Dodaj do ulubionych

Poród domowy a potem szpital...

29.10.13, 22:07
Ja tak do razu w mocny temat wejdę .. pytałam tez o to na grupie na FB ale zapytam i tutaj bo mnie to męczy ... Czy są tu osoby, które zaraz po urodzeniu dziecka w domu musiały pojechać do szpitala ?

Mój poród domowy - fantastyczny z resztą - dwie godziny po wszystkim musiał mieć niestety swoją kontynuację w szpitalu. Krwawienie z macicy było wg oceny mojej położnej zbyt obfite i na wszelki wypadek, mimo, że łozysko było kompletne, zapadła decyzja o transferze do szpitala. W szpitalu zostałam 3 dni.

I tutaj zaczyna się mój problem, bo wspomnienie porodu jest podzielone na pół w mojej głowie ...
Z jednej strony jest wielka radość, duma, siła i MOC.
Ale po tym jak mnie potraktowano w szpitalu jest też poczucie zaszczucia, porażki, żalu ...

I tak się mieszają we mnie te skrajne emocje i pomyślałam sobie, że jeśli poczytam o innych osobach, które być może miały podobnie, to w jakiś sposób uda mi się te złe wspomnienia w sobie wreszcie przepracować ...

Czasem probuję podejsć do tematu na wesoło, bo w sumie to cała moja podróż do szpitala i zwiazane z tym zamieszanie dla wielu osób jest bardzo zabawne, ale gdzieś w środku wcale mnie to nie bawi, a raczej to taki smiech przez łzy jest ...

Obserwuj wątek
    • kaakaa Re: Poród domowy a potem szpital... 30.10.13, 16:48
      Znalazłam się w szpitalu jakieś 24 godziny po ostatnim moim porodzie. Na szczęście udało się sprawę załatwić na IP. Myślę, że nie wolno tego traktować w kategoriach porażki. Ja się cieszę, że mogłam skorzystać z wiedzy i doświadczenia kogoś, kto umiał sobie sprawni poradzić z problemem, który przerósł mnie i moje położne. W końcu od tego jest szpital. Miałam to szczęście, że potraktowano mnie w szpitalu bardzo życzliwie. Ale też nie był to przypadkowy szpital.
      A mogę, z czystej zawodowej ciekawości, zapytać, dlaczego u Ciebie było to zwiększone krwawienie i co szpital na to poradził?
      • truscaffka Re: Poród domowy a potem szpital... 06.11.13, 18:10
        tak naprawdę nikt nie wie ... łozysko było całe, oglądała je i moja połozna i ja, więc to nie było to. W szpitalu mnie dla świętego spokoju wyłyżeczkowali, poozna jeszcze w domu po porodzie podała mi oxy, w szpitalu tez mi ją podali, i już - krwaienie sie unormowało ...

        Rozmawiałam po pau tyfoniach z położną, która przyjmowała moje dwa poprzednie (szpitalne) porody i sie od niej dowiedziałam, że taka moja uroda (?!), że niektóre kobiety krwwia mocniej...

        Zerknęłam w swoje szpitalne wypisy z poprzednich porodów i słowa tam o tym nie było ...
    • klarci Re: Poród domowy a potem szpital... 13.11.13, 17:10
      przytulam.
      mam to samo.
      i żal, że potraktowano tak a nie inaczej nie tylko mnie, ale moje dziecko pierwsze dwie godziny swojego życia w większości spędziło na płaczu za mną, w zamieszaniu ....
      ajj, do dzisiaj mi trudno o tym myśleć sad
    • deigratia Re: Poród domowy a potem szpital... 20.11.13, 22:57
      Ja po obu porodach domowych trafiłam do szpitala.

      Za pierwszym razem po dwóch godzinach, bo nie urodziło się łożysko, i co gorzej, odkleiło się częściowo zasłaniając ujście i ukrywając duże krwawienie. Skutkiem tego moja hemoglobina spadła do poziomu 5,coś bodajże. 3,5 doby w szpitalu. Euforia po porodzie, trochę zatarte wspomnienia, bo mnie uśpili na ręczne odklejenie łożyska i łyżeczkowanie; w szpitalu nie za fajnie, niektórzy ludzie empatyczni ale i tacy, co mnie potępiali za "moją fanaberię".

      Za drugim razem poród szybki, fizjologiczny w domu, unassisted, a po ok godzinie leżałam już w szpitalu i czekałam na odklejenie łożyska. Po dobie wyszłam na własne żądanie.

      Niedługo będzie 6 i 4 lata, to długo. Nie mam już żalu. Ale miałam. Bo chciałam po porodzie być z dziećmi a w szpitalu zawsze mi je zabierano i traktowano jak ufoludki. Poza tym nikt tam nie dzielił mojej euforii i nawet nie próbował zrozumieć.

      Czas pomaga. Przynajmniej mi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka