Dodaj do ulubionych

Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ???

10.12.11, 17:57
Wraz z mężem i dwójką dzieci mieszkam z moimi rodzicami w bloku. Razem mamy 3 pokoje. Jeden pokój zajmują rodzice , my mamy średni i mały. Dzieci syn 9 lat i córka 5 lat mają wspólny pokój, z tym że bardzo chciały by mieć osobne pokoje--ale przedzielić nic się nie da. Ostatnio dużo moich znajomych pobrało kredyty i mieszkają na swoim i tak się zastanawiam czy brać kredyt? Czy wasze dzieci mają osobne pokoje, czy wspólne?
Obserwuj wątek
    • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:17
      Ja akurat mam 3 pok w bloku z mężem i 1 dzieckiem ( ale mam bez kredytu dzięki pomocy rodziny). Na kredyt bym się nie zdecydowała.
      Ludzie biorą kredyty na mieszkania 2 pokojowe i wtedy dzieci też mają wspólny pokój. Więc kredyt czy własne mieszkanie w bloku nie oznacza, że każdy ma swój pokoj. Widzę, że dzieciaki masz odchowane, więc lata tzw. harmideru i płaczu za sobą, więc teraz ma być lepiej i ciszej.
      Nie masz tak źle, wiele moich znajomych mieszka przy rodzicach ( a ci którzy im dogadują to też z zazdrości ,że żyja sobie spokojnie, bez stresow...) a oni we własnym ale z kredytem--czyli petla na szyję i życie z ratą. Pomyśl kto ma lepiej? Ci mieszkający przy rodzicach , którzy nie muszą oddawać kasy do banku i mają bezstresowe życie czy ci na swoim z kredytem i powracającymi pytaniami każdego dnia- co z pracą, co bedzie za 3 lata...nie wspominając co będzie zanim kredyt całkiem spłacą.
      Owszem chcesz lepiej, być może wygodniej, to weź kredyt i pokaż znajomym że masz fajne swoje mieszkanko, na pewno będą zazdrościć c kredytu-)
      • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:24
        Owszem mieszkanie jest ważnym priorytetem jeśli ktoś nie ma możliwości lub nie chce mieszkać z rodzicami, bo ceni sobie prywtaność itp
        Pytasz jak inni mieszkają czy dzieci mają swoje pokoje. Otóż nie patrz na innych a na siebie, swoją wygodę, potrzeby, możliwości. Bo inni mają wille, po 2 samochody, wlasne firmy, czy 4 dzieci. Nie musisz mieć tego co mają inni. Uważasz, że ci którzy mają np. troje dzieci to mają takie mieszkania by każde dziecko mialo swój pokój? czyl minimum 4 pokoje? Nektorzy tak, inni nie.
      • takajatysia Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 28.12.11, 13:06
        No dla mnie większym stresem byłby brak prywatności (wszyscy na kupie ściśnięci jak sardynki) oraz świadomość, że dzieci o różnej płci, również jako nastolatki będą musiały dzielić ze sobą pokój (nawet dla dzieci tej samej płci to niedogodne). Z drugiej strony komuś może to nie przeszkadzać.

        Mi przeszkadzałoby o wiele bardziej kiszenie się na mikrym metrażu.

        Jeśli kredyt jest wzięty na miarę sił (WAŻNE), to nie jest pętlą na szyi tylko cena za komfort i intymność każdego członka rodziny. Od 5 lat spłacam kredyt na malutkie mieszkanie sama. Nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami, a już tym bardziej jak jest mało miejsca. Niedługo zaczniemy spłacać za dom. I wolę płacić, ale mieć własną sypialnię, garderobę, łazienkę, dla dzieci oddzielne pokoje i łazienkę, dużą kuchnię, pralnię itp duperele bez których oczywiście da się żyć, ale dużo mniej wygodnie.
        • white_rabbit Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 28.12.11, 13:52
          W 100% sie zgadzam, nasi rodzice maja domy i mieszkaja w nich sami. Kazdy potrzebuje pewnej intymnosci i jakis warunkow zyciowych.
    • lolinka2 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:34
      Pytanie, na co cię stać i co jest priorytetem....
      • ettri Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:46
        Poczytaj sobie dostępne w necie poradniki kredytowe, przytoczę ci cytaty z jednego:
        """"Pamiętajmy, że obciążenie kredytem jest stałe i wieloletnie, a nasze dochody niekoniecznie muszą rosnąć lub nawet utrzymywać się na takim samym poziomie. Dlatego też z kredytów raczej powinni zrezygnować ludzie, którzy nie posiadają w miarę stabilnej i bezpiecznej pracy.

        Drugą sprawą, którą musimy wziąć w tym momencie pod uwagę, jest możliwość wzrostu kosztów utrzymania - np. spowodowanych powiększeniem się rodziny lub nawet dorastaniem dzieci. Jeśli nasze dochody nie będą rosły co najmniej proporcjonalnie do wydatków, możemy wpaść w tarapaty"""""


        Ja osobiście gdybym miala do wyboru wynajem mieszkania a kredyt na swoje--wybralabym kredyt, bo tu chociaż spłacałabym" swoje". Gdybym stala przed takim wyborem jaki ty sobie stawiasz to zostałabym z rodzicami, skoro wam to odpowiada, pokoje dla dzieci to nie wszystko, niedługo dzieci większość czasu będą spędzały poza domem ( szkoła, zajęcia dodatkowe itp). wydatki coraz wieksze, dzieci rosną, będą chciały miec w miarę to co rówieśnicy...a ty spłacając kredyt po to by mialy własne pokoje, z których i tak aż tak korzystać nie będą--nie będziesz mogła zapewnić im życia na podobnym poziomie ( który wciąż wzrasta) jak ich rówieśnicy.
        • mamkaantka Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:03
          No właśnie, ja wprawdzie mieszkam na swoim i mam 3 pokoje, ale przydałby się jeszcze jeden. Mam chłopców w wieku 10 i 11 lat, którzy zajmują jeden, duży pokój, do tej pory było im tak dobrze, ale ostatnio przebąkują o osobnych pokojach. Rok temu poważnie zastanawialiśmy się nad zamiana mieszkania na większe. Niestety oferta mieszkań 4 pokojowych była uboga, te co były, kosztowały sporo, musielibyśmy zdecydować się na kredyt. Po przemyśleniu, odłożyliśmy decyzję na czas późniejszy w obawie o zbliżający się kryzys. Rok temu nasza sytuacja finansowa była dobra i wydawałoby się bardzo stabilna, ale miesiąc temu dowiedzieliśmy się, że wkrótce nasze dochody znacząco spadną i jest to związane ze zmianą przepisów prawnychsad Myślę, że w obecnych czasach nikt nie może być pewien jutra, cieszę się, że nie mam żadnych kredytów.
          • ettri Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:09
            kredyt biorą ci co muszą, ja nikomu nie zdzdroszcze domu czy mieszkania na kredyt, przytoczę inne cytaty z netu:
            """"Każdy kredyt, a tym bardziej kredyt o dużej wartości, łączy się z wysokim ryzykiem. Ryzyko to szczególnie wpływa na wyobraźnię, kiedy w razie niepowodzenia i niemożności spłaty kredytu pozostać możemy bez dachu nad głową.
            Mimo to wiele osób ryzykuje branie kredytów hipotecznych na przeróżne cele. Racjonalność tego rodzaju decyzji trudno jednoznacznie ocenić. Sens zaciągania dużych kredytów zawsze będzie zależał od indywidualnego przypadku - m.in. możliwości finansowych kredytobiorcy i jego skłonności do ryzyka.
            Obciążając hipotekę naszej nieruchomości kredytem pamiętajmy o jednym - jego płynna spłata nie zależy tylko i wyłącznie od naszego terminowego wpłacania rat i odsetek. Pamiętajmy, że bank przez cały okres spłaty kredytu musi mieć zabezpieczenie w postaci nieruchomości.
            Naprawdę niewesoło zaczyna się dziać, jeśli nieruchomość traci na wartości (np. poprzez wahania cen mieszkań). Może się wówczas okazać, że kredyt na milion złotych, który przed spadkiem wartości nasza nieruchomość zabezpieczała w całości, nagle pozostaje bez pokrycia. Bank może wówczas zwrócić się o dodatkowe zabezpieczenie - czasem przekraczające możliwości kredytobiorcy.""""
            No własnie kupisz mieszkanie , ktore teraz warte jest 300tys jest ono zabezpieczeniem, ale nie wiesz co będzie za 5 lat jak przykładowo ceny spadną i twoje zakupione mieszkanie bedzie warte już tylko 220tys, co bedzie jak bank zażąda zabezpieczenia kredytu????
          • canuck_eh Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 14:54
            Dwoch chlopakow to jeszcze pal szesc i to jeszcze z tak mala roznica wieku.Powiedzmy sobie szczerze z zadna roznica wieku.Dziewczyna jednak ma parke i roznica wieku juz jest i jednak uwazam ze dzieciaki zaczynaja wchodzic w ten wiek ze raczej dziewczynka chcialaby miec swoj pokoj.Dziewczynka zacznie dojrzewac i troche tej prywatnosci chcialaby miec i wlasnie swoj pokoj jest idealny a nie dzielony z bratem.
            Rozwiazaniem moglo by byc rozmowa z rodzicami i propozycja kupna mieszkania dla nich - mniejszego bo chyba 3 pokoje nie sa im potrzebne?Czy sie myle i woleliby wiekszy metraz? Rozmowa nie zaszkodzi.Jezeli jednak nie macie odlozonych pieniedzy , zawsze mozna zalozyc konto i odkladac pieniadze by za rok-dwa miec gotowke i moc podplacic wieksza sume i moze wtedy sie zdecydowac na kupno wlasnego mieszkania.
      • mamusia1999 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:51
        z punktu widzenia doradcy finansowego sprawa wyglada zupelnie na chlodno tak: wlasne lokum kupuje sie wtedy, kiedy miesieczny czynsz (za potrzebne do zycia lokum) przekracza miesieczne odsetki za takie lokum.
        kazdy doradca ci powie, ze obcinanie istniejacych wydatkow (bez oszczednosci na przyszlosc, straosc etc rzecz jasna), zaciskanie pasa na korzysc kredytu ma krotkie nogi, bo oznacza pogorszenie warunkow zycia i na dluzsza mete jest trudne do wytrzymania ! tylko jesli przy istniejacych wydatkach sa wolne srodki na splate kredytu, mozna sie na niego decydowac.
    • budzik11 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 18:46
      Ja w twoim przypadku wzięłabym kredyt ale nie ze względu na pokoje dla dzieci, tylko żeby się od rodziców wyprowadzić.
      A odpowiadając na pytanie - tak, każde dziecko ma swój pokój, my mamy swoją sypialnię (dom, nie mieszkanie).
      • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:16
        budzik11 napisała:

        > Ja w twoim przypadku wzięłabym kredyt ale nie ze względu na pokoje dla dzieci,
        > tylko żeby się od rodziców wyprowadzić.
        > A odpowiadając na pytanie - tak, każde dziecko ma swój pokój, my mamy swoją syp
        > ialnię (dom, nie mieszkanie).

        Za gotówkę masz czy z kredytem???
        Ja myślę o innym mieszkaniu nie dlatego, że bez rodziców chcialabym zamieszkać a dlatego, żeby dzieci mialy swoje pokoje. Nie myślę, że zamieszkamy osobno, bo rodzice chcą z nami mieszkać, pomagamy im i oni nam. Mama ma problemy ze zdrowiem, poza tym rodzice ze swoimi dochodami nie byliby w stanie sami utrzymać mieszkania sami, bo bardzo dużo wydają na leki.Jedyny powod zmiany mieszkania to to, żeby kupić większe 4-5 pokojowe i także zamieszkać razem, bądź zakupić dla rodziców małą kawalerkę w tym samym bloku. Ale to już kredyt na jakieś 80% wartości musielibyśmy brać i boję się tego kredytu.
    • gopio1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:11
      Moim zdaniem priorytetem powinno być wyprowadzenie się od rodziców, a nie rozdzielenie dzieci. Dorosłe dzieci nie powinny mieszkać z rodzicami. Dla zdrowia psychicznego wszystkich.

      A oddzielne pokoje jak najbardziej - im starsze dzieci, tym trudniej im będzie mieszkać w jednym pokoju, szczególnie różnej płci, gdy zaczną wchodzić w okres dojrzewania. Co nie znaczy że się nie da...
      • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:20
        > Moim zdaniem priorytetem powinno być wyprowadzenie się od rodziców, a nie rozdz
        > ielenie dzieci. Dorosłe dzieci nie powinny mieszkać z rodzicami. Dla zdrowia ps
        > ychicznego wszystkich.
        Moje zdrowie psychiczne to też wtedy, gdy wiem, że moi rodzice mają nas, nie sa sami ( tak jak pisałam mama choruje), czujemy się psychicznie bardzo dobrze, jedynie chyba kredyt wprowadziłby niepokoj.
        • budzik11 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:35
          cariet napisała:

          > Moje zdrowie psychiczne to też wtedy, gdy wiem, że moi rodzice mają nas, nie sa
          > sami ( tak jak pisałam mama choruje), czujemy się psychicznie bardzo dobrze, j
          > edynie chyba kredyt wprowadziłby niepokoj.

          No widzisz - dopytywanie jak mają inni jest bez sensu, bo każdy ma inne potrzeby. Ja wolałabym przymierać głodem czy wbijać zęby w ściany, byleby nie mieszkać z rodzicami/teściami. Mogłabym mieć i 5 dzieci w jednym pokoju, ale mieszkać samodzielnie.
        • karrix Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:39
          ja mam swoje 3 pok mieszkanie ale dzieki temu ze sprzedałam inne mieszkanie, ktore dostałam od babci. Mam zwykły kredyt konsumpcyjny na 20tys i powiem tak---nachodzą mnie czarne myśli, czy dam radę--mimo, że kwota nie jest duża i okres spłaty łączny 3,5 roku po 660zl, niby nie dużo, ale nie mogę doczejać się jak już spłacę, śpię w miarę spokojnie bo nie mam obciążonej hipoteki i bank nigdy mieszkania mi nie zabierze. Pracę mamy oboje , umowy na stałe ale w dzisiejszych czasach pewności czy praca bedzie nikt nie ma. Znam kilka przypadków osób, ktore mieszkają z rodzicami i takich co na kredyty budują domy czy mają mieszkania w bloku. To decyzja indywidualna, każdy ma inny charakter i możliwości.
    • ga-ti Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:38
      A może jednak da się coś przedzielić smile Może chociaż prowizorycznie, ażurowymi półkami? Poszukaj w necie ciekawych pomysłów, może coś Cię zainspiruje.
    • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 19:58
      A w jakim wieku masz rodziców? Są na emeryturze, blisko emerytury? Może powinniście zastanowić się nad kupnem mniejszego 2 - pokojowego mieszkania dla rodziców, o ile oczywiście oni się zgodzą na taki ruch. W starszym wieku łatwiej jest utrzymać mniejsze mieszkanie niż 3 pokojowe.
    • slonko1335 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 20:23
      Dla mnie w chwili obecnej rozdzielenie dzieci(dziewczynka 5,5 i chłopiec 3) to priorytet choć nie tak dawno myślałam inaczej, tyle że nie muszę brać kredytu w tym celu. Jednak braliśmy go kilka lat temu żeby nie mieszkać z rodzicami-to też był priorytet wtedy warty zapożyczenia się na własne lokum(acha mieszkanie kupiliśmy dwa bloki od mamy, osobno ale ejdnak blisko bo już niemłoda była).
      Wy nie macie problemu ze wspólnym mieszkaniem z rodzicami i wolisz taki układ, pomyślałabym więc o czymś dużo większym dla wszystkich.
      Acha mam wielu znajomych którzy wychowywali się w w jednym pokoju z rodzeństwem, ba niektórzy i z rodzicami i też żyją.
      • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 21:00
        budzik napisała : No widzisz - dopytywanie jak mają inni jest bez sensu, bo każdy ma inne potrzeby. Ja wolałabym przymierać głodem czy wbijać zęby w ściany, byleby nie mieszkać z rodzicami/teściami. Mogłabym mieć i 5 dzieci w jednym pokoju, ale mieszkać samodzielnie.

        No widzisz, ona by mogla zamieszkać w 1 pokoju w 7 osób, jakby miała nawet 5 dzieci...Wolalaby je skazywać na biede, mieszkanie na kupie w 1 pokoju, zero prywtanosci..l. Każdy ma inne potrzeby. Jak ktoś nie ma możliwości mieszkać z rodzicami czy się z nimi nie dogaduje to bierze kredyt bo nie ma wyjścia a gdzieś musi mieszkać.
        Ja sama mam 2 dzieci, mieszkam z rodzicami, też mamy 3 pokoje. Rodzice jeden, my drugi,a dzieci trzeci i jakoś się mieścimy. Pokoj dzieci jest typu tramwaj ale jest podzielony na 2 czesci, czy mozna wstawic atrakcyjne łóżko piętrowe. Wolę tak mieszkać, niż żyć z kredytem na głowie, martwić się. Stać mnie na ubrania, wyjazdy, zapewniam dzieciom duzo atrakcji, zajęć dodatkowych, na co nie byloby mnie stać gdybym musiala placic raty. Kuzynka mi osobiscie zazdrosci (sama tak mowi: ubran, wczasow, moim dzieciom tego co maja, zycia bez kredytu, bez oszczedzania), sama ma kredyt, ledwo daja rade,a dokladaja im rodzice na czesc raty - tylko co bedzie jak rodfzice przestana dokladac czy braknie rodzicow a kredyt zostanie (sami by nie dali rady bo wlasnie jak ktos napisal, wieksze dzieci, wiecej maja potrzeb i wiecej jest wydatkow), a brac kredyt musiala, bo nie mogla zamieszkac przy rodzicach czy tesciach. Wiec sa tez tacy co chcieliby mieszkac z rodzicami a po prostu nie moga bo np nie ma miejsca czy jest potem rodzenstwo ktore nie wyraza zgody by mieszkanie po rodzicach przeszlo na brata czy siostre.Wiec wlasnie kazdy ma inna sytuacje. Mi jest wygodnie przy rodzicach, zawsze sa w domu, wiec dzieci bz problemu maja opieke jak wroca ze szkoly. Rodzice tez maja w nas pomoc, gdzies zawiez, posprzatac, cos kupic, zawsze jestesmy pod reka do pomocy sobie nawzajem. Rodzicom wrecz byloby nudno samym, pusto bez nas.
        Wiadomo ze ten kto ma kredyt tez nie zawsze sie przyzna ze mu ciezko, ze zaluje ze wzial, bo nie chce by ktos wspolczul, a przeciez decyzji juz nie cofnie i musi splacac czesto oszczedzajac kazdy grosz, czy nie spiąc spokojnie w nocy, martwiac sie co bedzie za jaks czas... Czesto ktos wrecz zachwala jak wspaniale mieszkac samemu, bez rodzicow, ze daje rade z ratami, po to by inni tez wzieli raty i sami potem sie martwili o nastepne dni miesiace lata. Ja sobe nie wyobrazam teraz porezygnowac z tego co mam, co maja dzieci, dobre ubrania, jedzenie, zabawki, zajecia dodatkowe, rozowj zainteresowan, czeste wyjazdy zima i latem tylko dlatego by brac kredyt by mieszkac samemu, by dzieciom dac swoje pokoje. Dzieci i tak sie kiedys wyprowadza na swoje, rozjada na studia wiec po co to szarpane z ratami i zycie z zamartwianiem sie o pieniadze...
        • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 21:05
          skoro budzik moglaby zamieszkac w 5-7 osob w 1 pokoju, to tym bardziej ja czy ty mamy luksus bo dla siebie po 2 pokoje przy rodzicach, mamy jakas prywatnosc, kazdy ma swoj kat, a nie wszyscy w 1` pokoju. Wiec kazdy by co innego wolal. Dzieci starsze to praktycznie w domu pokoju tylko spia, bo pol dnia w szkole, potem jakies zajecia dodatkowe, czy wyjscie z rowiesnikami gdzies, na dwor. A az tak czesto sie nikogo nier zaprasza by kazdy mial swoj pokoj, bo jak ktos sie zapowie z wizyta to mozna zorganizowac dzieciom miejsce do zabawy w innym pokoju.
        • przeciwcialo Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 07:50
          Ja zamiast brac kredyt na wieksze mieszkanie wole poodkładac i kiedyś pomóc dzieciom kupic własne chocby kawalerki na start.
          Nie ma pewnosci że choc jedno bedzie chciało mieszkac z nami.
    • annes67 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 21:25
      widzialam taki przypadek . :dziewczyna wiek- liceum miala swój kat w kuchni....jedna sciana była jej. było to dziwne rozwiazanie al e było. ni e sadze jednak by w bloku było miejsce na to.
      w kazdym razi e była to fajn a i madra rodzina , i dziewczyna tez wyrosła na taka. ( przykład kawalerki w starym budownictwie i jedynaczki)

      widzialam tez inny_mozna wybudowac jakby pietrowa dziuple w kacie jednego pokoju..jakby pokój w pokoju.
      takie kombinowanie byle tylko si e ni e zadłużać.

      .
      • xylinka Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 10.12.11, 22:04
        Jak mam sobie wyobrazić 2 wersje: rodzina mieszkająca sama bez rodziców, za to z kredytem i obawą o każdy kolejny miesiac, rok czy rodzina mieszkająca z rodzicami, która nie musi martwić się o jutro to wybieram drugą wersje. Życie jest zbyt krótkie by się zamartwiać i oszczędzać, żyć byle na ratę mieć, nic innego nie widzieć. Lepiej mieć super urządzone mieszkanko z rodzicami, mieszkać spokojnie, mieć auto, wczasy, zagraniczne wyjazdy, markowe ubrania bo to widać, niż swoje mieszkanie na raty, w którym już pieniędzy braknie by wszystko fajnie urządzić...I patrzeć tylko na to mieszkanie i kredyt , zrezygnować z dotychczasowych wygód i przyjemności.
        • paliwodaj Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 01:10
          ja wiem jedno, ze ani nie chcialabym mieszkac z rodzicami, ani rodzice ze mna. Nie ze wzgledu ze sie nie tolerujemy, ale starsi ludzie tez chca ciszy i spokoju, a nie wrzasku , smiechu , halasu dzieci.
          Bardziej beda sie cieszyc z odwiedzin 2x w tygodniu , niz z codziennego z nimi obcowania.
          Jestem za swoim mieszkaniem/domem, a nie mieszkaniem na kupie.
          2,5 roku temu kupilismy dom , w czesci na kredyt, dalismy prawie 40% wartosci w gotowce.
          Mieszkamy w USA i tu raczej ludzie nie kupuja domow za gotowke, chyba ze male domki, w tanszych dzielnicach. Normalne jest ze ludzie maja kredyt, buduja swoja historie kredytowa , ktora jest potrzebna do wszystkiego
          Wiec uznaje ze jestesmy "normalni " pod tym wzgledem ;-D
          Z dotychczasowych "wygod" a raczej podstwowych rzeczy jak wakacje tu i owdzie, ubrania , samochody nie musielismy rezygnowac
          Wogole co to za okreslenie "wygody" dzis samochod nie jest juz wygoda, ktos sie chyba zatrzymal 30 lat temu z okresleniami wygod i luksusu.
          Markowe ciuchy tez jest pojeciem bardzo wzglednym
          • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 08:15
            Ja też sobie nie wyobrażam sytuacji jak młode małżeństwo z 2 dzieci może mieszkać z rodzicami w 3 pokojowym mieszkaniu w blokach. Dla mnie to ścisk i kołchoz, nikt nie ma odrobiny intymności. Podstawą dorosłości jest samodzielne urządzenie się.
    • zuzanka79 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 10:53
      A czy nie rozpatrywaliście możliwości kupna mniejszego mieszkania w bliskiej okolicy dla rodziców ?
      Ciągle zostajecie u siebie ( i wy i rodzice) a kredyt znacznie mniejszy do spłacenie będziecie mieć.
    • abc-i-td Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 11:08
      Chyba nie ma takiego dziecka w pl, które nie mając własnego pokoju, nie marzy o nim. A jedynacy (i nie tylko) marzą dodatkowo jeszcze często o rodzeństwiewink

      Wydaje mi się czytając posty autorki wątku, że w przypadku jej rodziny większą wartością jest to, że tworzą wielopokoleniową rodzinę niż to, żeby każde dziecko miało oddzielny pokój. Ja bym na spokojnie tłumaczyła dzieciom, że w życiu można mieć wiele mieszkań, można się x razy przeprowadzać i urządzać sobie nieskończenie wiele razy swoje pokoje, ale ten kto nie ma dziadków, nie kupi ich sobie za żadne skarby świata i to ci dziadkowie są największą wartością w życiu dzieci tu i teraz.

      Ale nie ignorowałabym też potrzeby rozdzielności, którą dzieci już przejawiają i która - nie ma co się dziwić - nie zniknie i będzie pewnie narastać: dziewczynka za chwilę pójdzie do szkoły i będzie musiała codziennie odrabiać lekcje, pomyślałabym, żeby każde z dzieci miało osobne biurko + półeczki, szafki czy szuflady na książki i osobiste szpargały. Niech wiedzą, że biurko i łóżko są ich osobistymi rzeczami i mogą same je sobie dekorować i nimi zarządzać. Dzieciom w tym wieku można zaproponować zrobienie namiotu/baldachimu/moskitiery nad łóżkiem, żeby mogły sobie tam wpełznąć i pobyć w swoim azylu. Inni domownicy powinni przestrzegać zasady, że azyl jest azylem i nie wolno w nim nikogo niepokoić. Ogólnie nie martwiłabym się tym, że nie mogę dać dzieciom osobnych pokoi, tylko starałabym się pokazać co mają fajnego w życiu tzn. nie kupię czteropokojowego mieszkania, ale mogę was zabrać na fajne wakacje, możemy zrobić to czy tamto z dziadkami itp.
      • joa66 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 12:11
        Jeżeli problemem jest brak oddzielnych pokoików dla dzieci, to znaczy, że musicie dokupic około 10 m2 (czyli tyle ile ma jeden nieduzy pokój)

        Nie wiem jaka jest Wasza sytuacja zawodowa, jaką częśc dochodów pochłonełaby spłata kredytu potrzebnego na zakup ok. 10 m2, więc trudno komentowac i radzić.

        Ponieważ problem nie nalezy do superpilnych przyglądałabym się ofercie mieszakniowej w miejscu Waszego zamieszkania - może uda się Wam zamienic Wasze mieszkanie na mieszkanie troche większe, ale np do remontu, ale bez dopłaty? A remont zrobiliście by we własnym zakresie?

        Na wartośc mieszaknia składa się tyle rzeczy, że nie zawsze zamiana na lokal trochę większy oznacza koniecznośc dopłaty (czyli kredytu) - tak jak pisałam wpływ na koszt może mieć stan mieszkania, lokalizacja, itp.


        My mieliśmy kredyt (braliśmy na lat 15, spłacilismy w 7 - chcielismy się go pozbyć jak najszybciej, więc spłacalismy więcej niz koniecznie przeznaczając na to wszystkie wolne pieniądze. Nie rezygnowalismy z wakacji, przyzwoitego jedzenia, prywatnego lekarza, prezentów, ale np sprzęt agd/rtv kupowalismy tani. Dziecko było wtedy małe, więc zajęcia dodatkowe , szkoła itd, nie były żadnym wydatkiem. Ale z drugiej strony to były inne czasy, była ogromna pewnośc zatrudnienia (przynajmniej z naszymi kwalifikacjami w naszym mieście), nie wiem jakie decyzje podjęłabym teraz (na pewno nie chciałabym mieszkać z rodzicami, ale to moje zdanie)
        • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 13:49
          Brałam pod uwagę zamianę tych obecnych 3 pokoi na 4 pokoje, ale mi także szkoda, jesteśmy związani z tym mieszkaniem, poza tym dużo remontów zrobiliśmy, mamy wszystko tip top wyszykowane i w zasadzie odnowiliśmy całe to mieszkanie jakieś 2 lata temu. Inne może być też przykładowo po remontach ale każdy ma inny gust, i znowu by po swojemu odszykować poszłoby ok 30 tys.jak nie więcej.
          Teraz rozważam przedzielenie dzieciom pokoju ale 1 część była by przechodnia--dla jednego dziecka i bez okna a druga część z oknem, bo to jest pokój prostokątny, inaczej się nie da, i nie wiem czy jerst sens, bo były by to totalne "klitki".
          • cruzbos Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 14:13
            cariet napisała:

            > Brałam pod uwagę zamianę tych obecnych 3 pokoi na 4 pokoje, ale mi także szkoda
            > , jesteśmy związani z tym mieszkaniem, poza tym dużo remontów zrobiliśmy, mamy
            > wszystko tip top wyszykowane i w zasadzie odnowiliśmy całe to mieszkanie jakieś
            > 2 lata temu. Inne może być też przykładowo po remontach ale każdy ma inny gust
            > , i znowu by po swojemu odszykować poszłoby ok 30 tys.jak nie więcej.

            Ale masz inny komfort życia, cała rodzina, to jest ważne, dzieci będą z Wami mieszkały jeszcze przez kilkanaście lat, to szmat czasu.

            > Teraz rozważam przedzielenie dzieciom pokoju ale 1 część była by przechodnia--d
            > la jednego dziecka i bez okna a druga część z oknem, bo to jest pokój prostokąt
            > ny, inaczej się nie da, i nie wiem czy jerst sens, bo były by to totalne "klitk
            > i".

            Zapytaj dzieci, czy to im odpowiada. U mnie też nie da się rozdzielić, pokój przylega do przedpokoju tylko powierzchnią jednych drzwi, nie da się przesunąć ścian, jest jedno okno. Moim córkom takie rozwiazanie jakie Ty podajesz nie pasuje, interesuje je tylko całkowity rozdział, z dwoma osobnymi wejściami, inny nie ma sensu, tylko zabiera przestrzeń.
            • joa66 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 14:50
              cariet napisała:
              >
              > > Brałam pod uwagę zamianę tych obecnych 3 pokoi na 4 pokoje, ale mi także
              > szkoda
              > > , jesteśmy związani z tym mieszkaniem, poza tym dużo remontów zrobiliśmy,
              > mamy
              > > wszystko tip top wyszykowane i w zasadzie odnowiliśmy całe to mieszkanie
              > jakieś
              > > 2 lata temu. Inne może być też przykładowo po remontach ale każdy ma inn
              > y gust


              Mam wrażenie, że po prostu nie chcesz się wyprowadzić, a kredyt jest wymówką. Dlatego pozwolę sobie na odpowiedź: uważam, że warto zrezygnować z urządzenia mieszkania "tip top" po to, żeby dorastające dzieci miały swoje pokoje.

              p.s. zdarza się nastolatki, które przychodzą do domu "tylko na noc" robią tak, bo nie maja w domu odrobiny prywatności.
    • cruzbos Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 14:07
      Sami musicie zdecydować, jak wielkim obciążeniem byłby dla Was kredyt, czy jesteście w stanie normalnie z nim funkcjonować.
      W sumie muszę powiedzieć, że wśród koleżanek i kolegów moich dzieci nie ma takich, którzy dzieliliby pokój z rodzeństwem, nie zależnie od płci i różnicy wieku między nimi. Zupełnie się nie zgadzam, że im starsze dzieci, tym będą mniej czasu spędzały w pokoju. Jest zupełnie na odwrót, mimo szkoły i wielu zajęć dodatkowych do mioch córek codziennie ktoś przychodzi, czy do jednej czy do drugiej, nie mówiąc o weekendach, choćby na wspólną naukę. Więc raczej zastanowiłabym się, czy za kilka lat Twoim starszym rodzicom, już teraz schorowanym, będą odpowiadały codzienne wizyty znajomych dzieci, a w przypadku chłopaka czy dziewczyny pewnie będzie to oznaczać dłuższe przesiadywanie niż tylko wpadnięcie na chwilę. Inna rzecz, że nastolatki mogą bardzo ciężko przechodzić okres dojrzewania, bunty, krzyki, późne powroty do domu, czy Twoi rodzice to wytrzymają? Kolejna rzecz, teraz się cieszysz, że masz pomoc przy dzieciach, ale za kilka Twoje dzieci mogą nie być zadowolone, że nie mają chwilii oddechu, że w domu zawsze jest ktoś na prawach prawie równych z rodzicami. Jak dla mnie to nie jest zdrowa sytuacja ani dla starszych ludzi ani dla dzieci. Nie bez znaczenia jest duża różnica wieku między dziećmi, już zawsze będą na różnych etapach rozwoju, no i różnica płci.
      Dla mnie priorytetem byłoby oddzielne mieszkanie i w miarę możliwości oddzielne pokoje dla dzieci. Moża Wy zostaniecie w tym mieszkaniu, a rodzicom kupicie na kredyt małe dwa pokoje niedaleko, może właśnie do remontu, będzie taniej?
      Moje córki mają wspólny pokój, 14,5 m2, nie można go przedzielić, w poprzednim mieszkaniu miały też wspólny 12 m2, obecnie starsza ma 18,5 a młodsza 14 lat. Super było dopóki były małe, teraz nie jest kolorowo, ale musiały się przyzwyczaić. Problem jest choćby z inną porą nauki, jedna woli wieczorem, druga chce już spać i przeszkadza jej światło. Z tymże my mamy możliwość rozdzielenia, ale nie chcemy oddawać swojej sypialni. Mamy pokój dzienny, więc dziewczyny zawsze mogą się rozdzielić.
      Dodam, że nie znam ludzi, którzy mają mieszkania własne bez kredytu, wszyscy jakąś sumę kredytowali, jedni 100%, inni część. My mamy teraz już drugi kredyt na mieszkanie. Poprzedni był na 100% watrości, mieszkanie nie nowe, na 15 lat, spłaciliśmy w 10, oszczędzaliśmy ale nie na wszystkim, też mieliśmy dwoje dzieci. Obecny mamy na 15 lat, 40% wartości większego nowego mieszkania, 60% ze sprzedaży pierwszego, mamy troje dzieci. Z kredytem da się żyć.
    • beverly1985 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 14:13
      Oczywiscie, ze wzięłabym kredyt- i to wcale nie po to, aby dzieci miały osobne pokoje, ale aby nie mieszkac z rodzicami indifferent. Twoim rodzicom nie przeszkadza, ze wpakowałas im na glowę męza i dwójkę dzieci? Zabrałas 2/3 mieszkania?

      Z kredytem da się żyć, a wiekszość osób spłaca go szybciej niż w 30 lat.
      • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 15:54
        Dzieci wiele rzeczy chcą i ty masz wszystko spełnić? Sama pomyśl jakbyś miała jeszcze jedno dziecko ( zaplanowane lub z wpadki, bo każdy może wpaść) to wtedy znowu musiałabyś dawać dzieciom osobne pokoje? znowu myśleć nad mieszkaniem? Dzieci są różne, jedne chcą mieć swój pokój a nie mają, tak jak i znam przypadki, że dziecko nie chce brata czy siostry--a ma. Nie dziecko tu decyduje. Potem za kilka lat twoje dzieci już same zaczną wybierać ubrania, sprzęty, będą chciały kieszonkowe na kino, na telefon, na wyjścia ze znajomymi, czy będą chcaiły jechać na wakacje....czy stać cię na zmianę mieszkania, czy kupno innego obok dla rodzicow?? czyli czy stać cię na spłacanie kredytu przez kilkanaście lat i na zapewnienie dzieciom tego co im potrzebne?
        Nie sztuka wziąść kredyt, sztuką jest życie z kredytem, jego spłata.
        • blanka-78 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:11
          Kredyt to poważna decyzja, bo wziąć łatwiej niż spłacać. Teraz może i kogoś stac na raty ale nic w życiu pewne nie jest (utrata pracy, rozwód, śmierć jednego z małżonków) i co wtedy? Wiele osób zakłada,że szybciej spłaci kredyt - jednak mało komu się tak udaje i kredyt rośnie wraz z dziećmi i ich potrzebami. Prędzej się słyszy,że ktoś na raty nie ma,że bank chce zabrać mieszkanie itp niż , że ktoś spłacił raty w ciągu 5-10 lat... Jakoś dużo dzieci ma wspólnie pokój, ja też miałam z siostrą zawsze i to malutki ok 12 m i jakoś się mieściłam. Równie dobrze można myśleć, że jak ktoś ma 2 dzieci to powinien mieć 4 - 5 pokoi (salon, 2 pokoje dla dzieci, sypialnię, jadalnię) - a mało kto tak ma, więc nie ma co patrzeć na kogoś. Rodzice też nie zawsze chcą się wyprowadzać na mniejsze, chociaż po części mieliby spokój od was i ciszę, ale może im odpowiada życie rodzinne, nie lubią nudy i ciszy. Wam brakuje pokoju dla dziecka ale weź pod uwage, że macie dzieci, a ile osób ma domy, pokoje a dziecka u nich nawet 1 brak i też by chcieli a nie mają. Czy ktoś inny też by chciał mieć fajne ubrania, zapisać dzieci na jazdę konną,narty, basen, tenisa, a go nie stać i tego nie ma.Więc nie zawsze sie ma to co by się chciało. Chyba lepiej mieć spokojne życie, sny, zapewniać dzieciom zajęcia dodatkowe, wyjazdy, rozwijać w nich ich potencjał a nie oszczędzać by na raty do banku mieć. Fajnie mieć większe mieszkanie, każdemu zapewnić swój pokój ale mało kto tak ma, spójrz wokoło kto z Twoich znajomych mieszka sam i jego dzieci mają własne pokoje?
          • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:34
            Ano właśnie. Zawsze łatwiej kredyt wsiąść niż go spłacać. Zresztą, co innego, jeśli bierze się kredyt niezbyt duży np. 20 - 30 tyś na powiedzmy 5 - 6 lat a co innego zaś, gdy jest to kredyt hipoteczny 200 - 300 tyś na 30 czy 40 lat.
    • mami7 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:13
      najlepszym wyjsciem bylaby kawalerka dla rodzicow w tym samym bloku.
      dorastajaca dziewczynka i chłopak potrzebuja swojego kata. jesli bylaby szansa na szybka splate kredytu, bez zbytniego obciazania budzetu nie zastanawialbym sie nad tym.
      jesli nie...cóz zrobic, nie ma sie wtedy nad czym zastanawiac wink
      • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:35
        >>>>mami7 napisała:
        najlepszym wyjsciem bylaby kawalerka dla rodzicow w tym samym bloku.
        dorastajaca dziewczynka i chłopak potrzebuja swojego kata.
        Zgadzam się, że potrzebują, tak jak i ludzie ogólnie potrzebują sypialni, czy jadalni, dobrej pracy, jedzenia, odpoczynku w wakacje....A teraz pokaż mi kto to ma? Czy wszyscy?
        Zgadzam się, że najlepszym rozwiązaniem byłaby mała kawalerka w tym samym bloku, byś mogła doglądać rodziców. Ale jak cię nie stać- bo wolisz dzieciom zapewnić życie na poziomie, to głową muru nie przebijesz. Ja sobie nie wyobrażam, że moje dziecko nie miałoby na wycieczkę klasowa, czy wakacje, czy kieszonkowego, ubrań podobnych do rówieśników, bo starczałoby mi tylko na raty.
        >>>>>kol.3 11.12.11, napisała
        Ja też sobie nie wyobrażam sytuacji jak młode małżeństwo z 2 dzieci może mieszkać z rodzicami w 3 pokojowym mieszkaniu w blokach. Dla mnie to ścisk i kołchoz, nikt nie ma odrobiny intymności. Podstawą dorosłości jest samodzielne urządzenie się.
        Wg. mnie nie ukryjesz że masz ścisk, ale za to dzieci mają dziadków. Chyba lepiej mieszkać w ścisku a spokojnie, ciesząc się tym co masz, niż kupować dom, w którym część pokoi stałaby pusta itp itd. A pokaż mi tych wszystkich ("Podstawą dorosłości jest samodzielne urządzenie się".) którzy samodzielnie bez pomocy rodziców się urządzili. Zycie z kredytem to nie samodzielnośc, bo to życie z bankiem na głowie.
        Ile osób tyle zdań, i to w każdej kwestii są odmienne zdania. Każdy jest inny, inaczej myśli, inne ma potrzeby. Sami musicie podjąc decyzję, bo doradcy z forum nie pomogą ci spłacić kredytu, czy nie pomogą ci byś odkładała i kupila za 3 lata, nie pomogą także opiekować się Twoimi rodzicami, nie dołożą ci do opłat, rat i nie dadzą na potrzeby dorastających dzieci.
        • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:45
          Polska to nie Niemcy i nie Wielka Brytania i nie wiele państw europejskich gdzie kredyt hipoteczny pod warunkiem, że się ma w miarę sensowna prace spłaca się bez wysiłku. U nas rata średniej wysokość kredytu hipotecznego potrafi wykosić tyle, co średnio wysoka wypłata. A przecież do tego dochodzi: składka ubezpieczeniowa mieszkanie obowiązkowe ubezpieczenie na życie kredytobiorcy / - ców no i oczywiście trzeba jeszcze żyć i zapłacić czynsz i inne media w tym swoim / nie swoim mieszkaniu. Dlatego patrząc na osoby meczące się z kredytem naprawdę zastanawiam się czy warto się w to pakować jeśli nie ma absolutnej konieczności.
    • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 16:29
      Kredyt fajnei się bierze gorzej ze spłacaniem. Zwłąszcza wtedy gdy jest to kredyt na wiele wiele lat. Jesli faktycznei wspólny pokój dla dzieci to problem nie do przeskoczenia to bierz kredyt. Osobiscie jednak 2x bym się zastanowił.
      • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 17:03
        xkx napisał:
        Dlatego patrząc na osoby meczące się z kredytem naprawdę zastanawiam się czy warto się w to pakować jeśli nie ma absolutnej konieczności.

        Ja konieczności nie mam. Gdybyśmy chcieli kupić kawalerkę dla rodzicow to większy wydatek, odkładanie i i tak kredyt do tego np za 3 lata, i czy bedzie akurat do sprzedania blisko....
        Gdybyśmy zamienili obecne mieszkanie na 4 pokoje to dopłata taniej by nas wyniosła, niż zakup kawalerki, ale tak jak pisałam wyżej nie po to włożyliśmy tyle kasy w odszykowanie, by je teraz sprzedawać. I sami już nie wiemy. Pytałam dzieci co one uważają, tak chcą mieć swoje pokoje mówiąc że mogą na wczasy nie jechać, że nie muszą dostawać kieszonkowego itp....ale tak tylko mówią, potem chciały by wyjechać w góry itp czy chciałyby mieć kieszonkowe, a ja nie przewidzę czy bedzie mnie na to wszytko stać. Więc ich zdania --tego, że porezygnują z przyjemności, atrakcji zyciowych nie biorę pod uwagę ( syn się przyzwyczaił do zajęć dodatkowych- płatnych, do firmowych ubrń , corka do zabawek itp). Mąż powiedział byśmy na próbę zrobili przemeblowanie, czy wynieśli część mebli i wyobrazili sobie i zobaczyli jak taki podzielony pokój by wyglądał....
        • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 17:32
          Innym rozwiazaniem dla was skoro nie chcecie brac kredytu jest wspolny pokoj dla dzieci--bez przedzielania go, by nie tworzyc klitek. Ale pokoj gustownie urzadzony, z pomyslem by kazde dziecko widzialo tam swoj kacik typu osobne biurko---niekoniecznie duze o typowych rozmiarach-
          • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 17:52
            Nie ma co brac kredytu i mieć swoje mieszkanie bo ktoś ma, jak już wyzej pare osob pisalo, kazdy ma inaczej, nie zawsze tak jakby chcial. A wg mnie lepiej miec bezpiecznie, spokojnie przezyc zycie niz sie martwic. Dzieci rosną i dojdą inne wydatki jak dentysta, kieszonkowe, ubrania nie takie jak Ty im kupisz bo tansze a takie jak maja rowiesnicy, telefony, mp3 itd. Co z tego ze ktos ma swoj pokoj a mieszka byle jak (znam przypadki ze ludzie maja swoje mieszkanie i w sumie puste, gole bo raty do spłaty i nikt im nie zadrości pustych ścian) czy nie ma na wczasy, ubrania, rozrywkę, jedzenie. Polska to nie Anglia ze tu kazdy ma kredyt i to normalne jest. W Polsce ma kredyt ten kto MUSI , bo nie ma mozliwosci mieszkac przy rodzicach lub nie dostal mieszkania po kims. Co innego raty 30 tys a co innego 100 czy więcej.
            • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 18:17
              Wiem, że osobne pokoje byłyby wygodą dla dzieci, już nie chodzi o zapraszanie kolegów/koleżanek. Te dni to nawet fajny pomysł i te biureczka pojedyncze też...dziękismile z tym, ze ogólnie moje dzieciaki chciałyby cały czas mieć pokój dla siebie, by jedno drugiemu "nie przeszkadzało" ale cóż, już tak mieszkamy i raczej tak zostanie, bo faktycznie kredyt to duże ryzyko a może uda nam się odłożyć i za kilka lat kupić może tą kawalerkę dla rodziców.
              Teraz tak myślę, że nie ma sensu dzielić tego pokoju bo byłby jeden bez okna , ciemny, więc prędzej ogólne przemeblowanie tak aby każde miało swoje biureczko i swój kącik.
              • ettri Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 18:33
                w zasadzie jak ci zależy to pomyśl nad kupnem kawalerki, ale zanim weźmiesz kredyt nawet nie duży to wyobraź sobie, że bedziesz związana z bankiem i comiesięcznymi ratami po ok.700-1200zł przez kilka-naście lat ( od 8 do ok 15 lat), czy potrafisz przewidzieć swoją sytuację finansową za 3 lata, czy widzisz sibie splacającą takie sumy w najbliższych latach. Dodać do tego nieprzewidziane wydatki, czy takie życie, z którego wiesz że nie zrezygnujesz? Mozna obyć się bez wakacji-wyjzadu ale to przez rok czy 3 lata ale nigdzie nie jechać przez 5 lat itp. Można także planować- właśnie planować, że spłaci się kredyt wcześniej, nadpłaci....z tym, że jaka jest twoja obecna sytuacja? ile pieniędzy masz od tak odlożone " na kupce"? Skoro przez tyle lat nie masz na dzień dzisiejszy nic, lub masz niewiele, to oznacza, że kredyt nie jest ci wskazany, dzieci rosną a wraz z nimi wydatki. Więc przeanalzuj ile masz kasy na dzień dzisiejszy, jeśli przez tyle lat mieszkania z rodzicami dorobiłaś się remontów czy samochodu, starcza ci na życie na średnim poziomie ale masz niewiele kasy odłożonej to na kredyt po prostu cię nie stać.
                Ja ogólnie jestem przeciwniczką kredytów, choć masz prawo się zastanowić i mojego zdania brać pod uwagę nie musisz.
                • ettri Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 18:40
                  wiadomo, ze na remonty wydałaś pieniądze ale z postu wynika, że syn ma 9 lat, więc przez te lata dorobiłaś się tylko remontów, odszykowania mieszkania na tip top, czy tam samochodu, wyjazdów na wakacje? To nie jest wielki dorobek, bo to życie na srednim poziomie, nie jakieś luksusy, bo każdy normalny człowiek stara się mieć ladnie w mieszkaniu i robi remonty, czy posiada auto (a nawet 2 auta) czy jeździ na wakacje. Dużo dzieci chodzi na zajęcia dodatkowe, nie tylko twoje---więc podobne wydatki ma każdy. Nie chcę cię urazić, ale po to zaczełaś ten temat by uzyskać wskazówki od innych ( oj np. domek z rodzicami, oj tak ). Nikim się tu nie sugeruj, nawet mną.
                • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:03
                  Po pierwsze na 100% nie wiadomo czy się w ogóle taki kredyt dostanie. Banki bardzo zaostrzyły warunki i trzeba mieć naprawdę dobrą zdolność i historie kredytową + pewną według banku prace, aby taki kredyt dostać.
                  Zresztą jest jeszcze jedna sprawa - istotna sprawa. Do raty kredytu trzeba dodać dodatki, czyli:
                  - obowiązkowe ubezpieczenie mieszkania.
                  - obowiązkowe ubezpieczenie na życie kredytobiorców na kwotę równą wartości kredytu
                  - obowiązkowe ubezpieczenie kredytu na wypadek tzw. wypadków losowych
                  Razem robi się to kwota dość spora. Oczywiście im kwota kredytu mniejsza zabezpieczeni też jest mniej, czyli biorąc pod uwagę ewentualny kredyt dobrze mieć jakaś kwotę na wpłatę, aby kredyt nie był na 100% wartości mieszkania.
                  Ale napisze to raz jeszcze dla mnie taki kredyt to ostateczność, bo wiąże z bankiem na dobre i na złe na długie lata. A w polskich warunkach rata te nawet średnio 1000 zł miesięcznie to spory uszczerbek dla kieszeni.
                  • wrzesniowamama07 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:12
                    Faktem jest, że o kredyt teraz trudniej. Ale nie wszędzie sprzedają kredyty z ubezpieczeniami (oprócz ubezpieczenia nieruchomości, które jest zrozumiałe i obligatoryjne). W wielu bankach dodatkowym kosztem jest program systematycznego oszczędzania (100-300 zł średnio), który pozwala po 5-10 latach w dość znaczący sposób nadpłacić kredyt (co nie znaczy, że spłacić go w całości).

                    Ja spłacam właśnie drugi w moim życiu kredyt mieszkaniowy, tym razem duży (pierwszy to było ok. 100 tys. zł, spłaciłam w 8 lat, ale to była wyjątkowa okoliczność, bo dostałam sporą odprawę z pracy i po prostu nadpłaciłam, żeby móc swobodnie sprzedać kawalerkę). Wiadomo, że może być różnie, ale ponieważ nie mogę liczyć na pomoc rodziny, ani nie mam majątku odziedziczonego, to zaciągnięcie kredytu było jedynym wyjściem. Dziecko ma swój pokój, ja mam swój, jest salon do wspólnego życia - z myślą wszystko o tym, co za kilka lat, gdy syn wróci ze szkoły z kolegami... No, nie chciałabym siedzieć na taborecie w małej kuchni, modląc się aż wyjdą wink

                    Teoretyzuję, bo drugiego dziecka nie mam. Jakbym miała, zwłaszcza "różnopłciowe" to jednak uznałabym to za podstawową potrzebę rodzinną - jeśli by mnie było stać. Tu i teraz, bo tak się podejmuje decyzje. Potem człowiek tylko musi się starać, żeby się wywiązać.
                  • ettri Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:18
                    Kupując na kredyt hipoteczny nawet niewielki typu 40tys to mieszkanie nie jest w pełni twoje a należy do banku i mieszkanie będzie twoje jak spłacisz kredyt. Zycie z kredytem to nie twoje mieszkanie a banku, więc "współposiadanie" ( no chyba, że weźmiesz kredyt konsumpcyjny, nie obciążający hipoteki). Zgadzam się z wypowiedzią xkx, ze bank łatwo kredytu ci nie da jeśli nie macie stabilnej i pewnej pracy ( a pewna i stabilna praca wg banku to najlepiej państwowa- czyli pensja z budżetu państwa). Dodatkowo bank pyta ile już lat pracuje się w obecnym miejscu pracy ( najlepiej z 3-5 lat przed wzięciem kredytu) do kiedy umowa o pracę ( najlepiej na czas nieokreślony), ile osób na utrzymaniu ( u was już jest 4 ka) i jakie macie dochody po odliczeniu wydatkow na te 4 osoby.
                    • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:31
                      Dzieci kolegi z pracy brały kredyt hipoteczny.
                      Kwota kordytu NETTO 80 tyś zł wartość mieszkania ok. 110 tyś - 30 tyś wpłaty własnej. Kredyt na 20 lat.
                      Z uwagi na fakt, iż według banku nie są 100% pewniakami doliczono:
                      - pełne ubezpieczenie obojga na życie - każde z małżonków na PEŁNĄ kwotę kredytu.
                      - ubezpieczenie kredytu
                      - pełne ubezpieczenie mieszkania w pełnym zakresie.
                      Średnio, co miesiąc do raty kredytu dochodzi 350 zł (Na razie)
                      Oczywiście da się bez ubezpieczenia na zżycie i bez ubezpieczenia kredytu, ale w takiej sytuacji w ich przypadku wpłata własna musiała by stanowić minimum 50% wartości nieruchomości. No i oczywiście trzeba by mieć odpowiednią prace itd. itp. W banku krzywiono się nawet na fakt, iż mają dziecko. Tak wiec z tym kredytem nie jest tak wcale różowo. Dlatego uważam go za ostateczność.
              • jakw Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 20.12.11, 23:34
                Kiedyś widziałam rozwiązanie typu: łóżki na górze, a pod spodem biurko. Może coś takiego dla każdego dziecka byłoby jakimś rozwiązaniem?
        • joa66 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:13
          Gdybyśmy zamienili obecne mieszkanie na 4 pokoje to dopłata taniej by nas wyniosła, niż zakup kawalerki, ale tak jak pisałam wyżej nie po to włożyliśmy tyle kasy w odszykowanie, by je teraz sprzedawać

          Czyli powtarzam - nie kredyt jest problemem tylko kwestia priorytetów. My po to, żeby mieć wieksze mieszkanie przez kilka lat trzymalismy ksiązki w kartonach w garażu teściowej, meble mieliśmy stare (ale nawet ładne i czyste) po zmarłej cioci i stopniowo urządzalismy mieszkanie, nawet po tylu latach nie moge powiedzieć, że jest "tip top" (i pewnie nigdy nie będzie). Za to dziecko ma niekrepujący pokój, na 3 osoby są 2 lazienki (blogosławieństwo zwłaszcza porankami).itd.

          Czyli co kto woli.Byc może Ty byś nie wytrzymała życia bez plazmy i super urządzonej kuchni.

          Ja na pewno bym Tobie nie zazdrosiła braku kredytu, tylko dziwiła się "polityce" mieszkaniowej. Ale nie moje życie.
          • xylinka Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:37
            Każdy ma inne priorytety jak Koleżanka wyżej na 3 osoby 2 łazienki...Fakt,że fajnie jak ktos ma swoje mieszkanie, ale kredytu nikt nikomu nie zazdrości, bo wiadomo,że róznie może być z jego spłatą, a na "ryzyk fizyk" to mozna wziać kredyt 30 tys na remont czy samochód, bo "jakoś" się spłaci, ale nie na mieszkanie, zwłaszcza jak ma się gdzie mieszkać. Gorzej jakby autorka i jej mąż oraz dzieci mieli u rodziców tylko 1 pokój dla nich wszytskich, a 2 pokoje to nie tragedia. A kogo aż tak sie bardzo do domu zaprasza? Teraz jest tyle atrakcyjnych miejsc że można spotykać się ze znajomymi poza domem. Poza tym bardziej ludzie patrzą jak ktos jest ubrany, jak wygląda na co dzień, jakie ma auto, gdzie wyjeżdża, tym żyja inni co widzą. A mieszkanie nie każdy widzi. Mieszkanie to nie wszystko.
          • xkx Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 19:50
            Owszem każdy ma różne priorytety, ale pakowanie się w kredyt hipoteczny na wiele, wiele lat w sytuacji, kiedy ma się gdzie mieszkać jest czymś lekko nierozsądnym. Owszem może i kredyt się dostanie, ale czy go się spłaci to już inna sprawa. Tak jak pisałem - co innego, jeśli by to był kredyt w wysokości 40 tyś a co innego, gdy to będzie kredyt 300 tyś. Bo o ile ten pierwszy można zaryzykować wsiąść to nad tym drugim głęboko bym się zastanowił i 5x policzył.
            • dixi78 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 20:14
              Ja mam 2 pokoje i 1 dziecko, akurat ma swój pokój, ale nawet jakbym miała 2 dzieci to miałyby pokój wspólny, bo dużo dzieci tak ma, ja też miałam z siostrą, mój mąż wcale nie miał swojego pokoju, a jego kuzyni w 3 mieszkali w 1 pokoju i jakoś wcale nie wspominają tego tak źle. To jak nagle pojawi się u Was trzecie dziecko to znaczy że też ma dostać swój pokój???Albo jak z nawet nieplanowanej ciąży urodzą się bliźniaki to też mają dostać po pokoju? Jakos ludzie mają nawet po 3-5 dzieci a pokoje dzieci mają wspólne. Znam rodzinę co ma 4 dzieci (3 synów i 1 córkę) i wszystkie mają 1 pokój, też są w róznym wieku, między najstarszym a najmłodszym jest jakoś ok 6-7 lat róznicy. Ważne by uczyć dzieci,że pokój jest wspólny i należy się nim dzielić.
              • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 21:00
                Mąż mówi, że dzieci chcą swoje pokoje, bo nie były od razu nauczone, że pokój mają wspólny. Może to i nasz błąd, bo póki córka była mniejsza była z nami w pokoju a syn sam w osobnym i przyzwyczaił się, że ma pokój tylko dla siebie. Córkę do pokoju syna przenieśliśmy dopiero niedawno, przed rozpoczęciem przez nią pięciolatków....więc pokój mają razem jakieś 4 miesiące i już chcą mieć osobne. Może tu tkwi przyczyna, może mogliśmy córkę wcześniej, jak zaczęła chodzić do przedszkola umieścić z synem w pokoju.....
                • mgla_jedwabna Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 22:35
                  Żadne przyzwyczajanie nie pomogłoby na fakt, że dzieci mają inne potrzeby wskutek różnicy wieku i płci.

                  Skoro między dziećmi jest 4 lata różnicy, to syn był przyzwyczajony do samodzielnego pokoju już w momencie jej urodzenia. Choćbyście mu wpakowali noworodka do pokoju, nie przyzwyczaiłby się.
            • joa66 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 21:34
              Ale tu nie chodzi o kredyt. Autorka nie chce zmieniać mieszkania nawet bez kredytu, kosztem brzydszego urządzenia/urządzania od początku (co można robic stopniowo) większego mieszkania.

              I tego nie rozumiem, ale jak pisałam to kwestia priorytetów.

              Na kredyt nikogo nie namawiam - to zależy jaką część miesięcznych dochodów by pochłonął (dla mnie max to około 30-40% wynagrodzenia jednej osoby przy założeniu, że pracują dwie i mają w miarę stałą pracę)
        • mgla_jedwabna Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 22:32
          Wiadomo, że dzieci będą chciały wyjechać na wakacje itp. nawet, gdy będą miały własne pokoje. Ale weź pod uwagę, że wakacje/ ferie są dwa razy do roku, a mieszkanie w kupie ma się na codzień. Nie mówię, żeby popadać od razu w taką paranoję, jak ludzie, którzy latami skąpią dzieciom wszelkich rozrywek, a nawet swojej obecności, bo trzeba dwustupięćdziesięciometrową chawirę odpicować.

          Czy braliście pod uwagę rozwiązanie, w którym dzieci np. zamieniają się na pokój z wami i wtedy ten nowy jest łatwiej podzielić?
    • tygrysiatko1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 21:05
      Wzięłabym tylko po to, żeby nie mieszkać z rodzicami... nie wyobrażam sobie żeby mieszkać z mężem dziećmi i nie u siebie...
      • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 21:36
        Mieszkanie na kredyt ( blok, dom) to nie jest mieszkanie u siebie, to jest mieszkanie w mieszkaniu, które w każdej chwili może bank zabrać, jesli na ratę mieć nie będziesz.
        Po ostatnim poście autorki widzę, że problem tkwi w tym, że nie przyzwyczaiłaś od razu że dzieci mają wspólny pokój. Moja koleżanka od razu przyzwyczajała starsze dziecko- na początku mówiąc, że dzidziuś bedzie w pokoju z rodzicami ale potem będą razem w pokoju i jak mała miała ok 2 latka to byli już razem, też parka czyli różnica płci ( maja 2 pokojowe mieszkanie). Ja sobie nie wyobrażam, żeby dziecko 4-5 letnie mieszkało w pokoju z rodzicami, ale to już inna sprawa. Fakt ze teraz syn autorki chce mieć ciągle swój pokój, bo tak był przyzwyczajony, początkowo może i była to jakaś nowośc jak siostra zamieszkała z nim, ale widać, nie przyzwyczajaliście go do tego...a moze się mylę.
        • tygrysiatko1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 00:08
          a niby dlaczego mam nie mieć na ratę??!!
      • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 21:40
        Teraz musisz dzieciom tłumaczyć, że to wspólny pokój, tak jak mama, tata, różne rzeczy są w domu wspólne smile U nas przenieślismy młodsze dziecko do pokoju starszego jak poszło do przedszkola, w wieku 3 lat. Nie było aż tak łatwo, bo musiało samo zacząć spać (czasem na noc szło spać ze mną, róznie, zależy jak mąż szedł do pracy, ale generalnie w pokoju urzędowali wspólnie) ale uważam,że to był dobry pomysł, bo się dzieciaki nauczyły w "młodszym wieku", że pokój jest wspólny, a nie na wyłaczność jednego, starszego dziecka. Woleliśmy zrobić im pokój wcześniej wspólny by potem uniknąć "buntu" starszego dziecka, że nagle miało pokój dla siebie, a teraz kreci się tam "maluch". Poza tym miałam dość zagracania naszego pokoju łózeczkiem, dlatego uważałam,że szybciej nauczyc dziecko spać na tapczaniku. Mają łóżko piętrowe, młodsze dziecko śpi na dole, wiadomo smile Jak u Ciebie 1 chodzi do szkoły a drugie nie to nawet 1 biurko im wystarczy , można lekcje też robić "na zmianę" lub jak ktoś sugerował zakupić 2 pojedyncze stoliczki "alla biurka", by każde dziecko miało swoje. Trochę późno zrobiliście im ten wspólny pokój, dlatego już syn był nauczony,że to "jego pokój" i teraz wołają osobnych. jakby byli wcześniej nauczeni mieszkać w 1 pokoju uważaliby to za rzecz całkiem normalną i oczywistą.
    • mgla_jedwabna Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 22:26
      Wszystko zależy od waszych możliwości finansowych i kosztów mieszkania w waszej miejscowości, bez tych danych nikt nie odpowie sensownie.

      Wspólny pokój chłopca i dziewczynki, w dodatku przy dość dużej różnicy wieku, będzie raczej źródłem coraz większych problemów. Chociażby wizyty kolegów i koleżanek, których dzieci będą miały coraz więcej, będą mocno utrudnione, a dzieci nie chcą być izolowane społecznie.

      Nie piszesz o tym, jak układają sie wam relacje z rodzicami. Ale załóżmy wersję idealną, że masz fajnych, sensownych i życzliwych rodziców. Wtedy najłatwiej byłoby, gdybyście kupili rodzicom kawalerkę, a rodzice oddaliby wam to 3-pokojowe mieszkanie. Możecie to załatwić razem z notarialnym przeniesieniem własności albo tak, że wy mieszkacie w dużym, rodzice w małym, a oficjalnie własność jest odwrotna.

      To w razie, gdy nie masz rodzeństwa - w przeciwnym razie byłoby niesprawiedliwe, żeby ono miało nie być obdarowane podobnie.

      Oczywiście rodzice nie muszą się zgodzić na ten układ - ale może zechcą.
      • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 22:42
        To w sumie nie taki zły pomysł, o ile własnie rodzice się zgodzą iśc do owej kawalerki. Też nie wiem czy to takie idealne, by mieszkania były inaczej zapisane a inaczej się mieszkało, bo robić remonty nie w własnym. Poza tym na kupno kawalerki też trzeba mieć pieniądze czy wziąć kredyt. Owszem możecie odkładać (ale czy dacie radę i w ciągu ilu lat - to już osobna historia) ale też zależy od Waszych możliwości finansowych. Mnie może i byłoby stać na takie rozwiązanie , bo mam podobną sytuację do Autorki (mieszkam z rodzicami, też w 3 pok mieszkaniu) ale wolimy jeździć na wczasy, zagranicę, korzystać z życia niż odkładać na cel mieszkania. Mam koleżanki co też mieszkają z rodzicami, nawet są w starszym wieku, bo ich dzieci chodzą do szkół srednich i też mają wspólne pokoje, też chłopak z dziewczyną , z większą różnicą wieku. Kącik prywatności zawsze można dzieciom "wydzielić", a poza tym uważam,że własnie póki młodsze dzieci to od razu powinno się je wdrażać do wspólnego pokoju, by traktowały to jako rzecz normalną, oczywistą, a nie jedno, starsze dziecko "przeganiało" młodsze "ze swojego pokoju". Różnica wieku nie ma tu do rzezcy w sumie, bo nieraz bywa tak,że ma się rodzeństwo 2 lata róznicy i jest nikły kontakt a bywa że 7 lat i kontakt super, bo starsze się opiekuje i pomaga młodszemu, a nie traktuje jako "zawadę" - no ale to kwestia też wychowania, by traktować dzieci równo i skoro jest w mieszkaniu 1 pokój przeznaczony dla dzieci to powinny go wg mnie dzielić wspólnie jak najszybciej to możliwe, tak jak było to u nas (młodsze miało 3 latka).
        • blanka-78 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 22:53
          Wg mnie nie warto brac kredytów jak się ma gdzie mieszkać. Co innego gdyby nie było możliwości przy rodzicach czy u rodziców wszycy byliby w 1 pokoju. A nawet ludzie gorzej mieszkają (więcej osób w 1 pokoju) i jakoś kredytów nie biorą. Odkładać można o ile jest co, bo zazwyczaj wszystko idzie na bieżące wydatki ,a rezerwa też na niespodziewane nagłe wydatki pierwszej potrzeby czy jakieś zakupy ubrań, sprzętów itd. Fajnie jak się ma swój pokój, ale ja jakoś miałam z siostrą i od małego byłam nauczona że tak jest i było to normalne. Owszem kłotnie były ale i radośc ze wspólnych rozmów. Poza tym wolałam mieć fajne ubrania, jezdzić z rodzicami na wczasy, mieć kieszonkowe i lalkę Barbie z Pewexu jak koleżanki niż miałabym miec swój pokój i rodzice musieliby na wszystkim oszczędzać... Oszczędza i kredyty ma ten kto musi. Spójrzcie wokoło, bo wokoło mnie mało kto ma swoje mieszkanie, mało kto ma raty, dużo małżeństw mieszka z rodzicami/teściami i jakoś nie myślą o swoich mieszkaniach, mimo ,że mają pracę to jednak kredyt to ostatecznośc. Ludzie nawet samochodów nie mają lub mają za niewielką sume by nie brac rat, a co dopiero brac kredyt na mieszkanie. Trzeba mieć dużo odwagi lub poparcie w rodzinie, bo praca to nie wszytko, bo noga się może podwinąć...
          • joanna_poz Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 14:05
            > Oszczędza i kredyty ma ten kto musi. Spójrzcie wokoło, bo wokoło mnie mało kto
            > ma swoje mieszkanie, mało kto ma raty, dużo małżeństw mieszka z rodzicami/teści
            > ami i jakoś nie myślą o swoich mieszkaniach, mimo ,że mają pracę to jednak kred
            > yt to ostatecznośc.

            ja jak spoglądam wokolo, to widze samych ludzi z kredytami na mieszkanie/ dom.
            bo traktują to jako element swojej samodzielnosci.
            i wszyscy splacają te raty - bo większosc brala te kredyty z glową, a nie "na pałę",
            • mama-ola Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 15:49
              > ja jak spoglądam wokolo, to widze samych ludzi z kredytami na mieszkanie
              > / dom.
              Ja też mam takie wrażenie - niemal wszyscy znajomi mają kredyty na 25-30 lat.
    • tititu Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 23:06
      Nie wiem czy brac kredyt (nie moja decyzja, za malo danych).
      Moje dzieci maja osobne pokoje. Wlasciwie tylko dzieci tych znajomych, ktorzy maja dzieci rok po roku (i w wieku do 7 lat) maja pokoje razem.
      Jesli widzisz same minusy rozstawania sie z rodzicami to lapcie za kartke i w skali wyrysowac nalezy meble aktualne a potem nowe- alternatywne umeblowanie (lozka pietrowe z biurkiem pod?) dla dzieci z podzialem kata do zycia tak, aby kazde mialo swoja przestrzen.
      Sama mam 2 lata starszego brata i nigdy nie chcialam byc z nim w pokoju (oprocz wczesnego dziecinstwa moze...). Gdy bylam nastolatka musielismy kilka miesiecy pomieszkac z dziadkami. Odstapilam im swoj pokoj ale do brata sie nie wprowadzilam lecz do sypialni rodzicow.
      U brata tylko przyjmowalam psiapsioly...
    • black-mama Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 23:26
      My mamay kredyt, już od 2 lat mieszkamy we własnym domu, dzieci mają oddzielne duże pokoje. Wszytsko zalezy jak duży kredyt chcecie wziąć, my na spłatę kredytu przeznaczyliśmy część pieniędzy które miesięcznie byliśmy w stanie odłożyć...Z tym, że my byliśmy w takiej sytuacji, że nie mieliśmy własnego mieszkania tylko wynajmowaliśmy dom na Ursynowie, potem jak już drugie dziecko było w palnach postanowiliśmy kupić działkę i sie budować, trochę to trwało i pożarło więcej pieniędzy niż myśleliśmy ale i tak suma sumarum spłata kredytu miesięcznie wynosi nas mniej niż wynajem...Nie wiem w jakiej jesteście sytuacji finansowej ale chyba wolałabym zmienić mieszkanie na większe, dzieci rosną i będą potrzebowały własnego kąta...
    • meliszka Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 11.12.11, 23:53
      1. Mozna miec kredyt. Bank wcale nie jest taki szybki do przejmowania mieszkania, Bo ono zazwyczaj juz jest mniej warte, a koszty przejecia, koszty sprzedazy.... Jak jest duuuuzy kryzys to banki tez inaczej na splaty patrza i rzady cos robia.
      2. A Mozna miec stale awantury wszystkich o balagan, o zajmowanie rano lazienki, o wlaczone swiatlo, muzyke, zajety komputer. Mama pewnie pracuje, to i wlasne biurko jest. I wraca do kolchozu na kilka godzin. I zastanawiac sie bedzie dlaczego latorosle pod smietnikiem stoja zamiast przyjsc do domu.
      3. I wszyscy beda czekac NA naturane oproznienie trzeciego pokoju.
      4. Powodzenia! Milych wakacji.
      • agni71 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 09:47
        melisza trochę brutalnie napisała, ale .... cos w tym jest.

        To, ze dzieci nie chca przebywac w domu jak sa nastolatkami, pewnie też troche wynika z tego, CZY maja warunki by w tym domu przebywać (razem z przyjaciółmi)....

        Jednak widzę, ze autorka wątku jest nastawiona negatywnie do zmiany mieszkania. Jak ktos napisał - kwestia priorytetow - ja wolałabym dłużej sie urządzać i mieć skromniejsze ubrania i wakacje, ale nie chciałaby sie gnieżdzić w 6 osób w trzech pokojach.

        W obecnej sytuacji zapytam tylko, czy pokój dzieci jest największy w mieszkaniu? Jeśli nie, to może warto chociaz TO zmienić. Moze wtedy da sie jakos ten pokój przedzielić, chocby prowizorycznie, np. regałem, na dwie autonomiczne części? Bo urządzenie jednemu z dzieci przechodniego pokoju bez okna uważam za absurd.

        Acha, ja mam dzieci trójkę. Najstarsza ma swój pokoik, młodsze są na razie razem w duzym wspólnym pokoju. Pokój ten jednak został zbudowany tak, by mozna go było przedzielić na dwa małe (na razie tego nie robimy, żeby nie tracić przestrzeni na środku do zabawy).
      • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 09:48
        Mam brata, który wie, że mieszkanie po rodzicach będzie w przyszlości moje, a jego będzie inne, które rodzice odziedziczyli po dziadkach ( on tam już mieszka). Więc podział już jest zrobiony, rodzice nas "podzielili" za życia i my się tak zgodziliśmy.
        Podoba mi się pomysł z łóżkami piętrowymi i biureczkami pod tymi łóżkami, lub małe tapczaniki i biureczka pojedyncze. Chyba prędzej pomyślimy o zamianie naszego pokoju z pokojem dzieci, by miały większy. Na razie kredytu brac nie będziemy, choć nie wykluczam innego rozwiązania za kilka lat.
        • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 09:54
          Ja z bratem też początkowo mieszkałam razem w pokoju ( bo mieszkała z nami też druga babcia) i owszem były konflikty ( ale to i jak ma się osobne pokoje też kłótni się nie uniknie). I jakoś koleżanki, koledzy do nas przychodzili, ja też chodziłam do koleżanek i też miały pokoje wspólne z odzeństwem i jakoś nie zwracałam na to więszej uwagi....co nie oznacza, że nie chcialam miec swojego pokoju. Chciałam mieć swój pokój, tak jak i teraz dzieci chcą mieć osobne. A dawniej też były inne czasy, choć i teraz słyszy się, że ludzie gorzej mieszkają np w kamienicach bez łazienek, czy lepiej bo stawiają domy.
          • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 10:33
            Teraz mam kilka dni urlopu, więc przejde sie także do doradcy kredytowego, niech obliczy ewentualny kredyt na kawalerkę dla rodziów, by już wszystko przeanalizować na spokojnie.
            To, ze ja miałam pokój z bratem, czy że inni mają gorzej to nie znaczy że my też tak mamy mieć, bo jakbym tak porównywać się miała z tymi co mają gorzej to też mogę goresze jedzenie, ubrania kupować czy dzieci z zajęć dodatkowych wypisać ( bo np. inne nie chodzą). wiem, że kredyt to duże ryzyko, ale zobaczę co doradca kredytowy mi poradzi.
            • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 11:51
              Widać, że się wahasz, ale nikt na forum decyzji za ciebie nie podejmie. Bardzo dobrze idź do doradcy, popatrz na ceny mieszkań w swojej okolocy, przelicz na jaką ratę cię stać itp ale nie spiesz się. Nikt nie każe ci na już brać kredytu i kupować czy na już robić przemeblowania w obecnym mieszkaniu. Na spokojnie wypisz sobe plusy i minusy wszystkiego, zapisz to z czego możesz zrezygnować to z czego nie zrezygnujesz (np zajęcia dodatkowe dla dzieci). Weź także pod uwagę nieprzewidziane wydatki ( najlepiej jakbyś oprócz normalnych wydatkow typu jedzenie, opłaty i rata kredytu mogła dodatkowo odłożyć tyle co wynosi rata, wtedy masz większe zabezpieczenie), pomyśl też że dzieci rosną i ich potrzeby też. Niewątpliwie osobny pokój jest potrzebą dziecka ale nie jedyną. Patrz na siebie, swoje możliwości. Bo to twoje życie i twój kredyt, którego nikt za ciebie nie splaci. Jedynie to, że możesz "zaryzykować" kupić kawalerkę i już, jak -odpukać nie spłacisz to trudno, obecnego mieszkania i tak nie tracisz. Możesz jedynie zyskać nowe, które kiedyś tam przyda ci się dla któregoś dziecka. Zyskasz mieszkanie ale obniżysz trochę swój poziom życia, coż coś za coś. Daj znać.
              • heca7 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 12:06
                W tej sytuacji najlepszym wyjściem mi się wydaje kupienie większego o 1 pokój mieszkania. To, że wyremontowaliście swoje mieszkanie nie ma większego znaczenia. Chyba nie chodzi o to, że będziecie w nim mieszkać aż się całkiem zdewastuje żeby wykorzystać ten remont ? wink
                Kredyt na mieszkanie większe o 10-15 metrów chyba nie będzie powalająco wysoki- oczywiście jeśli nie wybierzecie jakiejś topowej lokalizacji smile
    • mama-ola Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 12:11
      > Ostatnio dużo moich znajomych pobrało kredyty i
      > mieszkają na swoim i tak się zastanawiam czy brać kredyt?

      Wygląda na to, że nie jest Ci źle, skoro się zastanawiasz...
      Dzieciom z całą pewnością byłoby lepiej w osobnych pokojach - różnica płci i wieku na to wskazuje.
      Jeśli Cię stać, to weź kredyt.

      > Czy wasze dzieci mają osobne pokoje, czy wspólne?

      My mamy i kredyt, i wspólny pokój dla dwójki dzieci ha ha big_grin
      (Ale w przyszłości możemy ich rozdzielić).
      • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 16:02
        Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam, wiem że kawalerka w mojej okolicy to koszt ok 90 tys, więc wtedy raty 70tys (na 15 lat to ok 650zł, na 10 lat ok. 830zł). Więc bardziej rozważam zamianę na 4 pokoje, bo wtedy potrzebujemy tylko ok 40 tys dopłaty i bierzemy kredyt konsumpcyjny na ok 20-30 tys. Tak wstępnie wygląda moje myslenie. I przeprowadzamy się razem z rodzicami.
        • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 16:05
          Biorąc konsumpcyjny taki kredyt nie obciążamy hipoteki i taki kredyt spłacimy w ciągu jakiś 4 lat, z tego co mamy i co zostałoby z kredytu starczy na notariusza i na odświeżenie nowego mieszkania ( a remonty na tip top z czasem).O ile faktycznie dopłata zamknęłaby się w 40 tys i nie była wyższa.Rodzice bedą z nami i dzieci bedą miały po swoim pokoju.
          • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 17:14
            Popieram Twoje myslenie, gdyż sama mieszkam z rodzicami i nie narzekam. Też jeśli kiedyś byśmy mieli coś zmieniać odnośnie kwestii mieszkania to również najlepszym wyjściem byłaby zamiana na większe mieszkanie z kimś i dopłata (4 pokoje, by dzieci miały po swoim pokoju). To dobry pomysł, bo nie aż tak kosztowny, można trochę pieniędzy na ten cel zaoszczędzić czy dobrac mały kredyt konsumpcyjny ok 20-30 tys i dac dzieciom po swoim pokoju. Tylko poza dodatkowym pokojem i wydatkiem na ten cel i tak sytuacja byłaby praktycznie podobna do tej, którą mam teraz.
          • joanna_poz Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 10:28
            > Biorąc konsumpcyjny taki kredyt nie obciążamy hipoteki i taki kredyt spłacimy w
            > ciągu jakiś 4 lat

            chyba nie za wiele wiesz o kredytach, stąd Twoj duży opor.
            po pierwsze kredyty konsumpcyjne są bardzo wysoko oprocentowane w stosunku do kredytów hipotecznych, więc zaplacisz bardzo wysokie odsetki.
            po drugie hipoteki nie obciązysz i owszem, ale jesli nie splacisz kredytu konsumpcyjnego i tak komornik ma prawo "wejść" Ci na mieszkanie, bo ma prawo egzekucji długu z dowolnego skladnika majątku.
            • mamusia1999 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 17:40
              wlasnie. kredyty hipoteczne sa akurat teraz wyjatkowo tanie, konsumpcyjne nieporownywalnie drozsze. finansowanie nieruchomosci kredytem kons. to jakas neuroza przed hipoteka (i to niewielka).
              innym zrodlem gotowki moze byc spieniezenie kapitalowego ubezp. na zycie - sa banki udzielajace kredytu do wys. aktualnej wartosci polisy. jesli to bank inny niz kredytujacy zakup mieszkania to wtedy suma tego kredytu pod polise liczona jest jako kapital wlasny, co obniza oprocentowanie kredytu hipotecznego. kredyt pod polise jest wprawdzie drozszy od hipot. ale pod kreska ten kapital wlasny tak obniza sume placonych odsetek, ze sie i tak oplaca.

              wiem bo kaurat to liczylam: oplacilo mi sie wziac x kredytu pod polise na 5% i hipoteczny y na 3,5% niz calosc x+y hipotecznego na 3,7%

              aha, nie wymyslilam tego tak calkiem sama. mamy doradce finansowego czyli speca nie zwiazanego z zadnym bankiem, ubezp. itd, ktory dla nas porownuje oferty tychze. TO NIC NIE KOSZTUJE, bo on dostaje prowizje od bankow etc. malo tego, zna sie na roznych dofinansowaniach = korzystnych kredytach dla rodzin itp., odliczeniach od podatkow
              • ada16 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 18:14
                A jak przychodzą do WAS znajomi przyjmujecie ich w swoim pokoju czy w pokoju rodziców ( kto dysponuje centralnym pokojem?)
                Wy po prostu nie macie własnego życia, chyba.
    • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 18:35
      A co na to wszystko Twoi rodzice, bo to ich mieszkanie a roztrząsasz różne wersje, tak jakby oni nie mieli żadnego zdania w tej sprawie. Dla mnie jest to szokujące podejście, bo mam starszych znajomych z domami, których dzieci po prostu po studiach wyprowadziły się z domu i to jest ich zmartwienie żeby się urządzić (rodzice mogą wspomóc), nie ma szarogęszenia się w domu rodziców i zakładania kołchozu.
      • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 19:39
        No właśnie, co na to wszytsko rodzice Autorki? Bo jeśli o moich chodzi to im pasuje takie mieszkanie z nami. Mają tylko mnie, gdyż mój brat urządził się zagranicą i nie zamierza wracać, nie chce też tego mieszkania co mają rodzice - jest już zapisane na mnie. Mama dużo pomaga mi przy dzieciach, my też pomagamy rodzicom w róznych sprawach. Nie zamierzam brac kredytów tylko po to by pokazać komuś, że jestem samodzielna, bo ktoś ma, bo ktoś żyje na własną rękę. Ja nie jestem pasożytem u rodziców, bo dokładamy do opłat (wręcz my płacimy więcej bo np woda, prąd na ilość osób dzielimy, więc my za 4 osoby, rodzice za 2), ja wyręczam mamę w sprzątaniu.Ona nam za to gotuje, bo to lubi i wręcz mówi,że dla nich samych (2 osób) by jej się nie opłacało gotować. Czesto spędzamy czas razem, na jakiś wycieczkach, grach w karty czy z dziećmi (gry planszowe, rodzinnie układamy puzzle). Moi rodzice akurat sami by nie chcieli być. Nawet jak nas i dzieci nie ma w ciągu dnia to już im jakoś "pusto" w mieszkaniu... Owszem są tacy co nie chcieliby takiego życia, uważają je za "kołchoz" czy "rozgęszczanie" ale są też tacy co by chcieli życ jak ja, bez zmartwien o raty, bez odkładania na mieszkanie, a wydając pieniądze na bieżące potrzeby, rozówj zainteresowań, modne ubrania, wyjazdy na wekendy, narty, czy zagraniczne wczasy. Nie oszukujmy się, u nas to nie to samo co za granicą, tutaj u nas nie każdego stac by opłacić dzieciom kolonie, wczasy, zajęcia dodatkowe, nie wspominając o przedszkolu czy zwyczajnych składkach w szkole (wycieczki), o wydatkach na podręczniki itd.Jak chyba wcześniej pisałam mam kuzynkę, która boryka się z kredytem, bo musi, w dodatku daję radę dzięki wsparciu finansowym rodziców (więc ona też jest "niesamodzielna" bo pomagają jej finansowo rodzice) i często mi mówi,że zazdrości mi i moim dzieciom tego co mamy. Jej dzieci nie chodzą na język angielski, basen, tenisa, nie jeżdżą na nartach, nie wyjeżdżają na wczasy, a pokój też mają wspólny - bowiem mają kupione 2 pokoje, tyle ,że jej dzieci mają ten pokój większy i ma w planach im go jakoś przedzielić, ale jak na razie nie ma nawet na taki remont... Więc wg mnie własne mieszkanie to nie wszystko.
        • ada16 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 20:08
          6 osób w trzech pokojach ?
          Ile metrów ma to mieszkanie?
          Kto gospodarzy, gotuje , robi zakupy?
          Chyba nie da się w 3 pokojowym mieszkaniu , aby były 2 gospodynie , jedna z Was musiała się podporządkować drugiej.
          Może to i wygodne , ale kolacji przy świecach - tylko z mężem - nie da sie ....
          Czy mąż jest równie zadowolony jak Ty?
          A to , ze dziadkowie nie mają spokoju?

          Nie twierdzę , ze kredyt to dobre rozwiązanie , ale takie mieszkanie na ku;pie - wymaga wielu ustępstw i rezygnacji - z każdej strony

          • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 21:41
            "Czy mąż jest równie zadowolony jak Ty?"

            Bardzo istotne pytanie.
        • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 20:16
          Rozważamy rózne opcje. Rodzice ( i my także) jesteśmy związani z obecnym mieszkaniem i jak mówi mój tata nie po to robiliśmy dużo remontów, włożyliśmy pieniądze w to mieszkanie, by je teraz sprzedawać, ale z drugiej strony faktycznie remonty nie będą wieczne i tak za jakiś czas coś by się zmieniło...a faktycznie wygoda i spokój między dziecmi by był jeśli każde miałoby swój pokój.
          Obowiązkami się dzielimy, raz mama gotuje, raz ja, wspólnie jadamy posiłki, wspólnie sprzątamy itp. Nie ma między nami konfliktów. Mieszka nam się dobrze.
          • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 21:39
            Oczywiście jest to kwestia układów rodzinnych. Ja sobie tego nie wyobrażam, bo uważam, że młode małżeństwo powinno mieć intymność, czas na dotarcie się, swoje terytorium, a rodzice za ścianą i cały czas obecni w naszym życiu specjalnie by mi nie odpowiadali. Poza tym w młodym wieku inaczej się żyje - więcej gości bywa, siedzi się w nocy lub do późnego wieczora, jakaś muzyka, w starszym wieku to już meczy, więc sporo powodów do konfliktów widzę, no i różnice zdań w różnych codziennych sprawach, czego nie da się uniknąć.
            Ani jako młoda małżonka bym tego nie chciała, ani jako matka dorosłych dzieci,żeby mi się wprowadzały do mieszkania z przychówkiem. Owszem, pomóc można, nawet pomieszkać chwilowo razem, ale w dalszej perspektywie młodzi powinni się usamodzielnić i zamieszkać osobno.Mieszkanie z rodzicami to często powód do rozwodu.
            • ada16 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 12.12.11, 22:15
              Nie ma konfliktów , ale też nie ma swobody.
              To jakie duże to mieszkanie?
              Wiele piszesz o swoich rodzicach i ich zdaniu i potrzebach , o mężu jakoś mniej.
              odnoszę wrażenie ze związek z rodzicami jest silniejszy niż z mężem...
              • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 09:07
                Ja też uważam, że lepiej kupić inne mieszkanie i zamiszkać osobno, ale to tylko moje zdanie. Już wyżej było pisane, że kupując kawalerkę, biorąc kredyt ryzykujesz--ale najwyżej stracisz tą kawalerkę ( a predzej ją zyskasz potem dla któregoś dziecka). I rodziców masz blisko, np blok dalej. Załóż sobie też odwrotną sytuację, czy ty kiedyś chciałabyś zamieszkać w tym obecnym mieszkaniu ( zakładając, że rodzicow już na tym świecie nie będzie) ze swoją córką, jej mężem i dwójką wnuków....a może i syn by też z wami został i synowa, skoro odpowiada wam życie "rodzinne". Z następnej strony po głębszym przemyśleniu Twojej sytuacji nasuwa mi się jeszcze jedna myśl, skoro nie chcesz mieć "swojego" mieszkania (w papierach tej kawalerki, a w rzeczywistości zamiany z rodzicami, którzy nadal byliby wlascicielami tych 3 pokoi) to jaki dajesz przykład dzieciom? Taki ze nie trzeba sie starać i myśleć o swoim...i czy mężowi odpowiada to że wklada pieniądze w remonty( na tip top- jak sama napisałaś) w nie swoje mieszkanie. Czy chociaż jest tam meldowany? I w zasadzie ile macie tam metrażu?
                Dzieci teraz są małe ale pomyśl o tej kawalerce, jak nie teraz to za jakieś 2-3 lata. Twoi rodzice godzą się z wami mieszkać, bo być może uświadamiasz im to że wy nie macie gdzie mieszkać i że i tak to mieszkanie będzie kiedyś twoje, ( no i co z tego, że bedzie twoje, masz dwoje dzieci co ty im potem dasz???pokoje u siebie w tym obecnym mieszkaniu??? i tam rozgęszczą sie ze swoimi rodzinami>>??a może zakładasz że gdzieś się wyprowadzą--tylko dokąd- skoro ty się nie wyprowadziłaś>Twoim rodzicom z czasem zacznie przeszkadzać kolejka do łazienki, wizyty kolegow czy przyszłego chłopaka córki itp a i dzieciom obecnośc dziadków, którzy z racji wieku mają swoje przyzwyczajenia czy będą oglądać głośno telewizor... Jesteś związana z rodzicami, aż za bardzo, nienaturalnie, bo co innego więzi rodzinne, mieszkanie kilku pokoleń ale faktycznie na większej przestrzeni. Moze ty sobie wmawiasz że wam wygodnie, że dobrze wam się mieszka, bo wg mnie boisz się kredytu, boisz się zmian i sama sobie swoją sytuację tłumaczysz. A wyobraź sobie że wygrywasz na loterii 300tys i co dalej byś mieszkała z rodzicami, czy wtedy chwiejnie zmieniasz decyzję, żeby zamieszkać samemu??? To nagle byloby ci źle???
                • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 09:15
                  i skoro rozważasz różne zmiany, więc kolorowo jednak u was nie jest.
                  • cariet Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 09:26
                    Tak jak napisałam na poczatku duzo znajomych pobrało kredyty w ostatnim czasie i mieszkają na swoim, pod wpływem ich " zachęceń" jak to fajnie mieszkać samemu i na "swoim" zaczełam myśleć ale głównie o tym by dzieci miały swoje pokoje, biorąc pod uwagę albo zamiane obecnego mieszkania na większe albo kupno kawalerki dla rodzicow. To nie jest łatwa decyzja, bo kredyt ciągie się 10-15 lat i nie przewidzi się swojej sytuacj finansowej za rok a co dopiero za 15 lat. Nie ukrywam, że szybciej i łatwiej podjęłabym jakąś decyzję gdybym miała pieniądze- gotowkę, bo kredytu się boje.
                    Mąż jest meldowany. Mamy 56 metrowe mieszkanie 3 pokojowe.
                    • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 09:41
                      To ja mam 3 pokoje 53 metry sama z mężem i dzieckiem ( owszem dzięki pomocy rodzicow i teściów , ale oni dołozyli nam po 30tys). Ty przecież nie musisz kupować 3 pokojowejo mieszkania, więc i tak masz łatwiej, bo kupujesz tylko kawalerkę, np 26 metrow.
                      Owszem wcześniej pisalam, że""""" Nie masz tak źle, wiele moich znajomych mieszka przy rodzicach ( a ci którzy im dogadują to też z zazdrości ,że żyja sobie spokojnie, bez stresow...) a oni we własnym ale z kredytem--czyli petla na szyję i życie z ratą. Pomyśl kto ma lepiej?"""" ale teraz po głebszym przemyśleniu uważźam, że powinniście się trochę usamodzielnić, więz więziami przecież rodzice zamieszkali by blisko was ale już osobno, i komfort dla nich i dla was.
                      Odpowiedz sobe też na takie pytania:
                      - Czy mozesz zorganizować u siebie imprezę np sylwestrową na kilka osób??? Co rodzice na to???
                      - Czy odpowiadają im kłótnie między dziecmi? Bo napisalam, że teraz bedzie ciszej i spokojniej ale to też pisalam na sdzybko, bo analizując dzieci będą dojrzewać, wchodzić w okres buntu, bedzie więc nie tak cicho
                      -Wzajemna pomoc? Dzieci masz odchowane więc już dużo ci pomogli, jak coś to i tak będą "pod ręką" mieszkając obok, czy ty też schorowanej matce pomożesz mając do niej bardzo blisko a i ona bedzie miala spokój na "stare lata".
                      Co twoi rodzice na to? ZAPYTAJ ICH, ale nie mów o finansach kredytach a co wolą, mieszkać w 4 pokojach razem czy to byście zaryzykowali i kupili im kawalerkę??? Może się okazać że mimo więzi rodzinnych wolą iść na swoje.
                    • smerfetka_1 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 09:47
                      Pozwolę sobie też na wypowiedź, gdyż mam podobną sytuacje co Autorka. Mojemu mężowi dobrze się mieszka z moimi rodzicami, rodzice też nie narzekają. Owszem nie zawsze jest różowo i pięknie, ale dogadujemy się raczej bardzo dobrze. Na swoim też nie byłoby aż tak cudownie zwłaszcza mając kredyt na głowie, zamartwianie się co będzie z każdym kolejnym miesiącem, rokiem tych rat, czy pozostając bez wsparcia mamy w opiece nad dziećmi (jak ja i mąż idziemy na noc do pracy to nie ma żadnego problemu, a jak byśmy sami zamieszkali to już byłoby dowożenie dzieci czy babcia by musiała dojść i i tak czesto by nocowała, bywała u nas lub my u niej). Wygodnie też jak ona nam gotuje, a ja jej sprzatam, ja robię zakupy, obie się z takim podziałem zgadzamy (sniadania i kolacje kazdy ma we własnym zakresie ale na obiady się składamy to nie jest tak,że ja żyję na koszt rodziców). Gdybym chciała aż tak bardzo mieszkac sama to bym sobie coś wynajeła czy zdecydowała się na kredyt ale jak pisałam jest mi tak wygodnie, stać mnie na więcej bo nie mam kredytu i też są osoby (z mojego bynajmniej otoczenia), które chciałby mieć takie życie ja ja.
                      • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 13.12.11, 10:19
                        Moi znajomi mieszkają przy rodzicach ale jest to albo sytuacja tymczasowa ( bo odkładają, gromadzą na swoje mieszkanie, by nie brać dużego kredytu--więc myślą o własnym w perspektywie), lub nie myślą o innym ale miejszkają w domach, gdzie zajmują dla siebie całe pietro itp czy maja jakieś większe metrazowo mieszkania, pokoje ich nie są zlokalizowane za ścianą rodziców itp i z reguły mieszkając z rodzicami mają po 1 dziecku tak aby mialo swój pokoj, wtedy też innna sytuacja jest.
                        • kol.3 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 16.12.11, 17:56
                          Przepraszam bardzo ale niekoniecznie musi być brany wielki kredyt i spłacany w pocie czoła i pod presją, żer jak coś się stanie to mogiła. Mam sporo znajomych którzy wyjechali do pracy za granicę jednoosobowo lub w parze i zarobili na mieszkanie całość kwoty, ewentualnie dopożyczając jakąś uzupełniającą kwotę. Kolega ok. 26 roku życia został właścicielem mieszkania 80m2 w centrum miasta, koleżanka z narzeczonym kupili niedawno mieszkanie 2 lub 3 pokoje, coś tam dopożyczając. Pracowali w Anglii po parę lat. Można, tylko trzeba się ruszyć, a nie uważać, że rodzice powinni dać.
                          • mamusia1999 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 16.12.11, 19:19
                            przede wszystkim to trzeba sie przyzwyczaic, ze mieszkanie kosztuje. dla rodziny z dziecmi duza czesc miesiecznych dochodow. albo sie placi czynsz albo odsetki dla banku. za komuny szans na osobne mieszkanie praktycznie nie bylo i tak wszystkim przyschlo, ze Mlodzi u Starych sie gniezdza. teraz sie ludziskom w glowie nie miesci, zeby 20% dochodow wydawac na mieszkanie.

                            kurde, moze cos w tym jest. ja tam fanem bankow nie jestem, ale tez za diably wcielone ich nie uwazam. od wypadkow losowych mozna sie ubezpieczyc - od niezdolnosci do pracy i od smierci tez. conajmniej do wysokosci kredytu.

                            patrzac z tego punktu widzenia to Polacy naleza do najzamozniejszych obywateli swiata. no bo gdzie jeszcze nawet mlodzi ludzie meiszkania za gotowke kupuja? nasz znajomy lekarz (tu w D to jest gorna polka klasy sredniej) tez dom skredytowal.

                            zreszta dla bogatych rachunek tze bywa prosty, nawet jak sie gotowke ma. zamiast wydac 300 000€ na dom, bierze sie 240 000€ na kredyt ( w porywach 4,5%) a te 240 000€ wlasnego kapitalu lokuje na - powiedzmy konserwatywnie - 5,5 % lokata zarabia na odsetki i zysk tez jest.
    • volta2 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 14.12.11, 10:33
      w zasadzie stanę niedługo przed podobnym dylematem, dzieci mają wspólny pokój a być może zechcą mieć osobne?
      i co wtedy?
      mi marzy się przebudowa naszego mieszkania, ale mimo tej przebudowy - bata nie ma, sypialnia byłaby bardzo mała(łóżko i nic więcej) i BEZ OKNA! a o tym nie chce słyszeć mąż...

      spanie w salonie - owszem, jest możliwe, ale właśnie zakupiliśmy piękną kanapę bez możliwości wysuwania jej - kosztowała ponad 10tysięcy i co teraz?

      generalnie wariantów jest kilka - nie robimy nic, jedno dziecko korzysta z naszej sypialni, gdy chce pobyć samo, przy kompie, odrobić lekcje, poczytać(my i tak tam tylko śpimy, czyli ok 23 tam wchodzimy), drugie zostaje w swoim i tam się separuje

      drugie- kupujemy na kredyt 100 metrów i wszyscy są happy(no ale kredyt-gigant)

      trzecie - WYNAJMUJEMY- przez okres 10 lat mieszkanie 4 pokojowe, czyli skrojone na nasze aktualne potrzeby, gdy przestaje nas być stać na taki luksus, wracamy do swoich 3 pokoi.

      zakładam w odróżnieniu od autorki wątku, że moje dzieci wyprowadzą się z naszego mieszkania za ok, 10 lat i wówczas to nasze mieszkanie będzie dla nas idealne.

      opcja kolejna - wyjazd za granicę na koszt firmy - w naszym przypadku jest to realne, bo tak mam na dziś, 3 ostatnie lata mieszkaliśmy w mieszkaniu 140 metrów, ostatni nasz wynalazek ma 200 metrów i zaczyna być mi ciasnosmile
      dzieci w tych mieszkaniach mieszkały w jednym pokoju, w sensie, że tam spały i miały swoje zabawki.
      resztę czasu spędzają w pokoju typu livingroom, razem z nami, sami, jak tam komu wygodnie.

      do autorki:
      kup kawalerkę dla rodziców, zawsze masz pewność, że zostanie dla choć jednego twojego dziecka, jak ich pomieścisz z żonami/mężami w tym obecnym swoim mieszkaniu?
      kompletnie masz nieperspektywiczne spojrzenie na życie, interesuje cię tylko twój komfort, twój kredyt i nic więcej. i jak tak nauczysz dzieci to za 10 lat przybędzie 2 nowych lokatorów i jak dziadkowie nie zejdą do tego czasu to gdzie przyjmiesz młodzież z przychówkiem? a tak to do kawalerki poślesz i niech oni tam spłacają resztki kredytu.
      • mamusia1999 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 14.12.11, 13:19
        > opcja kolejna - wyjazd za granicę na koszt firmy - w naszym przypadku jest to
        > realne, bo tak mam na dziś, 3 ostatnie lata mieszkaliśmy w mieszkaniu 140 metró
        > w, ostatni nasz wynalazek ma 200 metrów i zaczyna być mi ciasnosmile
        > dzieci w tych mieszkaniach mieszkały w jednym pokoju, w sensie, że tam spały i
        > miały swoje zabawki.
        > resztę czasu spędzają w pokoju typu livingroom, razem z nami, sami, jak tam kom
        > u wygodnie.

        jak wam sie udaje ZMNIEJSZENIE metrazu? bo my tylko w gore sie panoszymy

        co do twoich opcji: wynajem badz zakup 100m jest latwa do rozpatrzenia. bierzesz czynsz za 100m i miesieczna rate za 100m, jesli w tej racie (=splata+odsetki) odsetki przekraczaja czynsz to to jest powazny indykator do zakupu. zakladajac jako taka lokalizacje po 10 latach zawsze mozesz sprzedac wychodzac conajmniej na 0 - czyli wynajmowalas mieszkanie od banku za "odsetki", ze "splaty", ktora powieksza twoj majatek, pokrywasz notariusza. to tak z grubsza.
      • jakw Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 20.12.11, 23:14
        No cóż, na pewno całkiem łatwo mówić o spłatach kredytów za kawalerkę gdy kupuje się łoża czy kanapy za 10000 i za ciasno jest w 200 m2... wink
    • alicja0 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 20.12.11, 22:01
      możesz kupić kawalerkę na kredyt i ... dalej mieszkać z rodzicami. Kawalerkę wynająć za minimum tyle, ile wynosi rata kredytu, a lepiej więcej. Kredyt brać mieszkaniowy, a nie konsumpcyjny (przecież to bez sensu płacić większe odsetki). Kawalerkę można wynajmować przez 2-3 lata, spłacać kredyt hipoteczny zaciągnięty na wiele lat - wpłacając do banku większe kwoty niż wymagana rata i w ten sposób spłacic dużą część kredytu mieszkaniowego. Po 2-3 latach, rodzice (oi le oczywiście taki wariant im odpowiada) przeprowadzą się do kawalerki, dzieci mają w waszym tip top mieszkanku swoje pokoje (pewno remont i tak będzie potrrzebny). Do tego czasu, dzieci gnieżdżą się w jednym pokoju, przemeblowanym na ich potrzeby. Gdy rodzice przeprowadzą się do kawalerki, pewno pozostanie jeszcze część kredytu do spłacenia, ale to spłacacie dalej sami, mając w zamian mieszkanie w swoim tip topie i pokoje dla dzieci. Kawalerka w przyszłości zostanie dla któregoś z dzieci.
      A jeśli rodzice nie zechcą się przeprowadzić, to ich mieszkanie będzie dla was w przyszłości i mieszkacie dalej na kupie, wynajmując komuś kawalerkę i w ten sposób nie ponosząc obciążenia kredytu na kwalerkę (nadal stanowi ona pewien kapitał dla któregoś z dzieci).
      Gdyby dzieci były jednej płci, to zostawiłabym ich w jednym pokoju, ale wydaje się, że jednak lepsza jest pewna intymność dla dzieci różnej płci. Ja mam takie oczekiwania smile Sama mam 5 letniego syna i 7 letnią córkę w jednym pokoju, łóżka piętrowe - na razie super się bawią, ale w wieku dorastania, wolę dwa małe pokoje oddzielnie dla nich i właśnie rozważam pomysł z kredytem. Kolejnym - bo jeden na poprzednie mieszkanie spłaciliśmy, obecnie mamy trzy pokojowe z kredytem, ale mamy też trójkę dzieci (ostatnie 4 miesieczne spi jeszcze w naszym pokoju), więc na dłuższą metę nie da się mieszkać na kupie. Ot, życie smile
      • kasia_wp Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 21.12.11, 10:23
        Przede wszystkim zapytałabym rodziców, co oni myślą o przeprowadzce.
        Jeśli by chcieli, kupiłabym kawalerkę. Już dużo poprzedniczki napisały, wszystko jest sprawą priorytetów.
        Ja wolałabym spłacać kredyt i mieć większą przestrzeń i bez porównania większy komfort życia dla całej rodziny, nawet gdyby to miało być kosztem tych kilku ciuchów, wyjazdów czy innej konsumpcji. Za chwilę dzieci to będą nastolatki, chcesz żeby nadal gnieździły się w jednym malutkim pokoiku mając te 15-16 lat?
        Wszyscy moi znajomi mają swoje mieszkania/domy, większość na kredyt. Jakoś sobie radzą, zresztą, a Ty masz o tyle lepszą sytuację, że ten kredyt nie byłby ogromny, zawsze jakbyś miała kłopoty ze spłatą kredytu, możesz wziąć rodziców do siebie a kawalerkę wynająć.
        Inna sprawa to to, że musisz wziąć pod uwagę, również większe koszty utrzymania rodziny i obecnego mieszkania po ewentualnej wyprowadzce rodziców. Teraz chyba wszystkie opłaty pokrywacie wspólnie.
        • ada16 Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 21.12.11, 10:47
          Nie wyobrażam sobie gnieżdżenia się na 50 m w 2 rodziny
          -zero własnej przestrzeni
          -zero intymności
          tyle ,ze obowiązki podzielone i koszty życia ( mieszkania)
          • white_rabbit Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 22.12.11, 12:41
            Ciekawe rzeczy piszecie wink. My mamy mieszkanie, z kredytem, ale stanowiacym polowe, lub mniej jego wartosci. Gdyby nagle jakas tragedia finansowa nas dosiegla, bez problemu za gotowke kupimy 2 pokojowe mieszkanie i jakos przetrwamy zle czasy. Mieszkamy w 3 osoby w 4 pokojowym mieszkaniu 95 metrow. Nie pisze zeby sie chwalic, tylko zeby pokazac, ze tak odradzany kredyt nie musi byc ani czyms spedzajacym sen z powiek, ani wogole odczuwalny na codzien. Nic, nigdy nie kupujemy na raty, na wakacje jezdzimy tez bez zadnych obciazen konta. Jedyny kredyt to hipoteczny, ale zmniejsza sie z czasem i bedzie stanowil coraz mniejsza czesc wartosci mieszkania. Mieszkamy w takim miejscu, ze gdyby byl mus mozemy je sprzedac praktycznie od reki.
            Jasne, mozna mieszkac w 1 pokoju w 10 osob, lub w 2-3 w dwie rodziny. A co zostawicie swoim dzieciom? Wy nic nie macie, wiec one tez nie musza? Aha, zapomnialam Wy nie macie kredytu, no tak wink . W przypadku, gdy kredyt stanowi wiecej niz polowe wartosci mieszkania, to faktycznie nie wiem czy bym sie zdecydowala. Ale skoro to dosyc mala czesc, to przynajmniej nasz syn bedzie mial kiedys nieruchomosc o duzej wartosci.Nie bedzie zaczynal od zera, ani jezdzil do UK na zmywaki, zeby kupowac za gotowke kawalerke.
            Oczywiscie jesli laczne dochody w rodzinie to 1000zl to wiadomo, ze kredytu nikt nie da, ale chyba ta dyskusja dotyczy osob, ktore zdolnosc maja super, tylko nie maja kredytow bo nie chca wink. Inaczej to tylko takie gadanie.
            Ja mialam w rok mlodsza siostra pokoj az do momentu skonczenia 8 klasy. Ten brak prywatnosci byl czyms koszmarnym. U dzieci roznej plci wydaje mi sie wrecz chory...
            • compakt Re: Osobne pokoje dla dzieci...i kredyt ??? 27.12.11, 09:34
              No i jaką decyzję podjełaś?
            • swiecaca white rabbit 27.12.11, 10:37
              a z ciekawości, gdzie to mieszkanie że możesz je sprzedać od ręki? bo teraz duże mieszkania sprzedają się b. wolno, nawet rok. mówię o Polsce.
              • joa66 Re: white rabbit 27.12.11, 19:28
                Nie do mnie pytanie, ale mogę dac przykład z Warszawy - na przykład Al. Przyjaciół, Al. Róż - jeżeli pojawiają się tam mieszkania do sprzedaży, zwykle są już sprzedane zanim oficjalnie ukaże się ogłoszenie.

                Przypuszczam, że wiekszośc miejscowosci ma swoje pewniaki.
                • white_rabbit Re: white rabbit 27.12.11, 21:11
                  Nad samym morzem, kolo plazy w Gdyni, bardzo dobrze zrobione, wystarczy dac odpowiednia cene, czyli odpowiednio nizsza niz w pobliskich, nowo wybudowanych apartametowcach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka