Dodaj do ulubionych

Brak koleżanek w nowej szkole.

22.06.17, 22:21
Moja córka od września zmienia szkołę. Zacznie uczyć się w szkole średniej i już teraz obawia się braku koleżanek. Nie należy do dziewczyn odważnych, przebojowych. Martwi się, że nie będzie miała z kim usiaść/ że będzie stała "z boku klasy" . Z jej klasy do tej samej szkoły i klasy chyba trafią dwie inne tzw "popularne" w klasie koleżanki, które siedzą i trzymają się razem, we dwie. Czy Wasze nastolatki mialy podobne dylematy ? Jak zdobywały sympatię innych? Czy zapraszanie kogoś nowego do domu, proponowanie spotkania by się lepiej poznać byłoby ok? Czy warto zadbac o lepsze relacje z tymi znanymi już koleżankami czy odpuścić skoro do tej pory nie zaiskrzyło komitywą ? Wiem, że najlepiej się nie mieszać, niech sama sobie szuka koleżanek, że nie ma nic na siłę, że to dziewczyny muszą złapać wspólny język, ale martwię się tym, że ona tak to przeżywa. Może ktoś coś doradzi....
Obserwuj wątek
    • camel_3d daj spokoj... 22.06.17, 22:38
      jasne, ze dziecko ma obawy. Nowa szkola, nowe srodowisko. I faktyzcnie duzo zalezy od tego jakie dzeicko jest. Wcale nie musi byc przebojowe i niesamowite. Moze byc po prostu fajne i sympatyczne. Wesprzyj ja. Powoedz, ze rozumiesz ze sie boi i ze to normalne. Niech potraktuje to jako lekcje na przyszlosc. Kiedys beda moze studia, praca itd.. za kazdym razem spotyka sie duzo nowych ludzi. I albo potrafisz sie z nimi dogadac, albo nie. Ale zawsze jest ktos z kims sie lepiej mozna dogadac i zawsze jest ktos z kims nie nadaje sie kompletnie na tych samych falach.

      Jezeli ie jest kompletnie dziwnym dzieckiem, typem odludka to z cala pewnoscia da sobie rade.

      • swetta Re: daj spokoj... 22.06.17, 22:42
        Córka czyta jakieś fora o samotności w szkole np. taki wpis mi pokazała z forum Wiaz : We wrześniu poszłam do liceum, nowa szkoła, nowe miasto. Zostawiając nieprzyjemne czasy gimnazjum liczyłam na całkiem nowe życie a niestety wszystko zostało po staremu. W klasie większość osób już się znała. Każdy przyszedł z kimś. Ja byłam osamotniona. Bardzo nastawiłam się na nowe znajomości. Marzyła mi się grupka koleżanek, której nigdy wcześniej nie miałam. Jestem osobą nieśmiałą i nawiązywanie kontaktów przychodzi mi z trudem, ale wiedziałam, że od tego zależą najbliższe 3 lata mojego życia, więc się przełamałam. Podchodziłam do ludzi, rozmawiałam, ale nikogo nie zainteresowałam swoją osobą. Mijają kolejne dni a ja coraz bardziej nie chcę chodzić do swojej wymarzonej szkoły. Spędzam przerwy samotnie, w ławce siedzę sama, na wf-ie nie mam pary. Nie tylko w szkole nie mam znajomych, nie mam ich także u siebie na wsi. Dobija mnie już ta samotność, czuję się beznadziejnie. Jedyna osoba z jaką ostatnio rozmawiam to moja mama... Zastanawiałam się gdzie leży problem, teraz wiem, że we mnie, ale nie wiem jaki. Pomożecie mi wyciągnąć jakieś wnioski i coś zmienić?

        I martwi się na zapas czy nie spotka jej podobny los ...
        Nie jest typem odludka, ale nie ma w sobie też czegoś co mają "popularne" w klasie dziewczyny, a które prawdopodobnie będą z nią w jednej klasie. Zastanawia się czy zbliżać się do nich, zaproponować im jakieś spotkanie w wakacje, zaprosić do domu czy dać sobie spokój skoro przez 3 lata nie zaprzyjaźniły się. Co myślicie?
        • camel_3d z wrobla orla nie bedzie... 22.06.17, 22:56
          to nie jest w tym przypadku problem dzieci i szkoly..tylko tego konkretnego dziecka. A twoja corka jeszcze sie tym sama dobija.

          niektore dzeici sa kompletnie niesmiale i nic na to nie poradzisz. Troche tu wina nauczycieli.

          Nauczycielka w szkole mojego dziecka, przesadza dzeici co 3 tygodnie. Zawsze myslalem, ze to durnota, ale dzieki temu kazde dziecko ma szanse poznac inne. I nagle okazalo sie, ze ktos jest zupelnie fajny, albi nie taki beznadziejny. I tak to juz od 1 klasy trwa.

          Postaraj sie wyciagnac corke z domu i z sieci. Niech pospotyka sie ze znajomymi..moze akurat ktos kogos zna..no roznie bywa.

          Zawsze mozesz tez w tajemnicy pogadac z nauczycielka. Jezeli faktyzcnie twoje dziecko jest chorobliwie niesmiale...to nauczycielka moze rozwiazac ten problem.

          Pamietam taka gre.

          Dzieciaki staja w kolku. Nauczycielka ma pile i rzuca do jednego dziecka. To dziecko ktore zlapie i to ktore stoi na przeciwko wychodza na srodek , podaja sobie rece i przedstawiaja sie sobie. Potem rzuca innemu dziecko itd.. Te ktore juz sie przedstawily musza stanac w innym miejscu w kolu. To byla gra ze szkoly jezykowej. Bardzo fajna rzecz.

          • swetta Re: z wrobla orla nie bedzie... 22.06.17, 23:06
            Nie jest znowu bardzo nieśmiała, potrafi coś zagadać, zapytać czy zapraszała do domu koleżanki, nawet te dwie które z nią idą do tej nowej szkoły - przychodziły owszem ale same jej do siebie nie odpraszały. Myślę, że martwi się na zapas i niepotrzebnie nakręca. Może rzeczywiście dobry pomysł zrobić rozeznanie może ktoś inny, z równoległej klasy też idzie do tej szkoły i by spróbowała przez czas wakacji złapać z kimś kontakt?
            • camel_3d Re: z wrobla orla nie bedzie... 22.06.17, 23:08
              dokladnie. nie bedzie zle.
    • tawananna Re: Brak koleżanek w nowej szkole. 23.06.17, 02:01
      Moim zdaniem - odpuścić jakieś szczególne dbanie o relacje z tymi dwiema koleżankami. Jeśli do tej pory nie zaiskrzyło, to i teraz nie ma co starać się o zaiskrzenie. Jeśli zbliżą się, to raczej już w nowym środowisku (gdzie "popularne" koleżanki mogą nie okazać się aż tak przebojowe).

      Ja bym raczej zadbała o możliwość "poćwiczenia" nawiązywania znajomości w wakacje, np. podczas jakichś warsztatów z nieznającą się grupą (ale nic na siłę - tylko jeśli znalazłyby się jakieś zajęcia/warsztaty/wyjazd, na które córka miałaby ochotę).

      Poza tym - można spróbować nawiązać kontakt z osobami z przyszłej klasy. W czasach mediów społecznościowych chyba przez założenie grupy na Facebooku czy w jakimś bardziej popularnym wśród nastolatków medium - a nuż uda się poznać parę osób i spotkać jeszcze przed rozpoczęciem roku, wtedy znajomych twarzy będzie już trochę więcej. Rozeznanie co do znajomych idących do tej samej szkoły to też niezły pomysł.

      A jak wygląda sytuacja w obecnej klasie? Nie jest w gronie "popularnych", ale czy ma bliższe i dalsze koleżanki czy kolegów, z którymi utrzymuje kontakty poza szkołą? Czy dobrze czuje się w swojej klasie, w towarzystwie? (Co nie musi oznaczać bycia częścią tej najpopularniejszej paczki!)

      Skoro nie jest bardzo nieśmiała czy wycofana, to w liceum pewnie będzie podobnie - nie będzie na marginesie, w centrum uwagi pewnie też nie będzie, i pewnie znajdzie swoje grono znajomych. Teraz najważniejsze, żeby się nie nakręcała - nawet jeśli większość osób w klasie będzie kogoś tam już znała, to niekoniecznie będą to ich najbliżsi znajomi smile (warto to jej uświadomić - że z tymi znajomościami może być tak jak z nią i tymi dwiema koleżankami z klasy). I warto, żeby przynajmniej w początkowym okresie (teraz w wakacje i na początku roku szkolnego) podtrzymywała znajomości z obecnej szkoły (te naturalne, z osobami, z którymi ma najbliższy kontakt teraz) - żeby nie czuła się całkiem sama i miała z kim pogadać o początkach - i żeby zobaczyła, że nie grozi jej nagła samotność.
    • srubokretka Re: Brak koleżanek w nowej szkole. 23.06.17, 04:49
      Zacznij od tego aby jej wybic z glowy cztanie internetowych wypowiedzi osob niedojrzalych emocjonalnie, bo jak widac dziala to na nia destrukcyjnie. Kto wie, problem moze by wogole nie istnial, zeby sie nie naczytala.
      Nastepnie wzmacniaj jej poczucie wlasnej wartosci (tylko bez przegiec i falszu), szukaj jej mocnych stron i w miare czasto akcentuj. Reszta sie sama rozwiaze.
      Naucz ja rozpoznawania probemow realnych i urojonych oraz radzenia sobie z nimi.
      Jezeli dziewczyna zaczyna miec takie dylematy juz dzis to znaczy, ze za malo jest zajeta. Na takie stany najlepsza jest praca fizyczna lub hobby.
      • swetta Re: Brak koleżanek w nowej szkole. 23.06.17, 06:48
        Obecnie córka ma w klasie jedną bardzo dobrą koleżankę, z którą siedzi, spotyka się poza szkołą. Dziewczyna ta jednak zmienia miejsce zamieszkania i pójdzie do innej szkoły średniej. Z innymi rówieśnikami ma poprawne kontakty, bez wylewności. Nigdy nie była tzw "kozłem ofiarnym". Jest zapraszana przez innych np na urodziny, grila, czy wspólną pizzę po szkole. Niepotrzebnie się nakręca i zastanawia nad zaciskaniem znajomości z "popularnymi" koleżankami, które właśnie ową "popularność" mogą przecież stracić. Są "popularne" bo niby każdy je lubi, chce koło nich stać, być... Dodam, że córka jest ładną, zgrabną dziewczyną, ma dłuższe włosy za ramiona (nie powinna być odrzucana przez wygląd, bo zdarza się, że rówieśnicy odrzucają kogoś z racji np otyłości itd). Myślę, że powinno jej przejść to zamartwianie, teraz tym tematem żyła bo każdy w klasie gdybał jak to będzie w nowej szkole i nakręcał temat.
        • tuszeani Harcerstwo 23.06.17, 10:19
          Dowiedzcie się, czy w tej szkole działa drużyna harcerska. Na pewno jadą na jakiś obóz, może jeszcze dałoby się dołączyć, jeśli córkę w ogóle ten sposób spędzania czasu interesuje.
          Ja byłam podobna, nie miałam bliższych koleżanek w liceum w klasie, ale w harcerstwie szybko znalazłam przyjaciół i byliśmy zgraną paczką "ponadklasową".
          W harcerstwie wszystko jest jakieś prostsze, nie ma czasu ani atmosfery na nadmierne intrygi, jakoś łatwiej złapać kontakt z innymi ludźmi. Przynajmniej u mnie tak było.
          • verdana Re: Harcerstwo 23.06.17, 13:14
            Nie pomoże drużyna harcerska, nie pomoże nie czytanie forów, nie pomoże to, ze córka jest ladna. Problem jest w córce, nie w otoczeniu. Można zrobić trzy rzeczy - odpuścić, mówić, że Twoim zdaniem problem jest na razie wydumany, zapytać córkę dlaczego własnie ona ma nie zdobyć kolegów, skoro nie miała dotychczas z tym problemu. Dwa - zapytać, co sie właściwie stało, bo wygląda na to, ze córka mogła przeżyć jakieś odrzucenie, hejt, cokolwiek co spowodowało, ze jest przekonana o własnej nieatrakcyjności. Trzy - zaprowadzić do psychologa, bo wydaje sie, ze jednak takie zmartwienie się z góry, bez podstaw, zamiast radości z nowej szkoły nie są typowe.
            • srubokretka Re: Harcerstwo 23.06.17, 16:51
              >stało, bo wygląda na to, ze córka mogła przeżyć jakieś odrzucenie, hejt, cokolwiek co spowodowało, ze jest przekonana >o własnej nieatrakcyjności.

              To jest wiek dojrzewania , zawsze cos sie wydarzy , co spowoduje jakies trzesienie ziemi w glowie. Verdana pomysl, dziewczyna zmienia szkole. Czy to malo, zeby tego panicznie sie bac? Nie za malo. Znam to z doswiadczenia i tak jak napisalam najlepszym na to lekarstwem nie jest analizowanie, rozkminianie, przemysliwanie tylko fizyczna praca;sport, pomoc w wykopkach, hobby ....harcersto tez dobry pomysl.

              >Trzy - zaprowadzić do psychologa,

              @%#$^% tiaaa i garsc tabletek.

              • verdana Re: Harcerstwo 24.06.17, 13:49
                Mało - dziewczyna zmienia szkołę juz po raz drugi. Szkołę zmieniają wszyscy, nie będzie nowa. Nieprawda, ze fizyczna praca jest lekarstwem na nerwicę. Nie jest.
                • srubokretka Re: Harcerstwo 24.06.17, 17:06
                  swetta
                  >obawia się braku koleżanek.

                  A ty jej nerwice diagnozujesz??
                  Ja wiem ,ze zaufanie do psychiatrow wyrobilas sobie chodzac ze swoimi dziecmi i z efektow jestes zadowolona, ale na boga ona ma tylko obawy i nie trezba jej jeszcze leczyc.
                  • verdana Re: Harcerstwo 24.06.17, 17:28
                    Tak. Denerwowanie się bez żadnego powodu, ze się nie znajdzie koleżanek w szkole średniej, gdy nie ma sie z nimi problemu w gimnazjum - nie zastanawianie się czy drobne zmartwienie, ale poważny problem- nie jest zachowaniem ani typowym, ani normalnym. Albo coś się zdarzyło, albo dziewczyna ma problem z samą sobą. Albo matka ma problem z każdym drobnym zmartwieniem córki, ale to wie tylko ona.
                    Długotrwale, bezpodstawne lęki nie są oznaką zdrowia.
                    • swetta Re: Harcerstwo 03.07.17, 11:46
                      Minęło po paru dniach. Córka oznajmiła, że jakoś to będzie, że nie ma co o tym rozmyślać. Spotyka się z koleżankami, kolegami.
                      • tawananna Re: Harcerstwo 05.07.17, 09:20
                        Super!
    • mama-ola Re: Brak koleżanek w nowej szkole. 04.07.17, 10:56
      Gdy ja szłam do liceum, byłam w podobnej sytuacji. Byłam sama, a w klasie były grupki z poprzedniej szkoły. Martwiłam się.
      Na przerwie podeszła do mnie dziewczyna i zapytała: Usiądziemy razem?
      No i usiadłyśmy, 4 lata liceum razem przesiedziałyśmy w jednej ławce.
      Może Twoja córka też sobie upatrzy samotną dziewczynkę i jej zaproponuje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka