Dodaj do ulubionych

Prace domowe na weekend

07.10.11, 15:19
Nie podoba mi się zadawanie dzieciom zadań do odrobienia w domu na weekend. Uważam, że w ciągu tygodnia dzieciaki tak ciężko pracują, i w szkole, i potem w domu, że w weekend należy im się wypoczynek. Nauczyciele natomiast często wychodzą z założenia, że w związku z wolnymi dniami można zadawać nawet więcej niż normalnie, bo dzieci czasu mają więcej. W ubiegłym tygodniu zrezygnowaliśmy z zaplanowanego wyjazdu, bo córka wpadła w panikę, że nie zdąży z lekcjami, w sumie miała rację, nie zdążyłaby.
Córka jest teraz w 6 klasie. W klasach 1-4 w podobnej sytuacji poprosiliśmy (rodzice) wychowawczynię o interwencję u innych nauczycieli i problem od razu zniknął. Teraz pani jest już inna, na tyle inna, że nie spodziewam się pomocy z jej strony w tej sprawie. Na razie czekam i obserwuję kolejne weekendy, czekam także do zebrania rodziców (27.10) by popytać innych o ich zdanie, ale jak tak będzie dalej to chcę iść "po prośbie" do poszczególnych nauczycieli by po prostu dali dzieciom odetchnąć trochę. Zaznaczam, ze chodzi mi tylko o weekendy.
Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat, tzn. nie tego, co mam zrobić lub niesmile tylko szerzej, co myślicie o zadaniach na sobotę i niedzielę
Obserwuj wątek
    • gosia.w40 Re: Prace domowe na weekend 07.10.11, 15:29
      Jeżeli są zadawane z piątku na poniedziałek, to przesada i tu bym interweniowała, chyba że przedmiot jest tylko 2 razy w tygodniu właśnie w te dni. Nie widzę nic złego w zadawaniu zadań w środę czy czwartek, które mają być zrobione na poniedziałek.
      • alinka_li Re: Prace domowe na weekend 07.10.11, 15:31
        Tak, są to przedmioty, które są w piątek i potem zaraz w poniedziałek
        • asia_i_p Re: Prace domowe na weekend 07.10.11, 15:43
          Ale tylko w te dni? Bo wtedy w sumie trudno nauczycielowi się dziwić, że zadaje zadania domowe.
          No i jeszcze bym się przyjrzała, czy dziecko przypadkiem nie zostawia sobie na weekend wszystkich zadań domowych z przedmiotów, które ma raz w tygodniu - wtedy rzeczywiście może się uzbierać.
          • alinka_li Re: Prace domowe na weekend 12.10.11, 15:51
            > Ale tylko w te dni?

            Nie, rzecz dotyczy matematyki, historii i polskiego, które są też w inne dni tygodnia

            No i jeszcze bym się przyjrzała, czy dziecko przypadkiem nie zostawia sobie na
            > weekend wszystkich zadań domowych z przedmiotów, które ma raz w tygodniu - wted
            > y rzeczywiście może się uzbierać.

            Uczę, by odrabiała na bieżąco, chociaż zdarza się czasem poślizg. Generalnie jest dość obowiązkowa i sama dba, by nie robić sobie zaległości (po mnie tego nie ma, niestetysmile
    • fantagiro30 Re: Prace domowe na weekend 07.10.11, 20:07
      Proponuję przeczytać Statut Szkoły - tam powinna być dokładnie opisana kwestia prac domowych smile.
      • alinka_li Re: Prace domowe na weekend 12.10.11, 15:51
        Dzięki za podpowiedź, nie pomyślałam o tymsmile
    • mamusia1999 Re: Prace domowe na weekend 07.10.11, 20:24
      u nas zadaja tyle co zawsze, albo wcale. do odrobienia w piatek jak kazdego innego dnia, i juz. ale klasowek np. w pon. nie ma. od licealistow oczekuje sie, ze poswieca sobote na uzupelnienia, poglebienia, powtorki....
    • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 12:52
      U nas nigdy nic nie jest zadawane na weekend, ale w ogóle malutko im zadają - 1 zadanko z matmy plus 3 zdania do napisania plus 20 minut czytania dziennie. W zamian - siedzą od pierwszej klasy w szkole od 8 do 15.
      Nie wiem, czy to dobry system, tzn. jak dalece dzieci będą wykształcone na koniec szkoly. Na razie - 4 klasa - dzieciaki szkołę uwielbiają i nadal je ciekawi, nie kojarzy się z nudną orką. Wiem, że są badania naukowe zasadniczo podważające sensowność zadawania prac domowych - ale choć interesujące nie są miażdżąco jednoznaczne.
    • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 13:38
      Zamiast panikowac niech córka odrobi lekcje.
      Niezmiernie mnie dziwi jak to co raz pada że biedactwa zadania domowe dostaja.
      • verdana Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 13:50
        Jezeli liczymy, ze weekend to trzy dni, to na wszystkie szkolne zadnia domowe pozostaja cztery - podczas których wiele dzieci ma jeszcze po poludniu zajęcia dodatkowe. O ile rozumiem nie zadawanie w klasach 1-3 - to w klasach starszych jest to, ze względu na plan lekcji zazwyczaj niemożliwe do wykonania. Jeśli lekcje nawarstwią się od poniedziałku do czwartku to nie będzie to wcale z pożytkiem dla nikogo. A odrabiania lekcji w piątek, zwykly dzień szkolny nie uwazam za znecanie się nad uczniami.
        • najma78 Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 15:07
          Podobnie jak u Oleny, praca domowa jest raz w tygodniu (u nas to czwartki) i zwrot we srode czyli jest kilka dni w tym weekend na jej zrobienie, jednak problemu nie ma zadnego gdyz jest tego niewiele, kilka zadan z matematyki i cos z literacy, mojej corce zajmuje to 20-30 minut. Oprocz tego codzienne czytanie ok. 10-15 minut. i to jest skrupulatnie sprawdzane.. Mi sie ten system bardz podoba, bo dzieci sa w szkole od 9-15 i tam sie ucza, jak na razie skutecznie, efekty sa zadawalajace, dzieci (moje jak i ogolnie) szkole bardzo lubia i nie kojarzy im sie z nuda, orka domowa i stresem. Szkola jest od tego aby uczyc, w domu mozna pocwiczyc tabliczke mnozenia, jakies zadania online odpowiednie dla danego roku i czytac te 10 minut, a reszte czasu spozytkowac na zabawe, rozwijanie zainteresowan, pasji. Dlatego tu gdzie mieszkam 4-latki (moje mlodsze dziecko) zaczynaja szkole i nikt nie krzyczy, ze sie im zabiera dziecinstwo, a i one same tak nie czuja. Rodzice tez maja inne zajecia niz wyreczanie nauczycieli i sleczenie z dziecmi nad lekcjami kazdego dnia takze w weekendy. Szczerze to niedopomyslenia jest dla mnie sytuacja, ze mialibysmy rezygnowac ze spedzania wspolnie czasu na przyjemnosciach w weekend z powodu pracy domowej. To co dzieci robia w szkole?
          • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 15:46
            M się wydaje, że w Polsce szkoła cały czas usiłuje zapakować dzieciakom do głów mnóstwo, mnóstwo encyklepdycznej wiedzy - o sztuce baroku, o mitochondriach, o całkach, o bitwie pod Kurskiem, o nieregularnych odmianach czasowników... Tak naprawdę to i tak jest nie do osiągnięcia, no ilu z nas może pamięta jeszcze cokolwiek z tych wszystkich zagadnień jednocześnie. A przedmiotów wciąż więcej, doszła religia, drugi język obcy, informatyka - tylko z tego co wiem, bo może czegoś nie wiem.
            Tymczasem w amerykanskim systemie szkoła stara się dac dzieciakom ogólne pojęcie w bardzo popularyzatorskim sensie, na poziomie, kiedy jest to ciekawe do odkrywania, z koniecznością rozumienia procesów, ale nie wyuczenia się na blachę ich szczegółów.
            Żeby nie było, że drę nosa: ja nie wiem, który system jest de facto lepszy. I oczywiście mam na razie doświadczenia wczesnopodstawówkowe, może wyżej jest inaczej.
            • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 16:11
              Religia była zawsze, dwa jezyki tez nie sa nowością. Mam prawie 40 lat i w podstwówce uczyłam sie dwóch jezyków.
              Niedorajdy jakies robicie z dzieci. Co szkodzi znac sztuke baroku i znac zadania mitochondrium w komórce? W podstawówce mają teraz dużo mniej niz kiedyś.
              • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 16:23
                Religia od zawsze w SZKOLE? no weź. Ja miałam w podstawówce jeden język, od V klasy.
                A w ogóle to ja bym bardzo chetnie wszystko rozumiala, umiała, pamiętała. Ale tak to się nie da, niestety, jezeli nie jest się jakimś geniuszem. Po zaliczeniu danego bloku pamięta się skromny urywek. No tak uczciwie, popatrz sama, ile ze szkolnej wiedzy (z tematów nie będących twoją specjalnością) pamiętasz jeszcze teraz?
                • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 16:42
                  Sporo pamietam chociaz tez dziedzina jaką się zajmuje wymagała znajomosci wielu ze szkolnych przedmiotów. Religia była w salkach ale tez były zadania, nauka. Zmieniło sie miejsce. Czego nie pamietasz np a historii Polski? W podstawówce były sztandarowe wydarzenia omawiane. Powtorzine w liceum. Biologia? Fizyka? Matma? Toz to podstawowe zagadnienia. Nie mówimy o zakresie uniwersyteckim tylko podstawowym. Polski tez nie powala. Gramatyke choc podstawowa warto znać aby nie mówić potem rozbrajajaco "temu misiu " wink
                  Geniuszem nie byłam ale kłopotów tez nie miałam.
                  • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 19:10
                    Czego nie pamiętam ze szkoły?
                    No prawie wszystkiego: systematyk gatunków, poziału komórkowego, zadań na mole z chemii, rozwiązywania równan z dwiema niewiadomymi, nie mam pojęcia o łacińskich koniugacjach, długo bym tak mogła.
                    Co pamiętam? Zabawne, ale właściwie głównie wiedze z tych obszarów, które potem studiowałam i wykorzystywałam zawodowo, a także te kwestie, które zgłębiałam w ramach kompletnie popularyzatorskich dzieł - trwająca 4 dni lektura von Diethfurta (bilologia, fizyka, ewolucja, astronomia) zapadła mi w pamięć znacznie głębiej niż szkolna fizyka (6 lat x 2 godziny na tydzień), biologia (5 lat lx 2 godziny) chemia (analogicznie).
                    Nie zrozum mnie źle, ja się nie upieram, że mam rację: być może na przykład potecjalny chemik musi mieć w szkole tę upiornie nudną chemię, żeby odkryć w sobie powołanie. A żeby on tę swoją chemię miał, cała reszta klasy też musi przez nią przebrnąć. Moze tak. Niemniej jednak ogromna większość ludzi wiedzę szkolną zwycznajnie mieli i wypluwa, mieli i wypluwa. Jednoczesnie proces ten jest czasochłonny i stresogenny.
                    Jezeli masz dzieci w odpowiednim wieku (gimnazjum-liceum) świśnij im jakieś testy z dziedzin którymi się nie zajmujesz i podrzuć je znajomym z pracy. Ciekawe, ile osób by zdało...
                    • aretahebanowska Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 19:20
                      > Co pamiętam? Zabawne, ale właściwie głównie wiedze z tych obszarów, które potem
                      > studiowałam i wykorzystywałam zawodowo, a także te kwestie, które zgłębiałam w
                      > ramach kompletnie popularyzatorskich dzieł - trwająca 4 dni lektura von Diethf
                      > urta (bilologia, fizyka, ewolucja, astronomia) zapadła mi w pamięć znacznie głę
                      > biej niż szkolna fizyka (6 lat x 2 godziny na tydzień), biologia (5 lat lx 2 go
                      > dziny) chemia (analogicznie).
                      A wzięłaś pod uwagę fakt, że gdybyś nie zetknęła się z niektórymi zagadnieniami w szkole, to nie byłabyś w stanie ze zrozumieniem czytać takich książek. Nauka w szkole ma wyposażyć w pewien zakres pojęć, który umożliwia ewentualne późniejsze rozwijanie wiedzy z danej dziedziny. Nie chodzi o to by zapamiętać szczegółowo budowę pantofelka ale by poznać pewien zakres słownictwa, tak by nie brzmiało ono obco.
                      • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 21:26
                        I to jest jeden z powodów, dla których nie zaczynam wierzgać i zapierać się kopytami przy tezie, że edukacja szkolna absolutnie nie ma sensu, a jedynie rozważam tę kwestię.
                      • jakw Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 22:47
                        No cóż, dla mnie zakres słownictwa dotyczący pantofelka brzmi całkiem obco. Faktem jest, że i chemia, i biologia to moje specjalne koniki nigdy nie były. Ale wniosek, że chemii zdecydowanie nie cierpię, to mogłam wyciągnąć dopiero w liceum - i to bardziej z powodu nauczyciela niż chemii jako takiej.
                    • jakw Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 22:43
                      olena.s napisała:

                      > Jezeli masz dzieci w odpowiednim wieku (gimnazjum-liceum) świśnij im jakieś tes
                      > ty z dziedzin którymi się nie zajmujesz i podrzuć je znajomym z pracy. Ciekawe,
                      > ile osób by zdało...
                      No cóż, jeśli chodzi o pytania z chemii na egzaminie gimnazjalnym to nie rozumiem nawet treści.
                      Z częścią humanistyczną tegoż egzaminu w pracy też mieliśmy tym roku problem ;-/
                    • canuck_eh Re: Prace domowe na weekend 09.10.11, 13:43
                      Tu zgodze sie z Olena.Ja nawet czesc rzeczy ze studiow nie pamietam - chodzi o detale - ale wiem gdzie ich szukac.Byc moze jest tez to moja wada ze ja nie zaprzatam sobie umyslu rzeczami czyms co moge znalezc w zestawieniach i czegos czym nie posluguje sie na codzien.W liceum odmowilam wspolpracy na astronomi jak nauczyciel kazal nam sie wyuczyc wszystkich zestawien planet - albedo , oddalenia wzgledem Ziemi, jaka atmosfera, ile kazda planeta ma satelitow itp itd.Klasa ryla jak glupia , ja odmowilam wspolpracy, nawet nie zagladajac do zestawienia ktore nam podal.Jak sie zapytal dlaczego to mu odpowiedzialam ze on ode mni moze wymagac wiedzy gdzie to znalezc, ale nie zeby to ryc.Ja mam inne rzeczy na glowie.Klasa byla zdziwiona ze nic mi nie zrobil tylko przyznal w sumie racje.W szkole maja nas nauczyc korzystania z roznych pomocy nauckowych a nie idiotycznego rycia , ktore i tak sie zapomni.
                      Co do prac domowych - U mnie az tyle nie zadaja, czasami przyniosa jakis projekt ze trzeba popracowac przez weekend.Ja najpierw popatrzylabym czy dziecko nie zostawia czegos wlasnie na weekend i mu sie nie nawerstwia i jest narzekanie.Nie robilabym awantury jezeli to przedmiot z piatku na poniedzialek no bo jak ma nauczyciel zadac.
                      Nie przesadzajmy - byl tutaj inny watek kiedy to byl powod do narzekan i strzelenia focha - nauczycielka zadala 40 stron zadania domowego na weekend - tutaj to strzelilabym focha i porozmawiala z nauczycielka, ale jezeli regularne zadanie i to wyzsza klasa szkoly?To co bedzie w gimnazjum, liceum?Ja pamietam ze na weekendy normalnie byly zadawane prace i nikt nie plakal tylko rob, badz nie i odpisywal od kolegi a rodzice nie rwali wlosow z glowy jak teraz.Ale widze ze tutaj idzie do tego zeby wogole moze zniesc prace domowe.W Kanadzie znalazla sie jedna taka postulujaca o zniesie nie calkowite prac domowych nawet na uniwersytetach.Wysmiano ja na calej linii.
                      • olena.s Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 07:58
                        No dobrze, ale właściwie po co są prace domowe? Przecież - mam nadzieję - nie po to, żeby przycisnąć uczniów i udowodnić im, że życie jest ciężkie, a szkoła nudna, tylko po to, żeby dzieciaki nauczyły się pewnych rzeczy. Jak rozumiem, że zadaniem pracy domowej jest ułatwienie nauki poprzez powtórzenie pewnych treści. Dobra. Czy w takim razie są badania, wskazujące na to, jak naprawdę ta nauka wchodzi do głowy?
                        Na przykład czy potrzebne są okresy ciszy (pełnej przerwy)? Jakie są optymalne? Np w Holandii wakacje letnie są krótkie, za to w czasie roku szkolnego dzieci mają częste, krótkie ferie. We Włoszech za to wakacje letnie są dłuuuuuugaśne, ale dzieci mają zadawaną na lato pracę domową. U mnie wakacje są mniej więcej polskiej długości, ale szkoła nalega, aby dziecko choć ciut robiło latem (pisanie dziennika, czytanie, zabawy matematyczne - nie formalne zadania i lektury, nikt tego nie sprawdza) bo inaczej cofają się, i we wrześniu startują nie z poziomu czerwca, ale bodajże marca.
                        • asia_i_p Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 08:34
                          Zadanie domowe jest po to, żeby dziecko powtórzyło sobie to, co było w szkole. Zmierzyło się z tym od początku do końca samodzielnie, po tym, jak od tłumacznia i obejrzenia przykładów minął jakiś czas, w zmienionych warunkach, bez obecności kolegów i nauczyciela.
                          • mama_kotula Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 09:00
                            Cytat
                            Zmierzyło się z tym od początku do końca samodzielnie, po tym, jak od tłumacznia i obejrzenia przykładów minął jakiś czas,


                            Hyhy, piękne założenie.
                            A praktyka sobie. Szczególnie z tą "samodzielnością". Parę cm niżej wisi wątek "zadanie domowe w III klasie" - tak wygląda samodzielność, nieprawdaż.

                            Z założenia większość nauczycieli wymaga, że - szczególnie w młodszych klasach - rodzic będzie z dzieckiem odrabiał zadanie domowe. Jeśli dziecko nie rozumie po tłumaczeniu i przykładach w szkole, niech tłumaczy mu rodzic, zadanie ma być zrobione (i najlepiej, aby było zrobione dobrze). Oraz, wymaga się, że rodzic znajdzie w googlu czy encyklopedii informacje o... - bo przecież dziecka w szkole nikt nie uczy ani szukania w googlu, ani w encyklopedii, a już na pewno nie uczy go filtrowania tego, co znajdzie.

                            A potem uczeń wielkie g... umie samodzielnie zrobić. I w bibliotece prosi o Szukającego w pszenicy wink

                            A, żeby nie było - ja jak najbardziej jestem za zadaniami domowymi, co więcej - mi się marzą zadania w takim wymiarze jak pisze Azjaodkuchni, dla moich dzieci będzie to godzina pracy, a nie 3 minuty, jak jest teraz - ale przynajmniej cokolwiek z tego zadania wyniosą, utrwalą itd.
                            • asia_i_p Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 17:31
                              Bo trzeba byłoby, żeby to dotarło i do części rodziców i do części nauczycieli, po co to jest. W tym zadaniu do trzeciej klasy tak naprawdę chodziło o to, żeby dzieciak się poprzymierzał do różnych sposobów myślenia, aż dojdzie do rozwiązania - a nie o samo rozwiązanie. O gimnastykę mózgu. Tylko to musiałaby wiedzieć nauczycielka - i zaakceptować stronę bazgrania, po której widać, że uczeń uczciwie próbował, jako zadanie odrobione. Tak, żeby uczeń następnym razem wiedział, że nie będzie karany za samodzielność. Nasz matematyk w liceum akcpetował jako odrobione zadanie "ślady, że się próbowało" czyli nieudane podejścia do rozwiązywania zadania, bo zależało mu na tym, żeby nawet słabe osoby przymierzały się do zadania same, a nie spisywały od kogoś.
                  • morekac Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 20:17
                    Tak szczerze pisząc - można nie znać gramatyki, a całkiem poprawnie posługiwać się językiem ojczystym...
                • silje78 Re: Prace domowe na weekend 15.10.11, 19:26
                  nie wiem czy od zawsze (rocznik 78), ale u mnie była, w podstawówce, ale nie musiałam chodzić więc po kilku nieprzyjemnych słowach od zakonnicy odpuściłam.
                  języki były dwa, rosyjski i angielski. w liceum religia była, jako alternatywa etyka (wowczas bez najmniejszych problemów zorganizowana), języki też były dwa (można było wybrać dwa z czterech dostępnych).
              • canuck_eh Re: Prace domowe na weekend 09.10.11, 13:18
                Religii nie bylo zawsze.Wprowadzili ja nascie lat temu i panoszy sie w szkolach po kiego nie wiadomo i nie wiadomo po kiego w takim wymiarze godzin.Od zawsze byla w przykoscielnych salkach raz w tygodniu i to bylo OK.Rano przed szkola albo po szkole, a nie jak teraz bywa w srodku zajec i ci ktorzy nie chca posylac dzieci na religie to dzieciaki koczuja w szkolnej swietlicy dodatkowe godziny bo przeciez jak pani dyyrektor moze zmienic plan zajec.
                No jak masz prawie 40 lat to w podstawowcejednym z jezykow jakiego sie uczylas to byl rosyjski.Chyba ze twoje prawie 40 to 33-35 lat to juz zmiany cie zlapaly i ruski wylatywal ze szkol.Potem wracal do lask.
                • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend 09.10.11, 13:30
                  Teraz tez dzieci uczą się rosyjskiego. Rosyjski to też jezyk obcy chyba że do obcych zaliczasz tylko angielski i niemiecki wink
                  • canuck_eh Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 05:06
                    Chodzi mi o to ze rosyjskiego MUSIALAS sie uczyc a nie ze mialas do wyboru.Wiem ze rosyjski to jezyk obcy tak jak angielski i niemiecki
                    • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 07:14
                      Oczywiście że musiałam się uczyc i rosyjskiego i angielskiego bo był w programie. Teraz dzieci muszą uczyc sie angielskiego a niekiedy i drugiego jezyka bo nauka jezyków obcych jest w programie.
        • alinka_li Re: Prace domowe na weekend 12.10.11, 16:00
          A odrabiania lekcji w piątek, zwykly dzień szkolny nie uwazam za
          > znecanie się nad uczniami.

          Tez nie uważam tego za znęcanie, w końcu piątek możemy przyjąć jako normalny dzień tygodnia, też z zajęciami dodatkowymi itp. Tyle, że pod koniec tygodnia dzieciaki są zwyczajnie zmęczone i o ile mogę przyjąć, że zadanie lekcji jest konieczne to jestem przeciwko zadawaniu w piątek więcej niż w tygodniu, bo "dzieci mają więcej czasu"
      • olena.s Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 15:29
        No ale cos na rzeczy jest. Jezeli rację mają ci, którzy twierdzą, że nie ma korelacji między zadawaniem pracy domowej a wynikami (podkreślam, to jest wewnątrzamerykański spór, a więc mówimy o systemie, w którym dzieciaki spędzają w szkole 7 godzin), to jest o czym dyskutować.
        • najma78 Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 16:40
          olena.s napisała:

          > No ale cos na rzeczy jest. Jezeli rację mają ci, którzy twierdzą, że nie ma kor
          > elacji między zadawaniem pracy domowej a wynikami (podkreślam, to jest wewnątrz
          > amerykański spór, a więc mówimy o systemie, w którym dzieciaki spędzają w szkol
          > e 7 godzin), to jest o czym dyskutować.

          Widze, ze system podobny do tego w UK. Uwazam, ze ta wiedza encyklopedyczna jest niepotrzebna, wystarczy ogolne pojecie a nie szczegolowa budowa pantofelka i omawianie ze szczegolami architektury jakiegos okresu, nie mowiac juz o calkach, logarytmach itp. to wszystko bylo zmora, strata czasu, bo nic z tego nie pamietam i brakowalo czasu na poszerzanie wiedzy w tym do czego mialo sie talent i na rozwijanie zainteresowan. Tak naprawde przydaja sie w zyciu podstawowe dzialania matematyczne, tabliczka mnozenia a nie matematyka na wyzszym poziomie, chemia, fizyka itd. Dopiero na wyzszym poziomie edukacji po wybraniu kierunku wg zainteresowan i mozliwosci nalezy tego nauczac IMO. Co do systemu amerykanskiego czy angielskiego ma on jakies wady jak kazdy inny, ale zaleta jest to, ze daje mozliwosci, nie usrednia, nie rowna, nie mierzy wszystkich jedna miara, nie zmusza, zacheca do poznawiania, do kreatywnosci, daje wskazowki gdzie szukac, jak wykorzystac itd. i jesli ktos chce moze osiagnac swietne wyniki i posiasc duza wiedze.
    • martag2 Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 18:02
      U córki w szkole lekcje zadawane są codziennie, również w piątek na poniedziałek. Nie widzę w tym nic dziwnego. Pamiętam, że sama tez w weekendy odrabiałam lekcje.
      Tyle , że jedne dziecko potrafi się zmobilizować i odrobić zadane prace systematycznie i szybko.
      Drugiemu potrzeba zdecydowanie więcej czasu na odrobienie tych samych zadań.

      Ja jestem zdecydowanie za zadawaniem prac domowych nawet w piątki.
    • cruzbos Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 18:16
      W podwstawówkach moich córek zadania domowe były zawsze z wszystkich przedmiotów na następną lekcję, chyba że chodziło o wypracowanie na polski, angielski czy jakieś większe zadanie, te były na za tydzień i każdy sobie pisał, kiedy miał czas. Nie było większej ilości zadań niż w tygodniu. Jeśli taka matematyka była w piątek i następna lekcja w poniedziałek to normalne, że zadania trzeba zrobić w weekend. Wiadomo że w domu trzeba poćwiczyć to co było na lekcjach. Moje dziewczyny zadania odrabiały zawsze tego samego dnia, w którym zostały zadane, nawet jeśli następnego dnia nie było tego konkretnego przedmiotu, a więc zadania z piątkowych lekcji w piątek. W sobotę spokojnie mogliśmy wybyć na cały dzień i w szkole wszystko grało, a jak się ma nawyk systematycznego uczenia się, to na przygotowanie do sprawdzianu też nie potrzeba nie wiadomo ile czasu. Jeśli chodzi o program nauczania, to bez przesady, nie jest on jakiś strasznie obszerny i w sumie raczej nie zawiera treści nie potrzebnych dziecku kończącemu podstawówkę. Jak dla mnie wiedza czym jest barok, jakie funkcje mają poszczególne części komórki jest podstawowa i jak najbardziej pożądana u 13-latka.
      • cruzbos Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 18:23
        A tak wogóle to wg mnie przy obecnej ilości godzin z poszczgólnych przedmiotów chyba nie da się zrezygnować z zadań domowych, na lekcjach nie ma czasu, żeby wszystko tak długo ćwiczyć. Dzieciaki mają tylko 26 godzin tygodniowo, więc to nie jest dużo, np. historii są tylko 4 godziny tygodniowo do podziału na 3 lata.
        • azjaodkuchni Re: Prace domowe na weekend- po Singapursku 08.10.11, 19:30
          Praca domowa jest zawsze - codziennie kilka stron z matmy kilka stron z języka matki ( lub obcego dla dzieci które języka matki nie mają i uczą się języka dla nich obcego w szkole), kilka stron z angielskiego + jeśli dziecko ma problem to zadania dodatkowe, czasami są prace dodatkowe dla chętnych zwykle zadawane kilka dni wcześniej. Na weekend jest dwa razy tyle ze wszystkiego i czasem coś dodatkowego . Zdarzały się akcje specjalne w stylu 30 stron z matmy.Do tego trzeba czytac ksiażki czasem coś o nich napisac czasem opowiedziec. Co tydzień jest wypracowanie - czasem pisane w klasie czasem zadawane do domu.
          Moje dziecko realizuje jeszcze szkołę polską przez internet i z polskiego też jest sporo pracy matmy nie robimy - odpuszczamy cwiczenia. Sporo, ale moje dziecko nie wygląda na umęczone, nieszczęśliwe ma czas na zabawę i głupoty też. Jest jednym z kilkorga dzieci które nie mają korepetycji i dodatkowych książek w domu. Uczy się dobrze - zdecydowanie powyżej naszych oczekiwań.
          • azjaodkuchni Re: Prace domowe na weekend- po Singapursku 08.10.11, 19:31
            Dopowiem tylko, że w szkole jest 6 godzin i ma tylko jedną 30 minutową przerwę.
            • przeciwcialo Re: Prace domowe na weekend- po Singapursku 08.10.11, 19:55
              Stare przysłowie mówi że bez pracy nie ma kołaczy. Wiekszość rodziców to usuwałaby z pod nóg dzieciom wszystkie kamienie, wszelkie trudności... kiedyś trafią na mur i to zaboli.
              • olena.s Re: Prace domowe na weekend- po Singapursku 08.10.11, 23:48
                Za większość rodziców się nie wypowiadam. Praca jest konieczna, owszem. Ale wolałabym, żeby i moje i twoje dzieci piekły te kołacze z sensem, a następnie zjadały je ze smakiem i satysfakcją, a nie żuły jakieś ponure wióry.
                Czyli chciałabym, żeby w ich toku nauki jak najmniej było absurdalnego kucia dla kucia, a jak najwięcej poznawania i rozumienia świata, procesów, zależności.
          • olena.s Re: Prace domowe na weekend- po Singapursku 08.10.11, 22:13
            Słuchaj, ile czasu przeciętnie twoje dziecko spędza dziennie na pracy domowej? Mam na myśli szkołę singapurską, nie polską?
            • azjaodkuchni do olena.s 09.10.11, 05:02
              Moje codziennie między 1 a 1,5 h , ale nie jest typowym dzieckiem singapurskim, bo robi tylko to co w szkole zadają, nie chodzi na żadne zajęcia doszkalające, nie wypełnia książek z testami itp czyta książki dla przyjemności w weekendy podobnie, bo jak jest coś większego to robi codziennie po kawałku by miec spokój.
              Moje dziecko jest bardzo dobrym uczniem. Zdecydowanie lepszym niż moglibyśmy oczekiwac, wszystkie azjatki mi zazdroszczą dziecka które nie musi chodzic na dodatkowe korepetycje, a moje prywatne zdanie jest takie , że wiele azjatyckich dzieci byłaby lepszymi uczniami gdyby dano im się wyspac i nie wywierano na nich tak ogromnej edukacyjnej presji ale też od kilku osób słyszałam, że szkoły w Singapurze są świetne, ale dobrze jest tam tylko dzieciom zdolnym i lubiącym się uczyc. Słabym czy przeciętnym jest bardzo trudno trudno mi się z tym nie zgodzic.
              Polska szkoła zajmuje nam do 45 minut dziennie , ale je się przygotowuję do lekcji i to co powinnam powiedziec w temacie x przemycam w drodze ze szkoły lub w domu przy okazji. Zostaje więc wypełnienie cwiczen i czas na pytania.
              Ja w wieku mojego dziecka tak ciężko nie pracowałam... ale umiałam też zdecydowanie mniej i teraz się zastanawiamy co my zrobimy po powrocie do Polski?
              • olena.s Re: do olena.s 09.10.11, 06:55
                Czyli 7,5 godziny zegarowej czystej nauki singapurskiej bez przerw, lunchów i dojazdów dziennie? Plus średnio 3 godziny w weekend? Faktycznie sporo. Delikatnie mówiąc.
                Co do rodziców kolegów twojej pociechy to zapewne są tacy jak "typowi azjatyccy rodzice" z tego skeczu. Tekst linka
                A W Polsce się nie martw: będzie miał lżej z wielu przedmiotów, a z innych bedzie miał więcej czasu.
    • morekac Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 20:24
      A zadają więcej niż w każdy inny dzień tygodnia?

      wpadła w panikę, że nie zdąży z lekcjami, w sumie m
      > iała rację, nie zdążyłaby.
      Mało prawdopodobne że ma w poniedziałek wszystkie takie same lekcje jak w piątek. W związku z tym podejrzewam, że na weekend zostawiła sobie lekcje nie tylko z piątku - przy tym systemie odrabiania zawsze będzie miała coś w weekend i tylko zakaz zadawania jakichkolwiek prac domowych rozwiąże problem...
    • jakw Re: Prace domowe na weekend 08.10.11, 22:37
      Jeśli jest to normalna porcja pracy domowej możliwa do ogarnięcia w piątek po południu to bym raczej nie dramatyzowała. Natomiast jeśli ktoś w piątek zadaje dużo na poniedziałek ze słowami "weekend jest , więc macie czas" to uważałabym to za przeginanie.
      Zwróć też uwagę czy córka przypadkiem nie odkłada sobie lekcji z całego tygodnia do odrobienia w weekend.
      • mariela1987 Re: Prace domowe na weekend 09.10.11, 00:39
        a co za problem odrobić zadania w piątek? dużo to znaczy konkretnie ile ?
    • maderta Re: Prace domowe na weekend 10.10.11, 08:38
      W statucie naszej szkoły jest punkt o niezadawaniu prac domowych na weekend. Z doświadczenia jednak wiem, że nieraz nie da się nie zadać na weekend, szczególnie jeśli przedmiot w planie lekcji jest w piątki i poniedziałki.
    • alinka_li Re: Prace domowe na weekend 12.10.11, 16:24
      Dzięki wszystkim za opinie, ciekawie się czytało, nie powiemsmile Wniosek nasuwa mi się taki: nie ma co się roztkliwiać, trzeba dzieciaka hartować, bo potem będzie jeszcze ciężej. Do przemyślenia
    • 1012ja Re: Prace domowe na weekend 12.10.11, 22:56
      Moim zdaniem polski system edukacji to porażka. Uczenie wielu bezużyecznych rzeczy wielu w bardzo nudny sposób. Z chemii, fizyki prawie żadnych doświadczeń. Albo tylko opis doświadczenia. Z biologii też nie wiele. Przeraża mnie, że moje dziecki w 2sp nawt raz nie poszło na wycieczkę do lasu (1km od szkoły) a uczyło się jak wyglądają drzewa, ich liście z ...... książki. Jakmieli o teatrze, scenie i aktorach to też z książki, nie żeby pójść do teatru. I jeszcze tak długo mogę.
      A wiem, że nie będzie lepiej. Pracuję w gimnazjum w administracji i czasem widzę co nauczyciele kserują na klasówki. Dużo szczegółowej wiedzy. Chodzenie do szkoły to ciężka praca. Wstawanie ok. 6, ok. 7 godzin w szkole, ok. 2 na pracę domową. A gdzie czas na zainetesowania, odpoczynek, sport, komputer?
      Ostatnio zadziwiła mnie katechetka, która wpisała listę modlitw to zaliczenie. Znaczy, że ja mam dziecko ich nauczyć a ona łaskawie odpyta. To ja się pytam, za co ona bierze pieniądze skoro ja mam wykonywać jej zadania.
      • dorrit Re: Prace domowe na weekend 13.10.11, 11:36
        Ja tez uwazam, ze zadawanie z piatku na pon. duzych ilosci to przegiecie.
        Z tym, ze nie tylko "polski system edukacji to porazka" (obecnego zreszta nie znam, kiedy ja w nim tkwilam mielismy wiecej czasu w weekendy!). Moje dzieci tkwia we wloskim systemie. W szkole od 8 do 16,30, dluga przerwa na obiad w stolowce, zadawane z kazdego przedmiotu. Obecnie IV kl. podst. W III klasie bylo kilka weekendow takich, ze po sniadaniu w sobote odrabianie lekcji do ok. 13, potem obiad, ze 2 godziny wolnego czasu, potem odrabianie lekcji, kolacja. W niedziele rano dawalismy sobie odsapnac, po poludniu powtarzanie lekcji ustnych zakladajac, ze zdazylismy z pisemnymi. Na ferie zadane wiecej. Na wakacje osobna ksiazka "wakacyjna" z cwiczeniami. W tym roku nie "rozliczano" z nich dzieciakow ale w zeszlym tak, moje musialy uzupelniac braki...
        Po lekcjach nie mamy ogromu zajec pozalekcyjnych, ale jest 2 razy po 1 godz. sport (dla zdrowia i wyszumienia sie!) oraz jedno popolunie, piatek, szkola polska. Zatem w piatek nie mozemy zaczac odrabiania. Dzieci chetnie nie jezdzilyby oczywiscie do szk. polskiej, mialyby mniej do roboty w weekend!
        Wam tylko moge pozazdroscic. Do Polski na tym etapie zycia nie mozemy sie przeniesc.
    • katriel Re: Prace domowe na weekend 15.10.11, 02:37
      > Nie podoba mi się zadawanie dzieciom zadań do odrobienia w domu na weekend.

      A twojej córce?
      Ja zawsze zdecydowanie wolałam zostawiać sobie wszystkie zadania, które się dało,
      na weekend, a mieć za to chwilę oddechu więcej w ciągu tygodnia. No starałam się,
      faktycznie, zostawiać robotę raczej na sobotę niż na niedzielę, ale to ze względów
      religijnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka