Dodaj do ulubionych

Gimnazjum - dylemat

14.04.13, 14:57
Wiem, że ostatecznie muszę sama (znaczy z małżem i dzieckiem) podjąć decyzję, niemniej jednak wciąż się waham i dlatego postanowiłam zasięgnąć Waszej opinii.
Córka laureatka w konkursach kuratoryjnych (matma w 5 i 6 klasie), dość ambitna ale raczej leń, po szkole prywatnej przeskakuje do gimnazjum nie prywatnego. Do rejonowej nie chce iść ze względu na poziom, wybór jest więc między 2 szkołami:
1. gimnazjum publiczne, bardzo dobre w rankingach, (1 lokata wśród szkół ublicznych), moloch (9 klas pierwszych), dojazd ok. 15 min autobusem, niezłe wyniki w konkursach kuratoryjnych
2. gimnazjum katolickie, najlepsze w mieście, znacznie więcej olimpijczyków niż w innych szkołach, mniejsze (4 klasy pierwsze), ma bardzo dobre opinie, dojazd od nas znacznie gorszy bo przez korki w centrum ok 40 min

Młoda i my raczej uważamy, że katolickie byłoby dla niej chyba lepsze: więcej kółek przedmiotowych, którymi sama jest zainteresowana, ambitne dzieci wśród których pewnie łatwiej znaleźć koleżanki o podobnych zainteresowaniach, dzieci lepiej dopilnowane.
Potężnym minusem jest dojazd - oznacza to dla niej wczesne wstawanie, a ponieważ ma problemy z zasypianiem, bezsennością okresowo, zastanawiam się czy nie lepiej gimnazjum bliżej choć może z nie tak dobrą ofertą. Do tej pory Młoda miała szkołę o 5 min samochodem, była codziennie wożona, a i tak problemy ze wstawaniem były mega. Teraz będzie dojeżdżać autobusem i znacznie dalej.

Jestem rozdarta, bo jako matka chciałabym zapewnić jej jak najlepsze warunki, problem w tym, że trudno zdecydować, co takiej sytuacji jest najlepsze.
Gimnazjum dalej - to lepszy poziom nauki i prawdopodobnie lepiej ogarnięte dzieci w tym cielęcym wieku
Gimnazjum bliżej - mniej stresu i napięć związanych z niedospaniem, rannym wstawaniem, ogólnym wyrabianiem się, natomiast myślę, że w konkursach w których ona sama chciałaby startować będzie tutaj mieć mniejsze szanse

Podpowiecie coś, czym raczej się kierować?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 15:39
      40 minut to półtorej godziny dziennie. Takze w zimie, także kiedy córka jest zaziębiona, kiedy ma okres itd. Problemem w tygodniu stają sie jakiekolwiek zajęcia dodatkowe, o spotykaniu się z kolegami już nawet nie wspomnę.
      Szczególnie w trzeciej klasie, w czasie przygotowania do liceum te półtorej godziny to bardzo dużo. Córka będzie w domu godzinę później (trzeba pamietać o czekaniu na przystanku), zmęczona i wymięta. Nie zdecydowałabym się, jesli rejonowe gimnazjum jest całkiem przyzwoite.
      Dojeżdżam do pracy ok., 50 minut i jest to niezwykle uciążliwe, szczególnie gdy zajecia mam rano i jadę ten cały czas w ścisku, stojąc.
      • andaba Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 15:53
        Akurat moje dzieci wybrały gimnazjum katolickie, do którego dojazd zajmuje im około godziny w jedną stronę. Mimo że namawiałam je (a przynajmniej najstarszego) na inne, publiczne oddalone o 20 minut piechotą, też niezłe w rankingach.
        Czas w środkach komunikacji miejskiej (z przesiadką) przeznaczają na relaks lub douczenie się, w zalezności od upodobań smile
        I musze przyznać, że gimnazjum jest rewelacyjne, a młodzież calkowicie bezproblemowa - wywiadówki trwają 10 minut i przeznaczone są na rozdanie kartek z ocenami i pochwały. Ciesze się, że tam poszli, mimo ze miałam wątpiliwości. Dojazdy nie są żadnym problemem, choc muszą wstawać o 6, albo i przed (zimą, gdy droga na przystanek przez śnieg z 8 minut przeciąga się do 20).
        • verdana Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 16:07
          A, to zalezy jeszcze, jak jest w środkach komunikacji. Jeśli sa w miare puste, to OK. Natomiast jesli trudno sie do nich wcisnąć, to naprawdę nie da sie ani uczyć, ani zrelaksować. Za to stoi się przez 40 minut, ledwo oddychając.
      • canuck_eh Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 17:45
        W sumie rano jezeli nie byloby problemu Rodzic moze podwiezc corcie do szkoly.No chyba ze ze nie ma jak i to w przeciwnym kierunku.No to trudno.
        Moja z tych co to lubia pospac, ale kazdego ranka wstaje o 6, dyga na przystanek i zaiwania do szkoly.Fakt faktem jest to school bus, ale na konkretna godzine musi byc i dla niej to srodek nocy.Na weekendy to przed poludniem nie nalezy wchodzic do jej pokoju no chyba ze ktos desperat i chce uslyszec niemile slowa albo oberwac poduszkasmileJedyny wyjatek to propozycja wyjazdu na strzelnice - ona pierwsza wtedywink
        Decyzje pozostawilabym Mlodej - trudno powiedziec gdzie bedzie lepiej - czy tam gdzie 9 klas czy tam gdzie 4 czy ile w tej katolickiej.Obwachac oferte i podjac decyzje gdzie bedzie jej lepiej i ona musi sie zdecydowac i wiedziec ze to ona bedzie musiala sie zrywac skoro swit zeby zdazyc na autobus ze jest to 40 min czy nawet godzina w jedna strone bo trzeba tez wziac pod uwage przestoje itp itd.A kolezanki i kolegow to sobie znajdzie zarowno w gimnazjum odleglym 15 min od domu jak i tym 40 min .Nie ma sie co martwic.
    • joa66 Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 18:38
      Jeżeli wadą jest tylko dojazd, powiedz córce, żeby na próbę przejechała się tam wczesniej. Obudź ją odpowiednio wczesniej w sobotę i niech jedzie. Szkoda, że zima już minęła smile


      Podobnie zrobił mój syn kiedy wybierał liceum. Wybrał dalekie i specjalnie nie żałuje, ale dojazdy (ok 30 minut sama jazda środkami komunikacji, plusz czekanie na autobus/tramwaj) czasami go jednak męczą.
    • nika_j Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 18:52
      A młoda za czym bardziej optuje? Jeśli za tym lepszym, to ja bym się zdała na jej wybór. Na próbę wyślij ją raz do tego gimnazjum rano, w porze, w jakiej będzie wstawać, w zwykły dzień roboczy, z typowymi korkami, niech zobaczy, czy to dla niej problem. Moja córka wybrała najlepsze publiczne (2, jeśli chodzi o liczbę laureatów), mimo ze mogła spokojnie iść do najlepszego. Efekt jest taki, że i tak ma dwa tytuły laureatów plus czas wolny na własne hobby. Ale to był jej wybór. No i tam jest 5 klas w roczniku, nie dziewięć.
      • amoreska Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 18:59
        Nie spotkałam się jeszcze z gimnazjum z dziewięcioma klasami w roczniku. 6 - owszem, ale 9??
        • hanyah Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 19:29
          Tyle jest, córka siostry jest tam aktualnie w 2 klasie, na drzwiach otwartych zresztą dyrektor tez tyle podał na ten rok.
          • joa66 Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 20:14
            Jeżeli córka ma problemy ze snem powyżej średniej krajowej, a jedyną wadą tej drugiej szkoły jest kiepskie przygotowanie do konkursu, to CHYBA wybrałabym tę publiczną.

            Z drugiej strony warto się zastanowić na całym tygodniem pracy córki, w tym zajęciami dodatkowymi (czy szkoły je oferują, czy córka musiałaby znaleźc takie zajęcia na mieście i dojeżdżać na nie), ilość nauki własnej w domu oczekiwanej przez szkołe, itp. Żeby się nie okazało, że córka , owszem do szkoły ma bliżej, tylko, że noce musi zarywać, żeby zaliczać klasówki itp.
        • morekac Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 20:13
          Ze strony gimnazjum w Piasecznie
          "Gimnazjum nr 1 im. Powstańców Warszawy jest największą placówką oświatową na terenie Gminy Piaseczno. W 29 oddziałach uczy się ponad 670 uczniów"
          Tu wygląda, że w roczniku jest i 10 klas...
        • dorek3 Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 18:32
          W potencjalnie rejonowym moich dzieci bywały (nie wiem jak w tym roku) klasy od A do K !
    • hanyah Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 18:56
      Dzięki dziewczyny ze Wasze opinie
      Gdyby Młoda chciała sama podjąć decyzję, to jak najbardziej dopasowałabym się do jej zdania, w końcu obie szkoły mają swoje plusy. Ale ona sama mówi, że nie wie, na które sie zdecydować. Ciągnie ją do lepszego, bo ambitna babka, ale w jej przypadku problem jest nie tylko z rannym wstawaniem, ale ogólnie ze spaniem - usypia z trudem, długo leży zanim zaśnie, czasami budzi się w nocy kilkakrotnie. Więc faktycznie długie dojazdy oznaczają, że raczej będzie wymięta. I ona jest tego świadoma, więc też nie bardzo chce się na to pisać.
      Kwestię dojazdu autobusem do dalszego gimnazjum przećwiczyliśmy raz w zimie, Młoda stwierdziła wtedy, że jest spoko. Ale moimi zdaniem to nie jest do końca miarodajne: co innego jednorazowa wycieczka, co innego codzienne zasuwanie przez 3 lata.
      Z autobusem może nie jest tragicznie - wsiadamy na prawie początkowym, można sie załapać na miejscówkę, ale nie liczyłabym na wykorzystanie podróży - raczej czytanie czy nauka odpada z powodu średniego samopoczucia podczas jazdy.
      Dowożenie rano raczej nie wchodzi w grę - dla nas to przez całe miasto w przeciwnym kierunku niż ja i mąż.

      Tak więc chyba wszystko wskazuje na to, aby wybrać szkołę, która jest bliżej...
      • nika_j Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 20:13
        Gdyby wybierała to publiczne, dobrze by było się zorientować, jacy są tam nauczyciele przedmiotów, które ją interesują pod kątem ewentualnych konkursów. Chociaż przy tak licznych szkołach trafienie na tego właściwego jest prawie niemożliwe, niestety, znam to z autopsji. Moja córka miała plany związane z pewnym przedmiotem, ale niestety (pomimo tego, że szkoła jako całość jest naprawdę dobra) beznadziejny nauczyciel skutecznie ją do niego zniechęcił. Na szczęście znalazła sobie coś innego.
        • hanyah Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 21:14
          W obu szkołach są dobrzy nauczyciele przedmiotów, ktore ją interesują. Natomiast oczywiscie loterią jest, czy w jej klasie będą właśnie ci dobrzy nauczyciele.

          Co do zajęć dodatkowych - to wyjdzie w praniu. Znacznie więcej nauki jest w szkole dalszej, dzięki czemu ma ona tak dobre wyniki. W tej szkole na pewno trzeba więcej się uczyć, dochodzi dalszy dojazd, mniej czasu na dodatkowy angielski na którym nam (mi i córce zależy), za to dobre przygotowanie z przedmiotów, które ja interesują.

          Zdecydowanie, dla mnie wybór nie jest prosty
          • jakw Re: Gimnazjum - dylemat 14.04.13, 22:54
            Moja córka też ma ze 40 minut dojazdu do gimnazjum komunikacją miejską , z tym, że rano zwykle jeździ z tatą i zajmuje im to wtedy mniej czasu. Ale były też okresy, że miesiąc jeździła dzień w dzień do szkoły sama. Dała radę. Do rejonowego ma znacznie bliżej, ale nauka języków jest tam, hm... taka sobie. W rezultacie z 5 godzin tygodniowo w szkole udawałaby, że uczy się języków obcych (brak podziału na grupy i nauka od początku), a popołudniami zużywałaby co najmniej 2-gie tyle czasu na naukę rzeczywistą języków. Efektywny czas nauki języka wynosiłby 5-6 lekcji. W obecnym gimnazjum ma tych godzin więcej i na dodatkowy angielski czy niemiecki nie chodzi. W rezultacie bilans czasowy wychodzi na 0 , a językowy jest dodatni.
    • lenka_13 Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 09:38
      napiszę jako mama gimnazjalisty (3 klasa) dojeżdżającego daleko , u nas to ok. 1,5 godz. (może gdyby było 40 min - tak jest tylko poza szczytem - byłoby inaczej Wrocław)
      JESTEŚMY WYKOŃCZENI - wszyscy (mamy możliwość rano syna wozić , ale wraca zawsze sam)
      Poza tym , jeżeli nie będzie w tym gimnazjum nikogo z rejonu , będzie często stała z "boku" klasy , a dla młodzieży w tym wieku kontakt z rówieśnikami jest bardzo ważny
      Syn obecnie szuka liceum i oprócz poziomu bierze pod uwagę dojazd (nawet nie wiem czy nie na I miejscu wink )
    • an.16 Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 10:06
      Jestem zwolenniczką gimnazjów (i generalnie szkół) publicznych. Ostatecznie prywatne, ale na pewno nie wyznaniowe. Chociaż syn, równiez 6 klasista, marzy o dostaniu się do jednej ze społecznych szkół. Zobaczymy jak to będzie, ale przynajmnie jest w miarę blisko, z dobrym dojazdem.
      • ewa_mama_jasia Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 12:12
        Bo co, bo wyznaniowe gryzie? smile
        A ja jestem zwolenniczką dobrej szkoły. I posiadania wyboru. Dlatego proponuję wystartować w rekrutacji do obu szkół i potem, po otrzymaniu wyników, zastanowić się. Jeśli jedynym minusem jest dojazd 40 minut, to niewiele. Człowiek przyzwyczaja się do warunków. Szczególnie, jeśli szkoła mała, gdzie nie będzie anonimowości a paleta zajęć dodatkowych ciekawa.
        • an.16 Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 12:22
          > Bo co, bo wyznaniowe gryzie? smile

          Mnie gryzie. Jestem za szkołą laicką.
          • ewa_mama_jasia Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 13:18
            Katolicka przynajmniej nie udaje czegos, czym nie jest. W odróżnieniu od publicznych.
          • jakw Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 21:19
            an.16 napisała:

            > > Bo co, bo wyznaniowe gryzie? smile
            >
            > Mnie gryzie. Jestem za szkołą laicką.
            Ale załozycielkę wątku pewnie nie gryzie, skoro zasadniczym minusem jest dojazd.
    • bbkk Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 13:15
      Ja bym wybrała lepsze. Czas dojazdu jak dla mnie od przełknięcia.
    • hanyah Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 16:21
      Dla mnie gimanzjum wyznaniowe nie jest problemem, tym bardziej, że szkola nie przegina w tej kwestii.
      Młoda nie startuje w rekrutacji gdyź jako laureatka konkursu ma wejście do wybranego gimanzjum, w tym również katolickiego. tak więc tym bardziej musimy sami podjąć decyzję.
      Kwestia koleżanek ze szkoły jest istona - widze w tym momencie, że to spory problem kiedy dzieci nie mają kontaktu po lekcjach - tak mamy teraz w SP, dzieci dowożone z całego miasta, zero kontaktów pozaszkolnych. Tak też może byc w dalszym gimnazjum, choć i to bliższe nie jest naprawdę blisko, wspólne wyjście na rower raczej malo możliwe choć spotkanie ogólnie może łatwiejsze. Ale też córka może stać z boku, jeżeli w klasie większość dzieci będzie z rejonu a kilkoro łącznie z nią spoza.
      W katolikim wszystkie dzieciaki z całego miasta i spoza niego, nie ma grup przychodzących z podstawówkik podobno dzieci sie fajnie integrują bo genaralie wszystkie są nowe.
      W gimnazjum bliższym część dzieci przyjdzie w grupkach z podstawówki.

      Wczoraj przestudiowałam rozkład jazdy MPK:
      do gimanzjum bliżej autobus o 7.30
      do gimanzjum dalej autobus o 7.13, w przypasdku złej pogody lub korków może trzeba będzie jeździć o 7.00
      Zajęcia pozalekcyjne czarno widzę, jeżeli jeszcze trzeba będzie sie bardziej przyłożyć do nauki niż w podstawówce.
      W sumie Młoda chodzi na angielski - i tu warto, żeby kontynuowała, gdyż poziomem jest podad program w klasie więc na lekcjach niewiele skorzysta. Ze względów zdrowotnych powinna 2 x tydzień mieć jakiś ruch, na tez zajęcia obawiam się, że może już byc mocna niechętna, jeśli nauki będzie sporo a ona zmęczona doajzdami.
      • morekac Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 16:51
        To może zróbcie losowanie?
        Mnie osobiście nie podoba się idea 9 klas w roczniku.
      • jakw Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 21:31
        A córka w tej chwili chodzi do prywatnej/społecznej podstawówki ? - tak mi przyszło do głowy po informacji o dowożeniu dzieciaków z całego miasta. Jeśli tak to zastanów się, czy córka na pewno jest w stanie zaadaptować się w szkole jest 9 klas w roczniku , a w każdej klasie 30 uczniów.
        Co do kontaków pozaszkolnych - 13-latki nie muszą być wszędzie dowożone samochodem. W związku z tym w kontaktach pozaszkolnych nie zależą aż tak od samochodu rodziców.
        I czy jesteś pewna, że w tym dalszym gimnazjum córka nie będzie miała możliwości nauki angielskiego na swoim poziomie? Wtedy może zostałby rozwiązany problem pt. dodatkowy angielski?
      • berdebul Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 21:32
        hanyah napisała:
        > Kwestia koleżanek ze szkoły jest istona - widze w tym momencie, że to spory pro
        > blem kiedy dzieci nie mają kontaktu po lekcjach - tak mamy teraz w SP, dzieci d
        > owożone z całego miasta, zero kontaktów pozaszkolnych.
        "Dzieci" w gimnazjach poruszają się same. Po lekcjach jest mnóstwo rzeczy które można robić. Albo na terenie szkoły (ja nie raz zostawałam do 21 jak kończył się sks/ścianka wspinaczkowa...), albo poza nią - kino, spacer, rowery (może jak odległość niezbyt duża to córka mogłaby rowerem?).
        > W sumie Młoda chodzi na angielski - i tu warto, żeby kontynuowała, gdyż poziome
        > m jest podad program w klasie więc na lekcjach niewiele skorzysta.
        Ile godzin lekcyjnych dziennie jest w jednej i drugiej szkole. Bo to też jest istotne. Jeżeli porównywalnie, to i tu i tu problem z angielskim jest taki sam.
    • hanyah Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 22:25
      Angielski w obu szkołach w wymiarze 3 godz (czyli mało) i startuje od podobnego poziomu czyli pre-intermediate. Córka w tym roku kończy intermediate, czyli w 1 gimnazjum powinna zacząć od upperintermediate. Generalnie w obu szkołach raczej będzie do przodu i dobrze byłoby, żeby jednak coś robiła a nie cofała się.

      Przeskakuje ze szkoły prywatnej malutkiej do szkoły dużej, kwestia zaaklimatyzowania się może nie być łatwa.
      Co do kontaktów pozaszkolnych - też na to liczę, że gimnazjum już się samo zorganizuje jeśli będzie zmotywowane.
    • 71tosia Re: Gimnazjum - dylemat 15.04.13, 22:35
      wybrac przede wszystkim szkole bezpieczniejsza i z nauczycielami wymagajacymi ale lubiacymi dzieciaki co nie jest czeste. Mniej patrzec na rankingi, wiecej na to jaka mlodziez uczy sie w szkole.
      • an.16 Re: Gimnazjum - dylemat 16.04.13, 11:41
        A czy byłyście w obu szkołach? Nam w wyborze bardzo pomagaja tzw. drzwi otwarte, podczas których mozna zobaczyć szkołę: pracownie, klasy, bibliotekę, stołówkę, zaplecze sportowe, porozmawiac z nauczycielami, a przede wszystkim uczniami, którzy zazwyczaj są "przewodnikami". Po takiej wizycie mamy zazwyczaj wyrobiony pogląd na daną szkołę, a przynajmniej wiemy czy nam się podoba czy nie. Ostateczną decyzję podejmie syn, on jest bardzo zaineresowany wyborem i ma sprecyzowane wymagania, jednak wiem, że nie wszystkie dzici są w tym temacie tak aktywne i decyzję podejmują często rodzice. Odległość od domu jest b. ważna, jednak dzieci gimnazjalne poruszaja się już samodzielnie po mieście, więc nie powinno z tym byc problemu. Z kolei wczesne wstawanie chyba może być mniej uciążliwe przy wcześniejszym chodzeniu spać.
    • jagoda2 Re: Gimnazjum - dylemat 16.04.13, 20:07
      Ja myślę, że obie szkoły są porównywalnie dobre: publiczna - najlepsza z publicznych, katolicka - najlepsza w mieście. Myślę, że różnice w poziomie nauki i zmotywowaniu młodzieży są minimalne, a młodzież w obu szkołach jednak dosyć wyselekcjonowana. Na kółka zainteresowań i olimpiady przedmiotowe w ogóle bym się nie nastawiała - dziecko może przejść totalną metamorfozę w gimnazjum i mieć głęboko w nosie starty w konkursach przedmiotowych i olimpiadach, za to postawić na życie towarzyskie i kontakty pozaszkolne.
      Osobiście też miałabym dylemat, bo wolałabym szkołę bardziej kameralną, ale bliżej miejsca zamieszkania. Z drugiej strony automatycznie odrzuciłabym szkołę wyznaniową.
      Przykładowo: w Poznaniu jednym z najlepszych gimnazjów publicznych (po prywatnych, społecznych i katolickich) jest zarazem największe gimnazjum w mieście, więc wielkość szkoły w zasadzie o niczym nie przesądza. Osobiście jestem zwolenniczką kameralnych szkół, ale to wielkie publiczne gimnazjum mieści się jakieś 200m od mojego bloku, więc też mam dylemat smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka