Dodaj do ulubionych

Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiwany

04.07.11, 16:04
Walka o przetrwanie. Albo ona albo ja. Ja jestem matką. Ja wyznaczam zasady, na jakich ma funkcjonować nasz dom. Nie są to zasady wyssane z palca, nierealne do przestrzegania. To OGÓLNOPRZYJĘTE normy funkcjonowania w tym wieku, w takich warunkach.
Dajesz coś od siebie - nagroda.
Nie stosujesz się do reguł - kara.
Przykład dla wyklarowania powagi (i niepowagi) sprawy: wakacje są dla tych co dostali świadectwo - nie dostałaś nie masz wakacji (w domyśle: obóz, kolonia, wyjazd).
Masz dzień cały wolny robisz coś: ogarnięcie kuchni, wstawienie prania czy złożenie, odkurzenie, czy coookooolwiek! W zamian, reszta dnia Twoja, do 21:00.
To chyba niewiele wymagań jak dla 15-latki?
Zasady, których należy się trzymać: nie kłamać, nie wyłączać komórki, odbierać zawsze gdy dzwonię, nie robić makijażu powszechnie uważanego za zbyt mocny, nie nosić zbyt śmiałego stroju (dekolt, z wystającą bielizną na wysokości niemalże połowy biustu, spódniczka ledwie za). Używki z gruntu rzeczy - niedopuszczalne.
Co otrzymuję w zamian? Zachowanie naganne, brak świadectwa, ociekające rzęsy, dzwonię - nie odbiera, dzwonię - wyłączona. Powrót po 22:00. Wracam z pracy: syf, kiła i mogiła. Rzekomo zrobiona rzecz (ustalona telefonicznie przed południem) - nie tknięta, dodatkowo miliard innych porozwalanych drobiazgów, świadczących o przedniej zabawie i szykowaniu się na jakiś ślub chyba...
Jakieś pomysły? Wysłałabym ją na taki obóz przetrwania, jak gdzieś na którymś z zachodnich kanałów tv widziałam. Ale nie wiem czy ktoś to okiełzna.
Zamknąć w domu? Muszę pracować.
Gdybym chciała wspomnieć o ojcu - zrobiłabym to.
Gdybym nie wstydziła się opisać co jeszcze nieletnia potrafi - zrobiłabym to.
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:16
      To żeś się urządziła z tym niewysłaniem dzieciątka na wakacje. wink Produkuje bałaganik i się zmywa.

      Ale nie podoba mi się takie podejście:

      Dajesz coś od siebie - nagroda.
      > Nie stosujesz się do reguł - kara.

      Bo najczęściej robi się coś bez nagrody, bo człowiek ma taką potrzebę, bo chce komuś pomóc albo po prostu uznaje to za swoją działkę. Robi to bez nagrody w przypadku zrobienia i bez kary w przypadku niezrobienia.
      • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:29
        morekac napisała:

        > To żeś się urządziła z tym niewysłaniem dzieciątka na wakacje. wink Produkuje bałaganik i się zmywa.
        Tak. indifferent Też o tym pomyślałam. Podobnie jest z karą na komórkę. Jak zabiorę (bo niepotrzebna, skoro wyłączasz), to karę de facto mam ja.
        Dziecko me nie ma kary za nieposprzątanie.
        Nie ma też zasadniczo za to nagrody. Chodzi o to, by nie spędzić bezużytecznie dnia. Warunek taki. Wychodzisz jak.
        No właśnie jak to czy śmo.
        Lub niezależnie, jak się wystarczająco głęboko ma w poważaniu matkę.
        Kara za kłamstwo. Powiedziała, że zrobiła. Powiedziałam: idź. Nie chcę zabierać miejsca na serwerze, a w kilku słowach ciężko opisać ze szczegółami przypadek. W skrócie: ma w d... to co mówię, a ja wychodzi na to, że nie potrafię sobie z tym poradzić samodzielnie.
        • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:46
          a-m75 napisała:

          > Chodzi o to, by nie spędzić bezużytecznie dnia.
          Ale z punktu widzenia 15-latki to pewnie właśnie sprzątanie jest czynnością bezużyteczną. W końcu i tak się zrobi bałagan.
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:54
            jakw napisała:
            > Ale z punktu widzenia 15-latki to pewnie właśnie sprzątanie jest czynnością bezużyteczną. W końcu i tak się zrobi bałagan.
            Nie wątpię. Dlatego napisałam w swojej wypowiedzi, że to JA określam zasady. A określam je, jak sądziłam, dla dobra współpracy. Nie każde koło zębate wykonuje taką samą pracę, ale każde jest elementem układu.
            I żeby tu o jakieś wielkie sprzątanie chodziło. Ja się obawiam, że kłopot w tym, że zbyt mało wymagam. Może jakbym wymyśliła zajęcie na pół dnia, to z połowę by zrobiła. Pomijając, że te sprzątanie, to w gruncie rzeczy po sobie.
            • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 19:28
              a-m75 napisała:
              > Dlatego napisałam w swojej wypowiedzi, że to JA określam zasady. A
              > określam je, jak sądziłam, dla dobra współpracy.
              Skoro zasady określasz wyłącznie ty to jedyna współpraca na jaką możesz wtedy liczyć to jest to współpraca chłopa pańszczyźnianego...

              > I żeby tu o jakieś wielkie sprzątanie chodziło.
              Ja tam znam jakoś dziwnie mało osób chętnych do sprzątania. I mogę cię pocieszyć, że nawet nastolatki przynoszące do domu świadectwa mają problem z zagonieniem się do sprzątania. A zwłaszcza ze sprzątaniem po sobie.
      • sefirotek Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:54
        Ty to chyba nienawidzisz tego swojego dziecka...

        i vice versa.

        Jak się zbyt mocno śrubuje to się wynik odwrotny osiąga od oczekiwanego.

        Po co ci obóż koncentracyjny, skoro już jedno kapo w domu ma wink
        • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 00:23
          Powaliło Cię? Dlatego, że ma odgruzować swój pokój zanim wyjdzie z domu?
          Ot, liberalne wychowanie. Broń Boże coś dziecku kazać zrobić, bo się pod Hitlera zacznie podpadać. Dziecku. Pff.
          • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 19:32
            a-m75 napisała:

            > Powaliło Cię? Dlatego, że ma odgruzować swój pokój zanim wyjdzie z domu?
            A po co jej ogruzowany pokój jak jej w nim nie ma?
    • aloiw1985 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:17

      www.hotelodys.pl/obozy-mlodziezowe/szkola-przetrwania.html
      www.kompas.pl/obozy,kolonie,Szko%C5%82a_Przetrwania,877,540,1.htm - polecam

      • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:28
        Wychodzi na to, że nadal będą jej rzęsy ociekały, dla odmiany mułem.
      • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:30
        Dziękuję za linki ale to nie to.
        To są wakacje dla dzieci lubiących przygody.
        Ona też lubi ale nie takie...
        • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:50
          Spójrz na to inaczej: skoro nie lubi aż takich przygód to wyślij ją tam za karę. Przynajmniej nie będzie wkurzała ciebie w domu. Oraz robiła bajzlu. No i dowie się, jak sobie radzić w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia (w tym wypadku zagrożenie może wystąpić wskutek wprawienia mamy we wściekłość)
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:05
            jakw napisała:
            > Spójrz na to inaczej: skoro nie lubi aż takich przygód to wyślij ją tam za karę. Przynajmniej nie będzie wkurzała ciebie w domu. Oraz robiła bajzlu. No i dowie się, jak sobie radzić w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia (w tym wypadku zagrożenie może wystąpić wskutek wprawienia mamy we wściekłość).
            Trochę racji masz. Głównie z uwagi na moje zdrowie psychiczne. Chciałabym jednak zmienić jej postrzeganie priorytetów, a nie tylko pozbyć się gada. Ale pokrzepiające jest, że Twoje słowa miały na celu odciążenie mnie.
            • ingeborg Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 18.07.11, 02:43
              > k zmienić jej postrzeganie priorytetów, a nie tylko pozbyć się gada.

              jeśli do swojej córki mówisz tak jak o niej i do innych na forum to nie zazdroszczę małej. Sprawiasz wrażenie osoby bardzo ostrej i radykalnej, zafiksowanej na swoich pomysłach i nie dopuszczającej innych do głosu.
        • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:54
          Ale chyba nie chodziło ci o to, żeby dziecięciu było przyjemnie? A wręcz przeciwnie? Te pijawki, błoto wszędzie...brrr
          Chociaż zwykły spływ kajakowy czy obóz wędrowny w górach zapewnia podobny komfort przy tej pogodzie, a nazwa jest bardziej zachęcająca... smile
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:03
            morekac napisała:
            > Ale chyba nie chodziło ci o to, żeby dziecięciu było przyjemnie? A wręcz przeciwnie? Te pijawki, błoto wszędzie...brrr
            W pierwszym momencie i ja zabrrrruczałam ale po chwili myślę, że jej to by nie przeszkadzało. Jej by woda święcona przeszkadzała.
        • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:03
          jesteś pewna, że szkoła z klasztornym internatem to to, o co ci chodzi?
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:07
            Gdybym miała pewność, co do jej bezpieczeństwa tam, to mogłoby być nawet niezłe rozwiązanie. Taka piłeczka mi teraz skacze jak Dobromirowi. ^^
            Znasz coś godnego polecenia?
            • kepp Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 18:09
              www.moskat.pl/
              Może tu daliby sobie radę?
              Internat z tego co pamiętam też mają.
              No i mniejsza szansa, że będzie chciała stamtąd zwiać niż z klasztoru o zaostrzonym rygorze wink.
            • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 09:24
              No, niestety, do znanych mi szkół klasztornych z internatami to trzeba mieć przynajmniej jakie takie zachowanie... Koleżanka ze studiów wspominała, że takie przymknięcie nieco jej pomogło... Ale to były czasy przedpotopowe jeszcze i być może były inne zasady rekrutacji.
              W sumie rok do tyłu i bałagan w pokoju to jeszcze nie jest dramat, ale zastanowiłabym się nad psychologiem/pedagogiem/warsztatami dla rodziców.
          • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 07:18
            morekac napisała:

            > jesteś pewna, że szkoła z klasztornym internatem to to, o co ci chodzi?
            >
            Do szkół klasztornych to zasadniczo przyjmują panny z w miarę sensownymi świadectwami...
    • mamusia1999 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 16:53
      wiem o jakich obozach myslisz i mniemam, ze realnie porownujesz zachowania latorosli z tamta mlodzieza.
      oprocz takich spektakularnych akcji znane mi sa jeszcze (my w D) tzw." komuny nieletnich pod opieka". zapytaj w urzedzie socjalnym czy jak sie tam w PL pasujacy nazywa. znam dwie odleciane nastolatki, ktore nie tylko wyrosly na ludzi ale i maja teraz normalne stosunki z matkami. mieszkaly w takiej komunie. jest na kilku nastolatkow kilku wychowawcow, ktorzy wylacznie zarzadzaja, nic nie robia w tym gospodarstwie sami, wszystkie obowiazki spoczywaja na mlodziezy. pozostale reguly ostrzejsze niz w przecietnym domu.
      • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:00
        W PL, to jest, obawiam się, tylko ośrodek szkolno-wychowawczy (często potocznie nazywany poprawczakiem). Sądzę, że kwalifikowałaby się (bynajmniej nie za to sprzątanie) ale jednak nie o taką placówkę mi chodzi.
        Duńska komuna działa jednak zupełnie inaczej, czasem ostrzej od naszych "opiek" ale suma summarum to dobry, bardzo dobry organ.
        Ciekawa jestem czy są jakieś rodziny, które podejmują się prostowania takich... "przypadków". W jednym z programów trafiało 2 nastolatków do takich poukładanych ludzi, wzruszające było oglądać ich efekt przemiany. Podchodząc do kogoś z zaangażowaniem ale bez tego bagażu emocjonalnego łatwiej jest być konsekwentnym. Matkom trudniej.
        • sefirotek Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 17:57
          ale jak nie ma wsparcia emocjonalnego od matki, to będzie robić na zlość i już.

          Jak to się mówi o w\ychowaniu wymagania bez miłosci jest po prostu okrucieństwem, a miłość bez wymagań - naiwnością.
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 18:07
            To bardzo dobre słowa.
            Od jakiegoś czasu jest tylko wojna...

            Ale ona robi na złość sobie. Tylko myśli, że mnie.
            • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 18:32
              No własnie. Ustawiłyście się tak, ze Ty wymaasz, a córka stara sie robic co chce.
              Zmienić musicie się obie - nie tylko ona. Zaczęłabym od odpuszczenia sobie walki o rzeczy niekonieczne - makijaż, bałagan, sprzątanie, gdy ma wolne. Wraca o 22? To nie jest trzecia nad ranem. Pozwól jej wracać o 22 i znowu o jedną awanture będzie mniej. Nie umawiaja się, zę musi odebrać zawsze komórkę - nie odbierze. Nikt nie odbiera zawsze, a w pewnych wypadkach odebranie jest nimożliwe, albo jest obciachem. Żadne z moich dzieci nie odbiera zawsze - jak mam coś niezwykle waznego, to wysyłm sms. Rozumiem,z ę się denerwujesz, ale nerwy są częścią życia rodzica nastolatka. To Twój problem, nie przerzucaj go na dziecko.
              I pora powiedzieć sobie - sa dwie drogi. Albo to jest mój dom, ja ustalem zasady, nastolatka się podporzadkowuje - i wtedy nie jest u siebie, nie ma motywacji do dbanie o cudzy dom i wracania do niego, albo to jest wspólny dom - i zasady ustalane są wspólnie. Do własnego domu się wraca.
              • nangaparbat3 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 21:44
                Nie umawiaja się, zę musi odebrać zawsze komórkę - nie odbierz
                > e. Nikt nie odbiera zawsze, a w pewnych wypadkach odebranie jest nimożliwe, alb
                > o jest obciachem. Żadne z moich dzieci nie odbiera zawsze - jak mam coś niezwyk
                > le waznego, to wysyłm sms. Rozumiem,z ę się denerwujesz, ale nerwy są częścią ż
                > ycia rodzica nastolatka. To Twój problem, nie przerzucaj go na dziecko.

                Verdana, jesteś wielka smile
                • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 00:44
                  Po co wyslać smsa do wyłączonej komórki, he? Sądzicie że ja sie upieram do tego ZAWSZE i WSZEDZIE?Mowie o odbieraniu raczej. I niewyłączaniu generalnie i bezczelnie. Zdajecie sobie sprawę że dziecko potrafi rozłączyć rozmowę, wyłączyć komórkę i nie włączyć do 22:00, a potem ot, nie przyjść?
                  Tak? Wyobraźnia to pojmuje?
                  • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 07:24
                    a-m75 napisała:

                    > Po co wyslać smsa do wyłączonej komórki, he?
                    Bo czasem wyłączone komórki się włączają?Skoro panna wyłącza komórkę to widocznie komórka nie jest jej do niczego potrzebna. Jak będzie czegoś od ciebie chciała to na pewno przypomni sobie jak się ją włącza. Może ustal z nią jak bardzo komórka jest jej potrzebna? A skoro będzie twierdziła, że potrzebna to ustalcie zasadę, że od czasu do czasu odpisze ci smsa dając tym samym znak, że jeszcze żyje. Ze swojej strony możesz zobowiązać się, że nie będziesz do niej ciągle wydzwaniała. I zasadą minimum powinno być także to, że wiesz, gdzie jest i kiedy zamierza wrócić - nawet jeśli nie do końca akceptujesz godzinę powrotu.
                  • nangaparbat3 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 11.07.11, 16:58
                    Zdajecie sobie sprawę że dziecko potrafi rozłączyć rozmowę, wyłą
                    > czyć komórkę i nie włączyć do 22:00, a potem ot, nie przyjść?
                    > Tak? Wyobraźnia to pojmuje?

                    Nie tylko wyobraxnia, doświadczenie też. Zrobiła mi to dwa razy, kiedy miała 15. Za pierwszym nakrzyczałam, za drugim nie wracala jakoś dłużej, biegałam w histerii od przystanku do przystanku, jak przyjechała i spotkałam ją na ulicy, prawie sie popłakałam, że jest cała i zdrowa. W domu powiedziałam: Coreczko, albo bedziemy sie dogadywac, albo urządzimy sobie piekło.
                    Podziałało.
                    Ale: jak zaczęła bywac wieczorami w klubach (miała 17-18), umawiałyśmy się, że po nia przyjadę - negocjowałyśmy godzinę, ktora dla nas obu byłaby do przyjęcia, zazwyczaj była to północ. Przyjeżdżałam i często odwoziłam jeszcze do domów koleżanki i kolegow.
                    Wiem gdzie jest, telefony odbiera, smsy przysyła. Dba o mój spokoj - sądzę że dlatego, że uwierzyła, że mnie zalezy nie na kontrolowaniu jej, ale na bezpieczeństwie.
              • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 00:25
                A jeśli pije? Pali, Podpala? Kradnie? Nie wraca a noc?
                • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 09:25
                  Robi to?
            • kowalka33 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 19:49
              wiesz nastolatki to cięzki kawałek chleba. Są rózni nawet ci z największymi odpałami wyrastają na ludzi. Rozumiem ze boisz się że z głupoty zrobi sobie krzywdę albo raczej ktoś jej zrobi (nie mysle tu o nastoletniej ciazy a o narkotykach , kradziezach coby sie popisać przed zgraja debili , próby samobójczej -to tez niestety wśród nastolatek sie zdarza. W ogóle myslę że nastolatki to dzisiaj mają przekichane, presja wygladu, posiadania wymóg debilowatych zachowań bo w tym wieku trzeba gdzieś przynalezec do jakiegos towarzystwa. myślę ze wazny jest czynnik srodowiskowy, jak się kiepsko uczy , ląduje w paskudnym gimnazjum i tak uczy sie jeszcze gorzej i zadaje z tym co ucza się słabo. na pocieszenie powiem ci że mój brat zawalił klasę w technikum (wtedy nie było gimnazjum ) była w domu kicha a dziesiaj jest naukowcem (skonczył swietne studia ) a według połowy swiata miał kamienie nosić. Ja nie chcę cie dołować ale na kontakty z dziecmi pracuje się od małego, tylko to tak łatwo powiedzieć , bo tez mamy problemy. Wiesz co sama jedz na wakacje , ty odpocznij ty sie soba zajmij ty idż to szkoły czy zacznij sie uczyć języka, uporzadkowanie swojego zycia i poprawa jego komfortu czesto skutkuje tym że smarkatej zaimponujesz po prostu....
              • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 00:37
                Też tak myślałam. Im więcej dałam od siebie - tym mniej podziałało. Schudłam 30kg, rzuciłam palenie, nauczyłam się uprawiać jej ulubiony sport.
                Jest jeszcze gorzej. Mówię Ci, to jakaś dziwna osobowość.
                • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 09:29
                  Schudłam 30
                  > kg, rzuciłam palenie, nauczyłam się uprawiać jej ulubiony sport.
                  Zrobiłaś to dla niej i czujesz się strasznie nieszczęśliwa z tego powodu? wink
                  Zawsze możesz przytyć 30kg i nie uprawiać jej ulubionego sportu, jest szansa, że będzie lepiej.
                • jola_ep Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 12:01
                  > Też tak myślałam. Im więcej dałam od siebie - tym mniej podziałało. Schudłam 30
                  > kg, rzuciłam palenie, nauczyłam się uprawiać jej ulubiony sport.

                  Ale nie robiłaś tego dla niej?
                  Bo tak to niestety zabrzmiało.

                  A sport polecam inny, a nie ten ulubiony przez córkę.
                  • a-m75 do jola_ep 05.07.11, 12:47
                    Miałam już nie odpowiadać ale...
                    Nie wiem co złego jest w tym, że podjęłam trudne wyzwania i im sprostałam i zadedykowałam je córce. Zrobiłam coś, co wymagało systematyki samodyscypliny a przede wszystkim silnej woli. Chciałam pokazać córce, że jeśli się czegoś bardzo chce, to wyznaczamy cel i trzymamy się zasad. Trzeba być wobec siebie wymagającym i nie tylko wobec niej w pewnych kwestiach byłam, ale również wobec siebie. Tak, zrobiłam to dla niej. Przy okazji zyskałam ja. Niestety ona nie odebrała tego jak przykład idący z góry lecz, że ja znowu jestem lepsza, co ją irytuje. Szkoły pokończyłam ( to w odpowiedzi na sugestię ich skończenia), choć rozważam jeszcze coś. Językami nie władam dobrze (komunikatywnie w 2 podstawowych), ale to też mój kolejny cel (zawsze marzyłam o francuskim).
                    A dlaczego inny akurat sport? Bo sport, to akurat bardzo dla niej. Dla niej, byśmy mogły robić coś razem. Czas razem spędzać, na wspólne wypady jeździć, uwzględniając jednoczące zajęcie. To sport, którego należy się nauczyć (nie np bieganie), a do tego odwdzięcza się przyjemnym rżeniem smile
                    Ale też źle. Bo ona akurat tak nie chciała. Żeby akurat TO razem.
                    Tyle gwoli wyjaśnienia, bo nie rozumiem zarzutu, że coś mogłam zrobić dla dziecka i że to złe.
                    • jola_ep Dla dziecka... 05.07.11, 13:03
                      > Nie wiem co złego jest w tym, że podjęłam trudne wyzwania i im sprostałam

                      To bardzo dobrze, doceniam i zazdroszczę smile

                      > i za
                      > dedykowałam je córce.

                      A to akurat źle - moim zdaniem. Tu akurat działam nieco intuicyjnie (moja ma 16 lat).
                      To zbyt obciążające dla dziecka. Ono potrzebuje raczej matki, która robi to dla siebie.
                      Dzieciaki uczą się przez przykład, ale źle jest go podkreślać (robię to, abyś widziała, że tak trzeba i można)

                      15 latka chce być samodzielna, inna, oderwana od Ciebie.
                      A z drugiej strony chce matki, której nie będzie się wstydzić - ale wara o tym mówić....
                      One oceniają - ja np. niedawno dowiedziałam się, jak jej koleżanki komentują mój styl ubierania się (ja akurat jestem przykładem matki NIENORMALNEJ - czyli nietypowej wink ).

                      Sport wspólnie z 15 latką? To chyba tak, aby nikt Was razem nie widział?
                      Ja mam z córą dość dobry kontakt, razem nauczyłyśmy się jeździć na rolkach, ale wspólne wyjście na miasto??? W życiu smile Ona nakreśla teraz swoje terytorium, ma swoje hobby i swój sposób na spędzanie czasu. Oryginalny, bo tak się kreuje.
                      A ja mam swoje. Trochę trudno było mi się z tym pogodzić.... Teraz jest nieco lepiej - nawet jeździła z nami na wycieczkę rowerową.

                      Idziesz w dobrym kierunku. Ale koniecznie rób to dla SIEBIE nie dla NIEJ.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • a-m75 Re: Dla dziecka... 05.07.11, 13:12
                        jola_ep napisała:

                        > Dzieciaki uczą się przez przykład, ale źle jest go podkreślać (robię to, abyś w
                        > idziała, że tak trzeba i można)


                        Ależ nie mówiłam jej, że to dla niej smile Powiem więcej, nawet jedną z tych rzeczy potraktowałam jako niespodziankę - nagle cyk i robię to co Ty smile Podkreślam - nigdy nie mówiłam, że robię to dla niej. Robiłam to - by patrzyła, że się da osiągnąć wyznaczony cel.


                        > Sport wspólnie z 15 latką? To chyba tak, aby nikt Was razem nie widział?
                        Przeciwnie, widzi nas stado pędzących ogierów wink

                        > Idziesz w dobrym kierunku. Ale koniecznie rób to dla SIEBIE nie dla NIEJ.
                        Tak. Tak teraz będę robić.
                        • morekac Re: Dla dziecka... 05.07.11, 16:22
                          Powiem więcej, nawet jedną z tych rzecz
                          > y potraktowałam jako niespodziankę - nagle cyk i robię to co Ty smile

                          Jako całkiem poukładana swego czasu nastolatka chyba bym rzuciła słowem niecenzuralnym przy tego typu niespodziance.
                          Miłość do gór przekazali mi rodzice, ale pomimo to jako 16/17 latka przestałam z nimi w góry jeździć, bo czułam się ograniczana i czegoś innego potrzebowałam. I nie chciałabym, żeby nagle postanowili wraz ze mną spać w jakiś krzakach czy na lodowcu, w jakiś dzikich górach dlatego, że uznali, że fajnie będzie zrobić coś ze swoimi dziećmi. Oni mają swój styl, ja miałam swój. To taki etap życia, że człowiek się oddziela i definiuje się - często w opozycji do swoich rodzicieli.
                          Jeśli kochasz jeździć konno - rób to, ale nie narzucaj córce swojego towarzystwa. Rób to w innej stadninie, w innych godzinach itp. - nie musisz żyć jej końskim życiem. O koniach możecie sobie porozmawiać, możecie razem pójść na jakieś końskie zawody, jeśli będziecie miały ochotę.
                      • scher Rady godne uwagi 05.07.11, 18:05
                        jola_ep napisała:

                        > Dzieciaki uczą się przez przykład, ale źle jest go podkreślać (robię to, abyś widziała,
                        > że tak trzeba i można)
                        > 15 latka chce być samodzielna, inna, oderwana od Ciebie.
                        > A z drugiej strony chce matki, której nie będzie się wstydzić - ale wara o tym
                        > mówić....
                        > Idziesz w dobrym kierunku. Ale koniecznie rób to dla SIEBIE nie dla NIEJ.

                        Mamy kolejną osobę z autentycznym doświadczeniem w wychowaniu nastolatki.
                        • jola_ep Re: Rady godne uwagi 05.07.11, 20:01

                          > Mamy kolejną osobę z autentycznym doświadczeniem w wychowaniu nastolatki.

                          Jeśli piszesz serio, a nie z ironią - to naprawdę miło mi smile

                          Chciałabym tylko dodać, że niestety bliżej mi w moich działaniach wychowawczych do Verdany niż Nisar (przynajmniej sądząc po tych ich wypowiedziach, które miałam okazję przeczytać).

                          I kolejna sprawa: nie mów hop zanim...
                          Moja nastolatka ma 16 lat i dużo jeszcze przede mną (przed nami). Nie jest to dziewczę typu c... jak to "wdzięcznie" określiła Nisar.

                          Pozdrawiam
                          Jola
                    • morekac Re: do jola_ep 05.07.11, 13:41
                      Bo takie rzeczy robi się dla siebie, a nie dla dziecka. Dla siebie schudłaś i dla siebie jeździsz konno... A już odchudzanie się celem pokazania, że wytrwałością osiąga się cele wink . To jak dokopywanie komuś, kto ma klopoty z wytrwałym siedzeniem nad książkami...
                      Przy czym ta jazda konna może być odebrana jako próba rywalizacji i pokazania, jaka jesteś świetna. Jeśli dziewczyna jest od ciebie gorsza - źle, jeszcze gorzej, jeśli robisz jej publiczny obciach przy znajomych, uroczo spadając z konia... wink
                    • q_fla Re: do jola_ep 05.07.11, 15:05
                      Niestety ona nie odebrała t
                      > ego jak przykład idący z góry lecz, że ja znowu jestem lepsza, co ją irytuje.

                      Też to tak odebrałam: popatrz jestem lepsza od ciebie...
                      Ciągle rywalizujesz z córką, zamiast być jej przewodnikiem, w tym wieku nawet partnerką.
                      Nie dziwię się córce, też bym olewała takich rodziców.
                      I do tego ten obóz koncentracyjny w tytule, normalnie ręce opadają....
                      uncertain
                      • verdana Re: do jola_ep 05.07.11, 15:35
                        Koszmar, inaczej tego nie moge nazwać. Pokazujesz sie dziecku jako ideał, do którego ma dążyć. Świecisz demonstracyjnie przykładem i to w dziedzinach, w których dziewczyna sama się sprawdza. Nie uwzględniasz opinii córki - niespodzianka typu "mamusia teraz bedzie chodzić z Toba na konie', jest dobra dla 5 latki. Dla 15-latki chyba już nie.
                        W dodatku uwazasz, że córka powinna docenić poświęcenie. Bo Ty to robiz dla niej. Chudniesz dla nie, uprawiasz sport dla niej, jesteś systematyczna i doskonala - aby miała z Ciebie brać przyklad i uświadomila sobie, o ile jest od Ciebie gorsza.
                        We mnie, osobie całkowicie obcej i niezainteresowanej wzbudziło to natychmiastowy odruch buntu, co dopiero mówić o corce, ktorej matka udawadnia na kazdym kroku, że jest od niej lepsza.
                    • mama303 Re: do jola_ep 05.07.11, 17:39
                      Nie dziwie się że córka odbiera Twoje działanie jako rywalizację. Przestań byc taka doskonała!, pokaż że masz słabości, wady. Daj jej być lepszą od siebie chociaz w jednej dziedzinie! Może jest jeszcze szansa że wzbudzisz troche sympatii bo jak narazie to czarno widzę. Wy sie znieśc nie możecie nawzajem, to toksyczne!
                      • a-m75 Re: do jola_ep 05.07.11, 18:11
                        Tak właśnie jest ze słowem pisanym, a nie wypowiadanym ustnie.
                        Nie jestem od niej lepsza. Do pięt jej nie dorastam. Ona jeździ kilka lat, ja miałam kilka lekcji. Napisałam, że ona ODEBRAŁA to w ten sposób, a nie że tak jest. Szczególnie, że nie jest.
                        Nie robiłam niczego, mówiąc: patrz jaka jestem świetna, jak super to robię, a w ogóle to robię to dla ciebie.
                        A tak brzmią Wasze odpowiedzi - ataki słowne. Moja wypowiedź dotyczyła sugestii kowalka33, która też uważała, że zrobienie czegoś co zaimponuje dziecku może być metodą. Okazało się, że nie jest. Prawdopodobnie to taki typ, że co bym nie zrobiła, to będzie źle, analogicznie do innych, którzy uznają co bym nie napisała - za złe.
                        A nazwa w tytule wątku? Emocje, ironia, podkolorowanie, zainteresowanie czytelnika.
                        • mama303 Re: do jola_ep 05.07.11, 18:28
                          a-m75 napisała:

                          > Napisałam, że ona ODEBRAŁA to w ten sposób, a nie że tak je
                          > st. Szczególnie, że nie jest.

                          No właśnie nie tyle chodzi o to JAK JEST, tylko jak ONA TO ODBIERA, a jak sama piszesz odbiera jako rywalizację.

                          > Nie robiłam niczego, mówiąc: patrz jaka jestem świetna, jak super to robię.

                          Alez tego wcale nie trzeba wypowiedzieć!
                          A tak szczerze? po co Ci te konie?


                          • a-m75 Re: do jola_ep 05.07.11, 18:46
                            Szkoda dyskusji na ten temat. Wszak nie chodzi o to jak jest.
                        • morekac Re: do jola_ep 05.07.11, 22:47
                          odebrała to tak,jak odebrała. Ma prawo odebrać to jakkolwiek - nie jesteś w stanie tego zmienić.
                    • jakw Re: do jola_ep 05.07.11, 20:13
                      a-m75 napisała:

                      > Trzeba być wobec siebie wymagając
                      > ym i nie tylko wobec niej w pewnych kwestiach byłam, ale również wobec siebie.
                      Ale czy córka chociaż doceniała twoje poświęcenie gdy sama jadła ciasteczko a ty na to patrzyłaś ?
                      > Tak, zrobiłam to dla niej. Przy okazji zyskałam ja
                      I ona niewdzięczna nie potrafiła tego docenić, prawda? Ale właściwie jaką ona ma osobistą korzyść z tego, że matka schudła o 30 kg?



                      > Niestety ona nie odebrała t
                      > ego jak przykład idący z góry lecz, że ja znowu jestem lepsza, co ją irytuje.
                      Jeśli jej powtarzałaś: "Zobacz, specjalnie dla ciebie się odchudzam, żebyś widziała , że wyznaczywszy cele można do nich dojść uporem i konsekwencją" to ja się nie dziwię...

                      > A dlaczego inny akurat sport? Bo sport, to akurat bardzo dla niej. Dla niej, by
                      > śmy mogły robić coś razem. Czas razem spędzać, na wspólne wypady jeździć, uwzgl
                      > ędniając jednoczące zajęcie.
                      Ale bierzesz pod uwagę to, że ona wcale nie ma ochoty jeździć z tobą na wspólne wypady konne?

                      >To sport, którego należy się nauczyć (nie np bieganie),
                      Czy w związku z tym bieganie po parku jest mniej cennym wspólnym zajęciem? Dlaczego uważasz, że tylko tak uwznioślające zajęcie jak jazda konna jest warta tego, żeby spędzić czas z córką? Czy bieganie z nią po parku, chodzenie na wycieczki po lesie czy górach, robienie sałatki czy makijażu nie byłoby równie fajnym "jednoczącym zajęciem ?"

                      > Ale też źle. Bo ona akurat tak nie chciała. Żeby akurat TO razem.
                      A rozmawiałaś z nią przedtem na ten temat?

                      > Tyle gwoli wyjaśnienia, bo nie rozumiem zarzutu, że coś mogłam zrobić dla dziec
                      > ka i że to złe.
                      Być może złe jest to, że zakładasz, że wiesz jak ją uszczęśliwić.
                      • a-m75 Re: do jola_ep 05.07.11, 22:08
                        jakw napisała:
                        > Czy w związku z tym bieganie po parku jest mniej cennym wspólnym zajęciem? Dlac
                        > zego uważasz, że tylko tak uwznioślające zajęcie jak jazda konna jest warta teg
                        > o, żeby spędzić czas z córką? Czy bieganie z nią po parku, chodzenie na wyciecz
                        > ki po lesie czy górach, robienie sałatki czy makijażu nie byłoby równie fajnym
                        > "jednoczącym zajęciem ?"

                        A dlaczego uważasz, że to uwznioślające zajęcie? Bo 20 lat temu tak było? Różni je od wielu powszechnych dyscyplin, że należy się jej nauczyć, a bieganie czy spacer mamy jakby opanowany, stąd moje porównanie. A górami zupełnie nietrafiony strzał. Znamy je bardzo dobrze. To cudowne zajęcie. Robienie sałatki i później jej konsumpcja, to również urocze i to nawet nie jest jedyna rzecz jaką udaje nam się zdziałać - to również nietrafiony przykład. Biegania akurat nie lubię. Ale to nie znaczy, że ona nie biega. Bo biega akurat ze znajomymi.
                        Mój problem z nie wykonywaniem przez nią prostych poleceń, sprowadziliście do picia, pozostania na rok w tej samej klasie (nikt nie spytał czy ma orzeczenie) i terroryzowania jej koniecznością przyjścia na czas, odebraniem komórki, kiedy dzwonię (a nie dzwonię przeca co sześć minut, a wówczas, kiedy czas na powrót minął).
                        Generalnie wina wg Was leży po mojej stronie, bo cokolwiek bym nie zrobiła, to na pewno bedzie złe. Bo jak chciałam robic to co ona lubi - to zle. Powinnam skubać sałatę, wtedy dobrze, bo to twój pomysł.
                        Po co tyle ataku w każdej twojej wypowiedzi skierowanej do mnie. Zarzucasz mi rzeczy, o których piszę w innych miejscach, przekręcasz, próbując zrobić z moich wypowiedzi (cytujesz wyrywkowo) kretyński tekst zadufanej w sobie matki.
                        A jest totalnie odwrotnie.
                        • jakw Re: do jola_ep 06.07.11, 17:41
                          To ty napisałaś: "To sport, którego należy się nauczyć (nie np bieganie), " co mi zasugerowało, że twoim zdaniem jazda konna jest lepsza jako jednoczące zajęcie niż aktywności, których aż tak uczyć się nie trzeba - właśnie bieganie, chodzenie po górach czy robienie sałatki. Po prostu zaczęłam się zastanawiać za rzeczy godne robienia razem z córką nie uznajesz przypadkiem rzeczy typu jazda konna, a te pozostałe (wymienione całkiem przypadkowo, więc nie masz co się czepiać za jakąś sałatę czy góry wink) uznajesz za niegodne twojej uwagi, bo wszak nie wymagają aż takich umiejętności. Natomiast rozumiem, że resztę żalów kierujesz ogólnie do większości, bo ja chyba o żadnym piciu nie pisałam?
                          A skoro udaje wam się jednak czasem dojść do porozumienia - choćby w czasie skubania tej sałaty - to może warto spróbować poszerzyć to porozumienie na inne czynności dnia codziennego? I na razie skupiasz się na tym, jaka ta twoja córka jest niedobra, ale czy potrafiłabyś wymienić kilka jej pozytywnych cech?
    • mama303 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 19:57
      Z tą komórką to przesada -na smyczy ją trzymac chcesz! Umówcie sie na jakąś jedną konkretną godzine na kontakt i starczy.
      druga sprawa to ja bym chyba nie zniosła jakby mi na bieżąco ktos mój wolny czas planował, pozwól jej samej zaplanować tzn. nie wyznaczaj jej codzień zadań dzwoniąc tylko umówcie się raczej że zawsze rano sprzata kuchnię i np. co drugi dzień odkurza czy co tam innego ale niech ona nie będzie zaskakiwana tylko niech ma wrażenie że sama planuje i realizuje swój plan dnia.
    • pacynka27 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 20:21
      merlin.pl/Jak-mowic-do-nastolatkow-zeby-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-z-nami-rozmawialy_Adele/browse/product/1,460146.html
      Bardzo dobra książka dla rodzica nastolatka wink
      • maksimum Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 04.07.11, 21:00
        a-m75 napisała:

        > Podobnie jest z karą na komórkę. Jak zabiorę (bo
        > niepotrzebna, skoro wyłączasz), to karę de facto mam ja.

        A ja bym jej zabral komorke.
        Widzisz,ty robisz wszystko dla niej i dlatego ona cie olewa.
        Nie rob nic dla niej i zacznij ja lekcewazyc a osiagniesz skutek oczekiwany.

        > W skrócie: ma w d... to co mówię, a ja wychodzi na to, że nie potrafię sobie z
        > tym poradzić samodzielnie.

        Rob to samo co ona.Miej w dupie to co ona mowi i zajmij sie soba.Znajdz sobie chlopa,a komorke niech jej kolezanki i koledzy oplaca.Zobaczymy wtedy jak ja beda lubili.
        Zero kieszonkowego na poczatek.Niech idzie zebrac jak taka madra jest.
        • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 00:32
          Masz racje Maksimum. Jako jedyny. Pozostali bredzą jakieś dyrdymały o Hitlerze lub reżiźmie.
          To nie jest zwykła zbuntowana nastolatka. Bredzicie takie brednie, że żałuję, że coś napisałam. Nie macie pojęcia, że istnieją takie jak ta.
          Albo źle to opisałam, że wyszło,że ja za niestarte kurze uniemożliwiam zjedzenie chleba raz w tygodniu.
          Właśnie mi nie wróciła do domu.

          Tylko, jak to maksimum, pokonać w sobie, te olanie? No i jednak wolałabym ją zmienić...
          • maksimum Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 01:23
            a-m75 napisała:

            > Tylko, jak to maksimum, pokonać w sobie, te olanie? No i jednak wolałabym ją zm
            > ienić...

            To jest wlasnie metoda na zmiane.
            Wczesniej czy pozniej przestanie przychodzic na noc do domu a troche pozniej sie wyprowadzi.
            Ona nie moze zyc jak chce za twoje pieniadze,bo to by znaczylo,ze ty popierasz to co ona robi.Musisz jej odciac kase,a jak nie wraca do domu ,to zmienic zamki zeby odzwyczaila sie wracania do swojego chlewika kiedy chce i jak chce.
            Traktuja ja tak jak traktujesz obcych ludzi.Jak bys traktowala obca osobe jakby srala w twoje gniazdo?
            Szacunek do siebie trzeba wymuszac na glupich malolatach,bo one zeruja na bezgranicznej milosci rodzicow.
            Jeslibys corce znajomych wynajmowala pokoj za oplata,a ona by srala we wlasne gniazdo,to chyba bys ja wygonila z domu i nie pozwolila by ci ktos chlew z domu robil.
            Domyslam sie ze ona cpa.
            • kowalka33 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 08:01
              wiesz co myslę ze maksimum ma rację , on na to patrzy z innej perspektywy , za oceanem jednak inaczej chowają dzieci (co nie znaczy że nie mają z nimi problemów ) spróbuj to olać , odetnij kasę i z tym chłopem dobry przykład.....musi dostac w łeb , może się opamieta...
            • ingeborg Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 18.07.11, 02:44
              Jeśli jest zbuntowana i potrafi radzić sobie sama to poradzi sobie i tutaj. Chyba nie muszę mówić jak zdesperowane gimnazjalistki potrafią zdobyć pieniądze...
              • scher Czyli co radzisz? 18.07.11, 08:10
                ingeborg napisała:

                > Jeśli jest zbuntowana i potrafi radzić sobie sama to poradzi sobie i tutaj. Chyba nie muszę
                > mówić jak zdesperowane gimnazjalistki potrafią zdobyć pieniądze...

                Czyli dawać dziecku forsy, ile chce, żeby nie kradło albo coś?
                To ma być twoja metoda wychowawcza?
          • angazetka Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 09:13
            > Masz racje Maksimum. Jako jedyny.

            Słodkie. Ma rację, czyli pisze to, co ty myslisz, hm?
            • scher Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 18:09
              angazetka napisała:

              > > Masz racje Maksimum. Jako jedyny.
              > Słodkie. Ma rację, czyli pisze to, co ty myslisz, hm?

              Ma rację - i jeden podstawowy atut: jest lata świetlne od twoich poglądów na wychowanie.
    • alinaw1 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 07:14
      Moje dzieciaki pewnie weszłyby mi na głowę i nie wypełniały żadnych obowiązków gdyby nie autorytet ojca. Ja mogę się naprosić, nakrzyczeć, szarpać, a on jedno łagodne słowo, spokojnie i bez rzucania się...i zamienia diabelskie latorośle w anioły. Rozumiem, że to niemądra aluzja w sytuacji, gdy ojca nie ma. Ale może wskazana by była interwencja osoby trzeciej, wobec której córka ma choć odrobinę szacunku? I byłoby to zamiast albo w ramach tego obozu... Sama nie wiem, nie chcę się mądrzyć ale czasem ktoś spoza, z większym dystansem może zdziałać cuda...
    • joanna669 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 08:44
      > Dajesz coś od siebie - nagroda.
      > Nie stosujesz się do reguł - kara.


      Może zamiast kary - konsekwencje - ustalone wcześniej wspólnie z córką. Np. tyle ile się spóźni na tyle krócej wyjdzie następnego dnia.
      U nas za kłamstwo jest podwójna konsekwencja, za przyznanie się do winy złagodzenie kary.
      Zasady powinny zostać omówione wspólnie, konsekwencje za niewywiązywanie się z obowiązków, łamanie zasad również.
      Jeśli chodzi o porządek to chyba trochę można odpuścić, np. sprzątasz swój pokój dokładnie raz w tygodniu np. w sobotę i polega to na tym, że ciuchy mają być w koszu na ubrania, książki na półce, kurze z mebli pościerane, dywan odkurzony itp. Proponuję to wszystko spisać w formie umowy łącznie z konsekwencjami, które córka ma ponieść.
      Jeśli chodzi o ubiór i makijaż również proponowałabym uzgodnić np. pozolenie na używanie błyszczyka, tuszu do rzęs i np. cieni do oczu nierażącego...jeśli tak bardzo Tobie to przeszkadza, choć mnie się wydaje, że to jest tak że im bardziej naciskasz tym bardziej ona stara się zrobić Tobie na złość, podejrzewam, że gdybyś nieco odpuściła w tym kierunku to wyszłoby to wam na dobre.
      I jeszcze jedno - spedzanie czasu z córą - co najmniej 30 min dziennie - np. wyjście do kina, wspólne upieczenie ciasta itp. ważne żeby ona wybrała formę tych "30 min", bez zwracania uwagi, podniesionego głosu itp. Tak, żeby poczuła, że ma w Tobie przyjaciólkę a nie wroga. Powodzenia smile
    • nisar Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 11:38
      Uwielbiam to forum i te wszystkie liberalne matki. Zawsze mam wrażenie, że albo nie mają jeszcze dzieci w wieku nastoletnim, albo mają je tak cipiaste, że w gruncie rzeczy na jedno wychodzi - kompletnie nie wiedzą o czym piszą.

      Mnie się już survival z nastolatką powoli kończy - ma 17 lat i coraz bardziej normalna się robi, ale ostatnie trzy lata to był czas naprawdę bardzo trudny, nie tylko ze względu na codzienne przepychanki, ale także ze względu na kilka faktycznie poważnych wybryków. Jeśli pisałam że mam dość, dowiadywałam się, że się czepiam, bo córka ma dobre wyniki w szkole. Jak by to coś zmieniało w takich kwestiach jak alkohol, papierosy, kradzieże, puszczanie się czy nie wracanie do domu na noc.

      Natomiast w kwestii Twojej córki - wydaje się, że Maksimum ma rację. Trochę odpuść, trochę olej, zdecydowanie przestań aż tak się przejmować. No i przede wszystkim, tłumacz córce na spokojnie, że to JEJ się opłaca, żebyś Ty miała do niej zaufanie i żebyś CHCIAŁA coś dla niej robić. Piętnastolatek jest jeszcze niemal w 100% zależny od rodzica, więc jak będzie Ci robić wbrew, to pewnych rzeczy nie będzie: nie odbierasz komórki i nie mam z tobą kontaktu = przestaję za nią płacić, bo wyłącznie za twoje paplanie z koleżankami płacić nie będę; nie posprzątałaś bo ci się nie chciało = a mnie się nie chciało robić obiadu, iść po zakupy, troszczyć się o to, że podarły ci się spodnie, zmywać po tobie; nie uczysz się i nie zdałaś do następnej klasy wyłącznie z powodu swojego lenistwa = nie ma kasy na nic poza chlebem i wodą oraz workiem na grzbiet wink z radością wydam kasę na kolejny płaszczyk dla siebie. I nie wrzeszcz i nie trać nerwów, z doświadczenia wiem, że dużo większe wrażenie na mojej nastolatce robiło, jak komunikowałam jej tego typu postanowienia z idealnym spokojem
      bo tylko ten spokój informował ją, że ja nie gadam co mi ślina na język przyniesie w ramach megawqrwu, tylko faktycznie podjęłam taką a nie inną decyzję i NA PEWNO tak będzie.

      I nie daj sobie wmówić że jesteś matką terrorystką, gdyby słuchać tego, co forumowicze piszą, to człowiek miałby poczucie winy że kazał piętnastolatce śmieci wynieść smile
      • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 12:55
        To nie jest jedyne dziecko jakie mam. I wolałabym być, opierając się wyłącznie na doświadczeniu bycia idealną (no bo jak!) matką wzorowego, dobrego, czystego, punktualnego (i tu mogłabym mnożyć walory drugiego dzieca). I wówczas mądrzyć się i pisać dobre rady, jak taką matką być, no bo przecież wiedziałabym. A tak - nie wiem, bo mam jedno złe.
        A te dobre to się samo tak...
        Na szczęście, wśród listy odpowiedzi na mój wątek, w którym szukam pomocy (metody) na te złe jest kilka cennych, fajnych pomysłów, sugestii, być może niektórych nie byłam świadoma. Albo chciałam za bardzo.
        Za odpowiedź nisar i kepp bardzo dziękuję, bo pokrzepiające.
        • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 13:30
          matką wzorowego, dobrego, czystego,
          > punktualnego (i tu mogłabym mnożyć walory drugiego dzieca)
          tradycyjnie: jedno dziecię samo zuo, drugie anioł... Anioł pewnie ledwie z pieluch wyrósł?
          • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 18:12
            Bynajmniej. Duża panna.
            Nietrafiony.
            To zatem dlatego, że duża?
        • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 13:48
          Co do traktowania bałaganu by kepp to stary, sprawdzony sposób... wink
        • scher Weź poprawkę 05.07.11, 18:01
          a-m75 napisała:

          > To nie jest jedyne dziecko jakie mam. I wolałabym być, opierając się wyłącznie
          > na doświadczeniu bycia idealną (no bo jak!) matką wzorowego, dobrego, czystego,
          > punktualnego (i tu mogłabym mnożyć walory drugiego dziecka). I wówczas mądrzyć
          > się i pisać dobre rady, jak taką matką być, no bo przecież wiedziałabym. A tak
          > - nie wiem, bo mam jedno złe.

          Weź poprawkę, że wiele z tych mądralińskich to osoby, które w życiu nie tylko trudnego, ale żadnego nastolatka nie przeszły. Nałykały się teorii, rad autorów psychologicznych poradników - i to całe ich doświadczenie w dziedzinie wychowania; no może jeszcze jakieś małe dziecko w domu.

          Jak ktoś coś zna z autopsji (nisar, kepp), to od razu widać.

          --
          Ne puero gladium!
          • verdana Re: Weź poprawkę 05.07.11, 18:19
            Zwracam Ci uwage, ze ja wychowałam trzech nastolatkow - ty żadnego... I ja nie mialam z tymi nastolatkami problemow, stosując metody znacznie odbiegające od Twoich.
            • scher Re: Weź poprawkę 05.07.11, 20:12
              verdana napisała:

              > Zwracam Ci uwage, ze ja wychowałam trzech nastolatkow

              Akurat Twoje wypowiedzi w tym wątku też bym radził autorce uważnie przeanalizować. Zwracasz uwagę na interesujące strony zagadnienia, chociaż faktycznie ogólnie to wychowujesz w innych klimatach. Że te inne klimaty Ci się sprawdzają? A daj Ci Boże! Jak widzę, że sąsiad ma krowę, to chcę też mieć krowę, a nie żeby mu ta jego zdechła.

              Ale swoje krowy będę karmić swoją paszą, Twoja ma pewne zalety, ale w ogólności to mnie jakoś nie przekonuje smile
          • jakw Re: Weź poprawkę 05.07.11, 19:34
            scher napisał:
            > Weź poprawkę, że wiele z tych mądralińskich to osoby, które w życiu nie tylko t
            > rudnego, ale żadnego nastolatka nie przeszły.
            Może nie przeszły aż tak trudnego nastolatka bo już w wieku przednastoletnim korzystały z innych metod wychowawczych?
            • scher Re: Weź poprawkę 05.07.11, 20:07
              jakw napisała:

              > Może nie przeszły aż tak trudnego nastolatka bo już w wieku przednastoletnim korzystały
              > z innych metod wychowawczych?

              Przekonanego nikt nie przekona, więc ciebie nawet nie próbuję.
      • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 17:31
        Ja też uwielbbiam to forum. Zwłaszcza matki które nazywają dzieci/nastolatki w miarę przyzwoicie się zachowujące "cipiastymi"

        wink
      • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 17:47
        Cóż ja jestem liberalną matka trzeciego nastolatka.
        Nie jest wykluczone, ze po prostu miałam szczęście. Nie jest jednak także wykluczone, ze dzieki liberalzmowi i nie robienia z igły wideł, oraz pewnego zrozumienia, że nastolatke nie może być idealny, a nawet zbliżony do ideału - uwazam ten wiek za absolutnie najlepszy w kontaktach z dziećmi. Żadnego buntu nastolatka, codziennych przepychanek, oraz powaznych wybrykow nie przezywałam. Nie twierdzę,z ę sa idealne - porzadek w pokoju i świadectwo z czerwonym paskiem to coś, o czym mogę sobie w przypadku synów pomarzyć, ale jakoś mi to po prostu mało przeszkadza.
        • black.fairy Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 01:32
          Gratuluję dobrego podejścia (widać wszystko jeszcze przede mną)...
      • duch_mariana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 00:19
        > Zawsze mam wrażenie, że albo nie mają jeszcze dzieci w wieku nastoletnim, albo mają
        > je tak cipiaste, że w gruncie rzeczy na jedno wychodzi - kompletnie nie wiedzą o czym
        > piszą.

        Z całym szacunkiem, ale masz nieco spaczone postrzeganie spraw "nastolatkowych". Jeśli Twoja córka w wieku 14 lat paliła, piła, szlajała się po nocach poza jakąkolwiek kontrolą, puszczała się i kradła, to jest to typowa północnopraska patologia, którą mam okazję jako mieszkaniec tej pięknej dzielnicy Warszawy oglądać na codzień. I zachowujące się normalnie nastolatki nie są jak to określasz cipiaste, tylko Twoja córka przejawiała zachowania typowe dla marginesu społecznego. Nie wiem co robiłaś, jak do tego dopuściłaś, bo przecież to się nie stało z dnia na dzień. Demoralizacja może nastąpić dość szybko, ale nie z dnia na dzień ani z tygodnia na tydzień. Ja wiem jedno, że jak zobaczę, że córka z fajnej dziewczyny staje się podwórkową szlają, to odetnę ją od tego miejsca, ludzi, środowiska, choćbyśmy mieli zamieszkać gdzieś w Bieszczadach w barakowozie i chrust na zimę zbierać. I kompletnie nie ma wpływu bałagan w pokoju, niechęć do nauki, czy pyskowanie na demoralizację. Kurestwo, szlajanie się, złodziejstwo i dresiarstwo trzeba dusić w zarodku, a nie patrzeć i czekać co z tego wyniknie. Bo jeśli ja widzę ogolonego prawie na zero ośmiolatka w dresie i w bejzbolówce chodzącego charakterystycznym dresiarskim "rozbujanym" krokiem i plującego na chodnik, to ja wiem, co z niego bedzie za kilka lat. Teraz trzeba działać, aby temu zapobiec. Co robiłaś przez wszystkie te lata? Mojej dalekiej kuzynce odwaliło po koloniach. Miała wtedy 12 lat. Naprostowanie było dla niej bolesne, ale się udało. Więcej na kolonie nie pojechała, chociaż bardzo chciała. Pojechała na obóz, gdzie dostała jakiś tam wycisk, ale poznała żeglarstwo, poznała normalnych ludzi i miała zajęcie, a nie tak jak na koloniach leżenie na wyrach, smski, łażenie z kąta w kąt i produkcja pierdów w dupie, a wieczorem patrzenie jak starsze koleżanki latają i szukają bolca, a do tego popisówa no bo przecież co to ona papierosa nie zapali albo browara nie wypije? Albo rodzice wychowają, albo ulica i albo rodzic rozejrzy się naokoło i załapie co się dzieje i co z tego będzie i zareaguje w odpowiednim czasie, albo będzie miał survival, bo piętnastolatka roześmieje się mamusi w twarz, wyjdzie z domu, trzaśnie drzwiami, wyłączy komórkę i wróci jak się nachla i wyku.... Nie chcę Cię potępiać za to, że coś spieprzyłaś. Fajnie że idzie ku lepszemu. Tylko nie mów o normalnych nastolatkach, że są cipiaste, bo w kontekście tego, co wyczyniała Twoja córka to brzmi groteskowo.
        • nisar Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 09:45
          Akurat celowo wypisałam zestaw wybryków, co nie znaczy że moja córka je przetrenowała smile Litości! Miałam wyłącznie na celu zwrócić uwagę na drobny fakt, że wysoka średnia w szkole NIE WYKLUCZA poważnych problemów z nastolatkiem w innych sferach, odnosząc się do wypowiedzi niektórych, sprowadzających się do: "jakie problemy można mieć z nastolatkiem który ma średnią 5,0" smile , gdy bywało pisałam że mam dość.

          A co do rad niektórych osób: tak, jeśli największym problemem z nastolatkiem jest jego bałagan w pokoju, to zawsze ciśnie mi się na usta: "nie teoryzuj docent", bo tak naprawdę nie wiesz o czym piszesz. I łatwiutko jest dawać rady innym, gorzej zdecydowanie jest wtedy, gdy faktycznie trzeba się zmierzyć z konkretnymi poważnymi problemami. No ale jeśli się nie musi...
          • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 10:09
            co nie znaczy że moja córka je przetrenowała

            Nie?

            To "cipiasta" jakaś wink

            • nisar Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 10:50
              No na szczęście coraz bardziej wink
              • menodo Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 13:41
                Ja mam doroslego, bardzo "cipiastego" syna; taki byl od zawsze; nie przypominam sobie zadnych problemow z jego dorastaniem. Owszem, w pewnym momencie - na etapie liceum - pojawily sie imprezy z alkoholem, ale szybko mu sie znudzily, "bo ile mozna"... Dziewczyna - ta sama od kilku lat. Bardzo rozsadny, grzeczny, lubiany przez otoczenie czlowiek.

                Czym jest bycie rodzicem nastolatka - pokazala mi dopiero corka. Bylo to dla mnie o tyle zaskakujace, ze jej gwaltowny bunt pojawil sie w liceum, kiedy odetchnelam z ulga, ze ominely mnie w zyciu problemy z gimnazjalistka.
                Fakt, w gimnazjum obracala sie w towarzystwie rownie "cipowatych" jak ona dziewczynek; zadnego balowania pt. chlanie na umor - co w innej czesci jej klasy mialo miejsce; nocowanie u kolezanek po uzgodnieniu miedzy rodzicami, zadnych samodzielnych wyjazdow "pod namiot" - nawet takich pomyslow nie bylo.
                W liceum corka odkryla w sobie wyjatkowy talent towarzyski. Nowi znajomi, znajomi znajomych, chlopak; cipowate kolezanki z gimnazjum okazaly sie nudne, uzaleznione od matek, walczace o piatki jak glupie - a mlodosc im ucieka...
                Dotychczasowe zasady wyjsc okazaly sie dysfunkcyjne: no przeciez nie bedziesz dzwonic do matki kolezanki, ktorej nie znasz; nie rob mi obciachu - nie psuj mi imprezy, przeciez nikogo w tym wieku nie odbieraja rodzice w trakcie jej trwania...Jestem prawie dorosla, dlaczego WSZYSCY w moim wieku moga robic, co chca, a ja nie?
                Albo: ciesz sie, ze nie biore narkotykow albo nie musisz wywozic mnie do Niemiec na zabieg, albo ze nie szlajam sie z zonatymi facetami...No, faktbig_grin Inny argument - przeciez sie dobrze ucze; nie jestem jakims bezmozgiem...Tez fakt, ale czy madra, odpowiedzialna osoba upija sie na wycieczce szkolnej? Grozilo jej za to usuniecie ze szkoly, na ktorej bardzo jej zalezy...

                W dodatku mnie sie wydawalo, ze ja, w porownaniu ze swoja matka, jestem naprawde tolerancyjnym rodzicem, ze duzo wiem o problemach dorastania i ze mozna sie mna dogadac; ze jestem "reformowalna".
                Nie, w opinii corki okazalam sie tak samo glupia jak wszystkie inne glupie matki, ktore "tlamsza osobowosc swoich corek" i "niszcza im psychike". Doszlo do tego, ze po jednej z awantur (przylapalam corke na klamstwie w waznej dla mnie sprawie) - wyprowadzila sie z domu; mieszkala u kolezanek, a ja siwialam z przerazenia. Po tygodniu wrocila... I od tego czasu obie sie bardziej pilnujemysmile

                Wszystkim rodzicom, ktorzy maja cudowne metody na wychowywanie bezproblemowych dzieci, moge powiedziec: tez kiedys wydawalo mi sie, ze je mam smile
                Jedyne czego jestem pewna to tego, ze kontakt z nastolatkiem buduje sie od urodzenia. Moje burzliwe doswiadczenia z corka z pewnoscia bylyby bardziej burzliwe, gdyby nie wczesniejsze dobre miedzy nami relacje.




                • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 15:02
                  Nie strasz mnie wink
                  Zawsze miałam nadzieję, że najgłupszy wiek to około 15-tki jest i że już niedługo będę mogła jedną sztukę 'odfajkować'.
              • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 14:47
                A moze ktoś, kogo największym problemem jest bałagan w pokoju nie tyle teoretyzuje, ile potrafił wychować dzieci tak, ze nie muszą się buntować i popeełniac idiotyzmów, ani robić rodzicom na złość.
                • nisar Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 15:04
                  Polecam wypowiedź tuż przed Twoją smile

                  A tak serio: już wiele lat temu kompletnie dobiła mnie wypowiedź osoby uważanej za guru w temacie nastolatków, która jasno i wyraźnie powiedziała, że na zachowanie nastolatka ma tak w 10% wpływ dom, a w 90% rówieśnicy. I jeśli rówieśnicy są ok, to problemu zazwyczaj nie ma. Jeśli trafi w środowisko nieciekawe, to problemy pojawią się z pewnością bliską 100%. Bo psychika nastolatka jest zazwyczaj bardzo miękka a potrzeba akceptacji otoczenia bardzo wysoka.

                  A zresztą... ilu z nas dorosłych ma problem choćby w odmówieniu wypicia kolejnej lampki wina w namawiającym towarzystwie? Zwłaszcza, jeśli towarzystwo w sumie lubimy?
                  • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 15:22
                    Akurat z tą książka nie zgodziła się większość psychologów, choćby dlatego, ze dom uczy także kontaktów z rówieśnikami i ma spory wpływ na wybór towarzystwa.
                    Zwróć uwagę, ze towarzystwo raczej nie bywa przymusowe - nastolatek, szczególnie z dużego miasta, nie musi przebywać w nieciekawym towarzystwie. Zatem wybór szemranych kolegów jest wybore nastolatka, a nie zrzadzeniem losu.
                    I mam watpliwosci, co do takiej znowu "miekkiej" psychiki nastolatka. Jesli dziecko nie jest uczone podporzadkowywania się autorytetom, to być może będzie twardsze, niż to posłuszne.
                    Cóż, ja nie mam żadnego problemu, aby nie wypić kolejnej lampki - jeśli mówię, ze mam problem, to tylko dlatego,z e mam ochotę wypić następny kieliszek i zawalam to na "namowę". Jak nie chcę - po prostu nie piję.
                    • nisar Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 15:32
                      Ja też nie mam, ale kiedyś miałam. I to w czasach kiedy już daawno nie byłam nastolatką, więc dość dobrze rozumiem sytuację.

                      A co do rówieśników - tu się nie zgodzę. Bo niektóre grupy są narzucone i uciec się nie bardzo da (np. szkolna, gdzie zmiana jest skomplikowana). I różny jest też stopień agresji takiej grupy - jedna się pochichra, że kolega mięczak, więcej niż piwo nie wypije, a druga będzie takiego kolegę niszczyć. I jeden taki niszczony koleś się postawi, albo wymoże na rodzicach zmianę otoczenia, a drugi się podda albo powiesi. Bo psychika jest różna i nigdy nie wiadomo, na kogo sytuacja trafi.

                      I jeszcze jedno: moim zdaniem dom daje bazę. I jeśli ta baza jest w porządku, to pojedyncze wybryki, nawet z gatunku tych poważniejszych, w sumie przejdą bez większego wpływu na dalsze życie. A jeśli baza jest żadna, albo wręcz zła, to wtedy nastolatek nie ma z czego czerpać wzoru i znacznie łatwiej mu się kompletnie stoczyć.
                      • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 15:36
                        Postaram się krótko , bo już mnie nudzi ten temat.

                        Zgadzam się, że nie ma gotowych stuprocentowych recept na wychowanie. Jednak jeżeli młody człowiek zachowuje się w miarę przyzwoicie (wszystko jedno dlaczego - geny, wychowanie, towarzystwo czy szczęście) i jest dlatego nazywany wulgarnie "cipiasty" , to jest to wg mnie chamstwo i tyle.

                        dla mnie eot smile
                        • menodo Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 07.07.11, 13:10
                          joa66 napisała:

                          > Postaram się krótko , bo już mnie nudzi ten temat.
                          >
                          > Zgadzam się, że nie ma gotowych stuprocentowych recept na wychowanie. Jednak j
                          > eżeli młody człowiek zachowuje się w miarę przyzwoicie (wszystko jedno dlaczego
                          > - geny, wychowanie, towarzystwo czy szczęście) i jest dlatego nazywany wulgarn
                          > ie "cipiasty" , to jest to wg mnie chamstwo i tyle.
                          >
                          > dla mnie eot smile

                          Mam nadzieje, ze to nie do mniesad
                          Ja tylko "cytowalam" sad
                          • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 07:10
                            Nie, to do autorki tego słowa - zreszta bardzo często potem tu cytowanego wink

                            I dobrze...może to spowoduje u kogos refleksję.. smile
                        • black.fairy Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 02:01
                          Ja jestem cipiasta do kwadratu... i dumna z tego jestem bo moje koleżanki na topie w ogólniaku już matkami zostawały... a ja mam ustabilizowane cipiaste życie bez długów, kredytów, z corocznymi dwumiesięcznymi wakacjami w Australii, Norwegii lub Kanadzie i wiem, że na to cipiaste życie sami sobie z mężem pracujemy... jak mróweczki, cipiaste mróweczki... tongue_out
                          • nisar Moja definicja cipiastości, bo jak widać znowu 08.07.11, 08:19
                            znakomita większość mądrali forumowych dopisała sobie co chciała.

                            Cipiasty nie oznacza ułożony i niefikający, dobrze się uczący i rozsądny.

                            Cipiasty oznacza uległy i nie mający własnego zdania, a już brońboże nie mający zdania odmiennego od mamuni i tatunia tudzież nauczyciela. Cipiasty zawsze zrobi co mu rodzic/babcia/nauczyciel każe i za nic na świecie się nie obruszy, że może by tak kto inny albo może jednak nie w tej chwili, bo np. akurat kończy kryminał. Cipiasty nie lubi obozów, zielonych szkół i wyjść z kolegami, których zresztą specjalnie dużo nie ma - uwielbia przebywać w domu i chodzić z mamusią do przysłowiowej cioci na imieniny wink
                            Cipiasty jest zaprzeczeniem NORMALNEGO nastolatka i życie go niesie, bo tak mu jest wygodnie. Niekoniecznie będzie umiał poradzić sobie w życiu, bo praktycznie zawsze trafi na silniejszą osobowość i będzie przygniatany (to z obserwacji dawnych koleżanek).
                            Wniosek: nastolatek MUSI pofikać (byle w granicach) i MUSI umieć podziamać rodzicom, bo na nich się uczy. Uczy obrony swojego JA. Kierunek zazwyczaj nadaje się później.
                            To tyle Szanowni Urażeni Wyrazem Cipiasty smile
                            • joa66 Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 09:13
                              Kochana, jednoznacznie zasugerowałaś, że rodzice, których dzieci zachowują się w miarę przyzwoicie, albo tych dzieci nie mają, albo mają cipiaste...

                              • joa66 Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 09:48
                                Przypomnę:

                                Uwielbiam to forum i te wszystkie liberalne matki. Zawsze mam wrażenie, że albo nie mają jeszcze dzieci w wieku nastoletnim, albo mają je tak cipiaste, że w gruncie rzeczy na jedno wychodzi - kompletnie nie wiedzą o czym piszą

                                Widzisz w sowjej wypowiedzi miejsce np dla rodziców: "Cipiasty nie oznacza ułożony i niefikający, dobrze się uczący i rozsądny"
                                • nisar Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 10:38
                                  joa66 napisała:

                                  > Przypomnę:
                                  >
                                  > Uwielbiam to forum i te wszystkie liberalne matki. Zawsze mam wrażenie, że a
                                  > lbo nie mają jeszcze dzieci w wieku nastoletnim, albo mają je tak cipiaste, że
                                  > w gruncie rzeczy na jedno wychodzi - kompletnie nie wiedzą o czym piszą

                                  >
                                  > Widzisz w sowjej wypowiedzi miejsce np dla rodziców: "Cipiasty nie oznacza
                                  > ułożony i niefikający, dobrze się uczący i rozsądny
                                  "

                                  Ano bo widzisz, jak człowiek coś uważa, to automatycznie uważa, że inni też tak uważają big_grin i zrozumieją bez żadnej kwestii, co ja mam na myśli. Dopiero potem ze zdziwieniem się odkrywa, że ktoś może pod tym samym hasłem rozumieć co innego.

                                  Tak, stwierdzenie "mają je tak cipiaste" nie oznaczało "normalne i ułożone" tylko bezwolne i bezzdaniowe.
                                  • black.fairy Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 11:34
                                    bezwolne i bezzdaniowe - czyli takie jak ja - nie miałam własnego zdania bo moje otoczenie - mądra, doświadczona babcia, taktowny i szalenie szarmancki dziadek, ułożony i wykształcony tato oraz mądra, kochana i bardzo opiekuńcza mama stanowili dla mnie wzór do naśladowania i cokolwiek od nich usłyszałam, zawsze było mądre, taktowne i dobrze rokowało na przyszłość. Dzięki ich wiedzy w wieku 21 lat, rok po ślubie i rok przed urodzeniem pierwszego dziecka razem z mężem zbudowaliśmy swój pierwszy dom. W ciągu roku z 25 tysięcy, które uzbieraliśmy z mężem z prezentów ślubnych, z pomocą wiedzy którą ulegle i bezzdaniowo nabyłam zdołaliśmy na giełdzie pomnożyć ponad 10-ciokrotnie i w taki sposób postępujemy do dnia dziesiejszego. Mnożymy korzyści i dzielimy obowiązki - bezwolne i bezzdaniowe nie zawsze oznacza życiową wegetację, czasem oznacza zgadzanie się z autorytetem ponieważ skoro autorytet ma rację i dobrze radzi to po co się buntować... trzeba tylko korzystać...
                                    • mama303 Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 19:53
                                      black.fairy napisała:

                                      > ponieważ skoro autorytet ma rację i dobrze radzi to po co się buntować.
                                      > .. trzeba tylko korzystać...

                                      ja jednak wolę sparzyć się choćby ale na SWOICH decyzjach.
                            • black.fairy Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 11:21
                              No i właśnie ja taka byłam - cipiasta - i bardzo dobrze na tym wyszłam - słuchałam mądrzejszych od siebie - ludzi z doświadczeniem - rodziców, nauczycieli i dokładnie się utożsamiam z tym określeniem... Nigdy nie byłam na obozie ani na koloniach bo z hałastrą szkoda mi było przebywać, wolałam posiedzieć z babcią i posłuchać o jej opowieściach w czasów wojny albo pracować w wakacje w schronisku dla zwierząt lub opiekować się dziećmi. Widzisz... mama nie miała ze mną nigdy żadnych problemów bo byłam ułożonym cipiastym dzieckiem które rozsądnie patrzyło na świat, które wolało siedzieć u cioci na imieninach lub wędrować z dziadkiem Szklakiem Zamków Piastowskich zamiast marnotrawić młodość na bzdety. Moi przyjaciele są przy mnie od niespełna 25 lat i nigdy na żadnym z nich się nie zawiodłam, czy miałam na chleb czy nie - zawsze byli przy mnie - i oni też są tak samo cipiaści jak ja więc przyjmij do wiadomości, że ja doskonale rozumiem znaczenie tego słowa...
                              Aha... i moje dzieci też wyrastają na cipiaste... i bardzo dobrze... jak rozrabiaki będą notorycznie szukały roboty po OHP to moje dzieci będą robiły doktoraty na zagranicznych Uniwersytetach...
                              Dziękuję bardzo... Pozdrawiam
                              • aka10 Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 12:10
                                black.fairy napisała:



                                > Aha... i moje dzieci też wyrastają na cipiaste... i bardzo dobrze... jak rozrab
                                > iaki będą notorycznie szukały roboty po OHP to moje dzieci będą robiły doktorat
                                > y na zagranicznych Uniwersytetach...

                                Mam wielka nadzieje, ze bedziesz tu nadal pisac majac lat np.40-45. Na razie bowiem nie mozesz miec pojecia, jak bedzie. To tylko Twoja wizja. Najgorsze jeszcze przed Toba. 10 lat, to cudowny wiek.
                                • joa66 Re: Moja definicja cipiastości, bo jak widać znow 08.07.11, 12:24
                                  Najgorsze jeszcze przed Toba. 10 lat, to cudowny wiek

                                  Nie strasz!

                                  Jako matka 16 latka mogę powiedzieć, że jest coraz fajniej, a najgorszym okresem był bunt dwulatka... Teraz jest np " nie, bo ..... (argument)" kiedyś było " nie, bo nie"

                                  smile
                              • nisar Black.fairy! 08.07.11, 12:59
                                A mogę spytać, jak sobie radzisz teraz w kontaktach z otoczeniem? Jak radzisz sobie z walką w codziennym życiu? W pracy? W związku?
                                Serio pytam.
                                • black.fairy Re: Black.fairy! 08.07.11, 15:52
                                  nisar napisała:

                                  A mogę spytać, jak sobie radzisz teraz w kontaktach z otoczeniem?

                                  Normalnie... jak każdy... ale z tym wyjątkiem, że po rady wszyscy to do mnie przychodzą a ja staram się zawsze każdemu pomagać.

                                  > Jak radzisz sobie z walką w codziennym życiu?

                                  Jest pewna zasada: w walce wygrywa nie ten co zabija ale ten kto potrafi przeciągnąć wroga na swoją stronę - kompromis to podstawa konwersacji i porozumienia... (polecam książkę "Sztuka wojny")

                                  W pracy?

                                  Robię co do mnie należy (mam swój zakres obowiązków), uwielbiam kontakt ze słuchaczami i nauczycielami.

                                  W związku?

                                  Mój mąż jest dla mnie opoką. Jest bardzo prorodzinnym człowiekiem więc bardzo sobie cenię wartości które wyniósł z domu, mimo że życie go nie rozpieszczało. Czas wolny spędzamy w gronie własnej rodziny i przyjaciół, często wyjeżdżamy na wspólne wypady.
                                  Jeżeli chodzi o podział ról to dzielimy się wszystkimi obowiązkami w domu (mąż świetnie gotuje a ja raczej nie - talentu nie odziedziczyłam po babci, niestety).
                                  Jak są scysje to robimy sobie tzw. ramkę, nie skaczemy sobie do oczu tylko czekamy aż emocje opadną a potem rozmawiamy... zazwyczaj ja zaczynam tą rozmowę... i to właśnie mnie czasem wkurza bo nie umiem długo się obrażać... a mąż tylko może ze 4 razy w ciągu całego związku pierwszy wyciągnął rękę do zgody... no ale to już taki charakter...

                                  > Serio pytam.

                                  Więc serio odpowiadam... smile
                                  Pozdr.
                                  • kkokos Re: Black.fairy! 08.07.11, 20:49
                                    black.fairy napisała:

                                    > Więc serio odpowiadam... smile


                                    LUUUDZIIIEEEEE, IDEAŁ CHODZĄCY NAM SIĘ OBJAWIŁ!

                                    no mary sue po prostu, bez wad, bez porażek, bez słabości, midas w spódnicy.

                                    tylko dlaczego robi wrażenie bota, a nie człowieka??

                                    • morekac Re: Black.fairy! 11.07.11, 15:30
                                      Na razie dziecko jest na etapie kupowania pierwszej komórki, jeszcze wszystko może się zdarzyć. wink
                                      • regli Re: Black.fairy! 22.07.11, 14:44
                                        Black.fairy, szkoda, że te Twoje "autorytety", których za młodu słuchałaś, tak niewiele mieli Ci do przekazania.
                      • black.fairy Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 01:50
                        Czyli reasumując... solidne fundamenty = solidna chałupa, nic dodać nic ująć...
                    • mama303 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 19:21
                      verdana napisała:

                      > I mam watpliwosci, co do takiej znowu "miekkiej" psychiki nastolatka. Jesli dzi
                      > ecko nie jest uczone podporzadkowywania się autorytetom, to być może będzie twa
                      > rdsze, niż to posłuszne.

                      A ja nie mam wątpliwości, z tym że kwestia miekkiego charakteru, skłonności do podporzadkowywania sie innym to raczej w genach sobie przekazujemy.
                      A to jacy jesteśmy to po połowie: wpływ wychowania i innych czynników na to ma nam rodzice dali w genach.

                      > Jak nie chcę - po prostu nie piję.

                      ja w sumie tez z tym problemów nie mam ale juz mój szanowny małżonek wije się jak piskorz gdy musi odmówić i to nie tylko o alkohol idzie. Nie jestem przekonana czy to kwestia jedynie wychowania.
                  • black.fairy Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 01:47
                    nisar napisała:

                    > A zresztą... ilu z nas dorosłych ma problem choćby w odmówieniu wypicia kolejne
                    > j lampki wina w namawiającym towarzystwie? Zwłaszcza, jeśli towarzystwo w sumie
                    > lubimy?

                    Ja nie mam problemu. Mam 32 lata, pierwszy i ostatni mój kieliszek "za namową" wypiłam w wieku 17 lat.
                    Zazwyczaj nie piję alkoholu bo nie lubię szumu w głowie a jak już mam się czegoś napić to tylko gdy sama tego zechcę...
                    W wieku 22 lat urodziłam pierwsze dziecko i od tego czasu ani razu nie wypiłam nawet łyka czegokolwiek z % gdy w mojej obecności jest dziecko (wyznaję zasadę, że w domu gdzie są dzieci zawsze musi być ktoś w 100% trzeźwy)
                • menodo Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 16:09
                  verdana napisała:

                  > A moze ktoś, kogo największym problemem jest bałagan w pokoju nie tyle teoretyz
                  > uje, ile potrafił wychować dzieci tak, ze nie muszą się buntować i popeełniac i
                  > diotyzmów, ani robić rodzicom na złość. "

                  A ja Ci powiem, ze wiecej sie dowiedzialam, co to znaczy byc rodzicem nastolatka w relacji ze swoja "problemowa" corka niz z "idealnym" synem.
                  Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja doskonale wiem, co to znaczy byc matka grzecznego dziecka, natomiast Ty nie masz pojecia co to znaczy byc matka dziecka "niegrzecznego".
                  Zreszta, zapomnialam chyba dodac albo nie uwypuklilam tego, ze moj kryzys w relacji z corka zostal rozwiazany; wszystko ladnie sobie poukladalysmy i obecnie jest milosmile, wiec w zasadzie znow moge sie wywyzszac big_grin


                  • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 17:39
                    Jesli zawalenie pierwszej licealnej jest niegrzecznością, to wiem. Wiem też, ze nie jest to problem, ktory nalezy rozwiązywac w kontekscie "zbuntowany nastolatek', tylko "mlody człowiek, który ma problem".
          • morekac Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 11:04
            Z pewnością wysoka średnia nie gryzie się z bałaganem w pokoju - chyba że ten bałagan pochłania odrobione prace domowe i sypią się jedynki za ich brak. Z wysokimi stopniami nie stoi w kolizji również pyskowanie i znęcanie się nad młodszym rodzeństwem, tudzież rodzicami. Z kolei 'nicnierobienie' w zakresie prac domowych może być nawet dodatnio skorelowane z dobrymi stopniami.
            Niemniej bycie na nieustannym kacu/pod wpływem alkoholu czy narkotyków, znikanie na całe dnie bez zamiaru jakiejkolwiek nauki, zaglądania do podręczników czy odrabiania lekcji może nieco rzutować na dobre stopnie.
          • duch_mariana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 23:03
            > Akurat celowo wypisałam zestaw wybryków, co nie znaczy że moja córka je
            > przetrenowała smile

            Sformułowałaś to tak, że myślałem, że ona te wszystkie akcje ma za sobą. Zdziwiłem się trochę, bo z tego widzę, to albo robi to totalna patologia, gdzie pijany tatuś nie wie, czy posuwa żonę, córkę, matkę czy kochankę, albo małolaty z rodzin, gdzie oboje rodzice non stop pracują i niewiele mają kontaktu z nimi. Ja trzymam rękę na pulsie i patrzę co młoda robi. Jest w wieku, w którym normalne dotychczas dziewczynki zaczynają mutować się w stojaczki bramowe, a tego bym dla dzieciaka nie chciał. Muszę wypieprzać z tego dziadostwa do jakiejś porządniejszej okolicy, bo część koleżanek córki już się zaczyna włóczyć z tymi łysymi łebkami w dresach. Ona na razie nie przejawia takich tendencji, ale po co ma na to patrzeć? Ja już też mam dosyć pomału, bo syf naokoło, wylęgarnia dresiarstwa i bimbo, ekipy podpitych małolatów drą mordy po nocach, klatka zaszczana, grzyb i wilgoć. Ale na razie największym problemem, jaki mi córka sprawia są jej koszmary nocne, no i jak ją coś z równowagi wyprowadzi to przeklina jak rasowy praski menel.
      • black.fairy Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 01:29
        Super... odezwę się do Ciebie za 5-6 lat, jak moje latorośle (chłopaki) zaczną mi fiksować... Na razie mam jeszcze spokój ale kto wie... Mi się Twoje podejście całkiem podoba...
    • kepp Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 11:56
      Terroryzowanie 15latki dzwonieniem do niej... To raczej 15latka terroryzuje matkę nie wracając do domu o normalnej godzinie i nie odbierając telefonu.
      Z tego co pisze a-m75, nie chodzi o "zwykłą" 15latkę, która trzy razy wróciła do domu o godzinę za późno bez uprzedzenia...

      Mój młodszy brat, w podobnym wieku, zaczął odstawiać takie jazdy. Syf w pokoju niemiłosierny, w łazience, kuchni itp to samo jak tylko coś robił, bo nie czuł obowiązku sprzątania po sobie. Uczyć się w ogóle nie uczył, miał kolegów i to było najważniejsze. Wychodził, wyłączał telefon, wracał w nocy, rodzice nie mieli pojęcia gdzie i z kim jest oraz o której wróci. Jak już myśleli, że doszli z nim do porozumienia i np ustalili, że o 23.00 ma być w domu (na co on się zgadzał), to wracał o 2, oczywiście mając wyłączoną komórkę. Raz nawet wyszedł po południu na chwilę do kolegi a na drugi dzień rano zadzwonił, że jest na rybach kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania i wróci za kilka dni... Kilka razy wrócił do domu mocno pijany.

      Co moi rodzice robili... Syf w pokoju = jego sprawa, ważne, żeby miał drzwi zamknięte jak chce mieć taki bajzel, bo nasi goście nie muszą tego oglądać. Jak nie dostarczył ubrań do kosza na pranie (leżały zazwyczaj u niego na podłodze/biurku), to nie miał w czym chodzić. Ewentualny bałagan zostawiony we "wspólnej" części mieszkania, lądował u niego na podłodze... Łącznie z upieprzonym tosterem, stertą talerzy, kubków itp, mokrym ręcznikiem i brudnymi butami, które zostawił na samym środku przedpokoju.
      Bardzo szybko się nauczył, że jak chce się mieć czyste ubrania i mieć na czym/w czym jeść i pić, to wiadomo co trzeba zrobić.

      Jak się nie uczył, wracał w nocy i nie odbierał telefonu- zero kieszonkowego. Rodzice doładowywali telefon tylko na taką minimalną kwotę, żeby karta nie straciła ważności przez miesiąc, bo mimo wszystko chcieli mieć z nim kontakt telefoniczny. On nie miał za co dzwonić do kolegów, bo kasa na koncie kończyła się najczęściej następnego dnia. Zero kasy na kino, słodycze, fajne markowe ubrania itp. Warunkiem dostania pieniędzy na wakacje było zaliczenie roku w szkole, bez żadnych poprawek itp atrakcji. Jak w pierwszej klasie technikum zawalił i miał poprawkę, to wszyscy koledzy wyjechali, a on siedział w domu i musiał się zadowolić jeżdżeniem na rowerze nad wodę.

      Generalnie, rodzice wyjaśnili mu, że jest niepełnoletni więc mają obowiązek go utrzymywać, ale "utrzymanie" będzie się ograniczać do zaspokojenia podstawowych potrzeb jeśli nie dostosuje się do przedstawionych reguł. I nie zamierzają przejmować się tym, że jemu jest strasznie przykro, że wszyscy koledzy jadą na obóz, skoro on się nie przejmował tym, że oni się martwią, bo on na noc nie wraca i ma gdzieś szkołę. Tak na prawdę, na początku ta strategia "olewania" była dla nich bardzo ciężka do wprowadzenia, ale z pomocą pedagoga szkolnego jakoś przetrwali...

      Od tego czasu minęły dwa lata, szkoły nigdy więcej nie zawalił (poprawkę zdał w sierpniu i dało mu to do myślenia). Odbiera telefon, mówi gdzie wychodzi i o której wróci. Bałagan w pokoju jak miał tak czasem ma- jego sprawa, ale z własnej inicjatywy wyrzuca śmieci! wink
      • azonka1 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 19:10
        podziwiam ludzi którzy radza sobie z takimi nastolatkami i czytam takie historie pełna obaw bo mam w domu 13-latke, która raczej nie zapowiada się na osobę spokojną, ale jeszcze nad wszystkim panuję. Czytam, myslę i mam pytanie do kepp, czy jednak takie "olewanie" przez rodziców nie rodzi zagrożenia że dziecko jednak pozostanie w "fajnym" środowisku rówieśników, szukając kasy na telefon albo i telefonu na własną rękę. Fakt że my mamy dziewczyny i im może przyjść do głowy kilka pomysłów jak użyć swojej urody do zdobycia tego co chcą. Jak olać dziewczynę wiedząc że z dziwnym towarzystwem idzie gdzieś na noc i może zatrzymać się u koleżanki której rodzice nawet nie zauważą, że ktoś jeszcze snuje sie po domu bo będą wiecznie pijani. Jak ustrzec przed takim towarzystwem?
        • scher Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 20:15
          azonka1 napisała:

          > Jak olać dziewczynę wiedząc że z dziwnym towarzystwem idzie gdzieś na noc i może
          > zatrzymać się u koleżanki której rodzice nawet nie zauważą, że ktoś jeszcze snuje się
          > po domu bo będą wiecznie pijani. Jak ustrzec przed takim towarzystwem?

          Może nie pozwalając córce wychodzić z kimś, kogo nie znasz osobiście i kogo rodziców nie poznałaś choć telefonicznie i nie omówiłaś z nimi warunków imprezy?
          • jakw Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 20:19
            scher napisał:
            >
            > Może nie pozwalając córce wychodzić z kimś, kogo nie znasz osobiście i kogo rod
            > ziców nie poznałaś choć telefonicznie i nie omówiłaś z nimi warunków imprezy?
            Ale to trzeba założyć , że albo małolata bez pozwolenia rodzica nogi za próg nie wystawi, albo
            siedzieć w domu i tej małolaty cały czas pilnować...
            • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 20:39
              Nastolatkowi można zabronić wyjścia na nocną imprezę jeżeli mamy ku temu powody.

              Jak?

              Tu własnie czasy przednastolatkowe sie też kłaniająwink
            • scher Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 20:49
              jakw napisała:

              > Ale to trzeba założyć, że albo małolata bez pozwolenia rodzica nogi za próg nie wystawi,

              Tak trudno to osiągnąć w typowych przypadkach?

              > albo siedzieć w domu i tej małolaty cały czas pilnować...

              Widzisz jakiś problem? Jesteśmy w stanie przeorganizować swoje życie dla niemowlaka, jesteśmy w stanie zrobić to dla osoby starszej, zniedołężniałej, niepełnosprawnej...
              Dlaczego taki to kłopot przeorganizować swoje życie dla krnąbrnego nastolatka, którego kochamy i na którego przyszłości cholernie nam zależy?
              • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:03
                Ale to nie jest własnie typowy przypadek.
                W typowym przypadku zakaz wyjscia z domu kończy się awanturą i trzaskaniem drzwiami. W nietypowym - nastolatka po prostu wychodzi. Wychodzi, bo zatrzymanie jej siłą i związanie zazwyczaj nie wchodzi w grę.
                I tu zaczyna się problem, bo nastolatki ustrzec od jej własnej głupoty raczej nie można. Pozostaje albo terapia, albo dotarcie do dziecka, albo zrobienie czegoś, by dom nie stał się miejscem, z ktorego się ucieka.
        • kepp Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:07
          Nie mam dzieci, ale kiedyś zastanawiałam się, co bym zrobiła, gdybym miała takie problemy z własną córką...

          Jeśli chodzi o kasę, to mój brat, od mniej więcej 17stego roku życia, pracuje dorywczo. Chciał mieć własne pieniądze, kieszonkowe mu nie wystarczało. Za zgodą rodziców, gdy był niepełnoletni, pod warunkiem, że nie będzie to miało wpływu na szkołę (nikt od niego piątek nie wymaga, zdanie bez problemu do następnej klasy to jest minimum, które musi spełnić).
          Moje koleżanki kilka lat temu, czy córki naszych sąsiadów obecnie też biorą się za jakieś roznoszenie ulotek, raczej żadnej nie przyszło do głowy używanie swojej urody i jakieś bardziej ekstremalne pomysły.

          13latce zdecydowanie nie pozwoliłabym wyjść na imprezę z dziwnym towarzystwem na noc i nocować niewiadomo gdzie. Choćby nawet płakała, krzyczała i groziła, że wyjdzie oknem- będę pilnować okna.
          Z 13latką, która jeszcze nie robi takich akcji można ustalić zasady, których przestrzegamy (w innym wypadku odebranie "przywileju" imprezowania, który już raz został dany pewnie skończyłoby się niezłą awanturą). Jeśli ma u kogoś nocować, to podaje odpowiednio wcześniej numer telefonu rodziców koleżanki/kolegi, żeby można było z nimi ustalić, czy będą w domu, o której ją odebrać itp. Jak się okaże, że można jej zaufać, bo nocuje tam gdzie miała nocować, wraca bezpiecznie do domu itp, to mogłabym okazać zaufanie nie dzwoniąc zawsze do rodziców koleżanki/kolegi i dając jej więcej swobody.

          W skrajnym przypadku, zmiana szkoły (przez co i towarzystwa) wchodziłaby w grę.
          • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:14
            (w innym wypadku odebranie "przywileju" imprezowania, który już raz został dany pewnie skończyłoby się niezłą awanturą)

            I to jest właśnie odpowiedź na pytanie jak zabronić - pewne ogólne zasady powinny panować "od zawsze" . Jezeli sa tylko narzędziami stosowanymi dowolnie w celu uzyskania doraźnego celu - będzie trudno.

            I trzeba sie zastanowić co jest wg nas najważniejsze, bo jak będziemy się tak samo upierac przy rzeczach ważnych i drobiazgach, dziecko pewnie hurtowo odrzuci wszystko .
            • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:21
              Własnie. Drobiazgi powinny pozostać drobiazgami, tymczasem tu pice przez 15 latke , zostanie na drugi rok i nie sprzatanie w czasie wolnym jakoś stoją w jednym szeregu.
              Zwrócilabym tez uwagę na dwie idealne kobiety w domu - wzorową mamę i wzorową córeczke, którym przeciwstawia się "nieletnią". I to, ze matka nie umie nawiązać kontaktu na zwykłym, codziennym poziomie plotkowania o niczym - usiłuje porozumieć się z córką wchodzac w jej prywatne zainteresowania i wymuszając rywalizację na kazdym polu.
              Przykro mi, ja córkę rozumiem.
              • a-m75 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:52
                Zdecydowana nadinterpretacja z Twojej strony. Nie stoi w jednym szeregu to co wymieniłaś.
                Nie wiesz jak wygląda codzienne nasze plotkowanie.
                Nie wiesz kto w czyje zainteresowania wszedł.
                I nie ma idealnych kobiet w naszym domu. Nawet w żadnym nie ma. Poza Twoim. Z Twoimi trzema idealnymi synami, których oczywiście dobre wychowanie jest Twoją zasługą.
                I kolejny słowny atak. Ale zauważyłam na innych wątkach, że to dla Ciebie typowe, więc biorę poprawkę.
            • kepp Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 21:56
              I to jest właśnie odpowiedź na pytanie jak zabronić - pewne ogólne zasady powinny panować "od zawsze". Jezeli sa tylko narzędziami stosowanymi dowolnie w celu uzyskania doraźnego celu - będzie trudno.

              Idea jest piękna, ale... wink Z własnego podwórka wiem, że mój brat do końca podstawówki był "normalnym" chłopakiem, który informował rodziców u kogo nocuje i który uwielbiał majsterkować z tatą w wolnym czasie. Na prawdę całkiem nieźle się uczył (czwórki, czasem jakaś trójka mu wpadła) i nawet miał porządek w pokoju(!). Jakoś tak w drugiej klasie gimnazjum na dobre mu odpaliło, w trzeciej zaczął prezentować takie akcje jak opisałam w poprzednim poście... Kontakt z pedagogiem szkolnym i przez jakiś czas z psychologiem był już od drugiej klasy, zanim zaczęła się jazda.
              No i kurczę nie widzę sposobu, który gwarantowałby w stu procentach, że z małego blond aniołka wyrośnie nastolatek, z którym będzie można bez awantury ustalić godzinę powrotu do domu i który nie będzie przychodził pijany kilka razy w roku...
              W ten sposób nie można też wykluczyć, że zamknięcie mieszkania na klucz i pilnowanie okna nie będzie koniecznie, niestety.

              Znajomy, kilka lat temu, wziął urlop bezpłatny i dosłownie odprowadzał młodszą siostrę do szkoły (pierwsza klasa liceum), siedział pod salą podczas lekcji, żeby nie uciekła... Następnie przyprowadzał do domu, pilnował odrobienia lekcji i spał na materacu pod drzwiami pokoju, żeby nie wyszła w nocy na imprezę. Po trzech tygodniach zgodziła się na przestrzeganie spisanych zasad ustalonych wspólnie z rodzicami (którym już po prostu ręce opadały i dlatego starszy brat, z własnej inicjatywy, wkroczył do akcji)... Zastanawialiśmy się, co by było gdyby się nie zgodziła... Bo jednak ile można? Liceum skończyła i jest mu za to wdzięczna.
              • joa66 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 23:04
                No i kurczę nie widzę sposobu, który gwarantowałby w stu procentach, że z małego blond aniołka wyrośnie nastolatek, z którym będzie można bez awantury ustalić godzinę powrotu do domu i który nie będzie przychodził pijany kilka razy w roku...


                Oczywiście, że nie ma takiego sposobu.

                Zawężając dyskusję do nocnych imprez - to nie jest tak, ze aniolek ma specjalne prawa, a łotr ma mieć te prawa ograniczone. Po prostu nie ma tego "pierwszego razu" kiedy nastolatek idzie nie wiadomo gdzie bez zgody rodziców. Jeżeli wyjdzie pod naszą nieobecność - konsekwencje-po pierwszym razie a nie jak się rozbucha. Jeżeli przymykamy oczy na łamanie zasad nic dziwnego, że kiedy nagle próbujemy je egzekwować nastolatek traktuje to jako zemstę, albo co najmniej karę.

                Z tym, że jestem za ograniczoną liczbą nienaruszalnych zasad.
                • verdana Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 05.07.11, 23:20
                  Własnie.
                  Poza tym widze spore niebezpieczeństwo w tym, ze z biegiem lat w wielu rodzinach dzieciom zwieksza się nadzór, dyscyplinę i ogranicza prawa - a nie odwrotnie.
                  • kowalka33 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 09:59
                    tak bo wielu rodzinach do wychowywania biorą sie rodzice jak juz jest problem nie do ogarniecia normalnym trybem. czytałam gdzies że to jest tak że najpierw dziecko się niańczy a potem jak pójdzie do szkoły to tak od 3 klasy ma się je w dupie ...a potem zonk. i żadne checi wysyłania do obozów juz nie poskutkują. A moja córka nie jest cipkowata , jest normalna (ale wcale nie doskonała)
    • alabama8 Ohotniczy Hufiec Pracy 06.07.11, 15:05
      Kiedyś było coś takiego jak OHP - tylko nie wiem od jakiego wieku można pracować.
      Jak się nie uczy to do roboty. W pewnym wieku przeżywa się szok, doświadczając na własnej skórze ile trzeba się narobić żeby było na zakupy w Biedronce czy nową kieckę.
      Więc jeśli nie szkoła to może dorywcza praca. Praca uszlachetnia. smile
      • verdana Re: Ohotniczy Hufiec Pracy 06.07.11, 15:24
        Obowiązek szkolny jest do 18 roku życia. Może być realizowany w OHP, natomiast nie ma możliwości, aby przerwać naukę i iść do pracy.
    • mamusia1999 mam trop konkretu 06.07.11, 15:44
      przyjaciolka mojej mamy - pscyholog - pracuje w takiej miedzyszkolnej poradni ....pedagogicznej....psychologicznej? nie wiem czy w zwiazku z tym, czy zupelnie niezaleznie od tego - ale ona od lat w lecie ratuje sobie budzet wyjazdami na letnie obozy z trudna mlodzieza.
      rzecz dzieje sie w krakowie. zapytalabym dokladnie, ale wlasnie wyjechala.
      pytalabym pewnie po pierwsze w takich poradniach, potem w urzedzie socjalnym.

      a z doswiadczenia mojej przyjaciolki z corka miedzy 12-18. cora wyprowadzila sie dosc dobrowolnie do takiej nadzorowanej komuny nieletnich. na "wejscie" zdemolowala" przyznany jej pokoj. nikomu do glowy nie przyszlo cos naprawiac, rzeczy nieodwracalnie zniszczone musiala refinansowac kieszonkowym, i rezygnacja z "bonusow" (lody, cola, nawet na szkolna stolowke nie dostala tylko musiala sobie zrobic wiecej kanapek). jak nie wrocila o czasie lub nie zadzwonila z konkretnym powodem - to sprawa byla traktowana jak zaginiecie nieletniej. z policja. po kilku razach jej sie znudzilo, tudziez "nieodpowiednie" towarzystwo sie wykruszylo - jakos nikt nie chcial balowac lub sie szwendac z "poszukiwana".
    • takchce83 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 06.07.11, 21:43
      Wiecie jaka jest najlepsza metoda na wybryki nastolatków? Czytam na innych forach i poprostu jestem w szoku.To co proponują inni rodzice to kary cielesne- i o dziwo wszyscy przytakują.Na przykład jeden ojciec stara się nie bić córek , stara się stosować szlabany i inne metody, ale córki nie są grzeczniejsze-więc podjął decyzje razem z żoną o stosowaniu paska .Córki dostają od 7 roku życia na goły tyłek-najmłodsza ma 5 lat więc dostaje 1-3 razy ręką lub klapkiem, a od 7 lat będzie dostawać na goły tyłek.Najstarsza ma 18 lat i dostaje od 14 do 18 pasów na goły tyłek za palenie papierosów , 1 w szkole, za pyskowanie, za spóźnienie do domu, za uwagi w szkole, za nie posprzątanie pokoju, za kłótnie z siostrą średnią.Ojciec przed laniem rozmawia 30 minut z córkami a potem bije na leżąco lu stojąco oczywiście na goły tyłek i mówi , że mocno nie bije tylko ,żeby poczuły pasek, aha córki płaczą ale przepraszją jego i żonę i mówią że nie bedą już tak robiły.Dla mnie porażka w życiu bym nie chcciała mieć takich rodziców.Nastolatki piszą jak ojcowie i matki biją po wywiadówkach., za pyskowanie, wagary , alkohol, późne powroty do domu- i są to wpisy z roku 2011.Co wy na to?
      • maksimum Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 07.07.11, 00:39
        takchce83 napisała:

        >Najstarsza ma 18 lat i dostaje od 14 do 18
        > pasów na goły tyłek za palenie papierosów , 1 w szkole, za pyskowanie, za spóźn
        > ienie do domu, za uwagi w szkole, za nie posprzątanie pokoju, za kłótnie z sios
        > trą średnią.Ojciec przed laniem rozmawia 30 minut z córkami a potem bije na leż
        > ąco lu stojąco oczywiście na goły tyłek i mówi , że mocno nie bije tylko ,żeby
        > poczuły pasek, aha córki płaczą ale przepraszją jego i żonę i mówią że nie bedą
        > już tak robiły.

        Popieram! To jest dopiero szkola zycia,jak za 50 lat beda to opowiadac swoim wnukom,to wszyscy beda chcieli te metody nasladowac.

        > Nastolatki piszą jak ojcowie i matki biją po wywiadówkach., za pyskowanie, waga
        > ry , alkohol, późne powroty do domu- i są to wpisy z roku 2011.Co wy na to?

        No niestety glupie dzieci sa i trzeba z nimi sobie jakos radzic.
        • q_fla Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 08.07.11, 12:06
          Są też głupie żony, które na przykład palą, spóźniają się z pracy do domu, zostawiają niezmyty talerz w zlewie. Takie też trzeba lać w myśl twojej zasady.
          Szefowie w pracy też powinni mieć takie przywileje: za spóźnienie strzał z liścia.
          Na przykład.
        • ewenekgosia Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 10.07.11, 18:38
          skoro takie rewelacyjne to metody to czemu trzeba je powtarzac po kazdej wywiadowce?
      • paszczakowna1 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 10.07.11, 19:16
        >Co wy na to?

        Forum na sadomasochistyczne fantazje seksualne pewnie gdzieś jest, ale nie tu.
        • takchce83 Re: Obóz koncentracjny dla nieletniej - poszukiw 10.07.11, 19:31
          Z tego co tam wyczytałam to nie wizje sadomasochistyczne tylko prawda.Rodzice stosują kary cielesne i wszyscy to popierają-nie rozumiem dlaczego?Jak można bić dziecko, nastolatka, wogule kogokolwiek.A co wy na to?-znaczyło kiedy wreszcie w Polsce rodzice przestaną bić dzieci.
    • martag2 a-m75 - ja Ciebe rozumiem 21.07.11, 07:38
      A-M 75,

      Nie przeczytałam wszystkich postów, ale rozumiem twój problem.

      Podobnie było z moim bratem. Chłopak wybitnie zdolny, świetny sportowiec, dusza towarzystwa, nagle w wieku ok. 15 lat związał się z kolegami z tzw" marginesu" z resztą nie on jeden. Wynikła z tego fascynacja alkoholem. W żaden sposób nie dało się znim dojść do porozumienia. Mama i ja biegałyśmy z nim po psychologach, psychiatrach. Siadaliśmy do okrągłego stołu ustalaliśmy zasady, gdzie zdanie brata było bardzo brane pod uwagę. Brat z nami ustalał reguły, twierdził, że super, ok. Rozmawialiśmy o marzeniach, o tym co chciałby robić. Pomagałyśmy mu jak tylko się dało, a brat wychodził z domu i łamał wszystkie zasady, które ustalił. Wracał pijany lub nie wracał wcale. Fakt, że zdawał z klasy do klasy, ale jego pijaństwo trwało, zawalił studia, poszedł do wojska liczyłyśmy, że może tam z nim dojdą do porządku. Nic z tego w wieku ok 25 lat trafił na pierwszy odwyk, płakał jak dziecko . Wyszedł i wrócił do dawnych nawyków. Ocknął się trochę kiedy się ożenił. Teraz ma ponad 40 lat, jest głową rodziny, świetnie zarabia, ale czasem łapie ciągi alkoholowe.

      Najgorsze były znajome matki, które krytykowały ją i mówiły co powinna zrobić i że one to by sobie tak prosto poradziły. A dzieciak był jak w amoku, nic z nim nie można było ustalić.

      a-m75 zastanawiałam się wiele razy jak ja walczyłabym o moje dzieci, gdyby i one wpadły w taki amok.
      PO pierwsze musisz ją wyrwać z towarzystwa , w którym się obraca. Jeśli mieszkasz w dużym mieście skontaktuj się z ośrodkiem Socjoterapii "Kąt", przenieś ją tam do szkoły
      www.moskat.pl/startowa/imprezy2010_2011/specjalistyczne_punkty_konsultacyjne.php
      Znam ludzi, którzy ukończyli te szkoły i są wspaniałymi ludźmi, mówią, że pobyt w tej szkole uratował im życie.

      Jeśli mieszkasz w małym mieście, wyprowadziłabym się z niego. Zaryzykowałbym wszystko.

      Spróbuj skontaktować się z wychowawcami i psychologami z kąta, pomoc jest bezpłatna, bez rejonizacji. Oni pracują z takimi dzieciakami na co dzień, będą najbardziej kompetentni w udzielani rad w tej sprawie, a nie tak jak niektóre forumowiczki.

      Trzymam kciuki. Powodzenia
      • sebalda Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 09:51
        Gdyby surowa dyscyplina, ścisły system kar i nagród, pruski dryl byly skuteczne, po, załóżmy, roku stosowania nie byłyby już potrzebne, a przynajmniej byłyby skuteczne.
        O nieznośnych, zbuntowanych nastolatkach czytam najczęściej w kontekście nieskuteczności kar. Rodzice bardzo się dziwią, że uczą dziecka porządku i dyscypliny (czytaj: tresują), a one mimo to palą, piją, nie wracają na noc. A może odrobina refleksji? Skoro to nie działa, to może metoda jest niefajna. Nie, łatwiej zwalić na dziecko, że ma taką naturę albo na środowisko, jeszcze lepiej. Ale jak już napisała Verdana, środowisko psuje dzieci łatwo ulegające naciskom. A dlaczego łatwo ulegają naciskom? Bo mają już skutecznie złamany kręgosłup przez osławiony system nagród i kar, przez ciągłe dyscyplinowanie. Nie mają poczucia własnej wartości i godności, bo nie mają prawa mieć swojego zdania, bo mają się słuchać, przestrzegać, mają być karne, grzeczne. Nie mają oczywiście prawa do słabości. Dziecko pewne siebie i takie, ktoremu wolno mieć swoje zdanie, któremu pozwala się pewne rzeczy negocjować, nie ulega wpływowi środowiska, wybiera sobie przyjaciół podobnych do siebie, a nie klasowych przywódców, łobuzów.
        Dziecko wychowane w szacunku szanuje innych, dziecko, które jest kochane i lubiane przez rodziców, lubi siebie i innych. Nie ma prostszej i w sumie przyjemniejszej dla obu stron rady. I chyba też Verdana napisała wyżej, że to robi się od urodzenia dziecka, od najmłodszych lat, a potem to procentuje.
        Mam 20-latkę i 16-latka. Nie miałam z nimi nigdy większych problemów wychowawczych, nigdy. Miały i mają czerwone paski, w pokojach bałagan, ale raz w tygodniu sprzątają, w tygodniu z reguły nie mają czasu pomagać w domu, w sobotę trochę pomagają. Jak mają wyjścia, pomoc odpuszczam, pomogą innego dnia. Do domu zawsze wracały na czas, nie kłamią, nie używają. A wychowałam je bez żelaznej dyscypliny, po prostu w poszanowaniu ich odczuć, tylko tyle.
        • scher Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 10:37
          sebalda napisała:

          > Gdyby surowa dyscyplina, ścisły system kar i nagród, pruski dryl byly skuteczne

          Zawsze słowo dyscyplina kojarzy ci się z pruskim drylem i przymiotnikami: surowa i żelazna? Ze "ścisłym systemem kar i nagród"?
          • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 11:34

            > Zawsze słowo dyscyplina kojarzy ci się z pruskim drylem i przymiotnikami: surow
            > a i żelazna? Ze "ścisłym systemem kar i nagród"?
            W większości wypadków tak. Z opisów zbuntowanych dzieci najczęsciej przeziera obraz tak pojmujących dyscyplinę rodziców. Dyscyplina elastyczna i biorąca pod uwagę indywidualizm dziecka, jego wiek i stopień rozwojowy, jego predyspozycje i szanująca jego odczucia jest niestety rzadkością.
            Nie jestem zwolenniczką wychowania bezstresowego, żeby nie było nieporozumień. To druga niebezpieczna skrajność, dawno skompromitowana. Jestem zwolenniczką wychowania dziecka w poszanowaniu jego osoby, odczuć, wrażliwości. Bardzo prosto to przeprowadzić, pamiętając o swoim wewnętrznym dziecku, o tym, że dziecko jest człowiekiem, a nie pieskiem do wytresowania, poznając literaturę na temat cykli rozwojowych dziecka, czyli nie myśleć, że 8-miesięczne dziecko krzykiem wymusza zachowania rodziców. Może ono inaczej nie umie, nie ma innych możliwości? Albo sławny bunt 2-latka. To nie jest wymysł, to dokładnie zbadany fakt. Ale nie, rodzic i tak wie lepiej, że jak w tym wieku dziecka nie nauczy rozumu (czytaj: nie złamie siłą oporu rozwiającego się dynamicznie dziecka), to wychowa rozwydrzonego bachora. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Łamiąc dziecko, wychowa gimnazjalistę, ktory za wszelką cenę będzie chciał przypodobać się liderom klasowym i żeby to osiągnąć przestanie się uczyć, by nie ogłoszono go kujonem, zacznie pić i palić. Gdzieś akceptację musi znaleźć, bo w domu wciąż nie jest dość doskonałe dla rodzica.
            • scher Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 12:46
              sebalda napisała:

              > > Zawsze słowo dyscyplina kojarzy ci się z pruskim drylem i przymiotnikami:
              > > surowa i żelazna? Ze "ścisłym systemem kar i nagród"?
              > W większości wypadków tak. Z opisów zbuntowanych dzieci najczęsciej przeziera obraz tak
              > pojmujących dyscyplinę rodziców.

              Znasz również, mam nadzieję, niezbuntowanych, zdyscyplinowanych nastolatków?

              > Dyscyplina elastyczna i biorąca pod uwagę indywidualizm dziecka, jego wiek i stopień
              > rozwojowy, jego predyspozycje i szanująca jego odczucia jest niestety rzadkością.

              Ale taka jest właśnie konieczna.
              • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 13:04
                Znam bardzo dobrze nastolatki niezbuntowane i zdyscyplinowane, to moje dzieci, ktore były wychowywane tak, jak to postuluję, czyli nie w surowej dyscyplinie, tylko z poszanowaniem ich odczuć. Z tego, co wiem, dzieci Verdany również były tak wychowywane i problemów wychowawczych też nie sprawiały.
                Czytając Twoje wypowiedzi mam silne wrażenie, że jesteś raczej za surową dyscypliną niż za dyscypliną elastyczną, o której ja piszę. Nastolatkowi, ktory na gg pisze o piciu i paleniu (nie wiadomo, ile jest w tym prawdy a ile przechwałek) każesz dokręcić śrubę, mimo że matka wyraźnie pisze o ścisłym stosowaniu systemu kar i nagród. Wybacz, ale nie wierzę w Twoją deklarację poparcia dla dyscypliny elastycznej. Napisz może, jak wygląda dyscyplina w Twoim wykonaniu. Z przykładami, bardzo jestem ciekawa.
                • scher Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 13:21
                  sebalda napisała:

                  > Czytając Twoje wypowiedzi mam silne wrażenie, że jesteś raczej za surową dyscypliną niż za
                  > dyscypliną elastyczną, o której ja piszę.

                  Może dlatego, że wypowiadam się głównie w wątkach założonych - w mojej ocenie - przez rodziców mających problemy ze stawianiem dziecku granic i traktujących je zbyt partnersko.

                  > Nastolatkowi, ktory na gg pisze o piciu i paleniu (nie wiadomo, ile jest w tym prawdy a ile
                  > przechwałek) każesz dokręcić śrubę

                  Nic nie każę, wyrażam swoje zdanie w dyskusji. Jeżeli autorka wątku uważa, że moje rady są nietrafione, ma szansę zareagować i przedstawić swoje argumenty.

                  > mimo że matka wyraźnie pisze o ścisłym stosowaniu systemu kar i nagród.

                  Ja jednak nie bardzo wierzę, ze autorka wątku trzyma dyscyplinę. Ma za miękki sposób pisania. Przyłapała syna na czymś okropnym i wyraźnie nie wie, co zrobić.
                  Rodzic, który ma nawyk trzymania dyscypliny (elastycznej, nie okrutnej), ma zupełnie inne reakcje.

                  Tu mniej o konkretne metody chodzi, bardziej o tę pierwszą spontaniczną reakcję rodziców, o ich gniew i oburzenie. Tego zupełnie u autorki wątku nie wyczuwam, nie wyczuwa więc ich pewnie rzeczony nastolatek.

                  > Wybacz, ale nie wierzę w Twoją deklarację poparcia dla dyscypliny elastycznej.
                  > Napisz może, jak wygląda dyscyplina w Twoim wykonaniu. Z przykładami, bardzo jestem
                  > ciekawa.

                  Nie zrobię tego z szacunku dla swoich dzieci. Nie będę przykładów z ich prywatnego życia wywlekał na publicznym forum.
                  • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 14:09
                    Ja miałam inne odczucia, czytając tamten wątek, ale to kwestie subiektywne.Może matce było niezręcznie (i słusznie) przyznać się do czytania gg, stąd jej wątpliwości.
                    Rozumiem niechęć do opisywania dzieci na publicznym forum (choć przecież nikt nikogo tu nie zna osobiście, piszemy ogólnikowo), zapytam więc inaczej: czy jesteś zwolennikiem kar cielesnych wobec dzieci? Czy Twoja dyscyplina sprawdza się w wychowaniu Twoich dzieci? Czy masz absolutną pewność, że nawet jeśli z pozoru są posłuszne, nie robią nic za Twoimi plecami, ze strachu przed Twoją dyscypliną, a nie z przekonania, że działają nieuczciwie, niebezpiecznie, niemoralnie? Czy miewasz z nimi lub miewałeś poważne problemy wychowawcze?
                    • martag2 Re: Skuteczne metody wychowawcze 21.07.11, 19:06
                      A jak to jest, że w jednym domu, w którym panują takie same prawa i obowiązki , z jednym dzieckiem nie ma żadnego problemu, a drugie to diabeł wcielony?
                      • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 22.07.11, 13:32
                        martag2 napisała:

                        > A jak to jest, że w jednym domu, w którym panują takie same prawa i obowiązki ,
                        > z jednym dzieckiem nie ma żadnego problemu, a drugie to diabeł wcielony?

                        Nie mam pojęcia. Ja takiego problemu nie mam, dzieciaki mają inne temperamenty, inne charaktery, inne zainteresowania, ale ani jedno, ani drugie nie sprawiało nigdy problemów wychowawczych, zatem z moich obserwacji niczego nie mogę powiedzieć. Myślę, że to są indywidualne, osobnicze różnice i uwarunkowania, jakieś powody na pewno istnieją. Czasami jest to na przykład zazdrość o rodzeństwo, o miłość rodziców, czasem coś zupełnie innego.
                        • menodo Re: Skuteczne metody wychowawcze 22.07.11, 15:05
                          sebalda napisała:

                          > martag2 napisała:
                          >
                          > > A jak to jest, że w jednym domu, w którym panują takie same prawa i obowi
                          > ązki ,
                          > > z jednym dzieckiem nie ma żadnego problemu, a drugie to diabeł wcielony?
                          >
                          > Nie mam pojęcia. Ja takiego problemu nie mam, dzieciaki mają inne temperamenty,
                          > inne charaktery, inne zainteresowania, ale ani jedno, ani drugie nie sprawiało
                          > nigdy problemów wychowawczych, zatem z moich obserwacji niczego nie mogę powie
                          > dzieć. Myślę, że to są indywidualne, osobnicze różnice i uwarunkowania, jakieś
                          > powody na pewno istnieją. Czasami jest to na przykład zazdrość o rodzeństwo, o
                          > miłość rodziców, czasem coś zupełnie innego. "

                          Moje dzieci tez maja inne temperamenty, ale "diabel wcielony" ujawnil sie dopiero na etapie liceum w przypadku mlodszej corki. W gre nie wchodzi zazdrosc o mlodsze/starsze rodzenstwo - akurat staraszy syn bardzo wspiera mlodsza siostre; nie ma miedzy nimi konfliktu. Nie ma tez wielkiego konfliktu miedzy mna a tym "diablem wcielonym" smile)), aczkolwiek kontakt z nim jest dla mnie wielkim wyzwaniem emocjonalnym...
                          • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 22.07.11, 15:58
                            menodo napisała:
                            > Moje dzieci tez maja inne temperamenty, ale "diabel wcielony" ujawnil sie dopi
                            > ero na etapie liceum w przypadku mlodszej corki.

                            Ups, to może jeszcze wszystko przede mnąwink Syn właśnie poszedł do całkiem nowego liceum (całkiem nowe, bo nie przy gimnazjum, do ktorego chodził i nie to, gdzie mu siostra ścieżki przecierała). Wszystko może się jeszcze zmienić. Jedyna nadzieja w tym jego poważnym stosunku do harcerstwa. I jeszcze w tym, że jest mniej nerwowy od siostry, ktora mimo nerwowości problemów też nie stwarzała.
                            A w czym przejawiało się to bycie "diabłem wcielonym"? Bardzo mnie to intryguje. Może jednak nie było tak źlesmile
                            A z tą zazdrością o miłość rodzicielską to nigdy nie możemy być pewni. Mąż zarzucał mi zawsze, że faworyzuję córkę, że ją bardziej kocham, a ona sama wręcz odwrotnie, uważała, że młodszy ma zawsze łatwiej i lepiej i że to on jest faworyzowany. Często nie mamy pojęcia, co czują dzieci w związku z naszym dawaniem im uwagi i miłości, czasami też sami sobie wymyślają problemy i wmawiają, że są nie dość kochane, choć to oczywisty absurd. W wieku nastu lat dzieciaki często konfabulują i mają skłonności do martyrologii i dramatyzowania. Świat jest zły, nikt mnie nie kochawink
                            • menodo Re: Skuteczne metody wychowawcze 22.07.11, 17:17
                              > A w czym przejawiało się to bycie "diabłem wcielonym"? Bardzo mnie to intryguje
                              > . Może jednak nie było tak źlesmile"

                              Opisalam to ogolnie chyba w tym albo w ktoryms z sasiednich watkow. Oczywiscie, ze nie doszlo do jakichs skarjnych patologii, ale akurat nastoletnia corka dala mi niezle w kosc.
                              Zazdrosc o starszego brata nie miala tu nic nic do rzeczy - to raczej z jego strony moglabym uslyszec, ze mlodsza siostra siostra jest z roznych powodow faworyzowana, ale syn jest akurat z tych, ktorzy najbardziej w zyciu cenia swiety spokoj; szalenstwa mlodszej siostry zwyczajnie go zdumiewajasmile
                              • maksimum black.fairy 22.07.11, 18:33
                                black.fairy napisała:

                                > nisar napisała:
                                >
                                > > A zresztą... ilu z nas dorosłych ma problem choćby w odmówieniu wypicia kolejne
                                > > j lampki wina w namawiającym towarzystwie? Zwłaszcza, jeśli towarzystwo w
                                > sumie lubimy?
                                >
                                > Ja nie mam problemu. Mam 32 lata, pierwszy i ostatni mój kieliszek "za namową"
                                > wypiłam w wieku 17 lat.
                                > Zazwyczaj nie piję alkoholu bo nie lubię szumu w głowie a jak już mam się czego
                                > ś napić to tylko gdy sama tego zechcę...
                                > W wieku 22 lat urodziłam pierwsze dziecko i od tego czasu ani razu nie wypiłam
                                > nawet łyka czegokolwiek z % gdy w mojej obecności jest dziecko (wyznaję zasadę,
                                > że w domu gdzie są dzieci zawsze musi być ktoś w 100% trzeźwy)
                                ----------
                                Jak to u mnie bylo?
                                babcia nie pila,dziadek nie pil.Mama nie pila,ojciec okazjonalnie.
                                Ja jak bylem mlody za namowa towarzystwa sie napilem,teraz juz nie jakie by to towarzystwo nie bylo.
                                Zona nie pije,nie pali.Ja tez nie pale,choc za mlodu palilem.
                                Dzieci zupelnie nie ciagnie ani do alkoholu ani papierosow.
                                Dzieci chodza do najlepszych szkol w NYC,wiec krotko mowiac odstajemy troche od reszty.
                                Wiekszosc ludzi w Polsce nie doroslo do tego by zdac sobie sprawe,ze mozna sie swietnie bawic bez alkoholu i paierosow,ze o cpaniu nie wspomne.
                                Wiekszosc moich znajomych nie pali i nie pije.
                                Aha,mam kilka butelek alkoholu w domu,bo dostalem przy jakichs okazjach i stoja latami w domu nieruszone,zeby nie bylo,ze dzieci nie maja dostepu do alkoholu.
        • mama303 Re: Skuteczne metody wychowawcze 22.07.11, 21:32
          sebalda napisała:

          > Ale jak
          > już napisała Verdana, środowisko psuje dzieci łatwo ulegające naciskom. A dlac
          > zego łatwo ulegają naciskom? Bo mają już skutecznie złamany kręgosłup przez osł
          > awiony system nagród i kar, przez ciągłe dyscyplinowanie.

          Nie koniecznie, są to cechy charakteru które dostajemy w genach od swoich rodziców.

          > Mam 20-latkę i 16-latka. Nie miałam z nimi nigdy większych problemów wychowawcz
          > ych, nigdy.

          I może dlatego nie możesz sobie wyobrazic jak to jest miec te problemy. Moja mama np. ze mną nie miała wiekszych problemów i tez przypisywała sobie wszelkie zasługi tego jaka ja byłam ale już moja siostra zmieniła jej poglad na kwestię wychowania dzieci.
          Moja mama tez uważała że wystarczy poszanowanie uczuć dziecka ale to sie nie sprawdziło w przypadku mojej siostry, której chyba potrzeba było żelaznej dyscypliny. a matka w tej żelaznej dyscyplinie nie była zbyt mocna smile

          • sebalda Re: Skuteczne metody wychowawcze 23.07.11, 12:55
            Mamo303, ale czy to znaczy, że negujesz dobrodziejstwo wychowania w poszanowaniu uczuć dziecka? Chyba nie.
            Ja też uważam, że wychowanie dziecka to najtrudniejsza sztuka w życiu. Może rzeczywiście niektore dzieci wymagają większej dyscypliny, ale nadal ta dyscyplina musi być elastyczna i brać pod uwagę uczucia dziecka, a nie tylko nakazy i zakazy bez najmniejszej możliwości negocjacji. Tak ma być i już!
            Trudno mi sobie wyobrazić dziecko z natury złe. Myślę, że może jest jakiś minimalny odsetek dzieci obciążonych jakimiś dysfunkcjami, ale dziecko, któremu rodzice dają maksimum miłości, uwagi, przyjaźni, a przy tym dobry przykład i wartości, bardzo rzadko wyrasta na złego, skrzywionego człowieka. A z tych dzieci trudnych w wieku nastoletnim, ale wywodzących sie z rodzin z dobrymi wzorcami, z reguły potem wyrastają i tak porządni ludzie. Nie miałam do tej pory do czynienia z buntem dzieci (czasami zdarzają się minibuncikiwink), ale każdy porządny psycholog twierdzi, że bunt nastolatka jest nieodłączną cechą rozwojową człowieka, jest wręcz potrzebny młodemu człowiekowi.
            Ja dzieciom pozwalam na wyrażanie swoich opinii, nawet tych czasami niepochlebnych dla mnie, nie stawiam siebie na piedestale, dzieci wiedzą, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, nie śrubuję swoich wymagań wobec nich, ale o ile szanuję ich odczucia, uczę ich też szacunku do odczuć innych, także rodzicielskich. Zatem zawsze stanowczo mówię nie, gdy dzieci mając zły humor, próbują się na mnie odgrywać. Wtedy naprawdę umiem być stanowcza, zawsze po takim epizodzie (co zdarza sie bardzo rzadko na szczęście), dzieci mnie przepraszają. Gdy ja w jakimś wielkim stresie nie pohamuję się na czas i burknę na nie albo podniosę głos niewspółmiernie do ich przewiny, też je przepraszam. Robiłam to także, gdy były bardzo małe. Wszystko się opiera na wzajemności. Jak można uczyć dziecko szacunku dla innych, gdy samemu nie szanuje sie jego odczuć?
            • mama303 Re: Skuteczne metody wychowawcze 23.07.11, 14:11
              sebalda napisała:

              > Mamo303, ale czy to znaczy, że negujesz dobrodziejstwo wychowania w poszanowani
              > u uczuć dziecka? Chyba nie.

              Nie neguję ale czasem trzeba podjąc kroki radykalne nawet za cene urażenia uczuć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka