córka z września 2007. do przedszkola chodzi od trzylatków. model ciężko adaptujący się do nowych warunków. teraz chodzi do zerówki przedszkolnej. od września pójdzie do szkolenej. dajemy jej rok na przystosowanie się do nowego środowiska, poznanie nauczycielek i dzieci. ona potrzebuje pewnie z miesiąc, ale wolę żeby adaptację przeszła w zerówce niż w 1 klasie.
stoję przed dylematem. córka miała iść do szkoły państwowej. teraz rozważam prywatną.
państwowa:
plusy:
- córka będzie odbierana/odprowadzana przez dziadków wiec odpada pobyt w świetlicy
- szkoła o dośc dobrych opiniach i nieżłym poziomie nauczania
- większość dzieci z tej szkoły idzie razem do pobliskiego gimnazjum
minusy:
- zerówka zmianowa 7-12 i 12-17, w sumie mam ruchomy czas pracy i mogę dopasować się do tego
prywatna:
plusy:
- nie ma nauki na zmiany
- mniej liczne grupy/klasy, przynajmniej w deklaracji...
- sporo zajęć sportowych
minusy:
- córka musiałaby przebywać w świetlicy od ok 7.30 i do 16-16.30
- czesne w zerówce 650zł, w szkole 750zł (przy czym jest to płatne przez 12 m-cy) - to argument drugorzędny, ale zawsze jakiś jest...
no i nie wiem co wybrać. do dziś byłam zdecydowana na tą szkołę państwową, ale mąż dziś był z córką na dniu otwartym i dowiedziałam się o tych zmianach. najbardziej martwi mnie ta zmiana 7-12. w związku z tym, że mieszkamy dość daleko córka musiałany wstawać ok 5.40 (teraz budzę ją ok 6.30). do prywtanej też bym ją dowoziła, ale szkoła jest nieco bliżej domu przez co córka skazana byłaby na świetlicę. tu mankamentem jest też to, że dzieci z tej szkoły rozpierzchną się po różnych gimnazjach.
doradźcie bo mam mętlik w głowie

.