Zainspirowana wilcem Kristy postanowiłam w tym roku wyhodować na balkonie
wilca purpurowego i puścić go po barierkach. Zakupiłam nasiona, namoczyłam
porządnie, wsadziłam do ziemi, a na razie doczekałam się marniutkich efektów

Chciałam, żeby urósł szybciej, więc na początku kwietnia posiadam do torfowych
doniczek i trzymałam w domu,żeby miał cieplej, a wiem, że nie lubią
przesadzaniam, stąd te torfowe doniczki. Po dwóch tygodniach nie wykiełkował
ani jeden, a zrobiło się cieplej, więc poszły na balkon. W doniczkach jest
ziemia z perlitem, wilgoci im nie brakuje, słońca też, na noc nakrywam
agrowłókniną i mimo tego po prawie miesiącu doczekałam się na razie jednej
roślinki z dwoma liśćmi (i nie idzie dalej) i może 3-4 kiełków
przymierzających się do wylezienia z ziemi.
Czy one zawsze tak wolno wyłażą z ziemi, czy po prostu jest im za zimno na
ochocze rośnięcie? A może mam złej jakości nasiona? Czy w takim tempie zdążą
mi obrosnąć balkon i zakwitnąc przed Bozym Narodzeniem?
Pocieszcie