b-b1
02.01.11, 10:15
Mam dziecięta w 4klasie. Na pierwszym zebraniu usłyszałam, że system oceniania w tym i przyszłych latach będzie polegał na ocenie kształtującej.""Ocena kształtująca, to taka ocena, która pomaga uczniowi uczyć się, wskazuje, co już zostało osiągnięte, a co i jak należy poprawić"" czyli oprócz oceny w formie cyferki -sprawdzian zostanie przez nauczyciela opisany.
Bardzo się ucieszyłam, z takiej współpracy -bo miałabym od razu pogląd co jest nie tak , bo sprawdzałam w klasie 1-3 wszelkie sprawdziany i sama wysnuwałam wnioski,(czyli ćwiczyliśmy , to co sie wydawało jeszcze mało opanowane)-więc teraz wnioski wysnuwałby nauczyciel-my mielibyśmy wskazówkę.
....ale sprawdzianów, klasówek dziecko od tego roku nie może przynieśc do domu-więc system sam w sobie w żaden sposób się nie sprawdza.
Do ręki dostaje dziecię na dwie -trzy minuty i oddaje nauczycielowi. Nie jest w stanie mi powiedziec co zrobiło nie tak-nad czym trzeba popracować.
Zapytałam wychowawczynię o co w tym chodzi-poruszyła sprawę na konferencji i dowiedziałam się tyle, że mogę jak najbardziej codziennie(bo prawie codziennie dzieciaki pisza jakąś prace na ocenę) pójśc do szkoły i pooglądać co i jak-ale nie mogę spokojnie w domu przeanalizowac-bo pracy ze szkoły wynieśc nie mozna.
Cos tam przebąkiwała o prawach autorskich nauczyciela , o tym, że potem jest problem jak klasówka zaginie a rodzic się czepia ocen na zebraniach ...
To gdzie ta obiecana współpraca nauczycieli i rodziców? Ma polegać na tym, że codziennie będę w szkole? Dzieciaki radza sobie dośc dobrze, ale same chca poprawiać na piątki, tylko aby ćwiczyć to, co jest nie tak-musze osobiście to sprawdzić. Czy u Was również tak jest? Dostajecie sprawdziany do ręki?