Moj 3,5 letni synek od paru nocy budzi sie z ogromnym placzem i biegnie do
naszej sypialni - tam dalej placze i nie sposob go uspokoic zanim sam nie
zasnie

Wiem tyle, ze nie jest chory, nie zabkuje i nie bylo ostatnio
zadnych zmian w naszym zyciu. Spodziewam sie drugiego dziecka ale mam caly
czas wrazenie ze to do Kuby nie dociera.
Wiec jaki moze byc powod? Po prostu koszmary nocne? Czy ktos z Was
przechodzil taka faze koszmarow - co robic, jak dlugo to trwa???
Dziekuje za kazda rade,
Antonina