Dodaj do ulubionych

Sprawdziany-dostajecie do "ręki"?

02.01.11, 10:15
Mam dziecięta w 4klasie. Na pierwszym zebraniu usłyszałam, że system oceniania w tym i przyszłych latach będzie polegał na ocenie kształtującej.""Ocena kształtująca, to taka ocena, która pomaga uczniowi uczyć się, wskazuje, co już zostało osiągnięte, a co i jak należy poprawić"" czyli oprócz oceny w formie cyferki -sprawdzian zostanie przez nauczyciela opisany.
Bardzo się ucieszyłam, z takiej współpracy -bo miałabym od razu pogląd co jest nie tak , bo sprawdzałam w klasie 1-3 wszelkie sprawdziany i sama wysnuwałam wnioski,(czyli ćwiczyliśmy , to co sie wydawało jeszcze mało opanowane)-więc teraz wnioski wysnuwałby nauczyciel-my mielibyśmy wskazówkę.

....ale sprawdzianów, klasówek dziecko od tego roku nie może przynieśc do domu-więc system sam w sobie w żaden sposób się nie sprawdza.
Do ręki dostaje dziecię na dwie -trzy minuty i oddaje nauczycielowi. Nie jest w stanie mi powiedziec co zrobiło nie tak-nad czym trzeba popracować.

Zapytałam wychowawczynię o co w tym chodzi-poruszyła sprawę na konferencji i dowiedziałam się tyle, że mogę jak najbardziej codziennie(bo prawie codziennie dzieciaki pisza jakąś prace na ocenę) pójśc do szkoły i pooglądać co i jak-ale nie mogę spokojnie w domu przeanalizowac-bo pracy ze szkoły wynieśc nie mozna.
Cos tam przebąkiwała o prawach autorskich nauczyciela , o tym, że potem jest problem jak klasówka zaginie a rodzic się czepia ocen na zebraniach ...

To gdzie ta obiecana współpraca nauczycieli i rodziców? Ma polegać na tym, że codziennie będę w szkole? Dzieciaki radza sobie dośc dobrze, ale same chca poprawiać na piątki, tylko aby ćwiczyć to, co jest nie tak-musze osobiście to sprawdzić. Czy u Was również tak jest? Dostajecie sprawdziany do ręki?

Obserwuj wątek
    • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 10:27
      W SP - nie ze wszystkich przedmiotów, ale zasadniczo dostaję do podpisania.
    • kozauwoza Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 10:42
      Nie dostaję sprawdzianów do ręki. Nie potrzebuje aż takiej analizy dokładnej każdego testu, czy sprawdzianu. Dziecko mam w II klasie i ogólnie orientuje się czego sie uczą i z czym ewentualnie moja córka gorzej sobie radzi. Może w późniejszych klasach będzie inaczej.... ale wtedy to chyba juz dziecko samo dokładniej przekaże w czym ma ew. problemy.
      • kozauwoza Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 10:43
        I przypomniałam sobie że kiedyś dostałam test do podpisu jak córka bardzo źle wypadła. Chyba tylko dlatego smile
      • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 10:58
        kozauwoza napisała:

        > Nie dostaję sprawdzianów do ręki. Nie potrzebuje aż takiej analizy dokładnej ka
        > żdego testu, czy sprawdzianu. Dziecko mam w II klasie i ogólnie orientuje się c
        > zego sie uczą i z czym ewentualnie moja córka gorzej sobie radzi. Może w późnie
        > jszych klasach będzie inaczej.... ale wtedy to chyba juz dziecko samo dokładnie
        > j przekaże w czym ma ew. problemy.

        W klasach 1-3 problemu nie było wcale. Uczyła jedna nauczycielka-wszystko dostawały do domu, na zebraniach mozna sie było dowiedziec reszty. Teraz , kiedy każdego przedmiotu uczy inny nauczyciel-wychowawca nie wie nic-trzeba by biegać od jednego, do drugiego.
        ..moje dzieciaki nie są w stanie przekazać co jest nie tak-bo sprawdziany sa w formie testów, albo opisowe(historia, przyroda, polski). Nie potrafią zapamiętać, na które pytanie odpowiedziały źle , bo pytań jest sporo...zapisać nie zdążą , zbyt mało czasu mają sprawdzian w rękach.

        • kozauwoza Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 11:18
          b-b1 napisała:

          > W klasach 1-3 problemu nie było wcale. Uczyła jedna nauczycielka-wszystko dosta
          > wały do domu, na zebraniach mozna sie było dowiedziec reszty. Teraz , kiedy każ
          > dego przedmiotu uczy inny nauczyciel-wychowawca nie wie nic-trzeba by biegać od
          > jednego, do drugiego.

          No ale ja to bym biegałą jakby dziecko miało poważne problemy a tak z ciekawości co tam za bład popełniło to chyba nie warto aż tak szczegółowo kontrolować. W końcu dzieci już na tyle duże że same powinny nauczyć się oceniac co zrobiły źle.
      • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 11:53
        ale wtedy to chyba juz dziecko samo dokładnie
        > j przekaże w czym ma ew. problemy.

        Serio w to wierzysz? wink
        • kozauwoza Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 20:47
          morekac napisała:

          > Serio w to wierzysz? wink

          Tak, dlaczego miałabym nie wierzyć?
          • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 23:44
            Moje doświadczenia wskazują, że - przynajmniej moje- nie za bardzo pamiętają, z czego była klasówka, o treści poszczególnych zadań nie wspomnę. wink Jest to niezależne od tego,jak im ta klasówka poszła.
            Już nie mówiąc o tym, że córka źle liczyła, bo miała zwyczaj pisania liczb niekoniecznie równo - czasami jedności wychodziły jej pod dziesiątkami drugiej cyfry. Niespecjalnie było to widać w pracach domowych - dlatego jednak jestem zwolenniczką oglądania klasówek.
    • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 11:55
      Na pierwszym zebraniu usłyszałam, że system oceniania w tym i przyszłych latach będzie polegał na ocenie kształtującej.""Ocena kształtująca, to taka ocena, która pomaga uczniowi uczyć się, wskazuje, co już zostało osiągnięte, a co i jak należy poprawić"" czyli oprócz oceny w formie cyferki -sprawdzian zostanie przez nauczyciela opisany.

      Domagałabym się takiej informacji.
      • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 12:42
        morekac napisała:

        > Na pierwszym zebraniu usłyszałam, że system oceniania w tym i przyszłych latac
        > h będzie polegał na ocenie kształtującej.""Ocena kształtująca, to taka ocena, k
        > tóra pomaga uczniowi uczyć się, wskazuje, co już zostało osiągnięte, a co i jak
        > należy poprawić"" czyli oprócz oceny w formie cyferki -sprawdzian zostanie prz
        > ez nauczyciela opisany.
        >
        > Domagałabym się takiej informacji.

        Sprawdziany są opisane-jako jedyne dostaję z matematyki do ręki(do podpisania) i zaczynam podejrzewać o co chodzi.
        Matematyka jest logiczna-jest białe albo czarne-nie ma szarości-zadanie rozwiązane dobrze-punkty są-zadanie rozwiązane nieprawidłowo-punktów nie ma-czyli jasno, prosto, logicznie.

        W innych przypadkach-punktacja może być sprawą dyskusyjną i tego jak mi się wydaje boją się nauczyciele.
        Pomyłki nauczycieli się zdarzają, przykładów znam całe mnóstwo-kiedy rodzic konfrontował nauczyciela z innym lub z kuratorium...bo praca była 'źle' oceniona, albo nauczyciel niedouczony(np z angielskiego)
        Rodzice u mnie w szkole raczej dziećmi się nie interesują(tylko nieliczni)-obojętnie jakie mają oceny(mamy system netowy, więc oceny widac od razu)-chęci do poprawy nie wykazują- na spotkania z nauczycielami nie chodzą i na to chyba liczą nauczyciele. Bo dostając prace dziecka w szkole-nie będąc specjalistą w danej dziedzinie nie jestem w stanie stwierdzić, czy aby punkty przyznane/zabrane sa słusznie, czy tez nie. Mając sprawdzian w domu-mogę poszperać, popytać "mądrzejszych"-sprawdzić , czy ocena jest słuszna.


        • hermetyczka Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 13:30
          Mając sprawdzian w domu-mogę poszperać, popytać "mądrzejszych"-sprawdzić , czy ocena jest słuszna.

          szczerze, tego bym sie bardzo obawiala. little knowledge is a dangerous thing.....
          a dlaczego uwazasz, ze ocena nie jest sluszna? chyba o to bardziej chodzi, niz o to uczenie tego co dzieciak nie potrafi.

          moj dopiero w III klasie, takie wieksze sprawdziany dostajemy na zebraniu, mniesze chyba w zeszytach albo co. z niemieckiego i angielskiego dostaja do domu.

          ale: ja ufam szkole. dlaczego nie? szkole wybralam uwaznie, podoba nam sie, mlody sie dobrze uczy (sam, nie wiem czego i kiedywink), oceny jako takie mi wisza, tylko raczej to co mlody umie. nauczycielom ufam, podchodze do nich pozytywnie, dlazcego nie??? fajni ludzie, ot, dobrze wykonujacy swoja robote (choc moze nie doskonale, ale niewiele jest doskonalych pracowników, ja jestem nielicznym przykłademsmile), wierze, ze naucza moje dziecko wszystkiego, co potrzeba i sprawiedliwie go ocenia. jeszcze raz: dlaczego nie????
          ufam, ze jak bedzie cos nie tak, to mnie o tym poinformuja, moge zaczerpnac informacji, co mlodemu nie idzie, i co powinnam zrobic. a nie musze udowadniac, ze nie maja racji, szukac podpytywac- PO CO???

          rozumiem sens opisówki- chyba nie zawsze ma racje butu, moze co jakis czas- np 2 razy na semestr- zeby zobaczyc postep i ew. problemy?
          • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 13:57
            hermetyczka napisała:

            > Mając sprawdzian w domu-mogę poszperać, popytać "mądrzejszych"-sprawdzić , c
            > zy ocena jest słuszna.

            >
            > szczerze, tego bym sie bardzo obawiala. little knowledge is a dangerous thing..
            > ...
            > a dlaczego uwazasz, ze ocena nie jest sluszna? chyba o to bardziej chodzi, niz
            > o to uczenie tego co dzieciak nie potrafi.

            Tę hipotezę podałam tylko jako prawdopodobną przyczynę braku normalnej dostepności do sprawdzianów. Nie zamierzam podważać ocen, ani sposobu oceniania-to były tylko moje przemyslenia.
          • canuck_eh Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 26.08.11, 17:24
            Szkola do ktorej chodza moje dzieci, no akurat teraz juz tylko jedno bo corka wlasnie skonczyla tez jest dobra, ale w 4 klasie trafila sie beznadziejnie durna nauczycielka ktora nawet porzadnie dodawac nie potrafi.ktorej niektore rzeczy musialam tlumaczyc i wyjasnic pewne podstawowe sprawy.I nauczyciele mierni tego nie lubia.Nauczyciel z prawdziwego zdarzenia nie bedzie mial nic przeciwko temu.Corka wiele razy miala tak ze zauwazyla ze nauczyciel odjal jej punkty a dobrze miala rozwiazane zadanie - poszla upomniala sie i nie bylo problemu.On ma do sprawdzenia 30 prac - ona do skontrolowania swoja jedna a jest tak ze dzieciaki porownuja swoje prace.Normalny nauczyciel nie strzeli focha i nie powie uczniowi - spadaj nie wiesz co mowisz.Nawet u corki w klasie bylo tak ze corka rozwiazala zadanie z prawdopodobienstwa zupelnie inaczej( maz jej pokazal klasyczny sposob taki jakiego tutaj nie stosuja - nauczyciel sie zainteresowal i uczen tlumaczyl nauczycielowi.Nikomu korona z glowy nie spadlasmile
        • agulka04 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 13:35
          Są jeszcze dwa problemy:
          - "nie wracanie" sprawdzianów a jest to dokument, który musi być w szkole przechowywany.
          Tylko raz dałam uczniom sprawdziany do domu i dwa nie wróciły. Jednemu uczniowi kseruję słabiej napisane testy ale jakbym miała tak kserować większości to bym się nie zgodziła.

          - poprawki uczniów na ocenionym sprawdzianie - zdarza się mało kiedy ale teraz przed świętami mi sią zdarzyło, że uczeń który dostał 1 podczas poprawy sprawdzianu (czyli na lekcji, na której oceniony sprawdzian mają na ławce przez całą lekcję) podopisywał na tym sprawdziane dobre rozwiązania - więc jakby teraz rodzicie chcieli ten sprawdzian zobaczyć to ma dobrze rozwiązany i oceną niedostateczną....
          Czyli powinnam dać na kilka minut i od razu odebrać....

          b-b1 napisała:
          > Rodzice u mnie w szkole raczej dziećmi się nie interesują(tylko nieliczni)-oboj
          > ętnie jakie mają oceny(mamy system netowy, więc oceny widac od razu)-chęci do p
          > oprawy nie wykazują- na spotkania z nauczycielami nie chodzą ....
          No niestety w większości szkół tak jest...
          Więc jeden rodzić na klasę, który prosi o kserowanie sprawdzianów to nie jest problem smile
        • jakw Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:25
          b-b1 napisała:
          > Matematyka jest logiczna-jest białe albo czarne-nie ma szarości-zadanie rozwiąz
          > ane dobrze-punkty są-zadanie rozwiązane nieprawidłowo-punktów nie ma-czyli jasn
          > o, prosto, logicznie.
          Ale jak masz pytanie z matematyki typu: Jakie jest pole prostokąta o wymiarach 3m x 73 cm i dziecko podało złą odpowiedź (działań pośrednich brak) to nie jesteś w stanie sama stwierdzić, czy dziecko:
          a) ma problem z przeliczaniem cm na m lub na odwrót
          b) nie zna tabliczki mnożenia
          c) nie umie mnożyć pisemnie
          d) nie zna wzoru na pole prostokąta
          e)jest roztrzepane i coś źle zrobiło
          • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 18:36
            jakw napisała:

            > b-b1 napisała:
            > > Matematyka jest logiczna-jest białe albo czarne-nie ma szarości-zadanie r
            > ozwiąz
            > > ane dobrze-punkty są-zadanie rozwiązane nieprawidłowo-punktów nie ma-czyl
            > i jasn
            > > o, prosto, logicznie.
            > Ale jak masz pytanie z matematyki typu: Jakie jest pole prostokąta o wymiarach
            > 3m x 73 cm i dziecko podało złą odpowiedź (działań pośrednich brak) to nie jest
            > eś w stanie sama stwierdzić, czy dziecko:
            > a) ma problem z przeliczaniem cm na m lub na odwrót
            > b) nie zna tabliczki mnożenia
            > c) nie umie mnożyć pisemnie
            > d) nie zna wzoru na pole prostokąta
            > e)jest roztrzepane i coś źle zrobiło
            >

            Znając treść zadania jestem to w stanie stwierdzić-bo jeśli wynik podany jest nie taki jak trzeba -robimy zadanie razem i wyłapuję gdzie jest słaby punkt.
            • jakw Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 21:59
              b-b1 napisała:

              > Znając treść zadania jestem to w stanie stwierdzić-bo jeśli wynik podany jest n
              > ie taki jak trzeba -robimy zadanie razem i wyłapuję gdzie jest słaby punkt.
              A skąd masz pewność, że dziecko za każdym razem zrobi błąd w tym samym miejscu? Btw nie robią tych zadań potem na lekcji? W takiej sytuacji 4-klasista mógłby już sam wyłapać gdzie zrobił błąd. A jeśli chcesz wiedzieć, w czym z matematyką dziecko ma problemy
              - proponuję przyjrzeć się pracom domowym.
    • azile.oli Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 14:02
      Dziecko w czwartej klasie jest już chyba w stanie stwierdzić, czy popełniło ewidentny błąd, czy sprawa jest niejasna. I wtedy samo powinno pójść do nauczyciela i zapytać, jeśli nie rozumie, za co odjęto mu punkty (zresztąś, ponoć jest to opisywane). Jeśli dalej ma wątpliwości , to rodzic ma prawo wgladu do pracy, nawet sobie może wynotować ''wątpliwe '' zagadnienie.
      Nie wiem, szczerze mówiąc moje dzieci potrafią powiedzieć, gdzie się same pomyliły, gdzie nauczyciel ocenił niewłaściwie, a gdzie pytanie było niejasne lub niejednoznaczne. Potrafiły też wskazać, jeśli zadanie wykraczało poza przerobiony program (bo nauczyciel korzystał z ''gotowców'' i nie przeczytał ich dokładnie.
      Owszem, dobrze byłoby móc pracę obejrzeć w domu, ale jak zmusić ucznia, aby ją przyniósł. I jak udowodnić, że nie przyniósł.
      Po to są zebrania w szkole, żeby rodzic mógł pójść do nauczyciela dowolnego przedmiotu i pracę obejrzeć, jeśli uważa, że dziecko ma słabe oceny i chce mu pomóc. Natomiast analizowanie wszystkich prac w domu, po to, aby złapać nauczyciela na błędzie, a tym bardziej maglować z dzieckiem wszystko, co schrzaniło, jest bez sensu. Zwalnia to ucznia od ''pilnowania się'' i uczeniu na błędach, bo przecież mama wyłapie, przeanalizuje i powtórzy.
      Lepiej w takiej sytuacji, aby rodzic dostawał po prostu opis pracy , czyli z czym sobie dziecko nie radzi : z ułamkami, ze skalą, nie zna wzorów, nie potrafi tworzyć wypowiedzi pisemnych.
      Co da rodzicowi przeczytanie nieskładnej wypowiedzi z polskiego, albo przejrzenie testu czytania ze zrozumieniem ? Jeśli zawsze są słabe oceny, to albo samemu wychwycić problem (po rozmowie z dzieckiem), albo pójść do nauczycielki i szczegółowo wypytać,
      • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 14:32
        azile.oli napisała:

        > Dziecko w czwartej klasie jest już chyba w stanie stwierdzić, czy popełniło ew
        > identny błąd, czy sprawa jest niejasna. I wtedy samo powinno pójść do nauczycie
        > la i zapytać, jeśli nie rozumie, za co odjęto mu punkty (zresztąś, ponoć jest t
        > o opisywane).

        Oczywiście-może to zrobić zaraz po otrzymaniu sprawdzianu-nie ma z tym problemu.

        Jeśli dalej ma wątpliwości , to rodzic ma prawo wgladu do pracy,
        > nawet sobie może wynotować ''wątpliwe '' zagadnienie.

        Tu równiez masz rację.

        > Nie wiem, szczerze mówiąc moje dzieci potrafią powiedzieć, gdzie się same pomy
        > liły, gdzie nauczyciel ocenił niewłaściwie, a gdzie pytanie było niejasne lub n
        > iejednoznaczne. Potrafiły też wskazać, jeśli zadanie wykraczało poza przerobion
        > y program (bo nauczyciel korzystał z ''gotowców'' i nie przeczytał ich dokładni
        > e.

        Tego moje dzieci nie potrafią(mam nadzieję że się nauczą). Nie potrafią powtórzyć informacji (nauczyciela)zawartej na sprawdzianie, nie pamiętają na które pytanie(a jest ich czasami kilkanaście i dwie grupy, więc każde dziecię inna grupę pisze) odpowiedziały nie tak jak trzeba.

        > Owszem, dobrze byłoby móc pracę obejrzeć w domu, ale jak zmusić ucznia, aby ją
        > przyniósł. I jak udowodnić, że nie przyniósł.
        > Po to są zebrania w szkole, żeby rodzic mógł pójść do nauczyciela dowolnego pr
        > zedmiotu i pracę obejrzeć, jeśli uważa, że dziecko ma słabe oceny i chce mu pom
        > óc.

        Zebranie jest z wychowawcą-chcąc pójść do nauczyciela dowolnego przedmiotu nalezy się umawiac z każdym osobno-oczywiście jest to możliwe, dostepne-tylko po co, jesli sprawdzian otrzymany do ręki załatwiłby sprawę-szczególnie, jeśli jest opisany.

        Natomiast analizowanie wszystkich prac w domu, po to, aby złapać nauczyciel
        > a na błędzie,
        pisałam już o tym-to hipoteza...

        a tym bardziej maglować z dzieckiem wszystko, co schrzaniło, jest
        > bez sensu. Zwalnia to ucznia od ''pilnowania się'' i uczeniu na błędach, bo pr
        > zecież mama wyłapie, przeanalizuje i powtórzy.

        ...a ja chciałabym wiedzieć co schrzaniło i chciałabym poćwiczyć to co schrzaniło i nie uważam takiego "modelu" nauki za bez sensu-szczególnie, że dzieci mam chętne do nauki i to od nich wychodzi propozycja poprawy .

        > Lepiej w takiej sytuacji, aby rodzic dostawał po prostu opis pracy , czyli z c
        > zym sobie dziecko nie radzi : z ułamkami, ze skalą, nie zna wzorów, nie potrafi
        > tworzyć wypowiedzi pisemnych.
        > Co da rodzicowi przeczytanie nieskładnej wypowiedzi z polskiego, albo przejrze
        > nie testu czytania ze zrozumieniem ? Jeśli zawsze są słabe oceny, to albo samem
        > u wychwycić problem (po rozmowie z dzieckiem), albo pójść do nauczycielki i szc
        > zegółowo wypytać,


        Czyli powinno być tak-jak dzieci mają problemy-chodzić i pytać-jeśli problemów nie maja -odpuścić i płynąc z prądem..to musze przekonac moje dzieci, że nie powinny poprawiać na piątki -bo ja nie zamierzam jako jedyna matka dobrze uczących się dzieci biegać do szkoły i sprawdzać w czym problem, bo dopóki nie sa zagrożone, to problemu nie ma...

        Hm.. a to nie będzie tak, że w jakiś sposób podetnę im skrzydła?
        • azile.oli Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 15:16
          Nie podetniesz im skrzydeł. Jak im będzie na piątkach zależało, to same znajdą sposób, żeby test poprawić. Poza tym nie tyle ważne są oceny, co wiedza, a testy wcale nie muszą jej odzwierciedlać. Jeśli ogólnie dziecko dobrze się uczy i nie zgłasza problemów, to nie ma co być nadgorliwym. Prawda jest taka, że brak wiedzy czy umiejętności wyjdzie nie tylko na sprawdzianie - dziecko się ''potknie'' na pracy domowej, wcześniej czy później powie , czego nie rozumie. Zwłaszcza dziecko chętne do nauki. Tak czy owak problem zazwyczaj wyjdzie, a jeśli nie wyjdzie, to oznacza, że sprawa jest marginalna - dziecko miało gorszy dzień, nie doczytało czegoś, wyciągnęło inne wnioski, niż zawarte w ''kluczu''.
          A na to nie mamy wpływu.
          Nauczyciele nie dają prac do domu, bo te często do nich nie wracają - z różnych względów.
          Natomiast nie widzę problemu, jeśli rodzic jest zainteresowany, to prace może obejrzeć. W szkołach moich dzieci w dniu zebrania wszyscy nauczyciele byli dostępni dla rodziców po spotkaniu z wychowawcami.
          • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 16:07
            azile.oli napisała:

            > Nie podetniesz im skrzydeł. Jak im będzie na piątkach zależało, to same znajdą
            > sposób, żeby test poprawić. Poza tym nie tyle ważne są oceny, co wiedza, a test
            > y wcale nie muszą jej odzwierciedlać. Jeśli ogólnie dziecko dobrze się uczy i n
            > ie zgłasza problemów, to nie ma co być nadgorliwym. Prawda jest taka, że brak w
            > iedzy czy umiejętności wyjdzie nie tylko na sprawdzianie - dziecko się ''potkni
            > e'' na pracy domowej, wcześniej czy później powie , czego nie rozumie. Zwłaszcz
            > a dziecko chętne do nauki. Tak czy owak problem zazwyczaj wyjdzie, a jeśli nie
            > wyjdzie, to oznacza, że sprawa jest marginalna - dziecko miało gorszy dzień, ni
            > e doczytało czegoś, wyciągnęło inne wnioski, niż zawarte w ''kluczu''.
            > A na to nie mamy wpływu.
            > Nauczyciele nie dają prac do domu, bo te często do nich nie wracają - z różnyc
            > h względów.
            > Natomiast nie widzę problemu, jeśli rodzic jest zainteresowany, to prace może o
            > bejrzeć. W szkołach moich dzieci w dniu zebrania wszyscy nauczyciele byli dostę
            > pni dla rodziców po spotkaniu z wychowawcami.

            W sumie masz rację..

            A tak" po prawdzie" to nauczyciele powinni odpuścić (czyli ten kto wymyślił ocenianie kształtujące-powinien zrezygnować z takiej formy dowalenia nauczycielom pracy.. bo jesli u mnie w klasie tylko ja się zainteresowałam sprawdzianami -choć powodu ku temu specjalnego nie mam, a reszta ma to w głębokim poważaniu, to po kiego ten nauczyciel ma poświęcać swój czas i opisywać każdy sprawdzian-jeśli ci, którzy powinni być najbardziej zainteresowani "korzyści" z tego nie czerpią.
        • jakw Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:48
          > Tego moje dzieci nie potrafią(mam nadzieję że się nauczą). Nie potrafią powtór
          > zyć informacji (nauczyciela)zawartej na sprawdzianie, nie pamiętają na które py
          > tanie(a jest ich czasami kilkanaście i dwie grupy, więc każde dziecię inna grup
          > ę pisze) odpowiedziały nie tak jak trzeba.
          To one razem klasówki piszą? wink
          Niech każde skupi się na tym co zrobiło źle. Jeśli rozumie, gdzie zrobiło błąd - chyba może też zapamiętać z czym miało problem. Jeśli nie rozumie - i tak powinno to skonsultować to z nauczycielem.

          > ...a ja chciałabym wiedzieć co schrzaniło i chciałabym poćwiczyć to co schrzani
          > ło i nie uważam takiego "modelu" nauki za bez sensu-szczególnie, że dzieci mam
          > chętne do nauki i to od nich wychodzi propozycja poprawy .
          Imho uczeń IV klasy z grubsza jednak powinien z grubsza wiedzieć co schrzanił - że np. z przyrody pomylił nazwy kontynetów, na matematyce po prostu pomylił się w liczeniu, na polskim miał problem z przecinkami, a z historii nie znał jakiejś daty. Wcale nie trzeba do tego zapamiętania całego testu...
          Być może twoje dzieciaki takich rzeczy nie kojarzą bo do tej pory to ty zajmowałaś się analizą ich błędów, a nie one...
          • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 18:32
            jakw napisała:

            > To one razem klasówki piszą? wink

            Razem-tylko każda osobnobig_grin ....gdyby nie siedziały razem i obydwie pisały to samo poskładałabym z obydwu szczątkowych wypowiedzi jedną całość big_grin wiedziałabym chociaz jakie pytania były-a tak jedna ma swoje-pamięta część, druga ma swoje i tez tylko trochę pamieta.

            > Niech każde skupi się na tym co zrobiło źle. Jeśli rozumie, gdzie zrobiło błąd
            > - chyba może też zapamiętać z czym miało problem. Jeśli nie rozumie - i tak p
            > owinno to skonsultować to z nauczycielem.
            >
            > > ...a ja chciałabym wiedzieć co schrzaniło i chciałabym poćwiczyć to co sc
            > hrzani
            > > ło i nie uważam takiego "modelu" nauki za bez sensu-szczególnie, że dziec
            > i mam
            > > chętne do nauki i to od nich wychodzi propozycja poprawy .
            > Imho uczeń IV klasy z grubsza jednak powinien z grubsza wiedzieć co schrzanił -
            > że np. z przyrody pomylił nazwy kontynetów, na matematyce po prostu pomylił si
            > ę w liczeniu, na polskim miał problem z przecinkami, a z historii nie znał jaki
            > ejś daty. Wcale nie trzeba do tego zapamiętania całego testu...

            Jak na razie twierdzą, że za dużo do zapamiętania -za mało czasu ...na ocenę składa się kilkanaście pytań-błędów może być więcej niż trzy, aby ocena była dobra.

            > Być może twoje dzieciaki takich rzeczy nie kojarzą bo do tej pory to ty zajmowa
            > łaś się analizą ich błędów, a nie one...

            Byc może tak właśnie jest-wcześniej spokojnie analizowaliśmy razem-teraz muszą/powinny to zrobić same . Mam nadzieje, że nauczą się takiej dwu-trzy minutowej analizy, i będą potrafiły powiedzieć co zrobiły nie tak i co chcą jeszcze poćwiczyć.
            • jakw Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 22:09
              b-b1 napisała:
              > Jak na razie twierdzą, że za dużo do zapamiętania -za mało czasu ...na ocenę sk
              > łada się kilkanaście pytań-błędów może być więcej niż trzy, aby ocena była dobr
              > a.
              Bo może usiłują zapamiętać dokładnie treść zadania - a to pewnie niewykonalne. Ważne, żeby pamiętały, czego powinny się douczyć. Btw wydaje mi się, że za bardzo traktujesz naukę dzieci jako własną. Wyluzuj trochę - zwłaszcza, że się dobrze uczą. Przecież to ich nauka, ich stopnie i ich klasówki. Jeśli chcą poprawiać 4 na 5 - nie musisz ty aż tak strasznie tym się przejmować. Wystarczy, że będą wiedziały, że jeśli będzie potrzebna twoja pomoc to im nie odmówisz. To nie ty chodzisz do szkoły tylko one.
              • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 23:15
                jakw napisała:

                > b-b1 napisała:
                > > Jak na razie twierdzą, że za dużo do zapamiętania -za mało czasu ...na oc
                > enę sk
                > > łada się kilkanaście pytań-błędów może być więcej niż trzy, aby ocena był
                > a dobr
                > > a.
                > Bo może usiłują zapamiętać dokładnie treść zadania - a to pewnie niewykonalne.
                > Ważne, żeby pamiętały, czego powinny się douczyć. Btw wydaje mi się, że za bard
                > zo traktujesz naukę dzieci jako własną. Wyluzuj trochę - zwłaszcza, że się dobr
                > ze uczą. Przecież to ich nauka, ich stopnie i ich klasówki. Jeśli chcą poprawi
                > ać 4 na 5 - nie musisz ty aż tak strasznie tym się przejmować. Wystarczy, że bę
                > dą wiedziały, że jeśli będzie potrzebna twoja pomoc to im nie odmówisz. To nie
                > ty chodzisz do szkoły tylko one.
                >
                >
                Staram się być wyluzowana z jednej strony, z drugiej boje się, aby czegoś "nie przegapić".
                Być może zbyt poważnie podchodzę do ich nauki-ale to one mnie do tego "pchają".
                Spróbuję postawić na ich większą samodzielność .
                Dzięki za porady!
                • tijgertje Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 05.01.11, 09:24
                  b-b1 napisała:
                  Być może zbyt poważnie podchodzę do ich nauki-ale to one mnie do tego "pchają".

                  Nie przyszlo ci do glowy, ze to moze tylko tak wyglada? dzieciaki widzac, ze mamie zalezy, wypytuje o kazdy szczegol i pracuje z nimi nad wszystkimi brakami byc moze zarazily sie twoja troska i chca cie po prostu zadowolic? To tylko hipoteza, ale sama mialam wymagajaca, ïnteresujaca" sie mame i wierz mi, mimo, ze od ksazek ciezko mnie bylo odgonic, wcale nie uczylam sie dla walsnej przyjemnosciwink
    • kanna Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 16:37
      Syn jest w II klasie.
      Co 3 miesiące mają taki sprawdzian "ze wszystkiego".

      Do domu go się nie dostaje, ale na zebraniu - nie ma problemu. Poszłam uzbrojona w telefon z aparatem, ale nie było potrzeby - przejrzałam i wiedziałam, z czym Młody miał problem.
    • przeciwcialo Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:17
      Sprawdziany sa w szkole, oceny dostaję mailem lub pisemnie. Jak chcę to idę obejrzecć, na wywiadówce dostaje całą koszulke sprawdzianó do obejrzenia.
      Dzieci wiedzą co napisały źle.
    • jakw Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:39
      Ze sprawdzianów w tym roku do ręki dostałam tylko jakiś sprawdzian z muzyki; w klasach IV-VI chyba nie oglądałam żadnego sprawdzianu z matematyki (musiałam podpisać oceny), z przyrody chyba każdy dostałam do podpisania.
      A skoro dzieciakom idzie nieźle to chyba nie powinno być problemu, żeby przejrzały tylko te zadania, które zrobiły źle i sobie same zapamiętały z czym miały problem. Zresztą podejrzewam, że taki sprawdzian i tak jest przerabiany potem w klasie, więc uczeń może skonfrontować swoje mylne wyobrażenie na temat rozwiązanie niektórych zadań i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
    • kol.3 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:52
      Poruszyłaś problem, z powodu którego trzęsło mnie przez całą szkolę mojego dziecka. Klasówek bowiem dziecku do domu nie dawano, żeby spokojnie usiadło i przyjrzało się co było napisane dobrze a co źle i nad czym trzeba popracować. Ważne było, aby nauczyciele mieli dokumentację w komplecie, podciągnięcie wiedzy było sprawą drugorzędną. Takie są ponoć przepisy władz wyższych, kuratoriów. Pani nauczycielka, tak samo jak Tobie, poradziła mi odwiedzanie szkoły i zapoznawanie się z kartkówkami, których zresztą bywało multum. Może byłoby to wykonalne dla matki niepracującej.
      • kol.3 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 17:58
        No i oczywiście pani wychowawczyni klasówek na wywiadówkę nie przynosiła.
        • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 18:39
          kol.3 napisała:

          > No i oczywiście pani wychowawczyni klasówek na wywiadówkę nie przynosiła.

          U mnie również nie przynosi ( trzeba samemu zorganizować sobie spotkania z każdym nauczycielem z osobna ).
          • dorry Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 03.01.11, 15:55
            W szkole moich dzieci są na zmianę (co miesiąc) albo zebrania wychowawcy z rodzicami, albo spotkania indywidualne rodziców z nauczycielami poszczególnych przedmiotów (nauczyciele czekają w wyznaczonych klasach na rodziców). Myślałam, ze tak jest we wszystkich szkołach?
            • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 03.01.11, 17:01
              dorry napisała:

              > W szkole moich dzieci są na zmianę (co miesiąc) albo zebrania wychowawcy z rodz
              > icami, albo spotkania indywidualne rodziców z nauczycielami poszczególnych prze
              > dmiotów (nauczyciele czekają w wyznaczonych klasach na rodziców). Myślałam, ze
              > tak jest we wszystkich szkołach?

              Nie jest tak w każdej szkole. Zebrania mieliśmy jak na razie dwa-wrzesień, grudzień-tylko z wychowawcą-na zebraniach nikt nawet nie zapytał, jak się skontaktować z innymi nauczycielami-ja pytałam wychowawcy przy okazji odwożenia dzieciaków-sugerowała-najpierw trafić takiego nauczyciela na przerwie-potem dowiedzieć się kiedy można przyjść do oglądania sprawdzianów. Czyli nie ma jasnych wytyczonych godzin urzędowania każdego z osobna..
              • dorry Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 11:29
                Nie ma zebrań co miesiąc?!
                We wszystkich szkołach jakie znam (a nawet, z tego co pamiętam z dawnych czasów, w szkołach do których sama chodziłam) zebrania z rodzicami były co miesiąc.
                W szkole moich dzieci jest nawet lepiej. We wrześniu i w listopadzie były zebrania z wychowawcą nazywane wywiadówkami - na takich zebraniach podpisywana jest lista obecności i teoretycznie są obowiązkowe; a w październiku i grudniu były tzw spotkania indywidualne - w taki dzień przez 3 godziny nauczyciele czekają na rodziców w wyznaczonych salach, obecność nie jest obowiązkowa, przychodzi ten kto chce, albo ten kto musi, hehe.
                Może warto zasugerować w "waszej" szkole coś podobnego?
                • dorry Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 11:39
                  Jeszcze o sprawdzianach - to zależy od nauczyciela i przedmiotu. Niektórzy dają, a inni nie (ale ja i tak ich nie analizuję, więc mi to nie przeszkadza).
                  Właściwie to rzeczywiście nie wiadomo jakie w końcu są te przepisy oświatowe: sprawdziany mają być podpisane czy nie? Muszą być wszystkie przechowywane w szkole - to pewne, i dlatego niektórzy nauczyciele, nauczeni złym doświadczeniem, nie wypuszczają ich z rąk...

                  Ja też uważam, że chyba niepotrzebnie przywiązujesz do nich, aż taką wagę. Twoje dzieci nauczą się orientować w tym co powinny jeszcze przećwiczyć. Daj im trochę czasu.
    • mamusia1999 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 18:37
      dostaje. gdybym nie dostala to bym nie podpisala. gdybym nie podpisala to gdzies pod koniec semestru moglabym zrobic chryje, bo nic nie wiedzialam, ze pociecha jest np. zagrozona.

      owszem nauczyciele pilnuja, zeby miec te klasowki z powrotem, bo bez oryginalu nie maja podstawy do liczenia sredniej. ale rownie skrzetnie pilnuja podpisywania klasowek przez rodzicow.
      • aniask_mama Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 19:16
        Syn klasa 4, nie przypominam sobie, bym klasówki nie widziała - zawsze dostaję do domu. Nie widzę powodu, żeby nie dostawać.
        • sabrina_30 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 02.01.11, 22:20
          z ja jeszcze znikome doświadczenie w tej dziedzinie, bo moje dzieciaki jeszcze nie na tym etapie, ale moje chrzesnica kiedy chodziła do klas 4-6 miała z wiekszości przedmiotow założony taki zeszyt do kartkówek i sprawdziannów i tam pisały i potem dostawały do podpisania rodzice. "większe" testy przerabiały na lekcji. To co miała żle miała zaznaczone. Wgla dla rodziców na wywiadówce.
    • dorek3 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 03.01.11, 10:18
      Moje w pierwszej klasie dopiero, ale każdy sprawdzian (średnio co 10 dni!) dostaję do domu do objerzenia i podpisania. Tak samo z angielskiego tylko rzadziej (raz na miesiąc, po każdym unicie). Ponadto co miesiąc dostaje ocenę postępów w danym miesiącu. Nie jest to wersja opisowa (ta będzie na koniec semestru), ale tablaryczne zestawienie umiejetności oraz "parametrów" dot zachowania. Czuję sie doinformowana. Szkoła stosuje ocenianie kształtujące.
      • najma78 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 03.01.11, 12:01
        Moja corka jest w 3 kl. oceny sa tylko opisowe i przekazywane rodzicom/opiekunom na spotkaniu na koniec kazdego semestru a sa 3. Wtedy rozmawiamy o postepach dziecka (ono jest przy tym obecne i moze zabrac glos) mam wglad obejrzenia prac lub zabrania do domu jesli chce (oczywiscie nalezy odniesc do szkoly). Prace sa wklejane do zeszytow lub sa pisane w zeszytach, wszystko zostaje w szkole.
    • afrikana Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 03.01.11, 19:10
      Ja do końca poprzedniego roku szkolnego rozdawałam uczniom wszystkie sprawdziany do domu do pokazania i podpisania przez rodziców. Od tego roku zmieniły się u mnie przepisy wewnętrzne i mam zakaz oddawania klasówek uczniom. Ponoć działy się z nimi cuda wianki. Przechowujemy je w archiwum. Jeśli rodzic życzy sobie obejrzeć, musi się pofatygować.
      • aka10 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 11:46
        A nie mozna dac kopii do domu?...
        • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 12:43
          Można. Gdyby na ksero były pieniądze i miał je kto kserować...
        • afrikana Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 23:42
          tak, tak...a potem wszyscy krzyczą, że nauczyciel to tylko kilkanaście godzin miesięcznie pracujesmile)) Mam około 100 uczniów, dla tych 100 musiałabym zrobić xero klasówki przed i po napisaniu, a koszty to nie wiem kto by pokryłsmile Jak rodzic zainteresowany, to może się pokazać od czasu do czasu. Poza tym, zaraz po ocenieniu klasówek wszyscy dostają je do ręki, oglądają, liczą punkty, patrzą jakie zrobili błędy, robimy wspólna poprawę w zeszytach. Każdy moze sobie zanotować co mu źle poszło w klasówce i nad czym musi popracować. Myślę, że to wystarczy.
    • canuck_eh Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 16:45
      Powiedz ze zaplacisz za kopie i proszisz o kopie prac dziecka do domu by moz z dzieckiem popracowac nad polepszeniem i poprawa pracy w domu bo inaczej nie widzisz tej wspolpracy
      • morekac Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 04.01.11, 17:29
        To zaraz zaczną ci jęczęć, że ktoś to musi skopiować i "nie ma takiej możliwości"...
        • canuck_eh Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 05.01.11, 05:33
          To niech pisze przez kalkewink
          Najpierw narzekaja ze nie ma wspolpracy z rodziciami.Potem jak taki rodzic chce wspolpracowac to fochy strzelaja i co to znaczy ze klasowki nie moze do domu zabrac?Rozumiem te drobne zadania i jak rodzic chce zagladnac c o i jak to raz w tygodniu zagladnie przeczyta i popracuje z dzieciakiem ale klasowki to juz lekka przesada ze rodzic tego nie dostaje zeby zobaczyc.
          • azjaodkuchni Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 24.08.11, 16:07
            Zawsze dostawałam sprawdziany mojego dziecka " do wgłądu" , aby uniknąc takich sytacji, że uczeń coś dopisał nauczyciel skreśla dobre odpowiedzi złe zaznacza ptaszkiem.... Każdy zobaczy dgy uczeń wyciera, skreśla kombinuje. Myślałam, że wgląd w pracę dziecka to standard.
    • asia_i_p Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 24.08.11, 17:08
      Ja powiem z punktu widzenia nauczyciela, co prawda liceum - u nas sprawdzianów się uczniom nie daje.
      Nie ze względu na prawa autorskie, ani obawy przed tym, że znajomy rodzicom ekspert obnaży nasza ignorancję, ale z paru prostych przyczyn praktycznych.
      1. Nie wracają.
      2. Wracają, ale nie te (autentycznie dostałam kiedyś sprawdzian o ocenę wyżej oceniony niż pamiętałam, a jakże, moim pismem, i uczeń sugerował, że pomyliłam się wpisując ocenę w dzienniku).
      3. Zazwyczaj w kolejnym roku używa się z młodszą o rok klasą przy tym samym materiale, tych samych sprawdzianów (naprawdę, liczba dialogów, jaką można wymyśleć, żeby wybadać, czy uczniowie wiedzą, kiedy użyć którego czasu, równocześnie nie wychodząc poza znane im konteksty i słownictwo, jest ograniczona). Wtedy znajdują się te z punktu 1, co rok wcześniej nie wróciły. Albo ksera tych, co wróciły.
      • azjaodkuchni Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 25.08.11, 13:16
        A to dzieci nie piszą na papierze z pieczątką szkoły? Moje dziecko pisało w polskiej szkole zawsze pisało na takim papierze a azjatyckiej szkole jest papier sprawdzianowy, no, ale tu szkoły ogromne około 250 dzieciaków w każdym roczniku.
        • b-b1 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 25.08.11, 14:03
          azjaodkuchni napisała:

          > A to dzieci nie piszą na papierze z pieczątką szkoły? Moje dziecko pisało w pol
          > skiej szkole zawsze pisało na takim papierze a azjatyckiej szkole jest papier s
          > prawdzianowy, no, ale tu szkoły ogromne około 250 dzieciaków w każdym roczniku.

          Nie ma pieczątek-większość to kserówki z różnymi testami-więc w teorii jedyne niepowtarzalne, choć w praktyce z czegoś były kserowanebig_grin
        • asia_i_p Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 26.08.11, 14:11
          Nie - sprawdziany przygotowuję sama, na papierze kupionym przez szkołę bądź przeze mnie, jak się trafi.
          Nawet gdyby pisały na papierze sprawdzianowym, to nie rozwiązuje problemu kserowania potem sprawdzianu i zostawiania sobie kopii w prezencie dla przyszłych roczników.
    • olena.s Proste ? rozwiązanie 26.08.11, 18:58
      Ja rozumiem rodzica, że chciałby spokojnie pracę obejrzeć. I rozumiem szkołę, że nie chce ryzyka poprawek/zgubienia testów.
      Ale na litość, przecież istnieją ksera - dobrze, trochę to kosztuje, bo papier i toner - oraz skanery, tańsze w użyciu. Czy nie dałoby sie jakoś wprowadzić czegoś takiego do systemu? Skaner, 40 minut pracy na klasówkę?
      • asia_i_p Re: Proste ? rozwiązanie 26.08.11, 19:17
        40 minut pracy na klasówkę w przypadku pani od biologii, uczącej 15 klas (bo w większości mają tej biologii po godzinie), oznacza średnio godzinę dodatkową tygodniowo. Co byłoby OK, gdyby nie to, że to nie będzie średnio, bo klasy kończą działy równocześnie - i oznacza 10 godzin pracy w tygodniu dodatkowo raz na 2 miesiące. A to już jest coś.
        Poza tym, ten system nie rozwiązuje podstawowej dla mnie wady - uczeń dostaje kopię sprawdzianu i nie możesz już użyć tego samego testu w innej klasie na tym samym poziomie. To znaczy, o ile chcesz coś sprawdzić.
        • olena.s Re: Proste ? rozwiązanie 30.08.11, 00:36
          A gdyby tak zaangażować do tego inne osoby w przypadku bardzo obłożonych nauczycieli? I jeżeli już robi się ten sam test we wszystkich klasach, to zwyczajnie oddać go dopiero po napisaniu przez wszystkich?
    • kol.3 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 27.08.11, 06:23
      Jeszcze nie zauważyłaś, że dziecko w szkole jest najmniej ważne, ważna jest "dokumentacja"?
      • kornelia111 Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 29.08.11, 19:24
        > Jeszcze nie zauważyłaś, że dziecko w szkole jest najmniej ważne, ważna jest "do
        > kumentacja"?
        To prawda niestety. Jedno z podstawowych kryteriów oceny pracy nauczyciela to prowadzona dokumentacja. Nauczyciel może być genialny, świetnie prowadzić lekcje, być uwielbiany przez klasę, nic to... Niech tylko z opóźnieniem wpisze temat lekcji, czy nie odda trzydziestej piątej w tygodniu tabelki lub osiemdziesiątego sprawozdania. Zawsze wyżej oceniany będzie ten, który ma papierki w prządku, nawet jeżeli na lekcji siedzi z założonymi rękami. Dyrektor widzi lekcję max 1 - 2 razy w roku, a kontrolę dokumentacji robi co chwilę. A jak sądzisz, jeżeli na kontrolę przyjeżdża urzędnik z kuratorium, to interesuje go praca szkoły z dziećmi, czy dokumentacja? Na ilu lekcjach taka pani z kuratorium się pojawia? Odpowiem: na żadnej. A ile godzin spędza nad papierkami?
    • feniks_z_popiolu Re: Sprawdziany-dostajecie do "ręki"? 27.08.11, 06:49
      Raczej tak. I nie wiem nic o sprawdzianach przechowywanych w szkole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka