Dodaj do ulubionych

Nigdy nie znajdę pracy :(

07.06.09, 19:01
Taki wniosek mi się nasunął dziś...

Szukam pracy już 7 miesiąc. Nie znajduję. Mam dobre wykształcenie i
kwalifikacje, więc to nie w nich leży problem - to coś ze mną musi być coś nie
tak. A ponieważ nie mam zielonego pojęcia, co to jest, nie mogę tego
zmienić... Więc pracy nigdy nie znajdę.

Nigdy nic mi się w życiu nie udawało i widać tak musi pozostać :((((
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 19:23
      > Szukam pracy już 7 miesiąc. Nie znajduję. Mam dobre wykształcenie i
      > kwalifikacje, więc to nie w nich leży problem

      Stephen, wybacz, psychologia nikogo na kolana nie powwala. Jest wiecej studentów
      psychologii, niz potrzeba, taka jest prawda.

      > Nigdy nic mi się w życiu nie udawało i widać tak musi pozostać :((((

      Dajże spokój. Po prostu czas zacisnąć zęby i walczy do skutku. Nie Tobie jednemu
      nie jest latwo.
      • omat_koboska przekwalifikuj się! 07.06.09, 19:37
        naucz się Flasha - jest duży popyt na strony w tej technologii.

        Jak znasz język albo jakiś inny trudny przedmiot szkolny, to zajmij się korepetycjami.
        • a000000 Re: przekwalifikuj się! 07.06.09, 19:55
          Stefciu, jajco ma rację... naucz się Flasha... i w ogóle przekwalifikuj się może
          na grafika komputerowego? będziesz reklamy robił....w stylu komiksowym na ten
          przykład..
      • a000000 Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 19:52
        może, jak na początek, masz zbyt wielkie wymagania?

        Stefciu, powiadam Ci po raz setny!!! uwierz w SIEBIE!!! pytasz, co jest w
        Tobie.... otóż brak wiary właśnie... Jak możesz się zaprogramowywać
        beznadziejnym stwierdzeniem: nigdy nie znajdę pracy...

        Pamiętaj, że NIKT nie spełnia w 100% wymagań z ogłoszeń... tylko ludzie się nie
        boją, uczą się, rozwijają, poznają..... Ty też potrafisz, tylko brak Ci wiary we
        własne możliwości...
        Jako psycholog - usiądź przed lustrem i przeprowadź terapię... napisz wszystkie
        swoje plusy i minusy.... rozwiń plusy, powalcz z minusami...

        I bierz się do dzieła... nikt nikomu nie zagwarantował życia w raju... życie
        trzeba pazurami zdobywać.

        praca.gratka.pl/pracownik/szukaj/lista/m_Warszawa.html
        metropraca.pl/search_result.cfm?jobcity=warszawa
        albo do policji:

        praca.gazetapraca.pl/200,4001,,617557,,inspektor.html
    • maria421 Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 19:47
      Stefan, moze powinienes szukac poza Warszawa?

      I tylko sie nie poddawaj!
    • kochanica-francuza Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 20:16
      Ja mam zielone pojęcie, co to może być. To jest temat, który ze Stefem omawiamy
      tylko mailowo. Ale pewności nie mam.
    • karafka_do_wina Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 20:32

      masz racje w jednym: problem nie lezy w twoich kwalifikacjach tylko w tobie.
      znam cie jedynie z postow na tym forum i to co rzuca mi sie w oczy to twoj brak
      wiary w siebie, przekonanie ze jestes jakis beznadziejny... obojetnie czy chodzi
      o prace, o kobiety, czy co tam jeszcze. sorry za szczerosc, ale tak to wyglada.
      zreszta sam piszesz: "Nigdy nic mi się w życiu nie udawało" - i to jest klucz do
      rozwiazania twojego problemu. musisz zmienic sposob myslenia o sobie. dopoki
      bedziesz myslal, ze nic ci sie nie uda, to sie nie uda. kurcze, jestes
      psychologiem wiec sam powinienes wiedziec to najlepiej! moze zrob sam sobie mala
      psychoterapie? ;)

      oczywiscie jest kryzys, wiec o prace jest trudniej, ale widac jak czarne na
      bialym dodatkowe powody twoich niepowodzen:

      1. twoje cv - jak je napisales? cv musi zachecic potencjalnego pracodawce do
      zaproszenia cie na rozmowe. jesli twoje cv mowi: "mam kwalifikacje, ale nigdy mi
      sie nic nie udaje, sa lepsi ode mnie" to rzeczywiscie nikt cie nigdy nie zaprosi
      na zadna rozmowe.

      2. rozmowa kwalifikacyjna - jesli juz zostaniesz zaproszony ;) to samo co wyzej
      - musisz zrobic wrazenie czlowieka, ktory wie co umie i czego chce, a nie
      sierotki marysi co to by chciala, ale pewnie i tak sie nie uda.

      no to sie powymadrzalam ;)
      serio - uwazam, ze twoj brak wiary w siebie bardzo ci szkodzi. wez pod uwage, ze
      jest mnostwo ludzi, ktorzy ZADNYCH studiow nie ukonczyli, a maja dobra prace, bo
      wierza w siebie, nie boja sie wyzwan, chetnie podejmuja dzialanie i chca sie
      uczyc nowych rzeczy, rozwijac - i to naprawde na rozmowie kwalifikacyjnej widac.
      no chyba nie musze tego psychologowi tlumaczyc ;)



      > Nigdy nic mi się w życiu nie udawało i widać tak musi pozostać :((((

      czy tak pozostanie czy nie - zalezy to TYLKO od twojego postepowania. kazdy jest
      kowalem swojego losu.


      ps. moze na pocztek wypisz sobie na kartce, albo nawet tu na forum ;) co w zyciu
      ci sie UDALO. na pewno troche takich rzeczy jest. chociazby ukonczenie studiow.
      chyba, ze nie ukonczyles tylko kupiles dyplom ;) ale zeby kupic to tez trzeba
      wiedziec gdzie, co, jak i komu zaplacic - wiec to tez jest sukces ;))))
      • karafka_do_wina o, dopiero przeczytalam inne posty 07.06.09, 20:38
        i widze, ze Azerka pisze to samo co ja. Stephen - do roboty! najpierw
        samo-psychoterapia, potem porzadne cv, a pozniej wysylasz je na KAZDE ogloszenie.
      • kochanica-francuza Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 20:39
        psycholog nie ma kwalifikacji do prowadzenia psychoterapii

        a na pewne rzeczy trzeba umieć spojrzeć z boku, stąd w terapii druga osoba potrzebna
        • karafka_do_wina Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 22:20
          wiem o tym, przeciez zartowalam. niemniej mozna probowac ze soba rozmawiac i
          przekonywac siebie samego, ze nie jest sie wcale beznadziejnym zamiast dolowac
          sie tekstami typu 'nic mi sie nigdy nie uda'.
          • a000000 Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 07.06.09, 22:52
            karafka_do_wina napisała:

            > wiem o tym, przeciez zartowalam.

            a ja wcale nie żartuję... zacząć trzeba od siebie... jest coś takiego jak
            rachunek sumienia... i to jest pierwszy etap naprawczy naszego Stefcia...
            musi spisać bilans zysków i strat i na zimno bez emocji nad tym popracować. Tak,
            jakby pracował nad pacjentem... może to trudne... ale Stef MUSI nauczyć się
            rozwiązywać trudne sprawy.
            • karafka_do_wina Re: Nigdy nie znajdę pracy :( 08.06.09, 00:30
              nie zrozumialas, Azerko. psychoterapeuta nie moze prowadzic leczenia samego
              siebie ani osoby bliskiej, tak samo jak chirurg nie operuje samego siebie ani
              bliskich... no mniej wiecej tak samo ;)

              co do reszty to napisalam juz wyzej. przyda sie Stephenowi podreperowanie wairy
              w siebie i wprowadzenie zmian malymi krokami. jest konieczne, bo z podejsciem
              "nic mi sie nigdy nie uda" nie mozna zyc.


              może to trudne... ale Stef MUSI nauczyć się
              > rozwiązywać trudne sprawy.

              pewnie, ze trudne, ale konieczne. zreszta wraz z czasem i postepami bedzie coraz
              latwiej.
    • kora3 Masz rację Steph 08.06.09, 10:05
      Azerka i Karafka też
      Tytułem watku juz pokazałeś, ze oroblem tkwi w Tobie. To nie
      przygana, tym bardziej ze zdajesz sobie sprawe z tego. ale sam
      doskonale wiesz, ze stwierdzenie" Coś jest na rzeczy, ale nie wiem
      co i tego nie zmienię" nic nie daje, nie posuwa ani na krok naprzód
      zcłowieka.
      Pewnie, ze łatwo się wymądztrac, kiedy problem zcłowieka nie
      dotyczy, ale też sam pewnie wiesz, ze prawie kazda sprawa, króra
      sie nam przydazra już kiedyś komus sie przydarzyła :
      ) - ot taki to banał tego zycia.

      Musisz uwierzyć w siebie, ale zdaje sobie sparwe, ze wypowiedzenie
      tego zdania naprawde Cie do tego nie skłoni. Jestes osobą wrazliwa i
      ostatnio spotkało Cie wiele niepowodzeń. Sa ludzie, których to pcha
      do zdiałania, ale Ty nalezysz do grupy ludzi, których dołuje i
      zniechęca.
      Wiem, ze fajnie sie gada do osoby bezrobotnej, żeby poszła na
      terapię - za co? to jest pierwsze pytanie. Ale spróbuj coś zadziałac
      w tym kierunku w ramach bezpłatnych porad.
    • omat_koboska a może do klasztoru idź? 08.06.09, 14:05
      tam życie różowe nie jest, ale dach nad głową i miskę kaszy ze skwarkami dostaniesz.
    • gumpel Kurde, co za świat :( 09.06.09, 14:47
      A ja nie wiem w co mam włożyć ręce, tyle roboty ! Niby nasz kapitalizm jest
      socjalny, ale wydajność pracy wyśrubowana bardziej niż w najlepszy czasach
      leseferyzmu (nie narzekam, stwierdzam fakt).

      A tak ad rem, wyprowadź się Steph. Jak nie masz kasy na własne mieszkanie, ani
      panienki, która Cię przytuli to skorzystaj z wakacyjnej okazji: to świetny
      moment by wybrać się na parę miesięcy na truskawki, zmywak czy na platformę
      wiertniczą. Języki znasz, poradzisz sobie, byle daleko od mamy. Zapewniam Cię,
      że wrócisz jako inny człowiek.

      G.
      • karafka_do_wina Re: Kurde, co za świat :( 10.06.09, 01:13
        > A tak ad rem, wyprowadź się Steph. Jak nie masz kasy na własne mieszkanie, ani
        > panienki, która Cię przytuli to skorzystaj z wakacyjnej okazji: to świetny
        > moment by wybrać się na parę miesięcy na truskawki, zmywak czy na platformę
        > wiertniczą. Języki znasz, poradzisz sobie, byle daleko od mamy. Zapewniam Cię,
        > że wrócisz jako inny człowiek.

        to dobry pomysl pod warunkiem, ze ma sie wiare w siebie i kase na poczatek. nie
        wiem czy tak jest w przypadku S.
      • kora3 czar prostych rozwiązań ... 10.06.09, 10:28
        Wiesz Gumplu - takie proste rozwiazania bywaja całkiem dozeczne,
        jednak bywa, ze mają słabe ztrony.

        Mówisz, ze Ty masz od cholery pracy? Ano tak, al wiesz jak jest -
        inna sparwa jest z człowiekiem o sporym doświadczeniu, a inna z
        tajkim, co ma je dopiero zdobyć.

        ostatnio w "R w T" był temacik "Mam syna darmozjada", czy tak jakoś -
        Stephenie, to nie analogoia do Ciebie!!!!

        Rózni rodzice nawijali, jak to syn sie nie chce z chałupy wyyniesc,
        pracy nie SZUKA itp. Wsród nich była kobieta, której syn miał bardzo
        powazne problemy z sobą, natury emocjonalenj. Z opisu sytuacji przez
        te pania zorientowałby się w tym laik, kazdy po prostu. Matka
        uznała, ze trza na głeboka wode kolesia i kazała mu sie wyniesc do
        jakiegoś letniego domku znajomych. Koles sie wyniósł, nie ma tam za
        bardzo co jesc, nadal ma problemy natury społecznej.
        Obecna w studiu psycholog, która jak sama siebie określiła jest
        zwolenniczka tzw. brutalnych rozwiazań nie podzielała entuzjazmu
        matki co do "anuki" samodzoelnosci jej syna. "Jestem zwolennikiem
        brutalnych rozwiazań, ale pod warnkiem, ze druga strona jest w
        stanie to zniesc. pani syn nie ejst w stanie, bo na oko wiac, ze ma
        powazne prblemy emocjonalme
        " - mniej wiecej tak to brzmiało.

        I tak jest Gumplu - sa ludzie, dla których Twoje proste rozwiazanie
        jest dobre, pod warunkami prozaicznymi, o jakich pisze Karafka, a sa
        ludzie, którzy ze wzgledu na stwój stan emocjonalny w danym moemncie
        nie sa wstanie im zprostac.
    • kochanica-francuza a jak jednak znajdziesz... 17.06.09, 00:16
      to co? Przyjdziesz, potoczysz wzrokiem zranionej sarny i oznajmisz "JA NIE DAM
      RADY"?
      • omat_koboska Re: a jak jednak znajdziesz... 17.06.09, 09:04
        > potoczysz wzrokiem zranionej sarny

        albo poranionej Fotygi :)
        img.interia.pl/wiadomosci/nimg/o/h/Anna_Fotyga_fot_Pawelec_3301583.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka