monika.ae
10.01.08, 12:51
Witam serdecznie, mam dwójkę dzieci, syn 7 lat zaczął w tym roku
naukę gry na akordeonie w szkole muz. I stopnia. Tak się składa, że
ja również grałam jako dziecko - na fortepianie. Obserwuję więc z
radością, jak syn chodzi na lekcje, ćwiczy... ale mam też
wątpliwości. Chodzi o nauczyciela. Pomijając już to, że jest dość
surowy i b.wymagający mam wrażenie że strasznie "pędzi" z
materiałem. Syn ledwo nauczy się grać jedno ćwiczenie to już zaczyna
następne. Mam wrażenie, że to wszystko jest robione "po łebkach",
byle do przodu. Widzę np., że syn jeszcze nie czuje się pewnie w
jakimś ćwiczeniu, ale uda się mu zagrać na lekji nie popełniając 2
błędów i już ćwiczenie jest zaliczane, odhaczone, i przechodzą do
następnego. Ja pamiętam lekcje zupełnie inaczej: zaczynało się od
wolnego tempa, potem szybciej, z dynamiką i na końcu "szlifowanie'.
Może to tylko w pierwszej klasie tak jest a później nauczyciel
będzie zwracał większą uwagę na jakość wykonania a nie na ilość...
Przecież nie chodzi o to, żeby grać głośno bez pomyłek, dochodzi
jeszcze to "coś" - dynamika, ładne wykończenie fraz, itp. Jak jest
wasza opinia na ten temat?