Problem polega na tym, że syn NAPALIŁ SIĘ na prenumerowanie gazetek o minerałach. Do każdego numeru dołączana jest bryłka jakiegoś minerału, która zmieści się w pudełeczku 5cm x 5cm (zatem: okruszek

). Poza tym do kolejnych gazetek jako gift-y mają być dodawane jakieś plakaty, „kuwetki” na te minerały, do jednego z numerów ma być dołożony mikroskop z oprzyrządowaniem (syn mikroskop już ma!!), do innego duża geoda. Wszystko ładnie, pięknie, tyle że pierwszy numer kosztował 4,90zł, zaś następne będą już kosztować po 29,90zł (w kiosku; w prenumeracie 25,90zł), a numerów ma być 80!!!!! Więc łatwo policzyć, że kioskowa kolekcja to koszt prawie 2400zł (!!!!), w prenumeracie wychodzi taniej o nieco ponad 300zł. Syn chce na to przeznaczyć swoje pieniądze, które wpłaciłam mu na lokatę, ale to i tak wg mnie i męża jest kosmiczna cena za "kamyczki" i "makulaturę", które w efekcie będą się poniewierać

.
Usiłujemy wytłumaczyć mu, że to ogromna kwota, która tak naprawdę w większości stanowi zysk wydawnictwa i żeby, jeśli naprawdę interesują go minerały, kupował je sobie na giełdzie minerałów, na wystawach, na Allegro – większe, ładniejsze, widzi co kupuje (w przypadku gazetek – co dostałby losowo, toby miał), a informacje o minerałach wyszukiwał sobie w Internecie. Zaproponowałam pomoc w zrobieniu np. prezentacji o minerałach, w zrobieniu plakatu, a następnie wydrukowaniu go na dużym formacie w punkcie, który świadczy takie usługi. W związku z tym dowiedziałby się więcej, nauczyłby się „głębszej” obsługi komputera, programów graficznych, a prezentację mógłby wykorzystać w przyszłości w szkole.
Nasze argumenty docierają do niego na jakiś kwadrans, po czym znów jest wiercenie dziury w naszych brzuchach o zgodę na prenumeratę

. Co zrobić?? Dziecko ma 10 lat i dopiero wkracza w swoje „1-minutowe fascynacje tym, czy tamtym”!!