Dodaj do ulubionych

współżycie z dziadkami

IP: *.p.lodz.pl 07.05.02, 08:53
Jestesmy mlodym malzenstwem studenckim.Niedlugo urozi sie nasz pierwszy
dzidzius, i zarazem pierwszy wnuk naszych rodzicow.Nie mieszkamy z nimi,nie
mamy tez jeszcze wlasnego mieszknka.Przeraza mnie mysl o wiecznie wtracajacych
sie dziadkach:moja mama i tesciowie wiedza wszystko najlepiej..Zastanawiam sie
jak uniknac denerwujacych komentarzy i wtracania sie we wszystkie sprawy od
uzywania pampersow po sprawe mieszkania w miescie-przeciez sa dwa duze
miszkania na wsi..problwm tylko ze z nimi..Prosze o komentarz
Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: współżycie z dziadkami IP: 62.181.190.* 07.05.02, 11:29
      Ustal na początek, że dziadkowie są na wyraźne żądanie pomocy. Inaczej wejdą
      wam na głowę
      • Gość: ala Re: współżycie z dziadkami IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 07.05.02, 11:47
        kategorycznie zabronic wtracania sie.
        albo przytakiwac i robic swoje.
        ew. poprosic aby uczestniczyli z wami w szkole rodzenia i posluchali jak sie
        teraz pielęgnuje niemowleta.
        ale skoro, jak piszesz, sa wszechwiedzacy to zawsze sie beda wtranzalac dlatego
        chyba nie mozna sobie na to pozwolic i koniec. pod sankcja niewidzenia sie z
        wnukiem. wink
        • Gość: kasia Re: współżycie z dziadkami IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 15:45
          Przytakiwać i robić swoje.Dla świętego spokoju.Może kiedyś będziesz
          potrzebowała ich pomocy.Po co drzeć koty.
    • Gość: Janek Re: współżycie z dziadkami IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.05.02, 22:45
      Ado - Dlaczego juz przeraża Cie taka myśl. A może powinnas sie cieszyc że
      będziesz miała pomoc bliskich Ci osób. Osób Ci życzliwych i napewno z
      doswiadczeniem. Ten kapitał dobrze jest miec i go wykorzystać, miec go pod
      ręką. Twoja mama i teściowa napewno dużo wiedzą o wychowaniu dzieci. One juz
      swoje przeszły. Wykorzystaj ich doświadczenie. Nie ucz sie na swoich błędach!!!
      nie słuchaj rad Anki, Kasi , Ali i im podobnych małolatów. One nie znaja zycia.
      Jesteś młoda i napewno dużo musisz się nauczyć. Oczywiście Ty masz prawo mieć
      swoje prywatne życie , także prawo do błędów, ale nie odrzucaj rad ludzi Ci
      przyjaznych. Dobrze na tym wyjdziesz, także Twoje Dziecko.Wiem coś o tym.
      • Gość: Doki Re: współżycie z dziadkami IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 08.05.02, 23:06
        Nie zgadzam sie ani na jote z Jankiem. Dobrymi checiami pieklo wybrukowane,
        takze checiami dziadkow. Dziadkowie na ogol sa niekonsekwentni i juz nie
        bardzo pamietaja jak wychowywali swoje dzieci, a wnuki po prostu
        rozpieszczaja. Od tego sa.
        Poza tym wlasnie ucz sie na wlasnych bledach. To najlepsza szkola. Od czasu
        gdy Twoi rodzice mieli tyle lat co Ty, swiat zmienil sie kompletnie.
        Mieszkamy prawie 1000 km od najblizszej babci i dobrze. Choc czasem ciezko, bo
        jestesmy zdani tylko na siebie, w sumie chyba lepiej bo z problemami po prostu
        MUSIMY sobie poradzic, a nikt nam sie nie wtraca. Postaraj sie jak najszybciej
        o wlasny kat i zmykaj na swoje. Z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciu.
    • Gość: Martyna Re: współżycie z dziadkami IP: *.proxy.aol.com 08.05.02, 23:00

      Ja bym jednak nie radzila przytakiwania i robienia swojego po cichu bo zale i
      niezadowolenie bede sie zbieraly az w koncu wybuchna.
      Darcie kotow tez nie jest rozwiazaniem ja bym radzila usiasc wspolnie
      najlepiej w 6 i spokojnie rzeczowo porozmawiac najlepiej jak przygotujecie sie
      do tej rozmowy np wypiszecie na kartce co chcecie powiedziec.

      Jestescie rodzicami i to wy decydujecie o waszym dziecku. Ja na waszym
      miejscu powiedziala na poczatek , ze doceniam pomoc, zaangazowanie z ich
      strony , ze sa wspanialymi dziadkami, rodzicami, tesciami ale wy jestescie
      mlodym malzenstwem i chcecie podejmowac wasze wlasne decyzje, ze mozecie
      zaakceptowac delikatne sugestie ale decyzje beda nalezaly do Was.itp
      • Gość: ada Re: współżycie z dziadkami IP: *.p.lodz.pl 09.05.02, 08:55
        Dziekuje za odzew w mojej sprawie!Ten problem pewnie jest stary jak swiat i
        nadal budzi takie same emocje..
        Zdaje sobie sprawe,ze przynajmniej na poczatku bedzie ciezko.Wiem,ze
        rodzice,ktorzy wychowali swoje dzieci sa najlepszymi doradcami ale przeciez
        kiedys inaczej wychowywalo sie dzieci.Na wlasnym przykladzie moge powiedziec
        jak moja mama mnie wychowywala-to z opowiesci babci..Wszystko bylo
        wygotowane,czysciutkie,ja bylam zawsze ubrana z dwiema warstwami na
        zapas;zadnego zbytniego przytulania,a najlepsza metoda wychowawcza byl
        klaps..Efetky tego takie,ze nie majac zbyt duzego kontaktu z bakteriami
        wiecznie bolal mnie brzuch po zjedzeniu czegos nie umytego,a przegrzanie bylo
        powodem wiecznej anginy,co za tym idzie i antybiotykow..
        mysle,ze w naszym przypadku najlepiej poskutkuje metoda przytakuj i rob
        swoje,bo z moja mama sie na pewno nie wygra-zawsze bedzie cos komentowac
        (podobnie tesciowa)a moje prosby tak jak do tej pory beda wpadac jednym uchem a
        drugim..(przyklad:mamo jak chcesz do nas przyjechac wczesniej zadzwon;efekt
        mama obrazona przez dwa tygodnie i brak reakcji..)
        Najbardziej nie moge pojac skad wzielo sie w niej nagle tyle zaborczej
        milosci,wczesniej nie mialysmy ze soba dobrego kontaktu!
        • Gość: Martyna Re: współżycie z dziadkami do Ady IP: *.proxy.aol.com 09.05.02, 15:59

          Drogs Ado!

          Wierze Ci, ze sa ludzie niereformowalni i trudno sie z nimi rozmawia a nawet
          jak sie z Toba zgodza to i tak postapia inaczej.
          Ja bym jednak nie rezygnowala z proby prawdziwego porozumienia miedzy wami
          chociaz dla wlasnej satysfakcji, ze staralas sie tlumaczyc , przekonywac itd

          Komunikacja miedzyludzka to jednak bardzo trudna do opanowania sztuka ale
          warto probowac.
          • Gość: dodo współżycie z doroslymi dziecmi IP: 209.226.65.* 09.05.02, 17:29
            a ja mysle, ze stosunki pomiedzy mlodym malzenstwem i rodzicami/dziadkami
            wynikaja bezposrednio z tego, czy owi rodzice/dziadkowie traktuja tych mlodych
            jako rownorzednych sobie doroslych, czy raczej wciaz jak dzieci, ktore trzeba
            pouczac, pomagac im, naprawiac wyrzadzone przez nich szkody, pozyczac pieniadze
            do 1-go itd.
            jezeli doki jest oddalony od swoich rodzicow/tesciow/dziadkow swojego dziecka
            o 1000 km a ja np. bywalam oddalona o wiele, wiele razy tyle, to jasne jest, ze
            sama odleglosc geograficzna jest dowodem na kompletna samodzielnosc. nic juz
            nie trzeba udowadniac werbalnie.
            to sie na pewno duzo bardziej komplikuje gdy mlodzi sa "w zasiegu reki" i na
            codzien widac, ze z czyms sobie nie radza albo sami przychodza z prosba
            o pomoc. wtedy trudniej powiedziec sobie "to sa dorosli ludzie, niech robia, co
            uwazaja za stosowne, bo sami beda ponosic konsekwencje swoich bledow". czesto
            bowiem, niestety, bywa tak, ze konsekwencje (chocby finansowe) przychodzi
            ponosic owym rodzicom doroslych juz dzieci.
            w jakims sensie dzieci musza "udowodnic" swoim rodzicom swoja doroslosc
            i dojrzalosc. nie wystarczy po prostu skonczyc 18 lat i wyniesc sie z domu.
            u roznych rodzicow roznie z tym bywa, wielu przez dlugie lata nie chce sie
            pogodzic z faktem, ze ich 40-letni bobas jest juz doroslym facetem z brzuszkiem
            i po 2 rozwodach wink
            zmierzam do tego, ze dobrze jest szukac sposobu i formy przekazania swoim
            rodzicom tej krotkiej informacji "jestesmy dorosli, wiemy co robimy, jesli
            robimy zle - sami zaplacimy za swoje bledy". i nie mam tu na mysli zerwania
            stosunkow czy trzaskania drzwiami, raczej wlasnie bardziej "dojrzaly" sposob
            komunikacji. pelna samodzielnosc. gotowosc do rozmow jak rowny z rownym.
            podkreslanie wlasnej wartosci i pozycji itd.
            kazdy swoich rodzicow jednak jakos zna i jesli jest naprawde dorosly to
            powinien umiec sie z nimi porozumiewac. jak rowny z rownym wlasnie.
            • roseanne absolutnie nie na temat 09.05.02, 17:32
              Dodo!!!
              lubie Cie
              • Gość: dodo Re: absolutnie nie na temat IP: 209.226.65.* 09.05.02, 17:40
                naprawde tak myslisz?
                a ja czytam, co autorka watku napisala i mysle sobie tak - sa studenckim
                malzenstwem, mieszkaja pewnie w akademiku albo wynajmuja kwatere, jest duza
                szansa, ze rodzice pomagaja im finansowo, zdecydowali sie miec dziecko nie
                bedac w pelni samodzielni (moge sie mylic ale tak to wyglada z powierzchownego
                opisu) ale juz sa obawy, ze sie dziadkowie beda wtracac. no a jak sie maja nie
                wtracac, jak te ich "dorosle" dzieci jeszcze takie nie do konca samodzielne?
                nie ma dymu bez ognia itd...
                ale... moge sie mylic i sie nie upieram - moze studia juz koncza, moze praca
                jest juz nagrana, moze juz niedlugo kupia wlasne mieszkanie i wszystkie moje
                wnioski powyzsze sa naprawde nie na tematsmile czlowiek uczy sie cale zycie...
                glownie pokory wink
                • roseanne Re: absolutnie nie na temat 09.05.02, 19:00
                  no nie, niezrozumialysmy sie.
                  to nie twoja wypowiedz byla nei na temat ,tylko moj wtrat.
                  lubie Cie, za sposob rozumowania.
                  zwlaszcza ten fragment o niezaleznosci finansowej= zdolnosc podejmowania decyzji
                  • Gość: dodo do roseanne IP: 209.226.65.* 09.05.02, 21:41
                    czerwienie sie (choc zem nie roza) i odwdzieczam sie sympatia -
                    gdy patrze sobie na moja trawe mysle czasem o ogrodku,
                    w ktorym roseanne dopieszcza "zielone" i po ktorym kubo-ule biegaja o swicie po
                    zroszonej trawiewink motyle lataja, tulipany (papuzie?) otwieraja czerwone
                    i zolte pyszczki, roseanne jest happy...
                    dziekuje.
    • Gość: krawczyk Re: współżycie z dziadkami IP: *.speed.planet.nl 09.05.02, 18:12
      naprawde warto powalczyc o niezaleznosc od dziadkow, wszystkim wam to wyjdzie
      na dobre, takze zycze wam, zebyscie potrafili przede wszystkim sami w sobie sie
      od nich uniezaleznic, w swoich umyslach i sercach - jesli to bedziecie
      potrafili osiagnac, to i "fizyczna" autonomie latwiej bedzie osiagnac

      a z dzieciakiem, skoro jestescie studentami, juz teraz spokojnie mozecie
      zamieszkac na "swoim" - w akademiku

      niejednej parze poprzez przejsciowy, akademikowy etap udalo sie uzyskac pelna
      samodzielnosc - i wam udac tez to sie moze

      powodzenia! smile)))
      • Gość: ada Re: współżycie z dziadkami IP: *.p.lodz.pl 10.05.02, 15:58
        Nie zastanawialam sie wczesniej nad tym jak nasi rodzice nas
        traktuja,oczywistym jest dla mnie fakt,ze rodzicow sie nie zmieni trzeba ich
        szanowac za to jakimi sa..Mozlliwe,ze moja apodtktyczna mama traktuje mnie jako
        jak dziecko.....chociaz na dobra sprawe specjalnie nie mialysmy dobrego
        kontaktu.Jezeli chodzi o srawe finansow to stac nas na wynajecie mieszkanka
        (kawalerki)maz ma juz stala prace na pol etatu i sam zarabia wiecej niz moi
        rodzice razem,ja do niedawna tylko dorabialam teraz jestem oficjlnie
        zarejestrowana-tylko na zwolnieniu.Ostatnio kupilismy sobie autko i mysle,ze w
        porownaniu z niejedna rodzina stoimy niezle.Zdecydowalismy, ze bede studiowac
        zaocznie i oplacamy tez moje studia.Jezeli chodzi o opieke nad maluszkiem to na
        dobra sprawe jestesmy dobrze przygotowani oboje wczesnie zajmowalismy sie
        dziecmi-zarobkowo..wlasnie skonczylismy zajecia w szkole rodzenia,dodam
        tylko,ze moje studia wiaza sie bardzo scisle z anatomia i fizjologia czlowieka
        wiec noworodek nie napawa mnie lekiem-wrecz przeciwnie..
        A wracajac do tematu rodzcow wlasnie to jest najbardziej wkurzajace,ze chca oni
        kontrolowac i nadzorowac swoje niezalezne dzieci.Uwagi typu musicie kupic
        dziecku lozeczko,wozek z buda! oczywiscie wiecie,ze pampersy sa nie zdrowe a
        ubranka uzywane-absolutnie zabronione...Jak czlowiek poslucha sobie takich
        bzdur to mu sie wlos na glowie jezy.A najbardziej bawi mnie to co ostatnio
        zobaczylam jak bylismy w czasie weekendu u obu mamusiek:!!!!!kazda kupuje
        lozeczko,bo obie sa przekonane,ze to wlasnie u nich zamieszkamy po
        rozwiazaniu..Totalna paranoja,nawet nie biora pod uwage tego,ze przeciez w tym
        miescie gzie teraz mieszkamy, pracujemy i studiujemy.Chyba kupie pistolet i
        bede miec spokoj i moje nerwy tez.pozdrawiam
        • Gość: mamma2 Re: współżycie z dziadkami IP: *.chello.pl 10.05.02, 18:15
          Ado,
          Z tego co piszesz jesteście niezależni finansowo, ale jakoś zależni
          psychicznie. Zamiast powiedzieć po ludzku: Mamo, będziemy mieszkać tu i tu,
          chcemy tego i tego, jakoś określić własne granice, Ty szukasz pistoletu. Mojej
          mamie też z trudem przyszło przełknięcie faktu, że jej córka jest już dorosła,
          ale im bardziej pewnie przedstawiałam swoje zdanie, tym było lepiej. Efekt
          tego jest taki, że Mama sama jest bardziej asertywna: kiedy dzwonię o pomoc
          pomaga, kiedy jej pasuje, a nie jęczy mi nad głową, jak to bardzo się
          poświęca. Z teściową było gorzej, nie potrafiłam być tak otwarta, mimo
          wspólnych zajęć w szkole rodzenia do tej pory przykrywa dzieciom "dekolty"
          i "gołe" plecki. Na szczęście cały czas trzymamy sztamę z mężem i ona też się
          stara jakoś współpracować.
          Ado masz jeszcze trochę czasu na negocjacje, zrób to teraz i w razie czego
          powołuj się na wspólną umowę.
          Pozdrawiam
    • Gość: Ewka Re: SZCZESLIWI CI CO MAJA DZIADKOW BLISKO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.05.02, 21:51
      Biedni dziadkowie, oni nic tylko chca te pieluchy zmieniac i placzu wnuka
      wysluchiwac. Przejdz do realu dziewczyno. To ty bedziesz chciala ich pomocy a
      nie odwrotnie. Wierz mi jesli to twoje pierwsze dziecko nie bedziesz na
      poczatku wiedziala jak je wziasc na rece. Bedziesz sie prosic o wskazowki i
      pomoc z ich strony. A co zrobisz z dzieciakiem jak bedziecie miec zajecia?
      • Gość: ela Re: SZCZESLIWI CI CO MAJA DZIADKOW BLISKO IP: *.centrala.kbsa / 10.2.24.* 14.05.02, 13:29
        Ewa masz calkowita racje.Ja dziekuje Bogu, ze jak urodzilam syna mialam
        tesciow.Rodzice juz niestety nie zyli."Instytucje"dziadkow docenia sie niestety
        pofakcie.Szkoda sa bardzo pomocni.A ze sie wtracaja-chca tylko pomoc.Ciekawe
        jakimy my bedziemy rodzicami/dziadkami.
    • fnoll Re: współżycie z dziadkami 10.05.02, 10:31
      cze

      dziadek dziadkowi nierowny, ale ja tam sobie cenilem fakt, ze jako tez
      studenckie malzenstwo mielismy nasze dziecko w "swoich rekach" (czy tez na
      swojej glowie), i z tego co widze u innych akademikowych dzieciatych studentow,
      to dzieci raczej kiepsko znosza czeste wedrowki miedzy dziadkami a rodzicami,
      choc trzeba przyznac, ze taka gotowosc dziadkow do zajmowania sie wnukiem sluzy
      rodzicom (maja wiecej czasu dla siebie)

      jesli razem uzgodnicie "granice" miedzy wami a dziadkami i bedziecie ich
      wspolnie pilnowac (bo najwazniejsze, to trzymac sztame ze swoim partnerem, a
      nie z rodzicami) - to zdecydowanie bedzie wam latwiej

      dziecko potrafi wejsc na glowe, ale jest male, natomiast jak na glowe wejda
      dziadkowie, to ojej...

      pzdr

      fnoll
    • Gość: Kasia Re: współżycie z dziadkami - DO JANKA IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 16:25
      Drogi Janku! Nie jestem małolatą i znam życie.Mam 32 lata i małe dziecko.Mam
      również rodziców i teściów , więc znam te układy z własnego doświadczenia a nie
      z TV.Poza tym autorka wątku nie musi wcale korzystać z mojej rady.Więcej ogłady!
    • yennam Re: współżycie z dziadkami 10.05.02, 17:47
      ojej, po co teraz szukac dziury w calym?
      poki co - nie ma problemu.

      Wiesz, moze Twoi rodzice jednak przekonaja sie do Twoich metod wychowawczych?
      Moja mama tez myslala, ze malutki dziecko trzeba wygrzewac. A teraz, ku zgrozie
      niektorych matek i babc, paraduje z dzieckiem ubranym w same bodko i
      bejsbolowke. Mysle, ze rodzice, jesli tylko dobrze im wyjasniecie, dlaczego tak
      a nie inaczej postepujecie z dzieckiem, beda w stanie zaakceptowac Wasze
      pomysly wychowawcze.

      Pomysl, jakim dobrodziejstwem, szczewgolnie dla mlodej mamy, jest pomoc
      dziadkow. Takie odciazenie pomaga niejednokrotnie uniknac depresji poporodowej -
      a to wazne.

      Mysle, ze dobrze byloby ustalic z Waszymi rodzicami sposob postepowania z
      dziekiem. A jak beda uwazali, ze przesadzacie - przedstawcie argument nie do
      odparcia (Przyklad - moje dziecko jest alergiczne. Gdy moja tesciowa chciala
      dac 15-miesiecznemu dziecku smazona rybe/dodam, ze potrawa dozwolona jest dla
      alergika od 2-3 roku zycia/ powiedzialam: jesli mama chce ryzykowac wyjazc na
      ostry dyzur z dzieckiem ze wstrzasem alergicznym , od ktorego maluch moze nawet
      umrzec - prosze smialo podawac te rybke. Wiesz, ze podzialalo na wyobraznie?).

      Nie klocic sie, ale rozmawiac. Choc czasem rzeczywiscie niemozliwe jest, zeby
      nie zaiskrzylo wink Ale to element zycia... Konflikt pokolen i te sprawy... My
      tez kiedys bedziemy rodzicami i tesciami, hie hie wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka