biohazard
24.01.02, 14:45
Wstałem rano. Od razu z nastrojem filozoficznym wstałem. Zima, więc nastrój
filozoficzny z rana to nic nowego, ale ten mnie nie opuszcza jakoś. A już późne
popołudnie. Mianowicie o etykietki się rozchodzi. Etykietkujemy się kiedy tylko
możemy - ja jestem katolikiem, ja jestem ateistą, ja antyklerykałem. Ja jestem
copywriterem, ja księgowym, a ja dziennikarzem. Ułatwia to jakoś patrzenie na
świat, ale przy okazji strasznie zamyka. Zakłada jakieś blokady, jeżeli
zaczynamy na ten świat patrzeć przez pryzmat własnej etykietki tylko.
Etykiety mogą i są przydatne, ale tylko wówczas kiedy potrafimy podejść do nich
z dystansem. Kiedy się z nimi zbytnio nie identyfikujemy. Bo jeżeli zaczynam
robić coś tylko dlatego, że wydaje mi się, że taki jestem to zaczyna być
niebezpieczne. Tak mi się wydaje.
Taki filozoficzny nastrój mam od samego rana...