Dodaj do ulubionych

Doki-pomóż!

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 13:48
Doki, mam kłopot z synkiem i chciałabym poznać Twój punkt widzenia na ta
sprawę. Dzisiaj rano po przebudzeniu synek nie mógł stanąć na prawą nóżkę.
Chciał iść ale ona go nie utrzymywała, uginała się mimo jego prób zeby iść.
Stopa podwijała mu się do wewnątrz i pokazywał, ze boli go po wewnętrznej
stronie uda. Przestraszyłam się nie na żarty, zwłaszcza ze z powodu jego
choroby takie rzeczy szczególnie mnie martwią. Zadzwoniłam do neurologa pod
którego jesteśmy opieką i kazał przyjechać do szpitala. Pojechaliśmy, ale w
międzyczasie dolegliwości ustąpiły (trwały około 1 godziny). W szpitalu
obejrzeli Kamilka dokładnie, postukali, pouciskali, kazali chodzić na
palcach i normalnie i powiedzieli ze to nie wygląda na sprawy neurologiczne,
ale zalecili wit. B1 trzy razy dziennie. Powiedzieli też ze to moze być po
anginie, którą synek przechodził jakieś dwa tygodnie temu. Po powrocie ze
szpitala zadzwoniłam do pediatry domowej i też popytałam na okolicznośc
zdarzenia. Powiedziała, ze po anginie owszem, moze być ,ale to by mu nie
ustąpiło po godzinie, bo było by to związane z zapaleniem stawu biodrowego i
trwało by dłużej. Powiedziała,ze moze to być np. brak potasu albo po
wysiłku. Rzeczywiście Synek wczoraj wieczorem strasznie szlał, biegał jak
szalony aż był mokry, a jest jeszcze słaby po chorobie. Sama nie wiem co
myśleć, a martwię się bardzo, bo wprawdzie ustąpiło na tyle ze moze chodzić
ale widać ze staje na tę nóżkę ostrożnie i ugina mu się trochę
niekontrolowanie. Co o tym myślisz? No i nie dopytałam jak długo dawać tą
wit. B1, na pewno wiesz. Jak nie przejdzie to wszystko to w poniedziałek
pójdę do przychodni, moze zlecą jakieś badania, ale to dopiero w
poniedziałek.
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź smile
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki przelotny niedowlad IP: *.146-136-217.adsl.skynet.be 28.12.02, 14:52
      Najprostsze rozwiazanie to takie, ze Kamilek krzywo spal i ulozyl sie na nerwie kulszowym, powodujac jego czasowe porazenie. Nie wiem, jak Tobie, ale mnie czasem zdarza sie, jak gdzies dluzej posiedze, ze nie moge stanac na nogach- pewnie taki wariant anatomiczny przebiegu nerwu kulszowego. Za tym rozwiazaniem przemawia fakt, ze dolegliwosci tak szybko ustapily: zapalenie stawu czy niedobor potasu nie da sie usunac w godzine. Byc moze nie bez znaczenia byl fakt duzego wysilku dzien wczesniej, powodujac lokalny obrzek tkanek (miesni, powiezi). Teraz Kamil pewnie stapa ostroznie, bo ma jeszcze swiezo w pamieci Twoja przerazona mine i wlasny lek, ze przeciez jeszcze wczoraj mogl biegac, ile chcial, a dzis dwoch krokow nie moze zrobic. Wszystkie te przyczyny moze i dalyby sie potwierdzic lub wykluczyc, ale wymagaja robienia badan, ktore dla dziecka sa nieprzyjemne, wiec skoro tak szybko przeszlo, mysle, ze spokojnie obserwowalbym co dalej. Na zdaniu neurologow zwykle polegam, to jest galaz medycyny z najlepiej rozwinietym logicznym wnioskowaniem, wiec skoro mowia, ze to nic, to znaczy, ze raczej nic.

      Pierwsze, co na goraco przychodzi mi do glowy.

      PZDR
      • Gość: anma Re: przelotny niedowlad IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 16:02
        Dziękuję, Doki. Też staram sie myslec logicznie i nie panikować, ale wiesz jak
        jest...smile
        Uspokoiłeś mnie w każdym razie. Neurologom też wierzę, ale jak Ci parę osób
        powie to samo to jakoś łatwiej uwierzyć. Jeszcze raz dziękuję.
        Pozdrawiam.
    • Gość: anma Re: Doki-to jeszcze raz ja :-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.02, 21:04
    • Gość: anma Re: Doki-pomóż! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.02, 21:14
      Przepraszam za pusty post poprzednio, ale źle nacisnęłam i tak wyszło smile

      Więc jest tak. Wczoraj po spaniu dziennym nadal bolała małego nóżka, chodził
      ale uginała mu się często, mówił ze boli go kolanko. Trwało tak do wieczora.
      Po konsultacji telefonicznej z pediatrą podałam synkowi Ibum (ibuprofen),
      który działa i przeciwbólowo i przeciwzapalnie i posmarowałam żelem Fastum
      (ketoprofen). Po tym wyraźnie mu się polepszyło, zaczął chętniej chodzić.
      Dzisiaj rano posmarowałam jeszcze raz Fastum i w zasadzie dzisiaj chodzi
      normalnie. Jutro jedziemy do przychodni zrobić badania (OB, CRP, ASO, mofr. z
      rozmazem). No i okaże się co to jest, a przynajmniej mam taka nadzieję smile
      Ale z zaleconych badań chyba wynika, ze pediatra podejrzewa jakieś zapalenie
      stawu chyba? No bo ASO to chyba właśnie dotyczy stawów? Dokładnie nie wiem.
      Pozdrawiamsmile
      • Gość: Doki Re: Doki-pomóż! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.12.02, 21:51
        ASO, czyli odczyn antystreptolizynowy, mierzy poziom
        przeciwcial powstalych podczas infekcji paciorkowcowej.
        Poniewaz ostatnio Kamil byl przeziebiony, wydaje sie to
        logiczne. Paciorkowce powoduja reumatyzm, czyli m. in.
        zapalenie duzych stawow.
        Z drugiej strony, najczestsza przyczyna bolow kolana u
        dzieci jest choroba Osgooda-Schlattera, chociaz dotyczy
        ona raczej starszych dzieci i daje obrzek kolana. Nie
        martw sie, to nic takiego, poczytaj np
        www.osgood-schlatter.com , zreszta jak wrzucisz te
        nazwiska w wyszukiwarke, wyskoczy na pewno mnostwo materialu.
        • Gość: anma Re: Doki-wytrzymaj:-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 16:47
          To znowu ja i znowu proszę Cię o coś..Tym razem o interpretację wyników, które
          już mam (nie wszystkie jeszcze) smile

          No więc jest tak:
          hemoglobina 11,2 (mało chyba?)
          erytrocyty 419
          leukocyty 7,7
          Hematokryt 33,8
          MCV 80,7
          MCH 26,7
          MCHC 33,1
          RDW 14,7
          Płytki krwi 305
          MTV 7,2

          Neurofile 3,2 42,0
          Limfocyty 3,9 50.8
          Monocyty 0,4 4,6
          Eozynofile 0,2 2,4
          Bezofile 0,0 0,2

          Odczyn ASO (-)ujemny miano < 200 u/ml

          Nie podałam jednostek przy morfologii bo mi te wyniki przedyktowano
          telefonicznie bez podania jednostek i nie chcę zmyslać a nie znam ich smile

          No i jak to widzisz? Wiem, ze nie jesteś pediatrą ale w końcu lekarzem tak, no
          a przede wszystkim ojcem szkraba w podobnym wieku do mojego to na pewno wiesz.
          Z góry dzieki.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Doki Re: Doki-wytrzymaj:-) IP: *.54-136-217.adsl.skynet.be 30.12.02, 20:36
            Hemoglobina 11,5 u 3-latka to norma, nie anemia. Leukocytoza w normie, z lekka przewaga limfocytow, co wskazuje raczej na (przebyta?) infekcje wirusowa. W sumie nie ma sie czego przyczepic. A sa jakies nowe dane od neurologow? No i najwazniejsze: jak czuje sie i zachowuje Kamil?
            • Gość: anma Re: Doki-wytrzymaj:-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 22:34
              Neurolog utrzymuje, ze to nie było "zdarzenie" neurologiczne i ja się nie
              spieram, bo mam zaufanie smile Poza tym rzeczywiście przebieg i zachowanie
              Kamila i reakcja na leki (Ibuprofen, o którym pisałam ze podałam, no i zel
              Fastum - ketoprofen)raczej przemawiają za tym, ze to miało inne podłoze. Było
              przypuszczenie ze to po przebytej anginie ale sam mówisz ze ASO dobre wyszło i
              wyniki inne tez nienajgorsze więc chyba to nie to. Moze to jakieś miesniowe
              było? Kamil dostaje wit. B1, którą zalecił neurolog 3 razy dziennie po 3 mg.
              Dzisiaj zachowuje się juz normalnie a nawet jakby nadrabiał dwa dni bierności
              ruchowej smile U lekarza dzisiaj nie mogłam go opanować, wszystko co w zasięgu
              wzroku musiał wziąć do ręki, cisnieniomierz, stetoskop, wagę dla niemowląt,
              pieczątke pani doktor, lampke która służy do zaglądania do gardła i jeszcze
              nie wiem co. Nie mogłam skupić się na tym co mi pediatra mówiła i przez to
              zapomniałam poprosić zeby mi dopisała do skierowania OB i CRP no i
              zorientowałam się ze tego nie ma jak odebrałam wyniki. Na szczęście jeszcze
              krwi nie zniszczyli w laboratorium i dogadałam sie telefonicznie ze mi dorobią
              na jutro te badania, tylko juz prywatnie niestety....
              W tresci porady pediatrycznej którą dostałam napisane jest ze obecnie stan
              prawidłowy, dziecko bardzo ruchliwe bez dolegliwości, bez zmian miejscowych,
              osłuchowo bez zmian (....) objawy oponowe ujemne. Więc jest chyba dobrze i
              cieszę się tylko zastanawiam się co to mogło być, bo nas postraszyło trochę.
              Jak odbiorę jutro CRP i OB to dam znać czy coś wykazało.
              Dzięki za cierpliwość i pomoc.
              Pozdrawiamsmile

              PS. No i nie wiem jakie masz plany na jutro, ale jeśli będziesz się gdzieś
              bawić to pewnie się tu jutro nie spotkamy więc już dzisiaj pomyslności w Nowym
              Roku życzę smile
    • Gość: anma Re: Doki-jest tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.12.02, 09:10
      Białko CRP - lateks : ujemny (-)
      miano : < 6 mg/l

      OB po 1 godz. 8 mm

      No to chyba dobrze?
      • Gość: Doki Re: Doki-jest tak... IP: 195.13.26.* 31.12.02, 10:33
        Wyglada, ze dobrze. Kamil pewnie zastanawia sie o co tyle szumu wokol jego osoby i smieje sie w duchu, ze napedzil mamie stracha.
        Poczekajmy na rozwoj wydarzen.
        Do Siego...
        • Gość: anma Re: Doki-jest tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.12.02, 13:50
          No...napędził nam stracha ze hej smile
          Ale dzisiaj nas zasypał śnieg i szalał po tym śniegu, ze przyprowadziłam go do
          domu w postaci zlodowaciałego bałwanka....
          No to się już nie martwię. Dzięki, Doki.
          Do Siego....
          • Gość: mamusia Re: Doki-jest tak... IP: *.proxy.aol.com 31.12.02, 15:51
            anma : osobiscie mialam w zyciu dwa razy pewien fenomen, zaczynal bolec mnie
            nadgarstek a po dwoch nie moglam uzywac zadnego posiadanego stwawu. raz
            ustapilo gwaltownie, raz powoli. zadne badania nic nie wykazaly (szczegolnie ze
            je robilam jak juz moglam gdzies dojsc) i moj lekarz spisal to na grype.
            a teraz moja sasiadke boli kark a ma (od nas niestety) wirusa.
            • Gość: anma Tak właśnie myślę... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.12.02, 17:41
              No właśnie tak myslę, ze to jakis fenomen. Gwałtownie przyszło i odeszło.
              Miejmy nadzieje ze nigdy nie wróci, bo wyglądało zwłaszcza w pierwszym
              momencie nieciekawie. Oczami wyobraźni widziałam wtedy różne rzeczy, ale na
              szczęście z nas dwojga (to znaczy ja i mąż) to ja jestem bardziej trzeźwo
              mysląca i zachowuję na zewnątrz spokój smile Mąż to typowy hipochondryk (czy to
              tak się pisze?) i na szczęście nie widział najgorszej fazy, bo był w pracy.
              Przyjechał z pracy jak mieliśmy jechać do szpitala a wtedy Kamil próbował już
              chodzić. No ale to nie o tym smile)
              Dzięki za podzielenie się podobnymi fenomenami i zyczę zdrówka córci, bo też
              ją cos gnębi z tego co piszesz. No i w ogóle ...jeszcze lepszego 2003 roku!!
              Pozdrawiam
    • Gość: Gosia Re:Anma zlituj sie nad dzieckiem i innymi... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.03, 10:38
      Anma zlituj sie nad tym dzieckiem . Ty chyba nie mialas nigdy powaznych
      problemow dlatego tak szalejesz.Chlopak nadwerezyl jakis staw dzien wczesniej
      i to wszystko. Przestan wpedzac go w nerwice swoim zachowaniem.No i zostaw
      troche czasu lekarzom dla pacjentow ktorzy naprawde potrzebuja pomocy.
      Dlaczego meczysz to dziecko niepotrzebnymi badaniami? Czy on lubi takie
      niezdrowe podniecenie, klucie igla bez potrzeby itp?
      • Gość: mamusia Re:Anma zlituj sie nad dzieckiem i innymi... IP: *.proxy.aol.com 02.01.03, 11:14
        ja naleze do umiarkowanych ale anme rozumiem. sprawa jest taka : dziecko nawet
        juz spore nie potrafi precyzyjnie opisac ani rodzaju ani natezenia dolegliwosci
        (moja miala raz rope w uchu i ani nie pisnela, teraz ma malinowe gardlo i tez
        nic nie mowi, za to raz miala wzdecie a wrzask byl jakby jej wyrostek sie
        rozlewal). obserwacja matki jest jedynym zrodlem informacji - niedoskonalym,
        ale na tyle powaznym, ze, jak widac rowniez na przykladzie anmy, lekarze na nie
        reaguja. a za czas poswiecany pacjentom odpowiedzialni sa lekarze, w koncu to
        dorosli ludzie i moga sie nie dac wciagac w jalowe dyskusje.
        powtarzam sie ale : moja mala pierwsze drgawki goraczkowe miala na kolanach u
        ojca i on byl przekonany, ze to tylko dreszcze - a ja to widzialam, ze mala ma
        oczy w slup i mialam racje.
      • Gość: anma Do Gosi i mamusi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.03, 14:25
        Do mamusi: zgadzam się z tym co napisałaś o obserwacji dziecka przez rodziców.
        To własnie lekarka mi powiedziała (neurolog), ze dla nich najważniejsza jest
        obserwacja dziecka przez rodzica, bo rodzic jest z dzieckiem 24 godziny na
        dobę a lekarz widzi dziecko w czasie wizyty w gabinecie i nie wszystko moze
        zaobserwować. Nie zdarzyło mi się zeby moje obserwacje były zlekceważone, co
        najwyzej wyjaśniono mi ze taki objaw przy tej chorobie moze występować, ale
        nigdy ze to niewazne.

        Do Gosi:

        Gość portalu: Gosia napisał(a):

        > Anma zlituj sie nad tym dzieckiem . Ty chyba nie mialas nigdy powaznych
        > problemow dlatego tak szalejesz.
        Po pierwsze nie szaleję, jestem spokojna jak mało kto tylko próbuję dojśc
        przyczyny poważnego zaburzenia (tak, poważnego!)u mojego dziecka. Co do
        problemów, to ja wiem ze każdemu wydaje się ze jego problemy są
        najpoważniejsze i pewnie tak jest tym razem, ze ty masz większe problemy ode
        mnie i denerwuje cie ze ja sie zajmuje bzdurami. Nienawidze licytowania sie na
        choroby i problemy, bo najbardziej na swiecie chciałabym móc powiedziec, ze
        nie mam zadnych problemów ze zdrowiem dziecka. Ale skoro wywołałaś ten ten
        temat to powiem tylko ze nie życzę nikomu - tobie również- moich problemów.
        Jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze są gorsze choroby na swiecie.

        >Chlopak nadwerezyl jakis staw dzien wczesniej i to wszystko. Przestan wpedzac
        go w nerwice swoim zachowaniem.
        A to godna podziwu pewność diagnozy. O moim zachowaniu nic nie wiesz, wiec tym
        bardziej nie wiesz czy wpedzam dziecko w nerwice.

        >No i zostaw troche czasu lekarzom dla pacjentow ktorzy naprawde potrzebuja
        pomocy.
        Z pomocy lekarzy korzystam JEDYNIE wtedy, kiedy naprawdę potrzebuje pomocy i
        mam do tego prawo takie jak inni pacjenci. Nie nadużywam tego prawa, wręcz
        przeciwnie, w sprawach mniej istotnych (jak przeziębienie, angina, biegunka)
        korzystam z pomocy prywatnego lekarza, który przyjeżdża do domu. Do przychodni
        chodzę przeważnie wtedy kiedy kończą się mojemu dziecku leki, które musi stale
        przyjmować.

        > Dlaczego meczysz to dziecko niepotrzebnymi badaniami? Czy on lubi takie
        > niezdrowe podniecenie, klucie igla bez potrzeby itp?
        Nigdy nie robię dziecku niepotrzebnych badań, jedynie zalecone przez lekarza,
        a lekarz chyba nie zleca niepotrzebnych badań? Nie bardzo wiem o jakim
        podnieceniu mówisz, zwłaszcza niezdrowym. Jeśli chodzi o kłucie igłą to nie
        wiem czy mozna powiedzieć ze ktoś to lubi, ale jeśli trzeba to sie to robi.
        Moje dziecko musi miec robione regularnie badania wiec przywyklo do pobierania
        krwi i nie robi z tego zadnego problemu. Moje dziecko choruje na chorobę
        przewlekłą i dlatego objawy, ktore u zdrowych dzieci mogą nic nie znaczyc u
        niego mogą byc poważne. Ale czy muszę o tym za każdym razem pisać kiedy mam
        jakikolwiek problem?

        Kończąc....zadałam pytanie Dokiemu(ktory wie na co moje dziecko choruje),
        odpowiedział mi, chyba sie nie obraził, ja uzyskałam odpowiedź na nurtujący
        mnie problem w jakimś stopniu. I Tobie to przeszkadza? Masz dzieci? Jeśli tak
        to zajmujmy się swoimi dziećmi ( ja swoim, Ty swoimi)najlepiej jak potrafimy i
        nie prawmy sobie złosliwosci. Tak bedzie najlepiej, zwlaszcza dla dzieci.
        Pozdrawiam.


        • Gość: ela Re: Do Gosi i mamusi IP: 132.198.175.* 02.01.03, 21:45
          Hej Anma,
          nie denerwuj sie na innych. Nie kazdy jest na tyle wrazliwy by nie dogadywac.
          Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze z synkiem i ze to tylko cos chwilowego i
          niezaleznego od choroby ktora ma. Cale szczescie ze masz takiego Dokiego do
          porady.
          Glowa do gory
          Ela
          • Gość: anma do Eli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.03, 23:18
            Masz rację smile
            Wiesz, ja się nie denerwuję, ze ktoś dogaduje czy coś w tym rodzaju. Tylko
            dziwię się, jak nie znając czyjejś sytuacji i nie znając osoby mozna wydawać
            opinie i oceniać. Ja staram się tego nigdy nie robić. Jeśli coś wiem, albo tak
            mi się wydaje to dzielę się tym z osobą która zadaje pytanie, ale nigdy nie
            mówię : e tam, co to za problem, zajmij się czym innym.
            No, ale skończmy ten temat, bo nie wart aż takiej uwagismile)
            Pozdrawiam serdecznie!
            • Gość: mamusia Re: do anmy IP: *.proxy.aol.com 03.01.03, 11:33
              a moze mysmy gosi nie do konca zrozumialy - sama mam taka przyjaciolke-
              hipochondryczke (sama to wie), ktora bez zlecenia lekarza kluje siebie i dzieci
              i jej pomaga (tzn. przestaje sie na chwile trzasc i uzywa szarych komorek)
              tylko jak ja troche obsztorcowac. moze gosia chciala cie skutecznie rozluznic a
              nie zamierzala sie wyzlosliwiac.
              a tak na marginesie - po raz drugi widzialam film z meryl streep o diecie
              ketogennej (znanej wsrod "odchudzaczy" jako dieta atkinsa).
              • Gość: anma Re: do mamusi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.03, 12:33
                I ja mam nadzieję ze to tylko nieporozumienie smile
                Ale chyba dzisiaj ciężko myslę, bo nie rozumiem o co chodzi z tą dietą
                ketogenną....
                Pozdrawiam smile)
                • mam-darynka Dieta 03.01.03, 16:17
                  Pamietam ten film. Tez go widzialam chyba 2 albo i trzy razy, bo bardzo lubie
                  Meryl Streep. Zawsze sie zastanawialam, czy ta dieta wysoko-proteinowa jest
                  naprawde taka pomocna przy leczeniu epilepsji. Ja sie troche pasjonuje zdrowym
                  jedzeniem i duzo czytalam o Atkinsie itd. Niewiele jest jednak sprawdzonych
                  informacji o skutecznosci diet w leczeniu przewleklych schorzen, bo wiekszosc
                  lekarzy mysli troche staroswiecko o dietetyce. Ja Cie przepraszam Doki jezeli
                  to Cie jakos uraza. Wydaje mi sie jednak, ze medycyna traktuje diete wylacznie
                  jako ewentualna pomoc w profilaktyce a nie w leczeniu. Dlatego tak trudno jest
                  znalezc wiarygodne zrodla o skutecznosci roznych diet przy postepowaniu
                  z roznymi dolegliwosciami. Ja i moj ojciec mamy luszczyce. Moj ojciec bywal
                  nawet w szpitalu z tego powodu. Odkad zaczelam sie interesowac odpowiednim
                  odzywianiem, bardzo rzadko mamy jakiekolwiek klopoty ze skora. Dieta, ktora
                  stosujemy reguluje nasze problemy na tyle, ze oboje wygladamy normalnie i nie
                  musimy stosowac zadnych innych srodkow. Zajelo nam to kilka lat zeby metoda
                  prob i bledow znalezc dla siebie najlepsze zestawy zywieniowe, bo nikt nam nie
                  chcial albo nie umial pomoc. Wszystko, co wiem to wiem z ksiazek
                  i korespondencji przez Internet z homeopatami i innymi chorymi. To wcale nie
                  jest latwo leczyc sie w ten sposob i ja nie wykluczam, ze kiedys moze to nie
                  wystaczac - czasem medycyna zachodnia jest jedynym rozwiazaniem.
                  Nie wiem, na co chory jest syn Anma ale jezeli to jakas forma epilepsji to
                  pewnie jest jakas literatura na temat odpowiedniego odzywiania. Nie twierdze,
                  ze odpowiednie odzywianie rozwiazuje wszystkie problemy zdrowotne ale bardzo
                  mnie gniewa postawa wiekszosci lekarzy, ktorzy nic nie wiedza o dietetyce
                  a odrzucaja ja a priori jako gusla i zabobony. Moja coreczka ma zdiagnozowana
                  astme ale nie ma zadnych dolegliwosci tylko i wylacznie dzieki diecie jaka
                  stosujemy. A zadna pani doktor nie traktuje tego powaznie. To tak jak gdyby to,
                  co wkladamy w nasze cialo mialo znaczenie tylko wtedy, gdy jest to pastylka
                  a nie gdy jest to codzienny posilek.
                  Przepraszam, ze sie tak rozpisalam - troche nie na temat. To wszystko przez
                  Mamusie i Meryl Streep smile Mam nadzieje, ze Kamil juz chodzi bez klopotow
                  i wszyscy czuja sie dobrze. I niechby tak bylo przez caly rok.
                • Gość: mamusia Re: do mamusi IP: *.proxy.aol.com 03.01.03, 18:26
                  ta dieta nie jest "zdrowa" (odchudzanie sie nia jest np. wg mnie bez sensu) ale
                  drastycznie zmienia biochemie naszego organizmu - z tego filmu wynika, ze
                  niektorzy chorzy na epilepsje pozytywnie na nia reaguja. przyszlo mi to do
                  glowy bo przypominam sobie twoje posty o badaniach, podawaniu lekarstw itp i
                  moze cie to zainteresuje.
    • Gość: Gosia Re: Anma to nie jest tylko twoje forum...... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.01.03, 20:39
      Anmo, mysle, ze znowu reagujesz zbyt zywiolowo. Chcialam aby moje slowa troche
      cie ostudzily i abys nabrala pewnej perspektywy do tego co dzieje sie wokol
      ciebie. Sprobuj wczuc sie w role swojego syna. Co czuje kiedy widzi matke u
      kresu wytrzymalosci psychicznej? Napewno juz troche sie zdazyl przyzwyczaic
      ale mimo wszystko musi sie czuc nawet jeszcze bardziej chory niz jest ,
      patrzac na ciebie. Oczywiscie nie namawiam nikogo do zlekcewazenia sytuacji
      emergency, ale najwyrazniej ty z taka sytuacja wowczas do czynienia nie
      mialas. Czy nie uwazasz ze ta Wit. B1 byla raczej placebo dla roztrzesionej
      matki niz leczenie problemu ktory po godzinie minal samoistnie? Rozumiem
      rodzicow ktorzy nie wiedza co ich dziecku dolega i szukaja odpowiedzi na
      nurtujace ich pytania chodzac od jednego specjalisty do drugiego. Ty jednak
      jak rozumiem masz postawiona diagnoze , wiesz z czym masz do czynienia, wiec o
      jakim szukaniu przyczyn powaznego problemu piszesz? . Zaden lekarz nie odmowi
      ci badan jesli o nie usilnie prosisz i wcale to nie musi oznaczac ze sa one
      koniecznie potrzebne. Czasami robi sie to dla swietego spokoju niz z czystego
      przekonania o ich koniecznosci.Musisz chyba przyznac ze te ktore ty zrobilas
      dziecku nic istotnego do sprawy nie wniosly? Oczywiscie ze masz prawo pytac
      sie kazdego co moze oznaczac to czy tamto, nie mozesz jednak zadac wylacznej
      prywatnosci na forum publicznym i dyktowac wszystkim co maja myslec i pisac.
      Kazesz mi sie stad wynosic i zajmowac wylacznie swoimi dziecmi. Moze i ty wiec
      powinnas zniknac z forum publicznego i pisac o swoim dziecku tylko na drodze
      prywatnej?
      • procesor Re: Anma to nie jest tylko twoje forum...... 03.01.03, 21:10
        Gosiu NIKT nie lubi byc pouczany. Zwłaszcza przez osoby które niewiele wiedza
        o kims ale osądzaja.
        Anma tu szukałą pomocy mogła dac upust emocjom.
        Skąd wiesz jaka była przy dziecku??
        Moge sie założyc że okazem spokoju.
        To nie jest równiez TWOJE prywatne forum Gosiu.. smile
        • Gość: ela do skloconych IP: 132.198.175.* 03.01.03, 21:28
          kochani, po co te uwagi, nikomu to nie pomoze a popsuje nerwy, to nie o to
          chodzi.
          Ktos ma problem, jak wiesz co zrobic to pomoz, jak nie to pociesz albo nic nie
          mow. Takie matki prawo martwic sie i troszczyc. Nawet jak to nic wielkiego, a
          co dopiero gdy powazniejsza sprawa.
          Badzmy dzis dla siebie mili i wyrozumiali OK?
          (i jutro tez, i zawsze)
          Pozdrawiam wszystkich
        • Gość: Gosia Re: Anma to nie jest tylko twoje forum...... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.01.03, 21:55
          To nie jest nikogo forum prywatne, wiec nikogo z tegoz forum bezpardonowo nie
          wyrzucalam jak to zrobila anma. Twoja wyobraznia mowi ci ze anma byla oaza
          spokoju, chociaz piszesz ze anma dala tu upust swoim emocjom. Sama sobie ,
          wiec zaprzeczylas. Fakty ktore zaprezentowala wskazuja raczej na cos innego.
      • ariana_ Re: Anma to nie jest tylko twoje forum...... 03.01.03, 22:03
        Droga Gosiu, wydaje mi się ,że niepotrzebnie podgrzewasz atmosferę na
        forum.Anma zadała pytanie konkretnej osobie - Dokiemu, a ponieważ nie jest on
        zalogowany , więc musiała to uczynić na forum publicznym.Zatytuowała nawet
        wątek kierując go konkretnie do niego, więc nie musiałaś go nawet otwierać o co
        dopiero czytać , jeżeli wkurzyło cię ,że Anma załatwia swoje prywatne sprawy
        publicznie.Gdyby Doki był tego samego zdania co i ty , zignorowałby Anmę.Jak
        widzisz wiele osób korzysta z jego porad, ponieważ na naszym forum nie ma
        eksperta.I dotychczas nikomu to jakoś nie przeszkadzało,że zakładane są wątki w
        prywatnych sprawach.A poza tym nie pomniejszaj cudzych problmów, bo każda z nas
        jest matką i dla każdej problem jej dziecka jest najważniejszy.
        A na koniec- chociaż uważnie przestudiowałam post Anmy , to nie znalazłam tam
        słowa o tym że "każe ci się wynosić z tego forum".Więc to chyba ty powinnaś
        ostudzić emocje.
      • Gość: anma Re: Anma to nie jest tylko twoje.....-do Gosi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.03, 22:35

        Gosiu, po pierwsze nie napisałam nic z czego mogłabyś wysnuć wnioski ze
        kazałam ci się wynosić z forum...Forum jest dla wszystkich, dla ciebie i dla
        mnie tez. Dlatego uwazałam, ze moge zadać pytanie w związku z nurtującym mnie
        problemem. I to nie ja ale ty zareagowałaś żywiołowo, zarzucając mi ze
        wyszukuję nieistniejące problemy, postawiłaś diagnozę ze mojemu dziecku nic
        nie jest nie znając faktów. Dlatego odpowiedziałam na tamten post (chociaz
        moze trzeba było go zignorowac?) i jedyne o co miałam pretensje (chociaz moze
        to za duze słowo)to to, ze zarzucasz mi przesadę w trosce o zdrowie synka.
        Ponieważ każda z nas najlepiej zna swoje dzieci i wie jakie dolegliwości mozna
        uznać za banalne i nieistotne a jakie w konkretnym przypadku mogą być
        niepokojące napisałam, ze najlepiej bedzie jesli kazda z nas bedzie sie
        najlepiej jak potrafi zajmowała własnym dzieckiem. Tylko tyle. A ty
        zrozumiałaś z tego, ze każę ci się wynosić z forum.....

        Gość portalu: Gosia napisał(a):

        > Sprobuj wczuc sie w role swojego syna. Co czuje kiedy widzi matke u
        > kresu wytrzymalosci psychicznej? Napewno juz troche sie zdazyl przyzwyczaic
        > ale mimo wszystko musi sie czuc nawet jeszcze bardziej chory niz jest ,
        > patrzac na ciebie. Oczywiscie nie namawiam nikogo do zlekcewazenia sytuacji
        > emergency, ale najwyrazniej ty z taka sytuacja wowczas do czynienia nie
        > mialas.
        No z tego to mi się chce po prostu śmiać. Czy ty mnie znasz, widziałaś? Na
        pewno nie. Skąd to wyobrazenie matki u kresu wytrzymałości psychicznej? smile
        Nie mam zamiaru Cie przekonywać, bo moze sie okazać ze znowu wiesz lepiej, ala
        naprawde w moim zachowaniu nie ani krzty z tego o czym piszesz. To ze pytam o
        poradę, dzwonie do lekarza (nie przy dziecku) nie oznacza ze biegam
        rozhisteryzowana po mieszkaniu. Jesli do czegos sie zdążył przyzwyczaić to
        raczej do mojego spokoju i normalnego traktowania jego choroby, wszelkich
        wizyt lekarskich i zabiegów medycznych. Dlatego nie mamy problemu z
        pobieraniem krwi, dlatego bez obaw daje sie zbadac. Dlatego jest radosnym i
        szczesliwym dzieckiem. Jedyne badanie z jakim mamy problem to EEG, ale to
        wynika raczej z konieczności lezenia przez 20 minut co w wykonaniu mojego
        dziecka graniczy z cudem smile)

        Czy nie uwazasz ze ta Wit. B1 byla raczej placebo dla roztrzesionej
        > matki niz leczenie problemu ktory po godzinie minal samoistnie?

        Nie, nie uwazam. Ja nie byłam roztrzesiona, pani doktor była poinformowana
        przeze mnie przez telefon o tym co sie dzieje z dzieckiem i po prostu po
        naszym przyjeździe go zbadała. Problem nie minął po godzinie samoistnie tylko
        złagodniał na tyle ze dziecko mogło w ogóle próbować stanąć na noge i noga
        przestała być podkurczona i stopa podwinięta do wewnątrz. Minęło całkiem
        dopiero następnego dnia, chociaż utrzymywał się ból kolana i utykanie.

        >Rozumiem rodzicow ktorzy nie wiedza co ich dziecku dolega i szukaja
        odpowiedzi na nurtujace ich pytania chodzac od jednego specjalisty do
        drugiego. Ty jednak jak rozumiem masz postawiona diagnoze , wiesz z czym masz
        do czynienia, wiec o jakim szukaniu przyczyn powaznego problemu piszesz? .

        No i właśnie dlatego ze wiem, z czym mam do czynienia, wiem również na co mam
        zwracać szczególną uwagę (od lekarzy) i to własnie była taka sytuacja. I jest
        jeszcze parę takich sytuacji które w przypadku dzieci zdrowych są bez
        znaczenia a w przypadku dzieci z epilepsją są istotne.

        Zaden lekarz nie odmowi
        > ci badan jesli o nie usilnie prosisz i wcale to nie musi oznaczac ze sa one
        > koniecznie potrzebne. Czasami robi sie to dla swietego spokoju niz z
        czystego przekonania o ich koniecznosci.

        Nigdy nie proszę o badania, zdaję sie w tej kwestii na lekarzy. Jedyne
        badania, które robię "samowolnie" to badanie kału na pasożyty raz w roku, a to
        z tej przyczyny ze mamy psa w domu.

        > Oczywiscie ze masz prawo pytac sie kazdego co moze oznaczac to czy tamto,
        > nie mozesz jednak zadac wylacznej prywatnosci na forum publicznym i dyktowac
        > wszystkim co maja myslec i pisac. Kazesz mi sie stad wynosic i zajmowac
        > wylacznie swoimi dziecmi. Moze i ty wiec powinnas zniknac z forum
        > publicznego i pisac o swoim dziecku tylko na drodze prywatnej?

        O tym napisałam juz na początku, ale powtórzę, nie napisałam nic takiego co
        mogłoby oznaczać ze każe ci się wynosić (do głowy by mi to nie przyszło).
        Jak długo korzystam z tego forum (własnie mija rok) nie zdarzyło mi się z
        nikim wpasc w konflikt. Odpowiadam na posty, kiedy wiem cos na poruszany
        temat, zabieram głos w dyskusji, kiedy uwazam ze mam cos do powiedzenia i
        nawet jesli nie zgadzam sie z prezentowanymi pogladami to ich nie
        dyskredytuje, nie uwazam ze mam jedyną rację i monopol na prawdę. I to
        pozwoliło mi funkcjonowac "zgodnie" na forum przez rok. Bardzo chciałabym aby
        tak pozostało. Zadałam pytanie Dokiemu i nie przypuszczałam, ze ten wątek tak
        się potoczy. To nie znaczy, ze jak zadałam pytanie Dokiemu to nikt nie ma
        prawa się wypowiadać, wręcz przeciwnie, jak w każdym wątku, każda uwaga jest
        cenna, również krytyczna. Zauważ ze Doki tez w którymś momencie zasugerował,
        ze być moze to nic poważnego i być moze na strachu się skończy. Ale Ty mnie
        zaatakowałaś, dlatego pozwoliłam sobie ten atak odeprzeć, bo uważam ze nie
        miałaś podstaw do takiej oceny sytuacji. I starałam się to zrobić spokojnie,
        bez złosliwości. Ja się nie upieram, ze to co się przydarzyło mojemu dziecku,
        to cięzka choroba. Cieszę się bardzo, ze okazało się, ze to nic poważnego.
        Tylko nie mogę zgodzić się z Twoim zarzutem, ze zareagowałam za mocno.
        Zareagowałam jak musiałam, sytuacja się wyjaśniła i jest OK.
        Czy mozemy na tym poprzestać i zapomnieć o sprawie?
        Chciałabym, jeśli nam się zdarzy spotkać na forum kiedykolwiek w jakimkolwiek
        temacie, aby ten konflikt (jeśli to w ogóle konflikt) nie miał znaczenia i
        abysmy mogły nadal wymieniać uwagi i wiadomości. Co Ty na to?
        • Gość: Gosia Re: Anma to nie jest tylko twoje.....-Anma IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.03, 06:26
          Anma nie gniewaj sie jesli cie urazilam i wierz mi ze nie bylo to moja
          intencja. Sadzilam ze jestes rodzajem matki ktora przesadza bez wyraznego
          powodu. Moja intencja bylo abys przestala sie tak bardzo przejmowac i moze
          abys spojrzala na wszystko troche bardziej optymistycznie. Widze ze twoje
          obawy sa podyktowane powaznymi podstawami. Wspolczuje ci bardzo z powodu
          choroby synka i zycze aby wyzdrowial jak najszybciej. Bedzie mi bardzo
          przyjemnie dyskutowac tu jeszcze z toba kiedys .Pozdrawiam cie serdecznie.
          • Gość: anma Re: Anma to nie jest tylko twoje.....-Anma IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.03, 10:42
            I ja Cie pozdrawiam! smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka