Dodaj do ulubionych

drugo kalsista z pierwszej połowy 2008

21.01.16, 09:31
Jestem ciekawa czy są tu rodzice dzieci, które poszły do szkoły jako pierwsza połowa 2008r. ? Jak teraz radzą sobie dzieci? Czy zastanawiacie się na poczekaniu na swój rocznik czyli pozostawieniu dziecka w tej samej klasie? Córka jest w 2 klasie i u niej 4/5 klasy to dzieci starsze i ona ciągle musi gonić i jest porównywana do tych starszych. Na razie radzi sobie dobrze ale ile to nas kosztuje pracy w domu to tylko my wiemy. Jak porównuje ja z moimi starszymi dziećmi, które poszły jako 7 latki to widzę różnicę w zachwianiu i podejściu do lekcji. Teraz jak sobie pomyślę co to będzie w 4 klasie to ja jej nie widzę bo dla tych starszych to był duży przeskok i przecież jest bardzo dużo materiał€ do opanowania. A w tedy to już nikt nie patrzy że to jest jednak młodsze dziecko od innych w klasie. A teraz jeszcze cofnęli reformę i ci nauczyciele już nie będą brać pod uwagę ze to są młodsze dzieci. i teraz skłaniam się do tego aby ja zostawić i żeby poczekała na swoi rocznik. A jak wy uważacie???
Obserwuj wątek
    • ida_marcowa1 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 09:44
      córka jest z lutego, radzi sobie bardzo dobrze. nawet mi do głowy nie przyszło,żeby ją zostawiać. klasa mieszana i to 7latki miały większe problemy emocjonalne w ubiegłym roku niz 6latki.
      a tak na marginesie...z tym odraczaniem to jakśs kosmos. pamęetacie swoje klasy?wiecie co to jest krzywa gaussa?w każdej klasie były dzieci super zdolne, super tępe i większość przeciętnych. mam wrażenie, że teraz wszystkich przeciętnych rodzice na siłę odraczaja, bo...bo co? zmądrzeje? załapie? okrzepnie?pewnie dzieci z zaburzeniami rozwojowymi tak, ale naprawde te wszystkie odroczone...?ludzie po prostu różni są.
      to taka refleksja moja a nie persolnalny przytyk do autorki wątku. jej dziecka nie znam smile
      • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 12:57
        ida, zgadzam się...rodzice myślą, że cofając dziecko spowodują, że będzie miało mniej problemów w szkole, będzie lepsze na tle grupy, będzie miało lepszy start, a to tylko pozory. Być może na początku tak będzie, ale z czasem inne dzieci nadgonią, a i duże prawdopodobieństwo, że przegonią....
    • magnolia1973 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 11:49
      Mam córkę z I połowy 2008 w II klasie.
      Radzi sobie bardzo dobrze. Nie widzę problemu najmniejszego w tym, że poszła do szkoły jako 6 latka. A już na pewno w głowie nie postałby mi pomysł zostawienia jej w tej samej klasie. Córka zresztą nie zrozumiałoby kompletnie dlaczego tak i jestem pewna, że miałaby wielki żal. Dumna jest z tego, że jest duża, chodzi do szkoły i bardzo sobie w niej radzi.
    • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 12:52
      Córka z czerwca 2008. Jest wzorową uczennicą. Cofanie dziecka bez powodu (bo to, ze radzi sobie trochę gorzej od dzieci starszych nie jest absolutnie żadnym powodem) to moim zdaniem robienie dziecku krzywdy. Biorąc pod uwagę poziom dzieci w klasie mojej córki i idąc takim tokiem rozumowania, powinno się cofnąć również z polowę grupy. Mało tego, cofając córkę "fundujesz jej" dodatkowy rok siedzenia w ławce i przerabiania materiału, który już ma opanowany. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak można zdemotywować dziecko do pracy i je "rozleniwić", bo wszystko, czego będzie się uczyła będzie do bólu przewidywalne, stare, nieatrakcyjne....
    • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 13:09
      A proszę cię bardzosmile
      www.arttravel.pl/swiat-mapa-scienna-dla-dzieci-artglob-9788361945611

      Kupowałam niedawno na użytek dzieci w klasie mojej córkismile Dzieciaki zadowolone, do mapy nie mam żadnych zastrzeżeń.
      • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 13:09
        o cholera, sorki, nie tu mi się wkleiło!
    • makurokurosek Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 13:09
      Mam wrażenie , ze wszystkie te posty o repecie dzieci są pisane na zamowienie rzadu . Sześciolatki w szkołach w ilościac dość dużych są od co najmniej 5 lat , program wszystkich klas został obniżony i dostosowany do dzieci młodszych .Jakos nie ma zwiększonej ilości dzieci repetujacych . Nie mogę zrozumieć motywów jakimi może sie kierować rodzic rozważający repety dziecka dobrze radzącego sobie w szkole . Bardzo czekam aby którakolwiek osoba tworząca taki post w punktach rozpisała te motywy oraz czy gdyby dziecko rozpoczęło szkole w wieku lat siedmiu z takich samych powodów rozważało by repete .
    • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 13:37
      A córka chce się rozstać ze swoimi kolegami i nauczycielką? Wie o twoich planach?
      Mój syn jest z czerwca 2008. Materiał szkolny umie na poziomie swojej klasy. Do szkoły niezbyt przystosowany, rozprasza się, nie pracuje na lekcjach (choć na angielskim pracuje, więc może jest jakiś problem z panią od e.wczesnoszkolnej). Niezbyt zmotywowany do nauki. Społecznie rozwinięty, samodzielny.
      Jednak nie widzę możliwości cofania go. Jak się powiedziało A to niestety trzeba powiedzieć B. W jego przypadku akurat nie zdziwię się, gdy w 4 klasie będzie lepiej mu się uczyło niż teraz, bo materiał będzie ciekawszy.
    • lucyjkama Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 14:13
      Moja córka jest z drugiej połowy 2008 r. A nawet z drugiej połowy drugiej połowy wink Mimo że w klasie najmłodsza, pod względem nauki jest pierwsza (na równi z drugą dziewczynką z marca).
      To naprawdę jak dziecko sobie radzi nie zależy od miesiąca urodzenia.
    • tequila_sunrise78 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 14:13
      A ja będę niepopularna w porównaniu do pozostałych komentarzy, bo ja mam podobne wątpliwości, jak autorka wątku.
      Mam dzieci z lutego 2008. Nie odroczyłam i żałuję. Zostawiać pewnie nie zostawię, bo nie chcą się rozstać z kolegami, bo to w ich mniemaniu wstyd, być "niezdajuchem". Czytałam tu głosy, że dzieci nie wiedzą, kto jest z jakiego rocznika, ale to nieprawda. Dzieci wszystko wiedzą.

      Uczą się dobrze, ale też kosztuje je to wiele pracy w domu. Np. czytanie. Jedno dziecko czyta super, umiało już wcześniej. Drugie czyta dużo słabiej, co dzień ćwiczy, a i tak jeszcze daleka droga. NIe jest to czytanie płynne. Czytam w wielu wątkach, że dziecko ma czas do końca 3 klasy, by się nauczyć. Extra. Tylko dlaczego z techniki czytania oraz czytania ze zrozumieniem są sprawdziany i oceny? I nie tylko w naszej szkole, ale w 2 pozostałych na naszym dużym osiedlu w dużym mieście tez.
      Emocjonalnie - nie są gotowe do siedzenia w ławce przez 45 minut, przeszkadzają na lekcji. Klasa jest tylko 6 latków i z zachowania najgorsza wśród swojego rocznika.
      • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 14:21
        Wiesz, bo tu większość wypowiada się po to, by się pochwalić dziećmi. A te z dziećmi mniej radzącymi sobie w szkole wolą się nie wychylać.
        Niemniej to co innego, żałować że się nie odroczyło dziecka, a co innego zatrzymać je na kolejny rok w tej samej klasie. Jak się nie odroczyło, to powtarzanie klasy nie spowoduje w magiczny sposób cofnięcia się czasu. Z tego powtarzania będzie więcej szkody niż pożytku niestety. Jedyny sens widziałabym ewentualnie w powtarzaniu klasy na zasadzie edukacji domowej, ale nie wiem jak to wygląda organizacyjnie.
        • ag1235 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 14:58
          Moja wątpliwość polega na tym ,ze w 4klasie jest taki duży przeskok. Materiału dużo i wymagań dużo a jednak dziecko nadal będzie młodsze od kolegów. Nawet teraz widzę, różnicę w sposobie podejścia do nauki .
        • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 15:14
          Wiesz, bo tu większość wypowiada się po to, by się pochwalić dziećmi. A te z dziećmi mniej radzącymi sobie w szkole wolą się nie wychylać.


          A możesz mi łopatologicznie napisać, jak można odpowiedzieć na pytanie "Jak radzą sobie wasze dzieci", nie używając określenia źle, dobrze, bardzo dobrze? Jeżeli według ciebie jest to chwalenie, oznacza, że masz jakieś kompleksy, bo według mnie wszystkie to rzeczowe odpowiedzi na proste pytanie, informacja zwrotna.
          Nie ma również powodów, by nie wpisywały się osoby, których dzieci sobie nie radzą, więc możesz się jedynie pocieszać faktem, że może się boją (bo je zjemy!) A może jest tak, że jednak wbrew pozorom większa liczba dzieci sobie radzi, tylko niektórym trudno w to uwierzyć, bo naczytali się elbanowskich, stąd brak wpisów rodziców dzieci, które sobie nie radzą.
          • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 20:20
            Napisanie czegoś pozytywnego o sobie, swoich dzieciach, jest naturalną potrzebą człowieka. W tym sensie chwalenie. Natomiast problemy są czymś wstydliwym, istnieje tendencja do ich ukrywania.
            Moje kompleksy czy ich brak nie mają tu nic do rzeczy. Po prostu wpisy w wątku nie są miarą osiągnięć przeciętnego siedmiolatka drugoklasisty.
            Opinie o tym, że sześciolatki jako ogół, nie pojedyncze egzemplarze, radzą sobie gorzej niż siedmiolatki, są oparte na obserwacjach nauczycieli. Wychowawczyni naszej klasy uczy od 20 lat, w zeszłym roku dostała pierwszą klasę sześciolatków i twierdzi, że różnica jest ogromna, zarówno w zachowaniu jak i tempie pracy. Mowa o klasie jako całości, jest kilka szybko pracujących wyjątków.
            • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 20:38
              Ależ oczywiście, że 6 latki jako klasa, porównywane z 7 latkami jako klasą zawsze będą gorsze, gorzej rozwiniete rozgarnięte, ale one nie mają być porównywane ze sobą. Twoja nauczycielka i jej podejście jest problemem, bo jedynym jej zadaniem jest ocena tych dzieci pod kątem realizacji podstawy programowej. Jeśli w ubiegłym roku zrealizowała całą, oznacza, ze dzieci pracowały adekwatnie i w dobrym tempie. Jej osobiste porównania jako rodzica gó... mnie obchodzą, i ciebie też powinny.
              Poza tym, jakich wpisów oczekujesz, skoro twierdzisz, że te wpisy są niemiarodajne. Jak najbardziej są to wpisy miarodajne, bo anonimowe, ludzi z różnych miast, o różnym statusie społecznym. Nie ma podstaw, by kłamali lub ukrywali niewygodne informacje. Osobiście mogę wkleić ci półroczną ocenę opisową mojej córki.
              • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 21:04
                "Poza tym, jakich wpisów oczekujesz, skoro twierdzisz, że te wpisy są niemiarodajne."

                Ja nie oczekuję wpisów, bo nie ja zakładałam wątek. Stwierdzam po prostu fakt, że chętniej wpisują się rodzice dzieci, które sobie radzą.
                Miarodajne wpisy byłyby gdyby przeprowadzono próby ankietowe wśród losowo wybranych rodziców dzieci z różnych szkół. Forum gazety, to forum ludzi o określonym statusie, intelekcie, nie jest to próba statystyczna. Nie zarzucam nikomu kłamstwa, czemu miałabym to robić?

                "Osobiście mogę wkleić ci półroczną ocenę opisową mojej córki. "

                A po co? Twoja córka nie jest żadną próbą statystyczną. Zresztą oceny w klasach 1-3 też chyba nie są do końca miarodajne. Mój syn ocenę opisową na koniec pierwszej klasy miał świetną, a realia były takie, że przez cały rok zmuszaliśmy go do robienia w domu tego, co nie zrobił na lekcji (a nie robił nic!). Najwyraźniej materiał opanował, natomiast kompletnie nie dojrzał do nauki jako takiej.

                "Jej osobiste porównania jako rodzica gó... mnie obchodzą, i ciebie też powinny. "

                Pani zrealizowała podstawę kosztem wolnego czasu rodziców, którzy w domach ślęczeli nad lekcjami. Kosztem wolnego czasu dzieci, które chodziły na zajęcia wyrównawcze (prawie cała klasa!).
                • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 21:23
                  Zauważ, że negujesz dosłownie wszystko. Czy w takim razie za miarodajną uważasz ocenę rodzica, który pisze, ze dziecko sobie nie radzi? A może radzi sobie , tylko nauczycielka zbyt dużo wymaga, jest do dupy, lub rodzic oczekuje lepszych rezultatów niż otrzymuje. Niemiarodajne oceny mają zastosowanie również do dziecka trójkowego czy dwójkowego. Dlaczego uważasz, ze akurat nauczycielka twojej córki głosi prawdę objawioną? Moja córka również uczęszcza do klasy samych 6 latków (a właściwie teraz to są 7 latki). Łącznie 18 sztuk. Dzieci pracują wolniej ale nauczycielka dostosowała się do nich. Część dzieci chodzi na wyrównawcze (tak jak część dzieci z klas 8 latków). Nikt nie demonizuje, nie ubolewa na zebraniach, nie dramatyzuje. Jedni rodzice nic nie robią z dziećmi, inni pracują w domu, co jest naturalne i obecne w klasach dzieci starszych. Natomiast nikt nie narzeka, rodzice są zadowoleni. Znam wszystkich (przy okazji stworzyliśmy fajną grupę ludzi wspierających się-znam tych ludzi po imieniu, spotykam się z większością z nich). Jedynie jedno dziecko jest w tyle, ale to dziecko z "patologicznej rodziny".
                  • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 22.01.16, 20:22
                    Radzi, nie radzi to subiektywne opinie. Można pytać o konkrety, czy pracuje na lekcjach, skupia się na zadaniach, ile zapamiętuje z zajęć. Naprawdę mam problem z określeniem poziomu radzenia sobie w szkole u mojego dziecka. Kolejny dzień z pustym zeszytem i ćwiczeniami, a nauczycielka go chwali, że wszystko ok, ocena opisowa dobra.

                    "Niemiarodajne oceny mają zastosowanie również do dziecka trójkowego czy dwójkowego. "

                    Jasna sprawa. W ogóle stawianie trójek i dwójek dzieciom 1-3 jest złym pomysłem.

                    "Nikt nie demonizuje, nie ubolewa na zebraniach, nie dramatyzuje. "

                    U nas też nikt nie demonizuje, bo po co? Sytuacja jest jaka jest i po prostu staramy sobie radzić. Też mamy w klasie fajnych rodziców, też jesteśmy na ty.
                    Natomiast jak rozmawiam z innymi rodzicami na temat pustych zeszytów u syna, to okazuje się, że inni mają ten sam problem. Niestety jest tak, że nasze dzieci muszą po szkole dodatkowo pracować nad lekcjami. Czyli nie dość, że poszły jako sześciolatki i miały zajęcia typowo szkolne, to jeszcze w domu zamiast się bawić musiały się uczyć. Takie były realia pierwszej klasy. W drugiej jest trochę lepiej w naszym przypadku, bo pani tak pędziła z programem, że od świąt pracują na pół gwizdka.
                    • zjawa1 Re: rulsanka jak tak czytam Ciebie... 22.01.16, 22:57
                      Odnośnie prowadzenia zeszytów i ćwiczeń, to mogę powiedzieć, że mój syn ma identycznie od pierwszej klasy tak tylko z j. angielskim... Notorycznie niedokończone ćwiczenia, w zeszycie praktycznie brak tematów. I notoryczne adnotacje od nauczycieli komicznie brzmiące w stylu:,, Syn nie chciał pisać na lekcji... a pod spodem ocena z testu poziom najwyższy, celująca! Moje dziecko ma tak tylko z Angielskim, nie rozumiem tego, na dodatkowe lekcje z Angielskiego nie chodzi, panią też olewa jako jedyną, a i tak wypada bezbłędnie w sprawdzianach. Ostatno, dwa dni temu ,,nadrabiał zaległości w ćwiczeniach"... musiał uzupełnić jakieś 5 stron zaległychsad
                      • rulsanka Re: rulsanka jak tak czytam Ciebie... 22.01.16, 23:01
                        To mój odwrotnie, akurat na angielskim pracuje... I ku mojemu zaskoczeniu przychodzi z zajęć z opanowanymi słówkami.
                        • zjawa1 Re: rulsanka jak tak czytam Ciebie... 22.01.16, 23:10
                          Właśnie mój też ma wyniki z Angielskiego celujące a olewa zeszyt i ćwiczenia, a i tak wypada bezbłędnie. Nawet ostatnio pani z Angielskiego była zdumiona tym faktem, bo podobno test był trudny-osobiście, ponoć sprawdzała Go.
                • makurokurosek Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 21:29
                  To nadal nie byłoby miarodajne choćby z tego powodu , ze wyrażenie ,, dobrze sobie radzi " jest pojęciem względnym . Ostatnio był wątek o tej samej tematyce dotyczący uczniów klas pierwszych . Autorka wątku zamierza repetowac piątkowe dziecko dlatego, ze jest za mało zdolne by załapać sie na zajecia z matematyki dla uzdolnionych , zakłada ze repeta zapewni mu miejsce na tych zajęciach .
      • makurokurosek Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 17:16
        Nas również sporo pracy kosztowało dorównanie do poziomu klasy , o czy dużo na forum pisałam . Ale to ze dziecko nie spelnia twoich oczekiwań , nie jest uczniem piątkowym nie oznacza , ze ma repetowac .
      • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 18:13
        tekuila, ale to co piszesz jest potwierdzeniem, że dzieci rozwijają się różnie. Masz dwóch synów o różnym stopniu przyswajania informacji, najprawdopodobniej tak już będzie w kolejnych latach. Wiek rozpoczęcia nauki szkolnej nie ma nic do rzeczy. Mój starszy syn poszedł do szkoły jako 7 latek i również musiałam ślęczeć z nim nad lekcjami. Nigdy nic nie wiedział, obecny nieprzytomny. Zostało mu to do dziś, ma 13 lat. Minimalista i leń, z potencjałem którego nie wykorzystuje (IQ).
        Młodsza w pierwszej klasie, jako 6 latka jest właściwie samodzielna, dałam tablet, pokazałam słowniki: ortograficzny, angielsko-polski, nauczyłam wyszukiwania informacji i sobie radzi a jak sobie nie radzi, to wtedy pomagam. Nie wiem co będzie za kilka lat, dużo zależy od poziomu nauczania w szkole, motywacji, zaangażowania, predyspozycji i wielu innych czynników. Wiek tylko w niewielkim stopniu ma na to wpływ.
    • maeve_binchy Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 15:32
      Syn z czerwca 2008, radzi sobie b. dobrze, szczególnie, jeśli chodzi o rozumienie materiału, rozwiązywanie zadań, czyta swobodnie. Jedynie brzydko pisze, ale niespecjalnie mnie to martwi. Sadzi błędy ortograficzne, ale mniej niż kilka miesięcy temu. Jednocześnie jest bardzo dziecinny, średnio zorganizowany. Dobrze, że nie musi się uczyć w domu za bardzo, bo zdecydowanie woli zabawę.
      Jest w klasie samych 6-latków, najmłodszych (od marca do grudnia 2008). Ale dzieci w klasie różnie sobie radzą, 1/3 jeszcze nie czyta za bardzo.
      Córka z 2011 - pójdzie jednak jako 7-latka (mimo predyspozycji, np. literuje w tej chwili wyrazy)
      • magkul99 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 20:10
        Wiele osób strasznie demonizuje 4 klasę. Ja się ztym nie zgodzę. Jeżeli dziecko od pierwszej klasy pracuje w domu, jest oswajane z książkami i obowiązkami szkolnymi, to wcale nie czuje aż takej różnicy. Poza tym jeżeli dziecko w drugiej klasie sobie radzi to do 4 klasy zglupieje?
    • aagnes Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 21:02
      Moja corka jest z maja 2008, z tym, ze cala jej klasa to dzieci z pierwszej polowy tego roku, wiec nie bardzo mam jak porownywac do dzieci starszych.
      w zeszlym roku test koncowy napisala na 100%, w tym roku nie ma nawet ani jednej czwórki, w ogole nie mam pojecia z czym moglaby sobie nie radzic. a naprawde nie sleczymy w domu nad ksiazkami, jedynie tyle co jest zadane, powiedzmy kwadrans dziennie. juz mam serdecznie doscy tej nagonki na mlodsze dzieci, ze niby sobie nie radza, ze szkola jest nie dla nich - to jakis kosmos i po prostu obrazanie dzieci. na 20 dzieciakow w klasie mojej corki nie ma zadnego, ktory odstawalby na minus, kazdy sobie radzi. co do czwartej klasy - nie mam pojecia, to zawsze byl przeskok, do dzis pamietam jak przezywalam nowe przedmioty, przechodzenie z sali do sali, i jakos podstawowke ukonczylam, podobnie zreszta jak cala reszta klasy.
      • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 21:29
        Poczekaj, bo zaraz ci rusłanka napisze że testy były niemiarodajne, albo twoja córka uzyskała taki wynik bo nocami zakuwa, albo nauczycielka zbyt liberalnie ocenia, albo wymyśli 1000 innych wyjaśnień tej sytuacji.
        • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 21.01.16, 23:46
          Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Wyraźnie piszę, że niektóre dzieci sobie radzą bardzo dobrze, w tym - jak sama piszesz, twoja córka. Ty z kolei nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości, że na twojej córce świat się nie kończy.
          W ogóle dyskusja nt. czy siedmiolatki w 2 klasie sobie radzą czy nie jest bezproduktywna. Stało się, poszły do drugiej klasy i naukę powinny kontynuować w kolejnych klasach, poza jakimiś absolutnymi wyjątkami.
          • zjawa1 Re: rulsanka 22.01.16, 00:01
            Tyle, że tych 6-latków wcale tak dużo nie poszło do klas pierwszych z rocznika 2008! W zależności od rejonu! Jak syn szedł do klasy pierwszej u nas w bardzo zaludnionym mieście co trzecie dziecko zostało odroczone! a wiem, ze bywały przypadki 50 na 50.
            • zjawa1 Re: rulsanka 22.01.16, 00:06
              W naszej szkole-wyjątkowo mała, bo po 4 klasy pierwsze i drugie- w tym roku 2 klasy po 25 uczniów w klasach pierwszych to rocznik 2008! W tym klasa mieszana tj. rocznik 2008 z 2009.
              Jedna, tylko klasa z rocznikiem 2009 i z końcem 2008. Podobnie klasy drugie. Dwie 2007 i jedna mieszana rocznik 2007 z pierwszą połową 2008, czwarta klasa początek 2008 z końcem tego rocznika.
              • maeve_binchy Re: rulsanka 22.01.16, 09:18
                no widzisz, a u nas na 4 klasy 2, trzy to rocznik 2008 a tylko jedna 2007
          • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 22.01.16, 10:13
            A ty z kolei nie możesz przyjąć do wiadomości, że takich dzieci jak moja córka są setki. A na tym forum można doliczyć się kilkunastu. Zwyczajnie nie przyjmujesz do wiadomości, ze 6 latki w pierwszej klasie sobie radzą: przy różnym stopniu pomocy i zaangażowania, ale realizują podstawę programową. Te które tego nie robią, powinny zostać odroczone. Więc tu się z tobą całkowicie zgadzam. Tyle, że takich przypadków jest naprawdę niewiele. Należy odpowiedzieć na pytanie, czy gorsze oceny są podstawą do odroczenia, jeżeli dziecko podstawę programową jest w stanie opanować i nie ważne czy chodzi w tym czasie po klasie czy siedzi w ławce i pisze, zwłaszcza, że tak naprawdę oceny w klasach 1-3 można sobie w perspektywie w dupę wsadzić.
            • rulsanka Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 22.01.16, 20:05
              Takich dzieci są setki, bo w każdej klasie "sześciolatków" takich bezproblemowych dzieci jest co najmniej kilka. Podobna ilość będzie dzieci radzących sobie słabo, a najwięcej będzie średniaków (które, można uznać, że sobie radzą - choć ja uważam że konieczność chodzenia przez średniaków na zajęcia wyrównawcze jest samo w sobie oznaką tego, że jednak coś w systemie nie działa)

              "ze 6 latki w pierwszej klasie sobie radzą: przy różnym stopniu pomocy i zaangażowania"

              No właśnie, przy różnym stopniu pomocy i zaangażowania. A tak naprawdę tego zaangażowania powinno być zero, bo to szkoła powinna uczyć, a nie rodzice i zajęcia wyrównawcze.

              "Należy odpowiedzieć na pytanie, czy gorsze oceny są podstawą do odroczenia, jeżeli dziecko podstawę programową jest w stanie opanować i nie ważne czy chodzi w tym czasie po klasie czy siedzi w ławce i pisze"

              Odroczenie, czyli zostawienie na drugi rok w tej samej klasie, w ogóle nie powinno mieć miejsca, poza wyjątkowymi sytuacjami.
              Oceny nie są ważne, ogólne podejście do nauki jest ważne. Mój syn po tym całym zmuszaniu z zeszłego roku miał podejście do nauki "nienawidzę" oraz "jestem głupi".
              • zjawa1 Re: rulsanka 22.01.16, 22:40
                > "ze 6 latki w pierwszej klasie sobie radzą: przy różnym stopniu pomocy i zaanga
                > żowania"
                >
                > No właśnie, przy różnym stopniu pomocy i zaangażowania. A tak naprawdę tego zaa
                > ngażowania powinno być zero, bo to szkoła powinna uczyć, a nie rodzice i zajęci
                > a wyrównawcze.
                Mój od 1.5 pomocy nie ma, radzi sobie sam, wszystko wyciąga z lekcji....
                • rulsanka Re: rulsanka 22.01.16, 22:58
                  Zjawa, ale przecież widzisz, że twoje dziecko się wyróżnia? W każdym wątku, gdy tylko się da lub nie, wpisujesz jaki twój syn jest wspaniały. Cały czas piszę, że są dzieci, które sobie radzą super i są dzieci, które sobie radzą gorzej. Moje dziecko, gdyby je zostawić bez nadzoru i pomocy, nie robiłoby kompletnie nic i z całą pewnością powtarzałoby klasę. Pomimo wysokiej inteligencji. Twojemu dziecku szkoła służy, mojemu szkoła też służy, ale nie w sensie nauki. Społecznie jest super, natomiast jeśli chodzi o naukę, to moje dziecko idealnie nadaje się do nauczania domowego. Szkoła jest dla niego do zabawy uncertain
                  • zjawa1 Re: rulsanka 22.01.16, 23:13
                    Ja odpowiadałam dziewczynie, która pytała, po czym My poznajemy, że dziecko uczy się dobrzesmile Wiesz, cieszę się puki mogęsmile) Cholera wie, jak będzie w klasie 4-tej... Straszą dziewczyny, że może być bardzo zlesmile!
        • zjawa1 Tak, mój syn mieści się w pierwszej połowie 2008 21.01.16, 23:52
          Klasa druga, nic nie robi w domu prócz zadań... Nadal nudzi się na lokacjach, jednak ma bardzo inteligentną Panią, która potrafi zająć Go ćwiczeniami dodatkowymi i jest święty spokój. Tak, jak pisałam, posyłając w wieku lat 7-dmiu do klasy pierwszej nie zrobicie z dziecka geniusza, albo wzorowego ucznia. Sorry, za szczerość ale średniak tak, czy siak pozostanie średniakiem. Wiem, co pisze syn jest w klasie mieszanej.
          • nena20 Re: Tak, mój syn mieści się w pierwszej połowie 2 22.01.16, 22:30
            Nie każde dziecko jest dojrzałe emocjonalnie. Zwyczajnie tak jest. Po moim dziecku widać ogromną różnicę. Matematyka spokojnie na poziomie klasy drugiej, czyta proste czytanki ale nie jest możliwe aby można było takie dziecko posadzić na 45 minut w ławce. Pewnie za rok nie będzie idealnie ale lepiej.
            Ponadto skoro jest tak wszystko przygotowane w szkołach to dlaczego większość rodziców w tym roku zostawi dzieci w zerówce. Spotykam mamy dzieci z rocznika 2009 i jest różnie. Jedna zadowolona, następna twierdzi że szkoła to niewypał a jeszcze inna też wolałaby dziecko w przedszkolu.
            Oczywiście należy oddzielić dzieci z problemami intelektualnymi, z grupy 21 osób były 2 i myślę że rzeczywiście z nimi może być różnie.
            • zjawa1 Re: nena20 22.01.16, 22:45
              Wiesz co jest ciekawe, mój 5-letni syn uchodził w przedszkolu jako bardzo ruchliwe dziecko! ruchliwość ta wynikała z faktu, że śmiertelnie nudził się z przygłupimi paniami z przedszkola! Co, ciekawe poszedł do szkoły jako 6-latek i był jednym z nielicznych, który był ba=najgrzeczniejszy na lekcjach... Mało tego, jednym z trzech, który bez chadzania po klasie potrafił najdłużej wysiedzieć w ławce.

              Ogólnie tak jest do teraz-wzorowy na lekcjach, ideał dla nauczyciela-jednak na przerwach diabeł wcielonysmile
            • makurokurosek Re: Tak, mój syn mieści się w pierwszej połowie 2 22.01.16, 23:22
              Co konkretnie rozumiesz pod sformułowaniem " niedojrzałość emocjonalna " ?
            • zjawa1 Re: nena20 22.01.16, 23:34
              Normalne dziecko ,,bez problemów" nie odbiega są dojrzałością do szkoły w przedziale 6-7 ,,dojrzałość" ta jest identyczna pod tym względem gdy, mamy do czynienia z dzieckiem co najmniej przeciętnie rozwijającym się emocjonalnie i społecznie. Jeśli dziecko w wieku lat 6-ciu ma problemy, to nagle nie pozbędzie się ich w cudowny sposób rok później... A dlaczego mamy odraczają, bo wiedzą, że ich dzieci mają problemy. Te, które ich nie mają, nie odraczają.
              • zjawa1 Re: nena20 i tak zastanawiam się... 22.01.16, 23:39
                Coż tak wielkiego, ma być przygotowanego w podstawówkach na przyjęcie 6-latków???
                Niskie ,,klopy", muszle klozetowe itp... W klasie mojego syna są kurduple mające prawie 9 już lat, a niższe niż nie jeden 6-latek... Co jeszcze można przygotować w szkole? Naprawdę nie rozumiem... Szkoły w ostatnich dwóch latach przyjely więcej 6-latków niż przyjmą w tym roku, we wrześniu 7-latków, więc na co nie są gotowe? Ciekawa jestem?
                • nena20 Re: nena20 i tak zastanawiam się... 23.01.16, 08:29
                  To aby nauczycieli widział że to 6latek. Obyczaje w szkołach nic a nic się nie zmieniły. Dzieci nie mają zabaw na sławetnych dywanikach. W przedszkolu na naukę poświęcają po 20 minut a potem przerwa.
                  Zobaczymy co napiszę za rok.
                  Odroczenie miało na celu wyciszyć złe zachowanie a dodatkowo dostaliśmy bonus w postaci wyboru szkoly- wiadomo wszędzie luz.
                  • makurokurosek Re: nena20 i tak zastanawiam się... 23.01.16, 11:30
                    Złe zachowanie nie jest niedojrzałością emocjionalna
                    • nena20 Re: nena20 i tak zastanawiam się... 23.01.16, 14:02
                      Ogólnie napisałam aby się nie rozpisywać to złe zachowanie.
                      • makurokurosek Re: nena20 i tak zastanawiam się... 23.01.16, 14:41
                        Wybacz ale złe zachowanie to nie to samo co niedojrzałość emocjonalna . Od siedmiu lat sformułowanie " niedojrzałość emocjonalna " jest nadluzywana do określenia wszystkiego tylko nie niedojrzałości emocjonalnej . Twoje dziecko byłoby niedojrzałe emocjonalne gdyby nie uwzględniało przy podejmowaniu decyzji rozsądku , a kierowało sie tylko i wyłącznie emocjami ( wpadało w rozpacz , histerie , płakało , wpadało w histeryczny śmiech , jednym słowem nie byłoby w stanie powstrzymać swoich emocji , ktore byłyby nieadekwatne do sytuacji ) Podczas gdy złe zachowanie może wynikać zarówno z braku wychowania, znudzenia , nagromadzenia energii , deficytach w koncentracji , odreagowywania sytuacji rodzinnej , próby zwrócenia na siebie uwagi , próby zaistnienia w grupie .
                  • zjawa1 Re: nena20 i tak zastanawiam się... 23.01.16, 22:01
                    Zapewniam Cie, że nauczyciele doskonale wiedzą kto jest 6-latkiem, a kto nim nie jest! Piszę jako mama 2-go klasisty w wieku lat 7-dmiu!
                    Mają zabawy na dywaniku, nie siedzą bitych 45 minut w ławkach.... Abstrahując od tego, syna nudziły dywaniki, więc szkoła bardziej go bawismile
            • zjawa1 Re: 22.01.16, 23:43
              nena20 napisała:
              > Oczywiście należy oddzielić dzieci z problemami intelektualnymi, z grupy 21 osó
              > b były 2 i myślę że rzeczywiście z nimi może być różnie.
              Takie dzieci raczej pójdą do szkół specjalnych...
              • nena20 Re: 23.01.16, 19:40
                Póki co to do takowych się nie wybierają.
                Jeszcze co do mojego sformułowania zle zachowanie to właśnie chodzi o rozemocjonowanie, bez zahamowań, bez przewidywania konsekwencji swojego zachowania, nie lubi rutyny, nie chce słuchać zawsze ma swoje zdanie. Widać poprawę, np. jak wracamy z przedszkola potrafi normalnie iść ze mną za rękę wcześniej było ciężko itd. Właśnie ten rok był potrzebny. Pewnie i tak będą kłopoty ale będzie lepiej niż rok temu.
                • makurokurosek Re: 23.01.16, 20:41
                  Jeszcze raz napisze " niedojrzałość emocjonalna " dotyczy emocji i reakcji emocjonalnej nieadekwatnej do wieku i sytuacji . Tak wiec nie można pod nią podpiąć
                  - nieposłuszeństwa
                  - posiadanie własnego zdania
                  - stosunku do rutyny
                  - działania be zahamowań ( to raczej może wynikać z braku konsekwencji w wychowaniu i braku stawiania granic , na takie zachowanie emocje wpływu nie maja )
                  Tak wiec z wszystkiego co wymieniłaś tylko rozemocjonowania dotyczy emocji i trudno nie znając sytuacji określić czy świadczy o niedojrzałości czy raczej o normalnej reakcji na sytuacje .
                  • nena20 Re: 24.01.16, 11:04
                    Właśnie brak dojrzałości emocjonalnej było powodem odroczenia. Zresztą w przedszkolu zajęcia korekcyjne prowadzi kobieta która pracuje z dziećmi w szkole i potwierdziła moje obserwacje. Moje dziecko jest zdolne ale zachowania są często nieadekwatne do sytuacji. Właśnie emocje nie pozwalają na poprawne zachowanie. Trudno opisać to jedym zdaniem.
                    Jak widać po powyższym wpisie najłatwiej zrzucić winę na rodziców, słyszałam to wielokrotnie jest to irytujące.
                    • makurokurosek Re: 24.01.16, 11:57
                      Możesz mi wyjaśnić wiec w jaki sposób emocje wpływają na to , ze twój syn ma własne zdanie tudzież ze jest nieposłuszny . mie mówiąc już o niechęci do trzymania cie za rękę . Swoją droga poroniony pomysł uczenia tego prawie siedmiolatka , który zgodnie z prawem w chwili skończenia siedmiu lat może być samodzielnym użytkownikiem drogi . Chodzenie za rękę uczysz dziecko w chwili gdy dziecko nauczy sie chodzić . Jeszcze raz powtorze niedojrzałość emocjonalna dotyczy emocji i objawia sie histerycznym płaczem , śmiechem , a nie nieposłuszeństwem
                      • nena20 Re: 24.01.16, 13:44
                        Łomatko, nie ma sensu dyskutować. Wyraźnie napisałam, właśnie niedojrzałość była powodem odroczenia, co potwierdziła metodyk z przedszkola. Jeśli ktoś wie lepiej przez Internet ok super, wiadomo ematki zawsze wiedzą lepiej.
                        • makurokurosek Re: 24.01.16, 14:02
                          Trudno aby w poradni napisano problemy wychowawcze . Nie odpowiedziałaś na pytanie jak emocje wpływają na posiadanie przez twojego syna własnego zdania ?
                    • makurokurosek Re: 24.01.16, 12:28
                      Jeszcze jedno nie napisałam ze zachowanie twojego dziecka wynika z niewychowania. Podałam kilka powodów takiego zachowania , wsród nich były błędy wychowawcze ale no właśnie uderz w stół a nozyce sie odezwa . Proponuje abyś zapoznała sie z definicja ,, niedojrzałość emocjonalna " dostępna na dowolnej stronie PPP . Nie dziwie sie ze odraczalas dziecko z którym masz problemy wychowawcze ale nie myl pojęć i nie podpinaj tego pod niedojrzałość emocjonalna
            • zofijkamyjka Re: Tak, mój syn mieści się w pierwszej połowie 2 24.01.16, 19:26
              nena20 napisała:

              >ale nie jest możliwe aby można było takie dziecko posadzić na
              > 45 minut w ławce.

              to sa własnie te stereotypy! Niby w przedszkolu dzieci nie siedzą na zajęciach?
        • aagnes Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 22.01.16, 08:04
          W ogole mnie to nie interesuje. jak swiat światem dzieci byly rozne i jakos szkole wieksozsc konczy, przynajmniej powszechną.
          poza tym zastanawia mnie jedno- dlaczego ludzie nie chca wykorzystac naturalnej ciekawosci swiata tych malych dzieciakow, ktore ucza sie doslownie przez osmoze. co z tego, ze jeden pisze piekniej, drugi bazgrze jak kura pazurem - przeciez w ostatecznym rozrachunku nie ma to zadnego znaczenia. zawsze byly wyjatki, ktore albo nalezalo odroczyc albo poslac do szkoly wczesniej i nigdy nie bylo z tym problemu, moja wlasna matka, ktora szla do pierwszej klasy dostala kwit, ze ma isc jako 6 latka a nie 7 latka, ukonczyla studia i naprawde nie jest w stanie sobie przypomniec zadnej traumy zwiazanej z tym ze byla mlodsza od kolegow w klasie.
    • camel_3d drugo kalsista z drugiej połowy 2008 22.01.16, 09:34
      mlody jest z konca roku , 31 pazdziernik, poszedl jako 5 latek (jeszcze) do 1 klasy.

      Radzi sobie bardzo dobrze, jest najlepszy z matematyki i jeden z Lepszych z niemieckiego.

      W klasie sa tez dzieci o rok starsze i wcale nie sa lepsze.
    • ga-ti Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 22.01.16, 16:46
      Ja mam. Nie nie odraczamy, nigdy mi coś takiego nie przyszło do głowy. Córka sobie radzi, raz lepiej, raz gorzej, raz potrzebuje na przepracowanie czegoś więcej czasu, raz łapie od razu. Ja jestem zadowolona z efektów (ze sposobu pracy z klasą nie do końca).
      Czy Twojej córce idzie aż tak słabo? Wyraźnie odstaje od klasy? Czy nie nawiązała stosunków koleżeńskich z dziećmi z klasy, czy jest jakoś odrzucana od grupy, bo jest 'za dziecinna' dla koleżanek? My na początku roku dostaliśmy wykaz osiągnięć po skończeniu 2 klasy, warto się wczytać, bo czasem dziecko całkiem dobrze sobie radzi, a oczekiwania nauczyciela/rodziców są wygórowane.
      Piszesz, że jest porównywana ze starszymi dziećmi. Pogadaj z nauczycielką, niech ocenia konkretne postępy Twojej córki, nie na tle klasy, ale jej indywidualne, czy czyta lepiej niż czytała miesiąc temu, czy wypowiada się lepiej niż miesiąc temu itd.
      Zanim coś zdecydujesz to przejdź się do poradni, przebadaj córkę, poradź się kogoś z zewnątrz, nie związanego emocjonalnie z dzieckiem, potrafiącego spojrzeć obiektywnie.

      Ps. Skąd wiecie, że wasze dziecko jest najlepsze w klasie? Ja nie mam pojęcia, jak moje dziecko wypada na tle klasy, na którym jest miejscu (zresztą to jakieś mało porównywalne raczej), kto jest w czołówce, a kto w ogonie. Wiem, jakie oceny ma moje dziecko, czasem młoda powie, że ktoś dostał jedynkę, bo np. płakał, a czasem, co dostał kolega z ławki i tyle. Nauczycielka nigdy na zebraniu nie wspomina kto i jak pracuje.
      Wychowawczyni starszego dziecka robiła przy okazji końca semestrów takie podsumowanie, np. 8 dzieci czyta bardzo dobrze, płynnie, intonując, 15 czyta dobrze, 5 ma jeszcze problemy z płynnym czytaniem - i wtedy mogłam się zorientować w której części znajduje się moje dziecko, ale które jest w klasie?
      Ale że i najlepiej czyta i pisze i się wypowiada i opanowało mnożenie i geometrię i zegar i termometr i cyfry rzymskie i wiadomości z przyrody przeróżne i ... najlepiej ze wszystkich? Jakoś dziwnie mi wygląda takie ocenianie.
      • zjawa1 Re: ga-ti 22.01.16, 23:06
        Ja wiem, że mój syn jest jednym z najlepszych w klasie bo mają wystawiane oceny w skali od 6 do 1...
        Polski: Mają co tydzień dyktanda, co tydzień kaligrafię, co dwa tygodnie karty pracy, co miesiąc lekturę zadaną za co są oceniani w skali od 1 do 6.
        Z matematyki: co 2 tygodnie karty pracy (sprawdziany inaczej), dodatkowo sprawdziany z tabliczki mnożenia i inne.
        AngielskL: raz w miesiącu test, co drugi tydzień pytanie, komwersacja, dialog.
        W każdym z tych przypadku skala ocen identyczna, syn ma w 90% poziom najwyższy, a więc otrzymuje ocenę celującą, reszta to piatki! Piatka w statusie szkoły oznacz maksymalny, oczekiwany poziom opanowania materiału , ocena celująca-wybiega znacząco po za to, co maksymalnie oczekuje się od ucznia w klasie drugiej!

        www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
      • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 11:19
        Chyba żaden nauczyciel nie powie wprost, że czyjeś dziecko jest najlepsze ze wszystkich, ja nigdy nie usłyszałam od nauczycielki tego typu słów. Natomiast można stwierdzić, czy dziecko jest jednym z najlepszych po ocenach właśnie i po "wyróżnieniach" na półrocze czy koniec roku. Wprawdzie u nas jeszcze apelu półrocznego nie było, ale sądząc po ocenach cząstkowych (zwłaszcza ze sprawdzianów, dyktand)i ocenie opisowej mogę z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że córka uczy się bardzo dobrze, i może to dziwnie zabrzmi, ale w trosce o jej przyszłe zdrowie psychiczne wolałabym, żeby miała trochę bardziej zróżnicowane oceny, bo tych aktualnych to zaczynam się nawet bać. Wiem, że z czasem to się zmieni a im większy spadek, tym dziecko bardziej traktuje to, jako porażkę.
        • ga-ti Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 12:00
          Jednym z najlepszych, ok, zgadzam się, można wywnioskować po ocenach, faktycznie 5 i 6 na to wskazują. Zastanowiło mnie stwierdzenie mam (nie pamiętam nicków, a nie chce mi się szukać), że moje dziecko jest najlepsze, czy że moja córka i jeszcze jedna dziewczynka są najlepsze. No bo może jest dziecko które gdy to nasze dostaje 5, ono dostaje 6 i jest jednak lepsze? wink
          No tak tylko piszę, nie o to przecież chodzi, fajnie gdy dziecko dobrze się uczy, nawet bardzo fajnie smile
          Moja córka różnie, ma sporo 5, ma kilka 6, ma i kilka 4, ale ma też i 3 z dyktanda i 1 za nienauczenie sie wiersza na pamięć.
          Syn już w 5 klasie i u niego widać po świadectwach, on w czołówce z czerwonym paskiem, nie wiem, czy najlepszy wink i tak jestem baaardzo dumna i mam obawy, co będzie dalej, gdy się okaże, że wiedza z lekcji to za mało na dobre oceny i trzeba się porządnie przysiąść, a moje nienauczone tego, bo do tej pory idzie mu lajtowo uncertain

          Ps. Zjawa, nieźle testują i sprawdzają te Wasze dzieciaki.
          • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 12:17
            To i tak na późniejszym etapie się zmieni. Całkiem prawdopodobne, że dzieci które aktualnie są w ogonie (bo brzydko piszą, czy słabo czytają) w późniejszych latach nauki będą bardzo dobre z przyrody, polskiego czy angielskiego, bo podgonią, a z kolei dzieci najlepsze się obniżą. Dużo zależy od motywacji, zorganizowania, nauczyciela, poziomu nauczania w szkole i predyspozycji do nauki, więc czynników jest dość dużo...wiek wyjściowy jest chyba ostatnim z nich
      • lucyjkama Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 12:17
        >Ps. Skąd wiecie, że wasze dziecko jest najlepsze w klasie?

        Mi powiedziała pani.
        • maeve_binchy Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 14:55
          Ja nie mam pojecia, na szczescie nie ma ocen w szkole syna. Byl wyrozniony na koniec 1 klasy, chociaz nie podoba mi sie taka praktyka we wczesnej podstawowce. Nie interesuje mnie, jak sie ucza inni, wystarczy mi, ze syn jest bystry, radzi sobie w szkole, duzo czyta, interesuje sie wieloma rzeczami. Wystarczy.
          • ga-ti Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 23.01.16, 16:54
            U nas w 1-3 każde dziecko dostaje na koniec roku książkę.
            Ewentualnie pojedyncze dzieciaki odbierają nagrody za jakieś konkursy, czy dyplomy za uczestnictwo (np. moja dostała dyplom i książkę za uczestnictwo w klubie czytelnika).
            • saszanasza Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 24.01.16, 16:11
              Ja, jako, że jestem w trójce klasowej, również "wprowadziłam" na koniec roku taką zasadę, wszystkie dzieci dostają książkę i dyplomy na koniec roku, za pracę całoroczną i postępy w nauce.
              Niezależnie, najlepsze dzieci są wyróżniane. Również uważam to za "zabieg" zbyteczny, przynajmniej w pierwszych trzech latach edukacji, no ale takie zwyczaje są w szkole.
              • zjawa1 Dziecko z problemami... 24.01.16, 23:05
                Powtarzam, dziecko z problemami, albo łagodniej ,,niedojrzałe emocjonalnie", nagle, jak za dotknięcie czarodziejskiej różdżki, nie stanie się ideałem, jeśli pojdzie do szkoły o rok później!!
                Potem, można sobie wmawiać, że faktycznie lepiej jest niż byłoby wcześniej, ale nie tędy droga!
                • camel_3d Re: Dziecko z problemami... 25.01.16, 08:46
                  mysle, ze i tak nie przekonasz tych, ktorzy nie cha byc przekonani....

                  oni raczej szukaja potwierduzenia tego co juz "wiedza"...
                • nena20 Re: Dziecko z problemami... 26.01.16, 00:00
                  Możesz rozwinąć swoją wypowiedź.
                  Dla mnie dziecko z problemami to te które w wieku 7 lat nie składa liter albo nie wie ile to jest 5+5.
                  Niedojrzałość emocjonalna to jednak nieco inne problemy, u nas objawia się buntem, śmiechem, czasem płaczem. Ponadto rok w prawie darmowym przedszkolu to super sprawa i rodzice musieliby kompletnie oszaleć aby posyłać dzieciaki do szkoły. Czego oczywiście nie zrobią, choć poprzednia władza wpychała dzieci na siłę do szkół. Jedynym ratunkiem było odroczenie.
                  • zjawa1 Re: nera20 26.01.16, 00:10
                    nena20 napisała:

                    > Możesz rozwinąć swoją wypowiedź.
                    > Dla mnie dziecko z problemami to te które w wieku 7 lat nie składa liter albo n
                    > ie wie ile to jest 5+5
                    I zgadzam się z Tobą w 100%nena20!
                    Jednak to, co napisałaś, to zbyt mało aby 7-latek poradził sobie w klasie 2-giejsmile)) W kalsie drugiej od 7-latka oczukują: czytania ze zrozumieniem, mnożenia, dzielenia minimum do 50-ciu. Dlatego odraczacie, usprawiedliwiające się ,,niedojrzałością emocjonalną"!!Wiem, co pisze bo sama ma 7-latka w klasie 2!
                  • zjawa1 Re: Dziecko z problemami... 26.01.16, 00:20
                    nena20 napisała:
                    ,,Czego oczywiście nie zrobią, choć poprzednia władza wpychała dzieci na siłę do szkół. Jedynym ratunkiem było odroczenie."
                    Tu akurat zgodzę się, że co drugie dziecko nie nadaje się do szkoły jako 6-latek. Ale nie dlatego, że się ,,śmieje, czy płacze", po prostu w nauce sobie nie radzi minimum na poziomie średnim. Wielu 6-latków nawet porządnie narzędzia do pisania nie potrafi trzymać...
                    • saszanasza Re: Dziecko z problemami... 26.01.16, 08:21
                      Zjawa, bzdury piszesz. Dzieci po to idą do szkoły, zeby nauczyć się czytać czy pisać. Mają prawo na początku radzić sobie gorzej. Nawet gdyby pewnych czynności nie opanowały, mają czas na ich opanowanie. Jak pokazuje sondaż, który przeprowadziłam, na pewno nie jest to co drugie dziecko, raczej co piąte, biorąc pod uwagę liczbę osób zadowolonych z posłania 6 latka do pierwszej klasy (zakładam, że stopień zadowolenia ma przełożenie na funkcjonowanie dziecka w szkole sensu largo).
                      forum.gazeta.pl/forum/w,46,160178216,160178216,Mala_ankieta_statystycznie_.html
                      Czyli na klasę 20 osobową jedynie troje-czworo dzieci do szkoły się nie nadaje. Kolejna czwórka radzi sobie średnio/słabo. Pozostałe dzieci radzą sobie do rze i bardzo dobrze.
                    • nena20 Re: Dziecko z problemami... 27.01.16, 00:39
                      co ty tu wypisujesz, znasz choć program zerówki! nie ma nauki pisania ani czytania. Sory, moje dziecko czyta ale musi domyślać się np. sz, cz itd. bo tego nie ma w programie! jak również pisania, mnożenia itd. Matematyka w zerówce i klasie pierwszej to banały. Właśnie to mnie zniechęca do państwowych szkół, nauczycielowi się zwyczajnie nie chce, moje dziecko bez problemu radzi sobie z matematyką ale Pani nigdy nie zadała sobie trudu aby zadać dodatkowe zadania, pochwalić, wyróżnić. Przez ostatnie lata słuchałam jednie na temat zachowania. Dziś odebrałam opinię, potrzebowałam do szkoły prywatnej, jednak moje dziecko bardzo dobrze sobie radzi (czyta, liczy w pamięci) a o zachowaniu napisała jednym zdaniem. Przeczytałam opinię dziecku i było zachwycone tylu pochwał nie słyszało pewnie nigdy bo na pierwszym miejscu zawsze jest zachowanie.
    • anika772 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 26.01.16, 00:40
      Nie biorę pod uwagę takiej opcji, nie ma zupełnie potrzeby. Córka dobrze sobie radzi, mimo że jest w klasie z dziećmi o rok starszymi. Da sobie radę.
    • julita165 Re: drugo kalsista z pierwszej połowy 2008 26.01.16, 16:47
      Ja mam chrześnicę ze stycznia 2008r., teraz w drugiej klasie. Ona była zawsze pod pewnymi względami ( właśnie społecznie, emocjonalnie ) nad wiek rozwinięta więc posłali ją do szkoły bez obaw. Właściwie to jest bardzo dobrze, nie sprawia żadnych problemów ale jednak 7-latki w klasie ( których jest większość ) znacznie szybciej opanowywały materiał, miała pewne problemy z czytaniem, denerwowała się że idzie jej gorzej niż koleżankom. Jakoś dała radę nadrobić ale w II półroczu I klasy były momenty zawahania czy posyłanie jej do szkoły w wieku 6 lat było dobrą decyzją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka