kocianna
13.01.12, 08:25
Babcia pracuje 50 metrów od bloku, może raz czy dwa zajrzeć, siedmiolatka mądra, samodzielna, chodzi o 3 godziny po szkole.
Sama siedmiolatka jest przeciw: po lekcjach je obiad, potem ma godzinę indywidualnych zajęć dodatkowych, potem zostaje 10 dzieci w sali (każda klasa ma osobną salę i osobnego wychowawcę świetlicy) i wszyscy idą na dwór na 2 godziny, niezależnie od pogody. Idą na łyżwy, na biegówki albo po prostu pobrykać. Potem odrabiają lekcje, jedzą podwieczorek i przychodzę ja.
Jednak rzeczona siedmiolatka jest przemęczona, ma zajęć dodatkowych za dużo, z żadnych nie chce rezygnować, i mąż twierdzi, że dobrze jej zrobi te 3 godziny ciszy i spokoju w domu.