Dodaj do ulubionych

Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dziecko?

26.06.14, 12:17
Witam.
Mam 6-letniego Olka (ur. marzec 2008), którego objął już obowiązek szkolny. Wiedziona obawami, sama zgłosiłam się do rejonowej poradni PPP o wydanie opinii. Niestety albo stety, synek otrzymał opinię o odroczeniu. Wiem, że wielu rodziców ucieszyłaby taka opinia, mnie na początku też. Jednak gdy synek się dowiedział, że nie idzie do I klasy, zaczęłam mieć wątpliwości. Olek wyraźnie to przeżywa, co dzień wraca do tego tematu, złości się, płacze, prosi, a ostatnio przyszedł do mnie i już ze spokojem powiedział, że on całe wakacje będzie ćwiczył bylebym go tylko posłała do I kl. Dodam, że od 4 roku jego życia chodzę z nim do logopedy, obecnie ma kłopoty z głoskami szumiącymi "sz", "cz". Poza tym Olek ma tzw. "ciężką" mowę, nie umie jeszcze płynnie się wypowiadać zwłaszcza, gdy dojdą emocje, a jego zasób słownictwa nie jest zbyt bogaty, ma również problem z uchwytem pisarskim. W opinii napisane jest wiele, o jego przeciętnych stronach nawet więcej niż o słabych, a co do tych słabych nieraz jedno zdanie przeczy drugiemu. Złożyłam już wniosek do szkoły o odroczeniu, ale nie wiedziałam, że moje dziecko tak to będzie przeżywało. Boję się, że odczuje, że jest gorsze i się zniechęci. Mój starszy syn Mikołaj (ur. w 2006) rok temu też zostawał w "0", ale wtedy zostawała też większość klasy, a tu jest zupełnie na odwrót. Co ja mam robić? Niby opinia z PPP powinna być tutaj wykładnią, ale z drugiej strony Pani Wychowawczyni jedyne co miała Olkowi do zarzucenia to tempo pracy (spowolnione), pani psycholog szkolna, która pilnuje dzieci na świetlicy nie zauważyła jakiś niepokojących oznak. Również rodzice dziwili się że nie posłałam Olka do szkoły i podawali przykłady dzieci, które poszły do I kl. a gorzej sobie radziły w 0 od Olka. Na ile taka opinia która trwała 4 godz. jest adekwatna do rzeczywistości? Czy nie lepiej kierować się zdaniem wychowawcy i psychologa oraz brać pod uwagę uczucia własnego dziecka?? Poradźcie, proszę...
Obserwuj wątek
    • mw144 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:09
      Znaczy odroczyłaś dziecko nie pytając je o zdanie?
      W tej sytuacji może da się jeszcze to odroczenie wycofać ze szkoły, warto spróbować.
      • kwianna37 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:17
        No, tak, ale przecież taki maluch nie zdaje sobie sprawy z obowiązków które go czekają. Ono teraz może zapewniać że się będzie uczył, nawet w wakacje, a potem będzie mu tylko zabawa w głowie. Olek bardzo zżył się z kolegami i ciężko mu się rozstać...
        • mw144 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 14:14
          kwianna37 napisał(a):

          > No, tak, ale przecież taki maluch nie zdaje sobie sprawy z obowiązków które go
          > czekają.
          O ile ma starsze rodzeństwo, to myślę, że zdaje sobie sprawę. Przynajmniej u mnie młoda (4 lata, w tym roku idzie do zerówki szkolnej) razem ze starszym ogląda jego książki, czasem odrabia za niego coś, jak trzeba napisać albo pomalować.

          Ono teraz może zapewniać że się będzie uczył, nawet w wakacje, a potem
          > będzie mu tylko zabawa w głowie.
          W sumie klasy 1-3 to zabawa.

          Olek bardzo zżył się z kolegami i ciężko mu s
          > ię rozstać...
          No właśnie, zżył się z kolegami i będzie mu latwiej.
          • morekac Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 10:26
            O ile ma starsze rodzeństwo, to myślę, że zdaje sobie sprawę. Przynajmniej u mnie młoda (4 lata, w tym roku idzie do zerówki szkolnej) razem ze starszym ogląda jego książki, czasem odrabia za niego coś, jak trzeba napisać albo pomalować.

            To się tylko tak wydaje. Po pójściu do szkoły nie będzie, że czasem sobie coś odrobi czy czasem sobie poogląda książki (co z punktu widzenia dziecka bywa atrakcyjne) - dziecko będzie musiało robić prace domowe i uczyć się - a tu już jest znacznie mniej atrakcyjne.
            Prawda jest taka, że jeśli dziecko ma poważne problemy, to ich nie nadrobi w 2 miesiące. Mniej poważnych pewnie też nie, ale da się z nimi nieźle funkcjonować.
            Pytanie tylko, czy w poradni odraczają z powodu poważniejszych problemów czy też raczej z powodu najmniejszych wskazań do odroczenia?
        • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 09:32
          Jeśli za pójściem do szkoły są wyłącznie przyjaźnie przedszkolne, a przeciw logopedia , grafomotoryka ,wolne tempo pracy itd - to ja bym jednak odraczała. Przyjaźnie przedszkolne szybko wyparowują, kolegów będzie miał nowych, a problemy zostaną. W 2 miesiące nie nadrobicie tego, czego syn nie nadrobił przez 2 lata. Klasa I wcale nie jest taka lajtowa jak tu niektórzy piszą. Nie jest lajtowa zwłaszcza dla dzieci z jakimiś problemami utrudniającymi naukę.
      • budzik11 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:19
        mw144 napisała:

        > Znaczy odroczyłaś dziecko nie pytając je o zdanie?

        A co dziecko może mieć do powiedzenia w tej kwestii? Nie, że uczucia nie są ważne, ale po prostu nie wie, co je czeka, jak szkoła wygląda, jakie są wymagania i czy będzie im w stanie sprostać. Dziecko nie wie, co jest dla niego dobre, a co nie, więc rodzic powinien o tym z dzieckiem porozmawiać, wyperswadować mu, wytłumaczyć, a nie kierować się 9wyłącznie i przede wszystkim) zdaniem dziecka.
        Ja jestem przeciwniczką odraczania, mam dzieci październikowe (więc jeszcze młodsze niż twój, chociaż z innych roczników), obydwoje poszli do szkoły jako 6-latki. Ale w tym akurat wypadku posłuchałabym opinii specjalistów. Nie sugerowałabym się zbytnio nauczycielce z zerówki (często dostają wytyczne jak mają nastawiać rodziców, zależnie od potrzeb/możliwości szkoły), ani tym bardziej pani ze świetlicy. W PPP pracują osoby raczej obiektywne, im nie zależy, że aby dzieci szły, lub nie szły do szkół, chyba, że rodzic nalega na opinię w którąś stronę. Jeśli dziecko nie spełnia pewnych standardów/wymagań, to naprawdę może mieć problem w szkole. U mojego syna jest chłopiec, który poszedł jako 6-latek, ale raczej dlatego, że ma ambitnych rodziców, którzy chcieli pokazać, że "jak nie da sobie rady, jak da!" i teraz niestety zostaje na drugi rok w I klasie. Na szczęście rodzice zdali sobie sprawę ze swojego błędu i nie protestują.
        Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy jest jakaś różnica między zostawieniem dziecka na drugi rok w zerówce, czy w pierwszej klasie...
        • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:27
          W tej sytuacji o ile problemy z mową sa poważne - nie posłałabym dziecka. Ale jesli wątpliwe? A najlepiej byłoby, aby dziecko zobaczyła nie poradnia, ale jakaś znajoma nauczycielka klas I-III. Bo na pewno byłoby znacznie lepiej, aby dziecko poszło do szkoły, jeśli tak bardzo chce. Takie zostawienie w przedszkolu, gdy dziecko odczuwa to jako porażkę, na pewno nie jest dobre. Może się odbić na całej nauce szkolnej, bo najwyraźniej syn uznał, ze jest głupszy i gorzej przygotowany od kolegów, a to jest bardzo poważny problem. Jesli zostanie w przedszkolu z takim przeświadczeniem - ze inni mogą iść do szkoły, a on nie - to będzie trudno potem wytłumaczyć mu, że jest równie zdolny, co koledzy.
          • kwianna37 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:37
            Verdana, myślę, że problemy z mową nie są bardzo poważne. Dziecko generalnie jest nieśmiałe i podczas próby wypowiedzenia się nieraz zacina się i tak jakby nie umiało ubrać myśli w słowa... Do tego dochodzi wada wymowy, brak sz i cz, nad czym pracujemy. Gdybym się zdecydowała, to czy można jeszcze cofnąć wniosek o odroczenie i do kiedy...czy we wrześniu będzie to jeszcze możliwe?
        • fogito Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:31
          Jesli nie posluchasz dziecka to zrobisz my krzywde na Cale zycie. Chce isc do szkoly niech idzie, a Ty mozesz go wspomagac w tej decyzji przez Caly nastepnych rok.
        • kwianna37 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:31
          Budzik11...tylko jak mam to wyperswadować to dziecku, kiedy ono tak to przeżywa? Co do opinii nauczycielki a pań z PPP, to wydaje mi się że jednak Pani chyba więcej przebywa z dzieckiem i zna jego możliwości. Ja może specjalnie nie nalegałam w poradni na odroczenie dziecka, lecz wyraziłam swoją obawę o to że sobie nie poradzi, no i w końcu wniosek o diagnozę był skierowany od rodzica a nie ze szkoły...Zastanawiam się nad skutecznością takiej diagnozy i trafnością opinii, skoro nauczycielka nic nie zauważyła. MOże popełniłam błąd udając się do PPP??
          • budzik11 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 14:45
            kwianna37 napisał(a):

            > Budzik11...tylko jak mam to wyperswadować to dziecku, kiedy ono tak to przeżywa
            > ?

            Ale to chyba nie pierwsza w jego życiu odmowa. Dzieci rózne rzeczy chcą mieć, nie wszystkie dostają, rodzice zwykle potrafią z nimi rozmawiać i je przekonać - o ile sami są tego pewni i mają argumenty. W waszym wypadku sama nie wiesz, co robić i tu jest problem. ale tez nie możesz kierować się głównie tym, że dziecko chce. Tym bardziej, że teraz chce, w październiku będzie płakać, że jednak nie chce, i co wtedy?

            Co do opinii nauczycielki a pań z PPP, to wydaje mi się że jednak Pani chyba
            > więcej przebywa z dzieckiem i zna jego możliwości. (...)Zastanawiam się nad skutecznością takiej diagnozy i trafnością opinii
            > , skoro nauczycielka nic nie zauważyła.

            Ja mam w rodzinie nauczycieli i wiem, jak takie opinie o dziecku ze szkoły powstają, jest nawet jakiś specjalny program, w którym po prostu klika się wybrane frazy i tyle, nauczycielka specjalnie nie musi się zastanawiać, to sztampa. Ma zresztą 20-kilkoro dzieci, nie skupia się specjalnie na jednym, nie obserwuje go. Zresztą w poradni mają testy, bardzo precyzyjne, gdzie psycholog i pedagog oceniają dziecko konkretnie pod kątem umiejętności wymaganych w nauce szkolnej. W zerówce dzieci muszą umieć inne rzeczy niż potem w nauce początkowej, wymagania są inne.
            Dla pocieszenia - mój syn też ma wadę wymowy (też brak "sz, cz, dż, l i r", generalnie brak pionizacji języka), ale nie ma to wpływu ani na jego kontakty towarzyskie, ani na wyniki w nauce (jutro dostanie nagrodę), a logopeda, do której chodzi od "czterolatków" w zerówce, jest jego wychowawczynią smile
      • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 09:36
        mw144 napisała:

        > Znaczy odroczyłaś dziecko nie pytając je o zdanie?
        > W tej sytuacji może da się jeszcze to odroczenie wycofać ze szkoły, warto sprób
        > ować.
        Kilulatek nie podpisuje się na takich dokumentach. Takie odroczenie da się wycofać tak samo jak odroczenie w którym delikwent był pytany o zdanie. Tzn może się da, a może się nie da.
      • kwiat_w_kratke Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 17:44
        mw144 napisała:

        > Znaczy odroczyłaś dziecko nie pytając je o zdanie?


        "Kochane dziecko czy chcesz iść z kolegami do pierwszej klasy, czy może wolisz zostać sam w zerówce? Aha, wolisz iść do pierwszej klasy? Rozumiem, w takim razie idziesz do pierwszej klasy" big_grin
        Naprawdę, podobnej bredni jeszcze chyba jeszcze nie czytałam. Przed operacją serca też należy zapytać się dziecko o zdanie, a jeżeli się nie zgodzi i będzie mu przykro - cóż, trzeba tylko zadzwonić do szpitala i odwołać zabieg ratujący życie?

        Do autorki wątku: To Ty jesteś matką, i naprawdę czas najwyższy, żebyś zrozumiała, kto z waszej dwójki jest człowiekiem dorosłym. Jeżeli nie jesteś pewna kompetencji specjalistów, do których się zwróciłaś, wyślij dziecko na dodatkowe badanie - możesz do jakiejś poradni prywatnej - na stronach kuratorium znajdziesz te polecane, których opinia jest wiążąc dla szkół. Ale gadanie, że"wychowawczyni czy psycholog niczego nie zauważyły"... nawet tego nie skomentuję. Czy one przeprowadziły wnikliwe badanie dziecka, czy po prostu w gromadzie innych dzieci to akurat dziecko specjalnie się nie wyróżnia?

        Na ile brać pod uwagę uczucia dziecka? Oczywiście, że powinnaś je brać pod uwagę i przejmować się nimi. Poświęć dużo czasu na rozmowę z synem, wytłumacz mu spokojnie i przystępnie, że rozpoczęcie nauki w szkole z tymi kolegami a nie innymi, nie jest końcem świata. (nie próbuj nam opowiadać, że Twój syn jest jedynym dzieckiem w szkole, które zacznie pierwszą klasę w wieku siedmiu lat, bo w to nie uwierzę). Porozmawiaj z nim, ale z pozycji człowieka dorosłego, a nie drugiego, przestraszonego dziecka.
        • andaba Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 21:41
          > mw144 napisała:
          >
          > > Znaczy odroczyłaś dziecko nie pytając je o zdanie?
          >
          >
          > "Kochane dziecko czy chcesz iść z kolegami do pierwszej klasy, czy może wolisz
          > zostać sam w zerówce? Aha, wolisz iść do pierwszej klasy? Rozumiem, w takim raz
          > ie idziesz do pierwszej klasy" big_grin


          Owszem, ja sie właśnie zapytałam córki, czy chce iśc do pierwszej klasy, czy chce zostac w zerówce.
          Wybrała pierwsza klasę, co było zdecydowanie dobra decyzją. Owszem, nie miała żadnych problemów i deficytów, co pewnie troche zmienia postac rzeczy, ale nie do końca.
        • annubis74 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 02.07.14, 20:24
          > "Kochane dziecko czy chcesz iść z kolegami do pierwszej klasy, czy może wolisz
          > zostać sam w zerówce?

          takie pytanie nie jest moim zdaniem bez sensu. oczywiście że dziecko nie ma pełenej świadomości tego co czeka je w szkole, ale z drugiej strony to właśnie ono a nie mamusia z tatusiem będą do szkoły chodzić. Odpowiedź dziecka nie powinna byc najważniejszym kryterium oceny: posłać czy nie, ale powinna być w jakimś stopniu wzięta pod uwagę
          My najpierw porozmawialiśmy z nauczycielką by utwierdzić się w przekonaniu ze nasze dziecko ewentualnie podoła, a później wiedząc że jedna i druga opcja jest dostepna (córka lipcowa wiec nawet nie wymagałąby odroczenia) - zapytaliśmy ją o zdanie
    • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 26.06.14, 13:57
      ale jakie były konkretnie przyczyny odroczenia? Dydaktyczne, emocjonalne, logopedyczne? Może faktycznie da się jeszcze popracować przez dwa miesiące by nadrobić ewentualne braki? Co do nauczycielek, faktem jest, że one lepiej znają dziecko niż psycholog po kilku godzinach badań. Ale wiem też od znajomych koleżanek, które pracują w przedszkolu, że dyrekcja sugeruje co mają mówić rodzicom w zależności jaka opcja bardziej pasuje w przedszkolu. Co nie znaczy, że tak musi być u ciebie. Może spróbuj jeszcze w prywatnej poradni.
      • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 09:26
        mado.piag napisała:

        > ale jakie były konkretnie przyczyny odroczenia? Dydaktyczne, emocjonalne, logop
        > edyczne? Może faktycznie da się jeszcze popracować przez dwa miesiące by nadrob
        > ić ewentualne braki?
        Dziecko w poradni od 4-go roku życia, ale braki teraz nadrobi w 2 m-ce?

    • sion2 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 10:35
      Przyznam że w życu nie przyszłoby mi do głowy żeby w tak waznej sprawie jak rozpoczęcie nauki, kierowac sie uczuciami dziecka. Znam dziecko które naprawde bardzo pragnie polecieć na Księżyć. Ciekawe czy uznacie że zdaje sobie sprawę z tego z czym to sie wiąże, jak jest na Księzycu i ile trzeba sie przygotowywać. Ma 7 lat, no ale chce to niech leci?

      Argumentowanie że dziecku bedzie niezmiernie przykro jest chybione bo naprawdę przykro to mu bedzie jesli koledzy zaczną wysmiewać sie z jego wady wymowy, nie bedzie w stanie w klasie wypowiedziec sie glosno, jesli nie bedzie nadążać za kolegami w pisaniu i rysowaniu. Tego stresu jakoś nie bierzecie pod uwagę.
      Moja bratanica m.in. dlatego nie poszła do 1 klasy jako 6-latka że ma wadę wymowy. Przez rok czasu zrobiła niesamowite postepy w mowie, mówi wyraźnie, wolno i wreszcie pojawiło się "r". Jednoczesnie sama z siebie zaczela sie interesowac czytaniem i pisaniem, w rezultacie idzie od wrzesnia do klasy z rozszerzonym angielskim (7 godzn tygodniowo) posiadajac juz umiejetnosc czytania bez dwuznaków i jako takiego zapisywania drukowanymi lietrami ze słuchu. Rok temu tez z trudem na konkretach dodawała do 10, w tej chwili w pamieci dodaje w zakresie 20. Nauczyła sie tego wszystkiego chodząc do przedszkola, mimochodem, bez siedzenia w ławkach, bez odrabiania lekcj, wiodąc beztroskie zycie przedszkolaka. Po co było zatruwac jej zycie i slęczec nad lekcjami z nią skoro mozna bylo tego uniknąć?
      Obecnie jej rozwój bardzo przyspieszył, normalnie smieje w twarz osobom które twierdzą że nie ma różnic miedzy 6 a 7-latkiem. Różnica jest bardzo duza, także w rozwoju emocjonalnym. Moja bratanica jest niesmiala bardzo, przez rok takze w tej dziedzinie sie rozwinela i kazdy to widzi.

      Dziecko nie wie co je czeka w szkole a ty sie przejmujesz jego chwilowym pogorszeniem nastroju. Może tez odwołaj wszystkie wizyty u denstyty bo wiesz - on sie stresuje na pewno przed nimi, jeszcze nabawi sie urazu na całe zycie? lepiej nie chodzic do dentysty.
      • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 18:10
        Moje dzieci są dorosłe i nie wymawiają r - tzn wymawia francuskie "r" najmłodszy, który poszedł jako 6-latek i przy którym nie pozwoliłam juz logopedzie ruszać tego "r" - bo przy starszych zlikwidowano grasejowanie, a "r" nie nauczono.
        Naprawdę, drobne wady wymowy nie mają aż takiego znaczenia.
        Mój syn został wysłany jako sześciolatkę m.in dlatego własnie, że dziecko, które dobrze czyta i nieźle pisze koszmarnie się nudzi w szkole , co wcale nie gwarantuje sukcesów szkolnych. A moje starsze odżyły idąć do szkoły, choć wcale nie były potem rewelacyjnymi uczniami. Życie przedszkolaka, wbrew pozorom, nie jest takie beztroskie, cały dzień zorganizowany, a wyzwania intelektualne czasami zerowe. W szkole czuły sie znacznie bardziej wolne, bo nareszcie sporo decyzji podejmowały same.
        Problem nie w tym, czy dziecko chce (bo też nie uważam tego za istotne), ale na tym, że dziecko poczuło sie, zostając w przedszkolu, gorsze od kolegów. Oni okazali się zdolni do szkoły, on nie. To nie chodzi o "niezmiernie przykro", tylko o to,z ę pierwszy przekaz na temat szkoły, jaki dziecko dostaje jest "nie nadajesz sie". I nie łudźmy się, że da sie to rozwiązać tłumaczeniem. Bo prawda jest własnie taka - zostawiasz dziecko, bo uważasz, ze jest gorzej rozwinięty od rówieśników.
        Jeśli to prawda - lepiej zostaw mimo wszystko, licząc sie z problemami. Jeśli nie - ja bym posłała do szkoły, pod warunkiem, że liczy sie najbardziej dziecko, a nie jego przyszłe szkolne oceny. Bo jedno stracisz prawie na pewno - zapał do pracy.
      • asia_i_p Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 08:01
        No widzisz, a moja córka poszła do szkoły jako sześciolatka i w trzeciej klasie szkolna logopeda nauczyła ją wymawiać "l" i "r". Przez te dwa lata w pierwszej i drugiej nikt się z niej nie śmiał, jak również nie śmiał się ze mnie przez całą edukację szkolną (do dzisiaj nie wymawiam prawidłowego polskiego "r", bardziej to przypomina angielską wersję tej głoski).
    • xyz_xyz1 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 27.06.14, 11:22
      Jestem zdecydowanie przeciwny posyłaniu dziecka w takiej sytuacji jak opisany. Przyjaźnie przyjaźnią a problemy problemami.
      Co więcej jeśli dziecko w przyszłym roku nadal będzie miał problemy poważnie zastanowiłby się nad kolejnym odroczeniem. Lepiej jeśli pójdzie do szkoły przygotowany w 100% nawet 2 lata później niż by zaszła potrzeba zostawienia go na 2 rok w 1 czy 2 czy 3 klasie z powodu naprawdę poważnych problemów z nauką.
      Sam znam przypadek odroczenia 7 letniego a nie 6 letniego dziecka z powodu podobnych problemów który w końcu poszedł do 1 klasy w wieku 8 lat kiedy już nie było problemów (albo może raczej kiedy zmalały one do akceptowalnych) jak jakoś sobie dzieciak poradził choć orłem nigdy nie był. Nie mniej ukończył edukację bez gigantycznych problemów. A obawiam się iż gdyby poszedł normalnie mogło by być źle. Rok w ta rok w tamtą nie robi zbyt wielkiej różnicy zwłaszcza teraz kiedy 6 latków w 1 klasie nie będzie zbyt wiele. Dziecko nie musi wszystkiego rozumieć natomiast rola rodzica jest podejmowanie właściwych decyzji nawet wbrew dziecku. Zycie nie jest usłane różami i niestety choć to smutne im prędzej się dzieciak tego nauczy tym lepiej dla niego. Umiejętność radzenia sobie z niepowadzeniami to niestety konieczność.
      • dantonka Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 17:50
        Przychylam się do opinii osób, które twierdzą, że nie należy ulegać dziecku w tej kwestii. Można spokojnie wytłumaczyć mu swoją decyzję, w taki sposób, że nie poczuje się gorsze od kolegów.
        Od jakiegoś czasu obserwuję dzieciaka, który postawił na swoim i uczy się w klasie razem ze swoimi kolegami o rok starszymi - różnice są bardzo duże, chłopiec bardzo na tym traci, nie jest w stanie skoncentrować się na nauce, a jego życie towarzyskie w tej klasie również nie jest udane.
    • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 20:02
      masz jeszcze takie rozwiazanie, ze puszczasz dziecko do I klasy i jesli beda problemy, to cofasz je do zerowki. W klasie mojej corki w tym roku byla taka sytuacja. Chlopiec (6 lat) zaczal nauke we wrzesniu, ale w listopadzie wrocil do zerowki.
      Ja bym dala szanse dziecku.
      • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 21:27
        > masz jeszcze takie rozwiazanie, ze puszczasz dziecko do I klasy i jesli beda pr
        > oblemy, to cofasz je do zerowki.

        dla mnie to najgorsze rozwiązanie z możliwych. Wtedy to dopiero poczucie wartości dziecka spadnie do zera. Był w szkole, ale się nie nadawał i teraz musi wrócić do maluchów.
        • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 21:34
          mnie tez sie takie rozwiazanie nie podoba. Na rowni zreszta z pozostawieniem dziecka na drugi rok w zerowce lub I klasie.
      • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 20:39
        ciekawe jakim sposobem odkryto juz po dwóch miesiacach, że dziecko sie do szkoły nie nadaje?...
    • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 21:49
      niestety ale jako, że reforma od początku robiona jest bez logiki, to teraz wychodzą takie kwiatki. A to dziecko odroczone, a rodzic chce posłać, a to dziecko nie dostało odroczenia, a rodzic nie chce puścić do I klasy, a to jedyna 6 latka w szkole bo reszta odroczyła, albo cztery siedmiolatki wśród młodszych, itp, itd. Chyba ustawodawca nie przewidział tego w swoich założeniach, a to dopiero początek. Ciekawe jakie wątki będą za rok czy dwa jak wszystkie 6 latki pójdą do szkoły. Dopiero się zacznie.
      • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 22:14
        A jak mialo by to wygladac? Skoro dano rodzicom prawo wyboru i rozciagnieto na kilka lat obowiazek nauki w szkole od 6 r.z., to tego nalezalo sie spodziewac. Ilosc rodzicow zglaszajacych sie po odroczenia dla dzieci jest ogromna. Moim zdaniem to jest jakies nieporozumienie - czyzby nagle wiekszosc dzieci 6 letnich byla w jakis sposob uposledzona, ze sie do szkoly w zadnym razie nie nadaje? A moze to rodzice robia ze szkoly demona, ktory pozre ich biedne malenstwo?
        Wsrod rodzicow, ktorzy, tak jak ja, poslali dzieci w wieku 6 lat do I klasy nie spotkalam NIKOGO, kto zalowalby swojej decyzji. Niezaleznie od tego, czy dzieciaki trafily do malych, wielkich, panstwowych, czy prywatnych szkol. Za to spotkalam sie z rodzicami, ktorzy zaluja, ze zatrzymali dziecko w zerowce (majac pozytywna opinie wynikajaca z testu gotowosci szkolnej), bo w ciagu roku okazalo sie, ze dziecko sie nudzi w zerowce, ze rodzice chodza do pani i prosza o dodatkowe, trudniejsze, zadania/zajecia, bo "przeciez to juz bylo". Czyli co? We wrzesniu bylo niedojrzale emocjonalnie, a juz w grudniu za madre, by byc w zerowce? Malo tego, wychodzi na to, ze 6 latki wypadaja lepiej na tle 7 latkow w rownoleglych (lub tez mieszanych) klasach. Przy identycznym programie nauczania.

        Za to boje sie tloku za rok, gdy moj syn bedzie szedl do I klasy, gdy juz nikt nie bedzie mial wyboru i kazdy 6 latek bedzie w I klasie. Tloku, ktorego mozna bylo by uniknac, gdyby teraz rodzice nie wpadali w histerie.
        • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 22:24
          aleksandra1977 napisała:
          > ? Malo tego, wychodzi na to, ze 6 latki wypadaja lepiej na tle 7 latkow w rowno
          > leglych (lub tez mieszanych) klasach. Przy identycznym programie nauczania.
          Akurat to da się łatwo wyjaśnić. Do tej pory do klasy I jako 6-latki szły w większości dzieci jednak powyżej przeciętnej: albo bystrzejsze od reszty albo przynajmniej zadbane edukacyjnie i mogące liczyć w domu na duże wsparcie. Więc 6-latki w szkole są średnio ponad przeciętną dla rocznika, a poza szkołą są średnio poniżej przeciętnej. Więc w rezultacie masz ponadprzeciętne 6-latki i podprzeciętne 7-latki.


          > Za to boje sie tloku za rok, gdy moj syn bedzie szedl do I klasy, gdy juz nikt
          > nie bedzie mial wyboru i kazdy 6 latek bedzie w I klasie. Tloku, ktorego mozna
          > bylo by uniknac, gdyby teraz rodzice nie wpadali w histerie.
          Tłok tak czy siak byłby. I tak jest nieźle bo została ograniczona liczba dzieci w klasie I.
          • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 23:21
            jakw napisała:
            Do tej pory do klasy I jako 6-latki szły w wię
            > kszości dzieci jednak powyżej przeciętnej: albo bystrzejsze od reszty albo przy
            > najmniej zadbane edukacyjnie i mogące liczyć w domu na duże wsparcie.

            Jeszcze chwila i uwierze, ze mam w domu genialne dziecko wink Dziecko, ktore przeplakalo niemal caly okres przedszkolny, trzymajace sie maminej spodnicy, niesmiale, przez ostatni rok, bedac 6 latka w I klasie, rozwinelo skrzydla i skonczylo I klase z wyroznieniem, jako najlepsza uczennica w klasie (razem z 4 innymi dziecmi z klasy). I zeby nie bylo - przed rokiem tez mialam obawy, jak sie odnajdzie w szkole, ale nigdy nie przeszlo mi przez mysl, zeby, poprzez odroczenie, nie dac jej na to szansy. Dzis moge byc z niej dumna.
        • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 28.06.14, 22:47
          Skoro dano rodzicom prawo wyboru i rozciagnieto na
          > kilka lat obowiazek nauki w szkole od 6 r.z., to tego nalezalo sie spodziewac.
          To jest odpowiedź na twoje pytanie. Gdyby od początku nie dano rodzicom wyboru, tylko wprowadzono reformę raz, a dobrze, to teraz nie byłoby tylu problemów. Niestety chcieli ją wprowadzić za szybko, bez odpowiedniego przygotowania co spowodowało, że musieli się z niej wycofać, rozciągając obowiązek nauki od 6 roku.

          Ilosc rodzicow zglaszajacych sie po odroczenia dla dzieci jest ogromna. Moim zd
          > aniem to jest jakies nieporozumienie - czyzby nagle wiekszosc dzieci 6 letnich
          > byla w jakis sposob uposledzona, ze sie do szkoly w zadnym razie nie nadaje? A
          > moze to rodzice robia ze szkoly demona, ktory pozre ich biedne malenstwo?

          Niestety to jest prawda. Tutaj zauważyłam pewną zależność (przynajmniej u mnie), że rodzice, którzy mają starsze dzieci w szkole chętniej puszczają swoje młodsze do I klasy, bo widzą, że nie jest tak strasznie. Najgorzej jak do szkoły ma iść pierwsze dziecko.

          > Za to boje sie tloku za rok, gdy moj syn bedzie szedl do I klasy, gdy juz nikt
          > nie bedzie mial wyboru i kazdy 6 latek bedzie w I klasie. Tloku, ktorego mozna
          > bylo by uniknac, gdyby teraz rodzice nie wpadali w histerie

          To jest jeden z argumentów dla których posyłam swoje dziecko w tym roku. Teraz po odroczeniu większości dzieci z jej grupy oraz po tym jak liczny jest rocznik 2009 w naszej miejscowości stwierdzam, że tak będzie lepiej.
      • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 20:42
        mado.piag napisała:

        > Ciekawe jakie wątki będą za rok czy dwa jak wszystkie 6 latki pójdą
        > do szkoły. Dopiero się zacznie.
        Wtedy to sie właśnie skończy.
        • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 20:57
          jedne problemy się skończą to zaczną się inne. Chociażby takie, że dzieci które pójdą do szkoły jako niespełna 6 latki (np grudzień 2009 r), nie radzą sobie w klasie, w której są dzieci ponad dwa lata starsze (np odroczony styczeń 2008 r)
          • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 21:26
            mado.piag napisała:
            dzieci które
            > pójdą do szkoły jako niespełna 6 latki (np grudzień 2009 r), nie radzą sobie w
            > klasie, w której są dzieci ponad dwa lata starsze (np odroczony styczeń 2008 r
            > )

            oby nikomu nie przyszlo do glowy tworzyc takich klas
            • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 21:35
              w przypadku małych szkół innego rozwiązania nie będzie.
          • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 30.06.14, 19:37
            mado.piag napisała:

            > jedne problemy się skończą to zaczną się inne. Chociażby takie, że dzieci które
            > pójdą do szkoły jako niespełna 6 latki (np grudzień 2009 r), nie radzą sobie w
            > klasie, w której są dzieci ponad dwa lata starsze (np odroczony styczeń 2008 r
            > )

            najgorzej to będą miały te najstarsze, które sobie gorzej radzą smile Myślisz że takich dzieci nie ma?
            A ludzie w końcu przestaną sie zastanawiac czy to że dziecko sobie gorzej radzi w szkole wynika z jego wieku
            • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 30.06.14, 20:10
              pewnie są chociaż myślę, że w mniejszości. Ale faktycznie dla dziecka, które jest starsze, a mimo to gorzej sobie radzi z nauką niż jego młodsi koledzy w klasie, trauma będzie jeszcze gorsza, niż gdyby był z rówieśnikami. Szczególnie jak otoczenie będzie podkreślać, że jest starszy, a mniej umie, potrafi. Rodzice odroczonych dzieci, mimo wszystko chyba takiego argumentów nie biorą pod uwagę.
              • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 30.06.14, 20:18
                mado.piag napisała:

                > Rodzice o
                > droczonych dzieci, mimo wszystko chyba takiego argumentów nie biorą pod uwagę.

                Oczywiście że biorą, jak uważam, że najbardziej traca na tym mieszaniu dzieci poodraczane, starsze.
                • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 30.06.14, 20:19
                  mama303 napisała:

                  > Oczywiście że biorą

                  miało być że NIE biorą
              • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 08:42
                To chyba szanowne mamusie się tak nakręcają kto starszy a kto młodszy, kto lepiej czyta i kto dostał więcej, a kto mniej słoneczek od pani. Dzieci mają po prostu kolegów i koleżanki.
                • mado.piag Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 09:20
                  niestety nie tylko mamusie. Ostatnio pani dyrektor przedszkola ostro namawiała mnie, żeby odroczyć córkę i nie wysyłać do szkoły, bo wtedy będzie miała szanse za rok być najlepszą uczennicą w grupie. Czym bardzo skutecznie przekonała mnie do tego, żeby córkę jednak posłać do I klasy.
    • jagienka75 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 29.06.14, 12:39
      ja sama bym się jednak kierowała opinią z PPP a nie tym, co chce dziecko.
      obawiałabym się, że sobie w pierwsazej klasie nie poradzi.
    • rolly_mo Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 08:43
      Sama najlepiej znasz swoje dziecko. Opinia z poradni jest obiektywna (no chyba że teraz odraczają wszystkim jak leci - przyznam, że nie znam tematu).
      Nie kieruj się raczej opinią przedszkolanek, które chcą dzieciaki wypchnąć do szkoły.
      Jeśli syn ma jakieś deficyty o których piszesz, to poczekać, na wszystko przyjdzie pora. Przekonałam się na własnej skórze, jak i o tym, ze przedszkolne przyjaźnie kończą sie wraz z pójściem do szkoły.
      Spokojnie, nie nakręcaj młodego.
    • krysiawa Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 09:33
      Droga mamo! Pierwsza klasa to nie zabawa ,a nauka i nie zawsze przyjemna.Nie wiem jakim systemem idą inne dzieci w szkołach i klasach 1-3 ,ale w 1 klasie mojego syna są dyktanda (trudne),sprawdziany(wcale nie łatwiejsze) i rzadko kiedy jest czas na zabawę (no chyba że na lekcji wf).Decyzję podejmij sama,nie kieruj się forum ,sama najlepiej znasz swoje dziecko.Gdybym miała wobec swojego 6-letniego syna wątpliwości to pozostałby w zerówce,rok to bardzo długi okres czasu i Twój syn nadrobi zaległości.Pozdrawiam
    • klaviatoorka Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 10:31
      Po to rodzic jest dorosły, żeby był mądrzejszy od dziecka.
      Dzieci często upierają się przy czymś, czego bardzo chcą, lub bardzo się boją- zabawki/ dentysta
      Tłumacz mu długo i systematycznie, dlaczego lepiej mu będzie na razie w zerówce
      Pamiętaj, że jeśli poradnia wydała taką opinię przy obecnej nagonce na sześciolatków w szkole - coś musi być na rzeczy.
      Twój syn może przeżyć o wiele większe rozczarowanie, kiedy wychowawczyni w szkole będzie codziennie zgłaszać Ci, że rozwala zajęcia, nie radzi sobie z pracą na lekcji, czy zadaniami domowymi. Będzie widział, że nie osiąga takich sukcesów jak rówieśnicy- słąbiej czyta, wolniej pisze, nie radzi sobie z wypowiedziami na lekcji- czy wtedy będzie miał lepsze samopoczucie?
      Pójście do klasy z młodszymi dziećmi może zapewnić mu osiąganie sukcesów, chociażby w sporcie, a co za tym idzie- wzmocni jego samoocenę i motywację do pracy.

      Pracujcie na wypowiadaniem się, głoskujcie, ćwiczcie mowę przez wakacje i życzę podjęcia mądrej decyzji
      • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 17:49
        klaviatoorka napisała:

        > Pamiętaj, że jeśli poradnia wydała taką opinię przy obecnej nagonce na sześciol
        > atków w szkole - coś musi być na rzeczy.

        to jest akurat nieprawda o tej nagonce w poradniach a odroczenia w wielu poradniach sa nagminne. Koleżanka poszła i ładnie poprosiła i dostała odroczenie dla córki, państwowa poradnia!
    • frestre Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 11:45
      nie posłałabym do szkoły po odraczającej opinii z PPP

      przez rok pracowałabym intensywnie nad słownictwem ( codzienne czytanie przed snem, puszczanie słuchowisk muzycznych -duży wybór w wielu bibliotekach publicznych )
      logopeda (może nawet prywatnie? oprócz dotychczasowego, bo inne spojrzenie, inne metody, podejście może dużo dać)

      nie wiem, gdzie mieszkasz? ale może o opinie popros inną instytucję? są ośrodki w wielu miastach zajmujące się dziećmi...
      np w Gdańsku "Wyspa", w Wejherowie "Trampolina"
      wygugluj i poczytaj

      a z dzieckiem rozmawiaj...idą inne/z jego przedszkola dzieci do zerówki?
      może jakiś fajny kolega/koleżanka?
      przez wakacje spróbuj spotkać się z "tym" kolegą częściej?

      szukaj rozwiązań smile
    • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 01.07.14, 12:09
      Na ile taka opinia która trwała 4 godz. jest adekwatna do rzeczywistości
      > ? Czy nie lepiej kierować się zdaniem wychowawcy i psychologa oraz brać pod uwa
      > gę uczucia własnego dziecka??

      No wlasnie, sama sie nad tym zastanawiam, jak ktos, kto kompletnie nie zna dziecka, w tak krotkim czasie, gdy dochodza emocje dziecka, wydaje opinie, ktora determinuje dalsze decyzje?

      Moim zdaniem wychowawca w przedszkolu lepiej zna Twoje dziecko niz jakas przypadkowa osoba z poradni, ktora pierwszy raz widziala na oczy Twoje dziecko.

      Olkowi do zarzucenia to tempo pracy (spowolnione), p
      > ani psycholog szkolna, która pilnuje dzieci na świetlicy nie zauważyła jakiś ni
      > epokojących oznak.

      Myslisz, ze w szkole wszystkie dzieci nadazaja z tempem pracy? Nie, nie nadazaja, ale po to jest nauczyciel, zeby to tempo zoptymalizowac, co zreszta robi (zarowno w jedna, jak i w druga strone). Nie potrafi dobrze trzymac dlugopisu, czy kredki? Moja tez nie umiala, a psycholog w przedszkolu stwierdzila, ze dziecko ma problem z lateralizacja, ze na pewno bedzie miala ogromne problemy z nauka z tego powodu i usilnie namawiala mnie, zeby uczyc dziecko pisac prawa reka. Powiedzialam jej, ze czasy zmuszania dziecka leworecznego do pisania prawa reka juz dawno minely i ufam swojemu dziecku, ze krzywdy sobie nie zrobi, ze w mojej rodzinie jest kilka osob leworecznych (w tym ja) i naprawde w zyciu nieistotne jest to, ze lewa reka sie pisze, a jednoczesnie prawa noga kopie pilke.
    • camel_3d sama ocen... 01.07.14, 13:55
      najlepiej..czy twoje dziecko nadaje sie do szkoly. pomysl sobie, ze w Uk do 1 klasy i da 5 latki... wiec nie sadze, zeby 6 latek byl gorszy. o ile nie ma jakich niesamowitych problemow z mowa, zachowaniem, nauka.

      moj mlody z 31 pazdzernika 2008 idzie do szkoly,
      dla niego krzywdzace byloby gdyby zostal. wszyscy ida, a on nie? jest glupszy od innych??
      niestety tak moze tez pomyslec twoj 6 latek. Jezeli z jego grupy w 0 zostaje wiecj dzeici to moze nie bedzie zle...jezeli zostaje jedno llub dwoje to juz moze byc gorzej. Gdyby ode mnie z grupy zostawalo min 4 to tez mlody by zostal.
      • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 15:12
        Jezeli z jego grupy w 0 zostaje wi
        > ecj dzeici to moze nie bedzie zle...jezeli zostaje jedno llub dwoje to juz moze
        > byc gorzej. Gdyby ode mnie z grupy zostawalo min 4 to tez mlody by zostal.

        Camel, ze w chwili obecnej, w Polsce jest tendencja taka, ze jednak dzieci zostaja w przedszkolu grupie "0", albo tez ida do klasy "0" do szkoly i niewiele szesciolatkow idzie do I klasy.
        Mnie to jednak nie przekonalo - wyznaje zasade "ja to nie wszyscy" i naprawde niewiele mnie obchodzi to, co robi wiekszosc. Argument o tym, ze np. dziecko straci dotychczasowych kolegow tez mnie nie przekonuje - na przedszkolnych kolegach swiat sie nie konczy i czesto bywa tez tak, ze jesli dziecko idzie do klasy razem z innymi dziecmi ze swojej grupy, to te przyjaznie sie koncza, bo pojawiaja sie inni, nowi koledzy. I to jest dopiero przykre, gdy nagle ulubiony kolega Jasia, Krzys, nie chce sie bawic z Jasiem, bo teraz najlepszym kolega jest nowo poznany Maciek.
      • jakw Re: sama ocen... 01.07.14, 16:03
        camel_3d napisał:

        > najlepiej..czy twoje dziecko nadaje sie do szkoly. pomysl sobie, ze w Uk do 1 k
        > lasy i da 5 latki... wiec nie sadze, zeby 6 latek byl gorszy. o ile nie ma jaki
        > ch niesamowitych problemow z mowa, zachowaniem, nauka.
        Jak rozumiem, szkolnictwo w UK i w Polsce takie same?
      • angelina.6 Re: sama ocen... 01.07.14, 17:26
        Bez przesady... Z całej grupy mojego syna zostaje tylko on i jeszcze jeden kolega. Tylko oni sa urodzeni w 2 połowie 2008. Mój syn rozumie, że jest najmłodszy. Wie, że od pewnego czasu dzieci z grupy obchodzą 6-urodziny, a on będzie miał za kilka mies. Oni ida do szkoły, a on za rok. Syn będzie w grupie całkiem nowej z dziećmi z 2 poł 2008 i fajnie, pozna nowych kolegów, a za dotychczasowymi, których uwielbiał wcale nie płacze. Nie ma problemów z nawiązywaniem nowych znajomości więc na pewno nie straci roku smile Zerówkę mamy porządną. Uczy liter, czytania i matematyki, dużo zabaw, wycieczek i jest super smile Pomimo, ze syn już sporo umie i zaczyna ładnie czytać to nie zaszkodzi mu doskonalenie tego w warunkach zerówki. Diagnozy gotowości szkolnej wyszły mu bardzo pozytywnie, ale ja jestem zdania, że jak nie trzeba to po co sie pchac wśród starszych. U nas w mieście niewiele dzieci ur w 2008 r. idzie do szkoły więc w przyszłym roku pójdzie ze zdecydowaną większością swojego rocznika smile
        • mama303 Re: sama ocen... 01.07.14, 17:57
          angelina.6 napisała:

          >Pomimo, ze syn już s
          > poro umie i zaczyna ładnie czytać to nie zaszkodzi mu doskonalenie tego w warun
          > kach zerówki.

          No ja nie wiem czy mu nie zaszkodzi....potem w I klasie znowu będzie to doskonalił.A potem założysz wątek: Mój syn sie nudzi w szkole i brak mu wyzwań. To dośc częsta opinia rodziców pierwszoklasistów.
          • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 19:06
            > No ja nie wiem czy mu nie zaszkodzi....potem w I klasie znowu będzie to doskona
            > lił.A potem założysz wątek: Mój syn sie nudzi w szkole i brak mu wyzwań. To doś
            > c częsta opinia rodziców pierwszoklasistów.

            Na taka opinie rodzicow nie trzeba czekac az do chwili, gdy dziecko bedzie w I klasie. Ja juz teraz je slysze wsrod rodzicow, ktorzy odroczyli dzieci z 2007 roku, zostawiajac je w przedszkolnej zerowce.
            • angelina.6 Re: sama ocen... 01.07.14, 19:36
              Oj nie martwcie się tak o moje dziecko wink nie będzie się nudził, bo tak jak teraz chodzi do dobrego przedszkola, tak potem będzie chodził do dobrej szkoły smile nie straci na tym jeśli będzie miał więcej wolnego czasu po szkole wink poza przedszkolem też sie nie nudzi.
              Posyłajcie entuzjaści nawet niegotowe 6 latki do szkół byle tylko się nie nudziły... dziwnym trafem nie znam dziecka, które poszło do szkoły w wieku 7 lat i padałoby z nudów w szkole...
              • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 19:46
                > nie straci na tym jeśli będzie miał więcej wolnego czasu po szkole wink
                Chyba nie masz pojecia o tym, jak wyglada obecny program klas I, skoro twierdzisz, ze pojscie do szkoly wiaze sie w tej chwili z brakiem czasu na zabawe.

                > Posyłajcie entuzjaści nawet niegotowe 6 latki do szkół byle tylko się nie nudzi
                > ły... dziwnym trafem nie znam dziecka, które poszło do szkoły w wieku 7 lat i p
                > adałoby z nudów w szkole...
                a ja nie znam zadnego rodzica, ktory zalowalby swojej decyzji, ze poslal dziecko 6 letnie do szkoly. Za to znam niezadowolonych, ktorych 7 letnie dzieci trafily do klas razem z 6 latkami.
                • angelina.6 Re: sama ocen... 01.07.14, 20:06
                  Tylko weź jeszcze pod uwagę to, że dotychczas do 1 klasy szły 6 latki zdolne. Nie było obowiązku szkolnego dla 6 latków. Sporo z nich czytało już płynnie. Sama mam takiego w rodzinie. Znam przynajmniej 3 osoby, które pierwsze dziecko wysłały jako 6 latka a drugie już jako 7-latka. Teraz idą hurtem wszystkie 6 latki - te zdolne i te mniej. Znam dzieci, które 5 minut nie potrafią siedzieć na pupie, nie potrafią głoskować, nie składają wyrazu w całość czytając proste słowa z liter im już znanych, a idą od września do 1 klasy. Wyćwiczenie ręki tez pozostawia wiele do życzenia. Także nie byłabym taką optymistka jeśli chodzi o ten rok. Dużo pracy przed dziećmi tylko czy nie za dużo? Każdy zna swoje dziecko, a rok to sporo czasu.
                  Dopiero po roku szkolnym 2014/15 można będzie powiedzieć czy faktycznie teraz też 6 latki tak biją na głowę 7 latki i jakim kosztem. Dyrektor szkoły koło nas powiedział, żeby "ćwiczyć przez wakacje z 6 latkami, bo nie będzie dla nich taryfy ulgowej. Uczyć siedzenia 45 min, ćwiczyć rękę itd"...!!!
                  U mnie w mieście póki do szkół zapisano ok. 20% 6 latków, a wciąż rodzice donoszą odroczenia i wypisują dzieci. Także ja mam pewność, ze mój syn na pewno będzie w klasie tylko z 7 latkami w przyszłym roku. Czego nie można powiedzieć o obecnych nielicznych 6 latkach, bo one teraz na pewno będą w większości w klasach mieszanych, a ich rodzice już nad tym ubolewają.
                  • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:07
                    angelina.6 napisała:
                    >Znam dzieci, które 5 minut nie potrafią siedzieć na p
                    > upie
                    Nie przesadzaj, w zerówce tez trzeba dłużej posiedzieć...

                    > nie potrafią głoskować, nie składają wyrazu w całość czytając proste słow
                    > a z liter im już znanych, a idą od września do 1 klasy.

                    No i dobrze, będa miały co robic w szkole, a co będa przy nich robić czytające siedmiolatki?

                    • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:34
                      Przy stoliku dzieci siedzą ok pół godz. Nie robi Ci różnicy w porównaniu ze szkołą? Reszta zajęć jest edukacja w ruchu, bo tego dzieci potrzebują i tym sposobem najlepiej się uczą, a nie poprzez wypełnianie sterty ćwiczeniówek.
                      Ja wierzę, że dobry nauczyciel jest w stanie tak zorganizować dzieciom czas, że nie będą się nudzić. Lepiej dla dziecka jeśli ma poczucie, że jest dobry, gotowy, że potrafi niż, że wszystko jest za trudne, ono głupie i nie radzi sobie, a inni dają radę. To własnie poczucie, że się daje radę na początku edukacji jest najważniejsze. Problemy od samego początku nie zmotywują dziecka tylko zniechęcą.
                      • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:50
                        angelina.6 napisała:

                        > Przy stoliku dzieci siedzą ok pół godz. Nie robi Ci różnicy w porównaniu ze szk
                        > ołą? Reszta zajęć jest edukacja w ruchu, bo tego dzieci potrzebują i tym sposob
                        > em najlepiej się uczą, a nie poprzez wypełnianie sterty ćwiczeniówek.

                        Pół godziny to by nie zdążyły nawet niczego namalować farbami, przesadzasz... W szkole tez dzieci nie siedzą non stop w ławce, bo żadne nie usiedzi. Nauczycielka w klasie córki robiła im przerwy, urozmaicała zajecia, miały rozmaite zajecia na dywanie, dramę, i inne cuda i tzw. czas wolny...a i cały dzień szkolny trwa nie dłużej niż 4-5 godzin lekcyjnych /z ruchmymi przerwami niekoniecznie co 45 min/
                        > Ja wierzę, że dobry nauczyciel jest w stanie tak zorganizować dzieciom czas, że
                        > nie będą się nudzić.
                        Ciekawe jak zainteresujesz czytajacego płynnie dzieciaka nauką literek? to jest spore wyzwanie. Nauczyciele oczywiscie robia co mogą ale muszą też dbac o dzieci które w ogóle nie czytają...nie sądzisz? A matematyka? zapoznałas sie z programem? jest naprawde banalna dla przecietnego sześciolatka.
                        > To własnie poczucie, że się daje radę na początku edukacji jes
                        > t najważniejsze. Problemy od samego początku nie zmotywują dziecka tylko zniech
                        > ęcą.
                        Moim zdaniem najgorszym demotywatorem jest nuda, to może skutecznie zniechecić do szkoły i dziecko sie nie rozwija tak jak potrzebuje!

                        • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 17:07
                          Rety...pół godz uczą się literek czy cyferek przy stolikach tzn. piszą itd. Malowanie podciągam pod zabawę smile Mam liczyć też układanie puzzli przez chętne dzieci przy stoliku??? uncertain

                          Strasznie przeżywacie ten program 1 klasy. Nie moja wina, że jest on prosty, ale szkoła to nie tylko 1 klasa. Szkoła to nie tylko nauka. Wiele dzieci 3 letnich umie liczyć do 10 a nawet rozpoznaje cyfry i co też już do 1 klasy mają iść? Gdzie emocje, motoryka... Ehh szkoda gadać..
                          • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 17:13
                            angelina.6 napisała:

                            > Rety...pół godz uczą się literek czy cyferek przy stolikach tzn. piszą itd. Mal
                            > owanie podciągam pod zabawę smile Mam liczyć też układanie puzzli przez chętne dzi
                            > eci przy stoliku??? uncertain

                            Pisałas że nie są w stanie wysiedziec pół godziny i poprostu to jest nieprawda! Nie wszystkie dzieci lubią malowanie i traktuja jak zabawę, moja córka np. nie lubiła nigdy ....
                            >
                            > Strasznie przeżywacie ten program 1 klasy. Nie moja wina, że jest on prosty, al
                            > e szkoła to nie tylko 1 klasa. Szkoła to nie tylko nauka. Wiele dzieci 3 letnic
                            > h umie liczyć do 10 a nawet rozpoznaje cyfry i co też już do 1 klasy mają iść?

                            No ja przyznam że kompletnie nie czaje jak mozna kumatego siedmiolatka umiejacego czytać i rachować wysłać do I klasy....widziałas nowy elementarz?
                            Niewiele dzieci trzyletnich umie czytać i rachować. A te co umieją to rzeczywiscie stanowią pewien problem co z nimi robic bo dla nich nawet ksiazek nie ma.
                • jakw Re: sama ocen... 01.07.14, 21:21
                  aleksandra1977 napisała:

                  > Chyba nie masz pojecia o tym, jak wyglada obecny program klas I, skoro twierdzi
                  > sz, ze pojscie do szkoly wiaze sie w tej chwili z brakiem czasu na zabawe.
                  Jest całkiem sporo pisania - chyba wcale nie mniej niż przed reformą. A opisywane w wątku dziecko ma jeszcze m.in. problem z prawidłowym trzymaniem ołówka.

                  > a ja nie znam zadnego rodzica, ktory zalowalby swojej decyzji, ze poslal dzieck
                  > o 6 letnie do szkoly. Za to znam niezadowolonych, ktorych 7 letnie dzieci trafi
                  > ly do klas razem z 6 latkami.
                  Zdaniem niektórych 6-latki od 7-latków niczym się nie różnią więc zupełnie nie wiem dlaczego ktoś miałby się nudzić wink
                  • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 23:08
                    Jakw, wiem, jak jest w pierwszej klasie, gdy pierwszoklasistka jest niespelna 6 letnie dziecko. Moja corka wlasnie ja skonczyla.
                    Zalozenie I klasy jest takie, ze dziecko ma sie nauczyc czytac plynnie i ze zrozumieniem - bardzo podkreslala to nauczycielka, niemal na kazdym zebraniu - i na to kladzie sie nacisk. Dzieci przede wszystkim czytaja na glos. Rowniez glownie na tym polegaly prace domowe.
                    A pisanie, przez wiekszosc roku szkolnego, skupialo sie glownie na cwiczeniu motoryki poprzez szlaczki i pisanie "po sladzie". Dzieci pisaly olowkami - corka rowniez miala problem z prawidlowym chwytem, absolutnie nie stanowilo to zadnego problemu w tempie przyswajania wiedzy, czy nadazaniem za reszta klasy. Nikt z tego powodu jej nie dyskwalifikowal, nikt nie twierdzil, ze sobie nie poradzi, ze nie dorosla do szkoly i ze jest w niej za wczesnie. Nie byl to dla mnie powod do tego, by myslec o zaswiadczeniu z poradni. Po kilku tygodniach problem z niewlasciwym chwytem zniknal, nawet nie zorientowalam sie, w ktorym dokladnie momencie. Pisanie prostych zdan, glownie przepisanych z podrecznika, to koncowka II semestru. Tak to wygladalo w tym roku szkolnym, w klasie mieszanej (6- i 7 -latki). Zalozenie, a wiec plynne czytanie (nie pisanie!) zostalo zrealizowane. Dzis corka siega po trudne teksty (np. Dzieci z Bullerbyn, czy Karolcie) i czyta je samodzielnie, choc zaczynala od krotkich rozdzialow serii "Pan Kuleczka", czy wierszy Tuwima.
                    Podczas roku szkolnego bywalo i tak, ze corka dostawala szalu na widok kolejnej linijki ze szlaczkami, bo ja nudzily, bo byly za latwe, bo chciala robic cos bardziej ambitnego niz kolka i petelki. Kojarzylo jej sie to z przedszkolem, ktore, odkad poszla do szkoly, postrzega jako miejsce dla maluchow. Sama mowila, ze szkola to nie to samo co przedszlole i mimo, ze uwielbia wszelkie prace manualne, to szlaczki doprowadzaly ja do szewskiej pasji wink
                    • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 00:34
                      Nie tylko twoje dziecko właśnie skończyło I klasę. W szkole mojej młodej klasa 6-latków szła tym samym podręcznikiem i tym samym zestawem ćwiczeń w pisaniu. I wcale nie było tego pisania tak mało jak piszesz. U twojego dziecka problemy były ledwo zauważalne - u dziecka autorki wątku problemy są zauważalne od dłuższego czasu i chyba nie polegają te problemy wyłącznie na problemach z trzymaniem ołówka.
                    • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 08:36
                      Jakie książki miało Twoje dziecko ? U mojego syna pisanie po śladzie było przez pierwszy miesiąc ,tak samo szlaczki. Potem było przepisywanie z tablicy trudnych zdań,budowanie własnych z rozsypanych wyrazów,ortografia ,dyktanda.O matematyce już nie wspomnę . Jak zobaczyłam czytanki swojego syna w części pierwszej podręcznika to się bardzo zdziwiłam.Nie było tam tekstów:Ala ma kota, za to były takie że można było język połamać
                      • aleksandra1977 Re: sama ocen... 02.07.14, 10:35
                        "Nowe juz w szkole" wyd. Nowej Ery.
                        Zadnych dyktand nie bylo, corka nie wie, co to jest.
                        • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:39
                          aleksandra1977 napisała:

                          > "Nowe juz w szkole" wyd. Nowej Ery.
                          > Zadnych dyktand nie bylo, corka nie wie, co to jest.
                          U mojej córki tez dyktand nie było w I klasie, zaczęły się /bardzo proste/ w drugiej. Program I klasy nie przewiduje nauki ortografii.
                          • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 14:41
                            Nie ja ustalam program w pierwszej klasie,u mojego syna dyktanda były ,do tego był osobny zeszyt
                            • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:54
                              krysiawa napisała:

                              > Nie ja ustalam program w pierwszej klasie,u mojego syna dyktanda były ,do tego
                              > był osobny zeszyt

                              ja tez nie ustalam, jest ustalone co ma umiec dziecko po I klasie. Wasz nauczyciel sporo wychodził poza wymagania programowe.To raczej nie norma tylko wygórowane ambicje nauczyciela. Ciekawe co te dzieci będa robic w II i III klasie? wink
                              • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 19:41
                                no cóż oglądając książkę swojego teraz już drugoklasisty szlifujemy tabliczkę mnożenia smile
                          • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 17:01
                            A u nas są dyktanda w 1 klasie i orografia też. Nie wszystko jest tak jak u ciebie...
                            • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 17:17
                              angelina.6 napisała:

                              > A u nas są dyktanda w 1 klasie i orografia też. Nie wszystko jest tak jak u cie
                              > bie...

                              Przestań, jakie dyktanda? może w jakichs nawiedzonych szkołach prywatnych gdzie dobrali same dzieci siedmioletnie umiejace pisać..... a może dyktandem nazywasz to jak pani czyta wyraz i każe dzieciom go napisać, to jest czytanie ze słuchu a nie dyktando. Dzieci w I klasie nie poznają zasad ortografii, może jakis nauczyciel cos tam przemyci ale napewno nie może za brak znajomosci ortografii pierwszoklasiście obniżyc oceny!
                              • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 19:43
                                moje dziecko będąc w 1 klasie mialo 6 lat,szkoła publiczna .Tak u nas były dyktanda,ortografia jej zasady.
                                • mama303 Re: sama ocen... 03.07.14, 13:41
                                  krysiawa napisała:

                                  > moje dziecko będąc w 1 klasie mialo 6 lat,szkoła publiczna .Tak u nas były dykt
                                  > anda,ortografia jej zasady.

                                  no to w drugiej sobie odpocznie wink
                      • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:35
                        krysiawa napisała:

                        > Jakie książki miało Twoje dziecko ? U mojego syna pisanie po śladzie było przez
                        > pierwszy miesiąc ,tak samo szlaczki. Potem było przepisywanie z tablicy trudny
                        > ch zdań,budowanie własnych z rozsypanych wyrazów,ortografia ,dyktanda.
                        To może Ty podaj tytuł podręcznika bo chyba nie ma takiego na rynku, w którym dzieci po miesiacu nauki umieja czytać wink Córka szła jednym z trudniejszych podręczników na rynku - Nowe juz w szkole wiec wiem. Fakt pisanie było dla niej wyzwaniem bo szli szybkim tempem ale dała radę. W ogóle nie umiała pisać.
                        • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 14:39
                          Droga mamo,7-latki które przyszły po zerówce właściwie wszystkie czytały ,więc czemu po miesiącu nauki miałyby nie czytać czytanek?
                          • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:56
                            krysiawa napisała:

                            > Droga mamo,7-latki które przyszły po zerówce właściwie wszystkie czytały ,więc
                            > czemu po miesiącu nauki miałyby nie czytać czytanek?

                            czyli generalnie nie szły podręcznikiem tylko autorskim programem jakimś ....
                            • krysiawa Re: sama ocen... 02.07.14, 19:38
                              ale za to żaden 7-latek się nie nudził smile,nie wspomnę o swoim 6-latku
                        • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 21:06
                          Chyba wszystko jedno jakim podręcznikiem ktoś szedł w zeszłym roku czy 2 lata temu. Teraz i tak będą lecieć nowym elementarzem. Z braku ćwiczeń podejrzewam, że będzie więcej pisania w zeszycie, a nie po śladzie.
              • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:00
                angelina.6 napisała:

                >dziwnym trafem nie znam dziecka, które poszło do szkoły w wieku 7 lat i p
                > adałoby z nudów w szkole...

                a skad masz znać? Poczekaj do I klasy. Nuda jest bardzo demotywujaca w szkole. Ja ciągle słyszę marudzenia rodziców pierwszoklasistów że straszne nudy.
                Co ma robić dziecko w pierwszej klasie, które czyta, pisze?....
                • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 14:44
                  Bo mam dużo znajomych, spora rodzinę ( w tym 6 latka w 1 klasie, który poszedł do szkoły czytając płynnie i nie padł z nudów) i rozmawiam z wieloma osobami?? Dziwne naprawdę, że w zwykłych klasach 7 latków i wzwyż zawsze sa gorsi i lepsi. Według was każde dziecko to geniusz i powinien iść najlepiej może od 5 rż do szkoły. Po co czekać nawet do 6 lat? Nie wierzycie, że dziecko mające braki w wieku 6 lat nadrobi je i pójdzie w wieku 7 do do szkoły gotowe? Poważnie piszecie?
                  Według mnie dziecko autorki wątku nie jest gotowe do szkoły i ze szkodą byłoby go puścić. Lepiej rok przeczekać i pracować na spokojnie niż zniechęcić do nauki i gonić innych przez kolejne lata.
                  Mój syn wyniki diagnozy miał bdb, ale nie idzie do szkoły, bo nie ma obowiązku. Gdyby miał to by poszedł, bo nie ma żadnych problemów. Ale rozumiem matki, których dzieci mają jakieś problemy i jak najbardziej jestem za tym by miały dobry szkolny start w wieku 7 lat.
                  Poczytajcie sobie ile dzieci z rocznika 2008 idzie do szkoły od września. W przyszłym roku pójdzie zdecydowana większość, a i tak tendencja z odroczeniami w dalszych rocznikach tez sie będzie utrzymywać. Nie będe analizować ile pójdzie razem z moim synem z 2009 roku, bo tego nikt nie wie co nam rząd wymyśli. Dla każdego powinna byc ważna gotowość WŁASNEGO DZIECKA i JEGO dobro.
                  • aleksandra1977 Re: sama ocen... 02.07.14, 15:54
                    Poczytajcie sobie ile dzieci z rocznika 2008 idzie do szkoły od września. W przyszłym roku pójdzie zdecydowana większość, a i tak tendencja z odroczeniami w dalszych rocznikach tez sie będzie utrzymywać. Nie będe analizować ile pójdzie razem z moim synem z 2009 roku, bo tego nikt nie wie co nam rząd wymyśli.

                    2009 rocznik nie ma juz wyboru i kazde dziecko z tego rocznika musi isc do I klasy w wieku 6 lat, a wiec we wrzesniu 2015. I do tego rocznika beda musialy dolaczyc wszystkie odroczone dzieci z wczesniejszych rocznikow.
                    • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 17:08
                      Ale nie zabiera się prawa rodzicom do odroczeń więc dalej kto będzie się kwalifikował ten je dostanie. Zawsze tak było, jest i będzie.
                  • mama303 Re: sama ocen... 02.07.14, 16:52
                    angelina.6 napisała:

                    > Nie wierzycie, że dziecko mające braki w w
                    > ieku 6 lat nadrobi je i pójdzie w wieku 7 do do szkoły gotowe? Poważnie piszecie?

                    Ale jakie braki? dzieci maja rozmaite "braki" i w wieku 7 lat, zalezy jak do tego podejdziemy. Nie uważam, że 7 lat to jakis magiczny wiek, że wszystkie problemy znikną....a program jest dostosowany do przecietnych sześciolatków które idą do szkoły bez umiejetnosci czytania pisania a napewno nie dla siedmiolatków po zerówce, w której uczą czytać i pisać.
                    > Według mnie dziecko autorki wątku nie jest gotowe do szkoły i ze szkodą byłoby
                    > go puścić. Lepiej rok przeczekać i pracować na spokojnie niż zniechęcić do nauk
                    > i i gonić innych przez kolejne lata.
                    Jak gonić? Jak dziecko nauczy sie czytac i pisać to nikogo nie musi już gonić. Na to jest 3 lata i to sie wyrównuje prędzej czy później.

                    > Mój syn wyniki diagnozy miał bdb, ale nie idzie do szkoły, bo nie ma obowiązku.
                    > Gdyby miał to by poszedł, bo nie ma żadnych problemów. Ale rozumiem matki, któ
                    > rych dzieci mają jakieś problemy i jak najbardziej jestem za tym by miały dobry
                    > szkolny start w wieku 7 lat.

                    Tyle że odroczenie nie gwarantuje dobrego startu a może byc przyczyna złego startu. Dziecko sie nudzi, mózg sie rozleniwia, brak wyzwań intelektualnych, wszystko jest banalne. To uważasz za dobry start? Odraczane powinny być tylko pojedyńcze dzieci z naprawde poważnymi problemami a nie przecietne sześciolatenie dziecko z niewielką wada wymowy.
                    • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 21:15
                      Autorka nie wspominała, że on choćby czytać potrafi. Za to ma problem z wymową , trzymaniem ołówka i jeszcze paroma rzeczami. Nie wiem czy to takie typowe. Nawet jeśli przez ten rok nauczy się trochę czytać - raczej nie zanudzi się w szkole.
                      • mama303 Re: sama ocen... 03.07.14, 13:52
                        jakw napisała:

                        > Autorka nie wspominała, że on choćby czytać potrafi. Za to ma problem z wymową
                        > , trzymaniem ołówka i jeszcze paroma rzeczami. Nie wiem czy to takie typowe.

                        Oczywiście, że dość częste, moja np. tez miała problem z trzymaniem ołówka.
                  • aleksandra1977 Re: sama ocen... 02.07.14, 18:29
                    angelina.6 napisała:
                    Mój syn wyniki diagnozy miał bdb, ale nie idzie do szkoły, bo nie ma obowiązku. Gdyby miał to by poszedł, bo nie ma żadnych problemów.

                    Tego to juz zupelnie nie rozumiem. Prawidlowo rozwijajace sie dziecko przetrzymujesz w tej samej grupie tylko dlatego, ze nie ma obowiazku, by juz teraz poszedl do I klasy?
                    Co powiedzialas dziecku, po podjeciu takiej decyzji? Ze sie nie nadaje, ze jest jeszcze za malutki do szkoly? Ciekawe, jak on sie czuje wiedzac, ze jego rowiesnicy (byc moze majacy tez jakies problemy) ida do szkoly...
                    A co przez najblizszy rok bedzie robilo Twoje dziecko w zerowce, gdy program dla niego sie nie zmieni, bo dojda mlodsze dzieci, ktore tego programiu jeszcze na oczy nie widzialy? Nauczycielka bedzie miala indywidualny program nauczania dla Twojego dziecka, ktore, jak sama napisalas, nie ma zadnych problemow?

                    Gdybym sama, majac pozytywny wynik testu gotowosci szkolnej mojej corki, powiedziala jej, ze zostaje na kolejny rok w zerowce, bo jeszcze teraz nie musi isc do szkoly, to bardzo stracilabym w jej oczach. To jest rownoznaczne z zostaniem na drugi rok w tej samej klasie, a wiec ogromna porazka. I dzieci to doskonale rozumieja i widza.
                    • angelina.6 Re: sama ocen... 02.07.14, 19:56
                      Syn wie, że dzieci z jego grupy skończyły już 6 lat, niektóre mają 6,5 i idą do szkoły. On kończąc rok szkolny ma 5,5. Skończy 6,5 i akurat pójdziemy wspólnie zapisać go do szkoły. Teraz od września będzie chodził do grupy tylko z dziećmi z 2 połowy 2008 r. 90% z nich będzie kolejny rok w zerówce, tylko chodzili do innych grup. Przedszkole mamy bdb i panie potrafią się zająć dziećmi tak by sie nie nudziły. W zeszłym roku był w 5-latkach. Teraz będzie w 6-latkach. Cieszy się, że będzie chodził do najstarszej grupy.
                      Wie, że jest mądry, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. To, że jego brat 2 letni chciał iść do przedszkola nie sprawiło, że go tam zapisałam. Wie, że trzeba mieć 3 lata i dopiero się idzie. To samo jest z nim. Wie, że do szkoły idą dzieci, gdy skończą 6 lat, co on osiągnie w kolejnym roku szkolnym smile Nie napiera na to by iść do szkoły. Żyje jak normalne dziecko. Bawi się i uczy. Nie analizuje czy iść do szkoły czy nie.
                      Nic nie tracę w oczach dziecka. Bez obaw. Mam prawo skorzystać z tego z czego korzystało przynajmniej 80% rodziców w przeciągu ostatnich kilku lat od momentu reformy. I większość z nich na pewno tej decyzji nie żałuje, a wyjątki sie zawsze znajdą. Widzę jaki krok milowy dla dziecka stanowi jeden rok i wiem, że mu to w żaden sposób nie zaszkodzi. Tego samego zdania jest psycholog z poradni pp.
                      Co rok jest taka jatka na rodziców, którzy swoje 6 latki nie dają do szkół? Paranoja jakaś. Dajcie ludziom spokój i pozwólcie decydować za los własnych dzieci. Mnie to rybka czy ktoś daje 6 latka do 1 klasy czy nie. Nie osądzam. A wy nie dajecie innym myśleć inaczej niż wy.
                      Szkoły waszych dzieci i to czego się uczą też nie są wyznacznikiem dla innych szkół. W jednych jest łatwiej, w innych trudniej. Każda szkoła i każdy nauczyciel mają inne wymagania. Według mnie nuda to jest wasz jedyny argument. A zbyt wczesne posłanie dziecka może mieć więcej złych stron.
                      • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 21:18
                        > Co rok jest taka jatka na rodziców, którzy swoje 6 latki nie dają do szkół?
                        Co rok od kilku lat. Taka nowa świecka tradycja wink
                      • aleksandra1977 Re: sama ocen... 02.07.14, 22:50
                        I większość z nich na pewno tej decyzji nie żałuje, a wyjątki sie zaws
                        > ze znajdą.
                        Tego nie mozesz byc pewna, skoro rodzice tych dzieci nie widzieli swoich dzieci w szkole.
                        Za to znam co najmniej kika osob, ktore zostawily dzieci w zerowce na kolejny rok i w krotkim czasie zawracaly glowe nauczycielkom, ze dziecko sie nie rozwija, ze ilez mozna powtarzac ten sam material, ze nie chce do zerowki chodzic, bo wciaz to samo i wreszcie padal tez argument taki, ze nie widza postepow dziecka. Wiec nie sporowadzaj wszystkiego do nudy.

                        > Co rok jest taka jatka na rodziców, którzy swoje 6 latki nie dają do szkół?

                        Jaka jatka? Tylko zapytalam. Ty odpowiedzialas, co i tak nie zmienia faktu, ze po przeczytaniu tego, co napisalas o swoim dziecku, dziwie sie Twojej decyzji.

                        Par
                        > anoja jakaś.
                        Paranoja nie jest posylanie w pelni sprawnych 6 letnich dzieci do szkoly. Paranoja jest nie pozwalac im na to.
                      • mama303 Re: sama ocen... 03.07.14, 13:47
                        angelina.6 napisała:

                        >Dajcie ludziom spokój i pozwólcie decydować za los własnych dzieci
                        > . Mnie to rybka czy ktoś daje 6 latka do 1 klasy czy nie. Nie osądzam. A wy nie
                        > dajecie innym myśleć inaczej niż wy.
                        A kto Cie zmusza? Daj spokój, to się dyskusja nazywa. Zrobisz i tak jak zechcesz ale swoje zdanie chyba można napisać.....
                • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 21:08
                  mama303 napisała:

                  > angelina.6 napisała:
                  >
                  > >dziwnym trafem nie znam dziecka, które poszło do szkoły w wieku 7 lat i p
                  > > adałoby z nudów w szkole...
                  >
                  > a skad masz znać? Poczekaj do I klasy. Nuda jest bardzo demotywujaca w szkole.
                  > Ja ciągle słyszę marudzenia rodziców pierwszoklasistów że straszne nudy.
                  > Co ma robić dziecko w pierwszej klasie, które czyta, pisze?....
                  Moje starsze i czytało, i liczyło, i trochę pisało. I jakoś żyje, uczy się niezdemotywowane w tej chwili w liceum. Młodszą natomiast udało się zdemotywować paniom przedszkolankom już w przedszkolu pisaniem literek.
        • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 19:09
          U nas w mie
          > ście niewiele dzieci ur w 2008 r. idzie do szkoły więc w przyszłym roku pójdzie
          > ze zdecydowaną większością swojego rocznika smile

          To zapytaj jeszcze, ile dzieci odroczonych (ur. w 2007) do rocznika Twojego syna dolaczy. Malo ich nie bedzie.
          • jakw Re: sama ocen... 01.07.14, 21:23
            aleksandra1977 napisała:

            > U nas w mie
            > > ście niewiele dzieci ur w 2008 r. idzie do szkoły więc w przyszłym roku p
            > ójdzie
            > > ze zdecydowaną większością swojego rocznika smile
            >
            > To zapytaj jeszcze, ile dzieci odroczonych (ur. w 2007) do rocznika Twojego syn
            > a dolaczy. Malo ich nie bedzie.
            Raczej znikoma ilość. Dzieci urodzone w 2007 pójdą do szkoły za 2 m-ce jako 7 latki.
            • aleksandra1977 Re: sama ocen... 01.07.14, 23:20
              > > a dolaczy. Malo ich nie bedzie.
              > Raczej znikoma ilość. Dzieci urodzone w 2007 pójdą do szkoły za 2 m-ce jako 7 l
              > atki.

              ale dojda wszystkie dzieci z 2009, ktore isc musza. I znow znajda sie niezadowoleni z tego, ze oba roczniki spotkaja sie w jednej klasie, bo jedni beda "za starzy" i na pewno stratni (co jest kompletna bzdura przy jednakowym programie nauczania dla 6- i 7-latkow), a drudzy beda "za mali i za dziecinni", by byc w jednej klasie z "genialnymi olbrzymami" urodzonymi np. w styczniu 2008.
              • jakw Re: sama ocen... 02.07.14, 00:36
                aleksandra1977 napisała:

                > > > a dolaczy. Malo ich nie bedzie.
                > > Raczej znikoma ilość. Dzieci urodzone w 2007 pójdą do szkoły za 2 m-ce ja
                > ko 7 l
                > > atki.
                >
                > ale dojda wszystkie dzieci z 2009, ktore isc musza.
                No to się zdecyduj czy piszesz o roczniku 2007 czy 2009 ...
                Pewnie, że dojdą dzieci z rocznika 2009 - ale mniemam, że rodzice dzieci z 2008 są tego świadomi.
    • tititu Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 02.07.14, 23:43
      Jestem za 6-cio latkami w szkole ale gotowymi do nauki.
      Ja bym Olka nie wysłała do 1 klasy.
    • a-lfa Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 03.07.14, 10:48
      Dla mnie sprawa jest prosta. Jeśli dziecko ma jakiekolwiek problemy to go odraczam. Tym bardziej iż za odroczeniem jest też w tym konkretnym przypadku fachowiec czyli psycholog.
      U nas 6 latek w 1 klasie to ciągle nowość. Dodatkowo ciągle szkoła to szkoła a przedszkole to przedszkole.
      Co będzie jak np. po pól roku okaże się iż mały odstaje od grupy? Co będzie jeśli zajdzie konieczność pozostawienia na 2 rok w 1 klasie?
      Przyjaźnie w tym wieku są raczej niezbyt trwałe. I na nie nie zwracałbym zbyt dużej uwagi.
      Jestem za posłaniem do zerówki i pracą tak aby w przyszłym roku można było posłać małego do 1 klasy z czystym sumieniem. Bo prawdziwy problem to będzie wtedy kiedy i w przyszłym roku testy wykażą na tyle duże problemy iż dziecko nie będzie kwalifikowało się na 100% do podjęcia obowiązku szkolnego. i wtedy na 100% dzieciak może poczuć się skrzywdzony i głupszy.
      • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 03.07.14, 13:51
        Moje dziecko miało dysortografię. Pewnie, ze tego nie da się wykryć u 6-latka, ale gdy byłam z nim w poradni i zapytałam, czy nie zrobiłam błędu wysyłając rok wcześniej powiedziano, ze zdecydowanie nie. Są problemy, które nie miną z wiekiem i wtedy odraczanie nie ma sensu. Są też drobne problemy, które nie są aż tak istotne - na przykład zła wymowa "r". Ale sa problemy, które powinny skłonić do odroczenia także 7-latka - i tu widzę problem, bo wtedy 8 latek znajdzie sie w klasie z 6-latkami, a to juz spora różnica wieku.
        A co do zostania w drugiej klasie - w wypadku syna autorki wątku to akurat nie wydaje sie istotne, bo dziecko już w tej chwili czuje się zostawione na drugi rok - więc można sie juz teraz zastanawiać "co to będzie", skoro dziecko czuje się gorsze od kolegów.
        • a-lfa Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 04.07.14, 10:01
          W tym konkretnym przypadku dziecko ma problemy. W tym konkretnym przypadku za odroczeniem jest fachowiec. Wiec w tym konkretnym przypadku jestem zdania iż lepiej poczekać. Bo mogą się pojawić problemy i co wtedy?
          • an.16 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 04.07.14, 14:51
            Na pewno specjaliści z poradni wydali bardziej fachową i bezstronną opinie niż wychowawczyni w przedszkolu. Często taka wychowawczyni nie ma odpowiedniego dystansu do ocenianego dziecko troche jak rodzice), nie dysponuje odpowiednimi narzędziami (testami)a często tez może zabraknąć jej asertywności w komunikowaniu problemów rodzicowi.
            • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 04.07.14, 17:16
              Naprawdę wierzycie, ze specjaliści z poradni po jednorazowym widzeniu dziecka wydadzą bardziej fachową opinie niz wychowawczyni, która zna dziecko?
              Ja próbowałam wysłać dziecko rok wcześniej do szkoły - jest z lutego, w przedszkolu nie tylko sie nudziło, ale miało kolegów tylko w starszej grupie. Do czynu zmobilizowała mnie pani woźna, która wezwała mnie na rozmowę, powiedziała, że obserwuje dziecko i ono nie ma wspólnego języka z rówieśnikami.
              W poradni powiedzieli,z ę dziecko się nie nadaje nie tylko do szkoły, ale powinno natychmiast mieć zajęcia wyrównawcze, bo nigdy nie nauczy sie pisać. Nie sprawdzono tylko jednego - dziecko juz umiało pisać. Całkiem przyzwoicie.
              Zaświadczenie, po sumiennym zbadaniu, wydała inna pani psycholog, stwierdzając, ze dziecko koniecznie powinno znaleźć sie w szkole. Bo za rok umrze w niej z nudów.
              • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 04.07.14, 21:15
                verdana napisała:

                > Naprawdę wierzycie, ze specjaliści z poradni po jednorazowym widzeniu dziecka w
                > ydadzą bardziej fachową opinie niz wychowawczyni, która zna dziecko?

                widzac co sie obecnie dzieje z tym masowym odraczaniem 6 latków to w ogóle bym nie ufała "specjalistom" z poradni. Ktos sie powinien za to towarzystwo poważnie wziąć.
                • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 15:57
                  Też mam takie wrażenie. Już te 13 lat temu, kiedy usiłowałam wysłać sześciolatka do szkoły, panie z poradni były oburzone i twierdziły, ze niszczę dziecku dzieciństwo. Miałam wrażenie, ze słucham jakiś nawiedzonych osób, które nie widzą dziecka, a teorię.
                  Nie mam nic przeciw psychologom, mój syn jest psychologiem, drugi będzie. Ale mam wiele przeciw poradniom. Przerobiłam wiele, a rozsądni specjaliści byli naprawdę rzadkością.
                  • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 16:36
                    erdana napisała:

                    > Też mam takie wrażenie. Już te 13 lat temu, kiedy usiłowałam wysłać sześciolatk
                    > a do szkoły, panie z poradni były oburzone i twierdziły, ze niszczę dziecku dzi
                    > eciństwo. Miałam wrażenie, ze słucham jakiś nawiedzonych osób, które nie widzą
                    > dziecka, a teorię.

                    A ja mam wrazenie, ze teraz rodzice wrecz rzadaja od poradni zaswiadczenia, pod byle pretekstem, aby tylko dziecko do szkoly nie poszlo. I jak tylko takie zaswiadczenie maja w reku, to, dziwnym zbiegiem okolicznosci, bardzo szybko maja pretensje do wycowawczyn w przedszkolu, ze nie potrafia wykazac sie kreatywnoscia, bo ich dziecko w przedszkolu nie ma co robic. To samo dzieje sie, gdy po roku dziecko trafia do I klasy - znow pretensja, ze razem z 6 latkami w klasie i ze na tym traci.
                    • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 20:48
                      aleksandra1977 napisała:

                      > A ja mam wrazenie, ze teraz rodzice wrecz rzadaja od poradni zaswiadczenia, pod
                      > byle pretekstem, aby tylko dziecko do szkoly nie poszlo.

                      Mam znajomą w pracy która sobie w poradni wychodziła odroczenie dla dziecka i wcale sie z tym nie kryje. Dziecko wcale nie jest opóźnione tylko mamie poprostu pasuje bardziej zerówka z przyczyn logistycznych.
              • pi.xyz Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 21:14
                W mojej PPP jakoś do lutego twierdzono że odroczą wszystkie dzieci których rodzice będą sobie życzyli. Potem odgórnie wstrzymano odroczenia do mają a wszystkie wydane wcześniej przestały mieć moc prawną. Pojawiły się nowe wytyczne - zakaz odraczania- i w efekcie nie odroczono w publicznej PPP żadnego dziecka. Rodzice co bardziej obrotni pojechali do niepublicznych PPP do Warszawy i odroczenie dostali.
                I mamy paradoks. Do szkoły nie pójdą 6 latki które się nadają ale rodzice zapłacili za "papier", a odroczenia nie dostali nawet ci którzy naprawdę mają spore deficyty ale byli tylko w publicznej PPP.
                • morekac Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 06.07.14, 10:28
                  Jakieś cyrki niezgodne z prawem albo masz nieścisłe dane...
                  • pi.xyz Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 06.07.14, 15:26
                    Mam bliskie znajome w naszej publicznej PPP (w marcu dostali odgórny zakaz odroczeń) oraz dziecko które skończyło 5 latki - z jego grupy 7 dzieci zostało odroczonych w jednej i tej samej niepublicznej PPP w której to ta przyjemność kosztowała 300 zł. Oficjalnie wszystko zgodne z prawem, dzieci są niedojrzałe emocjonalnie wink
            • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 04.07.14, 17:42
              an.16 napisała:

              > Na pewno specjaliści z poradni wydali bardziej fachową i bezstronną opinie niż
              > wychowawczyni w przedszkolu.

              Taaa, na pewno, zwlaszcza, ze widza je pierwszy raz w zyciu...
              • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 21:17
                Byłabym ostrożna z opiniami, że osoba pisząca opinię do odroczenia pierwszy raz widzi na oczy dziecko.
                W poradni PPP u mnie do przedszkola/szkoły przydzielony jest psycholog. I psycholog bywa jak najbardziej na zajęciach w "swojej" placówce i dzieci zna.
                • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 21:32
                  Bardzo często naprawde widzi pierwszy raz. Co innego, gdy jest przypisany do przedszkola i bywa tam naprawdę regularnie, obserwuje dzieci, rozmawia z nimi i z rodzicami. Ale to nie jest powszechna praktyka.
                  • jakw Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 06.07.14, 23:48
                    Nie wiem jaka jest praktyka w opisywanym przypadku. Wiem, jaka praktyka jest w mojej okolicy. W każdym razie bez dodatkowych danych nie ma powodu twierdzić, że dziecko było widziane na oczy po raz pierwszy. Zwłaszcza, że dziecko ma jakieś problemy nie od wczoraj i możliwe, że ma "kartotekę" w PPP.
                • zasadaa Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 05.07.14, 21:36
                  u nas w publicznej PPP nie ma żadnych problemów z odroczeniem. Każde dziecko, którego rodzice chcieli żeby zostało odroczone taką opinie otrzymało. Co więcej panie w PPP uważają, że każdy kto zgłosił się do nich to na pewno z zamiarem odroczenia. Były zdziwione, gdy po badaniach powiedziałam im, że zależy mi na rzetelnej opinii, a nie odroczeniu. Ostatecznie kazały mi samej podjąć decyzje czy chce dziecko odroczyć czy nie. Dlatego sytuacja wygląda tak, że prawie wszystkie dzieci z grupy mojego dziecka mają odroczenie. Nie wiem czy faktycznie jest jakiś odgórny zakaz co do wydawania odroczeń. W naszej PPP na pewno takiego nie ma.
                • mama303 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 06.07.14, 12:04
                  jak ja poszłam z dzieckiem do psychologa przydzielonego do jej przedszkola to w ogóle córki nie znała. I wcale się nie dziwię, miała rozmowy z tyloma dzićmi że trudno aby pamiętała.
                  A w ogóle rozmowa na temat wysłania mojej sześciolatki w pierwszym roku reformy do I klasy to była jakas farsa.....
                  • saszanasza Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 08.07.14, 08:33
                    Ależ psycholog wcale nie musi dziecka znać, ma bazować na stosownych testach.Sęk w tym, że testy w poradni wymagają bardziej "zaawansowanej wiedzy" niż te stosowane w przedszkolach. Moją córkę psycholog pytała o wskazanie kierunków geograficznych, w innym zadaniu miała od 12 odjąć 3 a następnie dodać 2. To nie poziom przeciętnego 6 latka.
                    Mojej koleżanki syn miał wykonywane testy prywatnie i państwowo. Te prywatnie wyszły świetnie, te państwowe- tragicznie. Zupełnie tego wyniku nie jestem w stanie pojąćsad
                    • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 08.07.14, 11:38
                      Moją córkę psycholog pytała o wskazanie kierunków geogr
                      > aficznych, w innym zadaniu miała od 12 odjąć 3 a następnie dodać 2. To nie pozi
                      > om przeciętnego 6 latka.
                      takie umiejetnosci to dziecko powinno miec PO SKONCZENIU I klasy, a nie przy kwalifikacji do I klasy - w opisowej ocenie rocznej jest mowa o tym, czy (i w jakim zakresie) dziecko liczy, oraz m.in. czy zna kierunki swiata, dni tygodnia, miesiecy, por roku...

                      Saszanasza, Twoja wypowiedz tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze skoro tak sie testy przeprowadza, to nie mozna uznac ich wynikow za miarodajne. Wyglada na to, ze ich wynik zalezy od adresu poradni i tego, co w danym momencie slina na jezyk przyniesie psychologowi.
                    • morekac Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 09.07.14, 21:48
                      Moją córkę psycholog pytała o wskazanie kierunków geograficznych,

                      Cóż, niektórzy nie ogarniają tego jako dorośli...
                      • verdana Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 09.07.14, 22:31
                        Mojemu synowi kazano narysować statek. Dziecko narysowało starek i pomalowało tło. W paski. Orzeczenie - dziecko nie rysuje prawidłowo, tło w paski zamiast morza świadczą o tym, ze dziecko nie rozumie polecenia i nie umie rysować.
                        Fakt - dziecko jest wnukiem malarza, który od niemowlęctwa uczył go, że wcale nie musi być realistycznie, ale tło zawsze być musi. W dodatku pechowo, dziecko było uzdolnione i rzeczywiście nie malowało jak 6-latek.
                        • aleksandra1977 Re: Obowiązek szkolny-czym bardziej srzywdzę dzie 09.07.14, 23:09
                          verdana napisała:

                          > Mojemu synowi kazano narysować statek. Dziecko narysowało starek i pomalowało t
                          > ło. W paski. Orzeczenie - dziecko nie rysuje prawidłowo, tło w paski zamiast mo
                          > rza świadczą o tym, ze dziecko nie rozumie polecenia i nie umie rysować.

                          o matko jedyna uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka