Mój syn został wczoraj uderzony w świetlicy przez dziewczynkę, która robiła gwiazdę. Kopnęła go w szczękę, w wyniku czego dolne zęby wbiły mu się w wargę (jest przecięcie na 1,5 cm), krwawił dość mocno, ma czerwony ślad po uderzeniu na brodzie, no i boli go szczęka. Rano (po kilkunastu godzinach) twierdził, że nie może żuchwą ruszać na boki, a poproszony o to jęczy, że go boli. Niewykluczone, że troszkę przesadza

Na moje oko czuje się dobrze, rana już nie goi, a zęby nie są uszkodzone. Ale to na moje oko...
Moja mama z kolei mi doradza, żebym wywalczyła spisanie tego zdarzenia. Uważa, że powinien zostać ślad na piśmie, w razie gdyby ten wypadek miał jednak jakieś reperkusje zdrowotne. Teraz zapewne jest tak, że nikt z władz szkoły o tym nie wie. Nie sądzę, by opiekunka ze świetlicy powiedziała o tym kierowniczce świetlicy. Za jakiś czas trudno będzie dojść i ew. udowodnić, co zaszło.
No i się waham, czy iść do szkoły żądać czegoś i właściwie czego. Może mi coś doradzicie? Może ktoś miał podobną sytuację, tzn. jakiś wypadek w szkole?