kalosze2
18.12.06, 08:47
Witam. Chciałam zapytać Was o opinie w pewnej sprawie.
Mój syn chodzi do klasy z jedną dziewczynką. (pierwsza klasa) Jest malutka,
cichutka, w zasadzie to jakby jej nie widać na tle klasy. Wszystko jej
pasuje, zawsze jest uśmiechnięta, lubiana w klasie, bardzo fajny dzieciak
Obserwuję ją jednak od pewnego czasu i widzę, że jest dość zaniedbana. Ten
sam sweterek z niemiłym zapaszkiem widzę już chyba trzeci tydzień, but bez
sznurówki, nieumyte, nieuczesane włosy. Generalnie nie rzuca się to
specjalnie w oczy, ale mnie jest żal tego dziecka. Dziewczynka chodzi też na
zajęcia wyrównawcze (w grupie 3 dzieci na całą klasę)
Nigdy nie widzę rodziców, mała przychodzi ze starsza siostrą.
Nie chcę się wtrącać w cudze dzieci, ale niesamowicie złości mnie takie
odpuszczanie sobie. Przecież wystarczy dziecko wykąpać, oprać i przebrać
chociaż raz na tydzień! Chodzą do tej klasy małe "damulki", w tym jedna ze
skłonnościami do dokuczania. Nie chce krakać, ale pewne sytuacje same się
nasuwają. A jeśli chodzi o wychowawczynię, to jest takim "kapralem" bez
ciepłych odruchów.
Drogie Panie (i Panowie), jaki tu można zrobić w ogóle ruch? I czy w ogóle
warto go robić? A może przesadzam...W każdym razie wygadałam się i już mi
lepiej.
Pozdrawiam.