś i tak tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem.
      Wkurwia mnie to bo ja zawsze niezależna od nikogo i zorganizowana lepiej niż
      mechanizm szwajcarskiego zegarka-teraz siedzę i w stołek pierdzę bo nic nie mogę
      zrobić.
      Pomyślmy o dzieciach-no więc "dobrze" powiedziałam-ja co nigdy ich w swoim życiu
      nie chciałam, nie planowałam i nadal nie jestem do tego pomysłu przekonana, ale
      nie mogę być taką egoistką i z pełną świadomością konsekwencji które z tego
      tytułu EWENTUALNIE poniosę jeśli dojdzie co do czego powiedziałam "tak". No i
      huj bo plan był po wakacjach-tylko zapomniałam zapytać wakacjach w którym roku,
      czy stuleciu. Swoje lata już mam, on w jego wieku mógłby być już dziadkiem jakby
      odpowiednio wcześnie się postarał i co i jedno wielkie gówno jak na razie. Ja
      nie wiem czy chłopy to są na prawdę z innej planety? czy może ja kurwa z jakiejś
      dziwnej choinki się urwałam i bredzę od rzeczy?
      Normalnie rzygać mi się już chce, nie mam siły, depresji takiej jak mam teraz
      jeszcze nigdy w życiu nie miałam i nie myślałam nawet,że mnie taka dopaść
      może-zawsze sądziłam,że twardą dupę mam bo zawsze tak było-cokolwiek się nie
      działo, albo i działo to potrafiłam sobie poradzić-zawsze na cztery łapy, a
      teraz.........jakbym miała osiem łap to sobie wszystkie połamię. Jeść nie mogę,
      spać nie mogę i nic mi się nie chce, normalnie nawet się nie cieszę,że na święta
      jadę do domu, a wręcz przeciwnie mam to przeczucie,że jedna wielka katastrofa z
      tego wyniknie.
      To tak w skrócie- ogólnie bo co za dużo to nie zdrowo i tak już pewnie wisielczy
      nastrój wprowadziłam i nawet mi nie ulżyło.
      • aga.andro Re: Eh....... 18.11.08, 10:06
        Boo - za głupia jestem żeby Cię pocieszać, jedyne co mogę zrobić... to
        wirtualnie przytulić <tuli>
        Wiem, że to brzmi banalnie i banałem jest - ale skoro gorzej być nie może, to
        już tylko lepiej! Trzymaj się.
        • boo-boo Re: Eh....... 18.11.08, 10:41
          No i potwierdziło się...że jak ja już powymyślam to każdy zgłupieje.....
      • boo-boo I jeszcze jedno 18.11.08, 10:39
        No i najważniejszy gwóźdź do mojej trumienki-od czerwca także się kurwa
        przeprowadzam -we śnie oczywiście. Ale realnie to przeprowadzam się po nowym
        roku na własne śmiecie-sama też oczywiście-znudziło mi się to jebane czekanie na
        to wszystko. Z czekania to jednak preferuję czekanie na autobus bo w końcu
        niedługo przecież przyjedzie, a z resztą nie wiadomo.
        No i to byłaby zarazem moja lista postanowień noworocznych.
        • s.dominika Re: I jeszcze jedno 18.11.08, 21:44
          Boo tak sobie myślę: a rzuć to wszystko dziewczyno w cholerę. Z tym Twoim
          Łośkiem na czele. Jak on nie dorósł do pewnych decyzji to niech wyrywa
          angielskie laski.

          Powiem Ci jednak jedno. Może się człowiek realizować na różnych polach (jestem
          tego przykładem), łapać 100 srok za ogon, dawać się tłamsić w imię czegoś
          lepszego, może nawet fajnie sobie żyć, ale to nie to... Kobieta jest spełniona,
          tak naprawdę spełniona jak urodzi dziecko. Naprawdę. Ja, poukładana dziewczyna,
          zorganizowana, znająca swoje cele w życiu - skapitulowałam, rzuciłam wszystko w
          cholerę i teraz tylko ON się liczy MAŁY SZKRAB. W dupie mam doktorat, w dupie
          pracę. Niech sobie robią co chcą. Bardziej mnie obchodzi kupa mojego dziecka niż
          awans zawodowy.

          A powiem ci, że ja też doszłam prawie do takiego stanu jak ty teraz. Jedyne co
          ci mogę życzyć - to szybkiego DZIDZIUSIA. I to kochana bez względu na wszystko.

          No i macierzyński w UK jest zajefajny - 1 rok. W Polsce - 18 tygodni. Więc DO
          DZIEŁA (jak nie z Łośkiem, to z kimś innym :D)
          • boo-boo Re: I jeszcze jedno 19.11.08, 10:13
            Widzisz Dominika i tu sprawa się komplikuje.......to nie chodzi o to,że on nie
            dorósł-z każdym pomysłem czy inicjatywą to on wyszedł pierwszy-tu chodzi o
            czynniki trzecie. Nie mam podstaw do wątpienia w szczerość jego zamiarów-wierz
            mi po poprzednim skurwysynie drugi raz już bym się nie dała w ciemno nikomu
            urabiać-nigdy w życiu.
            A więc tak-co do przeprowadzki dom oczywiście mogą sprzedać, ale w UK jest
            obecnie największe od kilkudziesięciu lat załamanie rynku nieruchomości i
            wiązało by się to ze stratą kilkudziesięciu tysięcy funtów-mam tego świadomość i
            żal by mi było takiej kasy, a z drugiej strony.....co do wakacji to wiem czemu
            tam chce jechać w kwietniu-wtedy wypada druga rocznica śmierci jego
            mamy-rozumiem go doskonale jak tak siedzę i na spokojnie-trzeźwo myślę, a z
            drugiej strony wkurwia mam takiego, no niech się wreszcie ten pojebany rok w
            końcu skończy bo normalnie ocipieję chyba. Z pracą powkurwiam się przez te kilka
            godzin, wychodzę i mam w dupie-z tym jakoś najłatwiej mi sobie poradzić, z
            resztą nie bardzo.
            Gdyby to był ktoś inny to już dawno bym jebnęła drzwiami za sobą i tyle,ale mam
            świadomość,że drugiego Łosia-a właściwie jelenia takiego nie znajdę co by ze mną
            wytrzymał-zawsze mi to powtarzali,że z moim charakterem to żaden chłop dłużej
            nie wytrzyma, a ten wytrzymuje i to długo już nawet jak fochy strzelam i zawsze
            mi powtarza,że nie chce żebym się zmieniała. Ogólnie to się stara, nie dopieprza
            się o nic kompletnie, nawet pokłócić się z nim nie da.... no i zje cokolwiek
            ugotuję-normalnie jak znajdzie włosa w jedzeniu to puści pawia, no i ostatnio mi
            się zdarzyło PIERWSZY raz w życiu,że ten jeden mój jebany długi włos w kanapce
            się znalazł (tak to jest jak się kanapki po ciemku prawie robi i się człowiek za
            bardzo nachyla nad żarciem)-siedzieliśmy w pracy na stołówce akurat-on mi
            pokazuję, a aj oniemiałam bo wiem jak on reaguje (mimo woli), a on co do mnie ze
            stoickim spokojem i uśmiechem na twarzy?-dobrze,że wiem,że to twój włos to nie
            zwymiotuję-normalnie mnie rozpierdolił.
            To jedyna co mnie wkurwia-niezorganizowanie w pewnych sprawach-no ale ja może
            jestem za dokładna, za bardzo zorganizowana i za bardzo rozplanowana ze
            wszystkim, ale taka już jestem skomplikowana dla innych i przez to dla samej
            siebie najbardziej.
            • to-wlasnie-ja Re: I jeszcze jedno 19.11.08, 13:23
              Boo - naprawde Cie bedzie przepraszam, ale nie umiem Cie czytac smiertelnie serio. No nie umiem i juz :) Jakkolwiek rozumiem wszelkie Twoje klopoty i rozterki, to po przeczytaniu wszystkiego czuje sie niezle rozdarta. Bardzo Ci wspolczuje i jednoczesnie (sorry) smieje sie w glos. Masz dar kobieto:)
              Wiesz co jest najpaskudniejsze? ten cholerny zdrowy rozsadek i zrozumienie dla obiektywnych trudnosci.Grrrr Jak ja mama czasami chec tupnac noga i jak mala dziewczynka krzyknac - JA CHCE i juz! I nie ogladac sie na spadki, robote , obowiazki i te wszystkie duperele . Po cholere ja musialam dorosnac???!!!
            • joannah31 Re: I jeszcze jedno 21.11.08, 15:17
              no i ostatnio m
              > i
              > się zdarzyło PIERWSZY raz w życiu,że ten jeden mój jebany długi
              włos w kanapce
              > się znalazł (tak to jest jak się kanapki po ciemku prawie robi i
              się człowiek z
              > a
              >boo-boo napisała:
              bardzo nachyla nad żarciem)-siedzieliśmy w pracy na stołówce akurat-
              on mi
              > pokazuję, a aj oniemiałam bo wiem jak on reaguje (mimo woli), a on
              co do mnie z
              > e
              > stoickim spokojem i uśmiechem na twarzy?-dobrze,że wiem,że to twój
              włos to nie
              > zwymiotuję-

              KObieto, to musi być prawdziwa miłość...:-)
      • wojtek56 Re: Eh....... 19.11.08, 21:21
        Boo, myślę że i dziewczyny i faceci są mimo wszystko z tej samej planety. Pewnie
        inaczej myślimy o dzieciach, o mijających latach, o bezpieczeństwie,
        partnerstwie i paru innych sprawach, ale różnica zdań jest równie wielka i
        między samymi dziewczynami czy między facetami. I chętnie poddajemy się
        uogólnieniom, bo to taka wiedza "na skróty".
        Nie ma recepty na szczęście. Ty osiągnęłaś wszystko, o czym "normalni" ludzie
        tylko marzą, a jednak narzekasz. Zmieniasz dom, pracę, ba! kraj i zwyczaje i
        wciąż pytasz: po co to wszystko? Będziesz szczęściarą (jak Dominika :-) ),
        jeżeli dziecko będzie panaceum na Twój stres... (Ale nie łudźmy się - też nie na
        długo.)
        Inna rzecz, że nie do końca Ci dowierzam. Umiesz chwytać chwile, umiesz cieszyć
        się drobiazgami, a przy tym nie tracisz zdrowego rozsądku i dystansu do siebie
        samej. Ty WIESZ, że jest dobrze i będzie lepiej. A że - jak każdy, jak wszystko
        w Przyrodzie - podlegasz cyklom nastrojów i przemian - czasem użalasz się nad
        sobą mniej, a czasem bardziej. Powiem tylko tyle, że niezależnie od fazy
        przekazujesz swoje nastroje w przesympatyczny, niepowtarzalny sposób. Ale
        Boo, podkreślam raz jeszcze, styl masz piękny, ale i tak zza Twojej ambicji i
        rozsądku wyziera pełną rozterek i słabości dziewczyna. Tak, musisz się z tym
        pogodzić: jesteś tylko człowiekiem :-)
        • legwan4 Re: Eh....... 21.11.08, 19:27
          wojtek56 napisał:

          > A że - jak każdy, jak wszystko
          > w Przyrodzie - podlegasz cyklom nastrojów i przemian - czasem użalasz się nad
          > sobą mniej, a czasem bardziej.

          Wojtku,wszak to forum nosi nazwę CUSNS :)
          • juliaana03 Re: Eh....... 21.11.08, 21:03
            Witam po przerwie!
            Boo, podobnie jak ty ja rowniez nie wiem o co mi chodzi. Raz jestem
            szczesliwa, a raz mysle o niebieskich mgdalach. Marzyl mi sie do,
            ale jak czas przeprowadzki zbliza sie nieuchronnie, to ja nie chce
            sie nigdzie ruszac i malo tego zastanawiam sie co by tu zrobic zeby
            ta przeprowadzke przesunac w terminie... Do tego od kilku juz lat w
            mojej glowie (i tylko glowie) siedzi Ktoś... Zblizaja sie świeta i
            coraz czesciej o nim mysle... wiem ze to nienormalne, ale jakos nie
            moge sie powstrzymac... Jakie sa tego konsekwencje? A no takie, ze
            jesli mysle o Nim, to nie doceniam tego, z ktorym jestem, a co za
            tym idzie zdarzaja sie sprzeczki, fochy, szukanie w calym dziury, o
            ochocie na sex, a scislej mowiac jej braku nie bede wspominac.
            Coraz czesciej lezac obok niego mysle o kims innym. Nie tylko to,
            wogole mysle o zmianie zycia. Wyjechac gdzies daleko, uwolnic sie...
            zyc tylko dla siebie... I tu zaczyna wdzierac sie rozsadek- no a
            wspolne sprawy, brak planu, cholerne poczucie obowiazku, zlozonej
            przysiegi.
            Przez 6 tygodni w tym roku znajdowalam sie daleko stad, bylo mi
            cudownie, samej, zdanej tylko na siebie- cudownie. Nie pamietam
            kiedy buylam tak szczesliwa. wolna, spelniona.
            Nie chce mi sie z nim gadac, o nic pytac, na nic odpowiadac. Chciala
            bym oddychac...
    • boo-boo Re: Boo-boo 22.11.08, 14:09
      Ja się tu użalam i wkurwiam, a on mi wczoraj znowu prezencik zrobił-fajna ta
      bielizna............gdzie to on się w ogóle po takich sklepach szlaja, rozmiar
      nie mój mi kupił,ale pasuje jak ulał-dziwna rozmiarówka, chociaż tyle,że wie
      jakie mam kształty ;)
      • aga.andro Re: Boo-boo 22.11.08, 16:46
        Boo - normalnie zazdraszczam ;) i gratuluję :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka