Dodaj do ulubionych

Dziecko w poezji - wiersz

08.11.16, 09:37
Podpowiedzcie wiersz dla ucznia klasy 6 o tematyce "Dziecko w poezji". Próbuję jej pomóc coś znaleźć i jakoś brak.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Dziecko w poezji - wiersz 08.11.16, 10:16
      Może Leśmian o Urszulce Kochanowskiej?
    • camel_3d Kochanowski Treny? Urszula 08.11.16, 12:00
      staropolska.pl/renesans/jan_kochanowski/treny/treny_10.html
    • camel_3d Wanda Chotomska - dajcie dzieciom slonce 08.11.16, 12:02
      DAJCIE DZIECIOM SŁOŃCE


      Kiedy dziecko śpiewa –
      śpiewa cały świat.
      Cały świat piosenką jest,
      śpiewa kot i śpiewa pies,
      ptak na niebie, wiatr na drzewie,
      świerszcz na łące…
      Nawet kiedy pada deszcz,
      to ten deszczyk śpiewa też,
      że po deszczu, że po deszczu
      będzie słońce.

      Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
      Z rudym kundlem czarny kot,
      drzewa z niebem, z ziemią płot,
      ptak z obłokiem, wiatr z motylem,
      świerszcz na łące…
      Cały świat ma tyle lat,
      ile dzieci mają lat,
      te dzieciaki, co do tańca
      wzięły słońce.

      Kiedy dziecko płacze –
      płacze cały świat.
      Kot ma oczy pełne łez,
      na podwórku płacze pies,
      wiatr w kominie, mysz pod miotłą,
      świerszcz na łące.
      O, jak słono od tych łez,
      nawet cukier słony jest,
      o, jak ciemno, o jak zimno –
      gdzie jest słońce?

      Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
      Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
      Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
      Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać.

      Wanda Chotomska
      • monia4545 Re: Wanda Chotomska - dajcie dzieciom slonce 08.11.16, 13:09
        ten już był dwa lata temu i szukam czegoś nowego. Ks. Twardowskiego może coś, ale też coś już było.
    • camel_3d Rainer Maria Rilke Z dzieciństwa 08.11.16, 12:02
      Rainer Maria Rilke

      Z dzieciństwa

      Zmrok był jak skarbiec, co wypełniał przestrzeń,
      gdzie chłopiec siedział ukryty w pomroce,
      i kiedy matka weszła, jakby we śnie,
      szklanka w kredensie cichym zadygoce.

      Czuła, jak pokój zdradza jej obecność.
      Pocałowała syna: Jesteś tutaj?...
      Później spojrzeli w stronę fortepianu,
      bowiem w niejeden zmierzch w jej pieśni nutach
      dziwnie głęboko gubiło się dziecko.

      Siedział cicho. Wzrok jego wielki jeszcze ciszej
      zawisał na jej ręce, zgiętej od pierścienia,
      co jakby szła przez zamieć bez wytchnienia,
      z trudem przez białe szkła klawisze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka