wictor
14.11.03, 15:05
W okresie przedłużonego weekendu niektórzy mieszkańcy naszego miasta
porządkowali posesje, spalając przy tym opadłe z drzew liście. Pomiędzy
liście trafiały niekiedy plastikowe butelki albo torebki czyniąc snujące się
dymy z wilgotnych liści jeszcze bardziej smrodliwymi. Kierunek wiatru
spowodował, że cała moja posesja i dom spowijane były coraz to nowymi kłębami
dusząco-drażniącego dymu powstającego ze spalania tychże liści przez
sąsiadkę. Nie były to liście kasztanowca. Ani otworzyć okna, ani wywietrzyć
pościeli, ani wyjść na ogród; susząca się na strychu bielizna „przeszła”
dymem i wymagała ponownego prania. Pies był „oczadziały”.
Zbliża się kolejny weekend. Porządkując posesje przed zimą pamiętajmy o tym,
aby nasze porządki nie zatruły życia i dnia naszym sąsiadom. Nie czyńmy
bliźniemu …
Pozdrawiam,
Wictor