kwianna37
26.06.14, 12:17
Witam.
Mam 6-letniego Olka (ur. marzec 2008), którego objął już obowiązek szkolny. Wiedziona obawami, sama zgłosiłam się do rejonowej poradni PPP o wydanie opinii. Niestety albo stety, synek otrzymał opinię o odroczeniu. Wiem, że wielu rodziców ucieszyłaby taka opinia, mnie na początku też. Jednak gdy synek się dowiedział, że nie idzie do I klasy, zaczęłam mieć wątpliwości. Olek wyraźnie to przeżywa, co dzień wraca do tego tematu, złości się, płacze, prosi, a ostatnio przyszedł do mnie i już ze spokojem powiedział, że on całe wakacje będzie ćwiczył bylebym go tylko posłała do I kl. Dodam, że od 4 roku jego życia chodzę z nim do logopedy, obecnie ma kłopoty z głoskami szumiącymi "sz", "cz". Poza tym Olek ma tzw. "ciężką" mowę, nie umie jeszcze płynnie się wypowiadać zwłaszcza, gdy dojdą emocje, a jego zasób słownictwa nie jest zbyt bogaty, ma również problem z uchwytem pisarskim. W opinii napisane jest wiele, o jego przeciętnych stronach nawet więcej niż o słabych, a co do tych słabych nieraz jedno zdanie przeczy drugiemu. Złożyłam już wniosek do szkoły o odroczeniu, ale nie wiedziałam, że moje dziecko tak to będzie przeżywało. Boję się, że odczuje, że jest gorsze i się zniechęci. Mój starszy syn Mikołaj (ur. w 2006) rok temu też zostawał w "0", ale wtedy zostawała też większość klasy, a tu jest zupełnie na odwrót. Co ja mam robić? Niby opinia z PPP powinna być tutaj wykładnią, ale z drugiej strony Pani Wychowawczyni jedyne co miała Olkowi do zarzucenia to tempo pracy (spowolnione), pani psycholog szkolna, która pilnuje dzieci na świetlicy nie zauważyła jakiś niepokojących oznak. Również rodzice dziwili się że nie posłałam Olka do szkoły i podawali przykłady dzieci, które poszły do I kl. a gorzej sobie radziły w 0 od Olka. Na ile taka opinia która trwała 4 godz. jest adekwatna do rzeczywistości? Czy nie lepiej kierować się zdaniem wychowawcy i psychologa oraz brać pod uwagę uczucia własnego dziecka?? Poradźcie, proszę...