Dodaj do ulubionych

Dziecko idzie na studia.

07.03.11, 19:17
www.alert24.pl/alert24/1,84880,9214982,Student_nic_nie_umie__Niewazne__Wazne__by_uczelnia.html
I przechodzi je bez problemu,bo oblewac nie wolno.
Idzie niz demograficzny i to samo bedzie w szkolach podstawowych,gimnazjach i liceach.
Nie wolno oblewac,bo dzieciak pojdzie gdzie indziej i tam bez problemu zda,a szkole w ktorej oblewaja zamkna z powodu na brak uczniow.
Polska jet jedynym krajem na swiecie,gdzie 50% mlodych ludzi po maturach studiuje.
W bogatych USA jest to okolo 32%.
A jak wyglada poziom edukacji w Polsce?
O to lepiej nie pytac,bo studenci musza zdac i uczniowie musza zdac.
Obserwuj wątek
    • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 07.03.11, 21:20
      Porownujac edukacje w Polsce i w USA czy Kanadzie nie mozna niezauwazyc ze pewne problemy w polskiej szkole sa omawiane wczesniej niz po tej stronie oceanu.Nie mozna niezauwazyc ze delikwent po polskich studiach jest wyedukowany wszechstronnie nazwijmy to, a tutaj raczej jest ekspertem w waskiej dziedzinie.Ale...
      NIe rozumialam i nie rozumiem polisy ze zadne dziecko nie moze zostac pozostawione na drugi rok w tej samej klasie.Idiotyzm, bo skoro ma problemy np z matematyki to przeciez nie bedzie mu lepiej tylko dlatego ze go przepchneli do kolejnej klasy bo owe problemy sie nawarstwia.Rodzic musi niezle sie nagimnastykowac by zostawili mu dzieciaka w szkole.W HS to uczen zrobi jakies wakacyjne kursy i gicio.
      To ze w USA jest taki maly procent ludzi dalej sie ksztalcacych wynika z tego ze za studia placi sie ogromna kase, w Polsce - darmowe i kazdemu to zwisa, albo polezie na uczelnie Rydzykowa i mysli ze rozumy pozjadal.Niewiele jest uczelni w Polsce rozpoznawalnych na swiecie, nie tylko w Europie, ale na swiecie.
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 07.03.11, 22:01
        canuck_eh napisała:

        > To ze w USA jest taki maly procent ludzi dalej sie ksztalcacych wynika z tego
        > ze za studia placi sie ogromna kase,

        To niestety jest TYLKO mit,bo zdecydowana wiekszosc uczelni jest bardzo tania.
        W USA jest okolo 5.000 uczelni i tych za 40 tys doll rocznie jest moze 100 sztuk,ale o nich sie mowi,bo wszyscy chcieliby sie tam dostac.
        Uczelnie miejskie w NYC kosztuja 4-6 tys doll rocznie min. Hunter C,Baruch College itd

        www.cuny.edu/index.html#findcollege-ar
        Stanowe uniwersytety sa troche drozsze 6-8 tys doll rocznie

        www.suny.edu/home.cfm
        i zdecydowana wiekszosc mlodych ludzi studiuje wlasnie na miejskich i stanowych uniwersytetach.
        W NYC sa tylko 2 wieksze prywatne uniwersytety: NYU i Columbia,ktore kosztuja po 40 tys doll. a miejskich uniwesytetow jest az 25 a stanowych ponad 60

        www.suny.edu/student/campuses_complete_list.cfm



        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 07.03.11, 22:50
          www.baruch.cuny.edu/undergrad/cost.html
          Baruch College jest najlepsza miejsca uczelnia w NYC i kosztuje 4.830,- doll rocznie,czyli te legendy o kosztach studiowania w USA sa mocno przesadzone.
          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 00:24
            maksiu, pomimo twojego piania na temat tego ilu to kanadyjczykow przyjezdza do USA po lepsza prace, ciagle owe 4-8 tysiecy moze byc dla kogos dosc duzym wydatkiem.A jeszcze jak maja 2 i wiecej dzieciakow co nie jest jakims ewenementem to juz wogole .Poza tym - dolicz do tego ksiazki i zeby sie gdziesik zatrzymac i przylozyc glowe do poduchy, jedzenie.Wiem ze mlodzi dorywczo na part time pracuje, ale jednak ....Dochodzi troszeczke wiecej niz te 6-8 tysiecy.Poza tym nie uwierze ze 4-8 tysiecy zaplacisz za studia prawnicze, lekarskie czy jakies bardziej wydumane w Science.
            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 04:10
              W NYC zdecydowana wiekszosc studentow mieszka u siebie w domu i je u mamusi i mamusia ksiazki kupuje.
              Poza tym sa granty(bezzwrotne) i pozyczki,ktore moga byc po studiach spalacane przez pracodawce.
              Sa tez stypendia naukowe i sportowe,wiec jest mnostwo mozliwosci by studiowac za darmo,szczegolnie jak sie jest dobrym studentem nie stroniacym od sportu,wtedy mozesz dostac 50% stypendium naukowego a nastepne 50% sportowego.
              Wymaga to jednak zalapanie sie w druzynie tenisowej i graniu w meczach miedzyuczelnianych.
              Aczkolwiek znam taka dziewczyne,ktora mieszkajac na Brooklynie studiowala w Binghamton

              en.wikipedia.org/wiki/List_of_colleges_and_universities_in_New_York
              To jedna z tych dziewczyn,ktora chciala sie wyrwac z domu,bo mamus ja krotko trzymala ale oplacila studia.
              Znam tez takie,ktore mieszkaja w domu i studiuja na Baruch C.

              Dosc dobre studia medyczne sa na Brooklyn College. B.A.-M.D. Program.

              en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College
              Jak sie chce to mozna niedrogo,niedaleko domu bez specjalnych wydatkow,ale trzeba byc dobrym.
              Ci dla ktorych studia sa przygoda i maja na ta przygode kase niech robia co chca.
              • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 05:25
                maksiu, ale co to za roznica kto za te ksiazki zaplaci?Prawdopodobnie mamusia tez pokryje koszty nauki dziecka na uczelni.Dostanie stypendium?Ale nie zaraz natychmiast - musi sie wykazac by dostac stypendium naukowe.Nie wszyscy dostaje bezzwrotne pozyczki.Jednak taki mlody czlowiek bedzie potrzebowal wsparcia finansowego od rodzicow.I jednak powiedzmy sobie szczerze studia medyczne /prawnicze czy owe science nie rowne studiom.JAk chcesz cos osiagnac w danej dziedzinie i byc ekspertem to jednak nie wybierzesz byle jakiej uczelni, ale ta liczaca sie w danym temacie.
                A ja znam takiego ktory wyjechal z Nowego Jorku bo ZADNA uczelnia nie dawala mu mozliwosci rozwoju w dziedzinie medycyny.Oplacilo sie - teraz jest jednym z dwoch lekarzy w USA ktorzy potrafia zrobic takie cuda na sercu co on.Nie pytaj co on dokladnie robi ale wiem ze jest to baaaardzo waska dziedzina
                • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 06:57
                  grad-schools.usnews.rankingsandreviews.com/best-graduate-schools/top-medical-schools/research-rankings
                  Pewno pojechal do Kalifornii bo tam za darmo mozna studiowac,ale mogl na Columbii.
                  • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 19:56
                    Nie kombinuj maksiu gdzie kto pojechal.Wybecylowal powazna kase na edukacje swoja i teraz spija smietanke.Fakt ma rece pelne roboty, ale wie ze jest jednym z nielicznych ktorzy potrafia dokonac takich detalicznych i bardzo skomplikowanych operacji na sercu.Wiem ze bilo sie o niego kilka dosc powaznych szpitali bo chcieli go miec u siebie.
                    Najwyrazniej Columbia nie oferowala mu tego co mu bylo potrzebne.Nie przeceniaj tak tych nowojorskich uczelni maksiu bo to zaczyna byc smieszne.Na Nowym Jorku edukacja sie nie skonczyla.I tak jak maja dobre szkoly tak dosc sporo jest takich ze lepiej tam nie wchodzic bo zarowno kadra jak i uczniowie wykazuja sie encyklopedyczna niewiedza.
                    • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 21:01
                      Na razie nowojorskie uczelnie nie sa jeszcze doceniane za granica,ale w USA wszyscy juz wiedza,ze NY znowu robi sie najlepszy.Rankingi jeszcze tego nie wykazuja,ale poczekasz ze 3 lata to wlasnym oczom nie uwierzysz.
                      Na taki Brooklyn College,gdzie jeszcze 10 lat temu brali ludzi z lapanki,teraz trudno sie dostac,a mojego znajomka od gry w kosza stamtad wyrzucili.
                      Coraz wiecej ludzi spoza stanu NY przyjezdza tutaj studiowac.

                      colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/brooklyn-college-2687
                      W takim Brooklyn College acceptance rate is 27,9%.

                      Baruch College,ktory jest najlepszy z CUNY ma 23% acceptance rate.

                      colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/rankings/lowest-acceptance-rate/page+2
                      colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/rankings/lowest-acceptance-rate/page+3
                      To juz nie jest to co 10-15 lat temu,ze kazdego przyjmowano na Brooklyn College czy inne CUNY.
                      • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 08.03.11, 22:07
                        Widze ze rozmowa jest miedzy nami tylkosmile
                        No dobrze szkoly zaczynaja dbac o wizerunek i staraja sie o lepszego ucznia a nie idiote.Wszystko ok.Ty tylko z tymi rankingami - w innym watku napisalam ci ze Toronto University stoi dosc wysoko , ale jednak sa wydzialy ktore sa o wiele lepsze na innych uniwersytetach.Oatrzac sie tylko na rankingi mozesz nie trafic dobrze z tym co chcesz studiowac.Wybierasz raczej uczelnie ktora jest znana i ceniona w danej dziedzinie ktora cie interesi i to jest wazniejsze niz jakies rankingi.
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 01:27
                          Nikt tu z nami nie rozmawia,bo szkolnictwo w Polsce jest na bardzo slabym poziomie i az sie wstyd do tego przyznac.
                          Poziom szkokl i uczelni postawil burmistrz M.Bloomberg na nogi,szczegolnie po 9/11 kiedy ludzie raczej wyjezdzali z NYC niz tu przyjezdzali.
                          W ciagu kilka lat rzadow Bloomberga uczelnie NYC sa chyba najbardziej obleganymi uczelniami w USA,ze wzgledu min. na spory naplyw (ok 5%) Europejczykow i innych cudzoziemcow.
                          M.Bloomberg osiagnal to bez zadnych specjalnych nakladow finansowych a tylko dzieki lepszej organizacji.
                          Moznaby to bez problemu wprowadzic w Polsce,ale tam ziomy boja sie rankingow.
                          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 06:31
                            Tu nie tylko o rankingi chodzi.Tu trzeba takich zmian zeby mozna bylo wywalic nieudacznego nauczyciela.Gdzies dzisiaj czytalam na wybiorczej - list nauczycielki dlaczego zrezygnowala z nauczania w szkole.Bo niewierzaca czy niepraktykujaca i malo tego - potrafila przyciagnac na swoje lekcje religioznastwa ludzi, mlodziez jej zaufala i przychodzila do niej z problemami i potrafila nauczyc tolerancji na innosc innych.To sie nie spodobalo bo jakze tak.
                            Do tej pory nie moge zrozumiec po kiego jest religia w panstwowych szkolach - co przeszkadzalo pozostawic owa w salkach przykoscielnych.Chcesz by dzieciak mial religie w szkole - poslij do katolickiej szkoly.
                            Druga sprawa gownarzeria to tylko domaga sie swoich praw i o nie walczy, ale cicho siedzi i sie miota jak ktos ma czelnosc egzekwowac ich obowiazki.Nie ma poszanowania nauczyciela nie ma niczego.Nie mowie - nie wszedzie tak jest.Podreczniki - nie wiem jak w innych tematach i przedmiotach, ale bedac w Polsce z wizyta zagladnelam co bratanica meza przerabia w szkole.Cos mi nie pasilo, ale mowie - no coz moze sie myle, ale zapytalam corki dla ktorej angielski to chleb powszedni.NA kilku stronach wylapala dosc spora ilosc bledow.Nawet uslyszalam ze my to znamy angielski amerykanski a tutaj to jest brytyjski.Zatkalo mnie, ale corka babci powiedziala ze moze wymowa tak, ale nie podstawowa gramatyka.Kuzynka sie wiecej tego jezyk nauczyla od moich dzieciakow niz w szkole.Glownie i baaardzo szybko podlapywala rozne epitety ktorymi sie oni obrzucali jak im cos nie pasilosmile
                            Wiec jak dzieciaki maja sie uczyc jezykow jak w podrecznikach sa bledy.Malo tego te podreczniki sa jakies dziwne bo zauwazylam ze sa rozne zwroty ktorych raczej w zyciu codziennym anglojezyczna osoba nie zastosuje...
                            Uczelnie wyzsze maja ta przewage nad uczelniami tutaj ze ksztalca tego delikwenta tez ogolnie, nie ze tylko w waskiej dziedzinie ( a co jak mu sie nie trafi z robote po skonczeniu studiow?)Ale tez jest mankament ze nie raz nie dwa sa jakies idiotyczne przedmioty ktore student traktuje na zasadzie 4X Z.Ja bylam w szkoku podczas rozmowy ze studentem geografii ze nie wie gdzie jest Szpicbergen.W dalszej rozmowie wyszlo ze on geografie spol- ekonomiczna studiuje czyli o geografii fizycznej nie ma zielonego pojecia.Raczki mi opadly - bo ja z nim na niektore tematy moglam porozmawic z jego dziedziny,, on z mojej - geogr. fizyczna z naciskiem na glacjologie i geomorfologie juz nie - nawet nie wiedzial czym sie geomorfologia zajmuje...
                          • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 09:32
                            maksimum napisał:

                            > Nikt tu z nami nie rozmawia,bo szkolnictwo w Polsce jest na bardzo slabym pozio
                            > mie i az sie wstyd do tego przyznac.

                            A może dlatego nikt z tobą nie rozmawia, bo z tobą się dyskutować nie da... i wiekszosc na tym forum juz sie o tym przekonała.
                            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 14:22
                              Fogito, fakt maksiu potrafi czasami wyprowadzic z rownowagi, nie wiedziec czemu ma hopla na punkcie rankingow co jak tutaj jak i w innym watku mu udowodnilam ze rankingi nie zawsze sa dobre - ze powinno sie wybierac szkole , uczelnie nie na podstawie rankingu tylko tego co nas interesuje i co dana szkola/uczelnia oferuje.
                              Ale przyznac trzeba ze owy art. co to maksiu tutaj wkleil to stawia wlosy na glowie.Czlowiek sie zastanawia jaki poziom nauczania jest.I najgorsze ze wlasnie taki przyklad rozciaga sie na wszystkie uniwersytety, a kazdy wie ze sa dobre uniwerki czy politechniki w Polsce.Ale jeszcze dluga droga przed nimi zeby byc rozpoznawalnymi na calym swiecie.
                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 15:28
                                canuck_eh napisała:

                                > Fogito, fakt maksiu potrafi czasami wyprowadzic z rownowagi, nie wiedziec czemu
                                > ma hopla na punkcie rankingow co jak tutaj jak i w innym watku mu udowodnilam
                                > ze rankingi nie zawsze sa dobre

                                Niestety nikt nigdy nie udowodnil,ze jest cos zlego z rankingami,bo nic zlego w nich nie ma.
                                Problem lezy w tym,ze do szkol wyzej w rankingu sa wyzsze wymagania i jak sie nie potrafi im sprostac to wytlumaczenie jest,ze "rankingi nie zawsze sa dobre".

                                > Ale przyznac trzeba ze owy art. co to maksiu tutaj wkleil to stawia wlosy na gl
                                > owie.Czlowiek sie zastanawia jaki poziom nauczania jest.I najgorsze ze wlasnie
                                > taki przyklad rozciaga sie na wszystkie uniwersytety, a kazdy wie ze sa dobre u
                                > niwerki czy politechniki w Polsce.Ale jeszcze dluga droga przed nimi zeby byc r
                                > ozpoznawalnymi na calym swiecie.

                                Ten art. opisuje normalna polska patologie,do ktorej Polacy sa dobrze przystosowani.
                                • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 17:41
                                  maksiu, nie ma nic zlego w rankingach, ale ty o owych rankingach piszesz tak ze tylko i wylacznie nalezy wybrac szkole z pierwszej 10tki.A ja juz ci pisalam ze moze byc tak ze uczelnia wypada w rankingu na 20-30 miejscu, ale jednak na tej uczelni ktorys wydzial jest o wiele lepszy niz na tych w pierwszej 10tce.O to mi chodzi.

                                  A tutaj widze ze sie rozpetalo nie na zarty

                                  www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9226362,Ja_udaje__ze_wykladam__studenci___ze_sie_ucza.html
                                  Z drugiej strony to tez tak oceniac polskiej edukacji to zbytnio nie mozna poprzez pryzmat art w gazetach, bo jakos nie ma zbyt wiele art na temat jak to fantastyczne szkoly z programami dostosowanymi dla potrzeb mlodziezy.Takie art. , wiadomosci nie sa chwytne.Lepsze sa jak to gowniarz zalozyl nauczycielowi kubel na smieci, lepsze i chwytliwsze sa te opisujace jak to uwzieli sie na nauczycielke bo chciala czegos nauczyc, bo mlodziez ja polubila i zaufala ze swoimi problemami - ot nie wpasowala sie do grupy nauczycieli twierdzacej ze gimnazjalisci to tlumoki i nie ma co sie wysilac.I jakby takich marnych nauczycieli wywalali ze szkol, jakby konsekwentnie egzekwowac od uczniow to co nalezy do ich obowiazkow, nie lamiac ich praw - szkolnictwo staneloby na lepszym poziomie.
                            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 15:21
                              fogito napisała:

                              > A może dlatego nikt z tobą nie rozmawia, bo z tobą się dyskutować nie da... i w
                              > iekszosc na tym forum juz sie o tym przekonała.

                              Dyskutowac ze mna sie nie da,bo wy wiadomosci n/t nauczania macie z ksiezyca,a jak ja podaje wam fakty,to wy znowu o ksiezycu.

                              Studia w USA sa tanie,a niektore uczelnie medyczne sa BEZPLATNE,problem zaczyna sie dla was,ze tam trzeba zdac egzamin wstepny,podczas gdy w Polsce na wiekszosc uczelni ludzie sie zapisuja i przechodza na nastepne lata bezproblemowo i bez specjalnego wysilku.
                              Tego w USA nie ma i dlatego ziejecie nienawiscia do tego kraju,no i "ze mna nie da sie dyskutowac".
                              Przywykneliscie do polskiej patologii i wszystko co inne jest nie do zaakceptowania.
                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 15:53
                                Ponizej art. jest wpis jednego z wykladowcow:

                                "Jestem nauczycielem, pracowałem też przez pewien czas na wyższej uczelni, a wcześniej pracowałem przez kilka lat w swoim zawodzie: informatyk, programista. Dzisiaj miałem rozmowę z uczniami, którzy już niedługo będą zdawać maturę i pytali się mnie gdzie iść na studia. Dzisiaj też im odpuściłem, poddałem się. Nic na siłę, nie chcą się uczyć trudno, ja nie będę nadstawiał karku. Trzeba się dopasować do chorego systemu. To co się dzieje w systemie edukacji za równo wyższym jak i ponadgimnazjalnym obserwuję od 5 lat. Gdy przeszedłem do pracy na uczelni, to byłem w szoku z poziomem uczniów, nic, nic, nic... żeby zdać programowanie (w tym przypadku to był wstęp do programowania - pascal) to wystarczyło, aby student potrafił napisać funkcję obliczającą sumę dwóch liczb. Potrafiło to zrobić dwóch. Wszyscy zdali, mimo tego że nie wiedzieli nawet gdzie wstawić begin i end. I teraz są inżynierami - tzw elita. Gdy porównywałem studentów do uczniów, bo uczniowie z technikum więcej potrafili, ale też jakieś 20% materiału z podstawy programowej. To wylądowałem na dywaniku u dziekana, za to że stresuję studentów i ich śmiem porównywać. Generalnie żałość, żałość i śmiech. Kasa, kasa, ilościowa bez jakości. Uczyłem przez moment przyszłych nauczycieli informatyki. Ten sam poziom, niektórzy nawet komputera nie potrafili włączyć. Długa historia, generalnie idiokracja. Postanowiłem teraz się nie szarpać, robić swoje i uczyć tylko tych co chcą się nauczyć. A pozostali mają dwa ale mają siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Wpisywanie ocen losowo, trójek i czwórek pod koniec semestru, aby zdali, to standard. A uczę w jednych z lepszych szkół technicznych w Polsce. ręce opadają. Skończy się to wszystko jedynym wielkim hukiem."
      • morekac Re: Dziecko idzie na studia. 20.01.12, 10:28
        e zadne dziecko nie moze zostac pozostaw
        > ione na drugi rok w tej samej klasie.
        Ale wiesz - to nie jest prawda.
        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 20.01.12, 15:27
          morekac napisała:

          > e zadne dziecko nie moze zostac pozostaw
          > > ione na drugi rok w tej samej klasie.
          > Ale wiesz - to nie jest prawda.

          Sa wyjatki.
    • ania_dentystka Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 19:17
      Tak się złożyło, że urodziłam się i wychowałam w Stanach. Do dziś moi rodzice żyją w rozkroku między Polską a USA. Tata ma kontrakt na jednym z uniwersytetów. Znam więc "od podszewki" to o czym piszesz i z czym się nie do końca zgadzam.
      Studenci amerykańscy wcale nie są tacy genialni, zdolni. Jest sporo tumanów. Są też bardzo różne uczelnie, w tym takie gdzie prawie kupuje się dyplomy.
      W Stanach bardzo dużo pieniędzy idzie na edukację i badania naukowe. Wśród naukowców jest gros cudzoziemców, którzy zwykle osiągają więcej niż rodowici Amerykanie.
      W Polsce są uczelnie, w których lepiej nie studiować- niestety najczęściej prywatne-, ale są i znakomite ze wspaniała kadrą i , niestety, sporym niedofinansowaniem. Są jednak niektóre laboratoria nie odbiegające od zachodnich i amerykańskich standardów.
      Tak więc nie wszystko tam jest dobre a tu złe.
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.03.11, 20:07
        ania_dentystka napisała:

        > Tak się złożyło, że urodziłam się i wychowałam w Stanach. Do dziś moi rodzice ż
        > yją w rozkroku między Polską a USA. Tata ma kontrakt na jednym z uniwersytetów.
        > Znam więc "od podszewki" to o czym piszesz i z czym się nie do końca zgadzam.

        Ja tez nie zgadzalem sie z tym,co bylo w NYC jeszcze 10 lat temu.Calkiem przypadkowi ludzie na wiekszosci uczelni i niezbyt wysoki poziom nawet na NYU.
        Sytuacje w NYC radykalnie zmienil burmistrz M.Bloomberg po 9/11 w ciagu doslownie kilku lat.Na miejskich college'ach byli ludzie z lapanek,a teraz na Brooklyn College jest sie trudno dostac i trudno utrzymac,bo do NYC jest duzy naplyw studentow z innych stanow oraz spoza USA.

        Na NYU jest 75% studentow spoza miasta i stanu NY.

        collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3186&AffiliateID=moreexplore&BannerID=393
        Na Columbia U. jest 73% out of state students,czyli bardzo podobnie jak na Harvardzie.

        > Studenci amerykańscy wcale nie są tacy genialni, zdolni. Jest sporo tumanów. Są
        > też bardzo różne uczelnie, w tym takie gdzie prawie kupuje się dyplomy.

        Tu juz mowisz o community college i nie kupuje sie,ale latwo tam skonczyc studia.

        > W Polsce są uczelnie, w których lepiej nie studiować- niestety najczęściej pryw
        > atne-, ale są i znakomite ze wspaniała kadrą i , niestety, sporym niedofinansow
        > aniem. Są jednak niektóre laboratoria nie odbiegające od zachodnich i amerykańs
        > kich standardów.

        Ten pracownik naukowy wypowiadajacy sie n/t niskiego poziomu nauczania w Polsce pracuje na Uniwersytecie Wroclawskim,wiec chyba jednym z najlepszych w Polsce.

        > Tak więc nie wszystko tam jest dobre a tu złe.

        Wszystko sie zmienia,z tym ze w USA zdecydowanie na lepiej,w Polsce niestety na gorzej.
        Ponad 20 lat temu moj znajomy,ktory nie mogl sie dostac na panstwowa uczelnie w Polsce studiowal na NYU.Teraz jest to niemozliwe.
        Syn znajomych ktory skonczyl z dobrymi wynikami HS w NYC i mial dobry SAT nie dostal sie na NYU.

        Teraz na NYU masz juz 21% Azjatow a nie tak dawno ich tu zupelnie nie bylo.

        collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3186
        W najlepszych liceach nowojorskich jest ponad 50% Chinczykow,a 10 lat temu ich tu nie bylo.
        Zmiany w szkolach i uniwersytetach NYC sa bardzo radykalne i to na lepsze.
        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 04:24
          Piszesz ze sie pojawilo mase Azjatow, Chinczykow i o tych zmianach.Rzuca sie to w oczy ze owe zmiany poczynili owi Azjaci i Chinczycy.
          A nie przyszlo Ci do glowy to ze te 10 lat temu az takiej emigracji nie bylo?Ze to ze ich tylu jest to wynika ze wlasnie sie tam a nie gdzie indziej osiedlili? I czy przypadkiem spora ilosc tych spoza stanu to nie jest z New Jersey?
          No i "latwo zdobyc dyplom" troche mi to nie pasi z wizerunkiem dobrej szkoly.
          To dokladnie tak jak bratowa mi powiedziala ze HS jej syna to bardzo dobra szkola tylko maja slaby, zly program.No kurna - jedno wyklucza drugie.A najgorsze ze poglad na temat HS to opiera tylko i wylacznie na tej szkole i nie przyjmuje do wiadomosci ze sa HS w ktorych praktyki laczenie klas z rozszerzonym czy podstawowym programem( przedmiotow nazwijmy to scislych bo taka muzyke, art czy cos w ten rzucik to owszem lacza) nie maja prawa istnienia.
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 07:41
            canuck_eh napisała:

            > Piszesz ze sie pojawilo mase Azjatow, Chinczykow i o tych zmianach.Rzuca sie to
            > w oczy ze owe zmiany poczynili owi Azjaci i Chinczycy.

            Zmian dokonal burmistrz M.Bloomberg a Chinczycy najlepiej sie do nich przystosowali.
            Ja tez na te zmiany czekalem i w czas byly dokonane,bo syn akurat szedl do gimnazjum.
            6 lat temu gdy syn zaczynal gimnazjum najlepszym gimnazjum na Brooklynie bylo IS-239-Mark Twain a tuz za nim bylo IS-187.
            Zdecydowalem sie poslac dzieci do IS-187 i w ciagu 2 lat ta wlasnie szkola zdecydowanie wyszla na prowadzenie i jest jedna z najlepszych w USA,a ta co byla 6 lat temu pierwsza spadla na 4 pozycje na Brooklynie.
            www.greatschools.org/new-york/brooklyn/
            Tak szybkie i tak zasadnicze zmiany zaszly w ciagu zaledwie 6 lat.
            To samo dotyczy HS i uczelni wyzszych.Zmiany sa wrecz radykalne.

            > A nie przyszlo Ci do glowy to ze te 10 lat temu az takiej emigracji nie bylo?Ze
            > to ze ich tylu jest to wynika ze wlasnie sie tam a nie gdzie indziej osiedlili
            > ? I czy przypadkiem spora ilosc tych spoza stanu to nie jest z New Jersey?

            Nie,bo po pierwsze w NJ maja kilka dobrych uczelni,a po drugie ja widze ten naplyw Chinczykow na niemal wszystkie dzielnice w NYC.
            Kiedys tu gdzie mieszkam byla wloska dzielnica.W ciagu 10 lat zrobila sie wlosko-chinska i z kazdym rokiem jest coraz wiecej Chinczykow.

            > No i "latwo zdobyc dyplom" troche mi to nie pasi z wizerunkiem dobrej szkoly.

            Dotyczy to community college.

            > To dokladnie tak jak bratowa mi powiedziala ze HS jej syna to bardzo dobra szko
            > la tylko maja slaby, zly program.No kurna - jedno wyklucza drugie.

            Zgadza sie,ja tez bym w to nie uwierzyl,tym bardziej ze rodzice maja wplyw na program szkolny.
            Zaczyna sie to w ten sposob,ze najpierw na zasadzie dobrowolnosci tworza nowe przedmioty a jak sie przyjmuja to wprowadzaja je jako obowiazkowe.
            Nie do pomyslenia bylo,ze chinski moze byc jednym z jezykow obcych w liceach jeszcze 10 lat temu,a teraz w liceum mojego syna juz jest i niestety nie zostal syn przyjety,bo zeby zostac przyjetym,to trzeba byc juz zaawansowanym w tym jezyku.
            To tak jak w gimnazjum masz jakis jezyk obcy i kontynuujesz go w liceum na poziomie zaawansowanym.
        • ania_dentystka Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 12:49
          Polemizowałabym! Głównym problemem uczelni w Polsce są niskie nakłady na naukę, laboratoria. Ludzie są zdolni i mniemam, że przeciętny student na państwowej polskiej uczelni jest zdolniejszy i lepiej przygotowany do studiów niż jego amerykański kolega. Tak więc nie demonizuj.
          Bardzo dużo absolwentów polskich uczelni pracuje w najbardziej prestiżowych szkołach wyższych w Stanach.
          Przeczytałam kilka Twoich wypowiedzi i mam nieodparte wrażenie, że dużej kariery w USA chyba nie zrobiłeś i wszystkimi otworami wypływają z Ciebie kompleksy niespełnionego emigranta, który usiłuje pokazać jak to w Ameryce jest dobrze a w Polsce źle, jacy tam ludzie mądrzy a tu głupi.
          Maksimusie,
          Urodziłam się w Stanach. Moi rodzice wyjechali tam tuż po studiach. Ich dyplomy oczywiście nie były uznane, ale w ekspresowym tempie oboje je nostryfikowali. Ojciec pracował na uczelni, do dziś jeździ tam z wykładami- jakiś czas temu wrócił z mamą do Polski.
          Ja bywam w kraju mojego dzieciństwa 2-3 razy w roku. Mam podwójne obywatelstwo.
          Znam realia. Wiem jakie są plusy i minusy życia, zarabiania , nauki tu i tam. I wcale nie jest tak, że w Stanach jest wszystko takie doskonałe, ludzie mądrzy a decyzje trafne.
          Tak, że opowieści amerykańskie możesz snuć, ale każdy kto tam żył, mieszkał nie bardzo w to uwierzy.
          P.S. Mój brat jest chemikiem na jednym z uniwersytetów. Dodam liczących się. I 3 osoby w zespole to....Polacy. Wykształceni na uniwersytetach polskich ( chyba w Poznaniu, Warszawie i Łodzi).
          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 15:49
            ania_dentystka napisala
            Głównym problemem uczelni w Polsce są niskie nakłady na naukę
            > , laboratoria. Ludzie są zdolni i mniemam, że przeciętny student na państwowej
            > polskiej uczelni jest zdolniejszy i lepiej przygotowany do studiów niż jego ame
            > rykański kolega

            I tu sie zgodze i nie.
            Zgodze sie ze sa male naklady na nauke i dofinansowanie labolatoriow.Maz wspolpracuje ze swoja uczelnia z Polski i widac jak malo maja tam pieniedzy na badania.Wlasnie konczy przygotowywac probki dla nich - koszt liczac po taryfie dla uczelni ponad 14 tys dolarow.Jak sie znajomy odpowiedzialny za prowadzenie badan dowiedzial to z lekka przysiadl bo wie ze nie maja takich funduszy.Dostana to za darmo w ramach wspolpracy.Oni nie maja szansy na zrobienie takich probek - moga je tylko obrabiac ze sie wyraze( oblicznia, modelowanie...)
            Nie zgodze sie ze polscy studenci sa lepsi z amerykanskimi czy kanadyjskimi.Oni sa lepiej wyksztalceni ogolnie, ale jednak jak wezmiesz studenta po specjalizacji z Polski a tego ktory od poczatku studiow szedl ta sama specjalizacja i to waska - jednak on bedzie lepszy.Ale...Polscy studenci dosc szybko potrafia nadgonic zaleglosci jak chca i... tak, sa cenieni na zachodzie.

            Teraz maksiu- ped do nauki u Chinczykow i Azjatow wszlekiej masci jest zauwazalny i po tej stronie Niagary.Oni sie garna do nauki.NAjgorsze jest to ze ucza sie, zdobywaja doswiadczenie i potem wyjezdzaja do swoich krajow.
            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 18:45
              canuck_eh napisała:

              > Zgodze sie ze sa male naklady na nauke i dofinansowanie labolatoriow.

              Bo finansuje sie na masowa skale rozdawanie dyplomow matolom,bo na to w dziwny sposob sa pieniadze.

              > Nie zgodze sie ze polscy studenci sa lepsi z amerykanskimi czy kanadyjskimi.Oni
              > sa lepiej wyksztalceni ogolnie, ale jednak jak wezmiesz studenta po specjaliza
              > cji z Polski a tego ktory od poczatku studiow szedl ta sama specjalizacja i to
              > waska - jednak on bedzie lepszy.

              Po pierwsze polscy studenci sa STARSI od amerykanskich.
              Moj syn nie przeskakujac zadnych klas bedzie zaczynal studia w wieku 17 lat,a w wieku 21 lat bedzie po studiach.W Polsce absolwent technikum zaczyna studia w wieku 20 lat.
              No i ktory z nich jest dojrzalszy?? 17 latek czy 20 latek?

              > Teraz maksiu- ped do nauki u Chinczykow i Azjatow wszlekiej masci jest zauwazal
              > ny i po tej stronie Niagary.Oni sie garna do nauki.NAjgorsze jest to ze ucza si
              > e, zdobywaja doswiadczenie i potem wyjezdzaja do swoich krajow.

              Oni nigdzie nie wyjezdzaja,bo ich rodzice tu mieszkaja i ci mali Chinczycy w USA sie urodzili.
              Ja znam te dzieciaki od podstawowki,poprzez gimnazjum i liceum.Znam tez ich rodzicow.
              Oni tu maja domy i tu zyja na stale.
              Bardzo mala czesc Chinczykow na najlepszych uczelniach pochodzi z Chin i rzeczywiscie czesc z nich wyjezdza,ale tez wiekszosc zostaje w USA bo tu sa wyzsze zarobki.
              • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 19:55
                maksiu, zlituj sie.Prosze nie udawaj idioty ktorym nie jestes.Jak GB oddawala Hong Kong Chinom to dosc sporo Chinczykow wyemigrowalo do USA i Kanady.NIe udawaj ze nie wiesz.I wlasnie o tej emigracji glownie mowilam, jak i o pozniejszej.Owszem tez przyjezdzaja zeby studiowac i potem czesc z nich wraca do kraju, czesc jednak zostajesmile
                NIe szafu tak tymi matolami w Polsce bo nie jednego idiote, kretyna, matola czy morona znalazloby sie na uczelni z NYC i nie tylko.

                Po LO w Polsce taki student jest starszy tylko o rok.Z technikum o 2 wiec nie wiem skad ci sie wzielo 3 lata roznicy.A teraz jak juz wiadomo roznic praktycznie nie bedzie bo w Polsce tez zaczynaja pierwsza klase w wieku 6 lat.
                • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 01:12
                  canuck_eh napisała:

                  > maksiu, zlituj sie.Prosze nie udawaj idioty ktorym nie jestes.Jak GB oddawala H
                  > ong Kong Chinom to dosc sporo Chinczykow wyemigrowalo do USA i Kanady.

                  To prawda.Ci z HK zrobili ze spiacej wiochy Vancouver liczace sie na mapie miasto.

                  > NIe szafu tak tymi matolami w Polsce bo nie jednego idiote, kretyna, matola czy
                  > morona znalazloby sie na uczelni z NYC i nie tylko.

                  Deneruje mnie moj lokalny matol Chris(Krzysiek) z ktorym grywam w kosza i ktory byl na Brooklyn College,ale go stamtad wyrzucili.Calkiem zdolny chlopak ale leniwy.No coz urodzil sie w Polsce,a tu jest tylko 12 lat.
                  Jego siostra jest bardziej rozgarnieta i jest na Baruch College.
                  Niestety prace po takiej sredniej klasy uczelniach sa niespecjalne,bo inny kumpel Vlad po Brooklyn College byl kasjerem a zostal menadzerem w banku i pensja mu skoczyla na 25-30 tys rocznie.

                  > Po LO w Polsce taki student jest starszy tylko o rok.Z technikum o 2 wiec nie w
                  > iem skad ci sie wzielo 3 lata roznicy.

                  Bo tu studia zaczynaja sie 1 wrzesnia a moj syn jest z 17 wrzesnia,wiec zacznie studiowac przed 18 urodzinami.

                  PS.Czy w Polsce nie planuja zaczynac roku akademickiego od 1 wrzesnia,skoro poziom jest taki niski?
                  • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 04:13
                    Ale o co Ci biega z zaczynaniem roku szkolnego we wrzesniu?Tutaj koncza wczesniej bo jakos w maju i zaczynaja we wrzesniu.W Polsce jakos tak sie konczy w czerwcu i to w drugiej polowie i zaczynaja w pazdierniku.Czas na wakacje taki sam, tylko inny termin.

                    No a wiek to nie miesiacami sie liczy tylko rocznikiem, no co Ty nie wiesz?
                    • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 11:29
                      Będzie miał 17 lat, 11 miesięcy i 2 tygodnie.
                      A jego amerykańscy koledzy urodzeni w styczniu będą mieli 18 lat i 9 miesięcy.
                      Polsko student urodzony w końcu grudnia bedzie miał w chwili rozpoczęcia studiów 18 lat i 9 miesięcy (o ile ne poszedł wczesniej do szkoły).
                      Maximus w swej prostocie sadzi, że jego syn jest niczym wzorzec metra dla całego świata.
                      • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 11:57
                        hankam napisała:

                        > > Maximus w swej prostocie sadzi, że jego syn jest niczym wzorzec metra dla całeg
                        > o świata.

                        no bo jest - w świecie maximusa big_grin
                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 18:25
                        hankam napisała:

                        > Maximus w swej prostocie sadzi, że jego syn jest niczym wzorzec metra dla całego świata.

                        Piszac o metrze masz na mysli kolej podziemna?
                        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 22:40
                          maksiu ty teraz sobie zarty stroisz, prawda?
                          • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 10:26
                            canuck_eh napisała:

                            > maksiu ty teraz sobie zarty stroisz, prawda?

                            No nareszcie to zauważyłaś smile
                            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 21:12
                              No nie zupelnie.Maksiu to co pisze to on pisze na powaznie.Jego problem jest taki ze nie wezmie pod rozwage toego ze ktos moze miec wiecej racji niz on.Nie potrafi sie przyznac do bledow i brnie w tym swoim przekonaniu dalej.JAk ma sie cierpliwosc to sie stara naprowadzic go na dobra droge, ajk owa cierpliwosc sie wyczerpie mozna olac i nie odpowiadac na posty.Inaczej by sie tez z maksiem rozmawialo gdyby przynajmniej owe pienia o tym ze uczelnie i szkoly w NYC sa najlepsze poprzedzal stwierdzeniem wedlug mnie.Bo dla mnie owe rankingi co maksiu przytacza nie sa wyrocznia.Ot co.
                              A z tym metrem to mnie mowiac krotko "zabil" smile
                              • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 21:50
                                canuck_eh napisała:

                                > No nie zupelnie.Maksiu to co pisze to on pisze na powaznie.

                                Ja wiem i dlatego to jest takie tragikomiczne w swoim wyrazie. Podobnych dyskusji było na tym forum sporo. I profil ich nie zmienił się od lat. Maksio to prosty chłopak, który po wyjeździe z małego polskiego miasteczka ujrzał w NYC swoją ziemię obiecaną.
                                I od czasu do czasu z uporem maniaka stara się udowodnić, że jest to obiecany nam Eden, z któego tylko wybrani mają szansę czerpać a zwłaszcza on i jego dzieci. O żonie nic nie słyszałam. Jeśli takowa była to pewnie nie dała rady z w/w wymienionym.

                                Jego problem jest ta
                                > ki ze nie wezmie pod rozwage toego ze ktos moze miec wiecej racji niz on.Nie po
                                > trafi sie przyznac do bledow i brnie w tym swoim przekonaniu dalej.

                                Jak wcześniej napisałam -większośc z nas na tym forum już to wie.

                                JAk ma sie c
                                > ierpliwosc to sie stara naprowadzic go na dobra droge, ajk owa cierpliwosc sie
                                > wyczerpie mozna olac i nie odpowiadac na posty.

                                I tak też większość robi. Ja dzisiaj zabijałam nudę siedzenia w domu przy okazji choroby. Czytanie jego postów to jak wchodzenie do muzeum osobliwości - zawsze coś nas może zaskoczyć i przerazić wink

                                Inaczej by sie tez z maksiem roz
                                > mawialo gdyby przynajmniej owe pienia o tym ze uczelnie i szkoly w NYC sa najle
                                > psze poprzedzal stwierdzeniem wedlug mnie.

                                Na to nie ma szansy, bo on jest "Wszystkowiedząca Wiedźma Ple Ple"... czy ktoś pamięta to jeszcze wink

                                > A z tym metrem to mnie mowiac krotko "zabil" smile

                                Może chciał zażartować albo faktycznie nie zrozumiał...
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 18:33
            ania_dentystka napisała:

            > Polemizowałabym! Głównym problemem uczelni w Polsce są niskie nakłady na naukę
            > , laboratoria.

            Rozumiem,ze podatnicy powinni wypruc sobie zyly,bo w Polsce na nauke za malo sie wydaje.Z podobnym glupim apelem przyszla do mnie wczoraj kobieta i chciala zebym podpisal liste by nie zamykano szkol w stanie NY.Zaczelismy troche rozmawiac i ona,tak jak Ty zaczela o tych nakladach na szkolnictwo,wiec jej krotko powiedzialem,ze dobrych szkol tam gdzie moje dzieci chodza nie beda zamykac,a zamykane beda zle szkoly,ze zlymi nauczycielami i zlymi dyrektorami.
            Jedna rzecz musisz pojac zanim zaczniesz mowic o nakladach z ekonomista.Szkola jest takim samym biznesem jak restauracja.Jesli restauracja ma wziecie,bo jest dobry kucharz i dobry wlasciciel,ze o personelu nie wspomne,to taka restauracja ma wziecie u klintow tak samo jak dobra szkola u uczniow i rodzicow.
            Dokladanie do zlych szkol jest zwykla glupota,bo tam sa zli nauczyciele,zli dyrektorzy i bardzo slabi uczniowie.Te szkoly trzeba rozwiazac,nauczycieli ustawic w kolejce na bezrobocie a uczniow poslac do innych szkol.Jesli nauczyciele sa dobrzy,to znajda prace w innych szkolach.

            > Ludzie są zdolni i mniemam, że przeciętny student na państwowej
            > polskiej uczelni jest zdolniejszy i lepiej przygotowany do studiów niż jego ame
            > rykański kolega.

            Absolutnie nie,I dlaczego dodajesz,ze student panstwowej uczelni? Czyzby dlatego,ze na prywatnych sa same matoly?

            Teraz porozmawiajmy o nakladach.
            Jesli w Polsce studiuje 50% maturzystow a w USA tylko 32 % to chyba oczywistym jest ,ze naklady w Polsce na wyzsze uczelnie MUSZA byc wyzsze niz w USA,bo % mlodziezy studiujacej jest tam zdecydowanie wyzszy.
            Zamiast domagac sie wiecej pieniedzy na szkolnictwo,zamknij te wszystkie uczelnie,ktore rozdaja dyplomy matolom i wtedy zobaczysz ile ci kasy na reku zostanie.
            Samo ograniczenie liczy studiujacych w Polsce z 50% konczacych szkoly srednie do 32% jak to jest w USA da ci miliardy zlotych na lepsze dofinansowanie dobrych uczelni.
            Trzeba troche myslec zanim sie cos powie,a nie czekac zeby ci taki Amerykanin jak ja,takie banalne prawdy objawial.

            > Przeczytałam kilka Twoich wypowiedzi i mam nieodparte wrażenie, że dużej karier
            > y w USA chyba nie zrobiłeś i wszystkimi otworami wypływają z Ciebie kompleksy n
            > iespełnionego emigranta, który usiłuje pokazać jak to w Ameryce jest dobrze a w
            > Polsce źle, jacy tam ludzie mądrzy a tu głupi.

            Pewno uda ci sie przekonac kilku ludzi takich jak ty, o tym jakim ja jestem i nagle cale zastepy ludzi urodzonych w Stanach zaczna masowo do Polski wyjezdzac w poszukiwaniu szczescia.Najazd bedzie tak ogromny,ze Polska bedzie musiala wprowadzic wizy dla Amerykanow,a Amerykanie zniosa wizy dla Polakow.

            > Urodziłam się w Stanach. ..... I wcale nie jest tak, że w Stanach jest wszystko takie >doskonałe, ludzie mądrzy a decyzje trafne.

            To dlaczego twoi rodzice i brat tu przyjezdzali pracowac,skoro w Polsce jest lepiej?

            > Tak, że opowieści amerykańskie możesz snuć, ale każdy kto tam żył, mieszkał nie
            > bardzo w to uwierzy.

            Ty akurat jestes jedna z niewielu,ktorzy do zycia w USA sie nie nadaja.

            > P.S. Mój brat jest chemikiem na jednym z uniwersytetów. Dodam liczących się. I
            > 3 osoby w zespole to....Polacy. Wykształceni na uniwersytetach polskich ( chyba
            > w Poznaniu, Warszawie i Łodzi).

            Dlaczego inni Polacy przyjezdzaja tu pracowac,zamiast robic to w Polsce?

            PS.Mozesz mnie wytlumaczyc polska anomalie,ze dentystka w Polsce zarabia wiecej niz dentystka w USA mimo ze Polacy sa biedniejsi od Amerykanow?
            Nie bede sie rozwodzil n/t jakosci dentystow w Polsce i w USA bo to widac po uzebieniu.
            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.03.11, 20:06
              Jesli w Polsce studiuje 50% maturzystow a w USA tylko 32 %

              A nie przyszlo ci do glowy maksiu ze mniejsza ilosc studiujacych w USA jest dlatego ze gamonie nawet z tych opiewanych przez ciebie najlepszych szkol nie kontynuuja nauki tylko biora sie za jakas robote bo lepiej zarobic i poszalec niz sie uczyc.MAja gdzies dalsza edukacje i tyle.I nie wazne czy zalapia sie na bardzo dobra uczelnie czy prawie bezplatna.Nie chca sie uczyc i tyle.I tez nie ma odsiewu na egzaminach bo jak sie nie chce uczyc to sie nie bedzie uczyc.
              W Polsce wiedza ze z matura to do kopania rowow praktycznie albo jako kasjer czy sprzedawca.Wybieraja studia , czasami kretynskie wydzialy, latwe do przebrniecia i maja mgr przed nazwiskiem.Oczywiscie nie wszyscy tacy sa , wielu jest takich co sie ksztalca bo chca bo chca osiagnac cos w zyciu.Przestan pomiatac Polakami maksiu.Mimo ze masz amerykanskie obywatelstwo( jezeli masz) nie zapominaj ze jednak Polskie tez
              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 01:16
                canuck_eh napisała:

                > Jesli w Polsce studiuje 50% maturzystow a w USA tylko 32 %
                >
                > A nie przyszlo ci do glowy maksiu ze mniejsza ilosc studiujacych w USA jest dla
                > tego ze gamonie nawet z tych opiewanych przez ciebie najlepszych szkol nie kon
                > tynuuja nauki tylko biora sie za jakas robote bo lepiej zarobic i poszalec niz
                > sie uczyc.

                Tak rzeczywiscie jest,szczegolnie wsrod tych,ktorych starzy maja jakis maly biznes.
                Poza tym z praca nie ma tu problemu,a studia w Polsce obnizaja wskaznik bezrobocia.

                > Przestan pomiatac Polakami maksiu.

                Jak sie czlowiek naslucha o wyzszosci polskiej edukacji nad amerykanska,to rzeczywiscie czasami puszczaja nerwy.
                • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 04:23
                  Nikt tu nie pisal ze polska edukacja jest lepsza.Owszem sa wpisy ze sa przypadki ze polscy studenci sa cenieni na zachodzie i nawet ja napisalam ze polski student jest lepiej wyksztalcony tak napiszmy to oglonie.Bo w detalach to raczej bym sie sklonila na studenciachow po tej stronie oceanusmile
                  • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 04:51
                    canuck_eh napisała:

                    > Owszem sa wpisy ze sa przypadki ze polscy studenci sa cenieni na zachodzie

                    Z przypadkow doszlo do calkiem niestosownych uogolnien.
                    Ja sie nawet kiedys zastanawialem jak dzieci byly male,czy moze nie wrocic do Ozarowa i tam poslac dzieci do szkoly,bo szkola jest brand new z basenem i innymi bajerami,ale dzieciaki nie chcialy do Polski na stale jechac.
                    Jezdzilismy kiedys na wakacje rokrocznie i dzieci to lubily,ale na stale nie chcialy.
                    Kuzyn ktory mieszka w NYC i ma corke tu w szkole,mowi ze jego pociecha bardzo by chciala w Polsce sie uczyc,ale jej tu nie za bardzo idzie,wiec to chyba sprawa indywidualna.

                    PS.A co pania dentystke ugryzlo,ze jej sie Ameryka nie podoba?
                    • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 14:39
                      To jak tutaj zbytnio dziecku nie idzie to w Polsce moze byc jeszcze gorzej.Np moj syn dyslektyk wiem ze bylby na przegranej pozycji - z korespondencji z innymi, z forow.W Polsce dyslektycy traktoiwani sa ze zalatwil sobie papierek, ze lan itp itd.Oczywiscie znowu - nie we wszystkich szkolach bo sa tacy nauczyciele ze pomoga i pochyla sie nad problemami ucznia i nie tylko tego z dysfunkcjami.Ale i tutaj nauczycielka nie rozpoznla problemu - ja to poruszylam i zwrocilam uwage, malo tego nawet jak przyszlam z zaswiadczeniem od speca to twierdzila ze nie ma problemow.Chyba myslala ze szukam winnego zaistnialej syt.Zastanawiam sie co ci nauczyciele robia podczas tych PA Day.

                      Moje dzieci tez nie chca jechac do Polski by sie uczyc.Nie ma problemu by pojechac w odwiedziny do Babci, ale zeby tam mieszkac - o nie.Zreszta beda mialy lepszy start jak pokoncza nauke tutaj.
                      • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 17:21
                        Ale to chyba nic dziwnego, że dziecko nie chce wyjeżdżać z kraju, w którym żyje, ma rodziców, chodzi do szkoły, ma kolegów - do innego, żeby się uczyć.
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 18:45
                          hankam napisała:

                          > Ale to chyba nic dziwnego, że dziecko nie chce wyjeżdżać z kraju, w którym żyje
                          > , ma rodziców, chodzi do szkoły, ma kolegów - do innego, żeby się uczyć.

                          Kuzyna corka z NYC chce jechac,bo tam jest more fun.
                        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 22:43
                          Dla mnie nic dziwnego( rodzicow to by nie zabraklo bo przeciez pojechalibysmy wszyscy), ale tesciowa i szwagier tego zrozumiec nie moga.Jak i tego ze nawet ja zbytnio nie chce by dzieci konczyly szkole w Polsce, to raz, dwa ich znajomosc jezyka polskiego nie jest tak wielka by wskoczyc do klas w ktorych teraz tu sa - a z pisaniem i czytaniem to juz moze nie zaczynajmy dyskusjiwink
                          Polski znaja na tyle by sie dogadac, owszem czasami braknie im slow, ale jakos z tego potrafia wybrnac podczas pogawedek z Babciasmile
                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 18:43
                        canuck_eh napisała:

                        > Np moj syn dyslektyk wiem ze bylby na przegranej pozycji - z korespondencji z innym
                        > i, z forow.

                        Niestety tu musze nabrac wody w usta,bo nie spotkalem sie z takimi dziecmi.Mozliwe ,ze sie spotkalem,ale nikt mnie nie powiedzial,ze one sa dyslektykami.
                        Zdaje sie,ze syn wspominal,ze w jego klasie w gimnazjum byl jeden chlopak,ktory dostawal troche wiecej czasu na testach,ale on pozniej do zadnego znaczacego liceum nie poszedl.
                        Corka nie spotkala sie u siebie w szkole z takimi dziecmi.
                        Na egzaminach wstepnych do gimnazjum jak i liceum nie ma zadnych ulg i jesli dyslektyk sobie poradzi,to go oczywiscie przyjma i tak chyba bylo w sytuacji chlopca z syna klasy.
                        Oczywiscie syn nie wiedzial,dlaczego ten chlopiec mial wiecej czasu w gimnazjum,ale w liceum juz sie z takimi nie spotkal.

                        > Zastanawiam sie co ci nauczyciele robia podczas tych PA Day.

                        Z tego co ja zauwazylem,to nauczyciele w szkolach dzieci przychodza do pracy,jak ktos inny do biura idzie itp.
                        Sa wyrozumiali dla takich upierdliwych dzieci jak moja corka,ktora ciagle gada itd. ale to tylko dlatego,ze jest zdolna.

                        > Moje dzieci tez nie chca jechac do Polski by sie uczyc.Nie ma problemu by pojec
                        > hac w odwiedziny do Babci, ale zeby tam mieszkac - o nie.Zreszta beda mialy lep
                        > szy start jak pokoncza nauke tutaj.

                        To samo i ja pomyslalem.Przeciez brand new szkola z basenem i bajerami to juz cos,ale najwazniejszy jest poziom nauczania.
                        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 23:07
                          To nie znaczy ze takich nie ma.Sa tacy ktorzy potrzebuja wlasnie wiecej czasu do skonczenia testu, badz nawet wychodzi z klasy by osoba mogla mu przeczytac polecenie( czasami z mim synem tak jest - nie zrobi polecenia bo go przeczytac nie jest w stanie, znaczy przeczyta, ale nie ma to wiekszego sensu.JAk mu ktos przeczyta to zrobi - ot niby przekonany ze dobrze odcyfrowal wyraz a tu dupfa bo zle).Sa tez tacy ktorzy pisza normalnie testy, ale nie brana jest pod uwage ortografia, sa tez tacy ktorym pozwalaja na korzystanie z kalkulatora jak inni nie moga( przyklady mojego dziecka - z dodawaniem i odejmowaniem to mu ciezko idzie - mnozenie i dzielenie tyz, ale skubany problem potrafi rozwiazac tylko wyklada sie na tych dodawaniachsmile ) Dysleksja jest rozleglym pojeciem i praktycznie co dyslektyk to inny przypadekwink
                          Dzieciaki nie chwala sie swoimi dysfunkcjami, bo byc moze w domu zrobili z tego wielka tajemnice i wstydliwy temat.Moja bratowa byla przerazona jak spokojnie stwierdzilam ze syn jest dyslektykiem - " o matko to co ty teraz zrobisz?" No jak to co - bede zyc dalej i postaram sie dzieku pomoc jak moge.Dysleksja to nie koniec swiata.

                          Maksiu nie wiem czy zrozumialam twoj wpis dokladnie - PA Day tutaj to Profesional Activity Day i nauczyciele maja sie ponoc podczas tych dni szkolic.Ja z przerazeniem stwierdzam ze malo ktory z nauczania poczatkowego w mojej szkole potrafi rozpoznac oznaki dysleksji.Owszem wylapali ze syn ma problemy z czytaniem, ale po dluzszym czasie dalej nic nie robioli w tym kierunku poza dodatkowymi zajeciami z czytania, a to nie tedy droga.Moje dziecko mialo szczescie bo liznelam troche info na temat nauczania dzieci z roznymi dysfunkcjami, ale inni?Jak matka nie rozpozna to dzieciak sie bedzie meczy?U mojego syna w klasie jest kilku slabych uczniow - on sam nie wie czy byli na jakis badaniach, ale jest pewny ze nie znikneli z klasy tak jak on ktoregos dnia by napisac pewne testy psychologiczne by rozpoznac co z nimi nie taksmile

                          No i szkola - tutaj tak poziom to jedno, ale dwa - moje dzieci tylko mowia po polsku - one nie pisza i nie czytaja>no corka troche tam, ale syn to nawet nie probowalam cokolwiek w tym kierunku czynic.Wiec ja nie wiem gdzie by moje dzieci wyladowaly - wielkiem umiesciliby je pietro nizej niz teraz sa ale ze znajomoscia jezyka w pisaniu i czytaniu - to wypadaloby im zaserwowac pierwsza klasesmile
                  • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 05:02
                    canuck_eh napisała:

                    > Nikt tu nie pisal ze polska edukacja jest lepsza

                    forum.gazeta.pl/forum/w,72,121493766,121493766,Jestem_baronem_Niech_chce_dluzej_zyc_w_srednio_.html
                    Caly czas mowimy o dobrym panstwowym uniwersytecie.
                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 06:52
                      Mnie też się Ameryka nie podoba a nic mnie nie ugryzło tongue_out A dziecko kształcę w szkole brytyjskiej, bo mój Amerykański mąż stwierdził, że w amerykańskiej to poziom jest za niski. I całkiem słusznie smile No ale to jeszcze nie Harvard więc nie ma o czym mówić.
                      A maksiu Polakami pomiata, bo sam jest Polakiem, a większości Polaków za granicą odbija palma i lepiej trzymać się od nich z daleka. Ja tak robię jeżdżąc do Stanów. Polak Plakowi wielkiem jednym słowem.
                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 07:26
                        fogito napisała:

                        > Mnie też się Ameryka nie podoba a nic mnie nie ugryzło tongue_out

                        Bo do Ameryki trzeba dorosnac.Jak ci sie mogloby podobac cos,czego nie rozumiesz?


                        > A dziecko kształcę w szkole brytyjskiej, bo mój Amerykański mąż stwierdził, że w >amerykańskiej to poziom jest za niski.

                        No to sobie smiesznego meza znalazlas.Ale akurat tacy dobrze mieszaja sie z Polkami.
                        W Stanach jak wszedzie indzie szkolnictwo jest na zroznicowanym poziomie,z tym ze te najlepsze szkoly i uniwersytety sa najlepsze na swiecie i jak takich nie szukasz,to Brytania jest OK.

                        > I całkiem słusznie smile No ale to jeszcze nie Harvard więc nie ma o czym mówić.
                        > A maksiu Polakami pomiata, bo sam jest Polakiem, a większości Polaków za granic
                        > ą odbija palma i lepiej trzymać się od nich z daleka. Ja tak robię jeżdżąc do S
                        > tanów. Polak Plakowi wielkiem jednym słowem.

                        Zadna palma mnie nie odbila,ale tez od polskiej dzielnicy trzymam sie z daleka.
                        Wiekszosc Polakow rzeczywiscie przedstawia soba zalosny poziom i lepiej trzymac sie od nich z daleka i dotyczy to rowniez Polski.
                        Nie kupuje w polskich sklepach,nie jem polskich wedlin,wiec jestem dla was polskie dziwadlo w USA.
                        2x w roku bywam w polskim sklepie i wlascicielka spytala,czemu tak rzadko mnie widuje.
                        Jak powiedzialem,ze nie jem polskich wedlin,to z obrazonym glosem spytala:To co pan je w takim razie?
                        Kurczaki,indyka,wolowe,czasami wieprzowe ale nie wedliny.
                        Mowiac krotko,gdzie sie nie odezwe,tam podpadam.
                        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 09:23
                          maksimum napisał:


                          > Bo do Ameryki trzeba dorosnac.Jak ci sie mogloby podobac cos,czego nie rozumies
                          > z?

                          Rozumiem i dlatego mi się nie podoba tongue_out Mojemu mężowi najwidoczniej tez nie, ale on pewnie już wyrósł z Ameryki i dlatego przeniósł się do Europy.

                          > No to sobie smiesznego meza znalazlas.Ale akurat tacy dobrze mieszaja sie z Pol
                          > kami.

                          Tak znam kilku takich śmiesznych Amerykanów po Harvardzie mieszkających w Polsce i mających polskie żony i meżów. Alle pewnie to wynik edukacji w Stanach big_grin


                          > Zadna palma mnie nie odbila,

                          a sprawdzałeś u swojego psychiatry. Każdy porządny Amerykanin z klasy średniej ma swojego terapeutę wink No, ale to chyba nie ty tongue_out

                          > Nie kupuje w polskich sklepach,nie jem polskich wedlin,wiec jestem dla was pols
                          > kie dziwadlo w USA.

                          dla Was Towarzyszu? Jakieś naleciałości z czasów komunizmu.


                          >> Mowiac krotko,gdzie sie nie odezwe,tam podpadam.

                          Może skoncentruj sie na tym co mówisz. Prawdziwy Amerykanin jest tak politically correct, że nikomu gorzkiej prawdy w oczy nie powie. No ale ty jesteś typowy Polak, więc rozumiem, ze musisz, bo się udusisz ... jak mawia mój syn wink
                          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 18:28
                            fogito napisała:

                            > Każdy porządny Amerykanin z klasy średniej ma swojego terapeutę wink No, ale to chyba nie >ty tongue_out

                            Tylko nieporzadni Amerykanie maja swoich terapeutow,a porzadni maja normalne rodziny,zdolne dzieci i nie mysla nawet o podrozy do Europy.

                            • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 19:34
                              maksimum napisał:

                              > >
                              > Tylko nieporzadni Amerykanie maja swoich terapeutow,

                              o to wychodzi, że to jednak większość tych 'nieporządnych' big_grin

                              a porzadni maja normalne ro
                              > dziny,zdolne dzieci i nie mysla nawet o podrozy do Europy.
                              >

                              Tak tak. Przy tak dużej liczbie rozwodów to jednak tych porządnych jest niewielu. A o wyjeździe do Europy myślą tylko ci, których na to stać. A przeciętnego amerykańskiego zjadacza chleba niestety nie stać. Bo dla niego to jak podróż na księżyc - drogo i daleko. Ale generalizuję oczywiście smile
                              A dzieci, no cóż jak wszędzie. Dopóki ich amerykańskie wychowanie nie zepsuje.
                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 21:01
                                fogito napisała:

                                > A o wyjeździe do Europy myślą tylko ci, których na to stać. A przeciętnego a
                                > merykańskiego zjadacza chleba niestety nie stać. Bo dla niego to jak podróż na
                                > księżyc - drogo i daleko.

                                Taaaaaaaaaak,bo z NYC do Europy to jest az tak daleko jak z NYC do LA i przecietny Amerykanin robi to kilka razy w roku i nie musi sie stykac z nizsza kultura europejska.
                                A z tego LA na Hawaje nastepnych kilka godzin i tam juz Europejczykow zupelnie nie ma.

                                > A dzieci, no cóż jak wszędzie. Dopóki ich amerykańskie wychowanie nie zepsuje.

                                To wtedy pojada do EU,zetkna sie z tymi o pokolenie czy dwa do tylu i wypoczeci oraz robawieni wroca do ojczyzny.
                                • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 21:28
                                  maksimum napisał:

                                  >>
                                  > Taaaaaaaaaak,bo z NYC do Europy to jest az tak daleko jak z NYC do LA i przecie
                                  > tny Amerykanin robi to kilka razy w roku i nie musi sie stykac z nizsza kultura
                                  > europejska.


                                  NYC to nie jest "prawdziwa" Ameryka. To najbardziej europejskie miasto w Stanach i jest tam masę Europejczyków, którzy przynoszą ze sobą tę "niską kulturę" jak to brzydko napisałeś.


                                  > A z tego LA na Hawaje nastepnych kilka godzin i tam juz Europejczykow zupelnie
                                  > nie ma.

                                  Jak to powiedział mi kiedyś jakiś Hawajczyk pracujący w hotelu w Richmond. Wyjechałem z Hawajów, bo stamtąd to wszędzie daleko i człowiekowi się ruszyć nie chce.


                                  > > A dzieci, no cóż jak wszędzie. Dopóki ich amerykańskie wychowanie nie zep
                                  > suje.
                                  >
                                  > To wtedy pojada do EU,zetkna sie z tymi o pokolenie czy dwa do tylu i wypoczeci
                                  > oraz robawieni wroca do ojczyzny.

                                  Chciałbys wink Na olimpiadzie matematycznej w szkole syna uczestniczyły nastolatki z 40 krajów. W pierwszej 20 był jeden Amerykanin i był ostatnim z najlepszych a nie pierwszym. Oczywiście najlepsi byli Azjaci smile i kilku Europejczyków.
                                  • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 03:56
                                    fogito napisała:

                                    > Chciałbys wink Na olimpiadzie matematycznej w szkole syna uczestniczyły nastolatk
                                    > i z 40 krajów. W pierwszej 20 był jeden Amerykanin i był ostatnim z najlepszych
                                    > a nie pierwszym. Oczywiście najlepsi byli Azjaci smile i kilku Europejczyków.
                                    ----------
                                    Moze o tym nie wiesz,ale wiekszosc Amerykanow nie ma paszportu,czyli wyjazd poza USA jest wydarzeniem.
                                    Nie wiem po co ten mlody Amerykanin pojechal do Polski,ale pewno w domu mu sie nudzilo.
                                    W kazdej szkole sa kolka matematyczne i syn chodzil na takie konkursy szkolne,ale byli od niego lepsi.
                                    Z tego co wiem,to takie same testy byly dawane w roznych szkolach i pozniej porownywane,bez zbierania ich wszystkich w jednej szkole.
                                    Na takich konkursach zrobienie polowy zadan dobrze bylo juz osiagnieciem.

                                    Opuszczenie kilku dni w szkole nie wchodzi w rachube,bo sa inne przedmioty i jak nie ma ucznia na tescie to dostaje zero punktow.
                                    Syn mial zwolnienie lekarskie na tydzien,ale juz po 2 dniach poszedl do szkoly,bo nie chcial opuscic testow.
                                    W tych dobrych szkolach nikt sie nie przejmuje konkurencja miedzyszkolna a tym bardziej miedzynarodowa.
                                    Tu nie masz wolnego wejscia na studia,jak wygrasz jakas olimpiade matematyczna.
                                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 10:31
                                      maksimum napisał:

                                      > Moze o tym nie wiesz,ale wiekszosc Amerykanow nie ma paszportu,czyli wyjazd poz
                                      > a USA jest wydarzeniem.

                                      Ja to wiem smile Ale ty wcześniej pisałeś, że oni nie wyjeżdżają do Europy, bo nie ma po co. A tu się okazuje, że brak paszportu to przeszkoda.

                                      > Nie wiem po co ten mlody Amerykanin pojechal do Polski,ale pewno w domu mu sie
                                      > nudzilo.

                                      Na pewno wink Gościłam go przez weekend więc wiem, że jego rodzice przenieśli się ze Stanów niedawno i teraz pracują w Holandii. Tylko oni pewnie nie wiedzą, że w tej Europie to nie ma czego szukac wink

                                      >
                                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 18:37
                                        fogito napisała:

                                        > Na pewno wink Gościłam go przez weekend więc wiem, że jego rodzice przenieśli się
                                        > ze Stanów niedawno i teraz pracują w Holandii. Tylko oni pewnie nie wiedzą, że
                                        > w tej Europie to nie ma czego szukac wink

                                        Jak znasz zycie,to wiesz jak to jest.
                                        Ci najlepsi pracuja w centrali a tych gorszych rzucaja do roznych filii po calym swiecie.
                                        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 19:25
                                          maksimum napisał:

                                          >> Jak znasz zycie,to wiesz jak to jest.
                                          > Ci najlepsi pracuja w centrali a tych gorszych rzucaja do roznych filii po caly
                                          > m swiecie.

                                          Życie znam i często jest odwrotnie. Ale rozumiem, że "musisz bo się udusisz" jak kilkulatek wink
                                          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 00:05
                                            fogito napisała:

                                            > > Ci najlepsi pracuja w centrali a tych gorszych rzucaja do roznych filii p
                                            > o calym swiecie.
                                            >
                                            > Życie znam i często jest odwrotnie. Ale rozumiem, że "musisz bo się udusisz" ja
                                            > k kilkulatek wink

                                            Znajomy lawyer,ponoc bardzo wziety dostal ostatnio kopa i najblizej co moze znalezc to Jacksonville i Boston.Byl juz tam na rozmowkach i czeka na decyzje.
                                            Zanosi sie na to,ze skonczy w EU.
                                  • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 04:15
                                    fogito napisała:

                                    > Chciałbys wink Na olimpiadzie matematycznej w szkole syna uczestniczyły nastolatk
                                    > i z 40 krajów. W pierwszej 20 był jeden Amerykanin i był ostatnim z najlepszych
                                    > a nie pierwszym. Oczywiście najlepsi byli Azjaci smile i kilku Europejczyków.
                                    -----------
                                    Gates graduated from Lakeside School in 1973. He scored 1590 out of 1600 on the SAT[18]

                                    en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
                                    Czy Bill Gates byl kiedykolwiek na jakiejkolwiek olimpiadzie matematycznej czy tez innej???
                                    Oczywiscie,ze nie bo najzdolniejsi w USA nie bawia sie w olimpiady przedmiotowe.
                                    Takich co robia perfekt SAT jest rocznie ok 100-200 w calych Stanach na ok 1,5 mln i oni po zadnych olimpiadach nie jezdza,bo to jest dla nich strata czasu.
                                    Oni juz maja biznes w glowie czy dosc dobrze wytyczona kariere.
                                    Olimpiady moga byc szpanem w EU ale tu sa kula u nogi.
                                    Nie bardzo masz pojecie o tym,jak wyglada zycie w najlepszych szkolach w USA.
                                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 10:37
                                      maksimum napisał:

                                      > Olimpiady moga byc szpanem w EU ale tu sa kula u nogi.

                                      Olimpiada to nie szpan tylko okazja do spotkania się uczniów z całego świata.
                                      Nikt tu nie mówi, że ma otworzyć wrota do jakiejkolwiek uczelni. To tylko okazja do sprawdzenia się między najlepszymi.

                                      > Nie bardzo masz pojecie o tym,jak wyglada zycie w najlepszych szkolach w USA.

                                      No pewnie nie mam, bo nie uczyłam się w Stanach. Ale mój mąż po University of Virginia (ponoć stoi nieźle w rankingach) twierdzi, że bardziej szalonych lat nie miał w swoim życiu. Nie wiem jak oni czas znajdowali na nauke pomiedzy tymi imprezami surprised
                                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 18:56
                                        fogito napisała:

                                        > Olimpiada to nie szpan tylko okazja do spotkania się uczniów z całego świata.
                                        > Nikt tu nie mówi, że ma otworzyć wrota do jakiejkolwiek uczelni. To tylko okazj
                                        > a do sprawdzenia się między najlepszymi.

                                        No wiec mowilem juz ,ze Amerykanie sprawdzaja sie miedzy soba,a druga liga sprawdza sie w EU.

                                        > No pewnie nie mam, bo nie uczyłam się w Stanach. Ale mój mąż po University of
                                        > Virginia (ponoć stoi nieźle w rankingach) twierdzi, że bardziej szalonych lat n
                                        > ie miał w swoim życiu. Nie wiem jak oni czas znajdowali na nauke pomiedzy tymi
                                        > imprezami surprised

                                        To calkiem dobra uczelnia ,choc duzo gorsza od NYU.

                                        www.webometrics.info/top12000.asp
                                        Niestety nie kazdy moze studiowac w NYC.
                                        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 19:32
                                          maksimum napisał:

                                          > > No wiec mowilem juz ,ze Amerykanie sprawdzaja sie miedzy soba,

                                          Bo nie mają paszportów, żeby wyjechać tongue_out

                                          >a druga liga sprawdza sie w EU.

                                          Szkoły europejskie sprawdzają się w Europie. Chociaż wydaje mi się, że w tym wypadku były również szkoły z innych kontynentów.
                                          Wielkie przesięwzięcie i wspaniała sprawa dla młodych ludzi z różnych stron świata. Ja doceniam takie działania i wspaniałą młodzież, która miałam okazję spotkać. A ty dyskredytujesz i próbujesz ośmieszyć jak typowy polaczek na emigracji. Wstyd.


                                          > To calkiem dobra uczelnia ,choc duzo gorsza od NYU.
                                          ></a>
                                          > Niestety nie kazdy moze studiowac w NYC.

                                          Pewnie nie, bo miejsca by nie starczyło.
                                          Ciekawa jestem, czy ty studiowałeś na jakiejkolwiek uczelni...
                                          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 00:01
                                            fogito napisała:

                                            > Ja doceniam takie działania i wspaniałą młodzież, która miałam okazję spot
                                            > kać. A ty dyskredytujesz i próbujesz ośmieszyć jak typowy polaczek na emigracji
                                            > . Wstyd.

                                            Ciekawe w jakim wieku Bill Gates wyjechal po raz pierwszy poza USA?

                                            > Ciekawa jestem, czy ty studiowałeś na jakiejkolwiek uczelni...

                                            Pewno nie chcialabys dyskutowac z jakims malorolnym po podstawowce?
                                            • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 08:42
                                              maksimum napisał:

                                              > f> Pewno nie chcialabys dyskutowac z jakims malorolnym po podstawowce?

                                              Mogę dyskutować z każdym, kto umie dyskutować. Ty tego nie potrafisz.
                                              Rozumiem jednak, że twój ślepy zachwyt nad niektórymi uczelniami wynika z tego, że żadnej od środka nie poznałeś.
                                        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 21:33
                                          Wiesz maksiu twoja pogarda dla innych jest wrecz wk..wiajaca.Nie zapominaj ze masz tylko obywatelstwo amerykanskie i jestes takim samym emigrantem jak ten Chinczyk, Azjata czy ktokolwiek inny z trej drugoligowej UE.
                                          Prawdopodobnie amerykanie polegliby na olimpiadach dlatego ze oni juz nawet w szkolach ponadpodstawowych to sie zaczynaja ksztalcic w waskiej specjalizacji - w Kanadzie w drugiej klasie HS - na samym poczatku - kaza sie sprecyzowac co chca robic.Druga klasa - tym dzieciakom jeszcze sie ze 3 razy zmieni co on/ona chce robic.W Europie , a glownie w Polsce to jest to wyksztalcenie ogolne, studenci sie prezyzuja ze swoja specjalizacja po 3 roku studiow.A na takiej olimpiadzie z fizyki np to beda testowac wiedze ogolna a nie rozdzielac delikwentow na tych ktorzy sie specjalizuja w mechanice kwantowej czy w termodynamice( a wpisalam co mi sie przypomnialo prosze sie tego zbytnio nie czepiac)

                                          Well, nie kazdy moze ale tez nie kazdy chce.Bys juz przestal wypisywac brednie o tych najlepszych uczelniach z NYC.Tak jak wszedzie sa i dobre, najlepsze , ale jest tez dosc sporo zlych i bardzo zlych szkol i uczelni.I z pewnoscia na terenie USA znajda sie lepsze Collage, uniwersytety niz te z NYC.Piszesz tak o tym bo akuratnie przyszlo Ci tam mieszkac i zyc.
                                          • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 21:39
                                            canuck_eh napisała:

                                            .Bys juz przestal wypisywac brednie
                                            > o tych najlepszych uczelniach z NYC.

                                            On nie przestanie... nigdy nie przestaje surprised
                                            Wdałam się w dyskusję z nim z nudów, bo mam zapalenie zatok i siedzę w domu. Ale wiem, że dyskusja z maksiem nie ma najmniejszego sensu, poza aspektem czysto rozrywkowym. Jeśli komuś starcza czasu i nerwów wink

                                          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 00:12
                                            canuck_eh napisała:

                                            > w Kanadzie w drugiej klasie HS - na samym poczatku - kaza sie sprecyzowac co ch
                                            > ca robic.

                                            Tu tego nie ma.W drugiej klasie wybiera sie "major" czyli przedmiot z ktorego jestes najlepszy i w tym przedmiocie idziesz na wyzszy poziom jak masz wysoka srednia z niego ,ale to nie jest zadne aj-waj.Po prostu poszerzasz sobie wiadomosci z twojego najbardziej lubianego przedmiotu.
                                            To nie ma zadnego wplywu na pozostale przedmioty.



                                            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 05:20
                                              No wlasnie maksiu o to mi sie rozchodzi - dlaczego tylko ksztalcic w tym przedmiocie bardziej?Dlaczego nie liznac wszystkiego innego.Moj bratanek tez ma inne przedmioty ktore musi miec w HS, ale z nastawieniem na to co go interesuje.I tu jesty idiotyzm bo teraz go interesi sport , a co jak zmieni "zachcianke" i wtedy te lata sa jakoby stracone bo zamiast dodatkowego innego przedmiotu by zobaczyc, poznac cos innego ma 2-3 przedmioty zwiazane ze sportem.Obled.
                                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 05:56
                                                canuck_eh napisała:

                                                >I tu jesty idiotyzm bo teraz go interesi sport , a co jak zmieni "zachcianke" i wte
                                                > dy te lata sa jakoby stracone bo zamiast dodatkowego innego przedmiotu by zobac
                                                > zyc, poznac cos innego ma 2-3 przedmioty zwiazane ze sportem.Obled.

                                                To u was sa te extra przedmioty do tego najbardziej lubianego,bo u nas ten wybrany jako najbardziej lubiany jest uczony na wyzszym poziomie a pozostale bez zmian.

                                                Z tych przedmiotow z ktorych sie wybijasz idziesz na wyzszy poziom a reszta jest bez zmian.
                                                • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 20:22
                                                  U nas kazdy przedmiot mozesz wybrac na podstawowym poziomie i na zaawansowanym.W zaleznosci od twoich umiejetnosci , checi ale tez ocen z podstawowki.Nikt nie pozwoli ci zapisac sie na zaawansowany poziom np z mamtmy jak w podstawowce oscylowales w okolicach 50% no ciupke ponadsmile
                                                  • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 00:13
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > U nas kazdy przedmiot mozesz wybrac na podstawowym poziomie i na zaawansowanym.

                                                    Zeby byc na zaawansowanym poziomie,to musisz miec caly czas powyzej 85%.
                                                    Gdy spadasz ponizej 85% wracasz na normalny poziom.
                                                    Sa 3 poziomy;normalny,honor,AP.

                                                  • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 03:53
                                                    No wiec dlatego pisze ze musisz sie wykazacsmile
                                                    Moja corka ma przypadek w klasie ze mamusia przymusila coreczke do zapisania sie na wszystkie mozliwe zaawansowane przedmioty a dziecie nie jest az tak bystre.No ale siostra lepsza w te klocki to mlodsza tez musi.Corka sie zastanawia z ilu przedmiotow automatycznie przeniosa ja na normalny poziom.
                                    • azjazameryki Re: Dziecko idzie na studia. 08.11.21, 17:47
                                      Śmiesznie się czyta wynurzenia Maksimum po latach wiedząc jak poradziły sobie jego dzieci i jak te wyśmiewane przez niego.
                            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 19:39
                              sacramento.cbslocal.com/2011/03/10/golden-gate-bridge-jump-teen-survives/
                              A zanim poszedl na studia,to skoczyl z mostu.
                              Okazuje sie,ze jest jednym z najlepszych uczniow w swoim liceum i lubi skakac z mostow,traktujac to jako hobby.
                              Skaczac z Golden Gate brigde ma sie tylko 2% szansy na przezycie i on sie wlasnie w tych 2% znalazl.
                              W powietrzu jest sie az 4 sekundy i wpada do wody z szybkoscia 125 km/godz.
                              I chlopak jest junior,czyli w wieku mojego syna.Moj syn tez dobrze plywa,bede musial z nim porozmawiac.
                              • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 19:55
                                maksimum napisał:

                                > A zanim poszedl na studia,to skoczyl z mostu.

                                to ma być delikatna zmiana tematu?

                                .Moj syn tez dobrze plywa,bede m
                                > usial z nim porozmawiac.

                                Tylko go nie spychaj z mostu, bo mogą cię zapuszkować za próbę zabójstwa. A nie wiem, czy miałbyś dostęp do kompa, żeby nas tutaj zabawiać smile
                            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 23:45
                              porzadni maja normalne ro
                              > dziny,zdolne dzieci i nie mysla nawet o podrozy do Europy

                              Po pierwsze maksiu - co zlego w podrozy do Europy?Po drugie absolutnie mi sie nie podoba twoje stwierdzenie ze porzadni maja zdoklne dzieci.To co jak utrafi sie dziecko z porazeniem muzgowym, mniej zdolne, wrecz przecietne, z zespolem Downa to juz rodzina jestnieporzadna?Oj maksiu - przegiales i to ostro.
                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 04:18
                                canuck_eh napisała:

                                > Po pierwsze maksiu - co zlego w podrozy do Europy?Po drugie absolutnie mi sie n
                                > ie podoba twoje stwierdzenie ze porzadni maja zdoklne dzieci.To co jak utrafi s
                                > ie dziecko z porazeniem muzgowym, mniej zdolne, wrecz przecietne, z zespolem Do
                                > wna to juz rodzina jestnieporzadna?Oj maksiu - przegiales i to ostro.

                                Troche przesadzilem,ale na moje wytlumaczenie mam to,ze jednak moje zdolne dzieci w tych najlepszych szkolach nie sa najlepsze,choc sa w gornej polowce.
                      • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.03.11, 23:14
                        No cos w tym jest ze odbija Polakom na emigracji.Mialam tego dowod i kilka razy uslyszalam jak bylam w Polsce na wakacjach.A to ze cos sobie wymyslilam ze powinno byc tak i tak, ze przeciez tak kazdy robi, ze przeciez tak wszedzie jest.No kurcze - owszem z chamstwem sie spotkalam, ale nie na kazdym kroku, z pomiataniem klienta nie spotkalam sie w zadnym sklepie a w Polsce i woszem.No i dziwili sie ze ja sie dziwie ze tak jest.No to slyszalam ze mi odbilo.No to trudno.
                        Ale co do tego stwierdzenia ze Polak Polakowi wilkiem to zgadzam sie.Wzlaszcza jak Polak ma jakis biznesik to tylko patrzy jak kogos okantowac itp itd.Kolezanka poszla do polskiege dentysty wychodzac z zalozenia ze da zarobic rodakowi - ceny jakie jej zaserwowal byly o jakies 10-15% wyzsze niz w innych gabinetach.Na pytanie dlaczego tak jest uslyszala "ze tutaj pani sobie moze po polsku porozmawiac" Ale znam kilka kobitek prowadzacych biznes i do rany przylozyc - zloto nie kobiety.Tak wiec z drugiej storny tez zalezy to od czlowieka.
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 06:10
                          canuck_eh napisała:

                          > - owszem z chamstwem sie spotkalam, ale nie na kazdym kroku, z pomiata
                          > niem klienta nie spotkalam sie w zadnym sklepie a w Polsce i woszem.No i dziwil
                          > i sie ze ja sie dziwie ze tak jest.No to slyszalam ze mi odbilo.No to trudno.

                          Z Polakami to tak jest,ze jak juz ma biznes to jest wielkim panem a reszta to zwykle chamstwo i cholota.

                          > Kolezanka poszla do polskiege dentysty wychodzac z zalozenia ze da zarobic rodakowi -
                          > ceny jakie jej zaserwowal byly o jakies 10-15% wyzsze niz w innych gabinetach.N
                          > a pytanie dlaczego tak jest uslyszala "ze tutaj pani sobie moze po polsku poroz
                          > mawiac"

                          Ja ostatnim razem u polskiej dentystki bylem ze 20 lat temu na Manhattanie.
                          Bylo ich dwie w gabinecie na Union Square.Jedna calkiem calkiem,a druga beznadziejna partaczka i chamka.Caly czas tylko cyckami szpanowala,jakby to mialo mnie zeby wyleczyc.
                          Od tamtej pory z zadnymi polskimi lekarzami ani dentystami nie mam do czynienia.
                          Nie mieszkam w polskiej dzielnicy i dobrze mi z tym.

                          > Ale znam kilka kobitek prowadzacych biznes i do rany przylozyc - zloto
                          > nie kobiety.Tak wiec z drugiej storny tez zalezy to od czlowieka.

                          Kuzyn byl ostatnio u polskiego lekarza i w zyciu wiecej nie pojdzie.O malo mu w morde nie dal.

                          PS.Wez pod uwage,ze z polski wyjezdzaja ci najlepsi lekarze-to kto zostaje w Polsce?
                          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.11, 21:48
                            Ja tez nie mieszkam w Polskiej dzielnicy, jak sie natne na takich polaczkach-prostaczkach to wiecej nie wroce.Mamy Polaka ktory robi nam rozliczenia podatkowe i facet jest niesamowity - polecam komu moge, nawet Kanadolomsmile
                            Niektorzy faktycznie po przyjezdzie do kraju ktory pozwala im sie rozwinac, lepiej zyc zaczynaja dostawac p...dolca i z wyzszoscia patrza na rodakow przyjezdzajacych po nich po lepsze jutro.Np. ja pomagam jednej rodzinie co to wlasnie przyjechali po 5 latach pobytu w Anglii i nie moge wyjsc z podziwu jak kobita sie uchowala w tej Anglii bez znajomosci jezyka.Tutaj bedzie sie musiala nauczyc.Pomagam jak moge - zarowno jezykowo, jak i materialnie jak moge.A wiesz dlaczego?Bo pamietam jak przyjechalam i bylo nam trudno.Teraz jest lepiej i mam ta satysfakcie by komus innemu pomoc.
                      • ania_dentystka Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 18:12
                        O co chodzi forumowiczowi o nicku maximus? Czytam jego posty i nie widzę sensu, ładu i składu. Czy coś z nim nie tak?
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 18:31
                          ania_dentystka napisała:

                          > O co chodzi forumowiczowi o nicku maximus? Czytam jego posty i nie widzę sensu,
                          > ładu i składu. Czy coś z nim nie tak?

                          Jesli z toba jest wszystko OK,to dlaczego nic nie rozumiesz z tego co pisze?
                        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 18:50
                          ania_dentystka napisała:

                          > O co chodzi forumowiczowi o nicku maximus?

                          tego nie wie nikt wink

                          Czytam jego posty i nie widzę sensu,
                          > ładu i składu.

                          nie Ty jedna surprised

                          >Czy coś z nim nie tak?

                          O diagnozę się nie pokuszę, ale najwyraźniej.
            • ania_dentystka Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 18:10
              Możesz wypisywać co chcesz, ale i tak nikt o zdrowych zmysłach nie traktuje poważnie Twoich postów. Co i komu chcesz udowodnić? Że w Stanach jest dobrze, ludzie mądrzy i bogaci a w Polsce odwrotnie? W jakim celu to robisz? Czy jest to psychoterapia i chęć poprawienia sobie nastroju.
              Powtarzam- jest różnie. Ani tu ani tam nie jest idealnie. Zbyt długo mieszkałam w Stanach, żeby nie widzieć, że część Amerykanów jest głupia, szkoły od wspaniałych po fatalne, stosunki międzyludzkie różne- tak jak wszędzie na świecie.
              Normalny, niesfrustrowany, spełniony w większym czy mniejszym stopniu życiowo człowiek nie musi dodawać sobie animuszu na forum, nie potrzebuje tej chwilki, żeby zaistnieć.
              Moi rodzice wyjechali do Stanów z całkiem innej Polski, takiej, gdzie było trudno aczkolwiek nie beznadziejnie. W Stanach są większe nakłady na naukę, lepsze laboratoria i......na tym koniec. Wiza amerykańska nie jest aż tak pożądanym towarem jak by sie niektórym wydawało. I na koniec - jest całkiem spora emigracja zdolnych ludzi, którzy maja dość Ameryki i wola Stary Kontynent, a czasem - choć dziś może brzmi to jak horror- Japonię. Tak więc nie przekonuj mnie o wyższości Stanów nad resztą świata. Tam się urodziłam, mam amerykańskie obywatelstwo i znam nieźle ten kraj.
              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 18:30
                ania_dentystka napisała:

                > Możesz wypisywać co chcesz, ale i tak nikt o zdrowych zmysłach nie traktuje pow
                > ażnie Twoich postów.

                Bo zdrowe zmysly w Stanach to calkiem co innego niz zdrowe zmysly w Polsce.

                > W Stanach są większe nakłady na naukę, lepsze laboratoria i......na tym koniec.

                A skad sie biora te wieksze naklady na nauke i lepsze laboratoria?
                Przeciez w Polsce procentowo wiecej studiuje ludzi niz w USA.
                Nie przyszlo ci do glowy,ze wieksze naklady biora sie z wyzszej wydajnosci pracy,a ta jest efektem lepszego wyksztacenia i wiekszej pracowitosci? i.......na tym koniec.


                > Tam się urodziłam, mam amerykańskie obywatelstwo i znam nieźle ten kraj.

                Widocznie urodzic sie,miec obywatelstwo,znac a rozumiec,to jednak nie to samo.
                • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 13.03.11, 20:32
                  Maksiu - nie szafuj tak tymi zdrowymi zmyslami bo tak wielkiej ilosci frustratow jak w USA to nigdzie nie znajdziesz.I dosc duze problemy maja tez ci co pokonczyli te najlepsze studia, nie moga, nie chca czy cokolwiek innego znalezc pracy.Terapeuci maja mase roboty z taklimi frustratami.W USA tylko potrafia na tyle sie nudzic by z broni palnej strzelac do ludzi, bo poniedzialki takie nudne sa.Wszedzie znajdziesz frustratow i czubkow, ale USA przoduje w statystykach.
                  • myelegans Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 00:38
                    Tak z ciekawosci, juz kiedys mialam zapytac, to jaka ty uczelnie amerykanska skonczyles, i co robisz zawodowo? Jaka to kariere zrobiles w tym kraju mlekiem i miodem plynacy, co to w pierwszym pokoleniu od pucybuta do milionera? O zarobki z przyzwoitosci nie pytam, choc mnie korci.
                    • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 03:20
                      myelegans napisała:

                      > Tak z ciekawosci, juz kiedys mialam zapytac,

                      Widac temat Cie nudzi i chcialabys komus w spodnie zajrzec i mam dla Ciebie niespodzianke.
                      Mnie zupelnie nie interesuje ile masz lat,jak sie ubierasz,ile masz wzostu i ile wazysz.
                      Inne sprawy jak edukacje i zarobki mozna dosc latwo wywnioskowac ze sposobu wypowiedzi,wiec nie musisz sie reklamowac,bo ja juz swoje zdanie mam na ten temat.



                      • myelegans Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 04:35
                        Nie komus tylko tobie. Pewnie, ze mnie interesuje, bo z takim zjawiskiem jak ty jeszcze sie nie spotkalam. Caly czas mi sie wydaje, ze TO jest tylko w cyberspace, i ze w rzeczywistosci nie istniejesz. A jezeli juz, to sam pewnie niewiele osiagnales na emigracji, nie liznales zadnej formalnej edukacji, wiec teraz kompensacje sobie uskuteczniasz.

                        Oceniajac ze sposobu wypowiedzi to kiepsciutko wypadasz, za to bardzo chetnie i szybko oceniasz innych proszony czy nie.
                        Tu koncze, nie mam wiecej pytan.
                        • ania_dentystka Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 07:26
                          Mnie się też tak wydaje i to z kilku powodów.
                          Po pierwsze- ci, którzy COŚ osiągnęli nie muszą stale o tym mówić i wiecznie przypominać- inni robią to za nich.
                          Po drugie - jeśli ktoś mieszkał, żył w Stanach wie, że nie jest to kraj tylko mlekiem i miodem płynący i tam też są problemy podobne do polskich, angielskich, niemieckich i specyficzne amerykańskie.
                          Po trzecie- czas, czas, czas.......to pozostawiam do oceny innych.
                          I chyba nie tylko ja, o czym pisała już Fogito, nie bardzo wiemy o co Maximusowi chodzi. Chyba tylko o to, żeby poprawić sobie samopoczucie w oczach samego siebie. Jeśli tak to współczuję.
                          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 13:42
                            Moze mlekiem i miodem nie plynaca, ale za to maja Terminatora za gubernatora, a to Ania, przyznaj - juz cos znaczy.Jaki szaleniec zaatakuje USA wiedzac ze na strazy jednego ze stanow stoi Terminator?
                            A to czy ktos robi oszalamiajaca kariere czy nie wydaje mi sie ze nie ma znaczenia.To zalezy jak ktos lubi spedzac czas po powrocie do domu.Moj malzon woli albo wlaczyc Discovery, albo pojdzie do warsztaciku i cos z dzieciarnia bedzie dlubal, albo wpadna na pomysl i jakies doswiadczenie uskutecznia.Ja lubie polazic po forach i miec kontakt z ludzmi nawet ten wirtualny.
                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 08:24
                      myelegans napisała:

                      > Tak z ciekawosci, juz kiedys mialam zapytac, to jaka ty uczelnie amerykanska sk
                      > onczyles, i co robisz zawodowo?

                      Gdyby maksiu skończył jakąkolwiek uczelnię wyższą to nie omieszkał by się tym pochwalić. Ale w związku z tym, że nie skończył żadnej ani w Polsce ani w Stanach to pytanie twoje pozostanie bez odpowiedzi...
                      A zawodowo... no cóż. Ktoś, kto ma tyle czasu na siedzenie na forum o dzieciach to kariery zapewne nie robi. Bo ci co ją robią to zap...ją jak motorki. Zwłaszcza za oceanem wink

                      Mój zabawny - jak to ładnie maks powiedział - mąż nie miałby czasu na zajmowanie się takimi pierdołami jak dyskutowanie w necie z babami o dzieciach. Ale on to pewnie wyjątek, bo on w Polsce mieszka big_grin

                      O zarobki
                      > z przyzwoitosci nie pytam, choc mnie korci.

                      I w tym wypadku, gdyby był 'milionerem', to każda z nas już dawno by o tym wiedziała wink
                      A w całym tym aspekcie ciekawe jest tylko skąd się bierze jego megalomania, bo ja podstaw nie widzę niestety...
                      • myelegans Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.11, 14:05
                        fogito napisała:

                        > I w tym wypadku, gdyby był 'milionerem', to każda z nas już dawno by o tym wied
                        > ziała wink
                        Rzeczywiscie, bo od jakiegos czasu twierdzi, ze New York State University, czyli szkola stanowa, gdzie rezydenci maja duze znizki czesnego to jest najlepsza szkola na swiecie, i dzieci wlasnie marza, zeby tam pojsc na studia, a nie jak 99% ich rowiesnikow, ktorzy chca na studia wyjechac do innego miasta, albo stanu, rowniez w ramach zdobywania doswiadczenia zyciowego. Beda w NYU i beda mieszkaly z tatusiem, bo tatus nie ma kasy, zeby dzieci do Ivy League poslac i jeszcze room and board oplacic.
                        • maksimum Kto panu dal tytul,wiesniakowi jednemu? 14.03.11, 16:40
                          myelegans napisała:

                          > Rzeczywiscie, bo od jakiegos czasu twierdzi, ze New York State University, czyl
                          > i szkola stanowa, gdzie rezydenci maja duze znizki czesnego to jest najlepsza s
                          > zkola na swiecie, i dzieci wlasnie marza, zeby tam pojsc na studia,

                          1-Po pierwsze nie ma czegos takiego jak NYSU i nigdy ja ani moje dzieci nie myslaly by tam uczeszczac.
                          Jesli tak twierdzisz,to zacytuj fragment mojej wypowiedzi.
                          2-Jest natomiast system SUNY
                          en.wikipedia.org/wiki/State_University_of_New_York
                          ktory jest dobry i najwiekszy na swiecie,ale ja tam swoich dzieci nie widze.

                          3-Ciagle zadajesz to samo pytanie:"Kto panu dal tytul,wiesniakowi jednemu?"

                          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,9244386,_Kto_panu_dal_tytul__wiesniakowi_jednemu___Naukowcy.html
                          to domyslam sie,ze masz dobra edukacje z Polski.


                          > a nie jak 99% ich rowiesnikow, ktorzy chca na studia wyjechac do innego miasta, albo >stanu , rowniez w ramach zdobywania doswiadczenia zyciowego.

                          Wyjezdzanie z NYC na jakas tam prowincje jest porownywalne z graniem w pierwszej lidze i dla "zdobywania doswiadczenia zyciowego" wyjechaniem z NYC i graniem gdzies w trzeciej lidze.
                          Czy ja musze jechac do Japonii w miejsce katastrofy,by miec doswiadczenie jak wyglada trzesienie ziemii i widziec jak moj dom jest zalewany przez tsunami i plywa gdzies po okolicznych polach?

                          Ty moze elegantka pojedz do Libii i nabierz doswiadczenia w zwalczaniu Kadafiego,jak ci juz tak bardzo zalezy na przygodach.

                          > Beda w NYU i beda mieszkaly z tatusiem, bo tatus nie ma kasy, zeby dzieci do Ivy League >poslac i jeszcze room and board oplacic.

                          W NYC jest Ivy League Columbia i tez trzeba placic jak sie nie ma lba by dostac stypendium.
                          • canuck_eh Re: Kto panu dal tytul,wiesniakowi jednemu? 15.03.11, 03:05
                            Maksiu, czepiasz sie.Wiesz ile razy ja slyszalam Toronto University?I nikt sie nie czepia ze powinno byc University of Toronto.
                            • maksimum NYU vs Ivy League. 15.03.11, 06:30
                              Pare rzeczy warto wiedziec. NYU jest bardzo duzym prywatnym uniwersytetem na ktorym studiuje ponad 22 tys undergrads.

                              collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3186
                              Na Ivy League Columbii tych studentow jest 5,9 tys a na Harvardzie 6,6 tys. Princeton 5,2 tys. Yale 5,3 tys studentow.

                              Na 4 z 8 Ivy League uczelniach jest tylu studentow co na jednym NYU.

                              NYU jest w samym centrum Manhattanu i stad ma takie wziecie.

                              Gdybys w NYU zostawila tylko 1/4 tych najlepszych studentow,to poziom bylby duzo wyzszy niz w jakiejkolwiek Ivy League uczelni z Harvardem wlacznie.
                              • canuck_eh Re: NYU vs Ivy League. 15.03.11, 16:33
                                Ty to sie lubujesz w tych cyferkach, rankingach. Who cares ilu studentow jest na danej uczelni?Juz tyle razy ci pisalam ze wazne jest czy dany wydzial na ktorym chce dziecko studiowac jest dobry czy nie.Bo uniwerek moze stac wysoko, ale akuratnie z tym wydzialem kuleje i to bardzo.I nikt nie zwroci uwagi ze skonczyl najlepsza uczelnie w NYC skoro ten wydzial to o kant tylka potluc na tej uczelni i niewiele sie liczy w jakichkolwiek rankingach.
                                • maksimum Re: NYU vs Ivy League. 15.03.11, 19:57
                                  canuck_eh napisała:

                                  > Ty to sie lubujesz w tych cyferkach, rankingach. Who cares ilu studentow jest n
                                  > a danej uczelni?

                                  Bo ilosc studentow wplywa na poziom calej uczelni.
                                  Wroc teraz do porownania sytuacji w Polsce oraz USA.
                                  Jesli masz 50% maturzystow przyjmowanych na studia,to poziom tam musi byc duzo nizszy niz gdyby bylo przyjmowanych tylko 32% maturzystow.
                                  Problemem Polski jest wlasnie to,ze za duzo uczniow szkol studiuje i dlatego poziom uczelni musi byc niski.
                                  Uczniowie szkol podstawowych juz wiedza,ze wszyscy wlacznie z nauczycielami i dyrektorami moga im naskoczyc,bo wolne miejsca czekaja na nich na uczelniach,jak tylko beda chcieli studiowac.
                                  Ta demoralizacja przepychania na studiach i rozdawalnictwa magistrow idzie z gory w dol i dzieciaki o tym wiedza.
                                  Na tak slabej uczelni jak Brooklyn College masz tylko 30% acceptance rate.

                                  collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3406&profileId=1
                                  czyli z tych co chca tam studiowac,akceptowanych jest tylko 30%,a nie 100% jak w Polsce.
                                  Na drugi rok przechodzi tylko 82% studentow(Retention),a nie jak w Polsce 100%,co dobitnie swiadczy,ze na Brooklyn College musisz sie uczyc by sie utrzymac,a na polskie uczelnie wystarczy uczeszczac.
                                  Ktos wysoko postawiony w MEN wymyslil sobie,ze Chinczycy przyjada na studia w Polsce,zupelnie nie zdajac sobie sprawy z tego,ze poziom nauczania w Chinach jest duuuuzo
                                  wyzszy niz w Polsce.


                                  • canuck_eh Re: NYU vs Ivy League. 16.03.11, 05:19
                                    Problem Polski nie jest w ilosci przyjmowanych studentow na uczelnie tylko tego jak na niektorych wydzialach, calych uczelniach podchodza do studenta i jaki jest poziom nauczania.Tutaj nic nie ma wspolnego z iloscia.Jakby wymagania byly to i studenci uczyliby sie i chcieli zdobywac lepsze oceny.To juz sie zaczyna w podstawowce i LO ze uczniowie domagaja sie swoich praw , ale jakos zapominaja o obowiazkach i nikt im o tym nie przypomni a powinien.
                                    Poza tym maksiu zlituj sie z tymi 30% czy 100% bo chyba pamietasz ze jest cos takiego - "ilosc kandydatow na miejsce" i sila rzeczy jak na dany wydzial jest miejsc tylko np 50 a kandydatow 250 to nie przyjma ich wszystkich tylko tyle ile jest miejsc.To samo z tym twoim uniwerkiem w NYC - kandydatow jest 300 czy ilu tam a miejsc znacznie mniej i wychodzi co wychodzi .
                                    No i ze znowu z ta iloscia studentow.Chcial nie chcial przytocze znowy przyklad Toronto i Hamiltonu.Miasta jake sa kazdy widzi i sila rzeczy uniwersytet w" kanadyjskim Toroncie"( strasznie mi sie to stwierdzenie pewnego pismaka z wybiorczej podoba) ma wieksza ilosc studentow niz McMaster w Hamiltonie.I ze do znudzenia znowu napisze - wydzial chemii na McMasterze jest lepszy niz w Toronto.Koniec kropka.
                                    Uwazam ze owe rankingi to powinny byc robione wydzialami a nie caly uniwerek brany pod uwage - wiele uczelni wypadklo by blado.
                                    I przestan juz wieszac tak psy na polskich ucze;lniach.Bo w jakiejs koszalinskiej czy inne rydzykowej uczelni sa takie praktyli z zaliczaniem to nie znaczy ze na innych tak samo i ze kazdy student tak jak zaczal toak przejdzie cale studia bez zadnego oblanego egzaminu badz nawet ze bedzie musial powtarzac roczek.Z jednego czy dwoch przykladow rozciagasz proceder na wszystkie uczelnie.To gdyby mi sie chcialo szukac w necie to znalazlabym najgorsza szkole w NYC i rozciagnela to na kazda inna podsumowujac ze uczelnie w USA sa do d...
                                    • maksimum Re: NYU vs Ivy League. 16.03.11, 15:21
                                      canuck_eh napisała:

                                      > Problem Polski nie jest w ilosci przyjmowanych studentow na uczelnie tylko tego
                                      > jak na niektorych wydzialach, calych uczelniach podchodza do studenta i jaki j
                                      > est poziom nauczania.

                                      Tlumaczylem jak komu dobremu,ze jak masz za duza ilosc studentow,to nie mozesz podniesc poziomu nauczania,bo studenciaki nie kumaja co sie do nich mowi i zadna Mensa tu nie pomoze.
                                      Wyobraz sobie klase z 30 uczniami i gdy 10 najgorszych z nich wyrzucisz,to ogolny poziom nauczania natychmiast wzrosnie,bo pozostali w klasie ci bardziej rozgarnieci i pracowici.

                                      Widze nie pojmujesz selekcji naturalnej.Ile bys godzin nad tymi 10 najgorszymi nie siedziala,to nie nauczysz ich tego,co tych 20 madrzejszych.


                                      >Tutaj nic nie ma wspolnego z iloscia.Jakby wymagania byly
                                      > to i studenci uczyliby sie i chcieli zdobywac lepsze oceny.

                                      Jakby byly wymagania,to oni zostawaliby na drugi rok,a rok pozniej jeszcze raz na drugi rok itd.
                                      Mialas chyba przyklad z Brooklyn College,gdzie retention rate jest 82%-czyli nie wszyscy przechodza pierwszy rok i to jest NORMALNE jak chcesz utrzymac solidny poziom.
                                      Jesli wszystkich przepuscisz,to poziom nauczania sie obnizy.


                                      > To juz sie zaczyna w
                                      > podstawowce i LO ze uczniowie domagaja sie swoich praw , ale jakos zapominaja
                                      > o obowiazkach i nikt im o tym nie przypomni a powinien.

                                      To samo co na studiach.
                                      Gdyby 10% zostawiali na nastepny rok w tej samej klasie,to by sie towarzystwo obudzilo.
                                      Tam gdzie masz 100% promocji,jest degeneracja i brak selekcji naturalnej.
                                      Oczywiscie nie dotyczy to szkol,do ktorych rodzina elegantki uczeszcza,bo tam wszyscy sa w Mensa.
                                      • canuck_eh Re: NYU vs Ivy League. 17.03.11, 04:59
                                        MAksiu ty masz uwage wybiorcza?Ty czytasz to co chesz przeczytac?Przeciez o tym napisalam - nie wazne ile studentow zaczyna, wazne ze w czasiue trwania studiow jak nie nauczysz sie i nie zdasz to nie ma ze ktos inny ci wpisze ocene zeby bylo zaliczone bo jakies pieniadze uczelnia dostanie.
                                        Ty poczytales o jakis chorych syt. na jakiejs jednej dwoch uczelniach w Polsce i wszystko to przenosisz na wszystkie uczelnie wyzsze w Polsce.Troche przystopuj tak jak z tym ze najlepsze szkoly tylko w NYC .Przyjmij do wiadomosci ze sa lepsze uczelnie niz te o ktorych piejesz.Moze w rankingach w ktorych sie tak lubujesz stoja nizej bo mniej sytudentow mniej wydzialow czy co tam jeszcze biora pod uwage, ale tez ci tlumaczylam jak cieleciu na rozdrozu a ty jak jakis idiota puszczasz to mimo uszu.Zaloze sie o co chcesz ze porownujac wydzialy, nie uczelnie ogolenie te twoje brooklyny czy inne "uniwersyteta" z NYC wypadna blado w porownaniu z innymi wydzialami na innych uczelniach. Twoja maniera ze wszystko to co z Nowego Jorku to najlepsze zaczyna dzialac na nerwy.Jak i to ze nie przyjmiesz do wiadomosci ze mozesz i w sporej czesci wypadkow sie mylisz w swojej ocenie.

                                        I jeszcze z tymi 10cioma uczniami slabymi w klasie.Piszesz o LO i podstawowce?No to raczej nie mozna wywalic, powinno sie zostawic na drugi rok w tej samej klasie i jednak pochylic sie nad tym uczniem a nie tak jak pewnie ty bys zrobil - nieuk, len to won z klasy by nie obnnizal poziomu. Ze studiami sie zgadzam - nie nauczy sie - trudno.
                                        A z tym niezostawianiem to troche nie przesadzasz?Bo z tego co wiem to Kanada i Stany ida leb w leb z polisa - nobody left behind w szkolach podstawowych i HS.
                              • hankam Go figure 15.03.11, 19:35
                                Po prostu ten nowojorski uniwerek jest tak samo dobry, jak Harvard, Princeton, Yale i Columbia.
                                Razem wzięte.
                                • maksimum Re: Go figure 15.03.11, 19:42
                                  Najlepsi studenci NYU sa na takim samym poziomie jak studenci Ivy League,choc NYU jako calosc jest troche nizej niz Ivy League.
                                  Dobrze jest miec dwie dobre uczelnie w miescie,bo jest z czego wybrac.
                                  Nie mam pojecia czy syn tam sie dostanie,ale bedzie sie staral.
                                  • canuck_eh Re: Go figure 17.03.11, 14:36
                                    Ze dodam jeszcze bo ciagle czytam tylko NAJLEPSI STUDENCI.Wsrod tych najlepszych studentow najlepszych uczelni sa i przecietni jak i slabi przechodzacy do nastepnej klasy i nikt ich nie wyrzuci bo nie ma prawa.Ale ty maksiu masz klapki na oczach i tylko NAJLEPSZY,NAJLEPSZY,NAJLEPSZy i usrasz sie z tym najlepszym i nie zdziwie sie jak jakis uczen najlepszy z przecietnej uczelni wykosi twojego syna czy corke.Bo wyglada na to ze uczysz sowje dzieci ze wyzej s..ja niz glowe maja.Nie musisz byc w najlepszej uczelni by wykosic tego z najlepszej uwierz mi.
                                    A ze sie zapytam co z twoimi aspiracjami by syn gral w NHL?juz sie skonczylo?Juz syn nie ma skopac tylka Toronto Maple Leafs?Nie to ze bede plakac bo im sie nalezy a i tak im ciagle ktos dokopuje.Czy moze sie okazalo ze nie taki dobry w tym sporcie?
                                    • fogito Re: Go figure 17.03.11, 18:11
                                      canuck_eh napisała:

                                      > > A ze sie zapytam co z twoimi aspiracjami by syn gral w NHL?juz sie skonczylo?Ju
                                      > z syn nie ma skopac tylka Toronto Maple Leafs?Nie to ze bede plakac bo im sie n
                                      > alezy a i tak im ciagle ktos dokopuje.Czy moze sie okazalo ze nie taki dobry w
                                      > tym sporcie?

                                      Mój im skopie tyłek! Już ma złoty medal w rozgrywkach ogólnopolskich wink
                                      • canuck_eh Re: Go figure 17.03.11, 21:15
                                        Bylabym zobowiazana o poinformowanie kiedy bedzie to nastepowalo.Chetnie nabede nawet bilecik by popatrzecsmile Uscisnelabym prawice synowi.Nie odbieraj mi tej przyjemnosci, proszesmile
                                        • fogito Re: Go figure 17.03.11, 21:40
                                          canuck_eh napisała:

                                          > Bylabym zobowiazana o poinformowanie kiedy bedzie to nastepowalo.Chetnie nabede
                                          > nawet bilecik by popatrzecsmile Uscisnelabym prawice synowi.Nie odbieraj mi tej p
                                          > rzyjemnosci, proszesmile

                                          Dam znać, ale on ma dopiero 7 lat więc bedziesz musiała poczekać wink A bilecik zafundujemy w loży dla VIPów big_grin
                                    • maksimum Re: Go figure 22.03.11, 16:45
                                      canuck_eh napisała:

                                      > Ze dodam jeszcze bo ciagle czytam tylko NAJLEPSI STUDENCI.Wsrod tych najlepszyc
                                      > h studentow najlepszych uczelni sa i przecietni jak i slabi przechodzacy do nas
                                      > tepnej klasy i nikt ich nie wyrzuci bo nie ma prawa.

                                      A nie ma prawa,bo twoje dziecko jest wsrod tych gorszych i dlatego powinnas wyslac je na UWr.


                                • myelegans Re: Go figure 15.03.11, 20:38
                                  hankam napisała:

                                  > Po prostu ten nowojorski uniwerek jest tak samo dobry, jak Harvard, Princeton,
                                  > Yale i Columbia.
                                  > Razem wzięte.

                                  Dodaj jeszcze MIT, Caltech, czy Stanford do mieszanki i wyjdzie Ci, ze rzeczywiscie najlepsza jest szkola stanowa z niujorksity. Najlepsi naukowcy pchaja sie tam drzwiami i oknami na tenure professor.
                                  maksiowe dzieci AZ tak dobre nie sa, wiec se chlop musi kompleksy wyrownac i poslac je do najlepszej szkoly na jaka go stac. Co samo w sobie niczym zlym nie jest dla NORMALNEGO czlowieka bez przerostow.
                                  • maksimum Re: Go figure 15.03.11, 23:41
                                    myelegans napisała:

                                    > Dodaj jeszcze MIT, Caltech, czy Stanford do mieszanki i wyjdzie Ci,

                                    MIT-4,3 tys studentow
                                    CIT-0,97 tys studentow
                                    Stanford-6,9 tys studentow.

                                    Razem 12,2 tys studentow

                                    collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?match=true&collegeId=4214&searchType=college&type=qfs&word=caltech
                                    To ilu naukowcow musi byc na tych trzech uczelniach razem wzietych,jesli na NYU jest 2x wiecej studentow??



                                    > ze rzeczywiscie najlepsza jest szkola stanowa z niujorksity. Najlepsi naukowcy pchaja sie
                                    > tam drzwiami i oknami na tenure professor.

                                    I nie moga sie dostac.

                                    > maksiowe dzieci AZ tak dobre nie sa,

                                    Pewno te porownania wynikaja z niemotowatych wynikow twoich dzieci.
                                    Bo do jakich szkol te twoje orly chodza???
                                    Do takich,ze je strach tam posylac i trzeba caly material w domu przerabiac.


                                    • myelegans Re: Go figure 16.03.11, 04:06
                                      Nadepnelo sie na odcisk? Kompleksiki ujawnilo? Jad sie saczy? Tym bardziej sie tam Twoje dzieci nie dostana, bo to male, eksluzywne, elitarne szkoly, z rownie elitarna kadra, ktore sa dla cream of the crop, ani t duze pieniadze, ani sportowe stypendia tu nie wystarcza, MUSI byc prawdziwy talent.
                                      A jaka TY uniwersytet tutaj skonczyles?

                                      O moje biedne dziecko sie nie martw 3 pokolenia wstecz zaliczyly MIT wiec jest mocno obciazony genetycznie, FYI zaden nie wyszedl z bruklyn tek ani temu podobnej. Moj maz z bardzo przecietnej szkoly w NJ, nawet nie musial podchodzic do SAT bo byl i jest w Mensie en.wikipedia.org/wiki/MENSA i to wystarczylo, ale i tak mial wynik w math in 99 percentile. Acha, i do szkoly poszedl o rok wczesniej.
                                      • maksimum Re: Go figure- Mensa? 16.03.11, 15:08
                                        myelegans napisała:

                                        > Nadepnelo sie na odcisk? Kompleksiki ujawnilo? Jad sie saczy?

                                        Szczegolnie z Mensa.

                                        en.wikipedia.org/wiki/List_of_MensansFYI
                                        Rzucilem okiem na "C" i zaczyna sie z Asia Carrera(nie powiem widzialem ja w akcji) a konczy na Bobby Czyz-tez go widzialem,bardzo smieszny facet.
                                        Powiedzialbym wiecej,maja cos wspolnego ze soba,a nazywa sie to parcie na szklo.

                                        > Tym bardziej sie
                                        > tam Twoje dzieci nie dostana, bo to male, eksluzywne, elitarne szkoly, z rownie
                                        > elitarna kadra, ktore sa dla cream of the crop, ani t duze pieniadze, ani spor
                                        > towe stypendia tu nie wystarcza, MUSI byc prawdziwy talent.

                                        Juz niedlugo syn bedzie pisal SAT i tylko czekac jak Harvard zacznie pukac do drzwi,a syn odmowi.

                                        • maksimum Re: Go figure- Mensa? 16.03.11, 15:25
                                          Probuje sie doszukac w zyciorysach jakie Asia Carrera i Bobby Czyz studia ukonczyli,czy tez skonczylo sie na dobrych checiach.

                                          en.wikipedia.org/wiki/Asia_Carrera
                                          en.wikipedia.org/wiki/Bobby_Czyz
                                          • japanunieprzerywalempanieposle Re: Go figure- Mensa? 16.03.11, 22:37
                                            a jak nie skonczyli to co ? o matko jaki ty daremny jestes. na dodatek kompleksiarsko-oszolomski
                                            ekshibicjonista. cigle cos komus udowadniasz na nic nie znaczacym forum. ludzie, ktorzy cos reprezentajua nie musza sie tlumaczyc przed bytami interetowymi big_grin
                                            • myelegans Re: Go figure- Mensa? 17.03.11, 00:01
                                              On jest czescia miejscowego folkloru.
                                            • maksimum Re: Go figure- Mensa? 18.03.11, 15:57
                                              japanunieprzerywalempanieposle napisała:

                                              > a jak nie skonczyli to co ?

                                              Oczywiste jest ze nie skonczyli,bo Asia Carrera zwykla blachara jest,a Bobby Czyz calkiem srednim bokserem byl.Wskazywaloby to niezbicie na to,ze Mensa jest dla szpaniarzy a nie ludzi z glowa.

                                              > ekshibicjonista. cigle cos komus udowadniasz na nic nie znaczacym forum. ludzie
                                              > , ktorzy cos reprezentajua nie musza sie tlumaczyc przed bytami interetowymi big_grin

                                              Wbrew pozorom to forum bardzo dobrze oddaje umyslowosc przecietnych ludzi a nawet tych uwazajacych sie za inteligentne osoby.
                                              I ja sie przed nikim nie tlumacze,tylko im tlumacze rzeczy,ktory zdolny maturzysta powinnien po jednorazowym wykladzie przyswoic.
                                              • maksimum Mankamenty polskiego szkolnictwa. 18.03.11, 16:00
                                                1-Za wysokie naklady na szkolnictwo-studiuje az 50% maturzystow.
                                                2-Rozdawalnictwo dyplomow wyzszych uczelni zamulonym studentom.
                                                3-Brak selekcji w szkolach wszystkich szczebli.
                                                • hankam 50% 18.03.11, 21:45
                                                  Kilkaset lat temu, jak ktoś umial pisać i czytać i trochę rachować, to można bylo powiedzieć, że jest wyksztalcony.
                                                  Przed wojną matura czynila z człowieka inteligenta, przez wiele lat po drugiej wojnie matura ciągle miała swoją wagę. Studia były dla wąskiej, choć coraz szerszej elity.
                                                  Jestem przekonana, że na pewno nie co drugi maturzysta jest w stanie studiować na poziomie magisterskim. Większość tych studiów jest na poziomie dawnych szkół pomaturalnych mi nazywanie tej nauki "studiami" służy przede wszystkim polepszeniu samopoczucia uczącej się młodzieży (a także zdobyciu przez "uczelnię" odpowiednich funduszy). Nikt nie ma złudzeń, że magisterium zrobione w Błotach Malych jest cokolwiek warte.
                                                  W tym sensie zgadzam się z tym, co pisze makś w punkcie 1 i 2.
                                                  Natomiast to, że spora część społeczeństwa dalej się uczy po zrobieniu matury czy skończeniu szkoly jest, moim zdaniem, i pozytywne, i , niestety, konieczne, ponieważ na swój sposób zmniejsza bezrobocie.
                                                  • maksimum Re: 50% 18.03.11, 23:10
                                                    hankam napisała:

                                                    > Natomiast to, że spora część społeczeństwa dalej się uczy po zrobieniu matury c
                                                    > zy skończeniu szkoly jest, moim zdaniem, i pozytywne, i , niestety, konieczne,
                                                    > ponieważ na swój sposób zmniejsza bezrobocie.

                                                    To zmniejszanie bezrobocia poprzez wysylanie na nic nie znaczace studia nie jest az takie proste jak sie wydaje.
                                                    Bezrobocie jest uzaleznione od cen sily roboczej i cen towarow na rynku.
                                                    Czym wiecej ludzi jest bezrobotnych tym taniej mozesz ich zatrudnic i tym samym nizsze sa ceny towarow.
                                                    W Polsce sytuacja postawiona jest jak zwykle do gory nogami.
                                                    Zauwaz ze w Chinach bezrobocia nie ma,zarobki sa niskie i ceny towarow bardzo niskie.
                                                  • hankam Re: 50% 19.03.11, 11:36
                                                    W Ćhinach zarobki rosną, ludzie chcą żyć coraz lepiej i niedługo skończą się tanie Chiny.
                                                    Oczywiście Chiny są na tyle ogromne i zapóźnione w stosunku do zachodu, że jeszcze długo na peryferiach będą zasoby taniej siły roboczej.
                                                    Tak czy inaczej Polska to nie Chiny i trochę trudno sobie wyobrazić, że ludzie będą chcieli pracować za dolara dziennie.
                                                    Ale jak chcesz, to możesz przyjechać do Polski i za taką stawkę pracować.
                                                  • maksimum Re: 50% 19.03.11, 16:36
                                                    hankam napisała:

                                                    > W Ćhinach zarobki rosną, ludzie chcą żyć coraz lepiej i niedługo skończą się tanie Chiny.

                                                    Ta sama spiewka od 30 lat i Chiny sa w dalszym ciagu tanie a Polska i EU coraz drozsze.

                                                    > Oczywiście Chiny są na tyle ogromne i zapóźnione w stosunku do zachodu, że jesz
                                                    > cze długo na peryferiach będą zasoby taniej siły roboczej.

                                                    A czy nie chcialabys by w celu zmniejszenia bezrobocia w Polsce wlasnie tu byly zasoby taniej sily roboczej?

                                                    > Tak czy inaczej Polska to nie Chiny i trochę trudno sobie wyobrazić, że ludzie
                                                    > będą chcieli pracować za dolara dziennie.

                                                    A czy Ukraincy pracuja za dolara dziennie,bo w kazdych statystykach sa za Chinczykami?

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
                                                    To ladnie brzmi,ze my w EU jestesmy madrzy i bogaci a jacys tam Chinczycy pracuja za 1 doll dziennie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Millionaire
                                                    HNWIs (more than US$1 million, in 2009)[12]
                                                    Rank Country Number
                                                    — World 10,000,000
                                                    1 United States 2,886,200
                                                    2 Japan 1,650,000
                                                    3 Germany 861,500
                                                    4 China 477,400
                                                    5 UK 448,100
                                                    6 France 383,000
                                                    7 Canada 251,300
                                                    8 Switzerland 222,000
                                                    9 Italy 179,000
                                                    10 Australia 173,600
                                                    11 Brazil 146,700
                                                    12 Spain 143,000
                                                    13 India 139,835[13]



                                                    > Ale jak chcesz, to możesz przyjechać do Polski i za taką stawkę pracować.

                                                    Jakby wam sie udalo obnizyc ceny towarow by byly tak tanie jak w Chinach,to byloby interesujace.
                                                  • canuck_eh Re: 50% 19.03.11, 23:01
                                                    hankam, mozesz mi zobrazowac o co teraz maksiowi chodzi, bo ja sie zgubilam?
                                                    Taki przeskok z uczelni Nowego Jorku na Chiny?Ja jestem tylko po jednej kawie dzisiaj i wczoraj krwiopijcy postarali sie o zabranie 500ml krwi a ze rzadka grupa to nie wypuscili jak do ostatniej kropelni nie sciagnelismilewiec mi trudno idzie nadazanie za tym co tu maksiu wypisuje .i jeszcze te jakies cyferki dziwaczne no ja juz nie wiem co o tym myslec( w jakims innym poscie - oczywiscie Stany na pierwszym miejscu a jakzesmile )
                                                  • maksimum Re: 50% 20.03.11, 03:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > hankam, mozesz mi zobrazowac o co teraz maksiowi chodzi, bo ja sie zgubilam?

                                                    Tak,tak.Ona ci za chwile wytlumaczy to czego sama nie rozumie,bo to w Polsce jest bardzo popularne.
                                                    Millionaire po polsku to jest milioner i jest ich w Chinach wiecej niz w UK czy we Francji.
                                                    Ludziska w Polsce mysla,ze w Chinach czas stanal w miejscu i jest tam ciagle tak jak za Mao,a w miedzyczasie w Polsce i EU wielka poprawa nastapila.
                                                    Niestety jest odwrotnie.

                                                    > Taki przeskok z uczelni Nowego Jorku na Chiny?

                                                    No wlasnie! Bo chinskie uniwersytety sa na duzo wyzszym poziomie niz polskie:

                                                    www.webometrics.info/top100_continent.asp?cont=asia
                                                    Hong-Kong (#104,135)to jest juz od dawna czesc Chin i nawet #205 w Pekinie jest duzo lepszy #371 Jagiellonski czy #548 Wroclawski,w ktorym to wlasnie przepuszczaja 100% na nastepny rok,zeby fundusze z EU plynely.
                                                    I pomyslec ze taka Polska stala sie posmiewiskiem nawet w Chinach,liczac na to,ze Chinczycy zechca przyjechac do Polski na studia,jak poziom na studiach jest tam zenujacy i to na tym czolowym wroclawskim rowniez.

                                                    www.webometrics.info/top100_continent.asp?cont=E_Europe
                                                    > Ja jestem tylko po jednej kawie dzisiaj i wczoraj krwiopijcy postarali sie o zabranie 500ml

                                                    Pol litra za jednym zamachem to calkiem duzo nawet jak na chlopa!


                                                  • canuck_eh Re: 50% 20.03.11, 18:27
                                                    Oni sie nie patrza czy chlop czy baba i zabieraja pol lita a ze moja grupa rzadka to jakby mogli litr to by tez zabralismile
                                                    A z tymi Chinami to maksiu nie przesadzaj bo malzon byl kilka razy na chinskich opiewanych przez ciebie wysoko stojacych uczelniach i ma wyrobione zdanie.Instalowal systemy i ten tego...
                                                    Now iec p[ojechal i mialy byc zlozone do kupy systemy.Przyjezdzaja a tam co?Oni w proszku.No ale zeby zainstalowac to po co przyjechal musi byz zlozony system wiec sie zabieraj - zaplaca wiecej - trudno.Otwieraja pudlo i patrza a monitor - touch panel rozbity - pytaja czemu - a bo oni to polozyli bokiem.No to maz pyta pprzeciez jest tu intrukcja strzalkowo obrazkowa po angielsku i chinsku - ze THIS SIDE UP.I wiesz maksiu jaka odpowiedz - kolesia co to odpowiedzialny za zlozenie tego ustrojsta?JA nie bylem przeszkolony w czytaniu tych instrukcji i znaczkow.Takie te twoje lepsze uniwersytety w Chinach.
                                                    Ze nie wspomne ze tylko chinczyk potrafil zlamac kluczyk do komputera - nie pytaj jak bo nawet mi maz nie potrafil wyjasnic.Oni potrafia kopiowac wszystko perfekcyjnie.
                                                    Ty patrzysz i wklejasz tutaj rankingi jak jakis nawiedzony a nie zadasz sobie pytania co oni biora pod uwage, czego nie wezma pod uwage , co zataja, czego nie dopuszcza na tych uniwersytetach.Jakos nie wezmiesz pod uwage ze prawa czlowieka w tych Chinach sa nagminnie lamabnie.MAz byl w chinach na kilku kontraktach i za kazdym razem jak wrocil to po powrocie zanim wypralam jego rzeczy to 4 dni na balkonie sie wietrzyly a pralka potem 4 razy mielila rzeczy i kobita w pralni sie dziwowala ze nawet niewyjmowalam ich tylko kolejny load proszku i wlaczanie pralki i jedziemy ze swiatem.I za 3cim razem nie wytrzymala i sie zapytala o co chodzi - maz z Chin wrocil i rzeczy smogiem wala psze panismile
                                                    Tak wiec z tym twoim wyzej sytuowanymi uniwerytetami to ja nie wiem czy chcialabym byc na chinskim uniwerku.Fakt faktem chinczycy garna sie do nauki.W Polsce polscy studenci podchodza z tzw tumiwisizmem - nie wszyscy oj nie wszyscy i gdyby ukrucic te przepychanki to wszystko byloby dobrze.I jednak maksiu na zachodzie dobrego polskiego studenta szanuja.Np szefuncio nawet nie sprawdzal indeksu i dyplomu mojego meza - jak mu powiedzial - zna europejskie uczelnie i wie ze dobrze sa wyksztalceni.
                                                  • maksimum Re: 50% 20.03.11, 23:47
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A z tymi Chinami to maksiu nie przesadzaj bo malzon byl kilka razy na chinskich
                                                    > opiewanych przez ciebie wysoko stojacych uczelniach i ma wyrobione zdanie.

                                                    Przeciez w H-K ani Shanghaju nie byl.Wyslali go gdzies na prowincje i to wszystko.
                                                    Przeciez dostep do szerokopasmowego internetu Chinczycy maja w takim samym stopniu jak Polacy.
                                                    W kilku rzeczach Chinczycy sa lepsi niz cala Europa wschodnia z Czechami wlacznie,to wlasnie wysokie technologie,informatyka i komputery.
                                                    Przeciez niemal cala elektronika produkowana na swiecie pochodzi wlasnie z Chin,z komputerami,cell phonami,tv, itd.

                                                    > Ze nie wspomne ze tylko chinczyk potrafil zlamac kluczyk do komputera - nie pyt
                                                    > aj jak bo nawet mi maz nie potrafil wyjasnic.Oni potrafia kopiowac wszystko per
                                                    > fekcyjnie.

                                                    A jadnak!
                                                    Na obudowie sie nie znal,ale sprawy bardziej skomplikowane bez problemu zrobil.

                                                    >Np szefuncio nawet nie sprawdzal indeksu i dyplomu mojego meza - jak mu powiedzial - >zna europejskie uczelnie i wie ze dobrze sa wyksztalceni.

                                                    Bo to jednak Canada a nie US.
                                                  • canuck_eh Re: 50% 21.03.11, 03:55
                                                    Wiesz maksiu ty jestes jak ta zona z dowcipu
                                                    maz daje oglozenie w gazecie ze odsprzeda encyklopedie bo wlasnie sie ozenil i zona, k..wa, wszystko wie najlepiej.
                                                    i tak wlasnie ze sie zapytam.ty ,k...wiesz najlepiej gdzie moj maz pojechal na kontrakt , nie?i wlasnie teraz zakoncze dyskusje z Toba bo ty, k..wa wiesz najlepiej razem ze swoimi rankingami i wszechwiedzaca wikipedia.
                                                  • fogito Re: 50% 21.03.11, 09:40
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > A z tymi Chinami to maksiu nie przesadzaj bo malzon byl kilka razy na chi
                                                    > nskich
                                                    > > opiewanych przez ciebie wysoko stojacych uczelniach i ma wyrobione zdani
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Przeciez w H-K ani Shanghaju nie byl.

                                                    A skąd ty wiesz, gdzie jej mąż był albo nie był? Zabawne big_grin

                                                    Mój aktualnie siedzi od 10 dni w Shanghaju i faktem jest, że zanieczyszczenie tam straszne. Jak wróci to będziemy go dezynfekować.

                                                    > >Np szefuncio nawet nie sprawdzal indeksu i dyplomu mojego meza - jak mu po
                                                    > wiedzial - >zna europejskie uczelnie i wie ze dobrze sa wyksztalceni.
                                                    >
                                                    > Bo to jednak Canada a nie US.

                                                    I dobrze. Bo Kanadyjczycy to mądrzy ludzie smile
                                                  • canuck_eh Re: 50% 21.03.11, 13:54
                                                    Fogito - walizeczke z rzeczami wystaw na kilka dni na balkon, taras co tam masz dostepnego celem wywietrzenia a potem kilka razy wypierz - choc moze jeden dlugi cykl wystarczy - tutaj u mnie ten cholerny cykl 25minutowy mnie dobija.Zapominajac jak dlugie sa cykle pralkowe w Polsce wrzucilam rzeczy do prania u tesciowej - a szybko wypiore - wysusza sie na sloneczku i pojdziemy z dzieckamismile i pierze sie pierze - dzieci doczekaly pelnoletnoscismile

                                                    A szefuncio meza to no tak Kanadol, ale wyksztalcenie odbieral w Austriismile

                                                  • fogito Re: 50% 21.03.11, 14:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Fogito - walizeczke z rzeczami wystaw na kilka dni na balkon, taras co tam masz
                                                    > dostepnego celem wywietrzenia a potem kilka razy wypierz

                                                    Ale on ma same garnitury więc oddam do czyszczenia, tylko przeraża mnie, że to tak może śmierdzieć uncertain Może męża wystawię na balkon jak wróci big_grin

                                                    - choc moze jeden dlu
                                                    > gi cykl wystarczy - tutaj u mnie ten cholerny cykl 25minutowy mnie dobija.

                                                    U mnie krótki cykl w pralce to właśnie 25 minut.

                                                    >
                                                    > A szefuncio meza to no tak Kanadol, ale wyksztalcenie odbieral w Austriismile
                                                    >

                                                    No to wszystko jasne wink dla maksia oczywiście big_grin
                                                  • canuck_eh Re: 50% 21.03.11, 14:39
                                                    Dla pewnosci ja bym te garnitury jednak zostawila na kilka dni na wietrzewink

                                                    No widzisz u Ciebie krotki cykl 25 min a ja wczoraj firany dalam na krotki cykl - pierwszy raz stwierdzilam zobacze co to za ptica i nie zdazylam sie po tylku podrapac i juz bylo po praniubig_grin

                                                    Nie chce Cie straszyc , ale maz jeszcze tydzien po - jak mu sie kichalo to czarna smolke z nochala czyscilsad
                                                    Nie, dla maksia kto nie konczyl brooklyn tech i jakiegos wysoko postawionego uniwersyteta z NYC to sie nie liczy w elicie wiec ja nawet mie wiem dlaczego on ze mna podjal dyskusje ja tylko wroclawski uniwerek skonczylam.Za moich czasow nie przepuszczali tych co sie nie nauczyli - wiem bo kolezanka miala warunek i z rocznikiem nizej zdawala oblany egzamin.Kolega wylecial i skonczyl tez z niozszym rocznikiem.Pozaliczali mu to co pozdawal - robil tylko roznice programowe.Ot co.Nie wiem jakie sa teraz zwyczaje, nie wiem jak stoi w rankingach bo ja sie nie lubuje w sledzeniu tego typu rzeczy, ale dochodza mnie sluchy ze nie jest tak zle.Ale z drugiej strony zdaje sobie z tego sprawe ze nie jest to uczelnia rozpoznawalna na swiecie, co nie przekresla owej uczelni jako dobrej i ksztalcacej tych ktorzy chca sie ksztacic.
                                                  • fogito Re: 50% 21.03.11, 17:13
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Dla pewnosci ja bym te garnitury jednak zostawila na kilka dni na wietrzewink

                                                    Zaczynam się niepokoić. Mąż ma wizję przeniesienia się na dwa lata do tego strasznego kraju z rodziną czyli nami surprised Nie wiem jak on sobie wyobraża naszego syna alergika wziewnego w tym ch..ym smogu surprised Chyba będę musiałą polecieć na rekonesans, bo już kolejna osoba mówi mi, że gdyby nie zanieczyszczenie to byłoby super ;[

                                                    > No widzisz u Ciebie krotki cykl 25 min a ja wczoraj firany dalam na krotki cykl
                                                    > - pierwszy raz stwierdzilam zobacze co to za ptica i nie zdazylam sie po tylku
                                                    > podrapac i juz bylo po praniubig_grin

                                                    Dobre! Może to jest opcja dla facetów, którzy chcą sobie skarpetki przeprać przed wyjściem do biura big_grin

                                                    > Nie chce Cie straszyc , ale maz jeszcze tydzien po - jak mu sie kichalo to czar
                                                    > na smolke z nochala czyscilsad

                                                    No nieźle uncertain Mój mąż pojechał chory, bo złapał wirusa ode mnie. Zaczynam się martwić, czy żywy wróci surprised

                                                    > Nie, dla maksia kto nie konczyl brooklyn tech i jakiegos wysoko postawionego un
                                                    > iwersyteta z NYC to sie nie liczy w elicie wiec ja nawet mie wiem dlaczego on z
                                                    > e mna podjal dyskusje ja tylko wroclawski uniwerek skonczylam.Za moich czasow n
                                                    > ie przepuszczali tych co sie nie nauczyli - wiem bo kolezanka miala warunek i z
                                                    > rocznikiem nizej zdawala oblany egzamin.Kolega wylecial i skonczyl tez z nioz
                                                    > szym rocznikiem.Pozaliczali mu to co pozdawal - robil tylko roznice programowe.
                                                    > Ot co.

                                                    Bo za naszych czasów było trochę inaczej.


                                                    Nie wiem jakie sa teraz zwyczaje, nie wiem jak stoi w rankingach bo ja si
                                                    > e nie lubuje w sledzeniu tego typu rzeczy, ale dochodza mnie sluchy ze nie jest
                                                    > tak zle.Ale z drugiej strony zdaje sobie z tego sprawe ze nie jest to uczelnia
                                                    > rozpoznawalna na swiecie, co nie przekresla owej uczelni jako dobrej i ksztalc
                                                    > acej tych ktorzy chca sie ksztacic.

                                                    Jest kilka bardzo dobrych uczelni w POlsce i są to włąściwie zawsze te same - Politechnika Warszawska, SGH W-wa. Uniwerek Warszawski, Uniwersytet Jagielloński, Wrocławski, POznański, Akademie MEdyczne czy Uniwersytety, bo tak się one teraz nazywają i i pewnie kilka innych. Owszem są też pseudouczelnie, kóre powstały jak grzyby po deszczu w latach 90tych ale raczej każdy ma świadomośc ich kiepskiego poziomu. I jest tak jak wszędzie - są lepsze uczelnie i gorsze. Nic w tym dziwnego.
                                                  • canuck_eh Re: 50% 21.03.11, 19:30
                                                    Nalezy przedyskutowac wszelkie za i przeciw.Pierwsze przeciw jest zdrowie dziecka, ale tez mozna jakos sie zabezpieczyc - porozmawiac z lekarzem i moze nie taki wilk straszny jak go opisuja.Ale jasny gwint jak widzialam i obwachiwalam malzona po powrocie to nie wiem jak Cie pocieszycuncertain
                                                    Z pewnosciea rejon warty zobaczenia.

                                                    Z tym cyklem nie pomyslam, ale pewnie masz racje - jest to cykl na skarpety dla facetow co to poklocili sie z zona i zabraklo im skarpet do pracy.Mysleli ze zonce foch przejdziesmile
                                                  • fogito Re: 50% 21.03.11, 20:23
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nalezy przedyskutowac wszelkie za i przeciw.Pierwsze przeciw jest zdrowie dziec
                                                    > ka, ale tez mozna jakos sie zabezpieczyc - porozmawiac z lekarzem i moze nie ta
                                                    > ki wilk straszny jak go opisuja.Ale jasny gwint jak widzialam i obwachiwalam ma
                                                    > lzona po powrocie to nie wiem jak Cie pocieszycuncertain
                                                    > Z pewnosciea rejon warty zobaczenia.

                                                    Jak dla mnie to odwiedzenie taty w wakacje by wystarczyło. Tylko czy on będzie chciał latać w te i we wte. NIc to muszę to przemyśleć jak już obwącham go po przyjeździe surprised

                                                    > Z tym cyklem nie pomyslam, ale pewnie masz racje - jest to cykl na skarpety dl
                                                    > a facetow co to poklocili sie z zona i zabraklo im skarpet do pracy.Mysleli ze
                                                    > zonce foch przejdziesmile

                                                    Albo dla starych kawalerów lub nawet Piotrusiów Panów, którzy spieszą się na randkę. Z pewnością wymyślił to facet.
                                                  • maksimum Re: 50% 23.03.11, 23:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jest kilka bardzo dobrych uczelni w POlsce i są to włąściwie zawsze te same - P
                                                    > olitechnika Warszawska, SGH W-wa. Uniwerek Warszawski, Uniwersytet Jagielloński
                                                    > , Wrocławski, POznański, Akademie MEdyczne czy Uniwersytety, bo tak się one ter
                                                    > az nazywają i i pewnie kilka innych. Owszem są też pseudouczelnie,

                                                    Powiedzmy sobie szczerze,poza Warszawa w Polsce jest pustynia intelektualna.
                                                  • fogito Re: 50% 24.03.11, 06:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Powiedzmy sobie szczerze,poza Warszawa w Polsce jest pustynia intelektualna.

                                                    Takie coś to może napisać tylko ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o kraju z którego pochodzi. Świetnie się wpisujesz w ten model. Prawdziwy z ciebie Amerykanin wink i to nie był komplement.
                                                  • canuck_eh Re: 50% 24.03.11, 20:20
                                                    Wiesz co fogito,
                                                    Ja mam tylko jedno do napisania - Warszawka.Po tym tekscie z pustynia intelektualna jedno sie cisnie na klawiature - Warszawka.Znowu tam gdzie maksiu wszystko jest najlepsze - skoro maksiu jest w NYC i tam sa najlepsze uniwersyteta i Warszawka jest najlepsza oaza intelektualna no to na mus jest z tego miasta.
                                                  • fogito Re: 50% 24.03.11, 20:28
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Wiesz co fogito,
                                                    > Ja mam tylko jedno do napisania - Warszawka.Po tym tekscie z pustynia intelektu
                                                    > alna jedno sie cisnie na klawiature - Warszawka.Znowu tam gdzie maksiu wszystko
                                                    > jest najlepsze - skoro maksiu jest w NYC i tam sa najlepsze uniwersyteta i W
                                                    > arszawka jest najlepsza oaza intelektualna no to na mus jest z tego miasta.

                                                    Ja mieszkam w W-wie od 15 lat chyba ale jestem z Wielkopolski więc to mnie ratuje przed owym "wyżej srają niż d..py mają" tak charakterystycznym dla "warszawki".
                                                    Sorki za to dosadne przysłowie, ale nie mogłam się powstrzymać...
                                                  • maksimum Re: 50% 24.03.11, 21:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mieszkam w W-wie od 15 lat chyba ale jestem z Wielkopolski

                                                    A kto cie zmuszal do przyjazdu do Warszawy?
                                                    Trzeba bylo jechac do zacofanego Wroclawia,gdzie w dalszym ciagu zaciagaja po wschodniemu.

                                                    PS.Zle ci bylo w Wielkopolsce?

                                                    Takich zarobkow jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i takich uczelni jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i to by bylo na tyle w temacie.

                                                    Trzeba bylo jechac do Krakowa,to zobaczylabys jaka tam bieda jest.
                                                    Nie bede juz wspominal o "poziomie" nauczania w trojmiescie.
                                                  • fogito Re: 50% 24.03.11, 21:23
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja mieszkam w W-wie od 15 lat chyba ale jestem z Wielkopolski
                                                    >
                                                    > A kto cie zmuszal do przyjazdu do Warszawy?
                                                    > Trzeba bylo jechac do zacofanego Wroclawia,gdzie w dalszym ciagu zaciagaja po w
                                                    > schodniemu.

                                                    Taki miałam kaprys, pojechałac na studia, ale co ty możesz o tym wiedzieć... tongue_out

                                                    > PS.Zle ci bylo w Wielkopolsce?

                                                    Bardzo dobrze. Często tam wracam. Ludzie inteligentni, czysto i mało buraków big_grin


                                                    > Takich zarobkow jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i takich uczelni jak w Wa
                                                    > rszawie nie ma w calej Polsce i to by bylo na tyle w temacie.

                                                    Może dlatego, że to stolica? A to do czegoś zobowiązuje...

                                                    > Trzeba bylo jechac do Krakowa,to zobaczylabys jaka tam bieda jest.
                                                    > Nie bede juz wspominal o "poziomie" nauczania w trojmiescie.

                                                    Bardzo chętnie jeżdżę do Krakowa i Gdańska, coby wyższej kultury łyknąć. Mój amerykański mąż studiował swego czasu prawo europejskie na Jagiellońskim, bo wysłał go tam jego profesor z amerykańskiej uczelni. Polak nota bene.
                                                    Świat to mała wioska więc może rusz się znad komputera, bo podróże kształcą big_grin
                                                  • maksimum Re: 50% 24.03.11, 22:02
                                                    Jade sie po Brooklynie na rowerze przejechac bo sniegu juz nie ma.

                                                    > > Takich zarobkow jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i takich uczelni ja
                                                    > k w Warszawie nie ma w calej Polsce i to by bylo na tyle w temacie.
                                                    >
                                                    > Może dlatego, że to stolica? A to do czegoś zobowiązuje...

                                                    Czekalem na jakas sensowniejsza odpowiedz.
                                                    Przeciez Washington DC jest w USA stolica i tam zadnych dobrych uczelni nie ma.
                                                  • fogito Re: 50% 25.03.11, 06:48
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Czekalem na jakas sensowniejsza odpowiedz.
                                                    > Przeciez Washington DC jest w USA stolica i tam zadnych dobrych uczelni nie ma.

                                                    według ciebie nie ma...
                                                    Poza tym nie zapominaj o specyfice Nowego Yorku, czyli największego europejskiego miasta w Ameryce
                                                  • canuck_eh Re: 50% 25.03.11, 15:39
                                                    Ze gdzies juz to czytalam podobne tylko miasta , panstwa jakos inne...

                                                    Takich zarobkow jak w Nowym Jorku to w calych Stanach nie ma, takich dobrych uczelni jak w Nowym Jorku to w Stanach nie ma

                                                    Trzba bylo pojechac do Kanady to zobaczylabys jaka tam bieda jest...

                                                    "Takich zarobkow jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i takich uczelni jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i to by bylo na tyle w temacie.

                                                    Trzeba bylo jechac do Krakowa,to zobaczylabys jaka tam bieda jest. "
                                                    to tak zeby sie posmiacsmile
                                                  • fogito Re: 50% 25.03.11, 22:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ze gdzies juz to czytalam podobne tylko miasta , panstwa jakos inne...
                                                    >
                                                    > Takich zarobkow jak w Nowym Jorku to w calych Stanach nie ma, takich dobrych u
                                                    > czelni jak w Nowym Jorku to w Stanach nie ma
                                                    >
                                                    > Trzba bylo pojechac do Kanady to zobaczylabys jaka tam bieda jest...
                                                    >
                                                    > "Takich zarobkow jak w Warszawie nie ma w calej Polsce i takich uczelni jak w W
                                                    > arszawie nie ma w calej Polsce i to by bylo na tyle w temacie.
                                                    >
                                                    > Trzeba bylo jechac do Krakowa,to zobaczylabys jaka tam bieda jest. "
                                                    > to tak zeby sie posmiacsmile

                                                    Może to robot jest surprised Matko rozmawiamy z robotem surprised Run Forrest, run!
                                                  • canuck_eh Re: 50% 25.03.11, 15:31
                                                    Widzisz sa Warszawiacy i jest Warszawka i maksiu chyba reprezentuje Warszawke.
                                                  • fogito Re: 50% 25.03.11, 22:33
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Widzisz sa Warszawiacy i jest Warszawka i maksiu chyba reprezentuje Warszawke.

                                                    On spod Warszawy więc to podwarszawski robot surprised Zaczynam się bać uncertain
                                                  • maksimum Re: 50% 21.03.11, 21:52
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Dla pewnosci ja bym te garnitury jednak zostawila na kilka dni na wietrzewink

                                                    Szczesliwym trafem bedzie wialo z USA,to juz nie bedziesz musiala prac.

                                                    > No widzisz u Ciebie krotki cykl 25 min a ja wczoraj firany dalam na krotki cykl
                                                    > - pierwszy raz stwierdzilam zobacze co to za ptica i nie zdazylam sie po tylku
                                                    > podrapac i juz bylo po praniubig_grin

                                                    To Ty pralke ze soba z Polski przywiozlas?
                                                    U mnie masz tyle cykli ile chcesz i mozesz je zmieniac w czasie prania.Wydluzac,skracac ,co chcesz.
                                                    Widocznie u was takich nie sprzedaja,bo trzebaby doktorat robic w Kanadzie by je obslugiwac.

                                                    > ja nawet mie wiem dlaczego on ze mna podjal dyskusje ja tylko wroclawski uniwerek >skonczylam.

                                                    Tez sie zastanawiam bo UWr byl zawsze posmiewiskiem i gdzie mu do SGH,ktora jest najlepsza uczelnia w Polsce.

                                                  • canuck_eh Re: 50% 22.03.11, 04:44
                                                    Maksiu ty chyba nawet podstawowki nie skonczyles.Sypiesz linkami do wikipedii i rankingami by niby pokazac jaka to szycha z ciebie, ale ty chyba niewiele wiesz o Stanach.Jaka paralka z Polski - przeciez ten sprzet tutaj nie ma prawa pracowac Tutaj czlowieku jest 110V a w Polsce 220V.Malo tego inna wtyczka jest, glabie.A jak zmieniasz programator w czasie pracy pralki to dlugo ci ta pralka nie posluzy.Jezeli myslales ze zablysniesz tutaj jaka ty masz szpanerska pralke tos sie nie popisal.Jakie cudo bys nie mial takich kretynizmow sie nie robbi jak pralka pracuje - powinienes zastopowac jej prace - dobra rada.No i tak zebys sie nie martwil - mam wiecej tych programow w tej mojej nieszczesnej pralce kupionej tylko w Sears( oj pewnie jakas shitowa kompania - w NYC do takich sklepow sie nie chodzi).No ale KAnada jest biedna jak nam kiedys to udowadniales, nie zyje sie tak wspaniale jak w USA i nie stac nas na takie rarytasy jak Ciebie
                                                    No i popatrz jak ty szybko zmieniasz zdanie - jeszcze nie tak dawno to tys pisal ze ten Uniwersytet Wroclawski to calkiem niezla uczelnia.Tylko nie wyskakuj mi tutaj zebym ci to znalazla bo nie mam na to czasu i mi sie zwyczajnie nie chce.
                                                  • fogito Re: 50% 22.03.11, 07:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu ty chyba nawet podstawowki nie skonczyles.Sypiesz linkami do wikipedii i
                                                    > rankingami by niby pokazac jaka to szycha z ciebie, ale ty chyba niewiele wies
                                                    > z o Stanach.Jaka paralka z Polski - przeciez ten sprzet tutaj nie ma prawa prac
                                                    > owac Tutaj czlowieku jest 110V a w Polsce 220V.Malo tego inna wtyczka jest, gla
                                                    > bie.

                                                    smile smile

                                                  • maksimum Re: 50% 22.03.11, 16:39
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > to tys pisal ze ten Uniwersytet Wroclawski to calkiem niezla uczelnia.

                                                    Jak na polskie warunki,a jakie one sa to wszyscy wiedza.100% promocji przy duzej niewiedzy.




                                                  • maksimum Re: 50% 22.03.11, 16:43
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >A jak zmieniasz programator w czasie pracy pralki to dlugo ci ta pralka nie
                                                    > posluzy.

                                                    Nie zmieniasz programatora tylko program ty niedorobiona studentko UWr.
                                                    Widzisz ty masz pralke prosta w obsludze,wedle swego umyslu,a ja moge zmieniac program kiedy chce i pralce nic nie jest.


                                                  • canuck_eh Re: 50% 22.03.11, 20:28
                                                    No popatrz pomylilam sie.Zdarza sie, no ale ja ku..w nie konczylam brooklyn tech wiec co ja bede sie wymadrzac, tylko jakis niewiadomo jakiej klasy Uniwersytet Wroclawski.Ja tez ten program moge zmienic wyobraz sobie tylko moj maz zadal mi pytanie jak szybko chce zmienic pralke na nowa.Nie masz juz maksiu argumentow i zaczynasz obrazac.To ci tylko pozostalo i wylania sie z tego jeden obrazek, ale jaki to ja zachowam dla siebie.
                                                  • maksimum Re: 50% 22.03.11, 21:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ja tez ten program moge zmienic wyobraz sobie tylko moj maz zadal
                                                    > mi pytanie jak szybko chce zmienic pralke na nowa.

                                                    Macie jakiegos przedpotopowego gruchota w ktorym nie mozna programu zmieniac bo mozg pralki sie przegrzewa i wysiada.
                                                    No wiec ja w swojej w kazdej chwili,kazdego cyklu moge zmieniac program i NIC sie nie dzieje.Innymi slowy slucha sie i nia nie rzuca ze zlosci.
                                                    Powiedz przy okazji staremu,ze te programy nie sa takie skomplikowane jak mu sie wydaje.
                                                  • canuck_eh Re: 50% 23.03.11, 03:49
                                                    Wiesz maksiu idz napij sie piwa.Dobrze ci to zrobi.
                                                    Pogratulowac zakupu pralkowego - ciesz sie maksiu ze masz taka fajna pralke.Pochwal sie jeszcze czyms innym.
                                                    Z pouczaniem mojego meza zle trafiles chlystku.Bardzo zle.
                                              • fogito Re: Go figure- Mensa? 18.03.11, 21:14
                                                maksimum napisał:

                                                >.
                                                > I ja sie przed nikim nie tlumacze,tylko im tlumacze rzeczy,ktory zdolny maturzy
                                                > sta powinnien po jednorazowym wykladzie przyswoic.

                                                Tylko bezrobotny miałby tyle czasu, coby te 'tłumaczące' wywody przeprowadzać. I chyba jest to klucz do wszystkiego.
                                                • maksimum Re: Go figure- Mensa? 18.03.11, 23:00
                                                  fogito napisała:

                                                  > I chyba jest to klucz do wszystkiego.

                                                  Kluczem do wszystkiego jest miec biznes i zyc z kapitalu,co dla pracujacych od-do te 8-10 godz dziennie jest niewyobrazalne.
                                                  • ania_dentystka Re: Go figure- Mensa? 21.03.11, 07:47
                                                    Ale interesu , takiego czy innego trzeba pilnować maksimusie. Bez względu na to czy jest on mały, średni, wielki czy ogromny.
                                                  • angelfree Re: Go figure- Mensa? 17.10.15, 20:22
                                                    LOL.
                                              • myelegans Re: Go figure- Mensa? 18.03.11, 22:56
                                                No wiec krynico madrosci, zamiast zuzywac energie na jakis bezimiennych gazetowych forach. uderz do MEN. Napisz solidna prace, poparta dowodami i statystyka i oswiec ich.

                                                My jestesmy stracone przypadki, bo albo zamulone, albo myslace, ze inteligentne.
                                                • maksimum Re: Go figure- Mensa? 18.03.11, 23:21
                                                  myelegans napisała:

                                                  > No wiec krynico madrosci, zamiast zuzywac energie na jakis bezimiennych gazetow
                                                  > ych forach. uderz do MEN. Napisz solidna prace, poparta dowodami i statystyka i
                                                  > oswiec ich.

                                                  To jest tak samo niemozliwe jak oswiecenie was na forum.Przecietny Polak prezentuje wasz sposob myslenia i ja w Polsce zawsze jakos mialem pod prad.
                                                  Przeciez rzad nie zrobi czegos,czego narod nie chce,a narod chce by wszystkie pociechy mialy studia i mgr przed nazwiskiem.
                                                  Nie wiem czy zauwazylas ostatnia dyskusje na CNN,ze w USA maja nie uwzgledniac tenure
                                                  przy zwalnianiu z pracy wykladowcow.
                                                  Dosc dobrze wypowiedziala sie na ten temat szefowa szkol DC.
                                                  Okazuje sie bowiem,ze ci najdluzej uczacy sa najgorszymi nauczycielami i ruszyc ich nie mozna na czym cierpi oczywiscie mlodziez.
                                                  Tenure jakie znamy odchodzi do lamusa i najwyzszy czas,bo to byla zakala szkolnictwa.
                                                  Ciesze sie,ze dzieje sie to wlasnie w USA.

                                                  > My jestesmy stracone przypadki, bo albo zamulone, albo myslace, ze inteligentne.

                                                  Ja bym stawial na wolna konkurencje i selekcje niz na uklady.
                                                • ania_dentystka Re: bajki maksimusa 21.03.11, 07:46
                                                  Urodziłam się i wychowałam w Stanach. Mam tam rodzinę, przyjaciół, znajomych. Często tam jeżdżę i nie widziałam ani jednej osoby, powtarzam, ani jednej, pracującej, zarabiającej, spełnionej, która by prawiła takie rzeczy. Natomiast zdarzają się tacy wśród niewykształconych frustratów, którzy snuja takie lub podobne opowieści o wspaniałej Hameryce i własnych osiągnięciach, żeby podreperować sobie nastrój i podnieść samoocenę.
                                                  Są to najczęściej ludzie, którym się nie powiodło, którzy nie potrafią się odnaleźć, powodzi im się marnie, więc chwila spędzona przed komputerem pozwala im poczuć się lepszym.
                                                  W Stanach, żeby mieć pieniądze trzeba pracować. I na siedzenie przed kompem nie ma czasu. Mogą to ewentualnie robić mamy wychowujące dzieci gdy potomek zaśnie. Ale i tak nie poświęcają na to tyle czasu i energii co maksimum.
                                                  Nie czytam tych wszystkich postów, niektóre przeglądam i traktuję jako bajkę o niespełnionym amerykańskim śnie jednego forumowicza. Niech pisze - co to komu szkodzi.
                                                  • canuck_eh Re: bajki maksimusa 21.03.11, 14:03
                                                    Znam rodzine co to chlopak zaczynal studia w Nowym Jorku.Medyczne.Konczyl je zupelnie gdzie indziej bo Nowy Jork nie zapewnial mu tego co chcial robic bo te najlepsze uczelnie nowojorskie nie oferowaly mu tego o czym marzyl.Nie chcial niczego za darmo, ale nie pogardzilby jezeliby mu ofrerowali.Byl najlepszy na roku wyrozniany co rusz.Wybral uczelnie ktora wedle maksiowych rankingow nie stoi chyba najlepiej - nie wiem nie sprawdzalam, nie interesi mnie, ale wydzial owej uczelni oferowal to co chcial robic i malo tego z otwartymi ramionami przyjal studenta, zaoferowal wysokie stypendium i jak zakonczyl edukacje i trzeba bylo wybrac specjalizacje to jako jedyny na roku mial mozliwos wybrania co chcial a ze pewne wydzialy sa oblegane i wtedy sa loterie czy jak to sie odbywa to mogl wybrac sobie najbardziej oblegane - wybral najtrudniejszy i uczelnia plakala ze odchodzi bo oni nie specjalizowali sie w ym - inni zacierali rece - do nich idzie "zlote dziecko" Chlopak sie spelnil, ale oplacil to ciezka praca, zasluzyl sobie na szacunek innych po fachu wlasnie ciezka praca , ciagla edukacja.W zyciu prywatnym w koncu tez nie narzeka bo po calym babincu w koncu urodzil mu sie syn.Daleki jest od przytaczania madroscii z wikipedii, no ale my nie powinnismy sie tutaj wypowiadac, bo maksiu, k...wa wie lepiej.
                                                  • fogito Re: bajki maksimusa 21.03.11, 17:15
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    my nie powinni
                                                    > smy sie tutaj wypowiadac, bo maksiu, k...wa wie lepiej.

                                                    On powinien bloga prowadzić i tam wypisywac swoje peany. Wtedy to miałoby jakiś sens. A tak, no cóż ginie gdzieś między innymi wątkami.
                                                  • maksimum Harvard zadzwonil. 19.01.12, 02:54
                                                    Odebrala telefon corka,ale ta osoba chciala rozmawiac z Maciejem wiec dala telefon mnie.
                                                    No wiec ta osoba dzwoni z Harvardu i chce ustalic date interview z Maciejem w sprawie przyjecia na Harvard.
                                                    W takim razie ja oddalem telefon synowi i on sie umowil z nia na poniedzialek 23 stycznia.
                                                    Z tego co przegladalem w internecie to z ponad 9.500 aplikantow na Harvard na interview zostaje zaproszonych tylko 1.800 i az 64% z nich zostaje przyjetych na Harvard.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 04:32
                                                    poetsandquants.com/2010/11/04/how-not-to-blow-your-harvard-interview/
                                                    64% tych ktorzy ida na interview dostaja sie do Harvardu.

                                                    To musi byc smutna wiadomosc dla ani-dentystki bo ona 100% nie byla zaproszona na interview do zadnej dobrej uczelni.
                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 10:45
                                                    maksiu zlituj sie wink czemu tobie chlopie nie wystarcza, ze masz swietnego syna? musi jeszcze do tego byc "swietniejszy". malo tego nie wystarcza, ze jest swietniejszy od tysiecy innych aplikantow na harvard. ania-dentystka tez musi byc gorsza?

                                                    jak widac "byt ksztaltuje swiadomosc". nawet nie zauwazyles jak z mlekiem matki wyssales marksa? i masz babo placek, strasznie cie to upodatnilo na amerykanski styl wszechobecnej competition.

                                                    ja ci z calego serca syna grtauluje. zuch chlopak. nawet chetnie przeczytam po starej znajomosci, jak mu poszlo i czy mu stypendium zaproponowali. powodzenia.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 15:44
                                                    A by sie maksiu zdziwil jakby sie okazalo ze nasza znajoma forumowa dentystka dostala zaproszenie na harvard ale przyjecie w grono studentow olala bo jej sie cos tam nie spodobalowink Z jakis wzgledow i bynajmniej nie finansowych.Oby sie Maciek dostal na Harvard.Dobrze mu zrobi wyrwanie sie spod ciaglej kontroli tatusia.potknie sie tu i tam, popelni bald tu i tam, naprawi go SAM nie ze tatus za niego zrobi.I dobrze.Wyjdzie chlopak na ludzi.Dojdzie w koncu czego on chce.Moze bedzie i tak ze zmieni kierunek studiow a tatus dowie sie jak bedzie odbieral dyplom.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 17:40
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A by sie maksiu zdziwil jakby sie okazalo ze nasza znajoma forumowa dentystka d
                                                    > ostala zaproszenie na harvard ale przyjecie w grono studentow olala bo jej sie
                                                    > cos tam nie spodobalowink Z jakis wzgledow i bynajmniej nie finansowych.

                                                    Fantazjujesz tak samo jak ania-dentystka.
                                                    Ona sie nazwyczajniej w swiecie nie nadawala do USA i klepie swoj przepracowany zywot gdzies indziej.
                                                    Zreszta ze sposobu jej pisania widac,ze zadnej dobrej uczelni nie skonczyla.
                                                    Szpanuje teraz tym swoim dentystowaniem gdzies w Polsce lub okolicach bo w USA nie dalaby rady.

                                                    > Oby sie Maciek dostal na Harvard.

                                                    Ja nie bardzo chce by on tam studiowal,bo Columbia jest na podobnym poziomie i pod nosem a po studiach bedzie przeciez pracowal w NYC.
                                                    Studiowanie na Harvardzie to dla mnie glownie szpan.

                                                    > Dobrze mu zrobi wyrwanie sie spod ciaglej kontroli tatu
                                                    > sia.potknie sie tu i tam, popelni bald tu i tam, naprawi go SAM nie ze tatus za
                                                    > niego zrobi.I dobrze.Wyjdzie chlopak na ludzi.Dojdzie w koncu czego on chce.Mo
                                                    > ze bedzie i tak ze zmieni kierunek studiow a tatus dowie sie jak bedzie odbieral dyplom.

                                                    Dyplom to nie wszystko i najwazniejsza jest praca po dyplomie.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 21:06
                                                    Wiesz , po twoim sposobie pisania to nawet widac zes ty dobrej szkoly podstawowej nie skonczyl bo walisz podstawowe bledy gramatyczne.Wiec byloby dobrze bys nie wypominal komus pomylek, niedociagniec jezykowych, skoro tobie daleko do doskonalosci.

                                                    Ty nie chcesz by Maciek sie dostal na Harvard bo Columbia na dobrym poziomie i pod nosem(czytaj, bede mial kontrole nad dzieciakiem)
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 02:59
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Wiec byloby dobrze bys nie wypominal komus pomylek, niedociagniec jezykowych, skoro >tobie daleko do doskonalosci.

                                                    Gdzie daleko,chyba zartujesz?

                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 17:51
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > ja ci z calego serca syna grtauluje. zuch chlopak. nawet chetnie przeczytam po
                                                    > starej znajomosci, jak mu poszlo i czy mu stypendium zaproponowali. powodzenia.

                                                    Cos mu beda musieli zaproponowac,bo wyslal podania do 12 uczelni i bedzie sprawdzal,kto co proponuje i wtedy podejmie jakas mam nadzieje rozsadna decyzje.
                                                    Oczywiscie liczy tez na stypendium sportowe,ale zobaczymy co w praniu wyjdzie.
                                                  • ewenekgosia Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 06:53
                                                    a kto to sie nabijal z harwardu tego utalentowanego polaka ze 2 lata temu i marudzil na Harwavrd? wychodzilo wtedy ze harward raczej kiepski wink
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 07:42
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > a kto to sie nabijal z harwardu tego utalentowanego polaka ze 2 lata temu i mar
                                                    > udzil na Harwavrd? wychodzilo wtedy ze harward raczej kiepski wink

                                                    Lukasz Zbylut nie byl utalentowany lecz pracowity.
                                                    Utalentowani uczniowie chodza do lepszych szkol niz New Utrecht HS.

                                                    Harvard byl i jest dobry,ale na bardzo podobnym poziomie jest Columbia U. i mozna w domu mieszkac.
                                                    MIT jest na wyzszym poziomie niz Harvard i Zbyluta nie zaakceptowal.

                                                    www.collegeotr.com/harvard_university/accepted_at_18_colleges_picks_harvard_9460
                                                  • myelegans Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 14:49
                                                    Cytat i mozna w domu mieszkac. i tu jest pies pogrzebany. Maciek nie moze nie mieszkac w domu studiujac, bo by CK tatus stracil nad nim resztki kontroli.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 17:18
                                                    myelegans napisała:

                                                    > Cytat i mozna w domu mieszkac. i tu jest pies pogrzebany. Maciek ni
                                                    > e moze nie mieszkac w domu studiujac, bo by CK tatus stracil nad nim resztki kontroli.

                                                    A z kim bym ja gral w tenisa i w ping-ponga jakby syn wyjechal?
                                                    A z kim by corka grala w tenisa i ping-ponga jakby syn wyjechal?
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 16:39
                                                    > Lukasz Zbylut nie byl utalentowany lecz pracowity.
                                                    > Utalentowani uczniowie chodza do lepszych szkol niz New Utrecht HS.
                                                    >
                                                    > Harvard byl i jest dobry,ale na bardzo podobnym poziomie jest Columbia U. i moz
                                                    > na w domu mieszkac.
                                                    > MIT jest na wyzszym poziomie niz Harvard i Zbyluta nie zaakceptowal.


                                                    Pomyliło ci się. Łukasz Zbylut jest piekielnie zdolnym zelf made manem, który przyjechał do USA w wieku lat kilkunastu nie znając, w zasadzie, języka i po przeciętnym liceum, nie popychany codziennie przez tatusia dostał się na Harvard, a byl też przyjęty na wiele innych bardzo dobrych uczelni.

                                                    Twój syn, wprawdzie pozbawiony zainteresowań i pasji, ale mocno tresowany przez nadambitnego tatusia dzięki tytanicznej pracy i podchodzeniu w kółko do tego samego testu ostatecznie osiągnął wynik, dzięki któremu zaproszono go na rozmowę.
                                                    Życzę mu powodzenia, może kiedyś odnajdzie siebie.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 17:29
                                                    hankam napisała:

                                                    > Pomyliło ci się. Łukasz Zbylut jest piekielnie zdolnym zelf made manem,

                                                    Gdyby byl taki zdolny to by sie dostal do Brooklyn Tech HS a nie chodzil do New Utrecht HS,ktore nawet przecietnie zdolni ludzie omijaja duzym lukiem.
                                                    Cala zagadka polega na tym,ze w slabej szkole bardzo latwo o wysoka srednia,bo przecietni uczniowie sa zamuleni,a w najlepszych szkolach bardzo ciezko o wysoka srednia bo wszyscy sa bardzo dobrzy.
                                                    Uczelnie zwracaja bardzo duza uwage na wysoka srednia ze stopni nie zwracajac uwagi na w jakiej szkole sie ta srednia uzyskalo.




                                                    > i po przeciętnym liceum, nie popychany codziennie przez tatusia dostał się na Harvard,

                                                    A skad wiesz przez kogo byl popychany i na ile?
                                                    Slyszalem,ze kupe pieniedzy wydal na profesjonalne aplikacje na uczelnie a moj syn zrobil to wszystko sam.

                                                    > a byl też przyjęty na wiele innych bardzo dobrych uczelni.

                                                    Moj syn tez dostanie sie na wszystkie uczelnie na ktore wyslal aplikacje.

                                                    > Twój syn, wprawdzie pozbawiony zainteresowań i pasji,

                                                    Moj syn w tenisa i ping-ponga reprezentuje swoja szkole,a z tego co wiem Zbylut zadnego sportu nie uprawial.

                                                    > Życzę mu powodzenia, może kiedyś odnajdzie siebie.

                                                    On nigdy nie byl zagubiony i to tylko tobie sie tak wydawalo i wydaje.

                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 18:20
                                                    > Uczelnie zwracaja bardzo duza uwage na wysoka srednia ze stopni nie zwracajac u
                                                    > wagi na w jakiej szkole sie ta srednia uzyskalo.


                                                    To nie SAT się liczy?
                                                    Zauważ, że do Utrechtu Zbylut dostał się wkrótce po przyjeździe do USA.

                                                    > Slyszalem,ze kupe pieniedzy wydal na profesjonalne aplikacje na uczelnie a moj
                                                    > syn zrobil to wszystko sam.


                                                    No nie żartuj. Sam pisałeś, że musiałeś napisać synowi esej, bo jego był mdły. Wuięc jakie znowu sam?

                                                    > Moj syn w tenisa i ping-ponga

                                                    Jesli to jego pasje, to niech studiuje ping-ponga.
                                                    On nie wie, czy chce być dyrektorem NASA, czy lekarzem, czy studiować biznes, jak tatuś ; )
                                                    Nie rozśmieszaj mnie, skutecznie wyrugowałeś z syna wszystkie pasje, został mu tylko ping pong.
                                                    Może, jeśli zaakceptuje go jakaś dobra uczelnia z dala od domu, to w kkońcu zorientuje się, co go interesuje.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 04:38
                                                    hankam napisała:

                                                    > To nie SAT się liczy?

                                                    Liczy sie chyba najbardziej,ale liczy sie srednia,essay inne jak sport i prace spoleczne.

                                                    > Zauważ, że do Utrechtu Zbylut dostał się wkrótce po przyjeździe do USA.

                                                    Co najmniej rok chodzil do gimnazjum i mogl zdawac do Brooklyn Tech ale widocznie nie zdal.Mogl zdawac rowniez w czasie pierwszego roku w New Utrecht HS do Brooklyn Tech HS. Widocznie byl za cienki.

                                                    > No nie żartuj. Sam pisałeś, że musiałeś napisać synowi esej, bo jego był mdły.
                                                    > Wuięc jakie znowu sam?

                                                    Stanelo na tym,ze on poprawil swoj.

                                                    > > Moj syn w tenisa i ping-ponga
                                                    >
                                                    > Jesli to jego pasje, to niech studiuje ping-ponga.
                                                    > On nie wie, czy chce być dyrektorem NASA, czy lekarzem, czy studiować biznes, j
                                                    > ak tatuś ; )
                                                    > Nie rozśmieszaj mnie, skutecznie wyrugowałeś z syna wszystkie pasje, został mu
                                                    > tylko ping pong.

                                                    A jakie pasje z niego wyrugowalem,bo do glowy mi nic nie przychodzi?

                                                    > Może, jeśli zaakceptuje go jakaś dobra uczelnia z dala od domu, to w kkońcu zor
                                                    > ientuje się, co go interesuje.

                                                    Widze,ze ty masz w sobie zakodowana ucieczke z domu jako lekarstwo na wszystko i ....odkrywanie siebie samej.
                                                    Taka mala rewolucjonistka Nadiezda Krupska z ciebie wychodzi.
                                                    Ty chyba nigdy nie pojmiesz,ze normalne dzieci z normalnych domow sie nie buntuja.
                                                    Bunt jest zarezerwowany dla zamulonych z patologicznych domow.
                                                  • ewenekgosia Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 06:49
                                                    > Co najmniej rok chodzil do gimnazjum i mogl zdawac do Brooklyn Tech ale widoczn
                                                    > ie nie zdal.Mogl zdawac rowniez w czasie pierwszego roku w New Utrecht HS do Br
                                                    > ooklyn Tech HS. Widocznie byl za cienki.
                                                    >

                                                    tak- w jezyku glownie. Maksiu to maluchy przywiezone do USA po kilku miesiacach mowia tak ze nie ma roznicy- bo tez zasob slow 2-3 latka nawet jest stosunkowo niewielki. W gimnazjum zasob slow jest taki ze nie sposob go nadrobic w "conajmniej rok". O Zbyluta nadal zrzera cie zazdrosc- i slusznie stary, slusznie wink to okropne ze niektorzy slecza, kombinuja, narzucaja dzecku rezim a tu przychodzi taki niedouk po miernym HS i sie po prostu cham dostaje.

                                                    Poza tym maksiu chcialam zauwazyc ze chlopak po tym kiepskim HS mial wysoki SAT- z tego powodu wszak stal sie znany- a SAT wlasnie ma to do siebie ze niest niezalezny od szkoly- zalezy wylacznie od ucznia- czyz nie nad tym przez wiekszosc swoich wateczkow piejesz? no wiec wlasnie koles ktory z pewnoscia mowi z akcentem zdal SAT lepiej od twojego syna po jakiesc szkole co to lukiem trzeba omijac.

                                                    A Masiuciowi jak w MIT poszlo?
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 08:00
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > W gimnazjum zasob slow jest taki ze nie sposob go nadrobic w "conajmniej rok".

                                                    Mozna.mozna.Jak sie jest zdolnym to mozna.

                                                    > O Zbyluta nadal zrzera cie zazdrosc- i slusznie stary, slusznie wink
                                                    > to okropne ze niektorzy slecza, kombinuja, narzucaja dzecku rezim a tu przychod
                                                    > zi taki niedouk po miernym HS i sie po prostu cham dostaje.

                                                    A niby dlaczego mialaby mnie zazdrosc zzerac?
                                                    Nawet jak zostanie zaakceptowany do Harvardu,to mu odradze.

                                                    > Poza tym maksiu chcialam zauwazyc ze chlopak po tym kiepskim HS mial wysoki SAT
                                                    > - z tego powodu wszak stal sie znany- a SAT wlasnie ma to do siebie ze niest ni
                                                    > ezalezny od szkoly- zalezy wylacznie od ucznia- czyz nie nad tym przez wiekszos
                                                    > c swoich wateczkow piejesz?

                                                    Niestety nie masz racji.
                                                    On mial wysoka srednia(104) a SAT taki sobie.Na pewno gorszy niz moj syn.

                                                    > no wiec wlasnie koles ktory z pewnoscia mowi z akce
                                                    > ntem zdal SAT lepiej od twojego syna po jakiesc szkole co to lukiem trzeba omijac.

                                                    Zbylut nie mowi z akcentem.

                                                    > A Masiuciowi jak w MIT poszlo?

                                                    Nie skladal tam podania.Nie jest zainteresowany.
                                                    Wlasnie to ze MIT odrzucil Zbyluta,swiadczy o slabym SAT i raczej cienkiej matematyce.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 10:04
                                                    > Co najmniej rok chodzil do gimnazjum i mogl zdawac do Brooklyn Tech ale widoczn
                                                    > ie nie zdal.Mogl zdawac rowniez w czasie pierwszego roku w New Utrecht HS do Br
                                                    > ooklyn Tech HS. Widocznie byl za cienki.


                                                    Przede wszystkim w języku. Zapewne mówił już biegle, ale niekoniecznie wystarczająco dobrze, żeby zdać egzamin. Wcale nie dziwię się, że chłopak, który rok wcześniej przybył do Stanów nie zdaje do najlepszego liceum.
                                                    Ależ ci ten Zbylut kością w gardle stoi.
                                                    Mówisz, że mial slaby SAT? To znaczy ile mial Zbylut? 1500?
                                                    No i przypominam, że Zbyluta nie przyjęło MIT, za to przyjęły go wszystkie Ivy Leagowe uniwersytety.
                                                    Do Maćka już z Yale dzwonili? A ze Stanfordu? Moim zdaniem Staford bylby najlepszy, ze względu na odleglość od domu. ; )

                                                    > > No nie żartuj. Sam pisałeś, że musiałeś napisać synowi esej, bo jego był
                                                    > mdły.
                                                    > > Wuięc jakie znowu sam?
                                                    > Stanelo na tym,ze on poprawil swoj.


                                                    No brawo, brawo. Zdolny chłopczyk. Sam, bez pomocy tatusia poprawił esej.
                                                    Wiesz, dla mnie śmieszne jest, że w ogóle wpadło ci do głowy pisanie za niego eseju.

                                                    > A jakie pasje z niego wyrugowalem,bo do glowy mi nic nie przychodzi?

                                                    No właśnie. Pytanie dnia: czy Maciek kiedykolwiek mial jakieś pasje, które nie byłyby pasjami tatusia.

                                                    > Widze,ze ty masz w sobie zakodowana ucieczke z domu jako lekarstwo na wszystko
                                                    > i ....odkrywanie siebie samej........


                                                    Jest taki moment, kiedy trzeba rozpocząc niezależne od rodziców życie. Szczerze mówiąc uważam, że dla większości osiemnastolatków jest za wcześnie na wyjazd z domu. Ale w przypadku twoich dzieci im wcześniej, tym lepiej.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 15:25
                                                    hankam napisała:

                                                    > Przede wszystkim w języku. Zapewne mówił już biegle, ale niekoniecznie wystarcz
                                                    > ająco dobrze, żeby zdać egzamin. Wcale nie dziwię się, że chłopak, który rok wc
                                                    > ześniej przybył do Stanów nie zdaje do najlepszego liceum.

                                                    Te egzaminy do najlepszych liceow sa oparte o logical reasoning i znajomosc perfekt jezyka nie jest tam konieczna.To jest test i nie ma tam ustnego egzaminu.

                                                    > Mówisz, że mial slaby SAT? To znaczy ile mial Zbylut? 1500?

                                                    Mysle ze mial okolo 2.000 pkt.
                                                    Nie mogl miec duzo lepszego bo by go do MIT przyjeli.

                                                    > No i przypominam, że Zbyluta nie przyjęło MIT, za to przyjęły go wszystkie Ivy
                                                    > Leagowe uniwersytety.

                                                    Widocznie kuleje z matematyka.

                                                    > Do Maćka już z Yale dzwonili? A ze Stanfordu? Moim zdaniem Staford bylby najlep
                                                    > szy, ze względu na odleglość od domu. ; )

                                                    Nie wiem czy skladal tam podania.Do Stanfordu na pewno nie.

                                                    > No właśnie. Pytanie dnia: czy Maciek kiedykolwiek mial jakieś pasje, które nie
                                                    > byłyby pasjami tatusia.

                                                    Mial i ma bardzo duzo.A czy nie wolno mu miec pasji podobnych do rodzicielskich?

                                                    > Jest taki moment, kiedy trzeba rozpocząc niezależne od rodziców życie. Szczerze
                                                    > mówiąc uważam, że dla większości osiemnastolatków jest za wcześnie na wyjazd z
                                                    > domu.

                                                    Syn ma 17 lat i tyle bedzie mial zaczynajac studia.

                                                    > Ale w przypadku twoich dzieci im wcześniej, tym lepiej.

                                                    Zachowaj swoje pomysly dla swoich dzieci.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 21.01.12, 20:40
                                                    > A czy nie wolno mu miec pasji podobnych do rodzicielskich?
                                                    Wolno, nigdy jednak nie słyszałam, żeby mial jakieś pasje poza sportowe.
                                                    Poza tym, wiesz, pasja, to dla mnie coś,l od czego człowieka wołami nie odciągniesz. Nie coś za co się płaci dziecku pięciodolarówkami żeby to robiło.

                                                    > Te egzaminy do najlepszych liceow sa oparte o logical reasoning i znajomosc per
                                                    > fekt jezyka nie jest tam konieczna.To jest test i nie ma tam ustnego egzaminu.

                                                    Tak i Maciek jedno lato czy dwa poświęcił na wakacyjne kursy przygotowawcze do tych egzaminów. A w czasie wakacji poprzedzających egzamin Zbyluta nie było jeszcze w USA, a nawet gdyby był, niewiele by skorzystał, bo nie znał jeszcze języka. Twoje dzieci są po prostu wytrenowane do zdawania egzaminów. Ze zdolnościami to nie ma wiele wspólnego.

                                                    > Mysle ze mial okolo 2.000 pkt.
                                                    > Nie mogl miec duzo lepszego bo by go do MIT przyjeli.

                                                    Ale przyjęli go na Harvard. Od ilu punktów na SAT przyjmuje Harvard?

                                                    > > No i przypominam, że Zbyluta nie przyjęło MIT, za to przyjęły go wszystki
                                                    > e Ivy
                                                    > > Leagowe uniwersytety.
                                                    >
                                                    > Widocznie kuleje z matematyka.


                                                    Widocznie Maciek też, skoro na MIT nawet nie próbował startować.

                                                    > Syn ma 17 lat i tyle bedzie mial zaczynajac studia.
                                                    Będzie mu brakowało dwóch tygodni, o ile wiem. Rocznikowo będzie miał osiemnaście lat.
                                                    Moja córka też jest z połowy września, a jakoś nie mówię, że zaczęła szkołę w wieku lat sześciu.

                                                    > Zachowaj swoje pomysly dla swoich dzieci.
                                                    Nie będę swojemu dziecku zawracać głowy swoimi pomysłami. Mogę jej co najwyżej doradzać.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 03:55
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wolno, nigdy jednak nie słyszałam, żeby mial jakieś pasje poza sportowe.
                                                    > Poza tym, wiesz, pasja, to dla mnie coś,l od czego człowieka wołami nie odciągniesz.

                                                    Lowienie ryb,piwko,papierosy?

                                                    > Twoje dzieci są po prostu wytrenowane do zdawania egzaminów. Ze zdolnościam
                                                    > i to nie ma wiele wspólnego.

                                                    Wrecz odwrotnie.DoSAT przygotowywal sie bardzo malo.

                                                    > Ale przyjęli go na Harvard. Od ilu punktów na SAT przyjmuje Harvard?

                                                    On mial 104 srednia,to wnioskuje ,ze SAT mial taki sobie okolo 2.000 pkt.
                                                    Gdyby mial wiecej to by go na MIT przyjeli.

                                                    > Widocznie Maciek też, skoro na MIT nawet nie próbował startować.

                                                    Syna techniczne nie interesuja.

                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 11:39
                                                    Techniczne?
                                                    Chyba jesteście niekumaci, jak to lubisz mówić.
                                                    Na MIT mozesz studiowac wszystko, także kierunki humanistyczne, od literatury po antropologię czy lingwistykę. Możesz tez studiować socjologię czy zarządzanie.

                                                    16 Aeronautics and Astronautics
                                                    21A Anthropology
                                                    4 Architecture
                                                    20 Biological Engineering
                                                    7 Biology
                                                    9 Brain and Cognitive Sciences
                                                    15 Business
                                                    10 Chemical Engineering
                                                    5 Chemistry
                                                    1 Civil and Environmental Engineering
                                                    CMS Comparative Media Studies
                                                    CSB Computational and Systems Biology
                                                    CDO Computation for Design and Optimization
                                                    12 Earth, Atmospheric and Planetary Sciences
                                                    14 Economics
                                                    6 Electrical Engineering and Computer Science
                                                    ESD Engineering Systems Division
                                                    21F Foreign Languages and Literatures
                                                    HST Health Sciences and Technology
                                                    21H History
                                                    24 Linguistics and Philosophy
                                                    21L Literature
                                                    15 Management
                                                    3 Materials Science and Engineering
                                                    18 Mathematics
                                                    2 Mechanical Engineering
                                                    MAS Media Arts and Sciences (Media Lab)
                                                    21M Music and Theater Arts
                                                    22 Nuclear Science and Engineering
                                                    8 Physics
                                                    17 Political Science
                                                    STS Science, Technology, and Society
                                                    11 Urban Studies and Planning
                                                    21W Writing and Humanistic Studies


                                                    Do wyboru do koloru.
                                                    Zresztą jeśli Maciek ma być dyrektorem NASA, to jakiś background techniczny powinien mieć.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 19:47
                                                    hankam napisała:

                                                    > Na MIT mozesz studiowac wszystko, także kierunki humanistyczne, od literatury p
                                                    > o antropologię czy lingwistykę. Możesz tez studiować socjologię czy zarządzanie.

                                                    collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=4075&profileId=7
                                                    Ponad 80% kierunkow jest scisle technicznych.

                                                    No i trzeba miec SAT z matematyki okolo 700 pkt i tego Zbylut nie mial.

                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 20:24
                                                    Ja nie piszę o Zbylucie. To była odpowiedź na to, że twój syn nie aplikował na MIT bo nie interesują go kierunki techniczne. No więc mia do wyboru do koloru kierunków humanistycznych, pewnie był za cienki z matmy.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 20:25
                                                    Zresztą nie wiesz, co miał Zbylut.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 04:37
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ja nie piszę o Zbylucie. To była odpowiedź na to, że twój syn nie aplikował na
                                                    > MIT bo nie interesują go kierunki techniczne. No więc mia do wyboru do koloru k
                                                    > ierunków humanistycznych, pewnie był za cienki z matmy.
                                                    ----------
                                                    Tobie jest ciezko proste rzeczy zrozumiec!
                                                    Zbylut wyslal 20 aplikacji i zaplacil za to kupe kasy.
                                                    Chodzilo mu glownie o to,zeby zaszpanowac jak to go wszyscy chca.
                                                    Wybral prawo ,ktore od 20 co najmniej lat jest w zupelnym odwrocie.
                                                    Zawody w ktorych mozna sie wykazac,to medycyna i IT i to tylko wtedy jak otworzysz swoj biznes.
                                                    W pozostalych zawodach zarabiasz 60-70 tys rocznie i to by bylo na tyle.
                                                    Bardzo zdolny chlopak(syn znajomych) dostal po programowaniu 55 tys rocznie i to rok pracy szukal.
                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 09:04
                                                    > Zawody w ktorych mozna sie wykazac,to medycyna i IT i to tylko wtedy jak otworz
                                                    > ysz swoj biznes.

                                                    He, he maksiu, jeszcze nie tak dawno o lekarzach pisałeś z pogarda, i pamietam tez jak to medycynę zaliczyłeś do zawodów artystycznych wink czyli takich które się wg ciebie nie liczą. bo ty jak prowadzałeś dzieci do lekarza to mu dyktowales jakie leki ma wypisać, takie to proste jest wink Teraz najpierw syna do business school chciałeś wysłać ale chyba się zbuntował (w waszej rodzinie??? Ale wstyd...) i chce na medycynę - więc już ta medycyna urosła do rangi najbardziej lukratywnego zawodu w twoich oczach wink
                                                    A mnie bawią twoje gwałtowne zwroty w poglądach smile))

                                                    A.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 02:54
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > bo ty jak prowadzałeś dzieci do lekarza to mu dyktowale
                                                    > s jakie leki ma wypisać, takie to proste jest wink

                                                    Niestety wiekszosc z nich jest przymulonych i jak ich nie nakierujesz co maja zrobic,to pobladza.


                                                    > Teraz najpierw syna do busines
                                                    > s school chciałeś wysłać ale chyba się zbuntował (w waszej rodzinie??? Ale wsty
                                                    > d...) i chce na medycynę - więc już ta medycyna urosła do rangi najbardziej luk
                                                    > ratywnego zawodu w twoich oczach wink
                                                    > A mnie bawią twoje gwałtowne zwroty w poglądach smile))

                                                    Nie jest to takie gwaltowne,ale dojrzewalo przez dlugi czas w glowach i znajoma Malinowska mnie to wepchnela sila do glowy.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    >zez dlugi czas w glowach i znajoma
                                                    > Malinowska mnie to wepchnela sila do glowy.

                                                    MI wepchnęła! Help!!!
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 25.01.12, 19:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > MI wepchnęła! Help!!!

                                                    Ja nie lubie takich plebejskich skrotow.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 25.01.12, 20:29
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > MI wepchnęła! Help!!!
                                                    >
                                                    > Ja nie lubie takich plebejskich skrotow.

                                                    Ty po polsku nie umiesz mówić. I to jest dramat. Nie wpominajc o merytorycznym aspekcie twoich wypowiedzi.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 26.01.12, 21:31
                                                    Jezeli poprawna polszczyzna to plebejski skrot to ja jestem siostrzenica Myszki Mikismile
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 04:25
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > ja jestem siostrzenica Myszki Mikismile

                                                    Mnie to nie przeszkadza.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 06:56
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > ja jestem siostrzenica Myszki Mikismile
                                                    >
                                                    > Mnie to nie przeszkadza.

                                                    A mnie przeszkadza twój poor polish. Zapewne mówisz tak w domu i dzieciaki też tak mówią uncertain

                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 19:33
                                                    > A mnie przeszkadza twój poor polish. Zapewne mówisz tak w domu i dzieciaki też
                                                    > tak mówią uncertain

                                                    nieee, maks juz pisal o tym ze oni juz od dawna w domu po polsku nie mowia zeby dzieci nie mialy problemu z angielskim wink I dzieci praktycznie polskiego nie znaja
                                                    BTW maks, jak brzmi imie twoje i syna wymawiane po amerykansku?

                                                    A.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 21:55
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > nieee, maks juz pisal o tym ze oni juz od dawna w domu po polsku nie mowia zeby
                                                    > dzieci nie mialy problemu z angielskim wink I dzieci praktycznie polskiego nie znaja

                                                    Znaja znaja.My rozmawiamy miedzy soba po polsku i czasami z nimi.Sa niezle osluchane.

                                                    > BTW maks, jak brzmi imie twoje i syna wymawiane po amerykansku?

                                                    Mike. Matt.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 08:01
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Znaja znaja.My rozmawiamy miedzy soba po polsku i czasami z nimi.Sa niezle oslu
                                                    > chane.

                                                    O. A myślałam, że sa doskonale dwujęzyczne. No proszę jaka wyrwa w tym idealnym obrazku.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > O. A myślałam, że sa doskonale dwujęzyczne. No proszę jaka wyrwa w tym idealnym
                                                    > obrazku.

                                                    One nie maja zamiaru wracac do Polski.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:14
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > O. A myślałam, że sa doskonale dwujęzyczne. No proszę jaka wyrwa w tym id
                                                    > ealnym
                                                    > > obrazku.
                                                    >
                                                    > One nie maja zamiaru wracac do Polski.

                                                    To nie ma znaczenia. Dwujęzyczność to świetna gimnastyka dla mózgu. Poza tym, nigdy nic nie wiadomo. A drugi język na rynku pracy bardzo się przydaje. Mój amerykański mąż mówi po rosyjsku i po polsku. Mało jest takich i dlatego ma dobrą pracę. Angielski to za przeproszeniem każdy g..pi zna.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > A drugi język na rynku pracy bardzo się przydaje.

                                                    Jak bedzie trzeba to w 2 tygodnie sie nauczy.

                                                    > Mój amerykański mąż mówi po rosyjsku i po polsku.

                                                    Tragedia.


                                                    > Mało jest takich i dlatego ma dobrą pracę.

                                                    Juz sobie wyobrazam dobra prace ze znajomoscia polskiego i rosyjskiego.

                                                    > Angielski to za przeproszeniem każdy g..pi zna.

                                                    Nawet w Polsce?
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > A drugi język na rynku pracy bardzo się przydaje.
                                                    >
                                                    > Jak bedzie trzeba to w 2 tygodnie sie nauczy.

                                                    Jasne. Marzenie ściętej głowy tongue_out


                                                    >
                                                    > > Mój amerykański mąż mówi po rosyjsku i po polsku.
                                                    >
                                                    > Tragedia.

                                                    Tragedia to jest wtedy jak Amerykanin mówi tylko po angielsku.


                                                    > > Mało jest takich i dlatego ma dobrą pracę.
                                                    >
                                                    > Juz sobie wyobrazam dobra prace ze znajomoscia polskiego i rosyjskiego.

                                                    Ty sobie nie jesteś tego w stanie wyobrazić, bo ty realiów nie znasz. Teraz największe biznesy robi się na wschodzie a nie w upadającej Ameryce Północnej.
                                                    Zacznij synka uczyć chińskiego, to mu się najbardziej przyda.

                                                    >
                                                    > > Angielski to za przeproszeniem każdy g..pi zna.
                                                    >
                                                    > Nawet w Polsce?

                                                    Nawet w Polsce. Każdy na ulicy odpowie ci po angielsku. Wyłączam starsze pokolenie powyżej 60 tki smile
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 12:18
                                                    > Nawet w Polsce. Każdy na ulicy odpowie ci po angielsku. Wyłączam starsze pokole
                                                    > nie powyżej 60 tki smile


                                                    Nie wyłączaj - moi rodzice są po osiemdziesiątce (ojciec nawet po dziewięćdziesiątce ) i oboje mówią bardzo dobrze po angielsku, dodatkowo ojciec zna znakomicie niemiecki i łacinę. Mój osiemdziesięcioletni teść mówi po niemiecku biegle.
                                                    Pewnie nie sa typowi, ale nie przesadzajmy - jest dużo lepiej niż z Amerykanami.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 17:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Teraz największe biznesy robi się na wschodzie a nie w upadającej Ameryce Północnej.

                                                    Na wschodzie tez jest najwieksza przestepczosc,najwiecej sie pije i nalatwiej trafic do wiezienia.

                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 22:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Teraz największe biznesy robi się na wschodzie a nie w upadającej Ameryce
                                                    > Północnej.
                                                    >
                                                    > Na wschodzie tez jest najwieksza przestepczosc,najwiecej sie pije i nalatwiej t
                                                    > rafic do wiezienia.
                                                    >

                                                    Do więzienia to najłatwiej trafić w Ameryce jak przekroczysz prędkość tongue_out
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 04:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > Do więzienia to najłatwiej trafić w Ameryce jak przekroczysz prędkość tongue_out

                                                    Za samo przekroczenie predkosci jeszcze nie,ale jak wczesniej mialas jakies mandaty niezaplacone,to za nieplacenie mandatow moga cie zamknac.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 12:50
                                                    To niech się nauczą w dwa tygodnie chińskiego. poważnie mówię - chiński się bardzo przydaje. Musisz tylko wybrać, czy raczej pekiński, czy kantoński (a może oba, skoro można nauczyć się w dwa tygodnie), czy któryś z pozostałych kilkunastu języków.
                                                    O efektach na oczywiście powiadom.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 10:49
                                                    I z tym "niezłym osłuchaniem" zdałyby z palcem w nosie maturę z polskiego? Wow.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 17:59
                                                    hankam napisała:

                                                    > I z tym "niezłym osłuchaniem" zdałyby z palcem w nosie maturę z polskiego? Wow.

                                                    Oczywiscie ze tak,bo polskie matury sa dla nieukow.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:15
                                                    maksimum napisał:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > I z tym "niezłym osłuchaniem" zdałyby z palcem w nosie maturę z polskiego
                                                    > ? Wow.
                                                    >
                                                    > Oczywiscie ze tak,bo polskie matury sa dla nieukow.

                                                    A ty zdałeś jakąś? Bo nie wygląda. Twoje dzieci nie zdałyby matury, bo nie umiałyby przeczytać polecenia po polsku.
                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 16:47
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > > BTW maks, jak brzmi imie twoje i syna wymawiane po amerykansku?
                                                    >
                                                    > Mike. Matt.

                                                    Maks, ty taka pogardę wyrazasz na każdym kroku dla Polski, Polaków - po co więc dałeś synowi ktory jest Amerykaninem polskie imię????

                                                    A.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 16:56
                                                    Nie polskie, tylko swoje własne. Maciek ma być maksimumem bis, a maksimum nawet swój profil na facebooku ozdobił zdjęciem swego syna - jako zdjęciem profilowym. Nie wiem, czy to przypadek psychiatryczny, ale całkiem normalne to nie jest.
                                                    www.facebook.com/#!/maciej.zaboklicki
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:14
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie polskie, tylko swoje własne. Maciek ma być maksimumem bis, a maksim
                                                    > um nawet swój profil na facebooku ozdobił zdjęciem swego syna - jako zdjęciem p
                                                    > rofilowym. Nie wiem, czy to przypadek psychiatryczny, ale całkiem normalne to nie jest.

                                                    Jak juz prawie wszyscy poza toba nie sa normalni,to lepiej od razu zglos sie do przychodni.
                                                    A syn jest bardzo podobny do mnie gdy bylem w jego wieku,a duzo ludzi z Polski nie widzialo mnie od lat szkolnych.

                                                    PS.Wiem ze sola w oku sa dla ciebie ludzie inteligentni i przystojni zarazem,dlatego twoich zdjec nigdy nie obejrzymy.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:17
                                                    maksimum napisał:



                                                    > A syn jest bardzo podobny do mnie gdy bylem w jego wieku,a duzo ludzi z Polski
                                                    > nie widzialo mnie od lat szkolnych.

                                                    Syn wcale do ciebie podobny nie jest. Na szczęście wink Córka ma nos po tobie big_grin


                                                    > PS.Wiem ze sola w oku sa dla ciebie ludzie inteligentni i przystojni zarazem,dl
                                                    > atego twoich zdjec nigdy nie obejrzymy.

                                                    Wsadzanie zdjęcia syna zamiast swojego na profilu normalne nie jest, ale nikt z nas nie spodziewał się czegokolwiek innego wink
                                                    A może zrobiłeś tak, bo nie jesteś ani przystojny ani inteligentny i nie masz się czym chwalić big_grin
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wsadzanie zdjęcia syna zamiast swojego na profilu normalne nie jest,

                                                    Za to ty jestes "normalna" i bedziesz decydowala za wszystkich co jest "normalne".
                                                    Czy ty z hankam do jednego magla chodzicie?



                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Wsadzanie zdjęcia syna zamiast swojego na profilu normalne nie jest,
                                                    >
                                                    > Za to ty jestes "normalna" i bedziesz decydowala za wszystkich co jest "normaln
                                                    > e".
                                                    >
                                                    >

                                                    Nie potrzeba o niczym decydować. Wystarczy rzut oka, żeby wiedzieć iż poprzez syna próbujesz wyleczyć własne kompleksy. Tylko syna szkoda. Gdybym była nim zażądałabym usunięcia własnego zdjęcia zdjęcia z profilu tatusia. Ale on się nie zbuntuje, bo wolnej woli nie ma.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 17:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Gdybym była nim zażądałabym usunięcia własnego zdjęcia zdjęcia z profilu tatusia. Ale on >się nie zbuntuje, bo wolnej woli nie ma.

                                                    Juz wczesniej o tym pisalem.Ludzie naprawde inteligentni nie buntuja sie.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 22:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Gdybym była nim zażądałabym usunięcia własnego zdjęcia zdjęcia z profilu
                                                    > tatusia. Ale on >się nie zbuntuje, bo wolnej woli nie ma.
                                                    >
                                                    > Juz wczesniej o tym pisalem.Ludzie naprawde inteligentni nie buntuja sie.

                                                    Ludzie naprawdę inteligentni mają własne zdanie na każdy temat. Twój dzieciak jest bezwolny więc chyba wynika z tego, że jednak inteligentny nie jest.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 04:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ludzie naprawdę inteligentni mają własne zdanie na każdy temat. Twój dzieciak j
                                                    > est bezwolny więc chyba wynika z tego, że jednak inteligentny nie jest.

                                                    Oczywiscie,ze on ma wlasne zdanie na kazdy temat,ale buntowac sie nie ma sensu.
                                                    On niezle udaje bezwolnego.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 06:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Oczywiscie,ze on ma wlasne zdanie na kazdy temat,ale buntowac sie nie ma sensu.
                                                    > On niezle udaje bezwolnego.

                                                    Tak? Nieźle udaje skoro pozwala tatusiowi na wstawianie swojego zdjęcia na facebooku. Może nie ma własnego profilu, bo tata nie pozwolił...
                                                    Żal serce ściska. Życzę chłopakowi studiów w innym stanie.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 00:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Może nie ma własnego profilu, bo tata nie pozwolił...

                                                    Ma,ma.Mozesz nawet do niego napisac o swoich watpliwosciach.

                                                    > Żal serce ściska. Życzę chłopakowi studiów w innym stanie.

                                                    A gdzie mu bedzie lepiej niz w domu?
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 06:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    >o niego napisac o swoich watpliwosciach.

                                                    Nie mam zamiaru, bo to nie ta kategoria wiekowa.


                                                    > A gdzie mu bedzie lepiej niz w domu?

                                                    Wszędzie mu będzie lepiej niż z ojcem w domu. Może zacznie samodzielnie myśleć w końcu.
                                                  • ewenekgosia Re: Harvard zadzwonil. 02.02.12, 11:45
                                                    nie ma - profil jest twoj i wcale sie z tym nie kryjesz.

                                                    Ale Kowalskiej nie masz za znajoma? no az sie dziwie czemu....
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 05.02.12, 05:27
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > nie ma - profil jest twoj i wcale sie z tym nie kryjesz.

                                                    A tobie by pasowalo zebym sie z czym kryl a ty mialabys na mnie teczke.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 20:52
                                                    A ty uważasz, że jesteś przystojny?
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:13
                                                    hankam napisała:

                                                    > A ty uważasz, że jesteś przystojny?

                                                    I odmawiam jeszcze zobaczenia twoich zdjec na Facebook,zeby sie kompletnie nie zalamac.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:06
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Maks, ty taka pogardę wyrazasz na każdym kroku dla Polski, Polaków - po co więc
                                                    > dałeś synowi ktory jest Amerykaninem polskie imię????

                                                    Co innego dobra tradycja rodzinna,a co innego utozszamiac sie z PO.

                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:18
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Co innego dobra tradycja rodzinna,a co innego utozszamiac sie z PO.
                                                    >

                                                    A co ma piernik do wiatraka?
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 22:09
                                                    Byc niezle osluchanym nie wystarczy by zdac polska mature.A pamietam jak maksiu sie przechwalal ze jego dzieci zdalyby mature z paluszkem z nosie czy innej czesci ciala.smile
                                                    My w domu tez rozmawiamy po polsku.Dzieci nie tyle osluchane co biegle mowia po polslu choc czasami robia sliczne beldy i przejezyczenia i tzw kalki jezykowe. Ale daleka jestem od tego by twierdzic ze moje dzieci a dokladnie ze corka moglaby zdawac mature w Polsce z jezyka polskiego.Syn na bank nie bo dyslektyk i nawet nie probowalam go uczyc pisac i czytac po polsku.Umie tylko mowic i wedlug mnie to wystarczy.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:15
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Syn na bank nie bo dyslektyk i nawet nie probowalam go uczyc pisac i czytac po >polsku.Umie tylko mowic i wedlug mnie to wystarczy.

                                                    Moje dzieci chodzily do polskiej szkoly w NYC i pisac i czytac umieja.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:36
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > Syn na bank nie bo dyslektyk i nawet nie probowalam go uczyc pisac i czyt
                                                    > ac po >polsku.Umie tylko mowic i wedlug mnie to wystarczy.
                                                    >
                                                    > Moje dzieci chodzily do polskiej szkoly w NYC i pisac i czytac umieja.

                                                    Jasne.... Znam kilkoro dzieciaków po polskich szkołach niedzielnych. I żadne nie czyta płynnie po polsku a niewielu mówi poprawnie. Ty sam nie mówisz poprawnie, więc może tego nie widzisz smile
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 21:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > A mnie przeszkadza twój poor polish.

                                                    So, now I'm gonna have to polish my polish?
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 08:03
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > A mnie przeszkadza twój poor polish.
                                                    >
                                                    > So, now I'm gonna have to polish my polish?

                                                    przydałoby się, ale sam widzisz, że efektów nie ma żadnych. Ciągle popełniasz te same błędy i niczego się nauczyć nie możesz.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 10:57
                                                    Poddaj się od razu, fogito, Maciek już się nie wyzbędzie tej podwarszawskiej gwary. O czterech czy pięciu lat parę osób próbuje mu przekazać, kiedy się mówi "mi", a kiedy "mnie", bezskutecznie. tak się mówi na Grynpojncie i już.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 12:47
                                                    hankam napisała:

                                                    > Poddaj się od razu, fogito, Maciek już się nie wyzbędzie tej podwarszawskiej gw
                                                    > ary.

                                                    Wiem. Ale nie poddam się. Będę go poprawiać za każdym razem smile

                                                    O czterech czy pięciu lat parę osób próbuje mu przekazać, kiedy się mówi "
                                                    > mi", a kiedy "mnie", bezskutecznie. tak się mówi na Grynpojncie i już.

                                                    Podobnie jak w Chicago. Ani po polsku dobrze ani po angielsku uncertain
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Podobnie jak w Chicago. Ani po polsku dobrze ani po angielsku uncertain

                                                    Widze ze nie znasz NYC.Chicago to wiocha w porownaniu z NYC.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:19
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Podobnie jak w Chicago. Ani po polsku dobrze ani po angielsku uncertain
                                                    >
                                                    > Widze ze nie znasz NYC.Chicago to wiocha w porownaniu z NYC.

                                                    Znam oba miasta. Chicago jest ładniejsze, bo czystsze. A Polacy w obu tacy sami - niestety.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam oba miasta. Chicago jest ładniejsze, bo czystsze. A Polacy w obu tacy sami
                                                    > - niestety.

                                                    A od kiedy to ludzie w dwoch calkiem roznych miastach sa tacy sami??
                                                    To tak jak twierdzenie ze w Warszawie i Krakowie mieszkaja tacy sami ludzie.
                                                    Opamietaj sie dziewczyno,bo cos ci mocno zaszkodzilo.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:35
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Znam oba miasta. Chicago jest ładniejsze, bo czystsze. A Polacy w obu tac
                                                    > y sami
                                                    > > - niestety.
                                                    >
                                                    > A od kiedy to ludzie w dwoch calkiem roznych miastach sa tacy sami??

                                                    Zwyczajnie. Polak na emigracji w Stanach to ten sam typ wink

                                                    > To tak jak twierdzenie ze w Warszawie i Krakowie mieszkaja tacy sami ludzie.

                                                    Oczywiście, że tak. Nie ci sami tylko tacy sami? Rozumiesz, czy za trudne big_grin

                                                    > Opamietaj sie dziewczyno,bo cos ci mocno zaszkodzilo.

                                                    Mnie nie nie zaszkodziło. Ty popracuj nad myśleniem.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 17:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > > A od kiedy to ludzie w dwoch calkiem roznych miastach sa tacy sami??
                                                    >
                                                    > Zwyczajnie. Polak na emigracji w Stanach to ten sam typ wink

                                                    Od poczatku mowie,ze nie znasz Stanow jak rowniez nie znasz Polski.
                                                    W kazdym miescie mieszkaja inni ludzie i dotyczy to tak samo USA jak i Polski.
                                                    Zarabiaja inne pieniadze,maja inne wyksztalcenie.

                                                    > > To tak jak twierdzenie ze w Warszawie i Krakowie mieszkaja tacy sami ludzie.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że tak. Nie ci sami tylko tacy sami? Rozumiesz, czy za trudne big_grin
                                                    >
                                                    > > Opamietaj sie dziewczyno,bo cos ci mocno zaszkodzilo.
                                                    >
                                                    > Mnie nie nie zaszkodziło. Ty popracuj nad myśleniem.

                                                    Pomyslalem,ze nie bede cie wiecej przekonywal do rzeczy oczywistych bo to strata czasu.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 22:33
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Od poczatku mowie,ze nie znasz Stanow jak rowniez nie znasz Polski.

                                                    Ale, to ty mówisz i nie masz racji wink


                                                    > W kazdym miescie mieszkaja inni ludzie i dotyczy to tak samo USA jak i Polski.
                                                    > Zarabiaja inne pieniadze,maja inne wyksztalcenie.

                                                    Ale mentalność ta sama maksiu. Mentalność. Rozumiesz?


                                                    > Pomyslalem,ze nie bede cie wiecej przekonywal do rzeczy oczywistych bo to strat
                                                    > a czasu.

                                                    Ufff. Nareszcie.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 04:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > > W kazdym miescie mieszkaja inni ludzie i dotyczy to tak samo USA jak i Polski.
                                                    > > Zarabiaja inne pieniadze,maja inne wyksztalcenie.
                                                    >
                                                    > Ale mentalność ta sama maksiu. Mentalność. Rozumiesz?

                                                    Wlasnie mentalnosc jest inna i dlatego mieszkaja w innych miejscach.

                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Wlasnie mentalnosc jest inna i dlatego mieszkaja w innych miejscach.
                                                    >

                                                    Mentalność ta sama tylko miejsce inne wink
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 00:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mentalność ta sama tylko miejsce inne wink

                                                    Ja bym z osoba z twoja mentalnoscia w jednym miejscu nie wytrzymal.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 06:54
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Mentalność ta sama tylko miejsce inne wink
                                                    >
                                                    > Ja bym z osoba z twoja mentalnoscia w jednym miejscu nie wytrzymal.

                                                    To dobrze. Bo to oznacza, że diametralnie się różnimy a ja nie chciałabym być tak zakompleksiona jak ty tongue_out
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > O czterech czy pięciu lat parę osób próbuje mu przekazać, kiedy się mówi "
                                                    > mi", a kiedy "mnie", bezskutecznie. tak się mówi na Grynpojncie i już.

                                                    A czy ja sobie z wami pozartowac nie moge?
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:20
                                                    maksimum napisał:


                                                    > A czy ja sobie z wami pozartowac nie moge?

                                                    to nie żart tylko nawyk nie do wyplenienia.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:11
                                                    fogito napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > A czy ja sobie z wami pozartowac nie moge?
                                                    >
                                                    > to nie żart tylko nawyk nie do wyplenienia.

                                                    Ty po prostu nie kumasz zartow innych ludzi.
                                                    Tak to bywa jak sie przypadkiem znajdziesz poza swoim srodowiskiem.
                                                    Wiesz co to znaczy srodowisko?
                                                    To jest taka grupa ludzi takich samych w Chicago i NYC.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:38
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > Ty po prostu nie kumasz zartow innych ludzi.

                                                    Ależ kumam, jeśli żartują wink


                                                    > Tak to bywa jak sie przypadkiem znajdziesz poza swoim srodowiskiem.
                                                    > Wiesz co to znaczy srodowisko?
                                                    > To jest taka grupa ludzi takich samych w Chicago i NYC.

                                                    Tak, wiem. To taka grupa, którą ty reprezentujesz. Słoma z butów wychodzi, mówić nie umie, a wydaje mu się, ze wszystkie rozumy pozjadał big_grin
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 12:20
                                                    > Tak, wiem. To taka grupa, którą ty reprezentujesz. Słoma z butów wychodzi, mówi
                                                    > ć nie umie, a wydaje mu się, ze wszystkie rozumy pozjadał big_grin


                                                    I jest bardziej amerykański od Busha.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:01
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ciągle popełniasz te same błędy i niczego się nauczyć nie możesz.

                                                    Odmawiam zaakceptowania nowej polskiej rzeczywistosci.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 18:21
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ciągle popełniasz te same błędy i niczego się nauczyć nie możesz.
                                                    >
                                                    > Odmawiam zaakceptowania nowej polskiej rzeczywistosci.

                                                    A skąd ty możesz wiedzieć jaka jest nowa polska rzeczywistość? Poprawne wysławianie to podstawa. Jak tego brak to nie ma już o czym gadać.
                                                  • hankam Ale podły ten Zbylut! 23.01.12, 10:15
                                                    Chcial zaszpanować i ciebie poniżyć.
                                                    Normalna świnia.
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 24.01.12, 02:56
                                                    hankam napisała:

                                                    > Chcial zaszpanować i ciebie poniżyć.
                                                    > Normalna świnia.

                                                    To raczej tobie on przeszkadza,bo mnie w niczym.
                                                  • hankam Re: Ale podły ten Zbylut! 24.01.12, 11:03
                                                    No co ty : )
                                                    Przecież to ty wyciągnąłes Zbyluta z odmętów internetu , tak cię męczyło, że chłopak z gorszej szkoły śmial dostać się na Ivy Leagową uczelnię. I od samego początku porównywaleś go ze swoim synem, poczynając od tego, ze pewnie nigdy z żadną dziewczyną się nie umawiał, (czy coś w tym stylu). A teraz porównujesz SAT, któego nie znasz i też ci wycghodzi, że Zbylut musi być gorszy, bo miał lepszą średnią uzyskaną w gorszej szkole.
                                                    Wygląda na to, ze masz obsesję na punkcie Zbyluta.
                                                  • maksimum Ale ten Zbylut! 25.01.12, 19:11
                                                    hankam napisała:

                                                    > Przecież to ty wyciągnąłes Zbyluta z odmętów internetu

                                                    Bo chlopak jest tego warty.
                                                    Troche bez sensu idzie na prawo,ale widocznie nie ma mu kto lepiej poradzic.
                                                  • hankam Re: Ale podły ten Zbylut! 25.01.12, 20:44
                                                    I dlatego, że jest tego wart pisałeś lekceważące go posty? ; )
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 27.01.12, 04:13
                                                    hankam napisała:

                                                    > I dlatego, że jest tego wart pisałeś lekceważące go posty? ; )

                                                    A jak ty tytulujesz posty o nim?
                                                  • hankam Re: Ale podły ten Zbylut! 27.01.12, 11:38
                                                    Ja się z ciebie nabijam.
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 27.01.12, 21:38
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ja się z ciebie nabijam.

                                                    Nigdy bym nie zgadl.
                                                  • canuck_eh Re: Ale podły ten Zbylut! 28.01.12, 22:51
                                                    maksimum napisał:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja się z ciebie nabijam.
                                                    >
                                                    > Nigdy bym nie zgadl.

                                                    No to akurat to to nas nie dziwismile
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 29.01.12, 00:17
                                                    canuck_eh napisała:


                                                    > > > Ja się z ciebie nabijam.
                                                    > >
                                                    > > Nigdy bym nie zgadl.
                                                    >
                                                    > No to akurat to to nas nie dziwismile

                                                    A ja sie z dyslektykow nie nabijam.
                                                  • zgagusia Re: Ale podły ten Zbylut! 29.01.12, 09:08

                                                    >
                                                    > A ja sie z dyslektykow nie nabijam.

                                                    Nie, ty tylko nimi pogardzasz sad((((

                                                    A.
                                                  • canuck_eh Re: Ale podły ten Zbylut! 30.01.12, 01:09
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > > Ja się z ciebie nabijam.
                                                    > > >
                                                    > > > Nigdy bym nie zgadl.
                                                    > >
                                                    > > No to akurat to to nas nie dziwismile
                                                    >
                                                    > A ja sie z dyslektykow nie nabijam.

                                                    A co maja tu w tej wymianie postow dyslektycy do gadania bo ja nie rozumiem?
                                                    Moze mi ktos wujasnic poza maksem ?
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 30.01.12, 04:41
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A co maja tu w tej wymianie postow dyslektycy do gadania bo ja nie rozumiem?
                                                    > Moze mi ktos wujasnic poza maksem ?

                                                    Mnie sie zdaje ze ty jestes dyslektykiem,tylko to ukrywasz.
                                                  • canuck_eh Re: Ale podły ten Zbylut! 30.01.12, 19:16
                                                    No to zle ci sie zdaje .Diagnozowanie zachowaj dla swojej rodziny tak jak diagnozowales swoja corke z ADHD
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 31.01.12, 00:39
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No to zle ci sie zdaje .Diagnozowanie zachowaj dla swojej rodziny tak jak diagn
                                                    > ozowales swoja corke z ADHD

                                                    Corka z tego wychodzi.
                                                  • fogito Re: Ale podły ten Zbylut! 31.01.12, 06:55
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > No to zle ci sie zdaje .Diagnozowanie zachowaj dla swojej rodziny tak jak
                                                    > diagn
                                                    > > ozowales swoja corke z ADHD
                                                    >
                                                    > Corka z tego wychodzi.

                                                    Jak się ma ADHD to się z niego nie wyjdzie. Ona pewnie próbowała być sobą, ale już ją spacyfikowałeś.
                                                  • maksimum Re: Ale podły ten Zbylut! 31.01.12, 23:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jak się ma ADHD to się z niego nie wyjdzie. Ona pewnie próbowała być sobą, ale
                                                    > już ją spacyfikowałeś.

                                                    Mnie sie wszystko udaje.
                                                  • fogito Re: Ale podły ten Zbylut! 01.02.12, 06:54
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak się ma ADHD to się z niego nie wyjdzie. Ona pewnie próbowała być sobą
                                                    > , ale
                                                    > > już ją spacyfikowałeś.
                                                    >
                                                    > Mnie sie wszystko udaje.

                                                    Really? Jakoś trudno to zauważyć. Póki co dzieciom się udaje wink
                                                  • maksimum Póki co dzieciom się udaje ;) 02.02.12, 01:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Really? Jakoś trudno to zauważyć. Póki co dzieciom się udaje wink

                                                    Szczescie lepszym sprzyja.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 02.02.12, 06:44
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Really? Jakoś trudno to zauważyć. Póki co dzieciom się udaje wink
                                                    >
                                                    > Szczescie lepszym sprzyja.

                                                    A to się jeszcze okaże. Mam znajomą po Amerykankę Harvardzie. Mieszka w Polsce z córką. Rozwiodła się z mężem nadużywającym alkoholu. Czy jest szczęśliwa... nie wiem, ale nie sądzę.
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 03.02.12, 06:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mam znajomą po Amerykankę Harvardzie. Mieszka w Polsce
                                                    > z córką. Rozwiodła się z mężem nadużywającym alkoholu. Czy jest szczęśliwa... n
                                                    > ie wiem, ale nie sądzę.

                                                    Ja nie przykladam zbyt wielkiej wagi do uczelni bo najwazniejsza jest praca po uczelni.
                                                    Mozna skonczyc Harvard i byc jakims tam Obama,a Bill Gates nie skonczyl Harvardu choc mu niewiele brakowalo.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 03.02.12, 06:42
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Ja nie przykladam zbyt wielkiej wagi do uczelni bo najwazniejsza jest praca po
                                                    > uczelni.

                                                    taaakkk.....

                                                    > Mozna skonczyc Harvard i byc jakims tam Obama,

                                                    och maksiu, gdybyś był "jakims tam Obamą" to byłbyś prezydentem jednego z najbogatszych (może nie ostatniowink krajów na świecie i twoje nazwisko byłoby powszechnie rozpoznawalne. Nie wspominając już o nagrodzie Nobla... Ale jak wiem, że to mało, bo tylko twój syn jest w stanie odnieść sukces wink



                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 05.02.12, 05:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > och maksiu, gdybyś był "jakims tam Obamą" to byłbyś prezydentem jednego z najbo
                                                    > gatszych (może nie ostatniowink krajów na świecie i twoje nazwisko byłoby powsze
                                                    > chnie rozpoznawalne.

                                                    Mnie to nie imponuje.
                                                    Pamietasz Billa Clintona i jego corke Chelsea ?
                                                    Obama ma dwie corki i kto wie co z nich wyrosnie,ale ich nazwisko nie bedzie rozpoznawalne jak wyjda za maz.
                                                    To jest rozpoznawalnosc bazujaca na popularnosci,a popularni ludzie bardzo rzadko sa dobrej jakosci.


                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 05.02.12, 08:50
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Mnie to nie imponuje.

                                                    Nie? Przecież tobie imponuje każdy z dużą kasą.

                                                    > Pamietasz Billa Clintona i jego corke Chelsea ?

                                                    Trudno zapomnieć Billa Clintona wink

                                                    > Obama ma dwie corki i kto wie co z nich wyrosnie,ale ich nazwisko nie bedzie ro
                                                    > zpoznawalne jak wyjda za maz.

                                                    Jak nie zmienią nazwiska to będzie. Poza tym to słodkie dzieci i mają bardzo mądrych rodziców, więc na pewno mają szansę na dobrą przyszłosć.

                                                    > To jest rozpoznawalnosc bazujaca na popularnosci,a popularni ludzie bardzo rzad
                                                    > ko sa dobrej jakosci.
                                                    >

                                                    Prezydent to nie sezonowa gwiazdka pop. On ma zapewnioną popularnośc po wieki wink
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 05:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Prezydent to nie sezonowa gwiazdka pop. On ma zapewnioną popularnośc po wieki wink

                                                    Gwiazdy pop trwaja dlugo dluzej niz prezydenci USA.
                                                    Kto byl prezydentem USA za czasow Beatlesow?
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 06:40
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Prezydent to nie sezonowa gwiazdka pop. On ma zapewnioną popularnośc po w
                                                    > ieki wink
                                                    >
                                                    > Gwiazdy pop trwaja dlugo dluzej niz prezydenci USA.
                                                    > Kto byl prezydentem USA za czasow Beatlesow?

                                                    Beatlesi to nie sezonowa gwiazka pop
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 05:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Gwiazdy pop trwaja dlugo dluzej niz prezydenci USA.
                                                    > > Kto byl prezydentem USA za czasow Beatlesow?
                                                    >
                                                    > Beatlesi to nie sezonowa gwiazka pop

                                                    Gwiazdy pop sa lepiej znani niz prezydenci USA.
                                                    Kto byl premierem Polski 10 lat temu?
                                                    A Dode wszysscy znaja i Wojewodzkiego tez.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 06:49
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Gwiazdy pop sa lepiej znani niz prezydenci USA.
                                                    > Kto byl premierem Polski 10 lat temu?
                                                    > A Dode wszysscy znaja i Wojewodzkiego tez.

                                                    Ale ja żadnej piosenki Dody nie słyszałam, więc cóż to za sława.
                                                    Może w takim razie źle wybrałeś szkołą dla syna... zastanów się, czy życia mu ie łamiesz wink
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 09.02.12, 03:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale ja żadnej piosenki Dody nie słyszałam, więc cóż to za sława.

                                                    Ale zgrabna dziewczyna jest.

                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 09.02.12, 06:37
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale ja żadnej piosenki Dody nie słyszałam, więc cóż to za sława.
                                                    >
                                                    > Ale zgrabna dziewczyna jest.
                                                    >

                                                    Takich zgrabnych to w Polsce na pęczki i na dodatek bez silikonu w cyckach. Poza tym ja wole facetów.
                                                  • hankam Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 10:28
                                                    > Kto byl premierem Polski 10 lat temu?
                                                    > A Dode wszysscy znaja i Wojewodzkiego tez.


                                                    Kto pamięta, co robili Doda i Wojewódzki dziesięć lat temu?
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 05.02.12, 05:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale jak wiem, że to mało, bo tylko twój syn jest w stanie odnieść sukces wink

                                                    Sukces wg mnie,to jest zadowolenie z osiagniec dzieci.
                                                    Co z tego ze osiagniesz cos tam zaharowywujac sie a pozniej twoje malo swiatle dzieci przepuszcza to w krotkim okresie czasu.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 05.02.12, 08:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Sukces wg mnie,to jest zadowolenie z osiagniec dzieci.

                                                    Naprawdę?

                                                    > Co z tego ze osiagniesz cos tam zaharowywujac sie a pozniej twoje malo swiatle
                                                    > dzieci przepuszcza to w krotkim okresie czasu.

                                                    Niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc jak przepuszczą, to pewnie miały do tego predyspozycje genetyczne wink
                                                    U ciebie nie mają co przepuszczać, więc martwić się nie musisz....
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 05:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > U ciebie nie mają co przepuszczać, więc martwić się nie musisz....

                                                    Ja juz tak zakombinuje,zeby wszystko ze soba zabrac.
                                                    Na razie kupilismy cacko tuz przy plazy.Widok niesamowity.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 06:42
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Ja juz tak zakombinuje,zeby wszystko ze soba zabrac.

                                                    Do grobu?

                                                    > Na razie kupilismy cacko tuz przy plazy.Widok niesamowity.

                                                    Mówisz o drewnianym domku? Uważaj na huragany, bo te zeszłoroczne sprzątnęły parę takich cacek w kilka minut wink
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 05:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Na razie kupilismy cacko tuz przy plazy.Widok niesamowity.
                                                    >
                                                    > Mówisz o drewnianym domku? Uważaj na huragany, bo te zeszłoroczne sprzątnęły pa
                                                    > rę takich cacek w kilka minut wink

                                                    Bardzo solidnie murowany i z pieknym tarasem na Atlantic.
                                                    Wlasnie dzis malowalem swoj pokoj a w przerwach gapilem sie na fale z tarasu.
                                                    W zyciu nie pamietam tak pieknej pogody w lutym.
                                                    Na tarasie siedze tylko w koszuli z podwinietymi rekawami a slonce operuje niesamowicie.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 06:51
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Bardzo solidnie murowany i z pieknym tarasem na Atlantic.


                                                    W Stanach nie ma solidnie murowanych domów. Chyba tylko te z czasów kolonialnych są solidnie budowane. Ale najczęściej mają azbestowe rury smile

                                                    > Wlasnie dzis malowalem swoj pokoj a w przerwach gapilem sie na fale z tarasu.
                                                    > W zyciu nie pamietam tak pieknej pogody w lutym.
                                                    > Na tarasie siedze tylko w koszuli z podwinietymi rekawami a slonce operuje nies
                                                    > amowicie.

                                                    W NY taka pogoda... no porszę a w Polsce zima jak ta lala.
                                                  • hankam Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 10:31
                                                    W dodatku uważaj - murowane domy są bardzo wrażliwe na wstrząsy sejsmiczne, wschodnie wybrzeże też się trzęsie, nie tylko Kalifornia.
                                                  • fogito Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 12:18
                                                    hankam napisała:

                                                    > W dodatku uważaj - murowane domy są bardzo wrażliwe na wstrząsy sejsmiczne, wsc
                                                    > hodnie wybrzeże też się trzęsie, nie tylko Kalifornia.

                                                    ... gdybyś nie zauważył...
                                                    abcnews.go.com/Technology/earthquake-measured-58-magnitude-rattles-washington-york/story?id=14364643#.TzJZX8XDnGY
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 09.02.12, 03:13
                                                    hankam napisała:

                                                    > W dodatku uważaj - murowane domy są bardzo wrażliwe na wstrząsy sejsmiczne, wsc
                                                    > hodnie wybrzeże też się trzęsie, nie tylko Kalifornia.

                                                    Ostatnie trzesienie ziemii w NYC przestraszylo mnie troche i bylo dosc silne jak na wschodnie wybrzeze.
                                                    Ja myslalem,ze cos nie tak ze mna sie dzieje i mam zawroty glowy a to dom sie kolysal.
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 09.02.12, 03:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > W NY taka pogoda... no porszę a w Polsce zima jak ta lala.

                                                    Pare platkow sniegu spadlo dzisiaj ale sie nie utrzymaly i to byl dopiero drugi w ta zime opad sniegu w NYC.
                                                  • mamusia1999 Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 11:15
                                                    to akurat popieram - nie tyle zabrac co wykorzystac. nie mam w planie zostawiania po sobie majatku, poza domem, bo przec sie nie rozsypie jak zamkne oczy.
                                                    dzieci na start dostana wyksztalcenie i doslownie pare groszy.
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 08.02.12, 05:35
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > dzieci na start dostana wyksztalcenie i doslownie pare groszy.

                                                    Tak powinno byc.
                                                    Nie mozna w nich zabijac instyntku samozachowawczego.
                                                  • mamusia1999 Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 05.02.12, 11:41
                                                    obie alternatywy jakos bardzo zalezne od dzieci - albo dzieci spelniaja oczekiwania i jest super albo nie spelniaja i jest bryndza. a co by to bylo, gdyby kazdy byl odpowiedzialny za siebie?
                                                    cieszyc sie glownie ze swoich wlasnych osiagniec - o zgrozo nawet jesli sa "przecietne". znalezc swoje wlasne miejsce w zyciu?
                                                  • maksimum Re: Póki co dzieciom się udaje ;) 06.02.12, 05:22
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > cieszyc sie glownie ze swoich wlasnych osiagniec - o zgrozo nawet jesli sa "prz
                                                    > ecietne". znalezc swoje wlasne miejsce w zyciu?
                                                    ------
                                                    To jest oczywiste,a ja mowie o rzeczach poza oczywistych.
                                                  • canuck_eh Re: Ale podły ten Zbylut! 31.01.12, 16:05
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > No to zle ci sie zdaje .Diagnozowanie zachowaj dla swojej rodziny tak jak
                                                    > diagn
                                                    > > ozowales swoja corke z ADHD
                                                    >
                                                    > Corka z tego wychodzi.

                                                    W Wikipedii wyczytales takie bzdury?Tyle razy ci tu pisalismy zebys zaprzestal z ta wikipedia bo przeklamania tam sa a ty swoje ze najlepsza encyklopedia.No to masz .
                                                    Uwierzyl w powypisywane bzdury ze z ADHD mozna wyjsc.Jezeli wogoel gdziekolwiek cos takiego jest napisane.Bo podejrzewam ze to sa jego wymysly i bedzie sie tego kurczowo trzymal.
                                                    Tak samo jak nie poszedl do specjalisty tylko uwierzyl w test zrobiony w necie.
                                                    O a jeszcze sie wczoraj z nudow natknelam na wpisy na innym forum maksiu sie przechwalal ze GW nagminnie korzysta z jego linkow ktore on zamieszcza na forach i tlumaczy je w swoich art.O malo sie nie udlawilam czytajac te wpisy.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 11:53
                                                    > Lowienie ryb,piwko,papierosy?
                                                    Takie masz wyobrażenie o pasjach? Głęboko współczuję. Jednak czym skorupka za młodu nasiąknie - takie widocznie było środowisko w tej podwarszawskiej dziurze, w której chodziłeś do technikum.
                                                    Niektóre dzieci konstruują modele samolotów, inne pasjonują się neurobiologią, jeszcze inne piszą opowiadania. Niektóre interesują się fotografią, czasami kręcą filmy.

                                                    > Wrecz odwrotnie.DoSAT przygotowywal sie bardzo malo.
                                                    To do czego tak wkuwał na tych kursach wakacyjnych?

                                                    > > Ale przyjęli go na Harvard. Od ilu punktów na SAT przyjmuje Harvard?
                                                    >
                                                    > On mial 104 srednia,to wnioskuje ,ze SAT mial taki sobie okolo 2.000 pkt.
                                                    > Gdyby mial wiecej to by go na MIT przyjeli.


                                                    To od ilu punktów SAT przyjmują na Harvard bo nie doczytałam? Na Harvard przyjmują z takim sobie SATem? Jak przyjmują na podstawie średniej ze szkoły, a nie SATu, to musi to być marna uczelnia.

                                                    Naprawdę życzę twojemu synowi Harvardu. Będzie mial szansę wyrwania się z tego grajdoła, jaki mu zafundowałeś. Jakiś potencjał Maciek na pewno ma, skoro tak starannie wszystko wykuł.

                                                    No i wyobraź sobie te nagłówki w waszej lokalnej brooklyńskiej gazetce: Syn busdrivera z Polski przyjęty na Harvard!
                                                    _______________________________________________________________________
                                                    Underground
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 19:51
                                                    hankam napisała:

                                                    > - takie widocznie było środowisko w tej podwarszawskiej dziurze
                                                    > , w której chodziłeś do technikum.

                                                    Ja tylko do podstawowki chodzilem w Ozarowie Maz. a pozniej juz tylko Warszawa calym pyskiem.

                                                    > Niektóre dzieci konstruują modele samolotów,

                                                    A ty sie po prostu wykanczasz nerwowo w wolnych chwilach.I to ze zwyklej zawisci.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 20:29
                                                    > Ja tylko do podstawowki chodzilem w Ozarowie Maz. a pozniej juz tylko Warszawa
                                                    > calym pyskiem.


                                                    Klamca musi mieć dobrą pamięć. Sam pisałeś wielokrotnie, że chodziłeś do liceum w Ożarowie czy gdzieś tam. Na FB natomiast piszesz, ze chodziłeś do technikum.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 22:23
                                                    hankam napisała:

                                                    > Klamca musi mieć dobrą pamięć. Sam pisałeś wielokrotnie, że chodziłeś do liceum
                                                    > w Ożarowie czy gdzieś tam.

                                                    Za moich czasow nie bylo liceum w Ozarowie czy gdzies tam,wiec chodzilem do Warszawy.



                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 22:32
                                                    A w ogóle skończyłeś jakieś liceum czy technikum?
                                                    Bo swego czasu pisałeś, że chodziłeś do Palottiego w Ożarowie Mazowieckim, która to szkoła była i jest bardzo dobra (jak rozumiem, lepsza od szkół w Warszawie).
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 04:48
                                                    hankam napisała:

                                                    > Bo swego czasu pisałeś, że chodziłeś do Palottiego w Ożarowie Mazowieckim, któr
                                                    > a to szkoła była i jest bardzo dobra (jak rozumiem, lepsza od szkół w Warszawie).

                                                    To jedna z najlepszych szkol w Polsce i bardzo blisko mojego domu.

                                                    www.szkola-ozarow.pl/nasze_sukcesy.html

                                                    www.cylex.pl/firmy/liceum-og%C3%B3lnokszta%C5%82c%C4%85ce-im--w--pallottiego-10605651.html
                                                    www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PB5065
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 10:13
                                                    No to w końcu Ożarów czy Warszawa, liceum czy technikum ekonomiczne?
                                                    Mnie to rybka, ale minimum spójności w tej powieści mógłbyś zachować.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 02:56
                                                    hankam napisała:

                                                    > No to w końcu Ożarów czy Warszawa, liceum czy technikum ekonomiczne?
                                                    > Mnie to rybka, ale minimum spójności w tej powieści mógłbyś zachować.

                                                    To wszystko byla lipa.
                                                    Po podstawowce w Ozarowie Maz. przyuczono mnie do pracy w polu a w weekendy rozladowywalem wegiel z wagonow na rampie.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 23.01.12, 17:35
                                                    > Za moich czasow nie bylo liceum w Ozarowie czy gdzies tam,wiec chodzilem do War
                                                    > szawy.


                                                    Nie było szkoly średniej? Ależ to musiała być dziura.
                                                    I do technikum musialeś dojeżdżać do Warszawy?
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 21:29
                                                    > A ty sie po prostu wykanczasz nerwowo w wolnych chwilach.I to ze zwyklej zawisc
                                                    > i.


                                                    A ty się tak nie obrażaj za tego brooklyńskiego busdrivera.
                                                    Tak tylko żartowałam.
                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 10:56

                                                    >
                                                    > > > No nie żartuj. Sam pisałeś, że musiałeś napisać synowi esej, bo
                                                    > jego był
                                                    > > mdły.
                                                    > > > Wuięc jakie znowu sam?
                                                    > > Stanelo na tym,ze on poprawil swoj.

                                                    >
                                                    > No brawo, brawo. Zdolny chłopczyk. Sam, bez pomocy tatusia poprawił esej.
                                                    > Wiesz, dla mnie śmieszne jest, że w ogóle wpadło ci do głowy pisanie za niego e
                                                    > seju.
                                                    >

                                                    Ej, maksiu, wszyscy tu pamiętamy jak się chwaliles ze już masz pomysł co syn powinien napisać w 'swoim' eseje - tak więc poprawiał go 'sam' pod twoje dyktando wink
                                                    twój syn to już chyba od 3 lat zdaje ten SAT co chwile z tego co piszesz; to już nawet orangutan za 10 podejściem wypracuje porządny wynik wink

                                                    A.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 19:36
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > twój syn to już chyba od 3 lat zdaje ten SAT co chwile z tego co piszesz;

                                                    W 10 klasie jest pre-SAT.
                                                    W 11 klasie jest SAT
                                                    W 12 klasie jest SAT

                                                    Czyli by sie zgadzalo.

                                                    > to już nawet orangutan za 10 podejściem wypracuje porządny wynik wink

                                                    Niestety nie.
                                                    To nie jest test na umiejetnosci lecz na inteligencje i zazwyczaj po trzecim SAT zaczyna sie regres i wyniki zaczynaja spadac.
                                                    Kumpel syna juz trzeci SAT mial gorszy od drugiego.

                                                    Dlatego od poczatku mowie,ze szkola polska ma niewiele wspolnego ze szkola amerykanska.
                                                    Tu nie chodzi o obkucie materialu ale logiczne myslenie.


                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 11:32
                                                    maks, juz juz sie z twoim widzeniem USA (w koncu co mi to szkodzi, ze tobie tam dobrze?) nieomal pogodzilam, niemal zaczelam cie lubic jak starego (no moze neico ekscentrycznego) znajomka, a ty znowu z grubej rury wink

                                                    "bunt jest zarezerwowany dla zamulonych z patologicznych domow"? szkoda w sumie, ze nie masz racji. tymczasem codziennie tysiace normalnych, zaangazowanych zmagaja sie z buntem inteligentnych latorosli. i niestety im dzieciak ma szersze horyzonty, tym ciekawsze miewa pomysly na bunt wink
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 15:32
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > "bunt jest zarezerwowany dla zamulonych z patologicznych domow"? szkoda w sumi
                                                    > e, ze nie masz racji. tymczasem codziennie tysiace normalnych, zaangazowanych z
                                                    > magaja sie z buntem inteligentnych latorosli. i niestety im dzieciak ma szersze
                                                    > horyzonty, tym ciekawsze miewa pomysly na bunt wink

                                                    A moze jakies przyklady?
                                                    Bunt kojarzy mnie sie z rewolucja a ta jak wiadomo przynosi oplakane rezultaty.
                                                    Zycie rozumnych jest ewolucyjne i nie ma w nich miejsca na bunt.
                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 10:55
                                                    a Stany wybily sie na niepodleglosc droga "rozumnej" ewolucji?

                                                    jesli w domu panuje zasada, ze slodyczami rozkoszujemy sie wylacznie w niedziele (dobra metoda dla zebow) i dzieciak na urodzinach kolezanki obzera sie do nudnosci - to dla mnie jest to glownie bunt, bo po 5 cukierku na 6 juz sie ochoty nie ma. bardzo normalny bunt i fajnie, ze zakonczony nudnosciami.

                                                    jesli w domu panuja zasady zdrowego zywienia ogolem, a latorosl korzystajac z wolnosci przerwy obiadowej w gimnazjum, wdupcza tam niemal na okraglo frytki na przemian z kebabem, to to tez jest bunt (no chyba ze wierzysz w autentyczny ciagly apetyt na fryty i miecho). niestety bez bezposrednich skutkow.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 22.01.12, 19:30
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > a Stany wybily sie na niepodleglosc droga "rozumnej" ewolucji?

                                                    Jak najbardziej.
                                                    Troche nam Indianie i Meksykanie przeszkadzali ,ale dalo sie rade.

                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 15:00
                                                    przyznaje, historie USA znam wylacznie z literatury i filmow.
                                                    czy wojna Polnocy z Poludniem to tez byla rozumna ewolucja?
                                                    a walka niepodleglosciowa z Korona (Kosciuszko sie tem nie udzielal?)?

                                                    bo na oko pstronnego widza to byl nie tylko bunt ale nawet zbrojny.
                                                  • hankam Re: Harvard zadzwonil. 24.01.12, 15:15
                                                    Zły adres - maks nie zna historii Ameryki.
                                                    Musiałby się syna zapytac, ale pewnie tego nie zrobi, zeby nie rozbudzać w nim niepotrzebnych zainteresowań. Po co komu historia?
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 25.01.12, 19:49
                                                    hankam napisała:

                                                    > Po co komu historia?

                                                    Szczegolnie w Polsce.Lubilismy Rosjan i komune a teraz Tuska i PO.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 25.01.12, 19:47
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > czy wojna Polnocy z Poludniem to tez byla rozumna ewolucja?

                                                    Wtedy secesja mialaby bardzo negatywne skutki.
                                                    Wojna secesyjna byla w 1861-65 a juz w 1867 USA kupily od Rosji Alaske.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Alaska_Purchase
                                                    Caly zachod USA byl zasiedlany wlasnie wtedy i klocic sie czyja jest Kalifornia bylo bez sensu.

                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 26.01.12, 19:33
                                                    nie dogadalismy sie. ja oczy nie twierdze, ze secesja byla bezrozumna.
                                                    mie chodzi o to, ze inteligentna ewolucja nie na wszystko poradzi. czasem trzeba buntu czystej wody. i jak zapewne z historii wywnioskowales, bunt nie jest z definicji bezrozumny. jesli jest bezrozumny, to narobi szkod. ale jak wlaczyc inteligencje do buntu, to mozna wyprzedzic ewolucje.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 04:24
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > ale jak wlaczyc inteligencje do buntu, to mozna wyprzedzic ewolucje.

                                                    Amerykanska wojna secesyjna byla 150 lat temu i od tamtego czasu ludzie niezbywale zmadrzeli.
                                                    Rozpad ZSRR i Jugoslawii byl calkiem niedawno i bili sie niezle.

                                                    Ci ktorzy maja lepiej zycie przemyslone nie buntuja sie ani jednego dnia.
                                                    Syn sie nigdy nie buntowal,choc czasami byly sprzeciwy.
                                                    Corka minimalnie sie buntowala jeszcze pol roku temu,a teraz nie mozna jej od ksiazek i tenisa odciagnac.
                                                    Teraz jest taka sytuacja,ze ja ja wyganiam spac o 1 w nocy a ona nie chce isc spac bo musi dokonczyc sie uczyc.
                                                    Jak tylko ma chwile wolnego czasu ciagnie wszystkich na korty,albo idzie od sciany odbijac.
                                                    Ja mam czesto zyczenia by byla mniej pilna i lepiej sie wysypiala.
                                                    Ona w wieku 14,5 l ma tak w glowie poukladane,ze rzadko sie doroslych spotyka tak rozsadnych.
                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 14:27
                                                    nie no ocyzwiscie masz racje, ze spoleczenstwa wypracowaly droge inteligentnego rozwoju bez wyniszczajacych buntow. to sie nazywa demokracja.

                                                    i w rodzinie (bo od tego sie zaczela nasza wymiana zmian), jesli panuja w miare demokratyczne zasady, dorastajace dzieci maja szanse cos wynegocjowac, prztekonac rodzicow, dyskutowac...
                                                    ale jesli panuje zamordyzm to bez buntu sie nie obejdzie.
                                                    to w teorii, niestety wink choc wiekszosci przypadkow ona sie potwierdza.
                                                    znam jednak "zbuntowanych" malolatow z na prawde rozsadnych rodzin. jakby ich ciekawosc zzerala, co tez ci rozsadni rodzice zrobia, jak im zaserwowac kompletny odlot wink
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 21:51
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > nie no ocyzwiscie masz racje, ze spoleczenstwa wypracowaly droge inteligentnego
                                                    > rozwoju bez wyniszczajacych buntow. to sie nazywa demokracja.

                                                    Problem w tym,ze bunty sa tez w demokracjach i to czesciej niz w dyktaturach.

                                                    > i w rodzinie (bo od tego sie zaczela nasza wymiana zmian), jesli panuja w miare
                                                    > demokratyczne zasady, dorastajace dzieci maja szanse cos wynegocjowac, przteko
                                                    > nac rodzicow, dyskutowac...

                                                    Jaka wiedze ma dziecko by negocjowac z dojrzalym rodzicem po dobrych studiach?

                                                    > ale jesli panuje zamordyzm to bez buntu sie nie obejdzie.

                                                    W tych domach ,gdzie rodzice sa malo kumaci rzeczywiscie trzeba czesto gesto negocjowac,ale co madrego moze ci wynegocjowac licealista w starciu z czlowiekiem po studiach i niezlej praktyce zyciowej??

                                                    > to w teorii, niestety wink choc wiekszosci przypadkow ona sie potwierdza.
                                                    > znam jednak "zbuntowanych" malolatow z na prawde rozsadnych rodzin. jakby ich c
                                                    > iekawosc zzerala, co tez ci rozsadni rodzice zrobia, jak im zaserwowac kompletn
                                                    > y odlot wink

                                                    16 letni kolega syna wynegocjowal ze swoja mamusia ze bedzie palil papierosy w domu,bo mamuska tez pali.
                                                    Mojemu 17 letniemu synowi NIGDY to do glowy nie przyszlo.
                                                    W ten sam sposob odbywa sie negocjowanie picia piwa i wracania do domu po polnocy.
                                                    Nie wiem czy ty to zauwazylas,ale poziom negocjacji jest uzalezniony od poziomu dzieci a poziom dzieci od poziomu rodzicow.
                                                    Demokracja jest dobra tylko wtedy gdy dyskutuja ze soba ludzie na bardzo zblizonym poziomie ze soba.
                                                    Jak bedziesz dyskutowala z narkomanami o kradziezy dobr intelektualnych,to mozesz co najwyzej cegla oberwac.
                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 14:14
                                                    wysiadam.
                                                    bunt dla zamulonych, demokracja w rodzinie bez sensu ze wzgledu na roznice poziomow. to co zostaje? rodzice na olympie? toz to herezja wink

                                                    ja tam stosuje intuicyjnie model decyzyjny: sa kwestie nie podlegajace dyskusji i rostrzygane odgornie przez rodzicow, sa kwestie od poczatku dyskutowane wspolnie, i sa kwestie gdzie decyzje odgorne sa modyfikowane " w praniu" przy udziale dzieci. sa tez modele formalne, np. vroom-yettona.

                                                    spiesze z przykladem: swiatly rodzic wie conajmniej, ze 7latkowi potrzeba 10 godz. snu. czyli jesli wstaje o 6 to musi isc spac o 20. rodzic jeszcze swiatlejszy wie, ze biorytmy bywaja bardzo indywidualne i obserwuje kondycje tego 7latka po 20 i o tej 6 rano. i wtedy decyzja, ze pore snu przesuwamy na 21 juz nie jest odgorna i jedynie sluszna, tylko wypracowana wspolnie z latorosla.

                                                    prztyoczone przez ciebie przyklady naleza w przecietnej rodzinie do kategorii "nie podlegajace dyskusji". inaczej to tak jakbys decyzje w sprawach bezp. panstwa chcial rostrzygac referendum.
                                                    zle praktykowana demokracja nie zmienia faktu, ze demokracja jest najlepszym znanym nam systemem.

                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 19:37
                                                    > Corka minimalnie sie buntowala jeszcze pol roku temu,a teraz nie mozna jej od k
                                                    > siazek i tenisa odciagnac.
                                                    > Teraz jest taka sytuacja,ze ja ja wyganiam spac o 1 w nocy a ona nie chce isc s
                                                    > pac bo musi dokonczyc sie uczyc.

                                                    widzisz, a nie tak dawno sie chwaliles ze masz taka zdolna corke ze ona nie musi sie w domu w ogole uczyc (ani ty nie widziales zeby jakies zadania domowe odrabiala, wszystko robila w autobusie w drodze do szkoly) - widocznie jednak narobila sobie zaleglosci i teraz musi nadgonic siedzac po nocach nad ksiazkami...

                                                    A.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 27.01.12, 21:58
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > widzisz, a nie tak dawno sie chwaliles ze masz taka zdolna corke ze ona nie mus
                                                    > i sie w domu w ogole uczyc (ani ty nie widziales zeby jakies zadania domowe odr
                                                    > abiala, wszystko robila w autobusie w drodze do szkoly) - widocznie jednak naro
                                                    > bila sobie zaleglosci i teraz musi nadgonic siedzac po nocach nad ksiazkami...

                                                    W podstawowce sie nic nie uczyla i miala bardzo dobre wyniki.
                                                    W gimnazjum juz sie 2-4 godz dziennie uczyla i tez miala dobre wyniki.
                                                    W liceum uczy sie 6 godz dziennie i tez ma bardzo dobre wyniki.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 28.01.12, 23:00
                                                    Matko....
                                                    Dziecko zaczyna szkole 8.30-9.Siedzi tam do 2.30-3.Wraca do domu i siedzi nad ksiazkami kolejne 6 godzin.pop...dolilo cie?Nie uwierze.Wynika z tego ze ma zaleglosci i nie jest taka dobra jak mowisz.Albo z niej kujon i nie jest jednak taka bystra.Bo siedzenia po szkole codziennie po 6 godzin to cos nie halo z uczniem.Ze szkola zreszta tez.
                                                    I ciekawosc kiedy to dziecko gra w tenisa.Pewnie gdzies tam musi skoro do 1 sleczy nad ksiazkami.
                                                    No i prosze maksiu zaczyna sie platac w zeznaniach i zaczyna wylaniac sie obrazek ze jednak te dzieci nie takie zdolne.Bo jakby byly zdolne toby nie musialy wysiadywac po te 6 godzin nad ksiazkami.Wystarczyloby polowa tego czasu.Oj cos sie Monika opuszcza w nauce oj opuszcza....
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 00:26
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Matko....
                                                    > Dziecko zaczyna szkole 8.30-9.Siedzi tam do 2.30-3.Wraca do domu i siedzi nad k
                                                    > siazkami kolejne 6 godzin.pop...dolilo cie?Nie uwierze.Wynika z tego ze ma zale
                                                    > glosci i nie jest taka dobra jak mowisz.Albo z niej kujon i nie jest jednak tak
                                                    > a bystra.Bo siedzenia po szkole codziennie po 6 godzin to cos nie halo z ucznie
                                                    > m.Ze szkola zreszta tez.

                                                    Bo to nie jest szkola dla dyslektykow czy innych opoznionych ale najlepsza szkola w miescie.
                                                    Bo takiej szkole syn ma 2.200 z SAT a twoj dyslektyk nawet nie bedzie dopuszczony do pisania SAT bo by sie zblaznil.

                                                    > I ciekawosc kiedy to dziecko gra w tenisa.Pewnie gdzies tam musi skoro do 1 sle
                                                    > czy nad ksiazkami.

                                                    Dzisiaj gralismy 3 godziny i jutro bedziemy grali.

                                                    > No i prosze maksiu zaczyna sie platac w zeznaniach i zaczyna wylaniac sie obraz
                                                    > ek ze jednak te dzieci nie takie zdolne.Bo jakby byly zdolne toby nie musialy w
                                                    > ysiadywac po te 6 godzin nad ksiazkami.Wystarczyloby polowa tego czasu.Oj cos s
                                                    > ie Monika opuszcza w nauce oj opuszcza....

                                                    Tak,tak.Jakby byly "normalne" tak jak twoje,to siedzialyby w szkole dla dyslektykow z jakimis opozninymi i zadnych prac domowych by nie dostawaly bo to strata czasu.
                                                    Takie szkoly tez sa w NYC,wiec nie masz sie czym chwalic.
                                                    Sa tez bardzo dobre ,ktorych twoje dzieci nawet z bliska nie zobacza a szkoda,bo tam sie trzeba uczyc.

                                                    Ty chyba nigdy nie zakumasz,ze czym zdolniejsze dzieci tym MOZNA im wiecej zadawac,bo dadza sobie z tym rade,a tym bardziej niekumatym nie zadaje sie nic,bo to strata czasu,skoro i tak nie przyswajaja.

                                                    A teraz powtorz glosno,zeby ci sie utrwalilo.
                                                    Czym lepsze szkoly -tym wiecej prac domowych,a czym gorsze szkoly tych prac domowych jest mniej.
                                                    Jedni sa w stanie nauczyc sie czegos samodzielnie w domu a inni niestety nie.
                                                  • zgagusia Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 09:04
                                                    > A teraz powtorz glosno,zeby ci sie utrwalilo.
                                                    > Czym lepsze szkoly -tym wiecej prac domowych,a czym gorsze szkoly tych prac dom
                                                    > owych jest mniej.
                                                    > Jedni sa w stanie nauczyc sie czegos samodzielnie w domu a inni niestety nie.

                                                    Czyli co, wychodzi na to ze najlepsza szkola to byłaby taka, do której uczniowie przychodzą powiedzmy na pól godziny, pilnie zapisują listę zadań domowych, po czym wracają do domu robic to wszystko samodzielnie???? Widzisz maksiu, od szkoły do której trzeba się uczyć 6 godzin dziennie lepsza będzie taka gdzie się trzeba uczyć 7 godzin?! A co dopiero taka gdzie by się trzeba uczyć kilkanaście!!!
                                                    A swoją droga jakiego typu są zadania domowe które robi córka? Testy, jakieś projekty, ankiety czy co? czego jest najwiecej?

                                                    A.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 29.01.12, 17:18
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Widzisz maksiu, od szkoły do której trzeba się uczyć 6 godzin dziennie lepsza będzie taka >gdzie się trzeba uczyć 7 godzin?! A co dopiero taka gdzie by się trzeba uczyć kilkanaście!!!

                                                    To zalezy od indywidualnych zdolnosci.
                                                    Kolezanka corki zrezygnowala z takiej bardzo dobrej szkoly publicznej,bo nie dawala rady robic prac domowych i poszla do prywatnej gdzie pracy domowej jest co najwyzej na 2 godz dziennie.Mowi ze sie strasznie nudzi i poziom nauczania w tej prywatnej jest niziutki.

                                                    > A swoją droga jakiego typu są zadania domowe które robi córka? Testy, jakieś pr
                                                    > ojekty, ankiety czy co? czego jest najwiecej?

                                                    Projekty sa bardzo rzadko.Glownie sa testy.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 01:39
                                                    Maksiu , wbij sobie w ten swoj durny leb ze moj syn dyslektyk jak i corka nie beda pisac SAT.Oni sa w Kanadzie i w Kanadzie SAT nie jest wpisany jako egzamin w szkole wiec zejdz z tego cholernego SAT.JAkos gdzies pisales ze sie nie babijasz z dyslektykow, a co baranie robisz teraz?
                                                    Barani cycku, dyslektyk nie jest opozniony tylko ma pewne problemy jak np pisanie nieortograficzne, czy problemy z czytaniem, badz z liczeniem.Ale jak taki przymulony czlowiek jak ty moze wiedziec.Wygooglaj sobie dysleksie - jest nawet w wikipedi - zarowno w jezyku polskim i angielskim - popros dzieci to ci przetlumacza.
                                                    Moje dzieci nie siedza w szkole dla dyslektykow.Znowu sie klania czytanie ze zrozumieniem.Ja mam tylko jedno dziecko dyslektyczne.Nigdzie tez nie pisalam ze uczeszcza do szkoly dla dyslektykow.I prawde powoedziawszy nie slyszalam o takich szkolach.Owszem sa osrodki gdzie dyslektycy sie zgalaszaja po porady i tam otrzymuja pomoc, ale to nie jest regularna szkola.
                                                    No masz racje - moje dzieci brooklyn tech nie zobacza z bliska bo sie tam nie wybieramy.

                                                    Widzisz maksiu.Z tym niekumatym to zle trafiles.Nie dosc ze moja corka zdazy odrobic zadanie domowe w wzkole to jeszcze pomaga nie jednej kolezance bo jest slabsza od niej.Wiec daruj sobie ta niekumatosc i zachowaj ja pod swoim adresem.

                                                    A ty powtorz tez sobie kilka razy glosno tez.Ze sa tez tacy ktorzy potrafia zrobic szybcie to co jest zadane w szkole i dodatkowo pomoc tez innym.I zrozum tez to ze poza twoim zasmieconym NYC sa tez dobre szkoly nie tylko to twoje brooklyn tech.Naprawde, uwierz sa tez inne.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 05:47
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A ty powtorz tez sobie kilka razy glosno tez.Ze sa tez tacy ktorzy potrafia zro
                                                    > bic szybcie to co jest zadane w szkole i dodatkowo pomoc tez innym.

                                                    Caly czas piszesz o szkolach srednich i slabych.
                                                    W dobrych szkolach nie jest mozliwe odrobienie lekcji w szkole po lekcjach oraz pomozenie innym.


                                                    > I zrozum tez to ze poza twoim zasmieconym NYC sa tez dobre szkoly nie tylko to twoje >brooklyn tech.Naprawde, uwierz sa tez inne.

                                                    Wiekszosc szkol w NYC jest na slabym poziomie,dlatego ciesze sie,ze jest selekcja do tych najlepszych szkol,ktore sa na bardzo wysokim poziomie.
                                                    Po co mi 100 szkol na srednim poziomie,jak ja wole 1 z tych 100 na bardzo wysokim poziomie ,kilka na dobrym poziomie a reszta niech bedzie slaba.
                                                    Kto sie przejmuje tym,ze jest duzo dzieci malo zdolnych czy tez leniwych i nie chca sie dobrze uczyc??
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 30.01.12, 19:28
                                                    "pomozenie" Chryste PAnie czlowieku jak twoj angielski jest na takim samym poziomie jak polski to ja wspolczuje twoim dzieciom.

                                                    JA nigdzie nie napisalam do jakiej szkoly moja corka chodzi, ale ty wiesz ze slabej i ze jest niemozliwoscia zeby zdazyla odrobic lekcje w szkole i zeby miala szanse pomoc, o przepraszam "pomozenia" innym.Wiesz maksiu dyskusja z toba na temat edukacji gdziekolwiek mija sie z celem bo ty masz klapki na oczach i nawet jakbys zapisal swoje dzieci do szkoly Harego Potera i ktos by ci staral sie udowodnic ze ta szkola nie istnieje to ty i tak bys mu udowadnial ze to najlepsza szkola pod sloncem.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 00:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > JA nigdzie nie napisalam do jakiej szkoly moja corka chodzi, ale ty wiesz ze sl
                                                    > abej i ze jest niemozliwoscia zeby zdazyla odrobic lekcje w szkole i zeby miala
                                                    > szanse pomoc, o przepraszam "pomozenia" innym.

                                                    No wiec jeszcze raz ,tym razem wolno i wyraznie.
                                                    Czym lepsza szkola tym wiecej prac domowych,a czym slabsza tym prace domowe mozna w szkole odrabiac i pomagac innym.

                                                    > t jakbys zapisal swoje dzieci do szkoly Harego Potera

                                                    Nie znam czlowieka.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 06:52
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > No wiec jeszcze raz ,tym razem wolno i wyraznie.
                                                    > Czym lepsza szkola tym wiecej prac domowych,a czym slabsza tym prace domowe moz
                                                    > na w szkole odrabiac i pomagac innym.


                                                    Bzdura Maksiu smile


                                                    > > t jakbys zapisal swoje dzieci do szkoly Harego Potera
                                                    >
                                                    > Nie znam czlowieka.

                                                    Na pewno. Bo ty książek nie czytasz i twoje dzieci też nie big_grin
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 16:19

                                                    maksimum napisał:

                                                    No wiec jeszcze raz ,tym razem wolno i wyraznie.
                                                    > Czym lepsza szkola tym wiecej prac domowych,a czym slabsza tym prace domowe moz
                                                    > na w szkole odrabiac i pomagac innym.

                                                    Niech dotrze do twojego zakutego lba ze jednak sa zdolniejsze jednostki od twoich dzieci i potrafia ogarnac material szybciej i nie potrzebuja 6 godzin w domu na zrobienie pracy domowej.NIe twierdze ze nie przynosi NIGDY zadan.Ale nie ze siedzi po 6 godzin codziennie.JAk przyniesie projekt to przysiadzie by poszukac informacji, materialow i potem wykonac to co ma do wykonania.
                                                    I prawde powiedziawszy piszesz ze glownie siedzi i przygotowuje sie do testow.Do d..py takie uczenie.A gdzie projekty?Testy testami, ale wiesz uwazam ze powinni tez miec szanse robic roznego rodzaju doswiadczenia, projekty w domu i to przedstawiac w klasie.Jak tego nie ma to kurde jakos tak ubogo.Pisanie samych testow to , no nie wiem maksiu ...czegos mi brakuje w tej najlepszej ze szkol.
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 31.01.12, 23:39
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > I prawde powiedziawszy piszesz ze glownie siedzi i przygotowuje sie do testow.D
                                                    > o d..py takie uczenie.A gdzie projekty?

                                                    Projekty sa dla dzieci.

                                                    > Pisanie samych tes
                                                    > tow to , no nie wiem maksiu ...czegos mi brakuje w tej najlepszej ze szkol.

                                                    W tych gorszych szkolach testy sa zastepowane projektami.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard zadzwonil. 01.02.12, 05:12
                                                    Pier..lisz jak mlody Kazio po 2 piwach.Corka miala w tym semestrze nie wiem ile tych testow, ale co rusz jakis test i ze 4-5 projektow.Wiec nie jakies zastepowanie, ale nie ze ich brak calkowity.Z wyjatkiem matematyki bo tam byl calkowity ich brak a od testow to sie opedzic nie mogla.

                                                    Zmien plyte z ta najlepsza szkola i z tymi slabymi i srednimi bo nam sie juz przewraca i mdlo robi.
                                                  • fogito Re: Harvard zadzwonil. 01.02.12, 06:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Projekty sa dla dzieci.


                                                    big_grin big_grin

                                                    >
                                                    > W tych gorszych szkolach testy sa zastepowane projektami.

                                                    NA studiach też tylko testy będą? Żadnych projektów badawczych dla NASA? big_grin
                                                  • ewenekgosia Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 12:01
                                                    > Ty chyba nigdy nie pojmiesz,ze normalne dzieci z normalnych domow sie nie buntu
                                                    > ja.
                                                    > Bunt jest zarezerwowany dla zamulonych z patologicznych domow.

                                                    bunt jest istota dorastania- trzeba odrzucac stare rozwiazania i adoptowac nowe- swiat jedzie na buncie. Wbrew pozorom to pojemne slowo i nie oznacza jedynie zacpania sie na gigancie smile
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 15:37
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > bunt jest istota dorastania- trzeba odrzucac stare rozwiazania i adoptowac nowe
                                                    > - swiat jedzie na buncie. Wbrew pozorom to pojemne slowo i nie oznacza jedynie
                                                    > zacpania sie na gigancie smile
                                                    ----------
                                                    Istota dorastania nie jest odrzucanie starych rozwiazan,tylko ich ulepszanie oraz wynajdowanie nowych.
                                                    Jesli odrzucisz stare,to nie bedziesz miala bazy by zbudowac cos konkretnego nowego.

                                                  • ewenekgosia Re: Harvard zadzwonil. 20.01.12, 19:25
                                                    zyczymy wiec Mackowi by ulepszajac stare oraz wynajdujac nowe (czy mi sie wydaje tylko ze ulepszanie oraz wynajdowanie musi miec u swych podstaw zalozenie ze stare jest zle? nie, to na pewno zle mi sie wydaje...) pewnego dnia zalozyl koszulke z napisam "I'm Maximum's son and I'm soooo over it".....
                                                  • maksimum Re: Harvard zadzwonil. 21.01.12, 19:28
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > zyczymy wiec Mackowi by ulepszajac stare oraz wynajdujac nowe (czy mi sie wydaj
                                                    > e tylko ze ulepszanie oraz wynajdowanie musi miec u swych podstaw zalozenie ze
                                                    > stare jest zle?

                                                    Jesli sie zrobi takie zalozenie,to sie niczego w zyciu nie osiagnie a cpanie tez widac juz na horyzoncie.
                                                    Stary dom nie musi byc zly.Moze byc za maly,albo brak mu basenu,albo chcialoby sie innej architektury.
                                                    Rewolucje polegaly na tym,ze stare potepialo sie w czambul i niszczylo a pozniej jak przyszlo do budowania tego nowego,to usiasc i plakac.

                                                    > nie, to na pewno zle mi sie wydaje...) pewnego dnia zalozyl kos
                                                    > zulke z napisam "I'm Maximum's son and I'm soooo over it".....

                                                    A potem sie zapisze do RAF albo Czarnych Panter

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Red_Army_Faction
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Black_Panther_Party
                                                    Zacznie niszczyc to co stare i niczego wartosciowego nie zbuduje.

                                                  • mamusia1999 Re: Harvard zadzwonil. 19.01.12, 10:31
                                                    no i bardzo fajnie, gratulacje dla syna.
                                                  • canuck_eh No i jak po rozmowie? 25.01.12, 15:03
                                                    No maksiu i jak po rozmowie?pytam z czystej babskiej ciekawosci.Jak Mackowi poszlo i czy uczelnia zainteresowana przyjeciem w szeregi mlodego czlowieka jak i czy Maciek podjal decyzje ze zasili gorno studenckie Harvardu.Czy bedzie czekal na propozycje innych uczelni?No i kiedy kolejne rozmowy?I do kiedy musi podjac decyzje?
                                                  • maksimum Re: No i jak po rozmowie? 25.01.12, 19:54
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No maksiu i jak po rozmowie?pytam z czystej babskiej ciekawosci.Jak Mackowi poszlo

                                                    Ta osoba przeprowadzajaca wywiad byla mloda(27) i niedoswiadczona.Wiec syn opowiadal jej swoj zyciorys.

                                                    > i czy uczelnia zainteresowana przyjeciem w szeregi mlodego czlowieka jak i
                                                    > czy Maciek podjal decyzje ze zasili gorno studenckie Harvardu.Czy bedzie czekal
                                                    > na propozycje innych uczelni?No i kiedy kolejne rozmowy?I do kiedy musi podjac
                                                    > decyzje?

                                                    Oczywiscie ze beda kolejne rozmowy i moga byc z ta sama uczelnia rowniez jeszcze.
                                                    Uczelnie podejmuja decyzje w marcu i pozniej jest okolo miesiaca na podjecie decyzji ,ktora sie wybiera.
                                                    Tylko te najlepsze i najdrozsze uczelnie przeprowadzaja rozmowy,reszcie wystarczaja SAT i srednia stopni oraz eseje.
                                                  • maksimum What is love & Walking like Egyptian. 12.02.12, 01:23
                                                    www.youtube.com/watch?v=dMH0bHeiRNg
                                                  • maksimum I am the one & only. 13.02.12, 04:33
                                                    www.youtube.com/watch?v=GTcu6rEOCws
                                                  • maksimum SAT na 2.200. 25.04.12, 04:09
                                                    Zupelnie zapomnialem o tym watku.
                                                    To bardzo dobre SAT otworzylo mu droge do najlepszych uczelni i oczywiscie dalo czesciowe stypendium.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2.200. 25.04.12, 04:11
                                                    Nie da sie podczepic tego malego watku o tej samej nazwie do tego duzego?
                                                  • maksimum Kto studiuje na Harvardzie? 26.11.12, 21:40
                                                    www.cnn.com/2012/11/25/world/asia/china-ivy-league-admission/index.html?hpt=wo_bn4
                                                    Poza Amerykanami od zawsze najwiecej bylo tam Kanadyjczykow,ale ostatnio zostali oni wyparci przez Chinczykow i to nie z Hong-Kongu czy Taiwanu lub Singapuru ale z Chin Ludowych.
                                                    Szkolnictwo w Chinach jest na tak wysokim poziomie ze Chinczycy bez problemu dostaja sie na najlepsze uczelnie na swiecie,a upodobali sobie Harvard,Yale,Princeton.
                                                    Oczywiscie do Europy nie ma co jezdzic na studia,bo tam nauka jest na duzo nizszym poziomie.
                                                    W roku szkolnym 2011/12 na Harvardzie studiowalo 582 Chinczykow,na Yale-586 a na Princeton-348 i to wszyscy z mainland China.
                                                    Chinczycy sa oczywiscie najwieksza grupa studentow zagranicznych na uczelniach amerykanskich i w roku 2010-11 studiowalo ich w USA 723.000.

                                                    W Polsce w 1990r wszystkich studentow z zaocznymi i wieczorowymi bylo tylko 403.000 i wtedy byl jeszcze jako taki poziom na studiach a w 2008r wszystkich studentow bylo juz 1.930.000. i studiowac mogl kazdy bo poziom studiow osiagnal depresje.

                                                    www.nauka.gov.pl/szkolnictwo-wyzsze/dane-statystyczne-o-szkolnictwie-wyzszym/
                                                  • hankam Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 09:24
                                                    Wiemy na pewno, kto nie studiuje - Maciek, syn maksimuma.
                                                    Fajnie, że odgrzebałeś ten wątek.
                                                    "Harvard zadzwonił".
                                                    "Osoba, która przeprowadzała wywiad byla młoda i niedoświadczona". I dlatego Maciek tak marnie wypadł. wink
                                                    Biedactwo.
                                                    A tak swoją drogą - już wie, co go interesuje, czy dalej musisz go popychac?
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 15:53
                                                    hankam napisała:

                                                    > "Osoba, która przeprowadzała wywiad byla młoda i niedoświadczona".

                                                    Tak rzeczywiscie bylo.

                                                  • zgagusia Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 18:41
                                                    maksimum napisał:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > "Osoba, która przeprowadzała wywiad byla młoda i niedoświadczona".
                                                    >
                                                    > Tak rzeczywiscie bylo.

                                                    wiec jak, taka dobra uczelnia ma takich slabych rekruterow - nie zgrzyta ci to?
                                                    i pominales pytanie hankam, wiec ja tez zapytam - Maciek wie w koncu co chce robic w zyciu? co studiowac? zmusiles go juz zeby prawo jazdy zrobil?
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 19:38
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > wiec jak, taka dobra uczelnia ma takich slabych rekruterow - nie zgrzyta ci to?

                                                    Zupelnie nie,bo ja nie chcialem by Maciek wyjezdzal z NYC czy mieszkal w akademikach.

                                                    > i pominales pytanie hankam, wiec ja tez zapytam - Maciek wie w koncu co chce ro
                                                    > bic w zyciu? co studiowac? zmusiles go juz zeby prawo jazdy zrobil?

                                                    Podpowiedzialem mu i wie co chce robic w zyciu,a egzamin pisemny na prawo jazdy zdal i teraz zostal mu tylko test drogowy,ktory zrobi na wiosne.
                                                    Jemu prawo jazdy nie jest potrzebne ale juz ja wykombinuje zeby na wakacje mial.
                                                    Paszport mu tez nie byl potrzebny,bo jego nie ciagnie by jezdzic po trzecich swiatach i ogladac jak ludziom zle jest.
                                                  • canuck_eh Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 21:36
                                                    Wiesz maksiu takie dyrdymaly to ty mozesz zonie badz dzieciom wciskac.Jak Harvard zadzwonil tos sie przechwalal ze syn propozycje najlepszej uczelni dostal.A jak go nie przyjeli bo marnie wypadl to sie okazuje ze beznadziejna rekrutorka byla i ze o niebo lepsza jest przecietna uczelnia Columbia.Do ciebie nie dociera i nie przyjmujesz do wiadomosci ze twoje dzieci moga byc w czyms slabe, nie radzic sobie.Normalna rzecz.Zaakceptuj to a dzieciaki beda mialy latwiej, bo nie beda zyly w przeswiadczeniu ze cokolwiek nie zrobia to nie bedzie wystarczajace dla ciebie.
                                                    Czy jak syn badz corka sie zakochaja zaloza rodziny to czy beda sie musieli pytac czy teraz jest dobra pora na dziecko czy zaciazac czy moze nie/bo tatus w razie czego nie pomoze nie przypilnuje od czasu do czasu wnuka bo ...no wlasnie nie wiem co.
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 27.11.12, 22:45
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A jak go nie przyjeli bo marnie wypadl to sie okazuje ze beznadziejna rekrutorka
                                                    > byla i ze o niebo lepsza jest przecietna uczelnia Columbia.

                                                    Ty za daleko od swiata mieszkac by wiedziec ze na Columbie jest sie trudniej dostac niz na Harvard.
                                                    Zreszta twoja pociecha bedzie dreptac to kanadyjskiej rejonowki.
                                                  • zgagusia Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 09:05
                                                    > Zreszta twoja pociecha bedzie dreptac to kanadyjskiej rejonowki.

                                                    no jak na razie to twoj syn zasilil szeregi lokalnej uczelni
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 15:36
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > no jak na razie to twoj syn zasilil szeregi lokalnej uczelni

                                                    NYU jest w scislej czolowce swiatowej

                                                    www.webometrics.info/en/world
                                                  • iwoniaw Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 17:31
                                                    Chyba żartujesz - nawet przy tych ustawieniach parametrów, które wybrałeś (najkorzystniejsze dla NYU), wyprzedza go 20 amerykańskich uniwersytetów, na których Maćka nie chcieli i nawet jeden brazylijski, a ty piszesz o czołówce?
                                                    Póki co fakty są takie, że masz syna na lokalnej uczelni z braku alternatywy, a - co gorsza - to niemal dorosłe dziecię nadal nie wie, co go interesuje, a nawet nie potrafi ogarnąć samodzielnie własnego żywienia i dbałości o zdrowie. Żałosne.
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 02:50
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Chyba żartujesz - nawet przy tych ustawieniach parametrów, które wybrałeś (najk
                                                    > orzystniejsze dla NYU), wyprzedza go 20 amerykańskich uniwersytetów,

                                                    Zlozyl podanie na Harvard ale na powaznie traktowalismy tylko Columbie i NYU i dostal sie gdzie chcial.Najblizej domu.Na Columbie jest straszny dojazd.
                                                    NYU jest #22 na swiecie a nie jak jakis zascianek Oxford #25.



                                                  • iwoniaw Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 11:57
                                                    NYU to jakiś kompletny zaścianek nie mieszczący się nawet w pierwszej 20 (do której się nawet uniwersytet w Sao Paulo czy Cambridge załapuje), a najlepszy uniwersytet Maćka po prostu nie chciał, choć chłopak aplikował.
                                                  • zgagusia Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 08:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > wiec jak, taka dobra uczelnia ma takich slabych rekruterow - nie zgrzyta
                                                    > ci to?
                                                    >
                                                    > Zupelnie nie,bo ja nie chcialem by Maciek wyjezdzal z NYC czy mieszkal w akadem
                                                    > ikach.

                                                    znow nie rozumiesz - ja akurat w tym momencie nie pytalam czego ty chciales a czego nie - tylko jak to jest mozliwe zeby jedna z najlepszych uczelni na swiecie zatrudniala slabych rekruterow (w sensie ze to jest niemozliwe bo to jest sprzecznosc zeby tak bylo i czy ty tego nie widzisz).
                                                    A swoja droga ty nie chciales zeby Maciek wyjezdzal bo stracilbys nad nim kontrole. On juz zdaje sie te swoje wieczne 17 lat skonczyl wink wiec pora by mu troche poluzowac, nie?

                                                    > Podpowiedzialem mu i wie co chce robic w zyciu

                                                    LOL
                                                    oj maksiu, maksiu, ale nam rozrywki dostarczasz! To ze stlamszony przez ciebie synek ci przytaknal nie oznacza ze wie co chce robic w zyciu big_grinD

                                                    > Paszport mu tez nie byl potrzebny,bo jego nie ciagnie by jezdzic po trzecich sw
                                                    > iatach i ogladac jak ludziom zle jest.

                                                    tia, jeszcze by mu sie oczy otworzyly i by sie przekonal ze ani innym nie jest 'tak zle' ani jemu nie jest 'tak dobrze' jak mu tatus wmawia....
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 15:30
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > - tylko jak to jest mozliwe zeby jedna z najlepszych uczelni na swi
                                                    > ecie zatrudniala slabych rekruterow (w sensie ze to jest niemozliwe bo to jest
                                                    > sprzecznosc zeby tak bylo i czy ty tego nie widzisz).

                                                    Ona jest absolwentka Harvardu i to sa cale jej kwalifikacje.
                                                    Poza tym wywiad nie decyduje o przyjeciu czy tez nie.
                                                    Ja sie zdziwilem ze syn byl zaproszony na rozmowe z rekruterka Harvardu bo mial dosc niska srednia jak na ich wymagania.
                                                    SAT mial dobre i bez problemu dalby sobie rade na Harvardzie,ale srednia jest praktycznie z calych studiow a Harvard wymaga bardzo wysokiej.
                                                    Zdolnosci zdolnosciami ale Harvard postawil na pracowitosc.
                                                    Sean,ktory mial perfekt SAT tez sie na Harvard nie dostal.
                                                    Zdolnosci i inteligencja u syna i Sean'a sa i to wyplynie w dalszym zyciu a juz najlepiej po studiach.

                                                    > A swoja droga ty nie chciales zeby Maciek wyjezdzal bo stracilbys nad nim kontr
                                                    > ole. On juz zdaje sie te swoje wieczne 17 lat skonczyl wink wiec pora by mu troch
                                                    > e poluzowac, nie?

                                                    To nie ja jemu luzuje czy tez nie lecz on slabo by sobie dawal rade bedac sam.Nie mowie o nauce lecz o rzeczach codziennych jak jedzenie czy zdrowie.

                                                    > tia, jeszcze by mu sie oczy otworzyly i by sie przekonal ze ani innym nie jest
                                                    > 'tak zle' ani jemu nie jest 'tak dobrze' jak mu tatus wmawia....

                                                    On ma duzo lepsze rozeznanie swiata niz sie tobie wydaje.
                                                  • mamusia1999 Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 19:08
                                                    a na czym to jego rozeznanie swiata polega? no bo na znajomosci zasad zywienia i zachowania zdrowia nie.

                                                    a co do meritum czyli chinczykow. studiowalam w europie, statystyki nie znam ale tak na oko: na 8 pokoi skladajacyh sie na szeregowy domek w kompleksie akademickim, 2 byly zajete przez chinczykow, niezupelnie....formalnie... mieszkali po 2 oosby, wychodzi mi ze 4 z 10 studentow pochodzilo z chin. za to z tych 40% mi nie wynika jakosc tamtej uczelni.
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 01:22
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > na 8 pokoi skladajacyh sie na szeregowy domek w kompleksie akade
                                                    > mickim, 2 byly zajete przez chinczykow, niezupelnie....formalnie... mieszkali p
                                                    > o 2 oosby, wychodzi mi ze 4 z 10 studentow pochodzilo z chin. za to z tych 40%
                                                    > mi nie wynika jakosc tamtej uczelni.

                                                    Mnie by wyszlo 25% a tobie wychodzi 40%.
                                                    Poza tym ja mowilem o Chinczykach z Chin Ludowych,bo poza nimi sa Chinczycy z Taiwanu,Hong-Kongu i Chinczycy na stale mieszkajacy w Europie.

                                                    Na najlepszych uczelniach amerykanskich Chinczykow na stale mieszkajacych w USA jest minimum 30%.
                                                  • mamusia1999 Re: Kto studiuje na Harvardzie? 11.12.12, 19:33
                                                    he? a jak ci wyszlo ze 4/10 to 25%? 2 z 8 pokoi byly zajete przez Chinczykow, i to by bylo 25%. ale Chinczycy mieszkali we dwojke, pozostali wg. przeznaczenia pokoi pojedynczo.

                                                    w wiekszosci z Chin Ludowych, wychowal sie w DE tylko jeden
                                                  • hankam Re: Kto studiuje na Harvardzie? 03.02.13, 15:04
                                                    Niesamowite.
                                                    Perfect score w wiejskiej szkole?
                                                    Nie w Nowym Jorku?

                                                    A jak tam idzie Maćkowi studiowanie pielęgniarstwa na lokalnym uniwersytecie?
                                                  • zgagusia Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 19:29
                                                    > To nie ja jemu luzuje czy tez nie lecz on slabo by sobie dawal rade bedac sam.N
                                                    > ie mowie o nauce lecz o rzeczach codziennych jak jedzenie czy zdrowie.

                                                    nie wiesz jak bedzie sobie dawal rade sam dopoki nie znajdzie sie w takiej sytuacji - a dopoki mieszka u rodzicow gdzie codziennie rano wyciaga z szuflady czyste skarpetki bo o to zadbala matka, dostaje pod nos jedzenie to sie faktycznie takimi sprawami nie zajmuje. Tylko ze w ten sposob to do 30-tki albo i dluzej bedzie u was mieszkal. Studia to najlepszy okres zeby sie mlody czlowiek nauczyl samodzielnosci, a ty syna nawet tej mozliwosci pozbawiasz bo z gory zakladasz ze sam nie da sobie rady. Ale mysle ze to tylko pretekst - ty go z domu nie chcesz wypuscic bo zyjesz glownie jego zyciem, jego egzaminy i te kolejne etapy dostawania sie na studia przezywales jakby to bezposrednio ciebie dotyczylo, narzuciles mu kierunek studiow nawet, o jego kumplach piszesz jakby to byli twoi koledzy itd. To ty maksiu bys sobie rady bez Macka nie dal, a nie on....
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 02:57
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > dostaje pod nos jedzenie to sie faktycznie takimi sprawami nie zajmuje.

                                                    Jak nie dostanie sniadania to nie zje,pojdzie na uczelnie,ok 12 zje jakas pizze a okolo 3 PM nastepna pizze.

                                                    > o jego kumplach piszesz jakby to byli twoi koledzy itd.

                                                    Przyjechal Sean na Thanksgiving to gralismy w kosza i bylem od niego lepszy.

                                                    > To ty maksiu bys sobie rady bez Macka nie dal, a nie on....

                                                    Tak to w zyciu bywa,ze mlode pokolenie powinno byc lepsze od rodzicow i pilnuje zeby tak bylo.
                                                  • myelegans Re: Kto studiuje na Harvardzie? 28.11.12, 19:33
                                                    twierdzisz, ze 18-latek jest tak niesamodzielny, ze nie potrafi sobie SAM poradzic w kwestiach zywienia, zdrowia i higieny? znaczy co? chodzilby glodny, w brudnej bieliznie i skarpetkach, z niemytymi zebami? Co jest takiego skomplikowanego w zyciu w akademiku, gdzie wszystko podane (stolowka), zorganizowane i doinformowane?

                                                    W tym wieku, czas na odciecie pepowiny, powinien, takze ze wzgledow spolecznych mieszkac w akademiku i ogarniac wszystko to co jest wokol niego poza nauka.
                                                    niech zgadne. Wybrales mu WSZYSTKIE kursy, nawet bez udzialu zadnego advisors.

                                                    Wyhodowales sobie bezwolnego, zyciowego kaleke, ktory sobie po prostu zyciowo nieporadzi, albo bedzie wyjatkowo poddatny na wykorzystywanie przez innych, bo rodzice nawet nie zadbali o podstawowe "street smart".
                                                    Jak on ma odniesc w zyciu sukces, jak go skutecznie przyblokowales na kazdym etapie rozwoju?
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 03:04
                                                    myelegans napisała:

                                                    > Co jest takiego skomplikowanego w zyciu w akademiku, gdzie wszystko podane (stolowka), zorganizowane i doinformowane?

                                                    Nie ma obowiazku tam chodzic.

                                                    > Wybrales mu WSZYSTKIE kursy, nawet bez udzialu zadnego advisors.

                                                    Nie wybralem mu zadnego.

                                                    > bo rodzice nawet nie zadbali o podstawowe "street smart".

                                                    Nie kazdemu do twarzy ze "strett smart" attitude.

                                                    > Jak on ma odniesc w zyciu sukces, jak go skutecznie przyblokowales na kazdym et
                                                    > apie rozwoju?

                                                    To twoje zdanie a moja w tym glowa ,zeby ci udowodnic ze nie masz racji.
                                                  • anmanika Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 18:14
                                                    "Ona jest absolwentka Harvardu i to sa cale jej kwalifikacje. "
                                                    Popłakałam się ze śmiechu.....
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 29.11.12, 23:21
                                                    anmanika napisała:

                                                    > "Ona jest absolwentka Harvardu i to sa cale jej kwalifikacje. "
                                                    > Popłakałam się ze śmiechu.....

                                                    Ona skonczyla pielegniarstwo na Harvardzie i to sa cale jej kwalifikacje rekrutacyjne.
                                                    Ja tez plakalem ze smiechu jak sie o tym dowiedzialem.
                                                    To nie jest ktos kto ma doktorat z czegos tam lub ktos kto specjalizuje sie w rekrutacji.
                                                    Zreszta jej decyzja nie miala zadnego znaczenia,bo chodzilo prawdopodobnie o srednia stopni.Poza tym ja nie chcialem by syn studiowal na Harvardzie a on zlozyl aplikacje tylko dla szpanu.
                                                  • iwoniaw Re: Kto studiuje na Harvardzie? 30.11.12, 10:47
                                                    Faktycznie zaszpanował - kompletnym failem big_grin
                                                  • anmanika Re: Kto studiuje na Harvardzie? 30.11.12, 11:28
                                                    W sumie to było wiadomo, że syn maksia się na Harvard nie dostanie, geny zaciążyły. jeżeli jeszcze pojechał tekstami tatusia z forum....
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 30.11.12, 16:27
                                                    anmanika napisała:

                                                    > W sumie to było wiadomo, że syn maksia się na Harvard nie dostanie, geny zaciąż
                                                    > yły. jeżeli jeszcze pojechał tekstami tatusia z forum....

                                                    Na Harvard z NYC tylko naiwniacy jezdza,bo Columbia jest na tym samym poziomie.
                                                    To jest taki sam szpan jak Uniwersytet Warszawski,ktory po pierwszym naborze ma jeszcze kupe wolnych miejsc a moja Alma mater SGH jest zapelniona po brzegi po pierwszym podejsciu.
                                                  • maksimum Re: Kto studiuje na Harvardzie? 30.11.12, 16:28
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Faktycznie zaszpanował - kompletnym failem big_grin

                                                    Zaprosili go na rozmowe,wiec byli zainteresowani a gdyby go nawet przyjeli to i tak by nie pojechal.
                                                  • anmanika Re: Kto studiuje na Harvardzie? 30.11.12, 18:01
                                                    A świstak zawijawink
                                                  • maksimum Dziecko idzie na studia w Polsce. 10.12.12, 17:24
                                                    trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,13023360,Studenci_vs__wykladowcy___Grzechy_glowne_polskich.html#MT
                                                    Chce sie uczyc ale nie moze,bo nikt sie nie uczy i wszyscy licza na drapane zeby tylko przepchnac sie przez egzaminy najmniejszym kosztem i juz dyplom jest w kieszeni a jak pozniej pracodawca ma wymagania no to juz wielka zalamka ze tego na studiach nie bylo.
                                                  • maksimum 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na studia. 03.02.13, 03:57
                                                    usnews.nbcnews.com/_news/2013/02/02/16819226-three-pennsylvania-classmates-get-perfect-sat-scores?lite
                                                    3 dzieciaki z jednej klasy napisaly SAT test na studia na perfekt 2.400 pkt.
                                                    Tego jeszcze w USA nie bylo,zeby 3 osoby z jednej klasy tak dobrze napisaly SAT.
                                                    Rokrocznie okolo 1 mln licealistow pisze SAT i z tego tylko 360 dostaje perfekt 2.400 pkt.
                                                    czyli przecietnie 1 na 3.000 uczniow dostaje perfekt wynik.
                                                    Jak to sie stalo ze az 3 uczniow z jednej klasy napisalo tak dobrze test?
                                                    Zwykla selekcja.Jest to bardzo dobra szkola do ktorej dostaja sie tylko najlepsi i to przynosi zdumiewajace wyniki.
                                                    I najciekawsza sprawa jest to,ze jest to szkola publiczna w malym miasteczku(5,400 ludzi) na przedmiesciach Filadelfii.
                                                  • hankam Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 03.02.13, 15:06
                                                    Niesamowite.
                                                    Perfect score w wiejskiej szkole?
                                                    Nie w Nowym Jorku?

                                                    A jak tam idzie Maćkowi studiowanie pielęgniarstwa na lokalnym uniwersytecie?
                                                  • maksimum Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 03.02.13, 17:17
                                                    finance.yahoo.com/news/most-expensive-colleges-2012-2013.html
                                                    Ciekawe gdzie pojda studiowac i czy bedzie je stac na NYU?
                                                  • iwoniaw Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 04.02.13, 12:10
                                                    Ależ to, że przeciętniak Maciek nie załapał się na pełne stypendium nawet na prowincjonalnej uczelni nie znaczy, że to będzie problem świetnych dzieciaków z doskonałymi wynikami big_grin
                                                  • hankam Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 04.02.13, 12:14
                                                    Sadzę, że zostaną przyjęte na Ivy Leagowe uczelnie i dostaną solidne stypendium. Nie sądzę, żeby rozważały NYU, to jest ciekawa młodzież, z zainteresowaniami, wiedzą, co chcą w życiu robić, a to robi wrażenie na rekruterach.

                                                    Jak tam Maćkowi idzie pielęgniarstwo?
                                                  • maksimum Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 04.02.13, 18:57
                                                    Dla przypomnienia.
                                                    Sean,kolega syna z liceum ktory mial perfect score na SAT nie dostal sie na zadna z Ivy League.
                                                    Probowal sie dostac na NYU ale niestety nie przyjeli go.
                                                  • maksimum Re: 3 genialne dzieciaki z perfekt testem na stud 04.02.13, 19:21
                                                    NYU teraz jest na 27 miejscu i w ciagu ostatnich 2 lat niezle wyrwal do przodu o 4 miejsca.
                                                    Spokojnie czekam az podskoczy o nastepne 4 miejsca bo przeciez syn tam poszedl.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Academic_Ranking_of_World_Universities
                                                    W innym rankingu jest juz na 22 miejscu i w tym tez zyska dzieki takim studentom jak moje dzieci.

                                                    www.webometrics.info/en/world
                                                    NYC jest skazany na sukces bo studenci coraz niechetniej jezdza na ten bostonski zascianek.
                                                  • maksimum Z USA do Polski na studia. 04.02.13, 19:27
                                                    Sa tez tacy ktorzy jezdza z USA do Polski na studia,ale to w celach glownie rozrywkowych,bo poziom tam zadny ale opic sie i bawic mozna na okraglo.

                                                    www.webometrics.info/en/Europe/Poland
                                                  • anmanika Re: Z USA do Polski na studia. 05.02.13, 19:24
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,126928,12941313,Polska_edukacja_na_14__miejscu_w_swiatowym_rankingu.html
                                                  • maksimum Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 06:58
                                                    To co podalas to sa bardzo nieporownywalne wyniki 15 -latkow w szkolach i nie dotyczy uczelni wyzszych.
                                                    Niestety uczelnie w Polsce sa na poziomie liceow w USA.
                                                  • maksimum Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 07:06
                                                    www.usnews.com/education/best-colleges/articles/2012/11/12/international-students-continue-to-flock-to-us-colleges-grad-schools
                                                    W USA studiuje 764 tys studentow z zagranicy.
                                                    W Polsce studiuje az 24 tys studentow z zagranicy glownie z Ukrainy i Bialorusi.

                                                    www.stefczyk.info/wiadomosci/raporty-stefczyk-info/studenci-z-zagranicy-ciagnal-do-polski,5958565494
                                                  • andalus Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 09:24
                                                    przestałam śledzić ten wątek. Jednak to prawda,że pomimo optymistycznych informacji o poziomie polskiego szkolnictwa, jest ono na żenująco niskim poziomie.
                                                    Może niektóre kierunki na państwowych uczelniach ( niektórych) trzymają jeszcze jakiś poziom.
                                                    Pracki licencjackie robione na poziomie technikum.
                                                    Studenci z US studiują w Polsce. Nie wiem czy dla balangowania. Na pewno z powodu niższych kosztów oraz niskich wymagań wstępnych ( uczelnie medyczne).
                                                  • maksimum Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 18:13
                                                    andalus napisała:

                                                    > Jednak to prawda,że pomimo optymistycznych inform
                                                    > acji o poziomie polskiego szkolnictwa, jest ono na żenująco niskim poziomie.

                                                    Wszyscy zdolniejsi i ambitniejsi mlodzi ludzie z Polski studiuja na zachodzie,szczegolnie w EU gdzie studiowanie jest dosc tanie.

                                                    > Pracki licencjackie robione na poziomie technikum.

                                                    Moja znajoma,ktora sama nie ma studiow pisze prace magistarskie na zamowienie.

                                                    > Studenci z US studiują w Polsce. Nie wiem czy dla balangowania. Na pewno z powo
                                                    > du niższych kosztów oraz niskich wymagań wstępnych ( uczelnie medyczne).

                                                    Filozofia jest taka,ze na studiowanie na dobrych uczelniach amerykanskich ich nie stac ani nie maja glowy do tego,a na slabych towarzystwo jest mocno mieszane i jak sie nie ma charakteru to latwiej tam narkotyki kupic itd.
                                                    Znajomi maja taki wlasnie problem.Dorobili sie a owszem ale dziecie maja takie na polskim poziomie i bardzo ciezko sie przez szkoly przebija w NYC,wiec pomysl padl by na studia wyslac dziecie do Polski,bo tam przynajmniej czarnych nie ma i z rodzina bedzie wiekszy kontakt.
                                                  • iwoniaw Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 10:26
                                                    Cytat W USA studiuje 764 tys studentow z zagranicy.

                                                    Często gęsto wyprzedzając w staraniu o miejsca na lepszych uniwersytetach i bardziej prestiżowych kierunkach absolwentów amerykańskich - także tych rzekomo najlepszych - liceów, którzy ledwo się na jakieś lokalne uczelnie załapują na kierunkach nieprzesadnie obleganych. big_grin

                                                    Jak tam się Maćkowi pielęgniarstwo w miejscowej wyższej szkole studiuje? Daje radę jakoś?
                                                  • maksimum Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 18:18
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Często gęsto wyprzedzając w staraniu o miejsca na lepszych uniwersytetach

                                                    Widze ze strasznie cie gryzie ze NYU idzie bardzo szybko w gore w rankingach i zadna europejska uczelnie nie ma szans z NYU.
                                                    Juz ja wiem jak wybierac najlepsze uczelnie i studenci zagraniczni tez wiedza przyjezdzajac do NYC a nie do Polski.
                                                  • fogito Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 18:47
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Juz ja wiem jak wybierac najlepsze uczelnie i studenci zagraniczni tez wiedza p
                                                    > rzyjezdzajac do NYC a nie do Polski.

                                                    Co z tego, że wiesz jak nic z tego nie wynika. Już się synem nie chwalisz, bo najwidoczniej nie osiąga sukcesów na miarę twoich ambicji.
                                                    Trudno porównywać tak mały kraj jak Polska ze Stanami, ale jednak ty usilnie coś próbujesz udowodnić. Najgorsze jest to, że pomimo dostępu do tych najlepszych uczelni twoje dziecko wcale na tych najlepszych nie studiuje.
                                                  • iwoniaw Re: Z USA do Polski na studia. 07.02.13, 19:54
                                                    Mnie nic nie gryzie, bo moje dzieci są zdolne i z perspektywami, w przeciwieństwie do takich, co to nawet możliwości leżących pod nosem nie potrafią wykorzystać big_grin

                                                    Cytat Juz ja wiem jak wybierac najlepsze uczelnie

                                                    I co z tego, skoro i tak nie możesz tego zrobić tak ze względów finansowych, jak i, ekhem, materiału genetycznego.

                                                    Jak tam Maciek w tej szkółce pielęgniarskiej? Daje radę być przed ostatnimi 20% najmarniejszych na roku?
                                                  • hankam Re: Z USA do Polski na studia. 08.02.13, 15:57
                                                    > Jak tam Maciek w tej szkółce pielęgniarskiej? Daje radę być przed ostatnimi 20%
                                                    > najmarniejszych na roku?


                                                    Maksimum skrzętnie omija ten temat.
                                                  • azja-odkuchni Re: Z USA do Polski na studia. 07.05.13, 18:26
                                                    Maksiu ty zapominasz o kilku sprawach :
                                                    1.
                                                    -studentów w Usa jest więcej niż w Polsce bo w Polsce studiuje się zwykle po polsku a w Ameryce po angielsku.
                                                    - Ameryka jest ogromna i ma x razy więcej uczelni niż Polska
                                                    Nie mam pojęcia na jakiej podstawie wyciągasz wnioski...., że poziom na polskich uczelniach jest równy poziomowi liceum z Usa. Syn mojej przyjaciółki ( singapurski gimnazjalista ) właśnie rezyduje w Usa w uczestniczy w ramach wymiany w lekcjach na poziomie rówieśniczym. Ze wszystkiego bierze najwyższe kursy i podobno nie robi nic... Leni się znaczy się. Czy to znaczy, że poziom w całym Usa jest do bani? Nie to znaczy jedynie tyle, że dzieciak zdolny i zakuwać nie musi.
                                                    Piszesz o studentach z Chin na amerykańskich uczelniach, ale ich liczba to kropla w morzu absolwentów ( znowu zjawisko ogromnych Chin).
                                                    Student z Singapuru, Hong Kongu czy Tajwanu nie głupszy i nie mniej pracowity, ale nie zawsze ma ochotę i możliwości finansowe by wyjechać na koniec świata skoro NUS, HKU są na miejscu.
                                                    Nie każdy ma ochotę na szok kulturowy a sam bilet z Azji kosztuje majątek...
                                                    Swoja droga to Twój niedoceniony syn z wysokim sat pewnie by się z palcem w tyłku dostał na taki Nus , Nayang czemu nie spróbował? ...

                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 03:12
                                                    azja-odkuchni napisała:

                                                    > Nie mam pojęcia na jakiej podstawie wyciągasz wnioski...., że poziom na polskic
                                                    > h uczelniach jest równy poziomowi liceum z Usa. Syn mojej przyjaciółki ( singap
                                                    > urski gimnazjalista ) właśnie rezyduje w Usa w uczestniczy w ramach wymiany w l
                                                    > ekcjach na poziomie rówieśniczym. Ze wszystkiego bierze najwyższe kursy i podob
                                                    > no nie robi nic... Leni się znaczy się. Czy to znaczy, że poziom w całym Usa jest do bani?

                                                    Zadna lepsza szkola w USA nie przyjmuje studentow na wymiany.W NYC takich dobrych gimnazjow jest chyba 10 i mozesz tam sie dostac TYLKO i wylacznie na podstawie egzaminu wstepnego.Na dodatek nie przyjmuja NIKOGO SPOZA NYC.
                                                    Chodzi oczywiscie o podatki placone na kazdego ucznia.
                                                    A te szkoly do ktorych nie ma egzaminow wstepnych sa na slabym poziomie i ja bym tam swoich dzieci nie wyslal.

                                                    > Nie to znaczy jedynie tyle, że dzieciak zdolny i zakuwać nie musi.
                                                    > Piszesz o studentach z Chin na amerykańskich uczelniach, ale ich liczba to krop
                                                    > la w morzu absolwentów ( znowu zjawisko ogromnych Chin).
                                                    > Student z Singapuru, Hong Kongu czy Tajwanu nie głupszy i nie mniej pracowity
                                                    > , ale nie zawsze ma ochotę i możliwości finansowe by wyjechać na koniec świata
                                                    > skoro NUS, HKU są na miejscu.

                                                    Tym bardziej ze te uniwersytety w H-K sa dosc dobre.

                                                    JAK MASZ SZANSE DOSTAC SIE NA JEDEN Z TOP-50 uniwersytetow to juz jest szpan i tam trzeba sie uczyc.

                                                    www.shanghairanking.com/ARWU2012.html
                                                    Moj syn sie uczy i to czasami nawet sporo,ale on jest w czolowce studentow na NYU.

                                                    > Nie każdy ma ochotę na szok kulturowy a sam bilet z Azji kosztuje majątek...
                                                    > Swoja droga to Twój niedoceniony syn z wysokim sat pewnie by się z palcem w tył
                                                    > ku dostał na taki Nus , Nayang czemu nie spróbował? ...

                                                    On probowal sie zapisac na chinski w liceum ale go nie przyjeli,bo przyjmowali tych,ktorzy juz niezle mowia.


                                                  • anmanika Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 11:59
                                                    serio z Maksiem juniorem, że nie dostał się na Harvard i uczy się w jakieś trzeciorzędniej szkółce dla imigrantów?
                                                  • jotde3 Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 13:17
                                                    anmanika napisała:

                                                    > serio z Maksiem juniorem, że nie dostał się na Harvard i uczy się w jakieś trz
                                                    > eciorzędniej szkółce dla imigrantów?

                                                    a na jakim kierunku ?
                                                  • fogito Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 13:55
                                                    jotde3 napisał:


                                                    > a na jakim kierunku ?

                                                    pielęgniarstwo
                                                  • anmanika Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 14:00
                                                    Bez jaj? To genialne dziecko geniusza wylądowało w szkółce podtarcia tyłka?
                                                    A ja w ubiegłym roku poznałam chłopaka który po TECHNIKUM (specjalnie dużymi literami) dostał się na Harvard. I to wcale nie było technikum z dużego miasta tylko jakiegoś pipidówka.
                                                    No ale on sam chciał a i rodziców miał normalnychwink
                                                  • fogito Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 14:08
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Bez jaj?

                                                    Bez.

                                                    To genialne dziecko geniusza wylądowało w szkółce podtarcia tyłka?

                                                    miej litość nad biednym chłopcem- on nie winien, że ma ojca pokręconego.

                                                    > A ja w ubiegłym roku poznałam chłopaka który po TECHNIKUM (specjalnie dużymi li
                                                    > terami) dostał się na Harvard. I to wcale nie było technikum z dużego miasta ty
                                                    > lko jakiegoś pipidówka.

                                                    Wg. maksia to jest NIEMOŻLIWE! smile

                                                    > No ale on sam chciał a i rodziców miał normalnychwink

                                                    i tu jest pies pogrzebany
                                                  • anmanika Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 14:28
                                                    Jak widać jest ich więcej:
                                                    www.dziennik.com/publicystyka/artykul/polacy-na-harvardzie
                                                    no a jak się przeczyta ten artykuł to już wiadomo dlaczego Harvard unika maksiopodobnych
                                                    www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1516002,1,reportaz-jak-studiowac-to-na-harvardzie.read
                                                  • maksimum U was salowych w Polsce nie ma? 09.05.13, 00:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > To genialne dziecko geniusza wylądowało w szkółce podtarcia tyłka?
                                                    >
                                                    > miej litość nad biednym chłopcem- on nie winien, że ma ojca pokręconego.

                                                    Oooooooo! Kolejny glupi z Polski sie znalazl!!

                                                    Czego was w Polsce ucza ,poza zawiscia?
                                                  • fogito Re: U was salowych w Polsce nie ma? 09.05.13, 06:50
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > Oooooooo! Kolejny glupi z Polski sie znalazl!!

                                                    piszesz o sobie? smile

                                                    >
                                                    > Czego was w Polsce ucza ,poza zawiscia?

                                                    Sporo uczą. Skromności przede wszystkim smile
                                                  • maksimum U was salowych w Polsce nie ma? 09.05.13, 00:36
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Bez jaj? To genialne dziecko geniusza wylądowało w szkółce podtarcia tyłka?

                                                    Ty awsze bylas glupia,to sie tobie nie dziwie.

                                                  • fogito Re: U was salowych w Polsce nie ma? 09.05.13, 06:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    > anmanika napisała:
                                                    >
                                                    > > Bez jaj? To genialne dziecko geniusza wylądowało w szkółce podtarcia tyłk
                                                    > a?
                                                    >
                                                    > Ty awsze bylas glupia,to sie tobie nie dziwie.
                                                    >

                                                    Póki co to jednak ty wyszedłeś na idiotę. Najpierw się przechwalałeś synem jaki on genialny nie jest, a potem okazało się, że wylądował na pielęgniarstwie. Zawód jak każdy i nic złego w tym nie ma, poza tym, że sam uważałeś iż syn do wyższych celów jest stworzony. Znam sporo osób pracujących w tym zawodzie w Stanach. Ciężko jest, ale do przeżycia.
                                                  • jotde3 Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 15:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > a na jakim kierunku ?
                                                    >
                                                    > pielęgniarstwo

                                                    tarzałem sie ze smiechu po podłodze pół godziny smile
                                                  • maksimum Harvard. 08.05.13, 16:34
                                                    "28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czteroletnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie"
                                                    ----------
                                                    No niezle zadecie!!
                                                    Moj syn zaczal studia w wieku 17 lat a skonczy je w wieku 21 lat.Studia medyczne skonczy w wieku 25 lat.

                                                    A ten gostek z Harvardu w wieku 28 lat juz jest po 4 letnich studiach w UK !!!!
                                                    Nie moge wyjsc z podziwu.
                                                    Normalni ludzie w USA koncza 4-letnie studia w wieku 21 lat.
                                                    Facet jest 7 lat opozniony ....ale geniusz!
                                                  • maksimum Re: Harvard. 08.05.13, 16:40
                                                    "Uczę się po kilkanaście godzin dziennie, chodzę spać koło 3 w nocy" – mówi 22-letni Adam Ziemba. Na harwardzki college trafił prosto po katowickim liceum. "Rodzice mi odradzali, bali się porażki i wysokich kosztów" – wspomina Adam. Dziś trzeci rok studiuje zupełnie za darmo ".
                                                    ----------
                                                    Jest na 3-cim roku w wieku 22 lat,podczas gdy normalny Amerykanin jak moj syn konczy studia 4-letnie w wieku 21 lat.
                                                    Facet jest opozniony 2 lata w rozwoju,uczy sie do 3-ciej w nocy ale ....wg niewydarzonych Polakow osiagnal sukces.
                                                    Ja jak z synem gram w hokeja a pozniej ogladamy Stanley Cup playoffs a jeszcze pozniej pojdziemy pograc w kosza,to idziemy spac kolo polnocy i na uczelni jest jednym z najlepszych.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 08.05.13, 16:44
                                                    Bo jakby tak porownac,ze w 8 klasie jest dwoch chlopakow z tak samo dobrymi stopniami,tylko ze jeden uprawia sport i ma zycie towarzyskie a drugi tylko kuje po nocach i na dodatek jest 2 lata starszy-to ktory jest zdolniejszy???
                                                    To jest takie pytanie na inteligencje na ktore pewno nie znacie odpowiedzi.
                                                  • azja-odkuchni Re: Harvard. 08.05.13, 17:15
                                                    Maksiu ty gadasz ciut bez sensu..Polskiego się syn w dwa tygodnie nauczy a chińskiego nie był w stanie ? Skoro ma talent językowy to 5-6 miechów od pierwszej lekcji powinien mówić ciut po chińsku. ( pisanie jest ciut trudniejsze). Syn mojej przyjaciółki przeszedł serię egzaminów za jego stypendium płaci singapurski rząd więc raczej głąba nie wysłali , ale on nie studiuje w Nyc wolał mniejsze miejsce by poznać inny świat troszkę. Na studia wróci do Singapuru.

                                                    Przed Twoim genialnym synem były pewnie inne perspektywy niż studiowanie średnio prestiżowego kierunku na podrzędnej uczelni. Na Harvardzie świat się nie kończy. Chyba, że Twój syn nie jest taki genialny jak przez x czasu na tu piszesz tylko zwyczajnie zdolny a ojciec ( czyli ty) ma chore ambicje i przedstawia rzeczywistość tak jak mu pasuje. Jeśli tak to chłopkowi współczuje musi mieć ciężkie życie z Tobą.
                                                    Dla Twojej informacji napiszę, że w prawie wszystkich krajach azjatyckich są anglojęzyczne kierunki, a Nus i Nayang z Singapuru są oba w pierwszej 50 najlepszych uczelni na świecie.
                                                    www.topuniversities.com/university-rankings/world-university-rankings/2012
                                                  • anmanika Re: Harvard. 08.05.13, 20:20
                                                    Azja jesteś krótko to nie wiesz. Maksio już od kilku lat szaleje na tym forum, dostarczając czytającym niemałej uciechy. Należy brać pod uwagę następujące fakty:
                                                    Maksio nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem tekstów dłuższych niż jedno zdanie, przykład masz niżej, z zapodanych linków nie zrozumiał nic.
                                                    Maksio nie umie korzystać z gugla.
                                                    I szkoda, że kilka lat temu nie czytałeś elaboratów na temat genialności maksia juniora który na PEWNO na Harvard się dostanie.
                                                    a tu wielkie ZONK. Kolejny american dream legł w gruzach.
                                                    Bo maksio kariery w juesej nie zrobił, po pracy jako kierowca i bynajmniej nie bombowca głównie zajmował się opluwaniem znajomych na forach giwi.
                                                    I maksiu się pogodzić z tym nie może.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 08.05.13, 23:22
                                                    azja-odkuchni napisała:

                                                    > Maksiu ty gadasz ciut bez sensu..

                                                    Widze ze nie kumasz jak to dziala.W jego szkole bylo 60% Chinczykow,ktorzy biegle mowia po chinsku w domu z rodzicami a gdy otworzyli klasy z chinskim to bylo np 60 miejsc i przyjeli tylko tych co mowia najlepiej po chinsku i bardzo wielu Chinczykow nie zalapalo sie na ten program.

                                                    > Syn mojej przyjaciółki przeszedł serię egzaminów za jego stypendium płaci singapurski
                                                    > rząd więc raczej głąba nie wysłali , ale on nie studiuje w Nyc wolał mniejsze
                                                    > miejsce by poznać inny świat troszkę. Na studia wróci do Singapuru.

                                                    Mniejsze miejsce-mniejsza presja.

                                                    > Przed Twoim genialnym synem były pewnie inne perspektywy niż studiowanie średn
                                                    > io prestiżowego kierunku na podrzędnej uczelni.

                                                    Moglby studiowac psychologie,socjologie,filologie czy cos tam jeszcze,ale...na tamtych kierunkach nie ma bilogii,wiec wybral to co mu sie przyda pozniej na studiach medycznych.

                                                    Mozecie byc troche niekumaci,ale w USA najpierw musisz skonczyc jakies studia 4-letnie a dopiero pozniej po zdaniu egzaminu mozna sie ubiegac na studia medyczne.
                                                    Wiec dla kazdego normalnego czlowieka wiadomym jest,ze najpierw wybiera sie studia ,ktore sa spokrewnione z medycznymi a nie bibliotekarstwo czy inne lapu-capu po ktorych czlowiek pojecia nie ma co bedzie robil w zyciu.

                                                    > Na Harvardzie świat się nie koń
                                                    > czy. Chyba, że Twój syn nie jest taki genialny jak przez x czasu na tu piszesz
                                                    > tylko zwyczajnie zdolny a ojciec ( czyli ty) ma chore ambicje i przedstawia rz
                                                    > eczywistość tak jak mu pasuje. Jeśli tak to chłopkowi współczuje musi mieć cięż
                                                    > kie życie z Tobą.

                                                    Nie ma ludzi srednio-zdolnych na najlepszych 30 universytetach na swiecie:

                                                    www.shanghairanking.com/ARWU2012.html
                                                    A przy okazji na jakim jest syn znajomej,za ktorego Singapur placi?

                                                  • azja-odkuchni Re: Harvard. 09.05.13, 00:28
                                                    Podyskutuję sobie z Maksiem chociaż to rzeczywiście barwny motyl tego forum.

                                                    Maksiu piszesz, że Twój genialny syn się na chiński nie dostał , bo chińskie dzieci mówiące w domu po chińsku zajęły wszystkie miejsca....Ok rozumiem, ale przecież Twój syn jest genialny i polski w dwa tygodnie opanuje wiec czemu nie chiński ?Pewnie w Nyc jest jakaś miła pani Chinka co daje korepetycje i zdolnego byłaby w stanie szybko podszkolić. Sam marnujesz szanse dziecka ... a właściwie już zmarnowałeś, bo gdybyś go nauczył polskiego wobec dzieciaków mówiących po chińsku i angielsku miałby coś wyjątkowego co może akurat by się pani z Harvardu spodobało. Poczytaj trochę o wychowaniu dwujęzycznym o tym jak ćwiczy mózg....
                                                    Widzisz są na świecie polskie dzieci które uczą się chińskiego i mówią też po polsku pewnie mają większe szanse przy rekrutacji na Harvard niż Twój syn. A jakim językiem poza angielskim włada Twój syn. Może nie głupim pomysłem byłby dla niego uniwerek w Szwajcarii
                                                    A tak z ciekawości czemu Twój syn nie studiuje pielęgniarstwa na Harvard? Też się nie dostał?
                                                    Syn mojej przyjaciółki jest w singapurskim gimnazjum i pojechał na wymianę rówieśniczą i znalazł się w odpowiedniku naszej szkoły średniej. Bardzo mu się amerykański luz podoba. Brak presji też. W malutkim Singapurze presja edukacyjna jest ogromna, bo tu nawet krów nie ma gdzie pasać.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • canuck_eh Re: Harvard. 09.05.13, 05:03
                                                    Azja , ja nie wiem jak z tym polskim bo maksiu swego czasu sie zarzekal ze dzieciaki z palcem w nosie mature polska zdadza a jak przyszlo co do czego to nawet nie wiedzial jak ta polska matura teraz wyglada i sie zdziwil ze wlasnie wyglada tak jak wyglada bo on byl przekonany ze matura ciagle w formie sprzed jakis 20 lat.Poza tym maksiu uwielbia odwracac siersciucha ogonem no i go nie przeskoczysz.Gdziekolwiek on nie zdecyduje gdzie synek i corka beda studiowac to ta uczelnia okazuje sie ze jest jedna z najlepszych i my nie mamy szans poslac tam swoich dzieci.A fakt taki drobny ze nam zwisa zeby poslac tam dzieciaki umyka maksiowi bo przeciez nie moze byc tak ze komus nie moze zalezec na takiej uczelni.smile
                                                  • jotde3 Re: Harvard. 09.05.13, 08:51
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Moglby studiowac psychologie,socjologie,filologie czy cos tam jeszcze,ale...na
                                                    > tamtych kierunkach nie ma bilogii,wiec wybral to co mu sie przyda pozniej na st
                                                    > udiach medycznych.

                                                    nawet jeśli tak jest że to najlepszy kierunek poprzedzający ( a nie jestem tego wcale pewny ) to sam widzisz jaki to obciach .
                                                    naprawde nie było nic innego czego normalny chłopak nie musiał by sie wstydzić ?
                                                    a może to "pielęgniarstwo " dla chłopaka tylko w zaściankowej polsce wywołuje takie politowanie ? ale wątpie . pamiętasz taki hamerykański flm z deniro , on grał emerytowanego agenta CIA wydającego córke za mąż za pielęgniaża Fajfusa smile
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 14:02
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > nawet jeśli tak jest że to najlepszy kierunek poprzedzający ( a nie jestem tego
                                                    > wcale pewny ) to sam widzisz jaki to obciach .

                                                    Obciach to jest wsrod ludzi niedorozgarnietych umyslowo,a kazdy normalny czlowiek wie ze po takich studiach na dzien dobry jakby chcial pracowac w zawodzie to dostaje 60 tys doll rocznie.
                                                    Obciach to jest zarabiac 40 tys zlotych rocznie ale juz 180 tys obciachem nie jest.

                                                    > naprawde nie było nic innego czego normalny chłopak nie musiał by sie wstydzić ?

                                                    On nie jest przyglupim Polaczkiem i sie nie wstydzi,a przy okazji jest sporo dziewczyn do przebierania.

                                                  • jotde3 Re: Harvard. 09.05.13, 17:05
                                                    maksimum napisał:
                                                    > On nie jest przyglupim Polaczkiem i sie nie wstydzi,a przy okazji jest sporo dz
                                                    > iewczyn do przebierania.

                                                    oczywiscie musiałeś pominąć część postu w której udowodniłem ci że w usa też sie wstydzą tego pielęgniarstwa .
                                                    normy prestizu są czasem głupie ale one są i jak sie chce dominować świat tak jak MY wink to nie można sobie pozwolić na taki obciach .
                                                  • jotde3 Re: Harvard. 10.05.13, 08:20
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    > > On nie jest przyglupim Polaczkiem i sie nie wstydzi,a przy okazji jest sp
                                                    > oro dz
                                                    > > iewczyn do przebierania.
                                                    >
                                                    > oczywiscie musiałeś pominąć część postu w której udowodniłem ci że w usa też si
                                                    > e wstydzą tego pielęgniarstwa .
                                                    > normy prestizu są czasem głupie ale one są i jak sie chce dominować świat tak j
                                                    > ak MY wink to nie można sobie pozwolić na taki obciach .

                                                    no maksiu przyznaj że obciach przed kolegami , jak pytaja "gdzie syn sie uczy . a Ty że na pielęgniarstwie smile buhehheheheh
                                                    kobiety moze nie zauwazają jaki to obciach ale prawdziwy maczo to chyba powinien to wiedzieć smile buheheheh
                                                  • fogito Re: Harvard. 09.05.13, 18:59
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Obciach to jest wsrod ludzi niedorozgarnietych umyslowo,a kazdy normalny czlowi
                                                    > ek wie ze po takich studiach na dzien dobry jakby chcial pracowac w zawodzie to
                                                    > dostaje 60 tys doll rocznie.

                                                    I dobrze, że dostaje, bo praca po nocach i opieka nad pacjentami to ciężka praca. Ostatnio znajomy pielęgniarz dostał zawału. Mam nadzieję, że jednak twój synek pójdzie dalej, bo go zaorzą w tej robocie.


                                                    > On nie jest przyglupim Polaczkiem i sie nie wstydzi,a przy okazji jest sporo dz
                                                    > iewczyn do przebierania.
                                                    >

                                                    Ale za to ma ojca przygłupiego Polaczka... a geny to jednak nie do wytrzebienia są.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 19:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > I dobrze, że dostaje, bo praca po nocach i opieka nad pacjentami to ciężka prac
                                                    > a. Ostatnio znajomy pielęgniarz dostał zawału.

                                                    Takie masz poglady jak i znajomych.Moje znajome pracuja od kilkunastu lat tylko i wylacznie w dzien i nie trzeba pracowac na oddziale,bo jest mnostwo innych dobrze platnych zajec.


                                                    > Mam nadzieję, że jednak twój synek pójdzie dalej, bo go zaorzą w tej robocie.

                                                    Taki jest plan ze idzie na studia medyczne i nikt go nigdy nie zaorze.

                                                  • canuck_eh Re: Harvard. 10.05.13, 03:45
                                                    Alez ty glupi jestes maksiu.No dobrze masz znajome co to pracuja w dzien, albo sie chwala ze pracuja w dzien bo mam znajoma pielegniarke ktora pracuje przy operacjach i nie ma czegos takiego ze tylko w dzien sie pracuje.Ma sie i nocki i dnioowki.jak ci wciska taki kit to pogratulowac takich znajomych, albo zarabia grosze jak tylko na dzienna zmiane chodzi.
                                                    Mozna powiedziec ze wlasnie ty masz poglady takie jakich znajomych ktorzy cie oklamuja i w kanal wpuszczaja.

                                                    Ty to masz jednak przedziwna wizje studiow medycznych a raczej tego co po tych studiach.Chyba ze wlasnie najlepsza uczelnia w stanie Nowy Jorka ksztalci kolejnego konowala.No i jak kladziesz sybkowi do glowy ze jedyne sluszne informacje to znajdzie w wikipedii.....
                                                  • maksimum Re: Harvard. 11.05.13, 01:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Alez ty glupi jestes maksiu.No dobrze masz znajome co to pracuja w dzien, albo
                                                    > sie chwala ze pracuja w dzien bo mam znajoma pielegniarke ktora pracuje przy op
                                                    > eracjach i nie ma czegos takiego ze tylko w dzien sie pracuje.Ma sie i nocki i
                                                    > dnioowki.jak ci wciska taki kit to pogratulowac takich znajomych, albo zarabia
                                                    > grosze jak tylko na dzienna zmiane chodzi.

                                                    Czy ty zes babo zglupiala na stare lata???
                                                    Ja ja znam bo to mojha kuzynka i zawsze pracowala na dzien i zawsze zarabiala minimum 60 tys rocznie.Teraz szarpie ponad 100 tys doll rocznie i nie pracuje na oddziale bo tam rzeczywiscie jest kociol,lecz z lekarzami ktorzy rozbijaja kamienie nerkowe.Robota totalny ziew,a kasa nieziemska.TYLKO dzienna zmiana.
                                                    Ja te twoje znajome sa przyglupiaste to siedza na oddzialach i to czesto na nocki,bo kwalifikacji nie maja.

                                                    > Mozna powiedziec ze wlasnie ty masz poglady takie jakich znajomych ktorzy cie o
                                                    > klamuja i w kanal wpuszczaja.

                                                    Co ty tak czysto po polsku myslisz? Nie wyleczylas sie jeszcze z tego?

                                                    > No i jak kladziesz sybkowi do glowy ze jedyne sluszne informacje to znajdzie w wikipedii.....

                                                    Bo to jest najlepsza encyklopedia i jedyna ,ktora nie jest upolityczniona jak polskie encyklopedie i pewno dlatego Polakom to tak zal doope sciska.
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 11:17
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Takie masz poglady jak i znajomych.Moje znajome pracuja od kilkunastu lat tylko
                                                    > i wylacznie w dzien i nie trzeba pracowac na oddziale,bo jest mnostwo innych d
                                                    > obrze platnych zajec.

                                                    To nie moi znajomi, tylko męża. Ja wśród polskich znajomych mam lekarzy.


                                                    > Taki jest plan ze idzie na studia medyczne i nikt go nigdy nie zaorze.
                                                    >

                                                    Pożyjemy zobaczymy. Nie masz się póki co czym chwalić, a czy synowi się uda zależy od niego a nie od ciebie.
                                                  • hankam Re: Harvard. 11.05.13, 16:30
                                                    i na uczelni jest jednym z najlepszych.

                                                    Bo to nie Harvard, tylko takie sobie studia na takim sobie uniwersytecie.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 12.05.13, 03:27
                                                    hankam napisała:

                                                    > i na uczelni jest jednym z najlepszych.
                                                    >
                                                    > Bo to nie Harvard, tylko takie sobie studia na takim sobie uniwersytecie.

                                                    A kto po studiach w Bostonie pracuje w Bostonie??

                                                    Studiuje sie tam,gdzie jest najlepszy rynek pracy.

                                                    Widze tych biednych ludzi po Harvardzie jak sie rzucaja na kazda prace w NYC.
                                                    Mogliby sobie czegos w Bostonie poszukac,jak to takie dobre miejsce.
                                                  • iwoniaw Kwaśne te winogrona, oj kwaśne :-D 12.05.13, 23:12
                                                    CytatStudiuje sie tam,gdzie jest najlepszy rynek pracy.

                                                    Ty jednak jesteś głupszy niż normy przewidują big_grin

                                                    CytatWidze tych biednych ludzi po Harvardzie jak sie rzucaja na kazda prace w NYC.
                                                    > Mogliby sobie czegos w Bostonie poszukac,jak to takie dobre miejsce.


                                                    "Biedni ludzie po Harvardzie" big_grin Zapewne mogliby szukać sobie pracy jeszcze i w stu innych prócz Bostonu miejscach, a ciebie szlag trafia, że najmarniejszy z nich podbierze Maćkowi w NYC dowolną posadę jeśli tylko zechce big_grin
                                                  • hankam Re: Harvard. 11.05.13, 16:35
                                                    Jest na 3-cim roku w wieku 22 lat,podczas gdy normalny Amerykanin jak moj syn konczy studia 4-letnie w wieku 21 lat.
                                                    Twój syn zaczął studia w wieku lat osiemnastu. Do urodzin brakowało mu tygodnia. Więc skończy je w wieku lat 22. W szkolnictwie liczą się roczniki.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 12.05.13, 03:29
                                                    hankam napisała:

                                                    > Twój syn zaczął studia w wieku lat osiemnastu. Do urodzin brakowało mu tygodnia
                                                    > . Więc skończy je w wieku lat 22. W szkolnictwie liczą się roczniki.

                                                    Studia koncza sie w maju a syn jest z wrzesnia,wiec skonczy je w wieku 21 lat.
                                                  • fogito Re: Harvard. 08.05.13, 21:00
                                                    maksimum napisał:

                                                    > "28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czterole
                                                    > tnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie"

                                                    Ciekawe które, bo ja też z okolic smile


                                                    > Moj syn zaczal studia w wieku 17 lat a skonczy je w wieku 21 lat.Studia medyczn
                                                    > e skonczy w wieku 25 lat.

                                                    Aż tyle ma zamiar to pielęgniarstwo studiować? surprised Jak na takiego zdolniachę to trochę przydługo wink

                                                    >
                                                    > A ten gostek z Harvardu w wieku 28 lat juz jest po 4 letnich studiach w UK !!!!
                                                    > Nie moge wyjsc z podziwu.
                                                    > Normalni ludzie w USA koncza 4-letnie studia w wieku 21 lat.
                                                    > Facet jest 7 lat opozniony ....ale geniusz!

                                                    Oni to 'koledże" kończą w wieku 21 lat a nie studia wink
                                                  • anmanika Re: Harvard. 08.05.13, 21:25
                                                    wdg neta to chodził do Kopernika w Wawie
                                                    a ze strony wynika, że obskoczył już 3 uniwerki. No i do mensy należy....
                                                    www.nowojewski.com/
                                                  • maksimum Re: Harvard. 08.05.13, 23:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > Oni to 'koledże" kończą w wieku 21 lat a nie studia wink

                                                    Skoro jestes z okolic Konina to mozesz nie wiedziec,ze 'koledże" to sa wlasnie uczelnie wyzsze.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Harvard_College
                                                  • anmanika Re: Harvard. 09.05.13, 08:41
                                                    Tak nie do końca:"Colleges sa zazwyczaj szkolami oferujacymi edukacje do poziomu BA czyli po
                                                    szkole sredniej 1-3 lata odp polskiego Licencjatu. Universytety sa wiekszymi
                                                    rozmiarow instytucjami i oferuja rowniez M.A, MBA, MSc itd magisterskie degree. ".
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 13:57
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Tak nie do końca:"Colleges sa zazwyczaj szkolami oferujacymi edukacje do poziom
                                                    > u BA czyli po szkole sredniej 1-3 lata odp polskiego Licencjatu. Universytety sa wiekszymi
                                                    > rozmiarow instytucjami i oferuja rowniez M.A, MBA, MSc itd magisterskie degree. ".
                                                    -----------
                                                    Przeczytalas gdzies cos glupiego,tylko po to by zaspokoic polska ciekawosca nie wierzysz ludziom inteligentnym.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Baruch_College
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College
                                                    Wszystkie te colleges maja undergraduate i postgraduate programy,czyli mozesz tam spokojnie masters uzyskac.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/College
                                                  • anmanika Re: Harvard. 09.05.13, 14:06
                                                    Mądry nie podpiera się wikipediąwink
                                                  • canuck_eh Re: Harvard. 09.05.13, 14:19
                                                    O kochana - otwierasz puszke z Pandora.teraz to sie zacznie.Zobaczysz....
                                                  • anmanika Re: Harvard. 09.05.13, 19:36
                                                    Trzeba czasami dolać oliwy do ognia, wrócę za jakiś czas zobaczyć czy się żarzywink
                                                  • anmanika Re: Harvard. 09.05.13, 20:15
                                                    uwaga dolewam: rzućcie okiem na rezultaty z 3 ostatnich latwink
                                                    www.imc-math.org.uk/
                                                  • fogito Re: Harvard. 09.05.13, 18:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Oni to 'koledże" kończą w wieku 21 lat a nie studia wink
                                                    >
                                                    > Skoro jestes z okolic Konina to mozesz nie wiedziec,ze 'koledże" to sa wlasnie
                                                    > uczelnie wyzsze.

                                                    Tak. Mają poziom jak w polskich liceach wink I dostajesz BA i dopiero potem możesz zacząć gdzieś studiować.

                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 19:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak. Mają poziom jak w polskich liceach wink I dostajesz BA i dopiero potem możes
                                                    > z zacząć gdzieś studiować.

                                                    Ty musisz byc niezle genetycznie uposledzony jak nie zauwazyles linkow wczesniej zalaczonych:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College

                                                    Wszystkie colleges w NYC maja postgraduate program.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 19:14
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak. Mają poziom jak w polskich liceach wink I dostajesz BA i dopiero potem
                                                    > możes
                                                    > > z zacząć gdzieś studiować.
                                                    >
                                                    > Ty musisz byc niezle genetycznie uposledzony jak nie zauwazyles linkow wczesnie
                                                    > j zalaczonych:
                                                    >
                                                    > en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College
                                                    >
                                                    > Wszystkie colleges w NYC maja postgraduate program.
                                                    ------------
                                                    Aaaa, i nie dostajesz sie na nie automatycznie jak w Polsce,tylko musisz miec niezla srednia.
                                                  • fogito Re: Harvard. 09.05.13, 22:11
                                                    maksimum napisał:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >

                                                    > ------------
                                                    > Aaaa, i nie dostajesz sie na nie automatycznie jak w Polsce,tylko musisz miec n
                                                    > iezla srednia.


                                                    Już ci wiele razy tutaj pisano, ze aby sie dostać w Polsce na dobre studia trzeba mieć wysoka średnia, więc nie wiem dlaczego ciagle jeszcze tego nie rozumiesz. Ale w sumie to sie nie dziwie, bo wielu rzeczy nie rozumiesz.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 23:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Już ci wiele razy tutaj pisano, ze aby sie dostać w Polsce na dobre studia trze
                                                    > ba mieć wysoka średnia, więc nie wiem dlaczego ciagle jeszcze tego nie rozumies
                                                    > z. Ale w sumie to sie nie dziwie, bo wielu rzeczy nie rozumiesz.

                                                    Juz wiem,ze jestes kobieta,wiec powtorze jeszcze raz,tym razem powoli.
                                                    Poza dobrymi stopniami w USA musisz jeszcze dobrze napisac egzamin SAT,a jesli chcesz isc na studia magisterskie,to musisz miec dobre stopnie na studiach 4-letnich.
                                                    To nie jest tak jak w Polsce ze praktycznie kazdy idzie na studia mgr.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College
                                                    Z prawej strony w ramkach masz "undergraduate" i "postgraduate".Pierwsze sa 4-letnie a drugie sa mgr. i jak widzisz tylko ok 25% studentow idzie na mgr.
                                                    Na lepszych uczelniach jest to wyzszy % ale na przecietnych tak wlasnie jest.
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 06:47
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Juz wiem,ze jestes kobieta,wiec powtorze jeszcze raz,tym razem powoli.

                                                    Cieszę, się, że w końcu dotarło do ciebie. Jesteś mężczyzną i pamięć masz kiepską.

                                                    > Poza dobrymi stopniami w USA musisz jeszcze dobrze napisac egzamin SAT,a jesli
                                                    > chcesz isc na studia magisterskie,to musisz miec dobre stopnie na studiach 4-le
                                                    > tnich.

                                                    I to jest jak najbardziej logiczne.


                                                    > To nie jest tak jak w Polsce ze praktycznie kazdy idzie na studia mgr.

                                                    Mówisz o czasach, w których sam kiedyś funkcjonowałeś. Teraz system w Polsce to też najpierw licencjat a dopiero potem magisterium.


                                                    >
                                                  • anmanika Re: Harvard. 10.05.13, 08:20
                                                    Maksiu czerpie wiedzę ze swojej ścieżki edukacyjnej która daleko go nie zawiodławink
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 11:18
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Maksiu czerpie wiedzę ze swojej ścieżki edukacyjnej która daleko go nie zawiodł
                                                    > awink

                                                    Jak to nie daleko! Aż do samego New Yorku!
                                                  • anmanika Re: Harvard. 10.05.13, 11:49
                                                    Wdg. bohaterek "Sexu w wielkim mieście" Brooklyn to nie Nowy Jork.
                                                    WASPy tam nie mieszkają co najwyżej ich sprzątaczkiwink
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 11:54
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Wdg. bohaterek "Sexu w wielkim mieście" Brooklyn to nie Nowy Jork.
                                                    > WASPy tam nie mieszkają co najwyżej ich sprzątaczkiwink

                                                    Oj tam. Czepiasz się. Ważne, że 'daleko' dotarł wink
                                                  • anmanika Re: Harvard. 10.05.13, 12:26
                                                    Fakt, niektórzy koledzy z sgpisu tacy jak np: Balcerowicz, Olechowski, Rosati, Misiąg daleko nie zajechali.
                                                    ale już taki Jerzy Koźminski ambasador Polski w USA to już takwink
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 12:50
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Fakt, niektórzy koledzy z sgpisu tacy jak np: Balcerowicz, Olechowski, Rosati,
                                                    > Misiąg daleko nie zajechali.
                                                    > ale już taki Jerzy Koźminski ambasador Polski w USA to już takwink

                                                    Sama widzisz. Nie ważne gdzie się wyląduje. Ważne, że daleko big_grin
                                                  • maksimum Re: Harvard. 11.05.13, 01:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mówisz o czasach, w których sam kiedyś funkcjonowałeś. Teraz system w Polsce to
                                                    > też najpierw licencjat a dopiero potem magisterium.

                                                    Nie zrozumialas,ale to jest OK,wiec zaczne jeszcze raz.
                                                    Chodzi o to jaki % studentow robi mgr w Polsce i w USA.
                                                    W Polsce prawie kazdy a w USA co najwyzej 30% bo sa ostre warunki przyjec.
                                                  • fogito Re: Harvard. 12.05.13, 08:43
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Nie zrozumialas,ale to jest OK,wiec zaczne jeszcze raz.
                                                    > Chodzi o to jaki % studentow robi mgr w Polsce i w USA.
                                                    > W Polsce prawie kazdy a w USA co najwyzej 30% bo sa ostre warunki przyjec.

                                                    W Stanach studia są horrendalnie drogie i dlatego mniej ludzi studiuje z oczywistych względów finansowych. W Polsce cały czas w większości to studia bezpłatne na uczelniach państwowych i dlatego jest taka liczba studentów. Proste jak budowa cepa i mam nadzieję, że zrozumiałeś. Moim zdaniem w Stanach łatwiej dostać się na studia jak masz kasę. Nie musisz wcale być specjalnie inteligentny.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 17.05.13, 17:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moim zdaniem w Stanach łatwiej dosta
                                                    > ć się na studia jak masz kasę. Nie musisz wcale być specjalnie inteligentny.

                                                    Takich ludzi jak ty nie powinno sie dopuszczac na stanowiska kierownicze,bo maja swoje bledne wlasne zdanie.

                                                    Nikt nikogo nie pyta ile ma pieniedzy jak zdaje na studia.To jest sprawa dopiero po zdaniu egzaminow oraz zaakceptowaniu uczelni poprzez wplacenie wpisowego okolo 500 doll.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 17.05.13, 17:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Stanach studia są horrendalnie drogie i dlatego mniej ludzi studiuje z oczywi
                                                    > stych względów finansowych.

                                                    USA sa wolnym krajem i mozesz wyjechac na studia do Kanady,Meksyku czy Europy.

                                                    Nauka jest taka sama usluga jak kazda inna i czym poziom jest wyzszy tym cena wzrasta.
                                                    W USA jest zatrzesienie uczelni kosztujacych 4-6 tys doll rocznie tylko ze studiowanie na nich to tak jak studiowanie na najlepszych europejskich uczelniach.Niczego specjalnego sie nie nauczysz za to jest sporo zabawy.
                                                    W USA jest 5 tys uczelni wyzszych i z nich tylko 200 jest drogich.
                                                    To nie jest tak,ze wszystkie uczelnie w USA sa drogie a wszystkie w Europie sa tanie.

                                                    > W Polsce cały czas w większości to studia bezpłatne

                                                    No i wiedza po nich jest tez darmowa.

                                                  • fogito Re: Harvard. 09.05.13, 22:07
                                                    maksimum
                                                    >
                                                    > Ty musisz byc niezle genetycznie uposledzony jak nie zauwazyles linkow wczesnie
                                                    > j zalaczonych:
                                                    >


                                                    Używając twojej retoryki, to ty jesteś upośledzonych skoro nie dociera do ciebie, ze jestem kobieta.

                                                    > en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_College
                                                    >
                                                    > Wszystkie colleges w NYC maja postgraduate program.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 23:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > Używając twojej retoryki, to ty jesteś upośledzonych skoro nie dociera do cieb
                                                    > ie, ze jestem kobieta.

                                                    No to wszystko odwoluje.Mialas prawo nie wiedziec,nie zauwazyc i mimo wszystko atakowac.
                                                    Jestem za malo wyrozumialy w stosunku do ciebie.
                                                  • fogito Re: Harvard. 10.05.13, 06:50
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Używając twojej retoryki, to ty jesteś upośledzonych skoro nie dociera d
                                                    > o cieb
                                                    > > ie, ze jestem kobieta.
                                                    >
                                                    > No to wszystko odwoluje.Mialas prawo nie wiedziec,nie zauwazyc i mimo wszystko
                                                    > atakowac.
                                                    > Jestem za malo wyrozumialy w stosunku do ciebie.

                                                    Nie musisz być wyrozumiały, bo ja jestem wystarczająco inteligentna, żeby zauważyć, czy post pisze kobieta czy mężczyzna. Pomimo, że jest to napisane jak wół, to i tak tego nie zauważyłeś, bo o pamiętaniu mnie z wielu dyskusji nawet nie wspomnę.
                                                    Świadczy to jedynie o tym, że nie myślisz chłopie i pamięć ci szwankuje.. I wcale mnie to nie dziwi. Ja jestem bardzo wyrozumiała dla starszych panów z Alzheimerem, więc dla ciebie też.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard. 09.05.13, 04:53
                                                    Maksiu twoj syn w wieku 21 lat to bedzie undergrad.A zeby skonczyc studia medyczne to mu troche potrzeba wiecej latek niz tylko 25.W wieku 25 to faktycznie skonczyc moze pielegniarstwo.W wieku 25 lat to on dopiero liznie te studia medyczne.
                                                  • maksimum Re: Harvard. 09.05.13, 14:05
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu twoj syn w wieku 21 lat to bedzie undergrad.A zeby skonczyc studia medyc
                                                    > zne to mu troche potrzeba wiecej latek niz tylko 25.W wieku 25 to faktycznie sk
                                                    > onczyc moze pielegniarstwo.W wieku 25 lat to on dopiero liznie te studia medyczne.
                                                    ----------
                                                    Kiedy ty sie liczyc nauczysz.
                                                    4-letnie studia skonczy w wieku 21 lat a studia medyczne w wieku 25 lat.

                                                  • canuck_eh Re: Harvard. 09.05.13, 14:23
                                                    Kochany studia w twoich zas...nych USA i Kanadzie niewiele sie roznia mimo ze ty twierdzisz inaczej.tak sie smiesznie sklada ze moje wlasne prywatne dziecko sie wybiera na studia medyczne i juz teraz bedac w klasie 10 zbiera informacje na temat roznych kursow - jakie przedmioty powinna wziac w szkole, moze dodatkowe kursy w wakacje itp itd.Dowiaduje sie o stypendia.Nie idzie na pale jak ty i two j synek.I jakby ci to powiedziec wyglada to troche inaczej niz ty to opisujesz.
                                                  • fogito Re: Z USA do Polski na studia. 08.05.13, 21:01
                                                    jotde3 napisał:

                                                    >
                                                    > tarzałem sie ze smiechu po podłodze pół godziny smile

                                                    Zaskoczony co? Jak my wszystkie. Po milionie postów jakiż to genialny chłopak spodziewałam się co najmniej biologii molekularnej, medycyny albo przynajmniej prawa.
                                                  • maksimum Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 00:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > jotde3 napisał:

                                                    > > tarzałem sie ze smiechu po podłodze pół godziny smile

                                                    Ja tez sie tarzam z waszej glupoty.

                                                    > Zaskoczony co? Jak my wszystkie. Po milionie postów jakiż to genialny chłopak s
                                                    > podziewałam się co najmniej biologii molekularnej, medycyny albo przynajmniej prawa.

                                                    Czegos bardziej glupszego nie mogles wymyslec?

                                                    Spytaj sie kogos ,kto ma ze 2 klasy wiecej od ciebie jak sie dostaje na medycyne w USA.
                                                  • fogito Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 06:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Ja tez sie tarzam z waszej glupoty.

                                                    Chyba z własnej powinieneś.

                                                    >

                                                    > Czegos bardziej glupszego nie mogles wymyslec?

                                                    JA jestem kobietą. Już zapomniałeś... Od wymyślania głupot to ty jesteś specjalistą.


                                                    >
                                                    > Spytaj sie kogos ,kto ma ze 2 klasy wiecej od ciebie jak sie dostaje na medycyn
                                                    > e w USA.

                                                    Moja teściowa Amerykanka to pielęgniarka. Najbliższy kolega męża też. Więc wiem jak się pracuje w zawodzie pielęgniarza w Stanach. I oczywiście nie trzeba być pielęgniarzem, żeby studiować medycynę. Więc nie wciskaj kitu, bo akurat ze środowiskiem medycznym w USA mam sporo wspólnego. Może daj już synowi spokój, bo najwyraźniej nie jest w stanie sprostać twoim ambicjom. Najwyraźniej twój list motywacyjny na studia nie podziałał...
                                                  • anmanika Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 08:21
                                                    Azja -polemika z maksiem sensu żadnego nie ma, on nie rozumie co się do niego pisze a jak pojedziesz ironią to przeczytasz to:
                                                    "
                                                    Oooooooo! Kolejny glupi z Polski sie znalazl!!

                                                    Czego was w Polsce ucza ,poza zawiscia? "

                                                    Napisał to człowiek który opluwał regularnie niejakich Kowalskich i wszystkich dookoła.
                                                    Jak pisałam, american dream się nie udaje w drugim pokoleniu więc chłopina musi swą frustrację gdzies spuścić.
                                                  • canuck_eh Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 14:01
                                                    Fogito on srodowisko lekarzy i pielegniarzy zna z tego serialu ER.Jedna z pielegniarek postanowila zostac lekarzem, wiec pewnie stad maksiu mysli ze najpierw trza zostac pielegniarzem a potem robic specjalizacje lekarskawink
                                                  • fogito Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 18:49
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Fogito on srodowisko lekarzy i pielegniarzy zna z tego serialu ER.Jedna z piele
                                                    > gniarek postanowila zostac lekarzem, wiec pewnie stad maksiu mysli ze najpierw
                                                    > trza zostac pielegniarzem a potem robic specjalizacje lekarskawink

                                                    Chyba zacznę oglądać seriale, bo się nie znam uncertain
                                                  • canuck_eh Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 09.05.13, 21:20
                                                    A ja nie wiem czy Ostry dyzur ciagle leci w Polsce.Tutaj czasami widze puszcza jakies odcinki.To jakies kilka lat temu zakomnczyli.Musze Ci powiedziec ze o wiele lepszy serial to Combat Hospital.Przynajmniej mi sie bardziej podoba.Czekam na nowa seriesmile
                                                  • hankam Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 11.05.13, 16:02
                                                    > Spytaj sie kogos ,kto ma ze 2 klasy wiecej od ciebie jak sie dostaje na medycyn
                                                    > e w USA.


                                                    Medycynę studiuje się w Stanach po studiach niższego stopnia. Najlepiej, jak są to śtudia przyrodnicze, może być chemia, biologia, fizyka, znam lekarzy, którzy studiowali psychologię jako podstawę dla studiów medycznych i jest dość popularna ścieżka. Na medycynę idą też inżynierowie. Ale Harvard Medical School przyjmuje też studentów po studiach jak najbardziej humanistycznych. Stawia tylko pewne wymagania co do przedmiotów, które w czasie studiów pierwszego stopnia trzeba zaliczyć (biologia, chemia fizyka, matematyka). Około 80% studentów HMS studiowało nauki przyrodnicze czy kierunki ścisłe, około 20% humanistyczne.

                                                    Profile studentów z HMS:
                                                    Sarah Russell
                                                    Undergraduate Major
                                                    African-American Studies
                                                    She followed this up with an M.A. in development studies from Cambridge University in England.

                                                    ale już inni:
                                                    Jason Sanders
                                                    Undergraduate Major
                                                    Biochemistry

                                                    Anna Farago
                                                    Undergraduate Major
                                                    Molecular biology
                                                    itd.

                                                    Tak więc pisanie, że pielęgniarstwo to droga na medycynę to trochę ściema. Pielęgniarstwo to droga do pielęgniarstwa przede wszystkim. Na medycynę są lepsze ścieżki.
                                                  • maksimum Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 12.05.13, 03:22
                                                    hankam napisała:

                                                    > Medycynę studiuje się w Stanach po studiach niższego stopnia....Stawia tylko p
                                                    > ewne wymagania co do przedmiotów, które w czasie studiów pierwszego stopnia tr
                                                    > zeba zaliczyć (biologia, chemia fizyka, matematyka).

                                                    Wiadomo ze wczesniej czy pozniej bedzie musial pracowac w szpitalu,no wiec czym wczesniej tym lepiej.
                                                    Po jakim wiec kierunku studiow mozna pracowac przed rozpoczeciem studiow medycznych a takze w wakacje i weekendy?
                                                    Mysle,mysle,mysle .... i przychodzi mnie na mysl jeden kierunek,ale nie powiem jaki,bo to jest na inteligencje dla ciebie.

                                                    > Tak więc pisanie, że pielęgniarstwo to droga na medycynę to trochę ściema. Piel
                                                    > ęgniarstwo to droga do pielęgniarstwa przede wszystkim. Na medycynę są lepsze ścieżki.

                                                    Mysle,mysle ,mysle i.... jestem na 100% pewien ze nie masz racji.

                                                  • fogito Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 12.05.13, 08:51
                                                    maksimum napisał:


                                                    > > Tak więc pisanie, że pielęgniarstwo to droga na medycynę to trochę ściema
                                                    > . Piel
                                                    > > ęgniarstwo to droga do pielęgniarstwa przede wszystkim. Na medycynę są le
                                                    > psze ścieżki.

                                                    Dokładanie. Sama przez 4 lata byłam w klasie lekarskiej, gdzie wszyscy się przygotowywali do egzaminów na medycynę. Zrezygnowałam, bo to nie była moja bajka, tylko pobożne życzenie mojej mamy. Głównym przedmiotem na który kładziono nacisk była chemia i trzeba było z niej być wybitnie zdolnym. Miałam 5 ale nie czułam się na siłach uczyć się jej dalej i dlatego poszłam w innym kierunku. Na medycynę z naszej klasy zdały wtedy tylko 2 osoby z 20 zdających. I tylko te, które były rewelacyjne z chemii.
                                                    Gdyby syn w collegu studiował chemię przez 4 lata to jest szansa, że dostałby się na medycynę później. W sytuacji, gdy studiuje pielęgniarstwo nie będzie miał żadnej szansy w porównaniu z tymi po chemii. No chyba, że wymagania w Stanach są tak niskie, że tam nie trzeba być dobrym z chemii na medycynie.

                                                    >
                                                    > Mysle,mysle ,mysle i.... jestem na 100% pewien ze nie masz racji.

                                                    Niestety to ty nie masz racji. Można popracować w szpitalu jako wolontariusz w wakacje bez studiowania pielęgniarstwa. Strata 4 lat może być nie do odpracowania. Chemia i biologia to jest to na czym się syn powinien skupić. Generalnie chemia, bo tego się nie da wkuć na pamięć.
                                                  • maksimum Re: Zawistne ciemniaki z Polski. 17.05.13, 18:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > Gdyby syn w collegu studiował chemię przez 4 lata to jest szansa, że dostałby s
                                                    > ię na medycynę później. W sytuacji, gdy studiuje pielęgniarstwo nie będzie miał
                                                    > żadnej szansy w porównaniu z tymi po chemii. No chyba, że wymagania w Stanach
                                                    > są tak niskie, że tam nie trzeba być dobrym z chemii na medycynie.

                                                    Wybierasz sobie przedmioty jakie chcesz na studiach i mozesz sobie wybrac chemie.

                                                    > Można popracować w szpitalu jako wolontariusz w
                                                    > wakacje bez studiowania pielęgniarstwa.

                                                    Woluntariuszy nie dopuszcza sie do zadnych prac,poza przynies ,podaj,pozamiataj.

                                                    > Strata 4 lat może być nie do odpracowan
                                                    > ia. Chemia i biologia to jest to na czym się syn powinien skupić.

                                                    Biologie ma wlasnie teraz a chemie bedzie mial za rok.

    • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 08.02.13, 16:55
      To bogate i wielkie USA musi miec sile robocza w McDonaldach, kierowcow za kierownica plugow( o wlasnie jak tam atak zimy?) i do przyslowiowego kopania rowow.
      Nie przyszlo ci do lba ze owe 70 % mlodziezy hamerykanskiej NIE CHCE sie uczyc dalej?Jaki jest odsetek tych ktorzy rezygnuja nawet z HS konczac ledwo 9klase?I to wszystko jedno czy w przecietnych czy w tycgh najlepszych szkolach
      Maksiu ciebie cholernie boli ze sa inni lepsi od twojego syna i corki, ze moga miec cos do powiedzenia i ze SAMI moga sobie wybrac kierunek i uczelnie i dorabiaja teorii do zaistnialej syt ze skoro dzieciaka mi przyjeli na ten uniwerek to znaczy ze ta uczelnie jest najlepsza.
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.02.13, 16:40
        canuck_eh napisała:

        > Nie przyszlo ci do lba ze owe 70 % mlodziezy hamerykanskiej NIE CHCE sie uczyc
        > dalej?Jaki jest odsetek tych ktorzy rezygnuja nawet z HS konczac ledwo 9klase?

        Wiekszosc chce sie uczyc,ale kryteria przyjec na uczelnie sa wysokie.

        > skoro dzieciaka mi przyjeli na ten uniwerek to znaczy ze ta uczelnie jest najlepsza.

        Sa rankingi dostepne dla wszystkich i kazdy moze sprawdzic jak dobra jest uczelnia.
        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.13, 21:34
          No i ciekawe co Maksiu powiesz na to.
          www.youtube.com/watch?v=ML3qYHWRIZk
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 06.05.13, 17:44
            Pewno Cie ucieszyla wzmianka o Kanadzie a reszta to zwykle aktorstwo.
            Wszyscy zdolniejsi Kanadyjczycy studiuja w USA.
            • iwoniaw Re: Dziecko idzie na studia. 07.05.13, 10:49
              CytatWszyscy zdolniejsi Kanadyjczycy studiuja w USA.

              I pomyśleć, ilu Kanadyjczyków prześcignęło Maćka w wyścigu po miejsce na przyzwoitej uczelni na tylu prestiżowych kierunkach... Ciągnie biedak jakoś to pielęgniarstwo w lokalnej szkółce czy nie dał rady?
              • maksimum Harvard. 08.05.13, 17:00
                "Według danych z listopada ubiegłego roku na ponad 17 tys. studentów w 11 różnych szkołach składających się na Uniwersytet Harvarda studiuje obecnie 21 Polaków. To mało, biorąc pod uwagę, że Bułgarów też jest 21, Rumunów 34, Hiszpanów prawie 60, a Niemców 154. Wszystkich zagranicznych studentów jest 4400."
                ---------
                A ponoc Polak z Polski jest najmadrzejszy na swiecie.
            • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 14:11
              Zwisa mi ilu kanadyjczykow studiuje w tym twoim USA.Mam pod nosem bardzo dobra uczelnie i tam bedzie studiowac corka.Juz teraz zaczyna pracowac by sie tam dostac a zapracowac sobie trzeba bo srednia min trzeba miec 98%W tej chwili ma 95% wiec musi sie troche podciagnac, ale ma na to jeszcze dwa lata.W przeciwienstwie do Twojego syna moje dziecko wie co chce robic i ma wyznaczona droge.A nie jednego dnia tatus sie pyta moze to a synus mowi no moze drugiego tatus wpada na inny pomysl i synus sie zgadza a pomysly od siebie odlegle jak oba bieguny
              • anmanika Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 14:15
                "Wszystkie te colleges maja undergraduate i postgraduate programy,czyli mozesz tam spokojnie masters uzyskac. "
                a wykształcenie w nich jest tyle warte co to:
                www.diplomamakers.com/fake-college-diploma.html
                bo jak powiedział jeden amerykański wykładowca uniwersytecki, dobrych uniwerków w USA jest zaledwie kilka, reszta ma poziom średniego europejskiego liceum.
                • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 19:01
                  anmanika napisała:

                  >
                  > bo jak powiedział jeden amerykański wykładowca uniwersytecki, dobrych uniwerków
                  > w USA jest zaledwie kilka, reszta ma poziom średniego europejskiego liceum.

                  Powtarzam to maksiowi od wielu lat, ale on nie przyjmuje, bo jest zaimpregnowany wink
                  • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 21:33
                    No i ten wykladowca ma racje.I maksio tez ma racje.Tam gdzie sa jego dzieci te uczelnie sa najlepsze w calej Ameryce.No co dziewczeta, jeszcze tego nie zalapalysciesmileAaa i jeszcze jedno - my a dokladnie nasze dzieci nie maja szansy sie dostac na te uczelnie - za wysokie progi.
                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 22:05
                      canuck_eh napisała:

                      > No i ten wykladowca ma racje.I maksio tez ma racje.Tam gdzie sa jego dzieci te
                      > uczelnie sa najlepsze w calej Ameryce.No co dziewczeta, jeszcze tego nie zalapa
                      > lysciesmile

                      No zalapalysmy, ze on tak uwaza wink


                      Aaa i jeszcze jedno - my a dokladnie nasze dzieci nie maja szansy sie d
                      > ostac na te uczelnie - za wysokie progi.

                      Bez dwóch zdansmile
                      • anmanika Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 22:07
                        Nasze dzieci będą się wyłącznie turlały w rynsztokachwink
                        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.05.13, 03:55
                          Trzeba to bedzie jakos wziac na klate.Moja corka juz sobie przygotowala koszulke I survived 2012 wiec moze i rynsztok tez przeturlasmile
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 01:32
                          anmanika napisała:

                          > Nasze dzieci będą się wyłącznie turlały w rynsztokachwink

                          Po tym co ty tu wypisujesz ,to wcale bym sie nie zdziwil.
                    • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 09.05.13, 23:46
                      canuck_eh napisała:

                      >Aaa i jeszcze jedno - my a dokladnie nasze dzieci nie maja szansy sie d
                      > ostac na te uczelnie - za wysokie progi.

                      Przeciez kazdy,wlacznie z twoimi dziecmi moze zlozyc podanie o przyjecie na NYU,a nawet jak twoje dziecie tam przyjma to moze w kazdej chwili zrezygnowac.
                      Poki nie zaplacisz wpisowego wszystko ci wolno.

                      Tak dla zgrywu dodaj NYU do uczelni gdzie dziecie chce sie dostac.
                      • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 10.05.13, 17:03
                        ty sie dobrze czujesz?Tak dla zgrywu mam wywalic kase na SAT by napisac podanie na zasrany NYU i z gory wiadomo bedzie ze tam corki nie wysle i ona tam nie pojedzie?Bo bez SATu to nawet podania nie rozpatrza.Maksiu wez ty sobie zimny prysznic.
                        Dziweczyny maksiu sie ozywil po dosc dlugiej przerwie.Moze on odreagowuje bo juniora z tego pielegniarstwa wywalili, bo tatus kazal na testach pisac zupelnie inaczej niz bylo w podrecznikach bo wikipedia podawala zgola inne informacje a wiadomo maks wierzy w wikipedie nie to co profesor powie>profesor sie zreszta nie zna
                        • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 01:37
                          canuck_eh napisała:

                          > ty sie dobrze czujesz?Tak dla zgrywu mam wywalic kase na SAT by napisac podanie
                          > na zasrany NYU

                          Zasrany to bedzie wtedy jak twojej corki podanie odrzuca a SAT kosztuje tylko 50 doll a u was co najwyzej 70 doll. wiec rzyj ze to jakas kasa jest.



                          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 03:08
                            Nie, zadna.Sprawdzalam.Kurs przygotowawczy tez jakies 70 dolarow.Tylko maksiu napisze ci palancie tak.Jak na edukacje dziecka nie bede zalowac ale nie widze powodow wywalania jakichkolwiek pieniedzy by ci cokolwiek udowodnic bo mi zwisa czy mi wierzysz ze moje dziecko jest zdolne czy nie.Ale owe 70 dolcow to ja wole zainwestowac w inny kurs ktory jej sie przyda tu na miejscu i bedzie mogla to wyk. na uczelni na miejscu a nie durny SAT by dla zgrywu udowodnic maksiowi ze dostanie sie na NYU to nie jest jakas wielka filozofia.
                            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 12.05.13, 03:05
                              canuck_eh napisała:

                              > udowodnic maksiowi ze dostanie sie na NYU to nie jest jakas wielka filozofia.

                              Skoro twierdzisz ze to latwe to poswiec te 70 doll i udowodnij ze tak jest.
                              • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 13.05.13, 16:02
                                Maksiu ty dalej swoje.ty jestes inteligentny inaczej? Ja poswiece owe 70 dolcow na kurs ktory sie dziecku przyda tu na miejscu bo ja naprawde nie mam zamiaru udowadniac ci czegokolwiek.To ty sie musisz dowartosciowywac, nie ja.To ty tutaj udowadniales ze z palcem w roznych czescich ciala i ze sie Harvard bedzie prosil o to by syn laskawie zechcioal studiowac u nich.Jak go odrzucili to sie okazalo ze do doopy osoba z rekrutacji, bo przeciez nie genialne dziecko - trzeba sie dowartosciowac.no i teorie zaraz dorobic ze jednak uniwersytecik sredniej klasy ktory wybrales, a raczej na ktory przyjeli syna to najlepszy na swiecie i bardzo trudno sie tam dostac.Idz maksiu sprawdz w wikipedii jakie tableteczki trzeba na takie schorzenie jakie masz lyknac.
                                • zgagusia Re: Dziecko idzie na studia. 13.05.13, 18:01
                                  Niech najpierw maksiu wysle syna na polska mature zeby udowodnic ze chlopak ja zda (bo tak sie wielokrotnie przechwalal...) a nie wymaga od innych forumowiczow udowadniania czegokolwiek na dzieciach wink
                          • jotde3 Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 08:27
                            maksiu powiedz prawde , zmyśleś to że syn izostanie pielęgniarką by było wesoło smile hehhehe
                            • anmanika Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 11:54
                              "> No i jak kladziesz sybkowi do glowy ze jedyne sluszne informacje to znajdzie w wikipedii.....

                              Bo to jest najlepsza encyklopedia i jedyna ,ktora nie jest upolityczniona jak polskie encyklopedie i pewno dlatego Polakom to tak zal doope sciska. "

                              Ja wiedziałam, że jesteś debilem ale żeby aż takim?
                              ze strony harvardowskiej:"here's nothing more convenient than Wikipedia if you're looking for some quick information, and when the stakes are low (you need a piece of information to settle a bet with your roommate, or you want to get a basic sense of what something means before starting more in-depth research), you may get what you need from Wikipedia. The fact is that Wikipedia is not a reliable source for academic research ".Nevertheless, when you're doing academic research, you should be extremely cautious about using Wikipedia. As its own disclaimer states, information on Wikipedia is contributed by anyone who wants to post material".
                              Założę się, że dla maksia wiedza, że każdy może włożyć byleco do wikipedii jest wielce egzotyczna.
                              • maksimum Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 11.05.13, 13:49
                                anmanika napisała:

                                > "> No i jak kladziesz sybkowi do glowy ze jedyne sluszne informacje to znaj
                                > dzie w wikipedii.....
                                >
                                > Bo to jest najlepsza encyklopedia i jedyna ,ktora nie jest upolityczniona jak p
                                > olskie encyklopedie i pewno dlatego Polakom to tak zal doope sciska. "
                                >
                                > Ja wiedziałam, że jesteś debilem ale żeby aż takim?

                                Ty jestes po prostu glupia baba,ktora nie rozumie czytanego tekstu!!

                                > ze strony harvardowskiej:"here's nothing more convenient than Wikipedia if you'
                                > re looking for some quick information, and when the stakes are low (you need a
                                > piece of information to settle a bet with your roommate, or you want to get a b
                                > asic sense of what something means before starting more in-depth research), you
                                > may get what you need from Wikipedia. The fact is that Wikipedia is not a reli
                                > able source for academic research ".Nevertheless, when you're doing academic re
                                > search, you should be extremely cautious about using Wikipedia. As its own disc
                                > laimer states, information on Wikipedia is contributed by anyone who wants to p
                                > ost material".

                                Taka glupia baba jak ty nie kuma,ze Harvard ma swoja encyklopedie i kazdy swoje chwali.
                                Encyclopedii jest 100-tki i kazda walczy o popularnosc,a zdecydowanie najlepsza i najbardziej popularna jest Wikipedia.

                                > Założę się, że dla maksia wiedza, że każdy może włożyć byleco do wikipedii jest
                                > wielce egzotyczna.

                                Skad taka glupia baba jak ty moze kumac,ze jak zamiescisz cos glupiego w Wikipedii to juz za pare godzin zniknie to bez sladu.

                                en.wikipedia.org/wiki/List_of_online_encyclopedias
                                To nie jest Polska ze masz jedna encyklopedie i sie do niej modlisz.
                                • maksimum Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 11.05.13, 14:11
                                  en.wikipedia.org/wiki/List_of_online_encyclopedias
                                  Encyklopedii jest bardzo duzo i jest miedzy nimi niesamowita konkurencja.

                                  Przy okazji trzeba umiec czytac ze zrozumieniem:

                                  ".Nevertheless, when you're doing academic research, you should be extremely cautious about using Wikipedia. As its own disclaimer states, information on Wikipedia is contributed by anyone who wants to post material".

                                  Jesli nie odrozniasz jablka od Mercedesa a ktos glupi napisze ze maja ten sam smak a ty to powtorzysz zanim zostanie usuniete z Wikipedii to jest to oczywiscie twoja wina,bo nie myslisz korzystajac ze zrodla.
                                  Ty rownie dobrze mozesz cos glupiego napisac w Wikipedii jak rowniez zwrocic Wikipedii uwage,ze cos glupiego jest tam napisane.Obie wiadomosci zostana zweryfikowane.
                                  Znajac zlosliwosc Polakow,to nic madrego oni w Wikipedii nigdy nie napisali.

                                  Jak znajdziesz kiedys w Wikipedii zdanie ze blogerka znana jako anmanika jest najmadrzejsza osoba w Polsce,to pewno bedzie to zart.

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna
                                  • anmanika Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 11.05.13, 14:21
                                    Mówiłam, nie korzystaj z wikipedii....
                                    "Users may be reading information that is outdated or that has been posted by someone who is not an expert in the field or by someone who wishes to provide misinformation. (Case in point: Four years ago, an Expos student who was writing a paper about the limitations of Wikipedia posted a fictional entry for himself, stating that he was the mayor of a small town in China. Four years later, if you type in his name, or if you do a subject search on Wikipedia for mayors of towns in China, you will still find this fictional entry."
                                    • maksimum Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 11.05.13, 14:29
                                      Srednio rozgarniety czlowiek odrozni fakty od fikcji a te fikcje w Wikipedii zdarzaja sie bardzo rzadko.
                                      Jak sama widzisz teksty tam sa pisane przez ekspertow w danych dziedzinach.
                                    • maksimum Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 12.05.13, 03:01
                                      anmanika napisała:

                                      > Mówiłam, nie korzystaj z wikipedii....
                                      > "Users may be reading information that is outdated or that has been posted by s
                                      > omeone who is not an expert in the field or by someone who wishes to provide mi
                                      > sinformation.

                                      Wikipedia jest CODZIENNIE AKTUALIZOWANA.
                                      Czytasz w gazetach ze ktos znany umarl i od razu w Wikipedii tez to jest.
                                      Ktos zdobedzie medal olimpijski to jest to tego samego dnia w Wikipedii.
                                      Blednych informacji jest niezwykle malo.Moj kumpel raz mnie umiescil w Wikipedii i bylem tam chyba tylko jeden dzien.

                                    • fogito Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 12.05.13, 08:57
                                      anmanika napisała:

                                      > Mówiłam, nie korzystaj z wikipedii....

                                      On nie jest w stanie nic innego wchłonąć więc nie znęcaj się nad nim...
                                      • anmanika Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 12.05.13, 10:51
                                        Fakt, znęcanie się nad niepełnosprawnymi umysłowo jest nieeleganckiewink
                                        fakt, że Harvard odradza korzystania z wikipedii nie robi na maksiu żadnego wrażenia, aż dziw, że nie poznali się na jego geniuszu w dwóch krajach.
                                        Ciekawe na jakim stanowisku zatrudnili go w NBP, chyba cieciawink
                                • fogito Re: Dziecko idzie na studia.-Wikipedia. 12.05.13, 08:55
                                  maksimum napisał:

                                  > Ty jestes po prostu glupia baba,ktora nie rozumie czytanego tekstu!!

                                  O sobie piszesz... tylko dlaczego jesteś teraz kobietą.

                              • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 13:56
                                anmanika napisała:

                                > ".Nevertheless, when you're doing academic re
                                > search, you should be extremely cautious about using Wikipedia. As its own disc
                                > laimer states, information on Wikipedia is contributed by anyone who wants to p
                                > ost material".

                                > Założę się, że dla maksia wiedza, że każdy może włożyć byleco do wikipedii jest
                                > wielce egzotyczna.

                                To ze kazdy moze dopisac cos do Wikipedii nie znaczy ze moga to byc tylko i wylacznie niedouczeni i zlosliwi Polacy.
                                Sa to madrzy ludzie,zazwyczaj naukowcy,ktorzy wrzucaja najnowsze wyniki badan do Wikipedii i stad jest ona najlepsza.
                                A jak ktos zamiesci glupote w Wikipedii,to zostaje ona z niej w ciagu kilku godzin usunieta.
                                Wiadomo ze ludzie zlosliwi jak ty sa wszedzie i oni lubia sr.. we wlasne gniazdo i wszedzie tam gdzie popadnie,ale na szczescie sa ludzie,ktorzy po takich jak ty sprzataja.
                                • mdro Re: Dziecko idzie na studia. 14.05.13, 21:47
                                  > Sa to madrzy ludzie,zazwyczaj naukowcy,ktorzy wrzucaja najnowsze wyniki badan d
                                  > o Wikipedii i stad jest ona najlepsza.

                                  Nie masz żadnego pojęcia o tym, jak działa Wikipedia (obojętnie, anglo- francusko- czy polskojęzyczna jej edycja, bo podstawowe zasady są identyczne). Żadan naukowiec, choćby najmądrzejszy, nie może "wrzucić" wyników badań do Wikipedii, bo to nie jest medium do takich publikacji i są one w niej zabronione.
                                  • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 15.05.13, 20:49
                                    mdro, nie przekonasz.Maksio wie lepiej.A Ty jestes zawistny i tyle.Poza tym jak sie tu dowiedzielismy maksiu przez bodaj jeden dzien widnial w wikipedii i az dziw ze maksio nie sadzi sie z wikipedia ze zdjeli z jej kart takiego geniusza.

                                    W szkole moich dzieci zabraniaja korzystac z wikipedii jako pierwszego i jedynego zrodla informacji.Tak jest to dobre zrodlo - szybko znalezc, ale dokladne informacje to nie ten adres.Wiele razy znalazlam tam KARYGODNE bledy.A ze ty maksiu nie znajdujesz tam bledow to nienajlepiej o tobie swiadczy.
                                    • anmanika Re: Dziecko idzie na studia. 16.05.13, 09:31
                                      Jedynym ałtorytetem dla maksia jest on himself. Żadne profesory z podrzędnego Harvarda nie będą mu mówić, że czarne jest czarne.
                                      Zastanawiam się czy on nas w trąbę nie robi, bo to niemożliwe żeby być aż tak głupim.
                                      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 17.05.13, 18:09
                                        anmanika napisała:

                                        > Jedynym ałtorytetem dla maksia jest on himself. Żadne profesory z podrzędnego H
                                        > arvarda nie będą mu mówić, że czarne jest czarne.

                                        A kto w Polsce idzie na nauczyciela akademickiego?
                                        Zazwyczaj nieudaczniki,ktore w biznesie prywatnym nie maja zadnych szans.
                                        To samo jest wszedzie indziej na swiecie.Wyzsze uczelnie slabo placa.

                                        > Zastanawiam się czy on nas w trąbę nie robi, bo to niemożliwe żeby być aż tak głupim.

                                        A co to za sztuka byc madrzejszym od polskiej gospodyni domowej?
                                        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 17.05.13, 22:01
                                          maksimum napisał:

                                          >
                                          > A co to za sztuka byc madrzejszym od polskiej gospodyni domowej?

                                          Ale ty nie jesteś mądrzejszy od żadnej gospodyni domowej niezależnie od kraju pochodzenia.
                                          • anmanika Re: Dziecko idzie na studia. 18.05.13, 15:54
                                            A kto w Polsce idzie na nauczyciela akademickiego?
                                            Zazwyczaj nieudaczniki,ktore w biznesie prywatnym nie maja zadnych szans.
                                            To samo jest wszedzie indziej na swiecie.Wyzsze uczelnie slabo placa.

                                            Jak zwykle niedouczony maksio ma kłopoty ze zrozumieniem czytanego tekstu, utwierdzam się w przekonaniu, że na esgiepis dostałeś się z puli peezetpeerowskiej.
                                            Baardzo słabo płacą na wyższych uczelniach na swiecie, taki profesor na Harvardzie wyciąga zaledwie 200 tys rocznie.
                                            No ale ty jesteś z tej emigracji co by w piwnicach spała i żarła kocie zarcie by zaszpanować najnowszym modelem Volvo. Bo jedyny prestiż to ten z dularków...
                                            • hankam Podśmiewamy się z Maksia 18.05.13, 19:07
                                              ale chyba pielęgniarstwo do Maćka dobrze pasuje.
                                              Chłopak bez dużej inicjatywy i przebojowości, niezbyt ambitny, za to pilny, sumienny, pracowity.
                                              Myślę, że w zawodzie pielęgniarza sprawdzi się znakomicie.
                            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 11.05.13, 13:40
                              jotde3 napisał:

                              > maksiu powiedz prawde , zmyśleś to że syn izostanie pielęgniarką by było wesoł
                              > o smile hehhehe

                              Myslalem,ze sie nie wyda.
    • hankam A tu jest o tym... 11.05.13, 17:53
      ...jak maksiowi kompletnie nie zależało na Harvardzie. big_grin
      forum.gazeta.pl/forum/w,46,114812439,114840871,Re_SAT_na_2040_.html
      • maksimum Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 02:00
        Wszyscy chodzili do tego samego bardzo dobrego gimnazjum,ale ze bardzo dobre gimnazjum to nie koniec swiata,wiec ich drogi sie bardzo szeroko rozchodza po jego skonczeniu.
        Andre jest zdolnym olewaczem i do tego dochlodza problemy rodzinne,ze tatko lubi wypic i ma ogolne sklonnosci do nalogow.Andre w gimnazjum olewal,wiec dostal sie do mniej niz przecietnego liceum i jakos go skonczyl chco czesto miewal poprawki.
        Matka caly czas na niego narzekala,a ze Andre jest spokojnym chlopcem to wszyscy mysleli ze matka jest wariatka.
        Andre nawat pracowal i przez dlugi czas niezle zarabial nawet wtedy gdy chodzil do liceum,co tutaj jest popularne,ale mimo wszystko po ukonczeniu 18 lat mamcia go z domu wyrzucila nie wiedziec czemu,choc wszyscy wtajemniczeni wiedzieli,ze Andre trawke popalal,a przy okazji tez handlowal.Nawet kiedys przyrzekl nam w parku jak gralismy w kosza,ze nie bedzie juz popalal a poprzestanie na dilowaniu by sie troche odkuc.
        Jak go matka wyrzucila to rok mieszkal u ojca,ale ojciec mimo ze ma swoje nalogi tez z synem na dluzsza mete wytrzymac nie mogl i wyrzucil go z domu.
        Zostala wiec narzeczona,z ktora ciagal sie od dluzszego czasu i ona chyba tez popala i to ich wlasnie zlaczylo.Przez rok czasu mieszkal u narzeczonej az go przyszli tesciowie wyrzucili i teraz mieszka gdzies u kolegow.Nie mysle zeby pracowal,a caly czas popala i w wolnych chwilach grywa w handball.
        Marta zawsze miala najlepsze wyniki w gimnazjum i poszla do najlepszego liceum czyli Stuyvesant HS.Bardzo pracowita,skromna dziewczyna skonczyla wlasnie HS i idzie na studia do University of Chicago czyli jednego z najlepszych uniwersytetow na swiecie (#9).

        www.shanghairanking.com/ARWU2012.html
        Nie bedzie studiowala scislych czy technicznych,wiec pozostaje liberal arts i pamietam ze kiedys chciala byc dziennikarka i nie wiem czy jej sie w miedzyczasie odmienilo.
        • zgagusia Re: Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 12:26
          oj maksiu, chyba za szybko kliknales 'wyslij' bo o Monice ani slowa, choc w tytule ja umiesciles wink
          • hankam Re: Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 14:08
            Najgorsze, że o Maćku też nic. sad
            Nic o suckesach na studiach pielęgniarskich.
            • maksimum Re: Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 15:22
              hankam napisała:

              > Najgorsze, że o Maćku też nic. sad

              Mackowi na NYU idzie bardzo dobrze i zaczal tez uczyc w szkole.Big deal to nie jest by tylko 12 doll/godz ale lepsze to niz nic.
              • hankam Re: Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 16:01
                Ale odnalazł się na tym pielęgniarstwie? Ma powołanie? Bo wiesz, pisałam wyżej, że moim zdaniem to bardzo do niego pasuje.
                No i z tego co piszesz, to też wygląda, że tak.
              • canuck_eh Re: Andre,Marta i Monika. 24.06.13, 04:17
                Przepraszam czego w szkole uczy ?Bo tak bez kwalifikacji to tak troche ciezko.
                Maksiu nie zapominaj ze tutaj sa ludzie ktorzy sie znaja kogo do szkoly na NAUCZYCIELA moga przyjac wiec moze nie szafuj tak slowami ze uczy w szkole.

                Nie zadzieraj nosa z tym big deal.Bo 12dolcow na dodzine - to takie poczatki dla studenciaka tym bardziej ze taki jeszcze u tatusia na garnuszku.Nie udawaj ze od razu ma dostac 30 dolcow na godzine bo nmikt ci nie uwierzy.

                I popatrzcie dziewczyny.Jaszcze w tym watku czytalysmy ze NYU to jedna z najlepszych uczelni a tu prosze okazuje sie ze jakas inna wygryzla uczelnie do ktorej synek poszedl.No coz za niefart.
                • maksimum Re: Andre,Marta i Monika. 24.06.13, 19:44
                  canuck_eh napisała:

                  > wiec moze nie szafuj tak slowami ze uczy w szkole.

                  To sie nazywa teacher assistant,czyli pomocnik nauczyciela.

                  > I popatrzcie dziewczyny.Jaszcze w tym watku czytalysmy ze NYU to jedna z najlep
                  > szych uczelni a tu prosze okazuje sie ze jakas inna wygryzla uczelnie do ktorej
                  > synek poszedl.No coz za niefart.

                  University of Chicago jest wyzej w rankingu niz NYU ale studiujac tam musi placic za akademik i trzeba wziac pod uwage gdzie bedzie pracowac po studiach,bo ja uwazam,ze NYC jest najlepszym miejscem do pracy po studiach i o University of Chicago nawet nie myslalem ani nie bralem pod uwage.
                  To tak jakbys mieszkala w Warszawie i zamiast Uniwersytetu Warszawskiego wybrala sie na UJ.

          • maksimum Re: Andre,Marta i Monika. 23.06.13, 15:20
            zgagusia napisała:

            > oj maksiu, chyba za szybko kliknales 'wyslij' bo o Monice ani slowa, choc w tyt
            > ule ja umiesciles wink

            Wszyscy chodzili do tego samego bardzo dobrego gimnazjum i znali sie bardzo dobrze.
            Andre nawet jest utalentowany muzycznie.Slyszalem go kiedys spiewajacego i zastanawialem sie dlaczego nie gra na instrumentach skoro ma talent,bo moj syn mimo mniejszego talentu gral w orkiestrze szkolnej.
            Andre byl w chorze bo tam sie nie musial wysilac a i tak byl dobry.
            Andre jest bardzo dobry w szachach i zawsze ogrywal mojego syna,ale jego ojciec byl jakims arcymistrzem szachow w Rosji,wiec ma to po rodzinie.
            Ja szachow wrecz nie lubie ale moj ojciec gral bardzo dobrze.
            No wiec syn studiuje na NYU,Andre nigdzie nie studiuje i tula sie po kolegach a corka ma w liceum lepsze stopnie niz syn.
            • maksimum Stypendium i obiad. 24.06.13, 19:47
              Syn wlasnie dzisiaj dostal wiadomosc,ze otrzymal stypendium i jutro jest zaproszony na obiad okolicznosciowy i nie wiem dlaczego wybral mnie,bo mozna przyjsc z osoba towarzyszaca.
              Beda zdjecia w gazecie itd to wam dam znac jak obiad smakowal.
              • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 24.06.13, 22:17
                No i widzisz maksiu jaka jest wielka roznica - pomocnik nauczyciela a nauczyciel?Bo ja widze.
                Co do stypendium - tylko pogratulowac - zawsze to troche pomocy finansowej.
                Co do obiadu okolicznosciowego - coz nas to obchodzi.Nie jedna z nas na rozne obiady okolicznosciowe chodzi i sie tym nie chwali.Daj na luz maksiu.
                • maksimum Re: Stypendium i obiad. 24.06.13, 22:21
                  To jest niewielkie stypendium i dlatego obiad wydaje sie najwazniejszy,bo ja myslalem,ze na stypendium sie nie zalapie.Poza tym pewno spotkamy sporo starych znajomych.Trzeba wziac aparat.
                  • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 02:51
                    Widzisz maksiu jak to sie wszystko zmienia?Bo jak syn szedl na studia to wypisywales banialuki ze z palcem w nosie i sie dostanie i stypendium dostanie.Ze pooplacane wszystko bedzie.Jak widac nie jest to buleczka z maslem.Ale dobrze ze choc jest stypendiu.Zawsze cos tam na cos bedzie - czy to podreczniki czy to cokolwiek mlodemu potrzebne, przyslowiowa cola i chipsy( bez wzgledu czy to jada czy nie - czy wyda na cos innegowink )
                    Milego spedzenia czasu
                    • maksimum Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 03:42
                      canuck_eh napisała:

                      > Widzisz maksiu jak to sie wszystko zmienia?Bo jak syn szedl na studia to wypisy
                      > wales banialuki ze z palcem w nosie i sie dostanie i stypendium dostanie.

                      Bo dostal stypendium na NYU ale nie pokrywa ono calosci kosztow.To stypendium ktore dostal dzisiaj tez jest tylko czesciowe.Tak to zycie wyglada,ze jak sie starasz to uzbierasz troche tu troche tam a jeszcze troche gdzie indziej a reszte sie samemu zaplaci.
                      Calkowite stypendium to jest 42 tys rocznie i nie wiem ile osob takie dostaje,ale pewno bardzo niewiele.I trzeba byc do tego orlem.

                      > Ze pooplacane wszystko bedzie.Jak widac nie jest to buleczka z maslem.

                      Dlatego corka wziela sie ostro do nauki by dostac calkowite stypendium.


                    • hankam Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 08:20
                      A, jak wiemy, Twój syn nie jest orłem, tylko kujonem.
                      Stuprocentowe stypendium na uczzelni , która jest tak wysoko w rankingach, że Twój wzrok tam nie sięga, dostała dziewczyna z polskiego (bardzo dobrego) liceum.
                      Lepiej, jak motywacją do studiów jest ciekawość i pasja, a nie kombinowanie, gdzie można lepiej zarobić, bo wtedy ląduje się na pielęgniarstwie, ja Twój Maciek.
                      • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 11:41
                        Najsmutniejsze jest to, że chłopak nie ma dziewczyny, którą mógłby zabrać na taki okolicznościowy obiad i dlatego idzie z ojcem. I ja w tym momencie nie czułabym dumy tylko zakłopotanie. Już nawet z pójcie z matką byłoby lepsze, bo to jednak kobieta. Zaczynam się martwić, że on już nigdy się nie uwolni od dominującego ojca.
                        • hankam Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 13:50
                          Co żałujesz maksimumowi darmowego obiadu.
                          • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 14:18
                            hankam napisała:

                            > Co żałujesz maksimumowi darmowego obiadu.
                            >

                            Chłopaka mi żal, bo to obciach z tatusiem się prowadzać w tym wieku sad
                            • maksimum Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:22
                              fogito napisała:

                              > Chłopaka mi żal, bo to obciach z tatusiem się prowadzać w tym wieku sad

                              Moglby pojechac sam pociagiem,ale to by mu zajelo 1,5 godz w jedna strone,a ze mna samochodem dojedzie w 40 minut.Zreszta on chce ze mna jechac.
                              • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:35
                                maksimum napisał:

                                > fogito napisała:
                                >
                                > > Chłopaka mi żal, bo to obciach z tatusiem się prowadzać w tym wieku sad
                                >
                                > Moglby pojechac sam pociagiem,ale to by mu zajelo 1,5 godz w jedna strone,a ze
                                > mna samochodem dojedzie w 40 minut.Zreszta on chce ze mna jechac.

                                Transport nie ma znaczenia. Chodzi mi o fakt, że tak duży (dorosły ?) chłopak nie ma dziewczyny/koleżanki, z którą mógłby pójść na proszony obiad. To, że chce iść z ojcem to się nawet nie dziwię, bo on chyba nie ma innej opcji po prostu.
                                • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 21:14
                                  A jak juz nawet kolezanki nie ma to ciekawe dlaczego siostry nie zaprosil?tatus by strzelil focha?Samochodu by nie pozyczyl?Czy mlody jeszcze sam nie moze jezdzc?Czy juz niechcacy przypadkiem ma pelne prawko?
                                • hankam Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 19:54
                                  A co, Maciek nie ma jeszcze prawa jazdy?
                                  Bez znaczenia, ja na miejscu maksimuma zawiozłabym i dziecko, i osobę towarzyszącą.
                                  • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 16:30
                                    Maksiu gdzies kiedys pisal ze przekonal( eee no chyba bardziej zmusil) do zdania na prawko.Pamietam jak sie chwalil ze syn zdal i moze sam jezdzic ale potem sie wycofywal jak mu sie udowodnilo ze na learner permit mlody SAM jezdzic nie moze.Zeby dostac prawko by mogl jezdzic sam po ulicach to na owym learner permicie musi jezdzic okolo roku.Moze krocej( przynajmniej w Kanadzie ) jak wezmie kurs i lekcje i po tym wszystkim zda egzamin.No i na kolejne "etapy" mus zdawac egzaminy praktyczne.Pelne prawko dostaje sie w jakies 2-2.5 roku po zdaniu egzaminu z teorii i "maniu" learnera.
                                    Ale masz racje - jakby nic nie stalo na przeszkodzie to dlaczego nie podrzucic dzieciaka na owy obiad z osoba towarzyszaca.Ale moze Maciek nie mial wyboru - tatus despota.....
                                    • maksimum Re: Stypendium i obiad.Lerner permit. 27.06.13, 19:59
                                      canuck_eh napisała:

                                      > ale potem sie wycofywal jak mu sie udowodnilo ze na learner permit mlody SAM jezdzic nie m
                                      > oze.Zeby dostac prawko by mogl jezdzic sam po ulicach to na owym learner permic
                                      > ie musi jezdzic okolo roku.Moze krocej( przynajmniej w Kanadzie ) jak wezmie ku
                                      > rs i lekcje i po tym wszystkim zda egzamin.No i na kolejne "etapy" mus zdawac e
                                      > gzaminy praktyczne.Pelne prawko dostaje sie w jakies 2-2.5 roku po zdaniu egza
                                      > minu z teorii i "maniu" learnera.

                                      1-Z learner permit mozesz jezdzic od razu po ulicach ale w towarzystwie osoby,ktora ma prawo jazdy.
                                      2-Z lerner permit od razu mozesz robic prawo jazdy.Nie ma zadnego czekania.

                                      en.wikipedia.org/wiki/Learner's_permit
                                      "In the United States, the minimum age at which a person can receive a learner's permit varies by state, ranging 14 to 18. Drivers may also count drives to and from school or work in their driving log without a supervising driver having been in the car with them. Holders of a permit are (15-21) restricted from driving during a certain period of time (usually around midnight to dawn)"

                                      W USA do szkoly i do pracy mozesz jezdzic z permitem bez osoby towarzyszacej.
                        • maksimum Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:18
                          fogito napisała:

                          > Najsmutniejsze jest to, że chłopak nie ma dziewczyny, którą mógłby zabrać na ta
                          > ki okolicznościowy obiad i dlatego idzie z ojcem.

                          Na takie obiady wlasnie chodzi sie z rodzicami,bo dziewczyna moze byc byle jaka,a przeciez po rodzicach odziedziczyl zdolnosci.

                          > I ja w tym momencie nie czuła
                          > bym dumy tylko zakłopotanie. Już nawet z pójcie z matką byłoby lepsze, bo to je
                          > dnak kobieta. Zaczynam się martwić, że on już nigdy się nie uwolni od dominującego ojca.

                          Pewno moglby pojsc z jakas tam dziewczyna,ale to wlasnie ja a nie jakas tam dziewczyna namowilem go na ubieganie sie o to stypendium i nalegalem ponad miesiac by to zrobic.
                          Nie mamusia,nie on sam tylko wlasnie tatus.
                          To tak jak z Radwanskimi.Nie mamusia ,nie one same,tylko tatus nauczyl je grac w tenisa.
                          Ja wiem ze w POlsce modne jest obsr..... ojcow,ale dobrze byloby sie przyjrzec kto jest motorem napedowym rodziny.
                          • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:41
                            maksimum napisał:

                            >
                            > Na takie obiady wlasnie chodzi sie z rodzicami,bo dziewczyna moze byc byle jaka
                            > ,a przeciez po rodzicach odziedziczyl zdolnosci.

                            Twój syn miałby byle jaką dziewczynę? Wow, nie wierzysz w to, że wybrałby rozsądnie? Jeśli zdolności po rodzicach, to może niech idzie z matką, bo ty mu swoimi tekstami możesz obciachu narobić.


                            >
                            > Pewno moglby pojsc z jakas tam dziewczyna,ale to wlasnie ja a nie jakas tam dzi
                            > ewczyna namowilem go na ubieganie sie o to stypendium i nalegalem ponad miesiac
                            > by to zrobic.

                            To chyba jeszcze gorzej sad Ja też studiowałam i miałam stypendium, ale starałam się o nie sama bez pomocy mamusi, czy tatusia. A ty jeszcze nalegać musiałeś surprised Jakiś bezwolny ten twój syn sad
                            Poza tym, gdyby miał dziewczynę, to nie byłaby to 'jakaś tam' dziewczyna, więc z pewnością nie ma żadnej.

                            > Nie mamusia,nie on sam tylko wlasnie tatus.

                            Żal aż serce ściska jaki jeszcze dzieciak z twojego synka. Piszesz o nim jak o przedszkolaczku.

                            > To tak jak z Radwanskimi.Nie mamusia ,nie one same,tylko tatus nauczyl je grac
                            > w tenisa.

                            Nauczyć może nauczył, ale to ich ciężka praca dała efekty. Zresztą Radwańska już ojca od siebie odseparowała, bo to niezrównoważony człowiek jest.

                            > Ja wiem ze w POlsce modne jest obsr..... ojcow,ale dobrze byloby sie przyjrzec
                            > kto jest motorem napedowym rodziny.

                            Nie wiem jaka jest moda, bo nie o modę tu chodzi, tylko o brak samodzielności u chłopaka, który studiuje i bez nacisku ojca nie umie się wystarać o nic. Nawet o stypendium. O liście motywacyjnym na studia nie wspominając surprised
                        • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 21:09
                          Eeee nie chce byc zlosliwa, ale maksiu cos kiedys pisal ze jego syn moze wybierac w dziewczynach.Czyzby te z zasobnymi kieszeniami rodzicow powybierane i reszty tatus nie akceptuje?

                          Co do stypendim maksiu - nie odwracaj kota ogonem, bos pitolil ze syn dostanie kazde stypendium z pocalowaniem reki i nie bedzie sie musial starac.No i ze tez jest najlepszy ze wszystkiego a tu prosze orlem trzeba byc i okazuje sie ze orlem to on nie jest.Dobrze ze zaczynasz to zauwazasz.
                          Nie twierdze ze nie jest dobry, ale watpie by byl najlepszywink
                          • anmanika Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 11:36
                            Kochana, Amerykanie są snobami takimi jakich świat nie widział. Jeżeli dziewczyna pochodzi z zasobnego domu to raczej nie będzie się obnosiła z chłopakiem z imigranckich slumsów. Nie daj boże jeszcze pozna homofobicznego i rasistowskiego ojca to każda s....i dalej niż za horyzont.
                      • maksimum Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:11
                        hankam napisała:

                        > A, jak wiemy, Twój syn nie jest orłem, tylko kujonem.

                        Glupia i zazdrosna baba jestes.

                        > Stuprocentowe stypendium na uczzelni , która jest tak wysoko w rankingach, że T
                        > wój wzrok tam nie sięga, dostała dziewczyna z polskiego (bardzo dobrego) liceum.

                        Mozna dostac stypendium naukowe albo....ze wzgledu na slabe warunki materialne.
                        Moj syn dostaje stypendia naukowe,czyli ze wzgledu na bardzo dobre wyniki nauczania.


                        • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 15:44
                          maksimum napisał:

                          > hankam napisała:
                          >
                          > > A, jak wiemy, Twój syn nie jest orłem, tylko kujonem.
                          >
                          > Glupia i zazdrosna baba jestes.

                          Prawda w oczy kole i nie pozostało ci nic innego jak gównem obrzucić surprised Plnuj się na tym obiedzie, żebyś wiochy dzieciakowi nie narobił uncertain


                          >
                          > Mozna dostac stypendium naukowe albo....ze wzgledu na slabe warunki materialne.
                          > Moj syn dostaje stypendia naukowe,czyli ze wzgledu na bardzo dobre wyniki naucz
                          > ania.
                          >

                          smile Bo inni to zapewne tylko socjalne dostają big_grin Oj jak trudno przyjąć ci do wiadomości, że są zdolniejsze dzieciaki, że bardziej samodzielne, że nie potrzebują podpórki w postaci nawiedzonego ojca, żeby odnosić sukcesy. Oj jak ci trudno i jak bardzo, cię to boli. Współczuję.
                          • maksimum Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 16:10
                            fogito napisała:

                            >O Plnuj się na tym obiedzie, żebyś wiochy dzieciakowi nie narobił uncertain

                            Was tam nie bedzie,to o wioche sie nie martwie.

                            > smile Bo inni to zapewne tylko socjalne dostają big_grin Oj jak trudno przyjąć ci do wia
                            > domości, że są zdolniejsze dzieciaki, że bardziej samodzielne,

                            Masz jakies przyklady z wlasnego podworka?
                            Tylko nie pisz ze jakas tam POlka o ktorej w gazetach pisali dostala sie tam a tam.
                            • fogito Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 16:50
                              maksimum napisał:


                              >
                              > Was tam nie bedzie,to o wioche sie nie martwie.

                              A szkoda, bo brakuje wam jakiejś ładnej i inteligentnej kobiety tongue_out No i nie bedzie nikogo, kto by cię przed obciachem uchronił.


                              > Masz jakies przyklady z wlasnego podworka?
                              > Tylko nie pisz ze jakas tam POlka o ktorej w gazetach pisali dostala sie tam a
                              > tam.

                              No pewnie, że mam. Ja miałam stypendium naukowe, moja siostra miała i mój brat miał. Brat nawet z Politechniki wyjechał na stypendium do Stanów na 1,5 roku. Każde z nas starało się o stypendium samodzielnie, bo mieszkaliśmy 200 km. od rodzinnego domu i nikt nas nie musiał popychać do składania papierów czy do starania się o cokolwiek.
                              • maksimum Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 05:22
                                fogito napisała:

                                > No i nie bedzie nikogo, kto by cię przed obciachem uchronił.

                                Ja tam bylem elita a reszta byla obciachem.
                                Sytuacja wygladala tak,ze ponad 200 osob zlozylo podania o stypendia a 104 osoby te stypendia otrzymaly.
                                Dziwnym trafem studenci z najgorszych uczelni(Rutgers,Hunter College) dostali najwyzsze stypendia a z najlepszych uczelni Cornell i NYU dostali najnizsze.

                                Nie moglem babie wytlumaczyc(tej ktora prowadzila kwalifikacje) ze skoro ci z Rutgers i Hunter sa tacy dobrzy,to dlaczego nie dostali sie na NYU(27) lub Cornell(13)???

                                www.shanghairanking.com/ARWU2012.html
                                Pewnych rzeczy nie da sie ludziom wytlumaczyc,bo widac bylo zmarszczenie na twarzy jakby bardzo chcieli cos zrozumiec i na tym sie konczylo.

                                > No pewnie, że mam. Ja miałam stypendium naukowe, moja siostra miała i mój brat
                                > miał. Brat nawet z Politechniki wyjechał na stypendium do Stanów na 1,5 roku.

                                To w USA jestem w stanie zaakceptowac,ale reszty niestety nie.

                                > Każde z nas starało się o stypendium samodzielnie,

                                To sie liczy.Jedni sa bardziej samodzielni a inni mniej.Wy w wieku 20 lat staraliscie sie o stypendia a moj syn musial to robic w wieku 17 lat.To jest pewna roznica i dlatego on jeszcze nie nadaje sie do samodzielnego zycia,ale za 2 lata bedzie sie nadawal.
                                • fogito Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 06:52
                                  maksimum napisał:


                                  > Ja tam bylem elita a reszta byla obciachem.

                                  big_grin na pewno.


                                  > Sytuacja wygladala tak,ze ponad 200 osob zlozylo podania o stypendia a 104 osob
                                  > y te stypendia otrzymaly.
                                  > Dziwnym trafem studenci z najgorszych uczelni(Rutgers,Hunter College) dostali n
                                  > ajwyzsze stypendia a z najlepszych uczelni Cornell i NYU dostali najnizsze.

                                  takie przekręty w Ameryce surprised

                                  >
                                  > Nie moglem babie wytlumaczyc(tej ktora prowadzila kwalifikacje) ze skoro ci z R
                                  > utgers i Hunter sa tacy dobrzy,to dlaczego nie dostali sie na NYU(27) lub Corne
                                  > ll(13)???

                                  Może trzeba było kulturalnie z nią rozmawiać, to lepiej by ci poszło.



                                  > Pewnych rzeczy nie da sie ludziom wytlumaczyc,bo widac bylo zmarszczenie na twa
                                  > rzy jakby bardzo chcieli cos zrozumiec i na tym sie konczylo.

                                  Ci co za oceanem tak mają. Nijak nic im się nie da wytłumaczyć big_grin


                                  >
                                  > To w USA jestem w stanie zaakceptowac,ale reszty niestety nie.

                                  Ty nie masz nic do zaakceptowania. Możesz ewentualnie pozazdrościć, że myśmy nie musieli być przez rodziców ciągnięci do góry.


                                  > To sie liczy.Jedni sa bardziej samodzielni a inni mniej.Wy w wieku 20 lat stara
                                  > liscie sie o stypendia a moj syn musial to robic w wieku 17 lat.

                                  Ja i brat mieliśmy po 19 a siostra 18, bo poszła o rok wcześniej do szkoły podstawowej i była najmłodsza w roczniku. A rok różnicy to jest nic, więc nie buduj ideologii, bo nic nie zmieni faktu, że uczyniłeś z syna bezwolną marionetkę w swoich rękach.

                                  To jest pewna r
                                  > oznica i dlatego on jeszcze nie nadaje sie do samodzielnego zycia,ale za 2 lata
                                  > bedzie sie nadawal.

                                  Według moich obliczeń już powinien się nadawać jakieś kilka lat temu. JA w wieku 15 lat już sama do W-wy podrózowałam.
                                  • hankam Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 20:13
                                    No co Ty.
                                    Maksimum ciągle odejmuje synowi roczek lub dwa, żeby dłużej wunderkinda z niego robić. Maciek zaczął jego zdaniem studia mając lat siedemnaście, a tak naprawdę, miał lat siedemnaście jedenaście miesięcy i trzy tygodnie, bo maks pisał, że jesty urodzony w pierwszej połowie września - zapamiętałam, bo moja córka tak samo, nie mówię jednak, że poszła do szkoły mając sześć lat, bo przeciez na tydzień przed siódmymi urodzinami.

                                    Czyli zaczął studia mając lat osiemnaście, a o stypendium starał się pewnie jeszcze później.
                                    Mnie to akurat specjalnie nie przeszkadza, sa ludzie, którym takie formalne sprawy sprawiają kłopot, albo są nieśmiali i wydaje im się, że im się nie należy. Smieszy mnie natomiast, że maksimum zachowuje się tak, jakby to on dostał to stypendium.
                                    • zgagusia Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 21:54
                                      hankam napisała:

                                      > Smieszy mnie natomiast, że maksimum zachowuje się tak, jakby to on dosta
                                      > ł to stypendium.

                                      Stypendium to chyba nie, ale obiadek dostanie wink No i moze na jakas fotke w gazecie sie zalapie big_grin Z tego co pisal to juz raz z okazji jakiegos turnieju tenisowego w ktorym gral jego syn maks sie za Macka podawal i go obfotografowali wink Maksiu kiedys mial nadzieje na reczniki z turnieju tenisa (pamietacie? smile), teraz ten obiadek.... Wyraznie brakuje mu wspomnien z takich wlasnych doswiadczen, dlatego sie tak do syna doczepia.
                                      Ale maks, skoro Maciek nie ma dziewczyny, to niech z siostra idzie - to jej doda ambicji zeby kiedys tez na takie (albo i lepsze smile) stypendium zapracowac. Swoja droga - gratuluje Mackowi stypendium.
                                      • maksimum Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 22:15
                                        zgagusia napisała:

                                        > Ale maks, skoro Maciek nie ma dziewczyny, to niech z siostra idzie - to jej dod
                                        > a ambicji zeby kiedys tez na takie (albo i lepsze smile) stypendium zapracowac. Sw
                                        > oja droga - gratuluje Mackowi stypendium.

                                        Siostra nie chciala isc bo ma inne sprawy na glowie i zostalem tylko ja do wyboru.Gdyby nie trzeba bylo dojechac samochodem i nie byloby zarcia,to pewno sam by poszedl.
                                        Ostatnio czesto pieniadze ze swojego konta wybiera,to moze ma jakas dziewczyne tylko sie nie chwali.
                                        • fogito Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 22:44
                                          maksimum napisał:


                                          > Ostatnio czesto pieniadze ze swojego konta wybiera,to moze ma jakas dziewczyne
                                          > tylko sie nie chwali.

                                          oby to na "dragi" nie było...
                                          • hankam Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 23:02
                                            Dziewczynę....
                                            Może to jak w tym dowcipie: "A ja myk, myk i do biblioteki".
                                          • maksimum Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 19:37
                                            fogito napisała:

                                            > oby to na "dragi" nie było...

                                            Ty od razu z polska mentalnoscia wyskakujesz!
                                            Dragi sa popularne w POlsce i to nawet w Sejmie,a w USA to tylko wsrod marginesu spolecznego.
                                            Zaden z kumpli syna nie bierze zadnych dragow i syna nigdy nie ciagnelo.
                                            Wybieral po 20 doll dosc czesto i to chyba na jedzenie czy cos tam.
                                            • fogito Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 20:27
                                              maksimum napisał:

                                              ,a w USA to tylko wsrod margines
                                              > u spolecznego.

                                              Na pewno wink Narkotyki za darmo nie są, więc ci co mają pieniądze mogą je kupić. Margines pieniędzy ma mało...

                                              > Zaden z kumpli syna nie bierze zadnych dragow i syna nigdy nie ciagnelo.

                                              To, że o czymś nie wiesz, nie oznacza, że coś nie ma miejsca.

                                              > Wybieral po 20 doll dosc czesto i to chyba na jedzenie czy cos tam.

                                              'Coś tam' to może byc wszystko big_grin
                                              • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 01:28
                                                fogito napisała:

                                                > Na pewno wink Narkotyki za darmo nie są, więc ci co mają pieniądze mogą je kupić.
                                                > Margines pieniędzy ma mało...

                                                Margines pieniadze z zasilkow przeznacza na dragi a syn raz w tyg wybieral po 20 doll. wiec to za malo jak na dragi.
                                    • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 06:00
                                      hankam napisała:

                                      > Maciek zaczął jego zdaniem studia mając lat siedemnaście, a tak naprawd
                                      > ę, miał lat siedemnaście jedenaście miesięcy i trzy tygodnie, bo maks pisał, że
                                      > jesty urodzony w pierwszej połowie września - zapamiętałam, bo moja córka tak
                                      > samo, nie mówię jednak, że poszła do szkoły mając sześć lat, bo przeciez na tyd
                                      > zień przed siódmymi urodzinami.

                                      Tylko nie porownuj swojej corki do mojego syna,bo to straszny obciach dla was.
                                      Poza tym zle zapamietalas,bo syn sie urodzil w drugiej polowie wrzesnia a studia zaczynaja sie 1 wrzesnia.

                                      > Czyli zaczął studia mając lat osiemnaście, a o stypendium starał się pewnie jeszcze później.

                                      Wypij se kielicha dla rozluznienia bo za bardzo sie placzesz.
                                      Na uczelnie skladasz podania do grudnia roku poprzedzajacego rozpoczecie studiow.
                                      Jak chcesz zaczac studia we wrzesniu 2012 to podanie musi dotrzec na uczelnie do grudnia 2011r. A syn mial 18 lat pod koniec wrzesnia 2012r.

                                      > Smieszy mnie natomiast, że maksimum zachowuje się tak, jakby to on dosta
                                      > ł to stypendium.

                                      Powiedzmy to wyraznie,beze mnie on by tego stypendium nie dostal.
                                      • fogito Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 06:45
                                        maksimum napisał:

                                        > Powiedzmy to wyraznie,beze mnie on by tego stypendium nie dostal.

                                        I to jest w tej historii najstraszniejsze surprised 18 latek nie dostałby stypendium na studiach bez pomocy tatusia uncertain
                                        • jakw Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 06:50
                                          fogito napisała:

                                          > maksimum napisał:
                                          >
                                          > > Powiedzmy to wyraznie,beze mnie on by tego stypendium nie dostal.
                                          >
                                          > I to jest w tej historii najstraszniejsze surprised 18 latek nie dostałby stypendium n
                                          > a studiach bez pomocy tatusia uncertain
                                          No fakt, niemal 18-latek "nie nadający się do normalnego życia" to jednak obciach, a w USA to chyba jeszcze bardziej niż u nas.
                                      • hankam Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 12:02
                                        Ja w ogóle, maksiu, nie mam zwyczaju porównywac mojego dziecka do nikogo.
                                        To ty to ciągle robisz, widocznie lubisz ten sport.
                                        • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 16:10
                                          hankam napisała:

                                          > Ja w ogóle, maksiu, nie mam zwyczaju porównywac mojego dziecka do nikogo.
                                          > To ty to ciągle robisz, widocznie lubisz ten sport.

                                          Dalas juz jej test dla 11-amerykanskich by porownac jaka madra jest?

                                          www.hchs.hunter.cuny.edu/images/uploads/Hunter_College_High_School_Sample_Entrance_Exam.pdf

                                          Jak razem z nia zrobisz ten test na 50% to bede was uwazal za madre.
                                          Zeby sie dostac do Hunter College HS trzeba taki test zrobic na minimum 75%.
                                          • hankam Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 23:11
                                            A po co miałabym to robić?
                                            Moje dziecko ma dość ciekawych zajęć bez tego.
                                            • maksimum Re: Stypendium i obiad. 29.06.13, 01:42
                                              hankam napisała:

                                              > A po co miałabym to robić?
                                              > Moje dziecko ma dość ciekawych zajęć bez tego.

                                              Tak dla rozrywki,bo ponoc w Polsce jest wysoki poziom nauczania.
                            • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 21:23
                              Mam maksiu - siedzi kolo mnie.Tatus za raczke nie prowadzi.Owszem jest do dyspozycji blondyneczki jak potrzeba, jak przyjdzie z pytaniem, ale to bardzo czesto ona cos znajdzie i sie zapyta czy bylaby mozliwosc by mogla wziac udzial w takim czy takim kursie.Aktualnie bedzie przez miesiac pracowala z magistrami i doktorami wydzialu chemii na McMasterze i chlonela wiedze.A to tylko u mnie 10 klasa, no juz mozna rzec 11 bo wlasnie dzisiaj ostatni egzamin pisala.Nikt nie podejmuje za niz decyzji, nikt nie mowi jej co ma robic i jak ukladac sobie rzycie i swoja kariere.Przyjdzie po porade to ja dostanie, ale nie wytyczne tak jak u ciebie w domu.
                              • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 25.06.13, 21:26
                                cholera - autokorektado tego"rzycia" smile
                                Bije sie w piersi i poprawiam - zyciesmile
                              • maksimum Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 05:25
                                canuck_eh napisała:

                                > Mam maksiu - siedzi kolo mnie.Tatus za raczke nie prowadzi.Owszem jest do dyspo
                                > zycji blondyneczki jak potrzeba, jak przyjdzie z pytaniem, ale to bardzo czesto
                                > ona cos znajdzie i sie zapyta czy bylaby mozliwosc by mogla wziac udzial w tak
                                > im czy takim kursie.Aktualnie bedzie przez miesiac pracowala z magistrami i dok
                                > torami wydzialu chemii na McMasterze i chlonela wiedze.A to tylko u mnie 10 kla
                                > sa, no juz mozna rzec 11 bo wlasnie dzisiaj ostatni egzamin pisala.

                                Moja corka ma 16 lat i tez jest juz w 11 klasie i jest duzo bardziej samodzielna niz 18 letni syn.

                                > Przyjdzie po porade to ja dostanie, ale nie wytyczne tak jak u ciebie w domu.

                                Bo moje wytyczne sa lepsze niz twoja najlepsza porada.
                                • fogito Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 07:02
                                  maksimum napisał:


                                  > Moja corka ma 16 lat i tez jest juz w 11 klasie i jest duzo bardziej samodzieln
                                  > a niz 18 letni syn.

                                  Wychodzi z tego, że kobiety jednak inteligentniejsze tongue_out

                                  > Bo moje wytyczne sa lepsze niz twoja najlepsza porada.

                                  Pożyjemy zobaczymy....
                                • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 16:39
                                  > Bo moje wytyczne sa lepsze niz twoja najlepsza porada.

                                  Maksiu - uprzedzaj jak masz cos takiego napisac bo o maly wlos a sie nie udlawilam....
                                  Ty to masz poczucie humoru, nosmile
                                  • maksimum Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 20:01
                                    canuck_eh napisała:

                                    > > Bo moje wytyczne sa lepsze niz twoja najlepsza porada.
                                    >
                                    > Maksiu - uprzedzaj jak masz cos takiego napisac bo o maly wlos a sie nie udlawi
                                    > lam....
                                    > Ty to masz poczucie humoru, nosmile

                                    Taka jest prawda a ja wale prawde bez uprzedzenia.
                                    • fogito Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 20:34
                                      maksimum napisał:

                                      > Taka jest prawda a ja wale prawde bez uprzedzenia.

                                      to jest twoja prawda, jedynie twoja i dlatego taka śmieszna big_grin
                                      • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 01:29
                                        fogito napisała:

                                        > to jest twoja prawda, jedynie twoja i dlatego taka śmieszna big_grin

                                        Swiadomosc ksztaltuje byt i chyba nie przypuszczasz ze ludzie w POlsce sa tak swiadomi jak w USA,bo to byloby smieszne.
                                        • fogito Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 06:46
                                          maksimum napisał:

                                          > Swiadomosc ksztaltuje byt i chyba nie przypuszczasz ze ludzie w POlsce sa tak s
                                          > wiadomi jak w USA,bo to byloby smieszne.

                                          Ja znam wielu takich 'świadomych' Amerykanów - boki zrywać smile O emigrantach z Polski nie wspominając.
                                    • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 16:45
                                      A ja cie maksiu zapewniam ze moje dzieci na naszych poradach wyjda lepiej niz twoje na wytycznych od tatusia despoty
                                      • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 17:53
                                        canuck_eh napisała:

                                        > A ja cie maksiu zapewniam ze moje dzieci na naszych poradach wyjda lepiej niz t
                                        > woje na wytycznych od tatusia despoty

                                        No to moze pokaz gdzie juz zaszly?
                                        Bo 2.200 pkt na SAT to ma 1% najlepszych i przy okazji gra w tenisa w druzynie szkolnej.
                                        • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 29.06.13, 06:27
                                          To poczekaj 2 lata to ci zylka peknie jak ci powiem z jakimi wynikami i na jakie studia sie moja corka dostala.Z Satem mi nie wyjezdzaj bo to tutaj nieobowiazkowe.Moze byloby czym sie chwalic gdzyby synus zdal ten sat z takim wynikiem za pierwszym podejsciem.A my wiemy ze nie za ppierwszym podejsciem wiec ....
                                          Uwielbiasz by mlodsi od twojego dziecka wykazywali sie tymi samymi umiejetnosciami co twoj syn, ktoremu notorycznie ujujesz lat.

                                          twoj syn gra w tenisa , moja sie rozwija muzycznie.Potrafi grac na 4 instrumentach.Wydaje mi sie to dosc sporym osiagnieciem..Za wlochata pileczka to nawet niezle sie moj 12latek ugania.
                                          A szkolny chor i band wrocil z twojego NYC z konkursu z medalami.Co roku wracaja z medalami.
                                          Maksiu - wygooglaj sobie Duke of Edinburgh Award - zobacz co to jest.Moja corka wlasnie czeka na braz i juz jest na zaawansowanym etapie ze srebrnym medalem - planowane ukonczenie - do konca roku.A potem zloto i znowu spotkanie z czlonkiem rodziny krolewskiej.
                                          • fogito Re: Stypendium i obiad. 29.06.13, 08:13
                                            canuck_eh napisała:

                                            >.A potem zloto i znowu spotkanie z czlonki
                                            > em rodziny krolewskiej.

                                            Nie masz dla niego litości.
                              • hankam Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 20:04
                                Ha, moja córka podobnie.
                                Własnie skończyła drugą klasę gimnazjum i przez trzy tygodnie będzie chodziła do pewnego instytutu naukowego na letnie praktyki, czy jak to tam nazwać. Bedzie miała opiekuna naukowego i coś jej mają fajnego dać do roboty. Nie bierze udziału w żadnym programie, ale tak długo się starała, że ktoś się zlitował na zdolną i zdeterminowaną niespełna piętnastolatką.
                                • maksimum Re: Stypendium i obiad. 26.06.13, 22:18
                                  hankam napisała:

                                  > Ha, moja córka podobnie.
                                  > Własnie skończyła drugą klasę gimnazjum

                                  Jak ma twoj charakter to wspolczuje.
                                • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 16:44
                                  A dzieci maksia beda za wlochata pileczka ganiac, albo w kosza gracsmile
                                  • maksimum Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 20:02
                                    canuck_eh napisała:

                                    > A dzieci maksia beda za wlochata pileczka ganiac, albo w kosza gracsmile

                                    Nie tylko,bo spiesze doniesc,ze juz niedlugo bedziemy rowniez grac w ping-ponga.
                                    Na rowerach codziennie jezdzimy po boardwalku ale jest to takie oczywiste ze nawet o tym nie pisze.
                                    • fogito Re: Stypendium i obiad. 27.06.13, 20:35
                                      maksimum napisał:

                                      > Na rowerach codziennie jezdzimy po boardwalku ale jest to takie oczywiste ze na
                                      > wet o tym nie pisze.

                                      I oni tak z tatusiem jeżdżą? Takie stare konie surprised A może oni w podstawówce jeszcze są.
                                      • maksimum Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 01:25
                                        fogito napisała:

                                        > I oni tak z tatusiem jeżdżą? Takie stare konie surprised A może oni w podstawówce jeszcze są.

                                        Wiem,ze w POlsce jest moda jezdzenia z obcymi zamiast z rodzina,ale do intelektualnej Ameryki jeszcze nie dotarla.Daje im wolna reke ale lubia ze mna jezdzic.
                                        Za to na ping-ponga chodzimy gesiego.
                                        • fogito Re: Stypendium i obiad. 28.06.13, 06:48
                                          maksimum napisał:

                                          > Wiem,ze w POlsce jest moda jezdzenia z obcymi zamiast z rodzina,ale do intelekt
                                          > ualnej Ameryki jeszcze nie dotarla.Daje im wolna reke ale lubia ze mna jezdzic.
                                          > Za to na ping-ponga chodzimy gesiego.

                                          A wydawało mi się, że to amerykańska młodzież taka samodzielna i nikt jej pod kloszem nie trzyma. Ale może dlatego tak jest u was, że jesteście Polakami pełną gębą smile
                              • maksimum Re: Stypendium i obiad. HCHS Test. 28.06.13, 06:03
                                canuck_eh napisała:

                                > Mam maksiu - siedzi kolo mnie.....A to tylko u mnie 10 kla
                                > sa, no juz mozna rzec 11 bo wlasnie dzisiaj ostatni egzamin pisala.

                                To daj jej ten test i niech sie wakaze:

                                www.hchs.hunter.cuny.edu/images/uploads/Hunter_College_High_School_Sample_Entrance_Exam.pdf
                                Dla przypomnienia to jest test dla 11 w USA,co znaczy ze jest dla 15 latkow w POlsce i Kanadzie.
                                Powodzenia zycze!
                                • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. HCHS Test. 28.06.13, 17:01
                                  I co mam ci cos udowodnic?Ze moje dziecko lepsze od ciebie i twoich dzieci?Wyppwioadajac sie z taka pogarda w stosunku do innych dajesz sobie swiadectwo naczelnego buraka i idioty.
                                  Juz odpusciles z SAT bo ci powiedzialam ze mi na ch... ten test i nie bede inwestowac w cos czego dziecko nie wyk. To znalazl jakis test dla 11latkow w USA i twierdzi ze nikt inny tylko amerykanskie dzieci sa w stanie to napisac a inne to musza czekac do pelnoletnosci i moze beda mialy szanse zdac.Pewnikiem na min, prawda?Bo nikt nie ma prawa byc l;epszy od Macka czy Moniki.Ciekawe jakby Maciek napisal test ktory w Ontario jest obowiazkowy - Literacy Test.Nie zdasz go - nie dostaniesz swiadectwa ukonczenia HS.Z tego co wiemy Maciek moglby miec problemy z tym testem bo jak zdazyles sie pochwalic pisales mu essey na studia...
                                  I tu tez pamietaj - moja corka pisala test majac 15 lat , Twoj syn mial problemy z napisaniem essey w wieku 17.
                                  • maksimum Re: Stypendium i obiad. HCHS Test. 28.06.13, 17:56
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Twoj syn mial problemy z napisaniem essey w wieku 17.

                                    Moj syn przez cale liceum pisal bardzo dobre essay'e a na studiach jego wykladowca pokazuje je wszystkim jako wzorowe.
                                    • canuck_eh Re: Stypendium i obiad. HCHS Test. 29.06.13, 06:31
                                      No ale my wiemy ze to nie on napisal.
                        • hankam Need blind admissions 26.06.13, 19:50
                          > Mozna dostac stypendium naukowe albo....ze wzgledu na slabe warunki materialne.
                          > Moj syn dostaje stypendia naukowe,czyli ze wzgledu na bardzo dobre wyniki naucz
                          > ania.


                          Oczywiście. Ale najpierw trzeba się dostać na bardzo dobry uniwersytet, a to nie każdemu się udaje.
                          Na przykład twojemu synowi nie udało się.
                          Dobrze, że chociaż na pielęgniarstwo go przyjeli.

                          Bardzo dobre uniwersytety w USA mają politykę need blind admissions - przyjmują tych, na których im zależy, którzy rokują, że będą bardzo dobrymi studentami, a dopiero potem patrzą, czy te osoby są w stanie sfinansować sobie studia. NYU nie nalezy do tej grupy uczelni.

                          Amherst, Yale, MIT, Princeton, Harvard i trochę innych mają taką politykę.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Need_blind
                          • maksimum Re: Need blind admissions 26.06.13, 21:19
                            hankam napisała:

                            > Bardzo dobre uniwersytety w USA mają politykę need blind admissions - przyjmują
                            > tych, na których im zależy, którzy rokują, że będą bardzo dobrymi studentami,
                            > a dopiero potem patrzą, czy te osoby są w stanie sfinansować sobie studia. NYU
                            > nie nalezy do tej grupy uczelni.

                            Sluchaj glupia babo ,nie kompromituj sie.
                            Wszystkie dobre uniwersytety tak wlasnie przyjmuja.Powiem wiecej nie tylko najlepsze ale wszystkie uniwersytety najpierw przyjmuja na uczelnie a pozniej rozpatrywana jest sprawa stypendium ze wzgledow majatkowych.
                            Stypendium naukowe oferuja wczesniej.
                            Uczelnia przedstawia ci warunki:
                            Jestes przyjety i dostajesz 30 tys rocznie stypendium naukowego.Jak ci to odpowiada to wplacasz 500 doll wpisowe i jestes na uczeloni.
                            Ja chcesz sie starac o dofinansowanie to robisz to pozniej i albo je dostaniesz albo nie.
                            ZAWSZE dostaniesz kredyt do splacenia po studiach,jak nie masz za co studiowac.

                            pl.wikipedia.org/wiki/Need_blind
                            My na NYU nie potrzebujemy biednych z Polski zeby ich utrzymywac za nasze pieniadze.
                            To jest uczelnia dla madrych i dobrze sytuowanych.
                            • hankam Re: Need blind admissions 26.06.13, 22:33
                              > My na NYU

                              My? To ty jesteś na NYU? WOW!

                              nie potrzebujemy biednych z Polski zeby ich utrzymywac za nasze pieni
                              > adze.

                              Po prostu NYU nie jest tak bogatą uczelnią, jak MIT, Harvard, czy Princeton. Te uczelnie stać na to, żeby przyjmować ludzi z całego świata, o ile spełnią warunki, mają świetnie napisany SAT i coś sobą reprezentują, to znaczy mają ciekawe zainteresowania i plany oprócz umiejętności zdawania egzaminów, co każdy kujon poptrafi.
                              • anmanika Re: Need blind admissions 27.06.13, 08:31
                                Jemu to ja się nie dziwię, że na jakiś nowojorski podrzędny uniwerek nie chciał.
                                www.nowojewski.com/
                              • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 27.06.13, 19:46
                                hankam napisała:

                                > Po prostu NYU nie jest tak bogatą uczelnią, jak MIT, Harvard, czy Princeton. Te
                                > uczelnie stać na to, żeby przyjmować ludzi z całego świata, o ile spełnią waru
                                > nki, mają świetnie napisany SAT i coś sobą reprezentują, to znaczy mają ciekawe
                                > zainteresowania i plany oprócz umiejętności zdawania egzaminów, co każdy kujon
                                > poptrafi.

                                Wcale nie znaczy ze ci ludzie,ktorzy "cos soba reprezentuja" do czegokolwiek w zyciu dochodza.

                                Bardzo glosny byl niedawno Lukasz Zbylut:

                                www.se.pl/wydarzenia/swiat/z-harvardu-na-prezydenta_58540.html

                                Poszedl na Harvard ze slabego liceum na Brooklynie do ktorego ja swoich dzieci bym w zyciu nie wyslal,no i....sluch po nim zaginal.

                                " Potem zamierza wrócić do Polski i nie wyklucza, że będzie próbował zostać posłem. - Moim celem jest bycie prezydentem RP - mówi stanowczo i dodaje, że wzorem polityka jest dla niego...Aleksander Kwaśniewski"

                                Takim wlasnie on geniuszem jest,ze jego idolem jest Aleksander"Alkoholik" Kwasniewski.
                                • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 01:39
                                  www.se.pl/wydarzenia/swiat/z-harvardu-na-prezydenta_58540.html
                                  "Genialny" Lukasz Zbylut poszedl na Harvard w 2008 roku i z pewnoscia juz 4-letnie studia skonczyl i ....nic o nim nie slychac a bylo to wielkie HALO jak z podrzednego liceum dostawal sie na Harvard.

                                  4-letnie studia na Harvardzie juz pewno skonczyl w 2012r. a teraz z wczesniejszych zapowiedzi powinien byc na Harvardzie na studiach prawniczych.
                                  Dziwna sprawa,ze nic o nim nie slychac a mial byc takim geniuszem.
                                  • hankam Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 11:55
                                    Maciek po skończeniui jakiegoś podobno znakomitego liceum nie dostał się na Harvard i jak skończy to pielęgniarstwo, z czego ty robisz wielkie halo, to też z pewnością nikt o nim nie będzie słyszał.
                                    Na Harvardzie studiuje 20000 studentów, czyli co roku uniwersytet wypuszcza kilka tysięcy absolwentów i trudno, żebysmy o wszystkich słyszeli.
                                    • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 16:06
                                      hankam napisała:

                                      > Na Harvardzie studiuje 20000 studentów, czyli co roku uniwersytet wypuszcza kil
                                      > ka tysięcy absolwentów i trudno, żebysmy o wszystkich słyszeli.

                                      Na Harvardzie studiuje okolo 7 tys studentow a reszta to postgraduates.
                                      Jesli bylo wielkie medialne halo jak sie dostawal na Harvard,to czemu NIKT nie zauwazyl jak skonczyl Harvard.
                                      Ty chyba nigdy nie zakumasz,ze zrobiono wielkie halo wokol chlopaka,ktory byl dobry ale w slabej szkole i skonczy tak ze nikt nie bedzie o nim slyszal,a o moim synu ty jeszcze nie raz uslyszysz.
                                      • canuck_eh Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 17:11
                                        Jak do tej pory to tylko ty zanudzasz jaki on doskonaly, dobry we wszystkim , ale medialnie to jakas dziwna cisza.Zeby chocby zrobili taki malenki szum jak wokol Zbylutya, a tu nic.Nawt na jakis sportowych zawodach szkolnych czy miedzyszkolnych syn zalapal sie tylko dlatego ze uwazny tatus przyuwazyl reportera i wp..doli sie w kadr przed kamere
                                        • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 17:51
                                          Rozumiem ze test dla amerykanskich 11-latkow wam nie poszedl tak jak powinien i od razu zlosc pokazujesz.
                                          • canuck_eh Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 06:35
                                            Mylisz sie.Jak zwykle zreszta
                                        • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 17:58
                                          canuck_eh napisała:

                                          >Nawt na jakis sportowych zawodach szkolnych czy miedzysz
                                          > kolnych syn zalapal sie tylko dlatego ze uwazny tatus przyuwazyl reportera i wp
                                          > ..doli sie w kadr przed kamere

                                          Po prostu byl tam najprzystojniejszy i wszyscy wlasnie na niego zwracali uwage.
                                      • iwoniaw Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 20:43
                                        Cytatzrobiono wielkie halo wokol chlopaka,ktory byl d
                                        > obry ale w slabej szkole i skonczy tak ze nikt nie bedzie o nim slyszal,a o moi
                                        > m synu ty jeszcze nie raz uslyszysz.


                                        Póki co on jednak dostał się na Harvard, a twój syn nie dość, że się nie dostał i musi w podrzędnej szkółce kształcić się na pielęgniarkę, to jeszcze jest do tego stopnia nieprzystosowany do życia, że bez tatusia nie załatwiłby sobie stypendium.
                                        • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 01:45
                                          iwoniaw napisała:

                                          > Póki co on jednak dostał się na Harvard,

                                          Widze niekumata jestes,wiec cie naprowadze.
                                          Nie chodzi o to kto sie gdzie dostal,tylko kim bedzie po studiach,a on studia skonczyl i nie ma zadnego medialnego halo,ze skonczyl najlepiej czy tam ktos sie o niego ubiega itd.
                                          • fogito Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 08:10
                                            maksimum napisał:


                                            > Widze niekumata jestes,wiec cie naprowadze.
                                            > Nie chodzi o to kto sie gdzie dostal,tylko kim bedzie po studiach,a on studia s
                                            > konczyl i nie ma zadnego medialnego halo,ze skonczyl najlepiej czy tam ktos sie
                                            > o niego ubiega itd.

                                            Bo jak kogoś nie ma w mediach to nie istnieje big_grin

                                            Zgłoś syna do jakiegos reality show... może o Polakach - to wtedy i studia nie będa potrzebne
                                          • iwoniaw Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 14:57
                                            Sam jesteś niekumaty, skoro dotąd jeszcze nie zauważyłeś, że ty jesteś nikim po dziś dzień i podobnie będzie z twoimi dziećmi. O ubieganiu się o twoje dzieci mowy nie było, nie ma i nie ma najmniejszej podstawy, by sądzić, że będzie. Toteż pocieszanie się faktem, że o kimś, kto skończył Harvard nie słychać w doniesieniach medialnych, jest w twym wykonaniu tyleż śmieszne, co żałosne.
                                • anmanika Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 28.06.13, 08:34
                                  Lukasz Zbylut is a senior in Leverett House jointly concentrating in Government and Philosophy. He is from New York, and has been a member of a Model United Nations organization since he was fourteen years old. While attending Harvard, he joined the HMUN, HNMUN, and ICMUN organizations so that he could continue his fantastic experiences while organizing formative events for the next generation of leaders. Lukasz is a member of nine student organizations and is planning on attending Law School after graduating from Harvard.
                                  • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 01:49
                                    anmanika napisała:

                                    > Lukasz Zbylut is a senior in Leverett House jointly concentrating in Government
                                    > and Philosophy.

                                    To troche stare wiesci,bo zaczal studia w 2008 i w 2011 byl seniorem a w 2012 powinien studia skonczyc.Mamy dzieki bogu 2013 i ani widu ani slychu o geniuszu.

                                    > Lukasz is a member of nine student organizations and is planning
                                    > on attending Law School after graduating from Harvard.

                                    Mam nadzieje,ze sie dostal do Law School.Zbadaj sprawe i daj znac.
                                    • fogito Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 29.06.13, 08:11
                                      maksimum napisał:

                                      >
                                      > > Lukasz is a member of nine student organizations and is planning
                                      > > on attending Law School after graduating from Harvard.
                                      >
                                      > Mam nadzieje,ze sie dostal do Law School.Zbadaj sprawe i daj znac.

                                      Czyli można jednak istnieć poza mediami? Dlaczego sam nie zbadasz sprawy? Brak narzędzi?
                                      • canuck_eh Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 30.06.13, 01:11
                                        Zbyluta pewnie nie ma w Wikipedii a jak go nie ma w Wikipedi to on nie istniejesmile
                                        • maksimum Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 30.06.13, 02:11
                                          canuck_eh napisała:

                                          > Zbyluta pewnie nie ma w Wikipedii a jak go nie ma w Wikipedi to on nie istniejesmile

                                          Moglby wyskoczyc na zwyklej wyszukiwarce jak to bylo po liceum(HS).Wtedy tez go nie bylo w Wikipedii a wszyscy o nim slyszeli.

                                          PS. Ty pewno nigdy nie zakumasz,ze to byla zwykla hucpa,ze chlopak ze slabej szkoly dostal sie na Harvard,bo gdyby rzeczywiscie byl dobry to juz bysmy o nim slyszeli.
                                          • canuck_eh Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 30.06.13, 06:53
                                            Maksiu -pewnikiem nie zakumam ze to byla hucpa bo Zbylut mnie ani ziebi ani grzeje.Dla mnie mogl przyjechac nawet z Pcimia Dolnego czy wypromowany nawet przez Krolowa Brytyjska do spolki z Papiezem.Kariera Zbyluta mnie nie interesuje i nie bylam jej swiadomo dopoki nie zaczales jej drazyc.
                                            To raz.Dwa widze ze nie zalapales mojego wpisu, ale to mnienie dziwi.
                                          • hankam Re: Need blind admissions-Lukasz Zbylut. 30.06.13, 12:30
                                            Nie ma szumu, bo to, że harvardczyk dostaje dobrą pracę albo kontynuuje studia, albo robi Ph.D. nie jest jakąś specjalną sensacją. Natomiast jest dużym osiągnięciem dostać się na Harvard z marnej szkoły zwłaszcza, jeśli się jest dość świeżym imigrantem.
                                            Natomiast dostać się z podobno najlepszego liceum na świecie, na przeciętny amerykański uniwerek i to na mało ambitny kierunek - to nie jest żadne osiągnięcie i nie ma się czym chwalić. (Zresztą się nie chwaliłeś, jak sam pisałeś, miałeś nadzieję że się nie wyda, ale świat jest mały.)
                                            • maksimum SAT i wasze IQ. Co znaczy 2.200 pkt? 02.07.13, 07:30
                                              en.wikipedia.org/wiki/SAT
                                              W polowie strony jest tabelka,ktora pokazuje jaki % robi SAT na 2.200 pkt i wyzej.

                                              "Frey and Detterman (2003) analyzed the correlation of SAT scores with intelligence test scores.[22] They found SAT scores to be highly correlated with general mental ability,"

                                              SAT jest testem zdolnosciowym i ma wysoka korelacje z IQ testem.
                                              • maksimum Noble jak zwykle poplynely za ocean. 07.10.13, 15:50
                                                technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,14733916,Noble_2013___nagroda_z_medycyny_za_transport_substancji.html#BoxSlotIIMT
                                                2 z 3 noblistow urodzilo sie i wyksztalcilo w USA,a 3-ci przyjechal do USA z Niemiec bo tu jest wyzszy poziom nauczania.
                                                • maksimum Ranking uniwersytetow. 01.12.13, 23:27
                                                  www.shanghairanking.com/ARWU2013.html
                                                  No i rzut okiem na polskie uniwersytety:

                                                  www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/Poland.html
                                                  A co u Chinczykow slychac?

                                                  www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/China.html
                                                  Nie wiem dlaczego te z H-K sa podane oddzielnie:

                                                  www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/China-hk.html
                                                  I pomyslec ze 30 lat temu Chinczycy zazdroscili Polsce wyzszych uczelni i bardzo szybko sytuacja sie odwrocila.

                                                  Singapore wypada cienko ale tam mieszka tylko 5,4 mln ludzi.

                                                  www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/Singapore.html
                                                  • maksimum Najwyzsze IQ i najdluzej zyja. 02.12.13, 00:28
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hong_Kong
                                                    "According to estimates from bothUN and WHO, Hong Kong had the longest life expectancy of any region in the world in 2012.[35] An academic study has also concluded that Hong Kong has the highest average IQ scores among the 108 countries examined, with an average IQ of 107. Research date was on April 28, 2013.[36]"

                                                    Powszechne mniemanie ,szczegolnie w Polsce jest takie,ze czym wieksza aglomeracja tym wieksze nerwy i krotsze zycie.
                                                    Na dodatek nie ma czasu by sie czegos porzadnie nauczyc ,bo zycie to "wyscig szczurow"
                                                    Okazuje sie ze w tej pogoni za pieniadzem w H-K ludzie najdluzej zyja i maja najwyzsze IQ.

                                                    No tak odpowie przecietny Polak,to nie sa ludzie-to sa Chinczycy.
                                                  • jotde3 Re: Ranking uniwersytetow. 02.12.13, 08:35
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Singapore wypada cienko ale tam mieszka tylko 5,4 mln ludzi.

                                                    ale w czym wypada cienko ? w rankingu uczelni wyższych ?
                                                    niedawno na forum odmitoligizowałem wyniki singapuru w testach pisa teraz zastanowił bym sie dlaczego usa są w ciemnej d.... w pisa a wysoko w sat ( bo są wysoko ? )
                                                    i odpowiedż jest prosta - w pisa słabo bo bierze sie też murzynów i innych latynosów a w sat są najlepsi (?) bo jest duża selekcje miejscowych i jada tam najlepsi uczniowie po szkole średniej z innych krajów .
                                                  • maksimum Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 09:57
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > niedawno na forum odmitoligizowałem wyniki singapuru w testach pisa teraz zasta
                                                    > nowił bym sie dlaczego usa są w ciemnej d.... w pisa

                                                    Bo PISA to jest pic na wode...fotomontaz.
                                                    1-Zasady przeprowadzania PISA sa krzywdzace dla USA a faworyzujace Finlandie i inne kraje,gdzie jest glownie szkolnictwo panstwowe.
                                                    PISA nie bierze pod uwage szkol "wyspecjalizowanych" w USA bo nie sa one normalne.
                                                    "Wyspecjalizowane " to sa najlepsze szkoly z ciezkimi egzaminami wstepnymi .Jest ich moze tylko 1% wszystkich szkol,ale tam sa WSZYSCY najlepsi.
                                                    2-Badania PISA sa LOSOWE i obejmuja kilka % uczniow a SAT pisza WSZYSCY.

                                                    > a wysoko w sat ( bo są wysoko ? )

                                                    Jeszcze raz powtorze. SAT pisza WSZYSCY a PISA jest losowe na malej grupie uczniow.

                                                    "Pierwsze badanie PISA zrealizowano w 2000 roku: objęło ono 265 tys. uczniów z 32 krajów, w tym 28 krajów OECD. W PISA 2003 wzięło udział 42 krajów (ponad 275 tys. uczniów), w tym wszystkie kraje OECD. W badaniach PISA 2006 uczestniczyło 56 krajów, natomiast PISA 2009 badało uczniów z 64 krajów."

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)
                                                    "W PISA 2003 wzięło udział 42 krajów (ponad 275 tys. uczniów)" a w USA SAT pisze rokrocznie 1,5 mln uczniow.

                                                    > i odpowiedż jest prosta - w pisa słabo bo bierze sie też murzynów i innych laty
                                                    > nosów a w sat są najlepsi (?) bo jest duża selekcje miejscowych i jada tam najl
                                                    > epsi uczniowie po szkole średniej z innych krajów .

                                                    SAT pisza WSZYSCY.
                                                    To jest normalny egzamin,ktorzy uczniowie pisza we wlasnej szkole lub w kazdej innej szkole najblizej ich miejsca zamieszkania.
                                                    Jest jeden dzien w miesiacu przeznaczony na SAT i zglaszasz sie na niego i zapisujesz w ktorej szkole chcesz go wziac.Zapisy sa przez internet.
                                                    Wielu uczniow pisze SAT 2-3 razy by uzyskac jak najlepszy wynik.
                                                    Jest tez drugi egzamin ACT.

                                                    "The ACT has seen a gradual increase in the number of test takers since its inception, and in 2011 the ACT surpassed the SAT for the first time in total test takers; that year, 1,666,017 students took the ACT and 1,664,479 students took the SAT"

                                                    en.wikipedia.org/wiki/ACT_(test)
                                                    W niektorych uczelniach wymagaja SAT a na innych ACT ale wielu uczniow pisze oba testy.
                                                    Moj syn pisal tylko SAT. Ponoc ACT jest latwiejszy.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/FilesmirkAT-ACT_Preference_Map.svg
                                                  • maksimum Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 10:06
                                                    Chcesz porownac poziom nauczania na swiecie to MUSISZ zrobic jeden egzamin dla WSZYSTKICH,tak jak SAT i sprawa jest klarowna.
                                                    Jak bedziesz robil glupie ,wyrywkowe badania to bedziesz mial glupie ,wyrywkowe wyniki tych badan.
                                                    W PISA Kanada wypada znakomicie a uczelnie maja takie beznadziejne,ze usiasc i plakac.
                                                    Jak chcesz sie w Kanadzie popisac dobrym wyksztalceniem,to musisz wyjechac na studia do USA.

                                                    answers.yahoo.com/question/index?qid=20070831173026AAOui5q
                                                    W Kanadzie nie ma SAT a poziom uczelni jest pozal sie Boze.
                                                  • jotde3 Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 10:22
                                                    mój błąd - sat jest na koniec szkoły sredniej.
                                                    ale 1% najlepszycho których piszesz którzy ewentualnie nie są uwzględniani w pisa nie ma duzego wpływu na wynik średni .
                                                    sat nie jest powszechny np. w polsce i nie ma jak porównać jego wyników miedzy krajami .
                                                  • maksimum Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 10:40
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > ale 1% najlepszycho których piszesz którzy ewentualnie nie są uwzględniani w
                                                    > pisa nie ma duzego wpływu na wynik średni .

                                                    Ja pisalem tylko o szkolach publicznych i to w NYC gdzie szkola moich dzieci ma 6 tys uczniow
                                                    a przecietne liceum ma okolo 1 tys uczniow.
                                                    Jesli te 6 tys zabierzesz ze wszystkich innych szkol to dzieciaki w innych szkolach nie maja dobrego przykladu jak sie uczyc i nie ma kto tam utrzymywac wysokiego poziomu.
                                                    Przypomnij sobie stan wojenny.Internowano kilkanascie tysiecy najbardziej aktywnych a reszta spuscila uszy po sobie.
                                                    To samo dzieje sie w szkolach lokalnych jak caly talent jest skupiony w jednej innej szkole.

                                                    > sat nie jest powszechny np. w polsce i nie ma jak porównać jego wyników miedzy krajami .

                                                    W Polsce mozna pisac SAT a nie jest powszechny bo malo uczniow wybiera sie na studia do USA.
                                                  • maksimum Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 10:51
                                                    jotde3 napisał:


                                                    > sat nie jest powszechny np. w polsce i nie ma jak porównać jego wyników miedzy krajami .

                                                    To prawda,bo SAT w Polsce pisza tylko najlepsi a w USA wszyscy.
                                                    Gdybys w Polsce dal SAT wszystkim do napisania to bylaby ogolno-narodowa tragedia w jednym akcie. 90% polskich uczniow nie zna na tyle angielskiego by moc cokolwiek zrozumiec z polecen.
                                                  • 71tosia Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 15:35
                                                    bez przesady, math level 2 jest na poziomie naszej matury podstawowej (swoja droga zdumiewajaca zbieznosc programow), jedyny problem jaki widze to ze zadania trzeba robic dosc szybko. Ale trudne nie sa.
                                                  • maksimum Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 02.12.13, 18:48
                                                    71tosia napisała:

                                                    > bez przesady, math level 2 jest na poziomie naszej matury podstawowej (swoja dr
                                                    > oga zdumiewajaca zbieznosc programow), jedyny problem jaki widze to ze zadania
                                                    > trzeba robic dosc szybko. Ale trudne nie sa.

                                                    Caly test wydaje sie nie byc trudnym ale na 100% robi go tylko 1 osoba na 1.000.

                                                    SAT pisze ponad 1,6 mln uczniow a okolo 100-150 robi go perfekt.
                                                    Testy amerykanskie sa wlasnie tak robione,ze wygladaja na latwe ale zrobic je dobrze jest bardzo trudno.

                                                    Wez pod uwage ze SAT w USA pisza 17-latki a czesto 16-latki,no wiec daj taki test 16-17 latkom w Polsce i zobaczysz jakie bedziesz miala wyniki.
                                                    Ostatni test jaki mozesz wyslac na uczelnie jest w listopadzie 2013r a studia zaczynaja we wrzesniu 2014.
                                                    Polska matura jest w maju,czyli na koniec roku szkolnego,a SAT piszesz na poczatku roku szkolnego,bo do 31 XII jest termin skladania podan na studia.
                                                    Zajmuje okolo 1 miesiaca od napisania SAT do otrzymania wynikow.
                                                    Reasumujac, w USA SAT pisza 16-17 latki a w Polsce mature pisza 19 latki.
                                                  • maksimum Pieta achillesowa jest nieznajomosc angielskiego. 03.12.13, 01:02
                                                    "Piętą achillesową jest znajomość języków obcych.

                                                    Angielskiego?

                                                    - Angielskiego przede wszystkim. Mamy utrwalone przez media poczucie, że języki obce to pikuś, że każdy młody człowiek mówi po angielsku. W CV prawie każdy wpisuje sobie "biegłą" czy "bardzo dobrą" znajomość. A tak naprawdę to jest z tym duży problem.

                                                    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,36743,15043418,Biznesmen_ostro_o_studentach__Nie_chce_im_sie_pracowac.html#MT#ixzz2mMh64ABR
                                                    A ja myslalem,ze po maturze wszyscy biegle po angielsku mowia,a tu sie okazuje,ze oni nawet po studiach dukaja.
                                                    To jak przecietny Polak ma pisac SAT?
                                                    Czesc angielska SAT jest trudniejsza od czesci matematycznej.
                                                  • jotde3 Re: Ranking uniwersytetow. SAT & ACT 03.12.13, 08:08
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Zajmuje okolo 1 miesiaca od napisania SAT do otrzymania wynikow.
                                                    > Reasumujac, w USA SAT pisza 16-17 latki a w Polsce mature pisza 19 latki.

                                                    to naprawde bez znaczenia bo PISA w usa piszą gorzej i jeśli nawet ten 1% uczniów za szkół specjalnych dla geniuszy nie jest brany pod uwage to ma to minimalny wpływ na całkowity średni wynik , nawet na zasadzie tego pośredniego wpływu na innych uczniów i doprawdy analogia do działaczy społecznych nie jest odpowiednia bo to były poprostu uzyteczne głupki które miały szczęście , ( zresztą wątpie by nie brali kogoś pod uwage , losują do PISA chyba ze wszystkich szkó?) . to prawda że pisa losuje szkoły a sat bierze wszystkie ale próba jest wystarczająco duża co widać po małych różnicach punktowych w kolejnych badaniach .
                                                    ale nie w tym rzecz. wydaje sie że poprostu duża imigracja załatwia średnią stanów w edukacji . ale nie to jest ważne by wszyscy obywatele byli wykształceni , ważne jest to by elity były dobrze przygotowane do swych funkcji . średnia nie wiele mówi .
                                                    dziwie sie że ty akurat tak bronisz ogólnego wysokiego poziomu w stanach w szkolonictwie średnim . przecież zgodziliśmy sie że to uczniowie robią poziom . jak tych dobrych zabierzesz od słabych to dobrzy sie wzmocnią ,słabi osłabną, srednia pozostanie ta sama ale bedziemy mieli zupełnie inna sytuacje społeczną . każdy rodzic jeśli ma dziecko zdolne w jakimś kierunku( a nie tylko tak sie chwali na forum wink chce by było z najlepszymi ale państwu nie zawsze na tym zależy bo np. polska wie że jak wykształci tą elite to ona potem na noge do usa smile heheh wiec nie dzieli uczniów zbyt wcześniej .
                                                    i z tąd nie ma co patrzeć na polityke edukacyjną pństwa , trzeba mieć własną bo państwu zależy teraz na średniakach .
                                                    czytAŁEM GDZIEŚ że zółtki mają raczej równą IQ i dlatego bardziej sie nadają do funkcjonowania jako społeczeństwo odtwórcze bo brak im wybitnych jednostek ale nie ma też zbyt duzo idiotów.
                                                  • maksimum PISA-podbudowuje samopoczucie. 03.12.13, 12:49
                                                    jotde3 napisał:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
                                                    Sampling.
                                                    To fulfill OECD requirements, each country must draw a sample of at least 5,000 students

                                                    Ty nie rozumiesz na czym polaga badanie PISA.
                                                    Kazdy kraj SAM WYBIERA 5.000 uczniow ktorzy maja byc testowani.

                                                    To nie PISA przychodzi do Polski czy USA i wybiera ktore chce szkoly.
                                                    To Polska i USA same wybieraja szkoly ktore maja byc testowane.

                                                    No wiec w Polsce wybiera sie najlepsze szkoly by MEN i nauczyciele mogli czuc sie dumnymi wysokiej pozycji.
                                                    No i Tusk od razu podziekowal nauczycielom za genialna prace.
                                                    W USA wybierane sa takie szkoly by pokazac,ze poziom jest niski to wtedy dostanie sie wiecej kasy od rzadu na szkolnictwo.

                                                    > dziwie sie że ty akurat tak bronisz ogólnego wysokiego poziomu w stanach w szko
                                                    > lonictwie średnim .

                                                    Ja nie mam czego bronic bo poziom szkolnictwa w USA jest najwyzszy na swiecie i dowodem tego sa uczelnie najlepsze na swiecie.
                                                    Ty za to wierzysz w duchy,ze polskie szkoly srednie sa lepsze niz w USA ale jakos nie masz wytlumaczenia na to,dlaczego Harvard jest w USA a nie w Polsce.
                                                    Wyzsze uczelnie sa najlepsze na swiecie tam,gdzie szkoly srednie sa najlepsze na swiecie i NIE MA ZADNEGO INNEGO LOGICZNEGO WYJASNIENIA TEMATU.

                                                    > czytAŁEM GDZIEŚ że zółtki mają raczej równą IQ i dlatego bardziej sie nadają do
                                                    > funkcjonowania jako społeczeństwo odtwórcze bo brak im wybitnych jednostek ale
                                                    > nie ma też zbyt duzo idiotów.

                                                    Wierzysz w duchy i zabobony.
                                                    Chinczycy sa tacy sami jak Amerykanie.Sa wsrod nich geniusze,dobrzy i przecietni.
                                                    Polska natomiast ksztalci tylko przecietnych.
                                                    Przeciez Chiny nie rozwijalyby sie 10% rocznie od 35 lat gdyby nie bylo tam geniuszy.

                                                    Przejrzyj sobie tabelke dla USA i szkol dla biednych dzieci:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
                                                  • maksimum Ogolna euforia w Polsce po testach PISA!! 03.12.13, 13:14
                                                    Trzeba przyznac,ze Polska w tym roku wybrala do badania PISA zdolnych uczniow i od razu Tusk mogl sie pochwalic poteznymi osiagnieciami calego narodu i MEN w szczegolnosci.
                                                  • maksimum Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 14:04
                                                    www.iie.org/en/Services/Project-Atlas/United-States/International-Students-In-US
                                                    A teraz zobaczmy ilu Polakow studiuje na najlepszych uczelniach na swiecie w USA.

                                                    Patrze....patrze....patrze i widze...ze z Turcji i Meksyku jest wiecej studentow w USA niz z Polski.

                                                    Jakby to swiadczylo o poziomie liceow w Polsce????

                                                    Mysle....mysle....mysle i dochodze do wniosku ze szkolnictwo w Polsce jest bardziej zamulone niz w Turcji i Meksyku.

                                                    No,.....ale wybierze sie zdolnych dzieciakow do "badan" PISA i juz mamy ogolnonarodowa euforie jak to w Polsce dobrze jest.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 14:32
                                                    Amerykańskie uniwerki najlepsze bez dwóch zdań, ale nie oceniałabym aż tak krytycznie Singapuru. Biorąc pod uwagę , że Singapur wyszedł z Malezji zaledwie 50 lat temu, połowa dziadków obecnych studentów jest analfabetami, tu gdzie są uniwerki 30 lat temu była dżungla, a obydwa uniwerki są w pierwszej 500 na świecie to nie jest źle na ten etap. Zresztą gdyby moje dziecko zaliczyło w Singapurze odpowiednik szkoły średniej to zachęcałabym by ruszyło na studia w świat, bo ile można z matką mieszkać? Bo studia tu drogie,a Australia w końcu nie daleko i bardzo przyjemny kraj.

                                                    Po gorącym wątku na temat testów Pisa który jakiś czas temu był na ematce popytała o te testy w Singapurze. Wszystkie nauczycielki ze szkoły dzieciaka robiły oczy, bo nie wiedziały o co chodzi. Pojęcie miał facet pracujący w tutejszym ministerstwie edukacji i powiedział, że badano dzieciaki idące programem normal, express i technikal zupełnie pomijając dzieci idące programem zaintrygowanym czyli secondary i junior college razem. Pominięto, więc dzieci najzdolniejsze które same decydują czego w danym monecie się uczą. Do programu zintegrowanego dostaje się około 5 % najzdolniejszych dzieciaków przy 50 tysiącach dzieciaków w roczniku ( tyle jest mniej więcej w całym Singapurze) to zaledwie 2500 dzieci, więc nie ma się co przejmować takim drobiazgiem w końcu Pisa to poważne badanie. wink Testy Pisa podają oddzielnie Szanghaj i zupełnie nie wiem dlaczego wyszczególniają Szanghaj a nie Warszawę czy Nowy Jork.
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 16:45
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Amerykańskie uniwerki najlepsze bez dwóch zdań, ale nie oceniałabym aż tak kryt
                                                    > ycznie Singapuru. Biorąc pod uwagę , że Singapur wyszedł z Malezji zaledwie 50
                                                    > lat temu, połowa dziadków obecnych studentów jest analfabetami, tu gdzie są uni
                                                    > werki 30 lat temu była dżungla, a obydwa uniwerki są w pierwszej 500 na świecie
                                                    > to nie jest źle na ten etap.

                                                    Singapore byl z Malezja tylko 2 lata po niepodleglosci od Brytyjczykow,ale faktem jest ze tam jakies 20% ludzi jest niekumatych.

                                                    > Po gorącym wątku na temat testów Pisa który jakiś czas temu był na ematce popyt
                                                    > ała o te testy w Singapurze. Wszystkie nauczycielki ze szkoły dzieciaka robiły
                                                    > oczy, bo nie wiedziały o co chodzi. Pojęcie miał facet pracujący w tutejszym mi
                                                    > nisterstwie edukacji i powiedział, że badano dzieciaki idące programem normal,
                                                    > express i technikal zupełnie pomijając dzieci idące programem zaintrygowanym cz
                                                    > yli secondary i junior college razem. Pominięto, więc dzieci najzdolniejsze któ
                                                    > re same decydują czego w danym monecie się uczą. Do programu zintegrowanego dos
                                                    > taje się około 5 % najzdolniejszych dzieciaków przy 50 tysiącach dzieciaków w r
                                                    > oczniku ( tyle jest mniej więcej w całym Singapurze) to zaledwie 2500 dzieci,

                                                    To samo jest w USA ze w tych programach dla najzdolniejszych jest jakies 5% uczniow i oni nie sa brani po uwage przy badaniach PISA.

                                                    > więc nie ma się co przejmować takim drobiazgiem w końcu Pisa to poważne badanie.

                                                    Wlasnie o to chodzi ze PISA to zadne badanie bo doboru uczniow dokonuja wladze danego panstwa a nie PISA.
                                                    Wybierzesz dobrych uczniow bedziesz miala dobre wyniki,wybierzesz zlych bedziesz miala zle wyniki.

                                                    > wink Testy Pisa podają oddzielnie Szanghaj i zupełnie nie wiem dlaczego wyszcze
                                                    > gólniają Szanghaj a nie Warszawę czy Nowy Jork.

                                                    Mowie od poczatku,ze kazdy kraj wybiera takich uczniow jakich chce wybrac.
                                                    Testy PISA nie sa w zaden sposob reprezentatywne.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 16:55
                                                    Wiesz ja widziałam zdjęcia z tych " brytyjskich " szkół ... obraz nędzy i rozpaczy. O poziomie też zdarzyło mi się słyszeć. Wcale się nie dziwię, że wielu starych singapurczyków mówi na tamten okres " okupacja". Czy singapurczycy są niekumaci nie wiem, ale obecnie kasy na szkoły nie żałują i biorąc pod uwagę okoliczności ( mała pierdółka w Azji wśród państw muzułmańskich, szkoły wielonarodowe i wielokulturowe i państwowe) radzą sobie zupełnie nieźle.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 17:31
                                                    Dopiero od 1987 roku angielski jest głównym językiem w szkołach lokalnych. Mimo tego niektóre szkoły nadal prowadzą cześć zajęć po chiński Np. Nayang przyjmuje tylko chińczyków, ale za chwilę im się to skończy, bo w imię równości między nacjami jeśli zgłosi się do szkoły 1 Malaj i będzie chciał mieć malajski to szkoła musi go zorganizować. Nie będzie więc matematyki po chińsku, bo ów 1 Malaj mógłby protestować, a Singapurczyk to człowiek z natury unikający konfliktów.
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 21:03
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Dopiero od 1987 roku angielski jest głównym językiem w szkołach lokalnych. Mimo
                                                    > tego niektóre szkoły nadal prowadzą cześć zajęć po chiński Np. Nayang przyjmuj
                                                    > e tylko chińczyków, ale za chwilę im się to skończy, bo w imię równości między
                                                    > nacjami jeśli zgłosi się do szkoły 1 Malaj i będzie chciał mieć malajski to szk
                                                    > oła musi go zorganizować. Nie będzie więc matematyki po chińsku, bo ów 1 Malaj
                                                    > mógłby protestować, a Singapurczyk to człowiek z natury unikający konfliktów.

                                                    W chinskich szkolach jest tak wysoki poziom,ze zaden Malaj nie dam tam sobie rady.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 02:57
                                                    Maksiu nie mów, że jesteś rasistą...Nawet w najlepszej szkole ktoś musi być najsłabszy i niech to będzie ten przysłowiowy Malaj. Chociaż to bzdura, że by sobie malajskie dziecko w chińskiej szkole nie poradziło. Zresztą poza Malajami żyją tu Hindusi i Europejczycy i Amerykanie i serio nie wszyscy muszą uczyć się chińskiego. A typowy singapurczyk to trochę Malaj trochę Chińczyk poczytaj sobie o ludzie Peranakan. W Malezji też ich pełno. Jeśli dzieciak jest malajskim chińczykiem to rodzice chcą by mówiło po malajsku i po chińsku więc czemu nie może chodzić w szkole na malajski a po szkole na chiński ? Malajki jest bardzo sympatycznym językiem a tworzenie liczny mnogiej przez powtórzenie wydaje mi się urocze.
                                                    Singapur nie wyszedł z Malezji, ale został z niej wyrzucony. Po odłączeniu był jedną wielką rozpaczą. Wpisz sobie w google old singapore i zobacz fotki poczytaj trochę i nie chrzań, że brytole zostawili co cokolwiek dobrego. Dobry to był Lee Kuan Yew
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 03:16
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Singapur nie wyszedł z Malezji, ale został z niej wyrzucony. Po odłączeniu był
                                                    > jedną wielką rozpaczą. Wpisz sobie w google old singapore i zobacz fotki poczyt
                                                    > aj trochę i nie chrzań, że brytole zostawili co cokolwiek dobrego. Dobry to był
                                                    > Lee Kuan Yew

                                                    Unia z Malezja rozlozyla gospodarke Singapuru i zaczely sie bunty w Singapurze przeciwko zwiazkowi z Malezja.
                                                    Po odlaczeniu od Malezji gospodarka Singapuru poszla ostro do przodu a w Malezji jest w dalszym ciagu syf.
                                                    Nie ma co ukrywac,ze to Chinczycy buduja bogactwo Singapuru a Malajowie i Tamile to kula u nogi w rozwoju Singapuru.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 09:48
                                                    Nie do końca tak było... w latach 60 o żadnej gospodarce tu mowy nie było. Wszędzie dżungla, chatki jak szałasy i 20 osób w środku. Szkoły to obraz nędzy i rozpaczy wiele dzieci wcale tam nie chodziło. Śmiertelność dzieciaków była ogromna, wszędzie panował brud i niewyobrażalna bieda. Wiele moich koleżankę które mają dzieci na studiach pamięta głód. Ich opowieści przypominają mi opowiadania mojej babci o pierwszych latach po wojnie. Krzywica u 80 % starych singapurczyków nie wzięła się znikąd.
                                                    Brytole zostawili syf, ale w federacji Malezji nie było lepiej...mimo to Singapur został wyrzucony wbrew własnej woli i woli przyszłego premiera Lee Kuan Yew który wierzył, że da się żyć w Malezji. Nie dało się. Jego pomysły jako 1 ministra były często szalone, nowatorskie inne. Mandat za rzucanie papierków, zakaz hodowli kur w domu, obowiązek służenia krajowi, wprowadzenie angielskiego gdy na wielu ludzi był to język nieznany, wysokie kary za narkotyki , inwertowanie w szkoły, tolerancja dla religii i szacunek dla drugiego człowieka, ...
                                                    Opłaciło się dziś Singapurczykom żyje się dobrze. Mają pełną michę i nie tylko ich dzieci potrafią kilka razy więcej niż ich rodzice w ich wieku wielki progres. Kraj jest czysty, bezpieczny PKB rośnie, ale nie byłoby tego bez rzeszy maid, które oporządzają singapurski domy gdy babeczki idą do pracy, bez 200 tysięcy robotników z Bangladeszu, Indii, Pakistanu pracujących za bardzo niskie stawki które i tak w ich krajach zapewniają godny byt ich rodzinom. Bez myśli technologicznej z całego świata.... Na sukces Singapuru pracują wszyscy. Spełnił się wielki sen Lee Kuan Yew. Singapur to nie drugie Chiny z kulą u nogi w postaci Malajów i Tamilów. To dobrze zintegrowany organizm, gdzie każdy jest potrzebny.
                                                    Hong Kong o którym piszesz ciut wcześniej jeszcze nie został połknięty przez Chiny. Póki co ma własną monetę i własny system szkolny a mieszaniec z kontynentu nie dostanie się do szkoły w Hong Kongu jeśli się tam nie urodził w związku z tym wiele bogatych Chinek tuż przed rozwiązaniem jedzie do Hong Kongu i tam rodzi dziecko... Potem przenosi się cała rodzina, bo w chińskich rodzinach edukacja jest priorytetem.
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 17:24
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nie do końca tak było... w latach 60 o żadnej gospodarce tu mowy nie było. Wsz
                                                    > ędzie dżungla, chatki jak szałasy i 20 osób w środku. Szkoły to obraz nędzy i r
                                                    > ozpaczy wiele dzieci wcale tam nie chodziło.

                                                    W latach 1960-tych w Singapurze zylo sie lepiej niz w Portugalii czy Polsce.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_past_and_future_GDP_(nominal)_per_capita
                                                    > Śmiertelność dzieciaków była ogromna, wszędzie panował brud i niewyobrażalna bieda.

                                                    Pewno ci chodzi o duzo wczesniejszy okres tuz powojenny,gdy Japonczycy zniszczyli niemal wszystko w Singapurze.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/History_of_Singapore
                                                    > Brytole zostawili syf,

                                                    Brytole odeszli w 1963 roku i wtedy GDP per capita w Singapurze byl 472 doll a w Portugalii 430 doll. a w Japonii 718 doll.

                                                    > ale w federacji Malezji nie było lepiej..

                                                    Bylo gorzej bo w 1964 GDP p.c. spadl do 464 doll i zaczely sie bunty przeciwko rzadom Malezji.

                                                    >.mimo to Singapur został wyrzucony wbrew własnej woli i woli przyszłego premiera Lee Kuan >Yew który wierzył, że da się żyć w Malezji.

                                                    Lee Kuan Yew zostal premierem Singapuru w 1959 roku.

                                                    "Elections for the new Legislative Assembly were held in May 1959. The People's Action Party (PAP) won the polls in a landslide victory, winning forty-three of the fifty-one seats. They accomplished this by courting the Chinese-speaking majority, particularly those in the labour unions and radical student organizations. Its leader Lee Kuan Yew, a young Cambridge-educated lawyer, became the first Prime Minister of Singapore."

                                                    I on nie byl jakims biednym glupkiem z krzywica ale prawnikiem wyksztaconym na Cambridge.

                                                    > Hong Kong o którym piszesz ciut wcześniej jeszcze nie został połknięty przez Ch
                                                    > iny. Póki co ma własną monetę i własny system szkolny a mieszaniec z kontynentu
                                                    > nie dostanie się do szkoły w Hong Kongu jeśli się tam nie urodził

                                                    www.polyu.edu.hk/iao/study-sp-visa.php
                                                    Chinczycy nie maja zadnego problemu ze studiowaniem w Hong-Kongu ale nie jest to im potrzebne bo uczelnie chinskie sa na takim samym jak nie wyzszym poziomie niz te w H-K.

                                                    www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/China-hk.html
                                                    www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/China.html
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 18:08
                                                    Ha to spróbuj zapisać małego Chińczyka z Kontynentu do szkoły podstawowej w Hong Kongu życzę powodzenia.
                                                    Fajnie Lee był premierem państwa które nie istniało... no cóż na nic social studies dzieciaka Maksiu z Hameryki wie lepiej.
                                                    A o odłączeniu poczytaj sobie tu, bo nie o tym watek:
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/08/urodziny-sinapuru.html
                                                    A teraz idę spać dobranoc
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 18:39
                                                    A tu linki żeby nie być gołosłownym : kobieta.onet.pl/dziecko/na-porod-do-hongkongu/9zt30 no i tym Singapurskim dobrobycie ... azjaodkuchni.blogspot.sg/2013/06/mieszkanie-dla-kazdego.html pożar który był przyczyną powstania pierwszych bloków był w 1961 roku ..czyli w latach 60
                                                    skoro tak lubisz porównywać to napisz ile tych dolarków w latach 50 i 60 miały Stany i ile jest teraz..
                                                    I na serio dobranoc smile
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 18:47
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Ha to spróbuj zapisać małego Chińczyka z Kontynentu do szkoły podstawowej w Hon
                                                    > g Kongu życzę powodzenia.

                                                    W Chinach sa takie same szkoly jak w H-K i nie ma sensu wysylac dzieci do H-K.

                                                    > Fajnie Lee był premierem państwa które nie istniało... no cóż na nic social stu
                                                    > dies dzieciaka Maksiu z Hameryki wie lepiej.

                                                    Singapore byl takim samym panstwem jak H-K czy Macau.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/History_of_Singapore

                                                    H-K i Macau przylaczyly sie do Chin a Singapore,gdzie wiekszosc ludzi(75%) to Chinczycy nie chce sie przylaczyc do Malezji gdzie jest syf i zacofanie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 05.12.13, 03:27
                                                    Maksiu, a ilu znasz Chińczyków z Kontynentu? Ja znam kilka sztuk które bardzo chciały mieć dzieci w szkołach w Hong Kongu a nie w klasie z 60 dzieciaków. Ja nie wątpię, że zdarzają się w Chinach dobre szkoły " dla wybranych"zwykle dość drogie ale o o tym jak wygląda przeciętna podstawówka poczytaj sobie na blogach ludzi którzy jadą do Chin uczyć angielskiego. ( jest tego całkiem sporo) Nie do końca, Singapur miał status obecnego Hong- Kongu i Macao, ale ja Ci tego tłumaczyć nie będę.
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 03.12.13, 21:01
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Wiesz ja widziałam zdjęcia z tych " brytyjskich " szkół ... obraz nędzy i rozp
                                                    > aczy. O poziomie też zdarzyło mi się słyszeć.

                                                    Brytyjczycy byli tam do 1963 roku,pozniej 2 lata z Malezja i pozniej samodzielnosc,ale to przeciez Brytyjczycy postawili ich na nogi,bo inaczej to bylby tam taki sam syf jak w Malezji.
                                                    Szczescie ze maja tak duzo Chinczykow,bo oni sa pracowici i zdyscyplinowani,inaczej do niczego by nie doszli.

                                                    > Wcale się nie dziwię, że wielu starych singapurczyków mówi na tamten okres " okupacja".

                                                    A co maja mowic?
                                                    To samo mowili mieszkancy H-K przed przylaczeniem go do Chin.


                                                    > Czy singapurczycy są niekumaci nie wiem,

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Singapore
                                                    Zobacz na tabelke w dziale edukacja.

                                                    18% nie ma zadnego wyksztalcenia
                                                    45% ma wyksztacenie podstawowe
                                                    15% ma mature

                                                    To jest cienko nawet w porownaniu z Chinami:

                                                    "As of 2010, 94% of the population over age 15 are literate,[356] compared to only 20% in 1950.[357] In 2009, Chinese students from Shanghai achieved the world's best results in mathematics, science and literacy, as tested by the Programme for International Student Assessment (PISA), a worldwide evaluation of 15-year-old school pupils' scholastic performance.[358]"

                                                    en.wikipedia.org/wiki/China
                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 11:22
                                                    > Brytyjczycy byli tam do 1963 roku,pozniej 2 lata z Malezja i pozniej samodzieln
                                                    > osc,ale to Brytyjczycy postawili ich na nogi

                                                    >
                                                    > en.wikipedia.org/wiki/Singapore
                                                    > Zobacz na tabelke w dziale edukacja.
                                                    >
                                                    > 18% nie ma zadnego wyksztalcenia
                                                    > 45% ma wyksztacenie podstawowe
                                                    > 15% ma mature
                                                    >
                                                    > To jest właśnie spadek wspaniałej Brytanii ... pamiętaj, że mówimy o ludziach żyjących b. długo. Singapurki, Japonki i mieszkanki Hong Kongu są najdłużej żyjącymi kobietami na świecie. Poza tym bieda. Nie każdy mógł iść do szkoły. Sukces Singapuru to 1 pokolenie. Nie patrz na świat przez pryzmat Ameryki i szans jakie ten kraj stwarza. Nie każdy ma tak dobrze. Moja przyjaciółka ma wykształcenie podstawowe jest stałą rezydentką w Singapurze z bengalskim paszportem gdyby urodziła się w Ameryce dziś miałaby doktorat ... a nie cieszyła się, że obsługuje ludzi na lotnisku. O jej synu stypendyście rządu singapurskiego obecnie w Stanach już kiedyś pisałam...
                                                  • maksimum Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 17:42
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > . pamiętaj, że mówimy o ludz
                                                    > iach żyjących b. długo. Singapurki, Japonki i mieszkanki Hong Kongu są najdłuż
                                                    > ej żyjącymi kobietami na świecie.

                                                    To sie zgadza.

                                                    > Sukces Singapuru to 1 pokolenie.

                                                    W 1960r. Singapurczycy zyli lepiej niz Portugalczycy.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_past_and_future_GDP_(nominal)_per_capita
                                                    Nie przesadzaj z ta bieda w Singapurze.

                                                    A od 1960r do chwili obecnej to troche wiecej niz 2 pokolenia.


                                                  • azjaodkuchni Re: Miedzynarodowi studenci w USA. 04.12.13, 17:58
                                                    Nie przesadzam ...słucham ludzi. O Polsce też różne rzeczy piszą. wink Singapurczycy dość późno mają dzieci. Ci co byli w latach 60 dzieciakami mają dzieciaci co najwyżej na studiach i jeszcze nie weszły na rynek pracy.
                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 04.12.13, 10:13
                                                    nie upieram sie że pisa jest wiarygodne , było przy danych które miałem i jak ono nie jest to nie znam żadnego skoro sat jest lokalny .

                                                    maksimum napisał:
                                                    > Ty nie rozumiesz na czym polaga badanie PISA.
                                                    > Kazdy kraj SAM WYBIERA 5.000 uczniow ktorzy maja byc testowani.

                                                    i dzieki za tą informacje ale co to znaczy " wybiera " może "losuje " ? a wtedy to jest ta pisa wiarygodna jak sie obetnie ze stanów ten 1% najlepszych , gorzej już z singapurem jak sie odetnie 5% .
                                                    reszte uwag pomine bo wiem jak łatwo rozwlecesz dyskusje smile
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 04.12.13, 17:35
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > nie upieram sie że pisa jest wiarygodne , było przy danych które miałem i jak o
                                                    > no nie jest to nie znam żadnego skoro sat jest lokalny .

                                                    SAT nie jest LOKALNY. SAT mozesz pisac w kazdym kraju na swiecie.

                                                    professionals.collegeboard.com/testing/international/sat

                                                    International students and the SAT

                                                    Last year, over 200,000 students took SAT? Program tests in over 175 countries outside the U.S. The SAT and SAT Subject Tests™ are offered overseas six times a year: in October, November, December, January, May, and June.

                                                    International test takers can choose from more than 1,000 international test centers


                                                    > maksimum napisał:
                                                    > > Ty nie rozumiesz na czym polaga badanie PISA.
                                                    > > Kazdy kraj SAM WYBIERA 5.000 uczniow ktorzy maja byc testowani.
                                                    >
                                                    > i dzieki za tą informacje ale co to znaczy " wybiera " może "losuje " ?

                                                    Polskie wladze(ZNP,MEN itp) wybieraja szkoly z ktorych beda losowani uczniowie.

                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 06.12.13, 09:23
                                                    maksimum napisał:

                                                    > SAT nie jest LOKALNY. SAT mozesz pisac w kazdym kraju na swiecie.

                                                    powinienem powiedzieć -sat nie jest powszechny na swiecie

                                                    > Polskie wladze(ZNP,MEN itp) wybieraja szkoly z ktorych beda losowani uczniowie.

                                                    ok, trzeba by sprawdzić te szkoły, jest ewd , mozny by to zrobić . ale trzeba by to też zrobić w innych krajach a tu nie ma ewd ( może mają jakieś swoje ) kupa z tym kłopotu a wystarczyło by pisa losowała sama na pałe . gorzej jak oni wybieraja uczniów .
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 06.12.13, 15:38
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > SAT nie jest LOKALNY. SAT mozesz pisac w kazdym kraju na swiecie.
                                                    >
                                                    > powinienem powiedzieć -sat nie jest powszechny na swiecie

                                                    Tu dochodzimy do sedna sprawy.
                                                    Skoro SAT mozna pisac w kazdym kraju na swiecie ale niestety nie jest tam on popularny,bo....jest trudny.
                                                    Kilkanascie najwybitniejszych maturzystow w Polsce pisze SAT i dowiaduje sie o roznicy w poziomie szkolnictwa w Polsce i USA.
                                                    Przypominam.SAT pisza w USA 16 latki a 17 latki tylko wtedy gdy chca poprawic swoj wynik i to tylko do pazdziernika bo w grudniu wszystkie wyniki musza juz byc na uczelniach.
                                                    W Polsce SAT pisza 19 latki po maturze i jest dla nich za trudny.

                                                    Wszystkie szkoly w Polsce powinny wprowadzic SAT juz dla 16 latkow i byloby czarno na bialym,ktore szkoly sa najlepsze.

                                                    www.newsweek.com/2013/05/06/america-s-best-high-schools.html
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 07.12.13, 04:18
                                                    Jakie znaczenie i dla kogo maja wyniki badan PISA?
                                                    Dla mnie absolutnie zadnego,bo ja nie wezme syna z NYU i nie wysle do Polski czy Vietnamu bo tam wg PISA dzieci lepiej testy pisza.
                                                    Czy ktos z Vietnamu czy Polski przyjedzie studiowac na NYU?
                                                    Serdecznie watpie,bo trzeba miec bardzo dobre stopnie i bd SAT.
                                                    Na NYU jest bardzo ostra selekcja a na UW nie ma wystarczajacej ilosci chetnych,wiec bedzie nabor jesienny i juz mamy porownane uniwersytety.

                                                    Na NYU przyjeto w 2012 tylko 35% tych ktorzy sie ubiegali i na NYU nie ubiega sie byle kto,bo samo zlozenie podania kosztuje 50 doll. i jak widzisz ze masz male szanse to nawet nie probujesz tam skladac podania.

                                                    collegeapps.about.com/od/collegeprofiles/p/NYU.htm
                                                    Percent of Applicants Admitted: 35%
                                                    What Are Your Chances? (from Cappex.com)
                                                    NYU GPA and Test Score Graph
                                                    Test Scores
                                                  • maksimum % przyjec na uczelnie. 07.12.13, 04:38
                                                    Acceptance rate to sie u nas nazywa.

                                                    colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/rankings/lowest-acceptance-rate
                                                    Nie ma czegos takiego w USA jak mniej podan niz miejsc na uczelni.

                                                    CUNY colleges-czyli miejskie uniwersytety w NYC maja nizsza acceptance rate niz NYU.
                                                    W Rankingu Brooklyn College jest #495 a NYU #20 a Brooklyn College ma nizszy acceptance rate,bo wszyscy mysla ze sie tam dostana bez wysilku a dostaje sie tylko 32% chetnych.
                                                  • maksimum % przyjec na uczelnie w Polsce. 08.12.13, 18:02
                                                    Będą jednak studiowali razem z osobami, które mają mniejsze możliwości intelektualne i nie mają zapału do pracy. A wykładowcy zapewne raczej nie "oleją" tych słabszych i obniżą poziom poniżej oczekiwań nie tylko tych najlepszych, ale nawet tych dobrych.

                                                    Wobec tego ci najlepsi wejdą na rynek pracy przygotowani gorzej od osób o porównywalnym potencjale, które studiowały kilka lat temu. Nie da się dobrze kształcić w jednej grupie laureatów przedmiotowych olimpiad i osób, które z trudem zdały maturę, podobnie jak nie produkuje się trabantów i bmw w jednej fabryce.

                                                    Cały tekst: wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,15082949,Byly_rektor_UWr__Uczelnie_biora_kazdego__kto_nie_ucieknie.html?as=2#ixzz2mu5BQsoO

                                                    Wlasnie o tym mowie,ze od najmlodszych lat MUSI BYC SELEKCJA,bo nie da sie w jednej fabryce produkowac Trabantow i BMW.
                                                    Do tego sa rankingi i egzaminy wstepne by ta selekcja byla.
                                                    Nie ma selekcji-nie ma poziomu.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 09.12.13, 14:05
                                                    maksio ale coś
                                                    www.ifispan.waw.pl/index.php?lang=pl&m=page&pg_id=306
                                                    że jednak uczniów losóją .
                                                    ja myśle że oni najpierw wybierają sobie odpowiednio przedziały ( małe wsie , duże wsie , szkoły prywatne , szkoły państwowe itd) a potem w każdym z nich losują . i to wtedy jest oki.
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 02:39
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > maksio ale coś
                                                    > www.ifispan.waw.pl/index.php?lang=pl&m=page&pg_id=306
                                                    > że jednak uczniów losóją .

                                                    No to chyba przeczytales najwazniejsze zdanie z zalaczonego linku?

                                                    " Program ten w skali międzynarodowej jest koordynowany przez OECD, a w Polsce przez Ministerstwo Edukacji Narodowej."

                                                    W Polsce cale testy PISA sa przeprowadzane przez MEN,wlacznie z "losowaniem" szkol.

                                                    > ja myśle że oni najpierw wybierają sobie odpowiednio przedziały ( małe wsie ,
                                                    > duże wsie , szkoły prywatne , szkoły państwowe itd) a potem w każdym z nich los
                                                    > ują . i to wtedy jest oki.

                                                    To ty sobie tak myslisz a oni sobie mysla,zeby tak przeprowadzic testy by wapadly jak najlepiej.
                                                    To samo mysla w Vietnamie i dlatego jestescie przed USA.
                                                    W USA mysla,zeby wyniki byly jak najgorsze to wtedy wiecej pieniedzy bedzie przeznaczonych na szkoly i do kieszeni nauczycieli.
                                                    Uwierz mi,ze przecietny Amerykanin pojecia nie ma o testach PISA.
                                                    Ja sie dowiedzialem o nich od was,a moje dzieci nigdy o nich nie slyszaly.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 09:36
                                                    > W Polsce cale testy PISA sa przeprowadzane przez MEN,wlacznie z "losowaniem" sz
                                                    > kol.

                                                    maksio ale to jest zbyt łatwe do wykrycia . wystarczy że ta osoba odpowiedzialna za losowanie ma współpracownika gotowego zajac jej miejsce . bierze wtedy te wylosowane szkoły i sprawdza ich srednie EWD . i jak jest nie teges to zajmuje jej miejsce smile
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 09:41

                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15083038,Ekspert_z_PISA_Polska__Nasze_zadanie__Gonic_Azjatow_.html
                                                    Badania PISA przeprowadza się co trzy lata od 2000 roku - właśnie poznaliśmy wyniki z edycji zeszłorocznej. Wzięło w niej udział ponad pół miliona uczniów z 64 krajów. A w Polsce? - 5 tysięcy. Próba doskonale losowa - to jeden z warunków uczestnictwa kraju. Jeśli próba budziłaby wątpliwości, kraj wypada z badania. Biorą w nim udział wszystkie kraje wysoko rozwinięte i bardzo dużo krajów aspirujących do tej grupy. To obiektywny test systemu edukacyjnego. Innych takich testów nie ma - powtarzał prof. Marciniak.

                                                    skoro to jest jednak podnoszone to nie sądze by ktoś sie mógł do tego przyczepić .
                                                    są przecież krytycy rządu którym by było bardzo na ręke znaleść coś takiego na naszą edukacje o która niedawno toczyła sie u nas batalia , a tym PISA to rząd sie bardzo chwalił pare dni temu . piali z zachwytu wink

                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 09:47
                                                    tam też znajdziesz wyjaśnienie na czym polega ranking wyższych uczeli ,
                                                    nie mierzy sie umiejetności studentów .
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15083038,Ekspert_z_PISA_Polska__Nasze_zadanie__Gonic_Azjatow_.html
                                                    Przy czym nie porównuje się tego, co umieją absolwenci
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 12:22
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > tam też znajdziesz wyjaśnienie na czym polega ranking wyższych uczeli ,
                                                    > nie mierzy sie umiejetności studentów .
                                                    > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15083038,Ekspert_z_PISA_Polska__Nasze_zadanie__Gonic_Azjatow_.html
                                                    > Przy czym nie porównuje się tego, co umieją absolwenci

                                                    --------------
                                                    A sam nie umiesz dojsc do wniosku ze Bill Gates nie chodzil na Uniwersytet Warszawski a jednak na Harvard.
                                                    Jak ci profesor z UW udowodnil,ze UW jest lepsze niz MIT,to co sie mnie o zdanie pytasz?
                                                    Jakos nie widze by studenci amerykanscy chcieli studiowac w Polsce,a polscy studenci nie zalapuja sie na MIT.
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 12:34
                                                    jotde3 napisał:

                                                    >
                                                    > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15083038,Ekspert_z_PISA_Polska__Nasze_zadanie__Gonic_Azjatow_.html
                                                    > Badania PISA przeprowadza się co trzy lata od 2000 roku - właśnie poznaliśmy wy
                                                    > niki z edycji zeszłorocznej. Wzięło w niej udział ponad pół miliona uczniów z 6
                                                    > 4 krajów. A w Polsce? - 5 tysięcy. Próba doskonale losowa - to jeden z warun
                                                    > ków uczestnictwa kraju. Jeśli próba budziłaby wątpliwości, kraj wypada z badani
                                                    > a.
                                                    Biorą w nim udział wszystkie kraje wysoko rozwinięte i bardzo dużo krajó
                                                    > w aspirujących do tej grupy. To obiektywny test systemu edukacyjnego. Innych ta
                                                    > kich testów nie ma - powtarzał prof. Marciniak.
                                                    >
                                                    > skoro to jest jednak podnoszone to nie sądze by ktoś sie mógł do tego przyczepi
                                                    > ć .
                                                    > są przecież krytycy rządu którym by było bardzo na ręke znaleść coś takiego na
                                                    > naszą edukacje o która niedawno toczyła sie u nas batalia , a tym PISA to rząd
                                                    > sie bardzo chwalił pare dni temu . piali z zachwytu wink

                                                    -------------
                                                    No bo MEN to jest rzad.
                                                    MEN tak ustawil badania PISA by rzad byl zadowolony.

                                                    "Ministerstwo Edukacji Narodowej – polski urząd administracji rządowej."

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Edukacji_Narodowej
                                                    Przeciez MEN,ktory podlega rzadowi,nie bedzie mu podkladal swin.
                                                    Musi byc optymistycznie.

                                                    Znam sporo polskich rodzin w USA.Wiem do jakich szkol dzieci chodza i na jakie uczelnie.
                                                    I rodzice skonczyli studia w Polsce,czesto w Warszawie.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 13:08
                                                    A w Polsce? - 5 tysięcy. Próba doskonale losowa - to jeden z
                                                    > warun
                                                    > > ków uczestnictwa kraju. Jeśli próba budziłaby wątpliwości, kraj wypada z
                                                    > badani
                                                    > > a.


                                                    nie rozumiesz tego stwierdzenia chyba .
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 18:29
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > A w Polsce? - 5 tysięcy. Próba doskonale losowa - to jeden z warun
                                                    > > > ków uczestnictwa kraju. Jeśli próba budziłaby wątpliwości, kraj wypada z badania.

                                                    >
                                                    > nie rozumiesz tego stwierdzenia chyba .

                                                    Ty nie rozumiesz,ze to MEN decyduje i ocenia na ile dobra jest proba losowa.
                                                    NIKT tych badan w Polsce nie robi,TYLKO MEN.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 17.12.13, 08:21
                                                    > Ty nie rozumiesz,ze to MEN decyduje i ocenia na ile dobra jest proba losowa.
                                                    > NIKT tych badan w Polsce nie robi,TYLKO MEN.

                                                    no wierzyć mi sie niechce by ta lista wylosowanych szkół była tajna i nikt nie mógł jej sprawdzić pod wzgledem ewd tych szkół i to zamkneło by sprawe .
                                                    a chetnych do sprawdzania po stronie opozycji płemieła wink jest chyba sporo .i jak by ta lista okazała sie jednak tajna to był by krzyk .
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 17.12.13, 17:46
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > Ty nie rozumiesz,ze to MEN decyduje i ocenia na ile dobra jest proba loso
                                                    > wa. NIKT tych badan w Polsce nie robi,TYLKO MEN.
                                                    >
                                                    > no wierzyć mi sie niechce by ta lista wylosowanych szkół była tajna i nikt nie
                                                    > mógł jej sprawdzić pod wzgledem ewd tych szkół i to zamkneło by sprawe .
                                                    > a chetnych do sprawdzania po stronie opozycji płemieła wink jest chyba sporo .i j
                                                    > ak by ta lista okazała sie jednak tajna to był by krzyk .

                                                    A jak sie robi GDP per capita w Polsce? Jak sie wylicza srednia place?
                                                    Wiesz jak to sie robi? Czy opozycja zbadala sprawe?
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 19.12.13, 08:08
                                                    > A jak sie robi GDP per capita w Polsce? Jak sie wylicza srednia place?
                                                    > Wiesz jak to sie robi? Czy opozycja zbadala sprawe?

                                                    maksio , to nieważne jak to sie robi ale jak by co to sobie znajdż w wiki . ważne że opozycja nie zauważa odstepstw od przyjetej metodologi bo tym by było" wylosowanie " do PISA samych szkół z wysokim EWD i łatwo było by to zainteresowanym sprawdzić by wykazać np ze gimnazja są fe . o co walczyli np. ci od "ratuj maluchy"


                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 19.12.13, 08:57
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > A jak sie robi GDP per capita w Polsce? Jak sie wylicza srednia place?
                                                    > > Wiesz jak to sie robi? Czy opozycja zbadala sprawe?
                                                    >
                                                    > maksio , to nieważne jak to sie robi ale jak by co to sobie znajdż w wiki . waż
                                                    > ne że opozycja nie zauważa odstepstw od przyjetej metodologi bo tym by było" w
                                                    > ylosowanie " do PISA samych szkół z wysokim EWD i łatwo było by to zainteresow
                                                    > anym sprawdzić by wykazać np ze gimnazja są fe . o co walczyli np. ci od "ratuj maluchy"
                                                    ---------
                                                    Widze,ze nie kumasz podstaw.
                                                    Poziom szkol jest skorelowana z DGP per capita,a jesli z wyrywkowych badan wychodzi inaczej to bardzo zle to swiadczy o badaniach.
                                                    Bogatsi ludzie maja madrzejsze dzieci i nie postawisz swiata na glowie,zeby bylo odwrotnie.
                                                    Mozesz sobie robic wyrywkowe badania jak to PISA i wyjdzie ci,ze ze 15 latki w Polsce sa lepiej wyksztalcone niz Amerykanie a pozniej takim uczniom zaproponuj egzamin do amerykanskich uczelni i sie okazuje,ze nie sa go w stanie zdac.

                                                    Ty po prostu wierzysz w cuda,co jest typowe dla krajow 3-ciego swiata.

                                                    Nie ma czegos takiego,ze nagle Polska wysyla rakiete na ksiezyc.Do tego trzeba miec technologie i kase.
                                                    Polacy wyjezdzaja stadnie do Niemiec i UK i chwala sobie bardzo szkolnictwo tam,a tu Polska wyskakuje z badaniami PISA,ze jest najlepsza.
                                                    Jak myslisz,kto wyjezdza z Polski? Najlepsi czy najgorsi?
                                                    Prasa karmi was glupotami,ze emigranci to Lapy-Lomza i Bialystok a rzeczywistosc jest taka,ze wyjezdzaja najbardziej rozgarnieci i pracowici.

                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 19.12.13, 12:54
                                                    > Widze,ze nie kumasz podstaw.

                                                    protekcjonalny ton zachowaj dla strej

                                                    > Poziom szkol jest skorelowana z DGP per capita,a jesli z wyrywkowych badan wych
                                                    > odzi inaczej to bardzo zle to swiadczy o badaniach.

                                                    bo nie pasuja do maksiowej tezy ?

                                                    > Bogatsi ludzie maja madrzejsze dzieci i nie postawisz swiata na glowie,zeby byl
                                                    > o odwrotnie.

                                                    ci co wygrali w totka też ?
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 19.12.13, 22:32
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > ci co wygrali w totka też ?

                                                    Pewno u ciebie na osiedlu wszyscy juz wygrali po 10 mln w totka poza toba.

                                                    Prawdopodobienstwo trafnosci badan PISA jest takie samo jak trafienie 10 baniek w totka.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 21.12.13, 08:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    > > ci co wygrali w totka też ?
                                                    >
                                                    > Pewno u ciebie na osiedlu wszyscy juz wygrali po 10 mln w totka poza toba.
                                                    >
                                                    > Prawdopodobienstwo trafnosci badan PISA jest takie samo jak trafienie 10 baniek
                                                    > w totka.

                                                    nie o tym była mowa , a o tym że podałeś nieprawdziwy argument dochodu na dowód inteligencji i uciekanie od tematu tego nie zmieni .
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 21.12.13, 09:06
                                                    > nie o tym była mowa , a o tym że podałeś nieprawdziwy argument dochodu na dowód
                                                    > inteligencji i uciekanie od tematu tego nie zmieni .

                                                    pomyłka , oczywiście chodziło nie o dochód a o zamożność .argument zamożności .
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 31.12.13, 10:15
                                                    wracając do PISA by uniknać maksiolenia na temat usa i polski ( wiadomo ze to racjonalizacja jego decyzji z przed lat ) proponuje porównać norwegie do finlandi jako że te kraje są do siebie podobne min z powodu mentalności ludów północy ,industrializacji czy pkb na głowe itd.
                                                    teze postawiłem wcześniej " otwarcie na imigrantów i bogactwa naturalne norwegi pogrążyły ją " jak kiedyś złoto inków hiszpanie .
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 31.12.13, 17:12
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > teze postawiłem wcześniej " otwarcie na imigrantów i bogactwa naturalne norweg
                                                    > i pogrążyły ją " jak kiedyś złoto inków hiszpanie .

                                                    Nie zapominaj,ze jedna z najwiekszych grup imigracyjnych w Norwegii sa Polacy.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Immigration_to_Norway
                                                    In 2012, net immigration was 47 300, a national record high. About 62% of the immigrants were European citizens.[6] The largest immigrant groups were Poles and Lithuanians.

                                                    Moja kolezanka z mojej klasy ze szkoly sredniej mieszka w Bergen.
                                                    Inna kolezanka mieszka w Londynie,kolega w Toronto.Utrzymujemy kontakt na Facebook.
                                                  • jotde3 Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 02.01.14, 11:04
                                                    maksimum napisał:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    > > teze postawiłem wcześniej " otwarcie na imigrantów i bogactwa naturalne
                                                    > norweg
                                                    > > i pogrążyły ją " jak kiedyś złoto inków hiszpanie .
                                                    >
                                                    > Nie zapominaj,ze jedna z najwiekszych grup imigracyjnych w Norwegii sa Polacy.

                                                    masz jakiś uraz z dzieciństwa ?
                                                    oczywiście adaptacja w nowym środowisku stawia imigrantów na gorszych pozycjach i ich dzieci przez to również . pozatym nie jechała tam inteligencja a głównie klasa robotnicza z małych miast bez etosu pracy u podstaw.
                                                  • anmanika Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 02.01.14, 12:53
                                                    "pozatym nie jechała tam inteligencja a głównie klasa robotnicza z małych miast bez etosu pracy u podstaw."
                                                    Maksia miałaś na myśli jako przykład?wink
                                                  • maksimum Re: % przyjec na uczelnie w Polsce. 16.12.13, 12:25
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > W Polsce cale testy PISA sa przeprowadzane przez MEN,wlacznie z "losowaniem" szkol.
                                                    >
                                                    > maksio ale to jest zbyt łatwe do wykrycia . wystarczy że ta osoba odpowiedzialn
                                                    > a za losowanie ma współpracownika gotowego zajac jej miejsce . bierze wtedy te
                                                    > wylosowane szkoły i sprawdza ich srednie EWD . i jak jest nie teges to zajmuje
                                                    > jej miejsce smile
                                                    ----------
                                                    Co jest latwe do wykrycia?
                                                    NIKT z zewnatrz nie ingeruje jak MEN przeprowadza badania PISA.
                                                    Tak samo jest w Wietnamie.
                                                  • canuck_eh Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 20.12.13, 06:11
                                                    Ja nie mam czego bronic bo poziom szkolnictwa w USA jest najwyzszy na swiecie i dowodem tego sa uczelnie najlepsze na swiecie.

                                                    Jasne , najlepszy i najwyzszy.Tylko to z uczniow tego kraju sie nasmiewaja, bo nie kto inny jak uczniowie tych najlepszych szkole twierdzili ze Afganistan to przeciez jeden ze stanow USA.Daleko tez nie szukajac twoj wlasny syn, taki zadbany edukacyjnie, do najlepszego gimnazjum i HS i teraz na najlepsza uczelnie sie wybral a sam szukal tej drugiej Afryki.
                                                    Maksiu przestan bronic tej edukacji hamerykanskiej, bo wiadomo ze WSZEDZIE sa i dobre i zle szkoly, sa doskonali i mierni nauczyciele jak i miernoty i geniusze wsrod uczniow.I te twoje Stany do tych panstw tez naleza
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 20.12.13, 07:53
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Jasne , najlepszy i najwyzszy.Tylko to z uczniow tego kraju sie nasmiewaja, bo
                                                    > nie kto inny jak uczniowie tych najlepszych szkole twierdzili ze Afganistan to
                                                    > przeciez jeden ze stanow USA.Daleko tez nie szukajac twoj wlasny syn, taki zadb
                                                    > any edukacyjnie, do najlepszego gimnazjum i HS i teraz na najlepsza uczelnie si
                                                    > e wybral a sam szukal tej drugiej Afryki.

                                                    Jak zwykle i czysto po polsku czepiasz sie danych faktograficznych a my tu rozmawiamy o samodzielnym mysleniu.

                                                    > Maksiu przestan bronic tej edukacji hamerykanskiej, bo wiadomo ze WSZEDZIE sa i
                                                    > dobre i zle szkoly, sa doskonali i mierni nauczyciele jak i miernoty i geniusz
                                                    > e wsrod uczniow.I te twoje Stany do tych panstw tez naleza

                                                    Oczywiscie ze w USA sa slabe szkoly i tam wiekszosc imigrantow chodzi,ale sa tez szkoly bardzo dobre,ktore znam osobiscie.
                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 21.12.13, 08:38

                                                    > Oczywiscie ze w USA sa slabe szkoly i tam wiekszosc imigrantow chodzi,ale sa te
                                                    > z szkoly bardzo dobre,ktore znam osobiscie.

                                                    i to własnie mówi to badanie , o średniej .
                                                    może i najlepsze konkretne szkoły średnie są w usa ( napewno wyższe ) ale srednia szkół srednich właśnie z powodu dzieci emigrantów ( tak sądze ) jest niska , dużo niższa niż w polsce .
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 21.12.13, 21:43
                                                    jotde3 napisał:


                                                    > i to własnie mówi to badanie , o średniej .
                                                    > może i najlepsze konkretne szkoły średnie są w usa ( napewno wyższe ) ale sred
                                                    > nia szkół srednich właśnie z powodu dzieci emigrantów ( tak sądze ) jest niska
                                                    > , dużo niższa niż w polsce .
                                                    -----------
                                                    Ty bys chcial zeby tak bylo,ale tak nie jest.
                                                    Lukasz Zbylut ze sredniej szkoly sredniej dostal sie na Harvard,a cos nie slysze by z Polski sie tam dostali.

                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 22.12.13, 08:38
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Ty bys chcial zeby tak bylo,ale tak nie jest.
                                                    > Lukasz Zbylut ze sredniej szkoly sredniej dostal sie na Harvard,a cos nie slysz
                                                    > e by z Polski sie tam dostali.

                                                    i co ? wszyscy w stanach ze srednich szkół średnich idą na harward ?
                                                    badanie pisa mówi o ŚREDNIM poziomie uczniów 15 letnich .
                                                    może w polsce nie ma takich wybitnych by dostać sie na harward , ja tego nie wiem . badanie mówi że średni poziom 15 latków jest wyższy w polsce niż w stanach .przyczną może być wieksze zróżnicowanie np .macie garste wybitnych i ogromna rzesze ćwoków a u nas nie ma tej garstki wybitnych jak i nie ma tylu ćwoków .
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 23.12.13, 23:51
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > i co ? wszyscy w stanach ze srednich szkół średnich idą na harward ?

                                                    Nie ma tam miejsca dla wszystkich ale 90% to Amerykanie a 10% reszta swiata.
                                                    Studenci zagranicznie nie decyduja o poziomie amerykanskich uczelni,bo co najwyzej prezentuja sredni poziom lub sa w ogonie.

                                                    > badanie pisa mówi o ŚREDNIM poziomie uczniów 15 letnich .
                                                    > może w polsce nie ma takich wybitnych by dostać sie na harward , ja tego nie wi
                                                    > em . badanie mówi że średni poziom 15 latków jest wyższy w polsce niż w stanach .

                                                    W USA jest tysiace uczelni i ciezko sie dostac do kazdego z top-100 a nie tylko do Harvardu.
                                                    Tam gdzie jest najwyzszy sredni poziom w liceach jest rowniez najwyzszy poziom na uczelniach-to chyba proste i nie moze byc inaczej.

                                                    > przyczną może być wieksze zróżnicowanie np .macie garste wybitnych i ogromna
                                                    > rzesze ćwoków a u nas nie ma tej garstki wybitnych jak i nie ma tylu ćwoków .

                                                    W USA procentowy rozklad
                                                    1-najlepszych
                                                    2-dobrych
                                                    3-srednich
                                                    4-slabych
                                                    jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.

                                                    W Polsce
                                                    1-nie ma najlepszych
                                                    2-jest troche dobrych
                                                    3-cala masa srednich
                                                    4-duzo slabych.

                                                    I to jest powod dlaczego Polacy nie dostaja sie na najlepsze amerykanskie uczelnie.
                                                    Nie dociera do ciebie ze w Polsce nie ma selekcji i slabi studenci,ktorzy nigdy nie dostaliby sie na zadna amerykanska uczelnie sa na najlepszych uczelniach w Polsce.
                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 24.12.13, 09:07
                                                    > Nie ma tam miejsca dla wszystkich ale 90% to Amerykanie a 10% reszta swiata.

                                                    i to ma dowodzić że uczniowie szkół średnich w usa są lepsi niż gdzie indziej ?czy raczej że wyprawa na drugi koniec świata mało komu pasuje ?

                                                    > W USA jest tysiace uczelni i ciezko sie dostac do kazdego z top-100 a nie tylko
                                                    > do Harvardu.

                                                    no i co ma do tego jednostkowy przypadek Zbuluta którym tak epatujesz ?

                                                    > Tam gdzie jest najwyzszy sredni poziom w liceach jest rowniez najwyzszy poziom
                                                    > na uczelniach-to chyba proste i nie moze byc inaczej.

                                                    ale tego poziomu na uczelniach nikt nie zmierzył a ich ranking dotyczy ich budżetu ale zmierzono poziom głownego nurtu 15 latków i usa jest w d.... . ja wiem że jak by zrobić kohorty i wyciągnać białych protestantów z wybrzeża od tych z środkowego zachodu czy czarnych z gett to by inaczej wyszło ale problem jest taki że ty bronisz całości usa . a tego sie obronić nie da .


                                                    > W USA procentowy rozklad
                                                    > 1-najlepszych
                                                    > 2-dobrych
                                                    > 3-srednich
                                                    > 4-slabych
                                                    > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    >
                                                    > W Polsce
                                                    > 1-nie ma najlepszych
                                                    > 2-jest troche dobrych
                                                    > 3-cala masa srednich
                                                    > 4-duzo slabych.

                                                    skąd to wziełeś ? z kapelusza ? maksio , pisa jest jednak wiarygodniejsza przy wszystkich zastrzeżeniach od twojego kapelusza .

                                                    > I to jest powod dlaczego Polacy nie dostaja sie na najlepsze amerykanskie uczel
                                                    > nie.

                                                    a masz wogóle jakieś zestawienie ? np. ilość podchodzących do dostających sie z różnych krajów czy z nowu ci sie objawiło ?

                                                    > Nie dociera do ciebie ze w Polsce nie ma selekcji i slabi studenci,ktorzy nigdy
                                                    > nie dostaliby sie na zadna amerykanska uczelnie sa na najlepszych uczelniach w
                                                    > Polsce.

                                                    i znowu ? masz na to jakieś dane ?
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 25.12.13, 04:18
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > Nie ma tam miejsca dla wszystkich ale 90% to Amerykanie a 10% reszta swiata.
                                                    >
                                                    > i to ma dowodzić że uczniowie szkół średnich w usa są lepsi niż gdzie indziej ?
                                                    > czy raczej że wyprawa na drugi koniec świata mało komu pasuje ?

                                                    Jak nie zdasz egzaminow wstepnych to ci nie pasuje,ale jak zdasz to ci pasuje.
                                                    I niestety najgorszy poziom nauczania jest w Europie,bo 50% zagranicznych studentow w USA pochodzi z Chin i.... placa sami za swoje studia.

                                                    > > W USA jest tysiace uczelni i ciezko sie dostac do kazdego z top-100 a nie tylko
                                                    > > do Harvardu.
                                                    >
                                                    > no i co ma do tego jednostkowy przypadek Zbuluta którym tak epatujesz ?

                                                    To ze dostal sie na Harvard z rejonowki. W Rejonowkach w USA sa 3 poziomy nauczania i jak sie bardzo chce to mozna zdac na kazda uczelnie.
                                                    Z Polski natomiast do najlepszych amerykanskich uczelni zdaja tylko z kilku najlepszych szkol w kraju.

                                                    > > Tam gdzie jest najwyzszy sredni poziom w liceach jest rowniez najwyzszy poziom
                                                    > > na uczelniach-to chyba proste i nie moze byc inaczej.
                                                    >
                                                    > ale tego poziomu na uczelniach nikt nie zmierzył

                                                    To po co przyjezdzaja z calego swiata do USA skoro Politechnika Rzeszowska jest taka genialna.

                                                    > > W USA procentowy rozklad
                                                    > > 1-najlepszych
                                                    > > 2-dobrych
                                                    > > 3-srednich
                                                    > > 4-slabych
                                                    > > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    > >
                                                    > > W Polsce
                                                    > > 1-nie ma najlepszych
                                                    > > 2-jest troche dobrych
                                                    > > 3-cala masa srednich
                                                    > > 4-duzo slabych.
                                                    >
                                                    > skąd to wziełeś ? z kapelusza ? maksio , pisa jest jednak wiarygodniejsza przy
                                                    > wszystkich zastrzeżeniach od twojego kapelusza .

                                                    PISA jest dla pokrzepienia serc ludzi w Polsce i Vietnamie.

                                                    > a masz wogóle jakieś zestawienie ? np. ilość podchodzących do dostających sie z
                                                    > różnych krajów czy z nowu ci sie objawiło ?

                                                    Nie umiesz sam poszukac?

                                                    www.thecompleteuniversityguide.co.uk/international/international-students-the-facts/where-they-come-from/

                                                    Tu masz podane ze z Polski i USA studiuje po 4 tys studentow w UK.
                                                    Z Polski tam jezdza i lapia Pana Boga za nogi a z USA nie chca tam jezdzic bo jest za niski poziom.

                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 25.12.13, 08:20
                                                    > To po co przyjezdzaja z calego swiata do USA skoro Politechnika Rzeszowska jest
                                                    > taka genialna.

                                                    bo to daje prestiż ,a co za tym idzie lepszą pensje a wiedze da taka samą jak gdzie indziej .

                                                    > > > 4-duzo slabych.
                                                    > >
                                                    > > skąd to wziełeś ? z kapelusza ? maksio , pisa jest jednak wiarygodniejsza
                                                    > przy
                                                    > > wszystkich zastrzeżeniach od twojego kapelusza .
                                                    >
                                                    > PISA jest dla pokrzepienia serc ludzi w Polsce i Vietnamie.
                                                    nadal nie przedstwiłeś żródeł swoich "rewelacji "

                                                    > rel="nofollow">www.thecompleteuniversityguide.co.uk/international/international-students-the-facts/where-they-come-from/

                                                    to jest z uk i nie mówi o procentach zdających do dostajacych sie a o ilości studentów w UK z innych krajów . z polski jest tyle co z niemiec ( procentowo ) a z chin jest procentowo niewiele bo 6 razy wicej niż z polski przy ludności 30 rAZY WIEKSZEJ wiec wychpodzi że pięć razy żadziej studiują w UK niz polacy.

                                                    > Z Polski tam jezdza i lapia Pana Boga za nogi a z USA nie chca tam jezdzic bo j
                                                    > est za niski poziom.

                                                    no bo i po co mieli by tam jeżdzić z UK , prestirz studiowania w UK jest zbiliżony do studiowania w USA .

                                                    studiować to sie jedzie po prestiż , kontakty i potwierdzenie swoich mozliwości , często także językowych , wiedze można zyskać wszędzie taką sama a inteligencje to sie ma z urodzenia .
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 25.12.13, 16:29
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > rel="nofollow">www.thecompleteuniversityguide.co.uk/international/int
                                                    > ernational-students-the-facts/where-they-come-from/
                                                    >
                                                    > to jest z uk i nie mówi o procentach zdających do dostajacych sie a o ilości st
                                                    > udentów w UK z innych krajów . z polski jest tyle co z niemiec ( procentowo ) a
                                                    > z chin jest procentowo niewiele bo 6 razy wicej niż z polski przy ludności 30
                                                    > rAZY WIEKSZEJ wiec wychpodzi że pięć razy żadziej studiują w UK niz polacy.

                                                    Chinczycy do UK jezdza wycieczkowo,bo u siebie maja lepsze uczelnie.

                                                    > > Z Polski tam jezdza i lapia Pana Boga za nogi a z USA nie chca tam jezdzi
                                                    > c bo jest za niski poziom.
                                                    >
                                                    > no bo i po co mieli by tam jeżdzić z UK , prestirz studiowania w UK jest zbiliż
                                                    > ony do studiowania w USA .

                                                    Moze w EU tez prestiz studiowania w UK jest wysoki,ale w USA jest niski,bo liczy sie tylko poziom.

                                                    > studiować to sie jedzie po prestiż , kontakty i potwierdzenie swoich mozliwości
                                                    > , często także językowych , wiedze można zyskać wszędzie taką sama a inteligen
                                                    > cje to sie ma z urodzenia .

                                                    Wiedze niestety mozna nabyc tylko w USA,a w UK co najwyzej prestiz.
                                                    Prestiz jest dobry do momentu dopoki nie kaza ci cos zrobic i wtedy wychodzi szydlo z worka.
                                                    EU ma prestiz i ma tez wysokie bezrobocie i to juz nie jest kosher.
                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 28.12.13, 09:14
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Chinczycy do UK jezdza wycieczkowo,bo u siebie maja lepsze uczelnie.

                                                    w takim rAZIE NIC Z zamieszczonej przez ciebie tabeli nie wynika , po grzyba wogóle ja wogóle wstawiałeś

                                                    > Moze w EU tez prestiz studiowania w UK jest wysoki,ale w USA jest niski,bo licz
                                                    > y sie tylko poziom.

                                                    ale jakoś nikt tego poziomu wiedzy studentów nie zbadał

                                                    > Wiedze niestety mozna nabyc tylko w USA,a w UK co najwyzej prestiz.

                                                    z tobą to zadna dyskusja , coś chlapniesz i zadnych na to dowodów .
                                                    nuda .
                                                  • hankam Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:09
                                                    > Tu masz podane ze z Polski i USA studiuje po 4 tys studentow w UK.
                                                    > Z Polski tam jezdza i lapia Pana Boga za nogi a z USA nie chca tam jezdzic bo j
                                                    > est za niski poziom.

                                                    To dlaczego, skoro na chińskich uniwersytetach jest taki wysoki poziom, 4K Amerykanów jednak jedzie studiować do UK, a nie do Chin?



                                                  • hankam Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 15:55
                                                    > > Nie ma tam miejsca dla wszystkich ale 90% to Amerykanie a 10% reszta swia
                                                    > ta.
                                                    >
                                                    > i to ma dowodzić że uczniowie szkół średnich w usa są lepsi niż gdzie indziej ?
                                                    > czy raczej że wyprawa na drugi koniec świata mało komu pasuje ?

                                                    Zwłaszcza, że dla syna Maksimuma do Harvardu było za daleko i na Columbię też.
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:01
                                                    hankam napisała:

                                                    > Zwłaszcza, że dla syna Maksimuma do Harvardu było za daleko i na Columbię też.

                                                    To sie zgadza,bo do NYU mamy tylko 40 min kolejka,do Columbii juz 1,5 godz,a Harvard lezy poza zasiegiem.
                                                  • hankam Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:14
                                                    Tyle, że na Harvard się nie dostał.
                                                    A sam pisałeś, ze nawet gdyby się dostał, to nie pusciłbyś go, bo do tatusia za daleko, a on taki niezaradny.

                                                  • hankam Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:17
                                                    A na Columbię było za daleko i stypendium nie dostał. Oczywiscie, dla kogoś z Polski wyjazd do stanów to powinien być pryszcz, ale dla nastolatka z Brooklynu wyjazd do sąsiedniej nowojorskiej dzielnicy mógłby być traumatycznym doswiadczeniem. Pozostało studiowanie pielęgniarstwa na średniej uczelni.
                                                  • hankam Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:17
                                                    Jeśli W UK studiuje 4K POlaków, tyle samo, co Amerykanów, to znaczy, że relatywnie studiuje ich bardzo dużo.
                                                    Bierze się to między innymi z tego, że:
                                                    - na wyspy jest bliżej niż do USA, choćbyś nawet maksiu twierdził, że jest odwrotnie
                                                    - w Szkocji studiuje się za darmo
                                                    - aby studiować w UK nie trzeba zdawać SATu, wystarczy polska matura (choć przeliczniki są niekorzystne), albo coraz popularniejsza w Polsce matura międzynarodowa
                                                  • angelfree Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 15:50
                                                    > W USA procentowy rozklad
                                                    > 1-najlepszych
                                                    > 2-dobrych
                                                    > 3-srednich
                                                    > 4-slabych
                                                    > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    >
                                                    > W Polsce
                                                    > 1-nie ma najlepszych
                                                    > 2-jest troche dobrych
                                                    > 3-cala masa srednich
                                                    > 4-duzo slabych.


                                                    To akurat bardzo interesujace dane. Ciekawe, skad wziete. Bylbys uprzejmy słuzyc linkiem?
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:17
                                                    angelfree napisała:

                                                    > > W USA procentowy rozklad
                                                    > > 1-najlepszych
                                                    > > 2-dobrych
                                                    > > 3-srednich
                                                    > > 4-slabych
                                                    > > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    > >
                                                    > > W Polsce
                                                    > > 1-nie ma najlepszych
                                                    > > 2-jest troche dobrych
                                                    > > 3-cala masa srednich
                                                    > > 4-duzo slabych.

                                                    >
                                                    > To akurat bardzo interesujace dane. Ciekawe, skad wziete. Bylbys uprzejmy słuzy
                                                    > c linkiem?

                                                    Przeciez rzad Tuska ani PISA ci tego nie podadza,ale mozesz zobaczyc kto studiuje w Polsce i gdzie Polacy jezdza na studia i w jakich ilosciach.

                                                    www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx

                                                    Do Polski na studia przyjezdzaja przede wszystkim Ukraincy i Bialorusini-czyli juz wiesz jaki jest poziom polskich studiow.
                                                    Niech cie nie myli Norwegia i USA,bo to dzieci niezbyt rozgarnietych Polonusow przyjezdzaja studiowac w Polsce.
                                                    A Polacy najczesciej wyjezdzaja do UK i Niemiec.

                                                    A teraz rzuc okiem na Chiny.

                                                    www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
                                                    Najwiecej Chinczykow wyjezdza na studia do:
                                                    1-USA--126 tys
                                                    2-Australii-88 tys
                                                    3-Japonii-87 tys
                                                    4-UK------55 tys
                                                    5-Korea- 46 tys
                                                    8-Germany -20 tys
                                                    czyli tam gdzie sa uczelnie na najwyzszym poziomie na swiecie,bo przeciez Chinczykom jest duzo dalej do USA niz Polakom.

                                                    Jak bedziesz sie sluchala rzadu polskiego i PISA-to oni przekonaja cie,ze najlepsze szkolnictwo jest w Polsce i Wietnamie,ale .....gdy sie przyjrzysz statystykom,gdzie jezdza najlepsi uczniowie studiowac,to widzisz prawdziwy obraz szkolnictwa na swiecie.
                                                  • angelfree Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 16:24
                                                    Nie, nie, mnie chodzi o konkretny dostep do danych, ktore podales. Przecież na pewno nie wyssales ich z palca.
                                                    Chodzi mi o to, że piszesz, że w USA jest po rowno najleszych, dobrych, srednich, slabych, nawet dokladnie piszesz, ze po 25%.

                                                    I dla odmiany podajesz, że w polsce w tych samych grupach jest zero najlepszych, malo (to znaczy ile?) dobrych, cala masa srednich etc.

                                                    Skad masz takie dane? Mozesz sluzyc linkiem?
                                                    Tutaj rzad Tuska ani PISA nie maja nic do rzeczy, mogliby miec ewentualnie do tych danych dotyczych Polski, ale juz do tych z USA nic. Musiales je wziac z jakiegos amerykanskiego zrodla, moglbys podać?
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 26.12.13, 17:06
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Nie, nie, mnie chodzi o konkretny dostep do danych, ktore podales. Przecież na
                                                    > pewno nie wyssales ich z palca.
                                                    > Chodzi mi o to, że piszesz, że w USA jest po rowno najleszych, dobrych, srednic
                                                    > h, slabych, nawet dokladnie piszesz, ze po 25%.

                                                    W USA sa wszechobecne rankingi wszystkich szkol,poza tym kazda szkola ma 3 poziomy nauczania-wiec kazdy znajdzie swoj poziom nauczania bez problemu.
                                                    Tego nie ma w Polsce,bo rankingi zawodza a do szkol przyjmuja wszystkich praktycznie bez egzaminow i masz kwiatki ze w jednej klasie masz uczniow dobrych czy bardzo dobrych razem ze slabymi.Tego w USA nie ma.
                                                    Najpierw musisz miec:
                                                    1- ogolnokrajowy ranking szkol
                                                    2- 3 poziomy nauczania w kazdej szkole.

                                                    Wtedy kazdy znajdzie odpowiedni dla siebie poziom nauczania,a jak tego nie ma,to nigdy nie wyselekcjonujesz najlepszych,ktorzy bez problemu mogliby sie ubiegac o indeksy do Harvardu.
                                                    W Polsce popularne sa rankingi EWD ktore nic nie mowia o poziomie szkoly w porownaniu z inna szkola.

                                                    > I dla odmiany podajesz, że w polsce w tych samych grupach jest zero najlepszych
                                                    > , malo (to znaczy ile?) dobrych, cala masa srednich etc.

                                                    Widzisz ze Chinczycy jezdza na studia glownie do USA,czyli tam gdzie jest najwyzszy poziom uczelni na swiecie,a Polacy wybieraja sie glownie do UK i Niemiec,gdzie poziom jest taki sobie.

                                                    > Skad masz takie dane? Mozesz sluzyc linkiem?
                                                    > Tutaj rzad Tuska ani PISA nie maja nic do rzeczy, mogliby miec ewentualnie do t
                                                    > ych danych dotyczych Polski, ale juz do tych z USA nic. Musiales je wziac z jak
                                                    > iegos amerykanskiego zrodla, moglbys podać?

                                                    Nikt nie napisze ci na pierwszej stronie gazet ze Polacy i Wietnamczycy sa zamuleni-skoro sa tak wysoko w testach PISA.
                                                    MUSISZ sama wywnioskowac ze statystyk ogolnie dostepnych,gdzie najlepsi uczniowie jezdza studiowac.

                                                    www.theguardian.com/news/datablog/2013/dec/03/pisa-results-country-best-reading-maths-science
                                                    Bez watpienia najwyzszy poziom nauczania w szkolach srednich jest w Chinach a Chinczycy ponad wszelka watpliwosc wybieraja sie na studia w najwiekszych ilosciach do USA,gdzie sa najlepsze uczelnie.

                                                    Dane statystyczne sa tutaj:

                                                    www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
                                                    Destination country to jest tam gdzie Chinczycy jezdza na studia i najwiecej ich jezdzi do USA,mimo tego ze USA sa dla nich najdalej na swiecie,bo na drugim koncu globu.
                                                    Najblizej maja Japonie i Australie.
                                                    A do UK i Niemiec maja duzo blizej niz do USA.
                                                    Poza tym w UK i Niemczech studia sa duzo tansze niz w USA.
                                                  • angelfree Dane z kapelusza 26.12.13, 17:51
                                                    Przepraszam najmocniej, czy Ty w ogole czytasz posty na ktore odpowiadasz?
                                                    Bo nie smiem podejrzewać, że nie rozumiesz co czytasz.

                                                    Podales bardzo konkretne dane, ktorych na ogol nie bierze sie z powetrza. Poprosilam o zrodlo, bo mnie to zainteresowalo. Nie podales, tylko piszesz dlugie elaboraty nie na temat.

                                                    Zaczynam podejrzewac, ze dane wyciagnales z kapelusza. Ze po prostu Ci sie tak wydaje.

                                                    Albo podasz link do danych, albo - dla mnie - EOT. Zadnych danych nie ma i jestes niewiarygodny.

                                                  • maksimum Dane statystyczne,ktorych Polak nie kuma. 26.12.13, 18:05
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Przepraszam najmocniej, czy Ty w ogole czytasz posty na ktore odpowiadasz?

                                                    W kazdym moim poscie jest zrodlo danych ,ktore przytaczam.

                                                    www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
                                                    Jak jestes niekumata i nie umiesz kliknac na dane statystyczne,albo nie rozumiesz angielskiego,to po co wdajesz sie w dyskusje,ktora cie przerasta?

                                                    Te dane to taka niebieska linijka,zaczynajaca sie na www

                                                    www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
                                                    Niestety jest po angielsku,czyli musisz sobie poszukac kogos rozumnego,coby ci to przetlumaczyl na jezyk nadwislanski.

                                                    Opisy do danych statystycznych robisz sama,jak jestes troche kumata,bo jak nie jestes to zostal ci rzad Tuska i PISA do wszelkich wyjasnien.
                                                  • angelfree Nie, to ty nie kumasz, maksimum 26.12.13, 20:19
                                                    Kompletnie nie rozumiesz postow, na ktore odpowiadasz.
                                                    Ja nie pytam o dane, skad pochodza studenci. Ani dokad jezdza studiowac.
                                                    Pytam o dane, ktore przytoczyłes w TYM poscie.

                                                    Konkretnie - skad wziales te liczby:
                                                    > W USA procentowy rozklad
                                                    > 1-najlepszych
                                                    > 2-dobrych
                                                    > 3-srednich
                                                    > 4-slabych
                                                    > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    >
                                                    > W Polsce
                                                    > 1-nie ma najlepszych
                                                    > 2-jest troche dobrych
                                                    > 3-cala masa srednich
                                                    > 4-duzo slabych.


                                                    A Ty mi w odpowedzi serwujesz linki, ktore mowia o migracjach studentow.
                                                    Czyli - albo nie rozumiesz postow, na ktore odpowiadasz, albo nie masz zadnych zrodel na poparcie tego, co piszesz.
                                                  • maksimum Nie, to ty nie kumasz, angelfree. 27.12.13, 00:14
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Kompletnie nie rozumiesz postow, na ktore odpowiadasz.
                                                    > Ja nie pytam o dane, skad pochodza studenci. Ani dokad jezdza studiowac.
                                                    > Pytam o dane, ktore przytoczyłes w TYM poscie.
                                                    >
                                                    > Konkretnie - skad wziales te liczby:
                                                    > > W USA procentowy rozklad
                                                    > > 1-najlepszych
                                                    > > 2-dobrych
                                                    > > 3-srednich
                                                    > > 4-slabych
                                                    > > jest bardzo rownomierny i w kzdej grupie jest po 25% uczniow.
                                                    > >
                                                    > > W Polsce
                                                    > > 1-nie ma najlepszych
                                                    > > 2-jest troche dobrych
                                                    > > 3-cala masa srednich
                                                    > > 4-duzo slabych.

                                                    >
                                                    > A Ty mi w odpowedzi serwujesz linki, ktore mowia o migracjach studentow.
                                                    > Czyli - albo nie rozumiesz postow, na ktore odpowiadasz, albo nie masz zadnych
                                                    > zrodel na poparcie tego, co piszesz.
                                                    ------------
                                                    Od razu widac,ze ukonczylas "dobra polska edukacje".
                                                    Przeciez ty kobito ze grosz nie potrafisz samodzielnie myslec.

                                                    Tam gdzie masz jak najwieksze zroznicowanie poziomow(USA) to masz po 25% najlepszych,dobrych,srednich slabych.
                                                    Tam gdzie nie masz zroznicowania poziomow(3-poziomy w kazdej szkole+egzaminy wstepne do gimnazjow i liceum oraz uczelni wyzszych) nastepuje rownanie w dol.
                                                    Czyli masz nieproporcjonalnie duzo srednich i slabych a bardzo malo dobrych i ZERO najlepszych.
                                                    A jak masz watpliwosci czy rzeczywiscie tak jest,to patrzysz gdzie uczniowie jezdza na studia.
                                                    Wszyscy na calym swiecie wiedza,ze najlepsze uczelnie na swiecie sa w USA i z kazdego normalnego kraju tam wyjezdza najwiecej uczniow na studia.
                                                    Tak jest w Chinach ,Indiach,Wietnamie i UK,ze najwiecej najlepszych jedzie studiowac do USA.
                                                    Z Polski najwiecej uczniow jedzie na studia do Niemiec i UK,bo sie nie nadaja na studia w USA.
                                                    Wyjdzie ci jakichs paru zamulonych profesorow i bedzie udowadnialo,ze UWarszawski jest wcale nie gorszy od Harvardu czy MIT,a pozniej sie okazuje ze ten sam UW dokonuje naboru jesiennego,bo ma za malo studentow,a na MIT czy Harvard przyjmuja tylko 6-8 % tych ktorzy chca tam studiowac.

                                                    PS.Dane statystyczne sa tylko dla osob,ktore samodzielnie umieja myslec i wyciagac z nich wnioski.
                                                  • azjaodkuchni Re: Nie, to ty nie kumasz, angelfree. 27.12.13, 20:49
                                                    Maksiu a tak bardzo Ci zależy by wszyscy przyznali, że uniwerki w Usa najlepsze?
                                                    Masz fajne, zdolne dzieciaki to się nimi ciesz. Społeczeństwo amerykańskie nie jest mądrzejsze tylko dlatego, że jest amerykańskie. W każdym są jednostki wybitne i durne. Wszystkie na studia do stanów nie pojadą, że kilka postów wcześniej sam zauważyłeś czasem rzecz rozbija się o pieniądze .... nie każdy może wywali 60 tyś dolarów rocznie na studia + mieszkanie ,jedzenie, książki.... sam bilet do USA to kilka tyś ... razem pewnie będzie ze 120 tyś przy normalnym kursie złotego to ponad 300 tysięcy złotych. Czyli by moc wysłać dzieciaka trzeba miesięcznie na jest studia przeznaczy 30 tyś złotych ....Pewnie masz blade pojęcie o realiach , ale powiem Ci, że stać na taką przyjemność niewielu. Niemcy są bliżej, Uk też a studia i utrzymanie są dużo tańsze.
                                                  • maksimum Re: Nie, to ty nie kumasz, angelfree. 28.12.13, 08:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Maksiu a tak bardzo Ci zależy by wszyscy przyznali, że uniwerki w Usa najlepsze?

                                                    Wszyscy na swiecie o tym wiedza,tylko wy macie watpliwosci,bo PISA zamacila wam w glowach.

                                                    > nie każdy może wywali 60 tyś dolarów rocznie na studia + mieszkanie ,jedzenie, książki.... >sam bilet do USA to kilka tyś

                                                    Chinczycy,Hindusi i Wietnamczycy moga a Polacy nie moga?
                                                    Jest pomoc finansowa dla slabo sytuowanych.

                                                    >.Pewnie masz blade pojęcie
                                                    > o realiach , ale powiem Ci, że stać na taką przyjemność niewielu. Niemcy są bli
                                                    > żej, Uk też a studia i utrzymanie są dużo tańsze.

                                                    Chinczycy,Hindusi i Wietnamczycy maja pojecie o realiach a Polacy niestety nie.
                                                    To gdzie jest wyzsza stopa zyciowa?
                                                    Bo nie mam pojecia o realiach.
                                                  • azjaodkuchni Re: Nie, to ty nie kumasz, angelfree. 28.12.13, 13:36
                                                    Maks ty doskonale wiesz, że teraz kasa jest w Azji. Wielu Chińczyków kupiłoby cały Twój majątek i nie zauważyło, że wydało drobne. wink Tylko, że oni zamiast szpanować kasą jak Arabusi inwestują w dzieciaki i płaczą czesne bez mrugnięcia okiem. W kulturze chińskiej jak coś jest wysokiej jakości musi kosztować. Coś co dają za darmo jest nic nie warte... Znasz Chińczyków, więc Ci oczywistych rzeczy tłumaczyć nie będę. Na studia o Hameryki nie jadą tylko najzdolniejsi, ale też najzamożniejsi. Dlatego dzieciątko Wałęsy kształciło się w Usa a nie syn pani Zdzisi z warzywniaka. U Hindusów też nie wyjeżdżają dzieci ze slamsów, ale dzieci właścicieli fabryk gdzie często pracują inne dzieci za michę ryżu dziennie. Takie życie. sad W Stanach skończył studia spadkobierca koncernu "Tata" Kasę wyłożył ówczesny właściciel fabryki, bo widział w nim potencjał, a jako bezdzietny nie miał co z forsą robić. Przepraszam, ale w dobre serce Amerykanów nie wierze stypendium może dostać jakiś promil, ale rząd nie funduje go każdemu. Bo i po co miałby to robić jak ma dziesiątki młodych zdolnych własnych obywateli?
                                                    Z kolei w Wietnamie jest gospodarka komunistyczna, więc jeśli dzieciak zdolny i po linii partii pewnie na studia wyjedzie,bo rząd wietnamski kaską sypnie. Sorry, ale nawet bardzo zamożnego Wietnamczyka żyjącego w Hanoi nie stać na studia w Usa. Poza tym w CV można mieć wpisane Wietnamczyk a edukację zaliczyć nad Wisłą ,Sekwaną czy Tamizą. Można być dzieckiem odważnego, zaradnego, pracowitego który wypruł sobie żyły by dzieciakowi było lepiej, więc zwiał z Wietnamu i żył gdzieś w świecie pracując od świtu do nicy. Tak na serio to nie znam ani 1 wietnamskiego dziecka które byłoby średnim uczniem. Wszystkie jakie znam są co najmniej dobre, a spotkałam je w kilku krajach. ( PL, Niemcy, Francja i Singapur)
                                                    Nikt tu nie ma wątpliwości, że w dużych Stanach jest dużo dobrych Uniwerków, ale w Hameryce kraju mlekiem i miodem płynącym też nie brakuje podgłówków i debili więc średnia wychodzi daleko od najlepszego. Akurat się zgodzę, że w Pl z wybitymi jest problem , bo się je upupia w szkole i nie pozwala na rozwój, więc średniaki w okolicach gimnazjum ich doganiają.
                                                    W Chinach i Indiach jest ogromna dysproporcja między bogatym a biednym. Gdyby porównać standard życia bogacza z Chin i np pana Kulczyka to pewnie wiele by się ich życie nie różniło, ale poziom tzw. klasy średniej w Pl jest wyższy niż w Chinach bo biedoty mniej ( na szczęście ). Zresztą wszystko to jest elementem większej całości. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że:
                                                    - dzieci polskie urodzone w zamożnych domach dopiero wchodzą w dorosłe życie,
                                                    - że przez uwarunkowania historyczne nie ma u nas majątków gromadzonych od pokoleń, a wszyscy zamożni są nowobogaccy i często z dóbr nie umieją korzystać.
                                                    Wiele dzieciaków z zamożnych domów o jakichkolwiek studiach poza wyższą szkołą w krzakach może tylko pomarzyć, bo nikt ich do roboty nie gonił tylko zapewniał zero stresu i cieplarniane warunki , a one przekonane o swojej wyjątkowości wyrosły na leni. Nawet jeśli miały potencjał intelektualny i lekcje karate , angielskiego i suahili. Odbiło się czkawką bezsterowe wychowanie i dzieci z dużym prawdopodobieństwem zmarnują to co osiągnęli rodzice i przejedzą majątek. Smutne, ale prawdziwe sad
                                                    A tak przy okazji czy możesz mi napisać gdzie znalazłeś info o naborze jesiennym na Uw jak jest grudzień matury są w maju i nic jeszcze nie wiadomo?
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Nie, to ty nie kumasz, angelfree. 28.12.13, 18:13
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > że w dużych Stanach jest dużo dobrych Uniwerków, al
                                                    > e w Hameryce kraju mlekiem i miodem płynącym też nie brakuje podgłówków i debil
                                                    > i więc średnia wychodzi daleko od najlepszego.

                                                    Srednia w dalszym ciagu jest najwyzsza.

                                                    > Akurat się zgodzę, że w Pl z wyb
                                                    > itymi jest problem , bo się je upupia w szkole i nie pozwala na rozwój, więc śr
                                                    > edniaki w okolicach gimnazjum ich doganiają.

                                                    Niestety tak wyglada edukacja w Polsce,ze tych najlepszych i dobrych rowna sie w dol w ramach wyrownania poziomow.

                                                    > W Chinach i Indiach jest ogromna dysproporcja między bogatym a biednym.

                                                    I dlatego tych bogatych stac na studia w USA.

                                                    > Gdyby porównać standard życia bogacza z Chin i np pana Kulczyka to pewnie wiele by się
                                                    > ich życie nie różniło,

                                                    Niestety dzieci pana Kulczyka nie maja glowy na studiowanie w USA.

                                                    > Odbiło się czkawką bezsterowe wychowanie i dzieci z duż
                                                    > ym prawdopodobieństwem zmarnują to co osiągnęli rodzice i przejedzą majątek.

                                                    Niestety tak to jest u nowobogackich.


                                                  • angelfree Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 00:11
                                                    Czyli te 25% to Twoje wlasne przypuszczenia, absolwencie (podobno) polskiej uczelni?
                                                    Czyli nic nie warte wyciagniete z kapelusza cyferki?
                                                    Tak tez myslalam.
                                                    Tyle razy prosilam o zrodlo i figa. wink

                                                    Co do studiow w USA - to chyba to troszke daleko i troszke drogo, nieprawdaz?
                                                  • maksimum Re: Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 08:22
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Czyli te 25% to Twoje wlasne przypuszczenia, absolwencie (podobno) polskiej uczelni?
                                                    > Czyli nic nie warte wyciagniete z kapelusza cyferki?
                                                    > Tak tez myslalam.
                                                    > Tyle razy prosilam o zrodlo i figa. wink

                                                    Powinnas byc na tyle dorosla by sama wyciagac wnioski z danych statystycznych,a nie uczyc sie na pamiec"co autor mial na mysli".

                                                    > Co do studiow w USA - to chyba to troszke daleko i troszke drogo, nieprawdaz?

                                                    Dla Polakow jest duzo blizej i taniej niz dla Chinczykow,Hindusow i Wietnamczykow,a poza tym sa stypendia dla ubogich.
                                                  • jotde3 Re: Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 09:32
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Czyli te 25% to Twoje wlasne przypuszczenia, absolwencie (podobno) polskiej ucz
                                                    > elni?
                                                    > Czyli nic nie warte wyciagniete z kapelusza cyferki?
                                                    > Tak tez myslalam.
                                                    > Tyle razy prosilam o zrodlo i figa. wink

                                                    maksio czasem jakiś ferment wprowadzi i nawet mądrze wyjdzie ( pamiętam jak udowadniał że liczniejsze klasy są lepsze i musze przyznać że faktycznie , nie zawsze mniej liczne są lepsze a tak wcześniej nie myślałem ) ale tu zupełnie odjechał .
                                                  • angelfree Re: Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 16:29
                                                    I idzie w zaparte.
                                                    Jesli chodzi o klasy, to jest jakies optimum. Klasy 45 osobowe naprawds nie są dobre.
                                                    No i nie bez przyczyny uczestnicy tajnych kompletow byli naprawdę dobrze przygotowani do matury i studiow. Raz, ze w czasie wojny mieli motywację - ci bez motywacji nie narazali sie uczac w czasie okupacji. Dwa, bezposredni kontakt z nauczycielem, mozliwosc dyskusji, sformułowania wlasnych sadow jest bez porownania wiecej warta, niz wysluchanie wykladu w bardzo duzej grupie.
                                                    Rozmawialam z nauczycielka t.zw.charter school w Los Angeles. Jak zaczynala uczyc w liceum cwierc wieku temu, miala 22 uczniow w klasie, teraz ma 44. Nie ze wzgledu na jakosc nauczania, tylko na oszczednosci - jak wiadomo finanse Kaliforni za w oplakanym stanie.
                                                  • maksimum Re: Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 18:06
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Jak zaczynala uczyc w liceum cwierc wieku temu, miala 22 uczniow w klasie, teraz ma 44. Nie ze wzgledu na jakosc nauczania, tylko na oszczednosci - jak wiadomo finanse Kalifor
                                                    > ni za w oplakanym stanie.
                                                    ---------
                                                    To zgadnij dlaczego Kalifornia jest finansowo w oplakanym stanie??
                                                    Przez imigrantow oczywiscie.
                                                    Imigranci nieporownywalnie malo wnosza a bardzo duzo kosztuja USA.
                                                    Mit o tym ze imigranci buduja Ameryke,skonczyl sie w polowie XX wieku,a od tamtego czasu imigranci przyjezdzaja by sie zalapac na amerykanski socjal.
                                                    Klasy w NYC moga byc max 33 uczniow i to jest do ogarniecia przez nauczyciela.
                                                  • angelfree Ty jesteś imigrantem, maksimum 28.12.13, 19:00
                                                    > To zgadnij dlaczego Kalifornia jest finansowo w oplakanym stanie??
                                                    > Przez imigrantow oczywiscie.
                                                    > Imigranci nieporownywalnie malo wnosza a bardzo duzo kosztuja USA.


                                                    Ty jesteś imigrantem.
                                                    big_grin
                                                  • maksimum Re: Ty jesteś imigrantem, maksimum 30.12.13, 00:54
                                                    Tylko ze ja jestem takim imigrantem,ktory sie niezle dorobil i podatki placi,a teraz jest moda wyjazdu po zasilki.
                                                  • angelfree Re: Ty jesteś imigrantem, maksimum 30.12.13, 12:26
                                                    > Tylko ze ja jestem takim imigrantem,ktory sie niezle dorobil i podatki placi

                                                    Moze.
                                                    Moze tak, a moze nie.
                                                    Nikt tego nie wie poza Toba.
                                                  • maksimum Re: Ty jesteś imigrantem, maksimum 30.12.13, 17:14
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Moze.
                                                    > Moze tak, a moze nie.
                                                    > Nikt tego nie wie poza Toba.

                                                    Powinnas byc na tyle rozgarnieta nawet po polskiej edukacji by wiedziec,ze nie kazdego w USA stac na NYU.
                                                  • angelfree Podobno sa stypendia 31.12.13, 19:55
                                                    Ale podobno macie taki super system stypendialny, ze kazdego stac na studia w Stanach. (To pisałes w kontekscie tego, ze malo Polakow wyjezdza do USA na studia). Sam pisales, ze jak juz sie jest przyjetym, to sa stypendia i pozyczki.
                                                    Rozumiem wiec, ze nawet syn przegranego polskiego imigranta z Brooklynu moze bez klopotu studiowac na NYU.

                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 01.01.14, 03:41
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Ale podobno macie taki super system stypendialny, ze kazdego stac na studia w S
                                                    > tanach. (To pisałes w kontekscie tego, ze malo Polakow wyjezdza do USA na studi
                                                    > a). Sam pisales, ze jak juz sie jest przyjetym, to sa stypendia i pozyczki.

                                                    Tak rzeczywiscie jest.

                                                    > Rozumiem wiec, ze nawet syn przegranego polskiego imigranta z Brooklynu moze be
                                                    > z klopotu studiowac na NYU.

                                                    Moj syn ma stypendium naukowe,bo madry z domu jest.
                                                  • angelfree Re: Podobno sa stypendia 02.01.14, 14:14
                                                    > > Rozumiem wiec, ze nawet syn przegranego polskiego imigranta z Brooklynu m
                                                    > oze be
                                                    > > z klopotu studiowac na NYU.
                                                    >
                                                    > Moj syn ma stypendium naukowe,bo madry z domu jest.


                                                    Czyli Twoje stwierdzenie, że "nie każdego stać na NYU" jest sobie a muzom, bo nie ma nic wspólnego z Twoim synem ani z Twoim statusem materialnym. Twój syn studiuje tam, gdzie dostał stypendium - czyli nie na Columbii na przykład, bo tam stypendium mu nie przyznali, tylko na niezłym, ale przeciętnym uniwersytecie, jakim jest NYU.

                                                    Nie każdego stać na Columbię.
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 02.01.14, 16:49
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Czyli Twoje stwierdzenie, że "nie każdego stać na NYU" jest sobie a muzom, bo n
                                                    > ie ma nic wspólnego z Twoim synem ani z Twoim statusem materialnym. Twój syn st
                                                    > udiuje tam, gdzie dostał stypendium - czyli nie na Columbii na przykład, bo tam
                                                    > stypendium mu nie przyznali, tylko na niezłym, ale przeciętnym uniwersytecie,
                                                    > jakim jest NYU.
                                                    -----------
                                                    NYU jest jednym z najlepszych uniwersytetow na swiecie i dlatego "nie każdego stać na NYU"
                                                    -czyli jest tam bardzo trudno sie dostac.
                                                    A jak juz sie jakims cudem dostaniesz na NYU,to wtedy ubiegasz sie o stypendium dla ubogich.
                                                    Stypendia naukowe oferowane sa wczesniej,czyli wtedy kiedy uczelnia ubiega sie o studenta.
                                                    1-skladasz podanie na uczelnie
                                                    2-uczelnia cie akceptuje lub nie
                                                    3-moze cie akceptowac ze stypendium naukowym lub bez stypendium
                                                    4-rozwazasz wszystkie uczelnie ktore cie akceptowaly i porownujesz stypendia jesli dostlas.

                                                    Dobre uczelnie kosztuja ok 43 tys doll rocznie bez akademika,ksiazek i jedzenia(nast 15 tys doll).

                                                    Zalozmy ze zostalas zaakceptowana na 3 uczelnie:
                                                    1- Harvard-bez stypendium naukowego
                                                    2-Columbia- 10 tys stypendium naukowego
                                                    3-NYU-30 tys stypendium naukowego

                                                    ad1) jak pojdziesz na Harvard to bedzie cie to kosztowac 58 tys doll rocznie.
                                                    ad2) studiowanie na Columbii bedzie kosztowac 33 tys rocznie+2 godz dojazdu w kazda strone dziennie.
                                                    ad3) studiowanie na NYU kosztuje cie 10 tys doll rocznie +40 min dojazd w kazda strone dziennie.

                                                    Siedzisz wtedy i myslisz,
                                                    1-czy isc na prestiz i jechac na Harvard a po studiach splacac 240 tys doll.
                                                    2-isc na Columbie ,splacac 132 tys doll po studiach i spac w pociagach w obie strony.
                                                    3-isc na NYU,splacac 40 tys doll po studiach i czytac ksiazke w drodze na NYU.

                                                    Jesli cie ktoras z tych uczelni zaakceptuje bez stypendium naukowego,to po akcteptacji skladasz podanie o stypendium dla ubogich z dolaczeniem dochodow rodziny itd.


                                                  • jotde3 Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 10:15
                                                    angelfree napisała:
                                                    Twój syn st
                                                    > udiuje tam, gdzie dostał stypendium - czyli nie na Columbii na przykład, bo tam
                                                    > stypendium mu nie przyznali, tylko na niezłym, ale przeciętnym uniwersytecie,
                                                    > jakim jest NYU.

                                                    dodajmy że mlody maksio studiuje prestizowe PIELĘGNIARSTWO smile
                                                  • janka345 Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 10:37
                                                    no tutaj muszę chyba trochę bronić juniora....
                                                    pielęgniarstwo jest bardzo niedocenianym zawodem w Polsce, a to przecież ciężkie studia, większość wykładów z wydziałem lekarskim i po 6 latach jest się TYLKO pielęgniarką, podobnie dzieje sie z rehabilitantami - to prawie lekarze (jeśli spojrzeć na wiedzę, jaką muszą posiadać), ale prestiż cieniutki.... niestety
                                                  • jotde3 Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 11:07
                                                    różnica jest jednak w liczbie zdających na jedno miejsce .
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 16:03
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > różnica jest jednak w liczbie zdających na jedno miejsce .

                                                    Za glupi jestes zeby zrozumiec,wiec wyjasnie ze na wszystkie wydzialy jest sie trudno dostac na NYU.
                                                    Roznica miedzy wydzialami jest znikoma lub zadna w wymaganiach.

                                                    PS.Poza tym moj syn nie studiuje na pielegniarstwie.
                                                  • jotde3 Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 11:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    > > różnica jest jednak w liczbie zdających na jedno miejsce .
                                                    >
                                                    > Za glupi jestes zeby zrozumiec,wiec wyjasnie ze na wszystkie wydzialy jest sie
                                                    > trudno dostac na NYU.
                                                    > Roznica miedzy wydzialami jest znikoma lub zadna w wymaganiach.

                                                    co ty bredzisz

                                                    > PS.Poza tym moj syn nie studiuje na pielegniarstwie.

                                                    coś sie zmieniło ? niedawno udawałeś że pielęgniarstwo jest cool smile
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 17:16
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > Roznica miedzy wydzialami jest znikoma lub zadna w wymaganiach.
                                                    >
                                                    > co ty bredzisz

                                                    Nie bredze ,tylko tak wlasnie jest.
                                                    Ci co ida na pielegniarstwo na NYU ida pozniej na studia medyczne,bo pielegniarstwo mozna skonczyc na byle jakiej uczelence za smieszne pieniadza,ale po byle jakiej uczelence nie dostaniesz sie na studia medyczne.

                                                    > > PS.Poza tym moj syn nie studiuje na pielegniarstwie.
                                                    >
                                                    > coś sie zmieniło ? niedawno udawałeś że pielęgniarstwo jest cool smile

                                                    Oczywiscie ze jest cool.
                                                    Najwazniejsze jest to na jakiej uczelni studiujesz,bo jest wyzszy poziom i lepsze towarzystwo.

                                                  • hankam Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 17:49
                                                    > > > PS.Poza tym moj syn nie studiuje na pielegniarstwie.
                                                    > >
                                                    > > coś sie zmieniło ? niedawno udawałeś że pielęgniarstwo jest cool smile
                                                    >
                                                    > Oczywiscie ze jest cool.
                                                    > Najwazniejsze jest to na jakiej uczelni studiujesz,bo jest wyzszy poziom i leps
                                                    > ze towarzystwo.


                                                    Na medycynę się po pierwszym roku pielęgniarstwa nie przeniósł.
                                                    Studiuje dalej NURSING w NYU i obraca się w towarzystwie córek matek tygrysic, które też tłumnie studiują NURSING.
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 16:12
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > różnica jest jednak w liczbie zdających na jedno miejsce .

                                                    To nie jest Polska,gdzie na Uniwersytecie Bialostockim jest bialorusycystyka a na nia 8 chetnych.

                                                    Liczba miejsc dostosowywana jest do ilosci chetnych i na kazdy wydzial jest tak samo trudno sie dostac.
                                                    Jesli myslisz ze wszedzie na swiecie jest tak samo glupio jak w Polsce i tylko tak umiesz myslec,to raczej nie przyjezdzaj do USA bo bedziesz zawiedziony.
                                                  • jotde3 Re: Podobno sa stypendia 07.01.14, 09:52
                                                    maksimum napisał:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    > > różnica jest jednak w liczbie zdających na jedno miejsce .
                                                    >
                                                    > To nie jest Polska,gdzie na Uniwersytecie Bialostockim jest bialorusycystyka a
                                                    > na nia 8 chetnych.
                                                    >
                                                    > Liczba miejsc dostosowywana jest do ilosci chetnych i na kazdy wydzial jest tak
                                                    > samo trudno sie dostac.
                                                    > Jesli myslisz ze wszedzie na swiecie jest tak samo glupio jak w Polsce i tylko
                                                    > tak umiesz myslec,to raczej nie przyjezdzaj do USA bo bedziesz zawiedziony.

                                                    i limity punktowe są w usa takie same na medycyne i pielegniarstwo ? nie osmieszaj sie .
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 07.01.14, 16:40
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > i limity punktowe są w usa takie same na medycyne i pielegniarstwo ? nie osmieszaj sie .

                                                    Ciezko jest wytlumaczyc cos osobie,ktora dokladnie niczego nie wie.
                                                    Na studia pielegniarskie idziesz po szkole sredniej a na medycyne idziesz PO studiach,np pielegniarskich-tak jest w USA.
                                                    Po studiach pielegniarskich mozesz tez isc na studia magisterskie lub specjalistyczne,np instrumentalistka przy operacjach,ktora zarabia duzo wiecej niz zwykla pielegniarka.

                                                    Tej dziewczynie na dobrej uczelni zabraklo punktow na medycyne,wiec zaproponowano jej pielegniarstwo,ale to nie mogloby sie zdarzyc w USA,bo w USA na medycyne trzeba zdawac oddzielny egzamin MCAT.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Medical_College_Admission_Test
                                                  • hankam Re: Podobno sa stypendia 07.01.14, 16:55
                                                    Maks, a twój syn idzie na siostrę instrumentariuszkę, czy zwykłą siostrę?
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 03.01.14, 16:07
                                                    janka345 napisała:

                                                    > no tutaj muszę chyba trochę bronić juniora....
                                                    > pielęgniarstwo jest bardzo niedocenianym zawodem w Polsce, a to przecież ciężkie studia,

                                                    Po studiach pielegniarskich w USA zarabia sie 65 tys doll rocznie,czyli wiecej niz lekarze w Polsce maja razem z lapowkami.

                                                    > większość wykładów z wydziałem lekarskim i po 6 latach jest się TYLKO pielęgniarką,

                                                    Na gorszych uczelniach jest to rozciagniete do 6 lat,bo tam sa niekumaci studenci ale na NYU trwa to tylko 4 lata.

                                                    > podobnie dzieje sie z rehabilitantami - to prawie lekarze (jeśli
                                                    > spojrzeć na wiedzę, jaką muszą posiadać), ale prestiż cieniutki.... niestety

                                                    Nawet w USA slaby lekarz zarabia mniej od pielegniarki.
                                                  • janka345 Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 13:14
                                                    oj, pomyliło mi się, 5 lat studia pielęgniarskie magisterskie (potem ewentualnie specjalizacja), pracować można już po 3 latach, czyli po licencjacie
                                                  • janka345 Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 13:19
                                                    nie na wszystkie wydziały pielęgniarskie jest sie tak łatwo dostać, bo trzeba zgromadzić odp. liczbę punktów;
                                                    jakis czas temu moja sąsiadka zdawała na medycynę na dobrej uczelni, zabrakło jej troszkę punktów i zaproponowano jej pielęgniarstwo, ale na innym uniwerytecie dostała się na lekarski z tą samą ilością punktów, co na pierwszym studiowałaby pielęgniarstwo
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 17:29
                                                    janka345 napisała:

                                                    > nie na wszystkie wydziały pielęgniarskie jest sie tak łatwo dostać, bo trzeba z
                                                    > gromadzić odp. liczbę punktów;

                                                    Zgadza sie.
                                                    Pielegniarstwo jest rowniez na Community Colleges,a poziom jest tam zdecydowanie nizszy niz na NYU.

                                                    > jakis czas temu moja sąsiadka zdawała na medycynę na dobrej uczelni, zabrakło
                                                    > jej troszkę punktów i zaproponowano jej pielęgniarstwo, ale na innym uniwerytec
                                                    > ie dostała się na lekarski z tą samą ilością punktów, co na pierwszym studiował
                                                    > aby pielęgniarstwo

                                                    Zgadza sie.
                                                    Problem polega na tym,ze mozesz nie dostac pracy tam gdzie chcesz po medycynie gdy skonczylas ja na slabej uczelni.
                                                    Po skonczeniu uczelni skladasz podanie do szpitala by odbyc residency czyli 3-5 letnia praktyke w zaleznosci od kierunku.
                                                    Dyrektor szpitala przeglada podania i wybiera tych z najlepszych uczelni.
                                                    Wreszcie jakis szpital na zadupiu w czarnowie cie akceptuje i to na drugim koncu USA.
                                                    Lepiej jest postudiowac pielegniarstwo na dobrej uczelni przez 1 rok a pozniej jeszcze raz starac sie na medycyne na dobrej uczelni.

                                                  • jotde3 Re: Podobno sa stypendia 07.01.14, 08:23
                                                    janka345 napisała:

                                                    > nie na wszystkie wydziały pielęgniarskie jest sie tak łatwo dostać, bo trzeba z
                                                    > gromadzić odp. liczbę punktów;
                                                    > jakis czas temu moja sąsiadka zdawała na medycynę na dobrej uczelni, zabrakło
                                                    > jej troszkę punktów i zaproponowano jej pielęgniarstwo, ale na innym uniwerytec
                                                    > ie dostała się na lekarski z tą samą ilością punktów, co na pierwszym studiował
                                                    > aby pielęgniarstwo

                                                    no i co ? miała duzo punktów ale za mało na dobrą uczelnie . czy to znaczy że na pielęgniarstwo limit jest wysoki ? nie . limit jest znacznie nizszy niż na medycyne i może tam sie dostać ten co mu zabrakło jednego punktu na medycyne jak i ten co ma tych punktów zupełnie malutko .
                                                  • maksimum Re: Podobno sa stypendia 04.01.14, 17:18
                                                    janka345 napisała:

                                                    > oj, pomyliło mi się, 5 lat studia pielęgniarskie magisterskie (potem ewentualni
                                                    > e specjalizacja), pracować można już po 3 latach, czyli po licencjacie

                                                    To tez zalezy od uczelni,bo na niektorych uczelniach pielegniarstwo trwa 6 lat.
                                                  • maksimum Re: Nie, to ty manipulujesz, maksimumie 28.12.13, 17:57
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > maksio czasem jakiś ferment wprowadzi i nawet mądrze wyjdzie ( pamiętam jak ud
                                                    > owadniał że liczniejsze klasy są lepsze i musze przyznać że faktycznie , nie za
                                                    > wsze mniej liczne są lepsze a tak wcześniej nie myślałem ) ale tu zupełnie odjechał .

                                                    Jedne rzeczy po dlugich tlumaczeniach zrozumiales,a inne dopiro za jakis czas zrozumiesz.
                                                  • jotde3 Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 28.12.13, 09:24
                                                    maksimum napisał:

                                                    > angelfree napisała:
                                                    > rel="nofollow">www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx

                                                    i to jest ten link ? chyba żartujesz .

                                                    > Najwiecej Chinczykow wyjezdza na studia do:
                                                    > 1-USA--126 tys
                                                    > 2-Australii-88 tys
                                                    > 3-Japonii-87 tys
                                                    > 4-UK------55 tys
                                                    > 5-Korea- 46 tys
                                                    > 8-Germany -20 tys
                                                    > czyli tam gdzie sa uczelnie na najwyzszym poziomie na swiecie,bo przeciez Chinc
                                                    > zykom jest duzo dalej do USA niz Polakom.

                                                    przed chwilą słyszeliśmy że najlepsze uczelnie są w chinach i usa a w UK to tylko dla prestizu smile
                                                    ale mamy tu nowego lidera smile maleńka ( ludnościowo) australie która gości niewiele mniej chinoli co usa.
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 28.12.13, 17:55
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > przed chwilą słyszeliśmy że najlepsze uczelnie są w chinach i usa a w UK to tyl
                                                    > ko dla prestizu smile

                                                    Tak rzeczywiscie jest.


                                                  • canuck_eh Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 23.12.13, 18:52
                                                    Maksiu jak ty , czy my rozmawiamy o samodzielnym mysleniu to zaprzestan pitolic o swoich dzieciach.One maja malo co do powiedzenia co mysla bo ty za nich myslisz nie wiedziec po co.
                                                  • maksimum Re: PISA-podbudowuje samopoczucie. 23.12.13, 23:54
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu jak ty , czy my rozmawiamy o samodzielnym mysleniu to zaprzestan pitolic
                                                    > o swoich dzieciach.One maja malo co do powiedzenia co mysla bo ty za nich mysl
                                                    > isz nie wiedziec po co.

                                                    Tylko niektore te najtrudniejsze decyzje podejmuja z moja pomoca,a reszte samodzielnie.
                                                    U ciebie wszystkie decyzje dzieci podejmuja samodzielnie bo..nie umiesz im pomoc.
    • milamala Re: Dziecko idzie na studia. 21.12.13, 14:00
      Jak mam byc szczera po poziom edukacji w Polsce nie jest gorszy od USA jako calosci. Oczywiscie w Polsce nie mamy uniwersytetow na swiatowym poziomie (a USA owszem), ale ten nizszy szczebel tez kuleje.

      Osobiscie dziwia mnie i zastanawiaja te ubolewania nad wielka iloscia ludzi studiujacych. Zawsze mysle, ze osobom, ktore tak plota w glowie sie poprzewracalo. Co lepiej u licha, zeby nie studiowali, zeby zamiast 50% bylo 10%. I komu to bedzie wtedy sluzyc. Krajowi, ze ma zaledwie 10% studentow. "Cudowne" perspektywy na przyszlosc.
      W komunizmie ludzie malo studiowali i co bylo lepiej?
      Nie chodzi o to ile ludzi studiuje (ciekawe czemu niektorych fakt, ze ktos inny studiuje tak straszliwie boli) tylko o to jak studiuje.
      A w Polsce jest zle, mamy kiepskie uczelnie (panstwowe sa rownie kiepskie jak prywatne) i to czy bedzie studiowac 50 % czy 10% to nie ma znaczenia.
      Jak zmniejszy sie liczba studentow to poziom uczelni wzrosnie. Ktos to tak mysli uniwersytecka wiedza nie grzeszy.
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 21.12.13, 21:52
        milamala napisała:

        > Jak mam byc szczera po poziom edukacji w Polsce nie jest gorszy od USA jako calosci.

        www.youtube.com/watch?v=wNBc8xIht-U
        > A w Polsce jest zle, mamy kiepskie uczelnie (panstwowe sa rownie kiepskie jak p
        > rywatne) i to czy bedzie studiowac 50 % czy 10% to nie ma znaczenia.
        > Jak zmniejszy sie liczba studentow to poziom uczelni wzrosnie. Ktos to tak mysl
        > i uniwersytecka wiedza nie grzeszy.

        Zalozmy ze przyjmiesz wszystkich ktorzy chca studiowac a w ciagu roku wyrzucisz 50% (tych najgorszych),to czy poziom sie podniesie czy nie?
      • jotde3 Re: Dziecko idzie na studia. 22.12.13, 08:42
        milamala napisała:
        > Jak zmniejszy sie liczba studentow to poziom uczelni wzrosnie. Ktos to tak mysl
        > i uniwersytecka wiedza nie grzeszy.

        a ty nie grzeszysz rozumem .
        poziom robią uczniowie czy studenci z powodów które do szkoły sie wnosi ( IQ, chęć pracy itd )
        , jak porozdzielasz tych lepszych od gorszych to wyniki jednych wzrosna a drugich spadną . co widać po EWD .
        • maksimum 1.007 Amerykanow studiuje w Polsce. 25.12.13, 05:01
          www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
          To nie sa Amerykanie ale dzieci Polonusow,ktorym latwiej jest studiowac w Polsce niz w USA.
          • maksimum Z Indii i Wietnamu do USA. 26.12.13, 17:21
            www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
            Z Indii jest duzo blizej do UK i Australii a jednak najwiecej Hindusow wybiera studia w USA:

            1-USA-104 tys
            2-UK-38 tys
            3-Australia-20 tys.

            To samo dotyczy Wietnamu:

            1-USA-13 tys
            2-Australia-10 tys
            4-Japan-3 tys
            6-UK-2,5 tys

            Wszyscy na calym swiecie widzia gdzie sa najlepsze uczelnie i tam jada studiowac,a Polacy jada do:
            1-Germany-9,2 tys
            2-UK-8,3 tys
            3-France-2,8 tys
            4-USA- 2,2 tys

            Po prostu Polacy sa za slabi na uczelnie amerykanskie i jada do Niemiec i UK.
            • maksimum Gdzie jada na studia obywatele UK? 26.12.13, 17:37
              www.uis.unesco.org/Education/Pages/international-student-flow-viz.aspx
              1-USA-8,8 tys
              2-Francja-2,7 tys
              5-Germany-1,3 tys.

              Z UK maja najblizej do Francji i Niemiec na studia,gdzie kosztuja one duzo taniej niz w USA a jednak w zdecydowanej wiekszosci wybieraja studia w USA,gdzie jest dalej i drozej.
              • tinywee Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 02.01.14, 19:22
                azjaodkuchni piszesz:

                'Na studia o Hameryki nie jadą tylko najzdolniejsi, ale też najzamożniejsi.'

                Z pewnoscia. Ale tez:

                "Jakie szkoły w USA oferują pomoc finansową dla studentów międzynarodowych?
                Oto lista szkół, które oferują pomoc finansową dla studentów międzynarodowych, w tym Polaków. Uwaga - lista pochodzi z 2007 roku i dużo mogło się od tego czasu zmienić!
                Need-blind admissions (sytuacja finansowa nie wpływa na rekrutację) i pełna pomoc finansowa dla praktycznie każdego studenta międzynarodowego:
                Harvard Univeristy
                Massachusetts Institute of Technology
                Princeton University
                Yale University
                Dartmouth College
                Amherst College

                Rekrutacja nie jest need-blind, ale uczelnia wciąż przyznaje dużą ilość stypendiów dla studentów międzynarodowych:
                Stanford University
                Bard College
                Bates College
                Boston University
                Brandeis University
                Brown University
                California Institute of Technology
                Carleton College
                Colby College
                Cornell University
                Dartmouth College
                Davidson College
                Duke University
                Georgetown University
                Haverford College
                John Hopkins University
                Lafayette College
                Macalester College
                Middlebury College
                Northwestern Univeristy
                Oberlin College
                Skidmore College
                Smith College
                Swarthmore College
                Syracuse University
                Trinity College
                Tufts University
                University of Chicago
                University of Notre Dame
                University of Pennsylvania
                Vanderbilt University
                Vassar College
                Wellesley College
                Wesleyan University"

                naukazagranica.pl/USAstudia.html#27
                I jeszcze jeden cytat:

                "Cieszę się, że wspomina Pan kwestie finansowe. Studia na Harvard University mogą być tańsze niż studia na Uniwersytecie Warszawskim czy Uniwersytecie Jagiellońskim. Harvard bowiem oferuje 100% pomoc finansową wszystkim studentom, których rodzinny roczny przychód nie przekracza $65,000. Nawet jeżeli przychody te są wyższe, studenci mogą liczyć na pokrycie różnorakich kosztów związanych z opłatami za studia, zakwaterowaniem, wyżywieniem, etc. nawet do 100%."

                www.studia.net/wywiady/5265-badzcie-wytrwali-i-dazcie-do-swojego-celu-adam-ziemba-opowiada-o-studiach-w-usa-wywiad
                "Tak na serio to nie znam ani 1 wietnamskiego dziecka które byłoby średnim uczniem. Wszystkie jakie znam są co najmniej dobre, a spotkałam je w kilku krajach. "

                Ech, jak oni to robia? Kolezanka udziela korepetycji takiemu uczniowi i pieje bez przerwy - mając porównanie ze zdolnymi i ambitnymi uczniami polskimi. Mówi, że jest wielka różnica - w podejściu, pracowitości i żądzy wiedzy.
                • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 02.01.14, 23:12
                  tinywee napisała:

                  >
                  > naukazagranica.pl/USAstudia.html#27
                  > I jeszcze jeden cytat:
                  >
                  > "Cieszę się, że wspomina Pan kwestie finansowe. Studia na Harvard University mo
                  > gą być tańsze niż studia na Uniwersytecie Warszawskim czy Uniwersytecie Jagiell
                  > ońskim. Harvard bowiem oferuje 100% pomoc finansową wszystkim studentom, któryc
                  > h rodzinny roczny przychód nie przekracza $65,000. Nawet jeżeli przychody te są
                  > wyższe, studenci mogą liczyć na pokrycie różnorakich kosztów związanych z opła
                  > tami za studia, zakwaterowaniem, wyżywieniem, etc. nawet do 100%."
                  >
                  > www.studia.net/wywiady/5265-badzcie-wytrwali-i-dazcie-do-swojego-celu-adam-ziemba-opowiada-o-studiach-w-usa-wywiad
                  > "Tak na serio to nie znam ani 1 wietnamskiego dziecka które byłoby średnim uczn
                  > iem. Wszystkie jakie znam są co najmniej dobre, a spotkałam je w kilku krajach.
                  > "
                  >
                  > Ech, jak oni to robia? Kolezanka udziela korepetycji takiemu uczniowi i pieje b
                  > ez przerwy - mając porównanie ze zdolnymi i ambitnymi uczniami polskimi. Mówi,
                  > że jest wielka różnica - w podejściu, pracowitości i żądzy wiedzy.
                  --------------
                  Nareszcie jeden normalny wpis na temat szkolnictwa w USA i w Polsce.
                  Polska to jest gorzej niz zascianek w porownaniu z USA.Kupa leni,gamoni i roszczeniowych nieukow.

                  Szkoda ze pominales najwazniejszy punkt wywiadu:

                  "A.Z: Jestem obecnie jedyną osobą (i jedyną od wielu lat), która dostała się na Harvard College tuż po polskim liceum. I jest mi z tego powodu bardzo przykro. W przeszłości były osoby po programach IB w Polsce. Obecnie na Harvard College jest kilka osób z Polski, ale takich które ukończyły liceum w Anglii, Kanadzie i USA. Na całym Harvardzie (wliczając studentów na poziomie graduate) jest około 70 osób w jakiś sposób związanych z Polską."

                  Edukacja w Polsce jest na tak dennym poziomie w porownaniu z edukacja w USA,ze nie ma mowy ,zeby sie ktos prosto z Polski dostal na najlepsze amerykanskie uniwersytety.

                  Te cale PISA-srisa to jest pic na wode i pocieszanie nierozgarnietych.
                  90% studentow na najlepszych uczelniach amerykanskich to Amerykanie.

                  Na Columbii i NYU jest 12% zagranicznych a na Harvardzie 11% i oni zdecydowanie nie podnosza poziomu na tych uczelniach,a raczej ciagna w srodku lub przy koncu.
                  • maksimum Need-blind admissions. 02.01.14, 23:26
                    naukazagranica.pl/USAstudia.html#27
                    Jak wszyscy zauwazyli wsrod need-blind admissions nie ma NYU ani Columbii,bo one pytaja jak oplacane beda studia jak sie na nie dostaniesz.
                    Czyli jak sie ledwo-ledwo kwalifikujesz a masz niskie dochody w rodzinie to na 100% na NYU ani Columbie sie nie dostaniesz.
                    I to jest wlasnie powod,dla ktorego na Columbie jest sie trudniej dostac niz na Harvard.
                  • canuck_eh Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 06:41
                    Maksiu - trudno zeby na hamerykanskich uniwersytetach bylo 90 % studentow spoza hameryki
                    • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 06:53
                      canuck_eh napisała:

                      > Maksiu - trudno zeby na hamerykanskich uniwersytetach bylo 90 % studentow spoza
                      > hameryki
                      --------
                      Masz racje ,bardzo trudno,ale byly takie glosy,ze to studenci spoza USA podnosza poziom na uczelniach amerykanskich.
                      Wyobraz sobie ,ze ludzie juz tak zglupieli w EU,ze takie nieziemskie pomysly przychodza im do glowy.
                      Widzisz jak te testy PISA-srisa moga ludziom namacic w glowach.
                • hankam Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 00:06
                  www.studia.net/wywiady/5265-badzcie-wytrwali-i-dazcie-do-swojego-celu-adam-ziemba-opowiada-o-studiach-w-usa-wywiad
                  "Tak na serio to nie znam ani 1 wietnamskiego dziecka które byłoby średnim uczniem. Wszystkie jakie znam są co najmniej dobre, a spotkałam je w kilku krajach. "


                  Ech, jak oni to robia? Kolezanka udziela korepetycji takiemu uczniowi i pieje bez przerwy - mając porównanie ze zdolnymi i ambitnymi uczniami polskimi.

                  Czyli te dobre stopnie biorą się z dodatkowych, indywidualnych lekcji zwanych korepetycjami?

                  Mówi, że jest wielka różnica - w podejściu, pracowitości i żądzy wiedzy.

                  Moja córka ma dwie takie koleżanki w klasie. Dziewczyny mają znakomitą średnią, ale żądzy wiedzy nie mają żadnej. Mają żądzę dobrych stopni, wzmacnianą lekiem przed łomotem, jaki matka sprawi im w domu, gdy przyniosą czwórkę z plusem.
                  • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 02:27
                    hankam napisała:

                    > Moja córka ma dwie takie koleżanki w klasie. Dziewczyny mają znakomitą średnią,
                    > ale żądzy wiedzy nie mają żadnej. Mają żądzę dobrych stopni, wzmacnianą lekiem
                    > przed łomotem, jaki matka sprawi im w domu, gdy przyniosą czwórkę z plusem.
                    -----------
                    A przecietny Polak jak w wieku 15 lat pije i pali ale przechodzi na 3-ch do nastepnej klasy to....lomotu nie dostaje,...no bo za co?
                    Czasami dostaje jak stary przyjdzie do domu pijany i pokloci sie z zona.
                    • canuck_eh Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 06:44
                      Bo przecietny amerykanski nastolatek nie pije i nie pali i do domu raport card z ledwo co C nie przynosi.Maksiu obudz sie i przestan porownywac przecietnych z tymi dobrymi bo to nie trzyma sie kupy
                      • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 06:59
                        canuck_eh napisała:

                        > Bo przecietny amerykanski nastolatek nie pije i nie pali i do domu raport card
                        > z ledwo co C nie przynosi.Maksiu obudz sie i przestan porownywac przecietnych z
                        > tymi dobrymi bo to nie trzyma sie kupy
                        ------------
                        Caly czas byla mowa o porownaniu poziomow USA i Polski i ten polski student z Harvardu rozjasnil Polakom w glowach.
                        On jest JEDYNYM studentem od lat,ktory sie dostal na Harvard bezposrednio z polskiej szkoly.
                        Roznica poziomow jest zbyt duza by ktokolwiek z Polski mogl sie dostac na jakakolwiek renomowana amerykanska uczelnie.
                        • canuck_eh Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 04.01.14, 00:08
                          Maksiu jakby polskie rodziny mialy kupe szmalu by wyslac dziecko za wielka wode, oplacic studia, czynsz i te sprawy - podejrzewam ze byloby wiecej chetnych do studiowania w USA.Tys nawet nie wyslal syna na Columbia bo za daleko, a tu dogryzasz innym ze nie posla dziecka do Stanow.Naprawde prosciej wyslac tego zdolnego do UK czy na inny rozpoznawalny uniwerek w Europie.Bo w Polsce znajda sie uczelnie i wydzialy co sa na dobrym poziomie ale nie sa rozpoznawalne na swiatowym rynku uniwersyteckim chyba ze miedzy uniwerytetami jest jakas dosc powazna wspolpraca naukowo - badawcza.
                          No i nimy mamy porownywac poziomy, ale ty przywolujesz srednie z Polski i zestawiasz to z najlepszymi w USA.
                    • hankam Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 16:13
                      Właśnie muszę Cię zmartwić, że jedna z tych Wietnamek pali (i była pierwsza w klasie, która obnosiła się na wycieczkach i imprezach z papierosem), poza tym była w grupie dzieci, które wytypowano do badań na obecność narkotyków.
                      • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 17:15
                        hankam napisała:

                        > Właśnie muszę Cię zmartwić, że jedna z tych Wietnamek pali (i była pierwsza w k
                        > lasie, która obnosiła się na wycieczkach i imprezach z papierosem), poza tym by
                        > ła w grupie dzieci, które wytypowano do badań na obecność narkotyków.
                        ------------
                        en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_cigarette_consumption_per_capita
                        No to popatrzmy,kto lubi palic.
                        Top-10 palaczy na swiecie to 9 krajow slowianskich z Rosja,Ukraina,Bialorusia na czele a wyjatkiem sa Grecy w czolowce.
                        Polska jest na 27 miejscu,USA na 51 miejscu a Wietnam na 54 miejscu.
                        Bede zgadywal.Polacy nauczyli ja palic.
                        A jak to jest z narkotykami?
                        W jakich szkolach sa przeprowadzane testy na narkotyki i jakie sa konsekwencje gdy ktos cpa?
                        • maksimum Gdzie najwiecej pija i pala? 03.01.14, 18:05
                          en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_alcohol_consumption
                          2-Czechy-16,45 l
                          4-Rosja- 15,76
                          20-Polska-13,25
                          58-USA- 9,54

                          Domyslam sie ze tak samo jest z narkotykami.
                        • hankam Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 19:41
                          > Bede zgadywal.Polacy nauczyli ja palic.
                          > A jak to jest z narkotykami?
                          > W jakich szkolach sa przeprowadzane testy na narkotyki i jakie sa konsekwencje
                          > gdy ktos cpa?


                          W tym wypadku to raczej ona chyba mogła uczyć klasę palić, bo zaczęła najwcześniej, chciała być cool.
                          Dzieci podpisują co roku oświadczenia, że są świadome, że alkohol i narkotyki równają się relegowaniu ze szkoły. Nie wiem jednaik, czy jest to automatyczne, czy też daje si,ę jeszcze ostatnią szansę.
                          W jakich szkołach - w tym przypadku w niepublicznej.
                      • tinywee Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 17:26
                        Dziwie się dlaczego Adam Ziemba napisał że on i tylko on. W końcu przez pewien czas razem studiowali i razem działali z zalinkowanym. Nie mówiąc już o koleżance o niepolskim nazwisku (tu oko do hankam posyłam), z która też powinien się zetknąć - oboje na Harvardzie po publicznym warszawskim liceum. O obojgu czytałam kiedyś w prasie, tutaj jeden linczek:

                        www.wprost.pl/ar/177451/Jak-dostac-sie-na-Harvard/

                        (zresztą autor, po tym samym liceum, jest alumnem tegoż koledżu).

                        Na stronie kings foundation tez jest sporo ciekawych edukacyjnych historii.

                        Po polskim liceum nie jest pewnie się trudniej dostać niż po szkołach w innych krajach. A i też, z zasłyszanych historii o różnych delikwentach, studentach 'renomowanych uczelni', nie słyszałam, żeby ktoś odpadł na pierwszym roku bo nie dawał rady. Menodo gdzieś niedawno pisała, ze kolega jej córki na 1szym roku któregoś oksbridżu mówił, ze poziom delikwentów jest podobny i on, po polskim publicznym liceum, nie odstaje w żaden sposób.

                        Wydaje mi się, że - oprócz innych ważnych względów dotyczących studiowania za granicą - kwestia jest w know-how, tzn. w wiedzy, JAK się trzeba przygotowywać i CO jest ważne w rekrutacji. Bo nasz system naboru na studia jest kompletnie inny i premiuje wyłącznie wyniki egzaminów. Także skuteczność rekrutacyjna (USA) wymaga najwyraźniej czasu (rzeczony Ziemba rzecze: ‘Swoje przygotowania rozpocząłem na około 4 lata przed wysłaniem wszystkich dokumentów.’wink


                        hankam piszesz:
                        Czyli te dobre stopnie biorą się z dodatkowych, indywidualnych lekcji zwanych korepetycjami?

                        Hm, kąśliwy ten komentarz. Czyżbyś miała coś przeciwko korkom jako takim? Czy nie posłałabyś dziecka, gdyby np. było bardzo uzdolnione matematycznie czy jakbądź, na dodatkowe zajęcia rozwijające te talenty, także lekcje indywidualne? Czy nie dawałabyś – lub nie dajesz - dziecku lekcji z języka obcego? Bo w końcu to też korki, nespa.

                        Moja córka ma dwie takie koleżanki w klasie. Dziewczyny mają znakomitą średnią, ale żądzy wiedzy nie mają żadnej. Mają żądzę dobrych stopni, wzmacnianą lekiem przed łomotem, jaki matka sprawi im w domu, gdy przyniosą czwórkę z plusem.

                        Współczuję bicia.
                        (Prawdopodobnej) presji też.
                        Mają znakomitą średnią – cóż, być może już realizują strategię (i za te parę lat będą pisać listy z Hameryki ) bo wiedzą, że ważne są także świadectwa szkolne z (chyba czterech) ostatnich lat. Gdyby miały samą wiedzę, a słabe stopnie, uderzałoby to w ich szanse dostania się. Bo – na podstawie tej garstki wietnamskich uczniów warszawskich szkół, o której słyszałam – mogę sądzić, że będą się starać studiować za granicą. I raczej im się uda.
                        A swoją drogą – ciekawa szkoła, że można mieć zero wiedzy i świetne stopnie.

                        ***
                        Tak się jeszcze zadumałam, o tej drugiej osobie z harvardu.
                        Być może pracowała jak wół od zawsze.
                        Być może dostawała łomot od matki za 4+.
                        Być może paliła w szkole.
                        Z jej profilu na LI wynika, że pracuje w czołowym banku inwestycyjnym, gdzieś w świecie.
                        Pytanie: czy byłaby w tym miejscu bez gimnazjalnych/licealnych trudów? Obstawiam, że raczej nie.
                        Pytanie: czy było warto? ...



                        • maksimum Najlepsi nie biora zadnych korkow. 03.01.14, 18:34
                          tinywee napisała:

                          > Po polskim liceum nie jest pewnie się trudniej dostać niż po szkołach w innych
                          > krajach. A i też, z zasłyszanych historii o różnych delikwentach, studentach 'r
                          > enomowanych uczelni', nie słyszałam, żeby ktoś odpadł na pierwszym roku bo nie
                          > dawał rady. Menodo gdzieś niedawno pisała, ze kolega jej córki na 1szym roku kt
                          > óregoś oksbridżu mówił, ze poziom delikwentów jest podobny i on, po polskim pub
                          > licznym liceum, nie odstaje w żaden sposób.

                          Nawet nie porownuj oksbridzu do czolowych uczelni amerykanskich,bo to jest smiechu warte.
                          Niech sie odwaza wreszcie Brytyjczycy zdawac SAT i zobaczymy jak beda wypadali w porownaniu z Amerykanami.
                          Angielski jest jezykiem urzedowym TYLKO w UK(czyli 60 mln ludzi) a reszta mialaby problemy logical reading na SAT.
                          W USA masz 315 mln ludzi + 30 mln w Kanadzie.

                          > Hm, kąśliwy ten komentarz. Czyżbyś miała coś przeciwko korkom jako takim? Czy n
                          > ie posłałabyś dziecka, gdyby np. było bardzo uzdolnione matematycznie czy jakbą
                          > dź, na dodatkowe zajęcia rozwijające te talenty, także lekcje indywidualne? Czy
                          > nie dawałabyś – lub nie dajesz - dziecku lekcji z języka obcego? Bo w ko
                          > ńcu to też korki, nespa.

                          Najlepsi NIE BIORA ZADNYCH KORKOW.
                          Korki sa dla srednich i slabych.
                          Moj syn nigdy nie bral zadnych korkow,a jego kumpel Sean ktory zdal SAT na max 2.400 pkt niespecjalnie przykladal sie do nauki.
                          Sa zdolni i zdolniejsi i oni sami sie naucza a nawet wyprzedza poziom nauczania na Harvardzie bo cala wiedza jest na internecie i mozna ja tam znalezc.

                          > Mają znakomitą średnią – cóż, być może już realizują strategię (i za te p
                          > arę lat będą pisać listy z Hameryki ) bo wiedzą, że ważne są także świadectwa s
                          > zkolne z (chyba czterech) ostatnich lat. Gdyby miały samą wiedzę, a słabe stopn
                          > ie, uderzałoby to w ich szanse dostania się. Bo – na podstawie tej garstk
                          > i wietnamskich uczniów warszawskich szkół, o której słyszałam – mogę sądz
                          > ić, że będą się starać studiować za granicą. I raczej im się uda.

                          Ciekawa sprawa,ze jacys zahukani Wietnamczycy mieszkajacy w "inteligenckiej" Polsce wiedza jak sie dostac na Harvard a Polacy nie wiedza.

                          > Tak się jeszcze zadumałam, o tej drugiej osobie z harvardu.
                          > Być może pracowała jak wół od zawsze.
                          > Być może dostawała łomot od matki za 4+.
                          > Być może paliła w szkole.
                          > Z jej profilu na LI wynika, że pracuje w czołowym banku inwestycyjnym, gdzieś w
                          > świecie.
                          > Pytanie: czy byłaby w tym miejscu bez gimnazjalnych/licealnych trudów? Obstawia
                          > m, że raczej nie.
                          > Pytanie: czy było warto? ...

                          Z punktu widzenia przecietnego Polaka-NIE BYLO WARTO!!
                          Zycie to nie wyscig "szczurow" ale polska sielanka z robta co chceta oraz alkoholem i papierosami i koniecznie narty w Austrii.
                          • angelfree Re: Najlepsi nie biora zadnych korkow. 03.01.14, 19:48
                            > Nawet nie porownuj oksbridzu do czolowych uczelni amerykanskich,bo to jest smie
                            > chu warte.


                            Już się tak nie nadymaj, Maksiu, obie uczelnie są daleko lepsze niż NYU.
                            • maksimum Re: Najlepsi nie biora zadnych korkow. 03.01.14, 21:40
                              angelfree napisała:

                              > > Nawet nie porownuj oksbridzu do czolowych uczelni amerykanskich,bo to
                              > jest smiechu warte.

                              >
                              > Już się tak nie nadymaj, Maksiu, obie uczelnie są daleko lepsze niż NYU.

                              www.shanghairanking.com/ARWU2013.html

                              One w rankingu sa przed NYU ale nie w poziomie nauczania.
                              Tak jak i Harvard jest wyzej w rankingu niz Columbia a na Columbie jest trudniej sie dostac.
                              Dobrze ze tinywee poruszyl problem darmowego studiowania w USA,ktore na Harvardzie jest mozliwe ale juz na NYU czy Columbii nie za bardzo.

                              pl.wikipedia.org/wiki/Need_blind
                              Owszem mozesz studiowac na Columbii czy NYU za darmo ale musisz byc bardzo dobrym studentem.

                              Porownanie oxbridge do uniwersytetow amerykanskich jest zadne,bo wszystkie uniwersytety amerykanskie z top-100 sa lepsze od oxbridge.
                              Poziom uniwersytetow to jest poziom studentow na nich studiujacych a nie wielowiekowa tradycja i piekne stare budynki.
                              Wtedy gdy UK byl imperiu poziom nauczania byl tam najwyzszy,ale juz caly XX wiek to byla dominacja amerykanska i dominacja nauki amerykanskiej.
                              1-wiekszosc studentow na oxbridge jest z liczacej 60 mln ludzi UK
                              2-wiekszosc studentow na Harvardzie,Columbii,NYU jest z 315 mln ludzi USA.
                              3-poziom zycia w USA jest duzo wyzszy niz w UK a tym samym sa tam madrzejsi ludzie,majacy madrzejsze dzieci.

                              Dlaczego w Polsce nie ma dobrych uniwersytetow?
                              Bo Polska ma niecale 40 mln ludzi i niski poziom nauczania a na studia do Polski przyjezdzaja glownie Ukraincy i Bialorusini.
                              1-Najpierw musisz miec wysoki GDP per capita
                              2-Duza liczbe ludnosci mowiaca danym jezykiem
                              3-dobra selekcje

                              Przeciez duzo latwiej jest wybrac najlepszych na Harvard z 315 mln USA gdy wszyscy pisza SAT niz wybrac na oxbridge z 60 mln ludzi gdzie nie ma SAT ani zadnych innych porownywalnych egzaminow.
                              • angelfree Rekord świata głupoty 03.01.14, 21:45
                                W tym poście przekroczyłeś poziom absurdu.
                                • maksimum Re: Rekord świata głupoty 03.01.14, 22:44
                                  angelfree napisała:

                                  > W tym poście przekroczyłeś poziom absurdu.

                                  Bardzo sie przejalem tym co piszesz i ze nie rozumiesz rzeczy podstawowych n/t poziomu uczelni.
                                • canuck_eh Re: Rekord świata głupoty 03.01.14, 23:59
                                  On poziom absurdu przekroczyl juz dawno.Teraz sie zgielam w pol jak przeczytalam ze jego syn co to sam decyzji o kierunku studiow nie moze podjac moglby wybrac 10 kierunkow i by sobie poradzil.No moge sie zgodzic jak owe 10 kierunkow jest pokrewne w pewnym stopniu.Bo juz widze mlodziana co to w koncu wybral pielegniarstwo na wedlug maksia najlepszym uniwersytecie w USA, jak idzie i swietnie sobie radzi na fizyce, lingwistyce, muzycznych studiach, dorzucmy prawo, historie czy nawet ta latwa geografie( tu noglby oblac pierwsze jakies testy bo on swego czasu szukal drugiej Afryki)
                              • fanny Maksimum 12.03.14, 07:22
                                maksimum napisał:

                                > angelfree napisała:
                                >
                                > > > Nawet nie porownuj oksbridzu do czolowych uczelni amerykanskich,
                                > bo to
                                > > jest smiechu warte.

                                > >
                                > > Już się tak nie nadymaj, Maksiu, obie uczelnie są daleko lepsze niż NYU.
                                >
                                > www.shanghairanking.com/ARWU2013.html
                                >
                                > One w rankingu sa przed NYU ale nie w poziomie nauczania.

                                LOL. Tak, tak, student to faculty ratio 7:1 napewno powoduje, ze poziom nauczania jest kiepski. Chyba wedlug Ciebie tongue_out

                                > Tak jak i Harvard jest wyzej w rankingu niz Columbia a na Columbie jest trudnie
                                > j sie dostac.

                                Nie wprowadzaj ludzi w blad - Harvard ma acceptance rate 5.79% a Columbia 6.89%.
                                Pamietasz jaka acceptance rate ma NYU czy trzeba Ci przypomniec? Tylko Stern ujmij ze statystyk, byloby uczciwiej. Choc jak nawet pozostawisz, to przyznasz, ze nadal d. nie urywa?

                                >
                                > Porownanie oxbridge do uniwersytetow amerykanskich jest zadne,bo wszystkie uniw
                                > ersytety amerykanskie z top-100 sa lepsze od oxbridge.

                                Wedlug jakiego rankingu? Twojego osobistego chyba?

                                > Poziom uniwersytetow to jest poziom studentow na nich studiujacych a nie wielow
                                > iekowa tradycja i piekne stare budynki.
                                > Wtedy gdy UK byl imperiu poziom nauczania byl tam najwyzszy,ale juz caly XX wie
                                > k to byla dominacja amerykanska i dominacja nauki amerykanskiej.
                                > 1-wiekszosc studentow na oxbridge jest z liczacej 60 mln ludzi UK

                                Czyli najlepsi z 60 mln pchaja sie na Oxford badz Cambridge i tam zostaja przyjeci.

                                > 2-wiekszosc studentow na Harvardzie,Columbii,NYU jest z 315 mln ludzi USA.

                                I najlepsi z tych 315 milionow maja do wyboru Harvard, Princeton, Yale, Columbia, Stanford i MIT. Albo wybieraja najlepsze LACs.

                                > 3-poziom zycia w USA jest duzo wyzszy niz w UK a tym samym sa tam madrzejsi lud
                                > zie,majacy madrzejsze dzieci.
                                >
                                Ale te madrzejsze dzieci maja szerszy wybor, plus podejmuja decyzje nie tylko w oparciu o rankingi ale rowniez oferte stypendialna.

                                Na marginesie, ja wiem, ze pewnie Ci dobrze robi na ego stawianie w jednym zdaniu Harvardu, Columbii i NYU, ale to doprawdy nie jest ta sama liga, no miejmy troche realizmu.

                                > Dlaczego w Polsce nie ma dobrych uniwersytetow?
                                > Bo Polska ma niecale 40 mln ludzi i niski poziom nauczania a na studia do Polsk
                                > i przyjezdzaja glownie Ukraincy i Bialorusini.
                                > 1-Najpierw musisz miec wysoki GDP per capita
                                > 2-Duza liczbe ludnosci mowiaca danym jezykiem
                                > 3-dobra selekcje
                                >
                                > Przeciez duzo latwiej jest wybrac najlepszych na Harvard z 315 mln USA gdy wszy
                                > scy pisza SAT niz wybrac na oxbridge z 60 mln ludzi gdzie nie ma SAT ani zadnyc
                                > h innych porownywalnych egzaminow.

                                Nie zgodze sie tym twierdzeniem, bo po pierwsze wyniki SAT bynajmniej nie przesadzaja o dostaniu badz nie oferty z Harvard. Znam ludzi, ktorzy mieli 2350 i nawet interview nie mieli i takich, ktorzy mieli 1950 i zalapali sie na free ride. A po drugie - patrz wyzej.

                                Zastanawiam sie tez dlaczego dziwi Cie, ze malo Polakow z Polski korzysta w pelni z mozliwosci jakie daje amerykanskiego system szkolnictwa wyzszego. A Twoj syn dlaczego nie korzysta w pelni? Dlaczego nie jest na out of state uni z chocby pierwszej 30 w rankingach tylko mieszka w domku przy rodzicach i dojezdza 40 minut do szkoly? Za malo zdolny czy za biedny?

                                f.
                                • maksimum Re: Maksimum 04.11.14, 14:23
                                  fanny napisała:

                                  > > One w rankingu sa przed NYU ale nie w poziomie nauczania.
                                  >
                                  > LOL. Tak, tak, student to faculty ratio 7:1 napewno powoduje, ze poziom naucza
                                  > nia jest kiepski. Chyba wedlug Ciebie tongue_out

                                  Ten stosunek nie ma zadnego znaczenia,bo najwazniejszy jest poziom STUDENTOW.
                                  W EU nie ma takiego poziomu nauczania w szkolach jak w USA i dlatego poziom studentow jest tez nizszy.
                                • maksimum Maksimum-Acceptanve rate. 04.11.14, 14:43
                                  fanny napisała:

                                  > > Tak jak i Harvard jest wyzej w rankingu niz Columbia a na Columbie jest t
                                  > rudniej sie dostac.
                                  >
                                  > Nie wprowadzaj ludzi w blad - Harvard ma acceptance rate 5.79% a Columbia 6.89%.

                                  Nie bardzo rozumiesz,ze acceptance rate odzwierciedla POPULARNOSC a w mniejszym stopniu poziom.
                                  Kazdy sklada aplikacje na Harvard,nawet dla szpanu,bo moze sie uda,a na Columbie tego juz nie robia.

                                  Dartmouth i CIT maja acceptance rate powyzej 10% a sa na tym samym poziomie nauczania co Harvard.

                                  www.nytimes.com/interactive/2013/04/15/education/thechoice-2013-acceptance-rates.html?_r=0
                                  > Pamietasz jaka acceptance rate ma NYU czy trzeba Ci przypomniec?

                                  NYU nie jest need-blind admission uczelnia i MUSISZ miec kase by tam studiowac.
                                  Dlatego mieszkajac w NYC niemal wszyscy skladaja podania do Columbii gdzie mozna studiowac za darmo a nie skladaja na NYU,gdzie za studiowanie trzeba placic.
                                  Moja corka zlozyla podanie do Columbii a nie zlozyla do NYU.


                            • canuck_eh Re: Najlepsi nie biora zadnych korkow. 04.01.14, 00:01
                              O jakie ty obrzydliwe rzeczy mowisz, a raczej piszesz.NYU to najlepsza uczelnia w USA .A wiesz dlaczego?Bo tam maksia synek pielegniarstwo studiuje i jak to sam maksiu napisal kiedys bedzie szarpal szmal po tych studiach na Wall Streetsmile
                        • hankam Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 19:30
                          Nie pisałam, że mają zero wiedzy. Napisałam, że nie mają żądzy wiedzy.
                          Uczą się dla stopni.
                          Jak się nie nauczą - ściągają.
                          Istnieje też metoda ZZZ.
                          W sumie nie widzę nic złego w kuciu dla stopni i w ogóle pracowitości i pilności, z jednym ale.
                          Jak zapytasz, jakie mają plany, to może stomatologia, a może prawo. Czyli od ściany do ściany. Nie wiedzą, co je interesuje, poza tym, że ma być dochodowe.
                          Piszę o dwóch dziewczynach, nie generalizuję.

                          > Hm, kąśliwy ten komentarz. Czyżbyś miała coś przeciwko korkom jako takim? Czy n
                          > ie posłałabyś dziecka, gdyby np. było bardzo uzdolnione matematycznie czy jakbą
                          > dź, na dodatkowe zajęcia rozwijające te talenty, także lekcje indywidualne? Czy
                          > nie dawałabyś – lub nie dajesz - dziecku lekcji z języka obcego? Bo w ko
                          > ńcu to też korki, nespa.


                          Korki to moim zdaniem dodatkowe lekcje z zakresu programu szkolnego. Córka miała przez pół roku korepetycje z niemieckiego, bo trafiła w gimnazjum do grupy zaawansowanej, która była sporo do przodu w stosunku do jej poziomu, a alternatywą było przejście do grupy początkującej (bez sensu, bo po co miałaby zaczynać od nowa).
                          Nauki języków wykraczającej poza program szkolny nie nazwałabym korepetcjami, tak samo jak nauki gry na instrumencie, kółka plastycznego etc.
                          Natomiast bardzo się zdziwiłam, że córki koleżanka miała korepetycje z biologii pod kątem konkursu kuratoryjnego. Bez powodzenia zresztą.
                          Córka swoje zainteresowania rozwija w kole naukowym na uniwersytecie, miała też latem coś w rodzaju stażu czy praktyk w instytucie badawczym. Trudno to nazwać korkami.
                          Nie mam nic przeciwko korepetycjom w określonych sytuacjach, ale dziwi mnie, kiedy korepetycje mają uczniowie zdolni i radzący sobie, a motywacją jest uzyskanie wyższej średniej, a nie wyjście POZA program szkolny. Chyba, że jest to przed maturą, bo to jeszcze insza inszość.

                          A co do studentów Oxbridge - właśnie w tym roku rozpoczęła na ekonomii studia bardzo zdolna i bardzo pracowita dziewczyna, po IB. Pewnie też będzie pracowała w jakimś banku inwestycyjnym. Pierwsze jej wrażenie było takie, że studenci spoza wysp sa bardziej zainteresowani nauką. Brytyjczycy wolą imprezować.
                          • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 03.01.14, 21:05
                            hankam napisała:

                            > Jak zapytasz, jakie mają plany, to może stomatologia, a może prawo. Czyli od śc
                            > iany do ściany. Nie wiedzą, co je interesuje, poza tym, że ma być dochodowe.
                            > Piszę o dwóch dziewczynach, nie generalizuję.

                            Tak to wlasnie jest ze zdolnymi,ze sa zdolni wielokierunkowo.
                            Moj syn tez moglby wybrac 10 roznych kierunkow i na kazdym dalby sobie rade.

                            > A co do studentów Oxbridge - właśnie w tym roku rozpoczęła na ekonomii studia b
                            > ardzo zdolna i bardzo pracowita dziewczyna, po IB. Pewnie też będzie pracowała
                            > w jakimś banku inwestycyjnym. Pierwsze jej wrażenie było takie, że studenci spo
                            > za wysp sa bardziej zainteresowani nauką. Brytyjczycy wolą imprezować.

                            Generalnie Europejczycy sa bardziej podatni na imprezowanie a jest to spowodowane brakiem dyscypliny i niskim poziomem studiow.
                            Jesli chodzi o investment banking to musze cie zasmucic ale zwalniaja duzo i zarobki spadaja szybko.

                            www.economist.com/news/finance-and-economics/21592642-pay-investment-banks-starting-fall-not-because-politicians-have?zid=300&ah=e7b9370e170850b88ef129fa625b13c4
                            • maksimum Oxford ma 17% cudzoziemcow. 03.01.14, 22:47
                              www.ox.ac.uk/about_the_university/facts_and_figures/
                              I az 91% jest zadowolonych z poziomu studiow.
                              Najwieksza grupe obcokrajowcow stanowia Amerykanie i oni sa najbardziej nizadowoleni z poziomu studiow.
                              • angelfree Re: Oxford ma 17% cudzoziemcow. 04.01.14, 00:09
                                > Najwieksza grupe obcokrajowcow stanowia Amerykanie i oni sa najbardziej nizadow
                                > oleni z poziomu studiow.

                                Zapewne dlatego, ze nie daja rady.
                                • maksimum Re: Oxford ma 17% cudzoziemcow. 04.01.14, 05:42
                                  angelfree napisała:

                                  > > Najwieksza grupe obcokrajowcow stanowia Amerykanie i oni sa najbardziej n
                                  > izadowoleni z poziomu studiow.
                                  >
                                  > Zapewne dlatego, ze nie daja rady.

                                  Keep dreaming.
                                  Jak sie wyjezdza z USA to wszedzie indziej jest nizszy poziom nauczania,wiec jezdzi sie tam wycieczkowo.Pozwiedzac cokolwiek a moj syn pojechalby na Oxbridge by ogladac mecze pilki noznej na wyspach.
                          • tinywee Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 04.01.14, 00:09
                            Dzięki za obszerną odpowiedź.

                            W sumie na podstawie jednego zasłyszanego delikwenta (tj. ucznia mojej koleżanki) niekoniecznie trzeba ekstrapolować na całą populację - może to on wręcz jest wyjątkiem co do żądzy wiedzy, bo np. cenione są inne wartości (btw, to korki z języka).

                            W sumie nie widzę nic złego w kuciu dla stopni i w ogóle pracowitości i pilności, z jednym ale. Jak zapytasz, jakie mają plany, to może stomatologia, a może prawo. Czyli od ściany do ściany. Nie wiedzą, co je interesuje, poza tym, że ma być dochodowe.

                            Co prawda nie wiem, czy mówisz o gimnazjum czy liceum - można nie wiedzieć, co mnie interesuje, natomiast dążyć do uzyskania popłatnego zawodu. Zgadywałabym, że to jest nawet całkiem rozpowszechnione podejście. Mieć pasję to mieć wielkie szczęście. (bo znam swoją potrzebę i jej realizowanie przynosi mi dużo satysfakcji).
                            ,
                            W sumie na korki - przy Twojej definicji - mam chyba podobne poglądy. Choć rozpatrzyłabym każdorazowo, gdyby dziecko zgłosiło takie zapotrzebowanie.

                            A co do studentów Oxbridge - właśnie w tym roku rozpoczęła na ekonomii studia bardzo zdolna i bardzo pracowita dziewczyna, po IB. Pewnie też będzie pracowała w jakimś banku inwestycyjnym.

                            No właśnie. Talent, praca i IB smile. Po dwóch latach znoju to już teraz raczej spacerek będzie smile

                            [Przy czym, zupełnie na marginesie i niepersonalnie, ekonomia to chyba też jedna z tych dziedzin, którą można wybrać nie tyle z powodu zainteresowania, co oczekiwania przyzwoicie płacącej pracy później.]





                            • azjaodkuchni Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 04.01.14, 02:35
                              Gadałam kiedyś z jedną z singapurskich nauczycielek i która studiowała w Uk dlaczego nie wybrała Stanów a ona powiedziała, że Stany wydają jej się skrajnie niebezpieczne i nigdy nie chciała tam pojechać. ... I to mówi pani która co wakacje jeździ do Kambodży i uczy dzieciaki angielskiego w jakieś szkole, pani która pojechała z grupą dzieciaków do rezerwatu gdzie są krokodyle. Maks pobudki wybrania tego a nie innego miejsca są różne....
                              Nie powiem mnie kusi pchnięcie dzieciaka na studia do Stanów, ale to nie ja będę kraj, uczelnię i kierunek wybierać. Studia za wielką wodą pokazały by mojemu dziecku coś innego niż singapurska szkoła a ja jestem zwolennikiem różnorodnych doświadczeń.
                            • maksimum Re: Gdzie jada na studia obywatele UK? 04.01.14, 05:48
                              tinywee napisała:

                              > [Przy czym, zupełnie na marginesie i niepersonalnie, ekonomia to chyba też jedn
                              > a z tych dziedzin, którą można wybrać nie tyle z powodu zainteresowania, co ocz
                              > ekiwania przyzwoicie płacącej pracy później.]

                              Pod tym wzgedem tez jestescie nizle w tyle za USA.
                              Investment banking kompletnie padl i to kilka lat temu.Zwalniaja ludzi a pozostalym obnizaja place.
                              Jedyne poplatne zawody w USA to medycyna i IT ale tylko na wysokim poziomie,bo proste programowanie robia wszyscy.
                              Studia ekonomiczne zupelnie nie sa na chodzie ,bo nawet po Harvard Business School sa problemy z praca.
                              W bankach w USA place raczej sa niskie.
                              • maksimum 18-letnia dziewczyna sadzi rodzicow o utrzymanie. 06.03.14, 22:05
                                www.foxnews.com/us/2014/03/05/new-jersey-teen-sues-parents-for-support-claiming-was-kicked-out-home/?intcmp=latestnews
                                18-letnia dziewczyna uczeszczajaca do prywatnej szkoly sadzi rodzicow by placili za jej szkole oraz utrzymanie.
                                Dla wyjasnienia.W USA rodzice nie maja obowiazkow wobec dzieci ktore koncza 18 rok zycia,nawet jak te studiuja.
                                Story zaczyna sie od tego,ze 18-latka twierdzi ze rodzice wyrzucili ja z domu,a rodzice twierdza ze jej nie wyrzucali ale narzucali pewne obowiazki domowe jak rowniez o ktorej godz ma wracac do domu.

                                Rachel Canning, 18, of Morris Catholic High School, was denied her requests for child support of $654 a week as well as thousands of dollars in attorney fees and immediate reimbursement of her high school tuition.
                                --------
                                No wiec sad oddalil jej pozew by rodzice placili jej 654 doll tygodniowo jak rowniez oplacali czesne za szkole oraz jej koszta sadowe.

                                Rodzice chca by wrocila do domu i stosowala sie do zasad panujacych w ich domu,a ona nie chce wrocic.

                                Znajac prawo polskie to mloda idiotka by wygrala w sadzie.
                                • maksimum 18-letnia dziewczyna sadzi rodzicow o utrzyma 14.03.14, 02:54
                                  www.cnn.com/2014/03/12/us/student-sues-parents-new-jersey/index.html?hpt=hp_c3
                                  No i juz po sadzeniu.
                                  Sad nakazal jej powrot do domu.
                                  Ona wczesniej opuszczala szkole,bo sie ....zakochala i szkola spadla na dalszy plan,wiec zostala zawieszona w szkole-czyli nie mogla przychodzic bez dobrego wytlumaczenia,bo inaczej by ja wyrzucili ze szkoly.
                                  Jej chlopak tez zostal zawieszony.
                                  Jak rodzice odebrali jej komorke i mozliwosc uzywania rodzinnego samochodu to 18 latka uciekla z domu,przestala chodzic do szkoly i zaczela sadzic rodzicow.
                                  • iwoniaw Re: 18-letnia dziewczyna sadzi rodzicow o utrzyma 14.03.14, 15:04
                                    A co ten patologiczny przypadek ma wspólnego z wątkiem "dziecko idzie na studia"? Tamta panna raczej nie o studiach myśli, więc i szans na przyzwoite wyniki w HS, a tym bardziej na dobrą uczelnię nie ma.
                                    • maksimum Re: 18-letnia dziewczyna sadzi rodzicow o utrzyma 14.03.14, 17:18
                                      Ona jest dobra uczennica (jesli nie jedna z najlepszych) w dobrej szkole prywatnej i zdecydowanie idzie na studia.
                                      Jej po prostu odbilo n/t milosci i szkola oraz rodzina zeszly na drugi plan.
                                      Niestety pod tym wzgledem dziewczyny sa duzo trudniejsze do wychowania.
    • joanna29 Re: Dziecko idzie na studia. 12.03.14, 14:13
      Tez chciałam napisać, ze moje dziecko (lat 8) bierze udział w uniwersytecie dziecięcym. to jedna chodzi o inną uczelnie i inne wiekowo "dziecko".
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 14.03.14, 02:48
        Poczatek jest skromny a pozniej wyrwie do przodu.
        • maksimum Dean's list NYU. 10.04.14, 12:43
          core.ls.nyu.edu/page/honors
          Czy ja wspomnialem,ze syn jest na dean's list na NYU?
          • maksimum Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 05:29
            Corka wlasnie dostala wyniki SAT i dostala dokladnie taki sam wynik jak syn czyli miesci sie w 1% najlepszych z 2.200 pkt na 2.400 mozliwych.

            Myslalem,ze bedzie pierwsza z domu ,ktora sie na Harvard dostanie,ale ten wynik to troche za malo i namowilem ja,by jeszcze raz napisala ale tym razem uczyla sie przed egzaminem a nie jak ostatnim razem.
            Oczywiscie ja gdybym sie tu urodzil to z palcem w zadzie dostalbym sie na Harvard,ale to inne czasy byly i nie odwroci sie tego.Ma lepsza srednia niz syn,wiec ma wieksze swzanse na lepsza uczelnie.
            • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 08:23
              big_grin gratulacje dla corki.
              Chyba jednak zapominasz,mze na Harvard potrzebne jest cos wiecej niz punkty. A ty maksiu z calym szacunkiem, ale marniutkie mialbys szanse na dostanie sie tam ze swoja wiedza wink
              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 18:01
                fogito napisała:

                > big_grin gratulacje dla corki.
                > Chyba jednak zapominasz,mze na Harvard potrzebne jest cos wiecej niz punkty.

                Ona tych innych rzeczy ma tyle,ze moglaby obdzielic co najmniej 3 inne osoby.
                Ja nawet nie pozwalam jej na ta dzialalnosc poza szkolna bo to strata czasu.

                Najbardziej mnie zdziwilo i wkurzylo,ze ona nie chce isc na Harvard.
                Rozmawialem z jej guidance counselor i dowiedzialem sie ze corka ma na liscie Columbia,Princeton i kilka innych pomniejszych uniwersytetow.

                > A ty maksiu z calym szacunkiem, ale marniutkie mialbys szanse na dostanie sie tam
                > ze swoja wiedza wink

                Zadnych problemow bym nie mial.
                • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 18:50
                  maksimum napisał:

                  > fogito napisała:
                  >
                  > > big_grin gratulacje dla corki.
                  > > Chyba jednak zapominasz,mze na Harvard potrzebne jest cos wiecej niz punk
                  > ty.
                  >
                  > Ona tych innych rzeczy ma tyle,ze moglaby obdzielic co najmniej 3 inne osoby.
                  > Ja nawet nie pozwalam jej na ta dzialalnosc poza szkolna bo to strata czasu.
                  >
                  > Najbardziej mnie zdziwilo i wkurzylo,ze ona nie chce isc na Harvard.
                  > Rozmawialem z jej guidance counselor i dowiedzialem sie ze corka ma na liscie C
                  > olumbia,Princeton i kilka innych pomniejszych uniwersytetow.
                  >

                  W odróżnieniu od całkowicie stlamszonego przez ciebie syna, córka nie dała sie zdominować i wie czego chce. Postaraj sie nie wtrącać w jej wybory życiowe - to ONA idzie na studia, ty już miałeś swoją szanse...
                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 22:59
                    zgagusia napisała:

                    > W odróżnieniu od całkowicie stlamszonego przez ciebie syna, córka nie dała sie
                    > zdominować i wie czego chce.

                    Syn idzie prosta droga do sukcesu a corka wymyslila sobie University of Wisconsin,czyli dziura na koncu swiata.

                    > Postaraj sie nie wtrącać w jej wybory życiowe - to
                    > ONA idzie na studia, ty już miałeś swoją szanse...

                    Niestety nie pojedzie na jakies zadoopie studiowac,bo to zadnego sensu nie ma.
                    • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 23:05
                      Bidulka. Moze ucieknie jak znajdzie w sobie troche sily.
                • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 21:06
                  Zycze twojej corce jak najlepiej a szczegolnie zycze jej wyjazdu na studia gdzies daleko od domu i toksycznego ojca.
                  Maksiu, any dostac sie na Harvard potrzebne jej cos wiecej niz wysokie mniemanie o sobie wink
                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 23:02
                    fogito napisała:

                    > Zycze twojej corce jak najlepiej a szczegolnie zycze jej wyjazdu na studia gdzi
                    > es daleko od domu i toksycznego ojca.

                    Ona zginie beze mnie i zaczyna to do niej juz powoli docierac.

                    > Maksiu, any dostac sie na Harvard potrzebne jej cos wiecej niz wysokie mniemani
                    > e o sobie wink

                    Corka nie chce isc na Harvard i nie ma wysokiego mniemania o sobie,to ja zaczynam w nia to wszczepiac i mam nadzieje ze sie uda.
                    Namowie ja tez na Harvard tak dla zgrywu,zeby sie dostala ale nie poszla tam studiowac.
                    • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 29.10.14, 23:11
                      Ty upupiasz swoje dzieci i robisz z nich kukly. Zal, ze twoja zona nie moze cie ustawic. Calosc wyglada jak patologia sad
                      Moze jednak przydaloby sie leczenie. Chodzilo mi o twoje rozbuchane ego a nie corki uncertain
                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 30.10.14, 03:41
                        fogito napisała:

                        > Ty upupiasz swoje dzieci i robisz z nich kukly.

                        I dzieki mnie na ludzi wyjda,a twoja patologia skonczy na jakims poslednim polskim uniwersytecie warminsko-mazurskim lub bedzie grala w 3-ciej lidze w pilke kopana.

                        > Zal, ze twoja zona nie moze cie ustawic.

                        Osoba od podejmowania waznych decyzji w rodzinie moze byc tylko glowa rodziny a nie jakas szyja.

                        > Calosc wyglada jak patologia sad

                        Zrob sobie zdjecie NYU i opraw w ramki bo twoj synalek nigdy sie tam nie dostanie.

                        > Moze jednak przydaloby sie leczenie. Chodzilo mi o twoje rozbuchane ego a nie corki uncertain

                        Wlasnie teraz walcze by rozbuchac corki ego i mysle ze do konca roku mnie sie uda.
                        • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 03.11.14, 12:19
                          Ty jestes patologia, bo strasznie niekumaty jestes. Moj syn lepiej mówi i pisze w dwóch językach niż ty w jednym tongue_out A na studia pojdzie tam gdzie chce ale na pewno nie do NY, bo to nie jest miasto do życia na dluzsza metę.
                          Moj syn w przeciwieństwie do twojego ma jaja i wie czego chce tongue_out
                          • anmanika Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 12:48
                            Nie trzeba być w USA urodzonym by się bez trudu dostać na Harvard:
                            "28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czteroletnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie. Na Harvardzie od pięciu lat robi doktorat z matematyki na pograniczu biologii, sam prowadzi już zajęcia z młodszymi studentami."
                            • anmanika Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 12:50
                              p.s
                              To nie jest szkoła dla wszystkich - przyznają. ?Uczę się po kilkanaście godzin dziennie, chodzę spać koło 3 w nocy ? ? mówi 22-letni Adam Ziemba. Na harwardzki college trafił prosto po katowickim liceum.
                              ""By dostać się na Harvard wcale nie trzeba być laureatem olimpiad, wystarczy że jesteś jednym z najlepszych w szkole i masz pasję" - zapewnia.
                              • maksimum Adam Ziemba. 04.11.14, 14:15
                                anmanika napisała:

                                > p.s
                                > To nie jest szkoła dla wszystkich - przyznają. ?Uczę się po kilkanaście godzin
                                > dziennie, chodzę spać koło 3 w nocy ? ? mówi 22-letni Adam Ziemba. Na harwardzk
                                > i college trafił prosto po katowickim liceum.

                                studia.dlastudenta.pl/artykul/W_Polsce_nie_ma_zainteresowania_absolwentami_Harvardu_(WYWIAD),107972.html
                                "A jak oceniasz poziom polskiej matury w porównaniu do SAT, czyli małej matury amerykańskiej?"
                                "Trudno jest mi ocenić poziom tych dwóch egzaminów ze względu na znaczące różnice programowe. Egzaminy SAT Subject Test, zwłaszcza te matematyczne, biologiczne i chemiczne, obejmują bardzo zaawansowany materiał."

                                "Jaki odsetek stanowią Polacy?
                                Polaków jest niewielu. Byłem jedyną osobą, która dostała się po polskim liceum od wielu, wielu lat."

                                Roznica poziomow nauczania jest tak wielka,ze po polskim liceum nie ma szans na Harvard.

                                No i co bylo do przewidzenia w Polsce nie ma zapotrzebowania na absolwentow Harvardu.
                                • anmanika Re: Adam Ziemba. 04.11.14, 14:53
                                  www.ivypoland.pl/pl/o-fundacji,nasi-ochotnicy.html
                                  po polskim liceum nie ma szans? Widać, że czytanie ze zrozumieniem to dla ciebie trudna sztuka.
                                  • maksimum Re: Adam Ziemba. 04.11.14, 15:39
                                    anmanika napisała:

                                    > www.ivypoland.pl/pl/o-fundacji,nasi-ochotnicy.html
                                    > po polskim liceum nie ma szans? Widać, że czytanie ze zrozumieniem to dla ciebi
                                    > e trudna sztuka.

                                    Mialem racje,oni wszyscy studiowali juz co innego wczesniej zanim dostali sie na amerykanskie uczelnie.
                            • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 13:57
                              anmanika napisała:

                              > Nie trzeba być w USA urodzonym by się bez trudu dostać na Harvard:
                              > "28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czterole
                              > tnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie. Na H
                              > arvardzie od pięciu lat robi doktorat z matematyki na pograniczu biologii, sam
                              > prowadzi już zajęcia z młodszymi studentami."
                              --------------
                              Cos dlugo te studia robi.Normalny Amerykanin ma doktorat w wieku 25 lat lub wczesniej.
                              >
                              • anmanika Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 14:55
                                I ciągle te kłopoty z czytaniem, raz jeszcze, studia na Oxfordzie i Cambridge zaliczył po drodze.
                                • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:44
                                  anmanika napisała:

                                  > I ciągle te kłopoty z czytaniem, raz jeszcze, studia na Oxfordzie i Cambridge zaliczył po drodze.

                                  Bo tam studiowanie jest proste.

                              • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:25
                                Ale joke big_grin Normalny Amerykanin to zaledwie licencjat robi, jeśli studiuje oczywiscie.
                                • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:52
                                  fogito napisała:

                                  > Ale joke big_grin Normalny Amerykanin to zaledwie licencjat robi, jeśli studiuje oczywiscie.

                                  Tak bo w USA nie przyjmuje sie z automatu na magisterskie jak w Polsce.
                                  Trzeba byc rzeczywiscie dobrym na studiach by sie dostac na magisterskie w USA.
                                  W Polsce natomiast magistrow rozdaja jak pietruszke na warzywniaku i taki mgr na dodatek ledwo duka po angielsku.

                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 16:10
                                    No to sie zdecyduj. Maja te doktoraty czy raczej licencjaty. A moze nie umiesz rozroznic big_grin
                                    • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 16:18
                                      fogito napisała:

                                      > No to sie zdecyduj. Maja te doktoraty czy raczej licencjaty. A moze nie umiesz
                                      > rozroznic big_grin

                                      Licencjaty w USA sa lepsze niz doktoraty w Polsce i to kazdy wie.
                                      • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 17:27
                                        Kazdy taki mundry jak ty zapewne big_grin
                                      • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 01:37
                                        No to chcialabym zobaczyc hamerykanskiego studenta z licencjatem lepszego od mojego malzonasmile
                                        • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 05:28
                                          canuck_eh napisała:

                                          > No to chcialabym zobaczyc hamerykanskiego studenta z licencjatem lepszego od mo
                                          > jego malzonasmile

                                          Wszyscy po NYU sa od niego lepsi.
                                          Polowa tych z licencjatem na NYU studiuje dalej by dostac stopnie naukowe.
                                          Na slabych uczelniach wiekszosc konczy na licencjacie,ale na lepszych uczelniach juz wiekszosc studiuje dalej.
                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 13:47
                            fogito napisała:

                            > Ty jestes patologia, bo strasznie niekumaty jestes. Moj syn lepiej mówi i pisze
                            > w dwóch językach niż ty w jednym tongue_out A na studia pojdzie tam gdzie chce ale na
                            > pewno nie do NY, bo to nie jest miasto do życia na dluzsza metę.

                            Zapomnialem ze ty zadoopia lubisz.
                            A ktore jest lepsze do zycia?
                            Nie zapominaj,ze ja sie urodzielem w Warszawie i tam do szkoly chodzilem i studiowalem,ze o pracy nie wspomne,a ty jestes tam przeflancowana z glebokiej prowincji.

                            > Moj syn w przeciwieństwie do twojego ma jaja i wie czego chce tongue_out

                            No i bedzie pilke kopal gdzies w drugiej lidze.
                            • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:09
                              I do czego cię to urodzenie w W-wie doprowadzili o? Do wynajętego mieszkania na Brooklynie. Ales karierę zrobil to śmiech na sali big_grin
                              Lepsze kopanie pilki niż podcieranie tylkow amerykańskim emerytom tongue_out
                              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:46
                                fogito napisała:

                                > I do czego cię to urodzenie w W-wie doprowadzili o?

                                Do takich sukcesow o ktorych ty mozesz tylko pomarzyc.
                                • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 16:12
                                  big_grin wynajete mieszkanie w kiepskiej dzielnicy to ma byc sukces. Wow. Musisz definicje sukcesu sobie w wikpedii odswiezyc wink
                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 16:20
                                    fogito napisała:

                                    > big_grin wynajete mieszkanie w kiepskiej dzielnicy to ma byc sukces. Wow. Musisz defi
                                    > nicje sukcesu sobie w wikpedii odswiezyc wink

                                    Widok oceanu z okna trzyma mnie w dobrej kondycji.
                                    A co ciebie tak caly czas wkurza?
                                    • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 17:29
                                      Mnie nic nie wkurza. Ty mnie rozsmieszasz, az mnie szczeka boli big_grin
                                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 19:07
                                        fogito napisała:

                                        > Mnie nic nie wkurza. Ty mnie rozsmieszasz, az mnie szczeka boli big_grin

                                        Zeby to sie radosnym szczekosciskiem nie skonczylo.
                                        • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 19:21
                                          Postaram sie uwazac tongue_out
                    • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 30.10.14, 03:59
                      Albo jak sie z jakis wzgledow nie dostanie to znowu bedzie ze rekrutorka do doopy, nie maksiu?
                      Zostaw Mloda i niech idzie na studia takie jakie chce.po owej uczelni to ona sie bedzie ubiegac o prace i ona musi lubic to co bedzie robila.Bo nie wyobrazam sobie chodzenia do roboty z tekstem...k...rwa i znowu musze dzis do roboty isc.
                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 03.11.14, 07:27
                        canuck_eh napisała:

                        > Albo jak sie z jakis wzgledow nie dostanie to znowu bedzie ze rekrutorka do doo
                        > py, nie maksiu?

                        Corka nawet Harvardu na liscie nie ma,a na te ktore ma na liscie to dostanie sie z palcem w zadzie.Najwyzej stawia Columbie,Cornell i lika pomniejszych.
                        Moja rola w tym,zeby wpisala rowniez NYU,bo ja tam chce ja poslac.

                        > Zostaw Mloda i niech idzie na studia takie jakie chce

                        Ja sporo rzeczy w zyciu robilem i ...kazda robota jest nudna.Nawet wlasny biznes jest nudny.
                        Trzeba robic cos trudnego,zeby za szybko sie nie znudzilo.
                        Jak pojdziesz na latwizne,to pozniej bedziesz glowa w sciane walila,ze cie rodzice nie pokierowali w jakis ambitniejszy zawod.
                        • maksimum Zycie to jest "Open Road". 03.11.14, 07:29
                          www.youtube.com/watch?v=na0_uEvP6Xc
                          i nie wiadomo co cie czeka.I tak jest wlasnie ciekawiej.
                        • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 01:42
                          Co jest rabat jak dwoje dzieciakow z jednej rodziny studiuje na tym samym uniwerku?

                          no to fatalne prace sobie znajdowales.Ja jestem zadowolona z pracy ktora wykonuje - ta za ktora mi placa i to charytatywna.
                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 05:30
                            canuck_eh napisała:

                            > Co jest rabat jak dwoje dzieciakow z jednej rodziny studiuje na tym samym uniwerku?

                            Mysle ze nie ma,ale jest takie pytanie na kwestionariuszu.

                            > no to fatalne prace sobie znajdowales.Ja jestem zadowolona z pracy ktora wykonu
                            > je - ta za ktora mi placa i to charytatywna.

                            Kazda praca byla dla mnie nudna,bo po pierwszym pol roku opanowywalem wszystko do perfekcji i trzeba bylo zajac sie czyms innym.
            • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 03.11.14, 08:47
              Przecież jeszcze niedawno pisałeś, że Harvard wcale nie jest taki dobry i w ogóle to fanaberia, NYU jest lepsze i nie chcesz, żeby Monika szła gdzieś indziej niż na NYU.

              Ale gratulacje dla Moniki. Może jej się uda uciec z Nowego Jorku i wyrwać z rodzinnego gniazda.
              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 13:42
                hankam napisała:

                > Przecież jeszcze niedawno pisałeś, że Harvard wcale nie jest taki dobry i w ogó
                > le to fanaberia,

                Harvard jest bardzo dobry,ale Yale,CIT,Princeton,Harvey Mud,University of Chicago,Dartmouth College,MIT,Columbia sa na takim samym poziomie.

                Pewno nikt z was nie slyszal o Harvey Mud i CIT,bo sa w Kalifornii czy o Dartmouth,ktory jest na prowincji.

                > NYU jest lepsze i nie chcesz, żeby Monika szła gdzieś indziej niż na NYU.

                Pojdzie na Columbie to bedzie musiala sie uczyc po nocach a ja tego nie popieram.

                > Ale gratulacje dla Moniki. Może jej się uda uciec z Nowego Jorku i wyrwać z rod
                > zinnego gniazda.

                Nigdzie jej lepiej nie bedzie niz w domu.Syn jest bardzo zadowolony.
                Kolezanka Moniki polskiego pochodzenia pojechala na U of Chicago.
                • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 14:21
                  Kolezanka Moniki polskiego pochodzenia pojechala na U of Chicago.
                  To jakby do Warszawy studiować pojechała w Chicago więcej Polaków niż psów.
                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:40
                    azjaodkuchni napisała:

                    > Kolezanka Moniki polskiego pochodzenia pojechala na U of Chicago.
                    > To jakby do Warszawy studiować pojechała w Chicago więcej Polaków niż psów.

                    Tak wlasnie mysle,ze pojechala poznac jakiegos Polaka.
                • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 14:48
                  > > NYU jest lepsze i nie chcesz, żeby Monika szła gdzieś indziej niż
                  > na NYU.
                  >
                  > Pojdzie na Columbie to bedzie musiala sie uczyc po nocach a ja tego nie popieram

                  Monika u ciebie w domu mieszkając uczyła sie po nocach - pisałeś ze będąc w tym całym znakomitym HS siedziała nad książkami do 2-3 w nocy... Dla mnie szkola w której uczniowie po ilus tam godzinach lekcyjnych musza następne ileś godzin spędzić na nauce (czy odrabianie zadań, bez znaczenia) w domu na pewno nie jest dobra.... albo dzieciak został do niej wciśnięty 'na sile' i nie daje rady wink
                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 15:43

                    > Dla mnie szkola w
                    > której uczniowie po ilus tam godzinach lekcyjnych musza następne ileś godzin s
                    > pędzić na nauce (czy odrabianie zadań, bez znaczenia) w domu na pewno nie jest
                    > dobra.... albo dzieciak został do niej wciśnięty 'na sile' i nie daje rady wink
                    ---------
                    Corka dostala sie do BT z palcem w zadzie i juz przed testem zaznaczyla ze nie chce isc do Stuyvesant HS na Manhattanie.
                    • maksimum Harvard,Columbia,NYU. 04.11.14, 16:15
                      fanny napisała:

                      > Na marginesie, ja wiem, ze pewnie Ci dobrze robi na ego stawianie w jednym zdan
                      > iu Harvardu, Columbii i NYU, ale to doprawdy nie jest ta sama liga, no miejmy t
                      > roche realizmu.

                      OK.NYU jest troche slabsze,ale nie jest to oszalamiajaca roznica.
                      Duzo bardziej wole NYU niz jakis Oxford czy Cambridge.

                      > Nie zgodze sie tym twierdzeniem, bo po pierwsze wyniki SAT bynajmniej nie przes
                      > adzaja o dostaniu badz nie oferty z Harvard. Znam ludzi, ktorzy mieli 2350 i na
                      > wet interview nie mieli i takich, ktorzy mieli 1950 i zalapali sie na free ride

                      Owszem tez znam takie przypadki a dokladnie 2 ,jeden mial 2.400 SAT i nawet nie skladal na Harvard a drugi ma 2.360 i tez na Harvard nie sklada.
                      Ten pierwszy Sean uczyl sie z synem w gimnazjum i liceum a z tym drugim gramy caly czas w ping-ponga.
                      To sa po prostu bardzo zdolni ludzie i wiedza do czego daza.Sama nazwa Harvard na nich nie dziala.

                      > A Twoj syn dlaczego nie korzysta w pelni? Dlaczego nie jest na out of state uni z chocb
                      > y pierwszej 30 w rankingach tylko mieszka w domku przy rodzicach i dojezdza 40
                      > minut do szkoly? Za malo zdolny czy za biedny?
                      ------------
                      Co sie czepiasz chlopaka? NYU jest na #27 w rankingu i jemu to wystarczy.

                      www.shanghairanking.com/ARWU2014.html
                      Ma jechac do Pensylwanii czy Kalifornii szczescia szukac,skoro najlepsze place sa w NYC?
                      Trzeba sie liczyc z tym,gdzie zamieszkasz po studiach i gdzie bedziesz pracowac.
                      Duzo lepiej jest tam studiowac gdzie sie bedzie pracowac.
                      Studia to nie jest wycieczka krajoznawcza,zeby pojechac na drugi koniec Stanow i tam doswiadczyc na wlasnej skorze,ze tam jednak jest gorzej niz w NYC.
                      • canuck_eh Re: Harvard,Columbia,NYU. 06.11.14, 01:48
                        Maksiu - powiedz jaki program Monika wybiera .Ja sobie wtedy popatrze na rankingi wedle programu i zobaczymy czy uczelnie ktora Monika wybiera to jest ta najlepsza.Bo ty z uporem lepszej sprawy wrzucasz nam rankingi calosciowe uniwersytetow. A ja nie wiedziec czemu staram ci sie wyjasnic ze nalezaloby porownywac programy ktore cie interesuja.Tak np chcesz isc na matematyke - wybierasz inny uniwerek, medycyne - inny, chcesz isc na weterynarza - znowu inny.No ale to u nas po tej stronie Niagary takie dziwolagi.
                        • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 06.11.14, 05:36
                          canuck_eh napisała:

                          > Maksiu - powiedz jaki program Monika wybiera .Ja sobie wtedy popatrze na rankin
                          > gi wedle programu i zobaczymy czy uczelnie ktora Monika wybiera to jest ta najlepsza.

                          Prawdopodobnie bedzie to pre-med czyli nie ma znaczenia jaka uczelnia,bo wazne sa tylko stopnie.
                          Monika ma wpisane:Columbia i Cornell

                          education-portal.com/articles/Best_Universities_for_Pre-Med_Students_List_of_Top_Schools.html
                    • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 16:16
                      Powiedz jej, ze wsadzanie sobie palca do zadka higieniczne nie jest big_grin
                    • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 17:35
                      maksimum napisał:

                      >
                      > > Dla mnie szkola w
                      > > której uczniowie po ilus tam godzinach lekcyjnych musza następne ileś go
                      > dzin s
                      > > pędzić na nauce (czy odrabianie zadań, bez znaczenia) w domu na pewno nie
                      > jest
                      > > dobra.... albo dzieciak został do niej wciśnięty 'na sile' i nie daje rad
                      > y wink
                      > ---------
                      > Corka dostala sie do BT z palcem w zadzie i juz przed testem zaznaczyla ze nie
                      > chce isc do Stuyvesant HS na Manhattanie.

                      maksiu, swego czasu co innego pisales - najpierw twoj syn zdawal do Stuyvesant (swoja droga, jak to sie wymawia??) DWUKROTNIE, a potem corka, i ty do konca miales nadzieje ze sie tam dostanie tongue_out
                      i pisales tez jak to sie corka po nocach uczy az ty przez to spac nie mogles, i o 2 w nocy musiales jej niemal sila ksiazki zabierac...
                      a palec proponuje uzywac do innych celow wink
                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 19:05
                        zgagusia napisała:

                        > maksiu, swego czasu co innego pisales - najpierw twoj syn zdawal do Stuyvesant
                        > (swoja droga, jak to sie wymawia??) DWUKROTNIE,

                        Mozna tam zdawac w 8 i 9 klasie i syna wypchnalem w 9 klasie ale on sam nie chcial i wyszlo ze mial racje.

                        > a potem corka, i ty do konca miales nadzieje ze sie tam dostanie tongue_out

                        Corka nie chciala isc do Stuyvesant i nawet nie wpisala go na pierwsze miejsce.
                        Drugi raz ten nie poszla zdawac.

                        > i pisales tez jak to sie corka po nocach uczy az ty przez to spac nie mogles, i
                        > o 2 w nocy musiales jej niemal sila ksiazki zabierac...

                        Ona jest taka solidna,ze musi sie wszystkiego nauczyc i czasami w Brooklyn Tech siedziala po nocach,ale nigdy wczesniej i nie w czasie gdy przygotowywala sie do egzaminu.
                        Ona nawet nie chciala isc na kurs przygotowawczy ale kolezanka ja namowila.
                        • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 19:22
                          maksimum napisał:

                          > zgagusia napisała:
                          >
                          > > maksiu, swego czasu co innego pisales - najpierw twoj syn zdawal do Stuyv
                          > esant
                          > > (swoja droga, jak to sie wymawia??) DWUKROTNIE,
                          >
                          > Mozna tam zdawac w 8 i 9 klasie i syna wypchnalem w 9 klasie ale on sam nie chc
                          > ial i wyszlo ze mial racje.

                          oo, teraz piszesz ze nawet syn tam nie chcial isc?? a czy to w tej szkole jest druzyna hokejowa? twoj syn marzyl o szkole z druzyna hokejowa (o ile dobrze pamietam to byl to wlasnie Stuyvesant) bo wtedy byl milosnikiem hokeja i zdawal do tej szkoly 2 razy; ja cie nawet wtedy pytalam jaki mial wynik za tym drugim razem tongue_out
                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 00:51
                            zgagusia napisała:

                            > oo, teraz piszesz ze nawet syn tam nie chcial isc?? a czy to w tej szkole jest
                            > druzyna hokejowa? twoj syn marzyl o szkole z druzyna hokejowa (o ile dobrze pam
                            > ietam to byl to wlasnie Stuyvesant) bo wtedy byl milosnikiem hokeja i zdawal do
                            > tej szkoly 2 razy; ja cie nawet wtedy pytalam jaki mial wynik za tym drugim razem tongue_out
                            -----------
                            To ja go podpuszczalem na tadruzyne hokejowa by go zachecic,ale on nie przygotowywal sie drugi raz do egzaminu i zdal go niemal identycznie tak samo jak za pierwszym razem.
                            Wyrobil sie niezle w hokeja i pieknie gra teraz,ale zajecia na NYU nie pozwalaja na extra sport poza tym ze gra w ping-ponga.
                            On nie chcial isc do Stuyvesant za drugim razem bo to sie wiaze z dluzszymi dojazdami oraz wieksza iloscia godzin nad ksiazkami a on woli miec wolny czas by z kumplami pograc w kosza itd.
                            On sobie wybral ciezkie studia.Ma fizyke,chemie,matematyke itd.
                            To nie jest zadna socjologia,dziennikarstwo czy politykoznawstwo co studiowal Radek Sikorski AZ 3 lata an jakims podrzednym college'u
                            • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 04:29
                              I znowu... 2 wątek o tym, że polskie dzieci nigdzie by się nie dostały, że najlepsza szkoła to Brooklyn Tech, , że sat na 2200, że dzieci Maxa to wzór cnót wszelakich i czego nie dotkną to (niczym mityczny król Midas) zmieniają w złoto..... gdzieś między wierszami pojawiają się informacje zakuwaniu w nocy, kursach przygotowawczych, brakach w elementarnej wiedzy i ojcu który zachowuje się jak nadzorca obozu....Idę po piwo i popcorn, bo będzie drugi wątek na 2000 postów.
                              --
                              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 16:48
                                azjaodkuchni napisała:

                                > I znowu... 2 wątek o tym, że polskie dzieci nigdzie by się nie dostały,

                                A ty masz zludzenia ze moglobybyc inaczej.

                                Adam Ziemba sie dostal na Harvard i pisze ze od bardzo dawna NIKT po polskim liceum sie tam nie dostal.
                                Dlaczego nie mozesz tego przetrawic?
                                Prawda cie boli?

                                forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,155376097,Re_Adam_Ziemba_.html?wv.x=2
                                Pisal tez ze przedmiotowe SAT byly dla niego trudne,a tego nie omawialismy,ze wszystkie uczelnie wymagaja poza SAT jeszcze SAT przedmiotowe.
                            • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 09:39
                              To znaczy TY mu wybrałeś ciężkie studia, bo o ile pamiętam, to jeśli twój syn się czymś interesował, to historią, ale to było dawno temu.

                              A swoją drogą, to chyba na wydziale pielęgniarstwa matematyka nie jest jakoś szczególnie ciężka, prawda?
                              A biologii, fizjologii, przedmiotów zawodowych tam nie ma?
                              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 16:42
                                hankam napisała:

                                > To znaczy TY mu wybrałeś ciężkie studia, bo o ile pamiętam, to jeśli twój syn s
                                > ię czymś interesował, to historią, ale to było dawno temu.

                                Wszyscy interesuja sie historia ale tylko w Polsce mozna z tego zyc.

                                > A swoją drogą, to chyba na wydziale pielęgniarstwa matematyka nie jest jakoś sz
                                > czególnie ciężka, prawda?

                                Mysle ze jej tam nie ma.Musialabys spytac kogos kto tam chodzi.

                                > A biologii, fizjologii, przedmiotów zawodowych tam nie ma?

                                Oczywiscie ze biologia jest.

                                • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 22:50
                                  Pytam ciebie, bo twój syn studiuje pielęgniarstwo.
                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 01:26
                                    hankam napisała:

                                    > Pytam ciebie, bo twój syn studiuje pielęgniarstwo.

                                    Widac masz dobra pamiec ale krotka,bo pisalem wczesniej ze nie jest na pielegniarstwie.
                                    • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 06:52
                                      Owszem przebaknales, ze juz nie jest, ale nigdy nie napisales gdzie wyladowal. Nie wiemy, czy go wywalili, czy siemw koncu zbuntowal. Nigdy prawdy nie napisales, bo albo ci wstyd albo nie ma sie czym chwalic. Najpierw piales na forum, ze pielegniarstwo to wstep do medycyny a juz teraz jakos nie piejesz. Sam metnie sie tlumaczysz, wiec nie dziw sie, ze nie wiemy. Wiecej odwagi czlowieku wink
                                    • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 13:40
                                      A na co się przeniósł?
                                      I dlaczego?
                                      Przecież pisałeś, że doradziłeś mu pielęgniarstwo, żeby potem na medycynę poszedł. Bo ci się wydawało, że to najlepszy sposób - i po jednym i po drugim można pracowac w szpitalu. big_grin
                                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 04:03
                                        hankam napisała:

                                        > A na co się przeniósł?
                                        > I dlaczego?

                                        Przeciez pisalem jak komus dobremu,ze na poprzednim kierunku nie ma tych przedmiotow,ktore przygotowuja na medycyne,wiec zmienil na duuuzo trudniejszy kierunek.
                                        • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 06:45
                                          A dlaczego wstydzisz sie napisac na jaki. Juz cie wiele osob pytalo a ty udajesz gupa. Nie moja sprawa, ale krecisz tak, ze nie warto ci wierzyc. Jedyna nadzieja, ze sie chlopak zbuntowal i wzial swoje zyciemw swoje rece.
                                        • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 07:04
                                          maksimum napisał:
                                          > > On sobie wybral ciezkie studia.Ma fizyke,chemie,matematyke itd.
                                          > >
                                          > > Zalezy dla kogo ciezkie.
                                          >
                                          > Tutaj masz wymagane przedmioty:
                                          > English
                                          > General Biology
                                          > Inorganic Chemistry
                                          > Organic Chemistry
                                          > General Physics
                                          > Biochemistry
                                          > Genetics
                                          >
                                          > Dzisiaj widzialem ze meczyl sie z genetyka.

                                          Maksiu, jeżeli jest mu za cieżko na tych studiach bo albo nie lubi tego czego ma sie uczyć albo jest za słaby to lepiej żeby zrezygnował. Studia to powinien być najprzyjemniejszy okres w życiu - już nie tzreba sie uczyć wszystkiego (jak w szkole), tylko zgłębia sie kierunek ktory sie samemu wybrało (no chyba ze ma sie despotycznego tatusia uncertain ).
                                          Btw, ja wszystkie wymienione przez ciebie przedmioty miałam na studiach - ale ja sie uczyłam ich z pasja i nie uważalam żeby były ciężkie.

                                          >
                                          > A przy okazji wyjasnienie dla niekumatych,ze po pielegniarstwie nie mozna dosta
                                          > c sie na medycyne.
                                          >
                                          > "Normally, credit is not given for courses taken in schools of dentistry, nursi
                                          > ng, veterinary medicine, or pharmacy."
                                          >
                                          > Przedmioty uczone na dentologii,nursing,veterinary medicine or pharmacy nie sa
                                          > potrzebne na medycynie.

                                          Ale z ciebie doradca zawodowy - najpierw wpychasz syna pielęgniarkę ogłaszając wszem i wobec ze w USA to normalna droga do zostania lekarzem, a teraz okazuje sie ze zmarnował rok na tym pielegniarstwie bo tego co sie tam uczył nie zaliczą mu na medycynie?
                                          Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od ciebie, to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...
                                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 17:29
                                            zgagusia napisała:

                                            > Btw, ja wszystkie wymienione przez ciebie przedmioty miałam na studiach - ale j
                                            > a sie uczyłam ich z pasja i nie uważalam żeby były ciężkie.

                                            To nie chodzi o to jakich przedmiotow sie uczysz ale ..na jakiej uczelni.
                                            Nie dla psa kielbasa.

                                            > Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od ciebie,
                                            > to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...

                                            Ona nie jest dojrzala na tyle by sobie sama droge zyciowa wybierac w wieku 17 lat.
                                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 18:15
                                            zgagusia napisała:

                                            > Maksiu, jeżeli jest mu za cieżko na tych studiach bo albo nie lubi tego czego m
                                            > a sie uczyć albo jest za słaby to lepiej żeby zrezygnował. Studia to powinien b
                                            > yć najprzyjemniejszy okres w życiu - już nie tzreba sie uczyć wszystkiego (jak
                                            > w szkole), tylko zgłębia sie kierunek ktory sie samemu wybrało (no chyba ze ma
                                            > sie despotycznego tatusia uncertain ).

                                            Sprawa wyglada tak,ze te przedmioty trzeba zaliczyc by cos w zyciu osiagnac.Wybor jest taki,ze moglby pojsc na slabsza uczelnie i przy nizszym poziomie te przedmioty latwiej by zaliczyl.
                                            On jest ambitny i uwaza ze da sobie rade na NYU,bo na gorszych uczelniach jest niestety gorsze towarzystwo i na to nikt nie chce isc.

                                            > Btw, ja wszystkie wymienione przez ciebie przedmioty miałam na studiach - ale j
                                            > a sie uczyłam ich z pasja i nie uważalam żeby były ciężkie.

                                            To zalezy od konkurencji i od uczelni.
                                            Jesli studiowalas to na uczelni,ktora jest w rankingu 300 to studiowanie jest latwiejsze niz zaliczanie tych samych przedmiotow na uczelni ,ktora jest w rankingu #27.
                                            Inni studenci,inni profesorowie,inne kryteria i inne egzaminy.
                                            UW to nie jest to samo co U warminsko-mazurski.

                                            > Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od ciebie,
                                            > to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...

                                            Ona wlasnie kombinuje by dostac sie na byle jaki uniwerek i pobalowac.
                                            • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 19:07
                                              maksimum napisał:

                                              > Sprawa wyglada tak,ze te przedmioty trzeba zaliczyc by cos w zyciu osiagnac.Wyb
                                              > or jest taki,ze moglby pojsc na slabsza uczelnie i przy nizszym poziomie te prz
                                              > edmioty latwiej by zaliczyl.
                                              > On jest ambitny i uwaza ze da sobie rade na NYU,bo na gorszych uczelniach jest
                                              > niestety gorsze towarzystwo i na to nikt nie chce isc.
                                              >
                                              > > Btw, ja wszystkie wymienione przez ciebie przedmioty miałam na studiach -
                                              > ale j
                                              > > a sie uczyłam ich z pasja i nie uważalam żeby były ciężkie.
                                              >
                                              > To zalezy od konkurencji i od uczelni.
                                              > Jesli studiowalas to na uczelni,ktora jest w rankingu 300 to studiowanie jest l
                                              > atwiejsze niz zaliczanie tych samych przedmiotow na uczelni ,ktora jest w ranki
                                              > ngu #27.
                                              > Inni studenci,inni profesorowie,inne kryteria i inne egzaminy.
                                              > UW to nie jest to samo co U warminsko-mazurski.

                                              To teraz sobie wyobraz ze ja sie nie uczylam zeby zaliczyc tylko zeby sie nauczyc, zeby dowiedziec sie i umiec jak najwiecej. Myslisz ze w USA jest inna chemia czy matematyka niz w Polsce? Chemia byla moja pasja od podstawowki; 'zwykle' podreczniki akademickie przerobilam w liceum, na studiach chemii organicznej uczylam sie z March's Advanced Organic Chemistry, Organic Chemistry Robert T. Morrison, Robert N. Boyd i Heterocyclic chemistry Joule, Mills & Smith - i bylam szczesliwa ze wreszcie mam na to czas.

                                              > > Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od c
                                              > iebie,
                                              > > to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...
                                              >
                                              > Ona wlasnie kombinuje by dostac sie na byle jaki uniwerek i pobalowac.

                                              Coraz mocniej zaciskam kciuki i kibicuje Monice smile Zdaje mi sie ze dziewczyna ma pomysl na siebie, tylko zeby go zrealizowac najpierw musi sie uwolnic od despotycznego tatusia...
                                              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 21:04
                                                zgagusia napisała:

                                                > To teraz sobie wyobraz ze ja sie nie uczylam zeby zaliczyc tylko zeby si
                                                > e nauczyc, zeby dowiedziec sie i umiec jak najwiecej. Myslisz ze w USA j
                                                > est inna chemia czy matematyka niz w Polsce?

                                                Jest taka sama,ale poziom nauczania jest inny.

                                                > Coraz mocniej zaciskam kciuki i kibicuje Monice smile Zdaje mi sie ze dziewczyna m
                                                > a pomysl na siebie, tylko zeby go zrealizowac najpierw musi sie uwolnic od desp
                                                > otycznego tatusia...

                                                Ktos musi dbac o jej przyszlosc jak sama nie umie.
                                                • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 07.11.14, 21:30

                                                  Ktos musi dbac o jej przyszlosc jak sama nie umie.

                                                  Już syn nie umiał zadbać o swoją przyszłość, teraz córka... To u was genetyczne, czy jak... a może 'family trademark'? wink
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 08.11.14, 14:27
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Już syn nie umiał zadbać o swoją przyszłość, teraz córka... To u was genetyczne
                                                    > , czy jak... a może 'family trademark'? wink

                                                    Mlodziez w wieku 17 lat nie jest uprawniona do glosowania,picia czy palenia papierosow-to w jaki sposob jest uprawniona do podejmowania decyzji zyciowych?
                                                    W Polsce sie o rok czy dwa lata pozniej konczy szkole,wiec podejmowanie decyzji jest latwiejsze.
                                                  • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 08.11.14, 16:06
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > Już syn nie umiał zadbać o swoją przyszłość, teraz córka... To u was gene
                                                    > tyczne
                                                    > > , czy jak... a może 'family trademark'? wink
                                                    >
                                                    > Mlodziez w wieku 17 lat nie jest uprawniona do glosowania,picia czy palenia pap
                                                    > ierosow-to w jaki sposob jest uprawniona do podejmowania decyzji zyciowych?

                                                    I gdy tylko osiągają pełnoletniość, dosłownie tuż po północy, cudownym sposobem nabywają zdolność do podejmowania tych decyzji?? Ubezwlasnowolniles swoje dzieci, córka mimo wszystko mam nadzieje ze sie nie da i wyjedzie z domu na studia, bo syn to pewnie będzie z tobą mieszkał do 30-tki albo i dłużej.... uncertain
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 08.11.14, 18:54
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > I gdy tylko osiągają pełnoletniość, dosłownie tuż po północy, cudownym sposobem
                                                    > nabywają zdolność do podejmowania tych decyzji??

                                                    Prawnie tak,co nie znaczy ze ich decyzje sa dobre.

                                                    > Ubezwlasnowolniles swoje dzie
                                                    > ci, córka mimo wszystko mam nadzieje ze sie nie da i wyjedzie z domu na studia,
                                                    > bo syn to pewnie będzie z tobą mieszkał do 30-tki albo i dłużej.... uncertain

                                                    Taki jest plan,ze rodzina 3-pokoleniowa mieszka w jednym domu i ....nie kloci sie.
                                                    W twojej glowie jest zakorzenione,ze dzieci musza sie klocic z rodzicami i ze rodzice MUSZA ulegac dzieciom.
                                                    Podejmowania doroslych decyzji uczysz sie powoli,nawet wolniej niz zdobywasz wiedze na studiach i dobrze jest miec kogos madrego,kto ci pomoze w podejmowaniu madrych decyzji niz w wieku 30 lat obudzic sie z reka w nocniku,ze sie przebimbalo mlodosc i za pozno juz na uczenie sie czegokolwiek.

                                                    Znam taki przypadek,ze dziewczyna ukonczyla Stuyvesant HS,wyjechala z NYC by sie realizowac,Wyszla za maz za kolezanke,zrobily sobie dziecko ze spermy od dawcy i teraz dziewczyna pracuje jako pielegniarka.
                                                    No ale...przynajmniej sama podejmowala swoje zyciowe decyzje.
                                                  • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 08.11.14, 20:32
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Taki jest plan,ze rodzina 3-pokoleniowa mieszka w jednym domu i ....nie kloci s
                                                    > ie.

                                                    domu?? ty chcesz w tym mieszkanku na 21. pietrze upchnac jeszcze rodzine syna i corki??!!


                                                    > Podejmowania doroslych decyzji uczysz sie powoli,nawet wolniej niz zdobywasz wi
                                                    > edze na studiach i dobrze jest miec kogos madrego,kto ci pomoze w podejmowaniu
                                                    > madrych decyzji niz w wieku 30 lat obudzic sie z reka w nocniku,ze sie przebimb
                                                    > alo mlodosc i za pozno juz na uczenie sie czegokolwiek.

                                                    ty masz chyba jakas traume przebimbanej wlasnej mlodosci i pewnie dlatego wydaje ci sie ze mlodzi ludzie nie potrafia podejmowac dobrych decyzji... ale nawet zla decyzja uczy mlodego czlowieka wiecej niz chodzenie na smyczy tatusia uncertain

                                                    > Znam taki przypadek,ze dziewczyna ukonczyla Stuyvesant HS,wyjechala z NYC by si
                                                    > e realizowac,Wyszla za maz za kolezanke,zrobily sobie dziecko ze spermy od dawc
                                                    > y i teraz dziewczyna pracuje jako pielegniarka.
                                                    > No ale...przynajmniej sama podejmowala swoje zyciowe decyzje.

                                                    i tu cie boli - boisz sie ze jak Monike spuscisz z oczu to ci taki numer wywinie i bedzie wstyd pisac o tym na forum big_grin przyznales juz kiedys ze sledzisz corke jak sie z kolezankami umawia, teraz wydalo sie co ci po glowie chodzi big_grin
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 08.11.14, 22:19
                                                    W końcu sperma jest zawsze od jakiegoś dawcy, czyż nie?
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 01:14
                                                    hankam napisała:

                                                    > W końcu sperma jest zawsze od jakiegoś dawcy, czyż nie?

                                                    Zalezy od jakiego.
                                                    Nigdy nie wzialbym z banku lecz od kogos znajomego.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 01:20
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > domu?? ty chcesz w tym mieszkanku na 21. pietrze upchnac jeszcze rodzine syna i corki??!!

                                                    Przeciez zawsze mozna ku[pic dom 3-kondygnacyjny +piwnica umeblowana.

                                                    > ty masz chyba jakas traume przebimbanej wlasnej mlodosci i pewnie dlatego wydaj
                                                    > e ci sie ze mlodzi ludzie nie potrafia podejmowac dobrych decyzji... ale nawet
                                                    > zla decyzja uczy mlodego czlowieka wiecej niz chodzenie na smyczy tatusia uncertain

                                                    Jak ja dorastalem w Polsce to wiekszosc miala przebimbana mlodosc,ze wzgledu na odciecie od zachodu.Owszem bylo wesolo,ale nie bylo skali porownawczej z brytyjczykami czy Niemcami.
                                                    Zle decyzje niczego nie ucza,a raczej ucza,ze niczego dobrego czlowiek sie nie nauczyl przed podjeciem takiej decyzji.

                                                    > i tu cie boli - boisz sie ze jak Monike spuscisz z oczu to ci taki numer wywini
                                                    > e i bedzie wstyd pisac o tym na forum big_grin przyznales juz kiedys ze sledzisz cork
                                                    > e jak sie z kolezankami umawia, teraz wydalo sie co ci po glowie chodzi big_grin
                                                    ------
                                                    Wcale jej nie sledze,ale czesc pomyslow ma niezbyt zdrowych,jak np te walki ze mna by nie uczyc sie grac w tenisa.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 14:30
                                                    Zgagusia lubię to .... proszę wpisać mnie do klubu ściskającego kciuki za samodzielność Moniki...
                                                    Max dzieci masz prawie dorosłe ....w wyposażyłeś je najlepiej jak umiałeś a teraz czas dać im skrzydła i pozwoli odfrunąć z rodzinnego gniazda..Gdy Cię proszą o radę powinieneś.podpowiadać , możesz swoim dzieciom do ich emeryty pomagać pomagać tak, ale nie żyj za nie... po co piszesz za syna wypracowania na studia , po co śledzisz córkę ? Czyżbyś nie wierzył, że udało Ci się je dobrze wychować...
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 18:51
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > . po co piszesz za syna wypracowania na studia

                                                    Nie dawal sobie rady,wiec mu pomoglem.

                                                    > , po co śledzisz córkę ?

                                                    To sledzenie polegalo na tym,ze zrobilem jej zdjecie z tarasu jak byla na plazy.

                                                    > Czyżbyś nie wierzył, że udało Ci się je dobrze wychować...

                                                    A od kiedy to 17 letnia dziewczyna jest juz wychowana?
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 19:50
                                                    Dziewczyna bez deficytow i intelektualnych to juz gora przed 17tka powinna byc wychowana. Toz to kobieta juz jest a nie dzieciak. Ty traktujesz dorosle dzieci jak polglowki i moze dlatego tak sa zagubione.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 00:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dziewczyna bez deficytow i intelektualnych to juz gora przed 17tka powinna byc
                                                    > wychowana. Toz to kobieta juz jest a nie dzieciak.

                                                    Fizycznie nic jej nie brakuje,ale umyslowo jest daleko za synem,gdy byl w jej wieku,mimo ze syn jest late bloomer.

                                                    > Ty traktujesz dorosle dzieci jak polglowki i moze dlatego tak sa zagubione.

                                                    Traktuje tak jak na to zasluguja.
                                                    Tobie tez sie wydaje ze jestes madrzejsza ode mnie.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 08:20
                                                    Z pewnoscia jestem madrzejsza od ciebie. I nie watpie, ze twoje "dzieci" tez. Traktujesz ludzi jak idiotow, bo masz straszne kompleksy i usilnie probujesz podniesc swoja wartosc. Z mizernym skutkiem niestety. Na szczescie to nie ja musze znosic cie na co dzien.
                                                    Jesli dziewczyna ma olej w glowie to ucieknie jak najdalej na studia. Syn jest zbyt bezwolny, zeby to zrobic.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 04:05
                                                    A ile ty chcesz te dzieci niańczyć? Zawsze wydawało mi się, że kontrola rodzicielska do matury to jest szaleństwo, ale u Ciebie to matura to za mało. Będziesz traktował swoje dzieci jak trzylatki do trzydziestki? Pępowinę przecina się stopniowo budując zaufanie... ty do swoich dzieci go nie masz ,bo chyba w swojej metody nie wierzysz...

                                                    Pisania wypracowania za dziecko nijak nie rozumiem.... Pomijając etyczną stronę przedsięwzięcia wszak jest to działanie równie uczciwe jak ściąganie,zupełnie nie wiem co jest trudnego w skleceniu kilkunasty zdań dla młodego człowieka kończącego dobrą szkołę, aspirującego do elity i znającego język negatywnie .
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 08:23
                                                    Gdybys wyrastala w strachu przed ojcem tyranem to tez nie mialabys wiary w siebie. I tujest chyba ten glowny problem. On uzaleznil dzieci od siebie i steruje nimi poprzez strach. One nawet nie dopuszczaja mysli do siebie, ze bez toksycznego ojca poradzilyby sobie lepiej. Z czasem sie uwolnia, ale czy kiedykolwiek beda w stanie funkcjonowac samodzielnie...
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 14:59
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > A ile ty chcesz te dzieci niańczyć? Zawsze wydawało mi się, że kontrola rodzic
                                                    > ielska do matury to jest szaleństwo, ale u Ciebie to matura to za mało.

                                                    Wszystko zalezy od tego co jestes w stanie swoim dzieciom przekazac.
                                                    Zalozmy ,ze w twoim wypadku do matury to jest szalenstwo,ale w innych przypadkach moze byc roznie.


                                                    > Będziesz traktował swoje dzieci jak trzylatki do trzydziestki? Pępowinę przecina się s
                                                    > topniowo budując zaufanie... ty do swoich dzieci go nie masz ,bo chyba w swoje
                                                    > j metody nie wierzysz...

                                                    Niektorym nawet to nie pomaga.
                                                    Znasz pewno wiele przypadkow ze dzieci nigdy nie dorastaja do osiagniec swoich rodzicow.

                                                    > Pisania wypracowania za dziecko nijak nie rozumiem....

                                                    Bo by pisac na poziomie akademickim,to trzeba jednak troche umiec.

                                                    > Pomijając etyczną stronę
                                                    > przedsięwzięcia wszak jest to działanie równie uczciwe jak ściąganie,zupełnie
                                                    > nie wiem co jest trudnego w skleceniu kilkunasty zdań dla młodego człowieka k
                                                    > ończącego dobrą szkołę, aspirującego do elity i znającego język negatywnie .

                                                    Sama znajomosc jezyka nie wystarcza,bo trzeba zrozumiec tresc pisana przez wybitnego czlowieka i wiekszosc 18 -latkow sobie z tym nie daje rady.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 15:54
                                                    Znaczy sie, ze twoj synek po skonczeniu najlpeszego na swiecie liceum nie byl w stanie napisac eseju nanpoziomie akademickim : O oj zal, bo wychodzi, ze poziom jednak tam kiepsciutki.
                                                  • azjaodkuchni Fogito 10.11.14, 16:05
                                                    Też mnie to dziwi, że ktoś po najlepszej szkole, ktoś kto podobno był w czołówce nie był w stanie zmierzyć się rówieśnikami ze średnich rejonówek i zapadłych dziur w Texasie ....Przecież on powinien napisać taką pracę, że wszystkim kapcie z wrażenia by pospadał, ale nie był w stanie więc tatuś za niego zrobił...Ten sam tatuś który piętnuje ściąganie podobno powszechne w polskich szkołach... Nie wiem jak powszechne było owo ściąganie w szkole Maxa, ale w moich szkołach za ściąganie wylatywało się z gałą ze sprawdzianu i było po zabawie...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • azjaodkuchni Zagadka 10.11.14, 16:38
                                                    -Twój syn nigdy nie kłamie , nie buntuje się zawsze robi to ty chcesz. łatwo go wychować - powiedziała pani 1
                                                    -Ty masz fajnie. Kiedyś Twoje dziecko wyjdzie z domu, a ty będziesz chodzić do niego z wizytą. Będziesz mogła być złą teściową lub jechać na wakacje nie zapewniając mu opieki..- powiedziała pani 2
                                                    - Twój syn będzie zawsze z Tobą. Będzie Cie kochał zawsze miłością czystą i bezgraniczną . Zawsze będzie mieszkał z Tobą -dołożyła pani 1
                                                    -I tak wolałaby być mamą Twojego dziecka -powiedziała pani 2

                                                    A teraz zagadka dla Maxa.... dlaczego pani 2 wolałaby dziecko pani numer 1....?

                                                    Max wychowanie to nie niańczenie, ale dawanie dziecku skrzydeł, uczynienie samodzielności by poradziły sobie w życiu bez nas... Oczywiście zakres jest inny jak dziecko ma lat 3, 13 i 23... tylko ty Tego nie widzisz i dla Ciebie dziecko prawie dorosłe to maluch za którego trzeba myśleć ...Dzieci kocha się zawsze, ale nie ogranicza.

                                                    Zagadki pewnie nie zrozumiałeś więc Ci napiszę , że syn pani 2 był niepełnosprawny intelektualni. On nigdy nie dorośnie.... tak jak Twoje zupełnie zdrowe, ale zniewolone dzieci sad
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Zagadka 11.11.14, 03:19
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Max wychowanie to nie niańczenie, ale dawanie dziecku skrzydeł, uczynienie samo
                                                    > dzielności by poradziły sobie w życiu bez nas... Oczywiście zakres jest inny ja
                                                    > k dziecko ma lat 3, 13 i 23... tylko ty Tego nie widzisz i dla Ciebie dziecko
                                                    > prawie dorosłe to maluch za którego trzeba myśleć ...Dzieci kocha się zawsze, a
                                                    > le nie ogranicza.
                                                    -------------
                                                    A kto je ogranicza?
                                                    Czasami przychodzil na 1 roku studiow proszac o pomoc i mu pomagalem.Nawet niedawno przyszedl zeby mu matematyke sprawdzic.
                                                    On studiuje co innego niz ja,wiec pomoc jest ograniczona.
                                                  • azjaodkuchni Re: Zagadka 11.11.14, 05:39
                                                    U Ciebie jest w ruskim łagrze... niby wszystko wolno a nic nie wolno... Można wyjść z koleżanką, ale trzeba się liczyć z tym , że tatuś przez lornetkę patrzy , można iść na studia, ale tatuś uczelnie wybierze.... i prace rekrutacyjną napisze....
                                                    Prawdziwa wolność i zero ograniczeń wink
                                                  • maksimum Re: Zagadka 12.11.14, 04:42
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > U Ciebie jest w ruskim łagrze... niby wszystko wolno a nic nie wolno... Można w
                                                    > yjść z koleżanką, ale trzeba się liczyć z tym , że tatuś przez lornetkę patrzy
                                                    > , można iść na studia, ale tatuś uczelnie wybierze.... i prace rekrutacyjną n
                                                    > apisze....
                                                    > Prawdziwa wolność i zero ograniczeń wink
                                                    ----------
                                                    Wlasnie tak!!!
                                                    Przeciez moga uciec z domu.Ja ich na sile w domu nie trzymam.
                                                    Wbrew pozorom u mnie maja mozliwosc wyboru.
                                                  • maksimum Re: Fogito 11.11.14, 03:12
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Też mnie to dziwi, że ktoś po najlepszej szkole, ktoś kto podobno był w czołówc
                                                    > e nie był w stanie zmierzyć się rówieśnikami ze średnich rejonówek i zapadłych
                                                    > dziur w Texasie ....Przecież on powinien napisać taką pracę, że wszystkim kapci
                                                    > e z wrażenia by pospadał, ale nie był w stanie więc tatuś za niego zrobił...

                                                    Oczywiscie ze kapcie wszystkim spadly po przeczytaniu na glos essay'u syna,ale najpierw spadly profesorowi.
                                                    To byl bardzo trudny tekst i mlodziaki 17-18 letnie mialy mala szanse na wlasciwe zrozumienie jego,bo tekst byl pisany przez wytrawnego artyste.

                                                    > Ten sam tatuś który piętnuje ściąganie podobno powszechne w polskich szkołach...

                                                    Nie podobno ale na 100% jest sciaganie w polskich szkolach,co powinno byc surowo karane.
                                                    Syn pisal essay w domu i nie bardzo kumal mysli przewodniej,wiec ja to musialem przeczytac i tlumaczyc mu kawalkami o co chodzi.
                                                    Oczywiscie wy nie potrafilybyscie tego napisac czy zrozumiec,wiec dla was wychowywanie studentow jest nie do ogarniecia.


                                                  • azjaodkuchni Re: Fogito 11.11.14, 05:45
                                                    Widocznie Max się do kiepskich szkół się posyłałeś , bo w moich dobrych polskich się nie ściągało....
                                                    Swoją drogą bardzo interesuje mnie Twoja retoryka....Jeśli w polskich szkołach uczniowie wymieniają się doświadczaniami na sprawdzianie i robią tzw. burzę mózgów wink to jest to naganne, ale jeśli ty robisz pracę rekrutacyjną za własne dziecko to jest to wychowanie .... Bardzo ciekawe....
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 03:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znaczy sie, ze twoj synek po skonczeniu najlpeszego na swiecie liceum nie byl w
                                                    > stanie napisac eseju nanpoziomie akademickim : O oj zal, bo wychodzi, ze pozio
                                                    > m jednak tam kiepsciutki.
                                                    ---------
                                                    Chcial napisac bardzo dobrze a temat byl bardzo trudny i napisal tak,ze profesor go cytowal na wykladzie.Oczywiscie zapytal syna,czy moze jego essay pokazac wszystkim jako przyklad.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 05:21
                                                    Chcial napisac bardzo dobrze a temat byl bardzo trudny i napisal tak,ze profeso
                                                    > r go cytowal na wykladzie.Oczywiscie zapytal syna,czy moze jego essay pokazac w
                                                    > szystkim jako przyklad.

                                                    A ja chcę być modelką ..tylko warunków nie mam, bo mam 165 cm w kapeluszu.

                                                    Każdy aplikujący na studia chce napisać prace rekrutacyjną dobrze. Nie każdy potrafi , nie każdy się na owe studia nadaje. Jeśli wszystko co piszesz jest prawdą profesor nie cytował pracy Twojego syna tylko tylko Twoją podpisaną przez Twojego syna....A swoją drogą Max na Twoim miejscu nie ujawniałabym takich szczegółów z życia....Skoro podajesz nazwę uczelni , nazwisko syna i przyznajesz się do działań nieuczciwych to zawsze może ktoś napisać mały donosik i przestanie być miło.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 08:07
                                                    Ja na niego doniose, ze ktos mu prace pisze i chlopaka wywala. Ciekawe jaka mine bedzie mial tatus wtedy. Wystarczy mail na uczelnie big_grin ja nigdy nie sciagalam w szkole ani na studiach. Nie wiem jak to jest, bo uczciwa jestem do bolu.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 04:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja na niego doniose, ze ktos mu prace pisze i chlopaka wywala. Ciekawe jaka mi
                                                    > ne bedzie mial tatus wtedy. Wystarczy mail na uczelnie big_grin ja nigdy nie sciagal
                                                    > am w szkole ani na studiach. Nie wiem jak to jest, bo uczciwa jestem do bolu.
                                                    -------------
                                                    Straszny ciemnogrod z ciebie wychodzi.
                                                    Sciaganie polega na przepisywaniu czegos od kogos i to jest latwo udowodnic.
                                                    Syn nic od nikogo nie sciagnal.
                                                    Ja mu dawalem korepetycje z pisania essay'ow i to za darmo i to was tak boli,bo same nie potraficie pomoc tak swoim dzieciom.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:46
                                                    Nieuczciwe jest oddanie cudzej pracy jako własnej.... Za to się chyba w Stanach wylatuje co?
                                                    Fogito nieźle nastraszyłaś Maxa i teraz odkręca to co wcześniej nieoparzanie chlapnął.... Zaraz przeczytamy, że synek zawsze świetnie pisał( aż dziw , że jeszcze Pulitzera nie dostał) a Max w pracy wstępnej mu tylko mu puentę podsunął....
                                                    Max czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i napisać jaki temat była owa pracy i jakie były wymagania....
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 06:55
                                                    Amerykanie maja fizia na punkcie uczciwosci. I na dodatek nie cierpia Polakow. Jak to polaczysz to efekt murowany. Ja nie mam nic do stracenia. Ale on juz tak. Niedlugo sie okaze, ze on podatkow nie placi. Skonsultuje sie zmdomowym prawnikiem.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 00:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nieuczciwe jest oddanie cudzej pracy jako własnej.... Za to się chyba w Stanac
                                                    > h wylatuje co?

                                                    Oczywiscie ,ze sie wylatuje.
                                                    A jak udowodnisz ,ze to byla cudza praca?
                                                    Jesli cudza byla napisana i on ja przepisal,to za to sie wylatuje w USA,choc w Polsce tak sie robi doktoraty i NIKT nie wnika.

                                                    > Fogito nieźle nastraszyłaś Maxa i teraz odkręca to co wcześniej nieoparzanie chlapnął....

                                                    Dokladnie tak!
                                                    Ja nic nie robie,tylko sie was boje.
                                                    A wy nic nie robicie tylko mnie straszycie.

                                                    > Max czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i napisać jaki temat była owa pracy i
                                                    > jakie były wymagania....

                                                    Wyslij fogito na przeszpiegi,ona tym tylko zyje.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 06:29
                                                    Na zlodzieju czapka gore...
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 08:25
                                                    Podpisanie cudzej pracy własnym nazwiskiem to plagiat....ścigany również w Polsce. Spora cześć polskich uczelni korzysta z www.plagiat.pl/webplagiat/main.action i nieźle się to sprawdza na poziomie licencjatów i magisterek. Na poziomie doktoratów i wyżej jest gorzej z różnych względów, ale coraz częściej się tego typu sytuacje nagłaśnia. Sprawa Prof. Ryszarda Andrzejaka na przykład....pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Andrzejak...Tyle tytułem wyjaśnienia ....

                                                    Jeśli chodzi o Ciebie Maksiu to zachowujesz się jak typowy polaczek cwaniaczek.... Oszukujesz i twierdzisz, że Cię nie złapią , ale czas byś zauważył, że dokopanie Ci tak naprawdę jest proste... Wystarczy przetłumaczyć na angielski Twoje wypociny gdzie chwalisz się jak to pisałeś pracę synowi i wysłać na uczelnię wraz z jego nazwiskiem....Jeśli uczelnia będzie litościwa to Cię wezwie z celu wyjaśnienia Ty będziesz musiała się tłumaczyć. Komisja albo uzna Cię za wariata , albo potraktuje to co tu piszesz poważnie. Jeśli uznają Cię za poważnego człowieka to syna niespodziewanie zaproszą do małego pokoiku i każą mu pisać esej na podobny temat.... Jeśli komisja uzna , że prace rekrutacyjna była niesamodzielna to go wyrzucą z wielkim hukiem....i żadna szanująca uczelnia go nie przyjmie...

                                                    Nie martw się ja na Ciebie nie doniosę ... za to bardzo chciałabym się dowiedzieć jaki był temat tej pracy..., bo trudny i łatwy to pojęcia względne...

                                                    Nie doniosę na Ciebie , bo mam litość nad wariatami w dodatku jestem przekonana, że jeśli praca była niesamodzielna to syn wcześniej czy później się wyłoży i straci więcej niż by stracił grając uczciwie.
                                                    W sumie szkoda mi chłopaka przez lata słyszał, że uczy się w najlepszym ogólniaku w Usa, rył do trzeciej w nocy , czytał 30 książek w wakacje, chodził na kursy przygotowujące, a pracę rekrutacyjną musiał mu pisać tatuś co gó...ane szkoły w zapyziałej Polsce kończył smile

                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 06:49
                                                    Boimy sie co? I dobrze. Ja swego czasu redagowalam ksiazki. Swoja pierwsza publikacje artykulu w gazecie ogolnopolskiej w ramach jakiegos konkursu zaliczylam w wieku 14,lat. Myslisz, zenie dalabym rady pomoc dzieciakowi. Alez tak, ale ja nie oszukuje tak jak ty. Moj syn ma talent pisarski po mnie i nie potrzebuje pomocy juz w wieku 10 lat.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 04:50
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Każdy aplikujący na studia chce napisać prace rekrutacyjną dobrze. Nie każdy po
                                                    > trafi , nie każdy się na owe studia nadaje.

                                                    Essay na studia jest stosunkowo prosty i ma byc tylko ciekawy.

                                                    > Jeśli wszystko co piszesz jest pra
                                                    > wdą profesor nie cytował pracy Twojego syna tylko tylko Twoją podpisaną p
                                                    > rzez Twojego syna.
                                                    ...

                                                    Znowu sie mylisz.
                                                    Ja czytalem synowi kawalek utworu i tlumaczylem jak to rozumiem,a on wszystko sam przelewal na papier.

                                                    > A swoją drogą Max na Twoim miejscu nie ujawniałabym ta
                                                    > kich szczegółów z życia....Skoro podajesz nazwę uczelni , nazwisko syna i prz
                                                    > yznajesz się do działań nieuczciwych to zawsze może ktoś napisać mały donosik
                                                    > i przestanie być miło.

                                                    Z ciebie zawsze musi Polka wyjsc i ta sloma z butow.
                                                    Po pierwsze to nie jest w zaden sposob do udowodnienia.Po drugie ,syn mogl miec korepetytora,ktory wlasnie tak naswietlil mu sprawe.
                                                    Nigdzie nie jest powiedziane,ze rodzic nie moze byc korepetytorem wlasnego dziecka.
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 08:59
                                                    Już kiedyś przestało być miło.
                                                    Maksimum przestał pisać na na ponad pół roku.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,105145549,108024174,A_Zaboklicki_to_dopiero_dal_siana_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,81499895,108024191,Ten_Zaboklicki_to_dopiero_dal_siana_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,98338813,108024190,Oj_Zaboklicki_Ty_to_dopiero_dales_siana_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,90226216,108024188,Oj_Zaboklicki_to_dopiero_dal_siana_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,88191676,108024186,Haha_Zaboklicki_to_dopiero_dal_siana_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,108023630,108024164,Zaboklicki_to_dopiero_dal_siana_.html
                                                    Czasem fajnie poczytać stare wątki i zobaczyć czym maks się przechwalał w w 2010 roku.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 08:01
                                                    Jasne jasne. Najpierw nie umial napisac. Potem napisal mu ojciec. A teraz napisal super duper. A ja mam 15 lat i lykam wszystko jak pelikan ryby. Postaraj siemtroche ujednolicic swoje wersje, bo sie kupy nie trzymaja.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne jasne. Najpierw nie umial napisac. Potem napisal mu ojciec. A teraz napis
                                                    > al super duper. A ja mam 15 lat i lykam wszystko jak pelikan ryby. Postaraj sie
                                                    > mtroche ujednolicic swoje wersje, bo sie kupy nie trzymaja.

                                                    Syn zawsze pisal dobre essay'e a ten byl troche trudniejszy,wiec mu pomoglem i to wszystko.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:37
                                                    Max ja przez lata pracowałam ze studentami ...więc nauczanie ich to bułka z masłem... Po prostu żal mi dorosłych ludzi zdominowanych przez własnych rodziców... bo oni nigdy nie osiągają takiego sukcesu na jaki pozwalają im ich możliwości intelektualne...
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:51
                                                    Syn zawsze pisal dobre essay'e a ten byl troche trudniejszy,wiec mu pomoglem i
                                                    > to wszystko.

                                                    Chcesz powiedzieć, ze w najlepszym liceum pisał tylko proste rzeczy? Już się boję amerykańskiego systemu.... Zawsze wydawało mi się , że Ci czołówki w najlepszych szkołach ( nie mam na myśl osiołków na stypendiach sportowych) to do kolejnych egzaminów podchodzą lekkim twistem, bo są wyćwiczeni w robieniu rzeczy dużo trudniejszych...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 17:24

                                                    >
                                                    > > Pisania wypracowania za dziecko nijak nie rozumiem....
                                                    >
                                                    > Bo by pisac na poziomie akademickim,to trzeba jednak troche umiec.

                                                    Czyli twój syn, po najlepszym we wszechświecie HS, nie umiał nawet 'troche'. ... Żałosne uncertain
                                                    A moze tak został wyćwiczonym w rozwiązywaniu testów ze samodzielne sklecenie paru sensownych zdań (czyli jednak zadanie twórcze) było ponad jego siły?
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 18:55
                                                    No, ale wyszło na to, że maks najwyraźniej też nie umie pisać eseju na poziomie akademickim.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 21:01
                                                    No ale to chyba, oczywiste, ze nie umie, bo przeciez on po polskich szkolach big_grin
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 03:34
                                                    hankam napisała:

                                                    > No, ale wyszło na to, że maks najwyraźniej też nie umie pisać eseju na poziomie
                                                    > akademickim.

                                                    No a czyj essay dal pan profesor wszystkim jako wzor?
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 09:01
                                                    No, raczej nie minimuma.
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 09:07
                                                    maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > No a czyj essay dal pan profesor wszystkim jako wzor?


                                                    No, raczej nie minimuma.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 03:31
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Czyli twój syn, po najlepszym we wszechświecie HS, nie umiał nawet 'troche'. ..
                                                    > . Żałosne uncertain
                                                    > A moze tak został wyćwiczonym w rozwiązywaniu testów ze samodzielne sklecenie p
                                                    > aru sensownych zdań (czyli jednak zadanie twórcze) było ponad jego siły?
                                                    -----------------
                                                    To nie chodzilo o to,ze umial napisac 3 stron maszynopisu bez pomocy,tylko o to by te 3 strony byly z jak najwiekszym sensem.
                                                    18-latki nie znaja sensu zycia tak jak dorosli ludzie i czesto wymagaja podpowiedzi i jesli ktos z wlasnego domu potrafi to zrobic to jest to najlepsze rozwiazanie.
                                                    Tak samo jest z nauka tenisa.
                                                    Mozna poslac syna do trenera,ktory bedzie uczyl dluuugo i dluuugo bral pieniadze za nauke,a mozna tez samemu dziecko nauczyc jesli sie to umie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 05:28
                                                    To nie chodzilo o to,ze umial napisac 3 stron maszynopisu bez pomocy,tylko o to
                                                    > by te 3 strony byly z jak najwiekszym sensem.
                                                    > 18-latki nie znaja sensu zycia tak jak dorosli ludzie i czesto wymagaja podpowi
                                                    > edzi i jesli ktos z wlasnego domu potrafi to zrobic to jest to najlepsze rozwia
                                                    > zanie.
                                                    > Tak samo jest z nauka tenisa.
                                                    > Mozna poslac syna do trenera,ktory bedzie uczyl dluuugo i dluuugo bral pieniadz
                                                    > e za nauke,a mozna tez samemu dziecko nauczyc jesli sie to umie.

                                                    I ty dorosły człowiek po studiach ścigałeś się z 18 latkami i wygrałeś ... zaje biście jestem pod wrażeniem... Jutro wezmę udział w konkursie plastycznym dla przedszkolaków i wygram pierwsze miejsce wszak dzieci nie wiedzą co to jest perspektywa i mają problemy z utrzymaniem proporcji. Za tydzień wystartuję w muzycznym i w jeździe na 3 kołowym rowerku.... A potem uwierzę, że jestem genialna....
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 04:40
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > I ty dorosły człowiek po studiach ścigałeś się z 18 latkami i wygrałeś ... zaj
                                                    > e biście jestem pod wrażeniem...

                                                    A ty caly czas twierdzisz ze rodzice nie maja nic ciekawego studiujacym dzieciom do przekazania.No wiec jak to jest?

                                                    > Jutro wezmę udział w konkursie plastycznym dla
                                                    > przedszkolaków i wygram pierwsze miejsce wszak dzieci nie wiedzą co to jest pe
                                                    > rspektywa i mają problemy z utrzymaniem proporcji. Za tydzień wystartuję w muz
                                                    > ycznym i w jeździe na 3 kołowym rowerku.... A potem uwierzę, że jestem genialna....

                                                    A dla odmiany sprobuj pomoc studentowi,zobaczymy jak ci wyjdzie.
                                                  • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 02:30
                                                    Ale pier..lisz maksiu.Az oczy bola czytajac to.Dziwne ze moja 17 latka potrafi napisac z sensem i to juz od paru lat( w 8 klasie nawet ja wyroznil nauczyciel za wypracowanie ktore napisala) a twoj wtedy 18 latek nie.To co mozna pomyslec o tych najlepszych szkolach do ktorych posylasz dzieci?A doswiadczenie?Well maksiu - owy essej mial za zadanie by mlody czlowiek sie pochwalil swymi osiagnieciami.i sorry Winetou ale sila rzeczy 18latek bedzie mial to doswiadczenie mniejsze niz 40latek.Tak cos mi sie wydaje ze twoj syn nie mialby nic innego do napisania jak to ze sleczal nad testami przygotowujacymi do SAT a w przerwach napier...lal na kosza, ping ponga, uganial sie za wlochata pileczka a i tez mial przez pewien czas zainteresowania hokejem i aspiracje na zaistnienie w NHL
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 05:11
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ale pier..lisz maksiu.Az oczy bola czytajac to.Dziwne ze moja 17 latka potrafi
                                                    > napisac z sensem i to juz od paru lat( w 8 klasie nawet ja wyroznil nauczyciel
                                                    > za wypracowanie ktore napisala)

                                                    Czym ty sie chwalisz?
                                                    Moja corka rok w rok dostawala nagrody jako najlepsza w calej szkole z angielskiego.A w szkole jest blisko 1 tys uczniow.

                                                    > Tak cos mi sie wydaje ze twoj syn nie mialby nic innego do napi
                                                    > sania jak to ze sleczal nad testami przygotowujacymi do SAT a w przerwach napie
                                                    > r...lal na kosza, ping ponga, uganial sie za wlochata pileczka a i tez mial prz
                                                    > ez pewien czas zainteresowania hokejem i aspiracje na zaistnienie w NHL

                                                    To bylo juz na 1-szym roku studiow.
                                                  • maksimum 18-latki w akcji. 19.11.14, 05:12
                                                    www.google.com/search?q=woman+ice+hockey+player+drinking+in+vancouver&espv=2&biw=1024&bih=719&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=lBVsVOXRLYOhNvPkg6AM&ved=0CB0QsAQ
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 06:38
                                                    Moja corka rok w rok dostawala nagrody jako najlepsza w calej szkole z angielsk
                                                    > iego.A w szkole jest blisko 1 tys uczniow.
                                                    I czym ty się Max chwalisz ... bycie najlepszym w szkole to nic wielkiego , bo szkół dużo i każda ma swojego najlepszego... ( to cytat z Twojej archiwalnej wypowiedzi)
                                                    Strasznie Ci się punkt widzenia zmienia gdy sprawa dotyczmy Twoich i innych dzieci... Jeśli inne to zawsze jest to nic wielkiego patrz syn szachista zgagusi, a jeśli Twoje to byle osiągniecie urasta do rangi Nobla co najmniej...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 16:23
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > patrz syn szachista zgagusi,

                                                    Trzeba miec talent i samozaparcie.
                                                    Moj ojciec byl bardzo dobry w szachach ale ja juz niestety nie.
                                                    Syn dochodzil prawie do mojego poziomu i dalej juz nie dawal rady,wiec doszedlem do wniosku ze to nie dla niego.
                                                    Duzo lepiej mu idzie w tenisa i ping-ponga.

                                                    > a jeśli Twoje to byle osiągniecie urasta do rangi Nobla co najmniej..

                                                    W ping-ponga gra na poziomie akademickim,co juz jest wysokim poziomem,ale zawodowo nigdy nie bedzie gral.
                                                  • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 07:10
                                                    Maksiu podalam przyklad ze juz w 8 klasie dziecko za swoje pisanie bylo wyroznione, teraz wlasnie skonczyla pisac esseje - SAMA bo sa wymagane na kierunki ktore wybrala zeby zlozyc aplikacje.Twoj wtedy prawie 18latek mial klopoty z napisaniem ze tatus musial pomagac.Wybacz ale to jest zalosne.A co do chwalenia sie - wyobraz sobie ze mam sie czym pochwalic tylko czy musze?Otoz nie musze
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 16:43
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A co do chwalenia sie - wyobraz sobie ze mam sie czym pochwalic tylko czy musze?Otoz nie >musze

                                                    A ja nie chce ale musze.
                            • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 01:54
                              On sobie wybral ciezkie studia.Ma fizyke,chemie,matematyke itd.

                              Zalezy dla kogo ciezkie. Za fizyka moja corka nie przepada, ale to wina nauczycielki ktora doprowadzala zarozno corke jak i meza do skrajnej rozpaczy swoja glupota.Matematyka i chemia dla corki to pikus.I jezeli syn ciagle na tych samych studiach ktore zaczynal znaczy pielegniarstwo - to nie sa to jakies trudne studia.No chyba ze ktos jest zmuszony do studiowania kierunku ktory mu nie lezy.
                              • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 05:47
                                canuck_eh napisała:

                                > On sobie wybral ciezkie studia.Ma fizyke,chemie,matematyke itd.
                                >
                                > Zalezy dla kogo ciezkie.

                                Tutaj masz wymagane przedmioty:

                                school.med.nyu.edu/md-admissions/how-apply/admissions-requirements-selection-criteria
                                The following courses are recommended
                                English
                                General Biology
                                Inorganic Chemistry
                                Organic Chemistry
                                General Physics
                                Biochemistry
                                Genetics

                                Dzisiaj widzialem ze meczyl sie z genetyka.

                                A przy okazji wyjasnienie dla niekumatych,ze po pielegniarstwie nie mozna dostac sie na medycyne.

                                "Normally, credit is not given for courses taken in schools of dentistry, nursing, veterinary medicine, or pharmacy."

                                Przedmioty uczone na dentologii,nursing,veterinary medicine or pharmacy nie sa potrzebne na medycynie.
                                • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 06:54
                                  big_grin hahahaha ty twierdziles, ze po pielegniarstwie dostanie sie na medycyne a nie my. Lo matko, sam juz nie wiesz co piszesz i mowisz. Oj sie kawa oplulam ze smiechu.. Oj jakis ty niekumaty hahahaa.
                • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 04.11.14, 18:56
                  maksimum napisał:
                  > Pewno nikt z was nie slyszal o Harvey Mud i CIT,bo sa w Kalifornii czy o Dartmo
                  > uth,ktory jest na prowincji.


                  Widać że jesteś prowincjuszem i nigdy nie byłeś w Kaliforni, bo inaczej pewnie byś wiedział, że na "CIT" mówi się CalTech i nikt skrótu CIT nie używa.
                  • tinywee Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 17:37
                    28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czterole
                    > tnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie.

                    Kolega Nowojewski to może jest z Konina, ale do liceum chodził w Warszawie. Przy okazji, jako że latają tu różne nazwy uniwersytetów w USA, to nadmienię, że uczniowie tego liceum dostawali się do większości z wymienionych tu szkół (undergrad/PhD), and more (chociaż pewnie pewien forumowicz i tak, lol, nie uwierzy). Sama mogę wymienić (bez nazwisk) trzy inne osoby, które po tej szkole skończyły Harvard College (Class ’95, ‘11, ’12). Liceum oczywiście publiczne.

                    Jedyne zasłyszane przeze mnie opinie o SATach przedmiotowych (ścisłych) to to że są ba-nal-ne, na poziomie polskiego egzaminu gimnazjalnego i w uzyskanie wyniku niż 750+ jest w zasięgu każdego w miarę ogarniętego kandydata – w przeciwieństwie do SAT I, który jest trudny.
                    • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 18:12
                      Ja nie mam wątpliwości, że zdolny i pracowity dzieciak poradzi sobie wszędzie..... znam co najmniej kilkoro uczniów nie wybitych a bardzo dobrych co Lo w PL kończyli a studiują w Stanach ....( większości studia już skończyła) Co prawda nie było wśród nich nikogo z Harvard, ale medyczne studia na Nyc się trafiły Czemu o nich nie słychać?... bo nie każdy ma potrzebę pokazywać całą du pę w necie i bardziej ceni sobie prywatność niż oklaski ludzi którzy nic dla niego nie znaczą...

                      Zadania z SAt pojedynczo są łatwe..., ale ów trudno jest go napisać na dużo punktów, bo zadań jest dużo, są różne i szybko trzeba przestawić myślenie no i jest czasu mało ...To tak jak z singapurskimi testami...moje koleżanki mówiły , że zadania łatwe , ale jak wysłałam im całe testy i powiedziałam by dały dzieciakom to żadne dziecko całego testu nie rozwiązało...średnio pisały na 40%... o w polskim systemie dzieciaki piszą często klasówki , ale z małej partii materiału a nie duży egzamin... łatwiej wiec zdać i zapomnieć.
                      • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 22:50
                        azjaodkuchni napisała:

                        > Ja nie mam wątpliwości, że zdolny i pracowity dzieciak poradzi sobie wszędzie
                        > ..... znam co najmniej kilkoro uczniów nie wybitych a bardzo dobrych co Lo w P
                        > L kończyli a studiują w Stanach ....( większości studia już skończyła) Co prawd
                        > a nie było wśród nich nikogo z Harvard, ale medyczne studia na Nyc się trafił
                        > y Czemu o nich nie słychać?...

                        Ciekawe jak mogli skonczyc studia medyczne w NYC jak w USA na studia medyczne przyjmuja dopiero po skonczeniu studiow oraz egzaminie MCAT.

                        www.aamc.org/students/applying/mcat/
                        > bo nie każdy ma potrzebę pokazywać całą du pę
                        > w necie i bardziej ceni sobie prywatność niż oklaski ludzi którzy nic dla niego nie znaczą...

                        Ty masz bloga w necie i nikt cie nie napada z tego powodu.

                        > Zadania z SAt pojedynczo są łatwe..., ale ów trudno jest go napisać na dużo pun
                        > któw, bo zadań jest dużo, są różne i szybko trzeba przestawić myślenie no i jes
                        > t czasu mało ...To tak jak z singapurskimi testami...moje koleżanki mówiły , ż
                        > e zadania łatwe , ale jak wysłałam im całe testy i powiedziałam by dały dzie
                        > ciakom to żadne dziecko całego testu nie rozwiązało...średnio pisały na 40%...
                        ----------
                        Gdyby SAT byl latwy,to by bylo zatrzesienie Polakow na amerykanskich uczelniach,bo nigdzie na swiecie nie moznaz taka latwoscia studiowac ZA DARMO jak w USA.
                        • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 23:21
                          A czy ja mówię, że dziewczyna to w ciągu roku zrobiła... siedzi w Stanach 6 rok i jak ostatnio z jej mamą rozmawiałam to mówiła, ze cieszy , że widzi koniec, bo są finansowo spłukami....(I tak Max zaraz napisze, że niekumata, ale ja mu wtedy odpiszę, że NYc do tanich nie leży zwłaszcza gdy samemu płaci się za jedzonko , mieszkanie i książki)
                          MAx a co ty o mnie wiesz?.... nie wiesz ani kim jestem z wykształcenia , ani jak mam na imię , ani gdzie mieszkam, ani gdzie mieszkałam w PL, ani jakiej płci i jakiego imienia mam dziecko,nie wiesz gdzie uczy się moje dziecko ani gdzie pracuje mój mąż i ile zarabia....Wiesz tyle ile chcę sama powiedzieć....czyli jak się odciśnie pierdoły, że lubię kawę z mlekiem ,chodzę późno spać i śmierdzą mi nogi to takich Polek w Singapurze jest 100 a w Nyc to pewnie z 10000.
                          • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 01:32
                            azjaodkuchni napisała:

                            > A czy ja mówię, że dziewczyna to w ciągu roku zrobiła... siedzi w Stanach 6 rok
                            > i jak ostatnio z jej mamą rozmawiałam to mówiła, ze cieszy , że widzi koniec
                            > , bo są finansowo spłukami....(I tak Max zaraz napisze, że niekumata, ale ja mu
                            > wtedy odpiszę, że NYc do tanich nie leży zwłaszcza gdy samemu płaci się za jed
                            > zonko , mieszkanie i książki)

                            To wreszcie jest na NYU czy gdzies na jakies uczelni w NYC?
                            Mieszkanie,jedzenie,ksiazki rzeczywiscie sa bardzo drogie,a wiekszosc jeszcze musi placic za studiowanie.

                            > MAx a co ty o mnie wiesz?.... nie wiesz ani kim jestem z wykształcenia , ani ja
                            > k mam na imię , ani gdzie mieszkam, ani gdzie mieszkałam w PL, ani jakiej płci
                            > i jakiego imienia mam dziecko,nie wiesz gdzie uczy się moje dziecko ani gdzie p
                            > racuje mój mąż i ile zarabia....

                            I nie chce wiedziec.

                            > Wiesz tyle ile chcę sama powiedzieć....czyli ja
                            > k się odciśnie pierdoły, że lubię kawę z mlekiem ,chodzę późno spać i śmierdzą
                            > mi nogi to takich Polek w Singapurze jest 100 a w Nyc to pewnie z 10000.

                            Ze smierdzacymi nogami w NYC pewno jest mniej.Tu klimat nie jest taki upiorny jak w Singapurze.
                    • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 05.11.14, 22:41
                      tinywee napisała:

                      > Kolega Nowojewski to może jest z Konina, ale do liceum chodził w Warszawie. Prz
                      > y okazji, jako że latają tu różne nazwy uniwersytetów w USA, to nadmienię, że u
                      > czniowie tego liceum dostawali się do większości z wymienionych tu szkół (under
                      > grad/PhD), and more (chociaż pewnie pewien forumowicz i tak, lol, nie uwierzy).

                      Wyszlo na jaw,ze byl w topowym liceum w Polsce a nie w jakims tam Koninie.

                      > Jedyne zasłyszane przeze mnie opinie o SATach przedmiotowych (ścisłych) to to ż
                      > e są ba-nal-ne, na poziomie polskiego egzaminu gimnazjalnego i w uzyskanie wyni
                      > ku niż 750+ jest w zasięgu każdego w miarę ogarniętego kandydata – w prz
                      > eciwieństwie do SAT I, który jest trudny.
                      ----------
                      To niby wszystko jest na poziomie polskiego gimnazjum ale jakos z Polski nikt tu nie studiuje,wiec nie kumam.
                      Nie dosc ze powinno w USA byc zatrzesienie Polakow studiujacych na najlepszych uczelniach ale i powinni oni byc najlepsi na tych najlepszych uczelniach.

                      Troche odrywasz sie od rzeczywistosci.
                      • maksimum "Homeless to Harvard." 07.11.14, 04:00
                        www.youtube.com/watch?v=yJu_C3Eh-ds
                        I zeby bylo mniej smieszne,to film jest oparty na faktach.
                        Dziewczyna urodzila sie na Bronx'ie (NYC) a w wieku 15 lat stala sie homeless,gdy matka zmarla na AIDS a ojciec poszedl do przytulku.
                        W wieku 16 lat zaczela liceum i zrobila go w 2 lata.
                        Dostala NYT scholarship i zaczela w wieku 20 lat studia na Harvardzie.

                        en.wikipedia.org/wiki/Liz_Murray
                        • fogito Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 06:46
                          No patrz i nie potrzebowala ojca, ktory za nia eseje pisze.
                          • tinywee Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 11:58
                            Nie dosc ze powinno w USA byc zatrzesienie Polakow studiujacych na najlepszych uczelniach ale i powinni oni byc najlepsi na tych najlepszych uczelniach.

                            Hm, cokolwiek zabawna uwaga w ustach kogoś, kto Polaków wysyłałby pęczkami na inny kontynent, a synowi każe blisko domu studiować.

                            Finansowo sensowna oferta w USA jest cieniutka (w porównaniu do Europy) i dotyczy tylko najlepszych szkół, do których a) konkurencja jest globalna b) 90% miejsc jest zarezerwowane dla Amerykanów. A wysiłek, jaki należy włożyć, żeby mieć w tej konkurencji szanse, jest, wydaje się, nieporównywalnie większy i innego rodzaju niż np. w przypadku uczelni w GB. Wystarczy zobaczyć kryteria w takim wątku jak ten: talk.collegeconfidential.com/harvard-university/1480236-official-harvard-university-2017-rd-results.html. To jest parę lat pracy, a goły SAT jest jednym z wielu kryteriów, o niewiadomej wadze.

                            Najlepsi kandydaci podejmują racjonalne decyzje i dlatego na najlepszych europejskich uni (jak w GB) jest po kilkuset Polaków, a na amerykańskich po kilku.

                            I radzą sobie całkiem nieźle (poniższe z popularnego portalu internetowego): ivy – gpa 4; top10 – graduated with honor, ivy – magna cum laude, top10 – cum laude, ivy – top 10% of class..

                            Troche odrywasz sie od rzeczywistosci.

                            I na całe szczęście! Jakże bez tego można rozwinąć skrzydła?

                            **
                            Z cyklu mała rzecz a cieszy: prawo.rp.pl/artykul/1153010.html?print=tak&p=0

                            **
                            Zgagusiu, masz najwyraźniej wykształcenie przyrodniczo-ścisłe. Może masz zatem pogląd tudzież wiedzę, dlaczego w Polsce nie ma pracy dla biotechnologów? Tak twierdzi przynajmniej moja koleżanka, niedawna absolwentka z piątkowym dyplomem, która teraz cyfry w korpo przesypuje. Że z jej roku na najlepszej chyba państwowej uczelni w tej dziedzinie jedna osoba znalazła kierunkową pracę, reszta poszła do korpo albo wyjechała. Dla mnie to wielkie marnotrawstwo jest - ale może się mylę.

                            • hankam Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 13:59
                              Słyszałam o braku pracy dla biotechnologów kilka lat temu i co, nic się nie zmieniło?
                              Przykre to.
                              Nawet po zamawianych specjalnościach - podobno są takie?
                              Córka zna paru biotechnologów i biologów, którzy robią doktoraty w tej chwili, w POlsce i za granicą.

                              A gdzie, Twoim zdaniem, biotecnologia jest w POlsce najlepsza?
                            • maksimum Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 18:01
                              tinywee napisała:

                              Wystarczy zobaczyć kryteria w takim wątku jak ten: talk.collegeconfidential.com/harvard-university/1480236-official-harvard-university-2017-rd-results.html. To jest parę lat pracy, a goły SAT jest jednym z wielu kryteriów, o niewiadomej wadze.

                              Harvard jest w duzej mierze polityczny,czyli chetniej przyjmie kogos,kto sie duzo udziela poza szkola niz tych ,ktorzy maja b.d. SAT i sie nie udzielaja.
                              Zauwaz tez,ze ten pierwszy ktory mial 2.380 SAT a nie zostal zaakceptowany do Harvard ,zostal zaakceptowany do Yale.
                              Pod koniec jeden z 2.330 SAT nie zostal przyjety na Harvard,ale...zostal przyjety na MIT i Princeton.

                              To nie jest tak,ze Harvard robi komus krzywde nie przyjmujac go,bo kazdy sklada 8-10 podan i zostaje przyjety na rownorzedna uczelnie a nawet lepsza.
                              Osobiscie uwazam ze MIT jest lepszy niz Harvard.

                              > Najlepsi kandydaci podejmują racjonalne decyzje i dlatego na najlepszych europe
                              > jskich uni (jak w GB) jest po kilkuset Polaków, a na amerykańskich po kilku.

                              Bo poziom nauczania w EU jest duuzo nizszy niz w USA.

                              > Zgagusiu, masz najwyraźniej wykształcenie przyrodniczo-ścisłe. Może masz zatem
                              > pogląd tudzież wiedzę, dlaczego w Polsce nie ma pracy dla biotechnologów? Tak t
                              > wierdzi przynajmniej moja koleżanka, niedawna absolwentka z piątkowym dyplomem,
                              > która teraz cyfry w korpo przesypuje. Że z jej roku na najlepszej chyba państw
                              > owej uczelni w tej dziedzinie jedna osoba znalazła kierunkową pracę, reszta pos
                              > zła do korpo albo wyjechała. Dla mnie to wielkie marnotrawstwo jest - ale może się mylę.
                              ----------
                              Jesli ktos jest rzeczywiscie dobry w naukach scislych,to znajdzie prace w USA i w Chinach i z wielkim trudem w EU.
                              Jest taka sama koncentracja talentu jak w szkolach w USA,ze wszyscy najlepsi sa w 1% szkol.
                              Adam sie juz wypowiadal,ze w Polsce NIE MA zapotrzebowania na absolwentow Harvardu.
                              Jest zbyt duza roznica poziomow i w Polsce sie niczego nowego nie wymysla.
                              Teraz na nauke i badania najwiecej wydaja Amerykanie i Chinczycy,troche EU i reszta to pustynia.

                            • zgagusia Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 20:00
                              Zgagusiu, masz najwyraźniej wykształcenie przyrodniczo-ścisłe. Może masz zatem pogląd tudzież wiedzę, dlaczego w Polsce nie ma pracy dla biotechnologów?

                              Praca na uczelni - baaardzo ograniczona rocznie ilosc miejsc; no i przede wszystkim brak firm biotechnologicznych w Polsce sad w Polsce nie ma kapitalu zeby zalozyc konkurencje np. Monsanto
                              • maksimum Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 21:10
                                zgagusia napisała:

                                > Praca na uczelni - baaardzo ograniczona rocznie ilosc miejsc; no i przede wszys
                                > tkim brak firm biotechnologicznych w Polsce sad w Polsce nie ma kapitalu zeby za
                                > lozyc konkurencje np. Monsanto

                                Kapital by sie znalazl bo on jest bezpanstwowy,ale ludzi z kwalifikacjami nie ma.
                                To takie samo pytanie,dlaczego w Polsce nie ma Harvardu?
                                To nie jest problem postawic takie budynki.Problemem jest znalezc takich studentow i takich wykladowcow.
                                Monsanto to sa ludzie,a nie budynki gdzie sie pracuje.
                                Harvard to sa ludzie a nie budynki.
                                Dlatego w EU jest duzo nizszy poziom nauczania,bo nie ma takich ludzi jak w USA.
                                Owszem sa piekne i stare budynki w Oxford i Cambridge ale ludzie sa inni.
                                Dlatego na Oxford i Cambridge znajdziesz sporo Polakow ale juz na Harvardzie i MIT niestety nie.
                                • zgagusia Re: "Homeless to Harvard." 07.11.14, 21:24

                                  Monsanto to sa ludzie,a nie budynki gdzie sie pracuje.

                                  LABORATORIA a nie budynki; specjalistyczne pracownie z BARDZO drogim sprzętem i odczynnikami. To na takie wyposażenie nie ma w Polsce kapitału, a jak będzie to odpowiedni ludzie sie znajda smile
                                  • maksimum Re: "Homeless to Harvard." 08.11.14, 14:24
                                    zgagusia napisała:

                                    > LABORATORIA a nie budynki; specjalistyczne pracownie z BARDZO drogim sprzętem i
                                    > odczynnikami. To na takie wyposażenie nie ma w Polsce kapitału, a jak będzie t
                                    > o odpowiedni ludzie sie znajda smile

                                    W jaki sposob naklonisz specjalistow z USA by chcieli pracowac w Polsce?
                                    Jak oni nawet do Niemiec do pracy nie chca wyjechac.
                                    • 71tosia Re: "Homeless to Harvard." 10.11.14, 23:44
                                      tak co do slabego kszkalcenia w Europie to najlepiej cytowanym chemikem na swiecie jest Polak - Krzysztof Matyjaszewski - pracuje w US ale studia i doktorat robil w Polsce. Doktorat zrobil w latach kiedy w kiedy nauce polskiej nie bylo wcale pieniedzy.
                                      • maksimum "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 11.11.14, 02:58
                                        71tosia napisała:

                                        > tak co do slabego kszkalcenia w Europie to najlepiej cytowanym chemikem na swie
                                        > cie jest Polak - Krzysztof Matyjaszewski - pracuje w US ale studia i doktorat r
                                        > obil w Polsce. Doktorat zrobil w latach kiedy w kiedy nauce polskiej nie bylo w
                                        > cale pieniedzy.
                                        ----------
                                        Bo na dobre studia nie trzeba wielkich pieniedzy.

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Matyjaszewski
                                        Studia skonczyl w Moskwie a po doktoracie w Polsce wyjechal na staz do USA,gdzie sie sporo nauczyl i rozwinal.
                                        Ciekawe jak rodzina wytrzymuje jego wyjazdy,chyba ze nie ma rodziny.

                                        • 71tosia Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 11.11.14, 10:08
                                          studiowal w lodzi gdzie i dzis jest bardzo dobra grupa polimerowa, doktorat tez w Polsce.
                                          Na wydzialach eksperymentalnych studia sa drogie, ale akurat w Polsce to nie jest juz taki problem. Znam laboratoria na polskich uczelniach nie gorzej wyposazone niz te w MIT.
                                          ps o ile pamietam bohaterka i autorka 'homeless to harvard' studiow tam jednak nie skonczyla?
                                          • maksimum Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 12.11.14, 05:04
                                            71tosia napisała:

                                            > ps o ile pamietam bohaterka i autorka 'homeless to harvard' studiow tam jednak
                                            > nie skonczyla?

                                            " She was awarded a New York Times scholarship for needy students and was accepted into Harvard University, matriculating in the fall semester of 2000. Her older sister Lisa graduated from Purchase College in New York State and is a school teacher for children with autism.[1]

                                            In late 2006, her father died of AIDS.[2] She returned to Harvard in 2006 and graduated in June 2009. As of August 2009, she began taking graduate courses at Harvard Summer School with plans to earn a doctorate in clinical psychology and become a counselor.[3]"

                                            en.wikipedia.org/wiki/Liz_Murray
                                            Zaczela Harvard w 2.000 czyli w wieku 20 lat,pozniej zrobila przerwe i zaczela ponownie w 2.006 by skonczyc w 2.009 roku.
                                            A mojsyn w wieku 19 lat jest na 3-cim roku NYU a skonczy studia w wieku 21 lat. a nie w wieku 29 lat jak Liz Murray.
                                            Ona nie jest jakas specjalnie zdolna ale zostala wepchnieta na Harvard przez NYTimes.
                                            • tinywee Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 12.11.14, 23:46
                                              "A gdzie, Twoim zdaniem, biotecnologia jest w POlsce najlepsza? "

                                              Myślałam, że na PW, którą skończyła koleżanka, ale ona powiedziała, że lepsza jest na SGGW, bo mają tam mnóstwo labów, a PW kształci bardziej, jej zdaniem, inżynierów chemików na tym kierunku niż biotechnologów.

                                              "w Polsce nie ma kapitalu zeby zalozyc konkurencje np. Monsanto"

                                              No to skoro nie ma kapitału, to po co kształcić (tylu) biotechnologów? I to na kierunkach zamawianych? (no chyba że celem jest utrzymanie miejsc pracy dla wykładowców?)

                                              "To na takie wyposażenie nie ma w Polsce kapitału, a jak będzie to odpowiedni ludzie sie znajda".

                                              No na pewno klasę kreatywną mamy w liczbie wystarczającej, tylko skąd wziąć kapitał?

                                              "Znam laboratoria na polskich uczelniach nie gorzej wyposazone niz te w MIT. "

                                              A czy studenci licencjaccy mają do nich dostęp i uczestniczą w badaniach prowadzonych przez uczelnię - tak, jak podejrzewam dzieje się na MIT?
                                              • 71tosia Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 13.11.14, 00:22
                                                > "Znam laboratoria na polskich uczelniach nie gorzej wyposazone niz te w MIT. "
                                                > A czy studenci licencjaccy mają do nich dostęp i uczestniczą w badaniach prowad
                                                > zonych przez uczelnię - tak, jak podejrzewam dzieje się na MIT?
                                                tylko czesc prac licencjackich ma charakter badawczy. Jezeli ma to podobnie jak prace magisterska, jest najczesciej czescia wiekszego projektu badawczych, a szefowi projektu i na polskiej uczelni i w MIT zalezy na wynikach, wiec chyba jest oczywiste ze student uzywa dostepnej na uczelni aparatury.
                                                Co do wyposazenia polskich laboratoriow - nie mamy powodow do kompleksow, akurat aparatury i to bardzo drogiej, w ramach roznych europejskich programow kupiono na polskich uczelniach w ostanich latach ogromne ilosci.
                                                • tinywee Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 13.11.14, 08:57
                                                  To znaczy gites - studenci od najwcześniejszych lat mogą mieć dostęp do świetnego sprzętu nie tylko w ramach labów, ale normalnych badań, uczelnie mają super sprzęt (i jak rozumiem kasę na odczynniki i to wszystko co jest potrzebne do korzystania z takiego wyposażenia), są naukowcy - czyli istnieją wszelkie warunki, by tworzyć biotech kampusy, parki technologiczne czy inne formuły. Wyobrażam sobie, że zadbano o to, by w ramach nowej perspektywy unijnej zdobyć środki na jak najlepsze wykorzystywanie takiego potencjału. Chociaż, tak sobie myślę, gdyby zamiast kasy na stypendia dla studentów, którzy potem wyjeżdżają i wykorzystują wiedzę gdzie indziej, bo nie mogą tu, zrobić jakiś kapitał zalążkowy... ale to chyba niemożliwe.
                                                  A wykładowców i naukowców to niech będzie jak najwięcej - bo to oni są sola, raczej.
                                                  • maksimum Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 13.11.14, 15:10
                                                    tinywee napisała:

                                                    > To znaczy gites - studenci od najwcześniejszych lat mogą mieć dostęp do świetne
                                                    > go sprzętu nie tylko w ramach labów, ale normalnych badań, uczelnie mają super
                                                    > sprzęt (i jak rozumiem kasę na odczynniki i to wszystko co jest potrzebne do ko
                                                    > rzystania z takiego wyposażenia), są naukowcy - czyli istnieją wszelkie warunki
                                                    > , by tworzyć biotech kampusy, parki technologiczne czy inne formuły.

                                                    Tak wlasnie wyglada budowanie domu (od dachu) przez partaczy.
                                                    Dom sie buduje od fundamentow,czyli najpierw MUSISZ nie tylko zezwolic na GMO ale i przekonac Polakow,ze jest duzo lepsze od tradycyjnych upraw.
                                                    Pozniej gdy to GMO ma juz zastosowanie na szeroka skale w kraju,zaczynasz budowac te laboratoria i ksztacic ludzi w tym kierunku.I oni maja sie na czym ksztalcic bo te GMO maja naokolo siebie.
                                                    W Polsce jak zwykle robi sie wszystko jak w domu wariatow.
                                                    Najpierw zakazuje sie GMO,pozniej wyciaga kupe kasy z EU na laboratoria,zatrudnia profesorow i ksztaci studentow a ci studenci po skonczeniu studiow ....nie moga znalezc pracy,bo ....ten rodzaj produkcji rolnej w Polsce nie wystepuje.

                                                    > Wyobrażam
                                                    > sobie, że zadbano o to, by w ramach nowej perspektywy unijnej zdobyć środki na
                                                    > jak najlepsze wykorzystywanie takiego potencjału. Chociaż, tak sobie myślę, gd
                                                    > yby zamiast kasy na stypendia dla studentów, którzy potem wyjeżdżają i wykorzys
                                                    > tują wiedzę gdzie indziej, bo nie mogą tu, zrobić jakiś kapitał zalążkowy... al
                                                    > e to chyba niemożliwe.

                                                    Jak firme?? Jaki kapital zalazkowy?
                                                    Przeciez w Polsce odgornie zakazano GMO.

                                                    > A wykładowców i naukowców to niech będzie jak najwięcej - bo to oni są sola, raczej.

                                                    A po co oni sa potrzebni,jak nie pracy w tym kierunku?
                                                    Wydaje sie daremnie pieniadze na ksztacenie ludzi w kierunkach...po ktorych nie ma pracy.
                                                    No wiec wiadomo,ze trzeba wyjechac z Ciemnogrodu by sie zrealizowac.
                                                    Adam Ziemba studiujacy na Harvardzie powiedzial" W Polsce nie ma zapotrzebowania na ludzi po Harvardzie"

                                                    Za to Radek Zdradek po 3-letnim Oksfordzie na niezla fuche sie zalapal.


                                                • maksimum Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 13.11.14, 14:54
                                                  71tosia napisała:

                                                  > Co do wyposazenia polskich laboratoriow - nie mamy powodow do kompleksow, akura
                                                  > t aparatury i to bardzo drogiej, w ramach roznych europejskich programow kupion
                                                  > o na polskich uczelniach w ostanich latach ogromne ilosci.

                                                  Czyli jak zwykle decyduje czynnik ludzki.
                                                  Najlepsi wyjechali a sama aparatura niczego nie wymysli.
                                              • maksimum Re: "Homeless to Harvard." K.Matyjaszewski. 13.11.14, 00:37
                                                tinywee napisała:

                                                > "w Polsce nie ma kapitalu zeby zalozyc konkurencje np. Monsanto"

                                                W Polsce nie ma Monsanto ale nie ma tez Harvardu.
                                                Kapital jest gdzie indziej i najlepsi ludzie sa gdzie indziej.

                                                > No to skoro nie ma kapitału, to po co kształcić (tylu) biotechnologów? I to na
                                                > kierunkach zamawianych? (no chyba że celem jest utrzymanie miejsc pracy dla wyk
                                                > ładowców?)

                                                Ludzie sie domagaja ambitnych kierunkow studiow,bo mysla ze jak je skoncza to stworza nowe Monsanto,ale sprawa sie komplikuje,bo Polska jest przeciwko GMO.
                                                Nawpuszczaliscie tych roznych Lepperow, Renat Beger i innych i oni cofneli kraj o kilkadziesiat lat i trzeba zaczynac od zera.

                                                > "To na takie wyposażenie nie ma w Polsce kapitału, a jak będzie to odpowiedni l
                                                > udzie sie znajda".
                                                >
                                                > No na pewno klasę kreatywną mamy w liczbie wystarczającej, tylko skąd wziąć kapitał?

                                                Gdyby byla klasa kreatywna,to ona mialaby kapital.To sa naczynia polaczone.
                                                Nie ma takiej sytuacji ze biedni ludzie sa madrzy a ci bogaci to matoly,cwaniacy i kombinatorzy,choc w Polsce duzo matolow i cwaniakow sie podorabialo.

                                                > "Znam laboratoria na polskich uczelniach nie gorzej wyposazone niz te w MIT. "
                                                >
                                                > A czy studenci licencjaccy mają do nich dostęp i uczestniczą w badaniach prowad
                                                > zonych przez uczelnię - tak, jak podejrzewam dzieje się na MIT?

                                                Bardzo duzo odkrywczych badan jest na uczelniach amerykanskich i szybko znajduja zastosowanie w biznesie.
                                                • maksimum Ex-Harvard student. 13.11.14, 15:35
                                                  www.boston.com/news/education/higher/articles/2010/05/18/ex_harvard_student_accused_of_living_a_lie/?page=2
                                                  Harvard jest na tyle polityczny,ze mozna sie tam dostac w bardzo dziwny sposob.
                                                  Ponoc przy okazji studiowal rowniez na MIT oraz ubiegal sie o Rhodes i Fulbright scholarships.
                                                  • maksimum "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życia." 17.11.14, 16:05
                                                    "Dojrzewanie trwa dłużej, niż sądzono. Młody człowiek może być stateczny i odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życia."

                                                    www.newsweek.pl/to-mozg--nie-hormony,57654,1,1.html
                                                    Ja to bardzo dawno zauwazylem,bo sam stalem sie madrzejszy od mojego ojca w wieku ok 20 lat,a ojciec mimo wszystko geniuszem nie byl.
                                                    Widze to po zachowaniu dzieci,ze niestety nie przerosli mnie i tak szybko to nie nastapi.
                                                    Dawanie 17-letniej dziewczynie wolnej reki w wyborach zyciowych,jak wybor uczelni czy kierunku studiow jest wielka lekkomyslnoscia.
                                                    Te rozne sleepovers 15-17 letnich dziewczyn,to sa tylko i wylacznie glupie emocje z ktorych nic dobrego nie moze wyniknac.
                                                    Ile lat miala Iwona Wieczorek jak sie zagubila?
                                                    19?
                                                    I nie potrafila podjac odpowiedzialnej decyzji w wieku 19 lat?
                                                    Niestety nie,ale oszolomiaste mamuski beda trabily ze dzieci trzeba usamodzielniac w wieku 15-16 lat,no najpozniej 17 lat.
                                                    Dawac im kieszonkowe i niech robia co chca,bo dzieciaki ponoc wiedza najlepiej co dla nich najlepsze.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 17.11.14, 19:20
                                                    Ja mysle, ze ty do wlasnej smierci powinienes dzieciaki kontrolowac, bo one zgina bez ciebie w tej Ameryce.
                                                    Takie porownania walisz od czapy, ze az przykro,
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 01:13
                                                    Jesli badania naukowe potwierdzaja moj sposob wychowania dzieci,to nagle okazuje sie,ze mamuski napadna na badania naukowe i na mnie.
                                                    Przecie te badania naukowe TYLKO potwierdzaja to,co ja dawno wiedzialem i nic nowego mnie nie mowia.
                                                    Wiekszosc 18-latkow nie glosuje,bo nie ma pojecia na kogo ani nie wie kto jest dobry.
                                                    W USA picie alkoholu dozwolone jest od 21 roku zycia,a w Polsce nigdy nie przeszloby to przez Sejm.
                                                    Przecie trzeba wciskac wino do obiadu ciemniakom,bo w ten sposob okaza sie swiatowcami.
                                                    Gdyby Polacy umieli samodzielnie myslec na przyzwoitym poziomie to wizy do USA bylyby dawno zniesione.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 04:09
                                                    Tylko zapominasz Max, ze w dorosłość wchodzi się stopniowo.... trzylatek wybiera jaki chce kolor koszulki, nastolatek decyduje jaki sport chce uprawiać, uczy się... stopniowo dostrzega swoje dobre i słabsze strony ... W okolicach matury kończącej etap wykształcenia ogólnego już wie co chce w życiu robić i wybiera studia lub nie .... według starego polskiego systemu ma lat 19 ....
                                                    Może polskie statystycznie polskie dziecko szybciej niż amerykańskie wink
                                                    Ty z kolei mocno ograniczasz dzieci prze lata nie dawałeś im decydować jak sport będą uprawiać na co wydadzą kieszonkowe, więc nie dziw się, że nie przechodzą kolejnych etapów ( psychologia rozwojowa się kłania ) i mając lat 17 i 19 są zagubione i niezdolne do samodzielnych decyzji niczym pięciolatki zagubione w supermarkecie. Znam cale tabuny nastolatków które z prawnego punktu widzenia mogą pic alkohol , ale tego nie robią... Ja tez nie piję i ie palę chociaż mogę ... a jak mnie kiedyś odwiedzisz to Cię 20 letnim winem poczęstuje... bo my mocno nietrunkowi jesteśmy...
                                                    Wiz bym niemitologizowana.... nasza rozmowa w sprawie wizy trwała 3 minuty ( wiza sponsorowana i moja z zezwoleniem na pracę) wliczając w to czas który urzędnik poświęcił na wyjaśnienie nam, że po dacie wygaśnięcia ważności paszportu nasze wizy będą nadal ważna, ale przekraczając granice będziemy musieli wozić stary i nowy paszport.
                                                    No i czekam już tydzień prawie na temat tej pracy rekrutacyjnej, która synowi pisałeś ....Doczekam się kiedyś?

                                                    Ps. Popsułam swój ulubiony komputer więc teraz będę Azją z myślnikami wink
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 05:28
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Tylko zapominasz Max, ze w dorosłość wchodzi się stopniowo....

                                                    O tym wlasnie mowie.Pozwala sie na decyzje odpowiednio do wieku.

                                                    > W okolicach matur
                                                    > y kończącej etap wykształcenia ogólnego już wie co chce w życiu robić i wybiera
                                                    > studia lub nie .... według starego polskiego systemu ma lat 19 ....

                                                    No i w Polsce wiekszosc idzie na politologie,dziennikarstwo itd. czyli byle jakie studia aby je skonczyc a pozniej szuka sie pracy po znajomosci.

                                                    > Ty z kolei mocno ograniczasz dzieci prze lata nie dawałeś im decydować jak spo
                                                    > rt będą uprawiać na co wydadzą kieszonkowe,

                                                    Syn w drodze do szkoly znalazl 20 doll i zgadnij na co je wydal?
                                                    Kupil karty do gry za 5 doll. jakies inne bezuzyteczne duperele i troche junk food'u.

                                                    No wiec ja poszedlem z nim do innego sklepu i pokazalem mu takie same karty za 1 doll. i te inne rzeczy tez.
                                                    Wiec on wydal 20 doll na rzeczy,ktore mozna bylo kupic za 5 doll.
                                                    No wiec jak nie nauczysz go wydawac pieniadze,to bedzie je po prostu wyrzucal w bloto.

                                                    Co do sportow-to nauczylem go grac w wiecej sportow niz jakikolwiek jego kumpel umie.
                                                    Wbrew pozorom rzadko kto umie grac na poziomie w tenisa,a moje dzieci umieja.
                                                    W ping-pomga graja rowniez na poziomie akademickim.
                                                    Do innych sportow trzeba miec wzrost i sile,czyli inne predyspozycje.
                                                    Pewno by sie na plywanie oboje zalapali,ale treningi sa bardzo uciazliwe wiec odpuscilem to.

                                                    > więc nie dziw się, że nie przechodz
                                                    > ą kolejnych etapów ( psychologia rozwojowa się kłania ) i mając lat 17 i 19 są
                                                    > zagubione i niezdolne do samodzielnych decyzji niczym pięciolatki zagubione w
                                                    > supermarkecie.

                                                    Codziennie podejmuja bardzo wazne decyzje a z jedna najwazniejsza raz na kilka miesiecy jak wyskakuje.

                                                    > .. a jak mnie kiedyś odwiedzisz to Cię 20 letnim winem poczęstuje... bo my moc
                                                    > no nietrunkowi jesteśmy...

                                                    Ja tez mam kupe nieotwartych butelek,ktore znajomi naprzynosili.

                                                    > Wiz bym niemitologizowana.... nasza rozmowa w sprawie wizy trwała 3 minuty

                                                    Ty jestes w innej sytuacji niz przecietny Polak.
                                                    Ja znam taki przypadek Lomzyniaka,ktory kilka lat temu byl w USA,nazaciagal sie na karty kredytowe,wynajal samochod i 2 koparki,zapakowal to wszystko na kontener i wyjechal z tym do Polski za nic nie placac.Mial tam jeszcze wiecej rzeczy,bo kontener byl wypelniony po brzegi.
                                                    Speniezyl to wszystko w Polsce,pozyl jak krol przez kilka lat i ....zmienil nazwisko i na nowy paszport przyjechal do USA przez Meksyk bo tam wiz nie trzeba.
                                                    Przy przechodzeniu nielegalnie granicy z USA zostal zlapany i odeslany do Meksyku gdzie odsiedzial 4 miesiace i za drugim razem szczesliwie przeszedl przez amerykanska granice.
                                                    Ma nowe nazwisko ,wiec wyrabia sobie historie kredytowa,bo chce zrobil to samo co ostatnim razem.Juz sobie koparki upatrzyl,kazda po 100 tys doll. i w samochodach tez potrafi byc wybredny.
                                                    Nawet nie zdajesz sobie sprawy ilu Polaczkow nazaciaga sie na karty kredytowe na maxa i wyjezdza do Polski robic biznesy.


                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 06:56
                                                    big_grin twoj syn jak zobaczyl pieniadze to dorwal sie do nich jak pies do kota. Oczywiscie, ze nie wiedzial jak nimi rozporzadzac, bo go nie nauczyles. Dzieciak musi popelniacmdrobne bledy, zeby w zyciu doroslym wiekszych nie popelnial. A ty mu tych drobnych bledow nie pozwalasz popelniac. Moj syn ma sporo kieszonkowego a na duperele nie wydaje, ostatnio kupil buty pilkarskie.
                                                    A juz wymuszanie nauki konkrtetnych sportow, bo tatus tak chce to zenada. Nie liczysz sie ze zdaniem dzieci i po latach one juz wlasnego zdania nie maja.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 16:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > A juz wymuszanie nauki konkrtetnych sportow, bo tatus tak chce to zenada.

                                                    Przeciez moj syn nie bedzie latal po boisku za pilka kopana,bo to jest rozrywka dla pospolstwa.
                                                    Trzeba sie cenic troche.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 07:09
                                                    Max to co opiszesz z panem od koparek to jakaś głęboka patologia jest... a nie standard...Wstyd mi za takich " rodaków" chociaż nijak się się z nim nie identyfikuje . Jeśli chodzi o wizy to znam z widzenia tylko 1 osobę której odmówiono wizy turystycznej do USA.... Dziewczyna przez pomylę napisała w formularzu , że planuje pracować jako prostytutka. I wizy jej odmówili wink . Wszyscy się z niej śmiali i pytali na ile wycenia usługi, a ono za jakiś czas aplikowała po raz drugi i jak dobrze wypełniła formularz to wizę dostała... Poznała tam jakiegoś miłego pana, wydała się za mąż i została Amerykanką ... ale legenda o niej została...wink

                                                    No i w Polsce wiekszosc idzie na politologie,dziennikarstwo itd. czyli byle jak
                                                    > ie studia aby je skonczyc a pozniej szuka sie pracy po znajomosci.
                                                    Nigdy nie szukałam pracy po znajomości, mój mąż tez nie i nikt z mojej rodziny .... Brat męża zaczynał straż w firmie w której pracował ojciec, ale dział był inny, inny zakres obowiązków i były to zdarzenia niezależne chociaż czasem razem do roboty jeździli.... Powodów dlaczego tak dużo młodzieży wybiera nieprzyszłościowe studia jest wiele... , ale głównym jest brak pracy po szkole i ogólne oczekiwanie by każdy dureń miał mgr przed nazwiskiem....dla mnie bez sensu, ale nie jestem rodzicem wszystkich polskich dzieci... Moje chce być lekarzem lub biologiem od zawsze, więc mam z bańki...

                                                    Syn w drodze do szkoly znalazl 20 doll i zgadnij na co je wydal?
                                                    > Kupil karty do gry za 5 doll. jakies inne bezuzyteczne duperele i troche junk f
                                                    > ood'u.
                                                    A nie myślałeś dlaczego tak się stało? Dla mnie odpowiedz jest prosta... nie umiał nimi zarządzić, bo nie miał treningu ... gdyby miał wcześniej własne pieniądze to by wiedział w którym sklepie są te karty najtańsze bo nawet 7 latek zauważy , że jak się kupuje taniej to można mieć więcej...Moje dziecko ma kieszonkowe odkąd miało 5 lat ... najpierw dostawało 5 zl co pozwalało na kupno 1 słodycza codziennie lub 1 głupiej gazetki tygodniu... Pzrez pierwszy tydzień były codzienne lody ... ale kasy na gazetkę już nie było... potem nie było slodyczny tylko gazetka , ale okazywało się , że gazetka durna i nie warto wydawać na nią całej tygodniki ... Dzieciak zaczął zbierać ... na coś fajniejszego... najpierw na lego ... ( małe jak się dobrze poszukało było wtedy za 2 tygodniówki ) , ale zawsze mówiliśmy, że do lego dołożymy.... 15 % ceny.... I tak dzieciak wolał zbierać miesiąc i mieć zamiast 4 małych 1 duże Lego. Potem zrobił się największym dusigroszem w rodzinie... Kieszonkowego ma teraz 30 dol tygodniowo ( wiem na złotówki to dużo wychodzi, ale tu to 1 książka lub doładowanie do telefonu )i zanim wyśle smsa to 3 razy zastanowi gdzie jest bezpłatny net i można z komunikatorów korzystać...Ma pakiet z 1000 smsow miesięcznie i jeszcze nigdy nie wykorzystał całości ....Z zaoszczędzonego kieszonkowego kupił sobie pada za 900 dol ( tańsze niz w Pl droższe niż w Usa) czyli przez 30 tygodni z kieszonkowego na bzdury nie wydał nic....a umowę mamy taką, że ja kupuję na początku roku to co potrzeba do szkoły a potem mnie nic nie obchodzi... jak się zużywa kupuje nowe, ale nie place za rzeczy zniszczone i zgubione....I najlepsze jest to, że ja nie pilnuję dzieciaka on pilnuje się sam, sam dba o gumki , ołówki i długopisy , bo albo będzie nowy laptop albo go nie będzie, bo kasa się rozejdzie na 15 ołówek w miesiącu. Człowiek najszybciej i najlepiej uczy się w praktyce ... i czasem trzeba dać dziecku wydać głupio kasę bo bez wpadek nie nauczy się nią zarządzać... Nikt nie neguje konieczności upadku przy nauce jazdy na rowerze z nauką zaradzania kasą czy czasem jest tak samo... Teraz mi sie przypomniało, że 100 euro które trafiło do skarbonki po odwiedzinach dziadków dwa lata temu na Boże Narodzenie stało się idealnym powodem do obserwacji kursów walut... Dzieciak jeszcze go nie wymienił, bo jak już ma ochotę to kurs mu spada i nie chce stracić ... a przecież na teraz kasy nie potrzebuje...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 17:02
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Max to co opiszesz z panem od koparek to jakaś głęboka patologia jest... a nie
                                                    > standard...

                                                    To prawda ze to patologia,ale takich co nazaciagaja sie na karty kredytowe do oporu i wyjezdzaja jest juz sporo.

                                                    > Poznała tam jakiegoś miłego pana, wydała się za mąż i została Amerykanką ... ale legenda o >niej została...wink

                                                    Czyli poszlo jej nawet lepiej niz zamierzala za 1-szym razem.

                                                    ... gdyby miał wcześniej własne pieni
                                                    > ądze to by wiedział w którym sklepie są te karty najtańsze bo nawet 7 latek zau
                                                    > waży , że jak się kupuje taniej to można mieć więcej...

                                                    On te pieniadze w szkole wydal bo byl jakis pchli targ czy cos podobnego i mial rzeczywiscie chyba z 7 lat.On wczesniej po sklepach nie chodzil bo nie lubil.


                                                    >, ale tu to 1 książka lub doładowanie do telefonu
                                                    > )i zanim wyśle smsa to 3 razy zastanowi gdzie jest bezpłatny net i można z k
                                                    > omunikatorów korzystać...

                                                    Smsy to typowo polska i europejska usluga.W USA tej ciemnoty nie ma.


                                                    > Z zaoszczędzonego kieszonkowego kupił sobie pada za
                                                    > 900 dol ( tańsze niz w Pl droższe niż w Usa)

                                                    Wyjatkowo drogi.
                                                    Moj syn za 300 doll kupil lap-topa.


                                                  • zgagusia Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 08:45
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Syn w drodze do szkoly znalazl 20 doll i zgadnij na co je wydal?
                                                    > Kupil karty do gry za 5 doll. jakies inne bezuzyteczne duperele i troche junk f
                                                    > ood'u.
                                                    >
                                                    > No wiec ja poszedlem z nim do innego sklepu i pokazalem mu takie same karty za
                                                    > 1 doll. i te inne rzeczy tez.
                                                    > Wiec on wydal 20 doll na rzeczy,ktore mozna bylo kupic za 5 doll.
                                                    > No wiec jak nie nauczysz go wydawac pieniadze,to bedzie je po prostu wyrzucal w
                                                    > bloto.

                                                    moj syn zrobil podobnie... w wieku 5 lat smile Dostal od babci jakies pieniadze i natychmiast polecial do kiosku i wszystko wydal na badziewiaste zabaweczki ktore doslowanie rozpadaly sie po dotknieciu... maly zloscil sie i plakal, a ja tlumaczylam ze lepiej dobrze sie zastanowic, porownac w kilku miejscach, czasem jeszcze dozbierac pieniedzy i dopiero wtedy kupic. Teraz moje dzieci maja nascie lat...i wlasciwie obaj zarabiaja w pewnym sensie (nagrody i stypendia), bardzo sensownie przy tym gospodarujac pieniedzmi. Mlodszemu jeszcze czasem troche trzeba pomagac w kwestiach finansowych ale starszy pieknie sam zarzadza swoim budzetem - a potrzeby ma spore wink Kompletuje sobie 'wypasiony' sprzet komputerowy (sam szuka odpowiednich akcesoriow, porownuje specyfikacje i opinie uzytkownikow, a jak juz sobie cos upatrzy to wypatruje dobrej ceny, promocji itp.), przy tym np. chce wziac udzial w turnieju szachowym ktory bedzie kosztowal 2 tys. zl (bo zwiazany z wyjazdem wiec oprocz wpisowego dochodza koszty wyzywienia i zakwaterowania)- jak nic w nim nie wygra to bedzie z kasa mocno do tylu, ale to jego sprawa smile
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 17:13
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > moj syn zrobil podobnie... w wieku 5 lat smile

                                                    Nie pamietam dokladnie ile syn mial lat,ale to byl poczatek podstawowki.
                                                    Szkole zaczal w wieku 4 lat,wiec mogl miec moze 6 lat.

                                                    > m np. chce wziac udzial w turnieju szachowym ktory bedzie kosztowal 2 tys. zl (
                                                    > bo zwiazany z wyjazdem wiec oprocz wpisowego dochodza koszty wyzywienia i zakwa
                                                    > terowania)- jak nic w nim nie wygra to bedzie z kasa mocno do tylu, ale to jego sprawa smile

                                                    Moj syn w podstawowce gral w szachy i w weekendy jezdzil na turnieje szkolne-oczywiscie za darmo.
                                                    Pozniej gralismy na internecie w szachy i uwazam,ze to jest najlepsza droga do rozwijania talentu.
                                                    Sa rozne grupy szachowe na internecie,mozesz sie dolaczyc do kazdej z nich i grac z kim ci sie podoba.
                                                    Gralem z synem przez jakis czas,az zaczal sie sportem interesowac i to przewazylo.
                                                    2 tys za turniej to jest kupa kasy.
                                                    Musisz na jakims zadoopiu mieszkac,bo w kazdym wiekszym miescie sa turnieje szachowe.
                                                    Sa tez kluby szachowe.
                                                  • zgagusia Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 20:52
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Moj syn w podstawowce gral w szachy i w weekendy jezdzil na turnieje szkolne-oc
                                                    > zywiscie za darmo.
                                                    > Pozniej gralismy na internecie w szachy i uwazam,ze to jest najlepsza droga do
                                                    > rozwijania talentu.
                                                    > Sa rozne grupy szachowe na internecie,mozesz sie dolaczyc do kazdej z nich i gr
                                                    > ac z kim ci sie podoba.

                                                    naprawde??? no ze tez na to nie wpadlismy.... wink
                                                    granie przez internet moze sluzyc jako rozrywka, ew. wspomagajaco w treningu - niestety sporo jest oszustow ktorzy graja uzywajac programow komputerowych a nie wlasnych glow... sporo jest takich 'graczy' w sieci, niezaleznie od tego na ktorym serwisie sie gra... Poza tym, a wlasciwie przede wszystkim - gra sie aby sprawdzic jakie sa efekty treningu, a samo szkolenie szachowe inaczej wyglada. No i - last but not least - w internecie nie nagra sie kategorii ani rankingu uznawanego potem w realu.


                                                    > 2 tys za turniej to jest kupa kasy.

                                                    tez tak uwazam, dlatego takie 'fanaberie' syn sam musi sobie sfinansowac

                                                    > Musisz na jakims zadoopiu mieszkac,bo w kazdym wiekszym miescie sa turnieje sza
                                                    > chowe.
                                                    > Sa tez kluby szachowe.
                                                    moj syn jest w klubie szachowym; nie masz pojecia o turniejach - taki jak moj syn ma ochote zagrac jest moze jeden w roku w calym regionie (w sumie jakies 2-3? w Polsce) Turniej na dystansie 9 rund, rozgrywanych po JEDNEJ DZIENNIE, w tym jeszcze dzien przerwy (wiec jest 11 dni bo zglosic sie trzeba na miejscu dzien wczesniej), z czasem 90 min. na 40 posuniec + 30 min + 30 sek (ech... i tak wiem ze NIC ci to nie mowi, ale kazda partia bedzie trwala kilka godzin). To jest turniej miedzynarodowy, wysokie koszty sa sposodowane zakwaterowaniem i wyzywieniem w hotelu.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 23:45
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > granie przez internet moze sluzyc jako rozrywka, ew. wspomagajaco w treningu -
                                                    > niestety sporo jest oszustow ktorzy graja uzywajac programow komputerowych a ni
                                                    > e wlasnych glow... sporo jest takich 'graczy' w sieci, niezaleznie od tego na k
                                                    > torym serwisie sie gra...

                                                    Grasz tylko na angielsko-jezycznych.
                                                    Sa rozne poziomy zaawansowania.Zagrsz w jednej grupie i widzisz czy to twoj poziom i albo zostajesz albo szukasz dalej.
                                                    Ja tez mam elektroniczne szachy,ale na internecie jest weselej.

                                                    www.chessnyc.com/
                                                    W NYC jest zatrzesienie turniejow dla kazdej grupy wiekowej.

                                                    > Poza tym, a wlasciwie przede wszystkim - gra sie aby
                                                    > sprawdzic jakie sa efekty treningu, a samo szkolenie szachowe inaczej wyglada.
                                                    > No i - last but not least - w internecie nie nagra sie kategorii ani rankingu u
                                                    > znawanego potem w realu.

                                                    Niby tak,ale widze,ze ty zaczynasz mowic o zawodostwie.

                                                    > moj syn jest w klubie szachowym; nie masz pojecia o turniejach - taki jak moj s
                                                    > yn ma ochote zagrac jest moze jeden w roku w calym regionie (w sumie jakies 2-3
                                                    > ? w Polsce) Turniej na dystansie 9 rund, rozgrywanych po JEDNEJ DZIENNIE, w tym
                                                    > jeszcze dzien przerwy (wiec jest 11 dni bo zglosic sie trzeba na miejscu dzien
                                                    > wczesniej), z czasem 90 min. na 40 posuniec + 30 min + 30 sek (ech... i tak w
                                                    > iem ze NIC ci to nie mowi, ale kazda partia bedzie trwala kilka godzin). To jes
                                                    > t turniej miedzynarodowy, wysokie koszty sa sposodowane zakwaterowaniem i wyzyw
                                                    > ieniem w hotelu.

                                                    Wynika z tego,ze twoj syn gra w swojej grupie wiekowej,czyli nie blyszczy talenten miedzynarodowym.
                                                  • maksimum Turniej szachowy co sobote z rankingiem. 18.11.14, 23:50
                                                    www.chessnyc.com/tournaments.html
                                                    tristatechess.com/category/tournaments/
                                                    Tym sie wlasnie Stany roznia od Polski,ze mozesz uprawiac kazdy sport bez wydawania nan pieniedzy.
                                                  • maksimum Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 18.11.14, 23:57
                                                    www.marshallchessclub.org/tournaments/international2014
                                                    Tobie widocznie o taki turniej chodzi,choc watpie by twoj syn mial ranking 2.200.
                                                  • zgagusia Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 09:01
                                                    maksimum napisał:

                                                    > rel="nofollow">www.marshallchessclub.org/tournaments/international2014
                                                    > Tobie widocznie o taki turniej chodzi,choc watpie by twoj syn mial ranking 2.20
                                                    > 0.

                                                    moj syn ostatni turniej zagral na 1960 bodajze... i nie jest to szczyt jego mozliwosci wink w tym co zalinkowales musialby wystartowac w grupie B -Entry fee: $129. To ladnie mi za darmo wink No i jeszcze za hotel zaplacilby znacznie wiecej niz tutaj smile I zauwaz ze turniej ktory linkujesz jest tylko na dystansie 6 rund - a ja pisalam o turnieju 9-rundowym smile Czyli jednak u nas taniej smile
                                                    Moj syn nie jest i nie bedzie zawodowym szachista - zawodowo bedzie matematykiem, informatykiem, moze fizykiem.... tak obstawiam wink Szachy to jego hobby; zaczynac mozna i w Polsce i w USA za darmo, ale jak sie ktos wciagnie i ma przy tym nawet odrobine talentu to wkrotce dochodzi sie do takiego poziomu ze trzeba juz wykladac pieniadze zeby dalej sie rozwijac. Ty inwestujesz w sprzet sportowy syna (chociaz tez nie jest zawodowym tenisista)- nieraz pisales za ile kupujesz rakiety, buty itp. - w przypadku szachow trudno kupowac kolejne szachownice wink, tu koszty to sa wlasnie kolejne turnieje, po ktorych przyrasta ELO (ranking) no i ma sie przyjemnosc z gry na wysokim poziomie smile
                                                  • zgagusia Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 09:05
                                                    moj syn ostatni turniej zagral na 1960 bodajze... i nie jest to szczyt jego mozliwosci wink w tym co zalinkowales musialby wystartowac w grupie B -Entry fee: $129. To ladnie mi za darmo wink

                                                    czekaj, jeszcze teraz doczytalamtongue_outlease bring your own clocks - none supplied!
                                                    ale jaja big_grin nie zapewniaja u was nawet zegarow szachowych LOL ale obciach big_grinDDDD wlasne szachy tez trzeba przyniesc, bo klubu na nie nie stac? LOL
                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 11:53
                                                    Zgagusia, nie ma sie co nabijac. W Stanach kryzys jest przeciez.

                                                    Zaluje, ze moj syn nie rozwija swojego takentu szachowego. Tylko ciagle ta pilka i pilka. W efekcie znow leczy kontuzje po zderzeniu z kolega na treningu a ja sie zastanawiam ile nerwowo jeszcze wytrzymam. Szachy bylyby super alternatywa i na pewno bezpieczniejsza.

                                                    Gratuluje super zdolnego syna!
                                                  • zgagusia Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 16:28
                                                    fogito napisała:
                                                    W efekcie znow leczy kontuzje po zderzeniu z kolega na treningu a ja
                                                    > sie zastanawiam ile nerwowo jeszcze wytrzymam.

                                                    taki juz nasz matczyny los...

                                                    >
                                                    > Gratuluje super zdolnego syna!

                                                    fogito, Twoj mlody tez bardzo zdolny jest, tak jak i dziecko azji czy corka Canuck... piszemy tu czasem o sukcesach naszych pociech zeby uswiadomic maksiowi ze jego dzieci nie sa 8 cudem swiata, choc on nawet w tytule watku juz zaznaczal ze sa 'genialane', no i przede wszytskim ze on sam nie ma podstaw do uwazania sie za boga tylko dlatego ze takie dzieci splodzil i do tej pory...hmm... tresuje, bo mi ciezko to wychowywaniem nazwac uncertain
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 16:39
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > fogito, Twoj mlody tez bardzo zdolny jest, tak jak i dziecko azji czy corka Canuck...

                                                    One wszystkie sa bardzo zdolne jak sa male,ale poczekajmy na jakie uczelnie sie dostana i czy beda uprawiac sport na uczelniach.

                                                    > ... tresuje, bo mi ciezko to wychowywaniem nazwac uncertain

                                                    Tak jak konie.Wiekszosc robi w polu a niektore wygrywaja najwieksze nogrody.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 16:58
                                                    Nie ma to jak podnieść sobie samoocenę ... wszak dzieci Maxa ( przynajmniej w jego oczach) są jak wzór metra ....
                                                    Dziecku lat nie dodam, podobnie jak Fogito i jeszcze kilka forumek, ale jeśli dzieciak ma lat 10 czy 12 i jest w stanie być dwujęzyczny to lepiej rokuje niż ktoś komu trzeba pisać prace rekrutacyjną na studia...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 17:17
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Nie ma to jak podnieść sobie samoocenę ... wszak dzieci Maxa ( przynajmniej w j
                                                    > ego oczach) są jak wzór metra ....

                                                    Wlasnie dlatego podaje je za wzor.

                                                    > Dziecku lat nie dodam, podobnie jak Fogito i jeszcze kilka forumek, ale jeśli d
                                                    > zieciak ma lat 10 czy 12 i jest w stanie być dwujęzyczny to lepiej rokuje niż k
                                                    > toś komu trzeba pisać prace rekrutacyjną na studia...

                                                    Dzieciaki wszystkie dobrze rokuja,a pozniej w wieku 15-17 lat zacinaja sie troche w rokowaniach.
                                                    Moja corka tez byla kiedys duzo lepsza od syna a teraz tylko troche jest lepsza i zobaczymy czym to sie skonczy.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 17:35
                                                    Uważaj Max, Ci się ten wzór we wiązaniach rozleci...
                                                    A twoje dzieciaki to typowy przykład Chińczyków świetne w 1 klasie, dobre gdzieś w 4 koło 7 spadek formy, bo już nie dają rady..., bo łatwo jest opanować wiadomości z jednej czy 5 książek, ale już pomyśleć koncepcyjnie nie dają rady już się pojawiają lepsi... Bo kreatywność, twórcze myślenie , troszkę sprytu ( nie mylić z cwaniactwem ) gdzieś się ulotniło przy orce do 3 w nocy... Niby dzieciaki dobre, ale do pisania eseju na studia ( nadal nie ujawniłeś o hiper trudnego tematu ) potrzeba pomoc...
                                                    Nie chcę Cie straszyć, ale zanim dojdziesz z dzieciakami do magisterki to za synem zgagusi i córka canuck_eh i im podobnymi tylko kurz zobaczysz...
                                                    Syna Fogito zostawimy w spokoju młody niech sobie piłkę kopie i mózg dotlenia lepiej na tym wyjdzie niż ryjąc pół nocy po to by zadowolić tatusia i dostać parę dol na pizzę .
                                                  • canuck_eh Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 17:21
                                                    Maksiu odpowiadam teraz zaraz natychmiast.Corka nie bedzie uprawiac sportu na uczelni bo ona nie ma do tego zapalu.Cwiczy we wlasnym zakresie to co che i jest gico.Syn natomiast to jest inna bajka.O wlasnie maja w sobote finalowy mecz.
                                                    Corka dostanie sie na uczelnie ktora sobie wybrala z najlepszym PROGRAMEM w dziedzinie medycyny z naciskiem na onkologie.Nie obchodzi mnie co ty uwazasz na temat jej wyboru bo jak to moja mama zwykla mowic - nie ma to wplywu na zycie plciowe chrabaszczy.Syn ma ponad 4 lata na podjecie decyzji ale juz opd dluzszego czasu slysze gdzie sie wybiera i jaka kariere wybral.Maksiu zauwaz ze moj syn jest w 8 klasie i juz wie co chce robic w zyciu.Twoj syn po skonczeniu HS ciagle nie byl pewny gdzie isc i na jaki kierunek sie wybrac - tatus musial podjac decyzje. Gdzies sromotnie poniosles kleske wychowawcza
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 22:22
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Corka dostanie sie na uczelnie ktora sobie wybrala z najlepszym PROGRAMEM w dzi
                                                    > edzinie medycyny z naciskiem na onkologie.

                                                    Twoja corka nie idzie do szkoly medycznej tylko do szkoly dla pielegniarek.



                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 22:29
                                                    Moze idzie w slady twojego syna big_grin big_grin
                                                  • hankam Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 09:54
                                                    W szkole pielęgniarek to jak na razie jest twój syn.
                                                    Gdzie pójdzie córka Canuck, to tylko jej sprawa, z tego co wiemy, wybiera się na medycynę.
                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 18:46
                                                    Dzieci Maksia sa wytresowane i pozbawione wolnej woli. Moj syn jest zdolny, ale
                                                    pasja jego jest pilka i my nawet jak nas skreca nie mozemy mu tej pilki zakazac. Ja zaluje tylko, ze nie wybral mniej kontuzyjnego sportu.
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 22:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja zaluje tylko, ze nie wybral mniej kontuzyjnego sportu.

                                                    Sport nie jest kontuzjogenny,to twoj syn jest kontuzjogenny.
                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 06:36
                                                    No na pewno. I dlatego pilkarze maja tyle problemowz naciagnieciami sciegien i kontuzjami.
                                                    Podobno jestes inteligentny wiec postaraj sie to jakos wykazac na forum big_grin
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 07:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > No na pewno. I dlatego pilkarze maja tyle problemowz naciagnieciami sciegien i
                                                    > kontuzjami.

                                                    To zalezy na jakim poziomie sie gra i na ile jest sie dobrym w tym co sie robi.
                                                    Ile razy Lewandowski byl kontuzjowany a wszyscy wiedza,ze niemal wszyscy obroncy poluja na jego nogi.
                                                    Czym sie jest lepiej wysportowanym-tym sie ma mniej kontuzji.

                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 11:23
                                                    I dlatego npNeymar nie zagral w finale mistrzostw swiata. Wszystko zalezy na jakiej pozycji sie gra i jak sie gra. Syn na szczescie zlaman nie mial do tej pory, ale jego koledzynzaliczyli zlamania nogi, reki, nadgarstka. Keretka tez jeszcze na szczescie z boiska nie wyjechal, a zdarza sie to notorycznie. Chlopcy nie maja takiej masy miesniowejmjak dorosli i szybkomrosna. W efekcie sa wysocy i pajakowaci. Tomsprzyja kontuzjom podczas ostrych starc na boisku. Ale skad ty masz to wiedziec skoro ty tylko pinponga meczysz non stop
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 13:12
                                                    Fogito ty nie tłumacz Maksiowi on sobie nowa specjalizację lekarza sportowego przypisał ..Wszak na piłce się każdy się zna wink Gdybyś napisała, że syn nie ma kontuzji to by napisał , że grzeje ławę i skończy jako trampkarz w trzecioligowym zespole.... żal go zżera, że można mieć zdolne , fajne dzieciaki z pasją , bo on od lat żyły sobie wypruwa, eseje pisze, cnoty córki pilnuje i nawet się kierunkiem na jakim studiuje syn pochwalić nie może...
                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 20.11.14, 14:39
                                                    No fakt. Jak sie grzeje lawę to kontuzji nie ma. Ewentualnie tylek boli.
                                                    Nie chwali sie, bo pewnie mu wstyd. W przeciwnym razie zanudziliby nas opowieściami.
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 17:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zgagusia, nie ma sie co nabijac. W Stanach kryzys jest przeciez.

                                                    Ty bys chciala by w USA byl kryzys,bo nienawidzisz USA.

                                                    www.kiplinger.com/tool/business/T019-S000-kiplinger-s-economic-outlooks/
                                                    Niestety dla ciebie w USA jest rozwoj 3,5% w 3-cim kwartale i tak bedzie dalej.
                                                    W EU dla odmiany jest kryzys.

                                                    > Zaluje, ze moj syn nie rozwija swojego takentu szachowego. Tylko ciagle ta pilk
                                                    > a i pilka. W efekcie znow leczy kontuzje po zderzeniu z kolega na treningu a ja
                                                    > sie zastanawiam ile nerwowo jeszcze wytrzymam. Szachy bylyby super alternatywa
                                                    > i na pewno bezpieczniejsza.

                                                    Szachy nie sa zdrowe.Szachisci dostaja wylewow,atakow serca itd.
                                                    Wole pilke.
                                                  • fogito Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 17:56
                                                    Ja nienawidze glupich i zarozumialych ludzi niezaleznie od nacji. Amerykanie przoduja w byciu zarozumialymi idiotami. Ale imigranci z Polski tez, wiec sie pieknie zalapujesz.
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 16:59
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > czekaj, jeszcze teraz doczytalamtongue_outlease bring your own clocks - none supplied!
                                                    > ale jaja big_grin nie zapewniaja u was nawet zegarow szachowych LOL ale obciach big_grinDDD
                                                    > D wlasne szachy tez trzeba przyniesc, bo klubu na nie nie stac? LOL
                                                    ------------
                                                    To sa rzeczy tak tanie,ze u nas kazdy amator to ma.
                                                  • maksimum Re: Turniej szachowy z rankingiem powyzej 2.200. 19.11.14, 16:52
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > moj syn ostatni turniej zagral na 1960 bodajze...

                                                    To bardzo dobrze ,a ile ma lat?

                                                    > Moj syn nie jest i nie bedzie zawodowym szachista - zawodowo bedzie matematykie
                                                    > m, informatykiem, moze fizykiem.... tak obstawiam wink

                                                    To jeszcze lepiej,ale chyba nie pojdzie na jakas slaba polska uczelnie.
                                                  • zgagusia Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 08:58
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > granie przez internet moze sluzyc jako rozrywka, ew. wspomagajaco w treni
                                                    > ngu -
                                                    > > niestety sporo jest oszustow ktorzy graja uzywajac programow komputerowyc
                                                    > h a ni
                                                    > > e wlasnych glow... sporo jest takich 'graczy' w sieci, niezaleznie od teg
                                                    > o na k
                                                    > > torym serwisie sie gra...
                                                    >
                                                    > Grasz tylko na angielsko-jezycznych.
                                                    > Sa rozne poziomy zaawansowania.Zagrsz w jednej grupie i widzisz czy to twoj poz
                                                    > iom i albo zostajesz albo szukasz dalej.
                                                    > Ja tez mam elektroniczne szachy,ale na internecie jest weselej.

                                                    ja nie pisze o szachach 'elektronicznych'! tylko o silnikach szachowych (programach do analizy) np. Houdini; to nimi nierzadko wspomagaja sie gracze przez internet, a trafic na takiego oszusta to nie jest wtedy zadna przyjemnosc...

                                                    > > No i - last but not least - w internecie nie nagra sie kategorii ani rank
                                                    > ingu u
                                                    > > znawanego potem w realu.
                                                    >
                                                    > Niby tak,ale widze,ze ty zaczynasz mowic o zawodostwie.

                                                    no wlasnie wcale nie - ranking i kategorie maja juz male dzieci grajace w szachy; to jest o tyle wazne ze rozstawienia na liscie startowej w turniejach sa wlasnie wg rankingu, im wyzszy z tym lepszej pozycji sie startuje. I mowie tu o KAZDYM turnieju, wiec nawet jesli sie jest amatorem a chce sie pograc na zywo w prawdziwym turnieju to warto miec jak najlepszy ranking.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:50
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > ja nie pisze o szachach 'elektronicznych'! tylko o silnikach szachowych (progra
                                                    > mach do analizy) np. Houdini; to nimi nierzadko wspomagaja sie gracze przez int
                                                    > ernet, a trafic na takiego oszusta to nie jest wtedy zadna przyjemnosc...

                                                    Nie grasz z nim wiec i to by bylo na tyle.
                                                    Kazdy jest ZALOGOWANY i wiesz z kim masz do czynienia.
                                                    Kazdy tez ma ranking i tez wiesz z kim masz do czynienia.

                                                    > no wlasnie wcale nie - ranking i kategorie maja juz male dzieci grajace w szach
                                                    > y; to jest o tyle wazne ze rozstawienia na liscie startowej w turniejach sa wla
                                                    > snie wg rankingu, im wyzszy z tym lepszej pozycji sie startuje. I mowie tu o KA
                                                    > ZDYM turnieju, wiec nawet jesli sie jest amatorem a chce sie pograc na zywo w p
                                                    > rawdziwym turnieju to warto miec jak najlepszy ranking.

                                                    Niby prawda ale jak masz slaby ranking to tez mozesz wygrac turniej.
                                                  • hankam Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 09:56
                                                    Syn w drodze do szkoly znalazl 20 doll i zgadnij na co je wydal?
                                                    Kupil karty do gry za 5 doll. jakies inne bezuzyteczne duperele i troche junk food'u.


                                                    Ile miał wtedy lat?
                                                    Siedem, osiem, dziesięć?
                                                    Bo jeśli siedemnaście, to poniosłeś porażkę.

                                                    Ja musiałam córkę uczyć wydawać pieniądze na przyjemn0ści.
                                                    Jako ośmiolatka całą zawartość skarbonki - a zbierała kilka lat (ie ma kieszonkowego, ale czasem dostawała kilka złotych, poza tym różne finansowe prezenty na gwiazdkę etc) i uzbierała prawie osiemset złotychwydała - uwaga - na piękne zasłony do swojego pokoju.
                                                    Kolejną uzbieraną stówkę dołożyła babci do samochodu - stwierdziła, że chce być właścicielką choćby kierownicy, albo koła w Matizie, którego kupiła sobie babcia.

                                                    Cieszyłam się, kiedy w końcu nauczyła się wydawać pieniądze na lody z koleżankami, serio.
                                                  • anmanika Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 10:57
                                                    Maksio ma wiedzę o Polsce z Gazety Polskiej i obserwacji jemu podobnych, a jaka jest Polonia w USA to sama się przekonałam naocznie. To taki skansen z lat 70-tych. Czułam się jak w "powrocie do przeszłości", pamiętajmy także, że mieszka w gettcie imigranckim a tam ludzi sukcesu nie mieszkają. Wbrew pozorom kumoterstwo w Stanach kwitnie. Dobre posady dostają ci którzy pochodzą z dobrych dzielnic i dostają się do dobrych szkół.
                                                    I już szybciej dostanie pracę w takim kręgu osoba np. z Europy , po studiach na Harvardzie niż taki absolwent bylejakiego kolledżu z imigranckiej dzielnicy.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 18.11.14, 18:04
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Maksio ma wiedzę o Polsce z Gazety Polskiej i obserwacji jemu podobnych, a jaka
                                                    > jest Polonia w USA to sama się przekonałam naocznie. To taki skansen z lat 70-
                                                    > tych. Czułam się jak w "powrocie do przeszłości",

                                                    To wszystko zalezy od tego z kim sie zadasz.
                                                    Wiekszosc mlodych Polakow nie rozmawia miedzy soba po polsku,wiec nawet nie wiesz,ze cie rozumieja jak przeklinasz na ulicy.

                                                    > I już szybciej dostanie pracę w takim kręgu osoba np. z Europy , po studiach na
                                                    > Harvardzie niż taki absolwent bylejakiego kolledżu z imigranckiej dzielnicy.

                                                    Dla absolwentow Harvardu w Polsce nie ma zadnych prac a w Stanach jednak sa.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 18.11.14, 22:27
                                                    Znam kilku absolwentow Harvardu pracujacych w Polsce.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 00:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam kilku absolwentow Harvardu pracujacych w Polsce.

                                                    Na umowe zlecenie?
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 06:48
                                                    Chcialbys. Z wlasnymi firmami i kancelariami. I domami w roznych czesciach swiata.
                                                  • anmanika Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 09:14
                                                    Z daleka oglądałam , jak skansen, w którym tkwisz i tkwić będziesz.
                                                    Nie jestem takim chamem jak ty, więc nie przeklinam nawet nie na ulicy.
                                                    Dla absolwentów Harvardu jak najbardziej jest pracy, w zarządach firm - za kilkadziesiąt tysi za miesiąc
                                                    dolarów zresztą.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 17:59
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ile miał wtedy lat?
                                                    > Siedem, osiem, dziesięć?

                                                    Mysle ze okolo 7 lat.
                                                    Spytam go jak wroci z NYU.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 03:16
                                                    Serio masz zamiar zapytac syna?moje dziecko jakbym jej zadala owo pytanie popatrzylaby na mnie jak psychiatra na pacjenta.Kto pamieta ze znalazl 20 dolcow jak mial eee 6/7 lat a teraz ma ile?20?
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 05:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Serio masz zamiar zapytac syna?moje dziecko jakbym jej zadala owo pytanie popat
                                                    > rzylaby na mnie jak psychiatra na pacjenta.Kto pamieta ze znalazl 20 dolcow jak
                                                    > mial eee 6/7 lat a teraz ma ile?20?

                                                    Wlasnie go spytalem.Byl w 2-giej klasie ,czyli mial 7 lat i pamietal dokladnie co kupil.
                                                    Ninja with parachutes,cards etc.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 05:58
                                                    Max pisałeś , że Twój syn zaczynał szkole jako 4 latek , więc jakim cudem był w klasie 2 mając lat 7 ? Czy za początek szkoły w przypadku Twojego syna uważasz klasy prep/ kindengraden, które są odpowiednikiem polskiego przedszkola?
                                                    Nigdy nie byłam dobra z matmy, ale coś mi się w przypadku Twojego dziecięcia lata nie zgadzają wink
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 06:54
                                                    . W systemie brytyjskim syn iw wieku 6/7 byl w klasie 2. Wiek 7/8 to klasa 3. Amerykanski system jest o klase nizej, wiec wiek 7/8 to bedzie klasa 2 tak jak teraz w nowym systemie polskim. Szkola w kazdym razie liczona od wiekun5 lat. Wszystko przed yo przedszkole.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:14
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Max pisałeś , że Twój syn zaczynał szkole jako 4 latek , więc jakim cudem był w
                                                    > klasie 2 mając lat 7 ? Czy za początek szkoły w przypadku Twojego syna uważasz
                                                    > klasy prep/ kindengraden, które są odpowiednikiem polskiego przedszkola?

                                                    Tak.
                                                    W naszym dystrykcie nie wszyscy chetni dostawali sie do pre-K i Kindergarten,wiec wzial udzial w losowaniu i wygral.
                                                    Byl wylosowany gdzies 12 -15 w kolejce.
                                                    Z corka bylo latwiej bo byla wylosowana jako 1-sza.
                                                    Nie zdazylem usiasc a juz czytaja jej nazwisko i imie.
                                                    Gdyby nie te losowania to zaczynaliby szkole w wieku 6 lat jako 1-szo klasisci.

                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:28
                                                    Czyli mając 4 lata łaził do prep w szkole tak? Teraz rozumiem... w ;Polsce odkąd zerówki wypchnięto do szkół i obniżono i wiek szkolny to też 4 latki to szkoły chodzą wystarczy mieć urodziny w październiku, listopadzie i grudniu .... A ja myślałam, że Twoje dziecko takie było zdolne , ze jako 4 latek grade 1 zaczęło wink
                                                    Dlatego mi się te lata nie zgadzały..
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:35
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Czyli mając 4 lata łaził do prep w szkole tak? Teraz rozumiem... w ;Polsce odką
                                                    > d zerówki wypchnięto do szkół i obniżono i wiek szkolny to też 4 latki to szkoł
                                                    > y chodzą wystarczy mieć urodziny w październiku, listopadzie i grudniu .... A
                                                    > ja myślałam, że Twoje dziecko takie było zdolne , ze jako 4 latek grade 1 zaczęło wink
                                                    --------------
                                                    Moja corka jak poszla do pre-K w wieku 4 lat,to byla o glowe lepsza od wszystkich pozostalych i dlatego po egzaminie zostala skierowana do klasy dla specjalnie uzdolnionych.
                                                    Ja w pierwszej chwili chcialem ja pchnac o rok wyzej,ale nauczycielka mnie wytlumaczyla,ze tak bedzie lepiej.
                                                    I po latach widze,ze przeskakiwanie klas to glupota.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 06:48
                                                    Tylko, ze twoje upupione 'dzieci' nigdy nie beda w stanie samodzielnie myslec. I to jedynie twoja zasluga.
                                                    A w Stanach w wieku 18 lat piwa nie kupisz legalnie alez juz do Iraku mozesz byc wyslany. Paradoks czyz nie? Dzieci ci Amerykanie na wojne wysylaja. Co za kraj, a one takie niedojrzale jeszcze i ktos je moze zabic. I zabija, bo znam takie przypadki. No ale piwka sobie przed smiercia nie walneli, a to jest najwazniejsze. I kto normalny by w takim kraju chcial mieszkac?
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 16:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > A w Stanach w wieku 18 lat piwa nie kupisz legalnie alez juz do Iraku mozesz by
                                                    > c wyslany.

                                                    Nie mozesz byc wyslany,bo:
                                                    1-armia jest ochotnicza
                                                    2-trzeba przejsc odpowiedni trening

                                                    > Paradoks czyz nie? Dzieci ci Amerykanie na wojne wysylaja. Co za kra
                                                    > j, a one takie niedojrzale jeszcze i ktos je moze zabic. I zabija, bo znam taki
                                                    > e przypadki. No ale piwka sobie przed smiercia nie walneli, a to jest najwaznie
                                                    > jsze. I kto normalny by w takim kraju chcial mieszkac?

                                                    A co ty z tym piwkiem,jakby to jakis obowiazek byl upijania sie?
                                                    W Polsce i Rosji wodka to podstawowy produkt zywnosciowy ale w USA juz nie.

                                                    A jak to bylo z Afganistanem?
                                                    Bohaterscy i nietrzezwi Rosjanie byli tam 10 lat i opanowali z trudem stolice i 20 okolicznych wsi a niepijacy Amerykanie zajeli caly Afganistan w 3 miesiace.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 17:13
                                                    Trening to moze przechodza, ale fizyczny. Wedlug twojej teorii do 21 roku sa niedojrzalymi dzieciakami i na wojne w zadnym wypadku isc nie powinni.

                                                    Piwo to tylko symbol. Jest zakazane picie alkoholu przez dzieciaki a juz zabijanie jest dozwolone. To chore po prostu.
                                                    Amerykanie moze zajeli Afganistan, ale pokoju tam nie zaprowadzili.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 17:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie moze zajeli Afganistan, ale pokoju tam nie zaprowadzili.

                                                    Ostatnio czytalem ze w Polsce jakis nacpany gosc jadac samochodem zabil 6 osob,czyli w Polsce tez nie jest bezpiecznie.
                                                    Afganistan byl najbiedniejszym krajem na ziemii i trudno go wydzwignac do poziomu srednio rozwinietych krajow w 10 lat.
                                                    Najpierw edukacja i praca od podstaw a dobre i spokojne zycie przyjdzie pozniej.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
                                                    Na #162 miejscu masz Afganistan a chcesz by bylo tam tak spokojnie jak na #106 Ukrainie.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 21:02
                                                    W Polsce przynajmniej do dzieci w szkolach nie strzelają.
                                                    Ty napisales, ze Amerykanie zrobili porzadek w Afganistanie w 3 lata. Wiec sie pytam, gdzie ten porzadek.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 18.11.14, 23:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Polsce przynajmniej do dzieci w szkolach nie strzelają.

                                                    Bo nie maja dostepu do broni.Za to sprzedaja dzieciom narkotyki co jest jeszcze gorsze.

                                                    > Ty napisales, ze Amerykanie zrobili porzadek w Afganistanie w 3 lata. Wiec sie
                                                    > pytam, gdzie ten porzadek.

                                                    Jest duzo wiekszy porzadek niz na Ukrainie.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 03:24
                                                    A w USA dzieciom narkotykow nie sprzedaja, co?
                                                    Nie bylabym tego taka pewna z tym porzadkiem na Ukrainie maksiu.Tylko nie wrzucaj mi tu linkow z wikipedii.Ja mam pewniejsze zrodlo informacji.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 04:56
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A w USA dzieciom narkotykow nie sprzedaja, co?

                                                    Nie tyle co w Polsce.
                                                    Polska jest w swiatowej czolowce w spozyciu amfy.

                                                    > Nie bylabym tego taka pewna z tym porzadkiem na Ukrainie maksiu.Tylko nie wrzuc
                                                    > aj mi tu linkow z wikipedii.Ja mam pewniejsze zrodlo informacji.

                                                    Jak chcesz porzadku w biednym Afganistanie na koncu swiata to wprowadz go najpierw w europejskiej Ukrainie.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 06:22
                                                    Max ty jesteś idealista i wierzysz w to co chcesz wierzyć, ale prawda jest taka, że narkotyki są wszędzie... w tym grzecznym Singapurze gdzie za samo posiadanie jest czapa też są , więc nie nie mam złudzeń, że w Stanach gdzie jest wszystko można je kupić w każdym mieście... Tyle tylko, że rolą rodzica jednak nie jest trzymanie dzieciaka pod kloszem i udawanie, że narkotyki są problemem, który naszej rodziny nie dotyczy tylko nauczenie jak się przed nimi chronić, jak odmawiać ...jak nie chcieć zaimponować rówieśnikom nawet gdyby to oznaczało towarzyską banicję. Tego typu nauka zaczyna się od prostych z pozoru nic nie znaczących rzeczy ... na co wydać 10 dol kieszonkowego...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:17
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Max ty jesteś idealista i wierzysz w to co chcesz wierzyć, ale prawda jest taka
                                                    > , że narkotyki są wszędzie...

                                                    Owszem sa wszedzie,ale trzeba na nie miec kase.
                                                    Z mojego doswiadczenia wiem,ze cpaja najgorsi luzerzy.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:23
                                                    Ćpają dzieci zaniedbane lub takie które nie są w stanie spełnić oczekiwań rodziców ... te z dołu i góry drabiny społecznej ... Te biedne wąchają klej te zamożniejsze walą na bogato .... ale zamożność ma bardziej wpływ na to co a nie na to czy ...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:31
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Ćpają dzieci zaniedbane lub takie które nie są w stanie spełnić oczekiwań rodzi
                                                    > ców ... te z dołu i góry drabiny społecznej ... Te biedne wąchają klej te zamo
                                                    > żniejsze walą na bogato .... ale zamożność ma bardziej wpływ na to co a nie na to czy ...
                                                    ----------
                                                    Cpaja te bogate,ktore sa bogate z przypadku,czyli tatus zostawil fortune a corunia ja przepuszcza,choc tatus i curunia sa glupi jak pien,z tym ze tatus jest bardzo pracowity a curunia juz nie.
                                                    Pieniadze mozna zdobyc pracowitoscia i czystym przypadkiem,a inteligencje sie dziedziczy.
                                                    Jesli sie nie ma inteligencji a ma sie pieniadze,to sie cpa.
                                                    Jesli sie jest inteligentnym i ma sie pieniadze jak moje dzieci,to sie nie cpa.
                                                    Cpanie to jest glupi nawyk,glupich ludzi.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:52
                                                    Jeśli w swoim pierwszym języku córunia piszesz przez u to się zacznij modlić by inteligencję dzieci odziedziczy po żoneczce wink a tak na serio to nie ma tak prosto.... Dziedziczy się pewne predyspozycje, a to czy dane cechy( zespół cech )się rozwiną czy nie zależy od okoliczności.... Gdyby inteligencja zależała tylko od genów nie potrzebne byłyby szkoły od każdy by dostawał pakiecik po rodzicach i byłoby po zabawie... Poza tym zapominasz, że umiejętności potrzebne 100 lat temu( ręczne wyrabianie chleba na przykład) są teraz zbyteczne i można je traktować jedynie hobbystycznie . By dodatkowo zagmatwać sprawę napiszę , że my wychowując dzieci nie wiemy do jakiego świata je wychowujemy,. Obecny rozwój techniki czyli telefon w każdej kieszeni był 40 lat temu wręcz niewyobrażalny ....co będzie za kolejne 40 czyli gdy moje dziecko będzie u szczytu zawodowej kariery mogę tylko przypuszczać.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:57
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Dziedziczy się pewne predyspozycje, a to czy dane cechy( zespół cech
                                                    > )się rozwiną czy nie zależy od okoliczności....

                                                    Dziedziczy sie wszystko i to niemal w 100% dlatego blizniaki jednojajowe rodzielone za mlodu rozwijaja sie niemal identycznie.

                                                    > Gdyby inteligencja zależała tylko od genów nie potrzebne byłyby szkoły od każdy by >dostawał pakiecik po rodzicach i byłoby po zabawie...

                                                    W szkole zdobywasz WIEDZE,a inteligencje masz DZIEDZICZNA.


                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 17:13
                                                    To się módl podwójnie ... za syna i za córkę ( przez ó)
                                                    Jeśli jednojajowe bliźnięta będą się wychować w podobnych warunkowo i emocjonalnie domach ( amerykańska klasa średnia bo takie są badania ) to będą podobne, bo i Ci ludzie są do siebie podobni mentalnie ... Maja podobne priorytety, podobnie wychowują dzieci, dzieciaki mogą mieć nawet psa o tym samym imieniu , ale w całym Usa psów o takim imieniu jest 1000.
                                                    Jednak by zobaczy autentyczne podobieństwo genów trzeba wychowywać dzieci rożnie tzn jedno w Usa, a drugie w Afganistanie lub komunistycznej Rosji bo wtedy warunki są inne. Skrajnie inne... Tylko to jest niehumanitarne i takich badań nie będzie.... ( na szczęście ) To ile dziedziczy ile daje nam środowisko jest zagadka nawet dla największych naukowców podobnie jak możliwości mózgu , promesy pamięciowe i kilka innych rzeczy...które świadczą o naszych sukcesach lub porażkach ...

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 17:23
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > To się módl podwójnie ... za syna i za córkę ( przez ó)
                                                    > Jeśli jednojajowe bliźnięta będą się wychować w podobnych warunkowo i emocjonal
                                                    > nie domach ( amerykańska klasa średnia bo takie są badania ) to będą podobne, b
                                                    > o i Ci ludzie są do siebie podobni mentalnie ... Maja podobne priorytety, podob
                                                    > nie wychowują dzieci, dzieciaki mogą mieć nawet psa o tym samym imieniu , ale w
                                                    > całym Usa psów o takim imieniu jest 1000.

                                                    I potwierdzaja to badania naukowe.

                                                    > Jednak by zobaczy autentyczne podobieństwo genów trzeba wychowywać dzieci rożn
                                                    > ie tzn jedno w Usa, a drugie w Afganistanie lub komunistycznej Rosji bo wtedy w
                                                    > arunki są inne.

                                                    Ty to masz pomysly od czapy!!!
                                                    A moze zrobmy tak,ze jednak oba blizniaki beda wychowywane w USA,tylko jednamu przyczepimy od urodzenia kule do nogi by nie mogl z domu wychodzic i wtedy zobaczymy jak geny zadzialaja.

                                                    > Skrajnie inne... Tylko to jest niehumanitarne i takich badań ni
                                                    > e będzie.... ( na szczęście ) To ile dziedziczy ile daje nam środowisko jest za
                                                    > gadka nawet dla największych naukowców podobnie jak możliwości mózgu , promesy
                                                    > pamięciowe i kilka innych rzeczy...które świadczą o naszych sukcesach lub porażkach ...
                                                    -----------
                                                    Powiedzmy sobie szczerze.
                                                    Ty masz swoich naukowcow a ja mam swoich.
                                                    Ja mam swoje wnioski a ty nie masz zadnych,bo brak ci wyobrazni.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 17:49
                                                    Ale dlaczego od czapy .. nawet Hamer napisał, że ?predyspozycja nie oznacza predestynacji? a badania rozwoju bliźniąt wychowanych w skrajnie rożnych warunkach były i owszem ( oświecił mnie mój dzieciak, bo go generalnie science kręci )

                                                    " Bouchard otworzył Centrum Badań Bliźniąt i Adopcji w Minneapolis i rozpoczął wieloletni program badawczy poszukujący jednojajowych bliźniąt rozdzielonych po urodzeniu i zaadoptowanych przez różne rodziny. Pewnego dnia zgłosił się Jack Yufe, głęboko religijny Żyd który spędził część swego życia w izraelskim kibucu i odnalazł po dwudziestu latach swego brata bliźniaka, który w rezultacie rozwodu rodziców dorastał w domu dziadków w Czechosłowacji. Ów brat, Oscar Stohr, który podobnie jak Jack miał sześć lat, gdy wybuchła II wojna światowa, wstąpił do Hitlerjugend, gdzie wychowano go na ideowego narodowego socjalistę. Ideologiczne i religijne różnice między braćmi były tak głębokie, że dopiero pośrednictwo Boucharda doprowadziło do ich częściowego pojednania. Choć różniło ich tak wiele, wykazywali oni także pewne wspólne cechy, często graniczące z dziwactwami. Poza podobnym wyglądem (obaj nosili identycznie przystrzyżone wąsy), temperamentem i zamiłowaniem do słodkich trunków i pikantnych potraw, obaj mieli dość dziwny zwyczaj spuszczania wody przed i po korzystaniu z toalety, a także głośnego kichania w miejscach publicznych. "
                                                    american scientist listopad 1997 i wiedza i życie 2012 "
                                                    Jeśli o inteligencji świadczy to jak się spuszcza wodę w kiblu i jaki trunek się lubi to ja nie mam pytań w tym temacie.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 22:27
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > obaj mieli dość dziwny zwyczaj spuszczania wody przed i po korzystaniu z toalety, a także gł
                                                    > ośnego kichania w miejscach publicznych. "

                                                    Czyli tak jak ja.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 17:33
                                                    Azja - daj na luz.Maks przeciez uczyl dzieci jezyka sadzajac pocieche przed TV.Natlukl do lepetyn dzieciom ze wikipedia to najlepsze zrodlo informacji.Tak swoja droga chcialabym zobaczyc mine - najpierw profesora ktory sprawdza prace maksiowego syna i tam wylistowane zrodla - 99% z wikipedii a potem mine zarowno maksia jak i jego syna jak owe zrodla sa zdyskwalifikowane przez w/w profesora.Zadna szanujaca sie uczelnia nie przytaknie na wikipedie jako zrodlo informacjismile Ale co ja wiem - moje dzieci SATu pisac nie beda, na uczelnie do USA nie pojada bo jak twierdzi maksiu jestesmy zamuleni albo nas nie stacsmile
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 17:59
                                                    A ja mam luz... tak sobie lubię z nim pogadać...mąż to się czasem ze mnie śmieje, że orze na ugorze, ale
                                                    ja nie straciłam nadziei, że w jego mózgu coś kliknie i zobaczy swoje błędy, bo szkoda tych jego dzieciaków w końcu czy to się Maksiowi podoba czy nie płynie w nich polska krew nawet jeśli po polsku nie mówią ani be , ani me, ani kuku ryku wink
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 18:03
                                                    Ty masz swoich naukowcow a ja mam swoich.
                                                    Ja mam swoje wnioski a ty nie masz zadnych,bo brak ci wyobrazni.

                                                    Oj Maksiu nie grab sobie, bo się pogniewamy. nie na żarty... Widzę, że mam z laikiem do czynienia więc jeśli chcesz dyskutować zdefiniuj czym jest dla Ciebie inteligencja....
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 18:17
                                                    Max to specjalnie dla Ciebie .... do mojego dzieciaka:
                                                    www.youtube.com/watch?v=vmFToU08SAk#t=220
                                                    więcej nie będzie wygnałam pacholę spać, bo mamy 1 w nocy
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 22:13
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Max to specjalnie dla Ciebie .... do mojego dzieciaka:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=vmFToU08SAk#t=220
                                                    > więcej nie będzie wygnałam pacholę spać, bo mamy 1 w nocy
                                                    --------------
                                                    Dobrze ze bylo napisane,ze facet jest profesorem,bo w pierwszej chwili myslalem,ze to jakis homeless.Marynarka ze starszego brata,nie mowi a wrecz sylabizuje i sam sobie zaprzecza juz na poczatku.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 03:58
                                                    Dobrze ze bylo napisane,ze facet jest profesorem,bo w pierwszej chwili myslalem,ze to jakis homeless.Marynarka ze starszego brata,nie mowi a wrecz sylabizuje i sam sobie zaprzecza juz na poczatku...
                                                    Profesor sobie nie zaprzecza raczej neguje tezę i dochodzi wniosku .... # minutowy filmik to nie praca naukowa dla zainteresowanych tematem są odpowiednie publikacje. Poza tym nie zwykłam oceniać ludzi po wyglądzie ...i nijak zrozumieć nie mogę, że Ty chociaż żyjesz w tolerancyjnym kraju multikulturowym to nadal zachowujesz się jak typowy wieśniak który patrz w czym kto na niedzielną sumę przyszedł ...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 17:26
                                                    Azja - nie wiem czy zwrocilas uwage ale Pan Profesor ma braki w wiedzy.Ani razu nie wspomnial o dzieciach maksia no i ani jednego slowa nie uslyszelismy ze wikipedia.....
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 18:18
                                                    No niestety nie smile
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 21.11.14, 16:50
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Azja - nie wiem czy zwrocilas uwage ale Pan Profesor ma braki w wiedzy.

                                                    Wszyscy to zauwazyli.
                                                    Ma tez braki w umundurowaniu i fryzjera nie widzial z rok.
                                                    Poza tym,kto mu przeszkadza sie ogolic jesli chce uchodzic za intelegentnego?
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 01:51
                                                    A co inteligencja ma wspolnego z wasami i broda?
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 04:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A co inteligencja ma wspolnego z wasami i broda?

                                                    Inteligentni ludzie gola sie,boto nie sa czasy Solidarnosci czy Mieszka I.
                                                    No i marynare maja na miare,a nie o dwa numery za duza z Salvation Army.
                                                    Taki polski profesor w NYC bylby wziety za ciecia.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 12:53
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Steve_Wozniak specjalnie dla Ciebie z Wikipedii wink i:
                                                    Sergey Brin współtwórca Google
                                                    www.theguardian.com/technology/2013/feb/28/google-sergey-brin-smartphones-emasculating a tu STeve Jobs .... www.theapricity.com/forum/showthread.php?82048-classify-Steve-Jobs z wąsami , brodą i nawet długimi włosami. Dalej szukać mi się nie chce...

                                                    Inteligentni ludzie mają w nosie( lub znacznie niżej) Twoją opinię na temat ich marynarki czy wąsów.

                                                    Straszna zaściankowość z Ciebie wyłazi ... aż trudno uwierzysz, że mieszkasz w wielokulturowym Nyc a nie Wólce Małej gdzie kumoszki plotkują o tym jak się kto na niedzielną sumę ubrał....
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 22:31
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Widzę, że mam z la
                                                    > ikiem do czynienia więc jeśli chcesz dyskutować zdefiniuj czym jest dla Ciebie inteligencja....

                                                    Wiedzialem ze tu masz braki,ale zeby az tak duuze.
                                                    Zdolnosc przyswajania nowych rzeczy to jest inteligencja.
                                                    Znam taka,ktorej nauczycielka zmienila sie w 5-tej klasie i do nowej nie mogla sie juz przyzwyczaic. Czy ty nie z tych?
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 04:35
                                                    "Zdolność przyswajania nowych rzeczy to jest inteligencja. " czyli wyznajesz teorię Fergusona...., który twierdzi, że Inteligencja to zdolność uczenia się.
                                                    Ok rozumiem, ale niestety, albo stety zdolne dzieci rodzą się wszędzie... głupim niewykształconym rodzicom też. Wiele z tych dzieci nigdy nie osiągnie tego co by osiągnęło gdyby mieli dobre warunki i środowiskowe wsparcie....Wiele nie jest w stanie przeskoczyć swojego środowiska , bo nie mają wsparcia...np. dzieci pochodzące z rodzin gdzie edukacja nie ma znaczenia, a pierwszą książkę dzieciak widzi w szkole.
                                                    To ile dziecko się nauczy zależy od wielu czynników ... a nie tylko od genów. Można dostać świetny kapitał rodzinny i być niedotlenionym przy porodzie, ulec wypadkowi itp... Taki drobiazg, a zaburzy poznawanie ... i zamiast profesora będzie lichy magister...
                                                    O tyle sprawiedliwe, że można dostać od losu niewiele i ciężką pracą osiągnąć cel. ....
                                                    Ja skłaniam się ku teorii, że jakiś kapitał dostajemy , ale to czy go zainwestujemy i pomnożymy, czy roztrwonimy zależy od czynników zewnętrznych ( środowisko , warunki życia) i od nas samych troszkę też...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 07:38
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Ok rozumiem, ale niestety, albo stety zdolne dzieci rodzą się wszędzie... głup
                                                    > im niewykształconym rodzicom też.

                                                    Niestety nie.
                                                    Nie potrafisz pojac,ze Czesi byli madrzejsi od Polakow ponad 1 tys lat temu i w dalszym ciagu sa madrzejsi co wyraza sie w wyzszym poziomie zycia.
                                                    Mowiac po polsku..wyzej plecow nie podskoczysz.
                                                    Niemcy,Francuzi,Wlosi byli madrzejsi 1 tys lat temu od Polakow i dokladnie tak samo jest teraz.
                                                    Gdyby sie glupim ludziom rodzily madre dzieci,to w Polsce dawno zyloby sie najlepiej na swiecie a tak nie jest.
                                                    Niemcy byli tak samo zburzeni w czasie II wojny jak Polska i odbudowali sie szybciej i zyja duzo lepiej,bo jak ludzie o lepszej genetyce zaczynaja wszystko od zera to zajda dalej niz ludzie o slabszej genetyce.

                                                    > Wiele z tych dzieci nigdy nie osiągnie tego
                                                    > co by osiągnęło gdyby mieli dobre warunki i środowiskowe wsparcie....Wiele nie
                                                    > jest w stanie przeskoczyć swojego środowiska , bo nie mają wsparcia...np. dzie
                                                    > ci pochodzące z rodzin gdzie edukacja nie ma znaczenia, a pierwszą książkę dzie
                                                    > ciak widzi w szkole.

                                                    Wyzej plecow nie podskoczysz,bo to jest genetyka i trzeba spokojnie i wytrwale pracowac nad soba by cos osiagnac.

                                                    > To ile dziecko się nauczy zależy od wielu czynników ... a nie tylko od genów.
                                                    > Można dostać świetny kapitał rodzinny i być niedotlenionym przy porodzie, ulec
                                                    > wypadkowi itp... Taki drobiazg, a zaburzy poznawanie ... i zamiast profesora
                                                    > będzie lichy magister...

                                                    Dzieci z wadami genetycznymi oczywiscie maja ciezej.

                                                    > Ja skłaniam się ku teorii, że jakiś kapitał dostajemy , ale to czy go zainwest
                                                    > ujemy i pomnożymy, czy roztrwonimy zależy od czynników zewnętrznych ( środowisk
                                                    > o , warunki życia) i od nas samych troszkę też...

                                                    Kazdy rodzic stara sie wychowywac swoje dziecko jak najlepiej,ale nie kazdy wie jak to robic,bo teorii jest duzo i wiele wsrod nich blednych.
                                                    Poza tym przymulone mamuski mysla,ze 17 czy 19 letnia dziewczyna ma swoj rozum i nie powinna sie sluchac rodzicow i pozniej wychodzi z tego 19 letnia Iwona Wieczorek,ktora niby wie jak zyc a nie umie do domu trafic po balunku.
                                                    17-19 letnie dziewczyny zyciowo sa bardzo glupie i to nie tylko corki fryzjerek ale i te ktore pokonczyly dobre szkoly.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 11:54
                                                    Oj Max są takie co są życiowo głupie nawet koło 30 ...te które trzymane były pod kloszem jak zobaczą ciut wolności to głupieją bardziej.... Napatrzyłam się w akademiku wystarczająco... aż wstyd opisywać co widziałam....Iwona miała pecha, ale wierz mi , że dziewczyny które ojciec w domu trzyma za pysk ryzykują częściej niż te które miały wolność i mogły o sobie samostanowic... Ja mając 19 lat wyjechałam na studia i nie potrzebowałam już kurateli rodziców...studiowałam ( studia dzienne uniwersyteckie) pracowałam a potem biegałam na randki... tak mnie wychowali , że nie paliłam, nie piłam i nie bzykałam się po kątach .... Podobnie wychowane były moje koleżanki.... mój mąż, jego rodzeństwo. To, że Tobie się nie udało i Twoje dzieci dorosłe dzieci trzeba traktować jak 10 latki nie znaczy, że nie można...Tak wiem każdy sądzi według siebie może dlatego boisz się palenia picia , ćpania ...

                                                    Można dostać świetny kapitał rodzinny i być niedotlenionym przy porodzie, ulec
                                                    > wypadkowi itp... Taki drobiazg, a zaburzy poznawanie ... i zamiast profesora
                                                    > będzie lichy magister...

                                                    Dzieci z wadami genetycznymi oczywiscie maja ciezej.
                                                    Uszkodzenie okołoporodowe,czy wypadkowe nie jest wadą genetyczną , a czynnikiem zewnętrznym jak różyczka matki w ciąży genetyczny jest zespól Downa ...


                                                    Kherowie w IX wieku wybudowali Ankor Wat, .300 lat później powstały Drzwi gnieźnieńskie przedstawiające historię Polski... przypomnij mi proszę gdzie byli wtedy ci najmądrzejsi Amerykanie? A potem wsadź sobie swoje teorie w buty bo gadasz jakby wypity w młodości alkohol Ci mózg wypalił ... i doucz się historii, bo Niemcy zaczynali od kartek żywnościowych , ale ich rozwój wspierany był amerykańskimi dolarami których w Polsce ze względu na " otaczającego nas opieką" wujaszka Stalina nie było.


                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 17:24
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    >Tak wiem każdy sądzi według siebie może dlatego boisz się palenia picia , ćpania ...

                                                    A dlaczego mam sie bac,skoro nie pija,nie pala i nie cpaja?

                                                    > Kherowie w IX wieku wybudowali Ankor Wat, .300 lat później powstały Drzwi gnie
                                                    > źnieńskie przedstawiające historię Polski... przypomnij mi proszę gdzie byli
                                                    > wtedy ci najmądrzejsi Amerykanie?

                                                    Tworzyli cudenka w Europie Zachodniej.
                                                    Przeciez do Ameryki jezdzili wyksztalceni Anglicy,Niemcy i Holendrzy i to oni stworzyli USA.
                                                    Ciemnota od pluga z Polski zaczela przyjezdzac duzo pozniej,gdy USA byly juz urzadzone.
                                                    Tobie chyba po glowie chodzi ze USA tworzyli Indianie?

                                                    > bo Niemcy zaczynali od kartek żywnościowych , ale ich rozwój wspierany był ame
                                                    > rykańskimi dolarami których w Polsce ze względu na " otaczającego nas opieką" w
                                                    > ujaszka Stalina nie było.
                                                    -----------
                                                    W Polsce byly kartki zywnosciowe w latach 1970-tych-tak zesmy sie narzadzili samodzielnie.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 17:59
                                                    Samodzielnie to my sobie zaczęliśmy rządzić w 1989 ... wcześniej mieliśmy taka samodzielność jak Twoje dzieci... Max mówiłam doucz się nawet Twój ukochany Nowy Jork czyli pępek wszechświata był faktorią handlowa założoną przez holenderskich żeglarzy którzy chcieli handlować tam futrami...To rok 1624 w Polsce rządził wtedy Zygmunt II Waza we Francji Ludwik XIII ( chociaż tak naprawdę rzadziła Maria Medycyjska jego matka ) on mieli w nosie Amerykę i nikt przy zdrowych zmysłach tam nie płynął ( choćby dlatego, że śmiertelność na statkach była b. wysoka ) .... bardziej ich Polska interesowała dlatego cherlawego Ludwika wydali za Annę Austriaczkę ....
                                                    W Anglii z kolei w tym czasie rządził ....Jakub I Stuart.. on miał zapędy kolonizacyjne, ale on chciał u wybrzeży kanady złoto znaleźć , ale tam to raczej elity intelektualnej nie wysłał....
                                                    A później było podobnie Galileusz, Pascal, Newton, Kartezjusz jakoś do Ameryki nie dopłynęli... Barok jako sztuka który rozwijał się w tym czasie w Europie dotarł do Ameryki za sprawą amerykańskich konkwistadorów czyli żeglarzy, awanturników kochających rum ... którzy szybciutko zajęli się kopaniem złota , zmusi Indian do pracy ale dali im w zamian " kulturę" głównie po to by pacierz, który złoto tez kochał za mocno się ich nie czepiał....
                                                    Oj Maksiu.. Maksiu....nie jestem historykiem, ale historię lubię bardzo....Mówiłam ci obejrzyj filmik podlinkowany niżej i zajrzyj do muzeum o którym tak mówią nie masz daleko może przestaniesz pleść farmazony i się kompromitować.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 18:30
                                                    ups... ale wtopa konkwistadorzy byli hiszpańscy .... nie będę już pisać po nocy...
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 21.11.14, 16:58
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > W Anglii z kolei w tym czasie rządził ....Jakub I Stuart.. on miał zapędy kolon
                                                    > izacyjne, ale on chciał u wybrzeży kanady złoto znaleźć , ale tam to raczej el
                                                    > ity intelektualnej nie wysłał....

                                                    I wszystko wam sie w Europie tak pieknie rozwijalo,ze juz na samym poczatku XX wieku USA staly sie super mocarstwem i sa nim do dzis dzien.
                                                    Noble plyna za ocean a wam sie wydaje ze jestescie madrzy.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 21.11.14, 17:48
                                                    To tobie sie wydaje, ze jestes madry. My wiemy, ze jestesmy big_grin
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 04:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > To tobie sie wydaje, ze jestes madry. My wiemy, ze jestesmy big_grin

                                                    Wy jestescie madre na polskie warunki a ja na amerykanskie.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 09:59
                                                    Jak bys byl madry na amerykanske warunki to mialbys dom z ogrodem w dobrej dzielnicy i dom wakacyjny na Hilton Head o jachcie nie wspominajac. A poki co siedzisz w wynajetym mieszkanku w kiepskiej dzielnicy i dzien spedzasz na polskim forum probujac sie dowartosciowac.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 01:52
                                                    Maksiu ty sie tak wypowiadasz jakbys byl rdzennym amerykaninem a nie zwyklym immigrantem
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 04:10
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu ty sie tak wypowiadasz jakbys byl rdzennym amerykaninem a nie zwyklym im
                                                    > migrantem

                                                    Ja wyjechalem z Polski gdy zauwazylem,ze mentalnosc polska jest mi obca.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 22.11.14, 05:29
                                                    Bo za sukces i porażkę odpowiada zylion czynników o czym próbuję Ci powiedzieć ok kilku tygodni...
                                                    Wystarczy, że ktoś z biednych zauważył, że ludzie mają rozklejone buty zainwestował w nici i zaczął po godzinach w fabryce zarabiać jako szewc szyjąc, a nie klejąc buty. Zysku nie przepił a zainwestował w skórę , płótno i wziął się za szycie butów.... tanich wygodnych i nierozklejanych. Pracy miał tyle, że sam nie wyrabiał, więc zatrudnił 1 człowieka potem 2, 3 10 .... powstała manufaktura... Mało to było amerykańskich karier od zera do milionera? Ta też nie jest wymyślona to historia tylko losy Nathana Swartza, który w 1955 roku wykupił fabrykę w której zaczynał jako robotnik zasuwający za najniższą strawę. Tak zrodziła się marka Timberland. Oczywiście wszystko to element większej całości.. ogrom ziemi pozwolił dużej grupie ludzi utrzymywać się z rolnictwa, ogrom emigrantów pozwalał mieć taniego pracownika. Prawo podatkowe nie łupiło przedsiębiorców nie było zusu, krusu , janosikowego dopłat tez nie było i każdy miał tyle ile zarobił...

                                                    Max kup sobie jakąś książkę i poczytaj ( książki macie tanie przecież ) bo to, że nie znasz historii swojej nowej ojczyzny i jakaś zamulona Polska musi ci ją objaśniać to wstyd po prostu.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 18:27
                                                    Max zaspokój moją ciekawość i napisz z którą grupą intelektualistą dobiłeś do amerykańskiego raju... Wróżę z fusów właśnie i wychodzi mi, że gdzieś w latach 90 dostałeś wizę turystyczną za ostatni grosz wyjechałeś do ziemi obiecanej gdzie zasuwając za najniższe stawki ( wszak byłeś nielegalny) rozpocząłeś prawdziwe american dream...
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 21:04
                                                    Masz racje Maksiu. Ciemnota od pluga z Polski zaczela przyjezdzac pozniej. I ty sie swietnie w ten trend wpasowales big_grin
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 18:21
                                                    Ta praca to mnie coraz bardziej frapująca... tym bardziej, że Max już parę razy podesłał linki do stron anglojęzycznych bez ich dokładnego czytania...
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 22:19
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Azja - daj na luz.Maks przeciez uczyl dzieci jezyka sadzajac pocieche przed TV.
                                                    > Natlukl do lepetyn dzieciom ze wikipedia to najlepsze zrodlo informacji.Tak swo
                                                    > ja droga chcialabym zobaczyc mine - najpierw profesora ktory sprawdza prace mak
                                                    > siowego syna i tam wylistowane zrodla - 99% z wikipedii a potem mine zarowno ma
                                                    > ksia jak i jego syna jak owe zrodla sa zdyskwalifikowane przez w/w profesora.

                                                    Nawet nie przypuszczalem,ze ty taka prosta jestes.
                                                    To jest praca wlasna,wiec nikogo sie nie cytuje.

                                                    > Zadna szanujaca sie uczelnia nie przytaknie na wikipedie jako zrodlo informacjismile

                                                    No i zadna z nich nie wymaga SAT,bo sa w Kanadzie.

                                                    > Ale co ja wiem - moje dzieci SATu pisac nie beda, na uczelnie do USA nie pojad
                                                    > a bo jak twierdzi maksiu jestesmy zamuleni albo nas nie stacsmile

                                                    1-Najpierw by sie nie dostaly
                                                    2-a pozniej nie byloby was na nie stac.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 20.11.14, 17:42
                                                    Maksiu wytlumacz mi prosze dlaczego ty tak bardzo usilnie sie starasz by moje dzieci poszly studiowac w USA.One nie chca.Mamy bardzo dobre uczelnie w niektorych wypadkach kierunki na o wiele lepszym poziomie niz w NYUczy nawet Columbia.Niech do ciebie dotrze ze USA nie sa 8 cudem swiata.
                                                    No i przeczytaj ze zrozumieniem,Ja nie mialam na mysli wypocin twoich w formie esseju na studia tylko teraz prace ktorymi trzeba sie wykazac na zajeciach.jezeli na wszystkich zajeciach masz sie wykazac tylko i wylacznie "praca wlasna" to ja jednak pozostane przy tych slabych wedlug ciebie uczelni kanadyjskich.

                                                    Maksiu czy ty panujesz nad tym co piszesz?Skoro twierdzisz ze dzieci nie dostalyby sie na te hamerykanskie uniweryteta to po kiego jest punkt drugi?Skoro ktos sie nie dostanie to nie ma POZNIEJ ze go nie stac.Oj maksiu maksiu....
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 21.11.14, 16:53
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu wytlumacz mi prosze dlaczego ty tak bardzo usilnie sie starasz by moje d
                                                    > zieci poszly studiowac w USA.One nie chca.Mamy bardzo dobre uczelnie w niektory
                                                    > ch wypadkach kierunki na o wiele lepszym poziomie niz w NYUczy nawet Columbia.

                                                    Tak ci sie tylko wydaje,jak temu nieogolonemu profesorowi.

                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 07:41
                                                    A to moze porownajmy rankingi USA - Polska jak USA przodowalo w spozyciu wszelkiej masci narkotykow
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:45
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A to moze porownajmy rankingi USA - Polska jak USA przodowalo w spozyciu wszelk
                                                    > iej masci narkotykow

                                                    W USA te dane sa dokladne a w Polsce jak zwykle wszystko na rozowo.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 06:43
                                                    W Stanach tez im narkotyki sprzedaja a dodatkowo strzelaja.
                                                    Musi byc, ze na Ukrainie dawno nie byles, skor uwazasz, ze lepiej nizmw Afganistanie
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 16:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > Musi byc, ze na Ukrainie dawno nie byles, skor uwazasz, ze lepiej nizmw Afganistanie

                                                    Musi nie bylem,ale dla was to jak beretem rzucil i mozecie pojechac na wycieczke na Krym.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 03:22
                                                    Mozesz byc wyslany.Podstawowy trening trwa okolo 6 miesiecy
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 04:57
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Mozesz byc wyslany.Podstawowy trening trwa okolo 6 miesiecy

                                                    Teoretycznie tak,ale niewielu idzie do wojska w wieku 18 lat.
                                                  • fogito Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 06:57
                                                    Alez wielu. I wielu wlasciwie od razu laduje na froncie. Taki amerykanski life.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 07:37
                                                    A to bys sie zdziwil maksiu.To ze ty o tym nie wiesz to nie znaczy ze mlodzi nie ida do woja.
                                                  • canuck_eh Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku życi 19.11.14, 03:20
                                                    Tutaj z tym piciem piwa nie bylabym tak do konca przekonana.pamietam jak sie rozpetala awantura po wygranej hokeistek w Vancouver i byly opublikowane zdjecia jednej z zawodniczek z butelka szampana.W Vancouver byla ponizej wieku ktory pozwala na spozycie alkoholu, w Quebec juz mogla.Wiec wypicie piwenka poza granicami wlasnego kraju gdzie dozolone picie jest od 21 lat nie przeszkadza. Trzeba znac przepisy w rejonie gdzie sie przebywa.
                                                  • maksimum Re: "Odpowiedzialny najwcześniej po 20. roku 19.11.14, 05:02
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Tutaj z tym piciem piwa nie bylabym tak do konca przekonana.pamietam jak sie ro
                                                    > zpetala awantura po wygranej hokeistek w Vancouver i byly opublikowane zdjecia
                                                    > jednej z zawodniczek z butelka szampana.

                                                    www.telegraph.co.uk/sport/othersports/winter-olympics/7326057/Canadian-womens-ice-hockey-team-apologise-for-beer-and-cigars-on-ice.html
                                                    HANBA!!
                  • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 02:47
                    Musi jakos mi umknelo to stwierdzenie maksia ze nikt nie wie o Dartmouth.Well swego czasu bardzo popularna byla , fatalnie napisana seria Twilight.Tam w ktorejs z ksiazek jest owa uczelnia wspomniana.Bo wiadomo - my kobitki z magla nie mamy zielonego pojecia o takich sprawach.Dzieki Bogu za Edzia ktory sie na owa uczelnie wybieral i byla wspomniana w tym romansidle wszechczasowsmile
                    • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 05:08
                      canuck_eh napisała:

                      > Musi jakos mi umknelo to stwierdzenie maksia ze nikt nie wie o Dartmouth.

                      Ty wiesz,bo ty jestes prawie miejscowa,ale tam w Polsce to one pojecia nie maja.
                      • canuck_eh Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 17:34
                        Maksiu - nie zalapales tego co napisalam, ale to mnie nie dziwi.
                        • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 19.11.14, 22:41
                          canuck_eh napisała:

                          > Maksiu - nie zalapales tego co napisalam, ale to mnie nie dziwi.

                          Bo ty mi ciagle z maglem wyjezdzasz.
                        • maksimum Czy inteligencja jest dziedziczona czy genetycznie 19.11.14, 22:44
                          warunkowana?

                          No to jest bardzo trudny wybor i polski profesor bedzie musial nad tym dlugo myslec.

                          www.youtube.com/watch?v=vmFToU08SAk#t=220
                          • maksimum Re: Czy inteligencja jest dziedziczona czy genety 20.11.14, 04:34
                            Profesor najwyrazniej nie rozumie ze dziedziczona znaczy genetycznie uwarunkowana.

                            Gdzie ty takich profesorow wygrzebujesz?
                            Bo dla mnie to wykopaliska z wczesnej komuny.
                            • azja-o-d-kuchni Re: Czy inteligencja jest dziedziczona czy genety 20.11.14, 05:54
                              Czytaj ciut uważniej ....nie ja tylko dzieciak ... bo się generalnie szeroko pojętym science interesuje ....wcześniej ci napisałam...Profesor jasno mówi, że dziedziczy się pewien pakiet ... a to jaki się ów pakiet rozwinie zależy od wielu czynników....
                              Max zapodaj jakąś antytezę .. chętnie sobie z dzieciakiem poczytamy ....
                              --
                              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                              • azja-o-d-kuchni Re: Czy inteligencja jest dziedziczona czy genety 20.11.14, 06:20
                                Max obejrzyj ten film ...

                                www.youtube.com/watch?v=YzqMRgkdZ1Y

                              • maksimum Re: Czy inteligencja jest dziedziczona czy genety 20.11.14, 07:47
                                azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                > Czytaj ciut uważniej ....nie ja tylko dzieciak ... bo się generalnie szeroko po
                                > jętym science interesuje ....wcześniej ci napisałam...Profesor jasno mówi, że
                                > dziedziczy się pewien pakiet ... a to jaki się ów pakiet rozwinie zależy od wi
                                > elu czynników....

                                Dziedziczy sie mozg i cialo-czyli hardware i trzeba o mozg tak samo dbac jak i o cialo.
                                Jesli dziecko jest do ciebie lub meza podobne,to tak samo ma podobny mozg,czyli sposob myslenia.
                                Szkola to jest tzw software-czyli dorzuca ci wiedze na twoje hardware i ty ta wiedze lepiej przyswajasz jak masz lepsze hardware.
                                Jedni dziedzicza hardware w postaci malego Fiata a drudzy w postaci Ferrari i malym Fiatem nie bedzie sie scigala z Ferrari.
                                Dlaczego w Polsce produkowalo sie malego Fiata a nigdy Ferrari,bo mamy za male glowy by wyprodukowac Ferrari.
                                Dlaczego amerykanskie GPS jest lepsze niz jakiekolwiek inne?
                                Bo Amerykanie maja lepsze glowy niz ktokolwiek inny.

                                > Max zapodaj jakąś antytezę .. chętnie sobie z dzieciakiem poczytamy ....

                                Jesli od 1 tys lat nie przegonilismy Czechow tzn ze niemal 100% tego kim jestesmy jest dziedziczne.
                                • azja-o-d-kuchni Re: Czy inteligencja jest dziedziczona czy genety 20.11.14, 13:04
                                  Jedni dziedzicza hardware w postaci malego Fiata a drudzy w postaci Ferrari i malym Fiatem nie bedzie sie scigala z Ferrari. tylko, że jak Ferrari nie dostanie paliwa w postaci dobrego jedzenia i serwisu w postaci edukacji to go nawet 30 letni dobrze serwisowany i odpowiednio pchany ( wszak to małe auteczko) mały Fiat wyprzedzi...
    • canuck_eh Maksiu zyjesz? 20.11.14, 17:15
      Czy lekki opad sniegu ominal Nowy Jork?
      Jak dla mnie to owe jakies 10 cm sniegu co u mnie zalega to troche za duzo i za wczesniesmile
      • maksimum Re: Maksiu zyjesz? 20.11.14, 17:31
        canuck_eh napisała:

        > Czy lekki opad sniegu ominal Nowy Jork?
        > Jak dla mnie to owe jakies 10 cm sniegu co u mnie zalega to troche za duzo i za wczesniesmile

        Jest +6 stopni i slonecznie a w niedziele i poniedzialek bedzie +15 stopni C.

        Jak mnie corka powiedziala ,ze chce studiowac w Wisconsin lub Chicago to sie w czolo popukalem.Przeciez to juz jest zawalone sniegiem i tak bedzie do kwietnia.

        W NYC w poprzednia zime chyba 2x spadl snieg i szybko stopnial.
        • canuck_eh Re: Maksiu zyjesz? 20.11.14, 17:48
          No ja czekam na weekend - ma u nas byc jakos tak cieplej i w plusie 10-15 stopni.Mam nadzieje ze w przyszlym tygodniu tego bialego cholerstwa widziec nie bede
          • maksimum Re: Maksiu zyjesz? 21.11.14, 16:47
            canuck_eh napisała:

            > No ja czekam na weekend - ma u nas byc jakos tak cieplej i w plusie 10-15 stopn
            > i.Mam nadzieje ze w przyszlym tygodniu tego bialego cholerstwa widziec nie bede

            Slyszalem,ze u was dosypalo troche.
            • canuck_eh Re: Maksiu zyjesz? 22.11.14, 01:57
              Dosypalo, ale nie tak jak w Buffalo.Tam to snieg mierza w stopach.Ja tylko w centymetrach.A widzialam tez i takie obrazki ze zaspy przydomowe czy dachowe wyzsze od czlowiekasmile
              • maksimum Re: Maksiu zyjesz? 22.11.14, 04:28
                canuck_eh napisała:

                > Dosypalo, ale nie tak jak w Buffalo.Tam to snieg mierza w stopach.Ja tylko w ce
                > ntymetrach.A widzialam tez i takie obrazki ze zaspy przydomowe czy dachowe wyzs
                > ze od czlowiekasmile

                W NYC sniegu nie bylo i nie bedzie,choc w nocy temp spada ponizej zera.
        • azja-o-d-kuchni Re: Maksiu zyjesz? 20.11.14, 18:03
          A ja tam śniegu już się doczekać nie mogę ....Po 4 latach w sandałach mamo ochotę poparadować w miłym, ciepłym futerku wink

          azjaodkuchni.blogspot.sg/
    • hankam Do poczytania w wolnym czasie 21.11.14, 23:32
      wyborcza.pl/piatekekstra/1,140952,16855690,Talent___wrodzony_czy_stworzony_.html
      • maksimum "Genialne dzieci" 22.11.14, 04:26

        > wyborcza.pl/piatekekstra/1,140952,16855690,Talent___wrodzony_czy_stworzony_.html

        To nie sa genialne dzieci,to sa zwykle early bloomers.
        Geniusz objawia sie najwczesniej na studiach a zazwyczaj po studiach.
        Tak jak to mialo miejsce u Billa Gatesa.
        1-pierwsza zasada-dziecko MUSI uczyc sie ze swoim rocznikiem,bo w pozniejszych latach 14-17 lat nie da sobie rady w liceum czy na studiach.

        Brandenn E. Bremmer w wieku 14 lat popelnil samobojstwo,bo okazalo sie,ze juz nie jest najlepszy w swojej grupie wiekowej.

        To samo bylo z "Sufiah Yusof, matematyczka. Kiedy miała 13 lat, została przyjęta na wydział matematyki na Oxfordzie."

        Z roku na rok material w szkole i na studiach jest coraz trudniejszy a zdolnosc przyswajania wiedzy zmniejsza sie u 99,9% ludzi,no wiec nie nadazaja i wykolejaja sie.
        Ja nie poslalem corki o rok wczesniej choc moglem i teraz wiem ze zrobilem dobrze.
        Jesli Azja posle swojego syna o rok wyzej to popelni zasadniczy blad,bo w wieku 12-13 lat mozna sie szybko wszystkiego nauczyc bez specjalnych zdolnosci,ale juz w wieku 15-17 lat trzeba byc niezle zdolnym by utrzymac sie na topie.
        Bill Gates nie przeskakiwal klas,bo rodzice sa na tyle madrzy,ze na to nie pozwolili.
        Na Harvardzie zauwazyl ze jest madrzejszy od wykladowcow,wiec zrezygnowal ze studiow na rzecz biznesu.
        To jest NORMALNY rozwoj dla jednostek wybitnie inteligentnych.
        Ci rodzice ,ktorzy pchaja swoje dzieci do przeskakiwania klas sa nienormalni i wlasnie oni przyczyniaja sie najbardziej do samobojstw i zboczen swoich dzieci.
        NORMALNY rozwoj to spokojna nauka ze swoim rocznikiem,a gdy jestes najlepszy na Harvardzie,to zaczynasz swoj biznes.
        • maksimum Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 05:44
          wyborcza.biz/biznes/1,100896,16985611,Specjalisci_wyjezdzaja__Polska_najbardziej_drenowanym.html?biznes=warszawa#BoxBizTxt
          A niby dlaczego specjalisci mieliby nie uciekac z Polski?
          Jak czlowiek jest rozgarniety i zna jezyki obce to w Polsce nie ma z kim i o czym rozmawiac.
          • hankam Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 08:10
            Specjaliści wyjeżdżają - bo:
            szukają lepszych warunków do rozwoju
            lepszych pieniędzy
            i wolą żyć w państwach, które mniej drenuje ich kieszenie.
            Gdzie po latach pracy będą mogli liczyć na emeryturę gwarantującą przeżycie.
          • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 13:02
            Max Ty nie zastawiałeś się dlaczego wyjeżdżają... w końcu każdy jest kowalem własnego losu tylko się zastanów jakim cudem te dzieci przymulonych rodziców, po gó...anych szkołach i beznadziejnych uniwersytetach są w stanie nauczyć się języka ( bez telewizora) i być konkurencją dla tych co najlepsze szkoły w Stanach kończyli... Nie zastanawiał Cię nigdy ten swoisty fenomen?
            --
            azjaodkuchni.blogspot.sg/
            • maksimum Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 16:59
              azja-o-d-kuchni napisał(a):

              > się zastanów jakim cudem te dzieci przymulonych rodziców, po
              > gó...anych szkołach i beznadziejnych uniwersytetach są w stanie nauczyć się j
              > ęzyka ( bez telewizora) i być konkurencją dla tych co najlepsze szkoły w Stanac
              > h kończyli... Nie zastanawiał Cię nigdy ten swoisty fenomen?

              Zdarza sie ze ci od zamulonych rodzicow wyjezdzaja na zachod pracuja jak woly przez cale zycie a pozniej wracaja do Polski bo sie do zachodu przyzwyczaic nie moga.
              Dzieci inteligentnych rodzicow koncza najlepsze polskie lub zagraniczne uczelnie i wyjezdzaja na zachod permanentnie.
              Konkurencja dla tych ktorzy koncza najlepsze szkoly w USA NIGDY nie beda.
              • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 18:37
                "Konkurencja dla tych ktorzy koncza najlepsze szkoly w USA NIGDY nie beda. "

                Powtarzaj sobie to często ... tylko pamiętaj, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie nie stanie się prawdą ...

                A może dla odmiany sobie o brodatych pogadamy wink
                --
                azjaodkuchni.blogspot.sg/
                --

                • maksimum Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 20:19
                  Azja,poslalas wreszcie swojego geniusza rok czy 2 do przodu w tej amerykanskiej glupiej szkole?
                  • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 23.11.14, 05:10
                    A jestem Azja czy już Ameryka ? Będziemy w Stanach za miesiąc ... właśnie się pakuję ... Dzieciak zacznie szkołę 3 stycznia od klasy 7 ( czyli ze swoim rocznikiem ) ewentualne decyzje czy dać wyżej czy nie zostawiliśmy na później.
              • fogito Re: Specjalisci wyjezdzaja. 22.11.14, 21:35
                Niewatpliwie twoj syn bedzie najlepsza pielegniarka po tamtej stronie Atlantyku, z ktora nikt konkurowac nawet nie bedzie smial smile)))
              • hankam Re: Specjalisci wyjezdzaja. 23.11.14, 11:24
                Nie beda?
                Janusz Bryzek, POlitechnika Warszawska
                Slawek Lobodzinski, Politechnika WArszawska i medycyna w Austrii
                • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 23.11.14, 18:37
                  Hankam ty się nad Maksiem nie znęcaj. Chcesz by cierpiał na bezsenność. Nie dość , że Janusz Bryzek jest z Polski to jeszcze z wąsami.
                  • hankam Re: Specjalisci wyjezdzaja. 24.11.14, 13:13
                    Miaam wrzucic jeszcze pare linkow, ale sie zlitowalam.
                    Piotr Piotrowiak, Uniwersytet Wroclawski
                    • hankam Re: Specjalisci wyjezdzaja. 24.11.14, 13:20
                      Albo Maria Siemionow Akademia Medyczna w Poznaniu
                      • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 24.11.14, 16:34
                        Naprawdę po takich rewelacjach to się mogą podwaliny życiowe Maksia załamać... Maria Siemionow nie dość, że wykształcona w Polsce to jeszcze wychowana w zwykłej rodzinie gdzie mama była księgową i tata ekonomistą..
                        W dodatku jej jej syn studiował medycynę w Poznaniu... Tu ciekawy artykuł...portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1639917,1,czasopisma.html...
                        --
                        azjaodkuchni.blogspot.sg/
                        • azja-o-d-kuchni Re: Specjalisci wyjezdzaja. 24.11.14, 16:38
                          I studia sobie sama wybrała... 17 letnia dziewczyna ... i nawet miała możliwość poniesiona porażki w dzieciństwie...
                          www.gloswielkopolski.pl/artykul/1007537,maria-siemionow-sukces-nie-przychodzi-po-pierwszym-
                  • canuck_eh Re: Specjalisci wyjezdzaja. 26.11.14, 19:12
                    Eee tam znecac sie.oni nie konczyli tych samych szkol co maksiowe dzieci, nikt im nie pisal wypracowan, ba nie mieli takiego wzoru do nasladowania jak dzieci maksia no i nie mial ich kto poprowadzic przez mlodociane zycie.nie ma bata - nie beda lepsi od maksiowej pielegniarysmile
        • hankam Re: "Genialne dzieci" 22.11.14, 08:06
          Ależ prosty jest twój swiat Maksiu.
          Prosty, a wręcz prostacki.
          Polecam ci właśnie akapity o nadmiernej presji.
          A także te o dzieciach z ADHD / Zespole Aspergera, na które zawsze plujesz i którym inteligencji odmawiasz.
        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 03:15
          Tak jak to mialo miejsce u Billa Gatesa.
          1-pierwsza zasada-dziecko MUSI uczyc sie ze swoim rocznikiem,bo w pozniejszych latach 14-17 lat nie da sobie rady w liceum czy na studiach.

          Brandenn E. Bremmer w wieku 14 lat popelnil samobojstwo,bo okazalo sie,ze juz nie jest najlepszy w swojej grupie wiekowej.

          To samo bylo z "Sufiah Yusof, matematyczka. Kiedy miała 13 lat, została przyjęta na wydział matematyki na Oxfordzie."
          Max zapominasz o jednym ważnym czynniku, że szybkość z jaką człowiek się uczy , zdolności jakie człowiek posiada mają się nijak do rozwoju emocjonalnego czy szeroko pojętego social skils. 13 latka nawet wybitnie zdolna ma prawo do zachowań typowych dla wieku.... Dziecko rozwijające się nieharmonijnie gdzie intelekt wyprzedza emocje o więcej niż 4 lata trzeba dobrze prowadzić i wspierać te słabsze strony. Sport, wolontariat i dużo wsparcia, a także hartowania psychiki...Łatwo się jest zapętlić mówiąc no jak to byłaś najlepsza a nie jesteś? Dzieciak zdolne przyzwyczają rodziny do sukcesu a te oczekują więcej i więcej...

          W przypadku wybitnych dzieci opisanych przez Ciebie zrobiono podstawowy błąd czyli rozwijano tylko mocniejsza stronę, nie dawano dzieciom prawa do porażki no i nie wytrzymały tej presji... Psychika ludzka jest delikatna jak skrzydła motyla, a psychika dziecka rozwijanego się nieharmonijnie przypomina pajęczą siec....
          Ja wiem, że mój dzieciak poradziłby sobie z materiałem rok czy dwa wyżej ( i czułby się świetnie jeśli chodzi o edukację ) nie wiem jak poradziłby sobie z emocjami i jak zachowania typowe dla wieku byłby by przyjęte przez dzieci starsze... Ja nie mam parcia ani na zapisanie do klasy wyżej i jest mi wszystko jedno czy dzieciak skończy studia mając lat 22 , 24 czy 26 ważne jest dla mnie by był szczęśliwym człowiekiem...Dlatego decyzja była trudna... Wiem, że początek w nowej szkole nie będzie łatwy... Matematyka, science, angielski w klasie 7 będzie niżej niż dzieciak miał w Singapurze w 5, ale będzie historia, geografia i inny system nauki... Jak się dzieciak zacznie nudzić jak mops i nic ze szkoły wynosić nie będzie to się zacznę martwic i szukać innych rozwiązań. Przesuniecie w górę to tylko 1 z opcji. Akurat Stany dają dużo możliwości takim cudakom jak nasz.
          • fogito Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 06:53
            Historia i grografia w Stanach? Hmmm chyba wiele tam tego nie maja w programie podstawowym. Moze upewnij sie od razu zanim syn do szkoly dotrze.
            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 07:39
              Szkołę znaleźliśmy b. dobra . nie wiem na ile jej program odbiega od standardu, ale patrząc z perspektywy singapurskiego programu to w Stanach dla 12 latków historia i geografia ( nawet jeśli nazywa się tak samo jak w Sin) ma szarszy zakres.
              • fogito Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 09:50
                Nie sądziłam, ze gdzieś moze byc mniej geografii i historii niż w programie amerykanskim. Moze dlatego, ze Singapur tylko sie na matmie skupia.
                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 12:45
                  Fogito ja o historii Ameryki naprawdę wiem niewiele ...dzieciak jeszcze mniej więc się .douczamy. O prezydentach , demokracji, systemie politycznym, o wielkich fortunach. Dziś wzięłyśmy z biblioteki książkę o Rockefellerze i sobie czytamy dlaczego jemu się udało taki majątek zgromadzić chociaż nie miał dobrego genotypu wink Douczamy się o uwarunkowaniach kulturowych i o tym co każde amerykańskie dziecko wie, bo nauczyło się przez osmozę. wink
                  Jeśli chodzi o ilość historii i geografii to wszystko zależy od grupy odniesienia wink Jeśli singapurska nauczycielka naszego dzieciak zapytała się czy po ulicach w Polsce chodzą pingwiny to za wiele po programie się spodziewać nie można... Widziałam książkę do historii dla singapurskiego secondary i bez obrazy, ale w Polsce każdy głąb w klasie 4 wie więcej. Powszechnie uważa się tu, że historia była i nie ma co sobie nią głowy zawracać lepiej nauczyć dzieciaki matmy fizyki i chemii.. Moja europejska głowa przez 4 lata nie mogla pojąc , że 10 latek który różniczkuje i pierwiastkuje z prędkością światła , obserwuje pod mikroskopem bakterie i zapisuje wnioski, wie jak zbudować prosty układ elektryczny nie wie kim był T.A Edison i nie ma pojęcia , że Niemcy nie leżą kolo Indii...
                  No, ale nie można mieć wszystkiego wiec wspieram słabsze obszary by troglodyty nie wychować...
                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 13:00
                    I żeby Maksiu nie zarzucił mi, że mam braki w edukacji napiszę, że wiem iż to nie amerykański Edison wynalazł żarówkę.Jemu zawdzięczamy pierwszą elektrownię.
                  • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 14:45
                    Tak sa do tylu ci glupi Amerykanie, bo nie ucza sie z perspektywy pepka swiata, ktory oczywiscie lezy w Warszawie.
                    Moja corka w 2 klasie, a uczy sie glupot o odkrywaniu Ameryki, przy okazji dowiadujac sie gdzie mieszkaja Holendrzy i Anglicy (na globusie, ktory ja pierwszy raz zobaczylam z daleka, jak bylam 3 lata starsza od niej).
                    O kontynentach uczyla sie w zeszlym roku... Jaki to jest poziom zacofania wg poziomu polskiej szkoly?
                    Fogito, ty nie potrafilas wrzucic na forum zdjecia pracy pisemnej swojego dziecka , wiec moze zwolnij z tym szydzeniem.
                    • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 15:30
                      Ale przecież nie chodzi o to by się przerzucać kto więcej , lepiej czy wcześniej.... dla mnie jest oczywiste, że przy zmianie systemu w każda stronę trzeba dać młodemu człowiekowi czas na rozruch bo różnice programowe nie zawsze da radę nadrobić w samolocie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
                      Każdy ma swoją historię i nawet nie zdajemy sobie sprawy ilu rzeczy dzieciak uczy się przy okazji będąc w danym środowisku...
                      Ja też 4 lata temu nie wiedziałam, że Singapur jako jedyne państwo w nowożytnej historii został demokratyczny wbrew swej woli, że politycy odwiedzają tu swoich wyborców i jeżdżą metrem by pogadać z ludźmi i, że święto niepodległości można obchodzić na wesoło jak urodziny ..A tu wie to każdy przedszkolak. Nie mam z tym problemu , że na hasło Polska większość Azjatów pyta się czy jesteśmy częścią Rosji. Nie traktuję tego jako ignorancję, bo przyznacie z ręką na sercu czy interesuje Was historia i sytuacja w Kambodży? Trapi Was fakt, że król Tajlandii mieszka w szpitalu od wielu lat? Wiecie jak doszło do powstania Tajwanu i dlaczego nadal kontynentalne Chiny uważają go za swoją prowincję ? A Malezja ? Co możecie o niej powiedzieć? I nie zdziwię się gdy ktoś w Stanach będzie się dziwił, że jestem europejsko blada a chińska skoro z Singapuru przyjechałam wink

                      A globus dostałam jak miałam 4 lata... Kupił mi go tata w papierniczym razem z papierem toaletowym ... pamiętam dokładnie , bo niosłam go sama do domu ( tata niósł papier zawieszony na skakance smile)
                      • fogito Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 20:28
                        No wiesz Azja na wiekszosc z tych pytań odpowiedziałabym "tak wiem". Tu nie chodzi o to, ze w Stanach nie ucza historii swiata. Ale o to, ze licealista z dobrej szkoly, nazywa Afrykę druga Ameryka Południową. To jest przepaść a nie jakiś tam brak wiedzy. Chodzi mi o mizerne programy nauczania w Stanach z tych przedmiotów. Mam rodzine w Chicago, ktora ma dzieci w wieku od 14 lat do 7 i mniej wiecej wiem jakim programem idą. Sama historia Stanów Zjednoczonych to jest pikuś moim zdaniem. No ale daj sie zaskoczyć wink Jakoś to będzie.
                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 06:47
                          Fogito bo ty jesteś mądra kobieta co się książek nie boi po świecie jeździ i jeszcze obcego męża ma wink dlatego masz rozległą wiedzę, ale chyba sama wiesz, że nie jest to standard.
                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:19
                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                            > Fogito bo ty jesteś mądra kobieta co się książek nie boi po świecie jeździ i j
                            > eszcze obcego męża ma wink dlatego masz rozległą wiedzę, ale chyba sama wiesz, ż
                            > e nie jest to standard.

                            Ona ma rozlegla wiedze z magla n/t szkolnictwa w USA.
                            • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 21:21
                              Z amerykanskiego magla oczywiscie tongue_out
                      • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 23:29
                        azja-o-d-kuchni, przepraszam zagubilam sie w tych gaszczach i zle podpielam. To co napisalam bylo do fogito.
                        Ja wiem, ze ty starasz sie jak najobiektywniej patrzec na zycie.

                        > Ja też 4 lata temu nie wiedziałam, że Singapur jako jedyne państwo w nowożytnej
                        > historii został ......

                        Podroze ucza pokory, prawda? Jak pierwszy raz bedac nastolatka wyjechalam z Polski, to nie moglam sie nadziwic , jak malo wiem. Tej wiedzy nie wpakuja najlepsi nauczyciele, najlepsze ksiazki, gooogle itp. Udowadnianie , ze ktos jest mniej wyksztalcony od nas , swiadczy tylko o jednym...

                        >I nie zdziwię się gdy ktoś w Stanach będzie się dzi
                        > wił, że jestem europejsko blada a chińska skoro z Singapuru przyjechałam wink

                        Szwagierka mojego meza smieje sie zawsze, jak wspomina pierwsza podroz do Polski. Mowi, ze nawet psy sie za nia ogladaly ze zdziwieniem. Mysle,, ze nie bedziesz tu miala szansy na takie dowartosciowanie. Przykro mi wink)
                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 08:03
                          Srubokredka podróże uczą więcej niż byłam w stanie sobie wyobrazić jeżdżąc zawsze na urlop w to samo miejsce. Widząc studentów z wymiany( z rożnych krajów na rożnym etapie edukacji) wiem, że to inne pokolenie młodzi obywatele świata, a nie ciasne główki które poza swoim pępkiem nic nie widzą.
                          I nie żałuję dzieciaka, że po raz 3 zmieni szkołę i system ... Prawdę mówiąc mu zazdroszczę, że będzie mieć doświadczanie o którym ja mając 13 lat nawet nie śmiałam marzyc.
                          • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 08:43
                            Ja myślę, ze to będzie dla dzieciaka super doświadczenie, bo pozna diametralnie różne spoleczenstwo z kompletnie innym podejściem do życia niż Azjaci. Ty na pewno będziesz trzymac reke na pulsie, wiec z pewnością w nauce sie nie opuści.
                          • hankam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 08:44
                            Wiesz, Azja, ale takie zmiany nie dla wszystkich sa dobre. To zerwanie z czyms juz oswojonym, utrata poczucia bezpieczenstwa, koniecznosc stworzenia sobie nowego srodowiska. Niektorzy sobie z tym radza i maja potem znajomosci na calym swiecie, ale mam w rodzinie przypadek, gdzie taka osoba w duzym stopniu sie wyalienowala. Nie potrafi zawierac glebokich przyjazni, jest bardzo nieufna i samotna. Nie wykorzystuje w pelni wlasnych zdolnosci, ani mozliwosci, jakie daje jej perfekcyjna znajomosc kilku jezykow, kultury i potrojne obywatelstwo.
                            Zwroc na to uwage.

                            Kawalek o tajwanskich Aborygenach - swietny. Nie mialam pojecia. Dzieki. smile
                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 09:15
                              Hankam to jest jeden z powodów dla których ja nie pracuję i na razie do pracy poza dom się nie wybieram... Mama ma być zawsze i niezmienna.... i dawać poczucie bezpieczeństwa skoro wszystko inne się zmienia jak w kalejdoskopie ( my już wiemy, że Stany nie będą naszym ostatnim przystankiem) ...
                              • hankam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 10:15
                                Podejrzewam, ze mama to jednak nie wszystko na pozniejszych etapach. Dbaj o przyjaznie i podtrzymywanie tych juz zadzierzgnietych (choc rozumiem, ze przy miedzykontynentalnym rozrzucie to moze byc bardzo trudne). Z kolegami w Stanach powinno byc latwiej niz w Singapurze i nie zgubcie tych znajomosci przy kolejnych przeprowadzkach.
                      • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 00:15
                        azja-o-d-kuchni napisał(a):

                        > Wiecie jak doszło do powstania Tajwanu i dl
                        > aczego nadal kontynentalne Chiny uważają go za swoją prowincję ?

                        Taiwan byl czescia Chin przed rewolucja i mieszkaja tam rdzenni Chinczycy Han mowiacy mandarin.

                        Chiny rozwijaja sie duzo lepiej niz Taiwan,wiec za pare lat Taiwan sam poprosi o przylaczenie do Chin,zachowujac duza autonomie.

                        Jak na razie to jest to samo co bylo z NRD i RFN-ci sami ludzie i ten sam jezyk.



                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 06:41
                          Obiektywna to ja jestem jak Trybuna Ludu wink

                          Wszyscy expsaci w Singapurze mówią, że sobie dzieciak z Europy w singapurskim systemie nie poradzi a ja znam takie które sobie poradziły świetnie.
                          Słyszałam, że poziom nauki nauki w Stanach niski, bo dzieciak ledwo z Polski wyjechał ( był w 10 klasie) i dwa tygodnie po przyjeździe był najlepszy ... Jak podążyłam temat to wyszło że dzieciak trafiał do najsłabszej klasy, więc o sukces nawet średniakowi nie było trudno. Szkoła poza tym okazała się mocno średnia i o studiach w Stanach nawet mowy nie było..( oficjalna wersja niski poziom). W końcu starzy się zlitowali i wysłali ów talent do ojczyzny by studiował anglistykę... w wyższej szkole w krzakach...

                          Mało/dużo , łatwy/trudny, ładny / brzydki to pojęcia dość względne... teraz wydaje mi się , że social studies w amerykańskiej szkole jest sporo, ale do ogarnięcia ...( kto wie co powiem za rok?) za to historia w klasach 4-6 wydaje mi się tak trudna pozbawiona sensu ( brak ciągu przyczynowo- skutkowego) , że odpuściłam uczenie z podręczników tylko uczę chronologicznie od Piastów...
                          • langsam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 10:59
                            >>>historia w klasach 4-6 wydaje mi się tak trudna pozbawiona sensu ( brak ciągu przyczynowo- skutkowego) , że odpuściłam uczenie z podręczników tylko uczę chronologicznie od Piastów...

                            Były o to awantury z głodówkami włącznie. Teraz historia dla dzieci jest serią opowieści, bardziej cywilizacyjnych niż politycznych, znacznie ciekawszych dla takich przednastolatków. Historia polityczno-militarna jest w gimnazjum, oraz ewentualnie w liceum. Moim zdaniem nieslusznie robisz, mi się nowy program bardzo podoba. Chociaż za granicą pewnie i tak z czegoś trzeba rezygnować i samodzielnie spinać jakieś kompendium wiedzy.

                            A co do szkolnych karier dzieci emigrantów, to owszem, często faktycznie rodzice się chwalą nie mając świadomości, że dziecko trafia do klasy dla uczniów wymagających pomocy.
                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 14:20
                              Na studiach pracowałam w pewnym muzeum prowadząc lekcje o Żeromskim... Podczas lekcji padało pytanie ... Jaki polski pisarz poznał się na talencie Żeromskiego ? I dzieci czasem mówiły , że to był ...Mickiewicz....Zero pomyślunku, że się ów Mickiewicz w grobie przekręcił trzy razy... O dziwo dzieci rok czy dwa lata wcześniej nie miały takich pomysłów...Błądziły bo zależało mi tym by szukały ,ale wśród pisarzy Żeromskiemu współczesnych. Cały dział oświatowy zastawiał się co się dzieciakom w głowach poprzestawiało... Sprawa się wyjaśnia dzięki matce pewnego gimnazjalisty, który szukał skarbów Rzeczpospolitej obojga Narodów w dwudziestoleciu międzywojennym. No wiedział, że coś takiego było tylko nie wiedział kiedy, bo na historii raz się ugryzło to a raz tamto...Dopiero wtedy do mnie dotarło co zrobił Handke i jego reforma wprowadzając ścieżki i problemy zamiast ciągu przyczynowo- skutkowego
                              No nijak moja głowa tego pojąc nie może tym bardziej, że historia może być ciekaw jak się ją fajnie opowiada...;Poza tym niektóre rzeczy trudno opowiedzieć jeśli dzieciak nie wie co było wcześniej ..to jak oglądanie serialu od połowy lub czytanie powieści od 68 strony.., Da się tylko bez przyjemności.
                              --
                              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                              • langsam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 16:48
                                Nie zgadzam się, ale kwestia co kto lubi.
                                Nie wiem, czy jak działa się ta awantura o zmianę programu to jeszcze byłaś w Polsce, ale naczelnym argumentem za zmianą było stwierdzenie, że dzieci trzy razy zaczynają historię, trzy razy robią starożytność, Piastów, rozbiory, i najczęściej trzy razy brakuje czasu na II WŚ i powojnie.
                                A moim zdaniem obecnie nawet dzieci umiarkowanie zainteresowane historią wyniosą z podstawówki lepszą podstawową orientację. A po podstawówce jest przecież jeszcze gimnazjum z programem ogólnym i wreszcie liceum, gdzie zainteresowani mogą zgębiać temat.
                                • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:33
                                  langsam napisała:

                                  > A moim zdaniem obecnie nawet dzieci umiarkowanie zainteresowane historią wynios
                                  > ą z podstawówki lepszą podstawową orientację. A po podstawówce jest przecież je
                                  > szcze gimnazjum z programem ogólnym i wreszcie liceum, gdzie zainteresowani mog
                                  > ą zgębiać temat.
                                  ----------
                                  Takie jest i moje zdanie,ze poziom edukacji sie podniosl dzieki globalizacji i internetowi.
                                  Teraz trzeba konkurowac na rynku swiatowym,wiec i wiadomosci musza byc wieksze.
                                  Programy szkolne sie ujednolicily,bo kazdy ma dostep do wszystkich programow szkolnych na swiecie poprzez internet.
                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 14:25
                              A co do szkolnych karier dzieci emigrantów, to owszem, często faktycznie rodzice się chwalą nie mając świadomości, że dziecko trafia do klasy dla uczniów wymagających pomocy.
                              I też nie ma co generalizować ...są takie którym pomoc jest potrzebna tylko na początku ( co mnie nijak nie dziwi) i takie które jej wcale nie potrzebują.
                              • langsam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 16:44
                                A ktoś mówi, że polskie dzieci to debile? Na pewno nie ja.
                                Natomiast generalnie nie trafiają po wyjeździe do klas tylko dla orłów, i wyciąganie na podstawie oceny ich klas opinii, że zagraniczne orły latają nisko jest zwyczajnie głupie.
                                Pomocy czy ulgowego traktowania potrzebują zaś niemal wszystkie, bo szły innym programem, nie znają języka i muszą zorientować się w innych wymaganiach szkoły.
                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:12
                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                            > Wszyscy expsaci w Singapurze mówią, że sobie dzieciak z Europy w singapurskim
                            > systemie nie poradzi a ja znam takie które sobie poradziły świetnie.

                            Mowa o przecietnym dzieciaku w przecietnej szkole.
                            Jesli dzieciak jest zdolny to sobie wszedzie poradzi.

                            > Słyszałam, że poziom nauki nauki w Stanach niski, bo dzieciak ledwo z Polski w
                            > yjechał ( był w 10 klasie) i dwa tygodnie po przyjeździe był najlepszy ... J
                            > ak podążyłam temat to wyszło że dzieciak trafiał do najsłabszej klasy, więc o
                            > sukces nawet średniakowi nie było trudno. Szkoła poza tym okazała się mocno śr
                            > ednia i o studiach w Stanach nawet mowy nie było..( oficjalna wersja niski poziom).

                            To jest obiegowa opinia zamulonych maglowych matek o edukacji w USA.
                            Dostana sie do najgorszej klasy w najgorszej szkole i od razu sla rewelacyjne wiadomosci do Polski,ze amerykanska edukacja to dno.
                            Ja wiem jak niewielu Polakow jest w najlepszych szkolach amerykanskich,wiec nie bede sie rozwodzil nt jaka opinie o amerykanskich szkolach maja "matki Polki".

                            > W końcu starzy się zlitowali i wysłali ów talent do ojczyzny by studiował
                            > anglistykę... w wyższej szkole w krzakach...

                            Tak to sie zazwyczaj konczy,ze slabeusze jada na studia do Polski,bo tam sie na studia KAZDY dostaje i KAZDY je konczy.
                            W USA nawet na slabej uczelni trzeba sie uczyc i regularnie uczeszczac,bo inaczej cie wyrzuca z uczelni.

                            • canuck_eh Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 19:24
                              A skad ty k..wa wiesz ile Polakow jest w tych najlepszych szkolach hamerykanskich?
                              Widze ze tutaj starasz sie z lekka sparafrazowac pewnego prezesa pewnej partii ktory uwielbia oglaszac , ze "ja wiem ale nie powiem"wink
                              • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:11
                                Max wie wszystko lepiej i nic go nie przekona, że białe jest białe a czarne czarne wink
                              • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:14
                                canuck_eh napisała:

                                > A skad ty k..wa wiesz ile Polakow jest w tych najlepszych szkolach hamerykanskich?

                                Bo mam kupe znajomych polskiego pochodzenia i wiem gdzie ich dzieci do szkol chodza.

                                www.greatschools.org/new-york/brooklyn/1898-Is-187-The-Christa-Mcauliffe-School/
                                70% jest tam Chinczykow i 27% bialych,czyli praktycznie znalem niemal wszystkich bialych kolegow i kolezanki syna i corki z tej szkoly.
                                Zreszta wystarczylo przejrzec liste uczniow i po nazwiskach sie zorientowac ilu jest polskiego pochodzenia.

                                W jednym roczniku jest okolo 330 uczniow i okolo 5-7 polskich nazwisk wsrod nich.

                                > Widze ze tutaj starasz sie z lekka sparafrazowac pewnego prezesa pewnej partii
                                > ktory uwielbia oglaszac , ze "ja wiem ale nie powiem"wink

                                A ty jestes szefowa kabaretu tutaj?
                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:18
                                  A ja mam polski paszport a nazwisko mogę rosyjsko, niemiecko czy inaczej brzmiące w końcu nie wszyscy nazywają się Kowalski...
                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:09
                              Wszyscy expsaci w Singapurze mówią, że sobie dzieciak z Europy w singapurskim
                              > systemie nie poradzi a ja znam takie które sobie poradziły świetnie.

                              Mowa o przecietnym dzieciaku w przecietnej szkole.
                              Jesli dzieciak jest zdolny to sobie wszedzie poradzi.

                              A ty jak zwykle swoje ...
                              Borys najlepsze science w Singapurze ( dla dzieciaków z rocznika 1999)
                              Jagoda pierwsze miejsce w National Junior College
                              Patrycja najlepszy chiński w Singapurze dla dzieciaków z rocznika 2000 i 2001
                              Lena rok temu nie mówiąca po angielsku najlepszy angielski w klasie drugiej ( w szkole )
                              Moje: top 1 % olimpiada matematyczna ( na Azję południo- wschodnią i Oceanię), top 2% w olimpiadzie informatycznej ( też na Azję południo-wschodnią)i Oceanię wyróżnienie w olimpiadze NUS matematycznej, top 3% olimpiada science ( na Singapur) , wyróżnienie w olimpiadzie Nus Science , 20 miejsce w olimpiadzie Raffels z science, top 10 % angielski ( na Singapur ) punktów egzaminacyjnych 289 /300 ( chińskiego nam nie policzyli) the best speaker w klubie debatującym, kapitan drużyny scrabble ( 4 miejsce w Singapurze) 80 godzin przepracowanych w wolontariacie na pakowaniu paczek dla potrzebujących, nagroda star pupil przyznawana przez dzieci dla najżyczliwszego ucznia ...

                              To są polskie przeciętne dzieci.... jeśli Twoje są lepsze gratuluję
                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 07:06
                          Oj Maksiu wszystko nie tak... zanim na Tajwan wleźli Japończycy żyli tam sobie ludzie wierzący w moc wody, ognia i ziemi tzw. Aborygeni Tajwańscy : www.dialogmiedzykulturowy.org.pl/rdzenne-ludy-tajwanu-dluga-historia-niepewna-przyszlosc.
                          azjaodkuchni.blogspot.sg/2013/06/a-jak-aborygen_30.html potem przybywali kolejni i żyli obok rdzennej ludności za mocno się nie mieszając do ich życia... Japończycy zmusili ich do naturalizacji ...wygnali do szkoły , kazali mówić po japońsku i zabijali setkami... Gdy Czang Kaj-szek zwiewając przed komunistami wlazł na wyspę za wielu ich już tam nie było... Chińczycy na wyspie to okupanci z różnych okresów ...rdzenna ludność to w tej chwili jakieś 2 % ... Tylko kilka państw uznaje suwerenność Tajwanu, bo wszyscy wolą się układać z Pekinem niż z małym Tajwanem, więc jak Chinom się przypomni by " swoją" ( tak myśli większość Chińczyków ) zbuntowaną prowincję do porządku przywołać to nad Tajwanem zapłacze tylko biedna Azja od kuchni sad
                          "Jak na razie to jest to samo co bylo z NRD i RFN-ci sami ludzie i ten sam jezyk."
                          Takiego państwa w Europie nie ma a to o czym piszesz przypomina podzieloną Koreę.
                    • fogito Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 20:20
                      Bo ja jestem blondynka komputerowa. A potem juz zapomnialam o tym watku.
                      Ale to nie zmienia faktu, ze geografia i historia nie są rozbudowane mówiąc delikatnie w programie amerykanskim. Dziwie sie po prostu, ze Azja liczy na solidna naukę z tych przedmiotów, bo od amerykanskich znajomych slysze, ze obcinane są godziny i jest marny poziom.
                      • langsam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 11:05
                        Ty masz chyba jakąś poważną fobię dotyczącą amerykańskich szkół.
                        • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 11:41
                          Moj maz tez ma smile ostatnio powiedzial swoim znajomym, ze za chiny by nie chcial edukowac syna w Stanach. A to rodowity Amerykanin jest. Moze po prostu widzi kolosalne roznice w europejskim podejsciu do edukacji dzieci.
                          • langsam Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 12:44
                            >>>>A to rodowity Amerykanin jest

                            A to już bez znaczenia.
                            • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 14:25
                              Alez ma, bo zna system od podszewki.
                              • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 14:27
                                Na szczęście każdy może sobie wybrać miejsce do życia i system szkolny do którego posyła dziecko.
                                • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 15:00
                                  Wlasnie mi wcielo caly elaborat dotyczacy mojego doswiadczenia z ed w Stanach sad
                                  W skrocie: Azja takie masz horyzonty, ze sobie swietnie poradzicie z tymi "kiepskimi" szkolami w Stanach. MOge sie tez zalozyc, ze dla was nie beda wcale kiepskie. Wszystko zalezy, czy sie wie jak potraktowac cytryne.
                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 15:22
                                    Srubokredka pisz jeszcze raz ... choćby na raty proszę grzecznie ...
                                    • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 18:03
                                      chyba nie dam rady, bo mialam taka fajna faze na filozofowanie wtedy wink

                                      Ani Maks, ani fogito nie ma racji. Jeszcze inaczej, poprawniej polityczie, oboje maja racje wink
                                      Najwygodniej sie siedzi , jak nie siedzisz na skraju kanapy prawda? Tak samo jest z edukacja w Stanach, a jest to bardzo duza i wygodna kanapa, bo ich stac. To jak bedzie twoje dziecko z tej luksusowej kanapy korzystalo zalezy tylko i wylacznie od niego (im mlodsze dziecko bardziej od rodzica).

                                      Bedzie chaotycznie, przepraszam.

                                      Jak bedziesz miec czas to zapisz sie do PTA. Cierpliwie obserwuj , staraj sie unikac porownan z innymi szkolami na poczatku. Mi zajelo 2 lata zeby zrozumiec , ze szkola ze srednia punkatacja , to jest to czego chce dla swojego dziecka. Nie chce tych najnizej punktowanych, bo za duzy balagan, nie chce tych najwyzej, bo czesto te szkoly skupiaja sie na uczeniu dzieci pod testy zabijajac kreatywnosc.

                                      Szkoly publiczne maja podac na tacy common core, ktory jest wysoka podstawa programowa. To od ucznia zalezy co z tym minimum zrobi.

                                      Szkoly w stanach sa tez mocno zroznicowane. Szkoly publiczne (ktore ja nazywam szkolami dla emigrantow), szkoly prywatne tanie (emigranci w nich zazwyczaj juz sobie nie radza bez pomocy wielogodzinnej. 3-4h nad lekcjami to standard.) I szkoly prywatne drogie (gdzie emigrant sobie nie poradzi. I nie chodzi tu o cene -ktora jest dosc zaporowa 30tys+, ale o poziom)
                                      SZkoly prywatne (ok 5-15K) tez w bardzo duzej mierze bazuja na pracy dziecka poza szkola. Czesto dzieci idace do tych szkol juz potrafia czytac plynnie i maja inne umiejetnosci opanowane, zanja min 2 jezyki.
                                      Do tych najdrozszych (ok 30K za rok) sa tez egzaminy wstepne z ang i science + talent.

                                      Wszyscy wiedza , ze Ameryka to gospodarka kapitalistyczna, wiec tu nie ma nic za darmo. Za darmo, czyli za % z podatkow (szkoly publiczne) to wiedze moga podac, ale juz nie starcza $ , zeby upewniac sie , ze ta wiedza do glowy sie dostala.

                                      Edukacja w Stanach to nie tylko szkoly, ale caly bardzo dobrze rozbudowany system. Stac ich na to zeby muzea nie byly tylko do zwiedzania , ale zeby to byly instytucje, ktore ucza przez interakcje. Sa to miejsca niemalze darmowe, czasto codziennie wspolpracujace ze szkolami publicznymi.
                                      Mysle, ze nie bedziesz stronila od tego wink
                                      Sa ludzie co bronia sie przed wplywem tej formy edukacji i oni rzeczywiscie beda miec bardzo negatywne zdanie o szkolnictwie w usa, ale ci ktorzy chca skorzystac z :muzeow, bibliotek bogato wyposazonych, instytucji naukowych, akwariow, centrow kosmicznych itd , ktore sa przedluzeniem szkolnictwa w usa, beda mieli jak najlepsze zdanie.

                                      Teraz szkola publiczna i geografii poziom. Gdzie , procz fizycznego zwiedzania krajow, mozna tak duzo dowiedziec sie o kulturze, jezyku , zachowaniach, geografii jak nie w Stanach? Moja corka lat 7 wie juz calkiem sporo o Pakistanie (kolezanka z Pakistanu), o Chinach (kolezanki rodzice z Chin, czeste wystawy w muzeach na temat tej kultury, parady na CHiinatown....) o Rosji (zalotnik pochodzenia ros. i sasiedzi z Rosji) o Meksyku (kolezanki i wystawy tematyczne w muzeach)......lista dlugasna.

                                      Naprawde im bardziej draze, tym mniej rozumiem ludzi, ktorzy twierdza , ze system ed jest tu na kiepskim, zenujacym poziomie.


                                      • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 19:30
                                        srubokretka napisał:

                                        > Mi zajelo 2 lata zeby zrozumiec ,
                                        > ze szkola ze srednia punkatacja , to jest to czego chce dla swojego dziecka. N
                                        > ie chce tych najnizej punktowanych, bo za duzy balagan, nie chce tych najwyzej,
                                        > bo czesto te szkoly skupiaja sie na uczeniu dzieci pod testy zabijajac kreatywnosc.
                                        ----------
                                        Zadna szkola nie zabija kreatywnosci.
                                        Lepsze szkoly sa dla zdolniejszych dzieci i gdy dostanie sie tam przypadkiem srednio zdolne dziecko to bedzie mialo czas tylko wkuwac i nic wiecej.
                                        Jesli dostanie sie do dobrej szkoly zdolne dziecko,to jak najbardziej bedzie rozwijac kreatywnosc.

                                        > Szkoly w stanach sa tez mocno zroznicowane. Szkoly publiczne (ktore ja nazywam
                                        > szkolami dla emigrantow), szkoly prywatne tanie (emigranci w nich zazwyczaj juz
                                        > sobie nie radza bez pomocy wielogodzinnej. 3-4h nad lekcjami to standard.) I s
                                        > zkoly prywatne drogie (gdzie emigrant sobie nie poradzi. I nie chodzi tu o cene
                                        > -ktora jest dosc zaporowa 30tys+, ale o poziom)

                                        Szkoly publiczne sa rowniez na 3 poziomach.
                                        1-najlepsze z egzaminami wstepnymi.
                                        2-srednie,do ktorych egzaminow nie ma,ale....uwzgledniaja wyniki egzaminow do szkol najlepszych
                                        3-rejonowki-dla wszystkich.

                                        > Naprawde im bardziej draze, tym mniej rozumiem ludzi, ktorzy twierdza , ze syst
                                        > em ed jest tu na kiepskim, zenujacym poziomie.
                                        ----------
                                        Wiekszosc dzieci z polskich rodzin chodzi do slabych szkol i stad opinia ich rodzicow o poziomie szkolnictwa w USA.

                                        Syn Azji nie dostal sie do najlepszej szkoly w okolicy ,bo do takich szkol sa egzaminy wstepne i NIE MA transferow.
                                        Bedzie mial szanse dostac sie do liceum z egzaminem wstepnym i wtedy pogadamy.
                                        • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 19:52
                                          > Wiekszosc dzieci z polskich rodzin chodzi do slabych szkol i stad opinia ich ro
                                          > dzicow o poziomie szkolnictwa w USA.

                                          Jezli juz to nie potrafia wykorzystac tego co szkola oferuje. Wdaje mi sie , ze gdyby byla mozliwosc przeniesc szkole mojej corki do sredniej wielkosci miasta w Polsce, to byla by to najlepsza szkola w miescie. Tutaj ze wzgledu na zroznicowany poziom uczniow, jest to szkola przecietna, ale kto chce to ,jak pislaam wczesniej, wycisnie ja jak cytryne.

                                          Nie upieram sie jednak, bo jest to jednak moj poczatek przygody.

                                          > Zadna szkola nie zabija kreatywnosci.

                                          Zabija, jezeli jest nastawiona wylacznie na wyniki z testow.


                                          > Syn Azji nie dostal sie do najlepszej szkoly w okolicy ,bo do takich szkol sa e
                                          > gzaminy wstepne i NIE MA transferow.

                                          Naprawde stad te wnioski i jakie to ma znaczenie? Bardziej bym sie martwila do jakiej nauczycielki trafi.

                                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 02:47
                                          Maksiu napiszę Ci dużymi literami... Moje Dziecko ( skąd wiesz , że to syn?) dostało się do BARDZO DOBREJ SZKOŁY ( nie w okolicy, ale generalnie) do szkoła ma egzaminy wstępne. Trasferów z innych szkół nie przyjmują ( bo by nic innego nie robili tylko podania czytali) jednak dla naszego dziecka zrobili wyjątek... Najpierw chcieliśmy posłać dziecko do szkoły sąsiedzkiej, ale pani dyrektor tej szkoły po zobaczeniu singapurskich ocen, opinii nauczycieli i dyplomów powiedziała by napisać do innej szkoły, bo ona ma specjalny program dla takich dzieci jak nasze. Od razu powiedziała, że mogą nie miec miejsc, ale mają listę oczekujących...Napisaliśmy chociaż na stronie napisali, że transferów nie przyjmują... Nie liczyliśmy na miejsce ... zakładaliśmy, że może szkoła prywatna( dużo bliżej ) a koledzy męża nie wierzyli, że tam dzieciak się dostanie ... Poproszono nas opinię nauczyciela , szczegółowe przedstawienie zakresu matematyki jaką miał w szkole miał egzamin w necie i się dostał...
                                          Pisałam już o tym ... tylko Ty nie nie czytasz ze zrozumieniem i w kółko powtarzasz, że szkoła mojego dziecka będzie słaba ... Otóż nie będzie...
                                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:50
                                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                            > Maksiu napiszę Ci dużymi literami... Moje Dziecko ( skąd wiesz , że to syn?)

                                            Od razu sie domyslilem ze dziedziczy po ojcu i dlatego taki madry jest.
                                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 06:42
                                              No dobra napiszę jasno... mam córkę ... ma niespełna 13 lat 168 cm wzrostu, długie blond włosy do pasa i złamała połowę chińskich serc w szkole. Ma też okulary i pryszcza na nosie no coś tam jednak po mnie odziedziczyła smile
                                              • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 06:49
                                                Nie no Azja, jak Ty mozesz. Dziewczynka mialaby niby byc taka zdolna! I to nie daj Bog po matce! Rujnujesz zycie Maksia. On sie z tego nie podniesie surprised
                                                • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 09:01
                                                  Swoim starym zwyczajem uda, ze nie widzi ...a potem będzie znowu pisał, ze posiadanie biustu ( lub nie) wpływa na rozwój mózgu wink
                                        • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 09:29
                                          Maksio na temat mojego dziecka to pogadamy jak Sat napisze... 4lata to wystarczająco dużo by nadrobić zaległości o ile jej ma, a jeśli ma siano w głowie to wystarczająco długo by zmarnować to co udało sie osiągnąć ..tylko za 4 lata Ty możesz mieć już wnuki ... Pewnie bedą bardziej genialne niż dzieci ( tak to już jest z wnukami) a Ty będziesz pisał o "osiągnięciach" 2 latków i Sat biedzie Cię mało obchodził....
                                      • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 21:20
                                        Srubokretka, jesli jest tak pieknie jak piszesz, to dlaczego suma sumarum Amerykanie sa tak niedouczeni. Pracowalam 5 lat w firmie amerykanskiej. Mam za soba 15 lat podrozy do Stanow i siedzenia tam miesiacami. I niestety stwierdzam, ze wiedze ogolna maja na marnym poziomie. Czy nie siegaja po to co maja przed nosem? Nie zalezy im? Nie sa zainteresowani swiatem? No osobiscie uwazam, ze gdzies tkwi blad. Moze w zbyt niskich oczekiwaniach wobec uczniow przecietnych. W kazdym razie nie moj problem.
                                        A co do szkol publicznych. W bogatszych miastach Virginii sa to jedne z najlepszych szkol. A emigrantow nie ma tam wcale w okolicy.
                                        • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 07:31
                                          1. Twoja "wiedza ogólna"i ich "wiedza ogólna" to dwa zbiory o niewielkiej części wspólnej. Bez względu na to, czy twój zbiór jest równy czy nie, to i tak będziesz uważać, że ich jest mniejszy, bo przecież nie mają pojęcia o a, b i c, które tobie są znajome jako wchodzące do obszaru wiedzy ogólnej. A nie będziesz brała pod uwagę d, e, f, które wchodzi do ich kanonu, ale już nie do twojego. (To dotyczy nie tylko akurat Amerykanów i Polaków, czy fogito i x, tylko w ogóle różych kultur i jednostek, i w sumie jest dość pesymistycznym tematem do rozwżań).
                                          2. Na ile mogę pokusić się o ocenę programów szkolnych, bardzo naskórkową, bo opartą głównie na pogawędkach z nowojorską znajomą z dziećmi w tym samym wieku) to u nas robi się płyciej, ale szerzej, a u nich głębiej, ale węziej, przynajmniej w humanistyce. Co jest lepsze (dla człowieka czy społeczeństwa) to temat na dyskusję, ale ta różnica w podejściu też moze powodować wrażenia takie jak twoje.
                                          • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 08:42
                                            Tylko, ze ja znam ich kanon, a oni mojego nie. I ja tego ichniego glebiej nie widzę. Z pewnością tak jest na studiach, ale mi chodzi o edukacje podstawowa, ktora dramatycznie zaweza pole poznawcze.
                                            • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 12:23
                                              Nie rozumiem, twój kanon to edukacja podstawowa? Co z czym ty konkretnie porównujesz? Na jakiej próbce?
                                              I co to jest "pole poznawcze"?
                                              Wybacz, ale z twoich słów wynika, że nie znosisz, a wręcz nieco gardzisz rodziną męża. Mam wrażenie, że to wpływa na twoją ocenę. A to co ty piszesz, przypomina mi taką starą książkę Teresy Hołówko, która trafiła z wykładowcy UW jako żona przy mężu na college gdzieś w Midweście. I była zniesmaczona poziomem small talk oraz płycizną ogólną, że tylko Chińczyk wie, co to karp, że nikt nie piecze w domu tortu Sachera, bo za drogi itp.. Ale to trochę jakby z Instytutu FIlozofii na UW trafiła do Grójca - tylko jakoś nie była w stanie tego dostrzec
                                              Wracając do szkoły.
                                              To co mi się bardzo podoba w edukacji dzieci znajomej to aktywne podejście do zagadnień. Mam wrażenie, naskórkowe, podkreślam, że po podstawowym kursie historii polski uczeń gimnazjum będzie lepiej orientował się w chronologii europejskiej, natomiast amerykański będzie lepiej wyposażony w narzędzia do poznawania różnych zagadnień historycznych (bo np będzie miał za sobą pracę związaną porównywaniem i kontrastowaniem źródeł). Po liceum polski uczeń będzie znał historię literatury polskiej oraz parę klasycznych pozycji światowych, ale uczeń po high school będzie umiał lepiej analizować tekst.
                                              Jeżeli dla ciebie kanonem jest właśnie chronologia europejska, to oczywiście bez wahań uznasz swoją (naszą) wyższość. Jeżeli zaczniesz się wgłębiać, to pojawią się wątpliwości, bo niby dlaczego jedno oceniasz wyżej, jakie obiektywne kryteria chcesz zastosować?
                                              • hankam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 14:04
                                                "Wracając do szkoły.
                                                To co mi się bardzo podoba w edukacji dzieci znajomej to aktywne podejście do zagadnień. Mam wrażenie, naskórkowe, podkreślam, że po podstawowym kursie historii polski uczeń gimnazjum będzie lepiej orientował się w chronologii europejskiej, natomiast amerykański będzie lepiej wyposażony w narzędzia do poznawania różnych zagadnień historycznych (bo np będzie miał za sobą pracę związaną porównywaniem i kontrastowaniem źródeł). Po liceum polski uczeń będzie znał historię literatury polskiej oraz parę klasycznych pozycji światowych, ale uczeń po high school będzie umiał lepiej analizować tekst.
                                                Jeżeli dla ciebie kanonem jest właśnie chronologia europejska, to oczywiście bez wahań uznasz swoją (naszą) wyższość. Jeżeli zaczniesz się wgłębiać, to pojawią się wątpliwości, bo niby dlaczego jedno oceniasz wyżej, jakie obiektywne kryteria chcesz zastosować?"


                                                Bardzo mi się podoba to, co napisałaś. Wreszcie coś merytorycznego i sensownego w tym wątku.
                                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 14:27
                                                  SGiPiS to była przecież partyjna przybudówka w której młody narybek poprawny poprawny poprawny politycznie uczył się jak zarządzać gospodarką kraju komunistycznego... Niezły numer im Maksik wyciął zwiewając do Usa ... gdyby wiedzieli jaką żmiję na swojej piersi wyhodują to by go na pierwszym roku udupili... wink
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 14:51
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > SGiPiS to była przecież partyjna przybudówka w której młody narybek poprawny po
                                                    > prawny poprawny politycznie uczył się jak zarządzać gospodarką kraju komunistycznego...

                                                    Nie bylo az tak jak piszesz.
                                                    Owszem byla ekonomia polityczna socjalizmu,ale....opierala sie ona o ekonomie kapitalizmu.
                                                    Czyli bylo troche wyswiechtanych hasel ale byla to najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce i do tej pory jest najlepsza.
                                                    90% tego co bylo uczone na SGPiS nie mialo nic wspolnego z socjalizmem.

                                                    > Niezły numer im Maksik wyciął zwiewając do Usa ... gdyby wiedzieli jak
                                                    > ą żmiję na swojej piersi wyhodują to by go na pierwszym roku udupili... wink

                                                    Tym bardziej ze bylem jawnie antykomunistyczny.
                                                    Jak po studiach gdy poszedlem do pracy i zobaczylem ze nie rusze tego goovna bez zapisania sie do partii i rozwalenia tego od srodka,to....do partii mnie nie przyjeli.
                                                    Ilu znasz ludzi w Polsce,ktorych nie chcieli do partii przyjac?
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:07
                                                    Mojego ojca nie przyjęli... brat siedział ...( za politykę żeby nie było, ze jestem kryminał ) siedział za walkę ustrojem) i ojca nie przyjęli... Trzy razy aplikował ... W końcu zapisała się matka ...dostali mieszkanie i się wypisała... Takie to były dziwne czasy... Ja nie mam pretensji Maksiu, że się w komunistycznej szkole uczyłeś w końcu innych nie było... Moja podstawówka była im Karola Świerczewskiego jak wiele wtedy...
                                                • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 14:46
                                                  Bo w ogóle zastanawiam się głęboko nad tym, czym jest "dobra edukacja" - już nie mówię, "system dobrej edukacji". Z czym maturzysta po rozszerzonej maturze powinien wychodzić ze szkoły? A z czym powienien wychodzić uczeń ewidentnie nie rokujący akademicko?
                                                  I w mojej ocenie, kiedy odrzucam snobizmy i elityzmy, wychodzi mi, że taki człowiek powinien mieć narzędzia do racjonalnego rozumienia i przekształcania świata, do rozumnego funkcjonowania z różnorodnym światem zewnętrznym, matomiast wcale nie musi być przygotowany do zdobywania punktów w salonowych rozmówkach o rozbiciu dzielnicowym smile i kantatach Bacha. Wiem, że mój pogląd na sprawę nie musi być powszechnie przyjęty, z góry przyznaję. I wiem też, że gdyby nawet został przyjęty (czego się nie spodziewam po lekturach wątków dotyczących nauki historii czy lektur obowiązkowych), to mielibyśmy na stole pasztet pt. jak ukształtować szkołę, ktora miałaby takich uczniów wypuszczać.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 14:54
                                                    Langsam nie ma idealnego systemu... w każdym jest coś fajnego i mniej fajnego...Mnie w singapurskim zaskoczył między innymi bark lektur .... Każdy czyta co chce w efekcie tego każdy czyta co lubi i na swoim poziomie niby fajne, ale nie tworzy się kanon i nie ma, że jakąś książkę znają wszyscy którzy dany system edukacji w podobnym czasie przeszli.... Historia , geografia w szkołach traktowana po macoszemu, brak lektur doprowadziły do tego, że na spotkaniach towarzyskich wszyscy gadają o żarciu lub prezentują zdjęcia z telefonów. O religii przecież nie wypada rozmawiać , o relacje rodzinne nie można pytać , polityka to tu genralnie śliski temat zostaje żarcie wink
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:32
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > .Mnie w singapurskim zaskoczył między innymi bark lektur ....

                                                    W Stanach to wyglada tak,ze masz przeczytac 25 pozycji np. z 50 tytulow.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 16:48

                                                    W Stanach to wyglada tak,ze masz przeczytac 25 pozycji np. z 50 tytulow.

                                                    I to wydaje mi się sytuacja idealną
                                                  • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:37
                                                    >>>Langsam nie ma idealnego systemu
                                                    Ja nie piszę o systemie, ani o niego nie pytam, bo system to są metody, nauczyciele, kompendia, kanony, egzaminy, przewidywnia rządu co do potrzeb i możliwości gospodarki, ambicje, tradycje, snobizmy, odkrycia neurologiczne, polityka społeczna, finansowanie, prywatne versus publiczne - czyli całość. Zastanawiam się nad czymś innym, czyli nad tym, jaka jest dziś "dobra edukacja" - wszystko jedno czy w Singapurze czy w Teheranie. Z czym chcielibyśmy wypuszczać w dorosłość młodych ludzi.

                                                    >>>> nie tworzy się kanon i nie ma, że jakąś książkę znają wszyscy którzy dany system edukacji w podobnym czasie przeszli.... Historia , geografia w szkołach traktowana po macoszemu, brak lektur doprowadziły do tego, że na spotkaniach towarzyskich wszyscy gadają o żarciu

                                                    Nie wiem jak inni, ale dalibóg, jakby mi na spotkaniu towarzyskim zaproponowano pogawędkę o opisach przyrody w "Nad Niemnem" to pozostałoby chyba tylko wyciągnąć stryczek i poszukać haka. Kto z tutejszych dyskutantów rozmawia na imieninach o kanonie lektur sprzed kikudziesięciu lat? Aż tak nie czytamy po uzyskaniu dyplomu, żeby "Nasza Szkapa" naprawdę była pożądanym tematem do rozmowy?
                                                    O wiele ciekawsze od dyskusji o Żeromskim (który nie upaja) wydają mi się raczej dociekania Charlesa Murraya, a ważniejsze od dylematów Piłsudskiego są spory nt. kształtu Unii.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:51
                                                    > Ja nie piszę o systemie, ani o niego nie pytam, bo system to są metody, nauczy
                                                    > ciele, kompendia, kanony, egzaminy, przewidywnia rządu co do potrzeb i możliwoś
                                                    > ci gospodarki, ambicje, tradycje, snobizmy, odkrycia neurologiczne, polityka sp
                                                    > ołeczna, finansowanie, prywatne versus publiczne - czyli całość.
                                                    -----------
                                                    Dochodzimy do sedna sprawy,czyli ambicji narodowej.
                                                    Polska szkola ma byc trudna,ale ....nie wymagajaca.
                                                    Ambicja rzadzacych jest by szkola i matura byla trudna,ale ....nie wymagala logicznego myslenia.Dlatego trzeba zakuwac fakty a o ich interpretacje nikt sie nie troszczy,bo jak taki Lepper potrafi byc wicepremierem tzn ze logiczne myslenie nie jest nikomu w Polsce potrzebne.
                                                    Rzuc okiem na forum,fakty sa dosc proste a kazdy ma inna interpretacje,a niektore nawet granicza z logika Lepper-Beger.
                                                    Jak nie masz klasy rzadzacej o solidnym wyksztaceniu,to nie mozesz wymagac od przecietnego Kowalskiego logicznego myslenia.
                                                    Powinno byc odwrotnie.Jesli ludzie nie grzesza zdowym rozsadkiem,to wybieraja do rzadu i Sejmu zwyklych ciemniakow i pozniej taki Sejm i rzad przeprowadzaja "reforme" edukacji na swoim specyficznym poziomie.
                                                    Oni dosc dobrze wiedza,ze gdyby edukacja w Polsce bylaby oparta o logiczne myslenie,to taka ludnosc nie wybralaby ciemniakow do rzadzenia krajem.

                                                    Czyli szkola ma byc taka jak byla(czyli oparta na wkuwaniu) tylko trudniejsza(czyli wiec wkuwania faktow).
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 16:44
                                                    Tylko jak mówisz ... Czuję się jak na Procesie Kawki to 80 % ludzi którzy zdali maturę w latach 90 wiedzą, że sytuacja jest z absurdalna. Można zastosować skrót myślowy mówiąc nie jestem Judymem ani Stasią Bozowską z Siłaczki i każdy wie, że wolisz mieć nowe buty niż pracować pro bono...W Singapurze kanonu nie ma, więc nie rozmowy tez wyglądają inaczej.
                                                  • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 17:11
                                                    >>>Czuję się jak na Procesie Kawki to 80 % ludzi którzy zdali maturę w latach 90 wiedzą, że sytuacja jest z absurdalna.
                                                    Hi, hi, wiedzą i używają, ale pewnie polowa nie czytała (wyzłośliwię się - Franzowi było Kafka, nie Kawka) i tak samo nie mają pojęcia o pochodzeniu idiomu, jak ci co mówią, że wyszedł jak Zabłocki na mydle.
                                                    Mało ten skrót skraca, między nami mówiąc, równie dobrze przekażesz treść mówiąc o absurdzie, albo o butach i pro bono zamiast Judyma.
                                                    Co więc ci pozostaje poza tym, że używasz pewnego szyfru kulturowego i tym samym mościsz się w fałszywym poczuciu wspólnoty, które prawdopodobnie runie, jak tylko przeskoczysz na tematy wtórnej dystrybucji podatków, metod wychowawczych albo adopcji przez gejów? I czy ten szyfr kulturowy warty jest naprawdę tych kilkuset szkolnych godzin, poświęconych na jego zgłębianie? Może lepiej byłoby czytać Fromma czy zderzać ze sobą książki libertarian i socjalistów? Albo zastanawiać się nad przyczynami popularności powieści postapokaliptycznych wśród współczesnych?

                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 17:41
                                                    To wina mojego starego komputera który czasem dubluje wyrazy a tym razem mnie " poprawił" F oczywiście masz racje ... Bije sie w pierś i przepraszam mocno... W temacie głównym najfajniej jest sie spotkać gdzieś w połowie czyli mieć dobra znajomość literatury i umieć sie z nią obchodzić niestety takie rzeczy tylko w marzeniach.
                                                  • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 18:12
                                                    To była tylko malutka złośliwość, pewnie mnie tym Żeromskim sprowokowałaś.
                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 18:33
                                                    Żeromski to był kawał darnią ... i nie lubiłam go szczerze ...No musisz mi wybaczyć biednego Kafke..dzieciak właśnie mi odmonował słownik, wiec mam nadzieje ze już sie nie skompromituje.
                                                  • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 19:08
                                                    Ależ wybaczam. To była tylko malutka złośliwostka, która miała pokazać, jak watpliwe są te erudycyjne wyznaczniki pozycji.
                                                    Ja za Żeromskim nie przepadam, ale osobliwie wkurza mnie on w szkole do kupy z żoną pana Orzeszki, trójką wieszczów oraz innymi Sienkiewiczami. A to dlatego, że teksty literackie jakimi dręczymy licealistów/gimnazjalistów w ogromnej części mówią tylko o tym, jak kiedyś ludzie żyli, i jakie 100-200-400 lat temu Polacy mieli problemy/pomysły/marzenia/poglądy. Czyli w sumie teksty literackie są zaledwie ilustracją do nauki historii w duchu pielęgnowania zetlałych tradycji, mówią o tym, co było, a nie tym, co jest albo będzie. Mi by się marzyło, aby teksty służyły raczej do dyskusji o współczesnym świecie, człowieku, postawach, etyce, kierunkach myślenia itp. No, ale to raczej nie w tym stuleciu.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 17:44
                                                    > Może lepiej byłoby czytać Fromma

                                                    Jak bylem mlody to czytalem Fromma a Kafka niczym mnie nie imponowal.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:38
                                                    langsam napisała:

                                                    > Bo w ogóle zastanawiam się głęboko nad tym, czym jest "dobra edukacja" - już ni
                                                    > e mówię, "system dobrej edukacji". Z czym maturzysta po rozszerzonej maturze po
                                                    > winien wychodzić ze szkoły? A z czym powienien wychodzić uczeń ewidentnie nie r
                                                    > okujący akademicko?
                                                    > I w mojej ocenie, kiedy odrzucam snobizmy i elityzmy, wychodzi mi, że taki czło
                                                    > wiek powinien mieć narzędzia do racjonalnego rozumienia i przekształcania świat
                                                    > a, do rozumnego funkcjonowania z różnorodnym światem zewnętrznym, matomiast wca
                                                    > le nie musi być przygotowany do zdobywania punktów w salonowych rozmówkach o ro
                                                    > zbiciu dzielnicowym smile i kantatach Bacha. Wiem, że mój pogląd na sprawę nie mus
                                                    > i być powszechnie przyjęty, z góry przyznaję.

                                                    Wlasnie dosc dokladnie opisalas amerykanska szkole.
                                                    Nie licza sie fakty.Liczy sie umiejetnosc logicznego myslenia i wlasciwa interpretacja faktow.

                                                    > I wiem też, że gdyby nawet został
                                                    > przyjęty (czego się nie spodziewam po lekturach wątków dotyczących nauki histo
                                                    > rii czy lektur obowiązkowych), to mielibyśmy na stole pasztet pt. jak ukształto
                                                    > wać szkołę, ktora miałaby takich uczniów wypuszczać.
                                                    ----------
                                                    Tu akurat nie ma nad czym myslec,bo skoro juz takie szkoly istnieja w USA,to trzeba dokladnie odwzorowac program.
                                                    Nie polskie testy,gdzie masz 3 mozliwosci do wyboru z ktorych dwie mozesz odrzucic z zamknietymi oczami,lecz testy amerykanskie,gdzie masz 5 mozliwosci do wyboru i kazda wyglada na bardzo prawdopodobna.
                                                • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:28
                                                  hankam napisała:

                                                  > [i]"Wracając do szkoły.
                                                  > To co mi się bardzo podoba w edukacji dzieci znajomej to aktywne podejście do z
                                                  > agadnień.
                                                  ----------------
                                                  > Bardzo mi się podoba to, co napisałaś. Wreszcie coś merytorycznego i sensownego
                                                  > w tym wątku.

                                                  Ja caly czas to samo pisze a do ciebie to nie dociera.
                                                  Polska szkola jest nastawiona na wkuwanie faktow a amerykanska na myslenie czyli analize tych faktow.
                                                  Dlaczego polska szkola nie jest nastawiona na analize faktow?
                                                  Bo myslec trzeba umiec.
                                              • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:13
                                                langsam napisała:

                                                > Nie rozumiem, twój kanon to edukacja podstawowa? Co z czym ty konkretnie porówn
                                                > ujesz? Na jakiej próbce?
                                                > I co to jest "pole poznawcze"?

                                                Wiekszosc tu piszacych nie potrafi wywnioskowac,ze dobre gimnazja buduje sie w oparciu o dobre podstawowki a dobre czy najlepsze uczelnie na swiecie powstaja tak gdzie sa najlepsze licea.
                                                Cudow nie ma,ze mamy np. genialnych licealistow a przy okazji slabiutkie uczelnie wyzsze.

                                                > Wybacz, ale z twoich słów wynika, że nie znosisz, a wręcz nieco gardzisz rodziną męża.

                                                Ja w pierwszej chwili myslalem,ze oni sa kolorowi.
                                                Faktem jest,ze jak wychodzisz za maz,to ....wiazesz sie z ..cala rodzina.

                                                >Ale to trochę jakby z Instytutu FIlozofii na UW trafiła do Grójca

                                                Ja tez jestem za tym by trzymac sie faktow.

                                                > Po liceum polski uczeń będzie znał historię
                                                > literatury polskiej oraz parę klasycznych pozycji światowych, ale uczeń po high
                                                > school będzie umiał lepiej analizować tekst.

                                                Polska szkola jest zasypywana masa faktow a nie umiejetnoscia wyciagania wnioskow z faktow.
                                                Znajomi chcieli sie przeprowadzic do Polski a ze corka jest w high school w NYC no wiec popytali znajomych w Polsce jak tam nauka wyglada.
                                                No wiec od razu jej powiedzieli ze nie da sobie rady z polskim i historia,mimo ze dziewczyna bardzo dobrze mowi po polsku.A to dlatego,ze polska szkola jest przeladowana faktami,ktore trzeba wykuwac na pamiec.

                                                Amerykanskie SAT mozna zdawac wszedzie na swiecie bo czesc poswiecona jezykowi angielskiemu nie posiada zadnych faktow historycznych,ktore trzeba miec wykute na pamiec.
                                                Cale SAT bazuje na logicznym mysleniu a nie znajomosci faktow.

                                                > Jeżeli dla ciebie kanonem jest właśnie chronologia europejska, to oczywiście be
                                                > z wahań uznasz swoją (naszą) wyższość. Jeżeli zaczniesz się wgłębiać, to pojawi
                                                > ą się wątpliwości, bo niby dlaczego jedno oceniasz wyżej, jakie obiektywne kryt
                                                > eria chcesz zastosować?

                                                To jest takie polsko-europejskie podkreslanie,ze jest sie ...pepkiem swiata.
                                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 16:53
                                                  Ja w pierwszej chwili myslalem,ze oni sa kolorowi.
                                                  Faktem jest,ze jak wychodzisz za maz,to ....wiazesz sie z ..cala rodzina.

                                                  A jeśli byliby kolorowi to znaczy gorsi ? Co zrobisz jak Ci syn czekoladową synową przyprowadzi lub córka latynoskiego zięcia ? Wyrzucisz z domu ?

                                                  Fogito bardzo ci współczuję doświadczeń z rodziną męża sad
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 19:36
                                                    Teraz po latach to jest luz, ale na początku czesto szczękę z podlogi zbieralam. Najbardziej mnie wkurza jak towarzystwo w stylu Stepford nabija sie z czarnych i Meksykanów. Z Polaków juz przy mnie nie moga, co mi z żalem zakomunikowal szwagier lata temu. No i teraz to tesciowa dzwoni i placze, ze wnuka nie widuje. Ciekawe dlaczego uncertain A wnuk nawet do Stanów nie chce na swieta jechac, bo go wkurza nadmierna ilosc prezentow.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 21:40
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > A jeśli byliby kolorowi to znaczy gorsi ?

                                                    To sie dopiero okaze.

                                                    > Co zrobisz jak Ci syn czekoladową sy
                                                    > nową przyprowadzi lub córka latynoskiego zięcia ? Wyrzucisz z domu ?

                                                    Do mojego domu nie beda nikogo przyprowadzac.
                                                    Zeby ktos do mojego domu przyszedl to musi miec moja zgode.

                                                    > Fogito bardzo ci współczuję doświadczeń z rodziną męża sad

                                                    Dobrze miec tesciow rozgarnietych i bogatych,ale nie zawsze tak wychodzi.
                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 10:25
                                                    No tak zapomniałam o "demokracji" wTwoim domu .... A co Max zrobisz jak córka albo syn trzepną drzwiami i wyprowadzą się do partera lub partnerki o ciut innej karnacji? Będziesz chodził z wizyta odwiedzać swoje czekoladowe wnuczki czy zapomnisz, ze miałeś dziecko w którego wychowanie tyle pracy włożyłeś?
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 19:03
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > No tak zapomniałam o "demokracji" wTwoim domu .... A co Max zrobisz jak córka a
                                                    > lbo syn trzepną drzwiami i wyprowadzą się do partera lub partnerki o ciut innej
                                                    > karnacji? Będziesz chodził z wizyta odwiedzać swoje czekoladowe wnuczki czy z
                                                    > apomnisz, ze miałeś dziecko w którego wychowanie tyle pracy włożyłeś?
                                                    -----------
                                                    Nie bierzesz zupelnie pod uwage genetyki i dobrego wychowania.
                                                    Moje dzieci znaja swoja wartosc i dobieraja sobie znajomych wg tych wlasnie wartosci.
                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 19:19
                                                    Kolor skóry, pochodzenie wspaniałe wartości ....nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 20:36
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Kolor skóry, pochodzenie wspaniałe wartości ....nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie

                                                    Bo podchodzisz do sprawy bardzo dziecinnie.
                                                    Mlodzi ludzie jada na emocjach,ale z biegiem lat zwycieza logiczne myslenie i moje dzieci beda wybieraly logicznie a ci ktorym logiczne myslenie jest obce beda wybierali byle jak.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 22:10
                                                    big_grin znaczy, ze zakladasz iz nigdy sie nie zakochaja. Oj tatus tatus.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 00:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin znaczy, ze zakladasz iz nigdy sie nie zakochaja. Oj tatus tatus.

                                                    Ty niestety nie rozumiesz co znaczy zakochac sie.
                                                    Szukasz kogos na swoim poziomie a nie kogos kto jest najbardziej emocjonalny a tym samym zapewni ci maksimum przygod ,niestety nie wiadomo jakiej jakosci.
                                                    Ci najbardziej emocjonalini lubia czeste zmiany nastrojow(czeste balunki) czeste zmiany miejsca(podroze) i niestety nie umieja wyciagac wnioskow ze swojego zachowania.
                                                    Czyli jak dziewczyna chce koniecznie wyjechac na studia za granice(obojetnie na jakiej jakosci studia) oraz miec tam szerokie towarzystwo miedzynarodowe z czestymi libacjami tzn ze jej priorytety nie gwarantuja jakosci wyksztalcenia i zycia.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 00:37
                                                    big_grin ale teksty walisz maksiu. Ja nie rozumiem co to znaczy zakochac sie? alez my kobiety jestesmy specjalistkami od zakochania. Z tego co piszesz wynika, ze optujesz za malzenstwem z rozsadku a nie z zakochania.
                                                    Moze juz teraz znajdz meza dla corki, bo mozesz byc bardzo rozczarowany jej wyborem wink
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 02:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin ale teksty walisz maksiu. Ja nie rozumiem co to znaczy zakochac sie? alez my
                                                    > kobiety jestesmy specjalistkami od zakochania.

                                                    To zalezy jakiego zakochania sie.
                                                    Wy jestescie specjalistkami od tego,ze wszystkiego trzeba sprobowac a ja uwazam ze nie.
                                                    Wczoraj bylo swieto u nas,wiec poczestowalem dzieci winem,bo corka ma prawie 18 a syn juz 20 skonczyl.
                                                    Jedno i drugie odmowilo wypicia nawet pol kieliszka,wiec wino do zlewu wylalem.
                                                    Zanim wylalem,to ono jeszcze stalo przez noc w kuchni i nikt go nie ruszyl,wiec wylalem.
                                                    Oni nie pala ani nie cpaja chocbys im za darmo dawala papierosy czy marijuane.
                                                    Nie wszystkiego trzeba probowac by dobrze zyc.
                                                    Ty uwazasz,ze pojda na piwko,podchmiela sie i zakochaja.Dla wiekszosci to wlasnie tak dziala,ale nie u nas.

                                                    > Z tego co piszesz wynika, ze optujesz za malzenstwem z rozsadku a nie z zakochania.

                                                    Mozna tez zakochac sie rozsadnie.

                                                    > Moze juz teraz znajdz meza dla corki, bo mozesz byc bardzo rozczarowany jej wyborem wink

                                                    Ma jeszcze czas i nie bede rozczarowany,o to sie nie boje.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 06:35
                                                    Wy jesteście specjalistkami od tego,ze wszystkiego trzeba spróbować a ja uważam ze nie.
                                                    A skąd takie wnioski ?
                                                    Ja jestem zdania, że młodego człowiek trzeba wychować tak by podejmował SAM mądre, rozsądne decyzje samodzielne i by umiał żyć gdy mnie zabraknie ( ewentualnie gdy z domu odejdzie) Ty chyba ani w swoje geny ani metody nie wierzysz, bo gdybyś wierzył to byś nie musiał śledzic przez lornetkę 17 letniej corki i pisac prac za syna...
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 14:03
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Ty chyba ani w swoje geny ani metody nie wierzysz, bo
                                                    > gdybyś wierzył to byś nie musiał śledzic przez lornetkę 17 letniej corki i pi
                                                    > sac prac za syna...

                                                    W geny i metody wierze,ale wszystkiego trzeba samemu dopilnowac.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 09:05
                                                    No wiesz, ja na studiach nie pilam wcale i dopiero jak poznalam meza zaczelam pic wino do obiadu. Alkohol nie ma nic wspolnego z zakochaniem, wiec nie wiem dlaczego laczysz. Zanim poznalam meza zakochalam sie kilka razy mniej lub bardziej szczesliwiie. Na szczescie studiowalam daleko od rodzicow a ojciec nie latal za mna z aparatem smile
                                                  • zgagusia Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 09:25
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Wczoraj bylo swieto u nas,wiec poczestowalem dzieci winem,bo corka ma prawie 18
                                                    > a syn juz 20 skonczyl.
                                                    > Jedno i drugie odmowilo wypicia nawet pol kieliszka,wiec wino do zlewu wylalem.
                                                    > Zanim wylalem,to ono jeszcze stalo przez noc w kuchni i nikt go nie ruszyl,wiec
                                                    > wylalem.

                                                    jakiegos taniego sikacza kupiles, to i nic dziwnego ze amatorow nie bylo... uncertain
                                                    a tak powaznie, co ty taka calkowita abstynencje promujesz?? to dobre dla alkoholikow na odwyku jest... dla normalnego czlowieka popicie obiadu kieliszkiem DOBREGO wina jest zdrowe! CZYM sie u was obiad miesny popija?? tylko mi nie pisz ze jagniecine, wolowine czy rybe popijacie sokiem, mlekiem czy woda bo mnie zemdli uncertain nic z wymienionych napojow nie rozpusci zwierzecego tluszczu, a czerwone garbnikowe wino (dla mnie nie do przebicia sa takie wina francuskie) swietnie odswieza smak w ustach i ulatwia trawienie miesa. Do ryby bardziej biale wino pasuje (kalifornijskie sa niezle). Nie pijesz wina i dlatego masz klopoty z cholesterolem i nadwaga uncertain Dzieci trzeba nauczyc mnostwa rzeczy, w tym tez jak, kiedy i jaki alkohol pic.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 07:07
                                                    Ci najbardziej emocjonalini lubia...
                                                    czeste zmiany miejsca(podroze) i niestety nie umieja wyciagac wnioskow ze swojego zachowania.

                                                    A to podróże są złe ? Możesz rozwinąć te myśl?
                                                    Czyli jak dziewczyna chce koniecznie wyjechac na studia za granice(obojetnie na jakiej jakosci studia) oraz miec tam szerokie towarzystwo miedzynarodowe z czestymi libacjami tzn ze jej priorytety nie gwarantuja jakosci wyksztalcenia i zycia.

                                                    Trochę chyba sobie za dużo dośpiewujesz i mając jakieś chore wyobrażenie świata myślisz, że wszyscy żyją tak jak W Twoim śnie .
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 14:30
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > A to podróże są złe ? Możesz rozwinąć te myśl?

                                                    Wiekszosc ludzi mysli,ze podroze to wyzszy standard zycia a jest wrecz przeciwnie.
                                                    Podroze maja ksztalcic ale robia to tylko wtedy,gdy wyjezdzasz do miejsc bardziej cywilizowanych niz to w ktorym normalnie mieszkasz i....potrafisz lyknac ta wyzsza kulture.
                                                    W twoim wypadku jak bylas kilka lat w Singapurze to powinnas lyknac niezle mandarin i angielski.
                                                    Jezdzenie do Rosji,na Kube czy innego 3-ciego swiata nic ci nie daje,poza tym ze latwo tam zalapac jakies choroby.

                                                    Gdybys np. przyjechala do NYC to idziesz zwiedzac Metropolitan Opera a nie Harlem.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 14:52

                                                    Wiekszosc ludzi mysli,ze podroze to wyzszy standard zycia a jest wrecz przeciwnie.
                                                    Podroze maja ksztalcic ale robia to tylko wtedy,gdy wyjezdzasz do miejsc bardziej cywilizowanych niz to w ktorym normalnie mieszkasz i....potrafisz lyknac ta wyzsza kulture.
                                                    W twoim wypadku jak bylas kilka lat w Singapurze to powinnas lyknac niezle mandarin i angielski.
                                                    Jezdzenie do Rosji,na Kube czy innego 3-ciego swiata nic ci nie daje,poza tym ze latwo tam zalapac jakies choroby.
                                                    O mamusiu... to znaczy, że nie warto oglądać Angkor Wat, tajskich, chińskich i japońskich świątyń buddyjskich...Nie warto odwiedzać malezyjskich meczetów i muzeów kultury islamskiej. Nie warto jeździć do Birmy by porozmawiać z mnichami, nie warto tez jechać na plażę do Indonezji bo na plaży tylko piasek przecież... Moja rodzina ubawiła się setnie ... możemy w sumie założyć, ze podróżujemy dla przyjemności.. chociaż wiemy ile dzieciak z tych podroży wyniósł...
                                                    A jak przyjadę do Nyc to pójdę do Metropolitan Opera i na Harlem ( o ile starczy mi odwagi)... i tak jak w Singapurze nauczyłam się ciut mandaryńskiego,malajskiego , tamilskiego i bengali tak w Stanach mam nadzieję przyłożyć się do hiszpańskiego,.
                                                  • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 15:07
                                                    "Wiekszosc ludzi mysli,ze podroze to wyzszy standard zycia a jest wrecz przeciwnie.
                                                    Podroze maja ksztalcic ale robia to tylko wtedy,gdy wyjezdzasz do miejsc bardziej cywilizowanych niz to w ktorym normalnie mieszkasz i....potrafisz lyknac ta wyzsza kulture."

                                                    MOj Boze, azja zaznaczaj , ze go cytujesz, bo myslalam, zes oglupiala.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 15:22
                                                    Srubokredka poprawię się, ale chyba powinnam odpuścić pisanie, bo mój komp to jakieś muzeum i co chwila wycina mi jakieś numery...sad
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 16:16
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > O mamusiu... to znaczy, że nie warto oglądać Angkor Wat, tajskich, chińskich i
                                                    > japońskich świątyń buddyjskich...Nie warto odwiedzać malezyjskich meczetów i m
                                                    > uzeów kultury islamskiej.

                                                    Akurat tam bylas i zwiedzalas co bylo obok ciebie.
                                                    Gdybys mieszkala w Polsce i miala wybor :Tajlandie czy USA to gdzie bys pojechala?

                                                    Syn byl wczoraj w hinduskiej restauracji i czyms sie podtrul.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 07:46
                                                    Mlodzi ludzie jada na emocjach,ale z biegiem lat zwycieza logiczne myslenie i moje dzieci beda wybieraly logicznie a ci ktorym logiczne myslenie jest obce beda wybierali byle jak.
                                                    Małżeństwo z rozsądku to było dobre w XIX wieku dla zubożałej panny bez posagu a nie obecnie...
                                                    Przykro mi, że matkę swoich dzieci wybrałeś byle jak. Ja tam się zakochałam, ale uczucia dobrze ulokowałam. Mój mąż też kocha i na wybór sprzed wielu lat nie narzeka.
                                                  • hankam Re: "Genialne dzieci" 30.11.14, 11:34
                                                    maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > Dobrze miec tesciow rozgarnietych i bogatych,ale nie zawsze tak wychodzi.


                                                    Tobie nie wyszło?
                                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 17:04
                                                  Znajomi chcieli sie przeprowadzic do Polski a ze corka jest w high school w NYC no wiec popytali znajomych w Polsce jak tam nauka wyglada.
                                                  No wiec od razu jej powiedzieli ze nie da sobie rady z polskim i historia,mimo ze dziewczyna bardzo dobrze mowi po polsku.A to dlatego,ze polska szkola jest przeladowana faktami,ktore trzeba wykuwac na pamiec.

                                                  Stawiam dukaty przeciwko orzechom , że gdyby jacyś ludzie zrezygnowali z przeprowadzki do stanów bo by się bali, że dzieciak sobie z różnicą programową nie poradzi to Max byłby pierwszym piewcą , że dzieciak głąb i się do Stanów nie nadaje....
                                                  Widzisz Max ja jestem za myśleniem, wyciąganiem wniosków, analizą i dyskusją., ale do tego by prowadzić dyskusję, analizę i wyciągać wnioski jakąś wiedzę trzeba mieć. Inaczej człowiek jest po prostu śmieszny. Bo jakie wnioski wyciągnie człowiek z II wojny światowej jeśli nie wie kiedy ona trwała dlaczego się zaczęła i kto brał w niej udział ?
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 17:50
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Bo jakie wnioski wyciągnie
                                                    > człowiek z II wojny światowej jeśli nie wie kiedy ona trwała dlaczego się zaczę
                                                    > ła i kto brał w niej udział ?

                                                    W Polsce i Europie do tej pory trwa przekonanie ze II wojne wygrala ZSRR,choc prawda jest ze to USA pokonaly Niemcy,Wlochy i Japonie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 18:03
                                                    Max wybaczam Ci niewiedzę bo sie w partyjnej przybódowce uczyłeś .... Nazwisko historyka powinieneś zapomnieć na wieki ...
                                                    Ps. Skończyłam szkole w Pl i mnie nauczyli, ze najwięcej na II wojnie najwięcej zarobi Amerykanie i ze to oni ja wygrali.
                                                    Pa. Kupiłeś sobie książki o historii Ameryki na dzisiejszej wyprzedaży ?
                                                  • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 18:05
                                                    Ups ...Przybudówce ... Zwariuje z tym komputerem ...
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 19:06
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ps. Skończyłam szkole w Pl i mnie nauczyli, ze najwięcej na II wojnie najwięc
                                                    > ej zarobi Amerykanie i ze to oni ja wygrali.

                                                    Najwiecej na II wojnie zarobili Rosjanie okradajac cala wschodnia Europe,Finlandie i Japonie.
                                              • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 16:36
                                                Nie sadze, zebym gardzila bardziej rodzina meza niz ona mna. Jak przyjechalam pierwszy raz do Stanow to szybko odkrylam w jak glebokim powazaniu amerykanska klasa srednia ma Polakow, Meksykanow i czarnoskorych. Szybko siemtez okazalo jak ogromne luki w wiedzy ogolnej maja oni i ich znajomi, ktorych spotykalam przez lata. Wiekszosc owych wyksztalconych ludzi nie miala magistra, choc niektorzy mieli doktoraty. Niewielu wiedzialo gdzie Polska lezy i co to za kraj. Ja mogensypac przykladami jak z rekawa. Mniej lub bardziej kuriozalnymi. Chdzi mi po prostu o to, ze oni sa niedouczeni a nie o to ze nie znaja chronologii historii Europy. Tesciowa pielegniarka na widok probiotykow w lodowce zawolala, ze pewnie od tego mam problemy ze zdrowiem. Dopoki mnie nie poznala nie wiedziala, ze wartomje brac pomantybiotykoterapii, albo czesto chodzac na basen. Szczeka mi do ziemi opadla i przez lata opadala wiele razy jak maz walil kwiatki umlekarza w Stanach i tenze szukal ratunku w moich oczach, bo nie wiedzial, czy maz tak na serio czy zartuje. Przez lata pracujac w biurze amerykanskiej firmy mialam milion okazji przekonac sie, ze wysoko postawieni prezesi imdyrektorzy ze Stanow nie umieja myslec i ze najczesciej ich sekretarki sa madrzejsze od nich.
                                                Mnie najbardziej przeszkadza to amerykanskie zadufanie w sobie nie podparte zadna wiedza i kompletnym brakiem logicznego myslenia. I wine za ten stan rzeczy upatruje w powierzchownym programie nauczania w szkolach. Ktory owszem moze wylapuje najlpeszych, ale wiekszosc pozostawia niedouczonymi.
                                                Moj syn jest w systemie brytyjskim, ktory sobie bardzo chwale. Ale do amerykanskiej szkoly bym gomw zyciu nie poslala znajac tak wielu niedouczonych Amerykanow oraz ich dzieci.
                                                • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 18:11
                                                  >>Nie sadze, zebym gardzila bardziej rodzina meza niz ona mna.
                                                  Ja cię nie osądzam moralnie, tylko zwracam uwagę, że przy takim silnym i długotrwałym wzburzeniu emocjonalnym oraz jednoczesnym ekstrapolowaniu obserwacji człowiek mija się z obiektywizmem szerokim łukiem. A w każdym razie jego wiarygodność wydaje mi się niska.

                                                  >>Szczeka mi do ziemi opadla i przez lata opadala wiele razy jak maz walil kwiatki umlekarza w Stanach i tenz
                                                  Jeden z moich znajomych, podejrzewam o IQ przekraczającym sporo 140, oczytany nieprawdopodobnie w całej poważnej humanistyce, literaturze, naukach społecznych, polityce i historii, zasadniczo wierzy, że człowiek jest w środku zbudowany jak kartofel: równomierna twarda biała masa. Co nie ma wpływu na jego cechy powyższe.

                                                  >>I wine za ten stan rzeczy upatruje w powierzchownym programie nauczania w szkolach. Ktory owszem moze wylapuje najlpeszych, ale wiekszosc pozostawia niedouczonymi.
                                                  No, większość jest niedouczona wszędzie.
                                                  Mój przyjaciel, inżynier po PW, pracujący z Brytyjczykami uważa ich za niedouczonych debili. Jego zdaniem jest od nich o wiele lepiej wyedukowany. Możliwe. Tylko mój przyjaciel dopiero po kilku latach zauważył, że akurat Brytyjczycy w tej pracy nie mają studiów wyższych ale coś w rodzaju szkoły policealnej. Pewnie ci, którzy na Wyspach przechodzą ścieżkę edukacyjną analogiczną do mojego przyjaciela wybierają inny model kariery zawodowej, i on się po prostu z nimi rozmija. Nie może więc specjalnie niczego z niczym porównać.
                                                  Podejrzewam, że to częsty błąd. Stykając się z obcokrajowcami używamy krajowych narzędzi porównawczych i wyciagamy błędne wnioski co do warstwy społecznej i klasy intelektualnej do której przynależą i z której pochodzą.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 19:22
                                                    Ja nie jestem wzburzona faktem, ze Amerykanie wychodza ze szkol niedouczeni. I nie jest to moja odosobniona obserwacja. Tak po prostu jest. Są z pewnością zarozumiali na maksa, ale to pewnie dlatego, ze od urodzenia mówi im sie, ze wszystko robia "Great".
                                                    Jeśli ktoś uważa, ze czlowiek jest zbudowany jak kartofel to jest idiota, a jego iq pewnie jest minusowe. Dzieci w podstawówce znaja budowę czlowieka. Syn robil ostatnio na projekt szkielet z narządami naturalnej wielkości, ale ja mu iq nie sprawdzam. Pewnie wyszloby, ze jest geniuszem wink
                                                    Z pewnością, to moja wina, ze ja Amerykanow źle oceniam, a nie ich, ze są w dużej mierze głąbami. Camel tu kiedyś podrzucil ankietę uliczna, ktora pokazala pieknie braki intelektualne w/w. Nie wiadomo bylo, czy smiac sie czy plakac z tych odpowiedzi.
                                                  • langsam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 20:07
                                                    >>>Jeśli ktoś uważa, ze czlowiek jest zbudowany jak kartofel to jest idiota, a jego iq pewnie jest minusowe.
                                                    A jak tam twoje IQ, że nie wychwytujesz hiperboli?
                                                    Zastosowałam przewyższenie. Facet jest wstrząsająco oczytany i zorientowany, ale biologia człowieka w ogóle go nie interesuje i j skutecznie rozminął się z nią w szkole. Jeżeli jakiś lekarz go kiedyś nie oświeci, to do końca życia nie będzie wiedział, że ma prostatę. Mimo to jest przerażająco inteligentny a jego wiedza jest przeogromna, podejrzewam, że mniej więcej taka jak moja, twoja, i jeszcze ze dwóch forumowiczów do kupy.

                                                    >>> Camel tu kiedyś podrzucil ankietę uliczna, ktora pokazala pieknie braki intelektualne w/w. Nie wiadomo bylo, czy smiac sie czy plakac z tych odpowiedzi.
                                                    Pewnie tak samo, jak Matura to Bzdura i międzynarodowe odpowiedniki. Nietrudno jest zrobić taką ankietę.

                                                    >>>Są z pewnością zarozumiali na maksa, ale to pewnie dlatego, ze od urodzenia mówi im sie, ze wszystko robia "Great".
                                                    Ja dostrzegam u Amerykanów raczej pewność siebie niż zarozumiałość, ale ja nie mam urazów osobistych albo miałam więcej szczęścia towarzyskiego. Bez umiarkownie wysokiej samooceny nie możemy się optymalnie rozwijać i ogólnie sobie szkodzimy w życiu, to jest korzystna cecha.

                                                    >>>Ja nie jestem wzburzona faktem, ze Amerykani
                                                    Już się powstrzymam przed dyskusjami personalnymi.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 20:23
                                                    Nie ma znaczenia, czy go biologia interesuje, bo kazdy po podstawówce powinien to wiedzieć. Jeśli nie wie to ma deficyty intelektualne i inteligentny z pewnością nie jest.
                                                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 18:08
                                                    > Bez umiarkown
                                                    > ie wysokiej samooceny nie możemy się optymalnie rozwijać i ogólnie sobie szkodz
                                                    > imy w życiu, to jest korzystna cecha.

                                                    A wysoka samoocena budowana jest na osiagnieciach zyciowych,bo inaczej to zwykle oszustwo.
                                                • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 20:53
                                                  fogito napisała:

                                                  > Nie sadze, zebym gardzila bardziej rodzina meza niz ona mna. Jak przyjechalam p
                                                  > ierwszy raz do Stanow to szybko odkrylam w jak glebokim powazaniu amerykanska
                                                  > klasa srednia ma Polakow, Meksykanow i czarnoskorych.

                                                  To jest stereotyp ludzi slabo wyksztaconych.

                                                  > Szybko siemtez okazalo ja
                                                  > k ogromne luki w wiedzy ogolnej maja oni i ich znajomi, ktorych spotykalam prze
                                                  > z lata. Wiekszosc owych wyksztalconych ludzi nie miala magistra, choc niektorz
                                                  > y mieli doktoraty.

                                                  Bo tak mozna i jest to latwiejsze.

                                                  > Niewielu wiedzialo gdzie Polska lezy i co to za kraj. Ja mog
                                                  > ensypac przykladami jak z rekawa. Mniej lub bardziej kuriozalnymi. Chdzi mi po
                                                  > prostu o to, ze oni sa niedouczeni a nie o to ze nie znaja chronologii historii Europy.

                                                  Przecietny Amerykanin ma byc uczciwy,pracowity i rzetelny.
                                                  Jesli sama jestes po solidnych studiach i szukasz czegos wiecej,to musisz sie spotykac z takimi wlasnie osobami w USA.
                                                  Nie probuj mnie przekonywac,ze Polka po dobrych studiach w Polsce jest madrzejsza od pielegniarki w USA. Wierze ci na slowo.

                                                  >Tesciowa pielegniarka na widok probiotykow w lodowce zawolala, ze pewn
                                                  > ie od tego mam problemy ze zdrowiem. Dopoki mnie nie poznala nie wiedziala, ze
                                                  > wartomje brac pomantybiotykoterapii, albo czesto chodzac na basen.

                                                  To akurat wszyscy wiedza,wiec moze chciala nawizac z toba jakas dyskusje na jakikolwiek temat.

                                                  > Szczeka mi do ziemi opadla i przez lata opadala wiele razy jak maz walil kwiatki umlekarza
                                                  > w Stanach i tenze szukal ratunku w moich oczach, bo nie wiedzial, czy maz tak n
                                                  > a serio czy zartuje.

                                                  OK,tesciowie nie sa za bardzo wyksztaceni ale to nie powod by ich ponizac.

                                                  > Przez lata pracujac w biurze amerykanskiej firmy mialam mi
                                                  > lion okazji przekonac sie, ze wysoko postawieni prezesi imdyrektorzy ze Stanow
                                                  > nie umieja myslec i ze najczesciej ich sekretarki sa madrzejsze od nich.

                                                  To takie zludzenie osoby z Europy.
                                                  Gdyby tak bylo,to sekretarki zajelyby ich miejsca i firma mialaby ogromne oszczednosci.

                                                  > Mnie najbardziej przeszkadza to amerykanskie zadufanie w sobie nie podparte zad
                                                  > na wiedza i kompletnym brakiem logicznego myslenia. I wine za ten stan rzeczy u
                                                  > patruje w powierzchownym programie nauczania w szkolach. Ktory owszem moze wyl
                                                  > apuje najlpeszych, ale wiekszosc pozostawia niedouczonymi.

                                                  Dzieki bogu amerykanski system wylapuje najlepszych bo wiekszosc systemow nauczania na calym swiecie tego nie robi.

                                                  > Moj syn jest w systemie brytyjskim, ktory sobie bardzo chwale. Ale do amerykans
                                                  > kiej szkoly bym gomw zyciu nie poslala znajac tak wielu niedouczonych Amerykano
                                                  > w oraz ich dzieci.

                                                  W slabym towarzystwie sie obracasz.
                                                  • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 22:14
                                                    No to wychodzi na to, ze ci Amerykanie po studiach sa slabo wyksztalceni skoro takimi obrzydliwymi rasistami sa. Moze w Stanach mozna zrobic doktorat bez magistra, tylko ze luka w wiedzy pozostaje.
                                                    Tesciowa to pielegniarka starej daty i ma straszne braki w tematach medycznych. Ale mnie to nie interesuje dopoki nie lazi za mna i nie komentuje podawania antyhistaminy alergikowi w czasie pylenia traw. Ja do,tesciow mam anielska cierpliwosc, ale juz coraz mniejsza, bo z wiekiem stalam siembardziej asertywna. A jesli chodzi omwyksztalcenie to mam na mysli ludzi 30-50 letnich. To oni sa moja grupa reprezentatywna a nie emeryci.

                                                    Sekretarki nie zajma miejsca swoich szefow, bo podobnie jak na calym swiecie kobiety w Usa sa gorzej traktowane w pracy. Mniej im sie placi etc. Meski szowinizm kwitnie i dlatego na stanowiskach prezesow siedza gamonie.

                                                    W Europie obracam sie w super towarzystwie. A w Stanach unikam tylko polskich emigrantow.
                                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 15:24
                                            > 2. Na ile mogę pokusić się o ocenę programów szkolnych, bardzo naskórkową, bo o
                                            > partą głównie na pogawędkach z nowojorską znajomą z dziećmi w tym samym wieku)
                                            > to u nas robi się płyciej, ale szerzej, a u nich głębiej, ale węziej, przynajmn
                                            > iej w humanistyce.
                                            ----------
                                            Zgodze sie z tym.
                                            Wymagania w szkolach amerykanskich sa duzo wieksze i widze ze te najlepsze junior high i high schools sa o klase lepsze od najlepszych polskich szkol.
                                      • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 09:12
                                        Srubokredka bardzo dziękuje za tak szczegółowe info na progu zmiany systemu.... To są dla mnie bardzo cenne informacje. Podoba mi sie uczenie dużej odpowiadzialnosci dzieci za ich naukę ( w Sin nauczyciele mocno cisną bo im sie płaci ze efekt i na samodzielność mogą sobie pozwolić tylko dzieciaki z najlepszych secondary i wyżej ) młodsze i słabsze traktuje sie jak jednostki niesamodzielne sad Na muzea okoliczne i te ciut dalsze moje dziecię już ostrzy zęby... Popatrzyłam na filmiki w necie i wiem dużo będziemy podróżować ....
                                        • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 03:27
                                          Nie ma za co smile
                                          Tak duzo postow produkujecie , ze ciezko nadazyc z czytaniem. Wybaczcie jezeli juz bylo.

                                          Amerykanie bardzo lubuja sie w akcjach charytatywnych. Zaskoczlo mnie bardzo , ze zaczynaja sie one od wczesnych klas szkoly podstawowej. Nigdy nie zapomne swojej reakcji, jak corka radosnie obwiescila mi po przyjsciu ze szkoly, ze uczniom z calej klasy sprawdzala prace domowa. Nie bede opisywac, co pomyslalam sobie o nauczycielce kazacej siedmiolatce , ktora wedlug mnie potrzebowala ESL, sprawdzac 7latkom prace domowa.
                                          Druga akcja: corka za najlepiej napisany sprawdzian w nagrode mogla posprzatac kacik czytelniczy.... Troche mi zajelo czasu, zeby nauczyc sie trawic takie wyroznienia wink

                                          W middle mozesz sie spodziewac bardziej wymagajacych zadan. Kolegi syna (12 L) ostatnio spotkalam w bibliotece. Z duma i zapalem obwiescil mi , ze to jego pierwsza praca. Takie sa wlasnie pomysly tutejszych nauczycieli. Praca wolontariusza, a pozniej obszerna praca na ten temat. Wybor miejsca zalezy od ucznia. Sky is the limit. Moze to byc muzeum, dom starcow, stolowka dla bezdomnych, biblioteka, gdzie pomaga sie mlodszym dzieciom w soboty w odrabianiu lekcji, podciaganiu czytania itp....

                                          Nie sadze, zeby od twojego dziecka od razu czegos takiego wymagali, ale powoli mozecie sie nastawiac.
                                          • anmanika Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 09:40
                                            W szkole polskiej nie jest to takie dziwne, że dzieci od 1 klasy są wolontariuszami. Młoda w wieku lat 9-10 chodziła do przedszkola czytać dzieciakom. Kiedyś po nią przyszłam i widziałam jaki to fajny pomysł, te wiercipupy siedziały jak zahipnotyzowanewink
                                          • azja-od-kuchni Re: "Genialne dzieci" 28.11.14, 10:36
                                            A to akurat bardzo mi sie podoba .... I jestem za tym by dziecko umiało dać siebie innym .. Oceny sa ważne , ale ważniejsze jest to jakim kto jest człowiekiem. Prace na rzecz lokalnej społeczności to świetne narzędzie edukacyjne.
                                            • niegomezza Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 07:56
                                              Stany mają nadal ogromny poziom zaangażowania w społeczność lokalną i działalność pro publico bono. W zeszłym roku jakieś działania podejmowało ponad 62 milliony osób, czyli co czwarty człowiek z nastolatkami włącznie. Średnio przeznaczano na tę działaność od 40 do 90 godzin rocznie. Kanada ma jeszcze szersze zaangażowanie, bo są bliscy 50%. W Europie to około 20% , z tym że w Skandynawii 4xwięcej niż w nowych państwach EU.
                                              Śrubokrętka jednak mylnie kwalifikowała sprawdzanie pracy jako działalność charytatywną - to jest próba wykorzystania faktu, że różnych rzeczy dzieci skuteczniej uczą się od siebie wzajemnie niż od dorosłego. Korzysta zarowno uczący jak i uczony, a celem raczej nie było "oczyszczene" pracy z wszystkich błędów, tylko wspólne wychwytywanie niektórych z nich.
                                              • maksimum Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 16:23
                                                niegomezza napisał(a):

                                                > Stany mają nadal ogromny poziom zaangażowania w społeczność lokalną i działalno
                                                > ść pro publico bono.

                                                Moja corka cale lato pracowala za darmo w NY aquarium.

                                                www.yelp.com/biz/the-new-york-aquarium-brooklyn
                                                A ze to rzut beretem od nas to na lunch przychodzila do domu.
                                            • canuck_eh Re: "Genialne dzieci" 30.11.14, 00:15
                                              A w HS to aby dostac dyplom ukonczenia szkoly mlodzian musi miec "wypracowane" min. 40 godzin wolontariatu.Nie wiem jak w USA niech sie moze maksiu wypowie ( byleby nie fantazjowal znowu co to jego dzieci nie zrobily - tylko konkretnie czy tak jest czy nie), ale w Kanadzie na wiekszosci uczelni przyznawane jest stypendium jak mlody czlowiek wykaze sie min 500 ( slownie - piecset) godz. prac spolecznych.Jak ma sie wiecej to stypendium idzie w gore.Corka juz na pierwszy prog sie zalapala - niewiele jej zostalo do kolejnego , znaczy 700 godzin.Najzabawniejsze jest to ze od szkoly podstawowej dzieciaki sa uczone pomocy - czy to w klasie przedszkolnej czy to starsze roczniki pomagaja w mlodszych klasach, czy ogolnie robienie czegos na rzecz szkoly, ze naprawde dziwi mnie ze niektorzy maja problemy z wyrobieniem tych 40 godzin w ciagu 4 lat HS.Moje dziecko zalatwilo owe 40 godzin w pierwszych dwoch miesiacach.
                                  • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 15:33
                                    Tak sobie jeszcze mysle, ze edukacje w Stanach mozna porownac do lotniska w NY. Mozesz wysiasc z samolotu, pomyslec : phiii i to ma byc Ameryka?!? i szybko szukac spodnicy ciotki z Greenpointu. Mozesz tez tam troche poszwedac sie i zrozumiec jak ogromnym i jak preznie funkcjonujacym organizmem to lotnisko jest.

                                    Ciekawe czy to porownanie sprawdza sie we wszystkich krajach? wink
                            • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:25
                              langsam napisała:

                              > >>>>A to rodowity Amerykanin jest
                              >
                              > A to już bez znaczenia.

                              Probuje to tlumaczyc od dawna,ze nie ma znaczenia gdzie sie urodzil,bo najwazniejsze jest jak zdolny jest.
                              Polowa rodowitych Amerykanow nie konczy studiow.
                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:02
                            fogito napisała:

                            > Moj maz tez ma smile ostatnio powiedzial swoim znajomym, ze za chiny by nie chcial
                            > edukowac syna w Stanach. A to rodowity Amerykanin jest. Moze po prostu widzi
                            > kolosalne roznice w europejskim podejsciu do edukacji dzieci.
                            ------------
                            To ze jest rodowitym Amerykaninem o niczym nie swiadczy,bo takich spotyka sie w slabych szkolach rowniez.
                            Ja dla odmiany nie wyobrazam sobie posylania dzieci do polskich szkol,bo to strata czasu.
                            Nie ma lepszych szkol na swiecie niz te wysoko w rankingu szkoly amerykanskie.
                            • fogito Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 21:05
                              No jak to, przeciez ma amerykanski doktorat, wiec powinien byc wyksztalcony do bolu wink
                              Szkoly azjatyckie sa z pewnoscia lepsze niz amerykanskie.
                              • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:25
                                Fogito szkoły singapurskie są świetne, ale dla dobrych dzieci... Przeciętne tam giną nikt się nad nimi nie pochyli ... już lepiej być słabym bo się pomoc dostaje. Singapur wychodzi z założenia, że kraj do przodu pchają najlepsi wiec w nich najwięcej inwestuje... to do czego miał dostęp mój dzieciak ( mikroskopy, teleskopy , odczynniki) przyprawiało mnie o zawrót głowy, ale wiem , że dzieci które nie były dobre z science nie miały wstępu do laboratorium wcale sad Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma... Pewnie idealnie byłoby gdyby każdy mógł poobserwować bakterie , zrobić preparat itd, ale Singapur uważa, ze takie działania są drogie i nie warto inwestować w coś co ma niską stopę zwrotu ( czyli w dzieci które biologami na pewno nie zostaną )
                                • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:52
                                  azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                  > Fogito szkoły singapurskie są świetne, ale dla dobrych dzieci... Przeciętne tam
                                  > giną nikt się nad nimi nie pochyli ... już lepiej być słabym bo się pomoc dost
                                  > aje. Singapur wychodzi z założenia, że kraj do przodu pchają najlepsi wiec w ni
                                  > ch najwięcej inwestuje...

                                  Podobnie jest w USA.
                              • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 03:59
                                fogito napisała:

                                > Szkoly azjatyckie sa z pewnoscia lepsze niz amerykanskie.

                                Na pewno najlepsze szkoly amerykanskie sa lepsze od najlepszych azjatyckich ale pewno amerykanskie sa bardziej zroznicowane,wiec te najgporsze moga byc gorsze od najgorszych azjatyckich.
                                • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 06:51
                                  I myslisz, ze jak to kilka razy powtorzysz to stanie sie prawda? To powtarzaj sobie do woli wink
                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 07:04
                                  fogito napisała:

                                  > Szkoly azjatyckie sa z pewnoscia lepsze niz amerykanskie.

                                  Na pewno najlepsze szkoly amerykanskie sa lepsze od najlepszych azjatyckich ale pewno amerykańskie sa bardziej zroznicowane,wiec te najgporsze moga byc gorsze od najgorszych azjatyckich.

                                  Fogito szkoda energii przecież całe forum wie, ze najlepsze są szkoły w całych Stanach do których chodziły dzieci Maksia... Potem jest kilka dobrych szkół, a potem już tylko słabe szkoły nie warte uwagi. Nawet MOŻE bym w to uwierzyła gdyby syn Maksia który świetnie zdał Sat odsadził wszystkich i dostał się na Harvard lub wymarzony kierunek gdziekolwiek indziej... Skoro tak się nie stało i suma summarum syn wydał na pielęgniarstwie to znaczy, że ktoś z tej dupnej nie wartej uwago szkoły wyprzedził. Rozumiem, że to rodzi frustracje bo Max gniótł dzieciaka do bólu a i tak jakiś John lub co gorsza Przemek lub Mohamed okazali się lepsi....
                                  • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 07:09

                                    Za szybko poszło...
                                    Szkoly azjatyckie sa z pewnoscia lepsze niz amerykanskie.

                                    Na pewno najlepsze szkoly amerykanskie sa lepsze od najlepszych azjatyckich ale pewno amerykańskie sa bardziej zroznicowane,wiec te najgporsze moga byc gorsze od najgorszych azjatyckich.

                                    Fogito szkoda energii przecież całe forum wie, ze najlepsze (w całych Stanach !!!) są szkoły do których chodziły dzieci Maksia... Potem jest kilka dobrych szkół, a potem już tylko słabe szkoły nie warte uwagi. Nawet MOŻE bym w to uwierzyła gdyby syn Maksia który świetnie zdał Sat odsadził wszystkich i dostał się na Harvard lub wymarzony kierunek gdziekolwiek indziej... Skoro tak się nie stało i suma summarum syn wylądował na pielęgniarstwie to znaczy, że ktoś z tej dupnej nie wartej uwago szkoły go wyprzedził. Rozumiem, że to rodzi frustracje bo Max gniótł dzieciaka do bólu a i tak jakiś John lub co gorsza Przemek lub Mohamed okazali się lepsi....
                        • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:22
                          langsam napisała:

                          > Ty masz chyba jakąś poważną fobię dotyczącą amerykańskich szkół.

                          Wiekszosc Polakow ma ta fobie.
                    • maksimum Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 23:55
                      srubokretka napisał:

                      > Tak sa do tylu ci glupi Amerykanie, bo nie ucza sie z perspektywy pepka swiata,
                      > ktory oczywiscie lezy w Warszawie.
                      > Moja corka w 2 klasie, a uczy sie glupot o odkrywaniu Ameryki, przy okazji dowi
                      > adujac sie gdzie mieszkaja Holendrzy i Anglicy (na globusie, ktory ja pierwszy
                      > raz zobaczylam z daleka, jak bylam 3 lata starsza od niej).
                      > O kontynentach uczyla sie w zeszlym roku... Jaki to jest poziom zacofania wg po
                      > ziomu polskiej szkoly?
                      > Fogito, ty nie potrafilas wrzucic na forum zdjecia pracy pisemnej swojego dziec
                      > ka , wiec moze zwolnij z tym szydzeniem.
                      -----------
                      W EU ucza sie z nastawieniem ,ze sa pepkiem swiata zapominajac,ze ten pepek jest W USA.
                      • srubokretka Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 00:11
                        >zapominajac,ze ten pepek jes
                        > t W USA.

                        Nie Maksiu, kazdy ma swoj pepek i nalezy o tym pamietac.
                  • maksimum Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 23:51
                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                    > ja o historii Ameryki naprawdę wiem niewiele ...

                    No i teraz masz zagwozdke,bo nie znasz historii najpotezniejszego kraju na swiecie.
                    Znasz za to historie Bulgarii,Rumunii czy NRD-co jest zupelnie nieprzydatne w zyciu.

                    > Powszechnie uważa się tu, że historia była i nie ma co sobie nią głowy zawracać

                    To tak jakby zapomniec kim byli twoi rodzice i dziadkowie.

                    > lepiej nauczyć dzieciaki matmy
                    > fizyki i chemii.. Moja europejska głowa przez 4 lata nie mogla pojąc , że 10 la
                    > tek który różniczkuje i pierwiastkuje z prędkością światła , obserwuje pod mikr
                    > oskopem bakterie i zapisuje wnioski, wie jak zbudować prosty układ elektryczny
                    > nie wie kim był T.A Edison i nie ma pojęcia , że Niemcy nie leżą kolo Indii...

                    Akurat 10-latek robi to co jest najlatwiejsze,bo wszystkie te operacje mozna zrobic na komputerze.
                    • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 07:18
                      azja-o-d-kuchni napisał(a):

                      > ja o historii Ameryki naprawdę wiem niewiele .

                      Maksiu Ty się swoją wiedzą na temat nowej ojczyzny już się chyba wystarczająco dużo popisałeś i wybacz, ale Twoja znajomość historii Ameryki nijak mi nie imponuje...



                    • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 07:51
                      Max napisał:

                      "To tak jakby zapomnieć kim byli twoi rodzice i dziadkowie. "

                      Łatwo oceniać innych, a Twoje dzieci ( o ile pamiętam urodziły się w PL ) a obecnie nie znają nawet języka Twojego i Twojej żony, bo twierdzisz, że język niszowy nie jest im potrzebny...wszak są Amerykany wink ..
                      • maksimum Re: "Genialne dzieci" 26.11.14, 17:16
                        azja-o-d-kuchni napisał(a):

                        > Łatwo oceniać innych, a Twoje dzieci ( o ile pamiętam urodziły się w PL ) a obe
                        > cnie nie znają nawet języka Twojego i Twojej żony, bo twierdzisz, że język nisz
                        > owy nie jest im potrzebny...wszak są Amerykany wink ..

                        Moje dzieci urodzily sie w NYC.
                        • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 02:51

                          > Łatwo oceniać innych, a Twoje dzieci ( o ile pamiętam urodziły się w PL ) a obe
                          > cnie nie znają nawet języka Twojego i Twojej żony, bo twierdzisz, że język nisz
                          > owy nie jest im potrzebny...wszak są Amerykany wink ..

                          Moje dzieci urodzily sie w NYC.
                          Co nie zmienia faktu, że mają polską mamę , polskiego tatę a ich języka( nie mówiąc o kulturze nie znają ...
                          • maksimum Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 04:00
                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                            > Co nie zmienia faktu, że mają polską mamę , polskiego tatę a ich języka( nie mó
                            > wiąc o kulturze nie znają ...

                            Spedzaly wakacje w Polsce i sa z kultura obeznane.Jezykiem tez.
                            • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 06:47
                              Coś się w zeznaniach myślisz ... niedawno pisałeś, że język niszowy nie jest im potrzeby wiec go nie znają. Wcześniej pisałeś , że syn uczył się z netu ( szkoda, że nie z telewizora ) i rozumie ,ale nie mówi...Zdecyduj się na jedna wersję i bądź konsekwentny , bo cięzko się z Tobą rozmawia.
                              • fogito Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 06:53
                                On zmienia wersje zaleznie od sytuacji wink ale z pewnoscia jego dzieci po polsku nie mowia plynnie. Czytac tez pewnie nie czytaja, a kulture polska to pewnie na greenpoincie wykaja.
                              • hankam Re: "Genialne dzieci" 27.11.14, 13:59
                                Wcześniej pisałeś , że syn uczył się z netu ( szkoda, że nie z telewizora ) i rozumie ,ale nie mówi..

                                Hehe, ale jak pisał maksio, polska mature z polskiego by zdal z pacem gdzies tam. Pewnie nawet rozszerzoną. big_grin
                              • canuck_eh Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 02:46
                                Azja maksiu sie najwyrazniej zaplatal bo byl uprzejmy nas informowac ze dzieciaki polska mature z paluszkiem w doopci czy nosie zdaja.Tego kuriozum to nawet wikipedia nie jest w stanie wyjasnicsmile
                                • azja-o-d-kuchni Re: "Genialne dzieci" 29.11.14, 07:29
                                  Canuck_eh Maksiu to się generalnie zapętlił i zaczął zjadać własny ogon...Po tekście, że różnice kulturowe miedzy Azja a Stanami jego syn by w samolocie opanował, info o zdanie maturze, antykomunistycznym Sgpis już nie były szokujące...
                                  • canuck_eh Re: "Genialne dzieci" 30.11.14, 00:25
                                    Ha! Jestem w stanie uwierzyc ze maksia syn by owe roznice w samolocie opanowal pod warunkiem ze owe roznice maksiu by synowi przygotowal - bardzo zwiezle i wylacznie z wikipedii.Przyznaj - bylby w stanie to opanowacwink
                                    W koncu to super duper dzieciaki, genialne z najlepszych hamerykanskich szkol.
              • maksimum Re: "Genialne dzieci" 25.11.14, 23:44
                azja-o-d-kuchni napisał(a):

                > Szkołę znaleźliśmy b. dobra . nie wiem na ile jej program odbiega od standardu,
                > ale patrząc z perspektywy singapurskiego programu to w Stanach dla 12 latków
                > historia i geografia ( nawet jeśli nazywa się tak samo jak w Sin) ma szarszy zakres.

                To sie nazywa Social studies:

                en.wikipedia.org/wiki/Social_studies
                Na poziomie liceum to juz trzeba sporo umiec.
                • maksimum Co by bylo gdyby... 26.11.14, 18:10
                  No wiec ja chodzilem do tej szkoly:

                  www.sp1ozarow.pl/
                  Przed szkola boisko,siatka w oknach,a pozniej dobudowano bardziej moderniejsza czesc szkoly,ktora jest na dalszych zdjeciach.
                  Na poczatku podstawowki nauczyciele byli raczej slabi,ale juz pod koniec podstawowki bylo sporo dobrych nauczycieli,ktorych wspominam do tej pory.

                  Gdybym zostal w Ozarowie Maz. to dzieciaki chodzilyby juz do nowej szkoly z kortami tenisowymi i calym szpanem.

                  www.google.ca/maps/place/Szkolna+2,+05-850+O%C5%BCar%C3%B3w+Mazowiecki,+Poland/@52.2122231,20.7947544,657m/data=!3m2!1e3!4b1!4m2!3m1!1s0x47194abde9ae18bb:0x4d9ab9ca713871da
                  Jest bardzo dobre gimnazjum Pallottiego w Ozarowie Maz.

                  www.szkola-ozarow.pl/o-szkole/sukcesy-szkoly.html
                  Od niedawna jest tam rowniez liceum:

                  www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PB5065
                  Bardzo dobre jest tez gimnazjum publiczne na ul.Szkolnej 2 im Bohaterow Powstania Warszawskiego.

                  www.ocengimnazjum.pl/ranking/wojewodztwo/mazowieckie
                  No ale po sielance w Ozarowie Maz. az do matury trzeba sie wybrac do Warszawy na studia,a ja bylem na SGH.
                  W Polsce jest to bardzo dobra uczelnia ale w rankingach swiatowych juz wypada gorzej.
                  • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 26.11.14, 19:45
                    masio napisal byl....
                    No ale po sielance w Ozarowie Maz. az do matury trzeba sie wybrac do Warszawy na studia,a ja bylem na SGH.
                    W Polsce jest to bardzo dobra uczelnia ale w rankingach swiatowych juz wypada gorzej.

                    A nie slaba przypadkiem?Wszak to polskie getto edukacyjne czy jednak szkoly do ktorych ty chodziles to sa super duper bo ...no wlasnie bo ty tam byles uczniem?Tak jak szkoly do ktorych twoje dzieciaki chodza.Ciagle piejesz ze liceum ktore wybrales dzieciakom jest NAJLEPSZE w NYC, a tu sie okazuje ze sa lepsze od tego HS w Twoim miescie.Moze powinienes zawezic tylko do swojej dzielnicy?
                    Widzisz maksiu - np HS mojej corki - jedno z lepszych w okolicy, ale..NAJLEPSZE jezeli chodzi o program muzyczny( wielu utalentowanych wyszlo spod skrzydelek jednego pedagoga) i teraz NAJLEPSZE maja zaplecze sportowe wiec w tym kierunku sie tez beda rozwijac i ulepszac reprezentacje w sportach.Szkola ma jedno z lepszych wynikow w testach prowincjonalnych - z angielskiego i z matmy.Nie najlepsze ale jdne z lepszych.Nie ma czegos takiego ze dana szkola jest najlepsza we wszystkim - to samo sie tyczy uniwersytetow i collage.Jak chcesz cos porownywac to porownuj PROGRAMY ktorymi jestes zainteresowany i wtedy zobaczymy ktory uniwerek jest lepszy w Health Science, matmie , biznesie, chemii.....A ty z uporem maniaka patrzysz sie na calosciowe rankingi uczelni.owszem nie zaszkodzi wybierac z listy tych najlepszych, ale wejdz wdetale i porownuj programy.Nie wiem jak ucza w USA ale po tej stronie Niagary uczniowie sie skupiaja na wyborze uczelni patrzac sie jak dobry program ktory ich inreresuje stoi w rankingach.ot i tyle mam do powiedzenia.
                    • otira przemyślenia 27.11.14, 13:16
                      Przez przypadek trafiłam na ten wątek.
                      Rzadko komentuję takie hostorie - ale tutaj nie mogłam się powstrzymać smile
                      Po pobieżnym przejrzeniu tego wątku - jest dla mnie oczywiste, że pan Maksiumum to typowy Troll, który wiedzę czerpie z Wikipedii smile i prowokuje swoimim postami (konkurs na najdłuzszy wątek smile ?)
                      Śmiem twierdzić nawet, że dzieci, o których z taką pasją dyskutuje wychwalając je pod niebiosa może wcale nie posiadać smile
                      Rozumiem, że forumowicze polemizują z panem Maksimum dla zabawy...?
                      Tak z ciekawości pytam smile

                      pozdrawiam

                      • azja-o-d-kuchni Re: przemyślenia 27.11.14, 14:35
                        Rozumiem, że forumowicze polemizują z panem Maksimum dla zabawy...?
                        Tak z ciekawości pytam

                        No nudzi mi się czasem... kartony zapakowane dzieciak robota buduje mąż w pracy zasuwa mogę albo pic, albo na forum siedzieć ... Forum wychodzi taniej i jak by nie patrzeć zdrowiej wink
                        • otira Re: przemyślenia 27.11.14, 14:47
                          fakt smile
                          można się nieźle uśmiać czytając posty tego Pana smile
                          Swoją drogą czegoś się facet może nauczy - w googlowaniu i linkowaniu jest niezły; gorzej ze zrozumieniem tematu i interpretacją materiałów źródłowych smile)))
                          • maksimum Re: przemyślenia 27.11.14, 14:54
                            otira napisała:

                            > Swoją drogą czegoś się facet może nauczy - w googlowaniu i linkowaniu jest niez
                            > ły; gorzej ze zrozumieniem tematu i interpretacją materiałów źródłowych smile)))

                            Zrozumienie tematu faktycznie jest subiektywne i jesli masz inne od mojego to nie znaczy ze masz lepsze.
                            • canuck_eh Re: przemyślenia 29.11.14, 02:55
                              jakiekolwiek zdanie odmienne od twojego na bank nie jest lepsze bo przeciez ty z NYC wypisujesz swoje bajania i co my zuczki mozemy....Tylko pozazdroscic.
                        • canuck_eh Re: przemyślenia 30.11.14, 00:27
                          Dla zabawy a czasami by nam sie cisnienie podnioslo bo za niskie troche jestsmile
                      • maksimum Re: przemyślenia 27.11.14, 14:41
                        otira napisała:

                        > Przez przypadek trafiłam na ten wątek.
                        > Rzadko komentuję takie hostorie - ale tutaj nie mogłam się powstrzymać smile
                        > Po pobieżnym przejrzeniu tego wątku - jest dla mnie oczywiste, że pan Maksiumum
                        > to typowy Troll, który wiedzę czerpie z Wikipedii smile i prowokuje swoimim posta
                        > mi (konkurs na najdłuzszy wątek smile ?)
                        > Śmiem twierdzić nawet, że dzieci, o których z taką pasją dyskutuje wychwalając
                        > je pod niebiosa może wcale nie posiadać smile
                        > Rozumiem, że forumowicze polemizują z panem Maksimum dla zabawy...?
                        > Tak z ciekawości pytam smile
                        -----------------
                        Typowo maglowe przemyslenia.
                        Wszyscy sa trolami,tylko nie ja.(tak pewno myslisz o sobie)
                        To moze przedstaw sie,pokaz swoja rodzine i wszyscy ci uwierzymy.
                    • hankam Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 13:52
                      SGH.
                      W Polsce jest to bardzo dobra uczelnia ale w rankingach swiatowych juz wypada gorzej.


                      Znajome dziewczę dostało się na ekonomię na SOAS w Londynie - ciekawy program z nauką chiskiego i rocznym pobytem Chinach, jednocześnie zostało przyjete na SGH. Ponieważ wcześniej ponawiązywała różne kontakty spytała się pewnego profesora z LSE, czy jednak nie wybrać bezpłatnych studiów w Polsce.
                      Odpowiedź była w duchu "Nie chciałbym cię rozczarować, ale SGH ma opinię bardzo konserwatywnej i zapóźnionej uczelnie, jeśli chodzi o ekonomię".
                      • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 16:14
                        hankam napisała:

                        > Znajome dziewczę dostało się na ekonomię na SOAS w Londynie - ciekawy program z
                        > nauką chiskiego i rocznym pobytem Chinach, jednocześnie zostało przyjete na SGH.

                        SGH jest o klase lepsze od SOAS.
                        Gdyby dostala sie na London School of Economics to ta jest oczywiscie lepsza niz SGH.

                        > Ponieważ wcześniej ponawiązywała różne kontakty spytała się pewnego profeso
                        > ra z LSE, czy jednak nie wybrać bezpłatnych studiów w Polsce.
                        > Odpowiedź była w duchu "Nie chciałbym cię rozczarować, ale SGH ma opinię bardzo
                        > konserwatywnej i zapóźnionej uczelnie, jeśli chodzi o ekonomię".

                        O co ma ci profesor z Londynu powiedziec????
                        Oczywiscie ze poleci uczelnie w Londynie.
                        Ale gdyby twoja znajoma byla troche madrzejsza to dostalaby sie na LSE.

                        A na SOAS w Londynie ona spotka pare osob,ktorym nie udalo sie dostac na SGH.

                        Po SGH w Polsce ma pewna prace,a gdzie bedzie pracowala po SOAS?????
                        W Chinach? W Londynie?
                        • hankam Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 16:59
                          SGH jest o klase lepsze od SOAS.
                          Udowodnij. wink
                          > Ale gdyby twoja znajoma byla troche madrzejsza to dostalaby sie na LSE.
                          Ona jest bardzo mądra, jednak warunki (punkty z matury i stopnie), jakie musiałaby spełnić, żeby dostać się Oxbridge albo LSE są bardzo trudne do spełnienia, jeśli chodzi o polską mature rozszerzoną. Z gatunku matematyka na 95%.
                          > A na SOAS w Londynie ona spotka pare osob,ktorym nie udalo sie dostac na SGH.
                          A ona się dostała i to na dzienne, a nie zaoczne. I zrezygnowała.

                          > Po SGH w Polsce ma pewna prace,a gdzie bedzie pracowala po SOAS?????
                          > W Chinach? W Londynie?

                          Znając chiński i perfekcyjnie angielski? Po ekonomii w Londynie? W Chinach, Londynie, Nowym Jorku. W Warszawie też.
                          • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 17:09
                            Po SGH w Polsce ma pewna prace,a gdzie bedzie pracowala po SOAS?

                            A gdzie sobie zamarzy... może w Szanghaju a może w Nowym Yorku... brawo dla dziewczyny ... Hankam jak jej się tam na studiach wiedzie ?
                            • hankam Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 10:01
                              Jest bardzo zadowolona. Podobno bardzo lecą z chińskim, ale jej ten język bardzo pasuje.
                              I bardzo zmęczona, bo oprócz tego, że ma dużo pracy na studiach pracuje w kawiarni w weekendy, żeby się utrzymać.
                              Ma kolegów z całego świata, co uważa za wartość, a co pewnie zaprocentuje w przyszłości kontaktami biznesowymi. Zaprzyjaźniła się z dziewczyną z Turcji. ma już swoją paczkę znajomych.
                              Dostała się rok wcześniej, ale zdecydowała się na gap year, żeby odłożyć trochę pieniędzy.
                              Ma też stypendium i pożyczkę.
                              W czasie gap year też pracowała w sieciowej kawiarni i tam poznała profesora z LSE (a może z LBS? Nie pamiętam już.), który raz na jaki zapraszał na kolację młodych ludzi z tej sieci i rozmawiał z nimi o planach na przyszłość. To, że dziewczyna z Polski przyjechała do Londynu studiować ekonomię zorientowaną na Chiny bardzo mu się podobało i określił to jako mądre i przyszłościowe posunięcie.
                              Dziewczyna po roku pracy - z dala od domu, od chłopaka, zasuwanie przy ekspresie do kawy całymi dniami, samotność - przeżyła chwilę załamki i złożyła jeszcze papiery na SGH, o dziwo, dostała się w cuglach na bezpłatne studia.

                              Na LSE się nie dostała. Robiła polską maturę, nie międzynarodową i w tym przypadku są bardzo niekorzystne przeliczniki, choć zdała bardzo dobrze.
                              Jej koleżanka po IB dostała się na ekonomię na Oxford, ale ona walczyła o stopnie przez całe liceum i wszystko robiła pod kątem dostania się tam właśnie. Poświęciła życie towarzyskie, wszystko, każda aktywność była przemyślana.
                              Nawet jak zmywała, to na ścianie przed oczami przylepiała kartkę z niemieckim.
                              Obie dziewczyny są bardzo zdeterminowane.

                              Myśląc o mojej znajomej wyobrażam sobie, że raczej niż praca w City czy na Wall Street - gdzie pewnie aspiruje ta z Oxfordu - będzie rozwijała jakiś własny biznes.
                              • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 18:54
                                hankam napisała:

                                > Jest bardzo zadowolona. Podobno bardzo lecą z chińskim, ale jej ten język bardzo pasuje.
                                > I bardzo zmęczona, bo oprócz tego, że ma dużo pracy na studiach pracuje w kawia
                                > rni w weekendy, żeby się utrzymać.

                                Sama to troche przemysl.
                                To nie jest LSE ani LBS a podrzedna szkolka ekonomiczna a twoja kolezanka wkuwa na okraglo.

                                Moj syn jest na NYU i w weekendy grywa w tenisa.

                                www.shanghairanking.com/ARWU2014.html
                                Tej szkolki twojej kolezanki to nawet w rankingu nie ma.

                                > Ma kolegów z całego świata, co uważa za wartość, a co pewnie zaprocentuje w prz
                                > yszłości kontaktami biznesowymi. Zaprzyjaźniła się z dziewczyną z Turcji. ma ju
                                > ż swoją paczkę znajomych.

                                Ja juz dzieciom zapowiedzialem by z zadnymi okopconymi sie nie zadawali ani nawet nie mysleli by ich do domu przyprowadzac.
                                Ta jej znajoma z Turcji to musi byc jakas genialna,bo tam u niej w kraju zadnej porzadnej uczelni nie ma.

                                > Dostała się rok wcześniej, ale zdecydowała się na gap year, żeby odłożyć trochę
                                > pieniędzy.
                                > Ma też stypendium i pożyczkę.

                                No wiec przez rok zakuwala jezyk,by kumac co do niej gadaja.

                                > W czasie gap year też pracowała w sieciowej kawiarni i tam poznała profesora z
                                > LSE (a może z LBS? Nie pamiętam już.), który raz na jaki zapraszał na kolację m
                                > łodych ludzi z tej sieci i rozmawiał z nimi o planach na przyszłość. To, że dzi
                                > ewczyna z Polski przyjechała do Londynu studiować ekonomię zorientowaną na Chin
                                > y bardzo mu się podobało i określił to jako mądre i przyszłościowe posunięcie.

                                Chinczycy nie sa ufni do wyksztaconych bialych kobiet.

                                > Dziewczyna po roku pracy - z dala od domu, od chłopaka, zasuwanie przy ekspresi
                                > e do kawy całymi dniami, samotność - przeżyła chwilę załamki i złożyła jeszcze
                                > papiery na SGH, o dziwo, dostała się w cuglach na bezpłatne studia.

                                > Na LSE się nie dostała.

                                Tak sie domyslalem,a czy probowala na LBS?

                                > Robiła polską maturę, nie międzynarodową i w tym przypa
                                > dku są bardzo niekorzystne przeliczniki, choć zdała bardzo dobrze.
                                > Jej koleżanka po IB dostała się na ekonomię na Oxford, ale ona walczyła o stopn
                                > ie przez całe liceum i wszystko robiła pod kątem dostania się tam właśnie. Pośw
                                > ięciła życie towarzyskie, wszystko, każda aktywność była przemyślana.
                                > Nawet jak zmywała, to na ścianie przed oczami przylepiała kartkę z niemieckim.
                                > Obie dziewczyny są bardzo zdeterminowane.

                                To juz teraz wiesz,dlaczego NIE MA polskich studentow na amerykanskich uczelniach ?

                                Bo jesli wypruja z siebie zyly i beda uczyly sie na okraglo to ewentualnie dostana sie na podrzedne studia w UK.

                                > Myśląc o mojej znajomej wyobrażam sobie, że raczej niż praca w City czy na Wall
                                > Street - gdzie pewnie aspiruje ta z Oxfordu - będzie rozwijała jakiś własny biznes.

                                Jesli ma pomysl na biznes to jest to najlepsze wyjscie,bo roznica w poziomie edukacji UK a USA jest tak duza,ze ona w USA nie podskoczy.
                                • hankam Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 21:57
                                  www.shanghairanking.com/ARWU2014.html
                                  Tej szkolki twojej kolezanki to nawet w rankingu nie ma.


                                  Wszystko zależy od tego, kto tworzy ranking.

                                  > No wiec przez rok zakuwala jezyk,by kumac co do niej gadaja.


                                  Muszę Cię zmartwić. Mlodzi ludzie po dobrych liceach w Polsce dobrze znają język, a to dziewczę od gimnazjum jeździło co roku do szkoły językowej w Londynie.
                                  Strasznie cię to wkurza, że jakaś dziewczyna z Polski ma drive, którego twoje dzieci nie mają. Muszę odszukać te wątki o Maćku, który tak kompletnie nie miał pojęcia, czego chce od życiA, że prowadziłeś z nim męskie rozmowy i pytałeś, czy chce studiowac medycynę, a on odpowiadał "czego nie". big_grin
                                  • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 01:41
                                    Hankam prosi , Hankam mawink
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,114812439,,SAT_na_2040_.html?s=0

                                    a tu na tym forum jakos tak miedzy 100-200 albo 200-300 maksiu sie chwalil ze Harvard dzwonil, Maciek poszedl na rozmowe a potem sie dowiedzielismy( nie ze sie sam z siebie pochwalil - zostalo mu zadane pytanie o owa rozmowe) ze pani z rekrutacji byla do doopy i pytala Mlodego o zyciorys.Maksiu pojechal z synem chyba tylko po to by narobic mu obciachu albo by sie synek gdzies nie zagubil.I chyba nawet w tym tutaj watku padlo to "czemu nie"bo pamietam ze bylo to w okolicy rozmowy o Harvardzi i "rezygnacji" Maksia z tej uczelnismile
                                    • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 09:51
                                      A potrafisz znaleźć ten, gdzie maks się wstydził, że Maciek jest na pielęgniarstwie i jednocześnie udowadniał, że pielęgniarstwo to najlepsza podstawa dla medycyny bo przedmioty podobne i będzie mógł pracować w szpitalu w czasie wakacji? Maciek zaczął studia w 2012 roku, więc to jakoś tak wkrótce potem było.
                            • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 17:59
                              azja-o-d-kuchni napisał(a):

                              > Po SGH w Polsce ma pewna prace,a gdzie bedzie pracowala po SOAS?
                              >
                              > A gdzie sobie zamarzy... może w Szanghaju a może w Nowym Yorku... brawo dla dzi
                              > ewczyny ... Hankam jak jej się tam na studiach wiedzie ?

                              Czasy sie o tyle zmienily ze 30 lat temu nawet po srednich studiach ekonomicznych mozna bylo miec bardzo dobra prace.Obecnie absolwenci Harvardu maja problemy ze znalezieniem pracy.
                              Wiaze sie to z tym,ze do prowadzenia malych lub srednich firm nie potrzeba miec dobrych studiow ekonomicznych a czesto zadnych studiow.
                              Wiec ci ze studiami ekonomicznymi pchaja sie do wielkich korporacji gdzie konkurencja jest nieziemska.
                              • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 18:11
                                Jeśli będzie naprawdę dobra to sobie poradzi .Opisana dziewczyna raczej nie jest średniakiem który realizuje ambicje rodziców ...specjaliści sa potrzebni wszędzie .... Studia maja pomoc jej sie rozwinąć i śmiem twierdzić, ze więcej nauczy sie na uczelni ekonomicznej w Londynie ( + chiński) niż na nauczyłaby sie na SGH
                                • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 19:10
                                  azja-od-kuchni napisała:

                                  > .... Studia maja pomoc jej sie rozwinąć i śmiem twierdzić, ze więcej naucz
                                  > y sie na uczelni ekonomicznej w Londynie ( + chiński) niż na nauczyłaby sie na SGH

                                  Ona nie jest na dobrej uczelni ekonomicznej w Londynie lecz bardzo podrzednej i mimo wszystko ledwo zipie tam.
                                  Na SGH nauczylaby sie duzo wiecej.
                                  Gdyby dostala sie na LSE lub LBS to co innego.
                                  • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 19:27
                                    Na SGH nauczyłaby się dużo więcej... A to nie Ty pisałeś , ze polskie uczelnie wyższe sa beznadziejne?
                                    Tak się boisz konkurencji na rynku w postaci jednej dziewczyn z Polski, która zanim skończy studia będzie znać biegle trzy języki, popodrózuje po świecie, zdobędzie bezcenne doświadczenie w kilku miejscach i niebędzie i się bać ciężkiej pracy? Zawsze to lepszy bagaż niż walenie rakieta w piłkę...
                                    • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 20:42
                                      azja-od-kuchni napisała:

                                      > Na SGH nauczyłaby się dużo więcej... A to nie Ty pisałeś , ze polskie uczelnie
                                      > wyższe sa beznadziejne?

                                      To pawda.
                                      Wiekszosc uczelni na calym swiecie jest po prostu slabych.
                                      Po to sa rankingi by wybrac sobie najlepsza uczelnie.

                                      www.shanghairanking.com/ARWU2014.html
                                      Jesli ta dziewczyna nie dostala sie na LSE ani LBS to znaczy ze nie jest takim orlem i zamiast na podrzedna SOAS powinna isc na SGH.

                                      > Tak się boisz konkurencji na rynku w postaci jednej dziewczyn z Polski, która
                                      > zanim skończy studia będzie znać biegle trzy języki, popodrózuje po świecie, z
                                      > dobędzie bezcenne doświadczenie w kilku miejscach i niebędzie i się bać ciężkie
                                      > j pracy? Zawsze to lepszy bagaż niż walenie rakieta w piłkę...
                                      ----------
                                      Ciezka praca i podroze nie swiadcza o umiejetnosci logicznego myslenia.
                                      Tak jak ilosc przeczytanych ksiazek nie swiadczy o ich wlasciwym zrozumieniu.
                                      • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 03:19
                                        maksio:
                                        Wiekszosc uczelni na calym swiecie jest po prostu slabych.

                                        Oczywiscie z wyjatkiem tych z USA.Bo te z USA nawet najslabsze i w ogonku sa o 4 klasy jezeli nie wiecej wyzej niz najlepsza polska uczelnia.Oj maksiu maksiu.
                                        • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 04:31
                                          canuck_eh napisała:

                                          > Wiekszosc uczelni na calym swiecie jest po prostu slabych.

                                          I dlatego jak masz wybor czy studiowac na slabej za granica czy na podobnej w Polsce to chyba lepiej w Polsce.
                                          • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 06:27
                                            No nie wierze, że Max napisał, że lepiej w Polsce studiować...Chyba sobie to w sygnaturkę walnę ...
                                            • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 14:01
                                              azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                              > No nie wierze, że Max napisał, że lepiej w Polsce studiować...Chyba sobie to w
                                              > sygnaturkę walnę ...

                                              Jesli masz studiowac na slabej uczelni za granica niz na bardzo dobrej w Polsce to wybralbym polska uczelnie.
                                              Co innego jesli z gory zakladasz ze chcesz emigrowac,to wtedy nawet slaba uczelnia na zachodzie jest lepsza niz dobra polska.
                                      • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 07:11
                                        Ciezka praca i podroze nie swiadcza o umiejetnosci logicznego myslenia.
                                        Tak jak ilosc przeczytanych ksiazek nie swiadczy o ich wlasciwym zrozumieniu.

                                        Za to oglądanie telewizji uczy i bawi ...a przy tym uczy logicznego myślenia jak cholera...
                          • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 21:44
                            hankam napisała:

                            > Ona jest bardzo mądra, jednak warunki (punkty z matury i stopnie), jakie musiał
                            > aby spełnić, żeby dostać się Oxbridge albo LSE są bardzo trudne do spełnienia,
                            > jeśli chodzi o polską mature rozszerzoną. Z gatunku matematyka na 95%.
                            > > A na SOAS w Londynie ona spotka pare osob,ktorym nie udalo sie dostac na SGH.
                            > A ona się dostała i to na dzienne, a nie zaoczne. I zrezygnowała.

                            Ja tez bym wybral SGH niz jakiestam SOAS.
                            A co ci sie po glowce tlucza te zaoczne?
                            Jak slyszysz o SGH to jakbys sie miala z tesciami spotkac?

                            > > Po SGH w Polsce ma pewna prace,a gdzie bedzie pracowala po SOAS?????
                            > > W Chinach? W Londynie?

                            > Znając chiński i perfekcyjnie angielski? Po ekonomii w Londynie? W Chinach, Lon
                            > dynie, Nowym Jorku. W Warszawie też.
                            -----------
                            Po ekonomii w LSE moze miec prace w Londynie ale juz nie w NYC.W Chinach wykluczone.
                            • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 02:59
                              Po ekonomii w LSE moze miec prace w Londynie ale juz nie w NYC.W Chinach wykluczone.

                              A dlaczego wykluczone ?
                              • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 04:49
                                azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                > Po ekonomii w LSE moze miec prace w Londynie ale juz nie w NYC.W Chinach wykluczone.
                                >
                                > A dlaczego wykluczone ?

                                Chinska gospodarka jest sterowana odgornie i ci na dole maja male pole do manewrow.

                                W NYC nawet jak ma sie dyplom Harvardu z ekonomii to tez ciezko prace znalezc.

                                • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 10:03
                                  O Nyc nic ie wiem, ale na temat Chin to bym polemizowała...Poznałam babeczkę po LSE która po 10 latach w Chinach do Singapuru się przeniosła... Patrząc na poziom jej życia stwierdzam, że jej zarobki w Chinach i Singapurze muszą być bardzo przyjemnie .... ( chyba , że bank obrabowała wink).
                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 19:00
                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                    > O Nyc nic ie wiem, ale na temat Chin to bym polemizowała...Poznałam babeczkę p
                                    > o LSE która po 10 latach w Chinach do Singapuru się przeniosła... Patrząc na po
                                    > ziom jej życia stwierdzam, że jej zarobki w Chinach i Singapurze muszą być b
                                    > ardzo przyjemnie .... ( chyba , że bank obrabowała wink).
                                    ---------
                                    No tak ale LSE to nie jest SOAS.
                                    LSE jest najlepsza szkola biznesowa w EU.
                            • hankam Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 09:38
                              A co ci sie po glowce tlucza te zaoczne?
                              Jak slyszysz o SGH to jakbys sie miala z tesciami spotkac?


                              Twoimi teściami?

                              W tej chwili większość studiów na publicznych uniwersytetach w Polsce jest zaoczna, czy wieczorowa i płatna.
                              To tylko formalne rozróżnienie, chodzi o to, żeby sciągnąć czesne.
                              Na bezpłatne dostają się najlepsi. I dziewczyna, o której piszę dostała się na bezpłatne.
                              • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 18:20
                                hankam napisała:

                                > Na bezpłatne dostają się najlepsi. I dziewczyna, o której piszę dostała się na bezpłatne.

                                To wielki honor cie spotkal,bo ja i wszyscy moi znajomi jestesmy po dziennych,bezplatnych studiach i to wlasnie SGH.

                                Powinnas przy okazji zauwazyc,ze wtedy gdy ja studiowalem na SGPiS to bylo tam tylko 4 tys studentow a na obecnym SGH jest ich 7,2 tys-czyli obecnie jest tam sie 2x latwiej dostac niz za mioch czasow.

                                "Obecnie na uczelni kształci się ponad 15 000 studentów, w tym 7200 na studiach stacjonarnych. Oprócz tego na uczelni kształci ponad 4200 osób w ramach studiów podyplomowych oraz ponad 1150 słuchaczy na studiach doktoranckich[1]."

                                pl.wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_G%C5%82%C3%B3wna_Handlowa_w_Warszawie
                                • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 18:31
                                  Za Twoich czasów Max innych studiów niż państwowe nie było..na zaoczne trzeba było mieć nie tyle kasę co skierowanie z zakładu pracy, a to nie każdy dostawał ( mógł być głąb a jak był poprawny politycznie to dostał ty nie byłeś wiec byś nie dostał) Proste jak rogalik. A punkty za pochodzenie lub maturę przy rekrutacji dostałeś?
                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 19:27
                                    azja-od-kuchni napisała:

                                    > A punkty za pochodzenie lub maturę przy rekrutacji dostałeś?

                                    Kiedys punktow za mature nie bylo a za pochodzenie mnie sie nie nalezaly bo pochodze z miasta z rodziny inteligenckiej.
                                    Moje kolezanki ze studiow,ktorych tatus mial ferme kurza dostaly punkty za pochodzenie chlopskie,choc wiodlo im sie duzo lepiej niz komu innemu na studiach.

                                    No wiec ja musialem zdac egzamin wstepny o co najmniej 2 punkty wiecej niz ci z "pochodzeniem" bo nawet przy takiej samej ilosci punktow wybierali tych z pochodzeniem.
                                    Na SGPiS bylo wtedy tylko 4 tys studentow,to sama widzisz jaka byla przesiewka.

                                    • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 19:36
                                      Max nie chce być złośliwa, ale jeśli nie byłeś z klasy robotniczo-chłopskiej i nie byłeś czerwony to by Cię na Sgpis nie przyjeli choćbys wszystkie rozumy zjadł ... Takie to były dziwne czasy ...
                                      • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 20:33
                                        azja-od-kuchni napisała:

                                        > Max nie chce być złośliwa, ale jeśli nie byłeś z klasy robotniczo-chłopskiej i
                                        > nie byłeś czerwony to by Cię na Sgpis nie przyjeli choćbys wszystkie rozumy zj
                                        > adł ... Takie to były dziwne czasy ...
                                        ------------
                                        Kryterium przyjecia byl egzamin wstepny,a ja wtedy nie bylem jeszcze taki jawnie antykoministyczny,bo takim dopiero stalem sie na studiach.
                                        Minimum przyjecia bylo 13 pkt z egzaminu ale dla tych z pochodzeniem 11 pkt(+2 za pochodzenie) a dla tych bez pochodzenia 14 pkt.
                                        Efektem takiego chorego systemu przyjec w mojej grupie ponad polowa studentow byla z "pochodzeniem" no i oni siedzieli dniami i nocami nad ksiazkami zaliczajac ledwo-ledwo a ja raz czytalem ksiazke i zaliczalem na 4.
                                        Ich to oczywiscie wqu.... ale nie mogli mnie wyrzucic bo za dobrze sie uczylem.
                                        Gdyby byla normalna selekcja,to poziom studiow bylby wyzszy i musialbym sie wiecej uczyc.

                                      • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 20:51
                                        azja-od-kuchni napisała:

                                        > Max nie chce być złośliwa, ale jeśli nie byłeś z klasy robotniczo-chłopskiej i
                                        > nie byłeś czerwony to by Cię na Sgpis nie przyjeli choćbys wszystkie rozumy zj
                                        > adł ... Takie to były dziwne czasy ...
                                        ----------
                                        Wiekszosc tych na SGPiS byla antykomunistyczna.
                                        Ci z pochodzeniem siedzieli cicho bo na dodatek brali stypendia.
                                        • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 06:46
                                          Wiekszosc tych na SGPiS byla antykomunistyczna....
                                          Oczywiście ha ha ha...
                                          Max ja nie jestem Twoją koleżanką z Greenpoint i nie łyknę wszystkiego jak młody pelikan...
                                          Dzieciak z rodziny inteligenckiej , antykomunista niepoprawny politycznie to w latach 70 i 80 do wojska na resocjalizację był wysyłany , a nie kształtowany w kuźni kadr partyjnych zwanej przecież czerwoną twierdzą. Ty możesz sobie wierzyć w co chcesz, ale na Twoim miejscu może nie wstydziłabym się wykształcenia co nie chwaliła się nim zbyt mocno, bo SGPIS gdzie uczono jak zarządzać gospodarką komunistyczną z obecnym SGH niewiele miał wspólnego
                                          • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 07:35
                                            W latach osiemdziesiątych ogromna większość studentów była mniej czy bardziej antykomunistyczna. Łącznie z oportunistami, którzy chceli jeszcze pożywić się na trupie socjalizmu. Zapewniam. Abstrahując od ideologii widać było wowczas gołym okiem całą kompromitację systemu i jego śmieszność, a w przypadku co bystrejszych uczniów SGH, cóż, mieli również dość wiedzy teoretycznej aby rozumieć, dlczego system musi być kulawy i niewydolny - vide Balcerowicz.. Zapewniam, że studenci SGH również głosowali na S.
                                            Zaś co do kuźni kadr, to partia mogła sobie jakoś wyobrżać owo wykuwanie, a wychodziło im zupełnie co innego. Jak w przypadku Kołakowskiego et.con.
                                            • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 08:11
                                              W latach 80... gdy przemiany się zaczęły to i ruszył się partyjny beton, ale wcześniej to chyba nie bardzo ... To niby nie tam był czystki, wyrzucanie studentów i pracowników niepoprawnych ? Coś pomyliłam?
                                              • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 08:26
                                                Sama pisałaś o latach osiemdziesiątych, więc?
                                                Ja mam gorsze skojarzenia z AWFem, stamtąd rekrutowali się ci, co bili wykładowców i studentów latającego uniwersytetu.
                                                Z całą pewnością na SGPiS była masa oportunistów, jak pewnie na każdym wydziale dającym szanse na PRL-owskie kariery. A w latach 80, a nawet końcówce 70 przekonanych komunistów po uczelniach za wielu nie było.
                                                • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 13:11
                                                  Niegomezza pozwolę sobie mieć odmienne zdanie... teraz jest wygodniej pisać , że się było w opozycji, bo któż to może sprawdzić..i po co ? Podpisanie l tzw. "lojalki" było obowiązkowym elementem przyjęcia na studia Sgpis było specyficzne w końcu to te uczelnię zwano czerwoną twierdzą ...
                                                  Wiele osób które cenię za dokonania w wolnej Polsce było członkiem partii np. Danuta Hubner ,a potem się wyparli ... tak się tworzy legendy i historię.... Lata 80 to czas od 80 do 89 czyli dwa jak by się toś uwinął to i dwa razy studia by skończył, więc doświadczenia mogą być różne... może dlatego się nie zgadzamy.
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 13:34
                                                    Zawsze i każdemu jest łatwiej pamiętać to, co dla niego chwalebne. Tobie też, mi też, paniom i panom też.
                                                    Osobiście bardziej mierżą mnie oportuniści, niż ludzie, którzy wierzyli w głupią ideeę i zmienili potem zdanie. Zwłaszcza, jeżeli przypisali się do tej idei w czasach, kedy łatwiej było uwierzyć, niż w okresie, kiedy uwierzyć mógł w zasadzie tylko ślepiec. Z moich obserwacji wynika, że komunistów/socjalistów w schyłkowym okresie było mało, sporo było takich, którzy zakładali, że ZSRR potrwa jeszcze parę stuleci, i trykanie głową w mur jest zajęciem cośkolwiek jałowym.
                                                    W komunie robiło się powszechnie mnóstwo rzeczy, które dziś uznane byłyby za wątpliwe. Noszenie zawiadomień o ślubie do cenzury, przysięga w wojsku na wierność ZSRR, mimikra zamiast protestu. Jeżeli ktoś chciał pracować HZ i okolicach, to szedł na SGPiS i szczerze mówiąc nie słyszałam o nikim, kto by tam bohatersko nie poszedł z powodów politycznych.
                                                    A jak się zachowywał na studiach i później to już odrębna sprawa. Pewnie przeciętnie na SGPiS w ostatnich 2 dekadach PRL szło więcej oportunistów niż na historię, ale to dlatego, że studia dawały szansę skróconej ścieżki do apanaży, kontaktów z Zachodem i delegacji dolarowych. Nie wiem, czy było tam więcej oportunistów niż na rusycystyce albo pedagogice, na pewno było więcej karierowiczów i sądzę, że trochę więcej bystrych ludzi.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 14:27
                                                    Widzisz ja nie mam z tym problemu, ze Hubner i Kołodko skończyli sgpis , należeli do partii i byli czerwoni...może gdyby nie byli to by ich nie było wcale? albo skoczyli jako robotnicy ( przecież Kołodko zaczynał jako niekwalifikowany w fabryce)... Cenię ich za osiągnięcia w wolnej Polsce ... Jakieś szkoły musieli skończyć ( innych nie było).. Nie mam problemów z ich biografią... Problem mam wtedy gdy jedynym osiągnięciem człowieka jest skończenie owej uczelni i próbuje się mi wmówić , że to była super dobra i w dodatku antyrządowa ( ha ha ) uczelnia....
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 14:43
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Problem mam wtedy gdy jedynym osiągnięciem człowieka jest skończenie owej uczelni i próbu
                                                    > je się mi wmówić , że to była super dobra i w dodatku antyrządowa ( ha ha ) uczelnia....

                                                    Bo ty nie rozumiesz,ze kazda uczelnia z mocnym sitem kwalifikacyjnym byla antykomunistyczna.
                                                    Nie antyrzadowa a antykomunistyczna.Uzylas zlego okreslenia.
                                                    Jesli ciezko sie na jakas uczelnie dostac-to dostana sie tam tylko najlepsi,a najlepsi nie sa komunistami,bo komunizm to wymysl glupich ludzi dla innych glupich ludzi.
                                                    Znajda sie oportumisci,ktorzy szybko zapisza sie do partii i porobia kariery w Polsce.
                                                    Jak partia nie chce cie przyjac to masz pod gorke jak ja i dlatego wyjechalem z Polski,ale nikt mnie inteligencji ani dobrego wyksztacenia nie odbierze.
                                                    Gdybym byl oportunistycznym karierowiczem,to moje dzieci na NYU by sie nie dostaly.
                                                    To jest genetyka.
                                                    Ojciec ma glowe-to i dzieci maja glowe.Polska komunistyczna cie nie chce-to USA cie przyjmie.
                                                    Gdybym nie wyjechal z Polski to moje dzieci nie mialyby szans na NYU.
                                                  • maksimum Genetyka. 29.11.14, 15:00
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Ko%C5%82odko
                                                    Wspomnialas o G.Kolodko i zastanawiasz sie czy on jest taki genialny czy tylko oportunista???

                                                    Odpowiedz znajdziesz dosc szybko jak rzucisz okiem na osiagniecia dzieci.
                                                    Madrzy ludzie-maja madre dzieci i to jest genetyka.
                                                    Nauka jak najbardziej obiektywna i tu partia ani cwaniactwo w niczym nie pomoga.

                                                    "Jego żona, Alicja, jest redaktorem prowadzącym Kwartalnik Nauk o Przedsiębiorstwie. Ma dwie córki: Julię (psychologa) i Gabrielę (studentkę grafiki). Dużo podróżuje (zwiedził ponad 160 krajów) i uprawia biegi maratońskie. Jest wegetarianinem[7], nie pali papierosów i nie pije alkoholu[8]."
                                                    ------------
                                                    No i juz masz zagadke zycia Kolodki rozwiazana.
                                                    Zona Alicja jest redaktorem,corka Julia psychologiem a corka Gabriela studiuje grafike.
                                                    Ojciec jest wielce szanowanym profesorem a corki sa kim????

                                                    No i gdyby byl chlopem z krwi i kosci,to mialby syna choc jednego.
                                                    Przeciez genetyka to jest min. to jakiej plci dzieci ci sie rodza.
                                                    Natura wybiera plec dziecka tego z rodzicow,ktory ma wieksza szanse na sukces.
                                                    Kolodka ma dwie corki,Kwasniewski ma corke,Buzek ma corke itd. I to jest polska elita.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Genetyka. 29.11.14, 15:28
                                                    Max napisał :
                                                    No i gdyby byl chlopem z krwi i kosci,to mialby syna choc jednego.
                                                    Przeciez genetyka to jest min. to jakiej plci dzieci ci sie rodza.
                                                    Natura wybiera plec dziecka tego z rodzicow,ktory ma wieksza szanse na sukces.
                                                    Kolodka ma dwie corki,Kwasniewski ma corke,Buzek ma corke itd. I to jest polska elita.

                                                    Skoro syn jest zdolny to sprawdziłabym czyj on jest, bo ty jesteś idiotą... gdybyś był inteligenty miałbyś tuzin synów...


                                                  • maksimum Re: Genetyka. 29.11.14, 15:36
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Skoro syn jest zdolny to sprawdziłabym czyj on jest, bo ty jesteś idiotą... gdy
                                                    > byś był inteligenty miałbyś tuzin synów...

                                                    To jest wlasnie to.
                                                    Przecietny Polak jest krotkowzroczny i nie kuma genetyki.
                                                    Co ci partia dala w jednym pokoleniu-to genetyka wyrowna wszystko w drugim pokoleniu.
                                                    Siedzialas 3 lata w Singapurze i nie zalapalas mentalnosci chinskiej.
                                                    Chinczyk nie mysli tak jak Polak,co bedzie za rok czy za dwa,lecz co bedzie za 2-3 pokolenia.
                                                    Dlatego Chinczycy wbrew wszystkim rozwijaja sie bardzo dobrze a Polacy jak kazdy widzi.

                                                    Przychodzi pan profesor Kolodko do domu po pracy i musi obcowac z dwiema corkami z ktorymi nie ma o czym pogadac.
                                                    Kim sa corki swiatowej slawy profesora i gdzie studiowaly,bo juz zapomnialem?
                                                  • canuck_eh Re: Genetyka. 30.11.14, 00:40
                                                    Mowisz Chinczyk patrzy sie co bedzie za 2-3 pokolenia?To jakos zle patrza albo nie zalezy im na srodowisku.Taki syf jaki jest np w Beijing to sie w pale nie miesci.Kosmetykow lepiej nie kupowac jak na opakowaniu napis Made in China bo nie jestes pewny czy jakiegos swinstwa tam nie ma.Rozijaja sie swietnie tylko razem z tym rozwojem rujnuja srodowisko.Nad Beijing wisi permanentny smog.A meza rzeczy po powrocie z Chin to najpierw tydzien wietrzylam na balkonie a potem mialy ze 2-3 razy ride w pralce
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 15:18
                                                    Bo ty nie rozumiesz,ze kazda uczelnia z mocnym sitem kwalifikacyjnym byla antykomunistyczna.

                                                    Nie bardzo rozumiem co ma sito egzaminacyjne do tego. Każdy kto nawet mgławe pojecie o tamtych czasach wie, ze na ową uczelnię najpierw przyjmowano mocno czerwonych, potem poprawnych politycznie dzieci robotników które w związku z awansem społecznym siedziały cicho, kilku za kopertę i może kogoś kto się im spodobał bo był bystry ( załóżmy , że to byłeś Ty). Ten bystry nawet jakby chciał fikać to i tak nie miał z kim więc siedział cicho i jak wszyscy obiecywał budować komunistyczną ojczyznę .... nie pretensji nie mam czasy były inne , ale to nie ta uczenia co obecne SGH... Tylko tyle i aż tyle.
                                                    Nie antyrzadowa a antykomunistyczna.Uzylas zlego określenia.
                                                    Chcesz mi powiedzieć, że latach 70 i 80 rząd w Polsce był antykomunistyczny ? Wybrany w wolnych wyborach? Dla mnie jeśli chodzi o lata 70 i 80 ( do 89 ) rządowy= komunistyczny

                                                    Gdybym byl oportunistycznym karierowiczem,to moje dzieci na NYU by sie nie dostały.Gdybym nie wyjechal z Polski to moje dzieci nie mialyby szans na NYU.

                                                    Max cenię uczciwość i to, że wolałeś kopnąć w dupę cały ten bałagan i zacząć żyć za granica ... Sam wiesz, że łatwo nie było, ale gdyby Polska była normalnym krajem gdy Ty studia skończyłeś Twój syn może nie studiowałby by na Nyc, a na Uw którym nie wiem czemu pogardzasz. A może na Uniwersytecie Medycznym.
                                                    a może byly jak dziewczyna z wątku opisana rozdarty między szkołą w Londynie a SGH...No nie da się przeżyć życia dwa razy... i każdy krok który zrobisz pociąga za sobą konsekwencje...
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 16:03
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Bo ty nie rozumiesz,ze kazda uczelnia z mocnym sitem kwalifikacyjnym byla antyk
                                                    > omunistyczna.
                                                    >
                                                    > Nie bardzo rozumiem co ma sito egzaminacyjne do tego.

                                                    Madrzy ludzie sa antykomunistycznie.Czym trudniejszy egzamin tym wiecej antykomunistow sie na uczelnie dostanie. I po to byly te 2 punkty za pochodzenie,by wepchnac na studia troche niedorobionych.

                                                    > Każdy kto nawet mgławe po
                                                    > jecie o tamtych czasach wie, ze na ową uczelnię najpierw przyjmowano mocno czer
                                                    > wonych, potem poprawnych politycznie dzieci robotników które w związku z awanse
                                                    > m społecznym siedziały cicho, kilku za kopertę

                                                    Widze,ze pojecia nie masz na ten temat.
                                                    W szkolach rzadko kto zajmuje sie polityka i egzaminy na studiach byly takie same jak teraz.
                                                    Byly tez miejsca tzw rektorskie,na ktore przyjmowano dzieci wysoko postawionych kacykow partyjnych,ale to byla ograniczona ilosc,moze 10-20 miejsc.
                                                    Caly 1 tys studentow bylo przyjmowanych poprzez NORMALNE egzaminy + te 2 pkt dla zamulonych chlopo-robotnikow.
                                                    NIKT mnie nie znal na SGPiS zanim tam zaczalem studiowac ,poza moja siostra,ktora juz tam studiowala.

                                                    > i może kogoś kto się im spodobał bo był bystry ( załóżmy , że to byłeś Ty).

                                                    Zwykly anonimowy egzamin.
                                                    NIE WOLNO sie bylo podpisac na swoim arkuszu egzaminacyjnym.
                                                    Na arkuszu byl numer,ktory wkladalo sie do koperty i w kopercie byl numer z nazwiskiem.

                                                    > Ten bystry nawet jakby chciał fika
                                                    > ć to i tak nie miał z kim więc siedział cicho i jak wszyscy obiecywał budować k
                                                    > omunistyczną ojczyznę ....

                                                    NIKT takich rozmow nie prowadzil.
                                                    To tak jakbys szla na Politechnike Warszawska budowac komunistyczna Polske.
                                                    Na KAZDEJ uleczni byly punkty za pochodzenie a reszta to TYLKO egzamin+miejsca rektorskie.

                                                    >nie pretensji nie mam czasy były inne , ale to nie t
                                                    > a uczenia co obecne SGH... Tylko tyle i aż tyle.

                                                    Za moich czasow bylo duuuuzo trudniej dostac sie na SGPiS niz teraz na SGH.
                                                    I to nie troche trudniej,a DUUUUUUUZO trudniej.
                                                    Wtedy nie bylo wyjazdow na zagraniczne uczelnie i WSZYSCY zdawali na uczelnie krajowe.
                                                    Dopiero po 1-szym roku moglem sie zglaszac ze chce studiowac w innych demoludach.

                                                    Obecnie bardzo duzo zdolnych ludzi wyjezdza na studia za granica i na SGH jest 2x wiecej miejsc niz kiedys bylo na SGPiS,czyli kiedys na SGPiS bylo sie 4x trudniej dostac niz teraz.
                                                    Taka jest prawda i ty tego nie potrafisz zaakceptowac.
                                                    Za moich czasow SGPiS byl czolowa uczelnia w Polsce i teraz SGH jest czolowa uczelnia w Polsce i pod tym wzgledem NIC sie nie zmienilo.

                                                    > Max cenię uczciwość i to, że wolałeś kopnąć w dupę cały ten bałagan i zacząć ży
                                                    > ć za granica ... Sam wiesz, że łatwo nie było, ale gdyby Polska była normalnym
                                                    > krajem gdy Ty studia skończyłeś Twój syn może nie studiowałby by na Nyc, a na
                                                    > Uw którym nie wiem czemu pogardzasz.

                                                    Moja zona studiowala na UW i nie pogardzam,ale wiekszosc kierunkow tam to kierunki nauczycielskie,podczas gdy na SGPiS studiowalo sie by zostac menadzerem.

                                                  • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 00:43
                                                    Widze,ze pojecia nie masz na ten temat.
                                                    W szkolach rzadko kto zajmuje sie polityka i egzaminy na studiach byly takie same jak teraz.
                                                    Byly tez miejsca tzw rektorskie,na ktore przyjmowano dzieci wysoko postawionych kacykow partyjnych,ale to byla ograniczona ilosc,moze 10-20 miejsc.
                                                    Caly 1 tys studentow bylo przyjmowanych poprzez NORMALNE egzaminy + te 2 pkt dla zamulonych chlopo-robotnikow.
                                                    NIKT mnie nie znal na SGPiS zanim tam zaczalem studiowac ,poza moja siostra,ktora juz tam studiowala.


                                                    No calkowicie oderwal sie od rzeczywistoscismile
                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 21:41
                                                    > Nie bardzo rozumiem co ma sito egzaminacyjne do tego. Każdy kto nawet mgławe po
                                                    > jecie o tamtych czasach wie, ze na ową uczelnię najpierw przyjmowano mocno czer
                                                    > wonych, potem poprawnych politycznie dzieci robotników które w związku z awanse
                                                    > m społecznym siedziały cicho, kilku za kopertę i może kogoś kto się im spodoba
                                                    > ł bo był bystry ( załóżmy , że to byłeś Ty). Ten bystry nawet jakby chciał fika
                                                    > ć to i tak nie miał z kim więc siedział cicho i jak wszyscy obiecywał budować k
                                                    > omunistyczną ojczyznę .... nie pretensji nie mam czasy były inne , ale to nie t
                                                    > a uczenia co obecne SGH... Tylko tyle i aż tyle.


                                                    Były jeszcze tak zwane miejsca rektorskie.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 16:32
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Jeżeli ktoś chciał pracować HZ i okolicach, t
                                                    > o szedł na SGPiS i szczerze mówiąc nie słyszałam o nikim, kto by tam bohatersko
                                                    > nie poszedł z powodów politycznych.
                                                    > A jak się zachowywał na studiach i później to już odrębna sprawa. Pewnie przeci
                                                    > ętnie na SGPiS w ostatnich 2 dekadach PRL szło więcej oportunistów niż na histo
                                                    > rię, ale to dlatego, że studia dawały szansę skróconej ścieżki do apanaży, kont
                                                    > aktów z Zachodem i delegacji dolarowych. Nie wiem, czy było tam więcej oportuni
                                                    > stów niż na rusycystyce albo pedagogice, na pewno było więcej karierowiczów i s
                                                    > ądzę, że trochę więcej bystrych ludzi.
                                                    -----------
                                                    Dlatego tez na SGPiS bylo sie bardzo trudno dostac za komuny a na te rozne rusycystyki i pedagogiki,ze o historii nie wspomne brali ludzi z lapanek-bo tam kasy nie bylo.
                                                    SGPiS to byla uczelnia dla menadzerow jak teraz SGH-pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo,poza tym,ze teraz jest duuuzo latwiej dostac sie na SGH niz kiedys na SGPiS.
                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 11:47
                                                    Niegomezza pozwolę sobie mieć odmienne zdanie... teraz jest wygodniej pisać , że się było w opozycji, bo któż to może sprawdzić..i po co ? Podpisanie l tzw. "lojalki" było obowiązkowym elementem przyjęcia na studia Sgpis było specyficzne w końcu to te uczelnię zwano czerwoną twierdzą ...

                                                    Azja, a skąd Ty to wiesz? I o jakim okresie piszesz?
                                                    Bo nigdy o niczym takim nie słyszałam, a studia zaczęłam w 1979 roku (nie na SGPiSie, broń Boże).
                                                    To takie same rewelacje, jak to, że w HZ pracowali sami PZPR-owcy.
                                                    Nieprawda.
                                                    Partyjniaków było około 20% (czyli więcej niż średnio w Polsce). W tym kadra kierownicza to było 100% członków PZPR.
                                                    Oboje moi rodzice pracowali w HZ, do partii nigdy nie należy, za to należeli do Solidarności, tata nawet był ekspertem w Solidarności.
                                                    Oboje mieli wyższe wykształcenie i znali dobrze języki. Ludźmi z awansu społecznego nie dało się wszystkiego załatać, bo brakło im wykształcenia. Ktoś musiał pracować w tym wszystkim.
                                                    Rodzice wyjeżdżali czasem za granicę, mieli jednak zamkniętą drogę awansu, nie byli brani pod uwagę przy wyjazdach na placówki (może i dobrze).
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 12:04
                                                    MI też to brzmialo jak trochę nadmuchany opis kluczowych wydziałów z 1953 roku. Na przykład znam kogoś, kto kończył Szkołę Główną Służby Zagranicznej i powiedziano mu wprost, że do pracy w MSZ go nie wezmą, z uwagi na posiadanie wujka za granicą.
                                                    ALe nawet tam o lojakach nie słyszałam, choć pewnie wszyscy byli albo partyjni, albo kandydujący. No ale to inna epoka jednak.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:28
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > MI też to brzmialo jak trochę nadmuchany opis kluczowych wydziałów z 1953 roku.
                                                    > Na przykład znam kogoś, kto kończył Szkołę Główną Służby Zagranicznej i powied
                                                    > ziano mu wprost, że do pracy w MSZ go nie wezmą, z uwagi na posiadanie wujka za
                                                    > granicą.

                                                    Ja jeszcze w szkole przed studiami wyjechalem do wujka w Anglii i zadnych lojalek nie pisalem,choc spytali mnie czy pracuje on w przemysle zbrojeniowym.

                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 09:38
                                                    > Ja jeszcze w szkole przed studiami wyjechalem do wujka w Anglii i zadnych lojal
                                                    > ek nie pisalem,choc spytali mnie czy pracuje on w przemysle zbrojeniowym.


                                                    Jako szesnastolatka wyjechałam do Anglii do znajomych rodziców, jako siedemnastolatka do Stanów.
                                                    Pamiętam, jak pierwszy raz odbierałam paszport.
                                                    W zasadzie chyba nie musiałam iść sama, bo byłam niepełnoletnia, ale jednak rodzice ze mną nie poszli.
                                                    Facet, który ze mną rozmawiał wygłosił pogadankę i zakończył ją słowami, które pamiętam, bo ich nie rozumiałam i do dziś nie mam jasności, o co mu chodziło:
                                                    "Proszę pamiętać, że pani jest Polką. To zobowiązuje".
                                                    Nie wiem, o co mu chodziło, wtedy pomyślałam, że chodzi mu o prostytucję i poczułam się dotknięta. Ale dziś nie mam pewności? Może był jakimś pokrętnym, ubeckim ideowcem i patriotą? smile
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 13:51
                                                    Hankam znam trzy osoby które zaczynał studia w latach 80 81 i 84 wszystkie trzy twierdziły, że wstęp na ową uczelnie obarczony był podpisaniem : "Ja, niżej podpisany oświadczam i zobowiązuję się do zaniechania wszelkiej działalności szkodliwej dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w szczególności do przestrzegania obowiązującego porządku prawnego" By była jasność nie było to zobowiązanie współpracy tylko zobowiązanie, że się nie będzie fikało...
                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 09:27
                                                    > Hankam znam trzy osoby które zaczynał studia w latach 80 81 i 84

                                                    Możliwe, wtedy się pewnie nikt czymś takim nie chwalił.
                                                    Zastanawiam się, czy na innych uczelniach nie podpisywało się takich zobowiązań.
                                                    Ja nie pamiętam, ale kto wie, może coś takiego podpisałam automatycznie?
                                                    Chociaż gdyby tak było, to jednak chyba by się o tym mówiło, choćby po Sierpniu. Pamiętam, jakie emocje budziła perspektywa podpisywania lojalek po wznowieniu zajęć na początku 1982 roku (ostatecznie ich nie było, ale wszyscy się zastanawiali, co by zrobili).
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 10:12
                                                    Hankam w przypadku tych osób nie chodziło o paszport... tylko o te studia... te osoby się nie znają i wszystkie twierdzą, ze był to standard na Sgpis .... Znam ludzi którzy w tym czasie studiowali na Uw specjalnie pytałam mówili, że nic takiego nie było... Osobistych doświadczeń z tego okresu nie mam , bo w 81 to ja chodziłam do przedszkola.
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 12:50
                                                    Ten tekst o "zaniechaniu" sugerowałby jakąś aktywność wcześniejszą. Może to był kwit podtykany studentom po strajku listopadowym w 81? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby dawano go wszystkim pierwszoroczniakom jak leci.
                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 18:56
                                                    > Ten tekst o "zaniechaniu" sugerowałby jakąś aktywność wcześniejszą. Może to był
                                                    > kwit podtykany studentom po strajku listopadowym w 81? Bo jakoś nie chce mi si
                                                    > ę wierzyć, żeby dawano go wszystkim pierwszoroczniakom jak leci.


                                                    No właśnie na PW i UW tego po strajkach nie było. Findeisen i Samsonowicz mocno bronili niezależności uczelni. Jak na SGPiSie - nie mam pojęcia.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:22
                                                    hankam napisała:

                                                    > Niegomezza pozwolę sobie mieć odmienne zdanie... teraz jest wygodniej pisać
                                                    > , że się było w opozycji, bo któż to może sprawdzić..i po co ? Podpisanie l tzw
                                                    > . "lojalki" było obowiązkowym elementem przyjęcia na studia Sgpis było specyfic
                                                    > zne w końcu to te uczelnię zwano czerwoną twierdzą ...

                                                    >
                                                    > Azja, a skąd Ty to wiesz? I o jakim okresie piszesz?

                                                    To sa wiadomosci typowo MAGLOWE.
                                                    Ktos komus,komu nie udalo sie w zyciu,cos glupiego powiedzial i tak wiadomosc krazyla wsrod zamulonych.

                                                    > Bo nigdy o niczym takim nie słyszałam, a studia zaczęłam w 1979 roku (nie na SG
                                                    > PiSie, broń Boże).
                                                    > To takie same rewelacje, jak to, że w HZ pracowali sami PZPR-owcy.
                                                    > Nieprawda.
                                                    > Partyjniaków było około 20% (czyli więcej niż średnio w Polsce). W tym kadra ki
                                                    > erownicza to było 100% członków PZPR.

                                                    Tak wlasnie bylo,ze studia mozna bylo KAZDE skonczyc bez zadnych lojalek czy upartyjnienia ale awans na stanowiska kierownicze byl zarezerwowany dla czlonkow PZPR.
                                                    Moj ojciec zawsze byl na stanowisku kierowniczym i nigdy w partii nie byl,wiec zalezalo to tez w jakim zakladzie pracy.

                                                    > Oboje moi rodzice pracowali w HZ, do partii nigdy nie należy, za to należeli do
                                                    > Solidarności, tata nawet był ekspertem w Solidarności.
                                                    > Oboje mieli wyższe wykształcenie i znali dobrze języki. Ludźmi z awansu społecz
                                                    > nego nie dało się wszystkiego załatać, bo brakło im wykształcenia. Ktoś musiał
                                                    > pracować w tym wszystkim.
                                                    > Rodzice wyjeżdżali czasem za granicę, mieli jednak zamkniętą drogę awansu, nie
                                                    > byli brani pod uwagę przy wyjazdach na placówki (może i dobrze).
                                                    --------
                                                    To jest normalna wypowiedz z ktora sie zgadzam.
                                                    Nie mozna bylo awansowac,bo ciemniaki partyjne obsadzaly wszystkie stanowiska kierownicze.
                                                    Z wyjazdami bylo to samo i dlatego Kolodko wyjechal na studia do USA.

                                                    "Jako stypendysta Fulbrighta przebywał na University of Illinois w USA (1985–1986)"

                                                    WSZYSCY co wyjezdzali na Fulbrighta MUSIELI miec MOCNE poparcie partyjne.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:54
                                                    Max całym szacunkiem, ale odmienność doświadczeń, a nawet zasłyszanych opinii nie świadczy o zamuleniu...Ja rozumiem, ze się mną nie zgadzasz, ale apeluje o kulturę wypowiedzi i uszanowanie rozmówcy ... W przeciwnym razie skończę dyskusje
                                                • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 16:26
                                                  niegomezza napisał(a):

                                                  > Z całą pewnością na SGPiS była masa oportunistów, jak pewnie na każdym wydziale
                                                  > dającym szanse na PRL-owskie kariery. A w latach 80, a nawet końcówce 70 przek
                                                  > onanych komunistów po uczelniach za wielu nie było.

                                                  Oczywiscie ze tak i oni pracowali w tych zwiazkach studentow jak Kolodko,a pozniej partia go za to wynagrodzila,choc genetyka odebrala chec do zycia.
                                            • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 16:18
                                              niegomezza napisał(a):

                                              > W latach osiemdziesiątych ogromna większość studentów była mniej czy bardziej a
                                              > ntykomunistyczna. Łącznie z oportunistami, którzy chceli jeszcze pożywić się na
                                              > trupie socjalizmu. Zapewniam. Abstrahując od ideologii widać było wowczas goły
                                              > m okiem całą kompromitację systemu i jego śmieszność, a w przypadku co bystrejs
                                              > zych uczniów SGH, cóż, mieli również dość wiedzy teoretycznej aby rozumieć, dlc
                                              > zego system musi być kulawy i niewydolny - vide Balcerowicz.. Zapewniam, że stu
                                              > denci SGH również głosowali na S.
                                              > Zaś co do kuźni kadr, to partia mogła sobie jakoś wyobrżać owo wykuwanie, a wyc
                                              > hodziło im zupełnie co innego. Jak w przypadku Kołakowskiego et.con.
                                              -----------
                                              Bylo dokladnie tak i nie wiem dlaczego przecietna Polka tego nie kuma.
                                          • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 14:17
                                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                            > Ty możesz sobie wierzy
                                            > ć w co chcesz, ale na Twoim miejscu może nie wstydziłabym się wykształcenia co
                                            > nie chwaliła się nim zbyt mocno, bo SGPIS gdzie uczono jak zarządzać gospodark
                                            > ą komunistyczną z obecnym SGH niewiele miał wspólnego
                                            -----------
                                            Nie masz wyksztalcenie ekonomicznego i nie wiesz z czym to sie je.
                                            Wiekszosc ludzi mysli podobnie.
                                            Cala ekonomia polityczna socjalizmu powstala na bazie ekonomii kapitalizmu.
                                            Komunisci niczego sensownego nie wymyslili a jedynie starali sie dopasowac ekonomie kapitalizmu do warunkow socjalistycznych.
                                            Poza tym tych przedmiotow wypaczonych byl jeden:ekonomia polityczna socjalizmu i troche komunistycznych nalecialosci w filozofii,ktora tez mielismy.
                                            Wszystkie inne przedmioty byly czysto ekonomiczne bez nalecialosci.
                                            Przeciez "statystyki" nie ma koministycznej czy kapitalistycznej ,bo jest TYLKO jedna.
                                            Ekonometria jest TYLKO jedna.Itd itd.
                                            SGPiS bylo normalna uczelnia ekonomiczna z niewielkimi nalecialosciami koministycznymi.
                                            Jezykow obcych na SGPiS uczono duzo lepiej niz gdziekolwiek indziej bo duzo ludzi szlo do HZ.
                                            Na SGPiS wazna tez byla matematyka,podczas gdy na wiekszosci zasr.... uczelni jej nie bylo.
                                            Poszlas na jakis Uniwersytet Warszawski i na wiekszosci kierunkow nie bylo matematyki,a na SGPiS od tego zaczynaly sie studia.
                                            I musze cie zasmucic bo na 1-szym roku odpadalo ok 5-10% studentow.
                                            SGPiS to nie byla sielanka na UW.
                                            • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 14:32
                                              A skąd ty wiesz co ja skończyłam i kiedy ? Wróżysz z fusów czy co?

                                              A matematyka? ... to nie pisałeś , że jest prosta bo to tylko schemat... teraz nagle urosła do najważniejszego przedmiotu... Oj Maksiu Maksiu....
                                              • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 00:45
                                                Nie Azja - on to wyczytal w wikipediismile
                                                • maksimum Genetyka-Kolodko. 30.11.14, 01:30
                                                  pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Ko%C5%82odko
                                                  "W roku 1967 ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Marii Curie-Skłodowskiej w Tczewie. Po maturze, w roku szkolnym 1967–1968, pracował jako niewykwalifikowany robotnik budowlany w Gdańsku."
                                                  ----------
                                                  Po liceum nie dostal sie na SGPiS,bo kto o zdrowych zmyslach idzie lopata machac miedzy liceum a studiami?
                                                  Po roku pracy jako fizol dostal 2 punkty za pochodzenie i juz za drugim razem dostal sie na SGPiS.

                                                  -----------
                                                  " Podczas studiów w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (1968–1972) był m.in. Przewodniczącym Rady Uczelnianej Zrzeszenia Studentów Polskich (1970–1971).
                                                  -----------
                                                  Ci wlasnie dzialacze byli najwiekszymi donosicielami do PZPR i UB na swoich kolegow i dlatego pozniej kariere robili niebywala.
                                                  ----------
                                                  "Po ukończeniu studiów w 1972 roku (Nagroda Ministra Finansów za pracę magisterską na temat nierównowagi rynkowej)"

                                                  Nagroda nalezala mu sie jak psu buda jako dzialaczowi komunistycznemu i donosicielowi.

                                                  " doktoryzował się na tej samej uczelni w 1976 roku (dysertacja pt. "Wahania tempa wzrostu gospodarczego w PRL"),"

                                                  Baaaaaaaardzo ambitny temat wybral na doktorat!!!!!!!
                                                  Jak tu nie zostac ministrem finansow po takim doktoracie?????

                                                  A taki zuczek jak ja pisal prace magisterska n/t MFW i wszystkie dane zrodlowe mialem po angielsku.
                                                • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 03:16
                                                  Canuck eh przeraża mnie pogarda z jaką Max odnosi się do ludzi słabiej wykształconych lub tych których po prostu uznał za gorszych od siebie... Przypomina mi to pierwsze zajęcia z pewną zacna profesor , która powiedziała, że klasę człowieka ocenia się nie po tym jak traktuje lepszych i mądrzejszych od siebie, ale jak odnosi się do słabszych i tych którzy są od niego zależni...
                                                  Ja się mogę z kimś nie zgadzać, ale gardzenie kimkolwiek tylko dlatego, że był robotnikiem odbiera mi chęć dyskusji... A Kołodkę bardzo cenię i nie uważam by mu się dzieci nie udały ...Bycie psychologiem to fajne zajęcie.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 03:31
                                                    Klasę człowieka ocenia się nie po tym jak traktuje lepszych i mądrzejszych od siebie, ale jak odnosi się do słabszych i tych którzy są od niego zależni...dlatego ja zaprzyjaźniłam się z pojedynczymi Chinami chociaż wszyscy byli dla mnie bardzo mili... Biała, wykształcona żona expaty to punty do prestiżu i wszyscy bardzo o moją przyjaźń zabiegali, ale ja nie mogłam patrzeć jak chińskie rodziny traktują pomoc domową ... Jak ograniczają im jedzenie a nawet wodę , każą wykonywać bezsensowna prace tylko po to by pokazać władzę...Nie mogłam patrzeć jak ważne jest pokazanie się chodzenie na modne sporty, mieszkanie w modnym bloku, torebka od znanego projektanta i wychowanie dzieci przypominające obóz pracy. Nikt się dziecka nie pytał czy chce grac na skrzypkach jak matka skrzypce kupiła to dzieciak miał grac jak się dzieciak bał wody to go wrzucali do basenu... Zajebiste wychowanie ... ale na krotką metę.. Ci ludzie pozbawieni są odwagi, radości ze zdobywania wiedzy, malej porażki... Doświadczenia ich są znikome to tak jakby tygrysowi wychowanemu w zoo kazać nagle żyć w dżungii. Jeden sobie poradzi trzech zginie....
                                                    Wszyscy bardzo lubili moje dziecko imponowały im osiągnięcia ( zwłaszcza gdy wiedzieli od czego zaczynał) i bardzo chcieli wiedzie jak dać dzieciom odwagę i chęć nauki...Gdy mówiła, że trzeba się z dzieckiem bawić , słuchać wspierać , chwalić a nie tylko wymagać ... kręcili głowami a potem dostawali czkawki gdy moje które nie miało żadnych korepetycji miało więcej na teście gdy błyszczało na olimpiadzie...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 03:58
                                                    I tak poznałam chińską mentalność od tej ładnej i mniej ładnej strony..Podoba mi się szacunek do starszych , ale brak szacunku do dzieci już nie... Brak szacunku do podwładnych też mi się nie podoba i podwładni mojego męża długo się przestawiali na szefa z europy , który wymaga nie tyle siedzenia w pracy w pracy co pracy...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 04:14
                                                    I tak jak się patrzy na Chińczyków z daleka to łatwo zobaczyć, że nie szkoda im kasy na edukację ( na zwiedzanie też nie), że dbają o dzieci, że kochają..., ale jak się wejdzie miedzy nich to szybko się widzi, że dziecko nie spełniające oczekiwań to gorsze dziecko ( stąd te dziewczynki wyrzucane w Chinach wprost na ulice), że liczba samobójstw u dzieci w Chinach i Sin jest ogromna, że dzieci owszem jak są małe to grają na pianinie i skrzeczkach a potem już nawet do pianina nie podchodzą... I nijak mi Chińczycy nie imponują, bo im się tylko wydaje , ze patrzą do przodu, ale tak naprawdę nie patrzą, bo już chińskich chłopców jest za dużo w stosunku do dziewczynek, bo zniszczyli swój kraj ekologicznie, bo ten rozwój to koń na glinianych nogach kopnie się i się rozwali.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 05:43
                                                    I jeśli chodzi o edukację to Chińczycy chcą wyposażyć swoje dzieci w wiedzę ... Ja z kolei chcę dać dziecku narzędzia do jej zdobywania, wykorzystać naturalną ciekawość świata i wspierać zainteresowania... Póki co mam radosne( nie zalęknione) życzliwe innym dziecko ze świetnymi ocenami szukające odpowiedzi na nurtujące je pytania... a spora cześć chińskich dzieci zdradza typowe objawy nerwicowe, zapada w stupor i nie jest w stanie przyswoić więcej wiedzy mimo możliwości intelektualnych...

                                                    Gdy zaczęłam się pakować musiałam zrobić spis rzeczy do ubezpieczanie, wiec wzięłam kartkę długopis i zaczęłam spisywać... dzieciak mój uznał, że można to usprawnić i w dwa dni napisał mi program w kompie do katalogowania i podliczania wartości .. wystarczyło, że wpisałam grafika sztuk 11 a program sam wpisywał do rubryczki pamiątki i liczył, ze jest to warte 220 S. Podobnie było z każdą rzeczą i nie musiałam się zastanawiać ile się zużył moj xbox kupiony w roku 2012 tylko program mi sam policzył , ze jak coś kosztowało 800 S to się przez 2 lata lata straciło 30 % ( bo po drodze wyszło coś nowego). Tak dzieciak usprawnił mi prace i zamiast tygodnia pakowałam się 3 dni...( Dwa dni czekałam na program, ale za to musiałam zrobić pierogi...Typowy Chińczyk zatrudniłby do pakowania pomoc, dzieciaka obłożył w tym czasie książkami i kazał się uczyć... .. Pomoc musiałaby liczyć ręcznie a chińczyk robiłby za nadzorcę dzieciaka i pomocy potem dal jej 100 dol. U nas nikt nikogo nie pilnował ja z przyjemnością dałam 100 dol dzieciakowi on sobie kupił części do robota. Tym mniej więcej tym się różni moja rodzina od chińskiej....
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:09
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > I nijak mi Chińczycy nie imponują, bo im się tylko wydaje
                                                    > , ze patrzą do przodu, ale tak naprawdę nie patrzą, bo już chińskich chłopców
                                                    > jest za dużo w stosunku do dziewczynek, bo zniszczyli swój kraj ekologicznie, b
                                                    > o ten rozwój to koń na glinianych nogach kopnie się i się rozwali.

                                                    To popatrz na dochod narodowy i jak oni sie twoja opinia przejmuja.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)
                                                  • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:08
                                                    Gdyby nie ogrom tego kraju i miliony niewykfalikowanych gotowych pracować za miskę ryżu + setki mózgów z Europy to ten kraj nigdy by sie nie rozwinął ...za 10 lat będzie iskra i rewolucja ... Ci co zasuwają za miskę ryżu kształcą jedyne dzieci a one skończ szkole pójdą do pracy i nie bedą mogły utrzymać rodziców na starość i sie zbuntują...białasy zawieja i wtedy ten cudowny twór sie rozpadnie... Zyska ten kto nakładanie odpowiednio dużo wcześniej i zwieje odpowiedni szybko dlatego Chińczycy skupują złoto kamienie szlachetne...pieniądz to tylko papier, ale nie ma Leszek waluty niż diamenty... Znasz Max te maksymę chińska.?... Takie życie na rewolucji zawsze ktoś zarabia...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:18
                                                    pieniądz to tylko papier, ale nie ma Leszek waluty niż diamenty... Znasz Max te maksymę chińska.?... Takie życie na rewolucji zawsze ktoś zarabia..

                                                    Nie ma lepszej... przepraszam za mój komputer i nowy słownik ...
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:05
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Jak ograniczają im jedzenie a nawet wodę , każą wyk
                                                    > onywać bezsensowna prace tylko po to by pokazać władzę...

                                                    Nie pokazac wladze lecz nauczyc dyscypliny.

                                                    > Nie mogłam patrzeć jak
                                                    > ważne jest pokazanie się chodzenie na modne sporty, mieszkanie w modnym bloku,
                                                    > torebka od znanego projektanta i wychowanie dzieci przypominające obóz pracy.

                                                    I dzieki wpojeniu pracowitosci Chiny rozwijaja sie najszybciej na swiecie od 45 lat.

                                                    > Nikt się dziecka nie pytał czy chce grac na skrzypkach jak matka skrzypce kupi
                                                    > ła to dzieciak miał grac jak się dzieciak bał wody to go wrzucali do basenu...
                                                    > Zajebiste wychowanie ... ale na krotką metę..

                                                    Nie musisz za bardzo tlumaczyc tego czego nie rozumiesz,bo moje dzieci rowniez chodza z Chinczykami do szkoly i na uczelnie.
                                                    I nie przejmuj sie za bardzo,bo ta ich taktyka jest dlugofalowa.

                                                    > Ci ludzie pozbawieni są odwagi, radości ze zdobywania wiedzy,

                                                    Wbrew pozorom oni nie wszyscy sa jednakowi,mimo ze wygladaja podobnie.
                                                    Akurat zadawalas sie z takimi a nie innymi.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:37
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Jak ograniczają im jedzenie a nawet wodę , każą wyk
                                                    > onywać bezsensowna prace tylko po to by pokazać władzę...
                                                    Max napisał:
                                                    Nie pokazac wladze lecz nauczyc dyscypliny.
                                                    Jakie dyscypliny uczy zmuszanie pomocy domowej do spania na podłodze , balkonie lub komórce w której każdy normalny człowiek trzyma szczotki? Jakie dyscypliny uczy bicie ( oficjalnie w Sin zakazane, ale rzadko wychodzi na jaw ?) Jakiej dyscyplinu uczy zabranie pomocy do restauracji i kazanie jej patrzeć jak wszyscy w kolo jedzą ... Tu nie wytrzymał mój mąż i kupił dziewczynie obiad... ( pani pozwoliła jej zjeść)
                                                    Max no proszę Cię Czy uważasz, że ktoś komu kazano stać kilka godzin w upale nie dając mu nawet będzie dobrze opiekował się dzieckiem pracodawcy? Czy uważasz, że człowiek głodny , albo taki któremu wolno zjeść to co państwo zostawi na stole będzie dobry dla swoich podopiecznych gdy rodzice idą do pracy? Otóż nie będzie i jak tylko będzie mógł wykorzysta swoja władzę, a ze zostaje z dziećmi to ... różnie bywa... ( Jeśli pomoc nie zwariuje i nie zrzuci dzieciaka z balkonu ( był taki przypadek w Singapurze ) to zawsze może napluć lub nasikać do zupy która gotuje dla swoich pracodawców...

                                                    Z niewolnika nie ma pracownika .... to się wcześniej czy później wysypie w skali domowej i globalnej też..
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:48
                                                    Za szybko poszło, wiec jeszcze raz :

                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Jak ograniczają im jedzenie a nawet wodę , każą wyk
                                                    > onywać bezsensowna prace tylko po to by pokazać władzę...
                                                    Max napisał:
                                                    Nie pokazac wladze lecz nauczyc dyscypliny.

                                                    Jakie dyscypliny uczy zmuszanie pomocy domowej do spania na podłodze , balkonie lub komórce w której każdy normalny człowiek trzyma szczotki? Jakie dyscypliny uczy bicie ( oficjalnie w Sin zakazane, ale rzadko wychodzi na jaw ) Jakiej dyscypliny uczy zabranie pomocy do restauracji i kazanie jej patrzeć jak wszyscy jedzą ... Tu nie wytrzymał mój mąż i kupił dziewczynie obiad... ( pani pozwoliła jej zjeść)
                                                    Max no proszę Cię... Czy uważasz, że ktoś komu kazano stać kilka godzin w upale nie dając mu nawet wody będzie dobrze opiekował się dzieckiem pracodawcy? Czy uważasz, że człowiek głodny , albo taki któremu wolno zjeść to co państwo zostawiło na stole będzie dobry dla swoich podopiecznych gdy rodzice idą do pracy?
                                                    Otóż nie będzie i jak tylko będzie mógł wykorzysta swoja władzę, a ze zostaje z dziećmi to ... różnie bywa... Jeśli pomoc nie zwariuje i nie zrzuci dzieciaka z balkonu ( był taki przypadek w Singapurze ) to zawsze może napluć lub nasikać do zupy która gotuje dla swoich pracodawców...Kamery w domu wszystkiego nie załatwią... <Moje europejskie koleżanki mają pomoce domowe. Traktują je jak pracowników, zapewniają godne miejsce do spania, jedzenie wodę ( przypomina, że my tu mamy 35 stopni non stop ) i gdy kończą się kontakty i ludzie opuszczają Sin pomoce płaczą i błagają o znalezienie nowej rodziny, bo nie chcą pracować u Chińczyków. A dziewczyny są pracowite bardzo i zdyscyplinowane. Chętnie uczą się gotować europejskie potrawy, pucują łazienki szczoteczkami do zębów i kochają dzieciaki , bo wiele z nich zostawiło własne na Filipinach czy w Indonezji...

                                                    Z niewolnika nie ma pracownika .... to się wcześniej czy później wysypie w skali domowej i globalnej też..
                                                  • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 01:57
                                                    mksiu odpowiedzila Azji

                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Jak ograniczają im jedzenie a nawet wodę , każą wyk
                                                    > onywać bezsensowna prace tylko po to by pokazać władzę...

                                                    Nie pokazac wladze lecz nauczyc dyscypliny.


                                                    No to ja mam tylko jeden komentarz...- JA PIE>>>DOLE
                                                  • srubokretka Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 05:39
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):
                                                    > przeraża mnie pogarda z jaką Max odnosi się do ludzi słabiej wykształ
                                                    > conych lub tych których po prostu uznał za gorszych od siebie...

                                                    oj cos mocno musialo sie w zyciu Maksa spier... Takie poglady maja ludzie, ktorzy sa bardzo z siebie niezadowoleni. Dowartosciowywac sie kims kto jest slabszy (w oczach dowartosciowujacego sie) to musi byc spowodowane tym co sie w dziecinstwie dzialo. Zakompleksienie na Maksa.




                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 15:56
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Ja się mogę z kimś nie zgadzać, ale gardzenie kimkolwiek tylko dlatego, że był
                                                    > robotnikiem odbiera mi chęć dyskusji... A Kołodkę bardzo cenię i nie uważam by
                                                    > mu się dzieci nie udały ...Bycie psychologiem to fajne zajęcie.

                                                    Kolodko byl przez rok robolem,bo sie na SGPiS nie dostal a po roku pracy fizycznej dostal punkty za pochodzenie i sie dostal a ty go cenisz bo widocznie na oczy nie widzialas kogos madrzejszego.
                                                    Nie przejmuj sie genetyka i selekcja naturalna dziala prawidlowo i zaden ustroj jej nie podwazy.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 18:04
                                                    Max nie mierz wszystkich swoją miarą...
                                                    Gdybyś wiedział kogo widziałam i "kto tę rączkę ściskał" spadłbyś z krzesła..wink Mam miedzy innymi zdjęcie z Lee Kuan Yew ( przyszedł do dzieciaka szkoły, a ja jako matka zaangażowana dostąpiłam zaszczytu) z Szymborską, Sendlerową i jednym z dwóch żyjących więźniów Tuol Sleng ..
                                                  • canuck_eh Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 02:23
                                                    Matusienko, Azja maks sie po tym nie podniesiesmile
                                      • hankam Re: Co by bylo gdyby... 29.11.14, 21:32
                                        Nie, no, Azja nie przesadzajmy.
                                        Nie tylko czerwoni (czy raczej ich dzieci) studiowali na SGPiSie.
                                        Trudno było się dostać na handel zagraniczny, na wewnętrzny już nie, ekonomia w ogóle nie była poważana w czasach socjalizmu, a na maksiowe towaroznawstwo to już przyjmowali wszystkich jak leci.
                                        • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 03:05
                                          Pisałam wcześniej, że jeśli chodzi o Sgpis te proporcje kto za punkty, kto za kasę kto za wiedzę były chore...Dobre zdolne inteligentne dzieciaki też tam były ( zakładam , że Maksio mógł być jednym z nich) Tylko była trochę inna uczelnia niż obecne Sgh , bo jak kształcić menadżerów do gospodarki komunistycznej w kraju gdzie gospodarka sterowana jest odgórnie? No, ale zostawmy to... większość po sgh i sgpis jak miała głowy na karku to zarabia fajną kasę i robi karierę ( w PL lub poza) a co robi Max?
                                          • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 07:00
                                            Chore były wszelkie punkty. Mnie najbardziej wkurzała medycyna, gdzie dziewczyny musiały osiągnąć sporo wyższy wynik z egzaminów niż chłopcy. Chyba dopiero Łętowska to zmieniła.
                                            • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:12
                                              niegomezza napisał(a):

                                              > Chore były wszelkie punkty. Mnie najbardziej wkurzała medycyna, gdzie dziewczyn
                                              > y musiały osiągnąć sporo wyższy wynik z egzaminów niż chłopcy. Chyba dopiero Łę
                                              > towska to zmieniła.

                                              Duzo latwiej byloby utrudnic egzamin by zdawalo tyle samo dziewczyn i chlopcow.
                                              • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:57
                                                Jeśli chodzi o egzamin jakikolwiek i gdziekolwiek to jestem za tym by raz na zawsze skończyć z parytetami dla kogokolwiek... Nie może być zwyczajnie ze wygra ( zajmuje ostatnie miejsce) lepszy? Wtedy będzie dopiero normalnie
                                              • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:16
                                                Dziewczyny zawsze osiagały lepsze wyniki na egzminach. Gdyby to respektowano, to na medycynę dostawałoby się jakoś 60:40 dziewczyn:chłopaków.
                                                Ale szefowie AM chcieli mić 50:50, więc dziewczynom podnoszono progi. AM uważała, że muszą mieć więcej mężczyzn, bo do niektórych gałęzi medycyny, bodaj chirurgii twardej, potrzebna jest męska siła fizyczna. Łętowska wykazała sprzeczność z konstytucją i się skończyła męska doce vita.
                                                • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 17:23
                                                  Dziewczyny zawsze osiagały lepsze wyniki na egzminach. Gdyby to respektowano, to na medycynę dostawałoby się jakoś 60:40 dziewczyn:chłopaków.
                                                  Ale szefowie AM chcieli mić 50:50, więc dziewczynom podnoszono progi. AM uważała, że muszą mieć więcej mężczyzn, bo do niektórych gałęzi medycyny, bodaj chirurgii twardej, potrzebna jest męska siła fizyczna. Łętowska wykazała sprzeczność z konstytucją i się skończyła męska doce vita.
                                                  A ileż to nowych chirurgów potrzeba rokrocznie... A nie można potem zrobić egzaminu na specjalizację najlepiej praktycznego... Niektórzy chłopcy są obecnie tak zniewieściali, ze sprytna wysoka dziewczyna może mieć od nic więcej siły... Jestem przeciwnikiem parytetów ( partyjnych , rodzinnych , płciowych)... egzamin i tyle prosto i klarownie.
                                                • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 19:09
                                                  niegomezza napisał(a):

                                                  > Dziewczyny zawsze osiagały lepsze wyniki na egzminach. Gdyby to respektowano, t
                                                  > o na medycynę dostawałoby się jakoś 60:40 dziewczyn:chłopaków.

                                                  Tak jest niemal na wszystkich studiach,poza scisle technicznymi.
                                                  Gdyby utrudnic egzaminy to byloby wiecej chlopcow niz dziewczyn-to juz dawno udowowdniono.

                                                  W Polsce niestety nie wiedza o tym albo nie wiedza jak utrudnic egzaminy no wiec lapali sie innych metod.
                                                • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 19:20
                                                  niegomezza napisał(a):

                                                  > Dziewczyny zawsze osiagały lepsze wyniki na egzminach.

                                                  Bo testy sa na niskim poziomie.
                                                  Gdy stworzysz testy bardziej logiczne i matematyczne,to dziewczyny zostaja daleko w tyle za chlopcami.

                                                  www.aei.org/publication/boys-vs-girls-on-the-math-sat-test/
                                                  Zobacz wlascicieli biznesow i menadzerow.Wiekszosc to mezczyzni,bo gdy przychodzi do podejmowania trudnych nieszablonowych decyzji,to dziewczyny odpadaja w przedbiegach.
                                                  Jesli chodzi o uczenie sie a nastepnie odtwarzanie tego na egzaminie-to jest tylko i wylacznie praca i solidnosc.
                                                  Tam gdzie jest wymagane scisle i logiczne myslenie tam dziewczyn nie ma.
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 19:42
                                                    To były testy z zakresu chemii i biologii.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 00:24
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > To były testy z zakresu chemii i biologii.

                                                    To nie chodzi o przedmiot lecz stopien trudnosci.

                                                    Rzuc okiem na trudne wydzialy politechniczne,tam nie ma dziewczyn.

                                                    Dla mnie studia na SGPiS tez byly proste,ale gdyby je utrudnic to wszyscy z pochodzeniem nie przeszliby pierwszej sesji.
                                                    Geniusz Kolodko tez za pierwszym razem nie zdal na SGPiS i poszedl do lopaty.

                                                    SAT w sumie jest latwe,bo znam dwie osoby(obaj chlopcy) jeden zrobil SAT na 2.400 pkt (maksimum) a drugi na 2,370 pkt.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 00:26
                                                    Zapomnialem napisac o swojej grupie studenckiej.Wszyscy chlopcy byli z miasta a dziewczyny z "pochodzeniem".
                                                    Gdyby zlikwidowac punkty za pochodzenie,to w mojej grupie byliby sami chlopcy.
                                                  • srubokretka Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 03:58
                                                    > Rzuc okiem na trudne wydzialy politechniczne,tam nie ma dziewczyn.

                                                    Ty chyba masz z 70 lat? W Polsce nie byles ze 30.
                                                    Studiowalam na polibudzie. Nie bylo wiecej chlopow, a najlepszym studentem na moim roku byla dziewczyna.
                                                    Piszesz, ,ze wiecej chlopa jest na stanowiskach kierowniczych... pozyj jeszcze kilka lat, to zobaczysz. Tylko wywalczymy sobie , zeby faceci zaraz po urodzeniu dzieci sie nimi zajmowali. Oczywiscie tak dobrze, jak matki teraz. Zebysmy mogly ze spokojna glowa wrocic do pracy.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 05:48
                                                    Egzamin łatwy , trudny to pojecie względne... dla osoby która napisała z pierwsza lokatą był pewnie dla tych co się nie dostali pewnie trudny...Nie widzę powodu by ostatnie miejsce zajął ktoś z jakimkolwiek parytetem...
                                                    Jeśli chodzi o kobiety na ważnych stanowiskach to dziwne masz obserwacje Maksiu... Mam wrażenie , że z roku na rok kobiet na technicznych studiach jest więcej... w typowo technicznych zawodach też...
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 07:04
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Egzamin łatwy , trudny to pojecie względne...

                                                    SAT jest pisany tak by obie plcie mialy rowne szanse a mimo wszystko chlopcy lepiej wypadaja z matematykia dziewczyny z angielskiego(writing).
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 07:09
                                                    www.aei.org/publication/boys-vs-girls-on-the-math-sat-test/
                                                    www.aei.org/publication/2013-sat-test-results-show-that-a-huge-math-gender-gap-persists-with-a-32-point-advantage-for-high-school-boys/
                                                    4. As SAT math scores increased by 10-point intervals from 590 to 800, the male-female ratio increased in almost all cases, reaching a peak male-female ratio of 2-to-1 for test scores of 790.

                                                    Czym trudniejszy test tym przewaga chlopcow jest wieksza.
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 07:34
                                                    www.aei.org/publication/2013-sat-test-results-show-that-a-huge-math-gender-gap-persists-with-a-32-point-advantage-for-high-school-boys/
                                                    Ten pierwszy wykres jest latwy do zrozumienia,ze chlopcy osiagaja 531 a dziewczynki 499 przecietnie z matematyki.

                                                    Ale ten nizszy wykres z niebieskimi slupkami jest trudniejszy do rozgryzienia.
                                                    Pokazuje on,ze czym latwiejszy test tym dziewczynki sa lepsze od chlopcow a tam gdzie jest wieksza skala trudnosci,to dziewczynki odpadaja,a chlopcy prowadza niemal 2:1.

                                                    W Polsce poziom nauczania jest niski i dlatego dziewczynki mogly z palcem w zadzie zdawac na uczelnie medyczne,ale gdy utrudniono egzaminy,to by bylo to samo co w USA.

                                                    Tylko KTO w Polsce wpadnie na pomysl by UTRUDNIC egzamin???????
                                                    Jak dziatwa ledwo-ledwo na studia zdaje a uczelnie polskie sa w 4-tej setce rankingu swiatowego.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 15:02
                                                    Max średnio to ja mam jeden jajnik i jedno jądro....
                                                    Średnia singapurska z matmy to 60 % co oznacza tylko tyle, ze są takie dzieci które piszą na 100 % 98 % i takie co piszą na 20 % i 18 % ... Kiedyś widziałam takie zestawienie dla Singapuru i wyszło z niego, że chłopcy skupiają się koło środka , a wśród dziewcząt wyniki są bardziej rozstrzelone ( najlepszy i najsłabszy wynik należał do dziewczynki) ...Wystarczy być najlepszym i się na innych ( bez względu na pleć nie trzeba oglądać )
                                                  • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 16:15
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Kiedyś widziałam takie zestawienie dla Singapuru i wyszło z niego, że chłopcy skupiają się koło środka , a wśród dziewcząt wyniki są bardziej rozstrzelone ( najlepszy i najs
                                                    > łabszy wynik należał do dziewczynki) ...Wystarczy być najlepszym i się na innyc
                                                    > h ( bez względu na pleć nie trzeba oglądać )
                                                    --------
                                                    Oczywiscie nie mozesz tego opracowania przytoczyc,wiec zinterpretowalas jak ci godnie.

                                                    Podpowiem ci.
                                                    A moze bylo ono dla dzieci w podstawowce lub gimnazjum???
                                                    Dziewczynki szybciej dojrzewaja,wiec tam moga byc lepsze.

                                                  • maksimum W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 16:42
                                                    www.edunationsg.com/around-world/0002.html#.VHyH0jHF8fU
                                                    Wszyscy normalni ludzie to wiedza,w Singapurze tez.
                                                    Czym bardziej utrudnisz egzaminy,tym mniej dziewczyn sie dostaje do szkol.
                                                    W Stuyvesant HS w NYC jest to 60:40.

                                                    A w Polsce zagwozdka.
                                                    Wiecej dziewczyn niz facetow zdaje na medycyne,czyli na najtrudniejsze studia.
                                                    NIKT nie wie dlaczego tak jest!!!!!
                                                    No wiec ja musze wam objasnic,ze egzaminy sa ZA LATWE!!

                                                    W Polsce kobiety sa tak madre,ze wszystkie glosuja na PO i nawet premier jest kobieta,ze nie wspomne o Gronkiewicz-W. ktora bedzie rzadzila wiecznie w Warszawie,bo jest duzo "lepsza" niz jakikolwiek facet.
                                                    Trzeba byc slepym by nie widziec ,ze to jest POlityczna ustawka.
                                                    Najwazniejsze by glosowac przeciwko PiS,bo oni przyjda i zaczna ....wszystkich rozliczac,a w Polsce kazdy sie boi byc rozliczanym,wiec niech nam zyje PO i rzadzi wiecznie.
                                                    A ze z Polski co rok emigruje 60 tys ludzi i to tych najbardziej wartosciowych to PO nie obchodzi,bo PO jest partia szczesliwosci z damskimi bokserami Tuskiem i Radkiem na czele.
                                                    A co zrobic by ludzie nie wyjezdzali z Polski???
                                                    Trzeba glosno nawolywac by nie wyjezdzali,bo wszelkie zlo w Polsce to PiS i kryzys swiatowy.

                                                    Ponizej przy okazji podaje statystyki dla "kryzysu" swiatowego:

                                                    www.statista.com/statistics/273951/growth-of-the-global-gross-domestic-product-gdp/
                                                    To niemozliwe,zeby swiat rozwijal sie coraz szybciej jak EU i Polska sa w kryzysie!!!!!
                                                    To jest jakis spisek!!!!!
                                                    Przeciez wszyscy w Polsce widza,ze PO jest najlepsze i kobiety sa madrzejsze od mezczyzn,co zostalo udowodnione egzaminami na AM w POlsce i premierka i prezydenta Wa-wy.
                                                    PISA wam juz potwierdzila,ze POlskie szkolnictwo jest bardzo dobre,a ze nie jezdza na studia do USA,to tylko wina duzych odleglosci a nie trudnych egzaminow.
                                                    Jakos Chinczykom to nie przeszkadza przyjezdzac na studia do USA i jest ich tu coraz wiecej,choc maja duzo dalej niz POlacy.

                                                    W sumie w POlsce i EU to absolutnie nie chodzi o rozwoj intelektualny czy gospodarczy lecz o ogolna szczesliwosc,a ta daja kobiety przy wladzy i raporty PISA.
                                                  • maksimum Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 17:06
                                                    A jak jest na Harvardzie???

                                                    www.thecrimson.com/article/2012/10/4/gender-imbalance-social-sciences/?page=2
                                                    "In economics, 70.2 percent of degrees were conferred to men across the country in 2009-2010, according to the National Center for Education Statistics. Harvard awarded 63.7 percent of degrees in economics to men and 36.3 percent to women.The national percentage for degrees award to men in psychology nationally is 23.0 percent; at Harvard it was 29.5 percent."

                                                    Na trudnych kierunkach mezczyzn jest 70% a na psychologii kobiet jest 70%.
                                                    No i sie wyrownuje,z tym ze pozniej kobiety po Harvardzie chca zarabiac tyle samo co mezczyzni--choc studiowaly calkiem co innego.
                                                    Zaraz jakis psycholog przedstawi tabelke,ze kobieta po Harvardzie zarabia mniej niz mezczyzna
                                                    i ....ze trzeba z tym walczyc.

                                                    A jak jest na MIT???

                                                    tech.mit.edu/V127/N60/tenure.html
                                                    "Just one out of 25 faculty members granted tenure this year at MIT is female, a gender imbalance that appears to contrast with the university’s decade-old effort to boost the status of women."

                                                    MIT robi co moze by zatrudnic wiecej kobiet,ale mu nie wychodzi:

                                                    "MIT has made strides in hiring more women, increasing their percentage on the faculty from 14.7 percent in 1998 to 19.3 percent today. And in the past two years, Hockfield said, roughly a third of the hires have been women."

                                                    Wniosek z tego jest dosc prosty,ze egzaminy na najlepsze uczelnie w POlsce to zwykle posmiewisko i pisalem o tym juz wczesniej.

                                                    Dlaczego syna nie przyjeli na Harvard?
                                                    Bo musial ustapic miejsca jakiejsc dziewczynie,mozliwe ze kolorowej.

                                                  • azja-o-d-kuchni Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 17:22
                                                    Dlaczego syna nie przyjeli na Harvard?
                                                    Bo musial ustapic miejsca jakiejsc dziewczynie,mozliwe ze kolorowej.

                                                    I to jest Twój dramat, że kolorowa dziewczyna wpisze sobie w Cv , że skończyła Harvard a Twój syn nie... Nie martw się jak będzie licha to ją wywalą...
                                                    Gdyby syn był najlepszy ze wszystkich to by się na zezowatych, szczerbatych, kolorowych i dziewczyny nie musiał oglądać ... był od nich słabszy to przegrał...
                                                  • hankam Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 19:24
                                                    Wniosek z tego jest dosc prosty,ze egzaminy na najlepsze uczelnie w POlsce to zwykle posmiewisko i pisalem o tym juz wczesniej.

                                                    W Polsce nie ma egzaminów na wyzsze uczelnie. Już od dawna.
                                                  • maksimum Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 20:32
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wniosek z tego jest dosc prosty,ze egzaminy na najlepsze uczelnie w POlsce t
                                                    > o zwykle posmiewisko i pisalem o tym juz wczesniej.

                                                    >
                                                    > W Polsce nie ma egzaminów na wyzsze uczelnie. Już od dawna.

                                                    To zastap slowo egzamin-rekrutacja.
                                                  • maksimum Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 20:41
                                                    opinieouczelniach.pl/artykul/na-uczelniach-technicznych-studiuje-37-procent-kobiet
                                                    Coraz wiecej dziewczyn na politechnikach i zaraz bede zgadywal ktora politechnika jest na najwyzszym poziomie.

                                                    " Uczel­nie, na których nastąpił naj­większy wzrost w licz­bie ko­biet w ciągu ostat­nich pięciu lat, to m.in. Po­li­tech­nika Święto­krzyska (wzrost o 58,8 proc.), Po­li­tech­nika Po­znańska (wzrost o 38,5 proc.), Po­li­tech­nika War­szaw­ska (o 31,3 proc.)."

                                                    Mam 3 uczelnie do wyboru i zaryzykuje ze najwyzszy poziom jest na tej,na ktorej jest najmniejszy wzrost ilosci dziewczyn(31,3%),czyli na PW a najgorsza jest ta gdzie jest najwiekszy wzrost ilosci dziewczyn(o 58,8%) czyli POlitechnika Swietokrzyska.

                                                    A jak jest na SGH na magisterskich?

                                                    firma.sgh.waw.pl/pl/strony/news.aspx?NewsID=3a731733-d6c3-4e94-9e8b-9e3ff36bff2e&ListID=63347c47-4477-46c2-a4bd-744fef5d64b6
                                                    Juz 40% kobiet ,podczas gdy w USA jest to tylko 30%,z czego wyciagam wniosek ze Amerykanie to faszysci a POlska idzie na umiarkowany wzrost.
                                                  • maksimum Re: W najlepszych szkolach malo dziewczyn. 01.12.14, 20:45
                                                    Gdyby nie punkty za pochodzenie,to w mojej grupie studenckiej na SGPiS nie byloby ani jednej dziewczyny.Moze jedna by sie zalapala,bo mimo ze ze wsi byla dosc dobra.

                                                    No i teraz wiadomo,dlaczego G.Kolodko nie zalapal sie za pierwszym razem na SGPiS a pozniej po roku machania lopata i dzialalnosci w zwiazkach studenckich wyskoczyl na profesora.
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 16:24
                                                    A to ciekawe, bo miałam wrażenie, że chłopcy powinni być bardziej rozstrzeleni.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 16:53
                                                    W starym kompie który zabiłam na zawsze miałam te tabelkę wyciągnięta do dokumentów, bo tez się spodziewałam większego rozstrzelania u chłopców...Teraz muszę poszukać może mi się uda... wiem , że sprawa dotyczyła egzaminu Psle ..., czyli dla 12 i 13 latków... w sumie to nawet ta tabelka nie jest mocno potrzeba tu wymogi punktowe do wszystkich singapurskich secondary...www.post1.net/biow/entry/2013_psle_cutoff_points_to_2014_secondary_1 I tak średni student pisze na 200 ptk , 250 to dobry wynik by go uzyskać trzeba mieć powyżej 91 % dla każdego z przedmiotów ( testy ułożone są tak, że 80 % to program dla danej klasy) Ip to program zintegrowany czyli przygotowujący bezpośrednio do studiów uniwersyteckich ( 6 letni ) Trafia tam ok 10 % najlepszych...Na te 91 % ze wszystkiego trzeba nieźle się nagimnastykować... Dzieciaki z wynikami poniżej średniej trafiają do szkół 5 letnich potem na politechnikę lub do junior college ( najlepsi) najsłabsi do 3 letnich zawodówek... wiec mając 15 lat można iść tu do pracy.... ( tak jak kiedyś w Polsce młodociani nie w pełnym wymiarze godzin)
                                                    Ważny jest tez dystans piszącego od średniego dziecka i ile takich samych wyników było... Dlatego nigdy nie wiadomo na ile on jest punktów tu szczegóły ...www.edgefieldpri.moe.edu.sg/wbn/slot/u2208/Parents_Link/Understanding%20PSLE%20T-scores.pdf, al nawet bez wchodzenia w nie zbyt mocno widać, że do szkół dziewczęcych progi są ciut wyższe niż do męskich ... chociaż łączą się one potem w jeden junior college ...
                                                    Dzieciaki z wynikami poniżej średniej trafiają do szkół 5 letnich potem na politechnikę lub do junior college ( najlepsi) najsłabsi do 3 letnich zawodówek... wiec mając 15 lat można iść tu do pracy.... ( tak jak kiedyś w Polsce młodociani nie w pełnym wymiarze godzin)
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 16:55
                                                    Znów mój komp nawala ... i pociął mi posta nie tak jak chciałam chociaż tym razem sens zachował....wybaczcie ... chyba już przestanę pisać, bo mnie to wkurza niemiłosiernie.... sad
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 17:14
                                                    W szkole mojego dziecka najlepszy był chiński chłopiec zwany przez moje dziecko mądrym chińczykiem, potem był karzełek czyli 130 cm w kapeluszu singapurczyk czyli chłopiec... Potem była dziewczyna nie chińska nie azjatycka,hinduska, wietnamska,Czyli na pierwsza 5 klasie ( i w szkole bo to najlepsza klasa były 3 dziewczyny i 2 chłopców... Generalnie dziewczyny miały lepsze oceny, ale dziewczyna wietnamska miała slaby chiński, Hinduska była chora na matmie, a nieazjatycka ( chińskiego uczy się dla przyjemności i nie jest z niego egzaminowana) dostała B z w-f no i się rypło...
                                                • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 09:43
                                                  > Dziewczyny zawsze osiagały lepsze wyniki na egzminach. Gdyby to respektowano, t
                                                  > o na medycynę dostawałoby się jakoś 60:40 dziewczyn:chłopaków.
                                                  > Ale szefowie AM chcieli mić 50:50, więc dziewczynom podnoszono progi. AM uważał
                                                  > a, że muszą mieć więcej mężczyzn, bo do niektórych gałęzi medycyny, bodaj chiru
                                                  > rgii twardej, potrzebna jest męska siła fizyczna. Łętowska wykazała sprzeczność
                                                  > z konstytucją i się skończyła męska doce vita.


                                                  Niegomezza, o ile wiem, parytet był spowodowany tym, że lekarze potrzebni byli w wojsku i w czasie przewidywanej wojny w szpitalach polowych. A to jest rzeźnia, na której rzeczywiście być może lepiej sprawdzają się mężczyźni.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 10:20
                                                    Pamiętam jak krzywo mi wyrosła 8 i mnie wysłali do chirurga szczękowego trzech facetów każdy po 100 kg debatowało nad moją paszczą i zastanawiali się czy łamać ząb czy spróbować wyjąc w całości... Znieczuli mnie i nagle przyszło dziewczątko cale 150 cm wzrostu ze 40kg wagi poprosiło asystentkę o szczypce i hop ... wyjęło moją krzywą i pozakręcaną ósemkę...Żebyście miny tych byczków widzieli...

                                                    Lekarz to dla mnie lekarz dobry lub zły a nie z podziałem na płeć.. Faceci miewają więcej siły, ale kobiety są bardziej odporne na zmęczenie,, potrzebują mniej jedzenia ( ważne w czasie wojny) więc w sumie na jedno wychodzi... Parytetom mówię nie....
                                                  • niegomezza Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 12:56
                                                    Nie mam pojęcia - jakby tak było, to powinni to na WAMie uskuteczniać, nie a AM. Argument o sile fizycznej gdzieś się musiał pojawić, pamiętam jakąś dyskusję na ten temat... W każdym razie było i nie ma, chwała Panu na wysokościach, amen.
                                                  • maksimum Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 14:14
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Nie mam pojęcia - jakby tak było, to powinni to na WAMie uskuteczniać, nie a AM

                                                    Jakos nikt nie chce dyskutowac z FAKTAMI ze czym latwiejsze testy-tym dziewczynki na nich lepiej wypadaja.
                                                    A gdy testy stana sie trudniejsze,to chlopcy bija dziewczynki 2:1.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,155725307,Re_Co_by_bylo_gdyby_.html?wv.x=2
                                                    Tlumacze wam od dawna ,ze w Polsce jest NISKI poziom nauczania i dlatego dziewczynki tak bryluja w szkolach i na uniwersytetach,ale w Ciemnogrodzie nikt nie ma pojecia o czym pisze,bo tam o wszystkim decyduja wyuczeni w Polsce psychologowie i historycy sztuki.
                                                    W USA WSZYSCY wiedza,ze jak sie utrudni egzaminy,to przejda je niemal wylacznie chlopcy,ale w Polsce jest moda na rozdawanie dyplomow w Wyzszych Szkolach Gotowania na Gazie.

                                                    Taka sama taktyka powinna byc w szkolach podstawowych,gimnazjach i liceach wobec tych ktorzy maja zaswiadczenia o jakiejstam dysleksji.
                                                    Utrudnia sie egzamin i ile godzin by go dyslektyk nie robil-to go nie zrobi.
                                                    W Polsce jest moda na to by cala edukacja byla mila,latwa i przyjemna a na zakonczenie wysle sie PISA do najlepszych szkol i PISA udowodni ze polskie dzieci i polskie szkolnictwo jest jedno z najlepszych na swiecie.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 14:28
                                                    W USA WSZYSCY wiedza,ze jak sie utrudni egzaminy, to przejdą je niemal wyłącznie chłopcy..

                                                    To znaczy w Stanach nie ma kobiet lekarzy, prawników, dyplomatów, nauczycieli akademickich ? Wszystkie żyją w cieniu swoich mężów lub sprzedają lody na rogu... To musi być fascynujący kraj już się nie go doczekać...No co z biedną Hillary C co Yale z wyróżnieniem ukończyła.. strasznie łatwe musiałby być tam egzaminy skoro jej się udało...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 14:31
                                                    Max napisał :
                                                    W USA WSZYSCY wiedza,ze jak sie utrudni egzaminy, to przejdą je niemal wyłączni
                                                    > e chłopcy..

                                                    To znaczy w Stanach nie ma kobiet lekarzy, prawników, dyplomatów, nauczycieli akademickich ? Wszystkie żyją w cieniu swoich mężów lub sprzedają lody na rogu..
                                                    To musi być fascynujący kraj już się nie go doczekać...No co z biedną Hillary C co Yale z wyróżnieniem ukończyła.. strasznie łatwe musiałby być tam egzaminy skoro jej się udało...
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 14:32
                                                    Znam kilka kobiet po Harvardzie. Jakoś sie tam dostaly, a synek Maksia nie. Moze on jest dziewczynka po prostu wink
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 15:19
                                                    Fogito ty już nie kop Maxa ...Drzewa nie posadził, domu nie zbudował niech chociaż z syna się cieszy ...
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 16:11
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > W USA WSZYSCY wiedza,ze jak sie utrudni egzaminy, to przejdą je niemal wyłączni
                                                    > e chłopcy..
                                                    >
                                                    > To znaczy w Stanach nie ma kobiet lekarzy, prawników, dyplomatów, nauczycieli a
                                                    > kademickich ?

                                                    Sa tylko niewielu korzysta z ich uslug.
                                                    Ja nigdy nie mialem kobiety lekarza.
                                                    Moja laryngolog jest kobieta.Chcialem isc do faceta ale on byl zajety,wiec poszedlem do niej.
                                                    Nie jest zla,ale za kazdym razem jak jestem u niej to guziki rozpina by dekolt powiekszyc.


                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 16:59
                                                    Max napisał :
                                                    Dzieciaki z wynikami poniżej średniej trafiają do szkół 5 letnich potem na politechnikę lub do junior college ( najlepsi) najsłabsi do 3 letnich zawodówek... wiec mając 15 lat można iść tu do pracy.... ( tak jak kiedyś w Polsce młodociani nie w pełnym wymiarze godzin)

                                                    Myśli lekarka ... przyszedł facet po 50 jak guzik rozepnę to mocniej gębę otworzy....nic mi z jego strony nie grozi przecież w końcu to starszy pan erotoman gawędziarz... wink
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 17:29
                                                    No nie zwariuję z tym kompem... Max napisał :
                                                    Ja nigdy nie mialem kobiety lekarza.
                                                    Moja laryngolog jest kobieta.Chcialem isc do faceta ale on byl zajety,wiec poszedlem do niej.
                                                    to mu odpisałam...
                                                    Myśli lekarka ... przyszedł facet po 50 jak guzik rozepnę to mocniej gębę otworzy....nic mi z jego strony nie grozi przecież w końcu to starszy pan erotoman gawędziarz... wink

                                                    A teraz się żegnam... postaram się pisać na tablecie jak nie wyjdzie to się odezwę już z Ameryki czyli z 3 tygodnie... Dzięki za dyskusję...Max kochaj swoje dzieci, a nie tylko wymagaj. Srubokredka jesteś mądrą matką i Twoi dzieciom wróżę sukces... Fogito Twojemu synowi tez chociaż nie wiem czy chciałabyś piłkarza... wink
                                                  • srubokretka Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 01:42
                                                    > Srubokredka jesteś mądrą matką i Twoi dzieciom wr
                                                    > óżę sukces...

                                                    Dziekuje za mile slowa smile Mam nadzieje, ze beda szczesliwi.

                                                    Przeczytalam w zalinkowanym przez ciebie watku, ze twoje dziecko potrzebuje sporo ruchu, bo przybiera... Przestrzegam wiec przed jedzeniem szkolym. Niestety mimo staran rzadu?, to jedzenie nadal nie nadaje sie do spozycia. GMO jest wszedzie. Czasami mam wrazenie , ze wszystko co przechodzi przez otwor gebowy musi byc gmo wink Ostatnio wprowadzili w szkolach pub darmowe sniadania, zeby nadbytku tego G sie pozbyc.
                                                    Ostatnio obejrzalam film "Gmo omg" i powaznie zastanawiam sie nad zostaniem anorektyczka na stare lata.
                                                  • maksimum GMO jest wszedzie. 02.12.14, 04:29
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > GMO jest wszedzie. Czasami mam wrazenie , ze wszystko co przechodzi przez otwor gebowy >musi byc gmo wink

                                                    Nie musi ale powinno,bo GMO jest lepsze niz to stare nawozone i pryskane zarelko.

                                                    > Ostatnio wprowadzili w szkolach pub darmowe sniadania, zeby nadbytku
                                                    > tego G sie pozbyc.

                                                    Wprowadzili to w szkolach bo to jest najlepsze.

                                                    > Ostatnio obejrzalam film "Gmo omg" i powaznie zastanawiam sie nad zostaniem ano
                                                    > rektyczka na stare lata.

                                                    Ty wierzysz w te glupoty jakie ci nawiedzeni glosza????
                                                  • maksimum Prawda o GMO. 02.12.14, 06:40
                                                    www.youtube.com/watch?v=2G-yUuiqIZ0
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 09:45
                                                    Ostatnio obejrzalam film "Gmo omg" i powaznie zastanawiam sie nad zostaniem anorektyczka na stare lata.

                                                    Może zainteresuj się nauką, zamiast paranauką.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 16:54
                                                    > Może zainteresuj się nauką, zamiast paranauką.

                                                    Interesowanie sie nauka wymaga sporo pracy,a paranauka przychodzi kazdemu bez problemu.
                                                  • hankam Mój ulubiony film 02.12.14, 10:35
                                                  • srubokretka Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 13:53
                                                    wiem troche wiecej o gmo niz "eeeeee"
                                                    Widze na wlasne oczy co sie dzieje z wygladem tego spoleczestwa. Widze w szkole mojego dziecka , co sie dzieje z ich wygladem odkad podstawowke z darmowym jedzeniem gmo by human zaczeli.
                                                    Przede wszystkim ufam swojemu jezykowi. Nie zaufam nikomu, tak bardzo jak jemu. Nawet najladniejszym tabelkom statystycznym. W klasie mojego dziecka sa 3 b zdolne dzieciaki. Zadne nie je szklnego jedzenia. Jak potrzebuje statystyki, to ja sobie robie na baize wlasnych obserwacji. Zenujace prawda. Mi wystarcza i narazie dobrze na tym wychodze.
                                                  • hankam Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 14:28
                                                    Co ma wspólnego GMO z wyglądem?
                                                    Z wyglądem może mieć coś wspólnego spożywanie za dużej ilości cukru, tłuszczu i w ogóle żywności wysokoprzetworzonej.
                                                    Z wyglądem mają coś wspólnego steki wielkości talerza i grubości dwóch cali.
                                                    Z wyglądem może mieć coś wspólnego żarcie 5000 kcal dziennie.
                                                    Z wyglądem ma wiele wspólnego zajadanie chipsów przed telewizorem.

                                                    I to jest kompletnie niezależne od GMO.
                                                    Możesz tyć jak świnia zarówno jedząc produkty GMO, jak i ich nie jedząc.

                                                    W chemtrailsy też wierzysz?
                                                  • srubokretka Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 14:45
                                                    > Co ma wspólnego GMO z wyglądem?

                                                    Nie widzisz zwiazku? Nadprodukcja tej zywnosci powoduje pojawienie sie tego zarcia za darmo w szkolach. Nadprodukcja powoduje wciskanie tego G wszedzie i do wszystkiego. Nadprodukcja powoduje, ze wszystko jest tu slodkie i oblane tluszczem (glownie kukurydza, ale nie tylko).

                                                    > Możesz tyć jak świnia zarówno jedząc produkty GMO, jak i ich nie jedząc.

                                                    Nie ma szans na wyglad ala trufla po jedzeniu tego co bylo w POlsce 20 lat temu.
                                                  • srubokretka Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 14:49
                                                    Przepraszam hankam , ale ja mam na ten temat ustalone zdanie i go nie zmienie.
                                                    Chcesz to jedz gmo oblane randapem. Masz do tego swiete prawo. Ja cie do niczego nie chce przekonywac, bo naprawde uwazam, ze jak chcesz to powinnas to jesc.
                                                  • fogito Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 15:09
                                                    Maks cie zmiazdzy za te opinie.
                                                    Ja tez zawsze tyje w Stanach nawet jak jem mniej. Taka prawda.
                                                  • srubokretka Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 15:23
                                                    >Maks cie zmiazdzy za te opinie.

                                                    To nic. Niech pisze smile Bedzie mial dluzszy watek.

                                                    > Ja tez zawsze tyje w Stanach nawet jak jem mniej. Taka prawda.

                                                    Musisz jesc mniej corn syrop. Ja tylko po pierwszych wakacjach w Stanach przytylam. Pozniej wiedzialam, jak do tego podchodzic. Nie bylo latwo na poczatku, bo czlowiek zje, a chodzi glodny.
                                                  • maksimum Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 17:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja tez zawsze tyje w Stanach nawet jak jem mniej. Taka prawda.

                                                    Bo posadzisz gd przed tv i 0 ruchu,a zarelko caly czas podsuwaja zyczliwi tesciowie.
                                                  • fogito Re: Mój ulubiony film 02.12.14, 19:07
                                                    Piep..rzysz jak potluczony. Ja nie ogladam tv w Stanach wcale. A obiady gotuje sobie sama, bo tlustego nie przelkne. Nie kazdy lezy przed tv ze swinskim zarciem tak jak ty.
                                                  • canuck_eh Re: Mój ulubiony film 03.12.14, 03:53
                                                    Ale po co ma sadzac 4 litery przed tv.O ile sie nie myle to jezyk hamerykanski to ona zna.Uczyc sie nie musi.
                                                    Ostatnio corka jakos mnie przymusila do spogladania bardziej uwaznego na etykietki kupowanych rzeczy.No i nawet przytargalam jej skopiowana etykietke ile to saturated fat jak i sodium bylo w UWAGA - healthy food.Otoz saturated fat - 48% a sodium zaledwie 58%.Opakowanie jakies 200g.Niezle.
                                                  • maksimum Gnijace jablka. 02.12.14, 16:50
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Przepraszam hankam , ale ja mam na ten temat ustalone zdanie i go nie zmienie.

                                                    Po prostu odmawiasz doksztalcenia sie.

                                                    > Chcesz to jedz gmo oblane randapem.

                                                    Roundup sluzy do zwalczania chwastow a nie do polewania warzyw czy owocow.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Roundup
                                                    Cale rolnictwo na calym swiecie stosuje herbicydy,bo inaczej to musisz chodzic miedzy grzadkami wszystko recznie usuwac kilka razy w roku.

                                                    Roundup nie ma NIC wspolnego z tym jak kukurydza czy soja rosnie ani w zaden sposob nie dziala na kukurydze czy soje.

                                                    Normalne jablka dosc szybko gnija a GMO nie gnija:

                                                    online.wsj.com/articles/inventing-a-gmo-apple-that-wont-brown-1412964241
                                                  • zgagusia Re: Gnijace jablka. 02.12.14, 17:23
                                                    maksimum napisał:

                                                    > srubokretka napisał:
                                                    >
                                                    > > Chcesz to jedz gmo oblane randapem.
                                                    >
                                                    > Roundup sluzy do zwalczania chwastow a nie do polewania warzyw czy owocow.

                                                    no wlasnie rosliny gmo sa odporne na roundup i pryska sie tym syfem cale uprawy - sila rzeczy potem troche sie tego zjada uncertain a glifosfat toksyczny jest, zwlaszcza w obecnosci substancji dodatkowych w roundup'ie latwo przenika do wnetrza komorek, wg badan ludzkie komorki zabija juz w stezeniu 8ppm sad
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 02.12.14, 17:44
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > no wlasnie rosliny gmo sa odporne na roundup i pryska sie tym syfem cale upr
                                                    > awy
                                                    - sila rzeczy potem troche sie tego zjada uncertain a glifosfat toksyczny jest
                                                    > , zwlaszcza w obecnosci substancji dodatkowych w roundup'ie latwo przenika do w
                                                    > netrza komorek, wg badan ludzkie komorki zabija juz w stezeniu 8ppm sad
                                                    -------------
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Glifosat
                                                    " Obecnie na rynku polskim dostępne jest kilkanaście generycznych środków zawierających w swoim składzie glifosat; niektóre z nich to: Avans Premium 360 SL, Glifocyd 360 SL, Klinik 360 SL, Kosmik 360 SL, Taifun 360 SL."

                                                    W Polsce tego Glifosatu jest duzo wiecej niz w USA.Jest on na calym swiecie ale srubokretka widzi go TYLKO w Monsanto i GMO.

                                                    W USA GMO jest bez porownania lepsze i bardziej bezpieczne niz zywnosc w Polsce.
                                                  • zgagusia Re: Gnijace jablka.Glifosat. 02.12.14, 18:31
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > no wlasnie rosliny gmo sa odporne na roundup i pryska sie tym syfem ca
                                                    > le upr
                                                    > > awy
                                                    - sila rzeczy potem troche sie tego zjada uncertain a glifosfat toksyczn
                                                    > y jest
                                                    > > , zwlaszcza w obecnosci substancji dodatkowych w roundup'ie latwo przenik
                                                    > a do w
                                                    > > netrza komorek, wg badan ludzkie komorki zabija juz w stezeniu 8ppm sad
                                                    > -------------
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Glifosat
                                                    > " Obecnie na rynku polskim dostępne jest kilkanaście generycznych środków zawie
                                                    > rających w swoim składzie glifosat; niektóre z nich to: Avans Premium 360 SL, G
                                                    > lifocyd 360 SL, Klinik 360 SL, Kosmik 360 SL, Taifun 360 SL."
                                                    >
                                                    > W Polsce tego Glifosatu jest duzo wiecej niz w USA.Jest on na calym swiecie ale
                                                    > srubokretka widzi go TYLKO w Monsanto i GMO.
                                                    >
                                                    > W USA GMO jest bez porownania lepsze i bardziej bezpieczne niz zywnosc w Polsce

                                                    Kompletnie nie rozumiesz w czym rzecz uncertain Monsanto wyprodukowalo chimery genetyczne - rosliny ktore sa odporne na srodek chwastobojczy jakim jest glifosfat, pod dowolna nazwa handlowa... Takie nasiona nazywaja sie 'Roundup ready' - cale uprawy takiej kukurydzy GMO mozna bez szkody dla tejze kukurydzy pryskac glifosfatem, uzyskujac pola wolne od chwastow i dzieki temu wysokie plony. Tylko ze te kukurydze potem sie zjada - i nie ma takiej mozliwosci zeby nie ta droga nie dostarczyc sobie do organizmu tegoz glifosfatu (niezaleznie od tego czy srodek ktory stosowal rolnik nazywal sie Roundup czy Kosmik, matolku) - w minimalnych dawkach, nieoznaczalnych nawet - tylko ze on bardzo toksyczny jest. W tym jest problem. Sporadyczne spozywanie produktow z upraw pryskanych glifosfatem wielkiej szkody zrobic nie powinno, ale codzienne, przez wiele lat juz jak najbardziej moze miec negatywny wplyw na zdrowie uncertain
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 02.12.14, 19:03
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Kompletnie nie rozumiesz w czym rzecz uncertain Monsanto wyprodukowalo chimery genetyc
                                                    > zne - rosliny ktore sa odporne na srodek chwastobojczy jakim jest glifosfat, po
                                                    > d dowolna nazwa handlowa... Takie nasiona nazywaja sie 'Roundup ready' - cale u
                                                    > prawy takiej kukurydzy GMO mozna bez szkody dla tejze kukurydzy pryskac
                                                    > glifosfatem, uzyskujac pola wolne od chwastow i dzieki temu wysokie plony. Tylk
                                                    > o ze te kukurydze potem sie zjada - i nie ma takiej mozliwosci zeby nie
                                                    > ta droga nie dostarczyc sobie do organizmu tegoz glifosfatu (niezaleznie od teg
                                                    > o czy srodek ktory stosowal rolnik nazywal sie Roundup czy Kosmik, matolku) - w
                                                    > minimalnych dawkach, nieoznaczalnych nawet - tylko ze on bardzo toksyczny jest
                                                    > . W tym jest problem. Sporadyczne spozywanie produktow z upraw pryskanych glifo
                                                    > sfatem wielkiej szkody zrobic nie powinno, ale codzienne, przez wiele lat juz j
                                                    > ak najbardziej moze miec negatywny wplyw na zdrowie uncertain
                                                    -------------
                                                    www.monsanto.com/products/pages/seminis-performance-series-sweet-corn.aspx
                                                    "When farmers grow genetically modified (or GM) sweet corn with Bt protein, they reduce:

                                                    Insecticide (pesticide) applications by as much as 85%."

                                                    To jest wlasnie ta roznica ,ktorej ty nie rozumiesz.
                                                    Jesli uzywasz Roundup to zuzywasz go duzo mniej niz innych pesticides uzywanych przez polskich i europejskich rolnikow.
                                                  • zgagusia Re: Gnijace jablka.Glifosat. 02.12.14, 21:31
                                                    > rel="nofollow">www.monsanto.com/products/pages/seminis-performance-series-sweet-corn.aspx
                                                    > "When farmers grow genetically modified (or GM) sweet corn with Bt protein, the
                                                    > y reduce:
                                                    >
                                                    > Insecticide (pesticide) applications by as much as 85%."
                                                    >
                                                    > To jest wlasnie ta roznica ,ktorej ty nie rozumiesz.
                                                    > Jesli uzywasz Roundup to zuzywasz go duzo mniej niz innych pesticides uzywanych
                                                    > przez polskich i europejskich rolnikow.

                                                    Z toba to sie dyskutuje jak ze slepym o kolorach.... najpierw twierdzisz ze w Polsce sie uzywa wiecej glifosatu niz w USA (co jest bzdura), teraz nagle przeskakujesz na 'inne pestycydy'... niebezpieczenstwo GMO wcale nie tkwi wtym ze ktos osmielil sie w genach grzebac, bo to jest oczywisty postep nauki i technologii, tylko w tym, ze stworzono odmiany 'roundup ready' ktore uprawia sie masowo opryskujac glifosatem - a od niedawna wychodzi na jaw ze koncern Monsanto zatajal wyniki wskazujace na toksycznosc dla ludzi i zwierzat tego srodka.
                                                  • srubokretka Re: Gnijace jablka.Glifosat. 02.12.14, 22:15
                                                    Dziewczyny po co w ta dyskusje wchodzic. Az zaluje , ze zaczelam.
                                                    Celem bylo uprzedzenie Azji z czym moze sie spotkac i o czym powinna sobie poczytac itp. , bo widac ze dobro jej dziecka jest na 1 miejscu, a nie przepychanki kto ma racje.
                                                    Zgadusia, po o pisac o szczegolach. Jeszcze Maks przestanie jesc i bardziej beda wciskac tym, ktorzy nie chca wink Ja mu z checia moja porcje oddam. Czego wiecej mozna ode mnie chciec wink

                                                    niebezpieczenstwo GMO wcale nie tkwi wtym ze kto
                                                    > s osmielil sie w genach grzebac, bo to jest oczywisty postep nauki i technologi
                                                    > i, tylko w tym, ze stworzono odmiany 'roundup ready'

                                                    Dodalabym od siebie moja obawe prywatna. To grrzebanie moze powodowac , ze product koncowy nie bedzie w pelni tak wartosciowy , jak orginal. Organizm wiec po zjedzeniu nornalnej porcji bedzie dalej glodny, co bedzie powodowalo apetyt na wiecej - duzo wiecej. Kalorycznosc wzrosnie, a jakosc nie. Mi do zycia nie potrzebna jest duza ilosc kalorii. Mi sa potrzebne witaminy, zwiazki min itp... Musze dbac o nerki, wiec nie moge filtrowac ton zarcia gmo. O toksycznosci, o likwidacji malych gos rolnych, przekretach, zastraszaniach, falszywych danych... nawet nie chce mi sie pisac , bo rece opadaja.
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 03:11
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Dodalabym od siebie moja obawe prywatna. To grrzebanie moze powodowac , ze prod
                                                    > uct koncowy nie bedzie w pelni tak wartosciowy , jak orginal.

                                                    A nie pomyslas,ze NIKT by nie wydawal pieniedzy na badania gdyby koncowy produkt nie byl DUZO lepszy niz oryginal??????

                                                    To tak jak wydano pieniadze i zbudowano plaskie ekrany TV a srubokretka dalej uzywa kineskopowych.

                                                    > Organizm wiec po zjedzeniu nornalnej porcji bedzie dalej glodny, co bedzie powodowalo apetyt na wiecej - duzo wiecej. Kalorycznosc wzrosnie, a jakosc nie.

                                                    Jest odwrotnie.
                                                    Kalorycznosc nie rosnie a jakosc rosnie bardzo,bo pomidory czy jablka nie gnija ani nie sa robaczywe.

                                                    > Mi do zycia nie potrzebna jest duza ilosc kalorii. Mi sa potrzebne witaminy, zwiazki min itp... >Musze dbac o nerki, wiec nie moge filtrowac ton zarcia gmo.

                                                    Nerki pracuja ci na zwiekszonych obrotach jak jesz owoce lekko nadgnite,czyli organiczne.

                                                    > O toksycznosci, o likwidacji malych gos rolnych, przekretach, zastraszaniach, falszywych >danych... nawet nie chce mi sie pisac , bo rece opadaja.

                                                    Czyzby ktos ci zabranial zalozyc male gospodarstwo lub kupowac organiczne na targach?

                                                    Wlasnie mi zona zrobila przyjemnosc i wydala kupe kasy na jablka organiczne,ktore gnija od srodka.
                                                    Nie dosc ze nie mozna kupic wiekszej ilosci takich jablek bo szybko gnija,to jeszcze swiezutki prosto z farmy organicznej juz sa zgnile w srodku.
                                                    Sa 2x razy drozsze od normalnych GMO a po wyrzuceniu zgnilych robia sie 4x drozsze.
                                                  • hankam Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 07:41

                                                    > Dodalabym od siebie moja obawe prywatna. To grrzebanie moze powodowac , ze prod
                                                    > uct koncowy nie bedzie w pelni tak wartosciowy , jak orginal. Organizm wiec po
                                                    > zjedzeniu nornalnej porcji bedzie dalej glodny, co bedzie powodowalo apetyt na
                                                    > wiecej - duzo wiecej. Kalorycznosc wzrosnie, a jakosc nie. Mi do zycia nie potr
                                                    > zebna jest duza ilosc kalorii. Mi sa potrzebne witaminy, zwiazki min itp... Mu
                                                    > sze dbac o nerki, wiec nie moge filtrowac ton zarcia gmo. O toksycznosci, o lik
                                                    > widacji malych gos rolnych, przekretach, zastraszaniach, falszywych danych... n
                                                    > awet nie chce mi sie pisac , bo rece opadaja.


                                                    Srubokretka, proszę, nie pisz takich rzeczy, bo ręce opadają. To, co prezentujesz oznacza, że kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz.
                                                    Weź może poczytaj coś choćby popularnonaukowego, a nie propagandę Greenpeace'u i nawiedzonych New Age'owców.
                                                  • srubokretka Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 14:34
                                                    > Srubokretka, proszę, nie pisz takich rzeczy, bo ręce opadają.

                                                    Wiesz, ze jest taka opcja : ignoruj, nie czytaj wink Zauwaz , ze pisalam do azji.
                                                    Sorki stalo sie, uprzedzilam ja przed tym "cudem" wytworzonym przez czlowieka ;-P

                                                    To, co prezentuje
                                                    > sz oznacza, że kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz.

                                                    DLaczego? Bo nie zgadza sie to z twoim zdaniem? Zdaniem wiekszosci, masy?

                                                    > Weź może poczytaj coś choćby popularnonaukowego

                                                    Czytam. Tylko jest delikatna roznica w tym jak czytam. Podchodze do wszystkiego co przeczytam, jak do info w horoskopach.
                                                    Nie lykam jak leci i dobrze na tym wychodze, a moje dzieci jeszcze lepiej.
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 15:08
                                                    hankam napisała:

                                                    > Srubokretka, proszę, nie pisz takich rzeczy, bo ręce opadają. To, co prezentuje
                                                    > sz oznacza, że kompletnie nie rozumiesz o czym piszesz.
                                                    > Weź może poczytaj coś choćby popularnonaukowego, a nie propagandę Greenpeace'u
                                                    > i nawiedzonych New Age'owców.

                                                    Niestety tych ludzi nie zmienisz.
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 02:56
                                                    zgagusia napisała:

                                                    - a od niedawna wychodzi na jaw ze koncern Monsanto zataja
                                                    > l wyniki wskazujace na toksycznosc dla ludzi i zwierzat tego srodka.

                                                    A ktore pestycydy podaje sie ludziom w Polsce na kolacje?
                                                    Wszystkie pestycydy sa szkodliwe dla ludzi i wazne by uzywac ich jak najmniej i wlasciwej porze.
                                                    Glifosat jest niemal we wszystkich pestycydach i jest w Polsce uzywany nagminnie i to w duzo wiekszych ilosciach niz w USA.

                                                    www.imp.lodz.pl/upload/oficyna/artykuly/pdf/full/Pie13-06m-03.pdf
                                                    STRESZCZENIE Glifosat jest aktualnie najczęściej używanym herbicydem, a jego zużycie ciągle wzrasta. Obecnie stosuje się ponad 90 preparatów
                                                    handlowych zawierających ten herbicyd, przy czym preparaty te są na ogół znacznie bardziej toksyczne niż ich substancja czynna, czyli glifosat, i to
                                                    ze względu na zawarte w nich związki powierzchniowo czynne i substancje nośnikowe. Z badań toksykologicznych przeprowadzonych do tej pory
                                                    wynika, że jest to herbicyd wyjątkowo ,,bezpieczny” w stosunku do organizmów zwierzęcych. W czerwcu 1991 r. EPA wyróżniająca pięć klas kancerogenności
                                                    pestycydów sklasyfikowała ten związek w klasie E, obejmującej związki nie wykazujące wpływu rakotwórczego względem ludzi.
                                                    -------------------
                                                    W Roundup jedynym budzacym watpliwosci skladnikiem jest Glifosat,
                                                    A w polskich pestycydach Glifosat jest najmniej szkodliwa substancja,bo wszystkie inne z nia wystepujace sa duuuzo bardziej szkodliwe.
                                                  • zgagusia Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 08:25
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Glifosat jest niemal we wszystkich pestycydach i jest w Polsce uzywany nagminni
                                                    > e i to w duzo wiekszych ilosciach niz w USA.

                                                    do obejrzenia i posluchania:
                                                    www.youtube.com/watch?v=h_AHLDXF5aw
                                                    wyglada ze kobieta wie co mowi, co nie dziwi bo jest Senior Research Scientist at MIT. W 8 min: 'US consumes 25% of glifosat' tongue_out
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 15:12
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Glifosat jest niemal we wszystkich pestycydach i jest w Polsce uzywany nagminni
                                                    > > e i to w duzo wiekszych ilosciach niz w USA.
                                                    >
                                                    > do obejrzenia i posluchania:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=h_AHLDXF5aw
                                                    > wyglada ze kobieta wie co mowi, co nie dziwi bo jest Senior Research Scientist
                                                    > at MIT. W 8 min: 'US consumes 25% of glifosat' tongue_out
                                                    ---------------
                                                    Niestety ona nie wie co mowi i ty nie rozumiesz,ze Glifosat jest WE WSZYSTKICH pestycydach na CALYM SWIECIE.

                                                    Ty i ta pani uparliscie sie,ze jest TYLKO w Roundup.
                                                    Przestan ciemnote szerzyc i poczytaj TROCHE FAKTOW.
                                                  • zgagusia Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 15:55
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Niestety ona nie wie co mowi

                                                    no popatrz, to ciekawe za co tytuly naukowe i stanowisko na MIT dostala, bo chyba nie za urode wink


                                                    >i ty nie rozumiesz,ze Glifosat jest WE WSZYSTKICH
                                                    > pestycydach na CALYM SWIECIE.
                                                    >
                                                    > Ty i ta pani uparliscie sie,ze jest TYLKO w Roundup.

                                                    no a teraz pacanie wyjasnij na jakiej podstawie wypisujesz takie bzdury - kto sie na cos uparl???? gdzie???? skad w twojej chorej lepetynie pomysl ze ja uwazam ze glifosat jest tylko w roundup'ie??? i skad twoje przekonanie ze glifosat jest 'we wszystkich pestycydach na swiecie'???? jest cala masa pestycydow BEZ glifosatu, o tu masz jakis spis stosowanych w Polsce:
                                                    spis-pestycydow.pl
                                                  • maksimum Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 23:35
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > no popatrz, to ciekawe za co tytuly naukowe i stanowisko na MIT dostala, bo chy
                                                    > ba nie za urode wink

                                                    Mogla dostac za glupote a tylko dlatego by byla przeciwwaga dla myslacych logicznie.

                                                    O Glifosacie nie bede z toba dyskutowal,bo jestes za malo rozgarnieta by zalapac temat.

                                                    Glifosat w Roundup jest jedynym skladnikiem do ktorego nawiedzeni moga sie przyczepic,a w innych pestycydach rowniez w tych stosowanych w Polsce Glifosat jest skladnikiem NAJMNIEJ szkodliwym.
                                                  • maksimum Glifosat + SAT. 04.12.14, 00:01
                                                    www.imp.lodz.pl/upload/oficyna/artykuly/pdf/full/Pie13-06m-03.pdf
                                                    "STRESZCZENIE Glifosat jest aktualnie najczęściej używanym herbicydem, a jego zużycie ciągle wzrasta. Obecnie stosuje się ponad 90 preparatów
                                                    handlowych zawierających ten herbicyd, przy czym preparaty te są na ogół znacznie bardziej toksyczne niż ich substancja czynna, czyli glifosat, i to
                                                    ze względu na zawarte w nich związki powierzchniowo czynne i substancje nośnikowe. Z badań toksykologicznych przeprowadzonych do tej pory
                                                    wynika, że jest to herbicyd wyjątkowo ,,bezpieczny” w stosunku do organizmów zwierzęcych. W czerwcu 1991 r. EPA wyróżniająca pięć klas kancerogenności
                                                    pestycydów sklasyfikowała ten związek w klasie E, obejmującej związki nie wykazujące wpływu rakotwórczego względem ludzi."
                                                    -----------
                                                    Wystarczy IQ na poziomie 80 by to przeczytac i dojsc do wniosku,ze Glifosat nie jest zwiazkiem szkodliwym.

                                                    Napisane tez jest,ze w Polsce:

                                                    " Obecnie stosuje się( W POLSCE) ponad 90 preparatów
                                                    handlowych zawierających ten herbicyd, przy czym preparaty te są na ogół znacznie bardziej toksyczne niż ich substancja czynna, czyli glifosat, i to
                                                    ze względu na zawarte w nich związki powierzchniowo czynne i substancje nośnikowe."

                                                    Tu juz trzeba miec IQ na poziomie okolo 100 by zauwazyc,ze INNE skladniki herbicydow(STOSOWANYCH W POLSCE) sa duzo bardziej szkodliwe niz Glifosat.

                                                    A teraz przechodzimy do Roundup.

                                                    Wychodzi przed ekran jakas przyglupiasta baba-jaga z innym przyglupem i pastwia sie nad Glifosatem,jako nad NAJBARDZIEJ szkodliwym skladnikiem Roundup.

                                                    www.youtube.com/watch?v=h_AHLDXF5aw
                                                    Oczywiscie pada slowo MONSANTO co srubokretke przyprawia o dreszcze,slabosci,omdlenia i brak plodnosci.

                                                    Ja wiem,ze wy nie potraficie kojarzyc prostych faktow,tak jak z zyciorysem Kolodki,ktory musialem wam pare dni tlumaczyc zanim zalapalyscie,ze on do lopaty na rok poszedl po maturze,bo sie na SGPiS nie zalapal,a po roku przy lapacie juz mial 2 pkt za pochodzenie i sie zalapal.

                                                    Nie potraficie tez prostych wykresow zrozumiec,ze dziewczynki sa duzo gorsze na SAT tam gdzie trzeba troche pomyslec.

                                                    www.aei.org/publication/2013-sat-test-results-show-that-a-huge-math-gender-gap-persists-with-a-32-point-advantage-for-high-school-boys/
                                                  • hankam Re: Gnijace jablka.Glifosat. 03.12.14, 08:53
                                                    stworzono odmiany 'roundup ready' ktore uprawia sie masowo o
                                                    > pryskujac glifosatem - a od niedawna wychodzi na jaw ze koncern Monsanto zataja
                                                    > l wyniki wskazujace na toksycznosc dla ludzi i zwierzat tego srodka.


                                                    No właśnie ta toksyczność nie jest taka pewna.

                                                    gmo.blog.polityka.pl/?s=glifosat
                                                    (To jest dobry blog na temat GMO).
                                                  • hankam Poprawka 03.12.14, 08:53
                                                    Miał być ten link:

                                                    gmo.blog.polityka.pl/2014/06/25/kukurydza-gmo-szklanka-glifosatu-na-sniadanie-recepta-na-dlugowiecznosc-mezczyzn/
                                                  • canuck_eh Re: Gnijace jablka. 03.12.14, 03:55
                                                    No - normalny chleb tez juz jest raczej czerstwawy nastepnego dnia.A te wymysly Wonderbread czy inne to przez tydzien moga przelezec i zbyt wielkiej roznicy nie ma.
                                                  • hankam Piszę, bo nie lubię mitów 02.12.14, 15:30
                                                    Rozumiem, że w Twojej głowie pojawił się związek:
                                                    nadprodukcja = tania żywność = jemy do oporu, bo za darmo.
                                                    Prawie miliard ludzi na świecie głoduje, żywność powinna być produkowana skutecznie i tanio.
                                                    870 milionów głodujących.

                                                    Ale nie musisz jeść za dużo, za słodko, za tłusto.
                                                    To, czy żywność jest GMO nie ma żadnego znaczenia - ważna jest ilość kalorii, które pochłaniasz.
                                                    Myślisz, że na diecie z pomidorów GMO utyjesz?
                                                    Należy unikać żywności wysokoprzetworzonej i to wiadomo.
                                                    Co szkodliwego jest Twoim zdaniem w GMO?
                                                    Myślisz, że bułeczka z kukurydzy GMO jest bardziej kaloryczna niż z tej naturalnej?

                                                    Natomiast mam pewne obawy co do karmionych hormonem wzrostu i antybiotykami kurczaków i innych zwierząt. Także ryb.
                                                    Tutaj faktycznie niska cena tej żywności jest związana z negatywnymi sktukami dla zdrowia, może i wyglądem a la trufla.
                                                  • maksimum Re: Piszę, bo nie lubię mitów 02.12.14, 17:35
                                                    hankam napisała:

                                                    > Natomiast mam pewne obawy co do karmionych hormonem wzrostu i antybiotykami kur
                                                    > czaków i innych zwierząt. Także ryb.

                                                    To juz Polska sie klania.
                                                    Kurczaki i swinie na na maczce kostnej jada,choc prawnie zabronione,to jednak ta "pasze" mozna kupic jako nawoz a stsowac jako pasze.

                                                    > Tutaj faktycznie niska cena tej żywności jest związana z negatywnymi sktukami d
                                                    > la zdrowia, może i wyglądem a la trufla.

                                                    Trufla to jest brak ruchu.

                                                  • srubokretka Re: Piszę, bo nie lubię mitów 03.12.14, 15:15
                                                    > Ale nie musisz jeść za dużo, za słodko, za tłusto.

                                                    Bylas w stanach troszke dluzej niz kilka tygodni?

                                                    Oczywiscie, ze nikt nie musi. Wiec powiedz dlaczego to ludzie robia? Az takimi flejtuchami sa?
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 18:14
                                                    Moze jej sie slabo robi jak cie widzi. Bo innego wytlumaczenia nie znajduje zwazywszy na to co soba reprezentujesz. Jes mnostwo swietnych kobiet lekarzy ale gwoj szowinistyczny rozumek nie potrafi tego pojac i zaakceptowac.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 20:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze jej sie slabo robi jak cie widzi. Bo innego wytlumaczenia nie znajduje zwa
                                                    > zywszy na to co soba reprezentujesz. Jes mnostwo swietnych kobiet lekarzy ale g
                                                    > woj szowinistyczny rozumek nie potrafi tego pojac i zaakceptowac.
                                                    -------------
                                                    Tylko ze trzeba im powiedziec jak leczyc bo same na to nie wpadna.
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 20:47
                                                    Moze zmien ubezpiecznie na lepsze to bedziesz mial lepszych lekarzy i moze ktos cie serio ptraktuje. Chociaz w sumie watpie. Ale nie martw sie, ja wiem, ze w Stanach jest sporo konowalow obu plci.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 00:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze zmien ubezpiecznie na lepsze to bedziesz mial lepszych lekarzy

                                                    Ja moge przebierac w lekarzach jak w ulegalach,bo to oni walcza o klienta,a nie tak jak w Polsce na wizyte u lekarza czeka sie tygodniami.A specjalista ma zapisy na nastepny rok.


                                                    > Ale nie martw sie, ja wiem, ze w Stanach jest sporo konowalow obu plci.

                                                    W USA lekarze sa bez porownania lepsi niz w Polsce.
                                                    Tu nie ma czegos takiego,ze komus udalo sie na studia dostac przy braku logicznego myslenia.

                                                    Z drugiej strony zastanawiam sie dlaczego w POlsce wymyslono wlasnie taki nabor na studia medyczne a nie identyczny niz w USA,ze trzeba koniecznie zdac MCAT

                                                    www.aamc.org/students/applying/mcat/
                                                    Czyzby POlacy chcieli na nowo kolo wynalezc ??
                                                    Przeciez jesli cos jest w innych krajach i bardzo dobrze dziala-to bez zadnych zmian mozna wprowadzic to w Polsce.

                                                    Zalozmy ze jest 10 kandydatow na 1 miejsce na uczelniach medycznych,to zaproszenie wysyla sie do tylko 40% najlepszych na 1 miejsce na egzamin i egzamin MCAT bazujacy na logicznym mysleniu decyduje kto bedzie studiowal medycyne.
                                                    Przeciez w Polsce mozna dac im ORYGINALNY MCAT amerykanski i niech sie sprawdzaja.

                                                    No tak,ale to jest pomysl amerykanski i w Polsce nic takiego nie przejdzie.

                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 06:53
                                                    Hahaha walcza o klienta. Moze, ktos kto sie nigdy nie leczyl w Stanach ci uwierzy. Moze chirurdzy plastyczni walczao bogata klientele. wink prawie sie kawa oplulam.
                                                    W Stanach tez sa lepsi i gorsi lekarze, tez zdarzaja sie bledy lekarskie z powodu glupoty lekarza. Nie gloryfikuj tak bardzo bo zaczynasz lewitowac big_grin
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 16:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Hahaha walcza o klienta. Moze, ktos kto sie nigdy nie leczyl w Stanach ci uwierzy.

                                                    Jak mieszkasz w getto to kazdy jest tam chory i ciezko sie do lekarza dostac,bo przecietny ziomal nawet aspiryne nie wezmie bez zalecenia lekarza.
                                                    Jak mieszkasz wsrod ludzi rozumnych,ktorzy umieja sobie dac rade w zyciu,to lekarze sa bezrobotni.
                                                    W NYC jest takie zageszczenie lakarzy,ze kazdy moze przebierac jak w ulegalach i wiekszosc ludzi tak wlasnie robi.
                                                    Na prowincji natomiast masz zamulonych lekarzy,ktorzy na najprostsza chorobe lecza cie latami.

                                                    > Moze chirurdzy plastyczni walczao bogata klientele. wink prawie sie kawa oplulam.

                                                    Oni najbardziej,bo to jest proste jak konstrukcja cepa.
                                                    Co moze byc najgorszego w chirurgii plastycznej???
                                                    Moze sie nie udac i takich jest bardzo duzo,co widac po klientkach.

                                                    Duzo ci nie potrzeba by sie kawa opluc.
                                                  • canuck_eh Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 04:12
                                                    Zaraz cos mi tu nie pasi.Swego czasu maksiu wypisywal ( i ciagle co rusz to powtarza) ze jak zatrzesienie studentow w klasach/szkolach /na uczelniach to taka uczelnia do doopy, slaba musi byc.A tu prosze pisze nam ze zatrzesienie lekarzy, to chyba nalezy isc owym tokiem rozumowania maksiowego i stwierdzic ze owi lekarze to do doopy sa bo ich za duzo w jednym miejscu.

                                                    Maksiu - przestan wypisywac dyrdymaly ze wszystko co ze stanowi z brooklynu to najlepsze na swiecie.Psie i kocie goowno tez?Wszedzie sa dobrzy i zli pracownicy, dobrzy i zle lekarze, nauczyciele, uczelnie, szkoly i cokolwiek sobie tutaj wymienisz.nie ma tak ze ten twoj brooklyn to zjawisko nadprzyrodzone ze wszystkim super dooper w kazdej dziedzinie a ta Polska ktora jak sie chwalisz Cie wyksztalcila to dno zupelne i praktycznie getto.Bo uczelnie do doopy, szkoly slabe, nauczyciele nie wiedza co robia, kobiety to zamulone mamuski z magla.....Nikt nie jest bardziej przystojny, rozumny i obeznany ze wszystkim TYLKO ty, twoje dzieci najgenialniejsze.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:52
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nikt nie jest bardziej przystojny, rozumny i obeznany ze wszystkim TYLKO ty, twoje d
                                                    > zieci najgenialniejsze.

                                                    No bo przystojnosc jes dziedziczna.
                                                    Ja bylem najprzystojniejszy na SGPiS a syn jest na NYU.
                                                    Dziewczyny slinotoku dostaja na jego widok.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:58
                                                    Max napisał :

                                                    No bo przystojnosc jes dziedziczna.
                                                    Ja bylem najprzystojniejszy na SGPiS a syn jest na NYU.
                                                    Dziewczyny slinotoku dostaja na jego widok.

                                                    A potem nie wymiotują? . Bo ja zawsze wymiotuję po ślinotoku dlatego nie mogę czytać jak jadę autobusem lub samochodem...
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:34
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > A potem nie wymiotują? . Bo ja zawsze wymiotuję po ślinotoku dlatego nie mogę
                                                    > czytać jak jadę autobusem lub samochodem...

                                                    Bo masz motion sickness.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 09:43
                                                    Dżiiizaz, przecież studia medyczne w Stanach są studiami drugiego stopnia.
                                                    Co akurat ma trochę sensu, bo dobrze, zeby decyzję o wyborze tak odpowiedzialnego zawodu podejmowali ludzie trochę starsi, niż osiemnastolatkowie.
                                                    I to zupełnie niezależnie od faktu, że bardzo wielu lekarzy było zafascynowanych medycyną od wcześniejszego czy późniejszego dzieciństwa.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 19:13

                                                    Jakos nikt nie chce dyskutowac z FAKTAMI ze czym latwiejsze testy-tym dziewczynki na nich lepiej wypadaja.
                                                    A gdy testy stana sie trudniejsze,to chlopcy bija dziewczynki 2:1.


                                                    Bo to bzdury są.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 19:15
                                                    W Polsce jest moda na to by cala edukacja byla mila,latwa i przyjemna a na zakonczenie wysle sie PISA do najlepszych szkol i PISA udowodni ze polskie dzieci i polskie szkolnictwo jest jedno z najlepszych na swiecie.

                                                    PISA wybiera szkoły LOSOWO.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 20:31
                                                    hankam napisała:

                                                    > PISA wybiera szkoły LOSOWO.

                                                    A pozniej losowo najgorsi z egzaminow rezygnuja.

                                                    Nie ma co dyskutowac o badaniach PISA,bo one NICZEGO nie badaja.

                                                    Badania mialyby sens by WSZYSCY na calym swiecie pisali ten sam test ,tak jak jest z SAT.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 09:37
                                                    A pozniej losowo najgorsi z egzaminow rezygnuja.

                                                    Co takiego? A skąd ty to wziąłeś?
                                                    Źródło poproszę.
                                                  • canuck_eh Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 04:19
                                                    Hankam ja zaryzykuje -Wikipedia?wink
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 05:22
                                                    Uwaga uwaga będzie nudno o żarciu i w odcinkach... wink

                                                    Otóż ja Azja cale życie walczyłam z nadwagą ... Kończąc podstawówkę ( wtedy 8 letnią ) ważyłam 80 kg schudłam między podstawówką i średnią i do matury ważyłam 62 kg raz chudnąc raz tyjąc i tak na zmianę.... Nie miałam pojęcia o zdrowym odżywianiu moi rodzice też nie mieli i ciągle toczyliśmy boje o niezjedzony obiad , moją awersję do panierki w kotletach , zupy ze śmietaną i mąką ... Wyjechałam na studia i okazało się, że nie umarłam z głodu, nie nabawiłam się anemii ... ważyłam przez całe studia 56 kg i było mi z tą wagą cudownie.... Potem poznałam mojego męża ...prawie 2 metry wzrostu i jakieś 140 kg wagi... zjadał na śniadanie jajecznice z 10 jajek, ćwiczył podnoszenie ciężarów a ja przy nim wyglądałam jak ratlerek przy buldogu... nie długo niestety....
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 05:33
                                                    cz 2 ...
                                                    bo zamiast go nawrócić na normalne żarcie to jadłam z nim... Paczkę ptasiego mleczka, litr lodów i dużo więcej... Ciążę zaczynałam z wagą 74 kg rodząc warzyłam prawie 90 kg... Zaczęło sypać się zdrowie więc się odchudziłam w wakacje jedząc sałatki. Ciągle byłam głodna... Wszystko było do du py... bo na zmianę tyłam i chudłam a mąż nadal był wielki i gruby...
                                                    - Taka moja uroda powtarzał ..i jakoś oboje w to wierzyliśmy...
                                                    No i wyjechaliśmy do Singapuru, a tu kulinarny raj ...jedzenie wszędzie pełno , tanio pysznie robione na miejscu i zdrowe... dużo warzyw... żyć nie umierać... ja się ograniczałam by nie przytyć , a mąż jadł do bólu... i schudł przez pierwszy rok 30 kg wyrzucił słodycze, bo nie miał na nie ochoty ( lokalne są beznadziejne inne topią się w tym upale pijąc wodę litrami , nauczył się pływać , zaczął biegać... i mocno wyprzystojniał...
                                                    Ja niby jadłam niewiele , ale nie wyobrażałam sobie śniadania bez chleba wiec jadłam tostowe świństwo,z zapijam kawą i znów byłam gruba, bo tu lody tu kawką tu ciacho... Pulchny zrobił się też dzieciak co w szkolnej katynie placki z syropem klonowym jadał codziennie ...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 05:39
                                                    Cz 3 ...
                                                    No to skoro maż zrobił się przystojny to ja tez chciałam i nauczyłam się piec chleb, robić domowe wędliny , ciasta dzieciakowi szykowałam zdrowe posiłki... wykopaliśmy słodycze na rzecz orzechów, daktyli i rodzynek...
                                                    I takim cudem obecnie ja i mąż ( przytuleni do siebie ) zapinany się razem w jego stare koszule ....dzieciak waży nawet mniej niż powinien, ale nie narzeka... Codzienny ruch jest dla nas oczywisty jak oddychanie i prawdę mówiąc boje się żarcia w Stanach...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 05:57
                                                    cz 4
                                                    Tu kupno szpinaku ... takiego który na dziury po robakach wymaga jedynie odwiedzenia pobliskiego targu, kupno zdrowej mąki i suszonych w słońcu owoców jest łatwe... chodzę na lokalne targi gdzie wszyscy mnie znają i kupuję jajka od kur szczęśliwych, wołowinę z australijskich farm a świni raczej w domu nie jadamy....
                                                    Azjaci jadają na co dzień bardzo prosto i my tez tak jemy... ryz jakieś warzywo czasem ryba, owoce morza, mięso. Mamy tylko jedną rodzinną słabość do pączków, ale ponieważ muszę robić je sama nie jadamy ich zbyt często.
                                                    Zerknęłam w jadłospis w amerykańskiej szkole i tak to bym nawet psa sąsiada nie chciała żywic... ( nie mówiąc o rodzinie )... Będę na pewno gotować w domu dawać dzieciakowi pudełko z żarciem szukać eko sreko wink bo my grubi byliśmy i już nie chcemy...

                                                    By było ciekawiej każdy u nas tyje od czego innego...mąż od słodyczy, ja od chleba , bułek i pszenicy ... ( Ryżu mogę zjeść wiadro i nic mi w boczki nie idzie, domowy chleb z żytniej mąki tez na mnie nie działa to samo z mięsem) dzieciak może jeść wszystko, ale jak się nie wybiega ( wypływa, wytańczy) to obrasta tłuszczykiem...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 06:01
                                                    Cz 5
                                                    I to by było na tyle... więc dzięki za info będę wiedziała czego unikać, bo skoro teściowa powiedziała, że z wiekiem młodnieje i wyglądam jak nastolatka to przecież nie mogę gdy odwiedzi nas w Stanach przywitać jw rozmiarze XXXL. Nie dam je tej satysfakcji wink
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 06:14
                                                    A Ci Azjaci którzy sami jedzą dość prosto swoje dzieci karmią do dupy o tu zobaczcie...

                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/07/singapurskie-bento.html

                                                    i dlatego mały singapurczyk jest zwykle szerszy niż wyższy ... a rząd się wziął za odchudzanie małoletnich ....
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:06
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Będę na pewno gotować w domu dawać dzieciakowi pudełko z żarciem szukać eko sreko wink >bo my grubi byliśmy i już nie chcemy...

                                                    Syn jadal szkolne zarcie a corka bierze z domu jedzenie i oboje sa szczupli.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:13
                                                    Moje też jest szczupłe bo ktoś o to dba... moja teściowa ma 30 kg nadwagi ... brat męża 25 kg , moi rodzice po 10 kg na łepka wszystkie moje kuzynki są grube i mówią , że to genetyka... Otóż wyszło na to, że jestem pomyłką genetyczną i moje dziecko tez...
                                                  • srubokretka Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:34
                                                    > rat męża 25 kg , moi rodzice po 10 kg na łepka wszystkie moje kuzynki są grube
                                                    > i mówią , że to genetyka...

                                                    genetyka? a nie obrzarstwo? Zgadzam sie , ze "genetyka" tylko zrodla tej genetyki upatruja sie nie w tym kierunku. Widzialam zdjecia mojej rodziny sprzed 30-40 lat. Nie bylo na zdjeciu ani jednej otylej osoby (pewnie nikt otyly przed kamera wtedy nie mial odwagi stanac, co nie ? wink ) Ba , nawet 10 lat temu wszyscy wygladali zdrowo. W te wakacje doznalam szoku, bo uwazalam swoja rodzine za szczuplakow, a okazalo sie , ze wiekszosc kobiet ma ramoina wielkosci mojego uda.
                                                    Robie grupowe zdjecia rodzinne co pare lat. Bardzo sie ciesze, ze zrobilam te 10 lat temu i to teraz.

                                                    Nie jestem przeciwna nauce, ale super by bylo gdyby pomagala naturze, a nie ja niszczyla w tak ochydny sposob. Jestem pewna , ze mottem wspolczesnego czlowieka jest
                                                    "zniszcze, a pozniej niby naprawie" Chciaz jest kilka oznak madrosci, np burzenie tam w Stanach. Mam nadzieje, ze permoanentne.
                                                  • srubokretka Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:36
                                                    ups ohydny blad sie wkradl sad
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:41
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Moje też jest szczupłe bo ktoś o to dba... moja teściowa ma 30 kg nadwagi ... b
                                                    > rat męża 25 kg , moi rodzice po 10 kg na łepka wszystkie moje kuzynki są grube
                                                    > i mówią , że to genetyka... Otóż wyszło na to, że jestem pomyłką genetyczną i m
                                                    > oje dziecko tez...

                                                    Genetyka swoja droga a dbanie o siebie swoja droga.
                                                    Rosjanie np. sa genetycznie glupi co dobrze widac po Putinie.
                                                  • maksimum Pomidory GMO smakuja lepiej. 03.12.14, 15:47
                                                    www.scientificamerican.com/article/gm-tomato-tastes-better/
                                                    Przeprowadzono blind test na smak pomidorow i nawet srubokretka wybrala pomidor GMO.
                                                  • srubokretka Re: Pomidory GMO smakuja lepiej. 03.12.14, 16:12
                                                    hahahahaah
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 02:44
                                                    Max napisał.... Genetyka swoja droga a dbanie o siebie swoja droga.
                                                    Rosjanie np. sa genetycznie glupi co dobrze widac po Putinie.

                                                    Pewnie im im usuwają " gen rozumu " wszak w świecie Maxa to wszystko kwestia genetyki ...

                                                    Dlatego Czajkowski, Prokofiew, Rachmaninow, Karpow, Kasparow i wielu innych nie mogą być Rosjanami....wink


                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 05:24
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Dlatego Czajkowski, Prokofiew, Rachmaninow, Karpow, Kasparow i wielu innych nie
                                                    > mogą być Rosjanami....wink


                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Czajkowski
                                                    "Po powrocie do Moskwy Czajkowski popadł w głęboką depresję. Pomoc nadeszła ze strony wdowy Nadieżdy von Meck, której mąż zrobił fortunę na rosyjskich kolejach żelaznych.

                                                    W roku 1877, w wieku trzydziestu siedmiu lat, niespodziewanie otrzymał list od nieznajomej kobiety, Antoniny Iwanowny Milukowej, rozmiłowanej w jego muzyce. Antonina stanowiła typowy przykład zagorzałej fanki – zasypywała Czajkowskiego namiętnymi listami i groziła samobójstwem, jeżeli mistrz nie zgodzi się na spotkanie. Ich ślub odbył się 6 lipca tego samego roku. Małżeństwo okazało się katastrofą. Już we wrześniu Czajkowski powrócił do Moskwy w bardzo złej kondycji psychicznej. Rozstrój nerwowy był tak silny, że kompozytor usiłował popełnić samobójstwo. W październiku, po decyzji o separacji oraz po kilku konsultacjach z lekarzami, wraz z bratem Anatolem wyjechał za granicę, tym razem do Szwajcarii."
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 06:51
                                                    No, ale geny mial jak najbardziej rosyjskie smile
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 07:36
                                                    Fogito nie mógł mieć rosyjskich... rosyjskie geny w świeci Maksia są głupie wink
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 08:35
                                                    Jedynie co jest glupie to maksia gadanie, ale to juz wszyscy wiemy.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 08:36
                                                    prawdę mówiąc boje się żarcia w Stanach...

                                                    Przecież będziesz jadła, co będziesz chciała. To tylko od Ciebie zależy.
                                                    Ja też lubię slowfoodowe klimaty, natomiast histeria w związku z GMO przy totalnym braku wiedzy, czy ono jest, powtarzanie jakichś niedorzecznych plotek mnie drażni.

                                                    Boimy się GMO, boimy się szczepionek, wierzymy w homeopatię i akupunkturę, chemtrailsy, iluminati, reptilian...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 08:52
                                                    Nie akurat szczepione się nie boje i na katar bym się zaszczepiła ... w homeopatię nie wierzę... Boję się, że znowu utyję " z powietrza" wszak nie pamiętam bym jako dziecko jadła " do wyrzygu" za to jadłam zdecydowanie za dużo węgli ... które mnie upasły niczym świnkę....
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 09:12
                                                    Nie akurat szczepionek się nie boje i na katar bym się zaszczepiła ... w homeopatię nie wierzę... Boję się, że znowu utyję " z powietrza" wszak nie pamiętam bym jako dziecko jadła " do wyrzygu" za to jadłam zdecydowanie za dużo węgli ... które mnie upasły niczym świnkę....

                                                    Ale co to ma wspólnego z GMO?
                                                    Jedz to, co Ci nie szkodzi, może tobie szkodzi białko pszenicy albo gluten (moja znajoma po odstawieniu węglowodanów i rozpoczęciu codziennych treningów zrzuciła 30 kg w półtora roku - a wcześniej mówiło się, że przemiana materii, tarczyca, Hashimoto).
                                                    Wiadomo, że generalnie zdrowsze jest jedzenie warzyw, owoców, ziaren i orzechów, ryb, chudego mięsa.
                                                    Na pewno lepiej, żeby to mięso biegało połące, niż stało na taśmie produkcyjnej (także ze wzgledów etycznych).
                                                    Ale to nie znaczy, że nie można zjeść kawałka czekolady, pączka czy posmarować swojego pełnoziarnistego chlebka z ekologicznych upraw masłem. Masło jest niezbędne, żeby zachować dobry wzrok i układ nerwowy w formie.
                                                    Ha, ja nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet od wypicia Coca-Coli się nie umiera. Byleby nie pić półtora litra codziennie.

                                                    We wszystkim fajnie jest zachować umiar i zdrowy rozsądek.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:38
                                                    Hankam gdyby nie wyczyniali takich cudów z pszenicą to pewnie przełożenie byłoby prostsze od za dużo jesz to tyjesz.... Tylko, że współczesna pszenica to już nie to samo ziarno co 100 lat temu ...
                                                    www.fabryka.pl/ajaxsite/?eID=evo_products&action=pdfPreview&filename=Dieta_-_fragment.pdf&title=Dieta_bez_pszenicy._Jak_pozbyc_sie_pszennego_brzucha_i_byc_zdrowym
                                                    .Polecam książkę "Dieta bez pszenicy" William Davis lub angielską wersję www.wheatbellyblog.com/about/
                                                  • srubokretka Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:43
                                                    >
                                                    > Boimy się GMO, boimy się szczepionek, wierzymy w homeopatię i akupunkturę, chem
                                                    > trailsy, iluminati, reptilian...

                                                    boiMY?
                                                    Swoje leki chcesz leczyc udowadnianiem mi czegos? Nie sadzisz, ze to tak nie dziala.

                                                    >natomiast histeria w związku z GMO przy total
                                                    > nym braku wiedzy,

                                                    Moglabys przedstawic mi swoje wyniki wieloletnich badan nad gmo? Bardzo bede wdzieczna. To akurat z checia przeczytam (bo zakladam , ze nie jestes oplacana przez korpo?) Ciesze sie , ze Polka tak trudnym tematem sie zajmuje. Jestem szczerze zaskoczona , ze sa w Polsce na to fundusze.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:31
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Moglabys przedstawic mi swoje wyniki wieloletnich badan nad gmo? Bardzo bede wd
                                                    > zieczna. To akurat z checia przeczytam (bo zakladam , ze nie jestes oplacana pr
                                                    > zez korpo?) Ciesze sie , ze Polka tak trudnym tematem sie zajmuje. Jestem szcze
                                                    > rze zaskoczona , ze sa w Polsce na to fundusze.

                                                    Po co ci badanie nad pomidorem GMO z ktorego usunieto gen gnicia????
                                                    Caly pomidor jest identyczny jak ten ktory gnije,poza tym,ze GMO nie gnije.
                                                    Identyczny smak,identyczny zapach,identyczny wyglad-TYLKO ze nie gnije.

                                                    Ty od razu myslisz ze wszczepiono do niego gen szczura,co jest klamstem,bo nic nie wszczepiono lecz zabrano gen gnicia.
                                                    To samo dotyczy jablek i innych owocow.
                                                    W tradycyjnym pomidorze,jesli chcesz go kupic czerwonego,to musisz poczekac az przy pomocy gazow sztucznie on dojrzenie,bo zbiera sie je zielone z krzaka.
                                                    Chcesz zbierac czerwone z krzaka-to one nie dojada do sklepu,bo musza przejsc przez hurt i detal a czerwony pomidor z krzaka zgnije ci w ciagu 2 dni.
                                                    Zrob eksperyment.
                                                    Zerwij czerwony pomidor do jedzenia z krzaka i zobacz ile on przetrwa w skrzynce w normalnej temperaturze letniej.
                                                    Najlepiej zerwij 10 kg dojrzalych czerwonych pomidorow i wloz je do szkrzynki jeden na drugi jak do transportu do miasta.
                                                    Przejedziesz po dolach troche samochodem dostawczym i zobaczysz ile dowieziesz do sklepu.
                                                  • zgagusia Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 16:01
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Po co ci badanie nad pomidorem GMO z ktorego usunieto gen gnicia????

                                                    i chyba tobie do mozgu ten gen wszczepiono... ja nie moge... 'gen gnicia' big_grin ty wez to opatentuj, moze sie na jakiego nobla zalapiesz big_grin wszystkie baby maglowe przebijasz swoja 'wiedza' big_grin
                                                  • fogito Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 18:28
                                                    big_grin ale kabaret big_grin big_grin
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 16:47
                                                    >
                                                    > Boimy się GMO, boimy się szczepionek, wierzymy w homeopatię i akupunkturę, chem
                                                    > trailsy, iluminati, reptilian...

                                                    boiMY?
                                                    Swoje leki chcesz leczyc udowadnianiem mi czegos? Nie sadzisz, ze to tak nie dziala.


                                                    Ach, te drobne złośliwości, ach ten sarkazm. smile

                                                    Moglabys przedstawic mi swoje wyniki wieloletnich badan nad gmo? Bardzo bede wdzieczna. To akurat z checia przeczytam (bo zakladam , ze nie jestes oplacana przez korpo?) Ciesze sie , ze Polka tak trudnym tematem sie zajmuje. Jestem szczerze zaskoczona , ze sa w Polsce na to fundusze.

                                                    Swoich nie mogę. Zakładam zresztą, ze i Ty nie jesteś biologiem. Jest ich trochę, chociaż Greenpeace stara się jak może, żeby ich nie było.

                                                    Ale jeśli bardzo chcesz, poszperam i wrzucę Ci linki do odpowiednich publikacji.
                                                    Argument o korpo pozostawię bez komentarza. Rzucają nim antyszczepionkowcy, antyGMOwcy, zwolennicy homeopatii, ILADS etc.
                                                  • srubokretka Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:52
                                                    > Przecież będziesz jadła, co będziesz chciała. To tylko od Ciebie zależy.

                                                    Teoretycznie tak. Jest kilka warunkow: $, ze bedzie mieszkala w poblizu zrodla niezmodyfikowanego jedzenia, co w stanach stanowi 10% (np kukurydzy)

                                                    Czlowiek juz tyle razy udowodnil na kosmiczna skale, ze bogiem nie jest i do boga mu bardzo daleko. Dziwie, ze sie do niego modlisz.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:33
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Czlowiek juz tyle razy udowodnil na kosmiczna skale, ze bogiem nie jest i do bo
                                                    > ga mu bardzo daleko. Dziwie, ze sie do niego modlisz.

                                                    Ja sie modle do boga o zywnosc GMO i ja dostaje-czyli mnie wysluchal.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:03
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Codzienny ruch jest dla nas oczywisty jak oddychanie i prawdę mówiąc boje si
                                                    > ę żarcia w Stanach...

                                                    To nie jest zarcie w Stanach czy zycie w Stanach TYLKO charakter.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:00
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > No i wyjechaliśmy do Singapuru, a tu kulinarny raj ...jedzenie wszędzie pełno
                                                    > , tanio pysznie robione na miejscu i zdrowe... dużo warzyw... żyć nie umierać..
                                                    > . ja się ograniczałam by nie przytyć , a mąż jadł do bólu... i schudł przez pie
                                                    > rwszy rok 30 kg wyrzucił słodycze, bo nie miał na nie ochoty ( lokalne są bez
                                                    > nadziejne inne topią się w tym upale pijąc wodę litrami , nauczył się pływać
                                                    > , zaczął biegać... i mocno wyprzystojniał...

                                                    Nie da rady jesc do upadlego w goracym klimacie,bo to grozi smiercia.
                                                    Tak sie przekrecil Soprano-Gandolfini czy John Candy.

                                                  • canuck_eh Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 04:18
                                                    A ten znowu z tym satem.SAT pisza tylko ci co chca studiowac w USA. Kto nie chce to nie ma musu i wyobraz sobie wielu olewa uczelnie w USA wybierajac uczelnie z bardzo dobrym PROGRAMEM u siebie na miejscu .I piszac na miejscu mam na mysli kraj w ktorym zyja.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 14:55
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A ten znowu z tym satem.SAT pisza tylko ci co chca studiowac w USA. Kto nie chc
                                                    > e to nie ma musu i wyobraz sobie wielu olewa uczelnie w USA

                                                    "Olewaja" bo wiedza ze sie na nie nie dostana.

                                                    To tak jak Kolodko po maturze olal SGPiS i poszedl do lopaty.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:04
                                                    To tak jak Kolodko po maturze olal SGPiS i poszedl do lopaty.
                                                    A wcześniej pisałeś , że się nie dostał... zdecyduj się czy mu się nie udało czy nawet nie próbował...

                                                    Ps. Tej informacji nie ma w Wikipedii, więc będzie trudniej
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 03.12.14, 15:38
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > To tak jak Kolodko po maturze olal SGPiS i poszedl do lopaty.
                                                    > A wcześniej pisałeś , że się nie dostał... zdecyduj się czy mu się nie udało cz
                                                    > y nawet nie próbował...
                                                    >
                                                    > Ps. Tej informacji nie ma w Wikipedii, więc będzie trudniej

                                                    A co mial w swoim zyciorysie napisac Pan Profesor Kolodko????
                                                    Ze sie nie dostal na SGPiS za pierwszym razem i poszedl na rok do lapaty a po roku z 2 pkt za pochodzenie juz sie dostal na SGPiS??????

                                                    Sama nie mozesz do tego dojsc???

                                                    To wlasnie pokazuja testy SAT,ze gdy trzeba bardziej pomyslec nad trudniejszymi zadaniami,to dziewczyny przegrywaja z chlopcami 2:1.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 04:16
                                                    Max Kołodko za 1 razem się na SGPiS nie dostał... ( wtedy aplikowało się tylko 1 kierunek albo się człowiek dostawał albo nie ) poszedł do pracy i dostał się za rok, więc daruj sobie teksty, że olał egzamin bo się nie nadawał...Nadawał się tylko się nie udało... Nic złego w tym nie widzę ... zdarza się nawet najlepszym wszak Twój genialny syn ( pewnie po tatusiu zylion razy mądrzejszy niż Kołotko ) też się nie dostał w wymarzone miejsce i zaczynał od pielęgniarstwa... Mogłabym być złośliwa i napisać, że będąc młodym zdrowym facetem wolałabym machać łopatą niż wynosić baseny , ale nie będę bo uważam, ze żadna praca nie hańbi...
                                                    A tu wywiad z profesorem... www.tiger.edu.pl/kolodko/wywiady/15.htm w którym mówi o swoim nieudanym egzaminie
                                                  • maksimum Kolodko i SGPiS. 04.12.14, 05:07
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Max Kołodko za 1 razem się na SGPiS nie dostał... ( wtedy aplikowało się tylko
                                                    > 1 kierunek albo się człowiek dostawał albo nie )

                                                    Nie wiesz to nie zgaduj.
                                                    Aplikowalo sie na jeden kierunek,ale jak zabraklo ci na punktow to przesuwali cie na inny kierunek,ktory wymagal mniejszej ilosci punktow.

                                                    No i wreszcie moze skoncza sie glupie uwagi,ze uczelnia byla komunistyczna i ze po znajomosci ludzie sie tam dostawali.
                                                    SGPiS byla czolowa uczelnia w kraju tak samo jak teraz jest SGH,a dostac sie na SGPiS bylo duzo trudniej niz obecnie na SGH,bo obecnie sporo zdolnych ludzi studiuje za granica oraz jest kilka innych dobrych uczelni ekonomicznych w Polsce.
                                                    Ponoc #1jest Akademia Kozminskiego a #2 SGH.

                                                    Kolodko twierdzi,ze:
                                                    "Absolutnie nie można stwierdzić, że sukces ogranicza się tylko do pracy zawodowej, ale piątki dzieci osobiście nie uważam za sukces."

                                                    Z czego nalezaloby wnioskowac,ze dzieci nie bardzo mu sie udaly,bo gdyby bylo inaczej to bylby to jego najwiekszy sukces.

                                                    No wiec co jest sukcesem czlowieka?
                                                    Sukcesem jest to,co po nim pozostaje.
                                                    No wiec po jednych pozostaje piekny dom z ogrodem,po innych(Kolodko) reforma gospodarcza,a po wiekszosci ludzi pozostaja ich udane lub mniej udane dzieci.
                                                    Piekny dom z ogrodem jest bardzo wazny ale nieudane dzieci moga go szybko spieniezyc a pieniadze przepuscic np. na podroze dookola swiata,co jest ostatnio bardzo modne.
                                                    Reforma zy byla udana czy nie to ocenia ludzie,ktorzy masowo uciekaja z kraju w poszukiwaniu pracy i dobrych studiow za granicami Polski.
                                                    Jedno czego nie da sie podwazyc,to jakosc dzieci,ktore po nas zostaja.

                                                    > ... Mogłabym być złośliwa i napisać, że będąc młodym zdrowym facetem wolałabym
                                                    > machać łopatą niż wynosić baseny , ale nie będę bo uważam, ze żadna praca nie hańbi...

                                                    Zlosliwa jestes ale niedouczona, bo baseny nosza salowe.

                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Kolodko i SGPiS. 04.12.14, 07:28
                                                    (Maksimum napisał :
                                                    Zlosliwa jestes ale niedouczona, bo baseny nosza salowe.

                                                    Nie jestem złośliwa w moim świecie żadna praca nie hańbi....Z tego co napisałeś wynika, że polskie pielęgniarki więcej potrafią niż amerykańskie, bo polskie myją chorych , zmieniają im pieluchy , podają leki zapisane przez lekarza leki, a jak trzeba to i baseny wynoszą...
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Kolodko i SGPiS. 04.12.14, 07:33
                                                    > Max Kołodko za 1 razem się na SGPiS nie dostał... ( wtedy aplikowało się tylko
                                                    > 1 kierunek albo się człowiek dostawał albo nie ) Nie wiesz to nie zgaduj.
                                                    Aplikowalo sie na jeden kierunek,ale jak zabraklo ci na punktow to przesuwali cie na inny kierunek,ktory wymagal mniejszej ilosci punktow.
                                                    On w tym artykule mówi jak było przeczytaj to pogadamy...
                                                    W sumei mógł go ten drugi kierunek nie interesować...
                                                    A dzieciaki ma udane... tu Julia ( według Ciebie nie udana pani psycholog)
                                                    studiaeb.pl/myportfolio/julia-kolodko-3/
                                                    www.goldenline.pl/julia-kolodko/
                                                    hrstandard.pl/2014/09/02/kluczowe-jest-nauczenie-sie-myslenia-strategicznego-wywiad/
                                                  • maksimum Re: Kolodko i SGPiS. 04.12.14, 16:47
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > Aplikowalo sie na jeden kierunek,ale jak zabraklo ci na punktow to przesuwali c
                                                    > ie na inny kierunek,ktory wymagal mniejszej ilosci punktow.
                                                    > On w tym artykule mówi jak było przeczytaj to pogadamy...

                                                    Przeczytalem i nie mamy o czym gadac,bo studiowalem i wiem.
                                                    Z zyciorysu w Wiki nie domyslilas sie ze 1-szym razem nie zdal,wiec musialem cie uswiadamiac.
                                                    Latwo lykasz papke propagandowa i niestety slabo wyciagasz wnioski z faktow,ale ...to jest czysto polska cecha,bo polskie szkoly nie ucza myslec a wazne zeby przeczytac i pozniej powtorzyc to na egzaminie.

                                                    > W sumei mógł go ten drugi kierunek nie interesować...

                                                    To studiuje ten drugi kierunek i po 1-szej sesji ma takie stopnie,ze z palcem w d... przenosza go gdzie chce.
                                                    Ja wpisalem ze chcialem sie uczyc niemieckiego i angielskiego,a wpisali mnie niemiecki i rosyjski,bo rosyjski byl obowiazkowy,wiec poszedlem i zmienilem niemiecki na angielski.

                                                    > A dzieciaki ma udane... tu Julia ( według Ciebie nie udana pani psycholog)

                                                    Ambitnych studiow nie wybrala,ale tatus za 1-szym razem na SGPiS sie nie dostal,wiec genetyka dziala.
                                                    A pozniej juz po znajomosci tatus jej robote zalatwil.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Kolodko i SGPiS. 04.12.14, 17:44
                                                    Nie mam z tym problemu, że ktoś się za 1 podejściem na studia nie dostał... zdarza się to ty napisałeś:

                                                    ' "Olewaja" bo wiedza ze sie na nie nie dostana.
                                                    To tak jak Kolodko po maturze olal SGPiS i poszedl do łopaty. "
                                                    Otóż nie olał jak sugerujesz ... tylko się nie udało...
                                                    Myślisz, że wszyscy mają problemy z kojarzeniem faktów, czytaniem ze zrozumieniem i natychmiast zapominają co napisali? Zamiast snuć teorie spiskowe kto komu prace załatwił idź do chińczyka kup sobie herbatkę z miłorzębu japońskiego ( ang. Ginkgo biloba) bo coś pamięć lichutka ostatnio..
                                                  • canuck_eh Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 01:36
                                                    Maksiu wiesz co?Po co mam pchac corke do stanow na najlepsza uczelnie znaczy NYU.Dziecko mi popadnie w stres bo przeciez nie bedzie miala szansy na zostanie jedna z lepszych bo juz dwoje maksiowych dzieci tam bedzie grasowalo.Ale wiesz co.Poradze jej ze jak juz dostanie ten dyplom onkologa tutaj na tej lichej uczelni to niech sie z Toba skontaktuje i ty jej bedziesz podsuwal odpowiednie leczenie dla pacjentow ktorzy do niej przyjda.linkami do wikipedii ja zawalisz i dziewcze bedzie madrzejsze.Pacjenci zdrowsi.
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 05:10
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >Poradze jej ze jak juz dostanie ten dyplom onkologa tutaj na tej lichej uczel
                                                    > ni to niech sie z Toba skontaktuje i ty jej bedziesz podsuwal odpowiednie lecz
                                                    > enie dla pacjentow ktorzy do niej przyjda.linkami do wikipedii ja zawalisz i dz
                                                    > iewcze bedzie madrzejsze.Pacjenci zdrowsi.
                                                    --------
                                                    I pewno myslisz,ze bede wszystko to robil za darmo,tak jak teraz wam wszystko tlumacze.
                                                  • canuck_eh Re: Latwe testy vs Trudne testy. 04.12.14, 18:12
                                                    No gdziez bym smiala.Przeciez musisz zebrac fundusze na oplacenie studiow wnukow, ktore oczywiscie ty im wybierzezsz z kierunkiem i uczelnia wlacznie
                                                  • maksimum Re: Latwe testy vs Trudne testy. 01.12.14, 20:28
                                                    hankam napisała:

                                                    > Jakos nikt nie chce dyskutowac z FAKTAMI ze czym latwiejsze testy-tym dziewczyn
                                                    > ki na nich lepiej wypadaja.
                                                    > A gdy testy stana sie trudniejsze,to chlopcy bija dziewczynki 2:1. [/i]
                                                    >
                                                    > Bo to bzdury są.
                                                    -----------
                                                    To sa statystyki,ale ze ty glosujesz na PO to dla ciebie wszystko jest bzdurne.

                                                    Od razu wiedzialem,ze tego drugiego wykresu nie zalapiesz a ponoc skonczylas jakas uczelnie i jezyk znasz.

                                                    www.aei.org/publication/2013-sat-test-results-show-that-a-huge-math-gender-gap-persists-with-a-32-point-advantage-for-high-school-boys/
                                                    Ta CZERWONA LINIA pokazuje w jakich grupach dziewczyny sa lepsze od chlopcow a w jakich sa gorsze.

                                                    Czyli w punktacji DO 560 na 800 mozliwych F>M od 200-560 a powyzej 560 pkt na 800 mozliwych lepsi sa chlopcy i jest to oznaczone M>F.
                                                    Przy wielkosci 790 na 800 mozliwych chlopcy bija dziewczynki 2:1.

                                                    Zrodlo to jest :College Board a nie jakis polski magiel.

                                                    Pierwszy wykres pokazuje natomiast ze chlopcy zawsze byli lepsi od dziewczynek z matematyki o ponad 30 pkt na SAT.
                                                  • hankam Re: Latwe testy vs Trudne testy. 02.12.14, 09:35
                                                    Od razu wiedzialem,ze tego drugiego wykresu nie zalapiesz a ponoc skonczylas jakas uczelnie i jezyk znasz.

                                                    Nawet na niego nie patrzyłam.
                                                    Nie chce mi się wchodzić w genderowe dyskusje z tłukiem.
                                                    Ale proszę. Choćby SA często o tym pisze o mizernej reprezentacji kobiet w naukach związanych z techniką matematyką I wnioski nie sa jednoznaczne.
                                                    Dziewczyny w nauce/technice od dziecka wtłacza się w role pomocnicze - i to odgrywa chyba decydującą rolę. "Frequently, you see women relegated to very traditional roles - I'll build the robot, and you can be secretary for the group," she said. "Unless you're very assertive, men can take over the group."
                                                    www.scientificamerican.com/article/why-the-engineering-and-science-gender-gap/
                                                    Te, które jakoś się przebiją spotykają się z dyskryminacją, gdy starają się o pracę naukową czy granty (podobnie jak kolorowi - są na ten temat badania) - z drugiej strony wypadają przez macierzyństwo.
                                                    www.scientificamerican.com/article/motherhood-not-discrimination-gender-gap-tenure-science-jobs/
                                                    www.scientificamerican.com/article/women-earning-greater-share-stem-degrees-doctorates-remain-gender-skewed/
                                                    www.scientificamerican.com/podcast/episode/00039430-4415-1510-840d83414b7f00ff/
                                                    Ale inne badania pokazują, że mają nawet nieznacznie większe szanse na profesurę, ale rzadziej się o nią starają: www.scientificamerican.com/article/women-tenured-science-professors/
                                                    Czyli obraz nie jest jednoznaczny.

                                                    Część artykułów na ten temat jest na stronie SA w tej chwili niedostępna.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 14:18
                                                    No tak w przypadku Wam-u rozumiem, że lekarz wojskowy niech będzie bardziej mężczyzną niż kobietą wink, ale normalna AM ? W zawodzie lekarza poza wiedzą dość rozległa i z wielu dziedzin, umiejętnością szybkiego ucznia się, super pamięcią i talentem do łączenia faktów potrzebne są cechy uważane za typowo kobiece... np.empatia, wrażliwość, cierpliwość... więc medycyna to jak najbardziej zawód dla kobiety...
                                                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 01.12.14, 19:11
                                                    azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                                    > No tak w przypadku Wam-u rozumiem, że lekarz wojskowy niech będzie bardziej mę
                                                    > żczyzną niż kobietą wink, ale normalna AM ?


                                                    No właśnie normalna AM też. Lekarze podlegali moblizacji (chyba zresztą nadal podlegają, bo parę lat temu Dorn ten argument wyciągnął w jakimś sporze z lekarzami).
                                                    Ja to w szkole słyszałam, bo z mojej klasy sporo osób szło na medycynę i dziewczyny się buntowały, że są tym parytetem pokrzywdzone.
                                          • maksimum Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 15:52
                                            azja-o-d-kuchni napisał(a):

                                            > Pisałam wcześniej, że jeśli chodzi o Sgpis te proporcje kto za punkty, kto za
                                            > kasę kto za wiedzę były chore...

                                            Wcale nie byly chore i tzw miejsca rektorskie nie gwarantowaly nikomu skonczenia studiow.
                                            Studiowalem z synem ambasadora rosyjskiego i ciemniak byl niesamowity.
                                            Gdy zanosilo sie na to,ze wyrzuca go z uczelni,jechal na studia do Moskwy i tam konczyl rok a w nastepnym roku znowu byl na SGPiS.Znowu go mieli wyrzucac i znowu jechal do Moskwy i tam konczyl rok.
                                            Wiec spytalem go jak te studia w Moskwie wygladaja.Odpowiedzial,ze z jego ojca znajomosciami nie musial sie kompletnie uczyc by tam wszystko zaliczyc i jak juz mial zaliczony rok to przenosil sie SGPiS.Tak to trwalo do 3-ciego roku,bo pozniej juz go nie widzialem.
                                            On nawet z rosyjskiego mial tylko 3+ choc byl rodowitym Rosjaninem.
                                            Spytalem dlaczego,to powiedzial,ze czepiaja sie gramatyki,ktorej on nie znal.
                                            Wiekszosc jesli nie wszyscy ktorzy zostali przyjeci z miejsc rektorskich i za kase wylatywala z SGPiS na pierwszym roku.


                                            • azja-od-kuchni Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 16:49
                                              A to ze po 1 roku był prezesie to chyba oczywiste gdy ja zaczynałam swoje studia była w grupie numer 5 na drugim roku patrzę a przypisami mnie do grupy 3 ...pytam w dziekanacie o co chodził miła pani mi mówi , ze już nie ma tylu studentów ....i nie ma 6 po 20 osób tylko 4 po 18 .
                                • hankam Re: Co by bylo gdyby... 30.11.14, 12:01
                                  To wielki honor cie spotkal,bo ja i wszyscy moi znajomi jestesmy po dziennych,bezplatnych studiach i to wlasnie SGH.

                                  Teraz na studia bezpłatne, zwane dziennymi jest bardzo trudno się dostać, bo jest bardzo duża konkurencja.
                                  Ty nie jesteś po SGH.

                                  Powinnas przy okazji zauwazyc,ze wtedy gdy ja studiowalem na SGPiS to bylo tam tylko 4 tys studentow a na obecnym SGH jest ich 7,2 tys-czyli obecnie jest tam sie 2x latwiej dostac niz za mioch czasow.

                                  Albo dwa razy trudniej. Zależy ile osób zdaje na miejsce. (Skoro tego nie rozumiesz, to raczej nie studiowałeś na żadnej uczelni, a szczególnie ekonomicznej, o czym jestem przekonana).
                                  "Szkoła Główna Handlowa oferuje w tym roku 1091 miejsc na studiach dziennych oraz 650 miejsc na studiach niestacjonarnych, na które aplikowało 3736 osób."
                                  Wszystkie te osoby próbują się dostać na miejsce bezpłatne (na płatne dopiero w drugiej kolejności). Czyi jest około 3.5 osób na miejsce.
                                  warszawa.dlastudenta.pl/dlaMaturzysty/artykul/Najpopularniejsze_kierunki_studiow_w_Warszawie,97261.html
                                  warszawa.dlastudenta.pl/dlaMaturzysty/artykul/Pierwsze_podsumowanie_rekrutacji_w_SGH,97758.html
                                  Wtedy, kiedy ja studiowałam na SGPiS zdawało się na konkretne kierunki. I, o ile pamiętam, to na HZ konkurencja byla plus minus taka, jak na studiach, na które ja zdawała, czyli około 4-5 osób na miejsce.
                                  Na towaroznawstwo, na którym podobno byłeś ludzie się nie bili o miejsca, przyjmowali wszystkich.

                                  Jesteś mitomanem.
                            • hankam Re: Co by bylo gdyby... 28.11.14, 10:04
                              Jak slyszysz o SGH to jakbys sie miala z tesciami spotkac?

                              Nie, śmieszy mnie twoje zadęcie z powodu zaocznego towaroznawstwa na SGPiSie w latach siedemdziesiątych.
                              Jeśli w ogóle tam byłeś.
                  • hankam Re: Co by bylo gdyby... 27.11.14, 13:44
                    A na którym miejscu w rankingu są te szkoły w podwarszawskim Ożarowie?

                    > No ale po sielance w Ozarowie Maz. az do matury trzeba sie wybrac do Warszawy n
                    > a studia,a ja bylem na SGH.


                    Jakim SGH, na socjalistycznym SGPiSie, jeśli w ogóle.
                    Niech zgadnę - zaoczne towaroznawstwo?
                    • maksimum Poezja i muzykowanie. 27.11.14, 22:10
                      www.facebook.com/video.php?v=309915095877241&set=vb.100005762595483&type=2&theater
                      Piekna dziewczyna recytuje poezje a chlopaki przygrywaja.
                      Normalka w amerykanskiej szkole.
                      • maksimum People are awesome. 29.11.14, 03:26
                        www.youtube.com/watch?v=Vo0Cazxj_yc
                        Trzeba sie na cos takiego nastawic a nie picie piwa.
                        • maksimum Takiego Jeziora jeszcze nie widzialem + Pollak. 07.12.14, 01:05
                          www.youtube.com/watch?v=4sMc-p19FIk#t=119
                          No i jeden Pollak na dokladke.

                          www.c365.ro/video/carrot-clarinet-linsey-pollak-126.html
                          • maksimum Need-Blind Admission. 15.12.14, 01:54
                            pl.wikipedia.org/wiki/Need_blind
                            Chodzi o uniwersytety w ktorych mozna ksztacic sie za darmo jesli dochod rodziny nie przekracza
                            60 tys doll rocznie.

                            Corka ma cala liste uniwersytetow,chyba ze 13 gdzie bedzie wysylac podania a wsrod nich jest Boston College.
                            Nagle przypomnialem sobie,ze syn tez mial na liscie Boston College i go nie zaakceptowali.
                            Wtedy sie nad tym nie zastanawialem,ale teraz patrze ze Boston College jest need-blind admission,..czyli jesli by sie tam dostal to na 100% mialby stypendium naukowe jakie ma na NYU.
                            Rzucilem wiec okiem jakie Boston C. ma wymagania:

                            collegeapps.about.com/od/collegeprofiles/p/Boston-College.htm
                            i okazuje sie ze z SAT na poziomie 1.900 tez sie tam mozna dostac.
                            Syn mi podpowiada,ze jego kumpel ze szkoly mial 1.900 SAT i sie tam dostal a syn mial 2.200 SAT i sie tam nie dostal.
                            Wiec jak sie pytam,o co tam come on?
                            A moze ten kumpel mial wyzsza srednia?
                            Odp: srednia tez mial nizsza niz moja,ale jest czarny.
                            I po to sa te cale komitety ,ktore zajmuja sie przyjmowaniem na studia.
                            Oczywiscie w kazdym formularzu musisz zakreslic swoj kolor skory a pozniej ...takie kwiatki.
                            Pytam wiec syna jak to wyglada u niego na NYU.
                            Tak samo.Jest dziewczyna z 1.900 SAT i tez nieprzypadkowo czarna.
                            Corka wpisala tez U. of Chicago,Cornell U.,Wesleyan U. a ja zmusilem ja by wpisala NYU i Columbie.
                            • maksimum Czy ma dobry zgryz-bo ma parcie na szklo. 22.12.14, 00:28
                              www.ny1.com/content/news/210271/high-school-students-put-together-exhibit-on-brooklyn-s-sugar-industry-history
                              W tych swoich roznych zajeciach pozaszkolnych zawsze gdzies sie wepchnie przed kamere,albo nie maja innej z lepszym zgryzem,bo ona zawsze do przemowiem jest wyznaczona.
                              Fryzure ma fatalna,troche sie garbi ale nad nia popracuje i moze kims bedzie.
                            • angelfree Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 10:49
                              > Corka wpisala tez U. of Chicago,Cornell U.,Wesleyan U. a ja zmusilem ja by wpisala NYU i Columbie.

                              "Zmusilem" podoba mi sie najbardziej.
                              Dziewczyna chciala sie wyrwac z domu, a tatusiowi zaczely drzec lydki, ze straci kontrole.

                              • maksimum Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 16:28
                                angelfree napisała:

                                > "Zmusilem" podoba mi sie najbardziej.
                                > Dziewczyna chciala sie wyrwac z domu, a tatusiowi zaczely drzec lydki, ze straci kontrole.

                                A jak wyjedzie gdzies do Chicago i zachoruje,to kto jej zrobi chicken soup.
                                Przeciez to dziecko jeszcze.
                                • canuck_eh Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 20:34
                                  Ze zacytuje kolezanke - "ja pier...le"
                                  To moj 13latek jest bardziej rozgarniety niz maksiowa corka.
                                  • fogito Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 21:41
                                    On im dorosnac nie daje. To patologia.
                                    • maksimum Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 22:09
                                      fogito napisała:

                                      > On im dorosnac nie daje. To patologia.

                                      Ciekawe gdzie sie twoja patologia na studia dostanie?
                                  • maksimum Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 22:12
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Ze zacytuje kolezanke - "ja pier...le"
                                    > To moj 13latek jest bardziej rozgarniety niz maksiowa corka.

                                    No tak,chodzi do jakiejs zamulonej szkoly,zgryz krzywy widac na odleglosc ale rozgarniety jest.
                                    • maksimum Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 22:17
                                      Corka niesmiala jest,mimo ze w TV jest przecietnie 2x w roku,bo wszedzie sie udziela a tam czesto tv przyjezdza.
                                      Jeszcze z rok,dwa i bedzie niezla aktorka.
                                      • fogito Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 10:57
                                        Szara myszka gwiazda lokalnej telewizji. Gratuluje. Moze przynajmniej ona bedzie miala sily sie od ciebie uwolnic.
                                        • maksimum Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 17:51
                                          fogito napisała:

                                          > Szara myszka gwiazda lokalnej telewizji. Gratuluje. Moze przynajmniej ona bedzi
                                          > e miala sily sie od ciebie uwolnic.

                                          Ona tylko dlatego jest taka dobra,ze dziedziczy bardzo duzo po mnie.
                                          • fogito Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 20:19
                                            smile po tobie to ona chyba tylko wygląd dziedziczy. Reszta mam nadzieje po matce.
                                            • maksimum Re: Need-Blind Admission. 24.12.14, 02:04
                                              fogito napisała:

                                              > smile po tobie to ona chyba tylko wygląd dziedziczy. Reszta mam nadzieje po matce.

                                              Wszystko po mnie i troche wygladu i charakteru po mamusi.
                                              Gdyby charakter miala lepiej uksztaltowany to tez bylbym za tym by sie wyprowadzila z domu.
                                              • fogito Re: Need-Blind Admission. 24.12.14, 10:15
                                                Mam nadzieje, ze nie odziedziczyla po tobie chamstwa, arogancji i rozbuchanego ego. Wygląda na zahukana panienkę i raczej przypomina w tym matke, ktora tez najwyraźniej jest zdominowana przez męża tyrana. I to wszystko dzieje sie w Ameryce uncertain
                                                • maksimum Re: Need-Blind Admission. 24.12.14, 23:54
                                                  fogito napisała:

                                                  > Mam nadzieje, ze nie odziedziczyla po tobie chamstwa, arogancji i rozbuchanego ego.

                                                  Charakter ma bardziej mamusiny a szkoda.

                                                  > Wygląda na zahukana panienkę i raczej przypomina w tym matke, ktora tez na
                                                  > jwyraźniej jest zdominowana przez męża tyrana.

                                                  Toty jestes zahukana baba,ktora sie boi Ameryki.
                                                  Corka jest niesmiala ale bardzo odwazna.

                                                  > I to wszystko dzieje sie w Ameryce uncertain

                                                  A w POlsce to mezowie sa zahukani i zdominowani przez kobiety i dlatego tam co dobrze.
                                                  • fogito Re: Need-Blind Admission. 25.12.14, 08:58
                                                    A jednak nie wszystko po tobie skoro charakter matki. Znaczy jest nadzieja dla dziewczyny.
                                                    Niesmiala i odwazna w jednym. Jak wyjedzie z do u na studia to pokaze, ze jest odwazna. Jak zostanie tak jak brat, to znaczy, ze nie jest.
                                                    Ja sie nie Ameryki boje tylko ignorancji i glupoty ludzi, ktorzy tam mieszkaja, mam leciec jutro i juz mi sie flaki przewracaja na sama mysl.

                                                    Mezowie jeszcze nie zahukani, ale juz bardzo sie poprawia. Coraz mniej aroganckich chamow.
                                                  • maksimum Re: Need-Blind Admission. 25.12.14, 17:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > A jednak nie wszystko po tobie skoro charakter matki.

                                                    Teraz ciezko pracuje nad tym jakby go troche uszlachetnic.

                                                    > Ja sie nie Ameryki boje tylko ignorancji i glupoty ludzi, ktorzy tam mieszkaja,
                                                    > mam leciec jutro i juz mi sie flaki przewracaja na sama mysl.

                                                    Mim o wszystko wesolych swiat.

                                    • canuck_eh Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 05:29
                                      Ze znowu zaczytuje kolezanke jak wyzej....smile
                                      Maksiu co ty wiesz o zgryzie mojego syna? Wiesz tyle ilezjesz owej przeterminowanej zywnosci ktora mozna kupic za grosze jak sam stwierdziles.ponoc nie jest szkodliwa.Nie bylabym tego do konca taka pewna.Choc z drugiej strony ty to ekspert od wszystkiego jestes az dziw ze cie na prezydenta jeszcze nie wybraliwink
                                      • maksimum Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 17:53
                                        canuck_eh napisała:

                                        > Ze znowu zaczytuje kolezanke jak wyzej....smile
                                        > Maksiu co ty wiesz o zgryzie mojego syna? Wiesz tyle ilezjesz owej przeterminow
                                        > anej zywnosci ktora mozna kupic za grosze jak sam stwierdziles.ponoc nie jest s
                                        > zkodliwa.Nie bylabym tego do konca taka pewna.
                                        ---------
                                        W kazdej chwili mozesz isc do sadu ze zarciem z jakiegos sklepu sie otrulas i wygrac miliony.
                                • fogito Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 21:40
                                  Stara baba a nie dziecko. Nie rob z niej uposledzonej.
                                  • maksimum Re: Need-Blind Admission. 22.12.14, 22:10
                                    fogito napisała:

                                    > Stara baba a nie dziecko. Nie rob z niej uposledzonej.

                                    Stara baba to ty jestes a ona jest jeszcze dzieckiem.
                                    • maksimum Red Neck Yacht Club 23.12.14, 04:47
                                      www.youtube.com/watch?v=QdM6C5cyW1w
                                      No i Red neck dinner

                                      www.youtube.com/watch?v=DV6WhVHhmi8
                                      Jak sie zje pol kilo raka i popije 6-packiem to czlowiek jest syty do wieczora.
                                      • maksimum Re: Red Neck Yacht Club 23.12.14, 04:51
                                        www.youtube.com/watch?v=IbhgWJruAbI
                                        Wszyscy rozpoznaja oczywiscie Stainless Banner.
                                    • fogito Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 08:28
                                      Dziecko to jest do 12 roku zycia. Potem to nastolatek. A potem to juz stara baba.
                                      • maksimum Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 17:50
                                        fogito napisała:

                                        > Dziecko to jest do 12 roku zycia. Potem to nastolatek. A potem to juz stara baba.

                                        A 17-latka to kim jest jesli nie nasto-latka?
                                        Musi siedziec z mamusia i tatusiem bo na tym najlepiej wyjdzie.
                                        Moze za 2 lata sie usamodzielni na tyle by sie wyprowadzic z domu.
                                        • fogito Re: Need-Blind Admission. 23.12.14, 20:18
                                          Nastolatka, ktora jest juz stara baba smile Ona nigdy sie nie usamodzielni tak jak brat.
                                          • maksimum Re: Need-Blind Admission. 24.12.14, 02:02
                                            fogito napisała:

                                            > Nastolatka, ktora jest juz stara baba smile Ona nigdy sie nie usamodzielni tak jak brat.

                                            Idea samodzielnosci polega na tym,ze gdy sie wyprowadzasz z domu,to poziom zycia nie powinien ci sie obnizac.Na to ich jeszcze nie stac i moga sie bardzo duzo od tatusia w miedzyczasie nauczyc.
                                            Bo co to za sztuka,ze wyprowadzasz sie z domu i sobie pogarszasz poziom zycia.Takie numery to kazdy potrafi robic.
                                            • fogito Re: Need-Blind Admission. 24.12.14, 10:12
                                              Ale glupia teoria. Wiadomym jest, ze na studiach żyjąc daleko od rodzinnego domu wynajmujesz tanie mieszkanie lub akademik. To jest czas na naukę samodzielności i odpowiedzialności. Dopiero po studiach pracując zarabisz na ten swój lepszy dom jakikolwiek by on nie byl. A w momencie zakladania rodziny myslisz o domu z ogrodem i psie. Ty przywiązałeś dorosłe dzieci do siebie wmawiając im, ze bez ciebie nie dadzą rady. Pozbawiasz je waznego etapu w życiu, który pozwoliłby im sprawdzić czego sie nauczyly w domu i czy są gotowe do pójścia w swiat. Robisz im krzywdę i nawet tego nie dostrzegasz. Jedyna nadzieja dla nich, to oderwanie sie od toksycznego ojca. O ile im starczy sil. Bo synowi nie starcza najwyraźniej.
                                              • maksimum Re: Need-Blind Admission. 25.12.14, 17:42
                                                fogito napisała:

                                                > A w momencie zakladania rodziny myslisz o domu z ogrodem i psie.

                                                Pies to jest potrzebny tym,ktorzy maja slabe stosunki z innymi ludzmi.
                                                To jest taka bezwarunkowa milosc za kawalek suchego chleba i troche kosci ze stolu panci.


                                                • fogito Re: Need-Blind Admission. 25.12.14, 19:10
                                                  Pies jest dobrym towarzyszem dla dziecka i swietniemuczy go odpowiedzialnosci. Ale skad ty mozesz o tym wiedziec.
                                                  • maksimum Re: Need-Blind Admission. 26.12.14, 20:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Pies jest dobrym towarzyszem dla dziecka i swietniemuczy go odpowiedzialnosci.
                                                    > Ale skad ty mozesz o tym wiedziec.

                                                    Rozumiem az nadto,masz problemy z dzieckiem to kup mu psa.
                                                • zgagusia Re: Need-Blind Admission. 25.12.14, 22:27
                                                  maksimum napisał:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > A w momencie zakladania rodziny myslisz o domu z ogrodem i psie.
                                                  >
                                                  > Pies to jest potrzebny tym,ktorzy maja slabe stosunki z innymi ludzmi.
                                                  > To jest taka bezwarunkowa milosc za kawalek suchego chleba i troche kosci ze st
                                                  > olu panci.

                                                  Jak zwykle nie masz pojęcia o temacie a sie wypowiadasz uncertain psy sa fantastyczne i relacja z psem jest zupełnie INNA niż z drugim człowiekiem, pies w rodzinie jest jej wspaniałym dopełnieniem, o ile oczywiście bierze sie go świadomie i odpowiedzialnie - i takiego psa nie karmi sie suchym czy jakimkolwiek innym chlebem ani kośćmi ze stołu...
                                                  • maksimum Re: Need-Blind Admission. 26.12.14, 20:08
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Jak zwykle nie masz pojęcia o temacie a sie wypowiadasz uncertain psy sa fantastyczne
                                                    > i relacja z psem jest zupełnie INNA niż z drugim człowiekiem, pies w rodzinie j
                                                    > est jej wspaniałym dopełnieniem,

                                                    O tym wlasnie mowie,sa problemy w rodzinie to trzeba kupic psa i problemy beda sie same rozwiazywaly.


                                                  • maksimum Dlaczego Kolodko nie dostal sie na studia 30.12.14, 14:51
                                                    za pierwszym razem???????

                                                    Wszyscy wiedza,ze Grzesiu glowy nie ma do nauki i za pierwszym razem egzaminu na SGPiS nie zdal. Pozniej poszedl na rok do lopaty i te punkty za pochodzenie pozwolily mu sie wcisnac na SGPiS. Dzialal na SGPiS we wszystkich organizacjach socjalistycznych i komuna mu sie odwdzieczyla awansami na polu pseudonaukowym az profesorem zostal.

                                                    A teraz ten komunistyczny osiol gani zachod za sankcje przeciwko Rosji:

                                                    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,17193409,Kolodko__Sankcje_przeciw_Rosji_sa_szkodliwe_i_bez.html#TRrelSST
                                                    No to juz z grubsza wiecie kto w Polsce zostaje profesorem i ministrem.
                                                    Najpierw trzeba bylo byc komunista i poplecznikiem ZSRR a pozniej kariera otworem stoi.

                                                    Gdyby nie te zasr... punkty za pochodzenie to taki glupek jak Kolodko nigdy by nie zdal egzaminow na studia w Polsce.
                                                  • maksimum Akrit Jaswal-IQ-146 11.01.15, 04:36
                                                    www.youtube.com/watch?v=BSQf7SUxJVw
                                                    Chlopak jest typowym early bloomer.
                                                    Zaczal czytac w wieku 2 lat.
                                                    Nie bez kozery bedzie wspomniec,ze oboje rodzicow sa nauczycielami w lokalnej szkole,wiec kopa mial od malenkosci.
                                                    W wieku 14 lat pojechal do Londynu i tam zweryfikowano jego IQ.
                                                    Pod niektorymi wzgledami jest w top-2% ale pod innymi wzgledami jest ponizej przecietnej.
                                                    No i tak sie konczy slawa dzieciaka "geniusza".
                                                    Mozna byc nieslychanie dobrym w wieku 7 lat a w wieku 14 lat juz przecietnym,szczegolnie jak sie dziecko przeniesie z wioski do wielkiego miasta na zachodzie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Akrit_Jaswal
                                                  • jotde3 Re: Akrit Jaswal-IQ-146 14.01.15, 12:25
                                                    Zbiorczy wynik iq to nieporozumienie i niewiele mowi. Powinno sie go podawac w aspektach bardziej szczegolowych tylko ze wyszly by wtedy ogromne roznice miedzy ludzmi a poprawnosc polityczna sobie tego noe zyczy.
                                                  • maksimum Re: Akrit Jaswal-IQ-146 14.01.15, 15:09
                                                    Wyszlyby roznice miedzy krajami.
                                                    Mozna byc geniuszem w Indiach a byc calkiem przecietnym w UK.
                                                    Korelacja IQ z poziomem dochodu narodowego na twarz jest bardzo duza.
                                                    Czym bogatszy kraj ,tym wyzsze IQ a to juz jest sprawa nie do przegryzienia politycznie.
                                                    No i dziwna sprawa,ze dzieciaki z tym wysokim IQ zdarzaja sie tylko rodzicom z wysokim IQ.
                                                    Zdolnosci sie dziedziczy i trzeba to otwarcie powiedziec.
                                                  • maksimum Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 18.07.15, 22:44
                                                    www.cnn.com/2015/07/12/asia/china-education-agencies/?iid=ob_article_footer_expansion&iref=obinsite
                                                    Tak,tak,to nie pomylka az :
                                                    31% studentow zagranicznych w USA to Chinczycy
                                                    12%-India
                                                    8% Korea Pld
                                                    6% Arabia Saudyjska
                                                    3% Kanada,Tajwan
                                                    2% Japonia,Brazylia,Meksyk,Wietnam.

                                                    A gdzie sa bardzo zdolni Polacy?
                                                    Za Wietnamem i Meksykiem?
                                                    Tylko zebym nie slyszal,ze Wietnamczyk ma blizej do USA niz Polak i blizej do USA niz do Europy.
                                                    Jak sie popatrzy na kraje ktore sie najszybciej rozwijaja,to by sie pokrywalo z iloscia studentow zagranicznych w USA.
                                                    Maja kase i chca studiowac na najlepszych uczelniach a nie jakiejs europejskiej drugiej lidze.
                                                  • iwoniaw A twoje wychowane w USA nie dostały się na 19.07.15, 21:49
                                                    najlepsze uczelnie ani nawet na wybrane kierunki na tych gorszych - to dopiero obciach...
                                                    Ludzie z innych systemów szkolnych się dostają, a dzieciaki wychowane i kształcone w Stanach od urodzenia - i to ponoć w najlepszych szkołach publicznych - taka porażka. Słusznie jednak mówią, że genów nie przeskoczysz...
                                                  • maksimum Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 03:45
                                                    Rokrocznie ilosc studentow z Chin w USA wzrasta o okolo 40 tys i obecnie jest ich ponad 300 tys.
                                                    Oczywiscie nie wszyscy sa na Harvardzie czy NYU ale na setkach czy tysiacach innych uczelni w calych Stanach.
                                                    Dzieki nim miedzy innymi podnosi sie poziom na amerykanskich uczelniach,a kazdy student opuszczajacy Polske by studiowac za granica przyczynia sie do obizenia poziomu nauczania na polskich uczelniach.
                                                  • fogito Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 08:14
                                                    Biedaku wygooglować sobie o ostatnim konkursie matematycznym w Tajlandii i o miejscach, które zajęli polscy licealiści ze Staszica. Może dasz radę bez linka tongue_out
                                                  • maksimum Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 14:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Biedaku wygooglować sobie o ostatnim konkursie matematycznym w Tajlandii i o mi
                                                    > ejscach, które zajęli polscy licealiści ze Staszica. Może dasz radę bez linka :
                                                    > P

                                                    A dlaczego nie podalas linka jak to robia wszystkie inteligentne osoby?
                                                  • maksimum rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali Amery 20.07.15, 14:49
                                                    "5 days ago - Całą rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali Amerykanie, ... nastolatki wróciły z konkursów fizycznych w Indiach i Tajlandii z medalami."

                                                    Co ty na to?

                                                    "W IMO 2015 mierzyli się ze sobą zawodnicy ze 104 państw świata. Zespołowo Polska zajęła wysokie 17. miejsce (w historii najwyżej, czyli w pierwszej dziesiątce byliśmy w latach 60., a odkąd turniej się rozrósł, dla Polski sukcesem było uplasowanie się - tak jak teraz - w drugiej dziesiątce m.in. 11. lokata w 2006 roku)."

                                                    www.google.com/search?q=konkurs+matematyczny+w+tajlandii&oq=konkurs+matematyczny+w+tajlandii&aqs=chrome..69i57.11945j0j7&sourceid=chrome&es_sm=93&ie=UTF-8
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 20.07.15, 20:19
                                                    A ja na to, ze nawet jak masz kawa na ławę to i tak nie umiesz czytać.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 20.07.15, 20:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > A ja na to, ze nawet jak masz kawa na ławę to i tak nie umiesz czytać.

                                                    No wlasnie przeczytalem,ze:

                                                    " Całą rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali Amerykanie,
                                                    Zespołowo Polska zajęła wysokie 17. miejsce"
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 21.07.15, 08:48
                                                    To przeczytaj jeszcze o medalach złotych, srebrnych i brązowych, które zdobyli chłopcy z polskich państwowych szkół. Tych najgorszych z najgorszych według ciebie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 03:23
                                                    Maksiu widze , ze w olimpiadach miedzynardowych nie masz doświadczenia więc się z Tobą podzielę... Zaproszenie na olimpiadę oznacza egzotyczne wakacje na koszt organizatora. ( gdy dzieciak młody wraz z opiekunem) Uczestników olimpiady kwateruje się w dobrym hotelu gdzie do dyspozycji gości jest basen, siłownia, masaże i inne cuda na kiju. Dzieciak obozi się autorakami po mieście, pokazuje lokalne atrakcje, karmi przysmakami i dba jak o królewiczów i królewny. Samo rozwiązywanie zadań zajmuje kilka godzin przez 3 dni ( podczas gdy wyjazd trwa tydzień). Zupełnie nie rozumiem czemu sportowiec może jechać na zawody / mistrzostwa/ olimpiadę do państwa X a matematyk nie.
                                                    Amerykańskie dzieciaki nie sa głupie i gdyby 1000 dzieciaków zaproponowano taki wyjazd to 999 by się zgodziło ... ten 1 to przypadek losowy lub dzieciak jakiegoś psychola który uwierzył, że natychmiast po przekroczeniu miedzy wpadnie w czarną dziurę.
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 03:38
                                                    Maksiu nie oszukujmy się .. poziom dla normalnego ucznia w normalnej szkole jest raczej niski... to co mają średniacy w 7 klasie na matmie odpowiada poziomowi 5 klasy w polskiej szkole i średniakowi w klasie 4 w Sinagapurze... Nie zmienia to faktu, że najlepsi są do przodu o kilka ładnych lat i byliby dobrzy w kazdym systemie... W Polsce maja trudniej, bo wyspecjalizowaych szkoł rozwijających talenty jest stosunkowo niewiele, ale jak chcą to sobie poradzą.
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 03:44
                                                    Maksiu polski emigrant w Usa napisał :

                                                    O genach mowilem od poczatku i dlatego Amerykanie zajeli 1-sze miejsce a Polacy zaszczytne 17- naste.

                                                    Tworząc potomstwo z Polką popełniłes gentyczne seppuku... Trzeba się było brac za Amerykankę wtedy Twoej niekoniecznie dobre geny zyskałyby na wartości.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 04:54
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Tworząc potomstwo z Polką popełniłes gentyczne seppuku... Trzeba się było brac
                                                    > za Amerykankę wtedy Twoej niekoniecznie dobre geny zyskałyby na wartości.

                                                    W sumie chodzilo o wyrwanie sie z polskiej rzeczywistosci,ktora doluje dobrych ludzi.
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 08:52
                                                    Czyli jednak nie geny, bo twoje dzieci to genetyczni Polacy big_grin
                                                    W Polsce jest sporo dobrych szkół, które wypromują zdolnych. Martwić się o to nie musisz. Zasila najlepsze uczelnie na świecie.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 16:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Polsce jest sporo dobrych szkół, które wypromują zdolnych. Martwić się o to n
                                                    > ie musisz. Zasila najlepsze uczelnie na świecie.

                                                    Nie najlepsze uczelnie na swiecie lecz najlepsze uczelnie w Europie.
                                                    Do najlepszych uczelni na swiecie czyli amerykanskich jakos nie dojezdzaja.
                                                  • iwoniaw Twoje z NYC nie dają rady jakoś dojechać :-D 22.07.15, 16:16
                                                    Cytate najlepsze uczelnie na swiecie lecz najlepsze uczelnie w Europie.
                                                    > Do najlepszych uczelni na swiecie czyli amerykanskich jakos nie dojezdzaja.


                                                    Popatrz, to zupełnie jak twoje dzieci - bliżej mają, a i tak nie dały rady na najlepsze uczelnie się dostać i musiały się zadowolić byle czym big_grin
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 20:58
                                                    Dojeżdżają tam, gdzie twoje nie dojada czyli na Harvard tongue_out
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 04:52
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu nie oszukujmy się .. poziom dla normalnego ucznia w normalnej szkole jes
                                                    > t raczej niski... to co mają średniacy w 7 klasie na matmie odpowiada poziomowi
                                                    > 5 klasy w polskiej szkole i średniakowi w klasie 4 w Sinagapurze...

                                                    Znowu bajeczki opowiadasz o slabych szkolach.
                                                    Normalne szkoly maja egzaminy wstepne.

                                                    > Nie zmienia to faktu, że najlepsi są do przodu o kilka ładnych lat i byliby dobrzy w kaz
                                                    > dym systemie... W Polsce maja trudniej, bo wyspecjalizowaych szkoł rozwijającyc
                                                    > h talenty jest stosunkowo niewiele, ale jak chcą to sobie poradzą.

                                                    No wlasnie ,system szkolnictwa w Polsce jest inny.
                                                    W USA bazuje na dobrych szkolach i dobrej selekcji a w Polsce na usrednianiu i podciaganiu najgorszych.
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 07:35
                                                    W państowych szkołach selektywnych uczy się niewielki % amerykańskich dzieci. Nie wiem jak jest w Nyc, ale w IL jest to nie więcej niż 10 % licealistów, u gimnazjlistow wpółczynnik jest jeszcze niższy. Więkoszość dzieci chodzi do rejonówek i tam serio poziom matmy jest niziutki ( science też)... Między szkołami są ogromne dysproporcje, a między poszczególnymi uczniami jeszcze większe....Po raz drugi Ci pisze , że uczniowie olimpijczycy są lata świelne od średniaków i ich sukces nijak nie świadczy o " dobroci luc złości całego" systemu. Raczej o tym, że akurat szkoła w której są umiała oszlifować diament.
                                                  • maksimum Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 22.07.15, 16:04
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > W państowych szkołach selektywnych uczy się niewielki % amerykańskich dzieci.
                                                    > Nie wiem jak jest w Nyc, ale w IL jest to nie więcej niż 10 % licealistów,

                                                    Zgadza sie,ale nie zapominaj,ze caly czas mowisz o szkolach publicznych.
                                                    Sa jeszcze szkoly prywatne i wyznaniowe,ktore sa lepsze od publicznych.

                                                    www.capenet.org/pdf/Outlook399.pdf
                                                    Jesli chodzi o SAT,(czyli wnioskuje o poziom nauczania) to :
                                                    1-szkoly publiczne sa 79 pkt ponizej sredniej krajowej
                                                    2-szkoly wyznaniowe sa 47 pkt powyzej sr. krajowej
                                                    3-szkoly prywatne sa 107 pkt powyzej sredniej krajowe

                                                    Teraz widzisz ze miedzy poublicznycmi i prywatnymi roznica w SAT jest 186 na korzysc prywatnych a na olimiade matematyczna pojechali wylacznie uczniowie szkol publicznych.
                                                    Czyli jest to co mowilem,ze najlepsi z USA nie pojechali na olimpiade w Tajlandii.

                                                    > u gimnazjlistow wpółczynnik jest jeszcze niższy.

                                                    W NYC jest zblizony do tego w liceach.

                                                    > Więkoszość dzieci chodzi do rejon
                                                    > ówek i tam serio poziom matmy jest niziutki ( science też)... Między szkołami
                                                    > są ogromne dysproporcje, a między poszczególnymi uczniami jeszcze większe....

                                                    I dlatego juz w gimnazjach sa rozne poziomy nauczania dla roznych klas.

                                                    > Po raz drugi Ci pisze , że uczniowie olimpijczycy są lata świelne od średniaków i
                                                    > ich sukces nijak nie świadczy o " dobroci luc złości całego" systemu.

                                                    Oczywiscie ze ma.Ze slabych szkol nie jezdza na olimpiady.To jest nagroda za selekcje.

                                                    > Raczej o tym, że akurat szkoła w której są umiała oszlifować diament.

                                                    Jak masz jeden talent w slabej szkole,to ciezko go oszlifowac,dlatego zdolni chodza do lepszych szkol by miec wokol siebie rownie zdolnych.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 22.07.15, 20:33
                                                    Maksiu napisał :
                                                    Teraz widzisz ze miedzy poublicznycmi i prywatnymi roznica w SAT jest 186 na korzysc prywatnych a na olimiade matematyczna pojechali wylacznie uczniowie szkol publicznych.
                                                    Tylko zapominasz o drobiazgów, że na srednią składa się 1 szkoła selektywna dwie bardzo dobre rejonowe, pięć średnich dwie liche i jedna gdzie uczniowie ledwo się podpsiac potrafią. Ze szkoły prywatnej/ katolickiej można ucznia zawsz wyrzucić z rejonówki nie. Mozesz sobie wierzyć w co chcesz, ale porówanaj średnia ( a niech to będzie i ten sat) ze szkoły z programem academic i katolickiej. Amerykańscy rodzice nie sa głupi i jak dzieciak się łapie na szkołę academic to wolą nie płacić za edukację ...i kasę zostawić na studia czy podróże. Na szkoły wyznaniowe ciut lepsze od rejonówek decydują się Ci którzy na academic się nie załapali i trafiliby do rejonówek. ( Mój wywód nie dotyczy podstawówek, bo tam wyglada to inaczej. Piszę o HS, bo w tym wieku byli olimpijczycy.
                                                  • maksimum Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 22.07.15, 22:33
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Tylko zapominasz o drobiazgów, że na srednią składa się 1 szkoła selektywna d
                                                    > wie bardzo dobre rejonowe, pięć średnich dwie liche i jedna gdzie uczniowie led
                                                    > wo się podpsiac potrafią.

                                                    Z tym podpisywaniem to oczywiscie przesada ale rzeczywiscie szkoly slabe rowniez sa obok tych dobrych i bardzo dobrych.

                                                    > Ze szkoły prywatnej/ katolickiej można ucznia zawsz wyrzucić z rejonówki nie.

                                                    Z rejonowek najszybciej wyrzucaja,bo tam jest towarzystwo rozwydrzone a wyrzucaja glownie za zle zachowanie.

                                                    > Mozesz sobie wierzyć w co chcesz, ale porówanaj średn
                                                    > ia ( a niech to będzie i ten sat) ze szkoły z programem academic i katolickiej.
                                                    > Amerykańscy rodzice nie sa głupi i jak dzieciak się łapie na szkołę academic t
                                                    > o wolą nie płacić za edukację ...i kasę zostawić na studia czy podróże.

                                                    Tak bylo z moim synem,ze zdal do bardzo dobrej publicznej i bardzo dobrej katolickiej za 11 tys rocznie i wyslalismy go do publicznej,bo jest lepsza.

                                                    > Na szkoły wyznaniowe ciut lepsze od rejonówek decydują się Ci którzy na academic się n
                                                    > ie załapali i trafiliby do rejonówek.

                                                    W wiekszosci chyba tak wlasnie jest,ale znajomy syna Sean,o ktorym juz pisalem,ze mial SAT na max 2.400 pkt zdal do katolickiej i bardzo dobrej publicznej ale mamuska wyslala go do katolickiej mimo ze byla gorsza niz ta katolicka do ktorej zdal moj syn.
                                                    Oni razem chodzili do podstawowki i gimnazjum.
                                                    Sean cos specjalnie narozrabial w tej katolickiej by matka przeniosla go do liceum gdzie moj syn juz byl i gdzie Sean tez zdal egzamin.
                                                    Mamuska Seana nie byla zorientowana,ze selektywna publiczna jest lepsza od katolickiej.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 23.07.15, 01:53
                                                    Maksiu napisał :
                                                    W wiekszosci chyba tak wlasnie jest,ale znajomy syna Sean,o ktorym juz pisalem,ze mial SAT na max 2.400 pkt zdal do katolickiej i bardzo dobrej publicznej ale mamuska wyslala go do katolickiej mimo ze byla gorsza niz ta katolicka do ktorej zdal moj syn.
                                                    Oni razem chodzili do podstawowki i gimnazjum.
                                                    Sean cos specjalnie narozrabial w tej katolickiej by matka przeniosla go do liceum gdzie moj syn juz byl i gdzie Sean tez zdal egzamin.
                                                    A jeszcze pół roku przekonywałeś mnie , że dobre szkoły nie przyjmują transferów ... a jak szkoła mojego dziecka to zrobiła to znaczy , że jest zła .. Teraz się okazuje, że nawet hiper biper liceum Twojego syna przyjęło tranfer i to w postaci jakiegoś rozrabiaki wink
                                                  • maksimum Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 23.07.15, 02:15
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Sean.. zdal do katolickiej i bardzo dobrej publicznej ale
                                                    > mamuska wyslala go do katolickiej
                                                    > Sean cos specjalnie narozrabial w tej katolickiej by matka przeniosla go do lic
                                                    > eum gdzie moj syn juz byl i gdzie Sean tez zdal egzamin.

                                                    > A jeszcze pół roku przekonywałeś mnie , że dobre szkoły nie przyjmują transferów ...

                                                    Bo tak wlasnie jest.
                                                    Sean zdal do dwoch szkol tak jak moj syn,ale mamuska wyslala go do katolickiej a po 2 tyg zdecydowala ze jednak bedzie chodzil do specjalistycznej publicznej..DO KTOREJ WCZESNIEJ ZDAL EGZAMIN.
                                                    To tak jakbys zaczela chodzic do szkoly z 2 tyg opoznieniem.

                                                    > a jak szkoła mojego dziecka to zrobiła to znaczy , że jest zła .. Teraz
                                                    > się okazuje, że nawet hiper biper liceum Twojego syna przyjęło tranfer i to w
                                                    > postaci jakiegoś rozrabiaki wink

                                                    On specjalnie tam narozrabial,bo nie chcial chodzic do tamtej szkoly,a chcial chodzic razem z moim synem bo to sa kumple na cale zycie od podstawowki zaczynajac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 23.07.15, 03:37
                                                    A ty myślisz, że moje dziecko to się tak "na ładne oczy" dostało? Dyrekcja obejrzała portfolio uznała, że dzieciak do nich pasuje. Potem udostępniła egzamin i dzieciak się dostał. ( To tyle w telegraficznym skrocie) Każda szkoła zostawia wolne kilka miejsc na taki wypadek, bo czasem szkoda odprawić kogoś z kwitkiem ( dyrektorzy nie są idiotami przecież) W przypadku kolegi Twojego syna dyrektor mogł odmówić bo minął czas na potwierdzenie zgłoszenia ( nawet jak się zdało egzamin). Dyrektor mógł przyjąc na miejsce Seana dziecko z tzw. listy rezerwowej i zwyczajnie odmówić tym bardziej, że z innej szkoły został relegowany ( nie ważne za co), bo smród w papierach się ciągnie wink.
                                                    W sumie Seanowi wyszło to na dobre, ale
                                                    gdyby miał pecha to relegowany za głupi występek po odmowie przyjęcia do szkoły gdzie zdał egzamin ( nie był przecież jeszcze jej uczniem) mógł trafić do rejonówki, która nie mogła odmówić przyjęcia. Jeśli owa rejenówka jest na 10 to może Sat miałby równie dobry , a jeśli na 5 to szczerze wątpię , że dałby radę osiągnąc taki wynik jaki miał.
                                                  • maksimum Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 23.07.15, 06:37
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A ty myślisz, że moje dziecko to się tak "na ładne oczy" dostało? Dyrekcja obe
                                                    > jrzała portfolio uznała, że dzieciak do nich pasuje. Potem udostępniła egzamin
                                                    > i dzieciak się dostał. ( To tyle w telegraficznym skrocie) Każda szkoła zostaw
                                                    > ia wolne kilka miejsc na taki wypadek, bo czasem szkoda odprawić kogoś z kwitki
                                                    > em ( dyrektorzy nie są idiotami przecież)

                                                    Tak rzeczywiscie jest,ze zdolny ma wieksze szanse na przyjecie.

                                                    > W przypadku kolegi Twojego syna dyrek
                                                    > tor mogł odmówić bo minął czas na potwierdzenie zgłoszenia ( nawet jak się zdał
                                                    > o egzamin). Dyrektor mógł przyjąc na miejsce Seana dziecko z tzw. listy rezerwo
                                                    > wej i zwyczajnie odmówić

                                                    Tez sie zgadza,ze mogli mu odmowic,ale domyslam sie ze na tyle dobrze zdal egzamin,ze go przyjeli bez zmruzenia okiem.
                                                    W Brooklyn Tech HS i wszystkich innych specjalistycznych szkolach NYC mozna egzamin zdawac 2x.
                                                    Raz w 8 klasie a raz w 9 klasie,wiec gdyby go nie przyjeli po 8 klasie to zdalby rok pozniej.


                                                    > tym bardziej, że z innej szkoły został relegowany (
                                                    > nie ważne za co), bo smród w papierach się ciągnie wink.

                                                    Tego w papierach nie bylo,bo on wyzwal jakiegos chlopaka a tamten nie poszedl sie poskarzyc ale chcial Sean'a pobic i ganiali sie po calej szkole i okolicach.

                                                    > W sumie Seanowi wyszło to na dobre, ale
                                                    > gdyby miał pecha to relegowany za głupi występek po odmowie przyjęcia do szkoły
                                                    > gdzie zdał egzamin ( nie był przecież jeszcze jej uczniem) mógł trafić do rejo
                                                    > nówki, która nie mogła odmówić przyjęcia. Jeśli owa rejenówka jest na 10 to moż
                                                    > e Sat miałby równie dobry , a jeśli na 5 to szczerze wątpię , że dałby radę osi
                                                    > ągnąc taki wynik jaki miał.

                                                    Jego mamusia jest troche nie halo i myslala,ze robi mu wielki prezent wysylajac go do katolickiej zamiast do bardzo dobrej panstwowej.
                                                    Na dodatek ta katolicka Sean'a byla gorsza niz katolicka mojego syna.

                                                    Moj syn dostal sie do Xaverian

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Xaverian_High_School
                                                    www.xaverian.org/page.cfm?p=370
                                                    I mial tam 50% stypendium ale zrezygnowalem.

                                                    A Sean byl w St Edmund Prep.

                                                    www.stedmundprep.org/admissions/tuition
                                                  • canuck_eh Re: Szkoly prywatne,katolickie i publiczne w SAT. 15.09.15, 04:56
                                                    Zaraz , ze sie zapytam - to szkoly katolickie w USA sa platne?
                                                    Moze nie zrozumialam, ale jakos tak z tej dyskusji mi wyszlo. W Kanadzie szkoly katolickie sa na wyzszym pozimie niz panstwowe, maja lepsze programy( kazda szkola moze sie roznic z programami ktore oferuje studentom) no i najwazniejsze - nie jest platna.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 04:48
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Zaproszenie na olimpiadę oznacza egzotyczne wakacje na koszt organizatora.

                                                    To ja rozumiem,ale sporo ludzi nie lubi egzotycznych wakacji.Np. dla Polaka egzotyczne wakacje sa w Tunezji czy Egipcie a ja bym tam nigdy nie pojechal nawet za darmo.
                                                    Ludzie maja rozne upodobania i dla wielu Tajlandia nie jest miejscem na spedzanie wakacji.

                                                    > Amerykańskie dzieciaki nie sa głupie i gdyby 1000 dzieciaków zaproponowano taki
                                                    > wyjazd to 999 by się zgodziło ...

                                                    Za krotko jestes w USA i nie znasz ludzi z tych lepszych szkol.


                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 08:07
                                                    Maksiu wyjdż chłopie ze swojego condo , bo się kompromitujesz. .. Jakoś dużo lekarzy czy, biologów jeżdzi się uczyć do Azji , bo tam metody inne, a i choroby też Są rzeczy których nie da się dowiedzieć przez net , ale to pewnie nie Twoja ligaTwój świat zaczyna się i kończy w Nyc.
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 08:55
                                                    Ty nie jesteś Amerykaninem maksiu. Bogaci Amerykanie podróżują do egzotycznych biednych krajów. Wręcz dzieci 12 letnie wysyłają do Afryki coby łyknęli trochę życia. Ale na to trzeba mieć trochę większe jaja w spodniach. Moi amerykańscy znajomi podrzucają foty na face'ie z rożnych zakątków świata.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 16:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ty nie jesteś Amerykaninem maksiu. Bogaci Amerykanie podróżują do egzotycznych
                                                    > biednych krajów. Wręcz dzieci 12 letnie wysyłają do Afryki coby łyknęli trochę życia.

                                                    W dalszym ciagu mowisz o Polakach zamieszkalych w roznych krajach.Z Polski tez egzotycznie jezdza do Egiptu i Tunezji a mnie to nie imponuje.

                                                    > Ale na to trzeba mieć trochę większe jaja w spodniach. Moi amerykańscy z
                                                    > najomi podrzucają foty na face'ie z rożnych zakątków świata.

                                                    Wielu z nich tylko dlatego jezdzi po roznych dziurach,zeby podrzucic foty na face'ie.
                                                    Inni jezdza na wakacje dla swojej przyjemnosci a nie zeby sie tym chwalic na face'ie.

                                                    Ja wiem,ze dla ciebie zdjecie z plazy w Miami to jest to.
                                                    Ja tam bylem pare razy i nawet sie mialem przeprowadzic,ale w czas zmadrzalem i zostalem w NYC. Moja znajoma sie przeprowadzila do Miami i narzeka oraz coraz czesciej mowi o powrocie do NYC.
                                                    Zdjeciami z SF czy San Diego tez mozna zaszpanowac ale jak pojedziesz tam na dluzej to zmieniasz zdanie.
                                                    FB to jest szpan i wszyscy o tym wiedza a ja wole robic to co lubie z nie przescigac sie w zamieszczaniu zdjec na FB.

                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 20:15
                                                    Nie wiem o czym Ty Maksiu mówisz, ale ja mówię o Amerykanach żyjących tu od pokoleń i nie pamiętających już z jakiego kraju pochodzą jego przodkowie. Ci ludzie chętnie posyłaj swoje dzieci by popodróżowały, pomagały biednym wierząc, że to bezcenne doświadcznie i punkty na studia. Jest tylko jeden warunek musi ich być na to stać.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 22:56
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Nie wiem o czym Ty Maksiu mówisz, ale ja mówię o Amerykanach żyjących tu od pok
                                                    > oleń i nie pamiętających już z jakiego kraju pochodzą jego przodkowie.

                                                    Przyzwoici ludzie pamietaja,a ci ktorzy nie pamietaja jezdza do Kenii.

                                                    > Ci ludzie chętnie posyłaj swoje dzieci by popodróżowały, pomagały biednym wierząc, że t
                                                    > o bezcenne doświadcznie i punkty na studia.

                                                    Czasami to rzeczywiscie zastepuje dobre stopnie i pozniej latwo sie z tym do polityki wepchnac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 23.07.15, 02:08
                                                    Podróże , praca w wolontariacie i dobre stopnie się nie wykluczają...Czasem odnosze wrażenie. że im dzieeciak bardzej społecznie zaangażowany i w świecie obyty tym stopnie lepsze.
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 21:08
                                                    Nie mój patrioto lokalny. Amerykanie wysyłają dzieciaki do Kenii na safari. I nie, nie chodzi mi o imigrantów z Polski, tylko Amerykanów z klasy średniej i wyzej.
                                                    Zdjęcia z Florydy nie robią na mniewrażenia, bo tam na wakacje tylko amerykańscy emeryci jeżdżą. Młodzi jeżdżą do Indii, Afryki, Australii na Karaiby etc. Ale jak napisałam trzeba mieć jaja w spodniach i kasę w portfelu, żeby swój grajdołek opuścić. Tobie brakuje i jednego i drugiego.
                                                  • maksimum South Africa Safari. 22.07.15, 22:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie wysyłają dzieciaki do Kenii na safari.

                                                    To sa ci mniej rozgarnieci Amerykanie.
                                                    Wiesz chyba o tym,ze czesc ludzi przyjezdzajacych do NYC zwiedza Harlem.

                                                    > I nie, nie chodzi mi o imigrantów z Polski, tylko Amerykanów z klasy średniej i wyzej.

                                                    Ty sie do tej wyzszej klasy tez pewno zaliczasz.

                                                    Na safari jezdzi sie do Poludniowej Afryki a to dlatego,ze ja biali skolonizowali.

                                                    www.forbes.com/sites/larryolmsted/2013/03/18/ultimate-bucket-list-trip-south-africa/
                                                    > Młodzi jeżdżą do Indii, Afryki, Australii na Karaiby etc.

                                                    Niech jezdza gdzie chca i nie znaczy to,ze mam ich nasladowac,tak jak z twoja Kenia.

                                                    Poza zwierzatkami,ktore sa wszedzie jedzie sie tez zobaczyc cywilizacje,czyli Cape Town,Johannesburg.

                                                    www.google.com/search?q=cape+town&safe=strict&es_sm=93&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CDcQsARqFQoTCPXkrIrO78YCFUh2HgodJWYIJQ&biw=1024&bih=719
                                                    Ale po co tobie ogladac cywilizacje jak tobie slon wystarczy i kilka lwow.

                                                  • fogito Re: South Africa Safari. 23.07.15, 08:55
                                                    Ja się nawet do Amerykanów nie zaliczam, wiec nie utożsamiam się z żadna ich klasa. Jednakże wsród znajomych mam ludzi, których stać na wszystko i na dodatek maja trochę oleju w głowie. Nie siedzą zamknięci w condo na Brooklynie, tylko podróżują po świecie.
                                                    Ty Maksio nie rozumiesz, ze doświadczenie życiowe nabyte podczas podróży po świecie to bezcenny dar dla młodego człowieka, siedzenie zaś w jednym miejscu upupia. Czego jesteś świetnym przykładem.
                                                  • maksimum Re: South Africa Safari. 23.07.15, 12:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja się nawet do Amerykanów nie zaliczam, wiec nie utożsamiam się z żadna ich kl
                                                    > asa. Jednakże wsród znajomych mam ludzi, których stać na wszystko i na dodatek
                                                    > maja trochę oleju w głowie. Nie siedzą zamknięci w condo na Brooklynie, tylko p
                                                    > odróżują po świecie.

                                                    No bo wiadomo,ze podroze ksztalca a nauka jest dla glupich.

                                                    > Ty Maksio nie rozumiesz, ze doświadczenie życiowe nabyte podczas podróży po świ
                                                    > ecie to bezcenny dar dla młodego człowieka, siedzenie zaś w jednym miejscu upup
                                                    > ia. Czego jesteś świetnym przykładem.

                                                    To ze nie zamieszczam zdjec na FB to nie znaczy ze nie wypoczywam czy tez nie zwiedzam,ale do takich jak ty to nie dociera.
                                                  • fogito Re: South Africa Safari. 23.07.15, 20:18
                                                    Zwiedzasz? Nie sadze. Ciagle opluwasz tych co podróżują, bo zapewne brak ci kasy, żeby zapłacić za podróż rodziny gdzieś dalej niż poza Stany. Dzieciom tez pieniędzy nie dajesz wiec tkwią na smyczy u tatusia. Żal.
                                                    Co do nauki. Jest nauka i jest wiedza. Jest tez mądrość. Zastanów się co jest najważniejsze.
                                                  • maksimum Re: South Africa Safari. 24.07.15, 00:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zwiedzasz? Nie sadze. Ciagle opluwasz tych co podróżują, bo zapewne brak ci kas
                                                    > y, żeby zapłacić za podróż rodziny gdzieś dalej niż poza Stany.

                                                    Kobieto!! Tobie jest potrzebnmy psycholog i to szybko.
                                                    Masz fiola na punkcie podrozowania daleko i czym dalej tym lepiej.
                                                    Niestety dla ciebie ja taki psychiczny nie jestem.
                                                    Mnie nie interesuje Afryka ani safari. Chcesz tam jechac to jedz,ale mnie nie namawiaj bo tam z toba nie pojade,nawet jakby te wakacje mialy byc za darmo.
                                                    Zafundujesz mnie wakacje w Mongolii czy Tajlandii-tez nie pojade.
                                                    Hotele wszedzie sa takie same,plaze sa takie same,tylko ludzie sa inni.
                                                    Mnie interesuje spotkanie ciekawych ludzi a nie spotykanie zwierzat w Afryce.

                                                    > Dzieciom tez pieniędzy nie dajesz wiec tkwią na smyczy u tatusia. Żal.

                                                    Dzieci maja swoje pieniadze i jezdza gdzie chca.Zal ci ze nie widzisz ich zdjec na FB??
                                                    Juz sa dorosle i juz ich zdjec nie zobaczysz.
                                                    Moich zreszta tez,bo jestes upierdliwa.
                                                    Czy ja cie kiedys pytalem gdzie jezdzisz na wakacje i z kim?
                                                    Nie,bo mnie to g.... obchodzi.

                                                    > Co do nauki. Jest nauka i jest wiedza. Jest tez mądrość. Zastanów się co jest n
                                                    > ajważniejsze.

                                                    Ja sie nie mam co zastanawiac,bo ja wiem co jest najwazniejsze i wsrod tych najwazniejszych nie ma safari w Kenii.


                                                  • maksimum Obama jedzie do Kenii! 24.07.15, 01:00
                                                    www.cnn.com/2015/07/23/africa/gallery/obama-kenya-family-visit/index.html
                                                    Juz wiem o co chodzi z tym safari w Kenii.
                                                    Obama stamtad pochodzi i wlasnie tam jedzie,wiec wypada tam pojechac i bedzie sie w tym samym czasie w tym samym kraju co prezydent USA.
                                                    A co maja zrobic ci co na niego nie glosowali?
                                                  • fogito Re: Obama jedzie do Kenii! 24.07.15, 08:28
                                                    Ci co nie głosowali niech zostaną przed tv jedząc chipsy i popijając cola big_grin
                                                  • maksimum Re: Obama jedzie do Kenii! 24.07.15, 13:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ci co nie głosowali niech zostaną przed tv jedząc chipsy i popijając cola big_grin

                                                    Bedziesz to musiala napisac po angielsku i na innym forum,bo ja nie jem chipsow i nie pije coli.
                                                    No i nie mialas racji,bo ci od chipsow i coli wlasnie glosowali na Obame.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Obama jedzie do Kenii! 26.07.15, 21:10
                                                    Maksiu napisał :
                                                    > A co maja zrobic ci co na niego nie glosowali?
                                                    Niech jadą gdzieś indziej. smile
                                                    Swiat nie kończy się ani na Kenii ani na NYC. A podróżować zawsze warto i warto ciągać ze sobą dzieciaki bez względu na wiek. To otwiera horyzont myślowy, uczy tolerancji, uwrażliwia i pomaga odnajdować się w sytuacjach nowych.

                                                    Trzy tygodnie temu pojechałam z moimi rodzicami i dzieciakiem do Indiany do wioski Amiszów. Dzieciak po raz pierwszy w życiu, przejechał się wozem konnym, odwiedził Amiszową szkołę i pogadał z dzieciakami żyjącymi inaczej. Odjechaliśmy zaledwie 300 km od domu. Gdybyśmy tego dnia zostali w domu dzieciak mógły sobie na ludzi przebranych za Amiszów popatrzeć, bo prawdziwi Amisze chociaż bardzo życzliwi nie dają się fotografować i filmować. Maksiu odwiedziłeś Ellis Island Immigration Museum? W sumie nie masz daleko.
                                                  • maksimum Re: Obama jedzie do Kenii! 26.07.15, 23:22
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu odwiedziłeś Ellis Island Immigration Museum? W sumie nie masz daleko.

                                                    Chyba tam kiedys bylem bardzo dawno temu.Mam jeszcze raz pojechac?

                                                    Syn wczoraj byl na Intrepid:

                                                    www.intrepidmuseum.org/
                                                    Ja tam bylem dawno temu,jeszcze z moim ojcem,jak byl tutaj na wakacjach.
                                                  • fogito Re: South Africa Safari. 24.07.15, 08:26
                                                    Hahahaha zabolało co? Maksiu ja bym z tobą nawet na kawę nie poszła, wiec o wakacjach nie ma mowy. Dla mnie to ty za cienki Bolek jesteś. I nie namawiam cię na wyjazd do nikad, bo ty masz za wąskie horyzonty żeby się sprzed telewizora ruszyć. Uświadamiam ci tylko, ze opluwanie kogoś kto ogłada świat na żywo brzmi śmiesznie z ust kogoś, kto tyłka poza własny grajdołek nie rusza.
                                                    Dzieci są dorosle? No to gratuluje dzieciom wink zobaczymy jak w te dorosłość wejdą. I nie martw się, ja takich jak ty do grona znajomych na FB nie zapraszam. I zdjeć twoich te nie oglądam, bo nie ma na co patrzeć. Skąd ci to przyszło do głowy w ogóle big_grin
                                                  • azja-od-kuchni Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 20:37
                                                    A gdyby córce zaproponowano wyjazd do Tajlandii na międzynarodowy turniej tenisa to byś puchł z dumy czy powiedział, że to kraj 3 świata nie ma po co jechać?
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 22:19
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A gdyby córce zaproponowano wyjazd do Tajlandii na międzynarodowy turniej tenis
                                                    > a to byś puchł z dumy czy powiedział, że to kraj 3 świata nie ma po co jechać ?
                                                    ----------
                                                    To jest rzeczywiscie trudne pytanie.Syn by na pewno nie pojechal,a corka musialaby przemyslec,bo 4 dni pracuje w klubie a pozostale 3 dni udziela korepetycji.
                                                    Te korepetycje to fajna sprawa,bo z zamieszkaniem w domu z basenem,oczywiscie oddzielny pokoj i pelne wyzywienie.Poucza sie troche przy basenie,pozniej wyjscie na miasto,pozniej troche nauki i troche rozrywki itd.
                                                  • iwoniaw Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 23.07.15, 10:23
                                                    [quoteTe korepetycje to fajna sprawa,bo z zamieszkaniem w domu z basenem,oczywiscie o
                                                    > ddzielny pokoj i pelne wyzywienie.][/quote]


                                                    Rzeczywiście to świetna sprawa, dziewczyna choć w taki sposób ma okazję zakosztować życia, jakiego tatuś nigdy nie był w stanie jej zapewnić. No i jak dostanie dobre referencje, to może da radę się jednak z tego brooklyńskiego blokowiska wyrwać gdzieś do cywilizacji.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 23.07.15, 12:52
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Te korepetycje to fajna sprawa,bo z zamieszkaniem w domu z basenem,oczywiscie o
                                                    > > ddzielny pokoj i pelne wyzywienie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Rzeczywiście to świetna sprawa,

                                                    Zapomnialem dodac,ze ta dziewczyna,ktora corka uczy zwiedzila z rodzicami caly swiat.
                                                    Vegas,Hawaje,Bahamas,Europa-wszedzie byli bo przeciez podroze ksztalca.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 04:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > To przeczytaj jeszcze o medalach złotych, srebrnych i brązowych, które zdobyli
                                                    > chłopcy z polskich państwowych szkół. Tych najgorszych z najgorszych według ciebie.

                                                    Zajeli zaszczytne 17 miejsce i nie ma sie co nad nimi rozpieszczac.
                                                  • fogito Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 08:50
                                                    Przywieźli indywidualnie i złoty i srebrny i brązowy medal. Rozpieszczać się nie trzeba nad nimi, bo to odważni młodzi ludzie, którzy zapewne wskoczą na Harvard tongue_out twoim pozostanie pomarzyć.
                                                  • maksimum Re: rywalizację matematyczną w Tajlandii wygrali 22.07.15, 15:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Przywieźli indywidualnie i złoty i srebrny i brązowy medal. Rozpieszczać się ni
                                                    > e trzeba nad nimi, bo to odważni młodzi ludzie, którzy zapewne wskoczą na Harvard

                                                    Gdyby tak mialo byc,to juz bysmy o tym wiedzieli.
                                                  • fogito Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 20:17
                                                    Inteligentne osoby znajda jak bedą chciały. A ja siedząc na płazy leniwa się robiętongue_out
                                                  • maksimum Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 20:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Inteligentne osoby znajda jak bedą chciały. A ja siedząc na płazy leniwa się robiętongue_out

                                                    A ja plazy unikam jak moge.
                                                    Nawet na rowerze jezdze tylko rano lub wieczorem a bierze sie to z latwego dostepu do slonca w USA a niedoboru dni slonecznych w Polsce.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 22:17
                                                    Maksiu a to nie Ty pisałeś , że w Stanach olimpiady są bez znaczenia? Czemu tą jedną przeżywasz jak stonka oprysk? Czyżybyś łyknął amerykańską propagande sukces. Bo tym razem amerykańskie dzieciaki najlepsze....cos czuję w kościach , że tych z olimpiady od normalnego ( nawet bardzo dobrego ucznia dzielą lata świetlne ) , a te dzieciaki byłyby dobre w kazdym innym systemie...wszak wszytko to kwestia genów wink
                                                  • maksimum Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 20.07.15, 22:55
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu a to nie Ty pisałeś , że w Stanach olimpiady są bez znaczenia?

                                                    Trzeba podrozowac do 3-ciego swiata i pewno w USA niewielu sie na to godzi i mimo ze Amerykanie byli tam najlepsi,to pewno z USA najlepsi nie pojechali.

                                                    > Czemu tą
                                                    > jedną przeżywasz jak stonka oprysk? Czyżybyś łyknął amerykańską propagande su
                                                    > kces. Bo tym razem amerykańskie dzieciaki najlepsze....cos czuję w kościach ,
                                                    > że tych z olimpiady od normalnego ( nawet bardzo dobrego ucznia dzielą lata świetlne )

                                                    To sie mylisz.Tu bardzo dobrych dzieciakow w bardzo dobrych szkolach jest jednak baaardzo duzo. Jest swietna selekcja i jak ktos jest zdolny i chce sie uczyc to w szkolach publicznych moze osiagnac wszystko.
                                                    Nie wiem czy ktos ze szkol prywatnych sie fatygowal na ta olimpiade,bo wyjazd do Indii czy na Filipiny dla Amerykanina,to tak jakbys z Warszawyjechala na zapadla wioske na Ukrainie.

                                                    >, a te dzieciaki byłyby dobre w kazdym innym systemie...wszak wszytko
                                                    > to kwestia genów wink

                                                    O genach mowilem od poczatku i dlatego Amerykanie zajeli 1-sze miejsce a Polacy zaszczytne 17-te.
                                                  • maksimum Wyniki Miedzynarodowej Olimpiady Matematycznej. 20.07.15, 23:10
                                                    www.imo-official.org/results.aspx
                                                    1-USA-wg PISA wypada bardzo slaaabo
                                                    2-Chiny
                                                    3-Korea
                                                    4-Korea Pln.
                                                    5-Wietnam
                                                    6-Australia
                                                    7-Iran
                                                    8-Rosja
                                                    17-Polska
                                                    27-Niemcy
                                                    82-Finlandia z najlepszym systemem edukacyjnym wg PISA.
                                                  • maksimum Selekcja na Olimpiady Matematyczne 21.07.15, 00:06
                                                    www.maa.org/news/winners-of-the-2015-usa-mathematical-olympiad-announced
                                                    W calych Stanach jest przeprowadzana olimpiada matematyczna i jest wylanianych 12 najlepszych. Z tej 12 tylko 6 jest wybieranych na Miedzynarodowa Olimpiade Matematyczna.
                                                    No i chyba nikogo nie zdziwi,ze wszystkich 6 wybrancow jest ze szkol PUBLICZNYCH.

                                                    arstechnica.com/information-technology/2015/07/us-wins-its-first-international-mathematical-olympiad-in-21-years/
                                                    W 12 najlepszych jest 2 z prywatnej szkoly Phillips Exeter Academy,Exeter

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Phillips_Exeter_Academy
                                                    A ta szkolka z akademikiem kosztuje 46,9 tys doll rocznie a bez akademika tylko 36,4 tys doll rocznie.

                                                    No wiec nie oszukujmy sie.Z USA nie pojechali najlepsi ze wszystkich lecz najlepsi ze szkol panstwowych,bo dla tych ze szkol prywatnych wycieczka do Tajlandii to porazka.

                                                    five of the six US team members earned gold: Ryan Alweiss, Allen Liu, Yang Liu, Shyam Narayanan, and David Stoner. Michael Kural, missed gold by one point and earned a silver.
                                                  • maksimum Rowerem w nocy. 29.07.15, 06:14
                                                    Dzis o 10 wieczorem corka mi mowi,ze chce sie rowerem przejechac a mnie tez sie chcialo,wiec niesmialo zaproponowalem,ze pojedziemy na Queens czyli Far Rockaway.
                                                    Neptune ave do Emmons i dalej wzdluz hway'u obok Floyd Bennett Field ,gdzie nawet o 11 wieczorem w pilke graja przy sztucznym swietle.Dalej przez Marine Parkway bridge i juz jestesmy na Far Rockaway.W jedna strone jakies 15 km,jechalismy spacerkiem bo corka caly czas z kims przez telefon rozmawiala i bylismy w domu o 11:30 w nocy.Krotkie pranie i kapanie i czas spac.
                                                    Lubi przygody jak ja.Beda z niej ludzie.
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 29.07.15, 08:09
                                                    Ty maksiu i przygody?!?! Wow wypad rowerowy. Jestem pod wrażeniem odwagi. Ale w sumie w twoich okolicach to może być bardziej nIebezpieczne niż safari wsród lwow.
                                                    A z dziewczyny coś będzie jak sie na samodzielność zdecyduje. Oby.
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 13.08.15, 00:16
                                                    Jak do tej pory jezdze w nocy i nikt mnie nie zaczepial.Nawet mam swioatloz przodu i z tylu oraz dzwonek.
                                                    Corka tez ze mna razem pojechala po 10 wieczorem na 2 godz wypad na rower.
                                                    Ona lubi jak tatus nocne zycie.
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 15.08.15, 23:02
                                                    Mnie się Monika podoba.
                                                    Tatuś taka żałosna konserwa, a Monika zrobiła sobie tęczowe zdjęcie profilowe - patrzcie. www.facebook.com/photo.php?fbid=10206985670225664&set=a.1595599735343.86773.1396463376&type=1&theater
                                                    I jak sensownie pisze.
                                                    Maciek może nie ma jaj, ale Monika ma na pewno.
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 15.08.15, 23:38
                                                    hankam napisała:

                                                    > Mnie się Monika podoba.

                                                    Monika sie wszystkim podoba.

                                                    > Tatuś taka żałosna konserwa, a Monika zrobiła sobie tęczowe zdjęcie profilowe -

                                                    Bede musial jej odebrac kieszonkowe za to.
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 09:32
                                                    Bmaksimum napisał
                                                    >
                                                    > Bede musial jej odebrac kieszonkowe za to.

                                                    Maksiu, chwaliłeś sie, ze kieszonkowego nie dajesz wiec nie masz co odbierać tongue_out
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 16:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maksiu, chwaliłeś sie, ze kieszonkowego nie dajesz wiec nie masz co odbierać tongue_out

                                                    Od czasu do czasu cos jej kupuje,wiec skoncza sie zakupy.
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 18:27
                                                    Najlepiej przywiąż do kaloryfera. Po co te półśrodki tongue_out
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 19:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Najlepiej przywiąż do kaloryfera. Po co te półśrodki tongue_out

                                                    Od ciebie caly czas Polska zalatuje.
                                                    W lepszych mieszkaniach kaloryfery sa zabudowane.
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:27
                                                    W lepszych mieszkaniach grzejniki wyglądają jak dzieła sztuki.
                                                    www.int.runtal.com/sites/default/files/styles/runtal_normal/public/uploads/images/runtal/heizkoerper/v5_de_DE_img_p88_58_0.jpg
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:28
                                                    Albo taki: www.ondiseno.com/fotos_productos/286/grans/arteplano-Ottone-x.jpg
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:30
                                                    Albo ten: www.yooko.fr/wp-content/uploads/2010/11/splashcarr%C3%A9.jpg
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:31
                                                    A maks pewnie lubiłby ten: www.artykulygrzewcze.com/obrazki/JAGA/Heatwave004.jpg
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:56
                                                    Do tego ostatniego to juz sie spokojnie da córkę przykuć smile
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:52
                                                    Ale ty nie mieszkasz w lepszym mieszkaniu, wiec z pewnością masz kaloryfer starego typu big_grin
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 20.08.15, 00:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale ty nie mieszkasz w lepszym mieszkaniu, wiec z pewnością masz kaloryfer starego typu big_grin

                                                    To pewno takie twoje marzenie,bo ty masz takie.
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 15.08.15, 23:41
                                                    hankam napisała:

                                                    > Maciek może nie ma jaj, ale Monika ma na pewno.

                                                    Maciek sobie lepiej radzi niz Monika,z tym ze skromny jest i nie popisuje sie na FB czy gdziekolwiek indziej.
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 09:30
                                                    Wyglada na to, ze sie dziewczyna ze smyczy spuściła... wink
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 16:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wyglada na to, ze sie dziewczyna ze smyczy spuściła... wink

                                                    No i na dodatek jej nowy rower ukradli.Juz drugi w tym roku.
                                                  • hankam Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 18:19
                                                    To niebezpiecznie w waszej okolicy.
                                                  • maksimum Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 19:07
                                                    hankam napisała:

                                                    > To niebezpiecznie w waszej okolicy.

                                                    W naszej okolicy sie chodzi na spacery a jezdzi sie w dalsze okolice i wlasnie pojechala w zasr...
                                                    okolice,uwiazala rower i poszla do sklepu.
                                                    Syn juz pare lat wiaze w naszej okolicy rower nawet na noc na zewnatrz i nikt go nie tyka.
                                                  • fogito Re: Rowerem w nocy. 16.08.15, 21:53
                                                    No proszę co to za szemrana okolica surprised
                                                  • hankam maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 18.08.15, 11:22
                                                    Ładna z nich para.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 19.08.15, 20:13
                                                    Nie dręczcie Masika widzicie, że chłopak zajęty i zamikł na forum. Pewnie pas cnoty dla córki spawa ewentalnie prześwietla rodzinę przyszłego zięcia pięć pokoleń wstecz
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 00:23
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > prześwietla rodzinę przyszłego zięcia pięć pokoleń wstecz

                                                    Wszyscy normalni ludzie tak robia.
                                                    Nie moze sie okazac,ze pra-pradziadek byl Zydem czy niewolnikiem.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 00:21
                                                    Nie wiem o ktorym mowisz,bo sytuacja zmienia sie.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 07:33
                                                    Jasne jasnewink Chlopiec z Indii to ewidentnie numer 1. I latwo go sprawdzić, bo wystarczy ustalic, czy wystarczajaco dobrej kasty pochodzi jego rodzina. Wygląda sympatycznie i mnie by to wystarczylo. No ale mnie nikt nie przeszkadza o ile nie jest idiota wink
                                                  • hankam Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 14:21
                                                    Jasne jasnewink Chlopiec z Indii to ewidentnie numer 1
                                                    Chyba z Pakistanu raczej?
                                                    No ale mnie nikt nie przeszkadza o ile nie jest idiota.
                                                    Ja bym się jednak obawiała różnic kulturowych i religijnych.
                                                    Ale może rodzina zamerykanizowana, a w każdym razie chłopak Moniki.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 18:20
                                                    Oj babeczki przecież widać , że jeśli chodzi o córkę to cały misterny plan Maksia się wysypał. Dziewczyna wyrosła na piękną stanowczą kobietę, która w nosie ma tatusiowe gadanie . ( Już dawno przerosła go intelektualnie). W dodatku zadaje się z " przydymionym" bo ma poukładane pod fryzurą a nie nasrane jak tatuś i patrzy na człowieka a nie na kolor jego skóry. Trzymam kciuki za Monikę bez względu na to z kim i jak zechce życ.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 18:43
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Oj babeczki przecież widać , że jeśli chodzi o córkę to cały misterny plan Maks
                                                    > ia się wysypał.

                                                    Plan sie w 100% sprawdza jak najlepsza puzzle.

                                                    > Dziewczyna wyrosła na piękną stanowczą kobietę,

                                                    Caly ojciec.Nic dodac nic ujac.

                                                    > która w nosie ma tatusiowe gadanie .

                                                    Coraz bardziej sie slucha.

                                                    >crying Już dawno przerosła go intelektualnie).

                                                    To tylko wam sie tak zdaje,jak to ze wy mnie tez przeroslyscie.
                                                    No moze w babskim gadaniu.

                                                    > W dodatku zadaj
                                                    > e się z " przydymionym" bo ma poukładane pod fryzurą a nie nasrane jak tatuś
                                                    > i patrzy na człowieka a nie na kolor jego skóry. Trzymam kciuki za Monikę bez
                                                    > względu na to z kim i jak zechce życ.

                                                    Wy po calym swiecie jezdzicie robic sobie zdjecia w pieknych miejscach a znajomi Moniki robia sobie zdjecia z nia i calej rodzinie na calym swiecie pokazuja.
                                                    U mnie w rodzinie wszyscy sa urodziwi i my slyniemy z tego,ze kazdy chce z nami zdjecia miec.
                                                    Za synem dziewczyny sikaja po nogach jak tylko wejdzie na uczelnie.
                                                    Wysoki,bialy,wysportowany,inteligentny.Taki sie zdarza 1 na 1.000 w calych USA,a do Polski nie jezdzi by go nie zauroczyly.
                                                  • iwoniaw Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 18:49
                                                    CytatWysoki,bialy,wysportowany,inteligentny.Taki sie zdarza 1 na 1.000 w calych USA

                                                    Aż tak źle jest w Stanach? Nigdy bym nie przypuszczała big_grin
                                                  • hankam Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 20:26
                                                    Tak jest tam, gdzie mieszka maks i w bruklyn tech.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 20:45
                                                    Maksimum napisał:
                                                    Wysoki,bialy,wysportowany,inteligentny.Taki sie zdarza 1 na 1.000 w caly
                                                    > ch USA
                                                    Mieszkasz chyba w jakimś gettcie i masz zaburzone postrzeganie. Afroamerykanów jest jakieś 13 do 15 % nawet jeśli doliczy się Azjatów i Latynosów to blada twarz nie będzie niczym wyjątkowym. Bycie wysporotowanym akurat w tym kraju jest bardzo łatwe, bo te wszystkie drużyny sportowe, kluby w osiedlowych centrach, darmowe lub prawie darmowe siłownie, baseny w parkach, korty tenisowe i sprzęt sportowy za grosze są dostępne dla każdego.
                                                    Nawet jak ktoś ruszać się za bardzo nie lubi, to przy odrobnie dobrej woli znajdzie coś dla siebie i podniesie ttyłek z przysłowiej kanapy.

                                                    A to czy ktoś jest ładny czy brzydki to kwestia gustu, a ja o gustach nie dyskutuje. Jednak gdybym na podstawie tego ile osób chciało sobie zrobić ze mną, moją córką lub moim mężem zdjęcie oceniała naszą urodę musiałabym uznać, że jesteśmy 8, 9 i 10 cudem świata wink
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 02:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Jednak gdybym na podstawie tego ile osób chciało sobie zrobić ze mną, moj
                                                    > ą córką lub moim mężem zdjęcie oceniała naszą urodę musiałabym uznać, że jesteś
                                                    > my 8, 9 i 10 cudem świata wink

                                                    No tak,ale ty zylas wsrod skosnych kurdupli,a ja mowie o ludziach z klasa.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 03:53
                                                    Maksimum napisał : No tak,ale ty zylas wsrod skosnych kurdupli,a ja mowie o ludziach z klasa.
                                                    Klasy i kultury nie nabywa się po przekorczeniu granicy amerykańskiej czego Ty jesteś przykładem.
                                                  • undoo Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 25.08.15, 16:52
                                                    Jest tu admin, zeby te rasistowskie teksty wyciac?
                                                  • canuck_eh Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 15.09.15, 15:52
                                                    JAk ty mozesz mowic o ludziach z klasa, jezeli to prawda co ty wypisujesz ze znajomi sobie robia zdjecie z Monika tylko po to by komus dalej pokazac.Jaka to klasa?
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 02:39
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > CytatWysoki,bialy,wysportowany,inteligentny.Taki sie zdarza 1 na 1.000 w caly
                                                    > ch USA

                                                    >
                                                    > Aż tak źle jest w Stanach? Nigdy bym nie przypuszczała big_grin

                                                    To nie chodzi tylko o USA.
                                                    Wyjdz na jakakolwiek ulice w Polsce,EU czy USA.
                                                    W Polsce polowa ludzi pali a druga polowa pije a wiekszosc jest otluszczona i ma wstret do sportu.
                                                    Zobacz co jest w szkolach.
                                                    30% dzieci ma zwolnienie z WF. Reszta ma plaskostopie lub ADHD.
                                                    Tych ktorzy sa w miare kumaci jak na polskie warunki jest moze 5%.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 03:22
                                                    O rajusiu jaki cud ustrzeliłam nie pije nie pali nie ma Adhd ani płaskostopia.Zwolnienia z W-f też nigdy nie miał. Ma 195 cm centymetów wzrostu i przygotowuje się do maratonu , więc jest niewysportowany .
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 03:38
                                                    Zabrakło wink na końcu, bo nie widziałam nigdy nikogo kto by przebiegł chociaż półmaraton i był niewysportowany.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 08:35
                                                    To chyba opis twoich znajomych na Facebooku, bo ja tu sobie w Polsce siedzę i widzę wokół sporo wysokich przystojnych facetów bez piwa w ręku. Syn trenuje wiec i dzieci wokół niego sa szczupłe. Masz mega kompleksy myśląc, ze wszyscy wokół sa be. A może to kwestia środowiska z którego wyszedłeś i nie jesteś w stanie o nim zapomnieć.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 12:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > Masz mega kompleksy myśląc, ze wszyscy wokół sa be.

                                                    Jestem wybiorczy i nie lece na byle co.

                                                    >A może to kwestia środowiska z którego wyszedłeś i nie jesteś w stanie
                                                    > o nim zapomnieć.

                                                    Zawsze bylem wybiorczy i z plebsem sie nie zadawalem.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 14:49
                                                    Niektorzy plebsem nazywaja takich jak ty... I nie zadaja sie z Polakami z brooklynu, bo dla nich to wlasnie plebs...
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 18:56
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niektorzy plebsem nazywaja takich jak ty... I nie zadaja sie z Polakami z brook
                                                    > lynu, bo dla nich to wlasnie plebs...

                                                    Ty jestes tak byle jako wyksztalcona ze nie wiesz iz Brooklyn ma ponad 2,5 mln ludnosci a w NYC mieszka ponad 200 tys ludzi pochodzenia polskiego.
                                                    To nie jest tak,ze twoja wioske przeniosa do NYC i wszyscy sa tacy sami.
                                                  • hankam Ale wróćmy do meritum 21.08.15, 21:58
                                                    Co studiuje chłopak Moniki?
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 21.08.15, 23:26
                                                    On Ci nie odpowie, bo to jest pytanie niewygodne i nie ma sie czym pochwalić.
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 22.08.15, 04:05
                                                    hankam napisała:

                                                    > Co studiuje chłopak Moniki?

                                                    Ktory chlopak?
                                                    Wydaje mnie sie ,ze wszyscy studiuja kierunki techniczne.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 22.08.15, 07:58
                                                    big_grin ten ciemnoskóry, do którego córka sie tak przytula.
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 22.08.15, 15:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin ten ciemnoskóry, do którego córka sie tak przytula.

                                                    I to jest pamiatka dla nich na cale zycie.

                                                    Zaden nie studiuje typowo polskich kierunkow jak psychologia,socjologia,dziennikarstwo czy historia sztuki,rehabilitacja,hotelarstwo itp.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 22.08.15, 20:11
                                                    Poważnie? Mój brat jest po Politechnice Warszawskiej. Wsród znajomych kilkoro dzieciaków studiuje medycynę. Jedna z dziewczyn właśnie na stażu w Brukseli a potem na stypendium w Hiszpanii. Specjalizuje sie w ginekologii. Jej matka to moja koleżanka. A ojciec z Konga. Dziewczę przepiękne i do tego piekielnie inteligentne. Nie skreślaj chłopca o ciemnej skórze. Może on jest cudowny dla twojej córki i może zarobi na piękny dom z ogrodem wink
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 05:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > może zarobi na piękny dom z ogrodem wink

                                                    A czy ja mu zabraniam na zarabianie na piekny dom z ogrodem?
                                                  • hankam Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 01:17
                                                    Ciekawe, że do jednego worka wrzuciłeś kierunki typowo humanistyczne (pomijając hotelarstwo) i rehabilitację.
                                                    Znajoma po rehabilitacji na AWFie ma sie w Stanach bardzo dobrze.
                                                  • hankam A poza tym, czyż Monika... 23.08.15, 01:26
                                                    ... nie zajmuje się poezją ostatnio?
                                                  • maksimum Re: A poza tym, czyż Monika... 23.08.15, 05:25
                                                    hankam napisała:

                                                    > ... nie zajmuje się poezją ostatnio?

                                                    Zajmuje sie i dostala nawet stypendium z tego.
                                                  • canuck_eh Re: A poza tym, czyż Monika... 16.09.15, 02:42
                                                    To ona ma jeszcze czas na poezje, korepetycje i przesiadywanie przy basenie na tych studiach z biologii?Czy juz od maja/czerwca sie zmienilo?A jak nie to musze przyznac ze w takim razie cieniutkie te studia jak corcia ma na to wszystko czassmile
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 05:26
                                                    hankam napisała:

                                                    > Znajoma po rehabilitacji na AWFie ma sie w Stanach bardzo dobrze.

                                                    W Polsce tez by sie miala dobrze zarabiajac 2 tys/mies.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 09:31
                                                    2 tys? To sie może na kasie w sklepie zarabia. Rehabilitant pracujący w prywatnej klinice zarobi z 10 tys. Nie wspominając o tym co dorobi jeżdżąc do pacjentów. Syn uprawia sport intensywnie i korzystamy z rehabilitantów zajmujących sie nogami i to sa wysokie koszty.
                                                  • hankam Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 13:12
                                                    Myślę, ze tak dobrze to nie jest.
                                                    Mediana wynagrodzeń to 2400 brutto, czyli faktycznie około 2000 na rękę.
                                                    Ale dobra fizjoterapeutka dziecięca bierze 100 - 200 za godzinę.
                                                    Musi jednak opłacić gabinet, ZUSy, podatki etc.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 13:52
                                                    Te 2 tys to chyba pół etatu w państwowym szpitalu. Wszyscy znani mi fizjoterapeuci sa zatrudnieni w prywatnych klinikach i zarabiają dużo więcej. Nie licząc wyjazdów do pacjentów.
                                                  • hankam Re: Ale wróćmy do meritum 23.08.15, 14:43
                                                    Może cały etat państwowy.
                                                    Sedlak & Sedlak zbiera dane za pomocą ankiet internetowych, więc średnio wiarygodne.
                                                    Z drugiej strony ja mam obraz rynku warszawskiego.
                                                    Tak czy inaczej rehabilitacja (choć rozmaitych szkół podyplomowych się namnożyło i nie wiadomo, jaki mają poziom) to dobry i konkretny kierunek, trudno go porównywać z europeistyką w Mszanie Dolnej. (Z całym szacunkiem dla Mszany).
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 24.08.15, 05:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > 2 tys? To sie może na kasie w sklepie zarabia. Rehabilitant pracujący w prywatn
                                                    > ej klinice zarobi z 10 tys. Nie wspominając o tym co dorobi jeżdżąc do pacjentów.

                                                    To dlaczego tylu ludzi caly czas wyjezdza z Polski?
                                                    Jak byle rehabilitant zarabia 10 tys miesiecznie.


                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 24.08.15, 08:14
                                                    Byle rehabilitant? Chyba tylko według ciebie byle. Rehabilitant musi mieć wiedzę o człowieku równa lekarzowi ortopedzie i niejednokrotnie ma lepsza. Ale ja korzystam tylko z wykształconych rehabilitantów i nie widziałam nigdy takiego bez dyplomu magistra. Masz jakieś dane o wyjazdach rehabilitantów za granice? Ja o takim exodusie nie słyszałam. Swego czasu sporo lekarzy i pielęgniarek pojechało do Szwecji. To ma swoje plusy ale i minusy. Bo lepsza pensja na etacie, ale jednak emigracja i oddalenie od rodziny jest. Sporo tez mlodych ludzi na studiach medycznych jeździ na staż za granice, zeby zbierać doświadczenie. Ci których znam wracają do kraju, ale pewnie sa tacy co zostają.
                                                    Może powinieneś kupić bilet do Polski, bo masz marne pojęcie o tutejszej sytuacji.
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 24.08.15, 15:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Swego czasu sporo lekarzy i pielęgniarek pojecha
                                                    > ło do Szwecji. To ma swoje plusy ale i minusy.

                                                    Minusem jest to,ze ucieka sie z syfu,przekupstwa i balaganu.

                                                    > Bo lepsza pensja na etacie, ale jednak emigracja i oddalenie od rodziny jest.

                                                    Wyjezdza sie z rodzina albo zaklada nowa w nowym miejscu,przeciez to nie sa ludzie niekumaci lecz tacy co znaja jezyki obce oraz miedzynarodowy jezyk milosci.

                                                    > Sporo tez mlodych ludzi na studia
                                                    > ch medycznych jeździ na staż za granice, zeby zbierać doświadczenie. Ci których
                                                    > znam wracają do kraju, ale pewnie sa tacy co zostają.

                                                    Niekumaci wracaja a reszta zostaje za granica.

                                                    > Może powinieneś kupić bilet do Polski, bo masz marne pojęcie o tutejszej sytuacji.

                                                    Bylem,widzialem,nie ciagnie mnie.
                                                    Po pierwsze jest drozej i jest gorszy service.Tylko domy i mieszkania sa tansze,no bo okolica jest slabsza a wszystko inne jest w Polsce drozsze,poczynajac od TV,pralek,lodowek,aparatow foto,butow,ubran,jedzenia,benzyny,samochodow , rowerow itd.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 24.08.15, 18:46
                                                    Jesteś malutkim człowieczkiem leczącym kompleksy przed kompem siedząc na polskich forach i marne masz pojęcie o świecie. Ja nie widzę w Polsce ani syfu, ani przekupstwa ani bałaganu. Może pochodzisz z patologicznej rodziny i dlatego wszystko ci sie z patologia kojarzy. Szwecja to nie raj na ziemi. Jest tam mnóstwo ludzi z depresja i alkoholizmem. Ale skąd ty to możesz wiedzieć nie wyściubiając nosa poza swoje malutkie condo na Brooklynie.
                                                    Wsród niekumatych, którzy wrócili do Polski znam sporo absolwentów Harvarda. Nie pojmujesz, ze ludzie szukają w życiu czegoś więcej niż żarcia za grosze i Gownianego TV. Niektórzy maja większe ambicje a Polska nie kojarzy im sie negatywnie bo w pgr'rze sie nie wychowywali.
                                                    Musiałeś byc w Polsce wieki temu, bo tutaj domy i mieszkania sa droższe niż te amerykańskie kurniki. Mój amerykański dom - na szczęście z cegły a nie z dykty- był tańszy niż 100 metrowe mieszkanie w Wwie. Ale żadne pieniądze i żarcie za grosze nie zmusza mnie do obniżenia standardów i życia w kupie emigrantów takich jak ty.
                                                  • canuck_eh Re: Ale wróćmy do meritum 16.09.15, 02:50
                                                    Fogito on powtarza za PiSem jak mantre ze Polska w ruinie.Ja tez bylam, widzialam i jakos tej ruiny nie widze.Owszem nalezy pozmieniac to i owo, ulepszyc, ale to w kazdym panstwie tak jest.
                                                    No i z tym ze wszystko drozsze w Polsce to sie nie zgodze.Ceny sa podobne, ba jest i tak ze jest o wiele wiele taniej.Najwiekszy przekret cenowy to widzialam na perfumach.Mialam dokladne porownanie i np jedne konkretne perumy( taki sam rozmiar flakonika) w Polsce o cale 75 dolcow drozszy niz po tej stronie oceanu.Ba nawet w sklepach wolnoclowych perfumy i wody toaletowe sa drozsze niz tutaj w sklepie.Poza tym tak duzej oferty i za tak marne pieniedze jezeli chodzi o telefonie komorkowa to ja nie widzialam.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 16.09.15, 06:28
                                                    Polacy maja fioła na punkcie telefonów to i oferta jest spora. Czasami nie do ogarnięcia. A perfumy to na lotniskach trzeba kupować, bo w sklepach ceny jak za zborze po powodzi. Gdyby benzyna nie była tak kosmicznie droga to juz można by odetchnąć. Pod warunkiem, ze ktoś obok nie pali. Choć Inw tej materii jest od kilku lat lepiej, bo całkowity zakaz palenia w restauracjach i miejscach publicznych umożliwił mi powrót do obiadów na mieście.
                                                  • maksimum Re: Ale wróćmy do meritum 16.09.15, 16:37
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Fogito on powtarza za PiSem jak mantre ze Polska w ruinie.

                                                    A jakie jest bezrobocie w Polsce???

                                                    12,7% ?

                                                    Ile mln ludzi wyjechalo w ciagu kilku lat z Polski w poszukiwaniu pracy?

                                                    Ponad 2 mln?

                                                    > Ja tez bylam, widzialam i jakos tej ruiny nie widze.

                                                    To jedz do Hiszpanii,Portugalii czy Chorwacji gdzie bezrobocie jest jeszcze wyzsze niz w Polsce i tez....tej ruiny nie zobaczysz.

                                                    www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2129rank.html
                                                    > Owszem nalezy pozmieniac to i owo, ulepszyc, ale to w kazdym panstwie tak jest.

                                                    I od lat sie tego nie robi.

                                                    > No i z tym ze wszystko drozsze w Polsce to sie nie zgodze.Ceny sa podobne, ba j
                                                    > est i tak ze jest o wiele wiele taniej.

                                                    Nie bierzesz pod uwage FAKTU ze Kanada jest DROGIM krajem.

                                                    www.huffingtonpost.ca/news/us-canada-price-gap/
                                                    Kanadyjczycy masowo przyjezdzaja do USA na ZAKUPY.
                                                    Nie,nie zwiedzac tylko na ZAKUPY.
                                                    To samo jest z EU. Masowo przyjezdzaja do USA na ZAKUPY.
                                                    Juz przy zakupach powyzej 2 tys doll. oplaci im sie kupic bilet lotniczy do USA i robic zakupy w NYC.

                                                    www.nytimes.com/2006/12/05/business/worldbusiness/05iht-shop.3793161.html?_r=0
                                                    > Najwiekszy przekret cenowy to widzialam
                                                    > na perfumach.Mialam dokladne porownanie i np jedne konkretne perumy( taki sam
                                                    > rozmiar flakonika) w Polsce o cale 75 dolcow drozszy niz po tej stronie oceanu.
                                                    > Ba nawet w sklepach wolnoclowych perfumy i wody toaletowe sa drozsze niz tutaj
                                                    > w sklepie.

                                                    www.businessinsider.com/things-europeans-find-strange-about-america-2015-7

                                                    >Poza tym tak duzej oferty i za tak marne pieniedze jezeli chodzi o te
                                                    > lefonie komorkowa to ja nie widzialam.

                                                    Bo w USA nie bylas.
                                                  • fogito Re: Ale wróćmy do meritum 16.09.15, 16:58
                                                    big_grin ja byłam w USA. Oferta komórek jest tam taka jak w Polsce 5 lat temu wink
                                                  • undoo Re: Ale wróćmy do meritum 25.08.15, 17:01
                                                    ??????
                                                    Polska jest b fajnym krajem, gdzie sie duzo ciekawego dzieje. Wcale nie jest gorsza od amerykanskich realiow.
                                                  • canuck_eh Re: Ale wróćmy do meritum 16.09.15, 02:38
                                                    Wiecej niz jednego chlopaka ma Monika? well....
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 23:24
                                                    Liczby ci maksiu nie pomogą. Amerykanie traktują Polaków na równi z Meksykanami czyli zle. Podobnie jak jeden z twoich kandydatów na prezydenta. Zaklinanie rzeczywistości nic ci nie da. Sa takimi samymi rasistami jak ty, tylko target maja inny.
                                                  • canuck_eh Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 15.09.15, 15:58
                                                    Spedzilam prawie 2 miesiace w Polsce i musze powiedziec jedno - na ulicy widzi sie dosc sporo ludzi palacych( mi ten dym okropnie przeszkadzal) jak i od czasu do czasu pomykala osoba z piwem - otwartym i popijala.Jak to piwo mnie az tak nie razilo mimo zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych to te papierosiska mnie dobijaly.Ale nie skaniam sie z teoria ze pol narodu chodzi z papierosem a drugie pol pijaniutkie badz w drodze by sie ubzdryngolic.O a na Woodstok to musze przyznac ze mimo takiego tlumu tam tych papierochow nie bylo widac.RAczej wesolutki narodsmile
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 17.09.15, 15:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Spedzilam prawie 2 miesiace w Polsce i musze powiedziec jedno - na ulicy widzi
                                                    > sie dosc sporo ludzi palacych( mi ten dym okropnie przeszkadzal) jak i od czasu
                                                    > do czasu pomykala osoba z piwem - otwartym i popijala.

                                                    Bo tak ludzie w Polsce szczescie manifestuja.

                                                    > Jak to piwo mnie az tak
                                                    > nie razilo mimo zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych to te papierosisk
                                                    > a mnie dobijaly.Ale nie skaniam sie z teoria ze pol narodu chodzi z papierosem
                                                    > a drugie pol pijaniutkie badz w drodze by sie ubzdryngolic.

                                                    Nigdzie na swiecie nie ma tylu sklepow z wodka co w Polsce i to otwartych cala dobe.

                                                    A pewno nie wiedzialas o tym,ze falszywe tablice rejestracyjne w Polsce nie sa karalne i NIE SA PRZESTEPSTWEM.

                                                    wyborcza.biz/biznes/1,100896,18831137,falszywe-tablice-rejestracyjne-w-polsce-ich-uzywanie-nie-jest.html#MTstream
                                                    Polska "nie jest w ruinie" mimo 13% bezrobocia i masowej emigracji zarobkowej.
                                                    Z emigracji mozna przywiezc kradziony samochod na falszywych tablicach rejestracyjnych a pozniej ewentualnie opchnac go jakiemus nieswiadomemu,ktory nie wie jak zycie w Polsce wyglada.

                                                    No i bylas w Polsce na wakacjach,czyli wtedy gdy przyjezdzaja emigranci z kasa,a po wakacjach robi sie szaro-buro bylejako.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 17.09.15, 15:44
                                                    Dobre dobre. Jak emigranty wyjeżdżają to u nas centra handlowe zamykają, bo lokalsi nie maja kasy big_grin będę zawsze o tym myślec przemierzając CH Arkadia, gdzie niezmiennie wkurzają mnie tłumy.
                                                    Maksiu ty chyba w Polsce ostatni 50 lat temu byłeś...
                                                    Moze kiedyś zarobisz na bilet i poszastasz zielonymi w Polsce, co by nam sie lepiej żyło big_grin
                                                  • canuck_eh Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 15.09.15, 15:48
                                                    no co chcesz, jak wiekszosc jest przekonana o doskonalosci amerykanskich uczelni jak maksio to potem takie wyniki.Dostanie sie na dobra uczelnie, badz nawet bardzo dobra uczelnie, ale na mierny kieruneczek to co sie dziwic, ale duma go rozpycha ze skonczyl najlepsza uczelnie.To staram sie maksiowi od dosc dawna wyjasnic, ze ogolne rankingi uczelni sa owszem dobre, ale dodatkowo delikwent zainteresowany np pielegniarstwem jak maksiu to powinien popatrzyc sie na rankingi danego wydzialu.Ale nie maksiu jest przekonany ze calosciowy i ogolny wynik jest ok.To tak jak z cholesterolem - u lekarza w polsce musialam sie wyklocic by zrobil mi DODATKOWE badania w ktorych rozdzielony jest ten"dobry" i "zly" cholesterol, ale mialam dosc powazne problemy z wyjasnieniem ze nawet jak mam sredni ok to to g... daje.Moj ojciec sredni mial ok , ale jak sie rozebralo na czynniki pierwsze to to wcale tak dobrze nie wygladalo.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 19:41
                                                    Maksimum napisał : Dziewczyna wyrosła na piękną stanowczą kobietę,

                                                    Caly ojciec.Nic dodac nic ujac.

                                                    Maksiu nie wiedziałam, że jesteś piękną stanowczą kobietą, ale skoro tak się czujesz to nic mi do tego smile
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 22:11
                                                    Jedyny na tysiąc... Bida w tej Ameryce, ze chłopy takie bylejakie, ze aż dziewczyny sikają na widok Polaka. Może jednak rusz sie poza swój grajdołek, bo nawet ja na południu widuje przystojnych wysportowanych Amerykańców. Poza tym one raczej sikają jak ktoś ma dużo kasy, golodupiec ich nie interesuje tongue_out
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 02:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Poza tym one raczej sikają jak ktoś ma dużo kasy, golodupiec ich nie interesuje tongue_out

                                                    Te ktore sikaja na widok kasy to sa niedorozgarniete "modelki".
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 08:22
                                                    No cóż inteligentne nie sikają na widok żadnego faceta, bo to żenujące.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 22:00
                                                    O Sorki! Nie wczytywałem sie. To jeszcze gorzej dla Maksia.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 18:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne jasnewink Chlopiec z Indii to ewidentnie numer 1.

                                                    To jest kolega ze szkoly,ktory chcial sobie zdjecie zrobic z cudo dziewczyna i nic poza tym.

                                                    >I latwo go sprawdzić,

                                                    Nawet jak bylby mega nadziany,to przez sito nie przechodzi.

                                                    > No ale mnie nikt nie przeszkadza o ile nie jest idiota wink

                                                    Problem w tym,ze ty normalnych ludzi uznajesz za idiotow i odwrotnie.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 22:07
                                                    Jasne nic poza tym. Pewnie od dawna sypiają ze sobą a ty naiwny jak przedszkolaczek jesteś wink
                                                    Co do oceny to w twoim przypadku sie nie mylę - należysz do idiotów tongue_out
                                                  • srubokretka Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 00:04
                                                    Z nim czy z nia? Ja stawiam na nia. Ci z azji lubia bladynki, ale kraglejsze.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 02:42
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Z nim czy z nia? Ja stawiam na nia. Ci z azji lubia bladynki, ale kraglejsze.

                                                    Ci z Azji to na recznym jada cale zycie jak sobie zrobia jedno zdjecie z corka.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 04:57
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Z nim czy z nia? Ja stawiam na nia. Ci z azji lubia bladynki, ale kraglejsze.
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Ci z Azji to na recznym jada cale zycie jak sobie zrobia jedno zdjecie z corka.
                                                    Maksiu jesteś obrzydliwy i jeśli Ciebie stac tylko na ręczną robotę to myślisz , że wszyscy tak mają.
                                                    Srubokretka dla młodego chłopaka z krajów arabskich zalicznie białej laski to jak trofeum. My chcemy zobaczyć np. 7 cudów świata on chca biał du pkę i potrafią wchodzić w związki czasem trwajace kilka lat, a potem i tak żenią się z dziewczynami wybranymi przez rodzinę i posiadajacymi mityczną błonę miedzy nogami ( świat arabski ma tym punkcie obsesję). O tym, że związek z biała będzie chwilowy chłopcy widzą czasem przed jego rozpocząciem czasem się łudzą, że rodzina da się przekonać i w 1 na 15 przypadków daje , ale to dopiero początek problemów, bo nikt się tam do dziewczyny nie dostosuje nie bedzie kompromisów i normalnego małżeństwa" po naszemu" Ona bedzie zawsze 2 kobieta , bo 1 jest matka i to jej się słucha , a wspornej sytuacji mąz jej wypomni , że nie była dziewicą w dniu ślubu, zagrozi zabraniem dzieci itd....I o ile uważam muzułmanki za fajne kumpelki i wiele z nich ma super szczęśliwie związki to dziewczynie z naszego kregu kultorowego bardzo bym związek mieszany odradzała.
                                                    I kraj zycia nie tu nic do rzeczy, bo kulture się wynosi z domu , a dużo arabskich szejków i księciuniów z Bahrajmu na przykład kształci swoje dzieci w Stanach i w Anglii by poradzili sobie gdy żródełko z ropą wyschnie .I na pozór rodzina wygląda normalnie zwykle prowadzi jakiś biznes którzy służy w Stanach tylko po to by miec wize. Dopiero jak się wejdzie do ich domu trochę z nimi pogada i wie na co zwrócić uwagę to jak na dłoni widać, że życzliwi ludzie podejmując bladolice dziewczyny na obiadkach mają swoje cele i nie myślą o nich jak o potencjalych synowcyh które przyjmuje się z radością do rodziny.

                                                  • srubokretka Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 06:18
                                                    ten kto mieszka w usa szybko sie dowiaduje co trzeba. Ja znam, Max napewno tez.
                                                    Ze mnie jeszcze w Polsce jeden arab chcial 3 zone zrobic. Jaja normalnie.
                                                    Tutaj 2x wzieli mnie za muzeumanke i dzieki temu jeszcze wiecej o nich sie dowiedzialam. Mam sasiadow z Pakistanu. Tutaj od malenkosci, wyksztalceni.... a po powodzi faceci rece w kieszeniach, a kobiety garnkami wode z piwnicy wynosily. Mojej corce powiedzialam : zapamietaj sobie to do konca zycia.
                                                    Corka bawi sie z ich dziecmi, wiec sporo i od nich sie dowiedzialam. Chlopcy zakuwaja codziennie, poziom taki ze moga klasy przeskakiwac. Dziewczynki nawet prac domowych nie musza odrabiac. Bardzo mi ich szkoda.
                                                  • azja-od-kuchni Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 21:52
                                                    A to mnie akurat nie dziwi w tamtym świecie role są ustalone . Kobiety wynoszące wodę z piwnicy pewnie nawet nie pomyśłały żeby poprosić facetów o pomoc.Oni sami do pomocy się nei garnęli, bo orarniecie domu to babska sprawa. Ja dla odmiany mam saudyjskich sąsiadów i moja sisiadka gdy przyszła kiedyś do nas i zobaczyła mojego meża z odkurzaczem w ręku to zaniemówila, bo w jej głowie się nie mieściło, że facet może odkurzać gdy ja jeste zdrowa. ( Saudyjczyk prędzej by zatrudnij pomoc niż sam wziął ten cholerny odkurzacz. Generealnie to oni ciekawi są , bo niby mają jakiś biznes, ale nie ukrywają, że są tu po by zapewnić dzieciakom dostęp do amerykańskiej szkoły. ( Mój mąż twierdzi, że przywieżli hormonalne bomby , bo na pustyni by kozy gwałcili ) Tu nie muszą bo chłopcy w wieku późnonastoletnim mają białe bardzo ładne dziewczyny które obwożą po okolicy fajnymi samochodami. Córka podobno jest nieśmiała i zwykle siedzi w swoim pokoju ( ma 15 lat). Jak zaśpi do szkoły to nie idzie i generalnie nikt się jej edukacją nie przejmuje. Nie wiem czy czyta po angielsku, za wiele nie gada nawet. Na moje pytanie czemu nie poganają jej na jakieś zajęcia nie zaprosza do domu choćby jej koleżanki pani powiedziała, że i tak nic nie zrozumiem, a jak powiedziałam, ze rozumiem, że mam muzułańskich w Sin pani powiedziała, że boją się iż córce ktoś w głowie zawróci i okryje hańbą rodzinę....Z całym szacunkiem dla różnicy kulturowej, ale nie wierze, że chłopcy zyjacy w tym domu nagle potulnie przyjmą duży dekold u żony czy to, że ktoś chce sobie zrobić zdjęcie i np. obejmuje ja w pasie.
                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 23:25
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > zobaczyła mojego meża z odkurzaczem w ręku to zaniemówila,

                                                    Mnie tez by to z nog scielo.

                                                    > Generealnie to oni ciekawi są , bo niby mają jakiś biznes, ale nie ukrywają, że są tu po by >zapewnić dzieciakom dostęp do amerykańskiej szkoły.

                                                    Te amerykanskie szkoly niewiele im daja,bo oni generalnie nie sa rozgarnieci.


                                                    > Córka podobno jest nieśmiała i zwykle siedzi w swoim pokoju
                                                    > ( ma 15 lat). Jak zaśpi do szkoły to nie idzie i generalnie nikt się jej edukac
                                                    > ją nie przejmuje. Nie wiem czy czyta po angielsku, za wiele nie gada nawet.

                                                    Jest opozniona w rozwoju jak wiekszosc z nich.

                                                    > Na moje pytanie czemu nie poganają jej na jakieś zajęcia nie zaprosza do domu choć
                                                    > by jej koleżanki pani powiedziała, że i tak nic nie zrozumiem, a jak powiedział
                                                    > am, ze rozumiem, że mam muzułańskich w Sin pani powiedziała, że boją się iż cór
                                                    > ce ktoś w głowie zawróci i okryje hańbą rodzinę....

                                                    Pewno lubi sie puszczac,bo do tego nie trzeba szkoly miec.
                                                    A jak sie pusci to rodzina musi ja zabic.

                                                  • maksimum Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 12:04
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    >dziewczynie z naszego kregu kultorowego bardzo bym związek mieszany odradzała.

                                                    To prawda,ale sa dziewczyny brzydkie i glupie,ktore nie maja wziecia w swoim kregu kulturowym
                                                    a kazda sni o ksieciu.I te wlasnie ida na kompromisy.
                                                  • fogito Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 21.08.15, 13:13
                                                    I jak ty zniesiesz, ze twoja córka jest wśród nich :-o
                                                  • canuck_eh Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 15.09.15, 16:01
                                                    I to dla ciebie jest ok?Ales ty z klasa czlowiek no nie powiem.Zeby taki tekst wrzucic na temat swojego dziecka
                                                  • hankam Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 14:17
                                                    Mówię o sympatycznie wyglądającym chłopaku imieniem Raad, chyba z Indii lub Pakistanu.
                                                    Ładna z nich para.
                                                  • hankam Re: maksimum, a chłopak Moniki co studiuje? 20.08.15, 20:29
                                                    A może z Iranu albo Afganistanu, bo podpisuje się perskim alfabetem.
                                                  • maksimum Skonczyl licencjat z fizykoterapii. 24.08.15, 15:49
                                                    wyborcza.pl/1,87648,18617144,kim-jest-zabojca-10-letniej-kamili-pracodawcy-go-zwalniali.html#MTstream
                                                    Czyli mial zawod w reku a pracowal w fabryce czekoladek.
                                                  • iwoniaw Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 16:11
                                                    a spójrz, gdzie skończyłeś.
                                                  • fogito Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 18:52
                                                    no marnie skończył biorąc pod uwagę, ze Maksio ma chyba magistra. A ten z siekiera ma zaburzenia psychiczne i tylko licencjat, choć to akurat nie am nic wspólnego.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 23:18
                                                    Maksiu to ma światopogląd równie szeroki co widok z okna. . Dlatego nigdy nie pojmie, ze sa ludzie którzy wolą żyć w ojczyźnie i tacy zmieniać kraj co 2-4 l lata, bo tak lubią. Tak naprawdę powinien się cieszyc, bo gdyby wszyscy których tak serdecznie zaprasza przyjechali do Ameryki to jemu co zostałaby conajwyżej posada ręcznego zamiatacza ulic.( na nic więcej liczyć by nie mógł ) A gadanie z Maksiem o edukacji i wychowaniu to jak gadki z impotentem o seksie, bo on się na tym zna jak kura na pieprzu.
                                                  • hankam Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 25.08.15, 10:25
                                                    > no marnie skończył biorąc pod uwagę, ze Maksio ma chyba magistra.

                                                    To znaczy - on tak mówi.
                                                    Tak samo, jak o swojej mitycznej kasie.
                                                    Tymczasem jest facetem, który pisze, że ma dom przy samej plaży, a tymczasem jest to mieszkanie na siedemnastym piętrze jakiegoś mrówkowca.
                                                    I który dziesieć lat temu robił papiery na bus-drivera.
                                                    Według mnie on zajmuje się domem i dziećmi, a dom utrzymuje jego żona.
                                                  • fogito Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 25.08.15, 14:19
                                                    Cóż to za zajmowanie sie domem jak on nawet nie gotuje. No ale nie moje buraki i nie ja sie z nim muszę męczyć.
                                                  • maksimum Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 22:37
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > a spójrz, gdzie skończyłeś.

                                                    A kogo w Polsce stac na wyjazd do Stanow i dobre zycie tutaj?
                                                    Rodzina caly czas pisze,wracaj,choc wiadomo ze nie pisza do mnie ale do moich pieniedzy.
                                                  • azja-o-d-kuchni Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 23:27
                                                    Maksimum napisał:
                                                    A kogo w Polsce stac na wyjazd do Stanow i dobre zycie tutaj?
                                                    Rodzina caly czas pisze,wracaj,choc wiadomo ze nie pisza do mnie ale do moich pieniedzy.
                                                    Marzenia gawędziarza a kilka postów wyżej pisałeś , ze w Stanach wszytsko tańsze. Kto ma łep na karku poradzi sobie wszedzie tylko ty nie potrafisz tego zrozumieć , bo ani w Polsce ani w Stanach ani w żadnym innym miejscu niczego szczególnego nie osiągnąłeś
                                                  • fogito Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 24.08.15, 23:43
                                                    Ale ty nie masz dobrego życia. Nie masz pracy, nie masz domu z ogrodem, nie stać cię na wyjazd rodziny na wakacje. Na dodatek jesteś tak sfrustrowany, ze tylko dyskusja z kobietami łechce twoje malutkie ego, bo mężczyźni wysmialiby cię tak jak to zrobiło kilku na tym forum. My kobiety, jako te grzeczniejsze tolerujemy twoje zaburzenia i irracjonalne wypowiedzi.
                                                    A rodzina pewnie sie martwi o ciebie, ze coraz z tobą gorzej, wiec namawia do powrotu.
                                                    Ameryka to może jest raj na ziemi dla Meksykankw i ludzi, którzy nie maja wykształcenia i nie znają nic lepszego niż tanie zakupy w wallmarcie. Świat sie zmienia a ty stoisz w miejscu.
                                                  • canuck_eh Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 15.09.15, 16:10
                                                    Azja, Fogito, skoro maksiu sie chwali ze znajomi sobie robia zdjecia z Monika, to pozwolicie dziewczyny ze i ja sie pochwale - duma mnie rozpiera - corka skonczyla zloty poziom miedzynarodowej nagrody Duke of Edinburgh. Zarowno Journey jak i Residential Project zakonczyla podczas naszego pobytu w Polsce. Musze przyznac ze porownalam jej raporty z brazu i srebra i jak poprzednie dwa ( zarowno raport z wyprawy jak i zdjecia dokumentujace skills) zmiescily sie w jednym folderze.Teraz osobny folder na skills - mase zdjec jej rysunkow, malunkow i innego activity w dziedzinie art z make up na hallowen wlacznie, jak i drugi z wypray w Tatry.Teraz tylko wyslac i czekac na zaproszenie na wreczenie medalu przez kogos z rodziny krolewskiej.Ja wiem to jest nic w porownaniu z maksia rewelacjami, ale wiem ze moge na Was liczyc ze sie tez ucieszycie z tego osiagniecia mojego dzieckasmile
                                                  • zgagusia Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 15.09.15, 17:35
                                                    canuck, gratulacje!!!!
                                                  • fogito Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 15.09.15, 18:30
                                                    Wow! Zuch dziewczyna! Gratulacje smile
                                                  • maksimum Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 17.09.15, 15:16
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Azja, Fogito, skoro maksiu sie chwali ze znajomi sobie robia zdjecia z Monika,

                                                    To nie widzialas jej zdjec na facebooku?
                                                  • canuck_eh Re: Ty też teoretycznie studiowałeś 19.09.15, 06:19
                                                    Nie , a to obowiazkowe?
                                                  • canuck_eh Re: Studenci zagr, w USA 31% Chinczykow. 15.09.15, 05:10
                                                    Jakiego niedoboru slonca w Polsce?Od poczatku lipca do konca sierpnia deszcz zlapal mnie 3 razy.A bylam w roznych rejio\onach w Polsce wiec nie za bardzo rozumiem przytyk o niedoborach slonecznych
    • michcio1900 Re: Dziecko idzie na studia. 06.09.15, 15:50
      To prawda, że u nas bardzo dużo osób wybiera się na studia, dlatego proponuje to jakoś wykorzystać. Wiem, że uczelnie kształcą na coraz niższym poziomie ale w takim wypadku pozostaje tylko jedno, a mianowicie nadganiać wszystko samemu. Pewnie wielu czytelników pomyśli, że to nie wykonalne, żeby samemu wszystko nadganiać, bo po prostu tego wszystkiego jest za dużo i doby by nie starczyło żeby to zrobić. To wszystko jest prawda ale tylko pod jednym warunkiem, a mianowicie, że będzie się korzystać z tradycyjnego sposobu uczenia, to znaczy siedząc przy książkach czytając sterty książek (od razu chce zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem czytania książek, zmierzam w tym wątku do czegoś innego). Wychodzi na to, że musimy wszystko sami nadganiać a tego jest masakrycznie dużo. Choćbyś czytał z szybkością światła to nie jesteś wstanie wszystkiego ogarność z samych książek bo trzeba wziąć pod uwagę, że w każdej książce są również rzeczy, których nie będziesz akurat szukał. Ten sposób uczenia żeby wszystko nadgonić byłby nieefektywny Po prostu zabrakłoby godzin w dobie żeby to zrobić. Z pomocą przychodzi współczesna technologia. Są na internecie kursy (korepetycje) z języków obcych, matematyki a tak że z przedmiotów ścisłych. W takich korepetycjach ( te które znam są zrobione bardzo profesjonalnie) znajduje się wszystko to co jest wykładane na uczelni. Materiały są tak skonstruowane, że ułatwiają proces szybkiego uczenia. Cały materiał z jednego semestru z mechaniki( czyli ponad 4 miesiące nauki) opanowałem w zaledwie 3 dni i zdałem egzamin na 5 i naprawdę czuję, że się tego nauczyłem. Od egzaminu minęło już parę miesięcy a ja nadal bez problemu byłbym wstanie rozwiązać kratownice albo belkę co mi się do tej pory nie zdążało. Niestety zwykle miałem tak, że po egzaminie wszystko zapominałem dosyć szybko. To samo miałem z językiem obcym. Praktycznie nic nie umiałem z języka angielskiego a po 2 miesiącach nauki korzystając z korepetycji online nauczyłem się go na tyle, że udało mi się zaliczyć egzamin na 3. Tak wiec moim zdaniem po prostu musimy zmienić sposób uczenia, żeby efektywniej wykorzystywać czas, który nieubłaganie płynie. To jest jedyny sposób, żeby mieć czas na nadgonienie wszystkiego tego czego nas nie uczą na uczelni. W ten sposób możemy wszyscy się wybić i zalać świat naprawdę świetnie wykształconą kadrą promując tym samym Polskę. Być może jest to górnolotne ale tak uważam i jeśli mój wpis komuś pomoże zauważyć to co ja zauważyłem, to mamy szansę to osiągnąć. Po prostu wychodzę z założenia, że nie uda nam się zmienić systemu edukacji ( chodzi mi o przeciętnego kowalskiego, być może jakimś polityką uda się to zmienić ale czekanie za tym to strata czasu, bo może nigdy to nie nastąpić), dlatego najlepsze co możemy zrobić, to wykorzystać co daje współczesna technika i spróbować wygrać swoje życie. Poniżej podsyłam link do strony z korepetycjami z przedmiotów ścisłych takich jak fizyka, chemia, mechanika, elektrotechnika itd. Być może wam się to przyda. fizyka-kursy.pl/
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 06.09.15, 17:43
        michcio1900 napisał(a):

        > Są na internecie kursy (korepetycje) z języków obcych, matematyki a tak że z przedmiotów ścisłych. W takich korepetycjach ( te które znam są zrobione bardzo profesjonalnie) znajduje się wszystko to co jest wykładane na uczelni. Materiały są tak skonstruowane, że ułatwiają proces szybkiego uczenia. Cały materiał z jednego semestru z mechaniki( czyli ponad 4 miesiące nauki) opanowałem w zaledwie 3 dni i zdałem egzamin na 5 i naprawdę czuję, że się tego nauczyłem.
        ------------
        Ja to od dawna mowie,ze nie ma co polegac na ksiazkach czy nauczycielach,bo czesto zdarzaja sie niemotowaci a na internecie sa bardzo dobre opracowania kazdego tematu.
        Oczywiscie najwiecej jest tego po angielsku,bo korzysta z tego caly swiat ale sa rowniez niemal w kazdym innym jezyku.
        Dotyczy to nie tylko studiow,bo tu sprawa jest o tyle prosta,ze wieksze uczelnie maja niemal wszystkie wyklady na internecie.Sprawdziany i egzaminy tez sie robi na internecie.
        Od szkoly podstawowej wszystkiego mozna nauczyc sie na internecie.
        Smieszy mnie gdy niekumate mamuski wydaja tysiace na prywatna nauke jezykow,bo w szkole albo ich nie ma albo sa na slabym poziomie.

        > Praktycznie nic nie umiałem z języka angielskiego a po 2 miesiącach nauki korzystając z korepetycji online nauczyłem się go na tyle, że udało mi się zaliczyć egzamin na 3. Tak wiec moim zdaniem po prostu musimy zmienić sposób uczenia, żeby efektywniej wykorzystywać czas, który nieubłaganie płynie. To jest jedyny sposób, żeby mieć czas na nadgonienie wszystkiego tego czego nas nie uczą na uczelni. W ten sposób możemy wszyscy się wybić i zalać świat naprawdę świetnie wykształconą kadrą promując tym samym Polskę.
        ----------
        To oczywiscie mozna osiagnac ale do tego trzeba byc rozgarnietym i zdolnym.
        Maglowym mamuskom nie wytlumaczysz,ze wszystkiego mozna nauczyc sie samemu z internetu,bo one cie po chamsku zakrzycza i skonczy sie dyskusja.

        > Być może jest to górnolotne ale tak uważam i jeśli mój wpis komuś pomoże zauważyć to co ja zauważyłem, to mamy szansę to osiągnąć. Po prostu wychodzę z założenia, że nie uda nam się zmienić systemu edukacji ( chodzi mi o przeciętnego kowalskiego, być może jakimś polityką uda się to zmienić ale czekanie za tym to strata czasu, bo może nigdy to nie nastąpić), dlatego najlepsze co możemy zrobić, to wykorzystać co daje współczesna technika i spróbować wygrać swoje życie.
        ------------
        Jeszcze raz podkreslam,ze jest to rozwiazanie dla samodzielnie myslacych inteligentnych ludzi,reszta jak zwykle bedzie pytlowac po proznicy.


        • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 06.09.15, 19:53
          Łykasz reklamę maksio jak pelikan.
          • iwoniaw Maks tłumaczy spamerowi, że przecenił target :-D 06.09.15, 20:48
            O Niebiosa, tłumaczenia spamerowi, że zbyt pochlebnie ocenił zdolności percepcyjne potencjalnych adresatów jeszcze chyba tu nie było big_grin
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 07.09.15, 03:48
            fogito napisała:

            > Łykasz reklamę maksio jak pelikan.

            Sa kursy platne i bardzo dobrze ze sie oglaszaja,ale i sa kursy darmowe,ktore samemu mozna wyszukac,a glupie baby maglowe zawsze beda narzekac.
            • fogito Re: Dziecko idzie na studia. 07.09.15, 09:08
              big_grin baby targowe mądrzejsze od leśnego dziadka.
              • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 14.09.15, 13:24
                Kosz dla spamerki.
                Śmieszne, że maksio reklamę potraktował serio.
                • iwoniaw Re: Dziecko idzie na studia. 14.09.15, 14:45
                  Śmieszne? Przewidywalne do bólu, niestety. Zbyt bystry to on przecież nie jest.
          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 15.09.15, 05:14
            Taka fajna reklame - NA internecie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka