Dodaj do ulubionych

Nieobecność w szkole a pomoc kolegów

05.10.12, 09:51
Jestem trochę zaskoczona pewną sytuacją.
Syn był nieobecny w szkole przez 2 dni. Dzwonił do 4 osób z klasy żeby zapytać, jaki materiał przerabiano, co jest zadane. Nikt nie odbierał. Próbował kilka razy, o różnych porach. Wysłał smsy z prośbą o kontakt w miarę możliwości. Dodatkowo też info na skypie. Również zero odpowiedzi, przez dwa dni. Dopiero wczoraj późnym wieczorem, gdy dowiedziałam się, jak wygląda sytuacja zdecydowałam się sama zadzwonić do jednej z mam, żeby dowiedzieć się, co było zadane. Niestety, trochę za późno, by syn mógł wziąć się za odrabianie lekcji.
Nie jest to może problem, bo nauczyciele są raczej wyrozumiali, ale chodzi mi o podejście dzieci z klasy. Odebrałam to tak, jakby każdy miał w nosie prośbę swojego kolegi. Syn jest raczej lubiany w klasie, nie ma problemów z kontaktami, więc chyba nie tutaj leży problem. Raczej w takim czystym egoizmie, znieczulicy, lenistwie czy nie wiem jak to nazwać. Oczywiście mogłam od razu zadzwonić do rodziców, ale uznaję, że 11-latek chyba nie potrzebuje aż takiego niańczenia z mojej strony.
Jeśli do syna ktoś dzwoni czy pisze, zawsze jest chętny by odpisać czy wręcz pożyczyć zeszyty. Uczyłam go, że należy pomagać sobie nawzajem w takich sytuacjach i on tym bardziej poczuł się rozżalony, że jemu nikt pomóc nie chciał. Nie jest to pierwszy przypadek takiego zachowania (choć syn choruje bardzo rzadko), ale teraz mnie to już poruszyło.

A jak to jest u Waszych dzieci? W ogóle sądzicie, że warto ten temat poruszać na wywiadówce, by wychowawczyni pogadała z dzieciakami, jak powinna wyglądać wzajemna pomoc? A może teraz są inne zasady i to, o czym piszę i czego bym oczekiwała, to utopia?
Obserwuj wątek
    • 0dziecko Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:04
      mój 12-latek
      u nas były podobne sytuacje
      odnoszę czasami wrażenie, że dzieci chcą rywalizować i po co kumuś ma być lepiej (wiem, że go nie było w szkole, domyślam sie co by chciał)
      czasami jest to z lenistwa, czasami z braku chęci odebrania telefonu
      jakby nie czuli "powagi" sytuacji
      jak będą funkcjonować w dorosłym życiu, strach myśleć
      poprosiłabym wychowawczynię o pogadankę z dziećmi oraz żeby poruszyła temat na zebraniu - nie zdziw się jeżeli okaże się, że inne dzieci nie mają problemu z odpisaniem lekcji
      • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:20
        > odnoszę czasami wrażenie, że dzieci chcą rywalizować i po co kumuś ma być lepie
        > j (wiem, że go nie było w szkole, domyślam sie co by chciał)

        Oj tak, też mi taka myśl przemknęła przez głowę sad

        > jak będą funkcjonować w dorosłym życiu, strach myśleć

        Najsmutniejsze jest to, że za mojego dzieciństwa, gdy kogoś nie było w szkole, to pani od razu sama zawsze pytała "kto dziś idzie do Asi"? I w górze był las rąk, a pani wybierała te osoby, które mieszkają najbliżej. Szło się nawet w kilka osób, dla towarzystwa, od razu po lekcjach, zostawiało zeszyty albo po prostu razem z koleżanką odrabiało lekcje. Teraz taka sytuacja to kosmos. Wiem, że jest o tyle trudniej, że nie zawsze mieszka się obok kolegów. Ale od czego są właśnie telefony, maile, komunikatory.
        Syn miał kiedyś przyjaciela, od którego bez problemów dostawał lekcje, ale chłopak się wyprowadził. Teraz nie ma nikogo takiego bardzo bliskiego, ale u niego w klasie, wśród chłopców też nie odnotowałam jakichś super przyjaźni na śmierć i życie. Raczej luźne relacje. Może dlatego, że klasa niewielka, ok. 18 osób.
        Smutne jest też to, że dzwonił do tych osób, które uważał za takie najbliższe "sercu". Do chłopaków, których do siebie wielokrotnie zapraszał, także na noc, na urodziny, jeździli z nami na wycieczki, na kajaki itp. Syn orzekł, że w takiej sytuacji kończy te znajomości, bo są nic nie warte, ale czy to nie jest postawienie sprawy na ostrzu noża?

        > poprosiłabym wychowawczynię o pogadankę z dziećmi oraz żeby poruszyła temat na
        > zebraniu - nie zdziw się jeżeli okaże się, że inne dzieci nie mają problemu z o
        > dpisaniem lekcji

        Ale dlaczego nie mają, co może być tego powodem? Że są bardziej lubiane czy że ich matki bardziej przedsiębiorcze? smile
    • dorotakatarzyna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:12
      Moja córka jest w trzeciej gimnazjum. Leżała w szpitalu, nie było jej w szkole trzy tygodnie. Cały czas wymieniała smsy z kolegami i koleżankami. Ale kiedy wróciła ze szpitala, i chciałam żeby pożyczyła od kogoś zeszyty, to nie było od kogo. Nie odpisywali na smsy, bo "kasa się skończyła". Wszyscy albo byli chorzy i musieli sami uzupełniać, albo akurat pilnie się uczyć. W rezultacie młoda poszła kompletnie nieprzygotowana. Nic to, wygłosiłam jej pogadankę, jak to "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Widocznie ten świat schodzi na psy.
    • kanna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:18
      Mój 10-o latek telefon ma głównie wyłączony. Albo wyciszony. Albo wyładowany. Albo niedoładowany (bo zapomniał powiedzieć, że trzeba kupić nowe doładowanie). Podobnie większość dzieci z jego klasy (tych, co znam). Jest lubiany w klasie i dość dobrze się uczy. Ale np. nie poszedł na urodziny do ulubionej koleżanki, bo akurat nie odpalał telefonu przez 3 dni, a ona zapomniała mu powiedzieć w szkole.

      Dlatego ja się kontaktuje z innymi matkami, a one ze mną, jak jest coś potrzebne.
      • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:24
        kanna napisała:

        > Mój 10-o latek telefon ma głównie wyłączony. Albo wyciszony. Albo wyładowany. A
        > lbo niedoładowany (bo zapomniał powiedzieć, że trzeba kupić nowe doładowanie).
        > Podobnie większość dzieci z jego klasy (tych, co znam). Jest lubiany w klasie i
        > dość dobrze się uczy. Ale np. nie poszedł na urodziny do ulubionej koleżanki,
        > bo akurat nie odpalał telefonu przez 3 dni, a ona zapomniała mu powiedzieć w sz
        > kole.

        Z ciekawości - to po co mu ten telefon? smile
        A u nas nie ma takich sytuacji. Oni w normalnych sytuacjach kontaktują się ze sobą non-stop, także na skypie. Więc nie podejrzewam, że chodziło o nieczynne telefony (u 4 osób jednocześnie?), tylko o ... no właśnie, to chciałabym wiedzieć.

        > Dlatego ja się kontaktuje z innymi matkami, a one ze mną, jak jest coś potrzebn
        > e.

        Też o tym myślałam, ale z drugiej strony to są 11-latki, a za chwilę nawet 12-latki. Czy to normalne, żeby mamusia dzwoniła do drugiej mamusi i pytała w imieniu synka, co jest zadane? Tak robiłam w klasach I-III, ale w czwartej już uznałam, że sam ma sobie radzić.
        • dorcia1234 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:32
          w takich sytuacjach dzwonię do mamy koleżanki i proszę aby dała do telefonu dziecko. Bo widać coś jest nie tak z telefonem bo się córa nie może dodzwonić smile
          • kubek0802 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:43
            W kwestii telefonowania, to mój syn też raczej nie oddzwania jak ma nieodebrane połączenia więc nie dziwię się że odzewu nie było. Po lekcje zawsze syn, lub my chodzimy, ale rozumiem że nie każdy ma kilku kolegów w odległości 15 minut pieszo. Jeżeli byłaby potrzeba to pewnie pojechalibyśmy autem. W tej kwestii to raczej syna i wasze niezorganizowanie.
            Kwestia udostępniania zeszytów i materiału w naszej szkole jest rozwiązana w ten sposób, że uczniowie za pomoc uzyskują punkty do klasyfikacji w ocenie za zachowanie. I generalnie więcej chętnych do pomocy niż potrzeba.
            • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 11:00
              kubek0802 napisała:

              > W kwestii telefonowania, to mój syn też raczej nie oddzwania jak ma nieodebrane
              > połączenia więc nie dziwię się że odzewu nie było.

              Syn wysyłał tez smsy z prośbą o kontakt w wolnej chwili, skoro nikt nie mógł odebrać. Trudno przecież, by wydzwaniał co 10 minut polując na dobry moment.
              Dla mnie brak odpowiedzi kolegi, choćby i takiej "teraz możesz zadzwonić, bo jestem wolny" to po prostu brak dobrej woli. Zwłaszcza, ze w każdej innej sytuacji jak choćby na pytanie "przyjdziesz do mnie na weekend?" odpowiedzi są błyskawiczne.

              > Po lekcje zawsze syn, lub m
              > y chodzimy, ale rozumiem że nie każdy ma kilku kolegów w odległości 15 minut pi
              > eszo.

              No niestety, mamy znacznie dalej, bo 15, ale kilometrów.
              Przy czym nie o to mi chodzi. Nie rozumiem, czy to jakiś wielki problem odpisać na skypie czy sms'em "z matmy zadanie 23-35 na str. 44, a z polskiego zadanie na str. 34" Bo może faktycznie świat do tego stopnia zszedł na psy, że jest to dla kogoś problem nie do pokonania i wydanie 5 groszy na sms'a nie jest warte dobrych relacji z kolegą z klasy.

              > W tej kwestii to raczej syna i wasze niezorganizowanie.

              A gdzie tu widzisz niezorganizowanie? Był uziemiony w domu, nie miał innej możliwości zdobycia tych informacji. Uważasz, że skoro nie mógł się dodzwonić i przez 2 dni nie otrzymał żadnej odpowiedzi (ani telefon, ani sms, ani skype), to najlepszym pomysłem było pojechać do kogoś do domu? Jaką miałby gwarancję, że kogoś tam zastanie w dowolnej chwili, skoro wcześniej nie miał możliwości uzyskania żadnego kontaktu?

              > Kwestia udostępniania zeszytów i materiału w naszej szkole jest rozwiązana w te
              > n sposób, że uczniowie za pomoc uzyskują punkty do klasyfikacji w ocenie za zac
              > howanie.

              Co to za szkoła, która uczy czystego wyrachowania i że pomagać warto tylko wtedy, gdy dostanie się punkty z zachowania sad

              > I generalnie więcej chętnych do pomocy niż potrzeba.

              Chętnych powinno być sporo niezależnie od tego, czy są za to punkty czy nie.
              Myślę, że to po prostu kwestia wychowania.
              • kubek0802 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 11:44
                > Co to za szkoła, która uczy czystego wyrachowania i że pomagać warto tylko wted
                > y, gdy dostanie się punkty z zachowania sad
                A skąd wnosisz że tylko wtedy, system punktowy jest od 4 klasy, w 1-3 bez punktów i też nigdy nie było problemu z pożyczeniem zeszytów.
                Nie widzę nic złego w tym że za pomoc w uzupełnieniu materiału dostaje się bonus, w końcu komuś się chce, a komuś chcieć się nie musi i woli np. pograć na kompie. Są zresztą bzdurniejsze zasady w punktacji jak np +20 za 100% frekwencję.
                • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:32
                  > A skąd wnosisz że tylko wtedy, system punktowy jest od 4 klasy, w 1-3 bez punkt
                  > ów i też nigdy nie było problemu z pożyczeniem zeszytów.

                  Zasadniczo nie podoba mi się, że punktowane są zachowania, które powinny być naturalnym odruchem. To tak, jakby ktoś dostawał dodatkowe punkty, bo powiedział dzień dobry czy pomógł przytrzymać drzwi nauczycielce.

                  > a komuś chcieć się nie musi i woli np. pograć na kompie.

                  No i ja o tym właśnie piszę, że - pomijając sytuacje, gdy pomoc nie jest możliwa z jakichś przyczyn - trzeba być naprawdę pozbawionym dobrej woli, żeby nie pomóc koledze w takiej sprawie, zwłaszcza, że wysiłku tu nie wkłada się żadnego. Tym bardziej, że samemu też się można znaleźć w takiej sytuacji.

                  > Są zresztą bzdurniejsze zasady w punktacji jak np +20 za 100% frekwencję.

                  Faktycznie, to jest głupota.
              • jakw Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 00:58
                > Syn wysyłał tez smsy z prośbą o kontakt w wolnej chwili, skoro nikt nie mógł od
                > ebrać
                Do mnie można wysyłać niemal dowolną ilość smsów. Czytam dość przypadkow A wszystko przez spam operatorów.

                >> A gdzie tu widzisz niezorganizowanie? Był uziemiony w domu, nie miał innej możl
                > iwości zdobycia tych informacji. Uważasz, że skoro nie mógł się dodzwonić i prz
                > ez 2 dni nie otrzymał żadnej odpowiedzi (ani telefon, ani sms, ani skype), to n
                > ajlepszym pomysłem było pojechać do kogoś do domu?
                Mógł jeszcze poinfomować cię o problemie.
            • beatazet Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 13:35
              czyli coś za pomoc - msakara
          • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 10:47
            dorcia1234 napisała:

            > w takich sytuacjach dzwonię do mamy koleżanki i proszę aby dała do telefonu dzi
            > ecko. Bo widać coś jest nie tak z telefonem bo się córa nie może dodzwonić smile

            A wiesz, że na to nie wpadłam.
            Dzięki za podpowiedź - najprostsze pomysły bywają najlepsze smile
        • kanna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 11:17
          Z ciekawości - to po co mu ten telefon?

          Żeby mógł zadzwonić, jak chce , żeby go odebrać wcześniej ze świetlicy smile
          Oraz, żebym ja miała spokój ducha, jak wraca autobusem.
          • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 11:22

            > Oraz, żebym ja miała spokój ducha, jak wraca autobusem.

            Ale skoro jest niemal stale wyłączony, niedoładowany czy coś tam jeszcze, to też się do niego nie dodzwonisz wink
          • canuck_eh Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 05:02
            Kanna nie obraz sie ale tlumaczenie ze niedoladowany, wylaczony telefon jest spokojem twego ducha jak mlodzian pogina w autobusie jest conajmniej smieszneCo ci przyjdzie z tego wylaczonego telefonu?Jak sie z nim skontaktujesz?
        • canuck_eh Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 04:51
          No to samo pytanie chcialam zadac - po kiego w takim razie ten telefon?Po to zeby miec, bo inni maja?
    • grave_digger Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 11:38
      bo to się nie dzwoni do kolegów tylko do koleżanek i najlepiej tych najpilniejszych smile naprawdę smile
      • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:34
        grave_digger napisała:

        > bo to się nie dzwoni do kolegów tylko do koleżanek i najlepiej tych najpilniejs
        > zych smile naprawdę smile

        smile
        W tym wieku to chyba prędzej zaryzykowałby pałę za nieprzygotowanie, niż telefon do dziewczyny smile Ale kto wie ...
        • grave_digger Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 15:04
          wink musi się przemóc. swoją drogą, może któraś czeka na jego telefon i jeszcze sama przepisze za niego zeszyty tongue_out
        • canuck_eh Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 05:06
          Alez glupie tlumaczenie.Tylko pewnikiem tak jakos w szkolach polskich jest ze musi byc rywalizacja i oczywiscie kumpel zadajacy sie z dziewczynami to jakis ulomny musi byc.....
          • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 11:25
            canuck_eh napisała:

            > Alez glupie tlumaczenie.Tylko pewnikiem tak jakos w szkolach polskich jest ze m
            > usi byc rywalizacja i oczywiscie kumpel zadajacy sie z dziewczynami to jakis ul
            > omny musi byc.....

            Nie chodzi o żadną rywalizację, tylko o fakt, że w pewnym wieku chłopców po prostu krępują takie kontakty z dziewczętami i vice versa.
    • an_ni Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:19
      ja pierdziu
      u mnie na razie nie bylo sytuacji, bo to I klasa dopiero
      ale pamietam jak ja sie wymienialam z kolezankami i kolegami zeszytami czy informacjami co bylo na lekcjach
      godzinami na telefonie sie wisialo w czasie choroby, dyktowalismy sobie wrecz cale notatki, ale to byly czasy kiedy nie bylo minutowego naliczania rozmow, lata 80-te wink
      • pasik Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:28
        to te czasy się zmieniły...
        u nas jeden nie chciał pożyczać zeszytów bo się mama wstydziła błędów jakie popełniał syn dyslektyk..absurd.
        Innemu chłopcu nie chcieli pożyczać zeszytów bo miał ADHD ( mógł zniszczyć)
        Wiem że z pożyczaniem było ciężko..dlatego chodziłam i robiłam ksero zeszytów, żeby nie brać do domu.
        • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:36
          > Wiem że z pożyczaniem było ciężko..dlatego chodziłam i robiłam ksero zeszytów,
          > żeby nie brać do domu.

          Z pożyczaniem zeszytów jest o tyle ciężko, że faktycznie ktoś może chcieć sam się pouczyć do klasówki czy odrobić lekcje i trudno, by poświęcał się aż tak dla kolegi. Ale oddzwonić, odpisać, podać zakres materiału, strony, numery zadań to taka bariera nie do pokonania? Dla mnie to nie do pomyślenia.
    • dorek3 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 12:55
      Moi w 3 klasie więc troche jeszcze to inaczej wyglada, ale..
      Moi nie maja telefonów, wiekszość w klasie też nie więc daje w łapę swoja komórke, dzwoni do matki kolegi lub kolezanki prosi o rozmowę z kolegą i załatwia co trzeba. Ostatnio tez nie mógł sie do nikogo dozwonic , ale później jednak z kolegów odzwonił i sie nagrał b tym razem to my nieodbieraliśmy. W okolicy nie mamy nikogo bo synowie sa dowożeni do szkoły niepublicznej.

      Jak w zeszłym roku syna nie było 1,5 miesiąca to juz ja byłam w kontakcie z nauczycielami bo chodziło także o zaliczanie awansem sprawdzianów.
    • beatazet Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 13:40
      Moje dopiero zaczyna edukacje szkolna i mam nadzieję, że takich sytuacji nie będzie.
      W dobie dzisiejszych połączeń i technologi cyfrowej ( skany, zdjęcia) o napisaniu która strona i zadanie nie wspominając.
      Świat schodzi na psy.
      A jeśli nie maja chęci pomocy koledze, abo robią to za coś (punkty) to dla mnie masakra jakaś.
      A syn skoro się zbiesił na kolegów wcale mu się nie dziwię. Można mu tylko współczuć kolegów.
      • arwena_11 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 14:50
        U nas często my rodzice robimy zdjęcia zeszytów i wysyłamy kolegom, których nie było. Albo rodzice dzwonią między sobąsmile
    • bablara Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 15:59
      W klasie mojego syna tez byla taka sytuacja , ze dzieciaki zwyczajnie jednej osobie nie chcialy pozyczyc zesztytow i rodzice rowniez byli wielce obuzeni . Poszli nawet do szkoly. Okazalo sie ze pozyczajacy nigdy nie oddaje ich na czas i inni uczniowie mieli z tego powodu problemy.
    • mama303 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 20:12
      Moja córka nigdy sie z taką sytuacja nie spotkała. Owszem bywało, że nie mogła sie do kilku osób dodzwonić, bo miały telefony powyłączane, ale jak juz sie dodzwoniła to otrzymywała bardzo szczegółowe informacje, zawsze.
      Jestem zdziwiona szczerze!
    • freedoro Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 21:13
      Haaa, to u nas jest jeszcze lepiej. Syn w 4 kl. nowi koledzy i koleżanki. Z uwagi, że Młody baaardzo dużo choruje już od początku roku suszę mu głowę żeby wziął namiary na kogokolwiek kto mieszka w pobliżu na naszym osiedlu. Pytał kilku koleżków i co ? Odpowiadają, że zapytają mamy i na tym się kończy. Jedna choroba już zaliczona , zaczyna się kolejna i chyba czeka nas jazda do kolegi, który dojeżdza 20 km. Razem byli na obozie i są w jednej drużynie harcerskiej, wymienili się tel. i odwiedzają się w weekendy, ale jechać po zeszyty troche mi się nie uśmiecha.
      • verdana Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 05.10.12, 22:28
        !.Zazwyczaj od chłopców nie otrzyma się informacji, co było zadane. Mój syn zawsze dzwonił do kolezanek. Ja sie nie dziwię - znając własnych synów wiem, ze zazwyczaj zapominają o polowie zadanych lekcji, a potem są problemy.
        2/Telefony kosztują. Dzieci w tym mwieku zwykle mają telefony na kartę, a rodzice są bardzo niezadowoleni z wysokich rachunków. Zazwyczaj też nie mają zwyczaju odbierania telefonów - w szkole sa wyłączone, albo wyciszone, a potem się o włączeniu zapomina. Wiele 11-latków nie ma też dstałego dostępu do komputera i nie sprawdza, jak osoby starsze, poczty. Większość nie sprawdza też regularnie sms-ów. To wszystko robią dzieci starsze, ale jeszcze nie 11-letni chłopcy, przynajmniej nie wszyscy. Po lekcje należy dzwonić na telefon stacjonarny.
        3. Nie jest wykluczone, niestety, ze to nie jest po prostu olewactwo kolegów, tylko swiadome działanie - być może Twój syn czyms się naraził.
        • beatazet Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 09:23
          Z jednej strony racja. Z drugiej kiedyś nie mieliśmy różnych technicznych pomocy a kontakt był między dziećmi.
        • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 11:32
          > 2/Telefony kosztują. Dzieci w tym mwieku zwykle mają telefony na kartę, a rodzi
          > ce są bardzo niezadowoleni z wysokich rachunków.

          Litości. Ile kosztuje jeden sms? smile
          5 groszy?
          O skypie nie wspominając.

          > Zazwyczaj też nie mają zwyczaj
          > u odbierania telefonów - w szkole sa wyłączone, albo wyciszone, a potem się o w
          > łączeniu zapomina.

          Tu nie ma takiej sytuacji.

          > Wiele 11-latków nie ma też dstałego dostępu do komputera

          Ci 11-latkowie mają. Czasem aż za duży.

          > Większość nie sprawdza też regularnie s
          > ms-ów. To wszystko robią dzieci starsze, ale jeszcze nie 11-letni chłopcy, przy
          > najmniej nie wszyscy.

          Jak wyżej - oni mają ze sobą stały kontakt telefoniczno-smsowo-skypowy.
          Dlatego nie zrzucam tego na zaburzenie tego kontaktu, tylko szukam innego powodu.

          > Po lekcje należy dzwonić na telefon stacjonarny.

          No proszę Cię. Naprawdę sądzisz, że w czasach telefonów komórkowych to norma?

          > 3. Nie jest wykluczone, niestety, ze to nie jest po prostu olewactwo kolegów, t
          > ylko swiadome działanie - być może Twój syn czyms się naraził.

          Niczym się nie naraził. Też jako pierwsze przyszło mi to do głowy, ale rozmawiałam z synem i nic z tych rzeczy, w ogóle nie było żadnych zatargów, problemów. Wręcz przeciwnie, to syn poczuł się wykorzystany, ponieważ nasz dom zazwyczaj bywa miejscem spotkań weekendowych i ci sami chłopcy nie mają żadnych problemów, by czasem nawet się do nas wprosić. Prawdą jest powiedzenie, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Tutaj nad koleżeństwem zwyciężyło zwykłe lenistwo albo egoizm. Najwyraźniej syn będzie musiał poszukać sobie innego towarzystwa.
          • mmena Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 09.10.12, 11:06
            aquarianna napisał(a):
            > Litości. Ile kosztuje jeden sms? smile
            > 5 groszy?

            A jakie to ma znaczenie gdy ma się 0 na karcie?
            To nie koledzy powinni kontaktować się z twoim synem na jego sygnał, lecz twój syn powinien to robić. A fakt, że kilka razy mu się nie udało nie jest wytłumaczeniem. To on ma sprawę więc to on powinien ją załatwić, a nie zwalać na innych, bo on kilka razy próbował, a oni tacy podli mu nie pomogli.
            Dzieci bardziej są zainteresowane zabawą niż nauką. Nie doszukiwałabym się tu żadnej rywalizacji. Kolegi nie było w szkole? A kogo to obchodzi? 11-latka? Bardzo wątpię. 11-latek ma teraz na tapecie super grę, film itp. a nie przekazywanie lekcji. Tym bardziej, że główny zainteresowany sobie odpuścił.
            Ponadto - jeśli dorośli nie potrafią myśleć o innych to czego wymagać od dzieci.
            • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 10.10.12, 21:33
              > A jakie to ma znaczenie gdy ma się 0 na karcie?

              Masz szklaną kulę?
              Może przyjmijmy za bazę to, co ja wiem, a nie to, co Ty sobie wymyśliłaś na własne potrzeby.
              A wiem, że nie miewają wyładowanych kart, bo to telefony na abonament.

              > To nie koledzy powinni kontaktować się z twoim synem na jego sygnał, lecz twój
              > syn powinien to robić.

              Masz jakiś skuteczny pomysł w jaki sposób skontaktować się z kimś, kto nie odbiera telefonu, a wyjście z domu jest niemożliwe? Bo ja niestety nie mam.
              Od zawsze, jeśli nie mogę się do kogoś dodzwonić, piszę po prostu sms'a "daj znać, kiedy mogłabym do Ciebie zadzwonić". Cześciej ten ktoś sam pierwszy dzwoni mówiąc "dzwoniłaś? nie mogłam odebrać, ale teraz jestem wolna". I w drugą stronę działa to identycznie. Trzeba być nie lada scroogem, żeby nie móc poświęcić paru groszy (bo w dobie dzisiejszych cen usług tel. to dosłownie są grosze) na kontakt z innym człowiekiem.

              > A fakt, że kilka razy mu się nie udało nie jest wytłumac
              > zeniem. To on ma sprawę więc to on powinien ją załatwić

              No więc zamieniam się w słuch - jak miałby to inaczej załatwić?

              > a nie zwalać na innych, bo on kilka razy próbował, a oni tacy podli mu nie pomogli.

              A czy on na kogokolwiek coś zwalał???
              Był rozczarowany, że ma takich "fajnych" kolegów, którzy nawet pomóc mu nie chcą.

              > Dzieci bardziej są zainteresowane zabawą niż nauką. Nie doszukiwałabym się tu ż
              > adnej rywalizacji. Kolegi nie było w szkole? A kogo to obchodzi? 11-latka? Bard
              > zo wątpię. 11-latek ma teraz na tapecie super grę, film itp. a nie przekazywani
              > e lekcji.

              No comment. Rozumiem, że swoje dziecko też wychowujesz w myśl takich egoistycznych zasad? Może nawet jesteś mamuśką jednego z takich chłopców?

              > Tym bardziej, że główny zainteresowany sobie odpuścił.

              Dobrze się czujesz? Ty w ogóle czytałaś to, co ja napisałam, bo mam wrażenie, że - pardon my french - pieprzysz tak, że głowa puchnie.

              > Ponadto - jeśli dorośli nie potrafią myśleć o innych to czego wymagać od dzieci

              A ten komentarz to do czego mam przypiąć?
      • jakw Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 01:05
        freedoro napisała:

        > ale jechać po zeszyty troche mi się nie uśmiecha.
        Może nie trzeba jechać? Aparat cyfrowy + mail może wystarczy?
    • jakw Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 00:49
      A jesteś pewna, że chciało mu się te lekcje odrabiać? Podejrzewam, że gdyby mu zależało to zostałabyś o problemie poinformowana trochę wcześniej wink
      Co do 11-latków , ich telefonów i skype'ów - mają wogóle zwyczaj odbierać te telefony i regularnie zaglądać na skype'a? Koleżanka córki, w przypadku swojej nieobecności w szkole, dzwoniła zawsze na stacjonarny - moja córka notorycznie miała komórkę wyłączoną gdzieś w plecaku.
      • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 11:22
        jjakw napisała:

        > A jesteś pewna, że chciało mu się te lekcje odrabiać?

        A komuś by się chciało? Znasz takie dzieci, które pałają chęcią do odrabiania lekcjismile
        Przecież nie w tym rzecz czy mu się chciało czy nie. Nawet zakładając, że nie chciałoby mu się, to i tak wiedział, że musi to zrobić, bo to mu nie umknie. Im prędzej, tym lepiej.

        > Podejrzewam, że gdyby mu
        > zależało to zostałabyś o problemie poinformowana trochę wcześniej wink

        Ale co to by miało zmienić? Podkreśliłam w pierwszym poście, że staram się nie mieszać w takie sprawy, bo uznaję, że syn jest na tyle duży, że da sobie radę. I dałby sobie, gdyby nie egoizm kolegów z klasy.

        > Co do 11-latków , ich telefonów i skype'ów - mają wogóle zwyczaj odbierać te te
        > lefony i regularnie zaglądać na skype'a?

        W tej akurat grupie jak najbardziej. Pisałam już - kontakty są niczym nie zaburzone, jeśli chodzi o inne sprawy.
        Notabene syn zagadnął niezależnie od siebie dwóch z kolegów i zapytał, dlaczego nie podali mu zadanych ćwiczeń. Jeden wzruszył ramionami i a drugi odpowiedział "no nie wiem". I uprzedzając - oni nie są pokłóceni, syn nikomu nie podpadł, piątkowe popołudnie spędzili wszyscy razem na boisku. Więc dla mnie takie zachowanie to po prostu jakiś rodzaj socjopatii czy innego upośledzenia.

        > Koleżanka córki, w przypadku swojej ni
        > eobecności w szkole, dzwoniła zawsze na stacjonarny

        Żadna z tych rodzin nie ma telefonu stacjonarnego. Łącznie z nami.

        > moja córka notorycznie miała komórkę wyłączoną gdzieś w plecaku.

        To po co jej komórka?
        • morekac Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 14:10
          No to dzwońcie na komórkę do któregoś rodzica. 11-latek niepodpięty na stałe do skype czy komórki to nie taka rzadkość.
    • aniko16 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 20:27
      Kurczę, jak ktoś trafnie wyżej napisał, ten świat schodzi na psy. Mam syna w 6 klasie, jest koleżeński, lubiany, ma swoją paczkę. Rzadko choruje, ale jeśli już to dzwoni do kolegów i bez problemu dowiaduje się co przerabiali. Do niego też często dzwonią, również na domowy. Ale wiem, że to coraz powszechniejszy problem, był nawet poruszany na wywiadówce. Moje koleżanki z pracy same jeżdżą i robią kserówki nawet dla starszych dzieci!. No ja nie wyobrażam sobie załatwiania takich spraw za dziecko. Bądź co bądź to jego sprawy i lekcja samodzielności. Ale współczuję i nie dziwię się przemyśleniom syna. Może niech postara się znaleźć kogoś zaufanego jak wyzdrowieje, obgada z nim problem i będą współdziałać. To nic innego niż skrajny indywidualizm i obojętność. Wzorem często są niestety rodzice.
    • mysiaapysia Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 21:27
      Podobny problem ma moja znajoma z pracy. Jej dziecko w I klase gimnazjum, klasa profilowana. 32 uczniów. Dziecko zachorowało i było nieobecne w szkole 1 tydzień. Chciało się dowiedzieć co zadane na następny tydzień i uzupełnić braki. Miało numery telefonów kilkunastu osób. Mimo wielu prób przez kilka dni dodzwoniło się tylko do 2 osób, prymusów, którzy twierdzili, że akurat nic nie jest zadane. Po powrocie okazało się, że jednak było zadane... Oczywiście wszyscy inni odrobili co trzeba.
      Znajoma ma nauczkę. Podczas kolejnej choroby dziecka prawie codziennie jeździła do szkoły w celu otrzymania informacji z najpewniejszego źródła, czyli od poszczególnych nauczycieli (za ich podpowiedzią zresztą).
    • morekac Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 06.10.12, 21:54
      Żywo mi to przypomina uzupełnianie lekcji przez moje młodsze dziecię.Dzwoniła tak, żeby się nie dodzwonić...
      • jarkotowa1 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 13:58
        Mój syn ma telefon, ale korzysta z niego gdy sobie przypomni. Leży wyłączony albo rozładowany. Czasem warto skorzystać z numeru kontaktowego rodzica, albo numeru stacjonarnego. Poza tym w klasie jest pewnie 20 uczniów więc jak nie jeden to drugi poda lekcje. To pierwsze moje spostrzeżenie.
        Drugie takie, że po lekcje faktycznie lepiej dzwonić do dziewczyn bo są bardziej ogarnięte. Mój syn dzwoniąc do kolegi dowiedział się, że ma napisać wypracowanie z lektury X. Tyle, że lektura X była już dawno przerobiona a aktualnie była przerabiana lektura Y. Więc i tak bywa z przytomnością chłopców.
        Trzecia jest taka, że jeżeli twój syn jest dobrym, pilnym uczniem to faktycznie niechęć w przekazaniu lekcji może być celowa. Może go lubią bo jest fajny, ale jest konkurencją. U nas w kasie miało miejsce coś takiego - pilna uczennica nie była w stanie uzyskać informacji od koleżanek - WSZYSTKICH koleżanek. Bo nie. Bo kujon, więc niech się teraz buja skoro była chora. Może dostanie nieprzygotowanie, albo pałę, i dobrze jej tak. Szok. Dowiedziałam się o tym przypadkiem wiele miesięcy po zdarzeniu. Szczerze mówiąc do głowy mi nie przyszło, że 11 letnie dzieciaki mogą się tak zachowywać.
        • aquarianna Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 14:32
          > Poza tym w klasie jest pewnie 20 uczniów więc jak nie jeden
          > to drugi poda lekcje.

          To prawda, ale syn nie ma kontaktów do każdego.
          Teraz już wymienił się z innym chłopcem, który wydaje się w miarę solidny smile

          > Drugie takie, że po lekcje faktycznie lepiej dzwonić do dziewczyn bo są bardzie
          > j ogarnięte.

          Też prawda, ale on się wstydzi. No taki durny wiek smile

          > Trzecia jest taka, że jeżeli twój syn jest dobrym, pilnym uczniem to faktycznie
          > niechęć w przekazaniu lekcji może być celowa. Może go lubią bo jest fajny, ale
          > jest konkurencją.

          Jest pilny i jest jednym z lepszych uczniów, a ci koledzy również należą do czołówki, więc może coś w tym jest. Nie chciałabym nikogo posądzać, ale takie myśli również mi się nasunęły.

          > U nas w kasie miało miejsce coś takiego - pilna uczennica ni
          > e była w stanie uzyskać informacji od koleżanek - WSZYSTKICH koleżanek. Bo nie.
          > Bo kujon, więc niech się teraz buja skoro była chora. Może dostanie nieprzygot
          > owanie, albo pałę, i dobrze jej tak. Szok.

          No więc właśnie - totalny szok. Takie wręcz atawistyczne zwalczanie konkurencji wink
          Albo dla odmiany niestety bardzo popularna życiowa zasada "nic tak nie cieszy, jak nieszczęście bliźniego".

          > Szczerze mówiąc do głowy mi nie przyszło, że 11 let
          > nie dzieciaki mogą się tak zachowywać.

          Mogą jeszcze gorzej. Przykładów takich dziwnych reakcji, zachowań, z różnych sytuacji, mogłabym mnożyć. Czasem wydaje mi się, że to może ja jestem dziwna, ale jak rozmawiam z rodzicami innych dzieci, to oni też uważają, że obecne pokolenie jest czasami nie z tego świata wink
          • aaniam Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 08.10.12, 16:34
            u nas też czasami trudno się dodwonić do koleżanek, ale przeważnie w ciągu tygodnia wszystkie mają jakieś zajęcia dodatkowe, więc jedna jest na tenisie, inna na basenie, kolejna ma gitarę, jeszcze inna angielski, wtedy telefonów nie odbierają. Jak pisały inne dziewczyny, dzeci też porzucają gdzieś telefon, nie sprawdzają czy ktoś dzwonił czy nie. Moja córka często ok 23 jak nastawia sobie budzik, to dopiero widzi, że ktoś dzwonił, a wcześniej nie słyszy, bo albo ma zajęcia, albo telefon wala się w torbie pod stertą innych rzeczy i nie słychać dzwonika. Ja zawsze po kilku nieudanych próbach dzwonię do mamy którejś z koleżanek
          • joa66 Re: Nieobecność w szkole a pomoc kolegów 09.10.12, 11:25
            Nie czytałam wszystkich postów, ale jest chyba jeszcze jedna możliwość - chłopcy, do których dzwonił Twój syn sami do końca nie byli pewni co jest zadane, a może nie na tyle pewni, żeby wziąć odpowiedzialność za ewentualne braki Twojego syna, który będzie mógł powiedzieć " Nie zrobiłem ćwiczenia A, bo X mi nie powiedział"

            Jeżeli do tego musieliby pożyczyć swoje zeszyty pełne np bazgraniny to dodatkowy problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka