Dodaj do ulubionych

Niewierzace rodziny

13.06.05, 20:29
Mój syn od wrzesnia idzie do pierwszej klasy.Nie jestesmy religijni,a syn nie
jest ochrzczony i raczej nie bedzie.
Jak wygladaja zajecia gdzie dziecko nie uczeszcza na religie?
Czy wtedy jest w swietlicy,czy ma inne zorganizowane zajecia?
W szkole niby idzie wtedy do swietlicy,jak sie pytalam dyrektorki.
Jak to wyglada u Was.
Jak zachowuja sie nauczycielki i inne dzieci?
A moze po cichu jednak dziecko uczestniczy w zajeciach,a Wy o tym nie wiecie.
Przepraszam bardzo jesli kogos urazilamtaka opinia.
Pozdr.Gosia
Obserwuj wątek
    • zebra12 Re: Niewierzace rodziny 13.06.05, 21:04
      W różnych szkołach jest różnie. W klasie córki jest trójka dzieci, które nie
      uczęszczają na lekcje religii. Poszliśmy więc do dyrekcji i poprosiliśmy o
      ułożenie palnu zajęć tak, by religia była na pierwszej lub ostatniej godzinie!
      I tak się stało. W zasadzie takie jest prawo, że jeśli to tylko mozliwe religia
      powinna być pierwsza lub ostatnia. Spróbuj o tym pogadać z dyrektorem! A może
      są i inne dzieci w klasie, które mają ten sam problem? Córka chodziła też do
      zerówki w przedszkolu i tam ją zostawiali na religii wbrew naszej woli, niby
      zapominając... To było nie w porządku, bo ona miała wtedy 5 lat! Uczyli ją
      modlitw i jak się żegnać!!! Wmawiali, że jest biedna, że ją rodzice nie
      posyłają na religię. Nie daj się wrobić! Sprawdzaj gdzie jest Twoje dziecko
      podczas religii! Masz prawo wierzyć w co chcesz lub nie wierzyć! Nikt za to nie
      ma prawa indoktrynować naszych dzieci! Napisz do mnie jak
      chcesz:zebra12@poczta.onet.pl, na gazetową raczej nie wchodzę!
      Pozdr.
      Ewa
      • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 13.06.05, 21:13
        Dobry pomysl,chyba tak zrobie jak mówisz i bedzie to dobre wyjscie.
        No cóz w przedszkolu tez nie zapisalam na religie,a wlasnie dowiedzialam sie,ze
        syn chodzi na nia.Na szczescie to juz koniec roku i nie bede robila z tego
        afery.
        Przepraszam za litery,ale w kompie cos nawala.
        Gosia
    • sloggi Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 01:55
      Nie wiem jak jest obecnie, ale ja miałem zajęcia z etyki.
      Szukaj mnie na salonie - odpowiem na więcej pytań (na tym forum jest bardzo rzadko).
    • saba76 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 09:46
      Nie wierzący to nie znaczy ,ze nie musi chodzić na religie to znaczy – chciałam
      powiedzieć może i poznać tą wiarę ale nie uczestniczyć w zajęciach np.:
      przygotowujących do komunii.
      Dlaczego tak pisze...
      Ja jak uczęszczałam do szkoły – zarówno podstawowej jak i średniej miałam w
      klasie zarówno nie wierzących jak i innych wyznań i powiem ,ze lekcje religii z
      nimi były bardzo ciekawe. My poznaliśmy ich poglądy a oni nasze i przez to
      nauczyliśmy się tolerancji ,a i chłopcy/dziewczyny „ innej wiary” nie mieli
      zaczepek typu „ szatan” i inne gorsze-szkoda przytaczać.
      • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 10:18
        ja też zachęcałabym do większego luzu "w tym temacie"

        na religii nie uczą jakiś strasznych rzeczy i nawet jak dziecko posiedzi raz
        czy drugi, to się nie zindtroktrynuje (bo chyba tego się tak panie obawiają ??)

        u mojego syna w klasie jest dwóch chłopców pochodzenia ukraińskiego, którzy
        generalnie nie chodzą na religie, ale czasem są i już i jakoś wszyscy żyją...

        w tym roku była klasowa wycieczka (pielgrzymka) do Czestochowy z okazji
        rocznicy komunii i oni też pojechali, byli na mszy świetej i było normalnie.
        Nikomu to nie przeszkadzało nikogo nie dziwilo, o taki ekumenizm.

        Ja też myślę że lepiej czerpać z róznych doświadczeń, być otwartym, poznawać
        niż mieć taką hermetyczną, a nie daj boże agresywną postawę (zreszta nie tylko
        wobec religii).

        Oczywiście jak nie chcecie aby dziecko chodziło to ono nie będzie chodzić, ale
        z drugiej strony jak załapie jakiś kontakt czy z modlitwami (matko nie daj boże
        nauczy się Ojcze nasz i co to bedzie ???), czy poprostu wiedzą na temat religii
        to od tego nie umrze, a wręcz odwrotnie kiedyś świadomie będzie mogło mądrzej
        (bo w oparciu o jakąś wiedze, czy doświadczenie) podejmować decyzję o swojej
        religijności (takiej czy owakiej, czy zadnej).

        Ja bardzo bym chciała aby moje dziecko zetrknęlo się z róznymi kulturami,
        religiami i poglądami i tak jakbym chciala, aby kiedys wyjechalo np do szkoly
        za granice aby posmakowac jak jest gdzie indziej to tez jakby np przez rok
        miało chodzić do szkoły żydowskiej czy islamskiej nie miałabym nic przeciwko
        temu (serio !). Aha moje dziecko chodziło do przedszkola prowadzonego przez
        sistry zakonne, i żyje !! ja nie jestem specjalnie praktykująca ale z nauk
        kościoła naprawde niz złego dla dzieci nie wynika, a wręcz odwrotnie ja mam
        wrażenie że to w dużej mierze jedyna lekcja na której uczą takich podstawowych
        rzeczy że należy być dobrym, grzeznym itp, na innych lekcjach nie ma na to
        czasu.

        Aha oczywiscie jak zawsze wszystko zależy od nauczyciela, my w zeszlym roku
        mielismy beznadziejną katechetke (nic by sie nie stalo gdybysmy te religie
        sobie odpuscili !!!) ale w tym roku mamy mlodego ksiedza ktory jest poprostu
        fantastyczny jako nauczyciel, a dzieciaki poprostu go uwielbiaja. zadnego
        zadecia, nic z tych rzeczy, chlopak jest mlody i widac ze mu sie po pierwsze
        chce a po drugie ma porostu talent i tzw podejscie. Dzieci go uwielbiaja i
        czasem widze ze tych 2 chlopcow co nie chodzi poprostu najzwyczajniej zaluje,
        bo tam na tych lekcjach jest poprostu fajnie, a oni sa tacy jacys pominieci (ja
        to widze bo mam z kolegami z syna sporo kontaktow i poprsostu to widze).


        Pozdrawiam i naprawde sugeruje aby podejsc do lekcji religii jak do szansy a
        nie jak do gwalcenia MOJEGO (no bo przeciez nie dziecka...) swiatopogladu.
      • babe007 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 10:30
        Religia to nie "nauka o różnych wyznaniach" tylko (sorki za dosadne określenie)
        jednokierunkowa indoktrynacja. Na katechezie (szczególnie w początkowych
        klasach) nikt nie dyskutuje na temat róznic czy podobieństw w katolicyźmie,
        judaiżmie, czy islamie. Informacje podawane są jako niekwestionowalne prawdy. A
        co zrobić jeżeli te prawdy sa zupełnie rózne od tego co mówią rodzice? Dlatego
        w przypadku wyraźnego zaznaczenie przez rodziców, że dziecko na katechezę ma
        NIE chodzić - wymóg ten powinien być bezwzględnie spełniany. I to w taki
        sposób, żeby nie piętnować dziecka, nie stwarzać sytuacji, w której będzie się
        czuło inne (czytaj gorsze).

        Ech, wogóle pomysł wprowadzenia religi do szkół (i co gorsza przedszkoli)
        publicznych jest dla mnie jednym wielkim nieporozumieniem.
        • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 10:52
          ale jesli na 30 dzieci dwoje nie chodzi to te dwoje bedzie sie zawsze
          czulo "inne", nie ma sily, i zadna szkola nic na to nie poradzi. to wynika ze
          statystki.

          W szkole mojego syna byl pomysl stworzenia o nowego roku szkolnego klasy
          sportowej, a wiec zorganizowano testy sprawnosciowe. ja wiem ze moje dzieko
          nie jest sportowcem, wiem ze do takiej klasy sportowej nie bedzie chodzic (bo
          nie ma predyspozycji, bo i tak jest zajete już dostatecznie, bo MNIE idea klasy
          sportowej sie nie podoba), ale na udzial w tych testach mu pozwolilam, bo
          wiedzialam ze poprostu bedzie mu przykro gdyby był pozbawiony takiej szansy, a
          po drugie moglby mi kiedys zarzucic ze przeze mnie nie zrobil kariery
          sportowej... No i co ?, nic poszedl i sam sie przekonal i SAM doszedl do
          wniosku ze klasa sportowa to nie jego bajka. Temat zakonczony.

          I o takim podejsciu pisalam, aby poprostu dziecko mialo jakis wybor, aby mialo
          szanse poznac to przed czym rodzice tak bardzo probuja go ochronic (jak ja syna
          przed klasą sportową). Jezeli dziecko rzeczywiscie mysli o świecie tak jak
          rodzice, to raczej i tak jak sie nie "nawroci", a jak się "nawroci" to tez OK,
          przeciez to jego zycie, jego wiara lub niewiara. Ale niech chociaż ma szanse
          zobaczyc z bliska o czym jest mowa. To taki moj poglad ogolny na decyzje
          dotyczace dzieci. Poprostu im wiecej doświadczeń, możliwości szans itp tym
          lepiej dla dziecka. Niech próbuje, niech się poobija, niech posmakuje róznych
          rzeczy to potem jak będzie starszy będzie naprawde swiadomie i madrze decyzje
          podejmowal. Jak ja za niego zdecyduje teraz, to juz takie bezwolne i bezmyslne
          bedzie do konca życia.

          O wlasnie ja chce synowi zmienic szkole (bo mam tysiace racjonalnych powodow i
          bardzo mi na tym zależy), ale to on w koncu podejmie ostateczna decyzje, dzis
          jest juz 2-gi dzien na lekcjach probnych w nowej szkole, wie jakie mna kieruja
          pobudki- i dzis wieczorem pogadamy i wspolnie podejmiemy decyzje. zastanowimy
          sie nad plusami i minusami, i woz albo przewoz... Tak samo byloby gdyby
          przyszedl i powiedzial ze na religie nie chce chodzic, pogadalibysmy ja
          przedstawilabym argumenty, ale gdyby chcial podjac taka decyzje to bym to
          uszanowala (mam nadzieje ze taki pomysl do glowy mu nie przyjdzie...)

          To tyle apropos decydowania za dziecko, czy to religia czy inne rzeczy...(sorry
          za dygresje)
          • zebra12 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 17:36
            Ciekawe czy tak samo chętnie posyłałybyćie swoje dzieci na naukę religii
            buddyjskiej czy do Śiadków Jehowy? Czemu tam z nimi nie chodzicie raz na jakiś
            czas w ramach tolerancji i ekumenizmu? Dziecko dopiero się rozwija, nic nie wie
            o świecie. Sami chcemy je o tym wszsytkim nauczyć, tak, jak sami w to wierzymy!
            A to, że dziecko zostanie raz czy dwa na religii to nie problem, ale pod
            warunkiem, że ja się na to godzę!!!!!!
            • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 18:12
              zebra12 napisała:

              > Ciekawe czy tak samo chętnie posyłałybyćie swoje dzieci na naukę religii
              > buddyjskiej czy do Śiadków Jehowy? Czemu tam z nimi nie chodzicie raz na
              jakiś
              No ja bym bardzo hetnie poslala, nie wiem czy akurat do swiadkow Jehowy, ale np
              do synagogi, czy do meczetu pewnie. Tylko to nie jest takie proste (nawet nie
              wiem gdzie jest meczet w warszawie ???) i raczej nie slyszalam aby te wyznania
              byly tak otwarte na tego typu poznawcze eksperymenty, ale gdyby np dziecko
              zaprzyjaznilo sie np z jakims muzulmaninem i ten by go zaprosil na jakies
              swieto-czemu nie.

              Sama kiedys chodzilam do synagogi, jak bylam mloda, aby popatrzec jak to jest,
              bo cos mnie fascynowalo w judaizmie, troche mi sie nie spodobalo jak odzielnie
              byly kobiety i mezczyzni, no i ogolnie potem wyroslam z takich fascynacji...


              > Sami chcemy je o tym wszsytkim nauczyć, tak, jak sami w to wierzymy!
              >
              No to tu ja kompletnie ale to kompletnie sie nie zgadzam ! ja nie cgce dziecka
              uczyc tak jak w sama w to wierze. Ja tam wole aby uczyl to on sie obiektywnie
              tak jak jest, a nie tak jak ja w to wierze (fajnie jak ucza go inni bo ja tam
              po pierwsze nie znam sie na wszystkim, a poza tym czasem nie mam racji). Ja
              wole aby uczyl sie roznych rzeczy i w rozny sposob, aby poznawal te same
              zagadnienia z roznych stron. O bardzo chetnie bym chciala aby poznal tez
              takich zadeklarowanych ateistow. To tez mogloby byc ciekawe, jak w rodzinach
              ludzi niewierzacych, mowi sie z dziecmi o Bogu np. Ja nie wiem, a chetnie bym
              sie dowiedziala.

              A to jak kiedys sobie to wszystko poukalda w swiatopoglad to juz jego sprawa.

              > A to, że dziecko zostanie raz czy dwa na religii to nie problem, ale pod
              > warunkiem, że ja się na to godzę!!!!!!

              No i o to chodzi, aby generalnie godzic sie na to ze dziecko probuje
              wszystkiego. Tak samo jak probuje czy odpowiada mu nauka gry na pianinie a moze
              gitarze, niech zobaczy co to religia. Nie musi chodzic do kosciola, przyjmowac
              sakramenty. bo to juz jest jakies wyznawanie religii-deklarowanie sie. Ale w
              szkole to tylko lekcja, ktora w sumie do niczego nie zobowiazuje.

              • zebra12 Re: Niewierzace rodziny 16.06.05, 06:21
                Wiesz, my akurat nie jesteśmy ateistami, tylko należymy do niekatolickiego
                wyznania. Ale problemy mam te same, co ateiści! Sama też chodziłam do synagogi
                i nawet jeździłam na obozy młodzieży żydowskiej itp, ale to coś innego niż
                lekcja, do której się dziecko i nas zmusza. Sama chodzę z dziećmi do różnych
                kościołów ( katolickich) w Krakowie, poznajemy ich historię, opowiadam dzieciom
                jak ludzie się tu modlą, po co jest to czy tamto. Ale nie chcę np, żeby moje
                dziecko modliło się w jakiś sposób, który ja uważam za niewłaściwy czy też
                kierowało swą modlitwę w niewłaściwą stronę. Nie chcę o tym pisać, żeby nikogo
                nie urazić! Dlatego nie koniecznie zależy mi na uczestniczeniu mojej córki w
                lekcji religii! Nauka tolerancji - jak najbardziej!!! Indoktrynacja i
                konieczność odbywania danych praktyk religijnych - nie!
            • carlafehr Re: Niewierzace rodziny 17.07.05, 20:58
              To prawda, że należy szanować wolę rodziców i skoro zaznaczaja, że nie zgadzają
              sie na udział dziecka w lekcjach religii, to oczywiste, że dziecko tam nie
              chodzi.
              Ale zastanawia mnie co innego: to, że rodzice boją sie, że dziecko ulegnie
              czyimś wpływom - przy czym ten wpływ to godzina religii w tygodniu. Myślę, że
              po pierwsze raczej nie ma szans na to, o ile rozmawiacie ze swoimi dziećmi. Po
              drugie dzieci prędzej czy później dowiedzą sie o różnych światopoglądach,
              opiniach o świecie i wartościach. Jeżeli Wy nie pokażeice im tej różnorodności
              i nie wyjaśnicie, dlaczego Wasze wartości są takie a nie inne, to właśnie
              później moga wyniknąć z tego większe problemy.
              • melmire Re: Niewierzace rodziny 18.07.05, 09:21
                Juz ja mojemu przyszlemu dziecku roznorodnosc pokaze i objasnie -lepiej niz
                pani katechetka, ktora oglosi mu prawdy objawione smile
        • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 11:18
          babe007 napisała:

          >
          > A
          > co zrobić jeżeli te prawdy sa zupełnie rózne od tego co mówią rodzice?

          Swietna okazja do nauki tolerancji: Kosciół katolicki uważa i naucza tak, a my
          Twoi rodzice-ateiści myślimy na ten temat inaczej: x,y,z,, a tacy np żydzi:
          abc . Ale żyjemy obok katolików-których w naszym kraju jest bardzo wielu (to
          trak jak w Twojej klasie), szanujemy ich wyznanie, chcemy abyś ty też miała
          szanse je poznać i dlatego posylamy cie na lekcje religii, choc sami nie
          jestesmy katolikami. Kiedys jak bedziesz dorosła/dorosły podejmiesz decyzje co
          do swojej wiary. Jezeli interesuja cie inne wyznania, to mozemy razem na ten
          temat poczytac.

          No i co świat się zawali ?
          • babe007 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:11
            A ja i tak uważam, że miejsce religi jest w przykościelnej salce lub w
            katolickiej szkole a nie w szkole publicznej (lub co gorsza publicznym
            przedszkolu). Bo jako publiczne (czyli "dla wszystkich") powinny w takiej
            kwestii jak wiara być neutralne. Co innego przedmiot, który na równi
            traktowałby wszystkie religie - takie rozwiązanie możnaby uznać za materiał do
            poźniejszych świadomych wyborów na polu "mistyczno-duchowym". Trudno jednak
            oczekiwać od np 5cio czy 7mio latka krytycznego podejścia informacji, że jego
            rodzice będą się smażyć w piekle bo nie chodzą do kościoła (tu bardzo obrazowy
            opis męk piekielnych).

            • zebra12 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 17:38
              Całkowicie się zgadzam!!! A wyznanie katolicke i tak jest wszechobecne, więc
              nie ma problemu z jego poznaniem tak czy inaczej!
    • melmire Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 13:48
      Ja bylam w podstawowce kiedy religai byla wprowadzona (oj, dawne dobre czasy).
      Bylam jedynym dzieckiem w klasie a moze i w szkole ktore na nia nie chodzilo.
      Oczywiscie lekcje nie byly ani na poczatku dnia ani na koncu , wiec siedzialam
      albo na korytarzu albo w bibliotece.
      Nikt mi nigdy nie dokuczal, dzieci byly raczej zazdrosne ze mam jedna lekcje
      mniej smilePodobnie zreszta pozniej w liceum smile
      Twoj synek jest juz duzy, jesli zapytasz sie co robi w czasie religii to
      przeciez ci powie, i jesli cos to zareagujesz.
      Co do wysylania dziecka niewierzacego na religie w celu ksztalcenia jego
      tolerancji jestem zdecydowania przeciw. Religia nie jest taka lekcja jak
      matematyka czy j.polski, czyli "prawdziwa prawda" a dziecko moze ja jako taka
      potraktowac.No bo przeciez w szkole o niej ucza...A niestety wielu katechetow
      subtelnoscia nie grzeszy. Nie ma po co robic dziecku metliku w glowie, moim
      zdaniem.
      • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:01
        Dzieki melmire i bebe007 za trafnie dpbrane zdania i slowa.
        Z tego co wiem,bo sasiadki dzieci chodza do 1 kl.w tej samej szkole pani
        katechetka to wymagajaca pani i juz uczy pod katem komunii,a co dopiero bedzie
        za rok.
        Tolerancja dla religii czy innych postaw zycia nie tylko uczy K.K,ale glównie
        my wszyscy.Tesciowie maja sporo ksiazek o innych religiach np.judaizm,islam czy
        chrzescijanstwo i tez sa ateistami i jakos mój maz nie ucierpial z powodu braku
        nauki przez K.K jest taki sam wobec katolików jak i np.zielonoswiatkowców.
        Z drugiej strony niezbyt podoba mnie sie "wpajanie" dzieciom tylko zasad K.K.
        Dopiero nieco pózniej (w dalszych klasach)poznaja inne religie istniejace na
        swiecie.
        Jesli syn z biegiem czasu sam wyrazi sie konkretnie na temat religii to wtedy
        bedzie Jego swiadomy wybór.
        Przepraszam,ale niektóre posty sa moralizujace,a nie o to mnie chodzilo.Bez
        urazy.
        Pzdr.Gosia
        • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:22
          Przepraszam, jeżeli to moje posty odebrałas jako moralizatorskie, ja ich z taką
          intencją nie pisałam. Sama jestem z wiarą raczej na bakier (syn jest dzieckiem
          nieślubnym, ja do kościoła zaglądam rzadko i tylko z okazji związanych z
          synem), nie śmiałabym więc nikogo pouczać, a już w żadnym wypadku nawracać.

          Raczej chodziło mi o to aby "wyluzować", bo według mnie poprostu raczej lepiej
          starać się wykorzystać dobre strony czegoś, niż koncentrować się na złych. Ja
          nie widzę nawet dla zatwardziałych, z tzw przekonania ateistów jak się zetkną z
          religia nic złego i tyle. Poprostu bym nie panikowała jak dziecko, raz czy
          drugi, bo akurat świetlica nie czynna, czy pani ktora miala zając sie dziecmi
          zachorowala, pojdzie na te religie. Tam naprawde nie ucza ani krasc, ani nie
          szanowac rodzicow, ani innych takich rzeczy. Niestety te pierwsze i ostatnie
          lekcje to zazwyczaj utopia, bo poprostu nie daje sie tak planu ulozyc, i czesto
          to ze dziecko podczas religii blaka sie gdzies po korytarzach, to tzw sila
          wyzsza a nie dyskryminacja ateistow w panstwie katolickim. Ja poprostu chyba z
          czystego wygodnictwa i troski o dziecko wolalabym aby bylo na tej religii niz
          blakalo sie po korytarzach i na dodatek z poczuciem, ze wszyscy cos robia razem
          a ja nie (jako osoba dorosla nie mam nic przeciwko aby isc pod prad wszystkim,
          ale dzieci sa dziecmi i niezbyt lubia sie wyrozniac)

          Moje uwagi wynikaja tylko i wylacznie z doswiadczen jakie mam jako mama 3-
          klasisty, Bron Boze z pozycji swiatopogladowej, bo akurat czyjas wiara lub
          niewiara mnie osobiscie ani ziebi ani grzeje, ale dzieci mi czasem poprostu
          szkoda bo czasem "cierpią" za zelazne i niezlomne poglady rodzicow.

          Pozdrawiam
          • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:31
            Nie przyjalam Twojego postu jako atak czy nalot.
            Sama nie wiem jak to bedzie i dlatego tak pytam.
            Wiem,ze mamy w kraju 95% katolików i trudno tego nie zauwazyc,ale czsami
            denerwuje mnie,aby kogos czyms uszczesliwic.
            Na pewno korona z glowy nie spadnie jesli dziecko raz czy dwa bedzie na
            religii,ale nie chcialabym,by ktos za mnie decydowal.
            Rózni sa katecheci jedni bardziej tolerancyjni inni nie.
            Gosia
            • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:42
              malgosiek2 napisała:

              > > Sama nie wiem jak to bedzie i dlatego tak pytam.
              >

              A gadałas z dzieckiem ? Zapytalas go o zdanie ? Bo moze on/ona (przepraszam
              nie zakonotowalam plci) chcialby chodzic na te lekcje ? Ja zaczelabym od tego
              ze wyjasnialabym sytuacje, powiedzialabym o naszym rodzinnym stosunku do wiary,
              powiedzialabym ze jest ryzyko ze bedzie 1-2 takich dzieci w klasie, a reszta to
              katolicy ktoirzy na lekcje religii chodza, ze moze sie zdarzyc ze bedzie musial
              gdzies przeczekiwac i co ono na to ? A moze zaproponowac zeby pochodzil przez
              jakis czas zobaczyl czy mu sie te lekcje podobaja (te np z naszym ksiedzem sa
              naprawde fantastyczne, np ida do kosciola i wolno im wszystkiego dotknac ksiadz
              wszystko pokazuje, naztywa tlumaczy symbolike itp, ja sie potem tez sporo
              nauczylam bo poprostu np nie wiedzialam dlaczego ksiadz podczas mszy robi to
              czy tamto, syn mnie wueedukowal..), zawsze potem mozecie zmienic decyzje.
              Mozna tez porozmawiac z ksiedzem, czy katecheta zapytac co oni sadza.
              Natomiast nie nastawialabym sie od razu tak bojowo, ze zaraz beda chcieli
              nawracac straszyc pieklem itp, nie wiem gdzie mieszkacie, ja w kazdym razie w
              swoim srodowisku nigdy nie spotkalam sie az z takim sredniowiecznym
              stosumkiem.

              pozdrawiam
    • edmado Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 14:58
      Moja córcia chodzi do zerówki w szkole i w czasie religii jest w świetlicy.
      Przynosi z tamtąd rysunki, a nawet kolorowanki dla brata, czasem załapie się na
      jakiś występ który akurat jest w świetlicy, ogląda też tam bajki i bawi się.
      Lubi tam chodzić. Niestety nie wszystkie dzieci cieszą się, kiedy muszą opuścić
      klasę i swoją panią, zwłaszcza na początku roku szkolnego, dlatego najlepiej
      byłoby gdyby religia była pierwszą lekcją, lub ostatnią.
      Pozdrawiam.
    • diagnosta7 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:41
      Z formalnego punktu widzenia religia powinna byc lekcja pierwsza lub ostatnia
      (rzadko tak bywa), jesli zas nie jest, szkola powinna zagwarantowac lekcje etyki
      (chyba nigdy tak w podstawowkach nie bywa).Prawo jest wiec w tym przypadku
      martwe.
      Zazwyczaj dzieci nie uczeszczajace na religie chodza do swietlicy lub
      biblioteki.Rzecz w tym, ze musza miec zapewniona w tym czasie opieke.
      Co do reakcji innych dzieci i nauczycieli, to mysle, ze to sprawa indywidualna
      i zalezy od poziomu tolerancji oraz zwyklego wychowania.
      Zblizona dyskusja, jesli Cie to interesuje :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=23576775
      • diagnosta7 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 15:50
        Dodam jeszcze,ze syn moze brac udzial w lekcjach religii na zasadzie wolnego
        sluchacza.
        • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 14.06.05, 16:27
          dziekuje za podeslanie tamtego postu.Bardzo ciekawy artykul.
          Gosia
    • saba76 Re: Niewierzace rodziny 16.06.05, 10:52
      Światkom Jahwe nigdy nie zamykam przed nosem drzwi ,nawet przyjaźniłam się z
      panią która( teraz nie żyje) dala mi wiele do myślenia i pod jej wpływem
      przeczytałam pismo św. ,żeby sprawdzić czy to prawda co ona mówi . Teraz nie
      raz i nie 2 zaczepiona na ulicy przez panie ( przeważnie staruszki) chętnie
      biorę ich czasopismo i czytam , nie wyśmiewam ,nie ignoruje tylko staram się
      pojąc ich wiarę.
      Greckokatolicką wiarę ,też poznałam dzięki wyjazdom do mojej babci mieszkającej
      na granicy wschodniej- i tu akurat wiele zmian nie ma, ale znam tą religie i
      szczerze mówiąc jestem wdzięczna rodzicom ,ze pozwolili mi ją poznać.


      Co do lekcji religii w przedszkolu, moje dziecko uczyło się piosenek Arki
      Noego ,która i tak i tak jest publiczna i śpiewana przez wiele dzieci ,nawet
      innych wyznań. W „0” chrześniaka ,były kolorowani i tłumaczenie co trudnych
      spraw na przykład w związku z 1 listopadem. Były jasełka ,ale czy Twoje dziecko
      siedząc w klasie musio w nich uczestniczyć ?? Nie !! a może dowiedzieć się
      więcej ,bo czy Ty mu powiesz co to jest chrześcijaństwo jak nie praktykujesz??
      Czy wiesz jakie zaszły w nim zmiany?? Nie ,nie wiesz , słyszysz w TV o
      skandalach związanych z naszą wiara ,ale nie zagłębiasz się ,a „czarna owca”
      wszędzie się znajdzie.
      Jeśli ktoś nie chce – jego wybór, ale trzymanie dziecka na marginesie nie jest
      zdrowe, bo to dziecko powinno samo podjąć decyzje ,a właśnie teraz ma dobry
      sposób na poznanie innych wyznań ,a może zdecyduje być ateista. Jego wybór
      • lola211 Re: Niewierzace rodziny 16.06.05, 18:14
        bo to dziecko powinno samo podjąć decyzje ,a właśnie teraz ma dobry
        > sposób na poznanie innych wyznań ,a może zdecyduje być ateista. Jego wybór.

        Kilkulatek ma wybrac?
        Przeciez dziecko w tym wieku nie pojmie wagi sprawy.
        Dziecko chodzac na lekcje religii przyswaja sobie katolickie(a nie
        chrzescijanskie) pojmowanie swiata, nasiaka nim, to zostaje na cale
        zycie.Dziecko nie jest nastawione do uslyszanych od katechety nauk krytycznie,
        wszystko przyjmuje za obiektywna prawde.Ze swoich lat pamietam np. wpajanie
        przez ksiedza wiary w to, ze calun turynski jest na pewno autentyczny- ani sie
        nie zajaknal, ze nauka twierdzi inaczej, manipulowal faktami, przedstawiajac
        wylacznie te wygodne dla KK, jako dziecko oczywiscie swiecie uwierzylam w to,
        co ksiadz mowil, watpliwosci przyszly, gdy zapoznalam sie z innym punktem
        widzenia.
        Moje dziecko w zerowce nie chodzilo na religie, poszla raz(bez mojej wiedzy),
        ale wcale jej tam nie ciagnelo.W Jaselkach uczestniczyla- nie pytano mnie, czy
        wyrazam zgode.
        Posylanie dziecka na religie to zgoda na indoktrynacje od malego.


    • agatka_s Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 16.06.05, 18:53
      Oj coś mam wrażenie że to zależy od osobistych doświadczeń, dostępu do wiedzy i
      odporności na tę tzw indoktrynację. Ja nigdy nie spotkałam się z
      indoktrynacją, bo nigdy się jej nie bałam, bo swój rozum mam. Nigdy by mi do
      glowy nie przyszlo unikac czegos tylko z powodu ze moze to mi lub mojemu dzieku
      zawrocic w glowie. Kiepska to glowa w ktorej tak latwo daje sie zawrocic...

      I jako dziecko i teraz mam otwarty stosunek do religii tej czy owej, bo nie
      widze w zadnej z nich szansy na zrobienie mi wody z mózgu. Cale szczescie na
      swojej drodze spotykałam tylko mądrych kapłanów, no ale gdybym spotkała i
      takiego co mądry szczególnie nie jest to też bym się nie przejęła jakoś bym
      sobie i z tym faktem dała radę, no cóz w życiu też mamy czasem doczynienia z
      ludżmi niezbyt rozgarniętymi, ale czy to znaczy że słuchając ich od razu
      głupiejemy ?

      Poprostu z religii (tej czy owej) można wyciągnąc dla siebie sporo dobrego,
      mając jednocześnie do niej (albo lepiej powiedzieć do pewnych jej aspektów)
      stosunek krytyczny.

      Ta dyskusja przypomina mi trochę dyskusję nad biustem kobiecym w reklamach, i
      tym czy kobiety mogą się nim poczuć urażone. Tak jak mnie to nie obraża bo mam
      spore poczucie własnej wartości i akurat jakoś to że biust faluje tu czy
      ówdzie, mnie specjalnie nie dotyczy (oczywiście nie mówię tu o pornografii,
      tylko tzw wizerunku kobiety jako obiekcie seksualnym), tak samo jest z
      podejsciem do religii: to ze jeden ksiadz z drugim nie jest specjalnie lotny i
      czasem coś tam gada glupio to nie znaczy ze ja mam od razu w to bezkrytycznie
      wierzyc. To że jeden czy drugi gada glupio nie znaczy ze od razu mam potepiac
      całą religie katolicką-zazwyczaj mysle sobie tylko ze akurat ci księza to
      niezbyt sie panu Bogu udali... Ten kto się podda indoktrynacji ten się podda,
      bo widocznie intelektem nie grzeszy i łatwo mu wcisnac kazdy kit, ale kto ma
      choć ciut rozumu, to nawet chodząc od dziecka na religie będzie umiał wybrać
      mądrze i myśleć po swojemu. Ja ani swojej ani dziecka indoktrynacji się nie
      boję, bo mamy tak duży dostęp do wiedzy i różnych poglądów że naprawdę te 45
      minut 2 razy w tygodniu nawet najgorszej indoktrynacji w stylu inkwizycji nie
      są nam straszne. Póki co ja w kazdym razie mimo uczęszczania na religie w
      dzieciństwie i kontunowania tego samego modelu wychowania (tak bo ja uważam że
      na lekcjach religii moje dziecko jest przede wszystkim wychowywane !!) nie
      czuję się zindoktrynowana.

      nawet sie troche dziwie ze dzis w XXI wieku, w dobie internetu, dostepu do
      calego swiata komus wogole przez mysl moze przejsc obawa przed
      indokrynacja...no coz ciekawe..
      • saba76 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 16.06.05, 20:44
        cała podpisuje się pod słowami agaty
        jeśli dziecko umie powiedzieć czy woli matematykę czy polski to i będzie umiało
        wybrac sobie wiarę

        a może "WY" rodzice nie więżący boicie się ,ze dziecko będzie wierzące a nie
        daj boże pójdzie na księdza/zakonnice....

        gdzie tu akceptacja 2giegi człowieka...
        • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 16.06.05, 21:38
          >a moze "WY"rodzice nie wiezacy boicie sie,ze dziecko bedzie wierzace,a nie daj
          boze pójdzie na ksiedza/zakonnice.......
          Wiesz to co napisalas to stek bzdur i bezsens.
          Jak chce to niech idzie,ale zeby byl dobrym i prawdziwym ksiedzem czy zakonnica
          z powolania,a nie oszolomem,który wszedzie widzi zlo i grzech oraz potepia
          innowierców.
          Pzdr.Gosia
          • saba76 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 17.06.05, 09:07
            malgosiek2 napisała:
            > Wiesz to co napisalas to stek bzdur i bezsens.
            > Jak chce to niech idzie,ale zeby byl dobrym i prawdziwym ksiedzem czy
            zakonnica
            >
            > z powolania,a nie oszolomem,który wszedzie widzi zlo i grzech oraz potepia
            > innowierców.
            > Pzdr.Gosia

            Osobiście nie znam takiego księdza który potepia inne wyznania, za to znam tych
            ktorzy potepiaja ksieży ,bo maja przedwiekowe podejście donich

            Osobiście nie znam takiego księdza który potępia inne wyznania, za to znam tych
            którzy potępiają księży ,bo maja przedwiekowe podejście do nich
            Nie twierdze ,ze wszyscy księża to grzeczne aniołki ,ale i nie wszyscy innych
            wyznań sa im „wierni” to też człowiek i tak samo może podejmować źle decyzje,
            chodź jest zobowiązany 2x dłużej myśleć niż inni.
            Moje dziecko nie jest geniuszem ,ale nie bronie mu poznawać inne wiary ,chodź
            by znienawidzoną wiarę św. Jahwe
      • lola211 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 16.06.05, 21:09
        Masz chyba dziecko- geniusza, ktore w wieku 6 lat umie juz krytycznie podejsc
        do tego, co ksiadz mu w glowke wlozy , pewnie jeszcze z ksiedzem prowadzi
        powazne filozoficzne dysputy, hehe.
        • kasiapfk Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 17.06.05, 07:45
          To w takim razie ja też mam geniusz. Jak Agatka. Bo moje potrafi wytknąć wiele
          nieścisłości. Jesteśmy wierzący,ale mam wrażenie,ze moje dziecko zadaje dużo
          pytan, któe i mnie skłaniają do zastanowienia. Ma 7 lat.
          A może to nie geniusz, tylko dziecko, któremu od maleńkiego szkraba pozwalano
          na odmienne zdanie i nie tłumiono go tylko szanowano jego prawo do tego? Jak
          chociażby ubieranie w to, na co ma ochotę a nie to co mamusia przewidziała na
          dzisiaj?
          Luzu trochę i zaufania do własnych dzieci. Przyda się jak znalazł za parę latek.
          • lola211 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 17.06.05, 17:29
            Zadawanie pytan jest czyms naturalnym u dziecka, ale mnie nie o to chodzi, to
            zaden geniusz.
            > A może to nie geniusz, tylko dziecko, któremu od maleńkiego szkraba pozwalano
            > na odmienne zdanie i nie tłumiono go tylko szanowano jego prawo do tego? Jak
            > chociażby ubieranie w to, na co ma ochotę a nie to co mamusia przewidziała na
            > dzisiaj?
            Jak najbardziej pozwalam dziecku miec wybór w takich kwestiach jak ubior czy co
            zje dzis na sniadanie, posylanie na religie jest gatunkowo jednak
            ciezsze.Ciekawe ilu rodziców szanuje wybor dziecka, ktore nie chce chodzic na
            religie czy do kosciola, z reguly dziecko musi, nawet jesli nudzi go to
            smiertelnie.
            • agatka_s Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 17.06.05, 18:19
              lola211 napisała:


              >
              > zje dzis na sniadanie, posylanie na religie jest gatunkowo jednak
              > ciezsze.Ciekawe ilu rodziców szanuje wybor dziecka, ktore nie chce chodzic na
              > religie czy do kosciola, z reguly dziecko musi, nawet jesli nudzi go to
              > smiertelnie.


              No widzisz to roznimy sie kompletnie, bo mnie zdarza sie narzucic swoja wole w
              kwestiach ubrania (np KAżE ubrać ciepłe gacie zimą, i nie ma dyskusji) ale nie
              wyobrażam sobie abym miała KAZAĆ dziecku nie chodzić na religie, bo ja uważam
              że tak będzie dla niego najlepiej (albo dlatego ze nienawidze Kosciol
              katolickri, bo kiedys jakis ksiadz mi nadepnal na odcisk, przepraszam ale ,mam
              wrazenie ze wiekszosc ateistow stad sie bierze, poobrazali sie na kosciol i
              tyle, i nakrecaja sie sami w tej jakiejs nienawisci, stad te zarzuty o
              indoktrynacje, sledzenie ksiezy cudzoloznikow i inne takie)...

              Moim zdaniem wychowywanie dziecka w nienawisci do czegokolwiek jest bezsensowne
              i poprostu szkodliwe. Duzo przyjemniej gdy umiemy zaakceptowac rozne zjawiska i
              nie ziejemy jadem i nienawiscia. Potem nasze dzieci mimo ze nas np nie beda
              akceptowac, tez beda umialy nas uszanowac, a jesli nauczymy ich nienawidziec i
              nie tolerowac to roznie byc moze.


              U mnie nie ma problemu bo dzieciak uwielbia i lekcje religii i latanie do
              kościoła (nie da się zaprzeczyć że głównie co niedziela lata towarzysko, bo
              zawsze są koledzy i jest okazja aby sie spotkac). W zeszlym roku byl u
              pierwszej komunii, gdy bylo juz po oswiadczylam mu że doprowadziłam go do tego
              momentu bo taki byl moj rodzicielski obowiazek aby dac mu szanse, a teraz
              religia kościół to już jego sprawa. Póki co uczeszza regularnie i sam. Ale
              gdy przyjdzie moment ze np zmieni zdanie (nawet z lenistwa...) ja tez to
              zaakceptuje. 10 lat to już jest calkiem madre dziecko.

              Pozdrawiam
              • lola211 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 17.06.05, 18:29
                > Moim zdaniem wychowywanie dziecka w nienawisci do czegokolwiek jest
                bezsensowne

                Skad wytrzasnelas te moja nienawisc? Wniosek cokolwiek na wyrost.
                Uczucie nienawisci jest mi calkowicie obce.Co innego brak zaufania do
                instytucji KK.

                >abym miała KAZAĆ dziecku nie chodzić na religie
                A czym sie rózni NAKAZ chodzenia na religie od niezapisania dziecka na nia?
                Przeciez tu rowniez decydujesz za nie, dziecko nie ma wiele do gadania.Decyzje
                za dziecko podejmuje rodzic.
                Moje dziecko nie cierpi z tego powodu, ze na religie nie chodzi, nie zapisalam
                jej , bo uwazam ze tak bedzie dla niej lepiej, tak jak Ty uwazasz, ze lepiej
                bedzie jak syn na religie uczeszczac bedzie.Corka nie domaga sie chodzenia na
                religie, wiec pytam, gdzie tu widzisz naruszenie jej praw do wyboru?
                • agatka_s Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 20.06.05, 10:15
                  lola211 napisała:
                  A czym sie rózni NAKAZ chodzenia na religie od niezapisania dziecka na nia?
                  Przeciez tu rowniez decydujesz za nie, dziecko nie ma wiele do gadania.Decyzje
                  za dziecko podejmuje rodzic.

                  1. Moim zdaniem różnica jest fundamentalna: "ZAKAZ" to odbieranie
                  szansy, "NAKAZ" to stwarzanie szansy. Lekcje religii to nie chodzenie do
                  koscioła to nauka.

                  2. Rodzic nie ma prawa podejmowac decyzji ZA dziecko (w kazdym razie nie w
                  kwestii wiary, przekonań czy orientacjii seksualnej, może może w kwestii
                  ubierania ciepłych gaci), ale powinien zrobic wszystko aby dziecko w
                  przyszlosci moglo podjac racjonalna, oparta na wiedzy i doswiadczeniach
                  (dobrych lub złych ale WŁASNYCH) decyzje.
                  • lola211 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 20.06.05, 11:22
                    Dla mnie nieposlanie malego dziecka na religie= ochrona jego chlonnego i
                    bezbronnego poki co umyslu przed wpajaniem mu nauk KK.NA religii z tego co
                    pamietam nie ma miejsca na watpliwosci, rózne punkty widzenia- obowiazuje
                    katolickie postrzeganie swiata.Wybór jak u Forda, czyli zaden.
                    Bedzie starsza, prosze bardzo, bronic nie bede.

                    >Rodzic nie ma prawa podejmowac decyzji ZA dziecko
                    Posylajac dziecko na religie dokonujesz wyboru za dziecko- moze ono wolaloby
                    uczeszczac na lekcje religii innego wyznania niz katolickie? Dalas mu te szanse?
                    Raczej nie.

                    aby dziecko w
                    > przyszlosci moglo podjac racjonalna, oparta na wiedzy i doswiadczeniach
                    > (dobrych lub złych ale WŁASNYCH) decyzje.

                    Dlatego zamiast religii w takim wydaniu jak teraz powinny byc lekcje religii z
                    roznych wyznan.
                    • agatka_s Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 20.06.05, 11:35
                      lola211 napisała:

                      > Dla mnie nieposlanie malego dziecka na religie= ochrona jego chlonnego i
                      > bezbronnego poki co umyslu przed wpajaniem mu nauk KK.NA religii z tego co
                      > pamietam nie ma miejsca na watpliwosci, rózne punkty widzenia- obowiazuje
                      > katolickie postrzeganie swiata.Wybór jak u Forda, czyli zaden.
                      > Bedzie starsza, prosze bardzo, bronic nie bede.


                      No wlasnie, jak widze opierasz opinie na swoich, jak rozzumiem nienajlepszych
                      doswiadczeniach. Religia to tak traumatyczne przeżycie że aż musisz przed nim
                      dziecko chronić.

                      Nie przecze ze moglas miec pecha. Ja skolei, odwrotnie jak dotad , mam tylko
                      bardzo dobre doswiadczenia: moi z dziecinstwa katecheci byli w porzadku (a jak
                      jedna sistra byla ciut nienormalna, to ja pamietam ze ona jako osoba była
                      głupia a nie ze instytucja która reprezentowała była głupia), dziecko mimo ze
                      nieslubne zostalo ochrzszczone bez problemu a ksiadz uczący syna jest poprostu
                      fenomenalnym nauczycielem. Moze stad ja jestem otwarta, a ty zamknieta a wrecz
                      reprezentujesz cokolwiek histeryczne podejście: "ochrona jego chlonnego i
                      > bezbronnego poki co umyslu przed wpajaniem mu nauk KK"-według mnie bardzo
                      histeryczne.


                      >
                      > >Rodzic nie ma prawa podejmowac decyzji ZA dziecko
                      > Posylajac dziecko na religie dokonujesz wyboru za dziecko- moze ono wolaloby
                      > uczeszczac na lekcje religii innego wyznania niz katolickie? Dalas mu te
                      szanse
                      > ?
                      > Raczej nie.
                      >
                      > aby dziecko w
                      > > przyszlosci moglo podjac racjonalna, oparta na wiedzy i doswiadczeniach
                      > > (dobrych lub złych ale WŁASNYCH) decyzje.
                      >
                      > Dlatego zamiast religii w takim wydaniu jak teraz powinny byc lekcje religii
                      z
                      > roznych wyznan.


                      No tak tylko , że my żyjemy tu i teraz, w określonym społeczeństwie, w
                      określonym porządku prawnym. I poprostu zamiast rezygnowac z jabłka bo
                      chcielibyśmy móc wybierać z całego kosza owoców a nie tylko jabłek, lepiej
                      poprostu wybrać to jabłko i mieć coś w brzuchu zamiast niczego...

                      Pozdrawiam
                      • lola211 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 20.06.05, 15:13
                        Nigdzie nie napisalam, ze mam traume.

                        > reprezentujesz cokolwiek histeryczne podejście: "ochrona jego chlonnego i
                        > > bezbronnego poki co umyslu przed wpajaniem mu nauk KK"-według mnie bardzo
                        >
                        > histeryczne.

                        A dla mnie to przejaw zdrowego rozsadku.Nie ufam instytucji KK i nie chce
                        powierzac wlasnego dziecka jej czlonkom dopoki samo nie bedzie w stanie w
                        sposób krytyczny podejsc do tego, co na religii sie wpaja.

                        > No tak tylko , że my żyjemy tu i teraz, w określonym społeczeństwie, w
                        > określonym porządku prawnym.

                        A co ma do tego porzadek prawny?
                        Dziecko moze przestrzegac pewnych norm spolecznych(ktore zawarte sa
                        jednoczesnie w Dekalogu) bez uczeszczania na religie.Nie potrzeba ksiedza, by
                        uzmyslowic dziecku, ze nie nalezy krasc, zabijac itd.

                        lepiej
                        > poprostu wybrać to jabłko i mieć coś w brzuchu zamiast niczego...

                        To Ty tak uwazasz, ja mam inne zdanie- wole nie miec nic niz to, co mi nie
                        odpowiada.

                  • toman5 Re: Niewierzace rodziny-Indoktrynacja ? 20.06.05, 13:57
                    Z całym szacunkiem.... Religia to nie nauka. Bo nauka to fakty obiektywne,
                    sprawdzalne i udowadnialne. Czego o religii powiedzieć nie można. I wpajanie
                    wiary w szkole to nie jest nauka ale indoktrynacja właśnie. Bo na religii
                    dziecko nie dowie się, że "wielu ludzi wierzy iż w początkach naszej ery
                    pojawił się Jezus Chrystus" ale że "urodził się Chrstus, z matki dziewicy syn
                    boży". No bez żartów.
                    Zarówno posłanie dziecka na religię (a także ochrzczenie go np.) jak i nie
                    posyłanie jest wyborem za dziecko. Więc pisanie, że rodzic za dziecko nie
                    wybiera, czy wybierać nie ma prawa to bzdura.
                    Niestety, w kraju tak homogenicznym jak Polska wielu osobom wydaje się, że
                    wybierając za dziecko (zgodnie z zachownaiami większości) pozostawia mu się
                    wolną wolę, ale jeżeli za dziecko wybierzemy wbrew tymże poglądom większości,
                    to uuuu, huzia na józia, jacyśmy to paskudni i dziecku wolność decyzji
                    odbieramy.
    • maika7 Re: Niewierzace rodziny 17.06.05, 07:31
      Zostawiłam decyzję dzieciom własciwie od przedszkola. Porozmawiałam z
      katechetką, przedstawiłam jej sytuację (rodzina niereligijna, dzieci
      nieochrzczone). Dzieci chodziły na religię w przedszkolu. W podstawówce syn
      zrezygnował w drugiej klasie, córka chodzi do dziś (gimnazjum).
      Syn był jedynym dzieckiem w szkole niechodzącym na religię. Jak religia była na
      ostatniej godzinie - wracał wczesniej do domu, jak w środku dnia - siedział na
      niej jako wolny słuchacz (miał wybór - świetlica, siedzienie na lekcji
      prowadzonej przez jego wychowawczynię lub "wolnosłuchactwo").
      W szkole nie spotkał się nigdy z żadną nieprzyjemną reakcją z tego powodu, ani
      ze strony nauczycieli, ani ze strony kolegów.

      Indoktrynacja - moje dzieci trafiły na sensownych, otwartych katechetów. Nie
      było wiec żadnych problemów.

      Aha - mieszkamy na wsi.

      smile

      M.
    • zebra12 Re: Niewierzace rodziny 18.06.05, 07:32
      Myślę, że większość z Was patrzy na problem nieobiektywnie. Bo cóż to za nauka
      tolerancji, że posyła się dziecko na religię danej grupy wyznaniowej. To
      niczego nie uczy. Każdy bowiem uczy poznania Boga na swój sposób, a jeśli
      pragniemy dać dziecku wolny wybór, to powinno każdego tygodnia zaliczyć inne
      religie i wyznania. Ale tak nie jest, tak się nie da! Moja córka nie chodzi na
      religię w szkole, ale chodzi gdzieś indziej. Uczy się po prostu poznawać
      Boga. I wiem, że jej nie nauczę poznawać wszystkich religii, ale mój wolny
      wybór dla niej, to to, że jej nie ochrzciłam w żadym kościele. W końcu chrzest
      oznacza przynależność dodanej grypy wyznaniowej. Więc jak niektórzy mogą mówić,
      że dają wybór, uczą tolerancji itp, gdy w momencie urodzenia powierzyli dziecko
      danej instytucji??? Nas też rodzice nie ochrzcili. Wyboru dokonałam gdy byłam
      dorosła. W dzieciństwie na żadną religię nie chodziłam. Moje dzieci są wolne,
      nigdzie nie należą, nigdzie nie widnieja na papierze. Niewiem czy to dobrze,
      ale z mojego doświadczenia widzę, że tak. Nie wyobrażam sobie skazywać dziecko
      od urodzenia na jakiś kościół. To niesprawiedliwe!!!
      • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 18.06.05, 08:21
        Ale to dobrze,trafnie i pieknie ujelas.
        Dziekuje bardzo.
        Pzdr.Gosia
      • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 10:45

        Ja widzę ogromną różnicę między chodzeniem do kościoła, chrzszczeniem dzieci,
        własnym i dzieci uczestnictwem w sakramentach-co jest niewatpliwie deklaracją
        uczestniczenia w kościele, a chodzeniem dziecka na LEKCJE religii. Lekcje
        religii nie są praktyką religijną, a jedynie kolejnym przedmiotem w szkole-
        bardzo czesto sa one prowadzone przez osoby swieckie a samo chodzenie nie
        oznacza automatycznie przynaleznosci do koscioła. Naprawde mimo wielu
        argumentów tu przytaczanych, ja nie mogę zrozumieć co może się stać dziecku jak
        na takie lekcje pochodzi, nawet jezeli jest to dziecko pochodzace z rodziny
        ateistycznej, muzulmanskiej czy buddyjskiej (choc w rzeczywistosci gros
        przypadkow to sa tzw ateisci, bo inne religie to sladowe przypadki) ? Powiem
        raz jeszcze: z życia dobrze jest czerpac rózne doświadczenia, bo nigdy nie
        wiadomo co nam się kiedy może przydnać, a poza tym każde doświadczenie nas
        poprostu wzbogaca. Ja z checią wchodze do cerkwii posluchac ich mszy bo sa
        poprostu piekne, a z checia poznalabym tez jak o bogu nauczaja inne religie.
        Niestety nie mamy w Polsce takich szans, pewnie gdybysmy mieszkali w bardziej
        zroznicowanym religijnie spoleczenstwie bylyby. Póki co mozna poznawac religie
        katolicka, w szkole i to za darmo, czemu odrzucac taka szanse ??? Potem ludzie
        placa spore pieniadze aby sie doksztalacac w tej czy innej dziedzinie wiec moim
        zdaniem poprostu malo rozsadne jest rezygnowac z jakiejs edukacji na wlasne
        zyczenie. A religia katolicka to olbrzymia spuscizna kulturowa, sztuka
        edukacja. Pojedzie potem taki mlodzian do pierwszego lepszego muzeum i z
        wiekszosci obrazow, rzexb nic nie zrozumie, bo one sa choc nie wiem jakbysmy
        negowali kosciol katolicki poswiecone sakralnej tematyce. Poprostu dobrze
        rozumiec kto to byl Jezus, Matka Boska, co dzieje sie w czasie Wielkiejnocy, a
        dlaczego Zydzi sa w konflikcie z chrzescijanami itp itd. Poprostu nie
        posylajac na lekcje religii, na wlasne zyczenie odcina sie dziecko od tej calej
        wiedzy, moim skromnym zdaniem bez sensu.

        A w stosunku do dzieci to akurat lekcje religii uwazam za bardzo bardzo
        pozyteczne, bo jak na zadnej innej lekcji dziecko uczy sie takich prawd jak to
        ze klamac nie wolno, rodzicow nalezy szanowac a blizniemu nie robic tego co
        tobie niemile. Takiego "wspólnika" w wychowaniu dzieci naprawde ze swieca dzis
        szukac. Mnie jest poprostu latwiej jak moge sie podeprzec tym co dziecko
        uslyszalo nalekcji religii czy w kosciele.
        • babe007 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 12:01
          Lekkcja religii to nie lekcja jak każda inna. Nie podchodzi sie na niej do
          doktryn KK z punktu widzenie naukowego, poznawczego - tylko dogmatycznie. Bo są
          to lekcje przeznaczone dla osób (dzieci) wierzących. I nie mam nic przeciwko
          temu - w końcu po to są lekcje religii. Tylko czy naprawdę ich miejsce jest w
          publicznych szkołach? Bo mimo podpisanego konkordatu nie jesteśmy (chyba ;-P)
          państwem wyznaniowym. Publiczna szkoła powinna być miejscem neutralnym.
          Miejscem gdzie powinno sie mówić o religiach, ale WSZYSTKICH w takim samym
          wymiarze. Myslę, że to wystarczyłoby, aby zainteresowany młody człowiek mógł
          pogłębiać wiedzę na temat interesującego go wyznania już u źródła - czyli w
          świątyni, czy danym związku wyznaniowym.

          Tak na marginesie. Moje dzieci chodzą do szkoły żydowskiej. Obok dzieci z
          rodzinortodoksyjnych uczą sie tam dzici z ateistycznych domów. Są też takie,
          które są z domów katolickich (no pewnie nie ultra, ale zawsze smile ). Lekcje
          religii (żydowskiej rzecz jasna), to lekcje dodatkowe (nie w trakcie normalnych
          zajeć). Uczęszczaja na nie tylko Ci co chcą. Zajęciami obowiązkowymi są zajęcia
          z tzw kultury żydowskiej, na których dzici uczą się w jaki sposób i na pamiątkę
          jakich wydarzeń Żydzi obchodzą pewne święta, czy kultywują pewne zwyczaje. Na
          tych zajęciach również omawiane są święta innych wyznań, które przypadają w tym
          samym czasie. Także dzieci z naszej szkoły mimo, że obchodzą Chanukkę to wiedzą
          dlaczego inne dzieci mówią o Bożym Narodzeniu. Czy Twoje dziecko na lekcji
          religii słyszało o Chanuce, czy Jom Kipur? Nie sądzę.
          • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 12:10
            Bardzo mnie zaintrygowalas tą szkołą żydowską. Nie miałam pojęcia że coś
            takiego istnieje. Możesz mi trochę więcej powiedzieć. Czy to jest na
            zasadzie "szkółki niedzielnej" czy normalna szkoła. Czy dzieci studiują tam
            talmud ? A na jakiej zasadzie chodzą tam dzieci z rodzin katolickich. A może
            jest jakaś www ?

            Naprawde mnie to zaintrygowało. A co do swiąt żydowskich i znajomości ich
            przez mojego syna, to nie wiem czy wie, jak wróci ze szkoły to zapytam. Sporo
            (na poziomie wiedzy medialnej) wie za to o świętach muzułmańskich, bo z racji
            Iraku, sporo o tym było mówione, a on zawsze się pyta i ja też wtedy muszę się
            dokształcać. Trudno czasem dociec gdzie czego się dowiedział bo to jest taki
            konglomerat żródeł, no i bardzo dobrze coś tam mu się potem z tego w głowie
            poukłada.
            • babe007 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 12:34
              Szkoła mieści się w Warszawie przy ul. Wawelberga (na Woli). Wiem, że w
              Krakowie też jest jej "filia". Nazywa się Lauder - Morasha. Lauder, to nazwisko
              człowieka , który założył "Fundację Laudera" finansującą wiele projektów
              związanych z historią, kulturą czy tożsamością żydowską szczególnie w krajach
              tzw Europy wschodniej. Morasha to hebrajskie słowo oznaczające dziedzictwo.
              Jest to szkoła prywatna, z pełnym programem takim jak w szkołach "zwykłych"
              dodatkowo wzbogaconym o język hebrajski i kulturę żydowską. Oczywiście tak jak
              w innych prywatnych szkołach mamy też dużo więcej lekcji angielskiego. W ramach
              instytucji jest przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum, a w planach również
              liceum. Atmosfera w szkole jest super. Wspaniałe podejście do dzieci. Ci którzy
              mają problemy są otaczani opieka i pomocą. Dla tych, którzy wyróżniają sie
              tworzone sa autorskie programy i indywidualne toki nauki z danych przedmiotów.
              Co do Talmudu, to tak jak napisałam religia w pełnym tego słowa znaczeniu to
              przedmiot dodatkowy i absolutnie nieobowiązkowy (nawet dodatkowo płatny smile ).
              Oczywiście w szkole obchodzone są wszystkie żydowskie święta, ale uczestnictwo
              w nabożeństwach w Synagodze to prywatna sprawa, która w szkole nikogo nie
              interesuje. Mamy swoją zaprzyjaźnioną wolską szkołę podstawową> Zapraszamy jej
              uczniów na przedstawienia z okazji Chanukki. Oni zapraszaja nasze dzieci na
              Jasełki. Przy czym przed każdym tego rodzaju spotkaniem (mam na myśli np
              uczestnictowo w Jasełkach)rodzice są informowani i proszeni o wyrażeni zgody -
              brane jest poprostu pod uwagę, że ktoś może sobie tego nie życzyć.

              Szkoła jest świetnie zorganizowana, bezpieczna, z przesympatycznym,
              kompetentnym personelem. A dzieci (co jest zapisane w statucie) uczone są
              tolerancji i współistnienia z przedstawicielami różnych religii i narodowości.

              Jeżeli masz jakieś dodatkowe pytania - z przyjemnością odpowiem.
            • babe007 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 12:43
              Zapomniałam napisać o dzieciach z rodzin katolickich.

              Szkoła ma dobrą opinie i nie łatwo sie do niej dostać. Nie ukrywam, że
              pierszeństwo maja dzieci z rodzin, które bądź czynnie praktykują judaizm (i np
              są członkami Gminy)bądź których rodzice deklarują żydowskie korzenie. Zeby było
              jasne, nikt nie robi nikomu "badania genealogicznego" wink. Opiera sie to raczej
              na wzajemnym zaufaniu. Nikt też nie pyta się o praktyki religijne. A czy nie
              jest możliwym katolik z zydowskimi przodkami? (Pani dyrektor opowiadała, że na
              początku istnienia szkoły wiele dzieci przystępowało do i-szej Komunii.
              Oczywiście nie był to dla nikogo problem.) Zawsze jest też w klasie kilkoro
              dzieci z rodzin bez żydowskich konotacji. Dla nich istotny jest wysoki poziom
              nauczania, miła atmosfera i bezpieczeństwo.
              • karolinda Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 14:12
                oczywiscie,ze nie powinno byc religii w szkolach.moj syn nie jest ochrzczony i
                na religie nie chodzi. przechlapane z tego powodu mamy u calej rodziny jak i
                znajomych.z tego i kilku innych wzgledow wyjechalismy z kraju i mamy"swiety
                spokoj".syn w szkole uczy sie o wszystkich religiach,teraz o islamie.w polsce
                jedyna sluszna religia jest "katolicyzm",a ludzi innych wyznan wyzywa sie.
              • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 15:53
                Bardzo mi się podoba to co napisałaś o tej szkole-tzn szkoła mi się podoba.

                Najbardziej do mnie przemawia rozdział religii jako lekcji i praktyk
                religijnych jako prywatnej sprawy każdej osoby. Gdybym miała coś zarzucać
                lekcjom religii mojego syna, to właśnie to "rozliczanie" z chodzenia do
                kościoła (zbier asie takie karteczki które potem mają wpływ na ocenę z religii,
                to samo zresztą jest przy spowiedzi w pierwszy piatek), a już najbardziej mi
                się nie podobało uzależnienie (w pewnym sensie) dopuszczenia dziecka do komunii
                od obecności rodziców na comiesięcznych spotkaniach (niby organizacyjnych, ale
                w dużej mierze jednak modlitewnych)-bo według mnie dziecko nie może odpowiadać
                za obowiązkowość rodzica, czy jego gorliwość w praktykowaniu, 9 letnie dziecko
                rzadko kiedy samo moze chodzić do kościoła, a jak trafi mu się rodzic leń (jak
                ja czasem) to może być "ukarany" za niewinność...

                Natomiast nadal będe trwała przy swoim iż można nie być wierzącym, czy być
                nawet innej wiary i na lekcje religii chodzić. Ksiądz powie że Jezus Chrystus
                żył, a rodzic w domu powie że nie wszyscy tak uważją i że istnieją różne
                poglądy na ten temat. No i naprawde swiat sie nie zawali, to tylko wyjaśnienie
                sytuacji. Bo przecież tak jest i nawet będąc ateistą nie można zaprzeczać
                faktowi że bardzo duża część ludzkości uważa że Jezus Chrystus żył. (to tak
                apropos innego wątku który tu się też pojawił).

                A powiedz mi jak to jest rozwiazane prawnie, że taka szkoła bez religii
                katolickiej może istnieć ? bo przecież szkoła ma obowiązek prowadzić lekcje
                religii, no i jak rozumiem przynajmniej z wystepujacych tu postów musi być to
                jEDYNA SŁUSZNA religia katolicka. To co jednak okazuje się że w
                indokrynacyjnym państwie katolickim można w szkole uczyć dzieci innej niż
                katolicka religia ? Skoro można jednej to pewnie moznabyłoby i innych,
                podejrzewam tylko że nie ma chętnych ? Idąc dalej tym tropem pewnie gdyby
                zebrali się sami ci tzw ateiści, to stworzyliby szkołe bez religii katolickiej,
                bo pewnie gsyby nikt nie chciał chodzić na religie katolicką, to konieczne
                byłoby wprowadzenie etyki.

                To taki mój pomysł dla wszystkich którzy tak bardzo nielubią religii w szkole:
                twórzcie szkoły z etyką. To jest chyba to co tak bardzo postulujecie, aby
                uczyć o róznych religiach itp itd. Myślę że można pewnie byłoby i sporo
                pieniędzy zarobić bo z tego co tu czytam, to chętnych do szkół bez religii
                byłoby bardzo dużo (w razie czego to był mój pomysł i chronie go patentem).

                pozdrawiam wszystkich niezaleznie od wiary i niewiary i zycze sporo tolerancji
                nawet dla nawiedzonych i indoktrynujacych katolików.
                • lola211 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 16:25
                  > To taki mój pomysł dla wszystkich którzy tak bardzo nielubią religii w
                  szkole:
                  > twórzcie szkoły z etyką. To jest chyba to co tak bardzo postulujecie, aby
                  > uczyć o róznych religiach itp itd. Myślę że można pewnie byłoby i sporo
                  > pieniędzy zarobić bo z tego co tu czytam, to chętnych do szkół bez religii
                  > byłoby bardzo dużo (w razie czego to był mój pomysł i chronie go patentem

                  Jak rozumiem musialaby to byc szkola prywatna.I oczywiscie ateisci musieliby
                  placic za nauke w takiej szkole, podczas gdy cala reszta ma mozliwosc
                  ksztalcenia sie za darmo.
                  KK wiedzial co czyni, wprowadzajac religie do szkol, cwany lis..
                  • agatka_s Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 17:17
                    Za darmo mają prawo uczyć się wszyscy (aczkolwiek pojęcie za darmo jest
                    względne, ale to już zupełnie inny temat), w temacie religii jest nastepujacy
                    wybór;

                    -można chodzić na religie, i tak robi większość uczniów, i jest to religia
                    katolicka bo popprostu taką religię wyznaje większość obywateli, troche dziwne
                    byłoby gdybyśmy mieli w szkole uczyć religii żydowskiej, czy muzułmańskiej
                    (aczkolwiek teoretycznie byłoby to bardzo ciekawe...)
                    -można należeć do mniejszości (ateiści, inne religie itp) i chopdzić na lekcje
                    religii katolickiej, bo uznaje się to za szanse itp (to tak jak ja pisałam w
                    wielu postach dlaczego uważam za korzystne posylamie dziecka na religie nie
                    bede powtarzac moich argumentów)
                    -można nie chodzić na religie wcale-OK uważam to za niemądre, ale szanuje
                    czyjeś wybory
                    -można chodzić na etykę (tylko musi to być racjonalne no bo trudno zatrudniać
                    nauczyciela do 2-3 osób). Ja w każdym razie nie uważałabym tego za zasadne.
                    Ale jeżeli taka lekcja byłaby to tak samo uważam że może to być pożyteczne.
                    -można stworzyć własną szkołe (jak opisany przykład szkoły Wawelberga czy
                    Prywatne szkoły katolicke np Przymierza Rodzin)- aby na zasadzie swiadomego
                    wyboru rodziców zrzeszać tylko osoby o określonym wyznaniu (w tej kategorii
                    mieści się i mój pomysł szkoły ateistycznej)-te szkoły są płatne to prawda, ale
                    są płatne w wypadku każdego wyznania. W takiej Wielkiej Brytanii szkoły
                    katolickie uchodzą za najbardziej prestiżowe i słono trzeba za nie płacić
                    (Przymierza Rodzin też nie należy do najtańszych...)

                    Jakiego wariantu brakuje ? Może tylko kompletnego wyprowadzenia religii/etyki
                    ze szkoły.

                    Tu można byłoby dyskutować. Ja akurat z czysto pragmatycznego punktu widzenia
                    ciesze sie ze religia jest w szkole (bo to jest wygodne), ale też i szanuje
                    pogląd ludzi którzy uważają że religia powinna być nauczana poza. Może nawet
                    światopoglądowo też tak uważam, ale jako matka, zaganiana od jednych do drugich
                    zajęć pozlelkcyjnych pociechy, błogosławie ze już religia jest poza moim
                    zakresem obwiazkow, już Komunia w zeszłym roku wystarczajaco dała mi w kość..

                    Tezy o spiskowej teorii dziejów, indoktrynacjach i innych przesladowaniach
                    niewierzących są naprawde bezsensowne, bo naprawde co jak co ale wolność
                    wyznania w tym kraju jest. I naprawde każdy może robić co uważa, w tym i ja
                    uważając ludzi ziejących nienawiścią do kościoła i celowo odgradzających
                    jakikolwiek kontakt z nauką o religii za niemądrych. No sorry poprostu tak
                    uważam. Ja tam wolę podchodzić do wszystkiego otwarcie,optymistycznie i
                    pozytywnie, poprostu do tej pory takie podejście bardzo się sprawdza.

                    • lola211 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 17:59
                      W praktyce ma sie 2 wyjscia- poslac dziecko na lekcje religii KK, majac cicha
                      nadzieje, ze trafi na madrego katechete(ruletka)albo nie posylac wcale, zgodnie
                      ze swoimi przekonaniami.Na lekcje etyki nie ma co raczej liczyc, niestety.
                      Swoja droga widze, ze sporo rodziców nie zaglebia sie zbytnio w sprawy wiary i
                      posyla te swoje dzieci na religie, bo do glowy im nie przyjdzie, ze mozna
                      postapic inaczej, ot, tradycja, panie.Zero glebszej refleksji.




                    • toman5 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 23:48
                      Wydaje mi się, Agatko, że trochę wąsko patrzysz na partnerów w tej dyskusji.
                      Świat rodziców nie dzieli się na katolików i "ziejących nienawiścią do
                      kościoła". Osobiście jestem agnostyczką (a więc należę do jedynej grupy
                      racjonalnie podchodzącej do kwestii istnienia/nieistnienia boga wink) i doprawdy
                      nie widzę powodu, aby w publicznej szkole w niewyznaniowym państwie moje
                      dziecko miało być narażone na przykrości związane z kwestią przynależności
                      religijnej. I nie rozumiem, czemu nie akceptujesz obaw rodziców takich jak ja,
                      którzy mają malutkie (a więc podatne na indoktrynację) dzieci, które mogą od
                      personelu szkolnego usłyszeć, że np. mamunia będzie sie w piekle smażyć a
                      tatunio to cudzołoznik pławiący się w grzechu. Jasne, bywają super taktowni i
                      empatyczni katecheci, szanujący inne wyznania, wybory i światopoglądy, ale
                      szansa, że na takiego się akurat trafi jest niestety znikoma. I ja nie obawiam
                      się tego, że moje dziecko stanie się katolikem, ale tego, że jako niekatolik
                      będzie traktowane gorzej przez grupę rówieśników. Ty prześladowanie innowierców
                      uważasz za "bezsensowną tezę". Niesłusznie. Sama miałam szereg przykrości (parę
                      wyzwisk, namolne nawracanie itd), choć do podstawówki uczęszczałam przed
                      wprowadzeniem do szkół religii.
                • melmire Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 16:39
                  A obecnosc etyki w szkole nie jest prawnie gwarantowana?
                  Swoja droga, w liceum byla etyka z nauczycielem po KUL-u, ktory powiedzial nam
                  ze Hitler mial racje wysylajac homoseksualistow do obozow uncertain Od tej lekcji nie
                  chodzilam ani na jedno, ani na drugie, bo ani religia, ani etyka nie sa
                  obowiazkowe.
                  • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 17:12
                    Etyka jest,ale niestety raczej teoretycznie.gosia
                • lola211 Re: Niewierzace rodziny 20.06.05, 18:05
                  > >Natomiast nadal będe trwała przy swoim iż można nie być wierzącym, czy być
                  > nawet innej wiary i na lekcje religii chodzić. Ksiądz powie że Jezus Chrystus
                  > żył, a rodzic w domu powie że nie wszyscy tak uważją i że istnieją różne
                  > poglądy na ten temat. No i naprawde swiat sie nie zawali, to tylko wyjaśnienie

                  To po co ja mam to dziecko na religie posylac, by potem w domu prostowac to, co
                  katecheta powiedzial?
    • kol.3 Re: Niewierzace rodziny 22.06.05, 22:08
      Mój syn wypisał się z religii na własne żądanie. Wypisało się jeszcze parę
      dzieci. Kiedy spytałam go czy w szkole dzieci nie traktowały ich "inaczej"
      powiedział, że skądże, wszyscy by chcieli nie chodzić na religię.
      • g.a.b.i Re: Niewierzace rodziny 23.06.05, 13:55
        A co na to Twoje dziecko? Z pewnościa słyszało o Bogu i innych rzeczach
        zwiazanych z KK. Nie chce chodzić na religie czy to wasza decyzja? Czy ogolnie
        jestescie niewierzacy czy moze wyznajecie inna religie?

        Znam rodziny niewierzace, ktorych dzieci sa katolikami i uczesczaja na religie,
        ktore przystapily do 1 komuni a kilka dni przed nia przyjeły chrzest- bo taki
        byl wybor dzieci.
        Znam tez ludzi, ktorzy w wieku 30 lat przyjmowali chrzest, komunie i
        bierzmowanie, gdyz chcieli byc katolikami i miesiac po tym brali slub koscielny.

        Więc jesli jestescie nieweirzacymi to moze warto pozostawic wybor dziecku?

        jesli wyznajecie inna wiare to raczej nie powinno byc z tym problemu. Religia
        ogolnie jest na 1 lub ostatniej lekcji wiec dziecko po prostu moze nie
        chodzic. religia to nie przdmiot obowiazkowy wiec uwazam, ze problemu nie ma.
        Po prostu nie puszczac, uprzednio informujac o całej sprawie wychowawce klasy.
        • malgosiek2 Re: Niewierzace rodziny 23.06.05, 23:06
          Tak jestesmy ateistami z wyboru.
          Dziecko chodzilo na religie w przedszkolu pomimo iz go nie zadeklarowalismy i
          pytalam sie co bylo to niestety nie powiedzialo w zasadzie nic bo mówi,ze nie
          pamieta i musi sobie przypomniec.
          Pzdr.Gosia
    • cynta Re: Niewierzace rodziny 26.06.05, 18:42
      Przeczytalam sobie pare opini tutaj i az mnie przytkalo! Teraz w Polsce dzieci
      jezdza na pielgrzymki a nie na wycieczki?!!!! no i ta religia w szkole?!!
      musze przyznac ze gdybym nie wyemigrowala 18 lat temu to zrobilabym to teraz a
      jestem osoba wierzaca dzieci byly u 1 komuni i bierzmowania ale przeciez nie
      przez szkole?!!!
      • saba76 Re: Niewierzace rodziny 26.06.05, 20:40
        tak religia jest w szkole, księza/katecheci nie raz organizują wycieczki -
        pielgrzymki - np.: bardzo modne sa po komuni do Czestochowy
        po podpisaniu konkordatu -religia jest w szkole- chodz i mi -katoliczce to nie
        odpowiada

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka