Dodaj do ulubionych

Wypadki dzieci

29.07.02, 14:18
Ratunku! Napiszcie coś na temat "uszkodzeń ciała" waszych dzieci, bo już sama
nie wiem, czy to moje takie pechowe, ciągle się przewraca, już dwa razy byłam
na ostrym dyżurze, ostatnio tak upadła, że pękła jej jedynka. Dojdzie chyba
do tego, że zabronię jej biegać, bo się boję, że znowu coś się stanie.
Zaznaczam, że większość jej wypadków dzieje się na prostej drodze, ale tak
wyceluje, że...Co robić? Trzymać dwulatka w wózku? Raczej nierealne. Czy
wasze dzieci też tak mają?
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Wypadki dzieci 29.07.02, 17:31
      wylicze z pamieci, bo na szczescie ten okres juz dawno za nami.
      siniakow i zadrapan ne licze
      pekniecie luku brwiowego,
      skaleczenie powieki (oboje)
      przeciecie reki na szkle na trawniku
      stluczenie palcow u rak i nog
      wstrzas mozgu w czasie przerwy w szkole (w obecnosci nauczycielki)
      • Gość: dodo Re: Wypadki dzieci IP: 209.226.65.* 29.07.02, 18:35
        roseanne napisała:

        > wylicze z pamieci, bo na szczescie ten okres juz dawno za nami.
        > siniakow i zadrapan ne licze
        > pekniecie luku brwiowego,
        > skaleczenie powieki (oboje)
        > przeciecie reki na szkle na trawniku
        > stluczenie palcow u rak i nog
        > wstrzas mozgu w czasie przerwy w szkole (w obecnosci nauczycielki)

        a tyle cie jeszcze czeka... hi hi hi (no nie az tak zlosliwe to hi hi hi!)
        rozciete brody, polamane to czy tamto (rece, nogi, obojczyk, zebra, zab),
        zwichniecia wszelakie, wybicia palcow, podbite oko raz czy dwa, kilka
        dramatyczniejszych oparzen i... porazenie pradem na wlasne zyczenie (4-letnia
        tosia wlozyla srubokret do kontaktu - bardzo interesujace zjawisko). jak sobie
        cos jeszcze przypomne, to dam znac smile
        obysmy tylko zdrowi byli wink
        • Gość: mamusia Re: Wypadki dzieci IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 18:53
          jestem troche w tyle, choc czasem wygladalo groznie - ale jak na razie tylko 2
          razy wyskoczylo jej ramie ze stawu lokciowego. raz zwisla w ramach biernego
          oporu na mojej rece w trakcie wchodzenia po schodach, raz sie wieszala u taty
          na rekach jak malpa i przy tym miotala. obydwa razy na dyzur do lekarza, w tym
          raz na polskiej prowincji (3 godziny zanim ortopeda wykonal ten jeden konieczny
          ruch).
          ale chyba jedyna metoda to nie chuchac i dmuchac, pocieszac tylko tyle ile
          trzeba (zal mi cie kruszynko ale czy ty uwazalas ?)i miec nadzieje, ze sie
          naucza na wlasnej skorze.
          • Gość: mamusia Re: Wypadki dzieci IP: *.proxy.aol.com 29.07.02, 19:10
            aha i jeszcze cos niezupelnie na temat ale jak juz jestesmy przy temacie
            wypadkow - moja przyjaciolka pracuje wszkole dla dzieci uposledzonych umyslowo
            i ostrzegla mnie, ze wiecej jest uposledzen po wypadkach basenowo-kapielowych
            niz uposledzen wrodzonych lub okoloporodowych. najlepiej umiec robic malcowi
            sztuczne oddychanie i wczesnie oswajac z woda, zeby mial respekt i wiedzial jka
            sie w niej zachowywac. obysmy byli zdrowi.
        • Gość: paula Re: Wypadki dzieci IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 29.07.02, 21:54
          1,5 roczny Bartek non stop coś sobie robi - a najgorsze dla mnie jest to, że
          zwykle dzieje się to obok mnie, a ja mam po prostu za wolny refleks.
          Odkąd zaczął uczyć się chodzić (a miał wtedy 9 m-cy) zawsze jak tracił
          ruwnowagę i upadał to leciał na prostych nogach do tyłu i buch głową w podłogę.
          Boże, nieraz nawet nie zdążyłam się schylić. Ile ja ryczałam , że będzie miał
          uszkodzenia mózgu. Odpukać - wszystko ok.
          Na spacerze, na prostej drodze zawsze sie wywróci - i zawsze zdziera to samo
          kolano; jeden strupek nie odpadnie jeszcze dobrze a juz musze opatrywać drugą
          ranę. Raz tak szalał na rozłożonym , dużym łóżku (2*2m), że rąbnął czxołem w
          kant szafki nocnej, oddalonej trochę od łóżka. Całe łóżko bez przeszkód, a on
          musiał w tę szafkę, efekt - szyty łuk brwiowy. I zero ostrożności ze strony B. -
          wróciliśmy ze szpitala do domu, a on dalej skakać po tym łóżku.
          To tylko mała próbka zdolności mojego syna, czasem nie mam już siły, chyba
          kupię mu kask.
          A najśmieszniejsze dla mnie jest to, że kiedy jedziemy z B. na kontrolną wizytę
          nasza lekarka ogląda go tak jakbyśmy byli potencjalnymi katami dziecka.
          Babeczka pochyla się nad każdym siniakiem Bartka i pyta.....Ja wiem, że lekarze
          muszą być czujni, ale ja się czuję okropnie, kiedy tłumaczę, że biegł za naszym
          psem i poplątały mu się nogi (to się zdarza początkującym biegaczom), a ona na
          to : "znowu to samo kolano".
          Z "niecierpliwością" oczekuję dalszych działań synka i staram się przewidzieć,
          co on jeszcze wymyśli. Na razie Bartek jest zdecydowanie daleko, daleko przede
          mną.
          Pozdrawiam
          • Gość: ada Re: Wypadki dzieci IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.08.02, 13:15
            No właśnie, dokładnie tak samo czuję się u lekarza. Wyrodna matka, która nie
            pilnuje dziecka /widzę to w ich spojrzeniach smile, ale to chyba tylko moje
            wyrzuty sumienia/
      • roseanne umknelo mi 29.07.02, 19:13
        prad Kube tez pokopal - rozlozyl na czynniki pierwsze "zlodziejke i wsadzil sam
        szkielet do kontaktu - zadymilo, a Kuba z wyrzutem "cos mnie ukulo" .
        Ponizej 2 lat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka