Dodaj do ulubionych

dylemat rodziców tegorocznego 5 latka

03.02.14, 12:19
syn w końcówce sierpnia skończy 5 lat, formalnie powinien w roku szkolnym 2014/2015 przejść program "zerówki". Obecnie od roku chodzi do przedszkola prywatnego na kilka godzin dziennie. Gdy jesteśmy w pracy opiekuje się nim bardzo sensownie babcia. Syn bardzo dużo choruje, jest alergikiem. W przedszkolu jest jedna około 15-20 osobowa grupa dzieci od 2 do 5 roku życia. Dylemat polega na tym, gdzie tą zerówkę odbyć? Skłaniamy się ku szkole, ponieważ już w tej chwili syn jest jednym z najstarszych dzieci w grupie, na zajęciach dzieci poznają cyfry, a syn czyta liczby 3 cyfrowe, potrafi liczyć do ponad 100, czyta prostsze słowa, zna wszystkie litery. Narzeka że w przedszkolu jest za dużo swobodnej zabawy, za mało zajęć. W kwestiach poznawczych jest wg nas przygotowany do szkoły, ale nie kwestiach emocjonalnych: nie lubi hałasu, bieganiny, gdy podejdzie 2-3 kolegów, ucieka, nie bawi się dalej. Dzieci w przedszkolu do którego chodzi też same nie zaczynają zabawy, większość bawi się samotnie, chyba że nauczyciel prowadzi zajęcia, syn nie ma żadnego kolegi, ale może to wynikać z czasu jaki spędza w przedszkolu i szeregu nieobecności, generalnie mówi że nie lubi dzieci. Zastanawiam się jak poradzi sobie w szkole, nie musielibyśmy korzystać w szkole z obiadów, świetlicy. Równocześnie obecne przedszkole nie spełnia naszych oczekiwań pod kątem bezpieczeństwa w czasie dalszych wyjść, a mają ich dużo, więc syn zwykle nie jeździł. Podejście przedszkola do rodzica też jest na zasadzie: słuchaj ciemny ludu co teraz Ci powiem na temat rozwoju i wychowania Twego dziecka, choć oboje z mężem mamy wykształcenie pedagogiczne. Generalnie nie chcielibyśmy szukać na tę zerówkę - kolejnego "lepszego" przedszkola. Co poradzicie, od czego zacząć żeby nie popełnić błędu?
Obserwuj wątek
    • aleksandra1357 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 03.02.14, 13:14
      Skąd jesteś?
      Poczytaj o edukacji wolnej, demokratycznej, o unschoolingu. W Polsce jest mnóstwo takich inicjatyw: grupka rodziców zbiera się i wspólnie tworzą "szkołę" - zatrudniają kompetentnego nauczyciela, wynajmują lokal. To jest taka mądra szkoła, tworzona przez rodziców. Dzieci formalnie są na nauczaniu domowym.
      W większych miastach jest sporo takich grup, a w mniejszym mieście możesz sama taką założyć. Według mnie to najlepsza alternatywa dla tradycyjnej szkoły.
      Możecie też poszukać szkoły Montessori, może sprosta Waszym wymaganiom.
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 03.02.14, 13:21
        Jestem niestety z małego miasta 50 tysięcy mieszkańców, za edukacją nieformalną na pewno nie byłby mój mąż. W związku z tym chciałabym znaleźć mądre wyjście z sytuacji w zakresie formalnym. Nie chciałabym też robić mu przerwy od przedszkola czy w przyszłości szkoły, np. ucząc go w domu, bo przemknęło mi to przez myśl. Młody generalnie jest zainteresowany tym że pójdzie do szkoły, chociaż jak sam twierdzi, najchętniej poszedłby od razu do pracy.smile Dziękuję za radęsmile
    • Gość: meril Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.14, 14:23
      A nie braliście pod uwagę zerówki przy szkole, do której będzie potem uczęszczał?
      Nie chciałabym, by moja córka zerówkę miała zaliczyć w grupie z dwulatkami, do tego nudząc się.
      Lepiej przystosuje się w szkole z dziećmi w tym samym wieku niż maluchami i ewentualnie kilkorgiem w jego wieku. Zmiana przedszkola i jakie szanse trafienia na dzieci, z którymi pójdzie potem do szkoły, będzie w tej samej klasie? Trzy lata pod rząd wszystko nowe, za kazdym razem aklimatyzajca to z kolei zbyt obciązające dla dziecka.
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 14:53
        Ano właśnie bierzemy pod uwagę zerówkę w szkole do której mógłby później chodzić do 1 klasy. Podstawowe pytanie brzmi: czy powinniśmy na własną rękę pójść do poradni pedagogicznej, aby przeprowadzić analizę dojrzałości szkolnej, a może nie jest to konieczne? I ewentualnie na tej podstawie dokonać wyboru szkoły? W okolicy są dwie szkoły podstawowe publiczne - jedna łączona z gimnazjum, gdzie 1 lekcja jest na 7:30, a dzieci chodzą na zmiany. Druga jest łączona z liceum i też dzieci chodzą na zmiany. Trzecia szkoła to tzw. społeczna, gdzie jest również gimnazjum, ale w sumie dzieci jest 120, więc mała, kameralna, natomiast czesne mnie powala - wpisowe 500 zł + co miesiąc 400 zł, a im w wyższej klasie jest dziecko tym drożej do prawie 700 zł w 6 klasie - wg mnie odpada. Kolejno szkoła podstawowa katolicka - tylko podstawowa, czesne mniejsze około 320 zł miesięcznie, wpisowe 100 zł, natomiast nie wiem, czy chciałabym aby syn chodził do szkoły niepublicznej w dodatku katolickiej, mimo że jesteśmy wierzący i praktykujący, chodzi bardziej o to czy dziecko kończąc taką szkołę odnajdzie się w publicznym gimnazjum bo gimnazjum katolickiego u nas nie ma. Sama chodziłam do zwykłej podstawówki, nie mam żadnego doświadczenia z tego typu szkołami, a znajomych w naszym mieście raczej nie mamy, podobnie trudno o opinie o tej szkole w sieci. Stąd taki dylemat.
        • mamaptifurka Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 16:43
          Wasz synek(rozumiem, że to rocznik 2009) od września będzie musiał odbyć roczne przygotowanie przedszkolne czyli tzw "zerówkę" więc analizy dojrzałości nie potrzebujecie. U nas w szkole są drzwi otwarte można wtedy zobaczyć co i jak. Powiem Tobie na przykładzie mojej córki poszła do zerówki w wieku 5 lat, a do szkoły od 6 roku życia. Radzi sobie i to nie najgorzej są dzieciaki o rok starsze od Niej które maja więcej problemów z nauką niż Ona. Co do kwestii emocjonalnej to najgorszy był skok z zerówki do pierwszej klasy ponieważ rozdzielili ich grupę i dostali nową Panią, dlatego teraz syna zapisujemy do zerówki którą będzie wychowawczyni prowadziła do końca trzeciej klasy.
          Jeżeli Twój synek chce iść do szkoły to moim zdaniem musisz sama zdecydować do której Go posłać, najlepiej sprawdzić gdzie w szkole mieszczą się zerówki i jaką te maluchy będą miały styczność ze starszymi dzieciakami, podpytać znajomych o wychowawczynie. Być może wtedy będzie łatwiej podjąć decyzję.
        • budzik11 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 18:53
          anku1982 napisała:

          > Ano właśnie bierzemy pod uwagę zerówkę w szkole do której mógłby później chodzi
          > ć do 1 klasy. Podstawowe pytanie brzmi: czy powinniśmy na własną rękę pójść do
          > poradni pedagogicznej, aby przeprowadzić analizę dojrzałości szkolnej, a może n
          > ie jest to konieczne?

          Nie jest to do niczego potrzebne. Zapisz syna do zerówki w szkole, do której będzie później chodził, skoro jest do tyłu ze zdolnościami społecznymi, to będzie miał łatwiej w aklimatyzacji w I klasie, jeśli będzie już znał terytorium, nie będzie wrzucony na głęboką wodę.
          A która - nie ma to większego znaczenia, najważniejszy jest dobry nauczyciel. CO do tych gimnazjów/liceów - zwykle jest to tak urządzone, że starsze klasy, nie mówiąc o "starszych szkołach" są oddzielone od maluchów np. innym skrzydłem, innym piętrem itp. - nie siedzą razem na przerwach, mają osobne szatnie, osobne świetlice, nawet osobno korzystają ze stołówki.
        • slonko1335 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 20:12
          czy powinniśmy na własną rękę pójść do
          > poradni pedagogicznej, aby przeprowadzić analizę dojrzałości szkolnej, a może n
          > ie jest to konieczne?
          nie jest bo dziecko nie idzie do szkoły tylko do oddziału przedszkolnego przy skzole-podtswa programowa jest taka sama jak ta realizowana w przedszkolnej "zerówce"
        • ewa_mama_jasia Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 05.02.14, 10:13
          Posłałabym do zerówki w dobrej szkole, w której będzie kontynuował naukę. Rozpatrzyłabym pod kątem nauki w najblizszych 7miu latach potencjalnie dostepne szkoły pod względem dojazdu, wielkości i warunków lokalowych, organizacji zajęć, kosztu, średnich wyników sprawdzianu i tym podobnych. Ponieważ rozpatrywałabym pod kątem całościowej nauki, wzięłabym pod uwagę szkoły płatne - jeśli to, co zaoszczędzę w tej chwili za 2-3 lata wydam na kursy dokształcające.
          W większości przypadków szkoły płatne (prywatne, społeczne) mają wyższy poziom nauczania i lepszą organizację pracy niż szkoły publiczne. Dają więcej lekcji jezykowych i w lepszych warunkach, często lepsze warunki prowadzenia informatyki. Mniejsze klasy, większe wymagania co do dyscypliny, praca na jedną zmianę).
          Jeślik chodzi o szkołę katolicką, to zalezy jakie zwyczaje tam panują. W szkole mojego syna jest całościowe wychowanie w wartościach (program wychowawczy jako całość, nie doraźne akcje), ale nie ma przymusu praktykowania ani konieczności potwierdzania tego praktykowania. Zostawia się to sumieniu rodziców.
          • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 06.02.14, 12:17
            dziękuję za radę, pomyślimy właśnie nad szkołą katolicką.
    • lucyjkama Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 17:40
      Przyznam, że nie rozumiem Twojego dylematu.
      Przedszkole Ci nie odpowiada to zapisujesz do innego albo do "zerówki" szkolnej. Skoro dziecko lubi zajęcia zorganizowane to raczej szkoła bo w przedszkolach zerówka jest bardziej na luzie.
      Tylko nie oczekuj, że w pięciolatkach będzie się uczył liczb powyżej 10. Moja córka 5-latka czyta płynnie z pełnym zrozumieniem teksty przeznaczone dla dzieci z 4 klasy, liczy i porównuje liczby trzycyfrowe a w przedszkolu ma wprowadzane literki i cyfry. Nie oczekuję, że ktoś będzie z nią pracował indywidualnie. Nie ma na to ani czasu ani chęci pań.

      Mnie by niepokoił słaby kontakt dziecka z rówieśnikami. Poszukałabym specjalisty, żeby przejrzał się rozwojowi społecznemu dziecka.
      • lucyjkama Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 17:42
        >Poszukałabym specjalisty, żeby przejrzał się rozwojowi społecznemu dziecka.

        przyjrzał miało być tongue_out
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 06.02.14, 12:20
        No tak, ale co innego nauka programu zerówkowego z rówieśnikami, a co innego z 2-3 latkami, bo specjalnych zajęć dla 5 latków nie będą organizować w całym zakresie, jakoś to splączą, żeby dla tych młodszych nie było za trudno.
    • jakw Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 19:47
      Jeśli nie musiałby siedzieć w świetlicy po zajęciach - ja bym chyba rozważała szkołę. W przedszkolu, jeśli znajdziesz sensowne, i tak pewnie będzie już dość zwarta grupa dzieciaków znających się parę lat. W szkole ryzyko takiej sytuacji jest mniejsze - tzn. może być jakaś zwarta grupka , która przyszła z jednego przedszkola, ale takich grupek będzie pewnie kilka i na pewno będzie też trochę "wolnych strzelców".
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 06.02.14, 12:20
        ten argument też do mnie trafia.smile
    • slonko1335 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 20:10
      Zmienianie synowi środowiska na rok według mnie nie ma większego sensu. Wysłałabym do "zerówki" przy szkole do której będzie chodził o ile oczywiście w Twojej gminie są takie.
    • kanna Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 21:10
      Zdecydowanie do zerówki szkolnej - powinien się wdrażać do kontraktu z rówieśnikami.
      Tez bym mu zajęć dodatkowych szukała, koniecznie w grupie, tańce, aikido, najlepiej bez zbytniej rywalizacji.
      Badania gotowości szkolnej nie potrzebujecie na ten moment.
    • mama-ola Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 21:32
      Nie wydaje mi się, żeby szkoła była dobrym miejscem dla 5-latka. Zdecydowanie (jeśli chodziłoby np. o moje dziecko) obstawałabym przy opcji 5-latek w przedszkolu. Jeśli jednak koniecznie Twój syn miałby iść do szkolnej zerówki, to upewnij się, czy będzie w grupie samych 5-latków.
      To, że dziecko w tym wieku liczy, zna litery, mówi wierszem i inne cuda wianki potrafi - to naprawdę nie jest nic niezwykłego. Dzieci z inteligenckich domów powszechnie przecież takie są. Mój syn umie napisać swoje imię, a jego kolega (też 5-latek) sam kufonikami wypisywał imiona gości na zaproszeniach na swoje imieniny. Ale żeby do szkoły mieli iść?... Jakoś ich tam nie widzę.
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 06.02.14, 12:24
        Nie twierdzę że to coś niezwykłego, że syn czyta i umie liczyć. Kiedyś do szkoły i tak pójdziewink
    • shisha.pl Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 04.02.14, 21:45
      Mi to wygląda na nadwrażliwość słuchową, ale specjalistą nie jestem. Na pewno nie zostawiłabym w przedszkolu, i nie z takimi małymi dziećmi.
    • wrzesniowamama07 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 05.02.14, 09:41
      Jeśli nie będziecie zostawiać dziecka na cały dzień, zdecydowanie dałabym go do oddziału przedszkolnego w szkole, pod warunkiem, że jest przyzwoity (tzn. jeśli nie jest w osobnej części budynku, to zerówkowicze mają styczność najwyżej z dziećmi z pierwszych klas). Argumenty:
      - zmiana przedszkola na rok to dwie adaptacje, bez sensu;
      - przez pięć godzin (podstawa programowa) w szkole dziecko będzie miało i czas na zabawę, i na zajęcia zorganizowane (przygotowanie do nauki pisania i czytania), odpada zmartwienie że po podstawie programowej jest gorzej niż w przedszkolu zaopiekowany

      Jeśli szkoła jest przyjazna dla sześciolatków (czyli została dobrze przygotowana), oddziały przedszkolne też są fajne. Choć generalnie zgadzam się, że miejsce pięciolatka jest w przedszkolu, nie w szkole, ale jeśli miałabym na rok zmieniać przedszkole, wybrałabym szkołę. Chyba że jest kicha, to wtedy przedszkole mimo wszystko.
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 06.02.14, 12:15
        przepraszam, że odpisuję z opóźnieniem, ale wątek zniknął mi i został przeniesiony do dzieci starszych.
        Dziecko nie będzie zostawało cały dzień w szkole. Skłaniamy się ku szkole katolickiej, mimo że nie ma tam gimnazjum. Szkoła jest mała, po 1, 2 klasy w roczniku więc i w ogóle dzieci mało.
        Co do problemów w kontaktach z dziećmi, to jest to tak odczytywane przez główną wychowawczynię w przedszkolu. Nie wiem, czy normą jest że 4,5 latek podchodzi do dzieci nie znanych mu jakoś bliżej i wchodzi w zabawę z nimi bez żadnych trudności - o ile chcą się z nim bawić, bo to też nie jest pewne - z relacji babci. W jego przypadku trudno mówić o integracji, jeśli syn we wrześniu był 2 dni, w październiku był 2 dni, w listopadzie był 5 dni, a w grudniu może tyle samo, w styczniu 2 dni i dopiero teraz chodzi tydzień, choć już pokasłuje i ma katar. Ktoś zaraz powie, nie przejmować się katarem, puszczać do przedszkola, panie w przedszkolu najpewniej uważają że jesteśmy nadgorliwi zatrzymując go w domu, ale u niego chodzenie dłuższe niż 2 dni z kaszlem bez specjalistycznego leczenia kończy się zapaleniem oskrzeli z duszeniem, to dopiero oczy wielkie zrobiły, bo nie wiedziały że to takie poważne. Syn przyjmuje leki na astmę. Nie sądzę aby Młody miał nadwrażliwość słuchową, bo nie przeszkadza mu wycie karetki przejeżdżającej obok i własne w domu ryczenie do trąbki z klocków. Jedna z pań pomagających w przedszkolu stwierdziła, że ma podobnego syna, spokojnego, dobrze się już teraz uczącego (bo już do szkoły chodzi). Natomiast w przedszkolu Młodego zamiast zostawić go w spokoju, główna przedszkolanka postawiła za cel zintegrować go z dziećmi, po co? Nie wiem, więcej szkody niż pożytku, nie każdy chłopiec w jego wieku musi biegać i szturchać się z kolegami, wystarczy że dziecko zachowuje się normalnie w domu. Fakt w przedszkolu jest wycofany w zabawie z innymi dziećmi, ale do zajęć zorganizowanych jest pierwszy, o ile mu się oczywiście podobają. Syn nie jest odważny, ale jak przyjeżdża do niego młodszy o ponad dwa lata kuzyn, świetnie się dogadują, a Młody dba o swoje interesy. Nie oczekuję od szkoły skakania nad moim dzieckiem, nie uważam też że jest jakimś geniuszem, ale ponieważ nie mam za bardzo kogo się poradzić (brak znajomych z dzieckiem w jego wieku lub lekko starszym) pytam tu na forum.
        • malami115 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 08.02.14, 17:31
          Dziecko ma obowiązek chodzenia do zerówki i będzie musiał chodzic do niej regularnie a nie w kratkę jak teraz do przedszkola. W przeciwnym razie nie spełni obowiązku. Wybierz dobrą zerówkę. Dziwię się, że nie reagujecie na sygnały od nauczycielki....
          • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 08.02.14, 21:13
            Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, jeśli pediatra mówi, że dziecko ma zostać w domu do wyleczenia, to ja opieram się na jego zdaniu, bo pediatrę mamy sensownego. Mąż całą podstawówkę chorował, do szkoły chodził w kratkę i świetnie się uczył, sprawdziany zaliczał, gdy był w szkole. Więc nie rozumiem, czemu dziecko ma nie spełnić obowiązku, skoro z naszą pomocą będzie umiało, co trzeba. Liczę na to, że ten pierwszy rok w przedszkolu jest taki chorowity, później będzie lepiej. Dzieci są różne, syn świetnie się dogaduje z dorosłymi, łącznie z osobami których nie zna, np. w pociągu. Uważam, że do swobodnych kontaktów z dziećmi też dojrzeje, nic na siłę. Niestety ta akurat wychowawczyni z przedszkola nie jest dla mnie specjalnym autorytetem w kwestii wychowania dziecka. Pozostałe panie nie zgłaszały raczej uwag, wręcz syn był chwalony za to jak potrafi się zachowywać. Nie jest tylko wylewny w stosunku do rówieśników i nie lubi jak ktoś mu wrzeszczy do ucha, a Ty lubisz? Bo ja też nie.
            • kocio-kocio Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 08.02.14, 21:58
              Dlatego, że przepisy mówią, że żeby zaliczyć obowiązkowe przygotowanie przedszkolne dziecko musi mieć co najmniej 50% frekwencję.
              • jakw Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 10:31
                kocio-kocio napisała:

                > Dlatego, że przepisy mówią, że żeby zaliczyć obowiązkowe przygotowanie przedszk
                > olne dziecko musi mieć co najmniej 50% frekwencję.
                >
                A jak ma frekwencję 49,9% to nie pójdzie do I klasy, choćby już umiał czytać i pisać, a rodziców (i lekarza wystawiającego zwolnienia) będzie ścigał sąd rodzinny?
            • lucyjkama Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 12:25
              >Nie jest tylko wylewny w stosunku do rówieśników i nie lubi jak ktoś
              > mu wrzeszczy do ucha, a Ty lubisz? Bo ja też nie.

              Właśnie w kontaktach z rówieśnikami wychodzą problemy w rozwoju społecznym dziecka, których nie widać w kontaktach z dorosłymi. Ja bym pokazała dziecko specjaliście.
        • olga727 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 08.02.14, 19:18
          Moja córka w grupie 5-o latków przez cały semestr się nie odzywała(mimo,że chodziła codziennie do przedszkola. Dołączyła do już "zgranej" grupy,jako jedno z kilkorga nowych dzieci),potem było już trochę lepiej. Teraz jest w przedszkolnej zerówce jako sześciolatek z tą samą grupą( zerówka jest tylko w przedszkolu) i jest dużo lepiej niż rok temu- córka zintegrowała się z grupą.Natomiast w przypadku Waszego syna to byłoby lepiej w szkolnej zerówce się rozwijać,niż cofać w grupie z maluszkami.W tej zerówce pozna dzieci z którymi pójdzie do szkoły. Powodzenia
          • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 08.02.14, 21:17
            Dziękuję Ci za przykład Twojej córci, bo często mam wrażenie że wielu rodziców chwali się tylko, że dziecko odważne, wszędzie pierwsze, wymyślające w grupie zabawy. Rzadko mówi się publicznie o "kłopotach". Pozdrawiam!smile
    • camel_3d nie popelnic bledu? za pozno... 08.02.14, 22:33
      jak na moj gust to juz popelniliscie.
      dziecko bylo tak dlugo odizolowane, ze zdziczalo... ma proplemy z nawiazywaniem kontaktow, zabawa, nie chodzi na wycieczki bo rodzice maja jakies dziwne obawy, nie jezdzi nigdzie bo rodzice sie boja.... i ty pytasz co zrobic zeby bledu nie popelnic?

      przestac robic z dziecka takie dziwadlo....

      dokaldnien idetyczna sytuacje mialem na placu zabaw. przychodzi tam mama z 10 latkiem! jest inteligentny, ale nie ma kolegow w szkole bo jie potrafi z rowiesnikami sie dogadac, wiec bawi sie z 5 latkami na placu zabaw. dla nich jest tym duzym kumplem. w przedszkolu nie chodzil na basen, bo mama sie bala, nie chodzil do kina,mteatru, bo mama sie bala..za daleko, niebezpiecznie...o wycieczkach nie wapominajac. teraz ma juz 11 lat i mamusie go domszkoly prowadza i przyprowadza.

      mysle, ze wy zrobilisxie z waszego dziecka taka sama oferme... jest alergikiem i przez to upupliscie fo na maxa, to byla dobra wymowka, zeby go kisic w domu...

      to moja opinia...z tego co napisalas....

      • olga727 Re: nie popelnic bledu? za pozno... 09.02.14, 08:13
        camel ten chłopiec może i ma problemy z adaptacją ( ale jak ma się integrować z grupą,gdy często nie było go w przedszkolu przez chorowanie),ale ty masz problemy z ortografią. Każde dziecko inaczej zachowuje się w chorobie,a jak on ma nawracające zapalenia oskrzeli - to niestety jest to dość uciążliwa choroba,a jeśli ma jeszcze wysoką temperaturę,to nie dziw się,że dziecko jest "do niczego" (jest zmęczone i potrafi spać na okrągło (mam taki sam przypadek w domu nie jest astmatyczką - ale każda wyższa gorączka ją "rozwala" sad ) Tak więc nie oceniaj,rodziców tak surowo.
        • camel_3d Re: nie popelnic bledu? za pozno... 09.02.14, 21:18
          Sa rozne przyczyny problemow z adaptacja. Ale DUZO zalezy od samego dziecka i od tego czy jest otwarte na inne osoby czy nie. Moze byc niesmiale..moze. Moze byc "zdziczale" moze byc. Moje nie znosi kiedy ocy ludzie sa dl aniego przemili i durnowato sie usmiechaja. WOli oficjalnei powitaniesmile Ale to ma swoje "podloze".

          Ja mam w rodzini dziecko, ktore opuszczalo przedszkole na kilka miesiecy ze wzgedu na astme i alergie. Ale rodzice wlasnei specjalnie go wysylali na przedszkolne wycieczki. Dawali nhalator do walizki, drugii dostawala opiekunka i w droge. A t rodzice nawet nie pozwalaja dzeicku na wypad z przedszkolem do kina, teatru czy jakis dluzszy spacer... to ma byc normalne?? Wlasnie tak sie ofiary wychowuje.. w szkoel tez tak bedzie? jak ma sie z grupa asymilowac skoro zielona szkola nie, bo mama si eboi, wycieczka nie, kino nie, teatr nie..bo za daleko, bo niebezpiecznie, bo to i siamto.

          Dlatego oceniam rodzicow surowo..bo wiem, ze mozna duzo osiagna, jezeli sie chce i nie panikuje.

          Pewnie bym tego nie pisal, gdybym nie mial podobnego egzemplarza w rodzinie. BTW...wlasnie konczy robotyke na poitechnice, jezdzi na festwiwale muzyczne, biwaki..z inhalatorem... przezyl..

          jak ma sie dziecko z grupa zgrac, kiedy mama uwaza ze za duzo zabawy maja..a za malo zajec?? wlasnie przez zabawe dzeici sie "docieraja" ustalaja role, pozycje itd....
      • anku1982 Re: nie popelnic bledu? za pozno... 09.02.14, 22:08
        to może jeszcze tu dopowiem 3 słowa. Tak, zdecydowaliśmy, że dziecko, nie będzie jeździło na wycieczki w przedszkolu, ponieważ przedszkole nie zapewnia bezpiecznego transportu. Autokar którym dzieci wyjechały na wycieczkę na dzień mamy i taty nie posiadał wszystkich sprawnych pasów bezpieczeństwa i nie byłam/nie tylko ja w stanie zapiąć dziecka. Rodzice zwrócili dyrekcji przedszkola na to uwagę, ale nikt przy kolejnej wycieczce, już bez rodziców, nie przypilnował zapięcia pasów u dzieci. Dla mnie to jest wystarczający powód aby nie mieć pewności, że w czasie jakiegoś wypadku, syn przeżyje, właśnie przez taką "pierdołę" jak może niektórzy myślą. Dziecko od 5 miesiąca życia jeździ regularnie pociągami w różne miejsca Polski i Europy, łącznie z chodzeniem po górach - nie z wózkiem po dolinkach, z nosidłem, więc nie wciskaj mi, że izolujemy dziecko.
        • camel_3d Re: nie popelnic bledu? za pozno... 10.02.14, 10:17
          >Dziecko od 5 miesiąca życia jeździ regularnie pociągami w
          > różne miejsca Polski i Europy,

          aaa..zapinasz go tam pasami? wiesz..pociagi tez maja wypadki...


          >łącznie z chodzeniem po górach - nie z wózkiem p
          > o dolinkach, z nosidłem, więc nie wciskaj mi, że izolujemy dziecko.

          nie nie..wy go izolujecie nie od swiata, ale od dzeici i macie jakies manie.

          Dam sobei glowe uciac, ze bylas fanka sterelizowania butelek, mycia podlow srodkami bakteriobojczymi i bog wie czego tam jeszcze. smile)

          Szczerze mowiac to ja NIGDY nie bylem na wycieczce szkolnej autobusem z pasami...
          I moje dzeicko tez nie. Mieszkam w Niemczech i dzeicko chcodzi do bardzo dobrego przedszkola, ale w zyciu nikt z rodzicow nei wpadlby tu na pomysl, zeby oczekiowac autobusu z pasami...

          Moim zdaniem macie jakiegos swira na puncie bezpieczenstwa, rozwoju i zdrowia...
          • anku1982 Re: nie popelnic bledu? za pozno... 10.02.14, 11:00
            to nie jest mój wymysł, że mamy takie prawo, że jeżeli autokar ma pasy, to powinny być one zapięte, ten miał - powinny być zapięte. Nie jestem sama w swoich spostrzeżeniach. Pociągi pasów nie mają, więc nie zapinam, bo nie ma czego. Samochodem nie jeździmy z dzieckiem bez fotelika, choć niektórzy rodzice nie widzą nic złego w przewożeniu dziecka na kolanach. Widocznie mam inne priorytety. Problem z wycieczkami jest taki, że inni rodzice nie mają wyboru, bo idą do roboty, a jak nie chcą żeby dziecko jechało (bo i tak bywa, choćby z braku pieniędzy - nie wszystkie wyjazdy są w ramach czesnego), to muszą sobie zorganizować opiekę na własną rękę w takim dniu.
            Już masz uciętą głowę, bo dziecko nigdy butli na oczy nie widziało, a podłogę myję raz w tygodniu, mimo że syn ma alergię na kurz. Jesteś z innej bajki, ja z innej, tak sobie możemy porozmawiać, a i tak będziesz wiedział swoje, a ja swoje.
            • camel_3d Re: nie popelnic bledu? za pozno... 10.02.14, 21:32
              no ale ty tez o wyjsciach pisalas... co zlego jest w wyjsciach?


              no skoro pasy sa i trzeba...no..ale w tym nei bylo? wiec nie trzebasmile

              nie chce ciemartwic, ale najwiecej wypadkow dzieciaki maja kiedy sie w koncu uwolnia od rodzicow...
    • an.16 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 15:37
      Zamiast zastanawiać się, gdzie będzie więcej lub mniej zajęć zorganizowanych zajmij się uspołecznianiem syna ma tu duży problem. Nie ma to jak oboje rodzice "pedagodzy". Dziecko jak w banku z problemami.
      • camel_3d Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 21:20
        zorganizowane zjecia mja do siebie to, ze dziecko nie musi sie "uspoleczniac"... bo sa zorganizowane...

        zabawa niestey ma taka wade, ze dzeicko musi sie z grupa dogdac, nawiazac kontakt itd. czyi "wyzsza" szkola jazdy..big_grin
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 21:44
        jak łatwo na forum kogoś ocenić przez pryzmat kilku słów, nieprawdaż? Nie pytałam czy mam pójść z synem do psychologa, czy wysłać go na zieloną szkołę z inhalatorem, czy z tubą inhalacyjną, a może z tym i z tym, na wszelki wypadek. To że masz w rodzinie dalszej czy bliższej dziecko z problemami astmatycznymi, nie znaczy że wiesz wszystko o tej chorobie, jej przebiegu i problemach. Dziękuję pozostałym za dobre rady. Syn najpewniej pójdzie do zerówki w szkole, czy będzie to publiczny moloch, czy prywatna szkoła z chuchaniem i dmuchaniem, jeszcze zdecydujemy, miłego wieczoru życzę, dobranoc! smile
        • lucyjkama Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 22:23
          Zupełnie nie rozumiem czemu się obrażasz. Kilka osób Ci napisało w dobrej wierze, że zachowanie dziecka jest niepokojące a Ty strzelasz focha.
          Coś może być na rzeczy. Wyparcie problemu go nie rozwiąże ale za to może bardzo zaszkodzić dziecku.
          Nie wiem jak inni ale ja wolałabym 20 razy konsultować dziecko niepotrzebnie niż raz coś zaniedbać. No ale rób jak chcesz, nie mój cyrk..
          • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 09.02.14, 22:49
            daleka jestem od strzelania focha, to nie w moim stylu. Tylko inaczej brzmi odpowiedź na moje pytanie i dopowiedzenie w mądrych słowach że warto byłoby dziecko skonsultować, a inaczej nie odpowiadanie na moje pytanie, tylko robienie z nas kosmitów, co dziecko przez prawie 5 lat trzymali w szafie ze szczotkami i nie pozwalali zobaczyć słońca. Jak powiedz mam traktować takie rady? Bo dla mnie tacy ludzie nie pojawiają się w tym wątku na poważnie.
            • camel_3d Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 10:19
              no alet tak wynika z twojego opisu, ze bez mala trzymacie to dzeicko pod kloszem... i to bardzo.
              • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 12:30
                widzę że masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego, nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie z początku dyskusji.
                • camel_3d Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 13:37
                  >Co poradzicie, od czego zacząć żeby nie popełnić błędu?

                  nie szukac na sile miejsc, gdzei bvedzie mial ciagle organizowane zajecia, tylko moejsc gdzei bedzie mial wiecej swobody, zeby eksperymentowac. Po to jest dziecinstwo. Na zajecia zorganizowan ebedzie mial jeszcze czas przez najblizsze 20 lat... pomysl o tym.
                  • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 13:41
                    dziękuję za odpowiedź na moje pytanie, pomyślę.
          • olga727 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 07:35
            lucyjkama napisała:
            > Nie wiem jak inni ale ja wolałabym 20 razy konsultować dziecko niepotrzebnie ni
            > ż raz coś zaniedbać. No ale rób jak chcesz, nie mój cyrk..

            W przypadku tego dziecka nie ma jeszcze co wyrokować,że jest nieprzystosowany,albo ma inne problemy.To dziecko ze wzgl. na chorobę rzadko bywało w przedszkolu.Jeśli ktoś pokusiłby się o wystawienie opinii to może być nauczycielka z zerówki - gdy dziecko przez np. miesiąc będzie codziennie uczęszczało na zajęcia. Wtedy dopiero można wydać konkretną opinię potwierdzającą lub wykluczającą problemy dziecka. Jeśli by się problemy potwierdziły to wtedy można pomyśleć o Poradni PP.
    • angelina.6 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 08:07
      Dla mnie sytuacja jest jasna. Syn jeśli już jest zdrowy i chodzi do placówki spędza czas z dziećmi młodszymi. Jak widać nie odpowiada mu to, za mało jest zajęć dla jego wieku itd. Nudzi się. Źle zorganizowany ma czas, nie chce bawić sie z dziećmi.
      Zapiszcie go do zerówki szkolnej. Na pewno się rozkręci. Nie jest dobre trzymanie dziecka w towarzystwie aż tak pomieszanym. Nauczyciel nie jest w stanie zorganizować tedy zajęć tak by zintegrować całą grupę, zainteresować wszystkich i rozwijać. Mój 5 latek padłby z nudów chodząc do takiej placówki. Inaczej bawi się 2,3, 4 a 5 latek. Co więcej: dziecko też ma swoje preferencje. W grupie 20-25 osobowej składającej się z rówieśników łatwiej wybrać sobie towarzystwo do zabawy. Mój syn ma swoich ulubionych kolegów/koleżanki i sporo też takich których nie lubi bo biją, są niegrzeczni, zawsze chcą rządzić się w zabawie. Jak w życiu - Twój syn nie musiał trafić na "swoich" w obecnej grupie.
      Żaden psycholog, poradnia itd. Po prostu zmieńcie placówkę na taką, w której będzie rozwijał się wśród swoich rówieśników.
      Może macie u siebie jakieś zajęcia ruchowe dla dzieci w formie zabawy? Judo,piłka nożna, angielski? Syn nauczyłby bawić się w grupie. A może jakieś kryte place zabaw z torami przeszkód, piłkami? My ilekroć idziemy w takie miejsca dzieci obce od razu podbiegają i szukają sobie towarzystwa. Nikt nie chce bawic sie sam. Potem szaleją razem z moimi smile
      p.s. Mam w rodzinie chłopca, który w wieku 3 lat chodził do żłóbka prywatnego gdzie były dzieci w wieku od 0,5 -4 lat. Cały czas opiekunek był skupiony na najmłodszych, jedzonko, zabawy, a jemu kazano się usuwać i być cicho. Przechowalnia.
      • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 08:13
        rzeczywiście może warto poszukać dla niego zajęć dodatkowych w grupie równolatków. Syn dopiero zaczyna funkcjonowanie w grupie i to zerówka szkolna powinna być dla niego dobrym rozwiązaniem. Pozdrawiamsmile
        • an.16 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 10.02.14, 10:11
          No rzeczywiście nic do Ciebie nie dociera. Nie szukaj mu zajęć dodatkowych, gdzie znowu ktoś nad nim stoi i organizuje mu czas tylko staraj sie ułatwić mu wejście w grupę i funkcjonowanie w niej. W tej, w której jest, nieważne czy w szkole czy w przedszkolu. Jeżeli dla niego swobodna zabawa jest wyzwaniem i problemem to nad tym popracujcie, zamiast stwarzać jakieś sztuczne warunki, w ktrych może być "sobą" czyli nieumiejącym wejść w relacje z innymi dziećmi dzieckiem. To naprawdę poważny problem, który będzie sie pogłębiał jak niec nie zrobisz.
        • camel_3d masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 10:24
          ty mu nie szukaj zajec dodatkowych toylko zastanow co zrobic, zeby sie potrafil w grupie rozkrecic...

          moze wlasnie on nie uzmie sobie czasu sam zorganizowac bo ciagle mu czas organizowalas.

          u nas dzieciaki sa szczesliwe kiedy moga caly dzeicn biegac i szalec. Maja rozne eksperymenty, maja zajecia mzuyczne, w-f i basen raz w ytgodniu..plus jakies spiontaniczne cwiczenia ale zadnych konkretnych "zajac dodatkowych"...

          Zastanow sie co zrobic zeby on ze skorupy wyszedl, a nie zeby wszytscy robili to samo, bo wtedy bedzie mial zajecie...
          • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 10:51
            Ty naprawdę wierzysz w to że jestem szaloną mamuśką, która nic nie ma do roboty jak organizować dziecku czas. Mam etat w pracy, drugi etat w domu i odrobinę czasu dla dziecka, który staram się spędzać tak aby był dla mnie przyjemnością, jemu pozostawiam aranżację zabaw, bo sama nie mam do tego siły. Dzieckiem w tygodniu zajmuje się przedszkole (gdy jest zdrowe) i babcia, a ona również jakoś specjalnie nie musi silić się na ORGANIZACJĘ czasu dziecku. Może on właśnie potrzebuje zajęć zorganizowanych, bo my nie skaczemy nad nim, żeby ciągle miał co robić. Swobodnej zabawy ma aż za dużo, a to że nie lubi czasu wolnego na zabawę w przedszkolu przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza, chłopak tak już ma. Nie pytam Was czy to dobrze czy źle. Nie każde dziecko musi być takie jak Twój Krzyś, czy Gosia, wybaczcie ale dzieci są naprawdę różne i to co Wam wydaje się dziwactwem, mieści się mimo wszystko w granicach normy. Gdyby dziecko miało zachowania niepokojące, myślę, że już dawno panie z przedszkola by z nami chciały rozmawiać, zwłaszcza że w pewnych kwestiach, jak już pisałam, są nawet nadgorliwe.
            • lucyjkama Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 13:23
              >Mam etat w pracy, drugi etat w domu i odrobinę czasu dla dziecka, który staram się spędzać tak aby był dla mnie przyjemnością,
              > jemu pozostawiam aranżację zabaw

              Nie to jest istotą czy chłopiec sam wymyśla zabawę czy coś rodzice mu organizują. Problem jest taki, że dziecko nie ma kontaktu z rówieśnikami. Wcale. Nie wchodzi w grupę. Może dlatego że grupa jest niewłaściwa (za małe dzieci) a może dlatego że ma tu problem, nie rozumie dzieci, nie wie jak do nich podejść, nie umie z nimi rozmawiać i bawić się.
              Powinien nie tyle mieć organizowane zajęcia dodatkowe gdzie każdy na swoim krzesełku coś tam dłubie albo dzieci wykonują coś wspólnie ale pod dyktando dorosłego. Raczej jest potrzeba alby ćwiczył zabawę swobodną, komunikowanie się z dzieciakami.
              • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 13:36
                Ok, dziękuję Ci za poradę. W przedszkolu są również dzieci w jego wieku, nie tylko 3 latki, ma okazję żeby się z nimi bawić, mówi że nie lubi, ale ma chyba prawo tak powiedzieć. Natomiast my rodzice z tego powodu (że nie lubi) nie zabieramy go stamtąd, bo to nie pierwszy dyskomfort, który go spotyka w życiu. Gdy jest ciepło, chodzimy na place zabaw, boisko, ale może jest to niewystarczające? Natomiast jeżeli syn mówi, że chce iść już z placu zabaw, ja nie wnikam, nie wypytuję go dlaczego, czy coś się stało /nie wiem, krzywo ktoś na niego spojrzał/. Jeśli mogę, to idziemy w inne miejsce np. na spacer do parku. To w końcu ma być przyjemność a nie trening umiejętności społecznych. Nie uważasz, że powinno być to naturalne, a nie jakoś silnie planowane. Krzywdzące jest to że piszesz, że dziecko nie ma WCALE kontaktu z dziećmi.
                • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 13:54
                  Wiesz u mnie juz by sie palila czerwona lampka, gdy moje dzeicko nie lubilo sie bawic z innymi dzeicmi. Zastanawialbym sie co jest nie tak..czy przedszkole, czy dzeici czy moze gdzeis z czym przesadzilem.

                  Poza tym chyba widzisz pewna roznice w pojsciu na plac zabaw, gdzei spotyka sie za kazdym razem inne dzieci, amiedzy grupa dzieci w przedszkolu, w ktorej sie znaja.
                  Przeciez idac do restauracji czy do teatru tez nie nawiazujesz zaraz nowych znajomosci, natomaist w pracy masz grupe znajomych. Dokladnie tak dziala przedszkole i plac zabaw. I to jest wlasnie cos co bym nazwal malym kontaktem z grupa rowiesnicza. Chodzenie na plac zabaw nie jest zaraz = nawiazywaniu stalych kontaktow. Jets w tym spora roznica.

                  To ze toj syn bawi sie sam w domu, a w przedszkolu nie lubi "wolnego" czasu swiadczy o tym, ze po prostu nie potrafi nawiazac kontaktu z grupa.. i tyle. Woli bawic sie siem, bo tak woli lub po prostu czuje sie nieswojo i nie wie jak sie zachowac. DZieci mu przeszkadzaja, bo halasuja.. i wiesz TO JEST NORMALNE ZACHWANIE DZIECI...bycie glosnym, bieganie, wyglupianie sie, ustalanie rol rozwiazywanie konfliktow.

                  I juz nic nie prorokujac... niestety...wiekszosc psychopatow to wlasnie ludzie ktorzy sa odludkami... lacznei z bardzo inteligentym (IQ 120) Trynkiewiczem... Z dobrego domu, spokojny, inteligentny..ale odludek...

                  Najlepsj dla twojego dzeicka byloby gdybym juz teraz pomyslala, jak mu "zorganizowac" kolegow.. nie ma znaczenia czy z przedszkola czy z zerowki. Po prostu warto zeby mial 1-2-3 kolegow w grupie, ktoych zaprosisz do domu.. moze wyjdz z taka propozycja, zapros jakies dzeicko z grupy.

                  Niestet ynie masz tez gwarancji, ze posylajac go do dobrej zerowki bedzie sie tam czul dobrze...

                  U mnei spia dzeiciaki z grupy od kiedy mialy po 3 lata.. i mlody tez gdzeis spal juz majac 3 lata..(wiem, dla wielu matek to nie do pomyslenia)...

                  • wrzesniowamama07 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:00
                    Weź coś na uspokojenie camel, bo pojechałeś po bandzie i to ostro.

                    Dziecko ma 4 lata (nie jest rocznikowym pięciolatkiem). To jest czas na pozytywne rady dotyczące jego uspołeczniania, a nie "prorokowanie" i wyjeżdżanie z psychopatami. Czytać się tego spokojnie nie da nawet osobie postronnej, a nie co dopiero matce.
                    • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:17
                      mam takiego znajomego, który ma syna starszego o 1,5 roku od naszego. Zasada wyżej, mocniej, dalej obowiązuje od urodzenia tego dziecka, wszędzie jest najlepszy, pierwszy. Poprzeczka jaką stawia ojciec przed dzieckiem jest wysoko zawieszona. Jednak nie mnie oceniać czy jest to dobre dla tego dziecka, bo ja go nie znam, tak dobrze jak ojciec.
                      Spokojny nie znaczy gorszy, a z "odludków" jak piszesz nobliści wyrastają. Moje dziecko ma czuć się dobrze w swojej skórze, ja mam je tylko wspierać.
                      • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:34
                        >. Moje
                        > dziecko ma czuć się dobrze w swojej skórze, ja mam je tylko wspierać.

                        ale przeciez nie wiesz czy on sie dobrze czuje w swojej skorze.. moze on nie czuje sie dobrze, moze wolalby byc przebojowy ale po prostu nie potrafi..i dlatego woli sie bawic sam. To wie tylko ON...


                        zastanow sie co bedzei jak nei bedzie lubil zerowki, szkoly? za kazdym razem bedziesz szukala innych?
                        • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:48
                          to może Ci odpowiem inaczej: mam takiego kumpla w pracy, którego córka poszła jako 2 latka do żłobko-przedszkola. 2 razy zmieniał placówkę, bo dziecko źle było zaopiekowane, płakało i źle się czuło. 3 miejsce było dobre i dziecko z radością tam pędzi co rano. Więc to nie była kwestia tego że dziecko jest nieprzystosowane. Nad każdą taką decyzją będziemy się głęboko zastanawiać, ale jej nie wykluczam. Zauważ natomiast, że z przedszkola syn nie jest do końca zadowolony, ale nie wypisaliśmy go, bo mamy swoje powody, mimo, że mogliśmy. Może więc nie jesteśmy tak do końca zbzikowani, na jakich wyglądamy.
                          • angelina.6 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 15:25
                            Rety, ale dyskusja. Camel wyluzuj...dziecko nie ma okazji zaaklimatyzować sie w grupie, bo często choruje, a Ty na siłę stawiasz diagnozę zaburzeń psychicznych czy społecznych? No ludzie! Dla mnie to LOGICZNE jest, że w tym przedszkolu w obecnej grupie pomieszanych roczników dziecko nie może odbyć rocznego przygotowania przedszkolnego więc i tak musi zmienić placówkę na inną. Najlepiej na zerówkę przyszkolna, bo pozna dzieci w swoim wieku, wejdzie w grupę i z nią potem pójdzie dalej do szkoły. Jestem pewna, że w momencie gdy choroby odpuszczą i dziecko będzie częściej w placówce nauczy się przebywać z dziećmi, bo zarówno będa zabawy zorganizowane jak i wolny czas, nauka dostosowana pod wiek dziecka itp itd.
                            • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 21:22
                              smile
                            • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 21:35
                              angelina.6 napisała:

                              > Rety, ale dyskusja. Camel wyluzuj...dziecko nie ma okazji zaaklimatyzować sie w
                              > grupie, bo często choruje,

                              ok, rozumiem, ze nie ma czasu poznac dzieciakow..ale co bedzie pozniej? czy atorka ma gwarancje, ze w zerowce czy szkole nnie bedzieopuszczal lekcji? czy sie zaaklimatyzuje..bo skoro tyle opuszcza przedszkola, to przeciez nie bedzie nagle zdrowy w podstawowce...
                              skoro w przedszkolu nie jezdzi na wycieczki i na spacery..to czy nagle w szkole to sie zmeini?
                              • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 22:00
                                może z innej strony: masz dziecko, które dużo choruje? Bo o ile na to czy syn będzie wyjeżdżał na wycieczki i spacery mam wpływ, o tyle na chorowanie wpływu specjalnego nie mam. Jeśli masz właśnie dziecko z takimi problemami zdrowotnymi jak moje, chętnie posłucham Twoich rad z doświadczenia, a nie gdybania. Nie ja pierwsza nie ostatnia mam tego typu "kłopoty", trzeba z tym żyć i nie robić takiego fermentu jak Ty tu siejesz. Wybacz, ale od Ciebie już nic nowego się nie dowiem.
                                • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 22:17
                                  nie..ja mam akurat okaz zdrowia....
                                  Ale pisalem wczesniej o synu kuzyna, mial tez astme, alergik i to tego ze wzgledu na duza ilosc medykamentow ciezko mu bylo si ekoncentrwac na czymkolwiek. Ale kady pprzypadek jest inny..

                                  mnie interesowalo tylko jak bedzie w podstawowce? co bedzie jezeli bedzie ciagle chorowal, na co nie masz wplywu... co wtedy? po prostu bedzie musial sobie poradzc, bo szkola to nie przedszkole.... ok..mozesz go uczyc w domu.. a co potem? gimnazjum, tez w domu..dalej..w domu? no nie da sie...kiedys musi ten dom opuscic i zaczac komunikowa sie z ludzmi..

                                  ktos ci polecil psychologa.... to nie byl wcale taki zly pomysl.
                                  skoro dzici chca sie z nim bawic, ale on nie chce z nimi..to raczej twoje dziecko ma problem... tak to wyglda...ale kto wie, moze sie zmieniza kilka lta i juz....
                                  • angelina.6 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 07:05
                                    No tak. A w ogóle ciekawe jak kiedyś znajdzie pracę...non stop na L4? Kto go zatrudni?
                                    Szok! Co to za myślenie?????? Camel...
                                    Może akurat dziecko przestanie chorować. On ma 4 lata!!!!! Pierwszy rok najgorszy jest. Drugi już lepszy na ogół. Gdzie tu o podstawówce pisać czy gimnazjum. Daj już dziecku spokój. Pójdzie dziewczyna z dzieckiem do psychologa, bo ma rzadki kontakt z rówieśnikami, bo choruje. Super. A gdy jest zdrowy to nie może się wbić w zabawę w istniejące grupki. No tak baaaardzo dziwne i podejrzane! Skoro masz dziecko to wiesz, że na etapie 4-5-6 lat dzieci już mają swoich ulubionych kolegów i koleżanki, grupki się tworzą i nie łatwo się w nie wbić. Dzieci są okrutne. Poza tym może być też tak, że dziecku nie odpowiadają te osoby i tyle. Ich zabawy, sposób bycia i woli bawić się sam. Daj już naprawdę spokój, bo mnie jako obcej osobie nieprzyjemnie się czyta jak z normalnego dziecka na siłę robisz dziecko z zaburzeniami. Nie wspomnę o matce.
                                    • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 10:27
                                      nie nie...

                                      a. na astme tak latwo sie nie "przestaje" chorowac. alergie tez sa raczej dlugotrwale.
                                      b. dla mnei niepokojace jest, to co pisala autorka. dzieci chcialy sie z nim bawic, ale on nie chcial. gdyby bylo otwrotnie, mozna by bylo mowic, ze dzieci nei akceptuja go w grupie, bo jest nowy. Ale to jest sytuacja normalna. dzeici chca go, a on nie chce.

                                      wogole nei rozumiem co wy macie z tymi psychologami...zezra was czy cos? jakis wstyd pojsc z dzieckiem do psychologa? to jakis dowod, ze sie zawalilo role matki??
                                      no nie popadajmy w przesadyzmy. to lekarz jak kazdy inny. Do pediatry tez nei pojdzeisz?
                                      Do psychologa (nie psychiatry) chodzi sie po porade, w sprawach, ktore sa "problematyczn".. autorka opisujac sytuacje "zauwaza" problem.
                                      Wyjdzmy ze sredniowiecza. Psycholog jest po to zeby dziecku pomoc,a nie "przylepic" mu metke wariata.
                                      A co jak za 1-2-34-5-6 lat sie nic nie zmieni? tez ma czekac dalej? a..moze na studiach bedzie inaczej..
                                      • wrzesniowamama07 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 10:37
                                        Do psychologa warto pójść, jak jest realny problem. A tutaj jest 4,5-latek, który nie socjalizuje się z grupą, bo jej zwyczajnie nie zna. Są różne dzieci, i niektóre reagują właśnie tak. Zresztą to samo dziecko może różnie reagować w różnych sytuacjach. Ja akurat mam egzemplarz bez żadnych problemów społecznych, kumpli znajdował sobie zawsze i wszędzie odkąd skończył 2,5 roku - place zabaw, małpie gaje, wakacje, półkolonie. I zonk - poszedł do pierwszej klasy, w której wszyscy chłopcy oprócz niego wzajemnie się znali (tzn. w podgrupkach) i chała - pierwszych kilka tygodni było bardzo trudnych. Owszem, na początku października już miał kolegów, ja też mu pomogłam organizując urodziny i zapraszając paru chłopaków z klasy, ale wcale nie wszedł jak w masło, co zakładałam. A wychowawczyni mówiła, że to raczej jego inicjatywą było trzymanie się z boku - dwóch chłopców chciało się z nim bawić, on tak, coś tam razem robili ale zaraz szedł swoją drogą. Dlaczego? Bo jemu marzył się (i dalej marzy) taki przyjaciel, jakiego miał w przedszkolu.

                                        Gdyby dziecko zaczęło chodzić do przedszkola w wieku lat 3, i chodziło w miarę systematycznie, i nie zintegrowało się z grupą w połowie drugiego roku przedszkola - to byłaby podstawa do konsultacji z psychologiem.

                                        A zmiana grupy (zresztą uzasadniona ze wszech miar obiektywnie, skoro grupa jest tak bardzo mieszana wiekowo) czasami wpływa bardzo stymulująco.

                                        Jeśli coś można autorce wątku jeszcze doradzić to to, żeby od początku zadbała o ułatwienie dziecku nawiązania kontaktów z dziećmi, tyle.
                                        • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 12:30
                                          > Do psychologa warto pójść, jak jest realny problem. A tutaj jest 4,5-latek, któ
                                          > ry nie socjalizuje się z grupą, bo jej zwyczajnie nie zna.

                                          blad! zna ja... nie jest tam od 1-2-3 dni..jets juz jakis tam czas. Grupa go zna. WIec jest problem. DZiecko nie chodzi tam co kilka tygodni na kilka godzin tylko od pewnego czasu..z przerwami. A to jest roznica.

                                          Duze znaczenie ma charakter dziecka. Przecietne dzeicko potrafi bardzo szybko znalezc wspolny jezyk z gruoa. Duzo zalezy tez od grupy. U mlodego w grupie jest dziewczynka, dolaczyla w sierpniu 2013. Pierwsze kilka ndi byly bardzo cicha..ale akurat u nas dzieciaki sa otwoarte, wiec po 2 tygdoniach juz byla "swoja"...

                                          Dlatego uwazam, ze cos jest nie w porzadku, jezeli dziecko nie chce sie z grupa bawic. Zakladajac, ze dziecko nie spokojne, reszta rozwydrzona bandasmile

                                          Choc (wlasnei mi sie przypomnialo), synek kolezanki (bardzo zdolny) tez sie nie bardzo z grupa asymilowal..potrafil czytac od 3 roku zycia i zabieral do przedszkola ksiazki i sobie czytal. Rzadko sie bawil. Coz, tak tez moze byc... Teraz studiuje 3 kierunki jednoczesnie. Mat-Fiz i informatykesmile
                                          • wrzesniowamama07 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 15:53
                                            syn we wrześniu był 2 dni, w październiku był 2 dni, w listopadzie był 5 dni, a w grudniu może tyle samo, w styczniu 2 dni i dopiero teraz chodzi tydzień,


                                            - dla 4,5-latka "miesiąc" to nie przerwa, tylko zerwanie więzi. Dziecko które jest w przedszkolu 2 dni, a później nie ma go kilka tygodni, nie ma szans na integrację, trudno ci to pojąć? Co z tego, że idzie do dzieci, które teoretycznie zna, jak przez kilka tygodni te dzieci też się zmieniają - w tym wieku miesiąc to bardzo dużo.
                                            • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 20:19
                                              to mi pozostaje tylko sprostować: Syn chciał złapać jednego z chłopców za rękę, bo mieli jakąś zabawę w parach, a tamten uciekł, bo chciał jeszcze coś w zabawkach znaleźć, za chwilę próbował z dziewczynką, ale ona nie zauważyła tego i odeszła. On był zwarty i gotowy do zabawy, którą zapowiedziała wychowawczyni, ale dzieci długo się zbierały i biegały jeszcze po sali. Po dwóch próbach syn zrezygnował. To akurat był przykład na to, że miewa inicjatywę wychodzenia do drugiego dziecka. Co do dużych przerw, tu akurat jest dużo racji. Syn chodzi do przedszkola od kwietnia 2013. W sierpniu wymieniło się pół przedszkola. Dzieci przychodzą i odchodzą. Po 2 tygodniach nieobecności bywa że są kolejne nowe osoby. Może to też ma wpływ na wolniejsze wchodzenie w grupę, która niestety nie ma stałego składu.
                                              • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 23:29
                                                hmm..no to mial peach z tymi dziecmi.. coz musi probowac.
                                                moze warto porozmawiac z opiekunka? zeby moze kilka zabaw wymyslila, tak aby grupa musial asie razem bawic..?
                                            • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 11.02.14, 23:28
                                              >Co z tego, że idzie do dzieci, które teoretycznie
                                              > zna, jak przez kilka tygodni te dzieci też się zmieniają - w tym wieku miesiąc
                                              > to bardzo dużo.

                                              no ale jak autorkanapisala dzeici chca sie z nim bawic i go zapraszaja. top on nie chce...
                                              moze na poaczatku byc niesmialy..ok.. jak tak bedzei np przez kolejny miesiac czy dwa to bym sie zastanawial.
                  • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:08
                    Uważam, że jesteś zbyt radykalny w swoich ocenach, tym bardziej że podajesz tutaj przykład, który jeży włos na głowie. Gdyby syn był zdrowy i rzeczywiście uczęszczał do przedszkola myślę, że byłby zakumplowany już z dziećmi. Natomiast w naszej sytuacji nie ma do tego przynajmniej w tym momencie przestrzeni. 3 chłopców w jego wieku ma swoją "paczkę" biją się w swoich zabawach, strzelają do siebie czym popadnie, syna najwyraźniej to nie kręci. Ale ostatnio stwierdził, że ma dwoje przyjaciół i z nimi lubi się bawić. Więc może to po prostu kwestia trafienia na odpowiednie towarzystwo.
                    Co do spania w wieku 3 lat poza domem bez rodziców - to rodzic wie najlepiej czy to jest dobre dla jego dziecka, niech każdy postępuje tak jak uważa za stosowne, może kiedyś spotkamy się za 20 lat i porozmawiamy, jak nasz sposób postępowania ukształtował nasze dzieci. Jest szansa, że każdy z nas będzie z siebie zadowolony.
                    • camel_3d Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 14:45
                      wiem, zawsze jestem radykalny, niestety.
                      Mysle, ze gdyby wowczas ktos matce Trynkiewicza powiedzial, ze moze z niego prychopata wyrosnac, tez by sie za glowe zlapala. smile

                      never mind.

                      Zamiast szukac mu dodatkowych zajec, zastanow sie co zrobic, zeby mu pomoc nawiazac kontakt z grupa, jak pisalem wyzej...moze warto poznac 1-2 rodzicow dzieci z grupy i zaprosic jakiegos kolege do domu..itd..


                      > Co do spania w wieku 3 lat poza domem bez rodziców - to rodzic wie najlepiej cz
                      > y to jest dobre dla jego dziecka, niech każdy postępuje tak jak uważa za stosow
                      > ne, może kiedyś spotkamy się za 20 lat i porozmawiamy, jak nasz sposób postępow
                      > ania ukształtował nasze dzieci. Jest szansa, że każdy z nas będzie z siebie zad
                      > owolony.

                      wiedzis..probelm w tym, ze ty jestes niezadowlona z ogolnej sytuacji teraz..dlatego pytasz o rade. Cos cie niepokoi, tylko pytanie czy ciagle zmiany otoczenia wogole pomoga. Zamiast tego moze warto pomyslec o polepszeniu kontaktow z aktualnym otoczeniam. Wiadomo, ze to jest grupa ktora sie juz zna, on do niej dolaczyl, weic czuje sie obco. Nie masz gwarancji, ze wysylajac go do zerownki nie trafi znow na grupe dzieci ktora sie zna... i co wtedy?
                      Zmaina otoczenie nie zawsze jest dobra, ale tez nei jest zawsze zla. Duzo zalezy od tego jakie sa dzeici w grupie twojego dzeicka, jacy rodzice i jaki opiekunki...
            • wrzesniowamama07 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 13:35
              Myślę, że słusznie nie zgadzasz się na ton części wypowiedzi na tym wątku, uważnie przeczytałam Twoje wpisy i przede wszystkim pytanie, jakie stawiasz. Moim zdaniem dziecko, które w tej chwili ma 4 lata i zaczęło przedszkolną karierę dość chorowicie i na dodatek jest w grupie mieszanej wiekowo ma wszelkie prawa do tego, by być nieco osobno i nie socjalizować się "książkowo".

              Ale rzeczywiście moim zdaniem powinniście zwrócić uwagę nie tyle na dostarczenie dziecku zajęć dodatkowych zorganizowanych, co na stworzenie warunków, by wszedł w grupę rówieśniczą i miał okazję do swobodnej zabawy i nawiązania interakcji. W zerówce szkolnej będzie miał taką okazję na pewno. I dlatego, nawet w sytuacji gdy macie możliwość zabierania go zaraz po podstawie programowej, dałabym dziecku godzinę lub dwie (jeśli oddział zerówkowy będzie sensowny) dziennie dodatkowo. Niech to będzie nawet godzina na początku - czas, kiedy jest więcej czasu na zupełnie swobodne zabawy. Dla pięciolatka najważniejszą umiejętnością, jaką może zdobyć, jest właśnie wejście w grupę, nauka kompromisu (nawet konformizmu, czyli dostosowania się do grupy). To naprawdę ważne.

              Nic złego się nie wydarzyło i na pewno nie jest żadnym waszym błędem że syn takich umiejętności jeszcze nie posiadł - częściowo ze względów zdrowotnych. On dopiero będzie pięciolatkiem od września.
              • anku1982 Re: masz swira na puncie tych zajec dodatkowych? 10.02.14, 13:44
                bardzo Ci dziękuję za wszelkie radysmile
    • tititu Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 11.02.14, 10:06
      Posłałabym do zerówki przy fajnej szkole. Będzie miał rok by poradzić sobie, a przy okazji zaadaptować do życia w szkole.
      • tititu Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 11.02.14, 10:34
        Mam często chorujące dziecko. Więc z tej perspektywy napiszę:
        1. Z problemów z powrotem do grupy się wyrasta.
        Dziecko poznaje w przedszkolu "schemat uczęszczania" więc na zmianę przyzwyczaja się i odzwyczaja od rytmu szkolnego. Ale buntuje się tak jak przedszkolak jak dłużej chodzi (za długoooo). Co cenne - w szkole uczniów krzepi perspektywa ferii, wolnych dni, świąt itd. ;P
        Klasa entuzjastycznie wita dawno nie widzianego kolegę, bo się nie znudził i nie pamiętają już czy się z nim pokłócili 2 tygodnie temu. ;P
        Pani też się cieszy, że frekwencja się poprawi, szczególnie jak dziecko jest w stanie wejść płynnie w kolejną partie materiału.
        Więc choroby dokopują włąściwie głównie rodzinie.
        2. Z funkcjonowaniem społecznym jest różnie. Można i należy próbować dziecko integrować zapraszając kolegów itd ale na charakter nie ma rady i jak jest to typ, co chce mieć spokój, ciszę i czytać sobie o patyczakach to za dużo in fine nie zdziałasz. Myślę o perspektywie 5 letniej.
        Próbować jednak w moim rozumieniu sprawy należy.
        3. Zajęcia dodatkowe - nie rezygnuj! Wybierz coś fajnego z dużą dawką zabawy i wygłupów (np. judo) i zaprowadzaj. Pozna kolegów, będzie miał dodatkową grupę znajomych, będzie się czuł ważny, bo to "męski" sport. Przy okazji będzie miał okazję się przeziębiać, więc nie zmęczy go ciągłe chodzenie. ;P
        Ja zapisałam też na basen, bo lubi wodę.
        Dzieciak choruje mi mniej niż rok temu. Jeszcze kilka lat i będzie miał przyzwoitą frekwencję.
        • anku1982 Re: dylemat rodziców tegorocznego 5 latka 11.02.14, 20:09
          Dziękuję Ci za tak krzepiącą mnie odpowiedź, pozdrawiam ciepło!!smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka