Dodaj do ulubionych

porada potrzebna - szkoła

18.11.11, 09:07
Mam następujący dylemat: czy dziecko (11 lat) ma prawo do zatajenia przed rodzicami jakiejś nieprzyjemnej sytuacji w szkole (typu otrzymanie uwagi czy 1)? Czy też powinno rodziców o tym informować?
Dodam, że i tak do "ujawnienia" tego rodzaju rzeczy dojdzie na wywiadówce lub w rozmowie z innymi rodzicami.

Ja właściwie nie wiem, co o tym sądzić. Z jednej strony to naturalne, że nie chcemy mówić o czymś nieprzyjemnym. Ale czy to nie świadczy też o braku zaufania do rodziców? Lub o obawie przed ich reakcją?
Z drugiej strony, rodzice i tak się o tym dowiedzą. Czy powinni jakoś zareagować na fakt zatajenia?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 09:15
      Nie ma prawa zatajenia uwagi czy stopnia, chyba, ze ma plan poprawy sytuacji samodzielnie. Ale z drugiej strony jest to całkiem normalne, a jesli dziecko nie mowi regularnie o porazkach w szkole, to raczej nalezy zastanowić sie nad zmianą własnego zachowania, niż nad tym, jak ukarać dziecko. IMO to nie brak zaufania, tylko strach przed reakcją rodzica.
      Piszę to jako matka trzech egzemplarzy, które zatajały bardzo wiele rzeczy i dopiero przy trzecim mniej-więcej nauczyłam sie, co robić, aby tego nie robiło.
      • lena99 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 09:25
        verdana napisała:

        > nalezy zastanowić sie nad zmianą własnego zachowania, niż nad tym, jak ukarać dziecko. IMO to nie brak zaufania, tylko strach przed reakcją rodzica.

        No właśnie się zastanawiam, ale nie wiem co robię nie tak?

        > Piszę to jako matka trzech egzemplarzy, które zatajały bardzo wiele rzeczy i do
        > piero przy trzecim mniej-więcej nauczyłam sie, co robić, aby tego nie robiło.

        Podzielisz się doświadczeniem?
        • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 09:31
          Zwyczajnie - przestałam marudzić, gdy dziecię przynosilo złe oceny. Chociaz nadal mam ochotęsmile
          • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 09:49
            Szczerze?

            Ja nie oczekiwałam codziennych raportów ze stopni - moje dziecko najczęściej mówiło mi o stopniach nietypowych, o reszcie nie wspominało (bez względu na to czy to była pała czy 6). Chociaż o szkole mówiło sporo. Mnie wystarczyły informacje z zebrań (co około 6 tygodni).

            Ale ukrywanie innych przykrych spraw to inna sytuacja. Pewnie inaczej trzeba reagować kiedy zdarza się tak stale, inaczej kiedy dotyczy to tylko jednej sprawy. Myślę, że dzieci milczą nie tylko dlatego, że boją się reakcji rodziców. Czasami jest im po prostu głupio, wstydzą się, albo uważają, że same sobie dadzą radę z problemem.
    • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 12:14
      świadczy to napewno o braku zaufania. Trzeba by zastanowić się teraz, dlaczego i może cos zmienić. Moim zdaniem dziecko nie mówiąc rodzicom o problemach szkolnych działa koniec końców na swoja niekorzyść bo rodzic dowiadujacy sie o czyms z zaskoczenia i od osób trzecich napewno sie wścieknie.
      • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 12:32
        Wscieknie się raz, a nie pięć razy, o każdy stopień odzielnie. Opłaca się i tak. Wiem, co mowie, niestety.
        To nie musi być brak zaufania, to może być zwykly strach.
        • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 12:42
          może trochę off topic, ale..Dlaczego się wściekacie o jedynki?? Rozumiem, że nie jest to powód do skakania w górę z radości, ale wściekać się?

          I dlaczego się wściekacie jeżeli dowiecie się o tych jedynkach dopiero na zebraniu?
          • judytak Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 13:14
            nie wściekam się wcale, jeśli dziecko się uczyło, a i tak klasówka się nie udała
            w takiej sytuacji opracowuje z dzieckiem plan poprawy

            nie wściekam się, jesli dziecko dostało jedynkę, bo czegoś tam zapomniało (nie odrobiło, nie przyniosło, nie nauczyło się wiersza, itp., bo zapomniało)
            mówię wtedy ej-ej, trzeba pamiętac, etc., ale nic to ze wsciekania się nie ma

            wściekam się, i to bardzo, jeśli dziecko się nie uczyło z lenistwa czy z olewnictwa
            jeśli pytam dziecko, co jest zadane i czy wszystko rozumie, dziecko mówi że tak, wszystko zrobiło, wszystko umie, to samo następnym razem, ja spokojna, a w dzienniczku trzecia jedynka bo zadania domowego brak
            wtedy się wściekam, i degraduję dziecko na tydzień, dwa do "będę sprawdzać codziennie z czego co masz zadane", łącznie z "widziałeś ostatnio bezdomnych w przjściu podziemnym"

            pozdrawiam
            Judyta
          • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 13:22
            Ja bym sie nie tyle wściekła, gdybym się dowiedziała z zaskoczenia co zaniepokoiła, zrewidowała swoje metody wychowawcze i takie tam.
            • jakw Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 21:36
              Ale byś rewidowała swoje metody wychowawcze z powodu jednej 1 czy z powodu niewiedzy o tejże 1?
              • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 09:02
                jakw napisała:

                > Ale byś rewidowała swoje metody wychowawcze z powodu jednej 1 czy z powodu niew
                > iedzy o tejże 1?

                Owszem zastanawiałabym sie bardzo dlaczego moje dziecko mi nie mówi?najbliższej osobie?
                • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 10:18
                  A Ty ZAWSZE mówisz WSZYSTKO nabliższej osobie?


                  • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 12:32
                    A komu mam powiedzieć?

                    Właśnie czytając ten wątek dochodze do wniosku, że ludzie nie zwierzaja się sobie w najbliższych rodzinach i mnie to dziwi, szczerze mówiąc
                    • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 14:04
                      Ludzie się zwierzają kiedy mają potrzebę. Czasami taka potrzeba jest , czasami nie ma. I często nie ma to nic wpólnego ani z osobą, której się zwierzamy.

                      Rozmowa, zwierzanie, bliskośc i zaufanie - to wszystko nie ma nic wspólnego z obowiązkową spowiedzią ze WSZYSTKIEGO.

                      Jeżeli ktoś ma potrzebę mówić WSZYSTKO ( w tym o najmniejszej porażce w pracy np o niepotrzebnie zmarnowanej kopercie) swoim bliskim, to jest to osobista potrzeba, a nie uniwersalna potrzeba wspólna dla wszystkich bliskich sobie ludzi.

                      Poza tym - jest jeszcze coś takiego jak zaufanie do dziecka. Znamy je, wiemy czy i jak sobie poradzi w przypadku porażki, kiedy pomoc na pewno jest potrzebna , a kiedy wystarczy poczekać i poobserwować. Jeżeli sporadycznie zdarzają się przykre sprawy jak np jedynki uszanujmy to, że dziecko o tym nie ma ochoty opowiadać (a ro dzice i tak się dowiedzą) . I nie ma to nic wspólnego z zaufaniem do rodzica. I odwrotnie - dziecko, które ze wszystkiego się spowiada niekoniecznie takie zaufanie ma.
                      • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 18:02
                        joa66 napisała:

                        > Ludzie się zwierzają kiedy mają potrzebę. Czasami taka potrzeba jest , czasami
                        > nie ma. I często nie ma to nic wpólnego ani z osobą, której się zwierzamy.

                        No nie jestem przekonana czy duszenie w sobie jakiegos problemu jest zdrowe, nie bez potrzeby specjaliści doradzaja wygadanie się komuś. Więc potrzeba raczej jest tyle brak czasem odpowiedniej, zaufanej osoby. Bywa że jesteśmy samotni wśród najbliższych.

                        > Rozmowa, zwierzanie, bliskośc i zaufanie - to wszystko nie ma nic wspólnego z o
                        > bowiązkową spowiedzią ze WSZYSTKIEGO.

                        Nie ze wszystkich pierdół tylko z rzeczy ważnych.
                        >
                        > Jeżeli ktoś ma potrzebę mówić WSZYSTKO ( w tym o najmniejszej porażce w pracy n
                        > p o niepotrzebnie zmarnowanej kopercie) swoim bliskim, to jest to osobista potr
                        > zeba, a nie uniwersalna potrzeba wspólna dla wszystkich bliskich sobie ludzi.

                        ale my tu mówimy o rozmowie o rzeczy dośc ważnej, o pewnym problemie wiec kaliber troche innych. Zła ocenę w szkole raczej bym porównała do złej oceny w pracy a nie do koperty.

                        > Poza tym - jest jeszcze coś takiego jak zaufanie do dziecka. Znamy je, wiemy cz
                        > y i jak sobie poradzi w przypadku porażki, kiedy pomoc na pewno jest potrzebna
                        > , a kiedy wystarczy poczekać i poobserwować. Jeżeli sporadycznie zdarzają się p
                        > rzykre sprawy jak np jedynki uszanujmy to, że dziecko o tym nie ma ochoty opowi
                        > adać (a ro dzice i tak się dowiedzą) . I nie ma to nic wspólnego z zaufaniem do
                        > rodzica. I odwrotnie - dziecko, które ze wszystkiego się spowiada niekonieczni
                        > e takie zaufanie ma.
                        Problem w tym, że my przeciez wtedy swojego dziecka tak naprawdę nie znamy i nie wiemy czy te jedynki sa sporadyczne i nie wiemy z czego wynikają i jakie w ogóle dziecko ma zdanie na ten temat.
                        • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 18:45
                          Problem w tym, że my przeciez wtedy swojego dziecka tak naprawdę nie znamy i nie wiemy czy te jedynki sa sporadyczne i nie wiemy z czego wynikają

                          Myślałam, że mówimy o sytuacji kiedy rodzice chodzą na zebrania, wiedzą jak dziecko sobie radzi w szkole.


                          p.s. fakt, że o czymś nie mówimy, niekonieczne znaczy, że to w sobie dusimy
                          • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 19:28
                            Od jednego obowiązkowego zebrania do drugiego czasem może wpłynąc sporo tych jedynek, u nas w międzyczasie są tzw, dni otwarte. Kto chce lub musi - przychodzi, niektórym niedoinformowanym może sie wydawać, że nie ma potrzeby i tak żyja sobie nie wiedząc co sie dzieje.
                            W naszej klasie ostatnio była pewna afera, nie ze stopniami tylko z zachowaniem pewnego chłopca. Mama naprawdę była zaskoczona na zebraniu,tym co wyniknęło. Tak, że sporo sie dowiedziała o swoim synu a pewnie była pewna że swoje dziecko dobrze zna wink
                            • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 19:42
                              Ja wychodzę z założenia, że nie da się dobrze poznać żadnego człowieka, w tym właśnego dziecka.

                              Ale jakieś pojęcie się o nim jednak powinno mieć.

                              Jeżeli dzieje się coś poważnego w szkole, cos takiego, co nie może czekać nawet jeden miesiąc na rozmowę, to szkoła powinna informować o tym rodziców poprzez np uwagę w dzienniczku, albo zaproszenie rodzica na rozmowę z potwierdzeniem odbioru (to juz zależy od sposobu komunikacji w danej szkole- czasami może to być tradycyjna uwaga, czasami e-mail bezpośrednio do rodzica). Jeżeli dziecko ma często lub stale różne problemy w szkole to rozumiem, że niezależnie od rozmów z dzieckiem, rodzic przychodzi i na zebrania i na dni otwarte - po prostu monitoruje sytuację.


                              Nie wiem czego dotyczyłą uwaga w przypadku dziecka autorki i trudno mi to komentować - ja inazcej bym zareagowała na informację o tym, że dziecko gadało na lekcji , inaczej gdyby np obraziło nauczyciela.

                              Ale rozumiem, że bohater topiku dostał JEDNĄ pałę, która mu obniżyła stopień w IV lub V klasie z jednego przedmiotu. Powiem brutalnie - i co z tego? Nie chciał o tym mówić - ok, może było mu głupio i wstyd bo wiedział, ze zamiast nauczyć się na klasówkę to siedział, pluł i łapał. Może. A może sam do tamtej pory uważał, że tylko debile dostają pały i musiał SAM przetrawić ten problem?
                              • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:00
                                joa66 napisała:

                                > Ja wychodzę z założenia, że nie da się dobrze poznać żadnego człowieka, w tym w
                                > łaśnego dziecka.

                                Ale jednak wiedze o człowieku zdobywa sie obserwując i rozmawiając o wszystkim.

                                > Ale jakieś pojęcie się o nim jednak powinno mieć.

                                Chyba nie chodzi o JAKIEŚ pojecie. jakieś pojęcie to ja mam o sąsiedzie z przeciwka smile

                                > Jeżeli dzieje się coś poważnego w szkole, cos takiego, co nie może czekać nawet
                                > jeden miesiąc na rozmowę, to szkoła powinna informować o tym rodziców poprzez
                                > np uwagę w dzienniczku.

                                Oczywiscie że powinna ale w opisanym przezemnie przypadku pani sie nie popisała i jeszcze miała pretensję /pewnie i tez słuszną, że w domu z dziećmi rodzice nie rozmawiają/. Także szkoła szkołą ale byc na bieżąco dobrze być.

                                > Jeżeli dziecko ma często lub stale różne problemy w szkole to rozumiem, że niezależnie od rozmó
                                > w z dzieckiem
                                , rodzic przychodzi i na zebrania i na dni otwarte - po prostu
                                > monitoruje sytuację.

                                Ale problem w tym, że może miec mylne przekonanie że problemów żadnych nie ma.

                                > A może sam do tamtej
                                > pory uważał, że tylko debile dostają pały i musiał SAM przetrawić ten problem?

                                Zarówno to że tak SAM przetrawia problem jak i strach, brak zaufania niepokoiły by mnie.

                                • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:23
                                  Ale jednak wiedze o człowieku zdobywa sie obserwując i rozmawiając o wszystkim.

                                  W ten sposób to można czasami zdobyć pozory wiedzy, a nie wiedzę.

                                  Wiedzę o człowieku zdobywa się przeżywając razem różne sytuacje, w tym kłopoty i rozczarowania, rozmawiając i dając prawo do nie mówieniao wszystkim.

                                  > Ale problem w tym, że może miec mylne przekonanie że problemów żadnych nie ma.

                                  Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Problem jest wtedy kiedy jakas sytaucja się powtarza, albo trwa stale. Jak można o tym nie wiedzieć???? Jeżeli jest to pojedyńcza wpadka nie widzę problemu w tym, że rodzic się o tym dowie kilka tygodni później.




                                  • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:37
                                    joa66 napisała:

                                    > Wiedzę o człowieku zdobywa się przeżywając razem różne sytuacje, w tym kłopoty
                                    > i rozczarowania, rozmawiając i dając prawo do nie mówieniao wszystkim.

                                    Prawo jak najbardziej, przeciez nie zmusisz nikogo do mówienia. Do tego musi byc odpowiedni klimat w domu.

                                    > Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Problem jest wtedy kiedy jakas sytaucja s
                                    > ię powtarza, albo trwa stale.
                                    nie koniecznie, może byc jeden powazny wybryk i jak odpowiednio zareagujemy to jest nadzieja że sie niepowtórzy. jak pisałam szkoła tez może w tej kwestii nawalić.

                                    >Jak można o tym nie wiedzieć???? Jeżeli jest to p
                                    > ojedyńcza wpadka nie widzę problemu w tym, że rodzic się o tym dowie kilka tyg
                                    > odni później.

                                    zanim sie dowie to może sie powtórzyć.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    • jakw Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 10:33
                                      Jak jest to jeden poważny wybryk to szkoła powinna zawiadamiać od razu. Jeśli jest to jedna 1 wśród kilku innych stopni to rodzic spokojnie może przeżyć bez wiedzy o tej 1. Jeśli na zebraniu w szkole rodzic dowiaduje się nagle o 3 pałach bez obstawy to pewnie będzie ciut gorzej, ale takie sytuacje raczej nie zdarzają się tydzień przed końcem roku tylko bliżej początku.
                                • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:26
                                  Zresztą w tej sprawie się nie dogadamy, bo dzieli nas podstawowa sprawa:

                                  ty uważasz, że jeżeli ma sie do kogoś zaufanie to się mówi o wszystkim

                                  ja nie uważam , że tak jest. I nie wynika to koniecznie z braku zaufania, ze strachu przed reakcją itd. Powodów może byc tysiące.
                                  • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:40
                                    joa66 napisała:

                                    > ty uważasz, że jeżeli ma sie do kogoś zaufanie to się mówi o wszystkim

                                    Nie o wszystkim! Tylko o problemach /mniejszych czy większych/. Od tego między innymi ma sie najbliższych.
                                  • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 09:42
                                    joa66 napisała:

                                    > Powodów może byc tysiące.

                                    jakie to zatem moga byc powody, że z naszym problemem nie zwracamy sie do osoby, której ufamy? To do kogo sie zwracamy?
                                    • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 10:17
                                      - strach przed reakcją : niekoniecznie przed pretsensjami, ale np też przed zbytnim zrozumieniem (kiedy dziecko samo czuje , ze zawaliło)

                                      - wstyd, zwłaszcza, kiedy dziecko samo uważa, ze tylko debile mają jedynki

                                      - skłonnośc do wypierania - jeżeli nie mówię o problemie to znaczy, że on nie istnieje

                                      - osobowość i temperatment - naprzykłąd niektóre dzieci wolą przepracowac niektóre problemy bez pomocy i są z tego dumne (ale ten punkt można by dalej rozwijać)

                                      -dla dziecka pojedyńcza jedynka nie jest problemem, który go dusi

                                      - ma nadzieję, że ją poprawi i łatwiej mu będzie się zmobilizować samodzielnie i jest potem z tego dumne


                                      Mogłabym tak dalej wymieniać, ale nie mam już czasu... smile


                                      • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 17:44
                                        joa66 napisała:

                                        > Mogłabym tak dalej wymieniać, ale nie mam już czasu... smile

                                        jak dziecko nie widzi problemu, to tego problemu poprosotu nie ma. Nie ma o czym mówić nikomu.
                                        Wszystkie inne powody, które podałaś to sa jedmak jakies napiecia w kontaktach z rodzicami i brak do nich zaufania - dziecko kombinuje jak tu nie powiedziec , co zrobić itd. a w sumie sie tym gryzie. łatwiej by mu było jakby powiedziało.
        • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 13:23
          verdana napisała:

          > To nie musi być brak zaufania, to może być zwykly strach.

          To chyba idzie w parze.
          • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 13:34
            Nie. Nie idzie. Mozna mieć zaufanie do rodziców, wiedzieć, ze pomogą, a mimo to bać się reakcji na kolejny zly stopień, szczególnie jeśli przyczyna nie są trudności, a kompletne olewanie nauki np.
            • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 14:53
              verdana napisała:

              > Nie. Nie idzie. Mozna mieć zaufanie do rodziców, wiedzieć, ze pomogą, a mimo to
              > bać się reakcji na kolejny zly stopień, szczególnie jeśli przyczyna nie są tru
              > dności, a kompletne olewanie nauki np.

              Dla mnie jak ktos aż tak sie boi to raczej zaufania nie ma.
              • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 18:34
                Ależ nie. Dziecko zazwyczaj boi się reprymendy rodziców, co nie oznacza, ze nie ma do nich zaufania. niezadowolenie rodziców, jak najbardziej uzasadnione, jest nieprzyjemne. Nie ma to nic wspolnego z zaufaniem.
                Zaufanie, przy przyjeciu, ze dziecko nie obawia się absolutnie niczego powiedziec rodzicom, musiałoby zakladać, ze rodzice nigdy nie wyrazają swojego niezadowolenia i aprobują absolutnie wszystko, do czego dziecko się przyzna.
                • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 19:15
                  verdana napisała:

                  > Zaufanie, przy przyjeciu, ze dziecko nie obawia się absolutnie niczego powiedzi
                  > ec rodzicom, musiałoby zakladać, ze rodzice nigdy nie wyrazają swojego niezadow
                  > olenia i aprobują absolutnie wszystko, do czego dziecko się przyzna.

                  No wiec właśnie dziecko ma zaufanie na tyle że pomimo że spodziewa sie niezadowolenia to i tak chce powiedzieć. Jeżeli az tak sie obawia że nie powie to jak dla mnie brak zaufania.
                  Jeżeli mam do kogos zaufanie to sie zwierzam nie dlatego że sie nie w ogóle nie obawiam reakcji tylko ufam, że od kogos w rezultacie uzyskam pomoc, wsparcie itd, spotkam się ze szczerością.
                  Jeżeli natomiast obawiam się nadmiernie wyolbrzymionej reakcji lub sie boję konsekwencji to takiej osobie nie powierzam problemów bo jej nie ufam.
                  Tak to rozumiem.
                  • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 20:19
                    Nie, zaufanie, a niechęć do wymówek czy nawet kary to dwie rózne rzeczy...
                    Nie zawsze dziecko potrzebuje pomocy, nie kazde lubi przyznawać się do porażek (a to nie ma nic wspólnego z zaufaniem, tylko z osobowoscia). Wsparcie otrzymane od rodziców w przypadku jedynki, bo dziecku się nie chciało nauczyć - jest chyba nieporozumieniem.
                    Konsekwencją - i pomocą- przy otrzymaniu złych stopni moze byc na przyklad sprawdzanie i nadzorowanie odrabiania lekcji. dziecko ufa rodzicom na tyle,z ę wie, ze w razie jedynki zmobilizują się i zaczna pilnować, aby się dobrze uczyło - i z powiodu tej ufnośći własnie nie powie. Bo nie ma ochoty na dodatkowa godzinę odrabiania zadań.
                    • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 08:58
                      Jak dla mnie to co Ty opisujesz jest właśnie brakiem zaufania. Czyli z góry wiem, że rodzice nieodpowiednio zareagują, wole im nic nie mówić.
                      • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 14:30
                        czylim jedyna reakcja na jedynkę może być taka, jak spodoba sie dziecku. Inaczej, jesli na przyklad slusznie zwrócimy mu uwage, to dziecko straci do nas zaufanie?
                        • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 16:18
                          verdana napisała:

                          > czylim jedyna reakcja na jedynkę może być taka, jak spodoba sie dziecku. Inacze
                          > j, jesli na przyklad slusznie zwrócimy mu uwage, to dziecko straci do nas zaufa
                          > nie?

                          Z całym szacunkiem, ale nie zrozumiałas co napisałam. Pisałam wyraźnie, że jeśli mamy do kogos zaufanie to mówimy o problemie pomimo że nawet spodziewamy sie braku aprobaty.
                          • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 16:21
                            Nie. Nie mówimy. Szczególnie gdy jesteśmy dzieckiem. Bo brak aprobaty jest nieprzyjemny szczególnie wówczas, gdy mamy zaufanie do opinii osoby, ktora wygłasza takie zdanie.
                            Naprawdę, nie ma to nic wspólnego z zaufaniem. Zaufanie sobie, a niechęć do kary - sobie.
                            • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 19.11.11, 18:09
                              verdana napisała:

                              > Nie. Nie mówimy. Szczególnie gdy jesteśmy dzieckiem. Bo brak aprobaty jest niep
                              > rzyjemny szczególnie wówczas, gdy mamy zaufanie do opinii osoby, ktora wygłasza
                              > takie zdanie.

                              Dla mnie to brak zaufania właśnie.
                              • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 10:58
                                Hm, a dla mnie absolutna koniczność opowiadania o wszystkich bez wyjątku swoich problemach bliskim i nieumiejetność zmierzenia sie z nimi samemu to jednak jakiś problem. Brak zaufania do siebie samego na przyklad, nieumiejętność rozwiązywania samodzielnie problemów, zwalanie własnych kłopotów na głowę innym. Póki dziecko ma kilka lat, to jest w porządku. Ale juz przy nastolatku wolałabym, aby czasem sam zmierzył sie z problemem, a nie mówił wszystkiego mamie.
                                • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 15:39
                                  Bliska relacja z rodzicami i wzajemne zaufanie mają do siebie to, że ewuluują chyba najbardziej ze wszystkich relacji. Nikt nie ma potrzeby (mam nadzieję ) w swoim wieku dorosłym opowiadać rodzicom "wiesz, ale z Jasiem to ja nie mam takiego orgazmu jak miałam z Grzesiem". I kiedy dziecko/człowiek nabywa taką umiejętność/samodzielność? W urzędzie odbierając dowód osobisty? Chyba nie, STOPNIOWO uczy się tego wcześniej. Zaczynajac właśnie od samego zmierzania się z problemem typu pojedyńcza pała.

                                  Wiem, że czasami bycie niezbędnym dla dziecka bywa kuszące, ale wątpię czy to mu służy.

                                  • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 15:52
                                    Czytasz w moich myślach?smile
                                    Cały czas zastanawiałam się, jak to "zaufanie" do rodziców i potrzeba mowienia im o kazdym problemie ma się do poźniejszego związku i zalów kobiet, że mąż z każdym drobiazgiem leci do mamusi.
                                    I mężów, ze żona zdradza mamie wszystko, co dzieje się w związku.
                                    • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 17:36
                                      verdana napisała:

                                      > Czytasz w moich myślach?smile
                                      > Cały czas zastanawiałam się, jak to "zaufanie" do rodziców i potrzeba mowienia
                                      > im o kazdym problemie ma się do poźniejszego związku i zalów kobiet, że mąż z k
                                      > ażdym drobiazgiem leci do mamusi.

                                      Myslę że jak się nie zbudowało dobrych i bliskich relacji z dziećmi i ogólnie w rodzinie / w wszyscy sobie sami musza radzić z problemami/ to potem problemy w relacjach z innymi moga sie wlec za dzieckiem całe życie, niestety. Jesli się natomist miało dobra bazę, to potem jest szansa na powielenie modelu dobrych i otwartych relacji z bliskimi w nowej rodzinie.

                                  • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 17:30
                                    joa66 napisała:

                                    > Wiem, że czasami bycie niezbędnym dla dziecka bywa kuszące, ale wątpię czy to m
                                    > u służy.

                                    Bycie zbędnym jest bardziej kuszące wink
                                    Tu nie chodzi o niezbędność,tylko o normalne relacje. W końcu po to ludzie są ze soba żeby dzielić troski i radości.

                                    • joa66 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 18:39
                                      Bycie zbędnym jest bardziej kuszące

                                      Nie, nie jest. Czasami jest nawet bardzo bolesne. Ale niezbędnośc nie jest dobrą podstawą relacji. Jest naturalna w związku dziecko - rodzic, kiedy dziecko jest małe. Potem powoli, stopniowo rodzic jest (a przynajmniej moim zdaniem powinien być) coraz mniej niezbędny. Bez uszczerbku na bliskości, zaufaniu i miłości.

                                      Jestem strasznie ciekawa jakie jest Twoje zdanie na temat dorosłych, samodzielnych ludzi, któyz zwierzaja się swoim rodzicom, np z problemów w małżeństwie. Czy Twoim zdaniem normalne jest, że np mężczyzna sam się zmierzy z problemem "żona juz mnie nie pociąga" , czy dzwoni z tym do mamy?

                                      Jeżeli jest to wg Ciebie normalne, to nie mam więcej pytań. A jeżeli czujesz, że to nie jest normalna sytuacja, to powiedz KIEDY i jak młody człowiek uczy sie zmierzać z problemami bez pomocy rodziców?
                                      • jakw Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 19:31
                                        joa66 napisała:
                                        >Czy Twoim zdaniem normalne jest, że np mężczyzna sam się zmierzy z problemem "żon
                                        > a juz mnie nie pociąga" , czy dzwoni z tym do mamy?
                                        No co ty, zwierzy się żonie...
                                • mama303 Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 17:26
                                  verdana napisała:

                                  > Hm, a dla mnie absolutna koniczność opowiadania o wszystkich bez wyjątku swoich
                                  > problemach bliskim i nieumiejetność zmierzenia sie z nimi samemu to jednak jak
                                  > iś problem. Brak zaufania do siebie samego na przyklad, nieumiejętność rozwiązy
                                  > wania samodzielnie problemów, zwalanie własnych kłopotów na głowę innym.

                                  Nie żadna koniecznośc, to jest naturalna potrzeba i wcale nie wyklucza poradzenia sobie z problemem, a wręcz sprzyja temu. Ja sobie nie wyobrażam duszenia w sobie jakiechs problemów i nie zwierzyć sie z tego np. mężowi /osobie której ufam/, co nie oznacza że sobie z tym problemem nie poradze, czasem pomaga człowieko mozliwości samego wygadania sie do kogoś.

                                  > Póki d ziecko ma kilka lat, to jest w porządku. Ale juz przy nastolatku wolałabym, aby
                                  > czasem sam zmierzył sie z problemem, a nie mówił wszystkiego mamie.

                                  Ale komuś /jak nie matce, to może kumplowi..../chyba warto, żeby jednak powiedział a nie był samotna wyspą wśród życzliwych wink Niebywałe że ktos to może polecać
                                  Fakt, że to dośc powszechne: ludzie sie trapią, gryzą czymś, duszą w sobie ale nie powiedza nikomu.... mąż żonie, żona mężowi, dziecko matce itd. Jeszcze dobrze jak jest mozliwosc wygadania sie koleżance, przyjaciółce jak najbliższuym nie można. ale czasem i przyjaciółki brak. potem dramaty są, a w koło nikt nic nie wiedział....
                                  • verdana Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 22:04
                                    Nie, dorosły człowiek, który zawsze musi się komuś zwierzyć, to ktoś, kto nie umie sam niczego rozwiązać. Nie jestem przeciwna zwierzaniu się, ale po pierwsze - nie zawsze i nie ze wszystkiego rodzicom, po drugie - nei zawsze i nie ze wszystkiego komukolwiek.
                                    Są pewne problemy, które dla dobra innych osób, powinnosie zostawić tylko dla siebie. Choćby problemy wlasnych dzieci czy meza, ktore stają sie takze naszym problemem, ale powiinnismy milczeć - a jesli uczy się dziecko, ze nie wolno zostawać z problemem samemu? Pewne problemy zdrowotne, ktore pewnie nei są powazne, a zmartwią niepotrzebnie całą rodzinę. Gdybym za kazdym razem - jak np. moja matka - mówila, co mnie niepokoi, to rodzina chodziłaby bez przerwy zdenerwowana. Po to, zeby mi było przyjemniej? Nie zawsze własne dobro jest najważniejsze, czasem trzeba zmartwienia zopstawić sobie, aby nie martwić innych.
    • lena99 Garść szczegółów 18.11.11, 13:49
      żeby rozjaśnić sytuację.

      Jest to b. dobry uczeń. Taka sytuacja zdarzyła sie raz w ubiegłym roku szkolnym - nie powiedział o jakiejś 1 (albo 2, nie pamiętam) a ta ocena zaważyła na ocenie końcowej. Wtedy byliśmy źli, ale nie o to że miał niższą ocenę, tylko o to że dowiedzieliśmy się dopiero po fakcie.
      Drugi raz zdarzyło się to teraz - dostał uwagę. I nic nie powiedział a zawsze opowiada o tym co się dzieje w szkole, kto i za co dostał uwagi itd. Wydało się przypadkiem i znowu - nie chodzi mi o tę uwagę, ale o fakt, że o niej nie pisnął.

      Nie jest więc tak, że nie opłaca mu się mówić po każdej wpadce w szkole bo woli raz dostać opr po wywiadówce za wszystkie 'przewiny', bo po prostu żadnych 'przewin' nie ma.

      Niepokoi mnie tylko że zawsze opowiada ze szczegółami co kto zrobił, dostał ale we własnym przypadku nie. Dlaczego?
      • verdana Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:15
        Cóż, popełniliscie błąd. Jedna slabsza ocena, ktora zawazyla na ocenie koncowej wymaga wyrazó wsółczucia, a nie złosci na dziecko.
        Moje dzieci, naprawdę osobniki inteligentne, nigdy nie zrozumiały tej subtelności, ze się nie jest złym za stopień, tylko za brak informacji o stopniu. Całe lata zastanawiałam się, jak to jest możliwe, aby nie dosstrzegac tej różnicy.
        póki nie zrozumiałam, ze to nie jest prawda - wszyscy rodzice tak mowia, a tak naprawdę są źli i za stopień i za ukrycie stopnia. Ale jednak fakt otrzymania złej oceny jest tu kluczowy - za ukrycie czwórki nikt zły nie jest, prawda?
        czyli jest to takie ładne, gladkie zdanie "Nie jestem wściekła o jedynke, tylko o to,z e o niej nie wiedziałam", a tak naprawde, to jednak o jedynkę jestem zła co najmniej tak samo. I dziecko to wie doskonale.
        Ja też z przyjemnością opowiem o idiotycznej wypowiedzi kolegi profesora w dyskusji, a jak sama powiem cos głupiego, to wcale nie chce mi się opowiadac. Dlaczego?
        • lena99 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:23
          No dobra, masz trochę racji wink
          Jak to teraz 'odkręcić'?
          • mama303 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:55
            lena99 napisała:

            > No dobra, masz trochę racji wink
            > Jak to teraz 'odkręcić'?

            Poczekac aż sie znowu zdarzy i nie robić szczególnego halo. Powiedziec cos w rodzaju, synu szkoda że mi nie powiedziałeś, inaczej bym to przyjęła jakbym wiedziała.
            • morekac Re: Garść szczegółów 19.11.11, 10:07
              Wiesz, to nie takie proste, jeśli się utrwaliło. wink
              Pochwal dziecko, jeśli przyzna się do jedynki. Ale raczej niewielka jest szansa, że to kiedykolwiek zrobi.
        • joa66 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:24
          Mnie nawet ukrycie informacji o złym stopniu (czy zachowaniu) nie doprowadziło do złości czy wściekłości. Zdarza się, rozumiem, nikt z radością nie biega i nie chwali się porażkami nawet do najbliższych mu osób. Czasami chce przetrawić problem sam, czasami się wstydzi -o co się to wściekać? Co nie znaczy nie reagować w ogóle.

          • lena99 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:28
            joa66 napisała:

            >Co nie znaczy nie reagować w ogóle.
            >
            No właśnie, jak reagować? I co gdy znowu "zapomni" o czyśm takim powiedzieć?
            • joa66 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:46
              Jeżeli panuje w domu zasada, że dziecko mówi o wszystkich stopniach, to przede wszystkim chciałabym się dowiedzieć od niego dlaczego nie powiedział o jedynce.

              Nie wiem jak inne dzieci, ale na przykład mój syn nie lubił rozmawiać o przykrych sprawach bezpośrednio po zdarzeniu. Kiedyś kiedy miał chyba 11 czy 12 lat dowiedziałam się na zebraniu, że ma kolekcję minusów i jedynek z różnych przedmiotów za brak prac domowych (inne stopnie dobre). Bezpośrednio po naszym powrocie z zebrania (on wiedział, że my już wiemy) zniknął w swoim pokoju smile Po prostu poczekaliśmy kiedy sam wyjdzie, gotowy do rozmowy.

              p.s. wy mówiliście o wszytskich stopniach rodzicom?
              • verdana Re: Garść szczegółów 18.11.11, 18:36
                Ja mowiłam. Z perspektywy czasu wcale nie wiem, czy to bylo dobrze.
                • mama303 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 19:07
                  Ja mówiłam ale moja matka to naprawde wyjątkowa kobieta. Z perspektywy czasu jeszcze bardziej to doceniam.
                • joa66 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 19:22
                  Dla mnie jest to normalne, że czasami wpadają złe stopnie , normalne jest też, że często dziecko nie ma ochoty o tym mówić.

                  Martwiłoby mnie/wściekało, gdyby dziecko kłamało i np mówiło, ze dostało 4 a nie 1, podrobiło mój podpis pod uwagą, zataiło fakt, że jest zagrożone niezdaniem. Marwtiłoby mnie gdyby dziecko zrobiło coś złego, czego się po nim nie spodziewałam (i fakt czy to ukryło czy nie miałby mniejsze znaczenie)

                  A tak na marginesie co złego się stanie jeżeli o pojedyńczej pale dowiemy się dopiero na zebraniu (zakładając, że zebrania są mniej więcej co 4-6tygodni, )?
                  • mama303 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 19:44
                    joa66 napisała:

                    > A tak na marginesie co złego się stanie jeżeli o pojedyńczej pale dowiemy się d
                    > opiero na zebraniu (zakładając, że zebrania są mniej więcej co 4-6tygodni, )?

                    Jak dzieciak dusi w sobie jakis problem /no chyba że ta pała dla dziecka jest zerowym problemem ale to tym gorzej/ to nie jest chyba dobrze.
                    Dla dziecka samego i jego samopoczucia lepiej. Atmosfera w domu powinna tenu sprzyjać.
                    • joa66 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 19:58
                      pojedycza pała chyba nie jest problemem? Nawet jeżeli wpadła z powodu lenistwa. Zakładając, ze dzieciak sobie z przedmiotem radzi.

                      Nie wiem jak Wy, ale ja doskonale znałam i znam to uczucie. I nie lecę się dzielić każdym problemem i każdą porażką natychmiast po zdarzeniu. Nawet jak kogoś kocham i mam do niego pełne zaufanie. Czasami mówię od razu, czasami po czasie, a czasami w ogóle . Czasami rozmawiam o tym z osobą bliską, a czasami bezpośrednio z osobą zaangażowaną w problem.

                      • mama303 Re: Garść szczegółów 19.11.11, 08:53
                        Też nie uważam pojedyńczej pały za problem, ale normalne dziecko chyba powinno sie jednak choćby odrobine przejąć, no chyba że dziecko przyzwyczajone do pał na tyle że jedna w ta czy w tamta juz róznicy nie czyni wink
                        Ja akurat wychowałam się w rodzinie, gdzie się o swoich problemach gadało i o małych i o dużych, wiec pewnie taki model powielam.
                        Do tej pory z problemem zwróce się zawsze do męża i matki.
                  • jakw Re: Garść szczegółów 18.11.11, 21:49
                    Słuszne uwagi. Sprawa jest rzeczywiście "trochę" inna gdy występują same 1 w liczbie 5 i na dokładkę uczeń ma problem z przyswojeniem przedmiotu niż gdy uczeń ma stopnie typu 4,5 i nagle wpada mu pojedyńcza pała bo delikwent zapomniał, że miała być klasówka. I którą to 1 uczeń wkrótce poprawił.
              • lena99 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 19:39
                joa66 napisała:
                >
                > p.s. wy mówiliście o wszytskich stopniach rodzicom?

                O ile pamiętam, to tak.
              • asia_i_p Re: Garść szczegółów 18.11.11, 22:35
                Mówiłam, ale moja mama była nietypowa. Na moją zapowiedź po pierwszej licealnej klasówce z matematyki "Chyba będzie jedynka", wykrzyknęła spontanicznie "Ojej, to ja ci upiekę paszteciki". I upiekła!
              • myelegans Re: Garść szczegółów 19.11.11, 02:15
                [quote] wy mówiliście o wszytskich stopniach rodzicom? //quote]
                nie, nie mowilam o wszystkich ocenach, w poznej podstawowce i liceum bylo to 2 razy na rok przy okazji wywiadowek. Bylam dobra uczennica, zostawili mnie w spokoju, jak dostalam gorsza ocene, to pocieszali, nie ganili. Ale ja sie duzo uczylam zawsze, gdybym bylo inaczej pewnie ich postawa bylaby inna, chociaz znajac ich, pewnie by powiedzieli "na swoja przyszlosc pracujesz, nie nasza, chcesz pracowac w fabryce jak mama? twoj wybor"
                • maksimum Re: Garść szczegółów 19.11.11, 07:51
                  > chcesz pracowac w fabryce jak mama? twoj wybor"

                  Teraz mamy pokolenie samych umyslowych,ktorzy sa zadowoleni jak sie na zmywak w UK zalapia.
        • feniks_z_popiolu Re: Garść szczegółów 20.11.11, 07:58
          verdana napisała:

          > czyli jest to takie ładne, gladkie zdanie "Nie jestem wściekła o jedynke, tylko
          > o to,z e o niej nie wiedziałam", a tak naprawde, to jednak o jedynkę jestem zł
          > a co najmniej tak samo. I dziecko to wie doskonale.
          >

          a masz pomysł jak to zmienić? jak samą siebie przekonać, że nie o jedynkę tu chodzi tylko o przekazanie informacji o fakcie jej otrzymania?

          Dla mnie problemem są nie jedynki bo tych nie ma ale czwórkismile,których do tej pory nie było. Dziecko stać na więcej ale nie chce się wysilić. ja niby wiem, że 4 to dobry stopień itd. Ale muszę sama siebie przekonywać za każdym razem by nie awanturować się o te 4-ki. Głupie przyznaję ale nie mogę sobie dac z tym radysad(


          • joa66 Re: Garść szczegółów 20.11.11, 08:20
            sama siebie przekonywać za każdym razem


            Bo chyba nie można przekonywac siebie "za każdym razem", tylko cały czas na bieżąco, bez względu na przyniesione stopnie.

            A jak się przekonywać?

            Przede wszystkim zastanowić się dlaczego nam tak zależy na samych 5 i 6. Obiektywnie - jest to ważne tylko w 3 gimnazjum kiedy stopnie brane są pod uwagę w rekrutacji do liceum. Ewentualnie w klasie 6, jeżeli myślimy o gimnazjum innym niż rejonowe.

            W pozostałych sytuacjach ważne jest to czego dziecko się nauczyło a nie sądzę, że pojedyńcze czwórki w oceanie piątek i szóstek świadczą o tym, że dziecko się mniej nauczyło, że tej wiedzy i umiejętności przybyło mu mniej.

            Jeżeli obawiasz się, że czwórki to dowód na to, że dziecko osiąga mniej niż je na to stać, to powtórzę - pojedyńcze 4 w morzu lepszych ocen też o tym nie świadczą. Każdemu może się trafić gorszy stopień, nawet z powodu napadu lenistwa. Przecież to sa ludzie i nie mogą działać na 100%swoich możliwości non -stop.
            • feniks_z_popiolu Re: Garść szczegółów 20.11.11, 09:04
              joa66 napisała:

              > Ewentualnie w klasie 6, jeżeli myślimy o gimnazjum innym niż rejonowe.

              Rejonowe tragiczne, musi iść gdzie indziej.

              > Jeżeli obawiasz się, że czwórki to dowód na to, że dziecko osiąga mniej niż je
              > na to stać,

              Tak też myślę

              > Przecież to sa ludzie i nie mogą działać na 100%swoich możliwości non -stop.

              Masz rację. I ja to wiem, że nie są cyborgami. A jak dochodzi do rozmowy o stopniach to u mnie te racje gdzieś znikają sad(

              Chyba masz rację, że muszę to gruntownie przepracować.
              • joa66 Re: Garść szczegółów 20.11.11, 10:10
                To może zamiast pretensji o każdą czwórkę, po prostu porozmawiaj (bez specjalnej okazji) i powiedz: przejmuję się Twoimi stopniami, bo będą one bardzo ważne przy wyborze gimnazjum. Wiem, że bardzo dużo wiesz i potrafisz, może nawet na same szóstki, ale w gimnazjum będą patrzeć tylko na stopnie na świadectwie, bo nikt nie będzie miał czasu, żeby dobrze poznac wszystkich kandydatów.

                Oczywiście rozmowa może być mniej lub radziej zaawansowana w zależności od tego, w któej klasie jest dziecko (nie sądzę, że trzeba wprowadzać czwartoklasistę w szczegóły systemu rekrutacji, ale szóstoklasitę już można).
                • verdana Re: Garść szczegółów 20.11.11, 11:04
                  Pretensja o czwórki, nawet o SAME czwórki, moze - serio - zniszczyć dziecku życie. Wymagasz bowiem, aby dziecko było zawsze doskonałe, uznając, ze jesli nie osiąga najlepszych wynków na pewno stać je na więcej. Okazuje sie zatem, ze sukces nie jest sukcesem, tylko normalnoscia, a nie osiąganie zawsze najlepszych wyników jest klęską. Tak wychowany człowiek nie ma żadnych sukcesów, niezaleznie co robi, zawsze ponosi porażkę.
                  A jesli dziecko w gimnazjum zaczne przynosic tróje, czy wręcz jedynki - uzna się za nieudacznika.
                  Wychowujesz dziecko na pracoholika, ktry nie potrafi sobie nigdy wybaczyć drobnej pomylki. A i to w najlepszym wypadku. W najgorszym, wbrew temu co sadzisz, dziecka już nie stać wcale na więcej, bo to co Ty widzisz w domu wcale nie musi przekladać się na oceny. Dziecko moze uznać szybko, ze nie jest w stanie sprostać Twoim wymaganiom, ze jest zwyczajnie nieudane i głupie. I to szybko przelozy się na obnizoną samoocenę i złe wyniki w szkole.
                  Czworka jest wystarczającą oceną dla kazdego.
              • jakw Re: Garść szczegółów 20.11.11, 11:14
                Przepracuj - chyba że wolisz nie dowiedzieć się o gorszych stopniach wpadniętych z powodu zwyczajnego zapomninalstwa.
              • mama303 Re: Garść szczegółów 20.11.11, 17:46
                feniks_z_popiolu napisał:

                > Chyba masz rację, że muszę to gruntownie przepracować.

                Oczywiscie bo masz TY ZE SOBĄ problem.
          • asia_i_p Re: Garść szczegółów 20.11.11, 12:47
            Musisz sobie na starcie powiedzieć, że to jest twój perfekcjonizm i twój problem. Zastanowić się, dlaczego czwórki to dla ciebie problem i nie próbować bronić się przed samą sobą, że to staranność, ambicja, itd. I tak jak staramy się nie wrzeszczeć na dziecko, bo mamy PMS-a (a co wychodzi, to wychodzi wink ), to też staramy się nie wrzeszczeć, bo nam perfekcjonizm doskwiera. Nawet bardziej - bo wrzasków z powodu PMS-a dziecko tak bardzo do siebie nie weźmie.
            U nas jeszcze ocen nie ma, ale ja już się profilaktycznie leczę z ambicji na punkcie dziecka, bo mam tendencje.
      • joa66 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:18
        Nie wiem dlaczego.

        Być może ma to coś wspólnego z Waszą reakcją na informacje o innych uczniach.

        Podam jaksrawy przykad, który w dodatku nie musi mieć nic wspólnego z Waszą sytuacją, ale dobrze zobrazuje to co mam na myśli: Jeżeli dziecko mówi , że Jasio znowu dostał dwóję z matematyki, a rodzic reaguje słowami tyou "głupi musi być ten Jasio", to potem gdybyście sowjemu dziecku powiedzieli na jego dwóję : "to nic, zdarza się" to i tak wam nie uwierzy.
        • lena99 Re: Garść szczegółów 18.11.11, 14:26
          Dzięki za ten post.
          Rzeczywiście może o to chodzić. Ja na uwagi innych mówię często, że rodzice się nie ucieszą uncertain
          • jakw Re: Garść szczegółów 18.11.11, 21:52
            No to już wiesz, że po prostu małoletni nie chciał was zasmucać... wink
      • jakw No to teraz rachunek sumienia... 20.11.11, 10:45
        Czy gdyby zapomniał powiedzieć o 6-tce to byłabyś równie zła jak wtedy gdy zapomniał powiedzieć o 1?
        Pewnie wogóle nie miałabyś pretensji...
    • guderianka Re: porada potrzebna - szkoła 18.11.11, 21:09
      Prawo ma
      Jeśli stalo się to pierwszy raz to może wynikac: ze strachu, z zapominalstwa, z niechęci do słuchania "suszenia głowy". Jesli po normalnej reakcji rodzica w postaci rozmowy (nie krzyku) takie sytuacje się zdarzają, trzeba poszukac głębszych przyczyn
    • grave_digger Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 10:18
      nigdy mojej mamie nie mówiłam o ocenach czy uwagach (nie było za moich czasów). ale jak rodzic nie wzbudza zaufania dziecka i ma ciągłe pretensje, to takie są efekty.
      • kara_mia Re: porada potrzebna - szkoła 20.11.11, 13:03
        zadać pytanie dziecku ( w tajemniczy sposób to pytanie powinno W USZACH DZIECKA zabrzmieć przyjaźnie )
        dlaczego ma nie powiedziałeś?
        wytłumaczyć dlaczego chwielibyście wiedzeni i jakie będą tego obopólne korzyści
        zadać pytanie dziecku co ma się stać, zęby w przyszłości mówił?
        słuchać odpowiedzi
        kiedy znowu czegoś nie powie - zapytać się - "czego się za mało stało , skoro nam nie powiedziałeś?"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka