k1234561
14.06.12, 18:36
Klasa córki planowała wycieczkę już od grudnia zeszłego roku.W końcu wszyscy ustalili terminy,miejsce itd.,itd.Moi rodzice zaplanowali wyjazd za granicę z moją córką tak aby nie kolidował z terminem wycieczki szkolnej.Chcieli córce zrobić prezent z okazji dnia dziecka i zabrać do Legolandu.Wszystko zarezerwowali hotel,samolot.Niestety okazało się,że szkoła w kwietniu zmieniła termin wycieczki,akurat na ten tydzień kiedy moja córka miała wyjechać z dziadkami.Córka chciała jechać i tu i tu,ale niestety coś trzeba było wybrać.Wybrała wyjazd z dziadkami.Ja oczywiście poinformowałam wychowawczynię,że córka z powodu zmiany termin wycieczki szkolnej nie może jechać,opowiedziałam jak sytuacja wygląda itd.Wszystko OK.Dzień przed wycieczką okazało się,że oprócz mojej córki nie pojedzie jeszcze dwójka dzieci bo nagle się rozchorowały.Wycieczka się odbyła,pozostała częśc klasy pojechała i wróciła.Dziś córka wróciła ze szkoły i poinformowała mnie,że tamta dwójka dzieci dostała od wychowawcy pamiątki z wycieczki,z miejscowości w której byli.Moja córka nie dostała.Było jej przykro,nie rozumiała tego.Tamta dwójka nie pojechała na wycieczkę i pani wychowawczyni przywiozła im pamiątki,ona też nie pojechała i nic nie dostała.Tu już nie chodzi o straganową pamiątkę,córka przeceiż nie oczekiwała od nikogo prezentu,ale o sam fakt.Jak wychowawczyni mogła się tak zachować?