I klasa-proszę o radę

13.06.06, 12:02
Mój syn od września idzie do I klasy. Wraz z koleżanką zrobiłyśmy mały
wywiad, dotyczący wychowawczyń. Okazało się, że 3 są ok, 1 nie bardzo.
Tydzień temu odbyło się spotkanie w szkole, okazało się,że mój syn i syn
koleżanki są w klasie właśnie u tej Pani. Wczoraj przypadkiem spotkałam
koleżankę (nauczycielkę), która powiedziała abym szybko syna z tej klasy
zabrała. Pani jest często na zwolnieniach, wybiera sobie dzieci i te mają u
niej dobrze, dzieci (pod koniec 3 klasy mają problemy z czytaniem)nie
wszystkie oczywiście. Wiem, że dzieci są różne,i nie wszystko jest winą
Pani.Mój syn,czyta,pisze,liczy.Chciałabym dla niego jak najlepiej.Wczoraj
dowiedziałam się, że istnieje jednak możliwość przeniesienia do innej klasy.
Ale tylko jego. Jego kolega - mieszkający klatkę obok zostaje w obecnej
klasie. Koleżanka stwierdziła, że nie chce robić zamieszania. Nie wiem co
zrobić. Mąz mówi, że kolegów znajdzie i w tej drugiej klasie, a z Karolem
będą bawić się na podwórku. Pomóżcie dziweczyny...
    • verdana Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 12:27
      Nie wahaj sie ani chwili - przenieś dziecko.
      Przedszkolne znajomości i tak szybko się zmieniają w szkole - jest tam wiele
      dzieci bez kolegów, tworzą się nowe przyjaźnie, nowe grupy. Czasem nawet
      łatwiej znaleźć kolegę, gdy nie ma sie znajomosci z przedszkola, które dziecko
      czuje się w obowiązku podtrzymywać.
      A zła nauczycielka w pierwszych trzech klasach - to klęska zywiołowa. Moze
      utrudnić całą dalszą edukację dziecka.


      Mops w naturalnym środowisku

      img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
      • lenka_13 Przenosić :-))) 13.06.06, 12:45
        Popieram Vardenę smile
        Edukacja wczesnoszkolna ma bardzo duży wpływ na psychikę małego człowieka i jak
        jest źle poprowadzona od początku,to potem są problemy.
        A kolega , dziś jest super ,a jutro może się z nim już nie lubić.
        Bylam w podobnej sytuacji , ja moją pociechę przeniosłam do Pani najbardziej
        wymagającej,ale sprawiedliwej i niemającej "pupilków"
    • d.wludyka Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 12:46
      Ja też bym przeniosła dziecko. Wychowawczyni w klasach 1-3 jest bardzo ważna.
      Popytaj jeszcze o pozostałe panie i wybierz klasę tej, która najbardziej Wam
      odpowiada.
    • szymanka Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 16:12
      też bym przeniosła, nauczyciel w klasach 1-3 jest ogromnie ważny
      na 100% syn pozna nowych kolegów i powstaną nowe przyjaźnie
      a dotychczasowy kolega albo nim pozostanie albo nie
      • mysz1978 Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 19:15
        I ja bym przeniosla. Jestem nauczycielka (w I-III) wprawdzie, ale calkowicie
        zgadzam sie z opiniami dotyczacymi tego, ze wychowawczyni w mlodszych klasach
        jest bardzo wazna, bo oprocz wiadomosci i umiejetnosci dziecko wyjdzie z
        trzeciej klasy z okreslonym juz swoim stosunkiem do szkoly, nauki i
        nauczycieli.
        Lepiej przeniesc syna teraz poki mozna i zapobiec ewentualnym (chociaz dosyc
        proawdopodobnym) klopotom pozniej. Zwlaszcza, ze nauczycielka uczaca w tej
        szkole tak Ci radzi - to naprawde juz mowi samo za siebie...
        • skrzynka3 Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 20:10
          Jesli tylo mozesz przenies. U nas byla podobna sytuacja -o 3 Paniach mowiono
          dobrze o jednej kiepsko. Moj syn poszedl do szkoly pelen obaw -trafil na
          prawdziwego pedagoga -Pani stara sie odkryc w kazdym dziecku cos dobrego,
          wyciaga dzieciaki do udzialu w roznych konkursach i zajeciach.
          Po roku jest ogromna zmiana, moje dziecko mimo, ze ma klopoty grafomotoryczne
          uwierzylo w siebie, lubi szkole, jest coraz bardziej samodzielne. Wystep np. na
          szkolnej akademii przestal byc dla Niego stresem (ostatnio zdobyl wyroznienie
          na dzielnicowym konkursie piosenki-Pani Go namowila i przygotowala -rok temu
          nie myslalabym, ze da sie zaciagnac na scene wink
          Synek mojej kolezanki jest w klasie tej Pani z kiepska marka. Nie lubi szkoly,
          czesto rano boli Go brzuch albo glowa.

          Na marginesie znajomi z wielkim trudem przeniesli swojego synka do klasy mojego
          syna (chlopcy znali sie z przedszkola i przyjaznili)-widze wyraznie, ze
          przyjazn bardzo sie ochlodzila, nawet juz razem nie siedza. Dalej sie lubia ale
          w opowiadaniach coraz czesciej sa inni koledzy.
          Skrzynka
        • agnimi Re: I klasa-proszę o radę 03.07.06, 07:32
          Moją córkę zapisałam do szkoły do klasy w której było kilkanaście dzieci z
          grupy przedszkolnej - żeby miala od razu przyjaciól. Okazuje się , że
          najbardziej przyjaźni się z dziećmi których do tej pory nie znała. Twój syna na
          pewno znajdzie sobie przyjaciół w nowej klasie.
          Zmieniaj klasę zatem bez zastanowienia. Jeśli dziecko od pierwszej klasy
          zniechęci się do szkoły to będzie to procentować w starszych klasach, a taka
          pani co lubi lizusków, potrafi zniehęcić skutecznie
    • ania732 Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 22:10
      Dziękuję za wszystkie porady. Przeniosę Piotrka do innej klasy...Trochę obawiam
      się 1.09. kiedy syn pójdzie do jednej klasy ,a jego kolega do innej. Nie wiem
      jak mu o tym powiem, bo obaj wiedzą,że idą do jednej klasy... pozdrawiam.
      • mysz1978 Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 23:26
        Oczywiscie musisz synka do tego przygotowac bo nie powinno to byc dla niego
        zaskoczenie tego 01.09. Moze zerknij na liste uczniow tej pierwszej klasy i
        moze znajdzie sie tam inny kolega (z zerowki lub z podworka) i Twojemu synkowi
        bedzie latwiej przezyc fakt, ze tamten chlopiec jest gdzies indziej.
        Albo jeszcze namow tamta mame na zmiane - a nuz Ci sie uda...

        Zycze powodzenia smile))
      • szymanka Re: I klasa-proszę o radę 13.06.06, 23:31
        Aniu, powiedz mu prawdę smile
        wytłumacz, że
        - z kolegą będzie mógł codziennie się widywać w szkole (świetlica) i poza nią
        - szkoła to nie tylko koledzy ale także nauczyciele, lekcje, obowiązki i
        dlatego po dokładnym rozeznaniu uznałaś, że właśnie TA klasa z TĄ nauczycielką
        będzie dla niego najlepsza (ważne by nie mówić źle o dotychczasowej
        nauczycielce, dzieciaki powtarzają jedno drugiemu i jeszcze kolega się
        uprzedzismile
        - to zrozumiałe, że ma tremę przed debiutem w szkole ale wszystkie dzieci ją
        mają i nie będzie w tym odosobniony
        - w nowej klasie na pewno będą chłopcy którzy, tak jak on marzą o nowych
        przyjaźniach


        BTW podejrzewam, że matka tego kolegi tez go przeniesie smile
        co wcale nie jest takie dobre, jak ktoś wcześniej pisał rodzi niebezpieczeństwo
        "trzymania razem i odsunięcia od reszty klasy", dokładnie tak było w przypadku
        mojego syna

        Pozdrawiam i nie wahaj się, to na pewno będzie dobra decyzja.
    • toja48 Re: I klasa-proszę o radę 14.06.06, 20:57
      Cześc, podobny dylemat miałam rok temu gdy moj Piotruś szedł do 1 klasy. Też
      sporo słyszałam o jednej z pań która miała być wychowawczynią jednej z
      pierwszych klas. Miałam nadzieję, że mój syn do niej nie trafi, niestety moja
      nadzieja mnie zawiodła, a ja nie zdobyłam się na przeniesienie synka do innej
      klasy. Załowałam tego już po miesiącu, teraz po roku nauki jest już za późno.
      Jeśli masz uzasadnione podstawy (ostrzeżenie koleżanki) zabieraj synka do innej
      klasy.
      • ania732 Re: I klasa-proszę o radę 21.06.06, 11:25
        Przeniosłam syna do innej klasy. Dziękuję wszystkim za rady. Szczególnie
        Skrzynce3 i Szymance- miałaś rację- koleżanka również przepisała swojego syna
        do innej, w klasie Piotrka nie było już miejsc...
    • rycerzowa Re: I klasa-proszę o radę 14.06.06, 22:13
      Przyjaźń kilkulatków jest baaaaaardzo nietrwała. Nierozłączki z przedszkola już
      po kilku dniach w szkolnej klasie mają nowe koleżanki i kolegów.
      To taki wiek.
      Zapewniam, że chłopcy nie będą za sobą zbyt długo tęsknić...
      A bawić się na podwórku zawsze mogą.
Pełna wersja