Czas zleciał niemiłosiernie szybko-nie wiem czy Wy też macie podobne odczucia?
A co, do reszty, chcę szczerze podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi klasy 1.
Na wstępie pragnę przypomnieć, że moje dziecko poszło do szkoły mając lat 6 (obowiązek szkolny dla sześciolatków z pierwszych 6 miesięcy rocznika 2008). Syn chodzi do klasy mieszanej. Faktycznie w klasie tej były tylko 4 sześciolatki, praktycznie co drugi uczeń urodzone do kwietnia 2007 roku, tak więc sporo dzieci praktycznie o rok starszych od syna.
...Czytałam wątek o tych ,,statystykach" wg. mnie średnio się to ma do obecnych realiów i wygląda to inaczej w praktyce!
Szczerze, nie wiem jaki materiał był w klasie 1 przed ,,reformą", ale osobiści przyznaje, że w chwili obecnej poziom i oczekiwania względem ucznia pod kątem tegoż materiału są niskie.
Z czystym sumienie mogę stwierdzić, że jeśli chodzi o podstawę programową klasy 1 moje dziecko absolutnie niczego nie nauczyło się nowego, czego wcześniej nie umiało!
Tj. Czytał i pisał zanim rozpoczął naukę w klasie 1. To samo dotyczy matematyki, także z godnie z programem dodawał i odejmował do 20 zapisywał liczby do 100.
Jedyne co, to zaczął biegle czytać, ale myślę, że czytałby tak samo mimo tego, że chodzi do szkoły.
Reasumując program: Absolutnie niczego, nowego nie nauczył się!
I teraz dalej, faktem jest, że sporo zależy od nauczyciela. Mamy to dobrodziejstwo, że nasza nuczycielka bardzo dużo wymaga od dzieci. Już z początkiem drugiego semestru pani dyktowała im dyktanda składające się z 4 zdań i oceniała je. Drukowała dodatkowe karty pracy z matematyki gdzie było dodawanie i odejmowanie do 100. Pod koniec klasy 1 zdolniejszych prosiła o własnoręczne opisanie w 4 zdaniach opowiadań. Np. Ostatnie takie opowiadanie dotyczyło tematu :,, Jak spędze wakacje".
I tutaj dopiero moje dziecko zaczęło się rozwijać! Jednym słowem zadania i zajęcia ponad program klasy 1 zaczęły przyczyniać się do rozwijania jego umiejętności. Oprócz tego dodatkowe zajęcia pozalekcyjne w szkole na które chodził np. kółko szachowe, kółko matematyczne czy przyrodnicze. Gdyby nie inicjatywa nauczycielki i zajęcia dodatkowe w szkole, syn absolutnie niczego nie wynosi z klasy pierwszej!
A teraz negatywne ,,osiągnięcia" mojego syna po roku szkolnym. Tutaj dotyka to tylko sfery emocjonalnej. Zrobił się bezczelny, nigdy taki nie był. Czasami płaczliwy, też nigdy wcześnie nie miałam z tym problemów. Szkoda, że pseudo ,,badania" oktreślają tylko naukę a nie sferę emocjonalną dziecka. Co z tego, że mój 6-latek siedział zawsze grzecznie w ławce na lekcjach, skoro bywały takie momenty, że bywał bardzo rozdrażniony i płaczliwy. Myślę, że nie raz nowa sytuacja szkolna tak na niego wpływała. Jest bardzo zdolny jeśli chodzi o naukę, a mimo tego przeżywał wszystko na swój subtelny sposób. A to kolega z klasy 5 tej(w prawdzie niechcący) wpada na niego, a to ktoś dla żartów podmienił kurtki w szatni... te niby drobnostki, były dla niego mega przeżyciami.
I takie wnioski ogólne:
-Moje 6-letnie dziecko rozwinęło się wyjątkowo pod względem wiedzy, ale tylko dlatego, że ma ambitnego i wymagającego nauczyciel, gdyby pozostał na podstawie programowej absolutnie niczego, nowego się nie uczy!
-Uważam, że nieprawdą jest to, że wiek ma znaczenie co, do rozpoczęcia nauki i dalszych sukcesów w tej kwestji!
-W naszej szkole, w tym roku 4 uczniów nie dostało promocji do klasy 2-giej wśród nich troje to prawie 8-latki!
-Nasza klasa statystycznie-pod względem nauki- jest najlepszą pośród 4 klas pierwszych, natomiast średnią, jeśli chodzi o odpowiednie zachowanie
-W naszej klasie uczniowie często dostawali wyróżnienia i nagrody za różne konkursy szkolne i pozaszkolne... Dwóch uczniów( 6 latki) z naszej klasy dostało np. nagrodę za udział w konkursie Świetlik, dodatkowo 3 chłopaków ( w tym mój synuś

Dostało wyróżnienie.
I tak wydaje mi się, jestem wręcz przekonana, wiek nie ma znaczenia, a podstawa programowa jest faktycznie średnia, trzeba docenić nauczycieli, którym chce się uczyć i robią coś dla dzieci dodatkowo. Nasza szkoła rozwinęła mojego syna, ale tylko dlatego, że ma rozbudowany program dodatkowy. Szkoła nie jest złem, jeśli jest dobrą szkołą i natrafimy na wychowawcę z powołaniem! My takiego mamy i każdemu takiego życzę!