Dodaj do ulubionych

Chciałam się przywitać :)

14.12.10, 21:03
Czytam to forum od... sama nie wiem od kiedy, na pewno zaczęłam jak jeszcze nawet nie planowałam ciąży - ale od początku wiedziałam, że jeśli kiedyś będę rodzić, to chciałabym domowo. Nigdy nic nie pisałam, bo jakoś tak nie czułam się pewnie (o czym ja, nierodząca, miałabym pisać?), ale przeczytałam pewnie większość wątków. I po cichu zawsze kibicowałam kolejnym domowym Mamomsmile

Teraz mogę się chyba w końcu przywitać i przedstawić - jestem w 23 tygodniu pierwszej ciąży, którą mam nadzieję zakończyć porodem domowym, mieszkam w Krakowie. Z położną jestem umówiona na spotkanie w tym tygodniu - mam nadzieję, że nie znajdą się żadne poważne przeciwwskazania (oprócz tego, że na ten sam miesiąc umówiły się z nią już dwie dziewczyny). Mąż po długich przemyśleniach stwierdził, że skoro to dla mnie ważne i skoro to wszystko, co mu opowiadałam o PD jest prawdą, to trzeba spróbowaćsmile Pozostała rodzina póki co nic nie wie, i nie wiem czy to się zmieni.

I mam jeszcze prośbę - kilka dni temu gdzieś na tym forum, albo na jakiejś powiązanej stronie, widziałam dłuuugą listę pytań, które można/trzeba zadać położnej, po polsku - nie chodzi mi o link z góry strony, prowadzący do angielskiej strony. No i teraz mam jakieś zaćmienie i nie potrafię tego znaleźć (naprawdę szukałam, ale widać ciapa jestem...), a przydałaby mi się taka ściąga za te kilka dnismile
Obserwuj wątek
    • kapyl Re: Chciałam się przywitać :) 15.12.10, 09:21
      Witam koleżankę z forum Kwietniówek smile
      • aldakra Re: Chciałam się przywitać :) 15.12.10, 11:02
        Witam cię. I ja też kwietniówka 2011, która chce rodziś w domu (z Poznania), ale na forum kwietniówek się jeszcze nie zaczęłam udzielać wink
        Ciekawe czy będzie wysyp dzieciaczków domowych tej wiosny smile
        • livada Re: Chciałam się przywitać :) 15.12.10, 12:17
          Mam nadzieję, że będziesmile A na kwietniówkach jest na pewno jeszcze jedna dziewczyna, która planuje domowy - jakiś wyjątkowy urodzajsmile
    • villemo86 Re: Chciałam się przywitać :) 03.01.11, 20:01
      Witaj. Może chodziło Ci o tę stronę? www.porod-w-domu.pl/
      • livada Wyniki testu obciążenia glukozą:( 04.01.11, 13:49
        Tak, dziękismile Zresztą wydawało mi się, że to było tam, ale z jakichś względów jak później szukałam otwierały mi sie tylko niektóre podstrony, a akurat ta o położnej nie, uparcie wypluwało błąd...

        Inna sprawa, że nie wiem czy w ogóle uda się w domu - zadzwonili do mnie dzisiaj z przychodni i powiedzieli, że wynik po obciążeniu 75g glukozy jest trochę powyżej normy, nieznacznie ale jednaksad Jutro mam wizyte u ginki, zobaczymy co powie... Czy to mnie automatycznie skreśla do PD? Zakładając, że - miejmy nadzieję - byłaby to nietolerancja, a nie cukrzyca? Parszywie się czuję ze świadomością, że mój organizm wycina mi taki numersad
        • livada Wyniki 04.01.11, 16:18
          Uściślając, bo mam już wyniki - na czczo wynik 4.1 przy normie 3.9-5.83 (mmol/l), po dwóch godzinach 8.32 przy normie do 7.8. Niby tragedii nie ma (chyba?), ale boję się, że lekarka uzna to od razu za ciężką patologię... I zastanawiam się skąd taki wynik, czy może mieć na to wpływ fakt, że jestem niezbyt duża (obecnie 61 kg, przed ciążą 57) i na co dzień nie jem specjalnie dużo węgli, w Święta też się raczej pilnowałam, ale siły nie ma, jadłam zdecydowanie więcej słodkiego, a te 75g to dla mojego organizmu zupełna abstrakcja?

          I pytanie z innej beczki - hemoglobina od 13 tygodnia wychodzi mi poniżej normy, na kolejnych badaniach 11.7, 11.4, 11.7 i teraz znów 11.4. Cały czas łykam żelazo, staram się jeść w miarę sensownie a efektu jak widać za bardzo nie ma. Położna poleciła mi zbadanie poziomu żelaza i wyszedł wysoki - 20.9 przy normie 7.2-25.9. O co chodzi? Skąd w takim razie ta anemia?
          • kaakaa Re: Wyniki 04.01.11, 16:48
            To, co masz to nie anemia, tylko fizjologiczny w ciąży spadek hemoglobiny.
            W kwestii cukru - pewnie skończysz z diagnozą "cukrzyca ciążowa", choć moim zdaniem to nieuzasadnione.
            W obu tematach - polecam zapoznanie się z tym, co pisze Michel Odent - np. w książce "Cesarskie cięcie".
            • livada Re: Wyniki 04.01.11, 17:11
              Czyli w zasadzie mogłabym sobie odpuścić faszerowanie się żelazem w tabletkach? Skoro efekt i tak żaden?

              A czy dobrze podejrzewam, że z diagnozą "cukrzyca ciążowa", sensowną czy nie, będę mogła pożegnać się z PD?sad NA długiej liście przeciwwskazań, którą odczytała mi położna, cukrzyca na pewno była...

              "Cesarskie cięcie" Odenta mam na liście lektur, tylko nie mam pomysłu skąd je wziąć...
              • ph78 Re: Wyniki 07.03.11, 21:44
                Kaakaa dobrze prawi, słuchaj jej - nie od parady jest przecież naszą ekspertką smile
                Ja też miałam postępujący apdek hemoglobiny do ok. 10mg pod koniec ciąży. Nie przyjmowałam preparatów żelaznych, ponieważ zaufałam dr Preeti Agrawal, że spadek jest fizjologiczny, a przyswajalność syntetyków słaba. W ciągu 3 miesięcy po porodzie udało mi się wrócić do normy (z udziałem mocno zorientowanej na żelazo diety).

                Odenta można zamówić przez stronę wydawcy:
                www.preetigin.pl/index.php?menu=wydawnictwa&id_men=3
                • livada Re: Wyniki 16.03.11, 22:18
                  Jeśli chodzi o morfologię, to ni stąd, ni zowąd wyniki się poprawiły - trzy tygodnie temu hemoglobina wyszła 13, hematokryt też pierwszy raz w normie... Niby brałam dalej Biofer, ale wątpię żeby nagle zaczął dawać spektakularne efekty. Cóż, może taka moja uroda, zresztą ginka twierdzi, że najgorsza morfologia jest koło 26-30 tygodnia, potem czasem się poprawia. Może i coś w tym jest...
            • livada Re: Wyniki 05.01.11, 20:55
              Jestem już po wizycie, u ginekolog i diabetologa. Ginka rzeczywiście stwierdziła, że taki wynik to cukrzyca ciążowa, chociaż raczej na pewno wystarczy dieta, i dała skierowanie do poradni diabetologicznej. Na marginesie - powiedziała też, że mają w najbliższym czasie zaostrzyć normy dla testów obciążenia glukozą, w związku z czym pewnie co drugiej dziewczynie w ciąży będzie wychodzić cukrzyca... Wspaniale.

              Na diabetologa trafiłam chyba bardzo fajnego, od wejścia zapytał "Co, pewnie ktoś Panią postraszył że ma Pani cukrzycę?", po czym po zobaczeniu wyniku podsumował mój stan tak, że generalnie jestem całkiem zdrowa, jest jakaś tam maleńka rysa na funkcjonowaniu organizmu, ale szansa że zaszkodzi to dziecku jest mniej więcej taka, jak to że zaszkodzi mu ktoś kto zapali papierosa po drugiej stronie ulicy. Glukometr oczywiście dostałam i mam mierzyć, ale nie szaleć z dietą, ograniczyć cukry proste i w zasadzie tyle.

              Podsumowując - reakcja ginki jak było do przewidzenia (chociaż bez paniki), diabetologa - bardzo moim zdaniem ok. Szczególnie "chora" nie jestem, szkoda tylko, że teraz raczej na pewno moja położna nie zgodzi się na domowysad
    • frebia Re: Chciałam się przywitać :) 04.01.11, 09:41
      Witaj livada smile
    • livada No i nie będzie w domu:( 25.01.11, 11:31
      Jestem po spotkaniu z położną i omówieniu z nią sytuacji - powiedziała, że musi (muszą, bo mówiła o położnych domowych w ogóle) kierować się pewnymi zasadami kwalifikują do domowego, i niestety moje badania wskazujące na cukrzycę ciążową (to nic, że przekroczenie leciutkie, a wszystkie pomiary po posiłkah mam idealne - ważna jest etykietka) mnie dyskwalifikujesad Poza tym gdyby Młode miało jakieś problemy z cukrem po porodzie, to w domu nawet można sprawdzić, ale nie można nic poradzić, i trzeba jechać do szpitala - a przyjęłaby nas tylko jedna placówka w Krakowie, bo przecież rodziłam w domu...

      Tak że jesteśmy umówione na poród szpitalny w Rydygierze, przy czym mam siedzieć jak najdłużej w domu (z położną, jeśli nie będzie miałą akurat dyżuru), do szpitala zawitać na końcówkę, a po sprawdzeniu czy z Młodym wszystko ok wypisać się na własne żądanie najpóźniej dobę po porodzie. Może nie będzie tak źle - położna obiecała absolutne wsparcie w moich decyzjach i kazała mieć ze sobą papier z napisanym na co się nie zgadzam. Zobaczymy - mam nadzieję, że będę mogła napisać relację z dobrego porodu, mimo że w szpitalusmile

      I jeszcze takie pytanie na przyszłość - jaka jest szansa, że w kolejnej ciąży sytuacja się nie powtórzy i bedę miała wynik tog w normie? Wszędzie piszą, że przeważnie w kolejnych ciążach jest znowu to samo...
      • ph78 Re: No i nie będzie w domu:( 07.03.11, 21:41
        Trzymam kciuki, aby udało Ci się dobrze urodzić, tak jak chcesz - a miejsce nie zawsze jest kluczowe dla finalnej satysfakcji smile
      • kropla_teczy Re: No i nie będzie w domu:( 08.03.11, 21:10
        I ja zycze Ci pieknego porodu, mimo ze nie w domu. I mam nadzieje,ze jednak na przyszlosc nic straconego smile
        • livada Re: No i nie będzie w domu:( 10.03.11, 15:24
          Dziękuję za życzenia, też mam nadzieję, że może następnym razem nic dyskwalifikującego nie "wyskoczy" w czasie ciążysmile
          Trochę przepracowałam ten temat, przegryzłam się przez to wszystko i chyba pogodziłam się z tym, że nie będzie w domu - jestem dobrej myśli i wierzę, że w szpitalu, z położną domową, też będzie bardzo dobrze, choć atmosfera nie ta. No ale nic nie poradzę, więc nie ma co się dołować...
          • aldakra Re: No i nie będzie w domu:( 10.03.11, 15:58
            To ja też trzymam kciuki by w szpitalu było prawie jak domowo! smile są w końcu na tym forum dziewczyny które udowodniły że w szpitalu też można dopiąć swego i dobrze urodzić smile
    • livada Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 05.04.11, 22:08
      Urodziłam w zeszły czwartek, w połowie 38 tcsmile

      O 10 rano zaczęły mi odchodzić wody, czyste, potem podbarwione krwią. Zadzwoniłam do położnej (tej z którą miałam rodzić w domu) i umówiłyśmy się że czekam na rozwój sytuacji, nie denerwuję się, obserwuję ruchy malucha i dzwonię za dwie godziny. Byłam totalnie wyluzowana, zadzwoniłam do męża, który miała spokojnie jeszcze siedzieć w pracy, ogoliłam nogi, wzięłam prysznic, zamierzałam napisać na forum że się zaczęło... I właśnie wtedy zmieniłam zdanie, bo zaczęłam mieć skurcze (było koło 11), od razu co 3-4 minuty, pomiędzy też bolało, a ja czułam się oszukana, bo przecież między skurczami miało nie boleć wink Zadzwoniłam do męża żeby się pospieszył, i do położnej, że będziemy szybciej, i usiłowałam dopakować dokumenty i badania do torby, ale kiepsko mi szło, bo co chwilę padałam do pozycji kolankowo-łokciowej. Przed pierwszą dotarliśmy do szpitala na drugim końcu miasta (od auta na IP szliśmy z czterema przerwami na skurcze, co 2 minuty) i jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam że mam 8 cm rozwarcia smile Nie podpisywałam żadnych papierów, nie zrobiono mi USG, bo już było późno (w końcu w ogóle nie miałam przed porodem, ostatnie z pomiarami dziecka w 32 tc), od razu weszłam na salę do porodów rodzinnych i znów padłam na kolana, oparta o leżankę. Położna podłączyła mi przenośne KTG (cudowny wynalazek, ta przenośność), tętno malucha było idealne, ja się dość mocno wyłączyłam, właściwie byłam we własnym świecie i odzywałam się tylko monosylabami, trochę jęczałam i nawet krzyczałam, kiedy przychodził następny skurcz, ale cały czas dobrze oddychałam. Miałam iść pod prysznic, ale w końcu nie dotarłam, na kolanach było mi najlepiej. Rozwarcie troszkę zwolniło, położna stwierdziła że tak bywa, kiedy początek jest bardzo intensywny. Przy 9 cm zaczęłam czuć popieranie, ale było za wcześnie, poza tym maluch się nie zrotował do końca, plecki były wciąż po lewej stronie, więc położna zaproponowała żebym położyła się na lewym boku na pół godziny. Wtedy bolało już non stop, ale podziałało - maluch się obrócił, rozwarcie doszło do pełnego i można było przeć. Nie wiem ile to trwało, ale o 15 mała - bo maluch okazał się być Kasią - była już z nami smile Rodziłam na krzesełku porodowym, bez nacięcia, trochę pękłam. Dostałam małą na brzuch i nie oddałam jej ani na chwilę przez dwie godziny (położna mnie broniła przed zakusami personeluwink) - z nią na piersi urodziłam łożysko, zostałam obejrzana, zszyta i umyta, potem przeszłyśmy na leżankę na pierwsze karmienie, i to też się udało.

      Po dwóch godzinach poszłam pod prysznic, a M. był przy Kasi podczas ważenia i mierzenia - 3220 i 52 cm. Badanie było dopiero później, na położniczym - mała dostała 9 punktów, za zbyt gładkie stopy bez bruzdowania, co ponoć jest objawem wcześniaczym - ale żadnych innych niepokojących objawów nie byłosmile Po dwóch dniach wypisaliśmy się na własne żądanie.

      W sumie były cztery godziny skurczów, z czego trochę ponad dwie w szpitalu, nieźle jak na pierwszy razsmile Gdyby tak przy kolejnym porodzie, kiedyś w przyszłości, jednak udało się w domu, to by już było całkiem idealnie... Ale i tak nie mam co narzekaćsmile
      • kaakaa Gratulacje!!! 05.04.11, 22:52
        Niech się maleńka zdrowo chowa!
        I tylko jedna rzecz mnie zdziwiła - co ma bruzdkowanie na stopach do oceny w skali Apgar? W istocie, brak tych bruzdek wskazuje na wcześniactwo, ale tego się w skali Apgar nie uwzględnia. Dziwna sprawa...
        • livada Re: Gratulacje!!! 05.04.11, 23:46
          Ja też tego pojąć nie mogę - jedyne do czego się ktoś doczepił, to te stopy. W książeczce jest ocena w skali Apgar w 1 i 5 minucie, i po jednym punkcie jest za zabarwienie skóry - ale ze skórą wszystko było ok, tzn. było normalne, położna to potwierdza i tez nie wie, czemu taka ocena. Natomiast lekarka która badała małą i to wpisywała (ta od stóp) mówiła coś, że oni teraz już nie oceniają w skali Apgar, tylko jakiejś tam... Ale też mieliśmy wrażenie, że ona koniecznie chce udowodnić że jednak nie wszystko jest w porządku, tak dla zasadyuncertain Więc w sumie to nie wiem. No ale wszystko jedno, grunt że mała zdrowa, a ile punktów dostała - kto by się tym przejmowałwink
      • kropkaa Gratulacje! 05.04.11, 22:59
        I ciąża prędka i poródwink
        Wszystkiego dobrego dla Kasi w nowym świeciesmile
        • aldakra Re: Gratulacje! 06.04.11, 09:57
          To już?
          Ale czas zleciał smile
          Gratulacje serdeczne małej dziewczynki i dobrego porodu smile
          • monjan Re: Gratulacje! 06.04.11, 20:22
            ale fajny poród!!!
            gratulacje
      • hortensjaaaa Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 07.04.11, 14:17
        Gratulacje ! Dla mamy i Kasi smile

        A tak swoją drogą jak to jest nie wiedzieć jaką płeć ma dzidziuś? Też tak właśnie planuję.. (pilnuję mojego doktora żeby mi broń boże nie powiedział), ale czasem się zastanawiam czy by jednak nie spytać... wink
        • livada Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 07.04.11, 15:32
          Fajnie jest, tylko ludzie się dziwiąwink Są nawet tacy którzy reagują przerażonym "To skąd będziecie wiedzieć w jakim kolorze wyprawkę kupować?!?" wink
          Dla mnie od początku nie miało znaczenia czy urodzi się chłopiec czy dziewczynka, więc nie było mi bardzo trudno nie zapytać gina. A, i im bliżej porodu, tym jakoś ciekawość mniej męczy. I jeszcze myślałam, że będę chciała natychmiast po porodzie sprawdzić kto to się urodził, a przypomniało mi się dopiero po chwili, na początku była tylko czysta radość z dziecka.
          • hortensjaaaa Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 08.04.11, 12:48
            No właśnie smile W poprzedniej ciąży też nie chciałam wiedzieć, ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć już zostałam oświecona... sad Natomiast w tej nie chcę wiedzieć i jużsmile
            I oczywiście zdziwienie wszystkich, "ale jak to? przecież nie chcecie się przygotować" a ja zawsze odpowiadam że płci i tak już nie zmienię a przygotowywać się nie mam jak bo ciuszki mam po kuzynach i kuzynkach... wink
            • soldie Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 08.04.11, 16:24
              Gratuluję, chowajcie się obie zdrowowink
              • miriam.hendumorne Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 08.04.11, 18:26
                Serdeczne gratulacje, niech się zdrowo chowa smile
        • kropkaa Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 11.04.11, 12:56
          Fajnie jest nie wiedziećsmile Tatuś nigdy nie chciał znać płci dziecka, ale za pierwszym razem było to dla mnie niewykonalne, za drugim razem - znacznie łatwiej. Tylko przy każdym usg podkreślałam, by lekarz mówił wszystko oprócz płci.
      • 987ania Re: Urodziłam - nie w domu, ale dobrze:) 12.04.11, 10:31
        Serdecznie gratuluje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka