Podwożę córkę do szkoły, wysiada pod furtką i dalej idzie sama. Jeszcze przez moment patrzę jak podchodzi do główego wejścia i odjeżdżam. Dotąd kiedy wysiadała mówiłam klasyczne "no to Pa!". Buzi nie było bo ona strasznie nie lubi całowania

i oto pewnego dnia Ala zrobiła nam wykład. Żeby jej nie mówić pa! bo ona nie jest małym dzieckiem-jest duża

Zapytałam więc co mam mówić? przecież nie będziemy się rozstawać bez słowa jakbyśmy się gniewały??? Ala powiedziała -NIC. Następnego dnia Alicja wysiada a ja na pożegnanie- NIC!, NIC!

No i co ja mam jej mówić?
Wasze dzieci tez mają taki etap bycia dużym i dorosłym?