Dodaj do ulubionych

niepoprawianie bledow

27.01.17, 19:44
U nas w preschool (USA) panie w szkolach/ przedszkolach nie poprawiaja jak dzieci zle pisza. Ja rozumiem zeby dziecka nie stresowac i nie robic z byle potkniecia szumu, ale zeby wcale?
Moja mlodsza (prawie 4 latka) chodzi do preschool na 2 h dziennie - w preschool dzieci zaczynaja sie uczyc pisac proste rzeczy, swoje imie itp. tyle ze jak dla mnie niepotrzebnie jesli sie tego nie poprawia i robi to tak niedbale jak tutaj - czyli dziecko pisze jak chce, litery zaczyna od dolu itp. Ostatnio bylam w klasie u mlodszej i pani pytala dzieci zeby cos policzyc po czym kazala na tablicy dziecku zapisac ta cyfre - cyfra 7, dziecko napisalo oczywiscie od dolu a do tego daszek w druga strone, pani nic na to, wszystkie dzieci patrzyly, po czym pani kazala podchodzic innym dzieciom i zapisac ta cyfre - WSZYSTKIE zapisaly tak wlasnie jak to pierwsze dziecko - zapytalam pania czy nie powinna poprawic na co ona ze to jest ok bo przeciez sie uczymy. Tylko jak maja sie uczyc jesli nie wiedza ze zrobili "blad". Jak dla mnie ta metoda nie dziala.
Podobnie juz w szkole, nie przyklada sie uwagi do tego jak dziecko trzyma olowek (no chyba ze trzyma totalnie garscia czy calkiem dziewcznie), nie przyklada sie wagi od jakiej strony zapisuje sie litere, uczy sie dziecka niechlujnosci, tzn nie jest wazne jak pisze, nie musi byc w lini, wazne zeby jako tako sie to odczytac dalo. Do tego bledow sie nie poprawia dziecku np w zadaniach domowych czy wypracowaniach - poprawia sie tylko na testach ze spellingu.

Czy ktos sie z czyms takim spotkal? Gdzie mieszkacie i jak jest u Was? Moim zdaniem ta metoda nie dziala, widze po starszej corce ze zaczyna bazgrolic a tak pieknie pisala (a jest dopiero w pierwszej klasie).
Obserwuj wątek
    • paniusiapobuleczki Re: niepoprawianie bledow 27.01.17, 21:19
      Ja się z tym spotkałam mając dziecko przez chwile w amerykańskiej szkole. Dzieciom pozwala się na pisanie z błędami, po to, żeby miały radość i polubiły naukę, tworzenie tekstów itd. Na moich oczach dzieci z miesiąca na miesiąc robiły coraz mniej błędów i pisały coraz dłuższe teksty. W polskim (i nie tylko) systemie jest nacisk na poprawność i dlatego dzieci w podstawówce długo piszą teksty na poziomie "Ala ma dom". Podsumowując, nie wiem jak te dzieci się w amerykańskiej szkole uczyły, ale faktem jest, ze robiły postępy.
      • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 15:10
        Widzialam niedawno prace dzieci z klasy 5, z masa bledow, to wszystko wisialo na szkolnym korytarzu. Moim zdaniem wcale nie tak szybko sie przez to ucza, bledy sie powiela, "wchodza w krew".
        Moze i polskie dzieci dlugo pisza "Ala ma dom", ale pisza w wiekszosci poprawnie i im tak zostaje, a starsze dzieci pisza eseje na duzo lepszym poziomie niz amerykanskie. Tutaj jak przeczytasz jakies wypracowanie nawet doroslego to nie wiadomo "kto co i z kim".
        Ciekawi mnie jak jest w innych krajach?
        • project-365 Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 16:10
          W Angli dzieciaki piszą w zeszytach w grubą linię, albo w czystych, nie wiem czy nauczyciele poprawiają, bo przygoda mojego syna z angielską szkołą trwała niezbyt długo, ale widziałam zeszyty innych dzieci i niektóre zawierały naprawdę fantazyjne kulfony smile Moje dziecko nauczyło sie pisać angielskie litery i cyfry, niektóre sa charakterystyczne, czwórka, siódemka, jedynka. Na badaniu psychologicznym w PL pani psycholog zobaczywszy tą czwórkę, zapowiedziała nam, że ona poważnie zaważy na jego życiu, no ale w jaki sposób, nie chciała zdradzić uncertain Żyję nadzieją, że skoro miliony Anglików z tym zyją, a kraj jest potęgą, to może i mój dzieć nie zginie big_grin
          • aquella Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 20:18
            ja miałam kurs jak pisać 2 , 7 i 1 jak pracowałam w USA, dla nich nasza pisownia tych cyfr jest niedopuszczalna
            • project-365 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 00:17
              A uzasadnienie jakieś? Tak z ciekawości big_grin
              • srubokretka Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 14:38
                1 myla z 7 wtedy. 7- poprostu traktuja jak skreslenie , blad.
                2 - nie wiem o co chodzi. O fale na dole?
                • project-365 Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 14:49
                  No tu też mylą tongue_out Ale czasami się opłaca, bo jak zanjomy źle zaparkował i wypisali mandat to w nr rej wpisali 7 zamiast 1 big_grin i wymigał się od tego mandatu big_grin
    • berdebul Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 16:12
      I bardzo dobrze. Ważne, żeby dziecko nie bało się popełniać błędu. Lepiej zrobic błąd próbując coś zrobic, niż być sparaliżowanym myślami "nie jestem pewien jak to zapisać".
      4 latki mogą pisać odwrotnie, za chwilę przestaną.
      Trzymanie ołówka w jedyny poprawny sposob, uczenie pisania po śladzie, łącznie liter itd to typowo Polska szkoła, zdecydowanie nie jest to najlepszy system.
      • project-365 Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 17:05
        No ale przeskocz to w polskiej szkole big_grin Mam wrażenie, że od dzieci w pierwszej klasie wymaga się matematyki kwantowej i zaawansowanej wiedzy o literaturze zagranicznej big_grin
        Mój nie łaczy liter do tej pory, pisze tą angielską czwórkę, jedynkę i "d" jakoś dziwnie. Próbowałam przestawić go na "prawidlowy" zapis i niestety, moje starania i wysiłki spełzły na niczym. Odpuściłam, niech pisze jak mu wygodnie.
        • camel_3d to sie ciesz.. 29.01.17, 20:20
          ze nei musi pisac takim pismem pisanym jakie obowiazuje w mlodego w szkole. Na poczatku byl koszmar.. teraz juz mlody sobie radzi. Ale zajelo mu to troche czasu.

          • berdebul Re: to sie ciesz.. 29.01.17, 22:16
            Tylko po co? W Polsce najpierw uczą kaligrafii, łączenia literek, pitu pitu, a od IV klasy o ile pismo jest czytelne to już wszystko jedno jak się pisze, więc po co ta tresura na początku?
            • project-365 Re: to sie ciesz.. 30.01.17, 22:27
              Nooo nie tak wszystko jedno..., u mojej córki w gimnazjum, no po prawdzie, to już parenaście lat temu smile, ale jednak, nawet na biologii za ortografię, czy kulfony można było wyrwać pałę, oczywiście dodatkowo, niezależnie od treści jaką się zawarło w zeszycie, czy w klasówce.
            • camel_3d Re: to sie ciesz.. 01.02.17, 04:12
              berdebul napisała:

              > Tylko po co? W Polsce najpierw uczą kaligrafii,


              Oj tam polska kaligrafia to pikuś w porównaniu z tym co w niemieckich szkołachyba jest. Przynajmniej w niektórych Landach
      • aquella Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 20:16
        możesz mieć rację bo mój syn odkąd pisze w jednej linii to to co widzę jest jakąś wariacją pisma dziecka - "j" np. wygląda jak cyfra 2, w taki oto sposób nadaje swemu pismu charakter
    • camel_3d Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 20:17
      W Niemczech, w Berlinie, 1--2 klasa niby poprawia sie bledy, ale nie przyklada sie do nich duzo uwagi. Dzieci ucza sie pisac i uczas sie frajdy z tego, ze pisza. Od 3 klasy (przynajmniej u nas w szkole) jest ostre ciecie.. I wiele dzeici nagle zbladlo..Lacznie z moim. Bo nagle sie okazalo, ze malo kto ma 1. (najlepsza ocena).
      Juz za 1 blad jest ocena 2, a za 2 bledy juz 3. Wiec nagle wiekszosc klasy ma 3....
      Ale fakt faktem, ze dzieci nie robia juz tak duzo bledow, jaki w 2 klasie. Mlody robi sporadycznie literowki, a w drugiej robil nawet po 3 bledy w jednym slowie smile)
    • 8ula Re: niepoprawianie bledow 29.01.17, 21:31
      W Danii dzieci nie łączą liter , dopiero zaczynają to wprowadzać w kl 4 , co na ogół kończy się tym że w wieku np 30 lat nadal piszą nie łącząc tych liter , syn w 2 klasie ma dyktanda z pisowni i jedynie pani poprawia litery w tych wyrazach gdzie np ma być z duzej a syn napisał z małej , wydaje mi się ze tez nie ma nacisku na jakość pisania , ale z tego co syn mówił to pani zwrocila tylko uwagę ze jak będę pisać ładnie to wtedy będzie można to odczytać i ładnie będzie wyglądać , wiec syn stara się tylko ładnie pisać podczas dyktanda , w zeszycie pisze okropnie , ja nie koryguje jego pisma , nie zmuszam do przepisywania po sto razy żeby tylko ładnie wygladalo, dopóki on sam umie to odczytać to jest ok
      • camel_3d to takie pitolenie... 31.01.17, 12:43
        Ja mam 42 i nie lacze liter, a w szkole musialem pieknie pisac.
        nawet litery wewnatrz nie sa polaczone. W zasadzie sa to same kreski smile)))

        Wiec to czy sie zmusza czy nei do laczenia liter..nie zawsze musi w przyszlosci cos dac... a w dodatku piszemy i tak 90% na komputerze
    • go-jab Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 04:28
      U nas ten system sie sprawdza... najmlodszy bardzo chetnie pisze po angielsku i widac ze cieszy sie ze moze cos przekazac, a nad polskimi lekcjami placze... starsi piekne wypracowania pisza, i jak teraz czytam ich bohomazy z K albo 1kl to z podziwu nie moge wyjsc jak bardzo sie rozwineli...
      • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 19:38
        Moja zaczela pisac jak miala 4 lata, czytala i pisala juz po polsku. Pisala bardzo ladnie, miala reke wyrobiona bo uwielbia rysowac i malowac. Ale widze ze teraz juz zaczyna bazgrolic, bo wszyscy tak robia w amerykanskich szkolach.
        Natomiast w polskiej szkole sobotniej pisze przepieknie, laczonymi literami, w linijkach, mowi ze kocha swoj zeszyt w polskiej szkole bo "jest taki piekny"smile I polska szkole tez przez to uwielbia. Jest w pierwszej klasie i pisze z niewielkimi bledami, jedynie u rz ch oczywiscie jeszcze nie zna. Pisze duzo sama sobie "dla zabawy", jak widze ze robi jakis blad to ja porawiam i nie widze zeby to w czyms przeszkadzalo, wrecz przeciwnie, sama pyta o sprawdzenie bo chce dobrze pisac.
        Ale wiem ze z chlopcami to calkiem inna historia...
        • olena.s Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 08:43
          E tam.
          Łączone pismo, kaligraficzne w dodatku, było istotne wtedy, kiedy było konieczne - bo ręcznie tworzone księgi handlowe i rachunki, bo listy, bo notatki z wykładów czy posiedzeń. Teraz w zasadzie wszystko to załatwia technologia i dla mnie cała ta kaligrafia jest bez znaczenia (tak samo jak sie nie martwię, że progenitura nie haftuje na tamburku, nie strzela celnie w galopie z łuku, nie umie obdzierać złowionej zwierzyny ze skóry, nie używa łaciny i tak dalej).
          Z x lat amerykanskiej szkoły (tak, tak) mam zaś wniosek taki, że istotnie dzieciom nie poprawia się niemal wcale pisowni. Mimo to z czasem tych błędów robi się coraz mniej - być może dlatego, że dzieci czytają bardziej różnorodne teksty, a może po prostu dlatego, że coś im się z wiekiem przestawia w sposobie zapamiętywania. Więc mnie by to w ogóle nie martwiło na twoim miejscu, zwłaszcza, że twoje dziecko zapewne całość dojrzałego kontaktu ze słowem pisanym będzie miało poprzez rozmaite elektroniczne gadzety, których dziś nie umiemy sobie nawet wyobrazić.

          A jako memento zostawię ci historyjke o chłopcu, ktory przeniósłszy się po 2 bodaj klasach polskiej podstawówki do szkoły anglosaskiej stał się przyczyną problemu dla nauczycieli. Szkoła polska, poprzez poprawianie, podkreslanie, stopniowanie, ocenianie, doprowadziła go bowiem do postawy nerwowego i lękowego perfekcjonizmu. Nauczyciele uznali, ze muszą przede wszystkim oduczyć go tego, co (byc może mimochodem i nieświadomie) wpoiła mu edukacja krajowa, bo inaczej będzie się zawsze bał podejmować wyzwań, które przecież nierzadko - takie sa prawa statystyki - muszą skończyć sie błędem/niepowodzeniem itp. I chodzi o to, by mimo niepowodzenia nie tracić wiary w siebie, i po prostu próbowac dalej. Żarówka Edisona zadziałała coś przy 1200 próbie. Więc sukces osiągnął po 1199 niepowodzeniach i błędach.
          • project-365 Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 14:56
            I bardzo mnie się ten esej podobuje big_grin
    • ga-ti Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 11:49
      Hm, ciekawy temat. Ja mam tylko doświadczenia z polską szkoła, szkołą poprawiania i perfekcji wink I z jednej strony myślę sobie, że jednak to, co wisi na tablicy, jest jako wzór no to wzorem powinno być, bo jeśli dziecko zapisało literkę odwrotnie na tablicy i pani tego nie poprawiła, to pozostałe dzieci traktują tę błędną literkę jako wzór. Z drugiej strony pamiętam jak córka pisała po dwie strony literek i ciągle dalekie były od perfekcji i ciągle poprawiane i ciągle oceniane i obniżana ocena - działało to na nią zniechęcająco i destruktywnie wink radość ze znajomości literek i z umiejętności pisania gasła, nie było satysfakcji, bo ciągle coś było nie tak, niedostatecznie idealnie uncertain
      Z jednaj strony uważam, że dzieciaki trzeba uczyć porządku w zeszytach, estetyki, ładu jakiegoś, ale z drugiej strony, czy nie ważniejsze jest to, co dziecko chce napisać, przekazać, niż w jakiej formie to zrobi? No i w końcu żyjemy w erze komputerów, pismo odręczne zanika wink jednak lekcje kaligrafii też kuszą zasadnością.
      I chyba dochodzę znowu do wniosku, że najważniejsza jest postawa nauczyciela, jego wyważona ocena i podejście zdroworozsądkowe smile

      Fajnie poczytać, jak jest w innych krajach, jakie inne modele funkcjonują i jak niełatwo jest się odnaleźć w tak innym systemie, niż ten, w którym samemu się kształciło wink
    • an.16 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 16:00
      Fajnie, szkoda, że u nas tak nie jest, tylko dryl od zaraniasad
      • ania-pat1 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 18:01
        To ja z innej beczki> Szkoła w Polsce, masowa, lecz prywatna z parciem na wynik. Córka z dysgrafią. Odkąd czarno na białym ma wpisane, ze NIE WOLNO poprawiać jej błędów pisarskich ani ortograficznych - z dziecka sparaliżowanego lękiem stała się dzieckiem piszącym najciekawsze i najoryginalniejsze oraz dobre stylistycznie teksty. (To opinia polonistki) Do tej pory myślenie o wyglądzie pisma (na które i tak nie ma wpływu) i możliwości błedu (chyba jestem głupia, że mam całe pokreślone) nie pozwalały jej przekazać myśli. Czwarta klasa okazała się wybawieniem - wreszcie liczy się treść a nie kto ma śliczniejszy zeszycik. Ja widzę, że nie poprawianie błędów powoduje zmniejszenie ich nagromadzenia (redukcja lęku?).
        • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 19:47
          Dziecko z dysgrafia to jednak inna historia...Oczywiscie ze wtedy trzeba inaczej podejsc, ale po co traktowac wszystkich w tej sposob??
          Duzo czytalam o tym ze np poprawne trzymanie olowka ma duze znaczenie, zwlaszcza u tych ktorzy z tego olowka/ pedzla duzo korzystaja, jak moja, za pozno zobaczylam ze zle trzyma, pani nie zwracala na to uwagi oczywiscie bo po co.
          • ania-pat1 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 22:01
            Chyba warto szukać złotego środka. Ostatnio pilnując na egzaminie studentów, z nudów liczyłam ilu trzyma poprawnie pisarsko długopis/pióro (5 rok studia medyczne) - na ponad stu piszących ok. 50. Jakoś im strasznie nie zaszkodziło. Liczyłam dlatego, że zastanawiałam się nad sensem takiego przestawiania na siłę, jeśli komuś pisze się wygodnie... Ustawienie ręki powinno korygować się ok. 5 roku życia, piszący 8 latek ma już trochę pozamiatane. Ja za to korygowałam i co - jajco, że tak powiem, obrzydziłam dziecku skutecznie rysowanie. A były to teoretycznie ćwiczenia zabawowe, buzeranckie nakładki, wypasione narzędzia piśmiennicze ze specjalnymi "trzymaczkami", malowanie paluszkami i cuda-wianki. Myślę, że wtedy zabrakło zdrowego rozsądku i mojego i nauczycieli. Tak, że nie wiń siebie - jeśli dużo korzysta to wypracuje poprawny chwyt, to że lubi pisać/malować i może to robić długo wskazuje, że nie przeciąża ręki a to główny problem. U mojej znajomej wychowawczyni (1 kl) zamęcza dzieci poprawnym trzymaniem, w efekcie, dziecko znajomej zraziło się do szkoły...
            • project-365 Re: niepoprawianie bledow 30.01.17, 22:37
              W PL zamęczają wszystkim. Starsza córka ma trzylatka w przedszkolu. Niedawno rodzice dostali "wskazówkę/radę/sugestię", jak zwał, tak zwał, żeby liczyć z dziećmi. No i efekt mamy taki, że młody liczy: jeden, waaa, tsyyy, osiedemnaście... big_grin Ale sylabizuje za to ksiązkowo... I tak ta sylabizacja będzie do zerówki. Jak mój chodził do przedszkola, to już mi się, przepraszam za słowo, rzygać chciało od tego sylabizowania. No i opiekunki w przedszkolu u wnuka przestawiają dzieci z lewej na prawą rękę... Uważam, to za głupotę, bo później, tak mój zięć, będzie miał problem, bo jako dorosły nie umie dokładnie ani lewą, ani prawą. Pisze jak kura pazurem, sztućce trzyma odwrotnie, ale ciężko mu używać ich skutecznie.
              • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 17:10
                U nas tez trzylatki licza w preschool do 20, nie widze w tym nic zlego, moja mlodsza wlasnie 3 latka liczy znacznie powyzej 2 jezykach.
                A wlasnie mlodsza zeby uchronic od nawyku zlego trzymania kupilam takie nakladki - delfinki na olowek i wiesz ile jej zajelo "przestawienie sie"? Niecaly jeden dzien! Z 8 latka to juz co innego, za pozno na takie zmiany, wiec czemu tego nie korygowac wczesniej?
                A to ze prawidlowy chwyt ma znaczenie to jest fakt, zwlaszcza jesli dziecko duzo maluje/ rysuje i widze ze jej sie przez to reka duzo szybciej meczy, a jakby trzymala lepiej to by bylo inaczej (mowie teraz o starszej)
              • ga-ti Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 23:26
                Nie mów, że to prawda, przestawiają dzieci z lewej ręki na prawą? Ja bym interweniowała u opiekunek, tego już od dawna się nie robi, są wyjątki, czasem się zaleca, ale o tym nie może decydować przedszkolanka.
                U moich dzieci w przedszkolu dzieciaki liczyły ot tak sobie, przy codziennych czynnościach, np. schodząc po schodach liczyły, idąc, ustawiając coś, a moja młoda liczy najchętniej bawiąc się w chowanego, dalekie to liczenie od ideału, ale to tylko pamięciówka, łączenie nazw liczb z konkretami przyjdzie z czasem.
    • srubokretka Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 15:32
      Dwa lata temu opisalam tu moj "problem" z niepoprawianiem bledow w am. szkole. Teraz juz wiem , ze to nie lokalny folklor, tylko taki styl zycia wink Wciaz mam mieszane uczucia. Ladne pismo i brak bledow bylo dla mnie oczywistoscia. Bylo, do czasu zapoznania sie z opiniami rodzicow z tego forum wink
      Ja nie zbagatelizowalam tematu i nie czekalam az moje dziecko dostanie objawienia i przestanie sama bledy robic.
      Syna uczylam estetycznego pisania od Pk. Do K chodzi do panstwowej szkoly i nauczycielka probowala tepic to jak on pisze. Chciala zeby nie laczyl liter. W koncu postraszylam ja dyrektorka. Z objawow dysleksji, ktore pojawily sie u niego dosc nagle, tez go uzdorowilam . Bynajmniej nie podejsciem"robta co chceta".
      W kontaktach z am. szkola staram sie niemalze codziennie znalezc zloty srodek. Zbalansowac ich podejscie z moim. Wiele rzeczy mi sie podoba , ale jest wiele takich, ktore uwazam za toksyczne i szkodliwe.
      • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 17:18
        Fajnie ze sie zgadzamysmile
        Mnie tutaj najbardziej razi taki niechlustwo i bylejakosc - tzn przyzwolenie na to ktore pozniej wchodzi w gre, ale co tam, w Europie Zach jeszcze gorzej z tym (moze z wyjatkiem Niemcowwink
        Te kartki latajace podarte i pogiete ktore sie nosi w plecakach zamiast po ludzku wziac cala ksiazkewink
        Daleko mi do perfekcjonizmu, ale troche estetyki czasem lubiesmile Ale widze ze w Polsce juz tendencja podobna, jeszcze pare lat i bedzie to samo, widze ze polskie szkoly juz ida w tym kierunku co amerykanskie (podczsas gdy amerykanskie po troche z tego wychodzasmile Pozdrawiamsmile
        • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 17:22
          aha, srubokretka, moja starsza corka pierwsza klasa amerykanskiej i pierwsza polskiej sobotniej - w amerykanskiej pisze jak reszta, kazda litera osobno i zaczyna bazgrolic, nawet sie juz przestala starac, a w polskiej pisze pieknie, laczone litery, w linijkach i ...uwielbia to!

          maluje pieknie, juz jako dwulatka ladnie rysowala, i mysle ze malowalaby jeszcze piekniej jakby dobrze trzymala pedzel! no ale tak jak pisalam, nie bede jej juz mordowac teraz, za pozno, dlatego tak szybko zainterweniowalam z mlodsza!
        • srubokretka Re: niepoprawianie bledow 31.01.17, 23:52
          >Mnie tutaj najbardziej razi taki niechlustwo i bylejakosc

          Mnie tez. Na szczescie dosc szybko sie zorietowalam i sama popracowalam z dziecmi. Nie ma poprostu innego wyjscia. Bardzo dobrze, ze twoja corka chodzi do polskiej, to duza pomoc dla rodzica. Mi bylo czasami bardzo ciezko corce wytlumaczyc, ze akceptacja "szmaty" przez nauczycielke i stawianie za to najlepszej oceny to robienie ucznia w balona (cenzuralnie ujmujac).

          >podczsas gdy amerykanskie po troche z tego wychodzasmile

          Ja tego w szkolach publicznych nie zauwazylam.

          Twoja corka ma 7lat? Dlaczego uwazasz, ze jest za pozno na nauke poprawnego trzymania narzedzi?
          • oliv2 Re: niepoprawianie bledow 09.02.17, 20:45
            Bo ona pisze juz od dawna i teraz juz nie chce sie przestawic. Pisala ze sluchu jako 3 latka, szybko ladnie rysowala, teraz juz to trzymanie ma we krwi. Nie trzyma jakos strasznie zle, dlatego wczesniej nie zwrocilam uwagi, ale mysle ze by jeszcze ladniej malowala jakby trzymala ksiazkowo.

            "podczsas gdy amerykanskie po troche z tego wychodzasmile

            Ja tego w szkolach publicznych nie zauwazylam"

            Duzo czytalam o tym jak takie amerykanskie chwalenie za byle co i drzenie zeby przypadkiem dziecka czyms w szkole nie urazic, nie zestresowac - jakie to ma zle skutki pozniej w doroslym zyciu. Dziecko wychodzi ze szkoly, idzie do pracy i okazuje sie ze zycie nie do konca tak wyglada. I ze pomalu zaczyna sie od tego odchodzic.
            U mojej corki, pani np wyczytuje dzieci ktore najlelpiej napisaly test. Co jeszcze pare lat temu bylo nie do pomyslenia. Pomalu odhchodzi ta anonimowosc, zeby tylko dziecko gorsze nie poczulo sie urazone. Ale mysle ze do Polski to pomalu wchodzi niestety.
            • olena.s Re: niepoprawianie bledow 10.02.17, 07:07
              Przepraszam cię, ale straszne babągi wypisujesz.
              • srubokretka Re: niepoprawianie bledow 11.02.17, 17:28
                >straszne babągi wypisujesz.

                Moglabys sprecyzowac? Myslalam, ze "babąg" to synonim "baby".
            • srubokretka Re: niepoprawianie bledow 11.02.17, 17:43
              > ale mysle ze by jeszcze ladniej malowala jakby trzymala ksiazkowo.

              To mozg maluje , rysuje itd. Naprawde nie istotne jak czlowiek trzyma narzedzie.

              >Pomalu odhchodzi ta anonimowosc,

              Pomalu odchodzi , bo twoje dziecko jest starsze.

              >U mojej corki, pani np wyczytuje dzieci ktore najlelpiej napisaly test.

              To moze byc metoda konkretnej nauczycielki. Cala szkola moze miec nieco inna polityke. Tak to widze u moich dzieci w szkole. Poza tym im dzieci starsze tym bardziej swiadome i nauczyciele stosuja inne metody motywacyjne niz u maluchow.



              • project-365 Re: niepoprawianie bledow 12.02.17, 00:25
                >U mojej corki, pani np wyczytuje dzieci ktore najlelpiej napisaly test.
                Metoda chwalenia za sukcesy, a ganienia, czy niezauważania uczniów mniej zdolnych, czy zaangażowanych, to jakieś średniowiecze! Nie mówię, żeby nie zauważać dzieci "lepszych" tylko nie zapominać o tych, którzy są z jakiegoś powodu słabsi. Im też należą się pochwały, jak będą siedzieć w cieniu, to uwierzą, że są gorsze, że nikt sie nimi nie interesuje i nie ma po co się starać.
                • azja-o-d-kuchni Re: niepoprawianie bledow 12.02.17, 03:17
                  Zanim moje dziecko trafiło do 7 klasy amerykańskiej szkoły zaliczyło prawie dwa lata w polskiej i 4 w azjatyckiej szkole. Każda ze szkół była inna i każda coś mojemu dała, ale córka mówi, że zazdrości małym dzieciakom nieskrępowanego dzieciństwa i własnie prawa do błędu bez oceniania i krytyki. Z mojego punktu widzenia to bez znaczenia a ona żałuje, że nigdy nie miała prawa do pisania krzywo czy do góry nogami.
                  Córka w sierpniu zaczęła high school ma bardzo dobre kursy i świetne oceny podobnie jak jej przyjaciółki, które zaliczyły amerykański system i przez kilka pierwszych lat nie były strofowane w żaden sposób. Jeśli chodzi o pomięte kartki to pamietam nauczyciela science który w 8 klasie powiedział, że praca świadczy o uczniu i jeśli on nie ma problemu z pomiętą kartką to on też nie, ale tak jak nikt nie przyjdzie do dentysty bez dwóch przednich jedynek tak samo nikt nie zatrudni niechlujnego inżyniera, lekarza czy niedokładnego prawnika. Potem położył kilkanaście folderów i kto nie miał mógł wziąść. Kiedyś się tego dzieciaki uczą, bo żadne ze znajomych mojego dziecka nie jest niechlujne ( może się niereprezentatywni?) Jeśli chodzi o trzymanie prawidłowe ołówka córka nigdy się nie nauczyła. W Polsce z tym walczyliśmy , ale w Azji skapitulowaliśmy, bo nauczycielki twierdziły, że dziecko może pisać palcem od nogi o ile jest mu tak wygodnie. W Stanach córka została wyposażona w ipad i na nim odrabia prace domowe, a wypracowania pisze na compie i wysyła mailem. Jedyne do polskiej szkoły pisze ręcznie, więc nie straciła tej umiejętności. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka