flash3
04.07.06, 19:59
Mam prośbę. Zaraz opiszę historię jaką przeżyłem w naszym UM, a potem niech
ktoś mądry napisze jaki jest logiczny sens takiego funkcjonowania naszego UM.
Jakiś czas temu przyszedł czas na wymianę dowodu osobistego. Poszedłem więc
we czwartek do UM, ale jak się okazało jest to dzień bez interesanta. Pani z
okienka gdzie przyjmują wnioski o wydanie dowodu jednak siedziała, przejrzała
wszystkie dokumenty, ale nie chciała za nic przyjąć dokumentów. No więc jako
pokorny petent pojechałem spóźniony do pracy.
Przyszedłem następnego dnia, i od razu swoje kroki skierowałem do kasy aby
zapłacić 30zł za wydanie nowego dowodu.
Ale jakież było moje zdziwienie gdy okazało się że kasa w piątki nie pracuje.
I co z tego że przyjmowane są wnioski o wydanie dowodu, jak nie mogę za niego
zapłacić, a bez kwitku o opłacie nie przyjmą mi wniosku piętro wyżej
Więc drugiego dnia nic nie załatwiwszy pojechałem spóźniony do pracy.
Przyszedł poniedziałek – znowu rano udałem się do UM, i o dziwo kasa była
czynna, a nawet mogłem złożyć wniosek o dowód. Ale za to trzeci dzień z rzędu
spóźniłem się 2 godziny do pracy.
A co miałby zrobić petent który nie może się czasami spóźnić do pracy?
Przecież wniosek o dowód trzeba złożyć osobiście.