Dodaj do ulubionych

Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia.

28.06.15, 21:47
Czas zleciał niemiłosiernie szybko-nie wiem czy Wy też macie podobne odczucia?
A co, do reszty, chcę szczerze podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi klasy 1.
Na wstępie pragnę przypomnieć, że moje dziecko poszło do szkoły mając lat 6 (obowiązek szkolny dla sześciolatków z pierwszych 6 miesięcy rocznika 2008). Syn chodzi do klasy mieszanej. Faktycznie w klasie tej były tylko 4 sześciolatki, praktycznie co drugi uczeń urodzone do kwietnia 2007 roku, tak więc sporo dzieci praktycznie o rok starszych od syna.
...Czytałam wątek o tych ,,statystykach" wg. mnie średnio się to ma do obecnych realiów i wygląda to inaczej w praktyce!
Szczerze, nie wiem jaki materiał był w klasie 1 przed ,,reformą", ale osobiści przyznaje, że w chwili obecnej poziom i oczekiwania względem ucznia pod kątem tegoż materiału są niskie.
Z czystym sumienie mogę stwierdzić, że jeśli chodzi o podstawę programową klasy 1 moje dziecko absolutnie niczego nie nauczyło się nowego, czego wcześniej nie umiało!
Tj. Czytał i pisał zanim rozpoczął naukę w klasie 1. To samo dotyczy matematyki, także z godnie z programem dodawał i odejmował do 20 zapisywał liczby do 100.
Jedyne co, to zaczął biegle czytać, ale myślę, że czytałby tak samo mimo tego, że chodzi do szkoły.
Reasumując program: Absolutnie niczego, nowego nie nauczył się!
I teraz dalej, faktem jest, że sporo zależy od nauczyciela. Mamy to dobrodziejstwo, że nasza nuczycielka bardzo dużo wymaga od dzieci. Już z początkiem drugiego semestru pani dyktowała im dyktanda składające się z 4 zdań i oceniała je. Drukowała dodatkowe karty pracy z matematyki gdzie było dodawanie i odejmowanie do 100. Pod koniec klasy 1 zdolniejszych prosiła o własnoręczne opisanie w 4 zdaniach opowiadań. Np. Ostatnie takie opowiadanie dotyczyło tematu :,, Jak spędze wakacje".
I tutaj dopiero moje dziecko zaczęło się rozwijać! Jednym słowem zadania i zajęcia ponad program klasy 1 zaczęły przyczyniać się do rozwijania jego umiejętności. Oprócz tego dodatkowe zajęcia pozalekcyjne w szkole na które chodził np. kółko szachowe, kółko matematyczne czy przyrodnicze. Gdyby nie inicjatywa nauczycielki i zajęcia dodatkowe w szkole, syn absolutnie niczego nie wynosi z klasy pierwszej!
A teraz negatywne ,,osiągnięcia" mojego syna po roku szkolnym. Tutaj dotyka to tylko sfery emocjonalnej. Zrobił się bezczelny, nigdy taki nie był. Czasami płaczliwy, też nigdy wcześnie nie miałam z tym problemów. Szkoda, że pseudo ,,badania" oktreślają tylko naukę a nie sferę emocjonalną dziecka. Co z tego, że mój 6-latek siedział zawsze grzecznie w ławce na lekcjach, skoro bywały takie momenty, że bywał bardzo rozdrażniony i płaczliwy. Myślę, że nie raz nowa sytuacja szkolna tak na niego wpływała. Jest bardzo zdolny jeśli chodzi o naukę, a mimo tego przeżywał wszystko na swój subtelny sposób. A to kolega z klasy 5 tej(w prawdzie niechcący) wpada na niego, a to ktoś dla żartów podmienił kurtki w szatni... te niby drobnostki, były dla niego mega przeżyciami.
I takie wnioski ogólne:
-Moje 6-letnie dziecko rozwinęło się wyjątkowo pod względem wiedzy, ale tylko dlatego, że ma ambitnego i wymagającego nauczyciel, gdyby pozostał na podstawie programowej absolutnie niczego, nowego się nie uczy!
-Uważam, że nieprawdą jest to, że wiek ma znaczenie co, do rozpoczęcia nauki i dalszych sukcesów w tej kwestji!
-W naszej szkole, w tym roku 4 uczniów nie dostało promocji do klasy 2-giej wśród nich troje to prawie 8-latki!
-Nasza klasa statystycznie-pod względem nauki- jest najlepszą pośród 4 klas pierwszych, natomiast średnią, jeśli chodzi o odpowiednie zachowanie
-W naszej klasie uczniowie często dostawali wyróżnienia i nagrody za różne konkursy szkolne i pozaszkolne... Dwóch uczniów( 6 latki) z naszej klasy dostało np. nagrodę za udział w konkursie Świetlik, dodatkowo 3 chłopaków ( w tym mój synuśsmile Dostało wyróżnienie.
I tak wydaje mi się, jestem wręcz przekonana, wiek nie ma znaczenia, a podstawa programowa jest faktycznie średnia, trzeba docenić nauczycieli, którym chce się uczyć i robią coś dla dzieci dodatkowo. Nasza szkoła rozwinęła mojego syna, ale tylko dlatego, że ma rozbudowany program dodatkowy. Szkoła nie jest złem, jeśli jest dobrą szkołą i natrafimy na wychowawcę z powołaniem! My takiego mamy i każdemu takiego życzę!
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 28.06.15, 22:10
      Dziękuję za te uwagi. Jestem chyba w podobnej sytuacji, tylko rok wcześniej. Podobnej, tzn. mój syn sporo umie i obawiam się, że niewiele ze szkoły wyniesie. Tylko czy mogę coś zrobić?... Raczej nic - poza douczaniem w domu. Jakby mnie było stać, to bym pewnie szkołę prywatną wybrała, a tak to pójdzie do zwykłej tracić swój potencjał.
      Starszy już stracił, uczyć mu się nie chce, budy nienawidzi, wiele lekcji robi na odwal się. Chciałabym móc tak jak Kotula rozwijać dzieci...
      • camel_3d Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 28.06.15, 22:32
        no...a potem po 2 klasie napiszesz, ze w drugiej tez sie nic nie nauczyl bo juz go w domu doczylas..?.

        • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 28.06.15, 23:01
          do trzeciej jeszcze tak da rade a pozniej nagle sie okaze, ze dziecko nie umie sie uczyc w szkole bo szkola jest od nudzenia sie i zycia towarzyskiego a od douczania mama.

          Poza tym - mnostwo dzieci jest odroczonych i ja tez sobie nie wyobrazam jak takie odroczone dziecko, pod koniec pierwszej klasy to juz jest 8latek, ma przerabiac material pierwszej klasy i nie pasc z nudow. No chyba, ze dziecko faktycznie w rozwoju mocno opoznione jest ale wowczas nie padnie z nudow.
          No ale rodzice beda dumni, ze sobie super radzi a szkola jest durna i za malo oferuje.
          Tylko to wszystko dziala do czasu....
        • zjawa1 Re: Camel! 28.06.15, 23:58
          Uwież mi, ja kompletnie i absolutnie nic nie robiłam z dzieckiem!!! Przez okrągły rok!
          Jedyne co czyniłam, to pytałam czy ma coś zadane i sprawdzałam czy zadania domowe ma wykonane! On kocha sport, zapisałam go więc na zajęcia pozaszkolne. Miał je 3 razy w tygodniu, miałam świetną kartę przetargową, jeśli nie odrobi zadania nie idzie na te zajęcia i tyle. Nigdy niczego nie poprawiałam, zostawiałam jak zrobił. Sam musiał czytać treść zadań i je rozwiązywać. I tyle w tym temacie. W 98% zadania wykonywał bezbłędnie. I tyle w tym temacie,i powtarzam kompletnie nic w tym roku z nim nie robiłam!
          • camel_3d Zjawa! 29.06.15, 10:27
            no ja ci wieRZe, ale skoro umial to wszytsko przed 1 klasa...to raczej nie pwoinnas sie spodzieac, ze na koniec pierwszej klasy bedzie wiedzial wiecej. Bo wlasnei 1 klasa jest po to zeby uczyc sie pisac i czytac i liczyc... do 20 big_grin Wiec jezeli dziecko zna to wszytsko przed pierwsza klasa..to albo jest wybitnie uzdolnione, ale nauczylo sie gdzeis indziej...

            • zofijkamyjka Re: Zjawa! 01.07.15, 18:28
              wiele dzieci wcześniej rozpoczyna naukę czytania co wcale nie świadczy o jakimś wyjątkowym uzdolnieniu.
          • annubis74 Re: Camel! 29.06.15, 12:59
            zjawa masz straszne ciśnienie na osiągniecia swojego dziecka - rozumiem naturalną dumę że dobrze mu idzie, ale chyba za punkt honoru postawiłas sobie zeby dziecko było najlepsze.
            Twoje dziecko posżło do szkoły przygotowane - może dlatego że chodziło do przedszkola które go do tego przygotowało, może tak czy inaczej przygotowywałaś go Ty (nie chce mi sie wierzyć żeby 5 latek sam z własnej nieprzymuszonej woli kreślił w zeszyciku literki - a to jest umiejętnośc która nie przychodzi z nikąd tylko trzeba ja wypracować). Nie zkaładam ze prowadziłaś z synem regularne nauczanie ale z tego co pamiętam Twoje wątki to zawsze miałaś na tym punkcie straszne ciśnienie.
            Poza tym z jednostkowego doświadzczenia Twojego dziecka wyciągasz daleko idące wnioski. do klasy mojej córki trafiły dzieci które znały litery, biegle czytały i jako tako pisały oraz dzieci które takiej wiedzy nie miały - dla tych ostatnich szkoła była sporym wyzwaniem.
            Opowieść o 8latkach które nie zdały proponuję poczytać sobie co nieco w temacie np. tu: szkolapodstawowa62.pl/dokumenty-szkoly/warunki-niepromowania-uczniow-w-klasach-i-iii/
            praktycznie takiej mozliwości nie ma, a szczególne przypadki według podanych definicji dotyczą uczniów którzy mają specyficzne trudności w uczeniu się bądz kwalifikują sie do szkoły specjalnej. wiem ze trudno jest niepromować ucznia nawet jeśli sobie nie radzi, nawet jeśli staraja sie o to rodzice
            • ewa_mama_jasia Re: Camel! 29.06.15, 16:32
              Można nie zdać w klasach I - III. Fakt, że trzeba się postarać. Koleżance która posłała syna 6 latka do szkoły nauczycielka zaproponowała przed dwoma laty pozostawienie w tej samej klasie pomiędzy II a III. Koleżanka się nie zgodziła. W zeszłym tygodniu byłam świadkiem rozmowy, której tematem było pozostawienie rok temu chłopca po II klasie z powodu angielskiego.
            • zjawa1 Re: annubis74 30.06.15, 22:41
              Jak widać ty znów wiesz lepiejsmile Nie będę się kłócić, bo szkoda mi czasu. Dwoje dzieci z klas pierwszych zostały przesunięte do 1 klas w innej szkole! W tej chwili syn jest na etapie dodawania, odejmowania do stu, a systemem dziesiętnym jeszcze wyżej. Niczego, go nie uczyłam. Pytał swojej pani, więc ta rozwijała w nim umiejętności. Do tego dochodzi geografia, bez problemu na mapie wskaże Ci raczej każde państwo na każdym kontynencie, też Go nikt tego nie uczył, ma globus i sam co chwilę na niego zerka. A pisać sam zaoczął, jakieś równoważniki zdań opisujące swoje odczucia. Zaczeło się w sumie od pisania kartek dla rodziny, najpierw coś rysował a potem pisał coś w nich. Samoistnie. Zresztą nie będę się licytiwać, najlepiej wiem jak jest i to jest najistotniejsze w tym temaciesmile ... Jak znów będzie pytać i zamęczać mnie z tabliczką mnożenia powiem mu, że nie powiem, bo nie może za dużo wiedziećsmile i jako argument każe mu przeczytać Twój wpissmile
              • annubis74 Re: annubis74 01.07.15, 17:13
                aż musiałam wrócić do mojego wpisu, zeby zobaczyc co tam napisałam - bo Twoja odpowiedź jak zwykle na inny temat... nie widzisz dalej iż czubek wlasnego nosa i co wiecej nie przyjmujesz tego do wiadomości.
                Również mam zdolne dziecko (podejrzewam że kilka innych osób na tym forum też0. Gdybym miała oceniać wszystkie 6latki wg swojej corki powiedziałabym że wszystkie 6latki potrafią czytać, znają litery, liczą, czytaja znają nzwy zwierząt i roślin a nawet fakty historyczne z którymi mają czasem problem 4-5-6 klasiści. co jest błedem w rozumowaniu.
                po pierwsze moja corka jest zdolna (dobre geny robią swojesmile, po drugie jest jedynaczką wiec cała uwaga koncentruje sie na niej, po trzecie zawsze poswiecałam jej duzo czasu, baiwłyśmy się w różne gry (np. w sklep - co zwieksza umiejętnosci matematyczne - liczenie kasy, wydawanie reszty itd) - to też jest element przygotowania dziecka do nauki, po czwarte chodziął do fajnego rozwijajacego przedszkola. Mimo to w szkole nauczyła się całkiem sporo - oprócz rozwoju kompetencji społecznch - współpracy, systematyczności, samodzielności itd. wyćiwczyłą pisanie, czyta duzo płynniej niż na początku roku. Ale dzięki temu ze poszła przygotowana proces adaptacji był moze mniej bolesny
                Nie twierdziłam i nie twierdzę że należy poskramiać naturalna ciekawość dziecka - nie wiem skad to wziełaś? natomiast uważam że jeśli prawda jest to co piszesz fundujesz dziecku w najblizszym czasie to, ze stanie się znudzonym, zblazowanym dzieciorem przekonanym że wszystko wie najlepiej. wierz mi - mieszanka trudna do strawienia
        • mama-ola Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:03
          > no...a potem po 2 klasie napiszesz, ze w drugiej tez sie nic nie nauczyl bo juz go w domu doczylas..?

          Tak, być może. I w 3 też. Od 4 klasy powinno być ok.
          I nie chodzi mi bynajmniej o naukę typu: Usiądźmy przy stole, mama ci temat wytłumaczy. Chodzi o to, że syn przez skórę z matematyki nasiąknął więcej, niż przewiduje program klasy 1. Tam mają w grudniu dojść do liczby 3 (!!!), a mój syn liczy do 1000 - zwyczajnie, dziesiątkami, setkami i piątkami. Ostatnio starszy syn zaczął go przy śniadaniu przepytywać, czy umie liczyć trójkami, a mały na to: A co to za problem? 3, 6, 9, 12, 15, 18... Szczęka mi opadła, bo to dość wysoki poziom jak na przedszkolaka. Osoba zajmująca się nauczaniem wczesnoszkolnym mi niedawno tłumaczyła, że dziecko w tym wieku naturalnie liczy do 6, a większych liczb się go uczy w szkole i dlatego program klasy 1 jest tak ułożony.
          Wczoraj kupiłam czekoladę, oboje z mężem stwierdziliśmy, że nie chcemy jej jeść, a mały na to powiedział, że w takim razie 50 procent czekolady jest dla niego, a 50 procent dla brata. Wie, że 100 procent oznacza całość. On takie rzeczy chłonie przez skórę. Nikt mu procentów nie tłumaczy bynajmniej.
          Mamy taką grę "6. bierze!" - może znacie. Tam są karty z liczbami od 1 do 104. Trzeba umieć porównać, która liczba jest większa, a która mniejsza, a ponadto wybrać z 4 kart tę, która jest mniejsza najmniej od naszej karty. Jeśli mam kartę 56, a na stole leżą 3, 20, 36, 81, to gracz musi wybrać kartę 36 - bo jest mniejsza od 56 i ma najmniejszą różnice (3 i 20 też są mniejsze, ale o więcej). Mój 6-latek w to gra - porównuje liczby i wskazuje najmniejszą różnicę (bez obliczania jej). Robi to wolniej od innych członków rodziny, ale jak się chwilkę zastanowi, to robi bezbłędnie. (Nie będę dziecka od gry odganiała, "żeby się w szkole nie nudził").

          Dlatego powiedziałam, że niewiele ze szkoły wyniesie - przy czym miałam na myśli matematykę.
          • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 11:52
            fajna ta gra, dzieki za polecenie.
            Z podobnych znam flash 10, ale juz sie znudzila
            • mama-ola Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 12:33
              > fajna ta gra, dzieki za polecenie.

              O, tak, "6 bierze!" to hit jest. Nagrodę czy wyróżnienie mensy dostała. Ja w nią grywam nie tylko z dziećmi - z dorosłymi znajomymi na jakichś wyjazdach czy urodzinach też gramy.

              > Z podobnych znam flash 10, ale juz sie znudzila
              A to jest gra komputerowa? Bo tak pobieżnie wrzuciłam w google i mi same komputerowe wyskoczyły.

              Polecam też bardzo Digit. Kształtuje wyobraźnię przestrzenną. Moje dzieci (6 i 10 lat) są w nią bardzo dobre, grają na równi z dorosłymi. Właśnie takie gry cenię najbardziej - jeśli mogą grać osoby w różnym wieku, a każdy jest na takim samym poziomie i nikt nie daje forów dziecku, żeby wygrało, bo ono bywa lepsze od dorosłego.
              • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 12:51
                flash 10 jest karciana, podobna do 6 bierze ale latwiejsza wg mnie (nie trzeba roznic znajdywac) i jest sie niezaleznym od innych graczy, liczy sie szybkosc.
                Moze sie to po polsku inaczej nazywa? Ale tez firmy Amigo, znalazlam po niemiecku:
                www.amazon.de/Amigo-03240-Flash-10-Kartenspiel/dp/B00BXTK5J8
                Popatrz na fotki, moze wizualnie skojarzysz jaka to gra.

                Digit tez sie ciekawie prezentuje, dzieki.

                Z karcianych szybkich gier mamy jeszcze "set"
                www.rebel.pl/product.php/1,1010/24374/Set-rodzinna-gra-karciana.html
                tez polecam, na spostrzegawczosc, bez liczenia

                No i standardowo uno, monopoly, rummikub, arithmomania.
                Ale lubie karciane - gra sie szybko (monopoly to gre kontynuujemy przez kilka dni) i malo miejsca na polce zajmuja wink

                • mama-ola Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 13:03
                  > flash 10 jest karciana, podobna do 6 bierze ale latwiejsza wg mnie (nie trzeba
                  > roznic znajdywac) i jest sie niezaleznym od innych graczy, liczy sie szybkosc.

                  Dzięki, podoba mi się na oko, będę o niej pamiętać, jak gdzieś natrafię smile

                  > Popatrz na fotki, moze wizualnie skojarzysz jaka to gra.
                  Niestety, nie znam... Przekopuję internet i nic nie mogę znaleźć, ani np. na gamesfanatic, ani na allegro. Na Amazonie za drogo jak dla mnie.

                  Z tych, co wymieniłaś, znamy Set i Uno, a pozostałych nie. Warto wiedzieć, że są dobre smile
                  • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 23:10
                    ja mam to szczescie, ze u nas w bibliotece sa gry do wypozyczenia - akurat flash 10 to wlasnie najnowsze odkrycie biblioteczne smile Nawet nie wiem ile kosztuje ta gra w sklepie.
          • zjawa1 Re: mama-ola 30.06.15, 22:53
            I tu masz rację, raczej praktyka go wyuczyła. Np. parę lat temu usłyszał, gdzieś w bajce o kieszonkowym i też chciał dostaćsmile A więc dostawała na początku to były jakieś skrajne drobniaki, jakieś 2 zł w tym nie raz częściowo po 1 gr. I sam płacił kupując sobie lizakasmile Liczył na początku bardzo długo, ale z czasem to się zmieniło. Nie raz prosił mnie, że to on chce osobiście zapłacić za zakupy, więc dawałam mu pieniądze, straszną miał frajdę z tego.... Ogólnie wiem, że mam dziecko z umysłem ścisłym tak już rokował w przedszkolu około 4 lat, wtedy sądziłam,że to raczej niedorzeczne takie ocenianie predyspozycji, ale teraz wszystko to potwierdza.
      • zjawa1 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 28.06.15, 23:52
        Mój syn chodzi do szkoły państwowej-mój świadomy wybór. Może nie uwierzysz, ale prywatne miewają naprawdę niski poziom! Dwa dni temu rozmawiałam z dwiema mamami. Jedna z Warszawy druga ma dziecko w znanej ,,renomowanej szkole" Elementarz! Ta ostatnia szkoła ma wiele wspólnego z ,,naszym elementarzem" bowiem Pani lorek autorka książki jest prezesem szkoły! I powiem Ci tak, dziękuje bogu, że nie skusiłam się na prywatną szkołę! Obie mamy miały do wglądu świadectwa swych dzieci i mogły je redagować!!! Jak dla mnie szok. Moje dziecko chodzi do bardzo dobrej szkoły państwowej! Wg. rankingu wszystkich szkół( łącznie ze społecznymi i prywatnymi) na wszystkie szkoły w Polsce zajmuje 80 miejsce!
        • morekac Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 14:02
          ! Wg. rankingu wszystkich szkół( łącznie ze społecznymi i prywatnymi) na wszystkie szkoły w Polsce zajmuje 80 miejsce

          A to jest taki? Gdzie? Bo może to ranking dla miasta czy województwa, ale ogólnopolski?
    • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 28.06.15, 22:21
      ja tylko dodam, ze zawsze w szkolach w klasach byly roznice roczne miedzy niektorymi dziecmi, a i starsze sie trafialy, wiec i teraz to nie powinien byc problem.
      Ja mam corke jedna z najmlodszych w klasie a radzi sobie lepiej niz rok starsze dzieci, wiec wiek nie ma az takiego znaczenia.
    • camel_3d a czego sie spodziewalas? 28.06.15, 22:31
      ...ze pozna zasady fizyki kwantowej?

      program 1 klasy to nauka czytania, pisania i matematyka do 20 ...


      • zjawa1 Re: a czego sie spodziewalas? 29.06.15, 00:04
        Hehe, pod koniec roku mieli takie jakby zawody miedzy klasowe. Syn był w trójce reprezentującej swoją klase. Mieli zadane między innymi takie pytanie raczej matematyczno-logiczne: ,,Dzieci kupiły sobie jeden ołówek i jedno pióro. Pióro było droższe od ołówka o 1 zł. W sumie pióro i ołówek kosztowały 1zł i 10 gr. I pytanie, ile kosztował ołówek? Mój syn jako jedyny po około 40 sekundach odpowiedział na to pytanie poprawnie... A w tych zawodach brały udział również dzieci z klas czwartych! Odpowiedział 1 zł i 5 grsmile
        • zjawa1 Re: a czego sie spodziewalas? 29.06.15, 00:05
          Przepraszam, ale na jedno wychodzismile pytanie ile kosztowało pióro, analogicznie ołówek 5 grsmile
          • zjawa1 Re: a czego sie spodziewalas? 29.06.15, 00:17
            Zresztą pisałam już rok temu, że byłam zmuszona po jego wypadku zbadać go w poradni PP i dostałam opinie, że dziecko ma opanowany materiał klasy pierwszej!...Wtedy na tym forum niedorzecznie ustosunkowały się do mnie pewne osoby. Powiem więcej, wielkim szokiem jest dla mnie to, że dziecko po kilku operacjach, zwolnione z wf przez jeden cały semestr, zmuszone uczyć się pisać, pisze na poziomie najwyższym, a więc ponad przeciętną i do tego dpo pół roku wf dostaje na świadectwie wyróżnienie w postaci opisu o wyjątkowych uzdolnieniach fizycznych!
            • morekac Re: a czego sie spodziewalas? 29.06.15, 00:52
              >zwolnione z wf przez jeden cały semestr, zmuszone uczyć się pisać, pisze na poziomie najwyższym,
              • camel_3d Re: a czego sie spodziewalas? 29.06.15, 12:48

                > A ja pisałam, że pisanie to kwestia głowy , a nie ręki i że nie rozumiem, skąd
                > twoje zdumienie, że dziecko ,które pisało wcześniej, nadal to potrafi.😄


                no pewnei raczej nie chodzilo o bledy tylko o fizyczna czesc.

                moje pisze jak kora pazurem, bo chce pisac szybko, a jakosc go malo interesuje.
                poto dzieci wlasnie robia szlaczki i takie inne innosci, zeby wycwiczyc reke.

                jezeli dzeikco mialo wypadek i mialo unieruchomiona reke..lub np palce, rehabilitacja moze dlugo trwac. Sam mialem zlamanego kciuka w podstawowce i dosc dlugo trwalo zanim moglem znow normalnie pisac, chocy dlatego, ze nei moglem kciuka zgjac...
                • camel_3d jezu... 29.06.15, 13:13

                  > moje pisze jak kUra
                • zjawa1 Re: Camel 30.06.15, 23:11
                  Oto mi chodziło, dzięki. Sprawa w jego wypadku była na tyle poważna, że zaczął pisać i używać ręki lewej. Do listopada pisał, lewą ręką, do tego stopnia, że pytano mnie czy zostawić u niego tą tendencje. Powiedziałam, że od początku był praworęcznie opisywany dlatego też,nauczycielka ćwiczyła z nim powrót do sprawności prawej ręki. I udało się, jak się stara piszę na poziomie najwyższym. Bardzo ładne ma pismo jak na dziecko w swoim wieku.
                  Jednak najbardziej cieszy mnie fakt, że tak szybko odzyskał pełną sprawność i nie ma żadnych komplikacji.
                  • morekac Re: Camel 01.07.15, 06:32
                    > dlatego też,nauczycielka ćwiczyła z nim powrót do sprawności prawej ręki.
                    • zjawa1 Re: morekac 02.07.15, 22:41
                      Widzę, że nadal niczego nie rozumiesz, a szkoda, bo jałowa z Tobą jest rozmowa. Jak rozumiem, Twoja córka również miała tak poważne złamanie jak mój syn, a więc złamanie z przemieszczeniem 3 stopnia i uszkodzony nerw promieniowy. Przeszła dwie operacje i groziła jej niepełnosprawność. Do tego po prawie 3 miesiącach doszło jej wzmożone napięcie mięśniowe i zanik mięśni. Ach.. widzę, że takie osoby jak Ty nigdy nie będą ,,reformowalne" i raczej już nigdy się nie opamiętają, a szkoda.
                    • zjawa1 Re: Camel 02.07.15, 22:45
                      I tak na przyszłość, piszę ci to od lat! Zacznij się dokształcać, bo robisz podobnymi wspiami pośmiewisko z siebie...
                      morekac napisała:

                      > > dlatego też,nauczycielka ćwiczyła z nim powrót do sprawności prawej ręki.
                      >
                      • morekac Re: Camel 02.07.15, 23:50
                        Jakimi wpisami? Pisanie to naprawdę przede wszystkim funkcja mózgu i aczkolwiek twój syn jest bez wątpienia dzielnym chłopakiem, to nie dziwi mnie aż tak, że pisze ładnie ,skoro robił to wcześniej, zaś ręka jest sprawna. Szczerze pisząc to to ,że dzielnie ćwiczył i się nie poddawał ,jest -moim zdaniem - dużo ważniejsze niż śliczne pisanie. Prawdziwy z niego twardziel, podziwiam. Z tego powinnaś być dumna, a nie z tego, że się niczego nie nauczył .
              • zjawa1 Re: morekac 30.06.15, 22:59
                Może jakbyś czytała ze zrozumieniem i uwagą, to więcej byś rozumiała. Nawet dorosła osoba po prawie 3 miesiącach unieruchomienia ręki od barku po nadgarstek nie jest w stanie sprawnie uczesać się, a co dopiero pisać. Wiesz, co to jest zanik mięśni i uszkodzenie nerwów, które muszą się odbudować?
    • ewa_mama_jasia Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 08:40
      Twój syn był dopilnowany, zaopiekowany edukacyjnie już wcześniej. Więc nie dziw się, ze niewiele wyniósł. Z kolei - dla tych czworga dzieci, które nie zdały, program okazał się zbyt trudny. Bez powodu nie zostaje się w klasach I - III, trzeba się mocno postarać.
      Zresztą II klasa czy III będzie trochę trudniejsza, wejdzie trochę ciekawsza matematyka (mnożenie, geometria) i z polskiego ortografia, gramatyka. Będzie miał co robić.
    • rulsanka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 08:55
      W naszej szkole, w tym roku 4 uczniów nie dostało promocji do klasy 2-giej wśród nich troje to prawie 8-latki!

      a to można nie zdać w klasach 1-3? Chyba tylko za nieobecności? Być może te dzieci po prostu dużo chorowały.

      Dziwne te twoje wnioski. Wiek nie ma znaczenia? Sama piszesz, że syn reagował nadmiernymi emocjami na codzienne wydarzenia. To właśnie kwestia wieku. Co do nauki, to też gotowość do niej jest kwestią wieku, ale nie jakiegoś odgórnie narzuconego, tylko rozwoju osobniczego.
      Mój syn poszedł do szkoły jako sześciolatek z czerwca. I niestety mam wnioski dokładnie odwrotne. Pomimo fajnej szkoły, którą kochał, przyjaznej i ambitnej pani, świetnego rozwoju społecznego - do nauki był całkiem niegotowy.
      Owszem, nauczył się czytać, pisać, liczyć - ale to przez cały czas nie była jego bajka. W ogóle nie był zmotywowany. Ze szkoły przychodził z niewypełnioną książką, ćwiczeniami, bo nie umiał się skupić. Przeczytanie czytanki było dla niego równie ciekawe jak zaginanie rogu w książce albo wiercenie ołówkiem dziury w gumce. Do wszystkiego musieliśmy go zmuszać i naprawdę z ulgą doczekaliśmy wakacji.
      Przy czym ocena opisowa na świadectwie w ogóle tego nie odzwierciedla. Z opisu syn wydaje się świetnym uczniem! Bo on chyba rzeczywiście umie, tylko nie obchodzi go nauka, bo jeszcze nie dojrzał. Wg. nauczycielki syn ma wiedzę ogólną dużo większą od innych dzieci z klasy, oraz słownictwo bogatsze niż u innych. A uczyć się nie chce.
      Co ciekawe, ostatnio zaczął się chyba oczekiwany skok rozwojowy. Syn sam z siebie dostał 6 z angielskiego, choć w ogóle się nie przygotowywał, bo nie wiedział o sprawdzianie, połowę lekcji opuścił (pogrzeby i choroby). Wiedza zaczęła sama wchodzić do głowy.
      Podobnie z książką. Wziął i przeczytał. Ale nadal ma uraz do nauki po tym całorocznym zmuszaniu i uważam, że jest to wada reformy.
      I dlatego uważam, że ten rok był zmarnowany, bo jeśli poszedłby do szkoły później, to tego samego nauczyłby się wszystkiego bez tych nerwów i z autentyczną motywacją.
      Rozmawiałam z dentystką o jej córce, pierwszoklasistce z kwietnia 2008. Też ponoć motywacja do nauki była mizerna. Dentystka ma 2 starsze córki i widzi duże różnice w nauce 6 i 7latków.

      Pod koniec klasy 1 zdolniejszych prosiła o własnoręczne opisanie w 4 zdaniach opowiadań. Np. Ostatnie takie opowiadanie dotyczyło tematu :,, Jak spędze wakacje".

      Łał, 4 zdania o wakacjach, to rzeczywiście zadanie dla młodych Einsteintów.
      • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 09:12
        ale nie wiesz jaki bylby twoj syn gdyby poszedl rok pozniej do szkoly, mogloby byc dokladnie tak samo.

        i tak, mozna powtarzac pierwsza klase jesli dziecko nie nadarzalo z programem.
        • rulsanka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 09:53
          ale nie wiesz jaki bylby twoj syn gdyby poszedl rok pozniej do szkoly, mogloby byc dokladnie tak samo.

          Zobaczymy w drugiej klasie. Natomiast psycholodzy twierdzą, że w wieku około 7 lat (u niektórych wcześniej, u innych później) jest duży skok rozwojowy, po którym dzieci zaczynają chcieć się uczyć. Syn dotychczas rozwijał się bardzo skokowo. Przed skokiem stwarzał wrażenie opóźnionego, a potem nagle wyprzedzał rówieśników.
          Dla mnie dziwne jest to, że dziecko ogólnie ciekawe świata, inteligentne, tak totalnie ignoruje wiedzę szkolną, która jest podana w sposób ciekawy. Jedyne wyjaśnienie, to że nie dojrzał.

          Oznaki skoku rozwojowego już widać, paru rzeczy nauczył się w krótkim czasie sam z siebie, np. prawidłowo pisać angielskie słowa. Najgorsze jest to, że po tym roku męki on już nie bardzo wierzy w to, że jest w stanie się nauczyć czegokolwiek (co obiektywnie nie jest prawdą) i sam jest zaskoczony swoim osiągnięciem.

          Naprawdę dziwne jest to, że dziecko, które umie (wiem, że umie) zrobić zadanie domowe, siedzi i maże po gumce zamiast napisać to co ma do napisania i iść się bawić. W ogóle się nie skupia, odpowiada na odwal się.
          Mnie się wydaje, że on po prostu nie wie jeszcze co to nauka, jaki jest cel i sens.
          • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:20
            niewiele zobaczysz w drugiej klasie, bo to ze dziecko nagle sie czyms zainteresuje - chocby czytaniem to po prostu efekt osiagniecia pewnego poziomu w czytaniu - poziomu, kiedy przestaje to byc trudne a zaczyna sprawiac przyjemnosc, dziecko nie koncentruje sie na samym czytaniu a na tresci i jak dorwie fajna ksiazke to polknie w moment. Ale ten etap nastaje po okreslonym czasie nauki (u jednych nieco szybciej, u innych wolniej) i nie zalezy tak bardzo od wieku. Ok, wiadomo, ze 8-latek przyswoi to szybciej niz 5-latek, ale w obrebie jednego roku nie ma odczuwalnych roznic.

            Zgadzam sie co do skokow rozwojowych, ale one tez nie nastepuja w tym samym momencie u wszystkich dzieci.
            A motywacja to tez nie kwestia wieku a charakteru. Dla jednego dziecka trudne zadania sa motywujace, dla innego zniechecajace. Dla jednego latwy program i brak trudnosci dodaje skrzydel do dzialania a innemu te skrzydla nuda podcina.
            Podejrzewam, z wiekszosc dzieci nie wie co to nauka i po co to i to nie tylko problem pierwszakow ale i duzo starszych dzieci.
            Moja corka tez potrafi myslec o niebieskich migdalach, skrobac gumke i zajmowac sie setka niepotrzebnych rzeczy a ja i tak uwazam, ze do szkoly dojrzala i kolejny rok czekania by ja jeszcze bardziej zdemotywowal.
            • mikams75 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:24
              aa i jeszcze dodam, ze pewne skoki rozwojowe potrzebuja odpowiedniej stymulacji, z moim obserwacji to jest tak jakby dziecko gromadzilo pewne informacje/umiejetnosci a podczas skoku rozwojowego te informacje nagle zostaje przetworzone i zaczynaja byc sensownie wykorzystywane. Nie wiem czy jest na to jakies naukowe wytlumaczenie ale takie sa moje obserwacje.
            • rulsanka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:42
              efekt osiagniecia pewnego poziomu w czytaniu

              Nie byłabym taka pewna. Ja nauczyłam się czytać w 1 dzień jeszcze przed pójściem do szkoły. Wzięłam książkę, którą czytała mi mama i przeczytałam ją w 2 godziny. Jakieś 50 stron, czcionką około 11 (mam ją nadal). Od tego czasu czytałam płynnie, wszystko i chętnie. Nikt mnie nie stymulował, nie zmuszał.

              Podobnie nauczyłam się liczenia (w wieku 4 lat obliczyłam ile będę miała lat w kolejnych latach przestępnych) oraz zegara. Nikt mnie nie uczył, nie kazał ślęczeć nad książkami.

              a ja i tak uwazam, ze do szkoly dojrzala i kolejny rok czekania by ja jeszcze bardziej zdemotywowal.

              Ale mówimy o różnych osobach. Twoja córka dojrzała. Mój syn częściowo (dojrzał społecznie, ale nie był gotowy do nauki)
              Ja byłam pozytywnie nastawiona do szkoły, ale teraz widzę, że to była porażka. Porażka reformy, a nie syna. Syn się wiele nauczył, ale uważam, że koszt był zbyt duży.
              Ja decyzję podjęłam świadomie. Syn w zerówce niewątpliwie by się nudził, kolorowanki mu się przejadły. Ale szkoła - też nie bardzo. Może po prostu mieli za duży program? Codziennie robili w klasie 3-4 strony w ćwiczeniach (które syn przynosił puste do domu) + mieli zadane po 2-3 strony kserówek i jeszcze coś do napisania w zeszycie.
              • zofijkamyjka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 18:57
                rulsanka napisała:

                > Ale mówimy o różnych osobach. Twoja córka dojrzała. Mój syn częściowo (dojrzał
                > społecznie, ale nie był gotowy do nauki)

                w takim sensie jak Ty to rozumiesz to wiele dzieci nigdy do nauki nie będzie gotowe albo w okolicach liceum/studiów
            • rulsanka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:45
              A motywacja to tez nie kwestia wieku a charakteru. Dla jednego dziecka trudne zadania sa motywujace, dla innego zniechecajace.

              Nie nie. Syn nie był zmotywowany do żadnych działań. Ani łatwych (za łatwe, nudne), ani trudnych (nie umiem)
              A powodem było to, że nauka go po prostu nie interesowała, bo interesowały go zabawy.
          • zofijkamyjka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 18:53
            rulsanka napisała:

            >
            > Zobaczymy w drugiej klasie. Natomiast psycholodzy twierdzą, że w wieku około 7
            > lat (u niektórych wcześniej, u innych później) jest duży skok rozwojowy, po któ
            > rym dzieci zaczynają chcieć się uczyć.

            to ciekawe, bo ponad połowa dzieci się nie chce uczyć długo po tym skoku rozwojowym smile w zasadzie niewiele dzieci samo z siebie się chce uczyć. Taka prawda.
            • rulsanka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 03.07.15, 00:21
              Nie chodzi o zakuwanie, bo tego rzeczywiście większość nie lubi, ale o zwykłą ciekawość, otwarcie pewnych klapek w mózgu na wiedzę szkolną. Inteligentnemu dziecku, które dojrzało poznawczo, wiedza szkolna, o ile podana jest w sposób w miarę ciekawy - wchodzi sama do głowy.
              A mój syn robił wszystko, żeby się NIE nauczyć. Wykonywał w tym celu wysiłek.
      • ewa_mama_jasia Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 09:40
        Można nie zdać w klasach I - III, ale trzeba się mocno postarać. Np. nie opanować programu w stopniu tak dużym, ze nauczyciel obawia się że dziecko nie nadrobi tego w klasie następnej. I zdaje się, ze do pozostawienia dziecka w klasie na drugi rok potrzebna jest zgoda rodziców.
        • srubokretka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 16:23
          W jednej klasie nie zdalo 4 dzieci? Ktos powinien przyjrzec sie nauczycielowi.
          • ewa_mama_jasia Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 16:28
            Autorka pisze o 4 dzieci ze szkoły, nie z klasy.
          • zjawa1 srubokretka napisał: 30.06.15, 23:24
            srubokretka napisał:

            > W jednej klasie nie zdalo 4 dzieci? Ktos powinien przyjrzec sie nauczycielowi.
            A skąd Ty to wzięłaś? W naszej klasie wszyscy zdalismile To byli chłopcy z klas pozostałych, pierwszych i różnych. Jeden z nich miał problemy emocjonalne (6 latek) dziecko lekarzy, pluł, kopał i bił nie tylko kolegów ale i nauczycieli, do tego miał problemy w nauce.
      • zjawa1 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 23:16
        No i to jest ta różnica między dzieciakami, mój syn zawsze miał dużą motywację do nauki i nadal ją ma, ale pojawiają się drobne inne rzeczy, myśle, że pojawiałyby się one nawet gdyby teraz rozpoczął naukę w szkole, natomiast zgłupiałby w przedszkolu z nudów.
    • saszanasza Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 10:43
      Nie ma reguły....ostatnio "ekshumowałam" świadectwa starszego syna z podstawówki (obecnie 13 latka). Opis z pierwszej klasy bardzo podobny do opisu córki, która jest najlepszą uczennicą w klasie, tyle że syn znajdował się wśród 10 osób które nigdy na końiec roku nie zostały wyróżnione za naukę. Mało tego...znalazłam jakiś jego test kompetencji z klasy 3 - w szerokiej skali, jego wynik ukształtował się na poziomie "niskiego". Do szkoły poszedł jako 7 latek.
      Aktualnie może prymusem nie jest, ale średnia przy minimum nauki wynosi 4,5 a na teście 6 klasisty uzyskał wyniki 100%, 90% i 85%.
      Nie ma więc co panikować w klasach 1-3. Naprawdę nie ma reguły. Dzieci które sprawiają wrażenie słabych, wcale słabe nie muszą być i odwrotnie: te wyróżnione prymusy (jak moja córka) wcale nie muszą być prymusami. Generalnie świadectwem szkolnym w klasach 1-3 można sobie tyłek wytrzeć i o dziwo - nic się nie staniebig_grin
      • jotde3 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 11:26
        Swiadecto w klasach 1-3 cos tam jednak pokazuje ale faktem jest ze pokazuje tez szybszy rozwoj i wieksze zainteresowanie nauka dziewczynek jak i nierowny rozwoj u wszystkich. Jednak nawet w pierwszych klasach swiadectwa chyba jakos dodatnio koreluja z sukcesem w zyciu ,przynajmniej osobno dla obu plci.
    • jotde3 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 11:16
      Poziom szkoly pochodzi z sumy uczniow ktorych sie tam umiesci bo roznice w metodologi sa finalnie zadne co widac po analizie ewd w kohortach wyniku koncowego na osi pionowej. Wydaje sie ze znacznie wiecej moze dac srodowisko pozaszkolne czyli na ile rezultaty ucznia maja w nim znaczenie i daja uznanie czy tez kwestia dojazdu itd (wies, miasteczko a duze miasto ) .
    • lucyjkama Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 14:48
      Nie łapię Twoich wywodów. Dziwisz się, że dziecko które przed rozpoczęciem 1 klasy już materiał pierwszej klasy miało opanowany z nawiązką, nic się nie nauczyło.
      Moja córka jest w klasie najmłodsza. Są dzieci ze stycznia- czerwca a potem czarna dziura do 31 października. I ta moja najmłodsza + dziewczynka z marca są najlepsze w klasie. Moja nauczyła się pisać literami pisanymi, resztę umiała.
      Program jest układany pod średniaków. Zawsze były dzieci które się nie uczą bo wszystko umieją, przeciętni uczniowie i tacy w ogonie.
      • sonrisa06 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 15:29
        W ogóle nie rozumiem tego wątku. Moja córka poszła do szkoły jako 7 latka i była w 1 klasie wyróżniona na koniec roku wraz z 4 innych dzieci, ale nie mogę napisać, że niczego się w 1 klasie nie nauczyła. Dla was nauka to tylko liczenie pisanie i czytanie?
        • lucyjkama Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 16:36
          Ja pisałam w kontekście podstawy programowej klasy 1. Moja miała ją opanowaną zanim zaczęła 1 klasę, poza pisaniem literami pisanymi. Tego faktycznie nauczyła ją szkoła.
          W pierwszej klasie w szkole nauczyła się zamykać szafkę na klucz, kilkunastu kawałów, kilku zabaw i paru brzydkich słów. Reszty rzeczy których nauczyła się w wieku pomiędzy 5 lat 10 miesięcy a 6 lat 8 miesięcy, nauczyła się w domu, na wycieczkach itd. Szkoła nie miała z tym nic wspólnego.
          Tylko ja nie jestem zaskoczona. Znałam podstawę i wiedziałam czego uczą się pierwszaki.
          • sonrisa06 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 16:57
            Czyli znala wszystkie wiersze i piosenki? Znala wcześniej wszystkie czytanki i lektury? Moja córka nie zainteresowana w ogóle wcześniej matematyką nauczyła się np układać zadania z treścią, nie było to dla niej trudne, ale wcześniej tego nie robiła, więc można powiedzieć, że nauczyła się w szkole. Poznała takze Kubusia Puchatka jako książkę. Dużo czytamy,ale ja akurat Puchatka nie lubię. I jej nie czytałam. Młoda miała lekturę to musiała przeczytać. Ja na prawdę nie mogę napisać, że córka wszystko umiała i wszystko wiedziała. Aczkolwiek zanim poszla do szkoły byla dzieckiem czytającym i piszacym.
            • lucyjkama Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 17:52
              Oczywiście że nie znała wszystkich tekstów z elementarza. Jednak nawet jakby ich nie poznała to nic by nie straciła (np. rak Makary-makabra big_grin). Lektury zna wszystkie które przerabiał brat czyli do końca szkoły podstawowej (np. W pustyni i w puszczy, Tajemniczy ogród, Ania z zielonego, Bracia lwie serce, Ten obcy, Akademia pana Kleksa, Pinokio itd itd. Nie da się zaskoczyć żadnym pytaniem. Zna lepiej treść niż 6 lat starszy brat.
            • zofijkamyjka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 19:18
              to moja sie chyba najwięcej nauczyła, jak poszła do I klasy to nie umiała czytać i pisać smile
              • morekac Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 02.07.15, 07:38
                😃 Bardzo dobre podejście.
                Właśnie doszłam do wniosku ,że współczuję rodzicom dzieci młodszoszkolnych. Jeszcze tyle lat nauki przed wami.😣
                Te wszystkie szkolne zebrania i dyskusje o dupie Maryni, z przeproszeniem ,te narzekania nauczycieli na dzieci (w tym wasze) -przy czym pretensje mogą być i o to ,że dziecko jest za spokojne😉.Współczuję, naprawdę.
          • saszanasza Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 17:06

            > Tylko ja nie jestem zaskoczona. Znałam podstawę i wiedziałam czego uczą się pie
            > rwszaki.

            dokładnie tak!
            nie można mieć pretensji do szkoły, że nie nauczyła dziecko które, albo jest zdolne i nauczyło się samo, albo zostało nauczone wcześniej przez rodziców.
            moja córka również mając opanowany program nauczania, w szkole nauczyła się wiele. I nie - nie nudziła się. I nie- nie przyszłoby mi do głowy zwalać na system edukacji faktu, że moje dziecko intelektualnie się nie rozwinęło. Może i nie, ale na pewno rozwijało te umiejętności, których nauczyło się w domu, a uczyło się tych, których w domu się nie nauczyło.
            • zjawa1 saszanasza 30.06.15, 23:36
              > saszanasza napisała:
              > dokładnie tak!
              > nie można mieć pretensji do szkoły, że nie nauczyła dziecko które, albo jest zd
              > olne i nauczyło się samo,
              Ale ja nie mam pretensji do szkoły, wręcz przeciwnie, przeczytaj dokładnie to, pod czym się podpisujesz, ja wyraźnie pisze, że gdyby nie nauczycielka, szkoła i proponowane przez nią zajęcia dodatkowe, to moje dziecko absolutnie nic nie wynosi z podstawy programowej.
              Uważam, po tym roku, że szkołę mamy wybitnie rozwijającą i życzyłabym każdemu takiej placówki. Szkoła ta do każdego ucznia podchodzi indywidualnie i roztropnie. Potrafi wszechstronnie rozwijać umiejętności dziecka. Ja, jestem zachwycona naszą szkołą, a mój syn, tuż przed końcem roku szkolnego zamiast cieszyć się wakacjami był zrozpaczony. Także to ostatnie samo przez się przemawia jednoznacznie za tą szkołą. Smutno mu było rozstawać się z nią na 2 miesiące.
              • zjawa1 Re: saszanasza 30.06.15, 23:39
                A i co ciekawego-paradoskalnie dla niektórych tutaj dodał-że lepiej bawił się w szkole niż w przedszkolu, za nim tak nie tęsknił. W szkole:,,częściej wychodzili na dwór, do lasu, na spacery, mógł grać w różne ciekawe gry z nauczycielami,itp"... No i WF to jest to, co syn kocha chyba najbardziej, drużyny szkolne, zawody, konkursy ...
              • srubokretka Re: saszanasza 01.07.15, 10:28
                a mój syn, tuż przed końcem roku szkolnego zamiast cieszyć się wa
                > kacjami był zrozpaczony. Także to ostatnie samo przez się przemawia

                Oj , i to jak wyraznie.
    • sion2 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 15:21
      Ja mogę napisać obserwacje mojej bratanicy, jest z lipca 2007, poszła do 1 klasy jako siedmiolatka. Absolutnie nie uważam żeby "niczego się nie nauczyła".

      Poszła do szkoły znając litery, czytając wolno sylabami. Obecnie czyta całościowo choć tempo wolniejsze jeszcze niż mają starsze dzieci, jednak postęp w czytaniu jest bardzo duży.
      Nie znała większości liter pisanych, obecnie zna oczywiście wszystkie, pamięta obraz graficzny, prześlicznie pisze w 3 liniach. Przestała także pisać cyfry w odbiciu lustrzanym.

      Nie jest dzieckiem uzdolnionym matematycznie (humanistycznie owszem i plastycznie także), na początku 1 klasy liczyła na konkretach do 20, w pamięci do 10, obecnie liczy w pamięci do 20 z przekraczaniem progu dziesiątkowego, rozwiązuje zadania z treścią, oczywiście liczy też dziesiatkami, piątkami, zaczęła rozumieć zasadę mnożenia (choć jeszcze ich tego nie uczą).

      Nauczyła się obowiązkowości ale także pewnego luzu w podejściu do szkoły. Uwielbia swoją panią, ma świetny kontakt z nią. Na klasę też nie narzeka.

      Między 6 a 7 urodzinami moja bratanica bardzo się rozwinęła, w przedszkolu ćwiczyli ich słuch fonematyczny, głoskowali, sylabizowali, liczyli na konkretach a jednocześnie nikt nie zmuszał jej do kilku godzin siedzenia w ławkach i codziennego odrabiania lekcji.

      Mam też takie doswiadczenie z chóru dziewczęcego który prowadzi moja koleżanka: przyjmuje dzieci od 5 lat, śpiewają do konca podstawówki. Śpiewają wyłącznie piosenki dla dzieci. I na każdym koncercie z dziećmi które nie skonczyły 7 lat jest problem ze skupieniem (na każdej próbie też): 5- i 6-latki nie potrafią skoncentrować się na 45 minut, wiercą się, szarpnią nawzajem, podskakują co chwile, gadają. Co jakiś czas mają przebłyski i otwierają buzię do śpiewu. Próby z nimi muszą być prowadzone oddzielnie bo musi być sporo zabawy, ruchu, wolniejsze tempo nauki. Oczywiście można je sterroryzować i zmusić do takiej koncentracji ktorą mają 7- latki i starsze dzieci ale jest to działanie wbrew ich naturze.
      Ciekawe jak dokładnie przebiega ta granica. Te same dzieci gdy skonczą 7 lat, poważnieją z miesiąca na miesiąc, dłużej się koncentrują i wykazują większą wolę wysiłku.
      Jest to doświadczenie kilkuletnie. Jasne że bywają i 10-latki nadpobudliwe. Zawsze będą wyjątki od reguły. To co napisałam jest "statystyczne", wypraktywowane na dzieciach które przychodzą do chóru.
      • zjawa1 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 23:45
        Mój syn od początku nie miał problemów z koncentracją. Na przerwach jedynie rozrabiali z kolegami, ale nauczyciele przymykali na to oko. Tylko przez pierwsze 3 miesiące miał problemy z odrabianiem lekcji, bo miał problem z ręką, jak ręka wróciła do sprawności odrabiał nawet nie zapytany o nie. Nie wiem w jakich szkołach dzieci siedzą bite kilka godziń w ławkach. W naszej dzieci miają dużo zabaw, w ławce maksymalnie siedzieli na religii 45 min-to fakt. Na pozostałych pani z Angielskiego urządzała różne zabawy, to samo wychowawca. Jak mieli zajęcia związane z przyrodą wychodzili na dwór, do lasu i tam pani im omawiała szczegóły.
    • gopio1 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 29.06.15, 15:35
      Twoje spostrzeżenia dotyczą wyłącznie Twojego dziecka, gdybyś była mamą jednego z tej trójki co nie zdała, napisałabyś coś zupełnie innego - na temat tej samej szkoły, tych samych nauczycieli i tego samego programu.

      To co jedne rodzic postrzega za plus, inny za minus, nawet w obrębie jednej klasy - jeden ma pretensje, że dzieci robią za mało, inny, że ciągle im coś zadają, jeden że za mało wychodzą na wycieczki, inny, że wychodząc tracą lekcje...
    • kanna Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 10:55
      Moje spostrzeżenia są następujące:
      mam dwoje dzieci, obydwa ukończyły pierwszy etap edukacyjny, w tej samej publicznej podstawówce. Mają podobne możliwości intelektualne, w podobnym wieku rozpoczynali I klasę.

      Starsze - które idąc do pierwszej kasy czytało, pisało i liczyło - przez trzy lata nie nauczyło się NICZEGO.
      Rozwinęło kompetencje społeczne (super), ale wiedzy nie wyniosło żadnej. Nie wyniosło też systematyczności, umiejętności pracy z tekstem, umiejętności samodzielnego uczenia się, umiejętności odrabiania lekcji.. nic. Pani nic nie wymagała, nawet wypełniania domowniczka.
      Przyznaję, to było bardzo dobre trzy lata, niczym nie musiałam się przejmować wink
      Trzecioteścik: matematyka 20/20.polski 11/20.
      Czwarta klasa szok: "Jak to, trzeba czytać z podręcznika i zapamiętywać? To z ramki też?!"
      Dużo mojej pracy nad wdrożeniem dziecia, trochę się uczył w domu, lekcje odrabiał głównie w szkole.
      Test szóstoklasisty: matematyka 100%, polski 86%. ( ang max. - choć na świadectwie 3)

      Młodsze - idąc do szkoły nie czytało, nie pisało, liczyło na palcach. Bardzo mądra pani, stanowcza, nagradzająca, motywująca, systematyczna.
      Dzieć odrabia lekcje, uczy się, stara. Lubi, jak się pracuje z nim.
      Trzeciteścik: matematyka 87%, polski 93%, przyroda 95 %.
      W czwartej klasie odnajduje się natychmiast, samo robi lekcje, pamięta, samo uczy się z książek. Potrzebuje pomocy w jednym przedmiocie.

      I tak sobie myślę, że podstawą w klasach I - III jest sensowna pani.
      • an.16 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 14:17
        Ja w ogóle nie rozumiem tego wątku i wiecznego porównywania, a to z innymi dziećmi, a to z samym sobą na zasadzie "ile się nauczył, co wyniósł z programu" itp. Nie możecie tak po prostu odpuścić sobie i dzieciom i bez przerwy nie analizować postępów, osiągnięć, umiejętności. Moja córka właśnie skończyła 2 klasę, poszła jako 6 latka. I naprawdę nie wiem po co miałabym analizować wartość dodaną czyli wpływ szkoły na edukację. Przerabia program, odrabia lekcje, ma dużo zajęć sportowych i świetnie się bawi ze szkolnymi koleżankami. Czy się czegoś nauczyła? Mnóstwa rzeczy. Ale ja nie przykładam miarki i nie mierzę postępów co 5 min. I racje ma Rulsanka mówiąc, że czasami wystarczy poczekać i że dziecko dojrzewa. Moja córka przez pierwszy semestr 1 klasy niesamowicie dukała. a potem, w okolicy 7 urodzin zaczęła niemalże z dnia na dzień czytać zupełnie płynnie. Bez żadnych dodatkowych ćwiczeń, żadnego czytania 5 min. dziennie itp. Wystarczyła króciutka szkolna czytanka raz na tydzień czy dwa i... czas.
        • pi.xyz Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 30.06.15, 15:07
          >Wystarczyła króciutka szkolna czytanka raz na tydzień czy dwa i... czas.

          Przy każdej nowo poznanej literce jest jakaś czytanka. Wziąwszy pod uwagę, że w pierwszej klasie dzieci poznają średnio dwie literki na tydzień, na pewno czytanka nie pojawiała się raz na dwa tygodnie wink
          • an.16 Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 09:41
            Dla mnie, tj. do przeczytania jako praca domowa, pojawiała się raz na 2 tyg. Naprawdę.
            • zofijkamyjka Re: Pierwsza klasa za nami, moje spostrzeżenia. 01.07.15, 19:11
              u nas w ogóle pani czytanek nie zadawała. Prosiła tylko aby dzieci codzień COŚ poczytały w domu, cokolwiek smile
      • zjawa1 kanna 30.06.15, 23:51
        Tak, tylko w Twoim wypadku mieliście bardzo mało wymagającą Panią, a w naszym tak nie jest! Od początku drugiego semestru robiła dziecią dyktanda, oceniała całe zdania, lącznie ze znakami interpunkcyjnymi, kazała uczyć się na pamięć wiersza i recytować na ocenę, wprowadzała( wprawdzie tym uczniom o szerszej kompetencji matematyczniej) mnożenie do 4 i dzielenie do 2. Kazała pisać pod koniec roku krótkie, 4 zdaniowe opowiadania, gdzie również sprawdzała je pod każdym względem polonistycznym. To jest inna sytuacja.
        • morekac Re: kanna 01.07.15, 05:10
          Szkoda,że nie robiła tych dyktand rodzicom.😄
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • zjawa1 Re: kanna 02.07.15, 22:51
            morekac napisała:

            > Szkoda,że nie robiła tych dyktand rodzicom.😄
            morekac 01.07.15, 06:32


            ...W pełni zgadzam się z Tobąsmile))))))

            Odpowiedz cytując Odpowiedz

            > dlatego też,nauczycielka ćwiczyła z nim powrót do sprawności prawej ręki.
        • morekac Re: kanna 01.07.15, 07:06
          Po tych "dziecią" przestałam się dziwić, że się tak zachwycasz dzieckiem i nadal pamiętasz, ile kosztuje ołówek, a ile to drugie. Posiadanie rozgarniętego dziecka przy takiej ortografii to niemal cud.😄
          • pi.xyz Re: kanna 01.07.15, 07:35
            Ja nawet podejrzewam, że to dziecko jest albo zmyślone albo jego umiejętności mocno naciągane. No bo taki styl i ortografia wink
            • srubokretka Re: kanna 01.07.15, 10:05
              > jego umiejętności m
              > ocno naciągane. No bo taki styl i ortografia wink

              Naciagane? Nie. To tylko przytlaczajca ilosc hiperbol.

              • zjawa1 Re: kanna 02.07.15, 23:05
                srubokretka napisał:

                > > jego umiejętności m
                > > ocno naciągane. No bo taki styl i ortografia wink
                >
                > Naciagane? Nie. To tylko przytlaczajca ilosc hiperbol.
                >
                No, chyba jednak nie bardzo, takie wpisy dodatkowo utwierdzają w przekonaniu, że jednak jest wybitnie zdolnysmile Dziękuję za niesmile ... A myślałam, że jest tylko dobrym 6-latkiem...
                • annubis74 Re: kanna 03.07.15, 01:41
                  6-latkiem? Moja córka poszła do szkoły jako 6latka - a teraz po roku nauki ma już... no właśnie ile lat ma dziecko sześcioletnie po roku nauki - zadanie na poziomie przeciętnego ucznia klasy 1 - poproś synka, aby ci udzielił korepetycji jakbyś sobie nie radziła
                • srubokretka Re: kanna 03.07.15, 14:20
                  utwierdzają w przekonaniu, ż
                  > e jednak jest wybitnie zdolnysmile Dziękuję za niesmile ... A myślałam, że jest tylko
                  > dobrym 6-latkiem...

                  Wybitnie zdolnie to on sobie tylko reke zalatwil. Reszta jego osiagniec, to normalny efekt pracy nad nim. Nic wiecej.
          • an.16 Re: kanna 01.07.15, 09:54
            Nie mówiąc o składni i stylu, które też nie trzymają poziomu "wymagającej Pani" sad( Rzeczywiście nic dziwnego, że pada z zachwytu nad progeniturąsmile)
            • 18buzka Re: kanna 01.07.15, 15:26
              do autorki wątku
              twoje obserwacje są typowe dla wiekszości rodziców po 1 klasie, rodziców dzieci, które umiały pisac, czytac i liczyc idą do 1 klasy. pusc dzieco juz w drugiej klasie np. na Konkurs " Kangurek" i zobaczysz ze twoje dzieco jeszcze niewiele potrafii i moze sie okazać, ze na tle ogólnopolskim bardzo słabo wypada ( widziałam nie raz to zdziwienieu rodziców). moje dziecko po 1 klasie b. duzo sie nauczyło, ale Pani wychodziła bardzo mocno poza program, szczególnie w zakresie wiedzy społecznej ( wstyd przyznac ale dzieco wie o historii i topografii naszego miasta wiecej niz jasmile
              pozdrawiam
              18buzka
              • zjawa1 Re: kanna 06.07.15, 22:42
                Mój synuś już w pierwszej klasie, jako 6-latek zdobył dwie nagrody w konkursach ogólnopolskichsmile Także spoko, Kangurek jest od klasy 2-giejsmile Także w przyszłym roku na pewno na niego pójdziesmile
                • zjawa1 Re: kanna 06.07.15, 22:47
                  Dostał Nagrodę, może nie główną ale otrzymał 66 punktów, to jest bardzo dobry wynik!
                  • morekac Re: kanna 07.07.15, 07:03
                    Jak nie główną to kiepsko.😉
          • zjawa1 Re: kanna 02.07.15, 22:55
            Przestań nieudolnie ironizować, bo to wymaga chociaż przeciętnego poziomu inteligencjismile! Przestań również okazywać swoje frustracje, to niczyja wina, że macie przeciętne klimaty.
            Męczące są Twoje ,,naciągane formy" polemiki.
        • olga727 Re: kanna 01.07.15, 15:56
          zjawa1 napisała:

          > Tak, tylko w Twoim wypadku mieliście bardzo mało wymagającą Panią, a w naszym t
          > ak nie jest! Od początku drugiego semestru robiła dzieciądzieciom dyktanda, [Ty masz chyba problem zpisownią:-ą/-om]
          oceniała ca
          > łe zdania, lącznie ze znakami interpunkcyjnymi, kazała uczyć się na pamięć wier
          > sza i recytować na ocenę, wprowadzała( wprawdzie tym uczniom o szerszej kompete
          > ncji matematyczniej) mnożenie do 4 i dzielenie do 2. Kazała pisać pod koniec r
          > oku krótkie, 4 zdaniowe opowiadania, gdzie również sprawdzała je pod każdym wzg
          > lędem polonistycznym. To jest inna sytuacja.
        • zofijkamyjka Re: kanna 01.07.15, 19:13
          ale po co? na pewno wiele dzieci nie dawało sobie rady.
          • annubis74 Re: kanna 03.07.15, 01:44
            jak to po co - aby zjawa mogła sie pochwalić. niezależnie od tego ze te metody nauczania swiadczą o tym, ze pani mało wie o dzieciach w tym wieku, o podstawie programowej i ze stosuje kalsyczne, zeby nie powiedzieć sztampowe metody z epoki króla Ćwieczka
        • jola_ep Re: kanna 03.07.15, 07:31
          Jestem niezmiernie wdzięczna pani od klas 1-3 mojej córki (pozdrawiam! smile ), która nie stosowała takich metod i - o zgrozo - nie była "wymagająca", tylko mądra.

          Dzięki niej, moje dziecko z objawami dysleksji, bardzo wrażliwa, nie nabrała przekonania, że jest głupia i niezdolna do nauki.

          Wszystkie takie "dyktanda" oblewałaby koncertowo, bo nie była w stanie pisać poprawnie (nauczyła się gdzieś w gimnazjum), a czytanie jako-tako opanowała w wieku 8 lat (dopiero wtedy coś jej "zaskoczyło").

          Pamiętam za to jej rozpacz w zerówce, gdy inne dzieci głoskowały, a ona nie była w stanie. Na szczęście pani w zerówce też była mądra, doświadczona, jak się połapała w czym problem, nie kazała jej czytać przy dzieciach, ani głoskować. Za to utrwaliła jej w niej przekonanie, że jest mądrym, myślącym dzieckiem.

          I jeszcze podziękowanie dla pani uczącej języka polskiego w podstawówce, za komentarze pod wypracowaniem (całe na czerwono, bo błędy) "świetny styl!" (ocena 4+)

          Moje dziecko, jakby musiało się uczyć jako sześciolatek nie poradziłoby sobie, bo nie była na to rozwojowo gotowa. Wiem to na 100%. (mój syn dla odmiany był na naukę gotowy wcześniej).
          Za to wiedziałaby, że jest głupia. Z panią każącą pisać dyktandy w pierwszej klasie zrozumiałaby to bardzo szybko. A jak człowiek głupi, to po co ma się uczyć, skoro i tak się nie nauczy???

          (może ta stosunkowo duża liczba dzieci powtarzających klasę wynika ze złych metod nauczania?)

          A tak wyrosło mi dziecko z poczuciem własnej wartości, przynajmniej na polu edukacji wink
          • morekac Re: kanna 03.07.15, 22:29
            Jedna z moich córek nauczyła się czytać porządnie jako 11latka, druga zaś - jako 5latka (prawdopodobnie skorzystała z uczenia starszej) . Jeśli chodzi o średni wynik z egzaminu po gimnazjum, to różnica w punktacji do liceum wyniosła aż 2 pkt.😉 (
            oczywiście były to inne egzaminy, ale ani wczesne czytanie i liczenie o niczym nie przesądza, ani nie przesądza o tym późne.
            • jola_ep Re: kanna 04.07.15, 07:28
              U mnie podobnie, tylko młodszy jest płci męskiej. Różnica w punktach: 28, na niekorzyść młodszego, który w klasie pierwszej marudził, że go mnożyć nie uczą, bo czytać, pisać, dodawać i odejmować to on umie bardzo dobrze smile (rzeczywiście był w tym niezły).

              Ale punktów mu wystarczyło na wybrane liceum i jestem z niego dumna smile)
    • camel_3d a teraz moje spostrzeżenia. 02.07.15, 08:55
      mlody poszedl do 1 klasy w wieku 5 lat i 10 miesiecy. Czyli nawet nie byl 6 latkiem.

      Z perspektywy czasu to wolabym go zostawic jeszcze rok w przedszkolu, ale inne dzieci szly, a on nie chcial zostawac sam..

      Idac do 1 klasy znal..cyferki do 10..w sensie cyferek, a nie liczenia.. przynajmneij w 6 jezykach smile
      Znal literki..i mial jakies tam minimalne umiejetnosci w czytaniu prostych slowek typu tata czy kot.

      Po roku:

      liczy na setkach (dodawanie)
      odejmowanie tak w zakresie 1-100
      mnozenie 2,4,5,10
      dzielenie.. w zasadzie tylko przez 2 .. w tym ulamkowe..np 7 / 2...
      dodaje ulamki... ale tylko te z kropka..1.23+3.34 ..itd

      czyta.. choc moglby lepiej, ale jest ok.
      pisanie. Niemiecka kaligrafia, ta klasyczna jest troche bardziej popaprana niz polska, w zasadzie polehga na tym, ze pisze sie cale slowa bez odrywanie dlugopisu.. (ok..no poza kropkami nad i, ü, ä, ö)... Ale sobie poradzil, jak pierwszy skonczyl wszytskie litery. Wiel dzieci jest w dopiero za polowa. Za to jakos tych liter.. no ladne nei sasmile ale sie stara.

      Wiec wiek rzeczywiscie nie ma zbyt wiele do tego..ale w sumie.. teraz, jezeli doszedlby do matury zgodnie z programem to robilby mature w wieku 17.7.. wiec jak dla mnei duzo za wczesnie, zeby sie decydowac co potem...zreszta widze, ze po przyjsciu ze szkoly, mlody nie moze usiasc na pupie. Musi biegac, szalec, wygupiac sie..potrezbuje ruchu. Jeszcze jakos nie widzi sensu w monotonnym siedzieniu. Choc u nas w szkole jest dosc luzno. Nie ma frontalnego nauczania...

      Klasa reprezentuje spory poziom, ze wzgledu na to ze przypadkiem trafily do niej dzieci z dosc dobrze sytuowanych rodzin, na poziomie i nawet jezeli 1 czy 2 jest z rodzin, ktorym nauka wisi i powiewa to i tak sie staraja, bo nie chce byc gorsze.

      Nauczycielka ogolnie bardzo konkretna i wymagajaca. Dzieciom, ktore potrafia wiecej daje dodatkowe zadania czy cwiczenia. Pozostale mieszcza sie w programie.



      • srubokretka Re: a teraz moje spostrzeżenia. 03.07.15, 14:13
        Re: a teraz moje spostrzeżenia.

        Ten watek nie jest po to, zeby wpisywac tu swoje obserwacje, tylko po to by udowodnic , ze syn to gieniusz. A ze mama trafila na forum, gdzie bywaja rodzice naprawde zdolnych dzieci, to jej gienius wyglada zenujaco w tych kwiecistych opisach.
        • betty842 Re: a teraz moje spostrzeżenia. 03.07.15, 19:45
          Re: a teraz moje spostrzeżenia.

          Ten watek nie jest po to, zeby wpisywac tu swoje obserwacje, tylko po to by udowodnic , ze syn to gieniusz. A ze mama trafila na forum, gdzie bywaja rodzice naprawde zdolnych dzieci, to jej gienius wyglada zenujaco w tych kwiecistych opisach.

          Dokładnie tak! Już jeden wątek na temat swojego "wybitnie zdolnego" dziecka zjawa stworzyła.No ale że spadł z pierwszej strony forum to trzeba było stworzyć nowy wątek ale tytuł powinien brzmieć "Czy wasze dzieci też są takie zdolne/mądre jak mój syn?" Po co wymyślać jakieś wątki pt."Dlaczego odraczacie swoje 6-latki" albo "Pierwsza klasa za nami..." jak wystarczy założyć wątek pt "Chwalę się". Przesłanie i tak będzie jedno-mój syn to geniusz.
          • annubis74 Re: a teraz moje spostrzeżenia. 04.07.15, 07:23
            ale problem (jak dla mnie) nie polega na tym że zjawa chwali się na potęgę synkiem - niech się chwali
            jak dla mnie problem jest we wnioskach które wyciaga i formuuje ot tak. wiem ze w klasie mojej córki oprócz kilkorga dzieci którym nauka przychodzi łatwo (uwaga: chwalę się smile jest przecietny środek - czyli raz lepiej raz gorzej oraz kilkoro dzieci które sobie nie radzą albo przynajmniej nie radziły i tylko dzięki nauczycielce i współpracy rodziców ich nauka w pierwszej klasie nie jest prawdziwym dramatem
            czytając watki zjawy mam tylko nadzieję że spora część opisanych przez nią sytuacji jest wymyślona, że w realu nie ma aż takiego ciśnienia na osiągnięcia syna. Bo niestety jako nauczyciel miałam kontakt z takimi dziećmi - wyczerpanymi nauką, goniącymi wpietkę żeby realizować wizję mamusi i tatusia. Poza tym - czego nie życzę - sukces edukacyjny w klasie 1 oczywiscie dobrze rokuje ale wcale nie przesądza o przyszłości nie mówiąc juz że nie przesądza o życiowym sukcesie
            • srubokretka Re: a teraz moje spostrzeżenia. 04.07.15, 15:02
              > czytając watki zjawy mam tylko nadzieję że spora część opisanych przez nią sytu
              > acji jest wymyślona, że w realu nie ma aż takiego ciśnienia na osiągnięcia syna
              > . Bo niestety jako nauczyciel miałam kontakt z takimi dziećmi - wyczerpanymi na
              > uką, goniącymi wpietkę żeby realizować wizję mamusi i tatusia. Poza tym - czego

              Niestety
              "mój syn, tuż przed końcem roku szkolnego zamiast cieszyć się wa
              kacjami był zrozpaczony. Także to ostatnie samo przez się przemawia"

              Ta 4 dzieci niepromowanych bardzo zle swiadczy o jakosci nauczycieli w tej szkole. W szkole mojej corki nauczyciele staja na rzesach, zeby dzieciaki z problemami podciagnac. Niestety kosztem tych zdolniejszych. ( swiadomosc tego troche mnie bolala, ale nie jestem skrajna egocentryczka, wiec przezyje wink ) Łatwo jest uczyc dzieci uczone w domu. Chociaz zjawa cos wspominala o niedojrzalosci emocjonalnej, wiec moze i nie bylo tak latwo.

              • annubis74 Re: a teraz moje spostrzeżenia. 06.07.15, 12:20
                teraz w klasach 1-3 nie promuje sie dzieci w sytuacji skrajnej - nie wystraczy że dziecko czegoś nie umie - musi jeszcze "nie rokować' na nadrobienie zaległości w kolejnej klasie. wyjatkiem są czasem klasy 3 kiedy nauczyciele zostawiają dzieci na kolejny rok bo mają swiadomośc że przejście między 3 a 4 klasą to dopiero wyzwanie więc dziecko które w 3 sobie nie radzi nie przeskoczy tak łatwo tego progu. W szkole mojej corki w klasach 1-2 zdali wszyscy, w klasie 3 była 1 osoboa niepromowana - szkoła ma opinię 1 z najlepszych w mieście - więc wskaxniki zjawy wydają mi sie mocno przekombinowane.
                tak jak napisałas srubokretka - w rozwój dziecka inwestuje się od poczatku- dziecko któremu poswieca sie czas na wspólną zabawę, czytanie, zajęcia dodatkowe zawsze wypadnie lepiej niz dziecko któremu nikt tyle uwagio nie poświęca. oczywiście - takie przygotowanie dziecka do szkoły to pewnie w sporym stopniu zasuga zjawy i moze być z siebie dumna ale nie musi w kółko tego udowadniać porównując swoje dziecko z innymi kosztem tych innych
                • srubokretka Re: a teraz moje spostrzeżenia. 06.07.15, 15:08
                  > zjawy i moze być z siebie dumna

                  Niby tak, ale czy rzeczywiscie ona ma powod do takiej dumy? Zagladasz na forum od dluzszego czasu, prawda? Napewno spotkalas sie z opisami dzieci naprawde zdolnych i to nie tylko w 1 klasie. Czytanie , liczenie, nawet dzielenie przez 2, pisanie 4zdaniowych wypracowan po 2-3 latach nauki ,to az taki wyczyn dla normalnego dziecka, zeby watki celujace w innych rodzicow zakladac?
                  Na emama byl ostatnio watek " chwale sie". Milo poczytac takie wypowiedzi niezakompleksionych rodzicow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka