Dodaj do ulubionych

Dyskoloring

09.03.15, 11:03
Czy można zdiagnozować u dziecka dysfunkcję mechanizmów odpowiedzialnych za umiejętność kolorowania obrazków? A następnie z uzyskaną diagnozą ubiegać się o zwolnienie z obowiązku odrabiania prac domowych, polegających na kolorowaniu obrazków w ćwiczeniówkach?

Ja rozumiem, że pierwszy miesiąc w szkole to jest takie rozpoznanie, kto co umie, kto co wie i w ogóle trudno tak wystartować od razu z realną nauką, niechże sobie kolorują. Drugi miesiąc, no dobra, niechże będzie, tez zrozumiem, choć już trudniej. Ale mamy drugie półrocze, a te biedne dzieci nadal kolorują obrazki. Wczoraj frustracja Młodego sięgnęła zenitu z powodu zadania domowego, polegającego na pokolorowaniu scenki ze świnkami i sikorkami. Chyba niewielkim pocieszeniem było dla niego moje zrozumienie i współczucie.

Czy naprawdę nie ma niczego innego, co można by zadać pierwszakowi w ramach pracy domowej (oprócz pisania i liczenia) niż bezmyślne i anty twórcze wypełnianie kredkami konturów? Skoro już koniecznie musza malować tymi kredkami, to niechże na przykład namalują w domu ilustrację do zadania 3+6=9. Ale sami i z użyciem mózgu dla odmiany.

Ale to jeszcze nic. Jeszcze większy nóż mi się w kieszeni otwiera jak widzę pracę domową (i nie tylko domową, bo oni to w klasie też robią!) z angielskiego, polegającą na pokolorowaniu ... historyjki obrazkowej złożonej z 8 scenek. Ja wiem, że nie jest łatwo wymyślić co tu robić ciekawego z siedmiolatkami na angielskim, mam w rodzinie osobę, która się tym zajmuje. Ale litości - cała strona A4 drobniutkich rysunków? Może by tak Pani Anglistka wzięła i pokolorowała trochę sama (albo do spółki z innymi specjalistami od nauczania początkowego), to może by ją to troszkę otrzeźwiło.

Ja nie jestem całkiem przeciwny, kolorowanie ma i powinno mieć miejsce w szkole, jak najbardziej. Ale nie powinno być podstawową umiejętnością pierwszoklasisty, a takie wrażenie można odnieść oceniając nakład pracy jaki idzie w tym kierunku.

Aha, na zajęciach informatycznych też kolorują, tylko że na komputerach.
Obserwuj wątek
    • kajka271 Re: Dyskoloring 09.03.15, 11:13
      smile Mój tez się buntował... na szczęście ma panią, która szybko go wyczuła i jak inni kolorowali to on dostawał zadanka do policzenia smile
    • mama-ola Re: Dyskoloring 09.03.15, 11:21
      Mój syn też tego nie lubił. A kolorowanie na angielskim to już totalny bezsens.
    • budzik11 Re: Dyskoloring 09.03.15, 11:39
      Pokolorowanie obrazka nie jest celem samym w sobie, a elementem ćwiczenia małej motoryki, czyli wprawką do pisania. Pewnie, że często nudne i żmudne, ale pożyteczne.
      • sion2 Re: Dyskoloring 09.03.15, 13:21
        Dokładnie! Budzik11 napisała krótko i celnie.

        Chciałabym zobaczyć zeszyty syna autorki wątku i jego równiutkie pismo, staranne litery smile Jeśli własnie takie są to zwracam honor i uważam że syn nie potrzebuje już kolorowania. Jeśli zaś bazgrze to kłania się mała motoryka, im mniejsze rysunki/powierzchnie do nałożenia jednego koloru tym większe ćwiczenie dla rączki.

        Oczywiście nie tylko kolorowanie jest ważne ale także rysowanie po labiryntach, łączenie kropek, wydzieranki, wyklejanki, lepienie z różnych mas.
        Chłopcy o wiele częściej nie lubią rysowania i kolorowania, zabaw plastycznych. Znam osobiscie dwóch 8-latków super inteligentnych, wybitnych we wszystkim... oprócz pisania. Bo cały okres przedszkolny spędzili omijając szerokim łukiem wyżej wymienione czynności.
        • agni71 Re: Dyskoloring 09.03.15, 14:09
          Ale małą motorykę, jak zresztą sama piszesz, mozna ćwiczyć równiez innymi czynnościami, nie tylko i wyłącznie kolorowaniem, prawda?

          Kolorowanie jest tez baaardzo nużące dla dzieci twórczych, które nie lubią takich typowo odtwórczych zadań. I tak np. moja najmłodsza, która lubi i umie fajnie rysować, nie lubi jednakowoż kolorowania. Nawet dodatkowe, płatne, zajęcia plastyczne wyszukiwałam dla niej pod kątem samodzielności pracy, bez narzuconej tematyki.
        • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 14:35
          > Chciałabym zobaczyć zeszyty syna autorki wątku i jego równiutkie pismo, staranne litery,
          Mogę zeskanować, ale nie w tym rzecz.

          Młody jeszcze w przedszkolu bardzo lubił rysować, potrafił generować od kilku do kilkunastu kartek dziennie, różnie zamalowanych oczywiście i miał kilka zeszytów - bazgroszytów. Teraz rysować nie lubi, a ja się zastanawiam czy to tylko faza mu minęła, czy też szkoła maczała w tym palce.
          • budzik11 Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:36
            el_elefante napisał:

            > Młody jeszcze w przedszkolu bardzo lubił rysować, potrafił generować od kilku d
            > o kilkunastu kartek dziennie, różnie zamalowanych oczywiście i miał kilka zeszy
            > tów - bazgroszytów.

            Rysowanie to co innego niż kolorowanie. Własna twórczość nie ma ograniczeń w postaci czarnej kreski, której nie mozna przekraczać, nie ma tego hamulca dla ręki, ruchy są swobodne i wymagają mniej kontroli. Kolorowanie przygotowuje do kontrolowania dłoni i mieszczenia się w wyznaczonych liniach (w liniaturze zeszytu). I uwierz, że w 3 klasie zdarzają się dzieci, które nie potrafią poprawnie utrzymać kredki czy ołówka, bo się wcześniej migały od kolorowania.
        • canuck_eh Re: Dyskoloring 13.03.15, 04:01
          Syna AUTORA watku..No i autor watku nie potepia w 100% kolorowania ale ma tez racje ze tego chyba jest odrobine za duzo.
      • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 14:30
        Oczywiście, że tak, napisałem wszak, że kolorowanie to nie zło jakieś, ale to co się dzieje, zaczyna być grubą przesadą. Wczoraj był problem, bo kolorowało dziecko ten nieszczęsny obrazek ze świnkami u babci i nie było różowej kredki. W język się ugryzłem żeby mu poradzić: pomaluj synu na zielono, a jak Pani spyta dlaczego, to powiedz że tata ci kazał. Wzburzam się, bo to wszystko zaczyna przekraczać granice zdrowego rozsądku.
        • srubokretka Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:12
          a babcia rozu, cieni do powiek nie ma? Burakow ?

          Wzburzam się, bo to wszystko zaczyna prz
          > ekraczać granice zdrowego rozsądku.

          Szkoda, ze wyobraznia ograniczona i nic nie chce przekroczyc.
          • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:31
            A jak nie ma?
            • srubokretka Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:46
              Dzemu tez nie? To jest czekolada, kakao i mozna powiedziec, ze swinie prosto z blota...
              • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 19:25
                Moja wyobraźnia może i nie jest wybitna, ale za to wyposażona w odrobinę rozsądku, dzięki któremu Młody nie pomalował świnek w ćwiczeniówce czekoladą.
        • kanga_roo Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:31
          ja mojemu starszemu sama zasugerowałam twórcze podejście do kolorowania. w drugiej klasie, bodajże. dzieci były brązowe i miały zielone włosy. pani postawiła niższą ocenę (bo to akurat na książkę do religii trafiło) i zrezygnowałam z buntowania potomka.
          w kwestii małej motoryki starszego: rysuje bardzo dobrze, klei, skręca, składa z papieru na poziomie dorosłego, koloruje fatalnie, pisze, hmm... powiedzmy, zadowalająco.
        • olga727 Re: Dyskoloring 09.03.15, 19:32
          el_elefante napisał:

          Wczoraj był problem, bo kolorowało dz
          > iecko ten nieszczęsny obrazek ze świnkami u babci i nie było różowej kredki. W
          > język się ugryzłem żeby mu poradzić: pomaluj synu na zielono, a jak Pani spyta
          > dlaczego, to powiedz że tata ci kazał. Wzburzam się, bo to wszystko zaczyna prz
          > ekraczać granice zdrowego rozsądku.
          >
          Lepiej od razu na brązowo:świnka utaplała się w błocie. wink
    • mama_kotula Re: Dyskoloring 09.03.15, 14:12
      Mam ćwiczenia do piątej klasy do języka polskiego. Z WSiPu, nie pamiętam konkretnego tytułu. W nich też są kolorowanki, np. pokoloruj pola z przymiotnikami, pokoloruj obrazek wg wzoru...
      • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 14:38
        Przestań, jak powiem dziecku że co najmniej cztery lata kolorowania jeszcze go czeka, to będę go dodatkowo leczył z depresji.

        Ale coś w sumie w tym jest. Wszak to przygotowanie do matury - pokoloruj drwala.
    • srubokretka Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:25
      Dyskoloring ?? Najblizej jest bielactwo, ale chyba nie o to ci chodzi?

      Nie mozesz poprostu, zwyczajnie, po ludzku porozmawiac z nauczycielka? Jezeli syna motoryka mala jest ok, to nie sadze zeby ci robila problemy.
      • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:28
        Mogę.
        Ale, czy to będzie właściwe, żebym prosił o zwolnienie syna z obowiązku odrabiania zadania domowego, obowiązującego wszystkich?
        Czy to nie będzie niezbyt dobry sygnał dla dziecka, że są prace domowe których nie musi odrabiać tak jak wszyscy?
        Chyba nie o to chodzi.
        • srubokretka Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:53
          Myslisz , ze wlasciwsze i skuteczniejsze!! jest psioczenie na forum?
          Wez pod uwage, ze w klasie twojego syna sa tez inne dzieci. Sa takie, ktore potrzebuja kolorowac, sa takie ktore kredek , farb w domu by nie mialy gdyby nie przymus ze szkoly, a sa dzieci ktore z ogromna przyjemnoscia wykonuja takie zadania.
          • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 19:38
            A dlaczegóż to nie miałbym sobie popsioczyć na forum? W czym ten temat jest gorszy od innych?

            Wiem, że są różne dzieci. Powtórzę: nie jestem wrogiem kolorowania. Irytuje mnie przeginanie. Nie mogę się bowiem pozbyć wrażenia, że kolorowanie to taka zapchajdziura. o, zostało nam jeszcze 15 minut, to pokolorujcie sobie dzieci tą historyjkę, a kto nie zdąży, to skończy w domu. Ot, najprostszy sposób na zapewnienie dzieciom zajęcia.

            Nie przypominam sobie, żebym w szkole tyle kolorował, a pisać jakoś się nauczyłem. Natomiast z lekcji religii pamiętam głównie kolorowanie kolejnych scenek, które odegrało niebagatelną rolę w rozwoju mojej religijności.
        • budzik11 Re: Dyskoloring 09.03.15, 16:32
          el_elefante napisał:

          > Ale, czy to będzie właściwe, żebym prosił o zwolnienie syna z obowiązku odrabia
          > nia zadania domowego, obowiązującego wszystkich?

          Nie, to nie będzie właściwe. Dziecko nie powinno sobie wybierać obowiązkowej pracy. Dzisiaj nie chce mu się kolorować, jutro uczyć tabliczki mnożenia, wierszyka czy nie przeczyta lektury. Szkoła, poza prostym, bezpośrednim uczeniem czytania, pisania, liczenia itp uczy też pośredniej postawy życiowej, obowiązkowości.
      • el_elefante Re: Dyskoloring 09.03.15, 15:29
        Nie dodałem <smile>, ale z tą diagnozą to raczej żart był smile
        W przeciwieństwie do reszty sad
    • morekac Re: Dyskoloring 09.03.15, 22:09
      A jak on potem na maturze będzie kolorował drwala?
    • magnolia1973 Re: Dyskoloring 09.03.15, 22:47
      Mam pierwszoklasistkę i ona aż tyle nie koloruje. Czasem coś tak, ale absolutnie nie w takiej skali jak opisujesz.
      Też jednak widzę, że jest znudzona kolorowaniem. Wiem, że potrafi kolorować pięknie, naprawdę była w tym dobra już jak miała 4 lata, ale wtedy to było dla niej większe wyzwanie i się starała. Teraz potrzebuje innych wyzwań, a koloruje tak tam sobie, żeby zrobić co ma do roboty i zająć się czymś ciekawszym. Grafomotorycznie jest bardzo dobra, pisze ładnie, odpuszczam jej więc wielką staranność przy tym kolorowaniu, ćwiczy zresztą ręce równie dobrze na milion innych sposobów.
    • mikams75 Re: Dyskoloring 10.03.15, 10:07
      u nas nie ma duzo kolorowania, na szczescie, bo corka tez nie lubi. Jest tysiac sposobow na cwiczenie motoryki i akurat na slaba motoryke w naszym przypadku nie ma potrzeby zeby narzekac, radzi sobie swietnie, jest bardzo sprawna manualnie od czasow wczesnoprzedszkolnych, z pisaniem tez sobie swietnie radzi.
      Kolorowac potrafi ale nie lubi. Byl czas, ze ja namawialam i szukalam ulubionych motywow ale w koncu odpuscilam.
      Szczegolnie zamalowywanie duzych powierzchni ja wkurza, rozne drobne rysunki, z duza iloscia szczegolow przejda. Najlepiej idzie jej jednak kolorowanie tego, co sama narysowala - z tym nie ma problemow jesli pokolorowanie nalezy do jej wizji.

      Z prac domowych typowych bezsensownych kolorowanek nie ma, zazwyczaj polaczone sa z innym zadniem np. na rysunku ze szczegolami odszukac cyfry i pokolorowac czy kolorowac wg wynikow dzialania itp.
      Kolorowanie samo w sobie w szkole uwazam za bezsensowne, na to byl czas w przedszkolu.

    • alinawk Re: Dyskoloring 10.03.15, 10:16
      Moim zdaniem za bardzo się przejmujesz. To jego szkoła i jego zadania. Moja też miała kolorowanki i bywało też marudziła z tego powodu. Czasami jej pomagałam, brałam kredkę i kolorowałam duże płaskie powierzchnie. Takie monotonne ruchy kredką po papierze działają odstresowująco i usypiająco, mózg przy tym sobie można zresetować bo nie trzeba myśleć wink
      Kolorowanie małych obrazeczków w angielskim też było, a jakże. Córka przeważnie robiła na odwal się, tzn. kolorowała tylko większe detale. No i było. Nie pamiętam żeby pani anglistka się czepiała z tego powodu. że córka nie pokolorowała dziewczynce butów czy czapki.
      Teraz córka jest w piątej klasie, wczoraj mąż do jedenastej jej poprawiał wymiarowanie rysunku technicznego smile
      Reasumując Twój syn nie raz będzie sfrustrowany w szkole i nie raz będzie się nudził. Mnie niektóre przedmioty tez śmiertelnie nudziły, np. biologia. No i co? Jakoś nikt nie chciał tej biologii zlikwidować, i musiałam się uczyć np. o układzie pokarmowym żaby, o tasiemcach czy inszych pantofelkach.
      Ogólnie rzecz biorąc życie też bywa nudne, np. sprzątanie czy gotowanie.
    • silje78 Re: Dyskoloring 12.03.15, 09:34
      jakbym widziała moją córkę big_grin. jak dostawała kolorowanki na początku roku to przy kolejnej irytacja sięgała zenitu.... ew kolorowanie, religia kolorowanie, angielski kolorowanie...
      zapowiedziałam tylko, że ma starać się trzymać zarysów, nie musi dokładnie wszystkiego zapełniać. nie wpłynęło to na oceny, zarówno z prac domowych czy innych zaliczeń. niestety ktoś sobie tak wymyślił, że dzieci niby ćwiczą rękę podczas kolorowania. to chyba jedyne rozsądne wyjaśnienie...
      • fogito Re: Dyskoloring 12.03.15, 12:47
        Moj syn obecnie w klasie 4 nie kolorowal nigdy. A pisze piekna kursywa od 4 roku zycia. Ae jest w szkole brytyjskiej a nie polskiej
    • anndelumester Przygotowanie do matury - pokoloruj drwala 14.03.15, 00:06
      Na maturze przecież sprawdzają małą motorykę ;P


      Matura 1960 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

      Matura 1970 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

      Matura 1980 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile procent stanowi zysk drwala?

      Matura 1990 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal i jaki wpływ miała jego praca na otoczenie drzewa (uwzględnij sąsiadującą z drzewem florę i faunę)?

      Matura 2000 r. (tylko dla zainteresowanych)

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Opisz w kilku zdaniach, jak w tej sytuacji czuły się biedne zwierzątka leśne i rośliny? Jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew?

      Matura 2010 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.

      Matura 2016 r.

      Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala.
      • srubokretka Re: Przygotowanie do matury - pokoloruj drwala 14.03.15, 04:10
        W 2020 nikt juz nie bedzie wiedzial, co to drawl. Problem umrze smiercia naturalna smile
        Mature beda zaliczac wylacznie za przybycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka