Dodaj do ulubionych

Wojna Hitlera

18.02.06, 22:07
Kupiłem dziś w M1 książkę Davida Irwinga "Wojna Hitlera", wydaną w 2005 r.
przez Wydawnictwo Prima z Warszawy.

David Irwing to brytyjski historyk, które od kilku miesiecy siedzi w Austrii
w więzieniu z "kłamstwa oświęcimskie".

Książka liczy 784 strony, więc odłoże ją na spokojniejsze czasy. Lektura
kilkunastu stron o wojnie z Polską w 1939 r. pokazuje jednak, że najpierw
Niemcy chcieli zniszczyć polski naród.

Z zajawki na okładce wynika, że Irwing udowadnia w książce, że Hitler nigdy
nie wydał rozkazu eksterminacji Żydów w obozach koncentracyjnych, że to była
inicjatywa niemieckiej administacji średniego szczebla i wysokich oficerów
SS. Do tego jeszcze nie doszedłem.

Wystarczą mi jednak opisy brutalności Niemców wobec Polski i Polaków, opisy
mordowania cywilów, burzenia Warszawy.


Być może dlatego od dawna nie kupuję niemieckich produktów.


Niemcy powinny nam zapłacić odszkodowanie za napaść w 1939 r., zniszczenia
wojenne i odszkodowania za każdago zabitego obywatel Polski, niezaleznie od
jego narodowości.

Powinnismy uporczywie domagać się wypłaty tego odszkodowania w sądach.
Warszaw została strasznie zburzona już we wrześniu 1939 r., a później
wykończona w 1944 r. Nie można tego Niemcom zapomnieć. Niech zapłacą s...syny.

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski
Obserwuj wątek
    • maniekzmarek Re: Wojna Hitlera 19.02.06, 19:04
      Dla Ciebie też pozdro Jerzy
    • poliem Re: Wojna Hitlera 19.02.06, 19:26
      Szanowny Panie Jerzy!
      wydałeś Pan pieniądze na książkę (autora "który od kilku miesięcy siedzi w więzieniu za KŁAMSTWA OŚWIĘCIMSKIE") w centrum handlowym należącym do Niemców po to, żeby się dowiedzieć o tym, że "Niemcy chcieli zniszczyć polski naród" i niemalże doszczętnie zburzyli Warszawę?
      Bardzo interesujące odkrycie o faktach historycznych.
      Interesujące jest zapewne Pana zdaniem również to, że robisz Pan zakupy w sobotę w M1.

      poliem
      • jerzykrajewski7 Re: Wojna Hitlera 19.02.06, 23:13
        Szanowny Panie Poliem!

        Informacje na temat barbarzyńskich zamiarów Niemców wobec polskiego narodu były
        mi znane wcześniej. Książka "Wojna Hitlera" tylko mi je przypomniała.

        Ten Brytyjczyk pisze o wszystkim dość beznamiętnie. Na przykład o tym, że
        Pocztę Polską w Gdańsku bronili polscy żołnierze w mundurach pocztowców. Po jej
        zdobycie Niemcy bez sądu rozstrzelali wszystkich, którzy mieli na sobie
        wojskową bieliznę. Polscy wydawcy dodali wyjaśnienie, że z innych relacji
        wynika, ze wszysttki rozstrzelali.

        Zaskakujący był dla mnie cynizm europejskich polityków po napaści Niemiec na
        Polskę. Hitler przewidział, że Francja i Anglie nie ruszą swoich wojsk.

        Zaskakujące było też, że niemieccy politycy poinformowali dowódców wojskowych o
        ustaleniach paktu Ribentrop - Mołotow dopiero w połowie września 1939 r.

        Nie wiedziałem też, że ZSRR oddał w 1939 r. Niemcom okręgi warszawski i
        lubelski, które miała dostać zgodnie z tym paktem, w zamian za Litwę.


        Nie mam czasu czytać tej książki w najbliższych tygodniach.


        Moja żona robi zakupy w niemieckich marketach w Makro i M1. Ja wolę francuskie.
        Akurat byłem Media Markcie po atrament do drukarki. Po Pana uwagach i
        lekturze "Wojny Hitlera" zacznę robić zakupy w ElectroWorldzie. Jeszcze nigdy
        tam nie byłem.


        Odkrycie Brytyjczyka, ze Hitler nie wydał rozkazu do masowej eksterminacji
        Żydów, lecz była to inicjatywa średniego szczebla, tylko potwierdza, że
        zdemoralizowany był cały niemiecki naród. Opozycja wobec Hitlera to były tylko
        jednostki.

        Nie mogę zrozumieć, jak tak cywilizowanemu i kulturalnemu narodowi mogło tak
        odbić. Dzień wcześniej na Polsacie obejrzałem film "Fanatyk". Jedno
        wspomnienie jednego Żyda, który opowiedział, że niemiecki żołnierz wbił na
        bagnet karabinu jego trzyletnieg syna, uniósł do góry i poczekał aż chłopiec
        wykrwawi się, a krew spadała na twarz tego Żyda.

        Mam trzyletniego syna i nie wyobrażam sobie, bym mógł w spokoju patrzeć na to.
        Pewnie rzuciłbym się z gołymi rękami na tego Niemca. Młody Żyd zarzucił temu
        staremu, że zrobił błąd nie atakując Niemca.

        Takich brutalnych zbrodni Niemcy mają na swoim sumieniu tysiące. Zaczynamy o
        tym zapominać, manipulowani przez prasę, która znalazła się w niemickich
        rękach.


        Pozdrawiam

        Jerzy Krajewski
    • jerzykrajewski7 3 lata za historyczne hipotezy 21.02.06, 08:40


      za gazeta.pl:



      Za zaprzeczanie Holocaustowi sąd w Wiedniu skazał wczoraj na trzy lata Davida
      Irvinga, "najsłynniejszego kłamcę oświęcimskiego świata". Sąd nie dał wiary
      nieoczekiwanemu wyznaniu Brytyjczyka, że zmienił poglądy i już nie twierdzi, że
      w Auschwitz nie było komór gazowych


      Irving, 67-letni brytyjski historyk specjalizujący w dziejach III Rzeszy i
      słynący z doskonałych kontaktów z członkami nazistowskiej elity władzy, m.in. z
      byłym zastępcą Hitlera Rudolfem Hessem, przyjął w sądzie postawę pokory.

      Nienagannie ubrany, siwowłosy Irving wszedł na salę sądową, trzymając w skutych
      kajdankami dłoniach egzemplarz "Wojny Hitlera", swojej najbardziej znanej
      książki. Twierdzi w niej m.in., że wódz III Rzeszy nic nie wiedział o
      dokonującym się Holocauście, że liczba ofiar Ostatecznego Rozwiązania była
      mniejsza, niż podają oficjalne źródła, że komory gazowe to wymysł aliantów.
      Chwilę potem wybuchła bomba, gdy Irving stwierdził, że w sprawie Holocaustu
      wyznaje teraz zupełnie inne poglądy.

      - Moje przekonanie, że w Auschwitz nie było komór gazowych, było fałszywe.
      Przyznaję się do winy - powiedział austriackim sędziom.

      A jednak w kilka godzin później sąd skazał go na trzy lata więzienia. Po
      wyjściu z sali sądowej wyraźnie wstrząśnięty Irving powiedział dziennikarzom,
      że będzie się odwoływał.

      Ścigany od 16 lat

      11 listopada ub.r. patrol policyjny w St. Johann in der Heine w południowej
      Styrii zatrzymał do rutynowej kontroli auto. Gdy okazało się, że podróżował nim
      poszukiwany w Austrii Irving, policjanci założyli mu kajdanki.

      Irving przyjechał do Austrii wygłosić wykład o rzekomych rokowaniach między III
      Rzeszą a rządem Wielkiej Brytanii - pod koniec wojny Niemcy chcieli wymienić
      milion węgierskich Żydów na 10 tys. wojskowych ciężarówek. Anglicy z miejsca
      odmówili, a Żydzi trafili do obozów koncentracyjnych. Irving wykładu nie
      wygłosił, bo austriacki sąd kazał go aresztować na podstawie listu gończego
      wystawionego 16 lat wcześniej.

      W listopadzie 1989 r. na spotkaniach w Wiedniu i Loeben Irving wygłosił
      wykłady, podczas których przekonywał, że "Noc kryształowa" - gigantyczny pogrom
      Żydów dokonany przez nazistów w Niemczech w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. -
      była prowokacją wymierzoną w Hitlera. - Sprawcy przebrali się w mundury SA -
      mówił słuchaczom, zapewniając, że przecież Hitler rozpostarł nad Żydami parasol
      ochronny. Powtarzał, że Holocaustu nie było. Ponieważ w Austrii zaprzeczanie
      zbrodniom nazistowskim jest ścigane z urzędu, prokuratura wszczęła śledztwo, a
      Brytyjczyk, nie czekając na jej decyzję, uciekł do Bawarii.

      Jednym z głównych haseł Irvinga było: "Zatopić pancernik Auschwitz", które
      głosił od 1977 r., kiedy to opublikował "Wojnę Hitlera". Krucjata Irvinga
      przeciwko Holocaustowi i krytyka, jakiej historycy poddają jego tezy,
      że "komory gazowe w Auschwitz zbudowali po wojnie Polacy", całkowicie
      przesłania jego osiągnięcia jako badacza III Rzeszy.

      Irving jako jeden z pierwszych zajął się moralną oceną zburzenia Drezna przez
      alianckie lotnictwo w lutym 1945 r. W książce "Apokalipsa 1945: Zniszczenie
      Drezna" wydanej w 1963 r. Irving podawał o wiele większą liczbę ofiar niż
      brytyjscy historycy. Książką tą zdobył zaufanie w kręgach dawnych nazistów,
      którzy ułatwili Irvingowi kontakty z byłymi funkcjonariuszami III Rzeszy.

      Ci przekazywali pisarzowi swe relacje i pamiętniki. Irving uzyskał w ten sposób
      dostęp do archiwów marszałka Luftwaffe Erharda Milcha, feldmarszałka Erwina
      Rommla czy ministra przemysłu Alberta Speera. Zgodził się z nim rozmawiać
      osadzony w więzieniu Spandau zastępca Hitlera Rudolf Hess. Dzięki tym kontaktom
      Irving zdobył niedostępną innym badaczom wiedzę, którą wykorzystywał do
      usprawiedliwiania nazizmu.

      Skruszał w celi?

      Czy po ponadtrzymiesięcznym pobycie w celi Irving rzeczywiście przeszedł
      metamorfozę? - Nie zaprzeczam Holocaustowi. Moje poglądy uległy zmianie.
      Historia to ciągle rosnące drzewo. Im więcej dokumentów zostaje udostępnionych,
      tym więcej się człowiek uczy, a ja nauczyłem się od 1989 r. sporo - mówił
      wczoraj.

      Zdanie miał zmienić po lekturze dokumentów pozostawionych przez Adolfa
      Eichmanna, głównego organizatora Holocaustu. - Tak, komory gazowe istniały.
      Miliony Żydów zginęły, tego nie da się zakwestionować. To tragedia Żydów w II
      wojnie światowej - twierdził.

      Prokurator Michael Klackl nie wierzy w metamorfozę Irvinga, tym bardziej że
      jeszcze rok temu pisarz wziął udział w rewizjonistycznej konferencji. - Wiemy,
      że zawsze próbuje tak dobrać dowody, aby ludzie przyjęli jego racje - twierdził
      Klackl.

      Podczas procesu prokurator mówił, że Irving nie jest historykiem,
      tylko "fałszerzem historii", który dopuszcza się "karalnego nadużycia wolności
      słowa", gloryfikuje Hitlera, a dla prawicowej ekstremy już stał się
      męczennikiem.

      Wczorajszy wyrok nie jest pierwszym w karierze Irvinga: na grzywny za negowanie
      Holocaustu skazywano go już w Niemczech i Wielkiej Brytanii. W Austrii za
      negowanie zbrodni III Rzeszy grozi nawet dziesięć lat. •
      • jerzykrajewski7 Kontakt z mądrymi Żydami 23.02.06, 00:05
        Macie jakieś kontakty z organizacjami żydowskimi?
        Może wystąpiłyby do austriackich władz, by uwolniły z więznienia tego starego,
        brytyjskiego historyka (ma 67 lat).

        Bo tym Austriakom zupełnie odbiło, by wsadzać do ciupy historyka.

        Najpierw z zapałem służyli Hitlerowi, a teraz chcą zmazać winy, krzywdząc
        zdolnych, inteligentnych naukowców.

        Utrzymanie 3 lat więzienia dla Davida Irvinga źle będzie służyło Żydom.

        Łamanie wolności słowa i wolności badań naukowych nie podoba się wielu ludziom.
        Mi się również nie podoba.

        A swoja drogą, co robi rząd Jej Królewskiej Mości, gdy małe, wredne państewko
        krzywdzi poddanego Jej Królewskiej Mości.


        Pozdrawiam

        Jerzy Krajewski
        • jerzykrajewski7 "Gazeta Wyborcza" znowu mile zaskoczyła 01.03.06, 18:45
          "Gazeta Wyborcza" opublikowała dziś tekst swojego publicysty Wojciecha
          Orlińskiego pt. "Wolność słowa, także kłamliwego", w którym autor polemizuje z
          Dawidem Warszawskim, który uważa, że austriacki sąd słuszeni skazał Davida
          Irvinga na 3 lata.

          Mocniej polubiłem za to "GW". Od dziś mam nawet jej prenumeratę teczkową za
          połowę ceny.

          Pozdrawiam

          Jerzy Krajewski
    • jerzykrajewski7 Omijajcie Austrię 24.02.06, 01:56
      Ci podli Austriacy zamknęli starego, brytjskiego historyka w więzieniu za to co
      powiedział w 1989 r. na podstawie przepisu, który wprowadzili w 1992 r.
      A przecież w Europie obowiązuje stara rzymska zasada, że prawo nie dzaiała
      wstecz.

      W "Rzeczpospolitej" polski historyk Jan Żyryn bronił podłych Austriaków
      wyjaśnieniami, że Holokaust to taka nowa europejska świętość.

      Gdy jacyś historycy prowadzą badania nad życiem Jezusa i ogłaszają herezje na
      ten temat, nikt ich do więzienia nie wsadza. A Jezus to prawdziwa świętość dla
      dwóch miliardów ludzi na całym świecie.

      Ja na pewno będę omijał Austrię. Będę trzymał się z dala od kraju gorliwych
      popleczników Hitlera.

      Pozdrawiam

      Jerzy Krajewski

      poniżej depesza za gazeta.pl



      Austriacka prokuratura złożyła we wtorek odwołanie od poniedziałkowego wyroku
      sądu w Wiedniu, skazującego kontrowersyjnego brytyjskiego historyka Davida
      Irvinga na trzy lata więzienia za negowanie holokaustu Żydów.


      Interwencja prokuratury może się zakończyć podwyższeniem wymiaru kary, gdyż za
      publiczne podawanie w wątpliwość hitlerowskich zbrodni grozi w Austrii od roku
      do 10 lat pozbawienia wolności.

      Irving został aresztowany na autostradzie w Styrii 11 listopada ubiegłego roku
      na podstawie listu gończego, wydanego 16 lat wcześniej. Austriacki wymiar
      sprawiedliwości zarzucał mu, że w trakcie dwóch publicznych wykładów w Wiedniu
      i w Loeben w 1989 roku zaprzeczał istnieniu komór gazowych. Oświadczył wówczas
      również, że pogromów podczas tak zwanej nocy kryształowej w 1938 roku dokonali
      nieznani osobnicy przebrani w mundury SA, Hitler zaś "trzymał nad Żydami swe
      chroniące dłonie".

      Irvinga skazano na mocy paragrafu 3 austriackiej ustawy o zakazie NSDAP z 1945
      roku. Paragraf ten został po raz ostatni znowelizowany w 1992 roku. Według
      zawartego w nim obecnie punktu g, karze podlega ten, "kto w publikacji
      drukowanej, w radiu lub w innym środku przekazu albo kto w inny publiczny
      sposób, dostępny dla wielu ludzi, neguje, obraźliwie lekceważy, pochwala lub
      próbuje usprawiedliwiać narodowosocjalistyczne ludobójstwo lub inne
      narodowosocjalistyczne zbrodnie przeciwko ludzkości".

      Irving także złożył odwołanie od wyroku, wnosząc o zmniejszenie wymiaru kary.
      Jak zaznaczył, jego wątpliwości na temat holokaustu zniknęły, gdy przestudiował
      w 1991 roku osobiste akta Adolfa Eichmanna - jednego z głównych organizatorów
      zagłady. Naziści zamordowali miliony Żydów - powiedział Irving sądowi w trakcie
      rozprawy.

      Rozpatrzenie odwołania prokuratury przez sąd drugiej instancji nastąpi dopiero
      po przedstawieniu pisemnego uzasadnienia poniedziałkowego wyroku. Jak pisze
      austriacka agencja APA, rozprawa odwoławcza odbędzie się nie wcześniej niż w
      drugiej połowie bieżącego roku.

      Do tego czasu 67-letni Irving zapewne nie opuści swej celi w wiedeńskim
      areszcie śledczym, gdzie - według własnych deklaracji - pracuje nad trzecim
      tomem biografii Churchilla i książką o zwierzchniku SS Heinrichu Himmlerze
      • jerzykrajewski7 Znani Austriacy 28.02.06, 23:37
        z forum


        Austriacy, (z ktorych warto zaznaczyc wywodza sie takie postacie jak Adolf
        hitler czy Adolf Eichmann), swiadomie wsadzili brytyjskiego pseudohistoryka do
        pierdla, zeby wywolac dyskusje nad weryfikacja swojej historii. Sprytne
        posuniecie. Zadziwiajace, ze w kraju z ktorego pochodzila wiekszosc
        sadystycznych mordercow z SS ,,pracujacych" w obozach zaglady, dzisiaj tak
        szalenie troszczy sie o ,,prawde oswiecimska". Prawda jest jedna, a idioci ja
        kwestionujacy zawsze sie znajda. Wiec po co tworzyc nowych mneczennikow dla
        ideologii, ktora juz nigdy miala nie powrocic?
    • jerzykrajewski7 BBC nadaje wywaid z Irvingiem 28.02.06, 22:46
      za gazeta.pl

      David Irving, najsłynniejszy kłamca oświęcimski świata skazany tydzień temu w
      Austrii na trzy lata więzienia, po raz kolejny zmienia poglądy w sprawie
      Holocaustu. - Jak to możliwe, że tyle Żydów przeżyło - pyta dziennikarkę BBC.
      Austriacka prokuratura chce, by za kratkami spędził nie trzy, lecz dziesięć lat


      Gdy w zeszły poniedziałek brytyjski pisarz i badacz dziejów III Rzeszy
      oskarżony o "kłamstwo oświęcimskie" został doprowadzony do gmachu wiedeńskiego
      sądu, niespodziewanie oświadczył: - Moje przekonanie, że w Auschwitz nie było
      komór gazowych, było fałszywe.

      Przez ostatnie ćwierć wieku Irving walczył o to, by "zatopić pancernik
      Auschwitz", zburzyć "mit o eksterminacji Żydów" i oczyścić wizerunek Adolfa
      Hitlera, ale po trzymiesięcznym pobycie w celi skruszał, zapewnił, że zmienił
      poglądy, a nawet przyznał się do winy. Sądu nie przekonał. Jeszcze tego samego
      dnia dostał karę trzyletniej, bezwzględnej odsiadki i zszokowany wrócił do
      celi.

      Teraz jednak w wywiadzie udzielonym w celi Irving, który spisuje wspomnienia i
      pracuje nad biografią Heinricha Himmlera, mówi radiu BBC, że ustalenia
      dotyczące Holocaustu dalej uważa za przesadzone i nieprawdziwe. Na pytanie, czy
      zgadza się, że istniał program eksterminacji Żydów nadzorowany przez Hitlera,
      Irving odpowiada: - Nie. To absolutnie nieprawda i nikt nie może tego dowieść.
      Zaangażowanie Hitlera stoi pod dużym znakiem zapytania. Biorąc pod uwagę
      bezwzględną skuteczność Niemców, jak mógł istnieć program eksterminacji
      wszystkich Żydów, skoro tak wielu z nich przeżyło? - mówi lekko drżącym głosem.

      Irving wprawdzie uwierzył w istnienie komór gazowych (wcześniej twierdził, że
      gotów jest dać się zamknąć w jednej z nich i poddać działaniu cyklonu B), ale
      wątpi, że zabito miliony Żydów. - Mogę się zgodzić, że podczas akcji likwidacji
      gett w Generalnej Guberni w 1942 r. w obozach w Treblince i Sobiborze zabito
      1,4 mln Żydów. Ale w Auschwitz zabito ich o wiele mniej, niż się podaje. W
      obozie działały dwie małe, a nie - jak się twierdzi - wielkie komory gazowe -
      twierdzi.

      Jako jeden z przykładów podaje, że Anna Frank, młoda holenderska Żydówka, która
      zginęła w Auschwitz, autorka wstrząsającego dziennika opisującego m.in.
      deportację i eksterminację Żydów, nie zabił cyklon B, lecz choroby. -
      Opiekowali się nią lekarze SS - mówi Irving.

      Wywiad w BBC to kolejna odsłona sprawy Davida Irvinga, którą Austria żyje od 11
      listopada 2005 r. Wówczas to spieszącego na spotkanie z austriackimi
      słuchaczami Irvinga zatrzymał w południowej Styrii patrol drogówki. A że pisarz
      po swych wykładach w Wiedniu i Leoben w 1989 r. był w Austrii ścigany listem
      gończym (powiedział, że Hitler nie ponosi odpowiedzialności za pogromy Żydów
      podczas "nocy kryształowej") policjanci nie mieli innego wyjścia, jak zawieźć
      Brytyjczyka do aresztu. - Historycy, którzy nie akceptują oficjalnej wersji
      historii, siedzą w więzieniach - komentował zatrzymanie Irving w BBC.

      Jak się okazuje, austriacka prokuratura chce, by pisarz spędził w więzieniu
      więcej czasu, niż zasądził sąd, i domaga się dziesięciu lat, czyli maksymalnej
      kary, jaką w Austrii można dostać za "negowanie zbrodni III Rzeszy. Ale w samej
      Austrii pojawiają się głosy, że przepisy, które doprowadziły Irvinga za kratki,
      są sprzeczne z wolnością wypowiedzi i istotą nauki w ogóle. - To głupie prawo,
      stworzone przez głupich ludzi, dla głupich ludzi. Dochodzi do tego, że nie
      wolno kwestionować historii, nawet jeśli coś wzbudza wątpliwości - twierdzi
      prof. Lothar Hobelt, historyk z uniwersytetu w Wiedniu. W podobny sposób wyrok
      na Irvinga krytykowano w USA.

      - Czy było warto to robić to wszystko, skoro może pan spędzić dziesięć lat w
      więzieniu - pyta dziennikarka BBC.

      - Oczywiście, że nie, skoro mam spędzić ostatnie lata życia w zamknięciu. Ale
      to sprawa zasad. Nie pozwolę, by jakikolwiek rząd mówił mi, co mam pisać -
      odparł Irving, a z jego głosu bił smutek.
    • jerzykrajewski7 Hitler malarz i artysta 03.03.06, 21:42
      W bieżacym tygodniku "Forum" jest przedruk z "Commentary", z którego wynika, że
      Hitler był niezłym malarzem i artystą, który cenił sobie sztuke, wspierał ją i
      miał wizję przebudowy Europy równiez pod względem architektonicznym.

      • jerzykrajewski7 Michalkiewicz o Irvingu 03.03.06, 21:53
        A w "Najwyższym Czasie" Stanisław Michalkiewicz m.in. tak komentuje zmianę
        poglądów Irvinga przed sądem: "Ten Irving nie jest chyba specjalnie odważny, bo
        wystarczył trzymiesięczny pobyt w areszcie, żeby złozył samokrytykę i pokajanie
        według najlepszych, stalinowskich wzorów. Nic mu to jednak nie pomogło;
        niezawisłe austriackie sądy wiedzą przecież, że europejska centrala żydowskiego
        gestapo monitorująca przypadki 'rasizmu i ksenofobii' zainstalowała się akurat
        w Wiedniu, więc 'policmajsetr powinność swoja zrozumiał' i zapakował Irvinga do
        lochu na trzy lata".



        Odważny człowiek z tego Michalkiewicza. "Żydowskie gestapo" brzmi groźnie.
        • jerzykrajewski7 Sąd o granicach krytyki Żydów 14.04.06, 08:43

          Kieleckie Stowarzyszenie im. Jana Karskiego zawiadomiło Prokuraturę Rejonową w
          Toruniu o popełnieniu przestępstwa - ściganego z urzędu - przez felietonistę
          Radia Maryja Stanisława Michalkiewicza - poinformował w czwartek prezes
          stowarzyszenia Bogdan Białek. Tekst informacji w tej sprawie poniżej.

          Proces przeciw Michalkiewiczowi będzie pasjonujący. Zbaczymy, jak niezawisły,
          polski sąd ocenia możliwość krytykowania Żydów oraz jak zakreśla granice tzw.
          kłamstaw oswięcimskiego. Sąd odpowie, kiedy zaczyna się kłamstwo, a kiedy są
          jeszcze dociekania historyczne.

          Uważam, że cenzurę w tej sprawie należy znieść.


          Pozdrawiam

          Jerzy Krajewski





          za gazeta.pl

          Kieleckie Stowarzyszenie im. Jana Karskiego zawiadomiło Prokuraturę Rejonową w
          Toruniu o popełnieniu przestępstwa - ściganego z urzędu - przez felietonistę
          Radia Maryja Stanisława Michalkiewicza - poinformował w czwartek prezes
          stowarzyszenia Bogdan Białek.


          Jak napisało do prokuratury Stowarzyszenie, Stanisław Michalkiewicz w czasie
          swego felietonu, wygłoszonego na antenie Radia Maryja 28 marca, dopuścił
          się "publicznego znieważenia ludności żydowskiej z powodu jej przynależności
          narodowej".

          Poza tym, zdaniem Białka, Michalkiewicz w felietonie wygłoszonym 28 marca
          publicznie, wbrew faktom zaprzeczał zbrodniom nazistowskim popełnionym na
          obywatelach polskich innych narodowości w okresie od 1 września 1939 roku do 31
          grudnia 1989 roku.

          Według Białka, Michalkiewicz dla potwierdzenia własnych tez użył sformułowań,
          które można uznać za "kłamstwa oświęcimskie". Pojęciem tym określa się
          twierdzenia, że powszechnie uznawana wersja holocaustu jest albo w dużym
          stopniu przesadzona lub też jest całkowitym fałszerstwem. W wielu krajach, w
          tym w Polsce, istnieją obostrzenia prawne, nakładające na prokuraturę obowiązek
          ścigania z urzędu osób szerzących kłamstwo oświęcimskie.

          Białek uznał za karygodne także to, że autor felietonu określał osoby
          narodowości żydowskiej mianem "Judejczyków", "którzy od tyłu zachodzą nas,
          próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki
          rewindykacjami".

          Prezes kieleckiego stowarzyszenia w ewentualnym postępowaniu karnym zamierza
          wystąpić o status przedstawiciela społecznego.

          W felietonie wygłoszonym na antenie Radia Maryja Michalkiewicz mówił m.in.,
          że "+Judajczykowie+ próbują wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego
          dla niepoznaki rewindykacjami". Twierdził też, że Polska jest upokarzana przez
          Żydów awanturami "na terenie oświęcimskiego obozu, rozdmuchiwaniem incydentu w
          Jedwabnem, a obecnie - przygotowaniami do wielkiej, propagandowej imprezy w
          Kielcach, w rocznicę tzw. pogromu".

          W środę, na antenie Radia Maryja za słowa Michalkiewicza przeprosił dyrektor
          toruńskiej rozgłośni ojciec Tadeusz Rydzyk. "Jeżeli ktoś poczuł się dotknięty
          wypowiedziami u nas jednego spośród znanych polskich felietonistów, to jest nam
          bardzo przykro" - powiedział o. Rydzyk.

          Powołując się na statut Stowarzyszenia im. Karskiego, Białek wyjaśnił, że celem
          tej organizacji jest m.in. zapobieganie przejawom rasizmu i nienawiści na tle
          narodowym oraz etnicznym.
          • jerzykrajewski7 Aby było wiadomo, o czym dyskutujemy 14.04.06, 15:37
            za tygodnikiem "Najwyższy Czas"

            Tekst, który wstrząsnął elitką



            Stanisław Michalkiewicz

            Właśnie zakończyły się wybory i na Białorusi, i na Ukrainie, więc jest okazja
            do podsumowania efektów naszej polityki wschodniej. Wybory na Ukrainie miały
            charakter demokratyczny, co potwierdziła nawet Organizacja Bezpieczeństwa i
            Współpracy w Europie. I całe szczęście, bo demokratyczny charakter wyborów na
            Ukrainie to dla nas jedyna pociecha. Tego samego dnia bowiem, gdy odbywały się
            tam demokratyczne wybory, Ukraina wprowadziła embargo na import polskiego mięsa
            i wędlin. Więc gdyby nie ten uznany demokratyczny charakter wyborów, to nie
            mielibyśmy nawet czym się pocieszyć, no a tak - to bardzo się cieszymy.
            Niestety, na Białorusi wybory już demokratyczne nie były, także nawet i takiej
            pociechy z naszej polityki wschodniej nie mamy.

            Tymczasem, gdy my tu jesteśmy zajęci wprowadzaniem demokracji na Ukrainie i
            Białorusi, od tyłu zachodzą nas Judejczykowie, próbując wymusić na naszym
            rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami. Ale - od
            początku.

            Te rewindykacyjne żądania pojawiły się już w połowie lat 90., kiedy Polska
            ogłosiła, że chce przystąpić do NATO. Środowiska żydowskie, głównie w Ameryce,
            zażądały wtedy od rządu polskiego łapówki z tego tytułu. I rząd tę łapówkę
            zapłacił. Przybrała ona postać ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych
            żydowskich, przewidującej przekazanie majątku po dawnych gminach żydowskich w
            Polsce kilku gminom istniejącym oraz - Organizacji Restytucji Mienia
            Żydowskiego w Nowym Jorku. Mówię o łapówce, bo z punktu widzenia prawnego
            żaden "zwrot" mienia ani gminom, ani tym bardziej nowojorskiej Organizacji się
            nie należał. Ale stało się i mówi się: trudno.

            Zachęcony tymi łatwymi pieniędzmi Światowy Kongres Żydów, główna firma koncernu
            holokaustowej industrii, ustami swego ówczesnego sekretarza, pana Izraela
            Singera, zażądała od Polski kolejnego haraczu. Tym razem chodziło o mienie
            pozostawione przez Żydów zabitych w czasie wojny przez Niemców. Pan Singer
            wprawdzie ani ich brat, ani swat, ale z dużym tupetem zagroził Polsce, że jeśli
            nie zastosuje się do żądań Kongresu i nie przekaże co najmniej 60 miliardów
            dolarów, to "będzie upokarzana na arenie międzynarodowej". Efektem
            tego "upokarzania" były awantury urządzane przez Żydów na terenie
            oświęcimskiego obozu, rozdmuchanie incydentu w Jedwabnem, a obecnie -
            przygotowania do wielkiej propagandowej imprezy w Kielcach w rocznicę tak
            zwanego "pogromu". To "upokarzanie" Polski postępuje równolegle do zdejmowania
            winy za wymordowanie Żydów z Niemców. Kontrolowana przez "przedsiębiorstwa
            Holokaustu" amerykańska prasa pilnuje się, żeby nigdy nie pisać o "Niemcach",
            tylko zawsze - o "nazistach", którzy nawet posługiwali się "nazistowskim"
            językiem, za to na Polsce używa sobie na całego, pisząc m.in. o "polskich
            obozach zagłady". No, ale Niemcy zapłacili Izraelowi co najmniej 100 miliardów
            marek i nadal płacą, m.in. dostarczając okręty podwodne, więc jakiegoś
            winowajcę trzeba znaleźć, bo w przeciwnym razie świat mógłby sobie pomyśleć, że
            ci Żydzi poumierali śmiercią naturalną.

            Żeby łatwiej rozmiękczyć Polaków i w ten sposób wyciągnąć od Polski co najmniej
            60 miliardów dolarów, trzeba z jednej strony oczerniać nas przed światem jako
            naród morderców, a z drugiej - doprowadzać nas do stanu bezbronności wobec
            żydowskich żądań poprzez systematyczną tresurę w tak zwanej tolerancji i w tak
            zwanym dialogu. Owa tolerancja to nic innego jak przyjęcie żydowskiego punktu
            widzenia, zaś dialog - to nic innego jak potulne spełnianie wszystkich
            zachcianek "Przedsiębiorstwa Holokaust".

            W tej tresurze ogromną rolę pełni "Gazeta Wyborcza", będąca zresztą osobliwym
            przykładem żydowskiej piątej kolumny na terenie Polski. Oto w grudniu ub. roku
            odwiedzili Polskę przedstawiciele władz izraelskich, żądając od rządu polskiego
            spacyfikowania Radia Maryja, które, nazywając rzeczy po imieniu,
            psuje "Przedsiębiorstwu Holokaust" interes. Jednocześnie "Gazeta Wyborcza"
            przypuściła niezwykle intensywny atak na Radio Maryja, pozyskując w charakterze
            tak zwanych "pożytecznych idiotów" również niektórych przedstawicieli
            duchowieństwa. W samym tylko grudniu naliczyłem w "Gazecie Wyborczej" aż 26
            publikacji poświęconych Radiu Maryja, a wszystkie utrzymane mniej więcej w
            takim samym tonie, jakiego arcykapłan Kajfasz używał wobec Pana Jezusa. Ta
            gazetowa ofensywa miała na celu stworzenie atmosfery sprzyjającej ustępliwości
            rządu wobec żądań przedstawicieli izraelskich władz. Nawiasem mówiąc, wysunięte
            przez przedstawicieli izraelskich władz żądanie spacyfikowania Radia Maryja
            stanowiło bezprzykładną ingerencję w polskie sprawy wewnętrzne i zamach na
            wolność słowa i wolność mediów. Warto zatem pokazać, jak "Gazeta Wyborcza"
            realizuje zlecone zadania w dziedzinie kneblowania wolnych mediów w Polsce.

            Po co była potrzebna ta akcja przeciwko Radiu Maryja w grudniu ub. roku? Ano po
            to, że 16 marca roku bieżącego zjawił się w Polsce pan Dawid Harris i po raz
            kolejny zażądał od rządu pieniędzy. Pan Harris stoi na czele Amerykańskiego
            Komitetu Żydowskiego. Jest to jeden z mniejszych zakładów "Przedsiębiorstwa
            Holokaust", ale jest to jego jedyna zaleta. W odróżnieniu od Światowego
            Kongresu Żydów, który idzie na całość i żąda od Polski co najmniej 60 miliardów
            dolarów, Komitet pana Harrisa chce tylko 2,5 miliarda. Jest mniejszy i tańszy,
            ale to jedyna jego zaleta, bo tak naprawdę, to nic nie może. Pan prezydent
            Kaczyński podczas swojej wizyty w Ameryce prosił go, żeby wstawił się za nami w
            amerykańskich mediach, by przestały pleść o "polskich obozach zagłady", ale pan
            Harris, mimo obietnic, nie ma na to żadnego wpływu, bo oto największe
            nowojorskie gazety używają tego określenia w najlepsze, bez oglądania się na
            pana Harrisa.

            Więc 16 marca pan Harris pojawił się w Polsce po raz kolejny, stanowczo żądając
            pieniędzy. Niestety, tym razem uzyskał obietnicę, że rząd postara się załatwić
            tę sprawę "jeszcze w tym roku".

            Dlaczego "niestety"? Dlatego, że z punktu widzenia prawnego żadne pieniądze ani
            panu Harrisowi, ani jego Komitetowi, ani Światowemu Kongresowi Żydów się nie
            należą. Zgodnie z prawem polskim, a konkretnie

            - z przepisami dekretu z 8 października 1946 roku - prawo spadkowe - jeśli do 1
            stycznia 1949 roku nie zostało przed polskim sądem wydane postanowienie o
            stwierdzeniu nabycia spadku - to taki spadek, jako tzw. utracony, przypada
            skarbowi państwa. Oznacza to, że menedżerowie "Przedsiębiorstwa Holokaust"
            zwyczajnie chcą od państwa polskiego te miliardy dolarów wyłudzić.

            Dlaczego w takim razie rząd złożył im jakieś obietnice? Trzeba wyraźnie
            powiedzieć: wszelkie próby smarowania tego tłustego połcia pieniędzmi
            wyłudzonymi od Polski borykającej się z ekonomicznymi problemami są nie do
            pogodzenia z obroną narodowego interesu. Trzeba w związku z tym przypomnieć, że
            zarówno pan prezydent Kaczyński, jak i pan premier Marcinkiewicz obiecywali
            zwrócić szczególną uwagę na obronę interesu państwowego w stosunkach
            międzynarodowych. Niechże go więc bronią, zaś my życzymy, żeby nigdy nie
            zabrakło im odwagi, zwłaszcza gdyby jeszcze raz przyjechał pan Harris, nawet w
            towarzystwie naszego wroga pana Izraela Singera.

            Szczęść Boże! Mówił Stanisław Michalkiewicz.


            Felieton wygłoszony w Radiu Maryja 29 marca o godz. 20.50.
    • jerzykrajewski7 Wrabiają nas w mordowanie Żydów w obozach koncentr 04.03.06, 21:23
      za gazeta.pl

      Prof. Fisiak: Treści umieszczone na stronach www Muzeum Tolerancji Centrum
      Wiesenthala obraźliwe dla Polski


      Zdaniem prof. Jacka Fisiaka, anglisty z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
      Poznaniu, członka Polskiej Akademii Nauk w definicji encyklopedycznej
      hasła "Polska" umieszczonej na stronie internetowej Muzeum Tolerancji
      zajmującego się tropieniem zbrodniarzy hitlerowskich Centrum Szymona
      Wiesenthala były treści obraźliwe dla narodu polskiego.

      Profesor Fisiak został przez poznańską prokuraturę powołany jako biegły w
      śledztwie wyjaśniającym czy Centrum Szymona Wiesenthala znieważyło naród polski
      i Rzeczypospolitą Polska. Doniesienie do prokuratury w tej sprawie złożył w
      lutym 2005 r. poseł do Parlamentu Europejskiego Marcin Libicki (PiS).

      Do niedawna na internetowych stronach Muzeum Tolerancji Centrum Szymona
      Wiesenthala, w tzw. indeksie encyklopedycznym można było przeczytać następującą
      definicję hasła "Polska: Położenie: republika w środkowo-wschodniej Europie.
      Obecność Żydów: od początku XI wieku. Populacja Żydów w 1939: 3.351.000. Los
      Żydów: wywiezieni do gett i deportowani do obozów śmierci. Około 2.982.000
      zostało wymordowanych. 900 letni okres pobytu Żydów w Polsce dobiegł końca.
      Antysemityzm w Polsce trwa nadal".

      "W notatce nie ma informacji o tym, kto wymordował polskich Żydów, a
      stwierdzenie, że antysemityzm w dalszym ciągu występuje w Polsce sugeruje,
      jakoby Żydzi padli ofiarą Polaków" - uznał Libicki i wystąpił w tej sprawie do
      prokuratury.

      W opinii przygotowanej dla prokuratury, dostarczonej PAP przez asystenta posła
      Marcina Libickiego prof. Fisiak napisał: "Jako językoznawca uważam, że z punktu
      widzenia analizy lingwistycznej tekstu można mówić o manipulacji. Polski
      antysemityzm z ostatniego zdania spięty jest z wszystkimi przewinieniami
      zawartymi wcześniej w tekście hasłowym. Jest to oczywiście insynuacja, która
      jest obraźliwa dla narodu polskiego. Nawiązuje zresztą do dość powszechnego
      przedstawiania w prasie amerykańskiej Polski i Polaków jako odpowiedzialnych
      za "polskie obozy koncentracyjne".

      Prof. Fisiak napisał też, że użycie sformułowania "W Polsce antysemityzm nadal
      istnieje". "może implikować, że Polacy są winni unicestwienia ludności
      żydowskiej, ponieważ było to rezultatem antysemityzmu, który istniał wcześniej
      i który nadal istnieje".

      "W samym haśle nie zostało jednoznacznie wskazane, że nazizm jest winien zesłań
      do gett i zagłady polskich Żydów po wrześniu 1939 r." - napisał w opinii biegły.

      Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prokurator Mirosław Adamski
      potwierdził w sobotę PAP, że do prokuratury dotarła opinia prof. Fisiaka.

      Jak sprawdził dziennikarz PAP obecnie pod adresem, którego dotyczy śledztwo -
      motlc.learningcenter.wiesenthal.org/pages/t061/t06148.html - funkcjonuje
      zmieniona definicja hasła "Polska". Nowa nota nie zawiera sformułowania "W
      Polsce antysemityzm nadal istnieje". W nowej wiadomości nie ma żadnej wzmianki
      o antysemityzmie. Jednak definicja Polski występuje dwukrotnie, a treści
      drugiej notki nie zmieniono.

      Śledztwo na temat treści umieszczonych na stronach internetowych Muzeum
      Tolerancji Centrum Szymona Wiesenthala jest prowadzone po raz drugi. W grudniu
      2005 r. poznańska prokuratura umorzyła je, uznała, że nie doszło do
      przestępstwa znieważenia, ponieważ nic nie wskazuje na to, żeby osoby, które
      umieściły definicje Polski w Internecie miały na celu obrażenie Polaków.
      Wznowiono je kilka dni później po zażaleniu posła Libickiego.

      W zażaleniu europarlamentarzysta zarzucił prokuraturze, że niedokładnie zajęła
      się sprawą. M.in. nie powołała biegłego tłumacza, który powinien, jego zdaniem,
      przetłumaczyć angielski tekst na polski. Prokuratura uznała rację M.Libickiego.

      Prócz eurodeputowanego przeciwko informacjom umieszczonym na ww. stronie
      protestowało też Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Także ono
      występowało z prośbą o sprostowanie podpisów pod zdjęciami umieszczonymi w
      internetowym Muzeum Tolerancji.

      Marcin Libicki powiedział w sobotę PAP, że uważa nadal, że prokuratura powinna
      wyjaśnić sprawę. "Dwukrotnie prosiłem Muzeum Tolerancji Centrum Szymona
      Wiesenthala o usunięcie powyższych treści z Internetu. Zrobiono to dopiero po
      ponownym wszczęciu śledztwa przez poznańską prokuraturę. Uważam, że Muzeum
      Tolerancji nie wykazało w tej sprawie dobrej woli" - oświadczył M.Libicki.
    • sturmmen Re: Wojna Hitlera 05.03.06, 11:30
      No cóż moim skromnym zdaniem to za Warszawe i jej stan w 1944 roku główną
      odpwiedzialność ponosi towarzysz Stalin, który tak ochoczo pospieszył z pomocą
      dla powstania warszawskiego.
      A co do odszkodowań to lekka przesada.Tyle lat po wojnie to szans na nie nie
      ma.A co do zniszczeń to owszem Warszawa strasznie ucerpiała choć z drugiej
      strony jescze większych zniszczeń dokonali alianci podczas dywanwych nalotów na
      miasta niemiecie (Hamburg, Drezno, Berln) czy japońskie (Tokio, Osaka, nie
      wspomnając Hiroszimy czy Nagasaki)
      Piotr
      • jerzykrajewski7 Re: Wojna Hitlera 06.03.06, 07:50
        Wojska Stalina nie burzyły Warszawy, lecz ją wyzwoliły.



        To Niemcy i Japonia najpierw zaatakowały inne państwa i stosowały wyjątkowo
        okrutne metody walki i postępowania z ludnością cywilną, zastosowały wojne
        totalną. Ponoszą więc odpowiedzialność za skutki tych wojen.

        Choć przyznaję, że naloty dywanowe i ataki jądrowe na obiekty cywilne zasługują
        również na potępienie.

        Pozdrawiam

        Jerzy Krajewski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka